Dodaj do ulubionych

ciekawostka - edukacja w USA

21.09.07, 21:01
Czy wiecie, ze (podobno) 40 proc. Amerykanów z wyższym wykształceniem jest
przekonanych, że w czasie II wojny światowej USA walczyły po stronie Niemiec
przeciw ZSRR? Jestem w stanie w to uwierzyc (ze tak mysla, nie ze tak bylo smile
Mam wielka nadzieje, ze nas tam nie bedzie, kiedy moje dzieci beda w wieku
szkolnym...
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: ciekawostka - edukacja w USA 21.09.07, 21:07
      a wiesz o czym sa polish jokes w Stanach?
      • dee.angel Re: ciekawostka - edukacja w USA 21.09.07, 21:24
        Co-nie-co wiem. No i co w zwiazku z tym?
        • tamsin Re: ciekawostka - edukacja w USA 21.09.07, 21:50
          te kawaly sa o optymistkach i d.angels smile poszukaj troche w
          internecie, a jezeli umiesz czytac po angielsku to zobaczysz jak cie
          ladnie opisuja.
    • adriannna1 Re: ciekawostka - edukacja w USA 21.09.07, 21:28
      dee.angel napisała:

      > Czy wiecie, ze (podobno) 40 proc. Amerykanów z wyższym
      wykształceniem jest
      > przekonanych, że w czasie II wojny światowej USA walczyły po
      stronie Niemiec
      > przeciw ZSRR?

      skad te dane? podaj zrodlo.

      • dee.angel Re: ciekawostka - edukacja w USA 22.09.07, 17:24
        Po pierwsze napisalam, ze PODOBNO (zrodla nie bylo).
        Po drugie czy tu wszystko sie bierze tak strasznie na serio? Czy ktos sie poczul
        jakos strasznie urazony? No to sorry...
        • asia.sthm Re: ciekawostka - edukacja w USA 22.09.07, 17:46
          Wrecz odwotnie, tu sie nie bierze niczego na powaznie, z wyjatkiem
          glupich dowcipow.
          smile))
          • adriannna1 Re: ciekawostka - zycie w Niemczech 22.09.07, 18:40
            A ja slyszlam ze podobno 80% niemcow uwaza polakow za zlodzieji, a
            kobiety polskie dodatkowo za brudaski i takie co sie oddadza kazdemu
            za pare euro.
            Cale szczescie ze nie musze mieszkac w takim kraju.

            I co ty na to? Fajnie zakladac takie idiotyczne watki?
            • asia.sthm Re: ciekawostka - zycie w Niemczech 22.09.07, 18:59
              a ja widzialam dzis na wlasne oczy polska "mafie"....cudo widok,
              nawet nie podejme sie opisac smile))
              • tamsin Re: ciekawostka - zycie w Niemczech 22.09.07, 19:17
                napisz tylko czy kazdy mial wasik? bo z tego co sie orientuje duzo
                panow z PL lubuje sie w wasikach smile
                • adriannna1 Re: ciekawostka - zycie w Niemczech 22.09.07, 19:40
                  ciekawostka dla dee.angel o zyciu polakow w niemczech wyczytane na
                  forum "Polonia w Niemczech"
                  ____________________________________________________
                  "..skad sie biora ci niedomyci wasaci kolesie gapiacy sie w metrze
                  kobietom na cycki i glosno je kometujacy po polsku? skad
                  sie biora pilne sprzataczki, posiadaczki rozowych makijazy i obloku
                  duszacych
                  perfum, a takze obcislych legginsow?
                  skad sie biora zlodzieje samochodow, drogich okularow, bizuterii i
                  wyrywacze
                  wieczorni torebek?..."

                  _______________________________________

                  Wiec odpowiadajac na twoje pytanie tamsin, Tak - Maja Wasiki, jakze
                  by inaczejwink
                  • adriannna1 Re: ciekawostka - zycie w Niemczech 22.09.07, 19:41
                    ups - tu zrodlo:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10001&w=69237764&a=69273461
    • sylwek07 Re: ciekawostka - edukacja w USA 22.09.07, 19:43
      O tej tzw mafii bylo pare razy powiedziane w TVN i ostatnio
      pokazywali Ich w programie uwaga..
      • lucy58 Re: ciekawostka - edukacja w USA 22.09.07, 23:49
        Edukacja W Hameryce? Chyba zartujecie. Polowa opuszczajacych mury
        High School nie wie gdzie lezy Afganistan czy Irak. Czesc z nich
        mowi,ze nie wie, a czesc odpowiada: musi to byc kolo Wietnamu.
        Geografia to pryszcz. Zapytaj sie dziewoji czy mlodzienca z dyplomem
        jak obliczyc pole kola, czy jego obwod. Oczy robia jak dwie
        zlotodolarowki. Cos tam slyszeli o PI ale nie wiedza z czym to sie
        je. A moze chcecie sprawdzic w praktyce? Sprobojcie namowic
        najblizszego, amerykanskiego sasiada (lub sasiadke) na wymierzenie
        waszego pokoju. W stopach kwadratowych. Lub w yardach.
        Lucy
        Ps. Mozecie sie przy okazji zapytac, jakie wielkie wody oblewaja
        USA. I z jakimi panstwami graniczy ich przewielebne panstwo.
        • adriannna1 Re: ciekawostka - edukacja w USA 23.09.07, 02:37
          oj lucy lucy, czleku, czleku - nie wszyscy oceniaja edukacje w usa
          na podstawie swojego sasiedztwa. wiem. jako przedstawiciel tzw.
          white trash masz troche spostrzen na temat glabow z twojego hood
          czyli mobile park.
          ale "hameryka" jak to czleku piszesz, to nie tylko "twoja" knajpa z
          tanim piwem, zapluskowiny trailor i pryszczaty mlodzieniec co nie
          rozroznia wietnamu od iraku.
          to takze harvard, stanford. to takze cape canaveral, ibm, microsoft
          oracle, i miliony innych przykladow ...
    • dee.angel no to juz na powaznie 23.09.07, 12:21
      i z powaznych zrodel i nie na zasadzie ciekawostki:
      1. W 2002 roku sondaż przeprowadzony na zlecenie prestiżowej National Science
      Foundation (mam nadzieje, ze zrodlo wystarczajaco powazne?) ustalił, że 30
      procent Amerykanów wierzy w wizyty UFO, połowa nie wie, że Ziemia krąży dookoła
      Słońca i ile czasu jej to zajmuje, uważa, że antybiotyki zabijają wirusy, i
      sądzi, że ludzie żyli w tych samych czasach co dinozaury. Równie fatalnie wypada
      wiedza o geografii - według sondażu National Geographic (wystarczajaco
      prestizowe zrodlo?) z 2002 roku tylko co trzeci Amerykanin potrafi znaleźć na
      mapie Ocean Spokojny (!), a w czasie wojny prowadzonej przez Stany Zjednoczone w
      Afganistanie (kiedy była na czołówkach wszystkich gazet i w wieczornych
      wydaniach wszystkich dzienników) tylko 17 procent było w stanie wskazać, gdzie
      ten kraj leży.
      Tylko 15 procent mieszkańców Stanów Zjednoczonych wie, że spalanie węgla, ropy
      naftowej i gazu ziemnego powoduje globalne ocieplenie - w porównaniu z 17
      procentami przeszło 30-krotnie biedniejszych Kubańczyków, którzy często muszą
      zdobywać wiedzę w barakach pod palmą, a nie w nowoczesnych szkołach wyposażonych
      we wszystkie zdobycze techniki.
      2. Dla tych co znaja angielski
      OECD (May, 2007) - wystarczajaco aktualne i prestizowe badania?
      USA - Primary and secondary education outcomes are unsatisfactory
      A country’s ability to compete in an ever more integrated world economy
      crucially depends on a highly educated workforce. It is thus a matter of concern
      that US students are outperformed in international tests by their peers in many
      other countries. It is also a concern that many students seem underprepared for
      work and higher education. Although large achievement gaps persist between
      population groups, performance is broadly unsatisfactory, including affluent and
      academically successful students, and hence appears to reflect above all system
      level weaknesses. Available evidence does not unambiguously establish the
      reasons for this. This Survey focuses on one partial explanation, the role
      played by academic standards, curriculum and examinations, which are undemanding
      by international comparison. These weaknesses appear to be linked to the
      combination of the highly decentralised character of education delivery and the
      lack of central steering related to learning objectives and assessment. Other
      factors thought to be related to student achievement, including teaching quality
      and school choice, are not discussed in this Survey.

      Tiaaaaa... A teraz mozecie sobie dalej z radoscia po mnie jezdzic - za jedna
      niewinna ciekawostke. I przywalcie mi jeszcze pare polish joke'ow za to, ze moja
      opinia o poziomie wyksztalcenia Amerykanow (moze poza wiedza czysto techniczna,
      przydatna w zawodzie) nie jest najlepsza. Przeciez, do jasnej anielki, nie
      wszyscy w Stanach studiuja historie!
      Przykro mi troche? A owszem. Lekcje dostalam, dziekuje bardzo.
      • asia.sthm Re: no to juz na powaznie 23.09.07, 20:33
        dee.angel napisała:
        > Tiaaaaa... A teraz mozecie sobie dalej z radoscia po mnie jezdzic -
        > za jedna niewinna ciekawostke. I przywalcie mi jeszcze pare polish
        > joke'ow za to, ze moja opinia o poziomie wyksztalcenia Amerykanow
        >cryingmoze poza wiedza czysto techniczna,przydatna w zawodzie) nie jest
        > najlepsza. Przeciez, do jasnej anielki, nie
        > wszyscy w Stanach studiuja historie!
        > Przykro mi troche? A owszem. Lekcje dostalam, dziekuje bardzo.

        E tam, niech ci nie bedzie przykro, to takie oczepiny, pasowanie na
        Kupowiczke wink))
        Dobrze wiedziec, ze jesli sie wyjedzie z krytyka jakiegos narodu ,
        to mozna dostac na odlew. Zyjemy wkolo, na calym swiecie i nalezy
        swiat traktowac jak wlasne podworko...czyli nie robic sobie jajec z
        sasiada, z blizniego swego ...gdziekolwiek sie znajdziemy.
        Wszedzie sa madrzy i glupi.
      • katarzynams Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 00:15
        Zawsze sie zastanawiam czemu sluza takie statystyki. Bycie malo
        rozgarnietym to nie jest jaks specyficzna cecha amerykanska, choc
        wielu Polakow tak uwaza.
        Mieszkam w Stanach od prawie 30 lat i spotkalam co najmniej tylu
        samo malo rozgarnietych Polakow, Filipinczykow i Meksykanow co
        Amerykanow.
        Wedluch moich nieoficjalnych sondazy sporo Polakow uwaza, ze
        czlowiek to nie zwierze, Honolulu nie istnieje w rzeczywistosci, a
        Missisippi to ani rzeka ani stan.
        A Ty mi powiedz, ale tak bez zagladania do atlasu: gdzie jest
        Kinshasa? a Kuala Lumpur? i co jest stolica Urugwaju.

        katarzyna
        • ania_2000 Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 01:46
          Ja tez sie zastanawiam - o co nowej forumowiczce chodzi? amerykanie
          to idioci? To w takim razie co z reszta swiata? Jak bys ocenila inne
          narody? Po co i dlaczego? Dodatkowo - jako emigrantka mieszkajaca z
          jakiegos tam powodu w innym - nie swoim kraju.

          Bylas kiedys w Stanach? Mieszkalas tu? Ja mieszkam od 17 lat - i
          nigdy nie spojrzalabym na spoleczenstwo wsrod ktorego zyje jako
          bande niewyksztalconych idiotow.
          Nie mam takiego prawa. I tutaj wlasciwie powinnam skonczyc
          swoj "wywod".

          Ale jeszcze dodam - podpieranie sie jakimis luznymi tekstami ze
          wyksztalcenie w szkolach podstawowych i srednich jest
          niewystarczajace i o niczym nie swiadczy. O niczym.

          ps.
          W Stanach zyje przeszlo 220 milionow. Jest potega gospodarcza i
          militarna. Jest jedyna superpower.
          Jezeli wiec jest to banda idiotow- to co mozna powiedziec o reszcie
          swiata? To sa dopiero polglowki...
          Dee. Radze troche zastanowic sie nad osadami ktore wydajesz. Kim
          jestes zeby oceniac caly narod? Troche wiecej pokory.

          I nie musisz sie obrazac - pisz - i dyskutuj, i na pewno masze wiele
          ciekawego do powiedzeania i podzielenia sie z nami.
          Ot, przyjmijmy, ze ci sie tak raz na wejscie poteznie (jak to
          trafnie azja ujela)smile)poteznie pierdlosmile
          • dee.angel Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 08:19
            Nie chce sie powtarzac, ale mozesz mi uprzejmie zacytowac, gdzie ja sie
            wypowiadam o Amerykanach jako o niewyksztalconych idiotach?
        • ania_2000 Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 02:03
          Kasiu, najbardziej mnie smieszy to, ze Polacy uwazaja znajomosc
          geografii za najbardziej WAZNA WE WSZECHSWIECIE WIEDZEsmile))
          Nie znaja np podstawowoych zasad ekonomii, - ale jak ktos nie wie
          gdzie lezy Grojec - to baransmile))
          • dee.angel Dzizas.... :-( 24.09.07, 08:30
            Czy ja gdzies porownalam Amerykanow i Polakow? Czy napisalam, ze Polacy sa
            lepiej wyksztalceni, bo znaja geografie?
            Walka z wiatrakami sie z tego zrobila sad
            Za chwile sie dowiem, ze nienawidze Amerykanow sad(
        • dee.angel zaraz zaraz 24.09.07, 08:17
          Czy ja gdziekolwiek napisalam, ze Amerykanie sa malo rozgarnieci?
          Niewyksztalceni? Glupi? Bardzo prosze nie wyciagac tak daleko idacych,
          falszywych wnioskow!
          Czy mozna dostac nagrode Nobla w dziedzinie biologii molekularnej i nie
          wiedziec, co jest stolica Szwajcarii? Mozna. Czy ktos, kto dostal nobla moze byc
          "nierozgarniety"? Pytanie retoryczne...
          Jest faktem, ze wiekszosc Amrykanow konczacych szkole srednia ma mniejsze
          pojecie o swiecie poza USA niz przecietny Europejczyk z matura. I nie wynika to
          z ich glupoty, tylko z systemu nauczania.
          Bardzo prosze nie wkladac mi w klawiature slow, ktorych nie uzylam...
          • sylwek07 Re: zaraz zaraz 24.09.07, 08:20
            Droga Aniu potege USA zbudowali imigranci i nadal ta potege
            podtrzymuja,nie mowie ze tzw rodowici Amerykanie nie maja wkladu w
            ta potege ale wlasnie ta swieza krew nakrecala i nakreca Ameryke i o
            tym nalezy pamietac .
          • katarzynams Re: zaraz zaraz 25.09.07, 18:06
            Nie napisalas, ze Amerykanie sa malo rozgarnieci, to ja uzylam tego
            sformulowania, podobnie jak ja porownalam Amerykanow do Polakow dla
            szerszego kontekstu.
            Wybacz, ale lata zyciowych doswiadczen nauczyly mnie sceptycyzmu i
            mam niejakie watpliwosci co do intencji osoby, ktora nie mieszka w
            Stanach, nie ma dzieci w amerykanskiej szkole i zamieszcza taki
            tekst. Mysle, ze mialas w tym jednak jakis cel.
            katarzyna
            • dee.angel Re: zaraz zaraz 25.09.07, 22:48
              Tiaaaa... Ty wiesz, co autor mial na mysli lepiej od samego autora smile I coz ja
              mam na takie dictum odpowiedziec? Chiba nic smile
              Szczerze, nie wiem jakiez to podle intencje mialabym miec zakladajac taki watek smile
              Pozostan sobie ze swoim sceptycyzmem na zdrowie. Mam (nikla ale jednak)
              nadziejke, ze nie uprzedzasz sie do ludziow na zawsze po jednym watku?
              • katarzynams Re: zaraz zaraz 26.09.07, 00:28
                Nie, nie wiem, co autor mial na mysli lepiej niz on sam, ale
                zakladam, ze mial na mysli to co powiedzial.
                Nie uprzedzam sie tez do ludzi, ktorych nie znam osobiscie i zawsze
                twierdze, ze wirtualnej rzeczywistosci gubi sie duzo niuansow, fakt
                pozostaje faktem, ze nieomal na dzien dobry uznalas za stosowne
                umiescic tu taka a nie inna informacje.
                Chyba, ze zrobilas to mechanicznie i przypadkowo.

                katarzyna
                • dee.angel Re: zaraz zaraz 26.09.07, 08:52
                  katarzynams napisała:

                  > Chyba, ze zrobilas to mechanicznie i przypadkowo.
                  -
        • dee.angel Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 08:37
          katarzynams napisała:

          > Zawsze sie zastanawiam czemu sluza takie statystyki. Bycie malo
          > rozgarnietym to nie jest jaks specyficzna cecha amerykanska, choc
          > wielu Polakow tak uwaza.
          -
      • jarty Re: no to juz na powaznie 24.09.07, 21:57
        dee.angel napisała:

        > 30 procent Amerykanów wierzy w wizyty UFO, połowa nie wie, że
        > Ziemia krąży dookoła Słońca i ile czasu jej to zajmuje, uważa, że
        > antybiotyki zabijają wirusy...

        > Przykro mi troche...


        tak, to przykre...
        • dee.angel Re: no to juz na powaznie 25.09.07, 08:29
          Bardzo ladna manipulacja smile Wzorcowa wrecz smile
      • ma.pi Re: no to juz na powaznie 27.09.07, 20:37
        dee.angel napisała:

        > i z powaznych zrodel i nie na zasadzie ciekawostki:
        > 1. W 2002 roku sondaż przeprowadzony na zlecenie prestiżowej
        National Science
        > Foundation (mam nadzieje, ze zrodlo wystarczajaco powazne?)
        ustalił, że 30
        > procent Amerykanów wierzy w wizyty UFO, połowa nie wie, że Ziemia
        krąży dookoła
        > Słońca i ile czasu jej to zajmuje, uważa, że antybiotyki zabijają
        wirusy, i
        > sądzi, że ludzie żyli w tych samych czasach co dinozaury. Równie
        fatalnie wypad
        > a
        > wiedza o geografii - według sondażu National Geographic
        (wystarczajaco
        > prestizowe zrodlo?) z 2002 roku tylko co trzeci Amerykanin potrafi
        znaleźć na
        > mapie Ocean Spokojny (!), a w czasie wojny prowadzonej przez Stany
        Zjednoczone
        > w
        > Afganistanie (kiedy była na czołówkach wszystkich gazet i w
        wieczornych
        > wydaniach wszystkich dzienników) tylko 17 procent było w stanie
        wskazać, gdzie
        > ten kraj leży.
        > Tylko 15 procent mieszkańców Stanów Zjednoczonych wie, że spalanie
        węgla, ropy
        > naftowej i gazu ziemnego powoduje globalne ocieplenie - w
        porównaniu z 17
        > procentami przeszło 30-krotnie biedniejszych Kubańczyków, którzy
        często muszą
        > zdobywać wiedzę w barakach pod palmą, a nie w nowoczesnych
        szkołach wyposażonyc
        > h
        > we wszystkie zdobycze techniki.
        > 2. Dla tych co znaja angielski
        > OECD (May, 2007) - wystarczajaco aktualne i prestizowe badania?
        > USA - Primary and secondary education outcomes are unsatisfactory
        > A country’s ability to compete in an ever more integrated world
        economy
        > crucially depends on a highly educated workforce. It is thus a
        matter of concer
        > n
        > that US students are outperformed in international tests by their
        peers in many
        > other countries. It is also a concern that many students seem
        underprepared for
        > work and higher education. Although large achievement gaps persist
        between
        > population groups, performance is broadly unsatisfactory,
        including affluent an
        > d
        > academically successful students, and hence appears to reflect
        above all system
        > level weaknesses. Available evidence does not unambiguously
        establish the
        > reasons for this. This Survey focuses on one partial explanation,
        the role
        > played by academic standards, curriculum and examinations, which
        are undemandin
        > g
        > by international comparison. These weaknesses appear to be linked
        to the
        > combination of the highly decentralised character of education
        delivery and the
        > lack of central steering related to learning objectives and
        assessment. Other
        > factors thought to be related to student achievement, including
        teaching qualit
        > y
        > and school choice, are not discussed in this Survey.
        >
        > Tiaaaaa... A teraz mozecie sobie dalej z radoscia po mnie jezdzic -
        za jedna
        > niewinna ciekawostke. I przywalcie mi jeszcze pare polish joke'ow
        za to, ze moj
        > a
        > opinia o poziomie wyksztalcenia Amerykanow (moze poza wiedza
        czysto techniczna,
        > przydatna w zawodzie) nie jest najlepsza. Przeciez, do jasnej
        anielki, nie
        > wszyscy w Stanach studiuja historie!
        > Przykro mi troche? A owszem. Lekcje dostalam, dziekuje bardzo.
        >
        >


        A ciekawe jabkby inne narody wypadly jakby przetestowac jakas grupe
        z "lapanki".

        Podejzewam, ze podobnie. Tylko, ze na Amerykanach lubi sie wieszac
        psy, no bo trzeba im jakos dogryzc za to, ze im sie dobrze wiedzie.

        Pozdr.
    • dee.angel tak przy okazji 24.09.07, 08:22
      A propos polish joke - ciekawe, ze w dobie szeroko (czasem wrecz absurdalnie)
      pojetej poprawnosci politycznej w USA polish joke ma sie swietnie...
      OK, poniala, na tym forum o USA tylko dobrze i w bialych rekawiczkach smile Bron
      bog zazartowac smile
    • sylwek07 wymiana mlodziezy pomiedzy USA a Polska 24.09.07, 08:38
      Bush podpisał ustawę o wymianie młodzieży
      Prezydent George Bush podpisał ustawę, która umożliwi przyjazd i
      naukę w USA polskim uczniom szkół średnich na koszt rządów obu
      państw, a także analogiczne przyjazdy do Polski młodych Amerykanów.

      Program, wzorowany na analogicznym programie wymiany uczniów między
      USA a Niemcami, przewiduje, że szczególny nacisk w nauce zostanie
      położony na studia historii, konstytucji i wydarzeń politycznych w
      obu krajach. Uczniowie będą mieszkać z wybranymi rodzinami w
      goszczącym ich kraju i będą mieli potem większe szanse na podjęcie
      pracy w tym kraju.

      Pobyt młodych Polaków w Stanach Zjednoczonych - podobnie jak
      przewidziany tym samym programem pobyt amerykańskich uczniów w
      Polsce - będzie sfinansowany z budżetu USA i budżetu RP.

      Ustawę zawdzięczamy republikańskiemu senatorowi Richardowi Lugarowi -
      sponsorował on ją wraz z demokratycznym kongresmanem Pete'em
      Viscloskym. Lugar, jeden z największych autorytetów w Kongresie w
      dziedzinie polityki międzynarodowej, były przewodniczący senackiej
      komisji spraw zagranicznych, jest znanym przyjacielem Polski. Swego
      czasu jako jeden z pierwszych w Senacie popierał przyjęcie Polski do
      NATO. W lipcu senator został odznaczony w Waszyngtonie przez
      prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu
      Zasługi, jednym z najwyższych polskich odznaczeń państwowych.



      Jak dobrze pujdzie to wiecej Amerykanow sie dowie gdzie lezy Polska
      a znow Polacy zobacza Stany i sie przekonaja jak to jest tak
      naprawde z ta Ameryka smile
      Takie wlasnie wymiany duza daja i pokazuja jak sie zyje po 2 stronie
      duzej kaluzy
    • dee.angel poziom... hmmm... dyskusji 24.09.07, 11:57
      Staram sie rzeczowo wyjasnic, skad sie moja opinia o poziomie ksztalcenia
      "przeduniwersyteckiego" w USA wziela. Moge sie mylic, a ze nie mam betonu
      zamiast mozgu jestem otwarta na ARGUMENTY. Jednak poza zjadliwa ironia i
      obsobaczeniem z gory do dolu niczego takiego nie zauwazylam. Pewnie mam cos z
      oczami smile
      Jak widze temat jest drazliwy (a skad, u licha, mialam o tym wiedziec?) i
      emocjonalnie traktowany. Jednak mysle, ze wyksztalcony i inteligentny czlowiek
      zdaje sobie sprawe, ze trudno przekonac do swojego zdania kogokolwiek li i
      jedynie poprzez osmieszenie czy obrazenie (takze "obrazenie sie" na rozmowce smile.
      W sumie nie musicie mnie przekonywac - temat edukacji w USA, delikatnie mowiac,
      "ani mnie grzebi ani zieje", szkoda tylko ze tak sie nieprzyjemnie zrobilo z
      tego powodu... Czyli korzysc z dyskusji zadna sad
      • elagrubabela Re: poziom... hmmm... dyskusji 24.09.07, 17:31
        A o czym tak naprawde chcialas dyskutowac zakladajac ten watek? Elka
        • dee.angel Re: poziom... hmmm... dyskusji 24.09.07, 17:38
          Watek z zalozenia byl niewinny, taka sobie ciekawostka. Ale jak to z watkami
          bywa, intencje zakladajacego sobie, a dyskusja sobie smile
          A ja sobie potem wzielam do serca motto waszej KUP-y smile) Nawet ladnie pasuje smile)
          • asia.sthm Re: poziom... hmmm... dyskusji 24.09.07, 18:58
            Brawo Angel smile))
            Nasze motto to mi nie raz juz zycie uratowalo.
            Trzymaj sie pedzla jak drabina leci smile))
          • piesfafik Re: poziom... hmmm... dyskusji 24.09.07, 19:37
            No dobrze, postaram sie odpowiedziec rzeczowo.

            Po pierwsze tzw moje "credentials": znam system edukacyjny w US z "autopsji" i
            z roznych stron - zrobilam tu magisterium i doktorat, pracowalam na
            uniwersytecie, mam dziecko (niepelnosprawne) co niedawno skonczylo szkole
            srednia i wlasnie zaczelo college. Poza tym przez wiele lat dzialalam w
            organizacji rodzicow dzieci niepelnosprawnych i bylam odpowiedzielna za problemy
            szkolne.

            Amerykanski system edukacji jest duzo bardziej demokratyczny niz polski. Do
            amerykanskiej szkoly sredniej chodza wszyscy i nikomu kto mieszka w dystrykcie
            nie wolno odmowic przyjecia do lokalnej "high school". W duzej szkole, tam gdzie
            mieszkalam byly dzieci milionerow, dzieci biednych meksykanskich emigrantow
            harujacych w okolicznych szklarniach co prawie nie znaly angielskiego, studenci
            z wymian miedzynarodowch, super zdolni ludzie pomagajacy w badaniach naukowych
            w pobliskim uniwersytecie, mlodziez z roznymi stopniami niepelnosprawnosci i
            fizycznej i umyslowej + wielu uczniow srednio zdolnych i srednio zamoznych. W
            tej jednej szkole byly wyklady z matematyki na poziomie uniwersyteckim i na
            poziomie "szkoly zycia".
            Porownywanie takiej szkoly z polskim liceum, gdzie juz na wstepie jest dokonana
            ostra selekcja nie ma sensu. Ciekawe jakby wypadlo porownanie z uczniami
            polskich szkol zawodowych.
            Jest dosc oczywiste ze uczniom z bogatych i wyksztalconych rodzin jest latwiej
            dostac sie na dobre uniwersytety.
            Ale nawet biedni i tacy ktorym sie zycie nie ulozylo od razu, maja szanse na
            studia. W Stanach, a zwlasza w Kaliforni jest rozbudowany system Community
            College gdzie kazdy jest przyjety, studia sa tanie (dla mieszkancow stanu) i
            mozna zrobic albo kursy pomaturalne, albo pierwsze dwa lata studiow
            uniwersyteckich albo uczyc sie czegos dla przyjemnosci. Poziom wykladow jest
            bardzo przyzwoity i jest rozbudowana pomoc dla studentow niepelnosprawnych. Jak
            sie ma dobre wyniki w nauce to z takiego collegu mozna sie przeniesc np do
            Berkeley albo na Stanford.
            Oczwiecie, bogatym jest duzo latwiej. Publiczne szkoly w bogatch dzielnicach sa
            bogatsze i lepsze niz w biednych, a dzieciak z biednego getta ma przeciwko sobie
            i biede i subkulture.
            Ale przynajmniej dla kazdego jest gdzies jakas otwarta furtka.
            W Stanach mowi sie sporo o edukacji dzieci niepelnosprawnych albo mniejszosci
            narodowych. W dystrykcie szkolnym w mojej okolicy jest specjalna komorka
            zajmujaca sie dziecmi "migrant workers" (czyli bardzo biednych Meksykanow co
            przenosza sie z farmy na farme w poszukiwaniu pracy). W Polsce dzieci na wozkach
            czesto ucza sie w domu bo nawet "szkoly integracyjne" maja schody. I jakos nie
            widzialam specjalnie wielu dyskusji o tym jak poprawic poziom edukacji ogolnej
            w szkolach zawodowych albo np wsrod polskich Cyganow.

            Tak ze dla systemu edukacji amerykanskiej mam wiele szacunku (chociaz widze
            problemy)
            No dobra - wystarczajaco serio? smile
            • lucy58 Re: poziom... hmmm... dyskusji 25.09.07, 06:01
              piesfafik napisała:

              > No dobrze, postaram sie odpowiedziec rzeczowo.
              >
              >> >
              > Amerykanski system edukacji jest duzo bardziej demokratyczny niz
              polski. Do
              > amerykanskiej szkoly sredniej chodza wszyscy i nikomu kto mieszka
              w dystrykcie
              > nie wolno odmowic przyjecia do lokalnej "high school".
              angielskiego, uniwersyteckim i na
              > poziomie "szkoly zycia".


              I co po tym publicznym "High school"? Jacys studenci na tych
              Harwadach? Czy Yalach? Ostatnio "Times" magazine wzial sie za
              amerykanska edukacje. Nie wyglada to najlepiej. Nie przytocze
              zadnych danych bo egzemplarz przekazalam do pralni, coby producenci
              karaluchow nieco sie oswiecili. Ale moge tak z pamieci: wiekszosc
              absolwentow amerykanskich high school nie zna podstawowych dzialan z
              algebry czy geometrii. Nie zna geografii ani biologii. I nie mowie
              tu o tym tzw . white trash. Idz na ulice i zapytaj sie byle jakiej
              dziewczyny czy chlopaka- jaki jest wzor chemiczny wody. Powinni to
              po high school wiedziec. Idz i sprawdz. I jezeli Ci odpowiedza
              prawidlowo- mozesz pisac peany na temat amerykanskiej edukacji.
              Lucy
            • dee.angel Re: poziom... hmmm... dyskusji 25.09.07, 08:52
              Wystarczajaco serio i rzeczowo, dzieki smile
              To co piszesz o dostepnosci szkol, niezaleznie od sytuacji meterialnej,
              integracja z niepelnosprawnymi dziecmi - to wszystko super i niejeden kraj
              europejski (a juz Polska na pewno) moglby brac przyklad. Czytalam o programie
              (bodajze wprowadzonym 2 lata temu) "No child left behind" - swietna inicjatywa.
              Tylko to jeszcze nie okresla poziomu nauczania. Mnie chodzi o wiedze ogolna.
              Oczywiscie, budowa pantofelka do niczego mi sie w zyciu nie przydala smile Ale juz
              warto wiedziec co nieco o wlasnej anatomii i historii wykraczajacej poza
              dokonania/porazki wlasnego kraju. I nie porownujmy high-school z zawodowka - w
              zawodowkach matury sie nie zdaje smile
              Sami Amerykanie sa niezadowoleni z poziomu wiedzy absolwentow szkol, wiec "cos
              jest na rzeczy".
              Mialam paru znajomych, ktorzy mieli szczescie spedzic rok w amerykanskiej szkole
              sredniej w latach 90-tych. Potem niestety mieli koszmarne zaleglosci. Z drugiej
              strony program w szkolach polskich zdecydowanie nalezaloby okroic. Polska szkola
              cierpi na nadmiar wiedzy encyklopedycznej kosztem nauki poszukiwania informacji
              i ich samodzielnej interpretacji.
              Moim zdaniem, najlepiej byloby polaczyc metodyke szkol amerykanskich promujaca
              samodzielne myslenie ucznia z wiekszym zakresem wiadomosci obowiazkowych z
              zakresu wiedzy o swiecie, matematyki...
              Mimo wszystko wole, zeby moje wrzaskuny zaliczyly szkole w Europie niz w USA, a
              jak sobie dobrze poradza, to i na amerykanski uniwersytet tez moga isc. Jak mnie
              bedzie jeszcze stac ofkors smile
              • piesfafik Re: poziom... hmmm... dyskusji 25.09.07, 10:58
                chyba nie do konca zrozumialach - jesli porownujemy high school z
                liceum to rownie dobrze mozemy z zawodowka bo amerykanski high
                school obejmuje uczniow obu typow szkol. Zawodowek tu nie ma i
                matury tez nie ma (sa czasem egzaminy stanowe ale to nie to co
                matura). A zapytalas tych Polakow jacy tu byli, na jakim poziomie
                wyklady brali? Czy podstawowym, czy "honors" czy AP?
                Lucy, tak po tej szkole jaka opisywalam akurat wielu ludzi idzie na
                dobre uniwersytety, bo szkola jest w bogatej dzielnicy.
                Mnie wkurzaja niesprawiedliwosci tego systemu ale obawiam sie ze
                Polski system jest jeszcze bardziej niesprawiedliwy.
                • dee.angel Re: poziom... hmmm... dyskusji 25.09.07, 17:50
                  piesfafik napisała:

                  > chyba nie do konca zrozumialach - jesli porownujemy high school z
                  > liceum to rownie dobrze mozemy z zawodowka bo amerykanski high
                  > school obejmuje uczniow obu typow szkol.
                  -
                  • tamsin Re: poziom... hmmm... dyskusji 25.09.07, 20:57
                    powiedz mi dee.angel, dlaczego ty z uporem starasz sie porownywac
                    system szkolny z uSA do polskiego? ...zawodowki nie moga isc na
                    uniwerek, itd...
                    Byl kiedys watek zalozony przez mamy w USA o szkolach, akurat nie
                    bylo tam o wyzszosc jedego nad drugim, ale poczytaj sobie, moze
                    akurat znajdziesz odpowiedz na te bardzo nurtujace cie problemy.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=23983678&v=2&s=0
                    • sylwek07 zawodowka,technikum(liceum) i politechnika 25.09.07, 22:32
                      Kiedys spotkalem taka osobe ktora przeszla w Polsce taka droge i
                      dobrze sobie to chwalila smile
                      • dee.angel Re: zawodowka,technikum(liceum) i politechnika 25.09.07, 22:52
                        Owszem, znam przypadki kiedy ludzie celowo wydluzaja sobie lata nauki smile
                        Niektorzy nawet studiuja po 10 lat smile Pewnie by sie bardziej spieszyli, jakby
                        musieli wziac na to wszystko kredyt i potem go splacac...
                        A tak z ciekawosci - po co zaczynal(a) od zawodowki? Koniecznie chcial(a) poznac
                        budowe szlifierki od majstra czy tez pozamiatac wlosy u fryzjera? smile
                        • sylwek07 Re: zawodowka,technikum(liceum) i politechnika 25.09.07, 23:05
                          dee.angel ten Pan wlasnie chcial zobaczyc pewne rzeczy mechaniczne
                          na wlasne oczy i pracowal z tymi narzedziami a potem na
                          Politechnice nie musial wielu spraw sobie wyobrazac .Podobno bylo mu
                          latwiej w pewnych sprawach.
                          A po drugie zaraz poszedl po zawodowce do technikum i chyba byl w
                          szkole 2 lata dluzej .
                          • dee.angel Re: zawodowka,technikum(liceum) i politechnika 25.09.07, 23:35
                            Serio? Po to sie meczyl w zawodowce? Coz, rozne sa zboczenia i podobno kazde
                            przyjemne...
                            • elagrubabela Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 03:30
                              Bo pogadac sobie mozna o kazdym systemie edukacyjnym gdziekolwie na
                              swiecie. Szczegolnie jesli sie ma o nim pojecie wylacznie w oparciu
                              o publikacje w pisemkach typu TIME albo info wygooglowane w
                              internecie.
                              O co, do diabla, chodzi w watku na temat edukacji w Stanach, ktora
                              zalozycielki watku narazie w ogole nie dotyczy? Mnie np. totalnie
                              wisi poziom edukacji w Niemczech (Kranie, wybacz, mam nadzieje, ze
                              Twoja Mloda otrzymuje wszystko super-dupper ale tak ogolnie to
                              wiedza mlodych Niemcow rusza mnie w stopniu bliskim zero), w Belgii,
                              Mongolii, Australii i nawet w Szkocji smile Sensownych ludzi na
                              poziomie (moim, wiec raczej nie za wysokim!) spotykalam i spotykam
                              niezaleznie od kraju pochodzenia i wyksztalcenia. Bucow i ignoratow
                              podobnie. Czy ktos ma inne doswiadczenia? Czy ktos spotkal TYLKO
                              matolastych, niedoksztalconych Amerykanow i WYLACZNIE swietnie
                              wyedukowanych i odznaczajacych sie nieskazitelnymi manierami
                              Europejczykow? Cos mi sie wierzyc nie chce! Ameryka krajem wielkim
                              jest. I roznorodnym. I podsumowywanie edukacji w USA kilkoma
                              przypadkowymi wpisami na KP to chyba lekkie nieporozumienie.

                              A tymczasem dzis pobilismy w TO rekord ciepla - bylo +32 stopnie
                              Celsjusza. Ostatnio podobnie cieplo bylo w 1958 i wtedy bylo tylko
                              +26.5C. Czy juz sie trzeba zaczac bac na powaznie global warming? Ja
                              juz chce nosic swetry! Niech ktos cos zrobi zeby sie wreszcie
                              ochlodzilo. Cos madrego najlepiej - ha ha ha. Elka
                              • sylwek07 Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 08:38
                                Elu ja Ci szczerze napisze,,spotykam roznych ludzi i tak jak piszesz
                                nie mozna powiedziec gdzie jest lepszy system edukacji.To wszystko
                                zalezy od czlowieka..Swiat nie jest ani czarny ani tez bialy a jest
                                szary .
                                Np spotkalem pewne Pania z Kanady i Oni mi powiedziala ze mam lepsza
                                wiedze o Kanadzie niz jej nie ktorzy ucznowie w szkole a bierze sie
                                to z tego ze mnie np geografia,historia bardziej interesuje niz np
                                matematyka,hehe smile
                              • sylwek07 Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 08:40
                                dee.angel wiesz moze to wyglada na jakies zboczenia ale czasami
                                roznie jest z ludzmi i w zyciu Ich..np ja tak mialem ze bylem w
                                zawodowce a potem zrobile liceum dla doroslych ,teraz pozostaje
                                zdac mature i moge isc na studia smile
                                • dee.angel Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 09:03
                                  Nie no sorki za z lekka ironiczny ton smile Szczerze, uwazam, ze to o wiele
                                  trudniejsza droga. Trzymam w takim razie kciuki smile
                              • dee.angel Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 09:02
                                No wlasnie, podobno mozna sobie pogadac o wszystkim. Czemu nie o tym? A problem
                                mnie moze dotyczyc, bo moj malz pracuje w amerykanskiej firmie. Miesiac temu nie
                                wiedzielismy, czy rzuci nas do USA, Szwajcarii czy Niemiec. Padlo na te
                                ostatnie, ale tez nie na zawsze. W ciagu ostatnich 7 lat zaliczylam 4 kraje i
                                wiem, ze w Niemczech tez nie bede na zawsze. Nic wiec dziwnego, ze rozwazam
                                rozne scenariusze, tym bardziej, ze moje dzieci rozpoczna nauke szkolna za 2 lata.
                                Poza tym, jak juz podkreslama, watek z zalozenia nie byl napastliwy (nie wiem,
                                jak mam to udowodnic?). Prawdopodobnie, gdybym przeczytala najpierw watek
                                optymistki41, ten by nie powstal, bo nie wkladam z premedytacja palca miedzy
                                drzwi. Ale nie przyszlo mi do glowy, ze jakakolwiek krytyczna wypowiedz na
                                temat USA wywola burze z piorunami smile
                                Mam sporo przyjaciol Amerykanow i jak najlepsze o nich zdanie. Jezeli sie myle
                                co do wad systemu ksztalcenia - to tym lepiej dla moich dzieckow w razie co smile
                                I tyle smile Przeciez nikt, kto nie chce, nie musi ze mna rozmawiac na ten czy
                                inny temat...
                              • asia.sthm Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 09:05
                                elagrubabela napisała:

                                > A tymczasem dzis pobilismy w TO rekord ciepla - bylo +32 stopnie
                                > Celsjusza. Ostatnio podobnie cieplo bylo w 1958 i wtedy bylo tylko
                                > +26.5C. Czy juz sie trzeba zaczac bac na powaznie global warming?

                                Ktos sie pilotem od pogody bawi...na calym swiecie crying(
                                Nie to, ze zaczynam sie bac, ale cale mi sie to nie podoba.
                                Niech juz wreszcie wprowadza jakies dobre paliwo ,zeby czlowiek nie
                                musial miec wyrzutow sumienia przy wsiadaniu w pojazd.
                                • dee.angel a propos globalnego ocieplenia 26.09.07, 14:33
                                  Podobno najbardziej do globalnego ocieplenia przyczynia sie nasze...
                                  miesozerstwo (a dokladniej produkcja miesa). Nie wiem, czy dam rade przejsc na
                                  wegetarianizm sad
                                • mamaagnieszka Re: Ale o co tak naprawde chodzi? 26.09.07, 15:07
                                  Pozwole sobie dorzucic moja wylacznie osobista opiniesmile Dziecie moje
                                  uczeszczalo i do panstwowej podstawowki i do prywatnej katolickiej.
                                  obiektywnie stwierdzam, ze niestety (fajniej by bylo nie placic za
                                  szkole skoro i tak placimy ?#$!! sume na podatki) jestesmy
                                  zdecydowanie bardziej zadowoleni z prywatnej. I tu nie chodzi tylko
                                  o wiedze jako taka ale o ogolna pomoc w ksztaltowaniu czleka;P
                                  otwartego na swiat, wpajanie etyki pracy i temu podobne. nie bede
                                  sie wdawac w to jak te rzeczy sie maja w szkole publicznej. Owszem,
                                  roznorodnoscia programow czy wyposazeniem nasza szkola nie dorownuje
                                  publicznej ze wzgledu na finanse ale za to rodzice sa zmuszeni do
                                  wolontariatu na rzecz szkoly co dzieciom wychodzi tylko na dobre.
                                  natomiast moja graduate school to juz zupelnie inna sprawa. Poziom
                                  zalezy od uczelni, na przyklad dyplom z kierunkow pedagogicznych z
                                  mojej jest bardzo ceniony, inne not so muchwink
                                  • elagrubabela Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 16:18
                                    Po pierwsze byla w nocy burza i sie troche (podkreslam: troche)
                                    ochlodzilo. Wciaz czekam z utesknieniem na swetrowa pogode. Miesa
                                    jem malo, glownie ryby. Jesli to ma pomoc na noszenie swetrow to
                                    moge chyba calkiem zrezygnowac. Heniek wlasciwie nie je miesa, nie
                                    lubi wiec moze On sie juz taki urodzil environment friendly - ha ha
                                    ha.
                                    Po drugie, wreszcie zrozumialam (chyba) o co chodzi smile Ty sie, Dee,
                                    nie boj tak tej amerykanskiej szkoly jakby Ci do niej przyszlo
                                    poslac Twoje piskle. To nie jest tak, ze w tych szkolach NICZEGO nie
                                    ucza w sensie dat, numerow, faktow. Mam troche amerykanskich kuzynow
                                    w roznym wieku, po roznych szkolach i to nie sa totalne ciemniaki.
                                    Podejrzewam, ze nawet wiedza, co to H2O smile Mysl o tych statystykach
                                    troche tak jak o statystykach zuzycia mydla w Polsce. Teoretycznie
                                    kazdy tam zuzywa cos niewiele ponad kostke rocznie ale przeciez
                                    wszyscy znamy diesiatki osob, ktore z taka statystyka nie maja nic
                                    wspolnego, bo sa wypucowane i pachnace. I tak bedzie z Twoim
                                    dzieckiem jesli je poslesz do amerykanskiej szkoly - bedzie mialo
                                    fajnych kolegow, sensownych nauczycieli i sama bedziesz zdziwiona
                                    ile wiadomosci w lebku.
                                    Po trzecie za 2 tygodnie mamy wybory w Ontario i wlasnie toczy sie
                                    tu dyskusja na temat publicznego finansowania szkol religijnych.
                                    Poki co z publicznych podatkow oplacane sa szkoly katolickie i
                                    publiczne wlasnie czyli swieckie. Teraz pojawil sie pomysl oplacania
                                    z podatkow rowniez innych szkol religijnych. Podrzucam jako element
                                    w dyskusji smile Elka
                                    • tamsin Re: Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 18:20
                                      a mnie tak zastanawia co by zrobilo takie duzo miasto jak np.
                                      Boston, gdyby wszyscy rodzice zabrali swoje pociechy z parochial
                                      schools i poslali bez zadnego ostrzezenia do szkol panstwowych? Tak
                                      w tym samym miesiacu? Klasy uroslyby do 50+ sztuk dzieci? Bo rodzice
                                      tych dzieci w prywatnych szkolach placa podatki i oprocz tego placa
                                      za prywatne edukacje swoich dzieci, nie wspominajac ze czesto musza
                                      chodzic i obslugiwac bingo lub placic jeszcze wiecej. Juz tyle razy
                                      slyszalam te propozycje, ze rodzice dostana voucher na szkole i beda
                                      mogli sobie wybierac prywatna/panstwowa, ale prawda jest taka, ze
                                      wiekszosc wielkomiejskich szkol od razu poszlaby z torbami.
                                    • dee.angel Re: Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 20:20
                                      No dobra, troche mnie uspokoilyscie w sumie smile Skoro tyle osob nie chce nic
                                      zlego o tych szkolach powiedziec, to chyba faktycznie nie jest tak zle smile
                                      Ciekawa sprawa z finansowaniem szkol religijnych. A jak to jest formalnie?
                                      Wszyscy placa niezaleznie od wyznania (tudziez braku jakowegos) na wszystkie
                                      szkoly do jednego wora i potem to jest dzielone? Czy katolicy placa na
                                      katolickie itd.? W Szwajcarii np. okreslasz swoje wyznanie przy placeniu
                                      podatkow i wtedy jakas czesc idzie na kosciol.
                                      • elagrubabela Re: Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 21:29
                                        Dokladnie tak to dziala w Ontario. Deklarujesz sie, na ktory board
                                        of education maja isc pieniadze z Twoich podatkow od property. Masz
                                        do wyboru public, catholic i jesli masz jakis background francusko-
                                        jezyczny, French. Teraz pomysl konserwatystow jest taki zeby rowniez
                                        inne szkoly wyznaniowe mogly korzystac z tak zbieranych funduszy.
                                        Oczywiscie, jak sie domyslasz, same pieniadze z property taxes nie
                                        starczaja wiec do edukacji w kazdym z tych boards prowincja doplaca
                                        z innych podatkow tez czyli chcac-nie chcac wszyscy podatnicy maja w
                                        tym momemncie jakis tam udzial w oplacaniu szkol publicznych i
                                        katolickich. Ja to tak tlumacze troche na kolanie ale mam nadzieje,
                                        ze idea jest na tyle prosta, ze da sie zrozumiec. Tych dzieci w
                                        innych szkolach wyznaniowych nie ma tak duzo, to jest kwestia kilku
                                        procent ogolu, ale jak z powyzszego wynika, rodzice tych dzieci
                                        placac podatki i tak placa cos tam na istniejace szkoly publiczne i
                                        katolickie + musza placic oddzielnie za wybrane przez siebie szkoly
                                        wyznaniowe. Argument za upublicznieniem tych innych szkol
                                        wyznaniowych jest taki, ze to by bylo zgodne z idea wielokulturowego
                                        spoleczenstwa i ze przy okazji prowincja mialaby wiekszy wplyw na
                                        curricula i na kwalifikacje nauczycieli w tych szkolach wyznaniowych
                                        + wszyscy podatnicy byliby traktowani rowniej. Argument przeciwko
                                        jest zas taki, ze powinnismy miec w prowincji jeden, silny board of
                                        education, ktory bylby publiczny, swiecki i dostepny dla dzieci
                                        wszystkich wyznan przy zalozeniu, ze religie kazdy sobie ma na
                                        wlasny, prywatny uzytek czyli uczyc sie jej i praktykowac ja moze w
                                        wolnym czasie. Cala ta sprawa ma jeszcze historyczne podloze a
                                        mianowicie to, ze katolicy swoje szkoly maja zagwarantowane
                                        konstytucyjnie tak wiec zeby zmienic staus quo na wylacznie
                                        publiczne szkoly, trzeba by zmienic konstytucje natomiast zeby
                                        zrobic wszystko bardziej "sprawiedliwie" upubliczniajac inne szkoly
                                        wyznaniowe, wystarczy tylko sypnac groszem smile Raczej centem lub
                                        dolarem - ha ha ha. Elka
                                        • dee.angel Re: Salata z kraju i ze swiata 27.09.07, 13:51
                                          Ja generalnie jest za calkowitym rozlaczeniem zycia publicznego, w tym edukacji
                                          oczywiscie, od religii. Wtedy nie byloby problemu, ze katolik doklada do szkoly
                                          dla muzulmanow np.
                                          Nigdy nie pojme, dlaczego obecnie religia w Polsce musi odbywac sie w szkole. Za
                                          najciemniejszej komuny chodzilam na religie do kosciola i nie mialam z tego
                                          powodu ani nieprzyjemnosci ani trudnosci.
                                          Tym bardziej w krajach, w ktorych obowiazuje wolnosc wyznania. Po co to laczyc?
                                          Czy nauczyciel w szkole katolickiej bedzie stosowal inne wzory matematyczne niz
                                          niewierzacy?
                                      • katarzynams Re: Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 21:41
                                        W Stanach, na szczescie, finansowanie kosciolow i koscielnych
                                        przedsiewziec z pieniedzy podatnikow jest nielegalne, choc G.W Bush
                                        robi co moze zeby to zmienic.

                                        katarzyna
                                        • mamaagnieszka Re: Salata z kraju i ze swiata 26.09.07, 22:23
                                          W naszym stanie 'wschodniowybrzezowym' na wskros libralnym i niby
                                          proedukacyjnym, prorodzinnym i ten tego wyglada to tak: czlek
                                          pracujacy placi podatki, ktorych znaczna czesc jest przeznaczana
                                          przez miasto na szkoly publiczne w danym miescie. Jezeli delikwent
                                          zdecyduje wyslac potomstwo do szkoly prywatnej to sobie musi
                                          zaplacic. oczywiscie znizki podatkowej nie dostaje bo to jest
                                          niby 'wolny wybor' hehe. Nasza szkola jest finansowana z czesnego
                                          (raty nota bene sa dzielone na parafian dajacych, mniej dajacych i
                                          nieprafianwink i dofinansowana przez parafie i diecezje. Mimo, ze
                                          oplaty naprawde nie sa wysokie, jesli sie ma dwoje czy wiecej dzieci
                                          w szkole to jednak jest wydatek. Plus trzeba doliczyc wszystkie fund
                                          raisers. W imie prawdziwej wolnosci wyboru bylabym bardzo za jesli
                                          chodzi o school vouchers. Za rzadowe pieniazki raczej dziekujemy
                                          bardzo bo w parze z dawaniem ida zwykle rozporzadzenia
                                          jak 'darowizne' mozna wydacwink
                                    • ma.pi Re: Salata z kraju i ze swiata 27.09.07, 20:49
                                      elagrubabela napisała:


                                      > Poki co z publicznych podatkow oplacane sa szkoly katolickie i
                                      > publiczne wlasnie czyli swieckie. Teraz pojawil sie pomysl
                                      oplacania
                                      > z podatkow rowniez innych szkol religijnych. Podrzucam jako
                                      element
                                      > w dyskusji smile Elka


                                      Ela, ale to chyba jest tak, ze w swoich papierach podatkowych
                                      okreslasz, ktora szkole chcesz aby z Twoich pieniedzy wspierali
                                      publiczna czy katolicka.
                                      Ja osobiscie jestem, za zeby dolozyli pare rubryk dla innych szkol.


                                      Pozdr.
                                      • iwnax Re: Salata z kraju i ze swiata 27.09.07, 23:31
                                        no właśnie!
              • lucy58 Re: poziom... hmmm... dyskusji 28.09.07, 03:08
                dee.angel napisała:

                > > (bodajze wprowadzonym 2 lata temu) "No child left behind" -
                swietna inicjatywa.
                > Tylko to jeszcze nie okresla poziomu nauczania. Mnie chodzi o
                wiedze ogolna.
                > Moim zdaniem, najlepiej byloby polaczyc metodyke szkol
                amerykanskich promujaca
                > samodzielne myslenie ucznia z wiekszym zakresem wiadomosci
                obowiazkowych z
                > zakresu wiedzy o swiecie, matematyki...

                Metodyka szkol amerykanskich promujaca samodzielne myslenie????.I w
                tym samym poscie mowisz o wspanialej inicjatywie "No child left
                behind"??? A co ma jedno z drugim? Nic. Wlasnie ten bushowy program
                zabil promocje samodzielnego myslenia. Albo uczniowie zdaja
                zaprogramowane wczesniej testy, albo nie. Jesli tak, szkola dostaje
                punkty. Im wiecej punktow tym wieksze granty rzadowe. (A propos tych
                testow - software do prawidlowego przygotowania dzieci na testy byl
                produkowany przez firme prowadzona przez najmlodszego Busha.) W tej
                chwili szkoly przygotowuja dzieci do zdawania tego testu. Nie do
                samodzielnego myslenia. Samodzielne myslenie prowadzi do nieladnych
                mysli. Tysiace amerykanskich nauczycieli opuscilo szkoly przez ten
                program. Nie mogli sie pogodzic ze statystycznym podejsciem do
                wiedzy. Jesli Twoje dziecko ma wybitne zdolnosci matematyczne, ale
                jest dyslektykiem - na tescie dostanie malo punktow. Jesli dziecko
                jest zainteresowane poezja, literatura i tymi innymi "bzdurami" - i
                nie ma zielonego pojecia o twierdzeniu Pitagorasa - sorry, Mamusia.
                Twoje dziecko obniza punkty szkoly. Mozesz swoje dziecko przeniesc
                do odpowiedniej, prywatnej (lub jak to teraz ladnie nazywaja -
                czarterowej szkoly) gdzie bedzie mial odpowiedni profil ksztalcenia.
                Oczywiscie za odpowiednia oplata. A te oplaty sa niemale.
                Lucy

                >
                • piesfafik Re: poziom... hmmm... dyskusji 28.09.07, 04:31
                  Hej Lucy,
                  Charter schools sa za darmo. To jest fajny pomysl - moja corka
                  choddzila to takiej high school. Bylo tam 150 uczniow - wiekszosc
                  dosc zwariowana. Rozne rasy, rozne religie (moja corka przyjaznila
                  sie z muzulmanka z Malezji, Mormonka i "drag queen" ), rozne
                  orientacje seksualne i poglady polityczne. To sa dosc niezalezne
                  szkoly ale finansoane z pieniedzy publiczych wiec musza stosowac sie
                  do praw stanowych i federalnych . Np musza przyjmowc i ksztalcic
                  ucznow niepelnosprawnych.


                  • jan.kran Re: poziom... hmmm... szkoly 28.09.07, 09:25
                    Kolezanko Anielico ja Ci powiem tak. Moje dzieci chodzily do szkol
                    niemieckich i norweskich. Mloda zaliczyla w sumie dwie szkoly
                    niemieckie , podstawowa i poczatek sredniej , i trzy norweskie:
                    klase integracyjna , szkole mlodziezowa i liceum zakonczone matura
                    Junior wlasnie startuje w siodmej szkole , oszczedze wyliczania
                    Jego drogi edukacyjnejtongue_outPP
                    Po pierwsze wg statystyk niemiecka szkola jest daleko w tyle za
                    norweska na co ja moge tylko pokiwac z politowaniem glowa na temat
                    statystyk tongue_outPP
                    < wg statystyk mieszkam w najbogatszym kraju swiata ze znakomotym
                    zapleczem socjalnym ale poniewaz mieszkam niebawem tyle samo czasu
                    w Norge co w DE i znam obydwa systemy moge pokiwac ponownie smetnie
                    nad statystykatongue_outPP >
                    Tyle co do do liczb , uogolnien i wyobrazen.

                    Co do tego czy szkola amerykanska , niemiecka lub polska jest zla
                    lub dobra powiem tyle. Szkola to dodatek i srodek do celu.
                    Celem sa studia i dopiero wtedy zaczyna sie prawdziwe uzywanie
                    mozgu i nauka a dodatkiem jest szkola do domu rodzinnego.
                    Podstawa jest to co dzieci wyniosa z domu i mowie to opierajac sie
                    na doswiadczeniu.
                    Najlepsza szkola moim zdaniem nie zastapi porzadnej domowej
                    biblioteki, chodzenia z mlodzieza do kina , teatru i muzeow albo
                    przynajmniej zachecania ich do tego i rodzicow z otwarta glowa
                    ktorzy sa gotowi wspierac dzieci.
                    Ja nie mowie ze kazdy ma studiowac i ze kazdy kto nie ma poparcia
                    domu rodzinnego przegrywa. Ale ma trudniej.
                    Moje principia wychowawcze na razie sprawdzaja sie na Mlodej < tfu ,
                    tfu spluwam przez lewe ramie co by nie zapeszyc > ale to co
                    wyniosla z domu profituje co najmniej tyle ile Jej wieloletnia
                    edukacja a sadze ze nawet wiecej.
                    Junior ... hmmm na razie jestem na etapie prob i bledow ale On
                    troche odmienny jest wiec nie moge przykladac do Niego zwyklej
                    miarki. Jednakowoz dostepnosc czynnikow pobudzajacych mozg jakie
                    dostaje z domu rodzinnego jest widoczna.
                    Jasne ze szkola ma znaczenie , ja stanelam na glowie zeby Mloda
                    dostala sie do najlepszego liceum w Norwegii i zeby Junior tez jakos
                    wyladowal.
                    Ale mysle ze nie nalezy przeceniac znaczenia edukacji szkolnej.
                    i wyksztalcenia ogolnegosmile Moja wiedza z matematyki i paru innych
                    przedmiotow jest z pewnoscia na poziomie poczatku podstawowkitongue_outPP a
                    mimo to mam mature i nawet troche wiecej oraz daje sobie rade w
                    zyciu.
                    K.

                    • dee.angel Re: poziom... hmmm... szkoly 28.09.07, 12:10
                      Dzieki smile W sumie masz racje, czym skorupka itd. A nasiaka glownie w domu.
                      Moje dzieci niestety tez pewnie pare razy zmienia szkole i kraje i nie mam
                      pojecia jak to sie odbije na ich zyciu. Mam nadzieje, ze wiecej bedzie pozytywow
                      niz negatywow... Na razie sa 2-jezyczne, a w przedszkolu zaczely angielski -
                      przynajmniej tyle moge zrobic w tej chwili, zeby im bylo w razie czego latwiej
                      sie zaadaptowac do nowych warunkow smile
                • dee.angel Re: poziom... hmmm... dyskusji 28.09.07, 12:03
                  lucy58 napisała:

                  > Metodyka szkol amerykanskich promujaca samodzielne myslenie????.I w
                  > tym samym poscie mowisz o wspanialej inicjatywie "No child left
                  > behind"??? A co ma jedno z drugim? Nic.
                  -
    • jan.kran Re: ciekawostka - edukacja w USA 30.09.07, 12:39
      Polecem Ci to forum jezeli masz dzieci dwujezycznesmile

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37229
      K.
      • dee.angel Re: ciekawostka - edukacja w USA 30.09.07, 15:19
        Dzieki Kraniku! Poczytam sobie.
        Jezeli mozesz cos doradzic w kwestii wyboru dobrej szkoly w Niemczech to tez
        bede "dzwieczna" - czym sie kierowac, na co zwrocic uwage, czy masz jakies info
        o poziomie szkol miedzynarodowych np. Moj malz, chociaz Niemiec, ma takie samo
        pojecie jak ja (czyli zadne), bo nie mieszka w Niemczech od dobrych 10 lat.
        Jesli chcesz mozesz na priva gazetowego, co by ludziow tu nie zanudzac smile
        • sylwek07 Re: ciekawostka - edukacja w USA 30.09.07, 19:39
          dee.angel po to jest Forum aby pisac o tym i moze komus to sie
          przyda jak bedzie napisane o tym smile
    • cyborgus Re: ciekawostka - edukacja w USA 05.10.07, 00:52
      z tego co pamietam to mialo byc 40% absolwento high school mysli ze
      USA walczyly z Niemcami przeciwko Rosjanom. Dlatego m.in. powstal
      ostatnio glosny film z PBS "The War", bo rezyser sie tymi
      statystykami zbulwersowal.

      a tak w ogole to przepraszam, ze nawiazuje do glownego watku...wink)))
      • cyborgus Re: ciekawostka - edukacja w USA 05.10.07, 01:04
        ja tez sie przychylam do opinii ze mamy zapasc edukacji publicznej w
        ameryce. system finansowania szkol z lokalnych podatkow tylko
        zwieksza roznice i szanse miedzy bogatymi i biednymi. A sposbo
        integracji dzieci niepoelnosprawnych (tych mentalnie) to jeden
        wielki niewypal - Wall Street Journal mial cala serie artykulow o
        tym. Nieprzystosowan kadra nauczycielska nie daje rady pracowac z
        dziecmi "innymi", nie maja czasu . Konczy sie to wielkimi
        problemami, zamykaniem w izolatkach, fizycznym ubezwlasnowalnianiem
        tych dzieci, ktore sfrustrowane bo nikt nie wie jak z nimi
        postepowac, dostaja atakow szalu. Nauczyciele, sfrustrowani,
        zwalniaja sie. Piekna idea, ale jej prawdziwe zrodlo:
        taka "integracja" kosztuje panstwo mniej pieniedzy niz klasy czy
        szkoly specjalne. Z tego samego powodu kiedys zamknieto szpitale
        psychiatryczne - integrujmy ludzi chorych psychicznie ze
        spoleczenstwem . Efekt - wiekszosc bezdomnych to chorzy psychicznie,
        a wiezienia sa tez nimi przepelnione. ALe koszt utrzymania wieznia
        jest duzo mniejszy niz koszt pacjenta w szpitalu psychiatrycznym,
        nie wspominajac kosztu bezrobotnego.

        Mieszkam na amerykanskiej prowincji i z racji zawodu meza
        (psychiatra dzieciecy) mam tez duzo wgladu w lokalne populacje -
        raczej biedna, ze wsi. Poziom wiedzy jest zenujacy, nie sa w stanie
        podac stolicy ani stanu, ani kraju(!!), wymienic trzech miast nad
        atlantykiem (Nevada to byl przyklad....), itp.
        • sylwek07 Re: ciekawostka - edukacja w USA 05.10.07, 08:36
          cyborgus to dobrze ze napisalas o tym mezu psychiatrze,powiedz mi
          jak sie patrzy tam gdzie mieszkasz na kogos kto ma tzw zaburzenia z
          psychika ,czy taka osoba moze liczyc na zrozumienie,pomoc?czy tez to
          zalezy na kogo sie popadnie ?
          a dodam ze interesuje mnie takie cos jak ktos ma pobyt i taki bez
          pobytu.
          • cyborgus Re: ciekawostka - edukacja w USA 05.10.07, 20:57
            ale czy chodzi ci o podejscie wsrod specjalistow czy otoczenia? i
            jakie konkretnie zaburzenia? znasz kogos kto ma problem? jesli
            chodzi o ludzi bez ubezpieczenia,najbiedniejszych to sa oni
            obejmowani programami stanowymi, gdize stan placi za wizyty,
            lekarstwa (czasami kilkaset dolarow miesiecznie). Niestety, jest to
            jednoczesnie bardzo podstawowa opieka, na wizyte u lekarza dlugo sie
            czeka, niektore miejsca probuja tez ograniczac spotkania z
            terapeutami/psychologami w ramach ucinania kosztow. Jednym slowem, w
            tym kraju mental health jest traktowana po macoszemu, wielu ludzi
            pracujacych w takich osrodkach ma tak naprawde ograniczona wiedze na
            ten temat (wielu ma Bachelor of Social Work, co sie czesciowo
            pokrywa, ale nie obejmuje calego kompleksowego podejscia do
            pacjentow psychiatrycznych)

            Jezeli ktos mieszka w duzym miescie, mozna sprobowac sie umowic na
            leczenie w osrodku universyteckim - tam rezydenci i fellows
            psychiatrii obskakuja duzo pacjentow, i maja na nich tyle czasu ile
            im potrzeba, bo to jest w ramach nauki. potem w pracy
            niejednokrotnie zmuszeni sa do pracy "przy tasmie", czyli jeden za
            drugim.


            Jakbys napisal cos wiecej to moze bym mogla tez sie bardziej
            rozpisac?
            • sylwek07 Re: ciekawostka - edukacja w USA 05.10.07, 21:31
              Chodzi mi bardziej o otoczenie np ludzi obcych a co do zaburzen to
              typowe nerwicowe,lekowe oraz depresyjne.
              Bo w Polsce z tym jest roznie i zalezy na kogo sie popadnie,czasami
              czeka sie na porade u lekarza z pare dni lub tez tygodni,co do
              psychologa to tez mozna dobrze popasc ,czasami rozmowy mozna miec co
              tydzien .
              A co do odbioru od otoczenia to mozna by opisac pare spraw od braku
              pomocy od rodziny po pomoc od osob obcych ,tzw przekladniec .
              • cyborgus Re: ciekawostka - edukacja w USA 06.10.07, 21:16
                tu generalnie jest nieco wiecej zrozumienia dla chorob psychicznych,
                ale reakcji otoczenia (rodziny, przyjaciol?) nie przewidzisz.
                Natomiast fachowcy potraktuja cie serio - mozesz w sumie zmieniac
                jak ci nie pasuje, az trafisz na kogos kto ci odpowiada, i jakos
                jest w stanie pomoc.
                Twoje pytania w sumie sa bardziej ogolnospoleczne, niz
                psychiatryczne, wiec niewiele wiecej ci moge napisac. smile)
                • sylwek07 Re: ciekawostka - edukacja w USA 06.10.07, 22:40
                  "ale reakcji otoczenia (rodziny, przyjaciol?) nie przewidzisz. "

                  dobrze napisane i tak to czasami jest na tym swiecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka