Dodaj do ulubionych

Królestwo Bajki :)

28.08.02, 22:22
Miasteczko z lalką. Kulig przez las biały i ciężki od śniegu. Niania
pochylona nad książką w ciepłym kręgu lampy. Dobre smoki :) Dumne i dzikie
wilki. Łąki pełne szumiących zielono traw. Ciemne bory. Książęta na białych
koniach. Dom pachnący chlebem. Chleb pachnący domem. Tyle motywów, tyle
możliwości. Granice nie istnieją. Dobro zawsze zwycięża zło. Bajki mojego
dzieciństwa. To prawda, że było to bardzo, przedwiecznie dawno, ale co z
tego. Mnie ta chwila wciąż potrafi odszukać. Tak jest często u mnie. A jak w
Waszych krainach?

Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)
Obserwuj wątek
    • mr.hell kiedyś to Bajki byli! a teraz ]:O) 28.08.02, 23:10
      Było bardzo zimno; śnieg padał i zaczynało się już ściemniać; był to ostatni
      dzień w roku, wigilia Nowego Roku. W tym chłodzie i w tej ciemności szła
      ulicami biedna dziewczynka z gołą głową i boso; miała wprawdzie trzewiki na
      nogach, kiedy wychodziła z domu, ale co to znaczyło! To były bardzo duże
      trzewiki, nawet jej matka ostatnio je wkładała, tak były duże; i mała zgubiła
      je zaraz, przebiegając ulicę, którą pędem przejeżdżały dwa wozy; jednego
      trzewika nie mogła wcale znaleźć, a z drugim uciekł jakiś urwis; wołał, że
      przyda mu się on na kołyskę, kiedy już będzie miał dziecko.
      Szła więc dziewczynka boso, stąpała nóżkami, które poczerwieniały i zsiniały
      z zimna; w starym fartuchu niosła zawiniętą całą masę zapałek, a jedną wiązkę
      trzymała w ręku; przez cały dzień nie sprzedała ani jednej; nikt jej nie dał
      przez cały dzień ani grosika; szła taka głodna i zmarznięta i wyglądała taka
      smutna, biedactwo! Płatki śniegu padały na jej długie, jasne włosy, które tak
      pięknie zwijały się na karku, ale ona nie myślała wcale o tej ozdobie. Ze
      wszystkich okien naokoło połyskiwały światła i tak miło pachniało na ulicy
      pieczonymi gęśmi.
      „To przecież jest wigilia Nowego Roku” – pomyślała dziewczynka. W kącie
      między dwoma domami, z których jeden bardziej wysuwał się na ulicę, usiadła i
      skurczyła się cała; małe nożyny podciągnęła pod siebie, ale marzła coraz
      bardziej, a w domu nie mogła się pokazać, bo przecież nie sprzedała ani jednej
      zapałki, nie dostała ani grosza, ojciec by ją zbił, a w domu było tak samo
      zimno, mieszkali na strychu pod samym dachem i wiatr hulał po izbie, chociaż
      największe szpary w dachu zatkane były słomą i gałganami. Jej małe ręce prawie
      całkiem zamarzły z tego chłodu. Ach, jedna mała zapałka, jakby to dobrze było!
      Żeby tak wyciągnąć jedną zapałkę z wiązki, potrzeć ją o ścianę i tylko ogrzać
      paluszki! Wyciągnęła jedną i „trzask”, jak się iskrzy, jak płonie! mały ciepły,
      jasny płomyczek, niby mała świeczka otoczona dłońmi! Dziwna to była świeca;
      dziewczynce zdawało się, że siedzi przed wielkim, żelaznym piecem o mosiężnych
      drzwiczkach i ozdobach; ogień palił się w nim tak łaskawie i grzał tak
      przyjemnie; ach, jakież to było rozkoszne! Dziewczynka wyciągnęła przed siebie
      nóżki, aby je rozgrzać także – a tu płomień zagasł. Piec znikł – a ona
      siedziała z niedopałkiem siarnika w dłoni.
      Zapaliła nowy, palił się i błyszczał, a gdzie cień padł na ścianę, stała się
      ona przejrzysta jak muślin; ujrzała wnętrze pokoju, gdzie stał stół przykryty
      białym, błyszczącym obrusem, nakryty piękną porcelaną, a na półmisku smacznie
      dymiła pieczona gęś, nadziana śliwkami i jabłkami; a co jeszcze było
      wspanialsze, gęś zeskoczyła z półmiska i zaczęła się czołgać po podłodze, z
      widelcem i nożem wbitym w grzbiet; doczołgała się aż do biednej dziewczynki; aż
      tu nagle zgasła zapałka i widać tylko było nieprzejrzystą, zimną ścianę.
      Zapaliła nowy siarnik. I oto siedziała pod najpiękniejszą choinką; była ona
      jeszcze wspanialsza i piękniej ubrana niż choinka u bogatego kupca, którą
      ujrzała przez szklane drzwi podczas ostatnich świąt; tysiące świeczek płonęło
      na zielonych gałęziach, a kolorowe obrazki, takie, jakie zdobiły okna sklepów,
      spozierały ku niej. Dziewczynka wyciągnęła do nich obie rączki – ale tu zgasła
      zapałka; mnóstwo światełek choinki wznosiło się ku górze, coraz wyżej i wyżej,
      i oto ujrzała ona, że były to tylko jasne gwiazdy, a jedna z nich spadła
      właśnie i zakreśliła na niebie długi, błyszczący ślad.
      – Ktoś umarł! – powiedziała malutka, gdyż jej stara babka, która jedyna
      okazywała jej serce, ale już umarła, powiadała zawsze, że kiedy gwiazdka spada,
      dusza ludzka wstępuje do Boga.
      Dziewczynka znowu potarła siarnikiem o ścianę, zajaśniało dookoła i w tym
      blasku stanęła przed nią stara babunia, taka łagodna, taka jasna, taka
      błyszcząca i taka kochana.
      – Babuniu! – zawołała dziewczynka – o, zabierz mnie z sobą! Kiedy zapałka
      zgaśnie, znikniesz jak ciepły piec, jak gąska pieczona i jak wspaniała
      olbrzymia choinka! – i szybko potarła wszystkie zapałki, jakie zostały w
      wiązce, chciała jak najdłużej zatrzymać przy sobie babkę, i zapałki zabłysły
      takim blaskiem, iż stało się jaśniej niż za dnia. Babunia nigdy przedtem nie
      była taka piękna i taka wielka; chwyciła dziewczynkę w ramiona i poleciały w
      blasku i w radości wysoko, wysoko; a tam już nie było ani chłodu, ani głodu,
      ani strachu – bowiem były u Boga.
      A kiedy nastał zimny ranek, w kąciku przy domu siedziała dziewczynka z
      czerwonymi policzkami, z uśmiechem na twarzy – nieżywa: zamarzła na śmierć
      ostatniego wieczora minionego roku. Ranek noworoczny oświetlił małego trupka
      trzymającego w ręku zapałki, z których garść była spalona. Chciała się ogrzać,
      powiadano; ale nikt nie miał pojęcia o tym, jak piękne rzeczy widziała
      dziewczynka i w jakim blasku wstąpiła ona razem ze starą babką w szczęśliwość
      Nowego Roku.
      • Gość: Marsjan Chyba najbardziej wzruszajaca bajka swiata [n/t] IP: *.96.252.64.snet.net 29.08.02, 04:01
        • Gość: Tumisia To nie jest bajka, bo bajki się dobrze kończą./nt IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.08.02, 06:58
        • d_nutka Re: Chyba najbardziej wzruszajaca bajka swiata 01.09.02, 16:57
          Mały sierota
          Nie płaczże, nie płacz, sierotko mały,
          Oszczędzaj łzy, by się nie wypłakały,
          Los ludzki smutny, los ludzki zły,
          Jedyna ulga, to tylko łzy.

          Gdy gorycz dręczy duszę biedną,
          Ty uroń łzę najwyżej jedną,
          Oszczędzaj łzy, oszczędzaj łzy,
          Łzy, to brylanty takich jak ty.

          Zaśnijże, zaśnij, sierotko grzeczny,
          Nie żądaj nawet małej bułeczki,
          Ty swego głodu już nie uleczysz,
          Ty tylko nocką się pocieszysz.

          Może by było lepiej dla ciebie-
          Byś razem z mamą zamieszkał w niebie,
          Tam byś ty przy niej słodko spał
          I na wieki spokój miał.

          Nie płaczże, nie płacz, sierotko mały,
          By ci zapas łezki zostały,
          Bo serce strasznie boli, gdy
          Na czarną chwilę zabraknie łzy !

    • Gość: małpa Astrolog, co wpadł do studni (La'Fontaine) IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 29.08.02, 01:52
      Astrolog, co wpadł do studni


      Pewien astrolog raz w studnię głęboką
      Spuścić się kazał. Rzekli mu: "Głuptasie,
      Gdy ledwie, co u stóp masz, dostrzega twe oko,
      Myślisz, że i nad głową także czytać da się?"
      Przygoda sama, nie chybiąc celu,
      Może być pouczeniem dla większości ludzi,
      Bowiem pośród żyjących na tej ziemskiej grudzie
      Bywa na ogół wielu
      Tych, którym słyszeć jest błogo,
      Że śmiertelni w przeznaczeń księdze czytać mogą.
      W tej księdze, co ją Homer oraz homerydzki
      Śpiewali, starożytność li przypadek widzi,
      My Opatrznością ją mienim.
      Nie może być przypadek wiedzy zagadnieniem;
      Gdyby było inaczej, wierę, w błędzie trwałby,
      Kto przypadkiem, fortuną czy losem go zwałby,
      Więc mianem rzeczy tak zmiennych.
      Zaś co do chceń suwerennych
      Tego, co wszystko stwarza, wszystko działa z planem,
      Któż je zna oprócz Niego? Jak czytać w Nim samym?
      Czyżby On był wypisał na gwiazd złotych skroniach,
      Co czasów noc głęboka kryje w swoich toniach?
      W jakim celu? By dowcip ostrzyc mogli sobie
      Ci wszyscy, co o sferze pisują i globie?
      By dać nam gładko z klęsk nieuniknionych wynijść,
      Wśród dóbr nas do rozkoszy niezdolnymi czynić,
      I czyniąc nam wstrętnymi dobra przewidziane,
      Zmieniać je wszystkie w klęski, wpierw nim nam są dane?
      Błędem, a raczej zbrodnią są takie wierzenia.
      Firmament torem swoim krąży w gwiazd zamieci,
      Słońce codziennie nam świeci
      I co dnia jasność jego wstaje z nocy cienia;
      My zaś stąd wywnioskować nic więcej nie możem,
      Jak to, że świecić musi, każdej roku porze
      Czas jej znacząc, owoce darzyć krasą zrałą
      I wpływy swe na wszelkie wciąż wywierać ciało.
      A zresztą, w czymże z losów różnością się splata
      Ten zawsze nieodmiennie równy chód wszechświata?
      Szalbierze umiejący stawiać horoskopy,
      Opuśćcie dwory władców Europy,
      Wraz z wami alchemików zgrają precz niech pójdzie:
      Nie więcj wyście wiary warci jak ci ludzie.
      Zanadto się uniosłem. Czas nam wrócić ponoć
      Do powiastki o mędrcu, co musiał utonąć.
      Poza wiedzą kłamliwie zdradną w swej próżności
      Dusz to obraz chimerom otwartych na oścież,
      A tymczasem na wszelki zagrożonych sposób,
      W bezpieczeństwie spraw swoich, jak i własnych osób.
    • tyu Królestwo Bajki, Snów i S-F :) 29.08.02, 14:56
      Były kiedyś Trzy Panie.
      Najpierw była jedna i było bardzo miło, zwłaszcza na początku.
      Potem przyszła druga i było równie miło, ale ta pierwsza - zupełnie
      niepotrzebnie - poczuła się zagrożona.
      Potem przyleciała trzecia, która - nie wiedzieć czemu - nie lubiła tej drugiej.

      Ale potem Trzy Panie spotkały się. Pierwsza i trzecia wyściskały drugą, a druga
      równie serdecznie wyściskała pierwszą i trzecią. I wszystkie trzy żyły odtąd
      razem - długo i szczęśliwie.

      Podobno bajki muszą kończyć się dobrze.
      Czy ktoś z Was zna drugą równie bajkową bajkę?
      To niech opowie.

      Pozdrowienia dla wszystkich!
    • Gość: Perła Bajka o ... jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 15:41
      Bajka o Królu Narcyzie który czasami gryzie
      tudzież o Strzelcu - wątłuszu który nie mył był uszu
      i o królewnie Halinie co brzdąkała na mandolinie
      (forum znaczy się)

      ... ale tak naprawdę to będzie opowieść o jednym bandycie, oszuście
      matrymonialnym podobno - niejakim zbóju Tyuju
      co mieszkał gdzieś koło Aten w terenie nieuzbrojonym
      (przynajmniej gdy chodzi o media bo net był) i poszukiwał był żony
      w sposób nad wyraz aktywny. Niestety źródłem kompleksów
      był dla Tyuja zbójnika świat erotyki i seksu.
      O ile w świecie wirtualnym znajdował się raczej bez trudu
      o tyle zmysłowe podróże kończyły się zawsze - łubudu!
      I było to dla Tyuja zarzewiem chronicznych zgryzot
      i gryzł się tym tak jak zbójcy gryźć się potrafią gdy gryzą.
      A chłop był co prawda mikry, acz w podeszwach rosły, i miał czerwone uszko
      i manualnie tak sprawny, że sam zmajstrował raz łóżko
      i przez to łóżko nieszczęsne morze wychłeptał był wódki
      bo damy mu dokuczały: "Tyś na to łóżko za krótki!"
      zanosząc się (jak to damy) wrednym post factum chichotem
      czym pogłębiały Tyuja kompleksy już chwilę potem.
      I błąkał się smutny nasz zbójca wybrzeżem (w hiszpańskim: la costa)
      z poczuciem, że łóżka wymiarom wymiarem swym własnym nie sprosta.

      CHÓR (kwietny oczywiście):

      O losie! Historio fałszywa jak wódka tuż po śniadaniu!
      Tam nigdy nie było wszak mowy o jakimkolwiek skracaniu.
      • carmina tyu 29.08.02, 17:24
        Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?

        Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
        wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(

        I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
        wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki, słychać czyjs nieprzyjemny
        smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
        mało, aby myśleć o przeszłości, o historii przepastnego forum spraw aktualnych.
        Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.

        Kiedyś obiecałeś szczekać, ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co kiedys.
        Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.

        • nurni Re: tyu i ja mam slowko 29.08.02, 17:30
          carmina napisała:

          > Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?
          >
          > Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
          > wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(
          >
          > I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
          > wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki, słychać czyjs
          nieprzyjemny
          > smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
          > mało, aby myśleć o przeszłości, o historii przepastnego forum spraw
          aktualnych.
          >
          > Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.
          >
          > Kiedyś obiecałeś szczekać, ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co
          kiedys.
          >
          > Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.
          >

          tylko podpisac sie...
          ....................

          przy okazji rzuc okiem
          na swoj watek o szpadzie

          koniec sciemniania gawedziarzu

          oszczedne pozdrowienia
          nurni
        • Gość: Perła do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 17:44
          Carmino, zarzucono tu Ci w sposób absurdalny antysemityzm. Cenię złośliwe
          pióro, ale to było przegięcie. I dlatego zaprotestowałem, mimo, iz pozornie na
          rękę mi to było, gdzyż my na innych ulicach "mieszkamy". Ale co za dużo to nie
          zdrowo. W pisaniu na forum też. Oczywiście z powodu moich protestów nie masz
          żadnych zobowiązań wobec mnie. Niemniej jednak prośbę do Ciebie mam. Onegdaj,
          tyu oskarzył mnie o antysemityzm właśnie. Nikt z Twoich Przyjaciół nie odniósł
          się do absurdu tego. Ty, jak mniemam przeoczyłaś post ten. Dlatego prośba ma:
          czy mogłabyś zwrócić uwage tyu, że powinien napisać coś w sprawie tej. Piszesz
          coś o szczekaniu tyu. Może odszczekać po prostu.

          pozdrawiam

          Perła
          • carmina Re: do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest 30.08.02, 18:17
            Perło
            Nie wciągaj mnie w swoje animozje z Tyu. Nie znam sprawy zbyt dobrze i wolę, by
            tak pozostało.
            A jeśli o Twoje pytanie - " czy uważam Cie za antysemitę?" - chodzi, odpowiem.
            Nie, nie uważam. Ale to moje subiektywne odczucie. Nie czytam Twoich postów od
            dłuzszego czasu. Ze wszystkich powodów. I czekam na chwile, gdy Ty przestaniesz
            czytac moje.
            Odpowiadam, bo kiedys Ty dostrzegłes absurdalnosc takich zarzutów pod moim
            adresem. Mam nadzieję, ze jesteśmy w tej sprawie kwita.
            • Gość: Perła Re: do Carminy nie o bajkach bynajmniej jest IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 22:37
              carmina napisała:

              > Perło
              > Nie wciągaj mnie w swoje animozje z Tyu. Nie znam sprawy zbyt dobrze i wolę,
              by
              >
              > tak pozostało.
              > A jeśli o Twoje pytanie - " czy uważam Cie za antysemitę?" - chodzi,
              odpowiem.
              >
              > Nie, nie uważam. Ale to moje subiektywne odczucie. Nie czytam Twoich postów
              od
              > dłuzszego czasu. Ze wszystkich powodów. I czekam na chwile, gdy Ty
              przestaniesz
              >
              > czytac moje.
              > Odpowiadam, bo kiedys Ty dostrzegłes absurdalnosc takich zarzutów pod moim
              > adresem. Mam nadzieję, ze jesteśmy w tej sprawie kwita.


              Carmino, to miłe, że nie uważasz za antysemitę mnie. Szkoda tylko, że
              subiektywnie właśnie. Wolałbym aby to obiektywne było. Słodka Megiero, profesor
              w sprawach tych, Miriam oczywiście, twierdzi, iż mam inklinacje antysemickie.
              Dlatego Twój subiektywny subiektywizm wzruszył mnie. Subiektywnie oczywiście.
              Jak to ma nie czytać Twoich postów? Ależ ja bardzo jestem ciekaw Twojego
              rozwoju tu. Twoja smocza droga ewoluuje tak ciekawie, iz ciekaw jestem w która
              stronę udasz się. Czy to będzie park jesienny czy jurajski właśnie. Może jakiś
              LŚNIĄCY raptorek pojawi się tez.

              Perła
        • tyu Carmino... 29.08.02, 19:55
          carmina napisała:

          > Nie pisz takich bajek. Czy Ty nigdy nie zrozumiesz niczego? Nic z tego?
          >
          > Nawet nie mozna wtedy powiedziec, ze przychodza nieproszeni. Wywołasz kolejne
          > wojny, wpisy niemile juz sa, nie trzeba ich dodatkowo prowokować. :(
          > I...hm...zbieram się na odwagę, żeby zapytać Cię - czy...czy mógłbyś nie
          > wywoływać duchów? Wirują zakurzone okrągłe stoliki,słychać czyjs nieprzyjemny
          > smiech. Przestan juz Tyu pisac o tym. Bo widzisz, ja ostatnio mam czasu za
          > mało,aby myśleć o przeszłości,o historii przepastnego forum spraw aktualnych.
          >
          > Zresztą gdybym nawet ten czas i miała - szkoda go na to.
          >
          > Kiedyś obiecałeś szczekać,ale teraz piszesz bajki w ten sam desenik co kiedys.
          >
          > Czy musisz? Tu? Tyu. Plz.



          Carmino!

          Wybacz, proszę, że swym wpisem dałem pretekst do wejścia tutaj człowiekowi,
          który od wielu dni obsesyjnie łazi za mną. Więcej piszę Ci o tym tam, gdzie
          wleźć nie będzie w stanie.

          Co do jego "zarzutów". Nie musisz na nie reagować, byłby to absurd, ale
          chciałbym, byś znała genezę sprawy.
          Niedawno pisał coś w aspekcie Jedwabnego. Użył tam m.in. słowa "żydostwo",
          które określeniem wartościującym dodatnio na pewno nie jest. Za treść tego
          postu oberwał od samej Miriam... Wspomniałem o tym parę dni temu.
          Teraz używa tego, jako pretekstu, by tu wleźć za mną.

          A ja, wchodząc tu, ten pretekst podałem mu na tacy... bo nie w TREŚCI bajki
          rzecz - nie do niej "pije" - ale w mojej OBECNOŚCI tutaj.
          Wybacz, proszę. Hau, hau...
          tyu
          • Gość: Perła tyu jest IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.02, 20:39
            tyu, nick mój jak widzę wraży dla ciebie jest. Przez klawiaturę przejść ci nie
            chce. Cóz za nienawiść to jest. Ale, ale, co do spraw głównych właśnie.
            "żydowstwo" - okreslenie nie znane mi kiedyś, poznałem od Żydów samych, którzy
            używają go i na dżwięk jego bynajmniej nie odsądzają mówiącego od antysemitów.
            Nadgorliwy jesteś burku. Nieźle szczekasz. Czekam kiedy odszczekasz POWAŻNE
            pomówienie.

            Perła

            ps. tyu, nie musisz, informowac forum, iz z Carminą na privie jesteś. Nie chwal
            się tak. ty piszesz do kazdego, do kogo tylko możesz. Na privie oczywiście. Tak
            zastanawiam się, po co ci forum jeszcze?
            • witekjs Re:_______O bajkach , które nie są bajkami..._____ 29.08.02, 22:16
              Od dłuższego czasu, z ogromną przykrością i zadziwieniem, "słyszałem"
              momentami, w naszych nieporozumieniach imputowanie nam wszystkim antyżydowskich
              nastawienień.
              Ostatnio wręcz, ze strony zupenie nowych uczestników "sporu" te sugestie
              pobrzmiewały w zadziwiająco mocny sposób.
              Niezwykle zadziwił mnie Perła, który w rozmowie z Małgorzatą nie zgodził się z
              tym i odebrał Jej najprostsze wytłumaczenie naszych nieporozumień. Uważam ,że
              jest to ważne i mam nadzieję, że definitywnie zamknie takie interpretacje.

              Pozdrawiam Was wszystkich.Witek
              • Gość: Sala Do Witka JS IP: *.toya.net.pl 31.08.02, 18:54
                Wies dziwie sie i tym, ze za jedno niebaczne slowo mozna byc nazwanym
                antysemita. Wiesz ze ja nieswiadomie popelnialam jeden duzy blad?
                Otoz slowo honoru do nie dawna nie wiedzialam,ze jak opowiada sie kawaly te z
                cyklu przy szabasowych swiecach to nie wolno uzywac imion, bo ktos pmoze poczuc
                sie dotkniety?
                Uswiadomil mnie o tym moj najdrozszy.Bylo mi strasznie wstyd, po prostu
                purpurowa bylam. A ja nie wiedzialam, bo kawaly "przy szabesowychs swiecach"
                mam w domu wydane gdzies tak okolo 60-70 roku? A wtedy to wiesz, zadne
                political corectness nie obowiazywalo. I ja jag glupia latajaca krowa to
                powtarzalam uzuywajac imion "Icek,Salcie". Wiesz bylo mi wstyd jak sie
                dowiedzialam tak bardzo, ze o malo co sie pod ziemie nie zapadlam.W razie
                jakbym powiedziala lub palnela cos nie tak daj mi znac prosze...ale chyba
                wiecej takiego lapsusu nie popelnie.
                PZDR
                Sala
                sala.hamil@gazeta.pl
          • carmina Tyu, jeśli moge cos powiedzieć... 30.08.02, 18:09
            tyu napisał:
            >
            > A ja, wchodząc tu, ten pretekst podałem mu na tacy... bo nie w TREŚCI bajki
            > rzecz - nie do niej "pije" - ale w mojej OBECNOŚCI tutaj.
            > Wybacz, proszę. Hau, hau...
            > tyu


            ....mówię: ja bardzo się cieszę z Twojej OBECNOŚCI tutaj. I cichaj już, hush,
            tylko ...no sam wiesz.

            Serdecznie

            Carmina z Burano
            • tyu Carmino, skoro mogę coś powiedzieć... 30.08.02, 19:41
              carmina napisała:

              > ....mówię: ja bardzo się cieszę z Twojej OBECNOŚCI tutaj. I cichaj już, hush,
              > tylko ...no sam wiesz.
              >
              > Serdecznie
              >
              > Carmina z Burano



              Skoro tak - jestem!
              Witaj - i witajcie wszyscy "bajkowi"!

              A skoro o bajkach: "od zawsze" lubiłem bajki takie "dla dzieci od lat 3 do
              103". Ale TEŻ nie braci Grimm itp. Bajki dające do myślenia, ale DOBRE,
              słoneczne, nawet jeśli gdzieś tam w kąciku krył się jakiś mały smuteczek.
              Przykłady: "Kubuś Puchatek", "Mały Książę"...
              Zauważyłem zresztą, że obaj prezentują pewien - bliski mi - relatywizm
              poznawczy.
              Puchatek zawsze mawiał: z pszczołami (i setką innych spraw) nigdy nic nie
              wiadomo. I to był relatywizm względny.
              Mały Książę był radykałem: u niego po prostu nic nigdy nie było wiadomo...
              A u Was?
              ;))
              Miłych, bajkowych snów!
              tyu
    • Gość: Hiacynt Baśnie Carmino :))___________i ilustracje IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 22:10
      carmina napisała:

      > Miasteczko z lalką. Kulig przez las biały i ciężki od śniegu. Niania
      > pochylona nad książką w ciepłym kręgu lampy. Dobre smoki :) Dumne i dzikie
      > wilki. Łąki pełne szumiących zielono traw. Ciemne bory. Książęta na białych
      > koniach. Dom pachnący chlebem. Chleb pachnący domem. Tyle motywów, tyle
      > możliwości. Granice nie istnieją. Dobro zawsze zwycięża zło. Bajki mojego
      > dzieciństwa. To prawda, że było to bardzo, przedwiecznie dawno, ale co z
      > tego. Mnie ta chwila wciąż potrafi odszukać. Tak jest często u mnie. A jak w
      > Waszych krainach?
      >
      > Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)

      Carmino

      jestem wychowany na baśniach - przede wszystkim Andersena i braci Grimm.
      Pamiętam baśnie z tysiąca i jednej nocy - piękne złocone ilustracje , pamiętam
      baśnie "Z daleka i bliska" , duża książka w sztywnej grubej okładce - że też
      sobie przypomniałem. Jednak parę lat minęło, a nawet naście, może jeszcze
      trochę więcej :)
      Bajki, np. La Fonntaine`a również czytałem - ale gdy już nic nie miałem innego
      popd ręką.
      Ale nic nie zastąpi baśni czy bajek opowiadanych, tych samych baśni po
      wielekroć opowiadanych i przeżywanych.
      Do dzisiaj pamietam wiele ilustracji, kolorowe i czarno białe grafiki.
      Mógłbym opowiadać i opowiadać. Może jak w przyszłości wnuków doczekam :))

      pozdrawiam baśniowo

      Hiacynt
      • carmina Cze @ll ! 30.08.02, 18:07
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
        > Carmino
        >
        > jestem wychowany na baśniach - przede wszystkim Andersena i braci Grimm.
        > Pamiętam baśnie z tysiąca i jednej nocy - piękne złocone ilustracje ,
        pamiętam
        > baśnie "Z daleka i bliska" , duża książka w sztywnej grubej okładce - że też
        > sobie przypomniałem. Jednak parę lat minęło, a nawet naście, może jeszcze
        > trochę więcej :)
        > Bajki, np. La Fonntaine`a również czytałem - ale gdy już nic nie miałem
        innego
        > popd ręką.
        > Ale nic nie zastąpi baśni czy bajek opowiadanych, tych samych baśni po
        > wielekroć opowiadanych i przeżywanych.
        > Do dzisiaj pamietam wiele ilustracji, kolorowe i czarno białe grafiki.
        > Mógłbym opowiadać i opowiadać. Może jak w przyszłości wnuków doczekam :))
        >
        > pozdrawiam baśniowo
        >
        > Hiacynt


        Dzieciństwo musi mieć bajki. Najlepiej czytane przez kogoś doroslego. To bardzo
        wazne "wyposażenie" na drogę przez życie. Miałam to szczęście, czytano mi
        mnóstwo bajek. Potem czytałam juz sama, ale wciąz lubiłam słuchać.
        Jednak...Andresen mnie zasmucał. Lubiłam Braci Grimm, ich okrucieństwo dotarło
        do mnie dopiero, gdy czytałam je własnym dzieciom. Miały klimat, lecz nie były
        przyjazne smokom :( ani królewnom.
        Basnie cygańskie, gdzie za karę trzeba było jeść soczewicę. Gdzie ważną rolę
        grała wiedźma Irma. Basnie Tysiąca Mórz i Oceanów. Guliwer ( ten grzeczny),
        Pinokio. Kubuś. Król Macius pierwszy. Baśnie arabskie. Pożyczalscy. Świat był
        wtedy piękny i prosty. Tak go najbardziej lubię do dziś. Choć....wiem już jak
        jest.
        Pozdro
        C
      • Gość: Tumisia Bajka na..................... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.08.02, 18:56
        dobranoc.Coś czuję,że ktos dzisiaj napisze dla nas jakąś bajkę.Nie musi być
        długa,ale może miec aluzje do współczesności.Pozdrawiam oczekująco.
        • mr.hell Re: Bajka na..................... 30.08.02, 19:05
          Gość portalu: Tumisia napisał(a):

          > dobranoc.Coś czuję,że ktos dzisiaj napisze dla nas jakąś bajkę.Nie musi być
          > długa,ale może miec aluzje do współczesności.Pozdrawiam oczekująco.

          www.gajdaw.pl/wiersze/jean_de_la_fontaine/haracz_zwierzat_dla_aleksandra.html

          ]:O>>
    • wild |____________________________________________Bajki 30.08.02, 18:38
      www.dzieci.best.pl/Biblioteka/spis_ksiazek.htm
      różne ciągle coś nowego! :)
    • Gość: perli Wizytówka IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 31.08.02, 13:23
      To było klasyczne em trzy gdzieś na skraju betonowej tajgi. Z białymi drzwiami
      takimi najzupełniej klasycznymi i szklanym okiem podglądacza w centrum, oraz
      miedzianą kołatką w kształcie zaciśniętej nezbyt kurczowo pięści. Za drzwiami
      klasyczna cisza, spokojny parkiet sosnowy (o zgrozo! wkrótce zabraknie zacisza
      sosnowego, wszystkie uśmiercone zostaną parkietowo). Mieszkanko nie było
      jeszcze umeblowane. Może ktoś o nim zapomniał a może ktoś sobie wkrótce
      przypomni o samotnym klasycznym em trzy. W pokoju (prosto od najzupełniej
      klasycznych białych drzwi i na prawo a być może nawet na lewo od klasycznej
      niewidzialnej kuchni)znajdował się rotundowy pokój. Jak to możliwe ,że był
      bezkątny? ..hmm nie pytajcie proszę dzisiaj bo nie wiem. Jutro zadzwonię do
      jakiegoś Kossaka i być może się dowiem. Tak czy siak był okrągły jak mikrofala
      najnowszej generacji firmy Trójkąt Byrmudzki Na Spawie Dwóch Światów. Żadne
      meble jeszcze się nie wprowadziły, było więc dużo przestrzeni dla oxydżenu,
      który chodził gdzie chciał nie pytając żadnego segmentu o kierunek wiania.
      Zamiast sufitowego oświetlenia, nieobecnego jeszcze w sensie materialnym , gdyż
      duchem to każde światło gdzieś tam szybuje podsufitowo, zapalała się i gasła
      Wizytówka. Dwa i pół metra w poziomie i dwa metry w pionia ...a może jednak na
      odwrót? Tak czy siak Wizytówka była łoprawiona w sosnowe (znowu!) krzywe ramy.
      Krzywizny te były być może celowe i przypominały w tej celowości swojej kilka
      lub kilkanaście zębów rekina z gatunku Młotkowatych. Jakie słowa znajdują się
      na Wizytówce ? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Może wcale ich tam nie ma.
      Zapala się natomiast jakiś druidzki szept, na cienkiej czerwonej linii
      słyszalności aby po mignięciu:) zasnąć. Jest to prośba a być może nakaz chwili,
      która chociaż taka chwilowa to trwa wiecznie. Mówi o cudzie empatii. Tak
      szeleszcząco bezgłośnie jak to tylko szept potrafi.
      I dlatego ktokolwiek dotknie Wizytówki, to za Jej przyczyną przenosi się w
      pustynne światy pełne płynnych monologów kropel wody w zapomnianych oazach.
      Światy trochę może duszne tych, którzy dotknęli krzywych ram wczoraj, dzisiaj,
      przed wiekami. Uwaga!! Strzeżcie się dzieci wyrośniętych Wizytówek !!


      pozdrawiam serdecznie

      perli

      czy to już di end tej bajkowości :) czy dopiero początek?
    • Gość: Tumisia Re: Królestwo Bajki - Enter. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 31.08.02, 13:54
      Królestwo bajki przeniosło się do internetu.Nasze dzieci,ewentualnym swoim
      dzieciom juz nie będą opowiadac bajek.Powiedzą im:kliknij sobie i poszukaj,tam
      jest wszystko.Pozdrawiam .
      • Gość: Marsjan Re: Królestwo Bajki - Enter. IP: *.104.252.64.snet.net 31.08.02, 19:30
        No niestety trudno dzisiejszemu malcowi wmawiac ze istnieje gdzies zaczarowana
        bajkowa kraina w ktorej ksiezniczka zamknieta w wiezy przez zla czarownice
        oczekuje na swego krolewicza,gdyz on(ona)natychmiast zweryfikuje to na CNN
        albo na internecie.
        Ehhh,romantyzm ksiazkowych bajek zle moce wzieli..
        • tyu Re: Królestwo Bajki - Enter. 01.09.02, 16:53
          Gość portalu: Marsjan napisał(a):

          > No niestety trudno dzisiejszemu malcowi wmawiac ze istnieje gdzies
          zaczarowana
          > bajkowa kraina w ktorej ksiezniczka zamknieta w wiezy przez zla czarownice
          > oczekuje na swego krolewicza,gdyz on(ona)natychmiast zweryfikuje to na CNN
          > albo na internecie.


          Nie musi. Spyta z marszu: to czemu głupia nie zadzwoni z komórki do królewicza,
          żeby przysłał helikopter?
          Fakt, że współczesne środki przekazu nie nadążają z wymyślaniem opowieści
          pasujących do naszych czasów i do zmieniajacej się mentalności dziecka.
          Chyba, żeby liczyć kolejne wersje Quake'a...


          > Ehhh,romantyzm ksiazkowych bajek zle moce wzieli..
    • Gość: tete Re: Królestwo Bajki :) IP: *.telan.pl 01.09.02, 00:06

      Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
      Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.

      Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
      Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))

      Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
      mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
      Sapkowskiego i Tolkiena.

      Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
      (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
      smoków się nie zabija itd. ?
      No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
      dramatycznych wydarzeń ...

      serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete







      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
      • tyu Re: Królestwo Bajki :) 01.09.02, 10:45
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete



        Witaj Tete, dawno nie widziana!
        Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
        "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
        Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
        że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
        planetkę.
        Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,
        Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
        Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery - oby
        tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież podziewa
        się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
        wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
        sobie, bez żadnych drastyczności.

        Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
        dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE
        • tyu Re: Królestwo Bajki :) - suplement 01.09.02, 10:50
          No i proszę - niechcący pobiłem mój rekord życiowy w mnogości postów.
          Dotychczas miałem parę dubli - i tyle. Teraz - czwórka!

          Ale może to jakiś - genius loci?
          Tak bardzo nam brak rozmów na takie właśnie tematy i w takim właśnie nastroju,
          że choć w ten sposób, podświadomie być może, brak ten staramy sie kompensować?

          Pozdrowienia dla wszystkich "bajkofanów"!
          • Gość: tete do mnogiego Tyu IP: *.telan.pl 01.09.02, 11:11

            Dzień dobry razy kilka :)))

            Bajkofanów całkiem sporo, bajkofobów wcale (na razie). Są bajko-ironiści i
            bajko-kpiarze - ale świat bez nich byłby nudnawy przecież.

            Byłam kiedyś z "zaprzyjaźnionymi" dziećmi na przedstawieniu kukiełkowym.
            Zło musiało zostać zmiecione z powierzchni ziemi - tego domagała się cała
            dziecięca widownia podpowiadając głośno gdzie się ukryło.
            Dopiero słuszna kara wymierzona okrutnie witana była okrzykami radości.

            Nie jest karą dla złych sióstr - finalne szczęście i bogatwo przyrodniej
            siostry (byłego kocmołucha). Powinny zostać wypędzone, pożarte itd.
            Taka kropka nad i. Żeby było jasne.

            Drogi Tyu,
            byłam w "strefach" bezinternetowych i bezpolowych (są takie choć niektórzy
            nie wierzą) - i jak zawsze ..... najpierw czytanie Waszych postów w licznych
            wątkach. Tylko trzy dni - a tyle się zdarzyło :)))


            pozdrawiam, :)) tete



            • tyu ...i do jednej, jedynej Tete 01.09.02, 15:51
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > Dzień dobry razy kilka :)))
              >
              > Bajkofanów całkiem sporo, bajkofobów wcale (na razie). Są bajko-ironiści i
              > bajko-kpiarze - ale świat bez nich byłby nudnawy przecież.

              Teoretycznie masz rację - zwłaszcza, gdy wezmę pod uwagę o której godzinie to
              pisałaś...

              > Byłam kiedyś z "zaprzyjaźnionymi" dziećmi na przedstawieniu kukiełkowym.
              > Zło musiało zostać zmiecione z powierzchni ziemi - tego domagała się cała
              > dziecięca widownia podpowiadając głośno gdzie się ukryło.
              > Dopiero słuszna kara wymierzona okrutnie witana była okrzykami radości.
              >
              > Nie jest karą dla złych sióstr - finalne szczęście i bogatwo przyrodniej
              > siostry (byłego kocmołucha). Powinny zostać wypędzone, pożarte itd.
              > Taka kropka nad i. Żeby było jasne.

              I tu jest olbrzymie pole (niżej też o polach będzie, ale innych) do popisu dla
              współczesnej dydaktyki. Czyż nie jest większym zwycięstwem - większym, niż
              jakiekolwiek inne - nie: zniszczenie wroga, lecz PRZEKONANIE go do swoich
              racji?! Tak, tak - cały ja... S-F kłania się nisko.


              > Drogi Tyu,
              > byłam w "strefach" bezinternetowych i bezpolowych (są takie choć niektórzy
              > nie wierzą) - i jak zawsze ..... najpierw czytanie Waszych postów w licznych
              > wątkach. Tylko trzy dni - a tyle się zdarzyło :)))

              Czy "bezpolowe" oznacza "leśne"? Jeśli tak, zazdroszczę!
              Bo inne pola (np. grawitacyjne, czy choćby te "do popisu", wyścigi szczurów
              nierzadko inaugurujące) dopodają nas wszędzie, niestety...


              > pozdrawiam, :)) tete

              ...równie serdecznie
              tyu
              • Gość: tete do Tyu :)) IP: *.telan.pl 01.09.02, 18:41

                Drogi Tyu,
                "bezpolowe" oznaczało miejsce, w którym nie działają telefony.
                Okazuje się, że takie miejsca też są.

                Bajko-kpiarze i bajko-ironiści. Są na świecie. Myślą, że nie lubią bajek.
                Oj lubią. Ale nie te. Inne.

                Jeśli masz na myśli osobę, która wpada tu od czasu do czasu z naręczem lub
                wiązką ... może jest na "bajkowym głodzie" ???
                Próby "ględzenia" na Aktualnościach przecież są - ale widocznie nie tak
                atrakcyjne jak tutaj :)))))))))))))))
                Opcja ignore - to jedyne wyjście.

                pozdrawiam serdecznie, :)) tete

                ps. jeśli lizak - to tylko zielony - i żeby smakował jak Chartreuse :)))))
                • tyu Od Tyu do Tete :)) 01.09.02, 19:06
                  Gość portalu: tete napisał(a):
                  >
                  > Drogi Tyu,
                  > "bezpolowe" oznaczało miejsce, w którym nie działają telefony.
                  > Okazuje się, że takie miejsca też są.

                  Tak przypuszczałem, ale nieśmiele...
                  Ale - fakt - takie miejsca TEŻ mają wiele uroku!
                  Kiedyś wytropiłem je w Tatrach (konkretnie w Kuźnicach oraz na podejściu do
                  Doliny Chochołowskiej): nieomal z dokładnością metra można było wyznaczyć
                  granicę zasięgu komórki.

                  > ...
                  > ps. jeśli lizak - to tylko zielony - i żeby smakował jak Chartreuse :)))))

                  Dzięki! Choć moje zamiłowania do miętówek (też zielonych) nadal są aktualne.

                  A o innych sprawach: Ty - wiesz, ja - rozumiem, licho - nie śpi... Ćśśśś!
                  ;))

                  Pozdrawiam!
                  tyu
        • Gość: Perła do Koszałka Opałka "tyu" tu jest IP: *.lodz.silverscreen.pl 01.09.02, 14:28
          tyu napisał:

          >
          > Witaj Tete, dawno nie widziana!
          > Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
          > "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
          > Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia
          nadzieję,
          > że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
          > planetkę.
          > Co mi zostaje z lat dzieciństwa? Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała
          gąski,
          >
          > Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
          > Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie... Czarne charaktery -
          oby
          > tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież
          podziewa
          >
          > się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
          > wychodźcą...), czy żaba-pyszałek Półpanek... Kary za ich przewiny są - takie
          > sobie, bez żadnych drastyczności.
          >
          > Kto da więcej? Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
          > dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE


          Uspokój ty się już. Stary chłop, a w krótkie spodenki ubiera się tu. I sandałki
          też. Biegnie truchtem kuropatwy, gorliwie, z lizaczkiem i krzyczy do dziewuch
          grających w klasy: "chcesz polizać?". Mam nadzieję tyu, iz nie zaproponujesz
          zabawy tu, w "doktora" właśnie. Cóż mozna spodziewac tego się, zwłaszcza żeś
          taki sam radykał jak Mały Książę był.

          Perła
        • Gość: Perła Re: Kurestwo obłakanego tyu jest IP: *.lodz.silverscreen.pl 01.09.02, 14:43

          >
          Witaj Tete, dawno nie widziana!
          Myślę i myślę na zadany przez Ciebie temat i nic...
          "Mały Książę" kończy się smutno, "Puchatek" też. Obaj odchodzą. Puchatek z
          Krzysiem dosłownie, Mały Książę - najdosłowniej, choć autor zostawia nadzieję,
          > że to nie odejście z tego świata, a tylko specyficzna forma powrotu na swą
          > planetkę.
          > Co mi zostaje z lat dzieciństwa?

          Niewiele...


          > Sierotka Marysia? Może. Ona - odzyskała gąski,

          I tu tyu zaczyna ślinić się do tych "gąsek" właśnie. A sierotka szczegolnie go
          podnieca.
          >
          > Skrobek - znalazł w sobie siły, by wykarczować i zagospodarować ugór, po czym
          > Marysię przygarnia i żyją razem długo i szczęśliwie...

          Podświadomośc tyu zżera cię. Nie jesteś w stanie ukryć swych projekcji
          perwersyjnych właśnie. Psychoanalityk czesto musi odwiedzać swego spowiednika.

          Czarne charaktery - oby
          > tylko takie bywały na świecie - to np.lisek Sadełko (a propos - gdzież
          podziewa
          >
          > się nasz miły Lisek? Ostatnio widziano go, gdy witał się ze Stoikiem, TEŻ
          > wychodźcą...),

          >czy żaba-pyszałek

          No nie bądź taki krytyczny wobec siebie właśnie. Nie jest tak tragicznie chyba?



          >Półpanek...

          Jesteś blisko...

          >Kary za ich przewiny są - takie

          Nie dostaniesz niczego do polizania, a i szczekać zabronia ci.


          > sobie, bez żadnych drastyczności.

          A ty lubisz drastyczności szczegolnie.
          >
          > Kto da więcej?

          Tyu!!! Przestań! - Wybor orientacji pozostawam tobie. Polizać albo zaszczekac,
          albo i jedno i drugie, w kwestii dawania oczywiscie.


          > Bajki, w których nie ma epatowania przemocą, gwałtem, gdzie
          > dobro zwycięża dlatego, ze jest DOBRE

          Och tyu, jakie rekwizyty? Slinisz się, jakies kajdanki i pejcz co? Ty juz wiesz
          co dla ciebie DOBRE jest.


          Perła
          • Gość: Pera Upsss.... IP: *.lodz.silverscreen.pl 01.09.02, 14:54
            "Królestwo" w tytule miało być. Głupie klawiatury maja tu. Pomyłka oczywista to
            jest. Rozumiesz tyu to? Czy nie rozumiesz prostych nawet spraw takich burku?
            Azor! Teraz Pan do ciebie mówi: siad, dobry Azor, dobry... aport! leżeć i
            czekać aż "smoczek" przyjdzie tu. Z kijkiem, za którym biegac będziesz. Potem
            żrec dostaniesz, jak aportowac dobrze będziesz właśnie.

            Perła

            ps. bo to bajka o tym co dobre dla ciebie jest.

          • Gość: nurni nieszczesna perla51 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 15:11

            nieszczesna pokrako

            nie jestesmy w stanie ci pomoc

            naprawde!

            zrozum

            pa!


            ale ale
            moze medycyna?

            forum zdrowie polecam
            po znajomosci WLASNIE
            • tyu Nurniemu - miłosiernemu Samarytaninowi pod uwagę 01.09.02, 15:41
              Gość portalu: nurni napisał(a):
              >
              > nieszczesna pokrako
              >
              > nie jestesmy w stanie ci pomoc
              >
              > naprawde!
              >
              > zrozum
              >
              > pa!
              >
              >
              > ale ale
              > moze medycyna?
              >
              > forum zdrowie polecam
              > po znajomosci WLASNIE



              Nurni!

              Jak to kiedyś napisał pewien Wieszcz, spóźniony o dwa pokolenia:
              "ale ony nie chcom chcieć". I to by było na tyle odnośnie do.

              P.S. 51, to Twoja ocena wieku, czy IQ naszego przedszkolaka h.c.?
              Bo na nr buta trochę za dużo, a na nr kołnierzyka aż o 13 za mało.

              Cokolwiek by to nie było - coś mi mówi, że byłeś blisko.
              W związku z czym pozdrawiam i gratuluję.

              tyu
              • Gość: nurni 52 to sam olimp kretynizmu....blisko coraz blizej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 16:01
      • Gość: snajper Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) IP: *.acn.waw.pl 01.09.02, 14:23
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Bajki wydają się okrutne - teraz, dzieci inaczej je odbierają.
        > Bracia Grimm - niebywale mroczni i Andersen wcale nie taki pogodny.
        >
        > Film "W towarzystwie wilków"(jak z analizy Bruno
        > Bettelheima) "rozprawił się" z sielską bajką o Czerwonym Kapturku :))))
        >
        > Popularność literatury fantasy świadczy o tym, że smoki nie wyginęły i
        > mają się świetnie. Dzieci i dzieci w starszym wieku :)) lubią bajki
        > Sapkowskiego i Tolkiena.
        >
        > Właśnie. Czy ktoś zna bajkę z dobrym zakończeniem ? W której NIKT nie ginie
        > (nawet szwarccharakter), nikt nie cierpi zbyt długo, kary nie są dotkliwe,
        > smoków się nie zabija itd. ?
        > No dobrze. W takim razie bajkę z najmniejszą ilością drastycznych i
        > dramatycznych wydarzeń ...
        >
        > serdecznie Was pozdrawiam, :)) tete

        Wiele bajek kończy się dobrze. Choć to, co się dzieje >po drodze<, nie zawsze
        jest przyjemne. Ale czy bajki bez odrobiny strachu lub cierpienia. Zresztą,
        skoro bajki do życia prawdziwego mają przygotowywać, pozazywać, że zło spotyka
        się z karą... A bajki z dobrym zakończeniem ? Choćby Brzydkie kaczątko, Jaś i
        Małgosia, Kopciuszek, Kot w butach. I chyba jeszcze dużo, dużo więcej.

        Pozdrawiam.

        PS. Pamietaj, że bajki mają różne wersje. Jedne są okrojone z całego
        okrucieństwa, Inne wprost przeciwnie. A ja mam zbiorek wersji socjalistycznych,
        gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku innych. :))






        • Gość: tete Re: Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) IP: *.telan.pl 01.09.02, 18:27
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > > Wiele bajek kończy się dobrze. Choć to, co się dzieje >po drodze<, nie za
          > wsze
          > jest przyjemne. Ale czy bajki bez odrobiny strachu lub cierpienia. Zresztą,
          > skoro bajki do życia prawdziwego mają przygotowywać, pozazywać, że zło
          spotyka
          > się z karą... A bajki z dobrym zakończeniem ? Choćby Brzydkie kaczątko, Jaś i
          > Małgosia, Kopciuszek, Kot w butach. I chyba jeszcze dużo, dużo więcej.


          Snajper,
          masz rację (z odrobiną strachu i cierpienia) ale czy faktycznie w "prawdziwym
          życiu" zło spotyka się z karą ? Powinno.

          Thriller : Jaś i Małgosia błąkają się nocą w lesie, ponieważ są głodne kradną
          pierniczki, którymi "na wabia" okleiła chatkę miła staruszka. Miła staruszka
          okazuje się potworem żywiącym się dziećmi - ale wyłącznie tłuściutkimi.
          Tuczenie Jasia oraz przygotowania do sporządzenia go w potrawce - to prawdziwa
          ohyda. Na szczęście - dzieciom udaje się upchnąć straszliwą babcię w piecu.
          Happy end :))
          Brzydkie Kaczątko jest przeraźliwie smutną bajką. Ale nikogo się nie morduje :))
          Cierpienia małego "brzydactwa", samotność, rozpaczliwe próby znalezienia się w
          kaczej (i nie tylko) społeczności, która go odrzuca ... Zakończenie bajki - to
          triumf. Ale tak naprawdę cóż triumfuje ? Cierpliwość w znoszeniu razów ?
          Pokora ? Mini łabądek - miał pecha i trafił do niewłaściwej mamy, której trudno
          było zaakceptować odmieńca.
          Ale to natura załatwiła problem. Łabądek przeżył udrękę dorastania i jego
          kłopoty zniknęły.
          Tak mniej więcej to wygląda gdy spojrzy się okiem "łapacza" drastycznych
          momentów.

          Ale i tak wolę Brzydkie Kaczątko - bo jest mniej mordercze od innych bajek.
          >

          > PS. Pamietaj, że bajki mają różne wersje. Jedne są okrojone z całego
          > okrucieństwa, Inne wprost przeciwnie. A ja mam zbiorek wersji
          socjalistycznych,
          >
          > gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku
          innych. :)
          > )

          Snajper,
          przecież ja trochę :))) przesadzam. Kocham bajki. Czasem tylko zastanawiam się
          nad fenomenem - jak radzą sobie dzieci z "bajkowym okrucieństwem"... ?
          Bardzo jestem ciekawa tych "wersji socjalistycznych".
          Może w chwili wolnej opowiesz :))))))))))))))))
          >

          pozdrawiam serdecznie, :)) tete
          >
          >
          >
          >
          • tyu Re: Królestwo Bajek Z Dobrym Zakończeniem :) 01.09.02, 19:12
            Gość portalu: tete napisał(a):

            > ...
            > Bardzo jestem ciekawa tych "wersji socjalistycznych".
            > Może w chwili wolnej opowiesz :))))))))))))))))
            >
            > pozdrawiam serdecznie, :)) tete


            Popieram Tete (także w Jej ocenach bajek) i przyłączam się do prośby.
            Mnie kojarzy się tylko jedna "poprawiona" bajka z tego okresu, bajka o
            pozytywnym góralu, któremu tak żal było odchodzić od stron ojczystych, że aż
            został.
            Obawiam się jednak, że - jako produkt Zielonej Gęsi - nie był to socrealizm
            typowy...
            ;)
            Pozdrawiam Was oboje!
            tyu
        • wild lepperyzm Sznajper'a wg.bajki Brata Marks z Taize? 01.09.02, 18:43
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          >A ja mam zbiorek wersji socjalistycznych,
          >
          > gdzie szewczyk wygrywa z kupcem, bo żyje z pracy rąk a nie z wyzysku
          innych. :)

          :)
          można zrozumieć to tak szewczyk razem z kupcem przy pomocy rąk szewczyka
          wygonił innego "szewczyka - nr.2" ( tj. dobre i tanie ) z miasta ...
          ----------------------------------------------------------------------------
          Wyobraźnia:

          Wyobraźmy sobie lokalnego kupca, który wypędza z miasta, pod groźbą użycia
          broni, całą swą konkurencję. Następnie regularnie rabuje swych sąsiadów, ale "w
          zamian" dostarcza im pewne artykuły spożywcze (bardzo niskiej jakości) i
          wykonuje (bardzo kiepsko) pewne usługi, takie jak strzyżenie trawników.
          Jego "klienci" odnosiliby się bardzo sceptycznie do jakości usług, które ten
          kupiec tak łaskawie im dostarczałby, zabraniając jednocześnie tego komukolwiek
          innemu.

          ----------------------------------------------------------------------------


          koniec wyobraźni

          bajka się konczy tak: nierob lepperysta szewczyk producent bubla zaczał szyć
          tak dobrze i tanio że nawet Durne Kaczątko (dziecko Kaczuszki ktore kupuje
          tanie i dobre ) zechciało kupić jego produkt słysząc z radością zawołanie
          MIŁEGO DNIA! @:]


          Bajka

          By udowodnić dlaczego słowo ,,uczciwy" nie powinno być stosowane do określania
          terminu ,,zysk"
          • Gość: tete Scrooge :)) IP: *.telan.pl 01.09.02, 19:29

            Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
            Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
            Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
            chudeusza ...

            :))) tete
            • wild :) 01.09.02, 19:41
              Gość portalu: tete napisał(a):

              >
              > Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
              > Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
              > Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
              > chudeusza ...
              >
              > :))) tete

              "opowieść wigilijna" czy Szewczyk Drajtewka? :)
            • mr.hell ognia nigdy za wiele! ]:O> 01.09.02, 19:53
              Gość portalu: tete napisał(a):

              >
              > Opowieść wigilijna. Moja ukochana bajka.
              > Duchowa przemiana dzięki błyskawicznej psychoanalizie (w ciągu jednej nocy).
              > Najlepszy moment ? Dorzuć do ognia - bardzo tu zimno ... i to niedowierzanie
              > chudeusza ...
              >
              > :))) tete

              "tamto" to była opowieść sylwestrowa! ];O) mała dziewczynka
              roznosiła "serduszka-zapałki" bo dobry Tatuś niedomagał zasiłek przepijał - 31
              zwróciło sie! i był tak dobry że odwleczony w czasie zabieg mógł od Nowego Roku
              z czystym kontem zacząć... ]:O>> ta dziewczynka wyzyskiwała ojca! więc jego ból
              skróciła...

              mr.hell
    • wild Nowe szaty cesarza... 01.09.02, 18:54
      Hans Christian Andersen
      Nowe szaty cesarza

      Przed wielu laty żył sobie cesarz, który tak bardzo lubił nowe, wspaniałe
      szaty, że wszystkie pieniądze wydawał na stroje. Nie dbał o swoich żołnierzy,
      nie zależało mu na teatrze ani na łowach, szło mu tylko o to, by obnosić przed
      ludźmi coraz to nowe stroje. Na każdą godzinę dnia miał inne ubranie, i tak
      samo, jak się mówi o królu, że jest na naradzie, mówiono o nim zawsze: "Cesarz
      jest w garderobie" .

      W wielkim mieście, gdzie mieszkał cesarz, było bardzo wesoło; codziennie
      przyjeżdżało wielu cudzoziemców. Pewnego dnia przybyło tam dwu oszustów, podali
      się za tkaczy i powiedzieli, że potrafią tkać najpiękniejsze materie, jakie
      sobie tylko można wymarzyć. Nie tylko barwy i wzór miały być niezwykle piękne,
      ale także szaty uszyte z tej tkaniny miały cudowną własność: były niewidzialne
      dla każdego, kto nie nadawał się do swego urzędu albo też był zupełnie głupi.

      "To rzeczywiście wspaniałe szaty! - pomyślał cesarz. - Gdybym je miał na sobie,
      mógłbym się przekonać, którzy ludzie w moim państwie nie nadają się do swoich
      urzędów; odróżniałbym mądrych od głupich. Tak, ten materiał muszą mi utkać jak
      najprędzej." I dał obu oszustom z góry dużo pieniędzy, aby mogli rozpocząć
      pracę.

      Oszuści ustawili warsztaty tkackie, udawali, że pracują, ale nie mieli nic na
      warsztatach. Zażądali od razu najdroższych jedwabi i najwspanialszego złota;
      chowali je do własnej kieszeni i pracowali przy pustych warsztatach, i to
      często do późnej nocy.

      "Chciałbym jednak wiedzieć, jak daleko postąpiła robota" - pomyślał cesarz, ale
      zrobiło mu się nieswojo na myśl, że człowiek głupi albo niezdatny do urzędu,
      który piastuje, nic nie zobaczy; uspokoił się wprawdzie, że o siebie nie
      potrzebuje się obawiać, ale postanowił jednak posłać kogoś, aby dowiedzieć się,
      jak rzeczy stoją. Wszyscy ludzie w mieście wiedzieli, jaką cudowną własność
      miała mieć ta materia, i wszyscy pragnęli się przekonać, że ich sąsiad jest
      głupi lub zły.

      "Poślę do tkaczy mojego starego, poczciwego ministra - pomyślał cesarz - ten
      będzie mógł najlepiej ocenić ich pracę, bo ma dużo rozumu i nikt lepiej niż on
      nie sprawuje swego urzędu." I oto stary, poczciwy minister poszedł do sali,
      gdzie siedzieli dwaj oszuści i pracowali przy pustych warsztatach
      tkackich. "Boże drogi - pomyślał stary minister i wytrzeszczył oczy - ależ ja
      nic nie widzę." Ale głośno nie przyznał się do tego.

      Obaj oszuści prosili go, aby łaskawie zbliżył się do nich, i pytali, czy wzór
      nie jest piękny i barwa wspaniała. Wskazywali przy tym na puste warsztaty i
      biedny, stary minister otwierał w dalszym ciągu oczy, ale nie mógł nic
      dostrzec, bo nic tam nie było.

      " Wielki Boże! - pomyślał. - Czyżbym był głupi? Tego nigdy nie przypuszczałem i
      nikt nie powinien się o tym dowiedzieć. Czyżbym nie nadawał się do swego
      urzędu? Nie, nie mogę nikomu powiedzieć, że nie widziałem tkaniny."

      - No i co, nic pan nie mówi? - powiedział jeden z tkaczy.

      - O, to jest śliczne, bardzo ładne! - powiedział stary minister i patrzał przez
      okulary. - co za wzór i jakie kolory . Tak, powiem cesarzowi, że mi się tkanina
      niezwykle podoba.

      - To nas cieszy - powiedzieli tkacze i wymieniali nazwę barwy oraz objaśniali
      rysunek wzorów.

      Stary minister pilnie uważał, aby móc dokładnie powtórzyć wszystko cesarzowi,
      co też uczynił. Po czym oszuści zażądali więcej pieniędzy i nowego zapasu
      jedwabiu i złota, potrzebnego jakoby do dalszej pracy. Ale znów wszystko
      schowali do kieszeni, a na warsztatach tkackich nie było ani jednej nitki.
      Pomimo to siedzieli jak przedtem przy pustych warsztatach.

      Cesarz posłał wkrótce innego uczciwego urzędnika, aby zobaczył, jak postępuje
      praca tkaczy i czy tkanina będzie już wkrótce skończona. Powiodło mu się
      zupełnie tak samo jak ministrowi. Patrzał i patrzał, ale ponieważ nie było nic
      na warsztatach, nie mógł więc nic zobaczyć.

      - Czyż to nie cudowna tkanina? - zapytali obaj oszuści i pokazali mu,
      objaśniając, wspaniały wzór, który wcale nie istniał.

      "Głupi nie jestem - pomyślał posłany człowiek. - A więc chyba nie nadaję się do
      mego świetnego stanowiska. Byłoby to dość dziwne, ale nie trzeba tego po sobie
      okazywać." Pochwalił tkaninę, której nie widział, i zapewnił oszustów, jak
      bardzo mu się podobają piękne barwy i ładny wzór.

      Tak, to przepiękne - powiedział do cesarza.

      Wszyscy ludzie w mieście mówili o wspaniałej tkaninie. Wreszcie cesarz
      zapragnął sam zobaczyć materię na warsztacie. Wybrał się więc z całą gromadą
      oddanych mu ludzi, wśród których znajdowali się i tamci dwaj dzielni urzędnicy,
      którzy już tu byli, i zastał sprytnych oszustów pracujących jak najgorliwiej,
      lecz bez nici i bez osnowy.

      - Czyż to nie wspaniałe? - powiedzieli dwaj dostojni urzędnicy. - Niech jego
      cesarska mość tylko spojrzy, co za wzór, co za barwy! - I pokazywali puste
      krosna, gdyż myśleli, że wszyscy prócz nich widzą tkaninę.

      "Cóż to?- pomyślał cesarz. - Nic nie widzę. To straszne! Czyżbym był głupi? Czy
      jestem niewart tego, aby być cesarzem? To byłoby najstraszniejsze, co mi się
      mogło przytrafić."

      - O tak, to jest bardzo piękne - powiedział cesarz - raczę to bardzo pochwalić!
      Kiwnął z zadowoleniem głową i zaczął oglądać puste krosna, bo nie chciał
      powiedzieć, że nic nie widzi. Cały orszak, który otaczał cesarza, patrzał i
      patrzał, ale także nic nie widział, wszyscy jednak mówili tak jak cesarz :

      - Tak, to jest bardzo piękne.- I radzili monarsze, aby szaty z tego nowego
      wspaniałego materiału włożył po raz pierwszy na wielką procesję, która miała
      się wkrótce odbyć.

      - Magnifique, zachwycające, excellent ! - powtarzał jeden za drugim, i wszyscy
      byli niezwykle radzi.

      Cesarz ofiarował każdemu z oszustów krzyż do noszenia w dziurce od guzika i
      nadał każdemu tytuł nadwornego tkacza. Przez całą noc poprzedzającą procesję
      oszuści nie spali . I szyli szaty przy szesnastu świecach. Ludzie widzieli, jak
      się śpieszyli, aby wykończyć nowe szaty cesarza. Wykonywali takie ruchy, jakby
      zdejmowali materiał z krosien, cięli wielkirni nożycami w powietrzu, szyli
      igłami bez nici i wreszcie powiedzieli:

      - Oto szaty gotowe.

      Cesarz przyszedł do nich z najdostojniejszymi dworzanami, a dwaj oszuści
      podnosili ramiona takim ruchem, jakby coś trzymali w ręku, i mówili :
      - Oto spodnie, oto frak, a oto płaszcz ! - I tak dalej. - Wszystko takie lekkie
      jak pajęczyna; takie cienkie, że się nic na ciele nie czuje, ale na tym polega
      cała zaleta tych szat.

      - Istotnie - powiedzieli wszyscy dworzanie, ale nie mogli nic zobaczyć, bo
      przecież nic nie było.

      - Może jego cesarska mość raczy łaskawie zdjąć swoje suknie -powiedzieli
      oszuści - przymierzymy nowe szaty tu przed tym wielkim lustrem!

      Cesarz zdjął ubranie, a oszuści udawali, że wkładają na niego różne części nowo
      uszytych szat. Objęli go wpół tak, jak gdyby coś zawiązywali, niby to tren;
      cesarz zaś kręcił się i obracał przed lustrem.

      - Boże, jak to dobrze leży, jak cesarzowi w tym do twarzy - mówili oszuści -
      Jaki wzór, jakie barwy. To wspaniały strój!

      - Baldachim, który będą nieść podczas procesji nad jego cesarską mością, czeka
      przed domem - oznajmił najwyższy mistrz ceremonii.

      - Dobrze, jestem gotów - powiedział cesarz - czy dobrze leży? - I wykręcił się
      jeszcze raz przed lustrem, żeby się wydawało, że ogląda swój wspaniały strój.
      Dworzanie, którzy mieli nieść tren, schylili się do ziemi i czynili takie ruchy
      rękami, jakby ów tren podnosili; a potem szli i udawali, że coś niosą w
      powietrzu; nie ośmielali się okazać, że nic nie widzą.

      I tak oto kroczył cesarz w procesji pod wspaniałym baldachimem, a wszyscy
      ludzie na ulicy i w oknach mówili :

      - Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jaki
      świetny krój.

      Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że
      nie nadaje si
      • wild Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi 01.09.02, 18:56
        bo musiałby coś dać?:)

        Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że
        nie nadaje się do swego urzędu albo że jest głupi. Żadne szaty cesarza nie
        cieszyły się takim powodzeniem jak te właśnie.

        - Patrzcie, przecież on jest nagi! - zawołało jakieś małe dziecko.

        - Boże, słuchajcie głosu niewiniątka - powiedział wtedy jego ojciec i w tłumie
        jeden zaczął szeptem powtarzać drugiemu to, co dziecko powiedziało. - On jest
        nagi, małe dziecko powiedziało, że jest nagi !

        On jest nagi! - zawołał w końcu cały lud. Cesarz zmieszał się, bo wydawało mu
        się, że jego poddani mają słuszność, ale pomyślał sobie : "Muszę wytrzymać do
        końca procesji." I wyprostował się jeszcze dumniej, a dworzanie szli za nim,
        niosąc tren, którego wcale nie było.


    • Gość: Hiacynt Baśnie i bajki, opowieści IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 21:51


      Odróżniam bajki, baśnie i opowieści (baśniowe). Trudno Małego księcia, czy
      Kubusia Puchatka, a nawet Alicję w Krainie Czarów uznać za baśnie.
      Dlaczego świat baśni tak często jest "okrutny" i dlaczego przez tysiące lat
      właśnie taki był. Podobnie jak w starych westernach, dobro i zło było wyraźnie
      oddzielone, chociaż czasmi zło mogło przybrać atrakcyjną postać.
      Postać pięknej czarownicy, mocarnego wielkoluda, czy wszechmocnego
      czarnoksiężnika. Dziecko ma wybór, z kim się utożsamić w swej wyobraźni.
      Baśnie były opowiadane i czytane przez babcie i dziadków, przez rodziców.
      Dziecko czuło się bezpiecznie, współprzeżywało. Te czasy już odeszły, już nie
      ma rodzin wielopokoleniowych. "Polityczna poprawność", okaleczyła baśnie i
      bajki. Świat dziecka, bardziej ubogi !
      Ktoś wspomniał o grach komputerowych, no właśnie.

      pozdrawiam

      Hiacynt

      ps. proszę się nei czepiać polit. poprawności, uwaga na marginesie tylko
      poczyniona
      • tyu Re: Baśnie i bajki, opowieści 01.09.02, 22:19
        Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
        >
        > Odróżniam bajki, baśnie i opowieści (baśniowe). Trudno Małego księcia, czy
        > Kubusia Puchatka, a nawet Alicję w Krainie Czarów uznać za baśnie.
        > Dlaczego świat baśni tak często jest "okrutny" i dlaczego przez tysiące lat
        > właśnie taki był.Podobnie jak w starych westernach,dobro i zło było wyraźnie
        > oddzielone, chociaż czasmi zło mogło przybrać atrakcyjną postać.
        > Postać pięknej czarownicy, mocarnego wielkoluda, czy wszechmocnego
        > czarnoksiężnika. Dziecko ma wybór, z kim się utożsamić w swej wyobraźni.
        > Baśnie były opowiadane i czytane przez babcie i dziadków, przez rodziców.
        > Dziecko czuło się bezpiecznie, współprzeżywało. Te czasy już odeszły, już nie
        > ma rodzin wielopokoleniowych. "Polityczna poprawność", okaleczyła baśnie i
        > bajki. Świat dziecka, bardziej ubogi !
        > Ktoś wspomniał o grach komputerowych, no właśnie.
        >
        > pozdrawiam
        >
        > Hiacynt
        >
        > ps. proszę się nei czepiać polit. poprawności, uwaga na marginesie tylko
        > poczyniona


        A czy ja się czepiam?
        ;))
        A propos: gdzieś kiedyś podawano przykłady znanych baśni, przykrojonych do
        reguł politycznej poprawności. Czy ktoś je pamięta?
        Prośba analogiczna do prośby Tete do Snajpera o baśnie "socrealistyczne".
    • Gość: Hiacynt Przepraszam co to za dział, Carmina i Tete & @LL IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:24
      carmina napisała:

      > Carmina Dolnego i Górnego Burano. :)


      Drogie Tete i Carmino & @ll

      Rok temu Carmina napisała swój pierwszy list na forum informacje dnia:


      • Przepraszam, co to za dział? adres: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość portalu: Carmina 01-09-2001 22:21

      Zajrzalam sądząc, że znajdę tu opinie forumian dotyczące ważnych wydarzen dnia.
      Tymczasem dzieją sie tu głównie dwie rzeczy: gmatwanie w kółko watków
      para-żydowskich oraz romansowe watki grupy adoracji samokreujacych sie idoli.
      To pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i cieniu własnych rzęs na
      policzkach... jakież to uwodzicielskie i wyrafinowane. Brakuje tylko podwiązek
      z różyczką. Ciekawe, czy panowie mdleją zgodnie z zamierzeniem autorki ,
      sądzac z odzewu - chyba tak. I to wszystko na ogół w godzinach pracy!
      O Tempora, o Mores!

      Muszę jednak przyznać, że z całą przyjemnością pozwoliłam się unieść atmosferze
      magla. Pozdrawiam Tet-a-tetkę. I towarzystwo, które wybrało jej stolik.
      ----------------------------------------------------------

      Być może Tete - wówczas jeszcze Tete-ona, wywołała Carminę, gdyż dzień
      wcześniej pisała do Jerry`ego:

      Z margaritą muszę ostrożnie. Zdradliwa jest. Zaraz zaczęłabym jakieś poezje
      cytować. Ująłeś mnie Nabucco, bardzo mnie rozkleja ... Podobnie Carmina Burana

      tylko Carmina wie, skąd jej nick się wziął :)

      Tete i Carmino. Cieszę się, że jesteście :), tak po prostu.
      Ostatnio dość nieregularnie piszecie, w kratkę. Nie ma Abe, Jolki, Mamy57.
      Na szczęście jest Tumisia, Perli też mocno kratkowana, Mag.
      Pamietacie Mamę?

      Gdy Carminę przywitałem na forum pisząc:
      "Powinnaś się cieszyć, że zostałaś dostrzeżona. Wiele głosów spada z forum,
      bez żadnego odzewu i zaprosiłem ją do magla,
      Mama napisała:
      "no, no ,cóż za łaska dla Carminy!"

      ale potem dodała:
      "Widzisz Carmino,to jednak bardzo dziwne forum.Już miałam nadzieję,
      że zamąciłaś trochę w tym tyglu, a tu wszystko wskazuje na to,że wyjdzie
      z tego miłe ple,ple.Zadnego ringu,żadnego ostrego sporu,
      dla ożywienia w tę deszczową niedzielę. "

      jakże się Mama 57 myliła. Carmina, Tete i Abe mocno zamieszały w tym tyglu.

      Ponownie piszę, cieszę się Carmino i Tete, że jesteście na forum.
      Wiem jak czasmi było cięźko. Dziękuję Wam.
      Cieszę się, że przeprowadzka na kulturę jest tak udana.
      Tete ją spowodowałaś swym "Pożegnaniem z Magią", a Carmina natychmiast zalśniła
      w konstelacji. Cieszę się, że jesteście z nami Tumisiu, Perli, Danutko - piszę
      w kolejności pojawiania się na forum, i Mag amerykańska - nieregularna.
      Z wielką przyjemnością czytam Wasze listy, każdy inny.
      Mamy wielkie szczęście, że jesteście z nami.

      pozdrawiam wszystkich serdecznie

      Wasz Hiacynt


      ps. przepraszam co to za dział, trzeba być przy stawaniu się watku,
      by go zrozumieć :) może te wątki wrócą wraz ze spokojnymi myslami
      • mr.hell a mnie? ]}:O} 01.09.02, 22:34
        nikt nie polubi? ]>8}
        • tyu Re: a mnie? ]}:O} 01.09.02, 22:38
          mr.hell napisał:

          > nikt nie polubi? ]ɴ}


          Hmm... Maksiu.
          Gdybyś na chwilę przybrał nick Miss Heaven - to kto wie?
          ;))
      • tyu Re: Przepraszam co to za dział, Carmina i Tete & 01.09.02, 22:35
        Ty masz pamięć i refleks, Hiacyncie!
        Złożyłeś Carminie życzenia - jakby je nazwać, chyba jednak urodzinowe? - z
        dokładnością do TRZECH MINUT!

        Niech i mnie będzie wolno do nich dołączyć.
        Do serdeczności dla pozostałych Pań - również.
        tyu
        • Gość: Hiacynt pamiętam wszystkie nicki :)) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 22:47
          tyu napisał:

          > Ty masz pamięć i refleks, Hiacyncie!
          > Złożyłeś Carminie życzenia - jakby je nazwać, chyba jednak urodzinowe? - z
          > dokładnością do TRZECH MINUT!
          >
          > Niech i mnie będzie wolno do nich dołączyć.
          > Do serdeczności dla pozostałych Pań - również.
          > tyu

          Pamiętam wszystkie nicki, pamietam bardzo wiele wątków. Pamiętam pierwsze
          pisanie z Tobą - zbyt "gospodarcze" jak na mnie - nie znam się zbytnio.
          Mogę się tylko powołać na moje autorytety. Pamiętam Ciebie i Witka z tamtego
          okresu, takie to wszystko było inne.
          Carmina kończy roczek, Tete jest starsza :) zaczynała chyba w kraju pisać.
          Wtedy Abe podpisywałą się Ape - ale zrezygnowała chyba przez Morrisa

          pozdrawiam

          Hiacynt
          • tyu Re: pamiętam wszystkie nicki :)) 01.09.02, 22:55
            Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

            > tyu napisał:
            >
            > > Ty masz pamięć i refleks, Hiacyncie!
            > > Złożyłeś Carminie życzenia - jakby je nazwać, chyba jednak urodzinowe? - z
            >
            > > dokładnością do TRZECH MINUT!
            > >
            > > Niech i mnie będzie wolno do nich dołączyć.
            > > Do serdeczności dla pozostałych Pań - również.
            > > tyu
            >
            > Pamiętam wszystkie nicki, pamietam bardzo wiele wątków. Pamiętam pierwsze
            > pisanie z Tobą - zbyt "gospodarcze" jak na mnie - nie znam się zbytnio.
            > Mogę się tylko powołać na moje autorytety. Pamiętam Ciebie i Witka z tamtego
            > okresu, takie to wszystko było inne.
            > Carmina kończy roczek, Tete jest starsza :) zaczynała chyba w kraju pisać.
            > Wtedy Abe podpisywałą się Ape - ale zrezygnowała chyba przez Morrisa
            >
            > pozdrawiam
            >
            > Hiacynt


            ...a ja - jeden z matuzalemów - zaczynałem w ostatnich dniach lutego 2001.
            Pamiętam, jak liczby wpisów do poszczególnych działów były jedno- dwucyfrowe!
            Najpierw "okrakiem" Kraj i Informacje Dnia (dziś: Aktualności), a potem już
            tylko te drugie. Ekonomia, polityka, religia, tolerancja, groszki, róże, barki,
            nory, purenonsensy i luki... łza się w oku kręci.
            • d_nutka Re: Trauma bajek 01.09.02, 23:10
              Jako mała dziewczynka,nie umiejąca jeszcze czytać,z pasją wielką oglądałam
              gruby album z obrazkami. Co było na tych obrazkach? Zapamiętałam jeden,bo
              nigdy więcej nie spotkałam podobnego.
              Na tym obrazku(teraz wiem,że to było zdjęcie) była pani dosyć otyła i raczej
              nie ubrana.
              I mnie małą dziewczynkę zastanawialo wtedy dlaczego ta gruba pani się nie
              ubrała do zdjęcia .
              Jak nauczyłam się czytać,przeczytałam tytuł tego albumu:
              Zagłada Żydostwa Polskiego.
              I od tamtej pory słowo Żydostwo w moim z traumowanym umyśle dziecka wywołuje
              obraz tej kobiety.
              Proszę cię więc Tyu.
              Nie używaj tego określenia w miejscach mi dostępnych.
              To niedobra bajka na dobranoc.
              Ale i takie bywają.
              d.
              • Gość: tete D_nutka IP: *.telan.pl 01.09.02, 23:42

                W starym wydaniu bajek La Fontaine'a - wspaniale ilustrowanym - był rycina,
                która zrobiła na mnie - dziecku, które nie potrafiło czytać wielkie wrażenie.
                Śmierć z kosą, nieubłagana, która nie oszczędza starca ani niemowlęcia.

                W kilka lat później zobaczyłam Thanatos Malczewskiego - stał się
                moim ulubionym obrazem. Podobnie jak Anioł z Tobiaszem.

                Trauma to nie jest odpowiednie słowo na określenie dziecięcych lękow i
                strachów z czytania bajek lub oglądania ilustracji.

                pozdrawiam Cię, tete

                • d_nutka Re: Tete 02.09.02, 07:10
                  Gość portalu: tete napisał(a):


                  >
                  > Trauma to nie jest odpowiednie słowo na określenie dziecięcych lękow i
                  > strachów z czytania bajek lub oglądania ilustracji.
                  >
                  > pozdrawiam Cię, tete

                  Może i tak,a może i nie.
                  Jesli to tylko bajka to może i nie.
                  Wkłada się opowieść między bajki i po traumie.
                  pozdrawiam
                  d.

                  • Gość: tete Re: Tete IP: *.telan.pl 02.09.02, 07:25
                    d_nutka napisała:

                    >
                    > Może i tak,a może i nie.
                    > Jesli to tylko bajka to może i nie.
                    > Wkłada się opowieść między bajki i po traumie.
                    > pozdrawiam
                    > d.
                    >

                    Hiacynt napisał o poczuciu bezpieczeństwa, w którym "najstraszniejsze"
                    nawet bajki - nie straszą tak by nie chciało się ich słuchać.
                    Wydaje mi się, że właśnie to jest kluczem. Wkłada się między bajki bo chroni
                    mama,tato, babcia, ciocia.
                    Gdy nie o bajkę chodzi - a o coś co zdarzyło się naprawdę - dziecku, jego
                    bliskim - bywa, że ciąży na całym życiu, nawet jeśli uświadomione dopiero po
                    latach (lub nigdy). Wtedy to z pewnością jest trauma.

                    pozdrawiam serdecznie, tete




              • tyu Trauma bajek. Do D_nutki 02.09.02, 16:21
                D_nutko!

                Słowa, które zacytowałaś, nie używam NIGDY, nawet w tym "poprawnym" znaczeniu.
                A zrugano mnie właśnie wtedy, gdy próbowałem wykazać, że nie lubię tego słowa i
                że jego użycie razi mnie.

                Resztę ładnie wyjaśniła Tete, więc tylko pozdrawiam.
                tyu
            • Gość: tete Tort :)))))))))))) IP: *.telan.pl 01.09.02, 23:25

              Ale ze mnie gapa. Przecież to urodziny Carminy !!!
              Jestem starsza :((( chyba o miesiąc. Daleko mi do "matuzalemów" wiosennych.
              Przypomniałam sobie kilka dni temu swój pierwszy wątek na forum Kraj.
              Byłam strasznie zemocjonowana.
              Popatrywałam nieśmiało na wątki "kwietne" na forum Info Dnia.
              Do Magla przyciągnęło mnie getto. Gdyby nie Jerry ze swoim pomysłem i Hiacynt
              z przyjazną opieką ... różne wizyty interesujące i skrzące się dowcipem,
              przyjacielskie pomachiwania, być może Magiel pozostałby wątkiem
              dla "oszołomów" - a tak - przechrzczony na Whisky Bar - stał się przytuliskiem
              wszelkiej malarni, bajkopisarstwa, beztroskiej paplaniny.

              Carmina z Burano (pamiętam Hiacyncie), Abe na Abeladach, pamiętam jak z Tyu
              zawarłam pakt ciasteczkowy :))) po uprzedniej wymianie "poetyckiej".
              I widzisz Tyu - jak dziwnie ? Rozmawiamy z sobą - i bez ciastek a "ułan"
              przyłożył kilka razy tak, że aż maliny wypadły mi z dzbanka :)))))))))))))))
              Hiacyncie :)) pamiętam jak Cię kiedyś - na początku znajomości forumowej
              namalowałam : habit, biała broń ...

              Ale ....... ja tu swoje wspominki snuję - a tymczasem tort dla Carminy ...


              :)) tete


              • Gość: Hiacynt o zaniedbywaniu :(( forum_________________ skarga IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 11:03
                Gość portalu: tete napisał(a):


                > Ale ze mnie gapa. Przecież to urodziny Carminy !!!
                > Jestem starsza :((( chyba o miesiąc. Daleko mi do "matuzalemów" wiosennych.
                > Przypomniałam sobie kilka dni temu swój pierwszy wątek na forum Kraj.
                > Byłam strasznie zemocjonowana.
                > Popatrywałam nieśmiało na wątki "kwietne" na forum Info Dnia.

                > Hiacyncie :)) pamiętam jak Cię kiedyś - na początku znajomości forumowej
                > namalowałam : habit, biała broń ...
                >
                > Ale ....... ja tu swoje wspominki snuję - a tymczasem tort dla Carminy ...
                >
                >
                > :)) tete


                Droga Tete

                "narodziny" Carminy pamiętam doskonale, gdyż to ja ją witałem i zapraszałem do
                magla. Natychmiast się odnalazła w towarzystwie Twoim i Abe.
                Twój nick tete-ona mi często migał w różnych wątkach. Dopiero magiel był okazja
                by Ciebie "zaczepić" :)) Ale połaczyłem Ciebie z Carminą, gdyż właściwie dla
                forum wówczas się "zrodziłyście", w maglu Jerry`ego.
                Tumisia podpisywała się Misia2, potem chyba Misiatu - z japońska :) - a potem
                Tumisia. Tumisia musi być Tumisią :)
                Perli pamietam "zakurzoną" w Twoim Niby miasteczku. Każde słowo gra swoją rolę
                w jej listach. Pojawiła się w grudniu. Bardzo nas zaniedbuje.
                W ogóle zaniedbujecie nas, Ty często podróżujesz, Carmina BWS, czyli Bardzo
                Ważne Sprawy. Perli na stacyjce wakacyjnej, telegrafuje z przerwami.
                Tumisia miga, ale dość regularnie. Danutka chyba już uwięziona w kulturze
                na dobre.

                Ale może jesień obrodzi Waszymi listami

                pozdrawiam lśniąco słonecznie

                Hiacynt


                • Gość: tete Hiacyncie :))))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 12:07

                  Zafundowaliście mi kilkugodzinną lekturę swoich postów :))) I tak pewnie nie
                  wszystko przeczytałam.
                  Carmina ... nawet na tort nie przyszła :((((( To chyba muszą być BBBBBWS !

                  Tort lekko nadgryziony (dyskretnie, w mało widocznym miejscu), dekoracja
                  straciła symetrię ... cóż - jadalna jarzębinka marcepanowa.

                  Na razie czekam na odpowiedź Imperatora ... czy "my się gniewamy" ? -
                  zastanawiam się bo bardzo zwleka z odpowiedzią a nigdy tak nie było.
                  Nawet na mizerne moje posty reagował do tej pory.


                  pozdrawiam Cię słonecznie, :)) tete
                  • carmina No tak ..... dziś zaczął się drugi rok naszej..... 02.09.02, 16:56
                    ....znajomości. Moje realne zafrapowania bledną przyu tej okazji. A ją trzeba
                    uczcić. Jako że godzina jeszcze wczesna - szampan ( moze cinzano? semi- dec ? )
                    niech się chłodzi do wieczora, szampanówki ( moze te szerokie , płytkie? ) już
                    czekają. A my....tymczasem....proponuję zamiast tortu - bo przeciez juz jest
                    jeden wsapnialy - adwokatki z Chopina - Pattermana w Katowicach. Jeśli kiedys
                    tu będziecie, porównajcie ten samk z prawdziwymi. W obawie o kryptoreklame - i
                    tak posunełam sie za daleko - nie podam adresu, ale to znane u nas miejsce.
                    (Kiedyś była "Kryształowa", ale juz nie jest). Do tego cappuccino, z latte
                    specjalnie natlenianym.
                    Kochani, dziekuje serdecznie, ze wciaz tu jestescie.
                    Pozdro celebracyjne
                    C
                    • tyu O lokalnych lokalach. Do Carminy 02.09.02, 17:32
                      carmina napisała:

                      > No tak ..... dziś zaczął się drugi rok naszej znajomości.

                      > ...nie podam adresu, ale to znane u nas miejsce. (Kiedyś była "Kryształowa",
                      > ale juz nie jest). Do tego cappuccino, z latte specjalnie natlenianym.
                      > Kochani, dziekuje serdecznie, ze wciaz tu jestescie.
                      > Pozdro celebracyjne
                      > C


                      Nie musisz podawać! Tyle razy bywałem w "Kryształowej"!
                      Napisz lepiej, kiedy i o której godzinie mamy sie tam zjawić...

                      Stu lat na Forum, Carmino! I zawsze w nastroju takim, jak dziś.
                      tyu
                      • Gość: tete jesteście :)) IP: *.telan.pl 02.09.02, 20:12

                        A ja siedziałam piętro niżej i smuciłam, że Carminy brak !

                        Miła Władczyni Górnego i Dolnego Burano,
                        czy smoki deklamowały ? czy elfy wręczały kwiatki ?
                        czy Krasnoludy wystąpiły z pieśnią ?
                        Mam nadzieję, że tak.
                        Ode mnie (oprócz nieco obgryzionego tortu) - ten oto okolicznościowy
                        obrazek : Wjazd Carminy do Magla-Whisky-Baru :))))))))))

                        pozdrawiam Cię Carmino, tete
                  • Gość: Hiacynt Tete :))))) IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 21:50
                    Tete

                    czas zmitrężyłem w aktualnościach, ale pomimo tego, jeden mój podopieczny
                    przyczłapał aż tutaj :) Chyba się nie skarżył na mnie? Na razie.
                    Drugi podopieczny wykazał się aktualną znajomością naszych wątków.
                    W związku z tym nie miałem zbyt kulturalnych myśli :(
                    Lubię tort bezowy.

                    pozdrawiam :))

                    Hiacynt
                    • Gość: tete Hiacynt i bezy IP: *.telan.pl 02.09.02, 23:06

                      Z uwagą czytam WSZYSTKIE dialogi.
                      Oj korci by szpilką nadymający się balon przekłuć ... :))))
                      Ale i smutny to obrazek - takie tupanie nogami rozzłoszczonego dziecka.
                      Przedszkolanka zachęca do zabawy w grupie a malec stoi w kąciku i tupie.
                      Rym nieprzypadkowy :)))

                      Bezowy tort hiszpański, mniam ! Bezy - lekkie, kruche, bita śmietana,
                      konfitury (zaprzyjaźniona wileńska babcia taki robiła).


                      Hiacyncie - czy Carmina już zawsze będzie tak wpadać sygnalnie, nie zabawi
                      dłużej ???? Masz jakieś wieści z obojga Burano ????

                      pozdrawiam, :)) tete
                      • Gość: Hiacynt Tete IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 23:27
                        Gość portalu: tete napisał(a):

                        >
                        > Z uwagą czytam WSZYSTKIE dialogi.
                        > Oj korci by szpilką nadymający się balon przekłuć ... :))))

                        A u nas jacy wszyscy byli mądrzy, pamietasz? Te pouczenia, autorytatywne uwagi,
                        połajanki. Całkowity brak obiektywizmu i krytycznego spojrzenia na siebie.
                        Ręce opadają :))


                        > Bezowy tort hiszpański, mniam ! Bezy - lekkie, kruche, bita śmietana,
                        > konfitury (zaprzyjaźniona wileńska babcia taki robiła).

                        Baaardzo słodki. Lubię. Bita śmietana i konfitury lub owoce :)

                        > Hiacyncie - czy Carmina już zawsze będzie tak wpadać sygnalnie, nie zabawi
                        > dłużej ???? Masz jakieś wieści z obojga Burano ????

                        Zadnych wieści. Chyba weźmiemy Carminę na dywanik. Myślę, że BWS muszą być
                        naprawdę BBBWWWS, skoro taki krótki list napisała.

                        zajrzę jeszcze na aktualności, są tak śmiertelnie poważni :))

                        dobrej nocy Tete

                        Hiacynt

    • Gość: Tumisia Re: Królestwo Bajki :) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 02.09.02, 12:30
      Wkradł sie bałagan.Bajki pogubione na różnych wątkach,a nawet na
      Aktualnościach.Poczytam wieczorem.Pozdrawiam wrzesniowo.
      • Gość: tete porządkowanie :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 13:26

        - smoki z Dolnego Burano są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - elfy z Górnego Burano są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - trolle z Terytoriów są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - Krasnoludy KWK Moria SA są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - dziwactwa ze złompów są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - Królewny Śmieszki i Królewny Śpioszki są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
        - rycerstwo, szlachetni panowie, królewicze są ?
        - .... śmy ... elko ... adczyni !!!

        (...) długie wyliczanie i :

        na swoje miejsca marsz !!! ; nie przepychać się ! nie szczypać ! nie okładać
        toporami ! nie podkradać sobie zwierciadełek ! nie pożerać owieczek po drodze !

        ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!



        :))tete




        • pro100 Re: porządkowanie :))) RENAMENT? 02.09.02, 13:45
          Gość portalu: tete napisał(a):

          >
          > - smoki z Dolnego Burano są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - elfy z Górnego Burano są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - trolle z Terytoriów są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - Krasnoludy KWK Moria SA są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - dziwactwa ze złompów są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - Królewny Śmieszki i Królewny Śpioszki są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          > - rycerstwo, szlachetni panowie, królewicze są ?
          > - .... śmy ... elko ... adczyni !!!
          >
          > (...) długie wyliczanie i :
          >
          > na swoje miejsca marsz !!! ; nie przepychać się ! nie szczypać ! nie okładać
          > toporami ! nie podkradać sobie zwierciadełek ! nie pożerać owieczek po
          drodze !
          >
          >
          > ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!
          >
          >
          >
          > :))tete

          Czy tylko porządki przedjesienne?

          pozdr anty :)
          • Gość: tete ukochane słowo :))) RENAMENT? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 14:04
            pro100 napisał:
            >
            > Czy tylko porządki przedjesienne?
            >
            > pozdr anty :)

            Drogi Anty,
            ukochane słowo z najlepszego z systemów jakoś nie pojawia się swoim koślawym
            wdziękiem w witrynach sklepów ... To i w Królestwie Bajek nie pozwólmy na żadne
            renamenta i remamenta :)))
            Tumisia stwierdziła, że panuje bałagan - to i z próbą porządkowania wkroczyłam.
            Ale tam !!! Towarzystwo rozbiegło się, rozproszyło, poprzebierało (szczególnie
            dziwactwa ze złompów kochają przebieranki) - i znów jest jak było :))))

            A zresztą, że zacytuję drżącego ze zdenerwowania Karolka przebranego za
            sprzątaczkę "kurze wycieram, kurze wycieram" ...

            :))tete
            • Gość: # Re: ukochane słowo :))) RENAMENT? IP: *.wroclaw.tpnet.pl 02.09.02, 14:34
              Rename - zmienic nazwe

              A ment to ment!

            • pro100 Re: ukochane słowo :))) RENAMENT? 02.09.02, 14:35
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > pro100 napisał:
              > >
              > > Czy tylko porządki przedjesienne?
              > >
              > > pozdr anty :)
              >
              > Drogi Anty,
              > ukochane słowo z najlepszego z systemów jakoś nie pojawia się swoim koślawym
              > wdziękiem w witrynach sklepów ... To i w Królestwie Bajek nie pozwólmy na
              żadne
              >
              > renamenta i remamenta :)))
              > Tumisia stwierdziła, że panuje bałagan - to i z próbą porządkowania
              wkroczyłam.
              > Ale tam !!! Towarzystwo rozbiegło się, rozproszyło, poprzebierało (szczególnie
              > dziwactwa ze złompów kochają przebieranki) - i znów jest jak było :))))
              >
              > A zresztą, że zacytuję drżącego ze zdenerwowania Karolka przebranego za
              > sprzątaczkę "kurze wycieram, kurze wycieram" ...
              >
              > :))tete
              RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie w moim
              wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
              Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - włos
              się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
              porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!

              anty - nieposprzątany ;))
              • Gość: tete o porządkach :)) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 15:25
                pro100 napisał:

                > > RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie w moim
                > wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
                > Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - włos
                > się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
                > porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!
                >
                > anty - nieposprzątany ;))

                Anty,
                rozumiem Cię doskonale, zimny pot ... ale trzeba od czasu do czasu festony
                pajęczyn zebrać, stosy książek ułozyć by się o nie - nie przewracać :)))) itd.
                "Umiejętność" a może konieczność ? Są i owszem kobiety pełne zalet - w tym
                obdarzone niesamowitym talentem organizowania sobie czasu - to są te
                błyskawice, które jednocześnie porządkują, robią pranie i gotują. Ale to są
                brylanty posród "kamieni półszlachetnych". Z kolei nadmierna damska aktywność
                porządkowo-kuchenna skutkuje straszliwym rozleniwieniem Pana Mężczyzny, który
                nie może zapamiętać GDZIE jest odkurzacz lub herbata. Też niedobrze.
                Najlepszy jest złoty środek. Bez wariactwa bałaganu i wariactwa pedanterii.
                Środeczek. Bez zbolałych min i poświęcenia, z wyrozumiałością i poczuciem
                humoru.
                Nooo chyba, że świąteczne porządki ;))

                pozdrawiam, :))tete
                • pro100 Właśnie powiedziałaś te słowa "świąteczne porządki 02.09.02, 15:38
                  Ratunku!!! Uciekam!!!

                  anty ;))))
                  • Gość: tete czyli ... czego boją się mężczyźni :))))))))))))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 15:50

                    Drogi Anty,
                    domyśliłam się, ot co :)))))))
                    I nie będę więcej straszyć tym okropnym hasłem.

                    Jeśli przetrwamy "kanioning" na forum Kultura do zimy - sam zobaczysz.
                    Przyjdą świąteczne klimaty i będzie kolędowanie bez odkurzacza.


                    pozdrawiam, :)) tete
                    • tyu A ja się nie boję, Tete ! 02.09.02, 16:27
                      JA SIĘ NIE BOJĘ ŚWIĄTECZNYCH PORZĄDKÓW !!!
                      Do Świąt jest jeszcze tyle czasu...
                      ;))

                      Ale tortu nie odmówię, nawet nadgryzionego. Jak to powiedział porucznik
                      Borewicz: każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwy mężczyzna nie boi
                      się do tego przyznać...

                      Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                      A przy okazji - zdaje się, że jedząc go, coś udowodniłem.
                      Nie po raz pierwszy zresztą...
                      ;))))
                      • Gość: tete wstrząśnięta nie zmieszana IP: *.telan.pl 02.09.02, 19:54
                        tyu napisał:

                        > JA SIĘ NIE BOJĘ ŚWIĄTECZNYCH PORZĄDKÓW !!!
                        > Do Świąt jest jeszcze tyle czasu...
                        > ;))
                        >
                        > Ale tortu nie odmówię, nawet nadgryzionego. Jak to powiedział porucznik
                        > Borewicz: każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwy mężczyzna nie
                        boi
                        > się do tego przyznać...
                        >
                        > Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                        > A przy okazji - zdaje się, że jedząc go, coś udowodniłem.
                        > Nie po raz pierwszy zresztą...
                        > ;))))


                        Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                        Bonda czyli 007 !!!!!!!!!
                        WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.
                        Niektórzy wstydzą się przyznać (o ile nie są cukiernikami), że je pieką.
                        Ale być może to tylko kwestia czasu.
                        Robert Makłowicz tryskający humorem nad owocową sałatką niewątpliwie jest
                        bardziej męski niż paru smutnych polityków marszczących brwi nad projektem
                        ustawy.

                        Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                        od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                        tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                        brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                        zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                        Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.

                        Jubilatka nie przyszła :((((((((

                        tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)


                        • tyu wstrząśnięty i zmieszany... 02.09.02, 20:45
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          > Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                          > Bonda czyli 007 !!!!!!!!!

                          A Snajpera to prosiłaś!
                          :(((

                          > WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.

                          Wezmę to pod uwagę.

                          > Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                          > od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                          > tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                          > brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                          > zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                          > Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.
                          >
                          > Jubilatka nie przyszła :((((((((
                          >
                          > tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)



                          ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                          Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                          :(((

                          Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                          - i zostawiłem.
                          Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                          • Gość: tete Tyu :))))) IP: *.telan.pl 02.09.02, 23:18


                            tyu napisał:

                            >
                            > ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                            > Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                            > :(((
                            >
                            Drogi Tyu,
                            to ogromna ulga, bardzo się cieszę ..... w takim razie dobrze, że zrobiłam
                            następne trzy - w tym bezowy dla Hiacynta. Myślę, że w nocy wpadnie tu Snajper
                            i jak prawdziwy mężczyzna - chętnie przekąsi coś słodkiego :))))))))


                            > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                            > - i zostawiłem.
                            > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?


                            Tyu
                            obawiam się, że niskocukrowa zasmażka z prawdziwą skrobią (czyli ziemniakiem
                            gigantem) nie znajdzie wielu chętnych. A co się stało z mielonką z mielonką ???

                            No i ten 07.
                            Nie pomyślałam, że można go potraktować jak socrealistyczną wersję bajki dla
                            dorosłych...

                            pozdrawiam Cię i dobranoc, :)) tete



                            • tyu Re: Tete :)))))))) 03.09.02, 07:43
                              Gość portalu: tete napisał(a):
                              >
                              > tyu napisał:
                              > >
                              > > ...a to Ty chciałaś jeszcze COŚ z nimi robić???
                              > > Gdybym wiedział, nie zjadałbym wszystkich...
                              > > :(((
                              > >
                              > Drogi Tyu,
                              > to ogromna ulga, bardzo się cieszę ..... w takim razie dobrze, że zrobiłam
                              > następne trzy - w tym bezowy dla Hiacynta. Myślę, że w nocy wpadnie tu Snajper
                              > i jak prawdziwy mężczyzna - chętnie przekąsi coś słodkiego :))))))))

                              Niestety - do tej pory nie wpadł ani Snajper, ani Hiacynt, nie mówiąc już o
                              Czcigodnej Jubilatce - jak widać obarczonej BBBBBBBBB...BBBBBBWS.
                              Torty zaczynają powoli obsychać... Co robić?! Co robić??!!


                              > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                              > > - i zostawiłem.
                              > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                              >
                              >
                              > Tyu
                              > obawiam się, że niskocukrowa zasmażka z prawdziwą skrobią (czyli ziemniakiem
                              > gigantem) nie znajdzie wielu chętnych.A co się stało z mielonką z mielonką???

                              Przyznam ze wstydem, że też nie uwzględniłem w moim menu... Na początku co
                              prawda skosztowałem - raz , czy nawet drugi - bo wyglądem przypominała mi
                              różowy lukier - ale...
                              Może zatem - mielonka dla mięsożerców? Takich - o m.c. prawdziwych mężczyzn...
                              Po oddzieleniu mielonki od mielonki powinno wystarczyć nawet dla dwóch.

                              > No i ten 07.
                              > Nie pomyślałam, że można go potraktować jak socrealistyczną wersję bajki dla
                              > dorosłych...

                              Można! Wszystko jest kwestią archetypów. Hans Kloss np. jako Konrad Wallenrod,
                              czy Janek Kos z załogą "Rudego" jako Drużyna Pierścienia... itd.

                              > pozdrawiam Cię i dobranoc, :)) tete

                              A ja pozdrawiam Cię - i wszystkich kwietnie lśniących - już na dzień dobry.
                              :)))
                              tyu
                              • Gość: Hiacynt Tyu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 09:10
                                tyu napisał:

                                > Niestety - do tej pory nie wpadł ani Snajper, ani Hiacynt, nie mówiąc już o
                                > Czcigodnej Jubilatce - jak widać obarczonej BBBBBBBBB...BBBBBBWS.
                                > Torty zaczynają powoli obsychać... Co robić?! Co robić??!!


                                Oczywiście, że wpadłem na tort bezowy. Nie zauważyłeś mnie powyżej?
                                Ostatnio moje myśli mocno sceptyczne, ale baaardzo aktualne :))
                                Sceptylek ma okazję się przekonać, co to znaczy być na pierwszej linii walki
                                forumowej. Ty wielokrotnie byłeś tak brutalnie atakowany, ja również.
                                Wiedzą o tym Carmina i Tete. Teraz widać , co się dzieje z "bezstronnym
                                obserwatorem" Sceptykiem, gdy się znalazł w centrum zainteresowania.
                                Kiedyś przyjdzie kolej na Andrzeja. Zobaczy wówczas jak ważne są uwagi
                                tzw. "bezstronnych obserwatorów"

                                pozdrawiam i znikam

                                Hiacynt
                            • d_nutka Re: Tyu :))))) 03.09.02, 11:45
                              Gość portalu: tete napisał(a):

                              >
                              > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                              > > - i zostawiłem.
                              > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?

                              Tete ratuj!
                              zasmażka do tortu?
                              pierwsze słyszę.

                              d.
                              • tyu Tyu o zasmażkach :))))) 03.09.02, 12:42
                                d_nutka napisała:

                                > Gość portalu: tete napisał(a):
                                >
                                > >
                                > > > Została co prawda zasmażka - wydawała mi się trochę za mało słodka
                                > > > - i zostawiłem.
                                > > > Może ktoś z gości ma ochotę na znakomitą niskocukrową zasmażkę?
                                >
                                > Tete ratuj!
                                > zasmażka do tortu?
                                > pierwsze słyszę.
                                >
                                > d.


                                Oczywiście, że tak!
                                Ale - oczywiście - tylko do tortów mielonkowych.
                                ;))
                        • d_nutka Re: wstrząśnięta nie zmieszana 03.09.02, 11:40
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          > tyu napisał:
                          >

                          > > Świetny tort Ci wyszedł, Tete!
                          > > ;))))
                          >
                          >
                          > Możesz zjeść CAŁY tort ale błagam nie cytuj soc-wersji
                          > Bonda czyli 007 !!!!!!!!!
                          > WIEM, że prawdziwi mężczyźni jadają słodycze i przyznają się do tego.
                          > Niektórzy wstydzą się przyznać (o ile nie są cukiernikami), że je pieką.
                          > Ale być może to tylko kwestia czasu.
                          > Robert Makłowicz tryskający humorem nad owocową sałatką niewątpliwie jest
                          > bardziej męski niż paru smutnych polityków marszczących brwi nad projektem
                          > ustawy.
                          >
                          > Tort czekoladowy z intensywnym koniakowo-rumowym aromatem, orzechowy - słodki
                          > od orzechów laskowych, kokosowy z delikatnym waniliowym kremem, oczywiście
                          > tiramisu, orgia tortów owocowych z zatopionymi w galaretce truskawkami,
                          > brzoskwiniami, malinami, frymuśny torcik udający sernik i na zakończenie -
                          > zasmażka i mielonka z mielonką :))))))
                          > Acha ... i tort marcepanowy z marcepanową papugą w marcepanowej klatce.
                          >
                          > Jubilatka nie przyszła :((((((((
                          >
                          > tete (i co my zrobimy z resztą tortów - jak już zjemy ten jeden ????)
                          >
                          >

                          Tete
                          A nauczysz mnie piec te torty i inne ciasteczka,które to tak lubią 007-kowcy?
                          d.
                    • Gość: anty Słowo o Generalnych Porządkach IP: *.farm-frites-dwa.pl 03.09.02, 08:42
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      >
                      > Drogi Anty,
                      > domyśliłam się, ot co :)))))))
                      > I nie będę więcej straszyć tym okropnym hasłem.
                      >
                      > Jeśli przetrwamy "kanioning" na forum Kultura do zimy - sam zobaczysz.
                      > Przyjdą świąteczne klimaty i będzie kolędowanie bez odkurzacza.
                      >
                      >
                      > pozdrawiam, :)) tete
                      >
                      Sprawy niepojęte grozę budzą. Gdy siądę spokojnie i wzrokiem całość obejmę,
                      przyznaję, jest widoczna róznica PRZED i PO. I mimo iż bywam częścią owego
                      tajfunu (nieszczęsną i głęboko wewnętrznie zbuntowaną) pojąć nie mogę jak jak z
                      owego chaosu ruchów Browna wyższy porządek się wyłania. To całe - firany
                      ściągać, prać, okna, zasłony dywany tu prztrzeć tam wymyć ówdzie omieść kurze z
                      półek, wycieraczki przed drzwiami idt, itd ................... Bałaganik
                      niewielki + tajfun winno być bałagan totalny a tymczasem....
                      Deczko się skoncentruję, a nawet Hasza pisanie rozumiem, tego nijak objąć
                      rozumem nie mogłem i chyba już nie pojmę. Następne to hasło: "No już
                      Posprzątane". W moim pojeciu równie dobrze mogłoby paść pół godziny wcześniej
                      jak i pół godziny później ( mam na ten temat prywatną teoryjkę - mianowicie
                      hasło pada 30 sekund przed ostateczny i nieodwołalnym zbuntowaniem chłopów
                      sprzątających, gdyby później to wczepią się pazurami w parkiet nieodwołalnie i
                      ani ruchu więcej - a wszak do buntu otwartego dopuścić nie wolno. Mam rację???).
                      I tylko marzenie (a raczej marzonko maluśkie z każdym rokiem mniejsze) by choć
                      raz okres tornada domowego gdzieś - Trynidad Tobago a może Bora Bora?

                      Latopis wg anty ;))))))))

                      Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego umysłu
                      niedostępne i jako takie grozę budzić musi
                      • tyu Słowo o Generalnych Porządkach... i tortach 03.09.02, 09:41
                        Gość portalu: anty napisał(a):

                        > Sprawy niepojęte grozę budzą. Gdy siądę spokojnie i wzrokiem całość obejmę,
                        > przyznaję, jest widoczna róznica PRZED i PO. I mimo iż bywam częścią owego
                        > tajfunu (nieszczęsną i głęboko wewnętrznie zbuntowaną) pojąć nie mogę jak jak
                        > z owego chaosu ruchów Browna wyższy porządek się wyłania. To całe - firany
                        > ściągać, prać, okna, zasłony dywany tu prztrzeć tam wymyć ówdzie omieść kurze
                        > z półek, wycieraczki przed drzwiami idt, itd ................... Bałaganik
                        > niewielki + tajfun winno być bałagan totalny a tymczasem....
                        > Deczko się skoncentruję, a nawet Hasza pisanie rozumiem, tego nijak objąć
                        > rozumem nie mogłem i chyba już nie pojmę. Następne to hasło: "No już
                        > Posprzątane". W moim pojeciu równie dobrze mogłoby paść pół godziny wcześniej
                        > jak i pół godziny później ( mam na ten temat prywatną teoryjkę - mianowicie
                        > hasło pada 30 sekund przed ostateczny i nieodwołalnym zbuntowaniem chłopów
                        > sprzątających, gdyby później to wczepią się pazurami w parkiet nieodwołalnie
                        > i ani ruchu więcej - a wszak do buntu otwartego dopuścić nie wolno. Mam
                        > rację???) I tylko marzenie (a raczej marzonko maluśkie z każdym rokiem
                        > mniejsze) by choć raz okres tornada domowego gdzieś - Trynidad Tobago a może
                        > Bora Bora?
                        >
                        > Latopis wg anty ;))))))))
                        >
                        > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                        > umysłu niedostępne i jako takie grozę budzić musi



                        Czytałem i - deja vu...
                        Zgadza się WSZYSTKO - łącznie z tą koncentracją nad postami Hasza.
                        Ale - jak w dowcipie o człowieku, który wypadł z okna wieżowca i lecąc
                        pocieszał się, że na szczęście do ziemi jest jeszcze daleko - Święta są dopiero
                        w grudniu. A Wielkanoc - jeszcze później...

                        Co do umiejscowienia azylu na ten czas - proponuję Markizy. Może ich widoki
                        pozwolą odreagować inne, mniej przyjemne skojarzenia związane z tą nazwą?

                        A na drogę możnaby (można, Tete?) zabrać pozostałe torty (chyba, żeby kupić
                        parę kilo markiz?) Co prawda ten najnajsmaczniejszy drugiej serii zjadł już
                        Hiacynt (na zdrowie!), ale parę najsmaczniejszych jeszcze zostało.

                        Pozdrawiam!
                        • Gość: # Percepcja nieuswiadomiona i swiadomosc percepcji IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.09.02, 10:39
                          Czy rozumowaniem zrozumiesz rozum?
                          Samą wiarą bez rozumu naprawdę uwierzysz?
                          Czuciem bez doswiadczenia pojmiesz uczucie wiary zdradzonego?
                          ################################
                          A najwazniejsze:
                          ################################ Uwaga: przeszlosc = "teraz"(1)

                          Czy przezywajac swa przeszlosc(1) teraz (2)... nie tracicie
                          aby lepszego kawalka przyszlosci,
                          .................................
                          - boc to wlasnie "teraz"(2).............. nie bedzie
                          tworzywem do przezywania w przyszlosci(3) wspomnienia(2), tylko zdublowanym
                          wspomnieniem powielonego starszego "teraz"(1)?

                          a teraz sie z Was smieje by miec co wspomniec w przyszlosci!
                          • d_nutka Re: Percepcja nieuswiadomiona i swiadomosc percep 04.09.02, 09:00
                            Gość portalu: # napisał(a):

                            > Czy rozumowaniem zrozumiesz rozum?
                            > Samą wiarą bez rozumu naprawdę uwierzysz?
                            > Czuciem bez doswiadczenia pojmiesz uczucie wiary zdradzonego?
                            > ################################
                            > A najwazniejsze:
                            > ################################ Uwaga: przeszlosc = "teraz"(1)
                            >
                            > Czy przezywajac swa przeszlosc(1) teraz (2)... nie tracicie
                            > aby lepszego kawalka przyszlosci,
                            > .................................
                            > - boc to wlasnie "teraz"(2).............. nie bedzie
                            > tworzywem do przezywania w przyszlosci(3) wspomnienia(2), tylko zdublowanym
                            > wspomnieniem powielonego starszego "teraz"(1)?
                            >
                            > a teraz sie z Was smieje by miec co wspomniec w przyszlosci!

                            Ty #-ko też JESTEŚ WIELKI!
                            bez :), no, nie całkiem,ale nie półgębkiem,raczej jak Mona Lisa.
                            d.
                      • d_nutka Re: Słowo o Generalnych Porządkach 03.09.02, 11:50
                        Gość portalu: anty napisał(a):

                        > Latopis wg anty ;))))))))
                        >
                        > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                        umysłu
                        > niedostępne i jako takie grozę budzić musi

                        i we mnie też!
                        :)))
                        d.
                        ps. ale ja poznałam tajemnicę światecznych porządków i "mój" menszczyzna nie
                        boi się świąt.
                        :)))
                        • Gość: anty W to juz Danko nie uwierzę!!!! IP: *.slupsk.tpnet.pl 03.09.02, 13:45
                          d_nutka napisała:

                          > Gość portalu: anty napisał(a):
                          >
                          > > Latopis wg anty ;))))))))
                          > >
                          > > Jasnym z powyższego jest iż owe misterium i sacrum kobiece dla męskiego
                          > umysłu
                          > > niedostępne i jako takie grozę budzić musi
                          >
                          > i we mnie też!
                          > :)))
                          > d.
                          > ps. ale ja poznałam tajemnicę światecznych porządków i "mój" menszczyzna nie
                          > boi się świąt.

                          Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!

                          > :)))

                          Pomnij wszelako o "buncie wewnętrznym" i nigdy nie przesadź o owe 30 sekund!!!

                          pozdr anty :))
                          • d_nutka Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!! 04.09.02, 09:04
                            Gość portalu: anty napisał(a):


                            >
                            > Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!

                            "Nerwy" ma zawsze prawo pokazać i 30 sek jest zbedne.Raczej godzina O dla niego.
                            A ja włączam swój własny zegar-tylko mój.
                            On i tak "chodzi" cały czas.


                            :)))
                            d.
                            • pro100 Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!! 04.09.02, 09:15
                              d_nutka napisała:

                              > Gość portalu: anty napisał(a):
                              >
                              >
                              > >
                              > > Nerwy stalowe i nic nie okazuje!!!
                              >
                              > "Nerwy" ma zawsze prawo pokazać i 30 sek jest zbedne.Raczej godzina O dla
                              niego
                              > .
                              > A ja włączam swój własny zegar-tylko mój.
                              > On i tak "chodzi" cały czas.
                              >
                              >
                              > :)))
                              > d.
                              Cóż, Król Lew w każdym siedzi - praw Natury nie zmienisz. Czasem latami nad
                              czymś pracujesz a sprawa w sekundach się kształtuje ostatecznie.

                              pozdr anty
                              • d_nutka Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!!_____czy aby? 04.09.02, 10:18
                                pro100 napisał:

                                > Cóż, Król Lew w każdym siedzi - praw Natury nie zmienisz. Czasem latami nad
                                > czymś pracujesz a sprawa w sekundach się kształtuje ostatecznie.
                                >
                                > pozdr anty

                                Podobno w sekundzie się też odchodzi.
                                d.
                                • Gość: anty Re: W to juz Danko nie uwierzę!!!!_____czy aby? IP: *.farm-frites-dwa.pl 05.09.02, 12:32
                                  d_nutka napisała:

                                  > pro100 napisał:
                                  >
                                  > > Cóż, Król Lew w każdym siedzi - praw Natury nie zmienisz. Czasem latami na
                                  > d
                                  > > czymś pracujesz a sprawa w sekundach się kształtuje ostatecznie.
                                  > >
                                  > > pozdr anty
                                  >
                                  > Podobno w sekundzie się też odchodzi.
                                  > d.

                                  Trud i znój pewny. Efekt do chwili ostatniej pod znakiem zapytania. No może
                                  jedynym wyjatkiem kobiece sprzątanie.

                                  pozdr anty ;)
                    • d_nutka Re: czyli ... czego boją się mężczyźni :)))))))) 03.09.02, 11:35
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      >
                      > Drogi Anty,
                      > domyśliłam się, ot co :)))))))
                      > I nie będę więcej straszyć tym okropnym hasłem.
                      >
                      > Jeśli przetrwamy "kanioning" na forum Kultura do zimy - sam zobaczysz.
                      > Przyjdą świąteczne klimaty i będzie kolędowanie bez odkurzacza.
                      >
                      >
                      > pozdrawiam, :)) tete

                      Tete!
                      Jesteś WIELKA!
                      :)))))))))))))
                      d.
                      >
                  • d_nutka Re: Właśnie powiedziałaś te słowa 'świąteczne por 03.09.02, 11:34
                    pro100 napisał:

                    > Ratunku!!! Uciekam!!!
                    >
                    > anty ;))))

                    pro-anty100
                    nie ma co uciekać:)))bo i do kogo:))) wszędzie to samo:)))
                    ale ale,
                    jeśli się każdy dzień traktuje jak świeto-to nie bój żaby i przed świętami:)))
                    d.
                • d_nutka Re: o porządkach :)) 03.09.02, 11:31
                  Gość portalu: tete napisał(a):

                  > pro100 napisał:
                  >
                  > > > RENAMENT - dwa tygodnie. Posprzątam - trzask prask i jest (jeno nie
                  > w moim
                  > > wykonaniu :((() Zawsze mnie zadziwia u kobiet umiejętność POSPRZĄTANIA.
                  > > Ugotować mogę, śmieci wynieść - proszę bardzo, jak o sprzątaniu słyszę - w
                  > łos
                  > > się jeży, pot zimny na czoło - już lepiej się przeprowadzić (mowa o dużych
                  >
                  > > porządkach). Jak sen koszmarny - to o sprzątaniu!
                  > >
                  > > anty - nieposprzątany ;))
                  >
                  > Anty,
                  > rozumiem Cię doskonale, zimny pot ... ale trzeba od czasu do czasu festony
                  > pajęczyn zebrać, stosy książek ułozyć by się o nie - nie przewracać :)))) itd.
                  > "Umiejętność" a może konieczność ? Są i owszem kobiety pełne zalet - w tym
                  > obdarzone niesamowitym talentem organizowania sobie czasu - to są te
                  > błyskawice, które jednocześnie porządkują, robią pranie i gotują. Ale to są
                  > brylanty posród "kamieni półszlachetnych". Z kolei nadmierna damska aktywność
                  > porządkowo-kuchenna skutkuje straszliwym rozleniwieniem Pana Mężczyzny,
                  który
                  > nie może zapamiętać GDZIE jest odkurzacz lub herbata. Też niedobrze.
                  > Najlepszy jest złoty środek. Bez wariactwa bałaganu i wariactwa pedanterii.
                  > Środeczek. Bez zbolałych min i poświęcenia, z wyrozumiałością i poczuciem
                  > humoru.
                  > Nooo chyba, że świąteczne porządki ;))
                  >
                  > pozdrawiam, :))tete

                  Tete!
                  Jesteś Wielka!
                  a ja?
                  ten domowy brylancik.
                  :)))
                  d.
                  • Gość: tete D_nutka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 11:56
                    d_nutka napisała:


                    > a ja?
                    > ten domowy brylancik.
                    > :)))


                    D_nutko,
                    pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                    - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                    podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                    Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz, że
                    bywają :))))))))))

                    pozdrawiam,:)) tete
                    • Gość: # Kobiety bardziej zaprzataja IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.09.02, 12:20
                      sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.

                      Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                      uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.

                      W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                      uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                      hormonalnym.

                      Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                      Byly stworzone zreszta na koncu...

                      A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!
                      • d_nutka Re: Kobiety bardziej zaprzataja 03.09.02, 12:43
                        Gość portalu: # napisał(a):

                        > sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.
                        >
                        > Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                        > uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.
                        >
                        > W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                        > uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                        > hormonalnym.
                        >
                        > Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                        > Byly stworzone zreszta na koncu...
                        >
                        > A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!

                        Takiego #-ka to bym najpierw "zagoniła" do zmywania.
                        Osobiście z wszystkich ręcznych czynnosci lubię zmywać-jak jest co zmywać.
                        To najmniej absorbujace myślowo zajęcie.
                        Woda sama leci i sama spłukuje!
                        Co za rozkosz na to patrzeć!
                        :)))
                        d.
                      • Gość: tete kobiety i asertywność IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 13:05
                        Gość portalu: # napisał(a):

                        > sobie glowe glupstwami kiedy nie sprzataja.
                        >
                        > Dlatego dobry Bog dal im milosiernie przymus sprzatania,
                        > uwalniajac je natenczas od natrectw przymusu rozwazania glupstw.
                        >
                        > W okresach ksiezycowych musza robic dodatkowo wielkie pranie,
                        > uwalniajace je o nawarstwionych psychicznych nieczystosci na podlozu
                        > hormonalnym.
                        >
                        > Pozbawione zas hormonow staja zrzedliwe i zlosliwe.
                        > Byly stworzone zreszta na koncu...
                        >
                        > A moglem sie urodzic .... nie to niemozliwe!


                        Ciekawa koncepcja Panie Profesorze :)))

                        Czasem porządkowanie wokół - jest ucieczką od uczynienia porządku w sobie a
                        zaakceptowanie nieładu - jest akceptacją nieładu w sobie. Może trzeba polubić
                        swój wewnętrzny bałagan zamiast zwalczać kurz zewnętrzny - bo kobieta powinna
                        itd - rola kobiety itp.?
                        "Uciekanie" kobiety w porządki jest wszelako pożyteczne dla mężczyzny - pozwala
                        mu bowiem uciec w męskie i nie cierpiące zwłoki czynności :))Ale tym samym
                        akceptuje on jej życie w niezgodzie z sobą i ryzykuje tym większą zrzędliwość w
                        późniejszych latach.

                        Coś jest w tym praniu, Panie Profesorze :))))))
                        Ale nie aż tak, żeby w białym gieźle i z kijanką w ręku wyprawiać się nad
                        strumień !!!!
                        Błogosławiona pralka wymyślona przez zakochanego mężczyznę, który nie mógł
                        patrzeć :)))) na męczarnie kobiety z kijanką lub tarą. Błogosławiona pralka
                        wymyślona przez mężczyznę wymęczonego zrzędzeniem kobiety o uciążliwości
                        prania.Błogosławiona pralka wymyślona przez chińskiego właściciela pralni,
                        który zapragnął zwiększenia możliwości pralniczych bez konieczności
                        zatrudniania praczek itd.

                        Panie Profesorze ! świat bez kobiet ???????????

                        pozdrawiam, :)) tete
                    • d_nutka Re: Tete 03.09.02, 12:39
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      > d_nutka napisała:
                      >
                      >
                      > > a ja?
                      > > ten domowy brylancik.
                      > > :)))
                      >
                      >
                      > D_nutko,
                      > pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                      > - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                      > podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                      > Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz,
                      że
                      > bywają :))))))))))
                      >
                      > pozdrawiam,:)) tete

                      Nie nie bywają.Co najwyżej też są brylancikami.
                      A dużo brylancików- to jubiler(i nie tylko) się cieszy.
                      Ale tym "nie tylko" my nie damy satysfakcji-PRAWDA?
                      :)))
                      d.
                    • tyu D_nutka i Tete 03.09.02, 12:46
                      Gość portalu: tete napisał(a):

                      > D_nutko,
                      > pokornie kłaniam :))) podziwiam brylanty. Sama mam trochę "nierówne" podejście
                      > - zdarza mi się np. w trakcie porządkowania książek - sesja czytelnicza (na
                      > podłodze, pod czułym okiem odkurzacza).
                      > Pocieszam się, że bywają (?) jeszcze mniej zorganizowane osoby. No powiedz,
                      > że bywają :))))))))))
                      >
                      > pozdrawiam,:)) tete


                      JA POWIEM, że bywają! Tę drugą (po Tobie) znam z lusterka...
                      A propos: gdzie (czy?) masz "Rok 1984" Orwella? Ja oczywiście pomiędzy
                      rocznikami...
                      ;))
                      tyu
                      • Gość: tete do Tyu IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 13:31

                        Chytre pytanie :))
                        Nie mam. Ale gdybym miała - to pamięć wzrokowa mi pomaga. Jeśli nie - to
                        pozostaje - zawsze cierpliwy Św. Antoni (prosić - nie żądać, nie wywierać
                        nacisku, najlepiej coś obiecać).

                        Acha ... związek dwóch bardzo niezorganizowanych osób grozi wybuchem. Dlatego
                        najlepszym wyjściem byłoby łączyć małe niezorganizowanie z totalnym
                        bałaganiarstwem. Połączenie bałaganiarstwa z absolutną pedanterią może
                        skutkować mordem lub - trwaniem w poczuciu beznadziejnego nieszczęścia jednej
                        lub drugiej strony. Zdarza się, że jedna ze stron ma poczucie misji
                        (pedant (-ka)) i wówczas związek jest szczęśliwy. Wbrew pozorom (miłosierny
                        przymus porządkowania wg. Hasza) - pedantki-misjonarki nie zdarzają się tak
                        często. Pedantyczni misjonarze jeszcze rzadziej :))))

                        :))tete
                        • d_nutka Re: do Tyu i Tete 04.09.02, 07:21
                          Gość portalu: tete napisał(a):

                          >
                          > Chytre pytanie :))
                          > Nie mam. Ale gdybym miała - to pamięć wzrokowa mi pomaga. Jeśli nie - to
                          > pozostaje - zawsze cierpliwy Św. Antoni (prosić - nie żądać, nie wywierać
                          > nacisku, najlepiej coś obiecać).
                          >
                          > Acha ... związek dwóch bardzo niezorganizowanych osób grozi wybuchem. Dlatego
                          > najlepszym wyjściem byłoby łączyć małe niezorganizowanie z totalnym
                          > bałaganiarstwem. Połączenie bałaganiarstwa z absolutną pedanterią może
                          > skutkować mordem lub - trwaniem w poczuciu beznadziejnego nieszczęścia jednej
                          > lub drugiej strony. Zdarza się, że jedna ze stron ma poczucie misji
                          > (pedant (-ka)) i wówczas związek jest szczęśliwy. Wbrew pozorom (miłosierny
                          > przymus porządkowania wg. Hasza) - pedantki-misjonarki nie zdarzają się tak
                          > często. Pedantyczni misjonarze jeszcze rzadziej :))))
                          >
                          > :))tete

                          A ja nie chytrze oddaję ci Tete wszystkie roczniki :))),których nie mam.
                          Ale domowego totalnego bałaganiarza nigdy nie oddam. Ku mojemu zadowoleniu z
                          jego pomocą stwierdziłam,że małe niezorganizowanie da się polubić.
                          :)))
                          d.
        • Gość: Hiacynt porządkowanie i odkurzanie ________________Perli IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 12:21
          Gość portalu: tete napisał(a):


          > ufff, co za bałagan !!!!!!!!!!

          > :))tete

          Tete

          przyomniał mi się list Perli z Twojego wątku
          Miasteczko na Niby :)

          A roboty huk. adres: *.starogard.dialup.inetia.pl
          perli 19-12-2001 17:13 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          Tak to prawda jaskrawa i tym bardziej oczywista.
          Gdzie nie spojrzę kurz czeka na robotę \tj.robotnicę\
          Na gołębiu szklanym kurz
          na metalowej nogawce świecznika-kurz
          w kołysce moich mięśni zupełnie jednolity i....chyba siwy kurz
          w oczach okien-też \muszę odpocząć..zadyszka, i jeszcze jedna, oddech i....\
          w moich oczach kurz zmęczony czeka
          na sen

          pozdrawiam
          zakurzona perli

          ------------------------------------------

          :)

          Hiacynt

          ps. ja się nie znam na poprządkowaniu ani tym bardziej na odkurzaniu,
          jestem wybitnym bałaganiarzem :(
          • witekjs __ Czy kultura jest dla Ciebie tożsama z rynkiem__ 03.09.02, 12:32
            hania_76 napisała:

            > Gość portalu: doku napisał(a):
            >
            > > hania_76 napisała:
            > >
            > > > Znowu albo udajesz, że nie rozumiesz, albo robisz to specjalnie - kie
            > dyś b
            > > yło
            > > > więcej takich jak on. Ale w globalnej wiosce nie wypada
            > >
            > > ... artyści. Im większa wioska, tym trudniej popisać się oryginalnością, t
            > ym
            > > silniejsza inspiracja dla artysty - to jest źródło nowych prądów i coraz
            > > bogatszej oferty.
            >
            > Bo tak o niej piszesz - masa towarów i producent musi się starać, żeby jak
            > najwięcej konsumentów złapało się na jego kawę / mydło / proszek do prania /
            > piwo / dopisz co jeszcze chcesz.
            _________


            To może szokujące, gdy powie się to w głos ale sztuka, kultura jest
            również "towarem", który ktoś chce "sprzedać" i ktoś inny chce "kupić". Ogromną
            inwestycją jest uczenie sie nowego języka by poznawać kulturę innego kraju,
            podróże do miast gdzie możesz odwiedzić muzea z oryginalnymi dziełami artystów,
            architekturę, rzemiosło, muzykę i taniec, kuchnię i trunki bedące wytworem
            odległych kultur.


            Kiedyś jedynie jednostki poznawały to wszystko i w jakiś sposób przetwarzając
            przynosiły do naszego domu. Teraz staje się to dostępne co raz wiekszym i
            wiekszym grupom ludzi.Ważną role odgrywają media z internetem włącznie. Czy
            pmiętacie czas, gdy nawet prenumerować nie można było wszystkich czasopism
            zagranicznych?


            "Globalizacja Kultury" jest czymś zupełnie innym niż globalizacja ekonomiczna.
            Faktem jest, że kultura będąca towarem może, dzięki promocji/kapitałowi !/ i
            wszystkim mechanizmom marketingu być narzucana, nawet niepostrzeżenie narodom
            rozwijającym się, odbudowującym swą niezawisłość lub będacym w okresie kryzysu
            gospodarczego i kulturalnego. Temu jest chyba naprawdę trudno
            przeciwdziałać/pieniądze!!/.


            Dla tego chyba tak ważna jest edukacja i nauka/pieniądze !!/ dająca silną
            tożsamość kulturową, będącą żródłem rozwoju kulturalnego przyszłych artystów i
            potrzeb przyszłych odbiorców kultury.


            Mimo wszystko uważam, że przeważają korzyści płynące z globalizacji Kultury.
            Wierzę w to, że się nie mylę...

            Pozdrawiam serdecznie.Witek
            • witekjs Re: _______Do Hiacynta i innych "emigrantów_______ 03.09.02, 12:47
              Przepraszam, nie wiem dla czego zawieszony/utracony tekst z innego
              wątku/globalizacja kultury/ "wysłał się" tutaj.Nie umiem go tam przesłać.

              Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
              To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...
              Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
              Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.
              Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.
              Pozdrawiam. Witek
              • Gość: Hiacynt ___________________________o amnestii i znaczeniu IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 14:10
                witekjs napisał:


                > Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
                > To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...

                Witku, lubię czarować, ale robię to ostatnio na kulturze.
                Tutaj wichry same przychodzą. Jeżeli uważnie czytałeś, to załatwiłem bardzo
                ważne sprawy z Galbą i Siódemką. Bykk tutaj nie bywa, Perły nie ma,
                ale nie dla mnie się tutaj pojawiał. Właśnie przed chwilą amnestionowałem
                Sceptyka. Co z tym zrobi, to inna sprawa.
                czyli nie balaganiłem ale sprzątałem. Tym bardziej, że mój real będzie coraz
                bardziej wymagający i będę rzadkim gościem.

                > Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
                > Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.

                Właśnie dlatego te powakacyjne porządki.

                > Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.

                Chyba Witku mocno przesadziłeś. Bez kładzenia na szalach wagi:
                kto, co, kiedy i dklaczego, trudno jest się zgodzić z Twoim stwierdzeniem.

                serdecznie pozdrawiam

                Hiacynt
                • Gość: Hiacynt ______________erratka_____________________________ IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 14:19
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                  > witekjs napisał:
                  Może to bardzo czarujące...
                  >
                  > Witku, lubię czarować, ale robię to ostatnio na kulturze.


                  oczywiście czaruję w aktualnościach, nie w kulturze.
                  Sceptyk jest mną oczarowany.

                  Hiacynt

                  ps. czyli czaruję na wyjeździe
              • Gość: Hiacynt ________________________KULTURA___________________ IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 08:48
                witekjs napisał:

                > Skoro już tu jestem dwa słowa do Hiacynta, chciałem je przed chwilą napisać.
                > To, że umiesz robić bałagan właśnie widzimy. Może to bardzo czarujące...
                > Zapominasz jednak, że wraz Tobą jeszcze kilka osób przeniosło sie do tego
                > Forum, odcinając się od poprzedniego i jego atmosfery.
                > Obawiam się, że nie ma to dla Ciebie żadnego znaczenia.


                Masz rację Witku, dresiarze z aktualności zaczęli się pojawiać i pojawiają się
                gdyż trochę "bałaganię" - skorzystałeś z tego podsuniętego Ci słowa.
                W ciągu prawie trzech tygodni na forum kultura napisaliśmy 15% wszystkich
                listów. To świadczy o tym, że "emigracja" się udała.
                Od dawna jesteś na forum i wiesz, jakie niebezpieczeństwa grożą spokojnej
                rozmowie. Życzę Ci byś potrafił wykorzystać to z trudem zdobyte doświadczenie.
                Teraz będzie już z górki, jest dużo nicków, dużo wątków.
                Ja jeszcze muszę jedną sprawę załatwić w aktualnościach. Ponieważ nie chcę,
                by dresiarze przychodzili tutaj za mną, muszę się z Wami pożegnać.
                Może gdy mnie nie będzie pojawi się Borsuk. Na pewno czyta wszystkie listy.

                pozdrawiam wszystkich

                Hiacynt


                pozdrawiam

                Hiacynt
                • Gość: nurni Re: ______________HIACYNT______________ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 03:03

                  z dedykacja dla Sceptyka...
                  ...........................


                  Hiacyncie

                  odrabiam po nocy zaleglosci
                  nie za wiele sie udalo :)
                  po temu w moim pisaniu
                  moze byc blad zle rozeznanie

                  z prawdziwa przykroscia
                  po raz n-ty przyznaje racje Snajperowi

                  /przykrosc z racji malej i wiekszej polityki
                  podziw dla jego uczciwych i trzezwych ocen forum
                  a to ostatnio dla mnie
                  najwieksza wartosc/

                  nieraz podkreslales
                  ze czytasz uwaznie
                  mam nadzieje ze to sie nie zmienilo :)

                  Snajper pisze chyba ostatnio za mnie
                  tak jak pisal do Tyu w carminowych bajkach
                  czy ostatnio do Ciebie
                  w watku 'humorowym ' stoik-sceptyk

                  widzisz
                  my obaj w walce
                  znajdziemy sie na pewno
                  to sol i pieprz forum
                  /ktos napisal niedawno/

                  tyle ze ostatecznie odejda ci
                  ktorzy czego innnego tu szukaja
                  w tym magicznym miejscu
                  bedzie za pozno
                  ...................

                  pisales kiedys
                  nas nie mozna zranic
                  i to prawda

                  pisales
                  ze kiedy Twoj nick
                  mieszaja z gownem
                  kiedy nie walczysz dla kogos
                  odstepujesz

                  czy jestes pewien
                  ze zawsze warto nacisnac
                  'odpowiedz na list'

                  czy jestes pewien
                  ze tu na ziemi niezniszczonej /moze jeszcze/
                  SAMI musimy prowokowac najazd tych
                  z ktorymi rozmawiac TU nie chcemy
                  w wyszydzonych na aktualnosciach
                  herbacianych klimatach

                  a ktorzy tak przy okazji
                  /czyzby bez nas nie mogli sie obyc/
                  niszcza ochoczo pewna wartosc
                  jaka jest dla nas to MIEJSCE

                  inna rzecz to 'niespodziewane' wizyty
                  dac po buzi
                  czasem trzeba
                  ja to akurat rozumiem :)
                  przed chwila zsyboka powitalem
                  ......................

                  Carmina cudownie wybrala
                  swoja przegrana/? no wlasnie ?/
                  odejscie z info dnia
                  na rzecz MIEJSCA

                  to my musimy bardzo uwazac

                  kto powinien czasem ustapic
                  ten silniejszy czy ten drugi?

                  pamietasz
                  'kazdy sam wyrobi sobie zdanie'

                  mysle ze tak sie juz stalo

                  mam do Ciebie jeszcze zal o Borsuka
                  temat na inny czas
                  rozwine jak uznasz ze chcesz pogadac

                  on tez nie znalazl sobie tu miejsca

                  Hiacyncie pamietasz?
                  milczenie /odejscie/ Borsuka
                  to strata czy zysk dla forum?

                  kto ma sie czuc odpowiedzialny za to
                  ci ktorzy hasla 'odpowiedzialnosc'
                  w slowniku szukaja
                  bo nie wiedza co pisza
                  .................

                  a co do dedykacji

                  Sceptyk kilkakrotnie pisal
                  pogardliwie o kwietnych
                  sugerowal stado i wewnetrzny rezim
                  mialkosc i oportunizm

                  mysle ze dedykacja
                  jak najbardziej na miejscu

                  pozdrawiam Ciebie
                  a przy okazji 'nudnego' Witka
                  ktorego pisanie powoli do mnie dociera

                  serdecznie
                  nurni





                  • Gość: nurni nocne pisanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 03:48
                    przeczytalem co splodzilem

                    pomyslalem
                    pewno malo czytelne

                    jakby co
                    postaram sie bardziej :)
                    pzdr
            • d_nutka Re: __ Czy kultura jest dla Ciebie tożsama z rynk 03.09.02, 12:47
              Witku!
              Zgadzam się z tobą,ze KULTURA powinna być globalna.
              Tylko pytanie: czyja i jaka?
              d.
            • tyu Zbawienna bałaganizacja globalizacji 03.09.02, 13:17
              Wichry wiejące na Forum Kultura narobiły bałaganu przynosząc do tego wątku
              rozważania Witka o globalizacji.
              I jest to akt znamienny!
              Przecież przez wieki w podobny sposób rozprzestrzeniała się kultura, sztuka,
              nauka... Szły one tam, gdzie przez przypadek dotarli kupcy, zdobywcy - czyli
              PIENIĄDZ.
              Babilon i Egipt, potem Grecja i Rzym, a na Wschodzie Chiny i Indie -
              promieniowały w ten sposób na tysiące kilometrów...
              Albo - odwrotnie. Zapóźnieni kulturowo barbarzyńcy podbijali kulturalnych
              sybarytów, przejmowali ich kulturę i - nierzadko na mieczach - nieśli ją dalej.
              Znowu: Chiny - i Dżingis Chan, Rzym - i Germanie...
              Globalizacja kultury trwa więc - od zawsze.
              Tak samo teraz nasz (nasz, bo MY WSZYSCY w nim piszemy - D_nutka potwierdzi!)
              wątek wzbogacił się o kolejny temat. Związek rozwoju kultury z pieniądzem,
              opisany przez Witka (co ja próbowałem dopełnić), niewątpliwie istnieje, choć
              często jest bardziej złożony.

              Ale w tym wszystkim b. ważną rzecz powiedziała - lakonicznie, jak zwykle u
              niej - D_nutka: JAKA kultura?
              Ta "best seller" - najlepiej sprzedająca się - WCALE nie musi być tą najlepszą!
              I Z REGUŁY NIE JEST.
              A jednak kultura trwa, rozwija się - od stuleci, mimo ciągłego barbaryzowania
              jej... widocznie jej moc samooczyszczania jest większa, niż wynika to z
              obserwacji.
              Co o tym sądzicie?
              • witekjs Re:_____ Zbawienna bałaganizacja globalizacji_____ 03.09.02, 13:34
                tyu napisał:

                > Wichry wiejące na Forum Kultura narobiły bałaganu przynosząc do tego wątku
                > rozważania Witka o globalizacji.
                > I jest to akt znamienny!
                > Przecież przez wieki w podobny sposób rozprzestrzeniała się kultura, sztuka,
                > nauka... Szły one tam, gdzie przez przypadek dotarli kupcy, zdobywcy - czyli
                > PIENIĄDZ.
                > Babilon i Egipt, potem Grecja i Rzym, a na Wschodzie Chiny i Indie -
                > promieniowały w ten sposób na tysiące kilometrów...
                > Albo - odwrotnie. Zapóźnieni kulturowo barbarzyńcy podbijali kulturalnych
                > sybarytów, przejmowali ich kulturę i - nierzadko na mieczach - nieśli ją
                dalej.
                >
                > Znowu: Chiny - i Dżingis Chan, Rzym - i Germanie...
                > Globalizacja kultury trwa więc - od zawsze.
                > Tak samo teraz nasz (nasz, bo MY WSZYSCY w nim piszemy - D_nutka potwierdzi!)
                > wątek wzbogacił się o kolejny temat. Związek rozwoju kultury z pieniądzem,
                > opisany przez Witka (co ja próbowałem dopełnić), niewątpliwie istnieje, choć
                > często jest bardziej złożony.
                >
                > Ale w tym wszystkim b. ważną rzecz powiedziała - lakonicznie, jak zwykle u
                > niej - D_nutka: JAKA kultura?
                > Ta "best seller" - najlepiej sprzedająca się - WCALE nie musi być tą
                najlepszą!
                >
                > I Z REGUŁY NIE JEST.
                > A jednak kultura trwa, rozwija się - od stuleci, mimo ciągłego barbaryzowania
                > jej... widocznie jej moc samooczyszczania jest większa, niż wynika to z
                > obserwacji.
                > Co o tym sądzicie?
                _______________
                Bardzo to ciekawe co piszesz ala jak widać takie to moje bajkowo-kwietne
                pisanie. Nawet jak chcę gdzieś w odległym miejscu oderwać się od różnych misji
                to i tak wiatry forumowe do naszej moguczej gromadki mnie przywiodą.
                Oczywiście można by o tym i tutaj pogadać. Może jednak lepiej ktoś przeniósł by
                mój post do wątku o globalizacji kultury i tam byśmy sobie porozmawiali o tych
                problemach. Bardzo interesujace jest pytanie Danutki.Trochę odpowiedzi jest
                zawarte w moim poście.
                Pozdrawiam Was srdecznie.Witek
                • Gość: # No i co z tą rwana kulturą w skrocie kulrwaną/nt IP: *.wroclaw.tpnet.pl 04.09.02, 10:19
    • Gość: Marsjan Re: Królestwo Bajki :) IP: *.96.252.64.snet.net 05.09.02, 08:20
      Knieja gleboka wokol,wiatr hula gdzies w wierzcholkach drzew i tylko szmer
      przemykajacego w pobliskim gaszczu starego odynca zaklocil na chwile spokoj
      Internauty piszacego w skupieniu na Forum Kultura. Internauta oderwal na
      chwile wzrok od swego laptopa i instynkownie siegnal po lezacy obok na trawie
      sztucer marki Remington.
      Szmer nie powtorzyl sie wiec Internauta lapczywie chwycil z powrotem za
      klawiature .Jego nieobecny wzrok zdradzal ze myslami przebywa zupelnie gdzies
      indziej.Przed oczami mial wspaniale miasto w ktorym niedys mieszkal - pelne
      trabiacych samochodow,budynkow oswietlonymi polyskujacymi neonami, tabunami
      ludzi wylewajacymi sie z autobusow i tramwajow oraz wszechpoteznym halasem.
      W tym swoim zadumaniu nie dostrzegl dwoch sarenek ktore zaczely skubac antene
      satelitarna od laptopa umocowana na krzakach jemioly.Az bylo za pozno..
      • Gość: tete z sarenkami tak zawsze :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 08:41
        Gość portalu: Marsjan napisał(a):


        > W tym swoim zadumaniu nie dostrzegl dwoch sarenek ktore zaczely skubac antene
        > satelitarna od laptopa umocowana na krzakach jemioly.Az bylo za pozno..


        Stary odyniec pohałasował w krzaczkach i umknął, sarenki nie dały za wygraną.
        Przecież nie spuścisz lania zwierzątku, które ma TAKIE oczy :))

        Zaczynasz budować szałas (zapowiadają opady) i zastanawiasz się nad dzisiejszym
        obiadem ... grzyby ?

        pozdrawiam, :)) tete
        • Gość: Marsjan Re: z sarenkami tak zawsze :))) IP: *.96.252.64.snet.net 05.09.02, 09:27
          Sorry za zwloke ale Internauta musial naprawic szkody wyrzadzone antenie przez
          te gryzonie o dlugich nogach i pieknych oczach.Cale szczescie ze mial zapasowe
          czesci.
          Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
          Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich kniei.
          Zas na obiad bedzie ,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
          Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
          pozdr
          • Gość: tete wirtualne knieje IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 12:16
            Gość portalu: Marsjan napisał(a):


            > Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
            > Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich
            kniei.

            Las. Cisza (tylko ptaki). Słychać każdy szelest. Krople rosy po porannej
            mgiełce.Brązowe, "pluszowe" kapelusze podgrzybków pomiędzy krzaczkami borówek.
            Ech......

            > Zas na obiad bedzie ,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
            > Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
            > pozdr

            Co do spożywania sarenek ... nawet myśleć nie chcę. Ja tam mogę grzybami i
            jagodami :)))))

            pozdrawiam, :)) tete
            • tyu Re: wirtualne knieje 05.09.02, 13:01
              Gość portalu: tete napisał(a):

              > Gość portalu: Marsjan napisał(a):
              >
              >
              > > Grzyby to na deser, w tej kniei mozna je zbierac calymi garsciami.
              > > Przyjedz to sama sie przekonasz - o ile sie nie boisz dzikich glebokich
              > kniei.
              >
              > Las. Cisza (tylko ptaki). Słychać każdy szelest. Krople rosy po porannej
              > mgiełce.Brązowe, "pluszowe" kapelusze podgrzybków pomiędzy krzaczkami borówek.
              > Ech......
              >
              > > Zas na obiad bedzie,no niestety sarenka - jedna z tych co mi antene zjadly.
              > > Wiem,wiem ale nawet Internauta nie samymi jagodami i grzybami zyje..
              > > pozdr
              >
              > Co do spożywania sarenek ... nawet myśleć nie chcę. Ja tam mogę grzybami i
              > jagodami :)))))
              >
              > pozdrawiam, :)) tete



              A jeśli jeszcze dołączysz do stałego menu (gościom serwowanego) swoje słynne
              torty...
              Mogą być nawet grzybowe.
              ;))
              Pozdrawiam!
              tyu
      • d_nutka Re: Królestwo Bajki :)_____ntx_____ale :))))))))) 05.09.02, 08:41
        • carmina Gladiole 06.09.02, 22:21
          To jest już jak bajka. Szczęsliwa, odległa. Chciałabym Wam o tym napisać,
          ale...tylu dziś zbójców na drogach, czasy znowu niespokojne, już dla samego
          niepokojenia, sztuka dla sztuki. Wzbudziłabym pusty smiech, okrutne rżenie
          zdegenerowanego pegaza. Więc kiedy indziej. Napiszę Wam o szóstym dniu. A dziś
          mówię tylko: szarpię życie za brzeg listka....Wciąż jeszcze tu.
          Pozdrawiam z mieczykiem jak mizerykordia
          C
          • Gość: nurni pozdrawiam nocnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.02, 06:01
            w srodku nocy
            bo to niemozliwe chyba
            by dzen przez okno mi pukal
            serdecznosci dla Was

            nurni

            widno sie robi
            chyba jakis neon za oknem
            czyzbym tyle czasu tu stracil/?/

            milego dnia Wam
            sobie dobrej no.. drzemki

            • Gość: Tumisia Pozdrawiam porannie. n/t. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.09.02, 07:43
              • Gość: tete porannie z mieczykami :))))) IP: *.telan.pl 07.09.02, 08:53

                Czerwone mieczyki jak halabardnicy pilnują ogrodu. Słoneczny agent przeczesuje
                krzewy. Zimowity tchórzliwie chowają głowy. Błękit przygląda się z
                zainteresowaniem.

                A ja rozstawiam dla Przyjaciół stół w ogrodzie. Pod baldachimem nieco
                spłowiałych liści będzie Wam cieniście i wygodnie. Oto kawa. Ulubione kubki,
                kubeczki, filiżanki. Świeżo zaparzona herbata. Chrupiące bułeczki, rogaliki i
                cebularze (dla Hiacynta). Tylko grubo smarować masełkiem ! (dietetyk jeszcze
                śpi).
                Mieczyki pilnie bronią ogrodu. Nie martwcie się o ten rechot z krzaczków -
                może to jakaś żaba znalazła wilgotną kałużę i rechocze ze szczęścia ?

                pozdrawiam Was serdecznie :)) tete

                ps. dawno nie widziany Nurni :)))))))) (sto pozdrowień)

                • Gość: snajper Re: porannie z mieczykami :))))) IP: *.acn.waw.pl 08.09.02, 23:16
                  Gość portalu: tete napisał(a):

                  > Czerwone mieczyki jak halabardnicy pilnują ogrodu. Słoneczny agent przeczesuje
                  > krzewy. Zimowity tchórzliwie chowają głowy. Błękit przygląda się z
                  > zainteresowaniem.
                  >
                  > A ja rozstawiam dla Przyjaciół stół w ogrodzie. Pod baldachimem nieco
                  > spłowiałych liści będzie Wam cieniście i wygodnie. Oto kawa. Ulubione kubki,
                  > kubeczki, filiżanki. Świeżo zaparzona herbata. Chrupiące bułeczki, rogaliki i
                  > cebularze (dla Hiacynta). Tylko grubo smarować masełkiem ! (dietetyk jeszcze
                  > śpi).
                  > Mieczyki pilnie bronią ogrodu. Nie martwcie się o ten rechot z krzaczków -
                  > może to jakaś żaba znalazła wilgotną kałużę i rechocze ze szczęścia ?
                  >
                  > pozdrawiam Was serdecznie :)) tete
                  >
                  > ps. dawno nie widziany Nurni :)))))))) (sto pozdrowień)

                  Rechot z krzaczków... Pamiętam wakacje u rodziny pod Warszawą, gdy byłem mały.
                  I dwa zapamiętane z tamtych wyjazdów odgłosy. Oba wieczorne, gdy już cisza
                  zapadła. Jeden, to stukot kół kolejki WKD. A drugi, to właśnie odległy rechot
                  żab z jakiegoś bajorka.

                  Pozdrawiam.
                • carmina wieczornie z rozczochranymi astrami:))))) 09.09.02, 18:35
                  Gość portalu: tete napisał(a):

                  >
                  > Czerwone mieczyki jak halabardnicy pilnują ogrodu. Słoneczny agent
                  przeczesuje
                  > krzewy. Zimowity tchórzliwie chowają głowy. Błękit przygląda się z
                  > zainteresowaniem.
                  >
                  > A ja rozstawiam dla Przyjaciół stół w ogrodzie. Pod baldachimem nieco
                  > spłowiałych liści będzie Wam cieniście i wygodnie. Oto kawa. Ulubione kubki,
                  > kubeczki, filiżanki. Świeżo zaparzona herbata. Chrupiące bułeczki, rogaliki
                  i
                  > cebularze (dla Hiacynta). Tylko grubo smarować masełkiem ! (dietetyk jeszcze
                  > śpi).
                  > Mieczyki pilnie bronią ogrodu. Nie martwcie się o ten rechot z krzaczków -
                  > może to jakaś żaba znalazła wilgotną kałużę i rechocze ze szczęścia ?
                  >
                  > pozdrawiam Was serdecznie :)) tete
                  >
                  > ps. dawno nie widziany Nurni :)))))))) (sto pozdrowień)

                  Nurni, tete, snajper, wszyscy dobrzy ludzie forum, bardzo serdecznie
                  pozdrawiam!
                  U mnie dziś było ciut jesiennie, wieczór chłodny. Dlatego palę w ogrodzie
                  smolne pochodnie. I nalewam do poszczerbionych ( a tak :)))) kubków grzane
                  wino. Cynamon, gożdziki, i....trochę wina. Na żelazne ogrodowe fotele
                  położylam miekkie zielone poduchy, zapada cichy zmrok, odpocznijmy przed nocą.
                  A ona niech będzie piękna.
                  Najserdeczniej

                  Wasza jak zawsze
                  C
    • Gość: tete Teatrzyk Zielona Sieć :))))))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:52

      Bardzo podoba mi się pomysł Panny Kunce. Niewątpliwie Hiacynt prócz szpady,
      którą kole - ma pióro niepowszednie. Teatrzyk absurdu na forum rozgrywa się
      właściwie non-stop.

      Z mistrza Gałczyńskiego - na dobry początek :

      Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić
      powieść pacyfistyczną:

      "Pożegnanie z bronią"

      Występują:

      BROŃ i AUTOR

      AUTOR
      (patetycznie, w sztywnym kołnierzyku):
      Żegnam na zawsze.

      K u r t y n a
      uroczyście zapada


      pozdrawiam Was serdecznie :)), tete
      • Gość: Galba Teatrzyk Obślizły Cieć IP: 213.17.161.* 09.09.02, 15:10
        Z mistrza Kamila - na dobrą kontynuację :

        Teatrzyk Obślizły Cieć ma zaszczyt przedstawić
        powieść obsceniczną:

        "Stary śLimak i może"

        Występują:
        śLimak i kurtyna

        śLimak:
        Stary tu jestem ale wciąż jakby nowy.

        (chwila zadumy)

        śLimak:
        Pożytecznych matołków wciąż tutaj nie brak
        więc wolno mi przywdziewać mentora kubrak
        dlatego bez strachu mogę rozwalić Aktualności
        bo tutaj z szczunkiem witają najpodlejszych gości.

        Kurtyna:
        Dla takiej szumowiny nie spadam.

        KONIEC
        • Gość: tete Galba IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 15:54

          Przyznam, że zaskakujesz mnie każdego dnia. In minus.

          Witane grzecznie są różne osoby w różnych miejscach - choć o stopniu
          ich "oblizgłości" mogłabym wiele powiedzieć. Dla Ciebie najgorszą postacią
          na forum jest .... kto ? Dla mnie to może być ktoś inny, z kim rozmawiasz,
          dyskutujesz. Mogę mieć żal, że nie dostrzegasz mojej prawdy. Gdy żal będzie
          duży - napiszę o tym otwarcie.

          Jeśli nikt nie nadepnie Ci na nogę - bedziesz go witał grzecznie, jeśli
          nadepnie - będziesz go prześladował oraz tych, którzy nie będą Ci w tym
          towarzyszyć ?

          Pamiętam - wiosną wstrząśnięta atakiem Limaka na Bykka założyłam wątek
          Klub Podkrakowski. Wytłumaczyliście mi, że to taki "folklor" forumowy.
          Panowie sobie dokładają - ale nie cierpią zanadto.
          Cóż się zmieniło od tego czasu ? Widzę, że panowie sobie dokładają - bardziej
          i bardziej brutalnie. Siódemka, który wcześniej zakładał różne wątki -
          koncentruje się na "ślimakopodobnych", Limak występuje pod kilkoma nickami -
          wobec niektórych (na ich prośbę) pod jednym - swoim. Śledzenie wszystkiego co
          pisze Siódemka i Limak i poziom agresji wzajemnej sprawia, że nie jest to dla
          mnie możliwe.

          Dla każdego z nich - od "czegoś" się zaczęło i "coś" było skutkiem. Każdy ma
          swoją prawdę.
          Ty jesteś przekonany, że jeden jest dobry a drugi zły.
          Ja mam wątpliwości - szczególnie w sytuacji "masowego" ataku na Limaka.

          Dawny Galba otworzyłby wątek, w którym starałby się uporządkować pretensje.

          Obecny Galba pisze : czas na igrzyska.

          No i są igrzyska. Dlaczego tu a nie na Aktualnościach ?


          • galba Jutro będzie dłużej, dziś tylko to: 09.09.02, 20:16
            Gość portalu: tete napisał(a):

            > Obecny Galba pisze : czas na igrzyska.
            >
            > No i są igrzyska. Dlaczego tu a nie na Aktualnościach ?

            Zgodnie z klasyczną doktryną przenosimy działania na terytorium wroga.

            G.
            • carmina Galbo, coś Ty..... 09.09.02, 21:17
              galba napisał:

              > Gość portalu: tete napisał(a):
              >
              > > Obecny Galba pisze : czas na igrzyska.
              > >
              > > No i są igrzyska. Dlaczego tu a nie na Aktualnościach ?
              >
              > Zgodnie z klasyczną doktryną przenosimy działania na terytorium wroga.
              >
              > G.


              Czy ja jestem Twoim wrogiem? Galbo?

            • Gość: snajper Wrogowie Galby. IP: *.acn.waw.pl 10.09.02, 01:01
              galba napisał:

              > Zgodnie z klasyczną doktryną przenosimy działania na terytorium wroga.

              Oto niepełna lista wrogów Galby (według Galby):

              Carmina - obecna
              Tete - obecna
              Abe - poległa na polu chwały
              d_nutka - obecna
              kunce - obecna
              perli - obecna
              Tumisia - obecna
              AndrzejG - obecny
              Borsuk - poległ na polu chwały
              Euromir - chwilowo nieobecny
              Hasz - nieobecny usprawiedliwiony
              Hiacynt - obecny
              Limakty - obecny
              Nurni - obecny
              Snajper - obecny
              Tyu - obecny
              witekJS - obecny
              wojcd - chwilami obecny

              Biedny Galba.

              Snajper.
              • Gość: Abe Re: Errata do "wrogów" IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 02:15

                No bo za cholerę się tym wrogiem Galby nie czuję, ale skoro strzelcze wyborowy
                zaliczyłeś mnie do tego szacownego grona, to melduję, że pogłoski o "chwalebnym
                polegnięciu" są mocno przesadzone. Powiedziałabym raczej - oddelegowana do
                innych (odpowiedzialnych i czasochłonnych) zadań w realu.

                Pozdrawiam z sennym ziewnięciem i nieustającą nadzieją na kolejny szczęśliwy
                dzień - dla nas wszystkich.
                Serdeczności :)))))
                Abe
                • tyu Abe żyjeeeeeeeee !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.09.02, 10:41
                  Gość portalu: Abe napisał(a):

                  > ...melduję, że pogłoski o "chwalebnym polegnięciu" są mocno przesadzone.
                  > Powiedziałabym raczej - oddelegowana do
                  > innych (odpowiedzialnych i czasochłonnych) zadań w realu.
                  >
                  > Pozdrawiam z sennym ziewnięciem i nieustającą nadzieją na kolejny szczęśliwy
                  > dzień - dla nas wszystkich.
                  > Serdeczności :)))))
                  > Abe



                  Witaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  itd
                  c.d.n. (mam nadzieję!)
                  tyu
                  • Gość: snajper Apele poległych do czegoś się jednak przydają !!!! IP: *.acn.waw.pl 11.09.02, 01:37
                    To miłe, że wiadomości o Twojej śmierci (forumowej) były mocno przesadzone. ;))
                    Gdybyś jeszcze częściej dawała temu dowód... :))))))

                    Pozdrawiam Cię serdecznie.

                    PS. Wpisanie Ciebie na listę wynikało z uznania prze Galbę forum Kultura za
                    terytorium wroga.
              • Gość: Galba Wrogowie - lista z odręcznymi poprawkami G. IP: 213.17.161.* 10.09.02, 08:31
                > Carmina - skreślić, cywil
                > Tete - skreślić, cywil
                > Abe - skreślić, nie miałem przyjemności
                > d_nutka - skreslić, nie stanowi zagrożenia, cywil
                > kunce - skreślić, nie miałem przyjemności
                > perli - skreślić, nie miałem przyjemności
                > Tumisia - skreślić, cywil
                > AndrzejG - skreślić, traktować jak przyjaźnie neutralnego
                > Borsuk - skreślić, sojusznik
                > Euromir - skreślić, nie miałem przyjemności
                > Hasz - skreślić, cywil (poddać dyskretnej inwigilacji)
                > Hiacynt - skreślić, poddać dyskretnej inwigilacji
                > Limakty - zatwierdzam, wróg nr 1, 1 000 000 $ nagrody za martwego,
                > połowa za żywego
                >
                > Nurni - skreślić, cywil
                > Snajper - skreślić, inwigilacja
                > Tyu - brak decyzji, inwigilacja
                > witekJS - skreślić, nie miałem przyjemności
                > wojcd - skreślić, nie miałem przyjemności

                Galba.
                • tyu Re: Wrogowie - lista z odręcznymi poprawkami G. 10.09.02, 10:44
                  Gość portalu: Galba napisał(a):

                  > > Carmina - skreślić, cywil
                  > > Tete - skreślić, cywil
                  > > Abe - skreślić, nie miałem przyjemności
                  > > d_nutka - skreslić, nie stanowi zagrożenia, cywil
                  > > kunce - skreślić, nie miałem przyjemności
                  > > perli - skreślić, nie miałem przyjemności
                  > > Tumisia - skreślić, cywil
                  > > AndrzejG - skreślić, traktować jak przyjaźnie neutralnego
                  > > Borsuk - skreślić, sojusznik
                  > > Euromir - skreślić, nie miałem przyjemności
                  > > Hasz - skreślić, cywil (poddać dyskretnej inwigilacji)
                  > > Hiacynt - skreślić, poddać dyskretnej inwigilacji
                  > > Limakty - zatwierdzam, wróg nr 1, 1 000 000 $ nagrody za martwego,
                  > > połowa za żywego
                  > >
                  > > Nurni - skreślić, cywil
                  > > Snajper - skreślić, inwigilacja
                  > > Tyu - brak decyzji, inwigilacja
                  > > witekJS - skreślić, nie miałem przyjemności
                  > > wojcd - skreślić, nie miałem przyjemności
                  >
                  > Galba.


                  Czyli - coś jakby srebrny medal.
                  Nieźle, nieźle...

                  Swoją drogą - biedny człowiek z tego Galby, choć niby Imperator.
                  Tak mało przyjemności spotkało go w życiu...
                  • Gość: Galba Bawię się wyśmienicie! IP: 213.17.161.* 10.09.02, 10:48
                    > Tak mało przyjemności spotkało go w życiu...

                    WAR! I love this game!

                    A co to będzie jak się zdecyduję użyć bomby "A"? Czysta rozkosz.

                    Galba
                    • tyu Bawi się wyśmienicie...??? 10.09.02, 11:04
                      Gość portalu: Galba napisał(a):

                      > > Tak mało przyjemności spotkało go w życiu...
                      >
                      > WAR! I love this game!
                      >
                      > A co to będzie jak się zdecyduję użyć bomby "A"? Czysta rozkosz.
                      >
                      > Galba

                      Tu Ty już lepiej nie zaznawaj za dużo TAKICH przyjemności...
                      Chyba, że przy komputerze. Tylko niech Ci monitor nie imploduje!
                      • Gość: MKOL Liczysz na złoty medal? IP: 211.233.68.* 10.09.02, 11:11
                        tyu napisał:

                        > Tu Ty już lepiej nie zaznawaj za dużo TAKICH przyjemności...
                        > Chyba, że przy komputerze. Tylko niech Ci monitor nie imploduje!

                        I tak nie masz szans. śLimak jest zawodnikiem XXII wieku.
                        • tyu Re: Liczysz na złoty medal? 10.09.02, 11:22
                          Gość portalu: MKOL napisał(a):

                          > tyu napisał:
                          >
                          > > Tu Ty już lepiej nie zaznawaj za dużo TAKICH przyjemności...
                          > > Chyba, że przy komputerze. Tylko niech Ci monitor nie imploduje!
                          >
                          > I tak nie masz szans. śLimak jest zawodnikiem XXII wieku.


                          To może w innej konkurencji, np. w ornitologii?
                          Czy Ty jesteś olimpijski... Gawron?
                          • Gość: Owca Jestem Wszystko! IP: 211.233.68.* 10.09.02, 11:26
                            > To może w innej konkurencji, np. w ornitologii?
                            > Czy Ty jesteś olimpijski... Gawron?

                            Jestem Gawron, jestem Orzeł, jestem Wilk, jestem Mysz, jestem śLimak!

                            Owca
                            • Gość: Marsjan Re: jestes glupi baran nie owca IP: *.102.252.64.snet.net 10.09.02, 11:36
                              -->tu zwracam sie do kulturalnych: pardon my language but..
                              • Gość: Mrówka Danutka A ty jesteś śLimak nie baran! IP: 211.233.68.* 10.09.02, 11:46
                                Na stronie:

                                Plan Galby działa bez zarzutu. Kwietny Wersal bez większego wysiłku z naszej
                                strony obraca się w śLuzowe sado-maso.


                                • d_nutka Re: A ty jesteś śLimak nie baran! 10.09.02, 12:22
                                  Gość portalu: Mrówka Danutka napisał(a):

                                  > Na stronie:
                                  >
                                  > Plan Galby działa bez zarzutu. Kwietny Wersal bez większego wysiłku z naszej
                                  > strony obraca się w śLuzowe sado-maso.
                                  >
                                  >

                                  To nie moje IP
                                  reszta się zgadza.
                                  d.
            • Gość: Marsjan Galba wrogiem kultury i bajek. n/t IP: *.105.252.64.snet.net 10.09.02, 02:51
              • Gość: Anda R. Re: Galba wrogiem kultury i bajek. n/t IP: *.tgory.pik-net.pl 10.09.02, 10:52
                'dupcys farmzony panocku'
                to jest kultura wysoka. performance z "forum kulura" pt 'milion slimaków' to
                sztuka dla ludzi w swetrach do kolan, okularach jak denka od kubańskiego rumu,
                i pacyfkach wielkości 18calowej felgi.

                lud jeszcze nie dojrzał do prawdzwej sztuki
                A.
                • Gość: Adaś Skacam śę! IP: 211.233.68.* 10.09.02, 11:00
                  Te juchy co go atakójom to zwykłe antysemity i wsteczne kalafiory!

                  Adaś M.
                • tyu Do Andy R. z T.G. 10.09.02, 11:00
                  Gość portalu: Anda R. napisał(a):

                  > 'dupcys farmzony panocku'
                  > to jest kultura wysoka. performance z "forum kulura" pt 'milion slimaków' to
                  > sztuka dla ludzi w swetrach do kolan,okularach jak denka od kubańskiego rumu,
                  > i pacyfkach wielkości 18calowej felgi.
                  >
                  > lud jeszcze nie dojrzał do prawdzwej sztuki
                  > A.


                  Wniosek?
                  Nie rzucać... precjozów przed... lud, tylko - farona! - wziąść się do innej
                  roboty!
                  Np. takiej, na początek. Co to jest:
                  36,46215961...
                  • Gość: siedem Re: Do Andy R. z T.G. IP: *.tgory.pik-net.pl 10.09.02, 11:04
                    tyu napisał:

                    > Wniosek?
                    > Nie rzucać... precjozów przed... lud, tylko - farona! - wziąść się do innej
                    > roboty!
                    > Np. takiej, na początek. Co to jest:
                    > 36,46215961...

                    poczułeś sie adresatem [sweterek do kolan]?

                    5040
                    • tyu Re: Do Andy R. z T.G. 10.09.02, 11:19
                      Gość portalu: siedem napisał(a):

                      > tyu napisał:
                      >
                      > > Wniosek?
                      > > Nie rzucać... precjozów przed... lud, tylko - farona! - wziąść się do innej
                      > > roboty!
                      > > Np. takiej, na początek. Co to jest:
                      > > 36,46215961...
                      >
                      > poczułeś sie adresatem [sweterek do kolan]?
                      >
                      > 5040


                      Przy tej temperaturze?!
                      A w ogóle to ja tylko tak, dla nawiązania rozmowy z Damą, którą w tym momencie
                      przecież jesteś...
                      36,46215961
                • Gość: Marsjan Re:wypad z watku durniu dresowaty! IP: *.102.252.64.snet.net 10.09.02, 11:31
                  Pardon my language - ale jak sie ma taka sztuke przed soba..
                  • Gość: Marsjan To było oczywiście do Tyu IP: 211.233.68.* 10.09.02, 11:34
                    Jeszcze raz pardon tych, którzy mogi to wziąć do siebie.
                    • tyu O teleportacji Marsjan 10.09.02, 13:00
                      Gość portalu: Marsjan napisał z IP: 211.233.68.*

                      Re: To było oczywiście do Tyu

                      > Jeszcze raz pardon tych, którzy mogi to wziąć do siebie.



                      Trzy minuty wcześniej tenże (???) Marsjan napisał:

                      Re:wypad z watku durniu dresowaty!

                      Autor: Gość: Marsjan IP: *.102.252.64.snet.net
                      Data: 10-09-2002 11:31
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Pardon my language - ale jak sie ma taka sztuke przed soba..



                      Z czego należy wysnuć wniosek, że:

                      1. Marsjanie opanowali sztukę teleportacji w stopniu znacznie wyższym od Ziemian
                      albo
                      2. Marsjanie potrafią wcielać się w Gawrony (Owce, MKOl-e itp)
                      albo
                      3. Ktoś się tu wygłupia i udaje Marsjan(in)a.

                      Optuję za trzecim rozwiązaniem. Podkreślam, że ten "ktoś", kogo mam na myśli,
                      to nie Marsjan.
                      • Gość: Mr śLimak My śLimaki znamy różne sztuczki! IP: 211.233.68.* 10.09.02, 13:19
                        śLimak puszczający bańki mydlane:

                        ___***\@____
      • Gość: snajper Re: Teatrzyk Zielona Sieć :))))))) IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 09.09.02, 15:31
        Witaj Tete ! Zobacz, Galba - Oślizgły Cieć doprasza się aby o nim też napisać
        jakąś historyjkę. Hiacynt będzie miał zamówień bez liku, skoro już teraz tak
        nachalnie się napraszają.

        A swoją drogą coś cienko misi być na Aktualnościach, skoro Oślizgłych Cieciów
        na front walki ideologicznej rzucają. Czyżby sięgali do głębokich rezerw ? ;))
        Toż to są baaardzo głębokie rezerwy, dość bliskie dna.

        Pozdrawiam.
        • Gość: Tumisia Komedia pomyłek. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 09.09.02, 17:56
          Właśnie sie musiałam tłumaczyć,że nie jestem Beatką i nie pisuję na tamtym
          forum.Chaos forumowy zwycięża.Pozdrawiam komediantów.
    • jacek#jw Tolkien w oczach dziecka. 11.09.02, 13:51
      W dawnych czasach, kiedy jeszcze smoki latały nad osiedlami ludzkimi, żył sobie
      w małej wiosce w Anglii Dżil. Był to rezolutny młodzieniec o otwartym umyśle. W
      tych czasach ludzie bardzo bali się smoków. Smoki zamieszkiwały górzyste tereny
      i wcale nie miały ochoty zapuszczać się na tereny zamieszkiwane przez ludzi.
      Niestety ich umiejętność latania była bardzo kiepska i w czasie przelotu z
      jednej góry na drugą zdarzało się, że silny wiatr zwiewał ich z obranej trasy.
      Kiedy już to się zdarzyło smoki próbując wrócić do domu wyrządzały mnóstwo
      szkód. A to ogonem zahaczały o chałupę, a to swoim kichnięciem spaliły kawał
      lasu, to znów innym razem spadając z nieba ze zmęczenia lądowały w zupełnie
      innym miejscu niż zamierzały. Zdarzyło się więc, że jeden z takich smoków opadł
      na plac znajdujący się na środku wioski, w której mieszkał Dżil. Zebrali się
      wtedy zacni wieśniacy i zaczęli radzić. Wymyślili, że wyślą największego osiłka
      w okolicy, żeby coś zrobił ze smokiem. Palant (tak na imię mu było) śmiało
      poszedł w kierunku smoka. Niestety, smok akurat odwracał się w kierunku swoich
      rodzinnych gór i pomagając sobie ogonem machnął nim tak nieszczęśliwie, że
      Palant leciał do swojej rodzinnej wioski przez dzień prawie cały. Zacni
      wieśniacy postanowili więc wezwać rycerza na pomoc. Rycerz ten zażądał zapłaty
      w postaci góry złota wysokiej jak on na koniu. Biedni wieśniacy nie mając
      wyjścia zgodzili się spełnić te żądanie. Rycerz podjechał do smoka, który
      zobaczywszy zakutego w żelastwo człowieka i jego konia, bardzo się
      przestraszył. Machając skrzydłami uniósł się w powietrze jednak czy to siły go
      opuściły, czy też był bardzo kiepskim lataczem, opadł natychmiast na ziemię tak
      nieszczęśliwie, że wgniótł rycerza razem z koniem gdzieś na pół metra.
      Wieśniacy zaczęli domagać się odszkodowania od rycerza, żądając złota w ilości
      wypełnionej dziury po upadku smoka. Sam Dżil nie orientował się zbytnio w tym
      wszystkim, ale spacerując sobie zbliżył się do placu, na którym leżał smok.
      Dzień Dobry! A co ty tu robisz smoku. GR RRLL GRLRS odpowiedział smok, co w
      języku smoków miało oznaczać nie wiem, zgubiłem się. Pomogę ci powiedział
      rezolutnie Dżil, gdzie jest twoja kraina? Tam, wskazał nieszczęśliwy smok. Dżil
      powoli wyprowadził smoka z wioski i już po krótkim odpoczynku na łące
      rozpoczęli wspólną wędrówkę do świata smoków. Wędrowali przez trzy lata,
      pomagając wielu ludziom po drodze. A to smok osuszył jezioro, które zalało
      wioskę, a to pomogli w odbudowie innej wioski, gdzie smok ogonem tak zgrabnie
      machał, że wystrugał mnóstwo desek z lasu. Innym razem znowu Dżil wraz ze
      smokiem pożar ugasili. Stali się sławni i wszyscy w kraju o nich mówili.
      Wreszcie dotarli do gór. Wtedy smok spojrzał na Dżila i powiedział. Nie mogę
      cię tak zostawić, muszę cię odprowadzić. I znowu wędrowali przez pół świata do
      wioski Dżila. Tam historia się powtórzyła i Dżil postanowił odprowadzić smoka.
      Tak odprowadzali się nawzajem do końca swoich dni. To była prawdziwa przyjaźń.
      • tyu Jacek w oczach... czyich? 15.09.02, 00:31
        jacek#jw napisał:

        > W dawnych czasach,kiedy jeszcze smoki latały nad osiedlami ludzkimi,żył sobie
        > w małej wiosce w Anglii Dżil.Był to rezolutny młodzieniec o otwartym umyśle.W
        > tych czasach ludzie bardzo bali się smoków.Smoki zamieszkiwały górzyste tereny
        > i wcale nie miały ochoty zapuszczać się na tereny zamieszkiwane przez ludzi.
        > Niestety ich umiejętność latania była bardzo kiepska i w czasie przelotu z
        > jednej góry na drugą zdarzało się,że silny wiatr zwiewał ich z obranej trasy.
        > Kiedy już to się zdarzyło smoki próbując wrócić do domu wyrządzały mnóstwo
        > szkód. A to ogonem zahaczały o chałupę, a to swoim kichnięciem spaliły kawał
        > lasu, to znów innym razem spadając z nieba ze zmęczenia lądowały w zupełnie
        > innym miejscu niż zamierzały.Zdarzyło się więc,że jeden z takich smoków opadł
        > na plac znajdujący się na środku wioski, w której mieszkał Dżil. Zebrali się
        > wtedy zacni wieśniacy i zaczęli radzić.Wymyślili, że wyślą największego osiłka
        > w okolicy, żeby coś zrobił ze smokiem. Palant (tak na imię mu było) śmiało
        > poszedł w kierunku smoka. Niestety,smok akurat odwracał się w kierunku swoich
        > rodzinnych gór i pomagając sobie ogonem machnął nim tak nieszczęśliwie, że
        > Palant leciał do swojej rodzinnej wioski przez dzień prawie cały. Zacni
        > wieśniacy postanowili więc wezwać rycerza na pomoc.Rycerz ten zażądał zapłaty
        > w postaci góry złota wysokiej jak on na koniu. Biedni wieśniacy nie mając
        > wyjścia zgodzili się spełnić te żądanie. Rycerz podjechał do smoka, który
        > zobaczywszy zakutego w żelastwo człowieka i jego konia, bardzo się
        > przestraszył.Machając skrzydłami uniósł się w powietrze jednak czy to siły go
        > opuściły, czy też był bardzo kiepskim lataczem,opadł natychmiast na ziemię tak
        > nieszczęśliwie, że wgniótł rycerza razem z koniem gdzieś na pół metra.
        > Wieśniacy zaczęli domagać się odszkodowania od rycerza,żądając złota w ilości
        > wypełnionej dziury po upadku smoka. Sam Dżil nie orientował się zbytnio w tym
        > wszystkim, ale spacerując sobie zbliżył się do placu, na którym leżał smok.
        > Dzień Dobry! A co ty tu robisz smoku. GR RRLL GRLRS odpowiedział smok, co w
        > języku smoków miało oznaczać nie wiem, zgubiłem się. Pomogę ci powiedział
        > rezolutnie Dżil, gdzie jest twoja kraina? Tam, wskazał nieszczęśliwy smok.
        > Dżil powoli wyprowadził smoka z wioski i już po krótkim odpoczynku na łące
        > rozpoczęli wspólną wędrówkę do świata smoków. Wędrowali przez trzy lata,
        > pomagając wielu ludziom po drodze. A to smok osuszył jezioro, które zalało
        > wioskę, a to pomogli w odbudowie innej wioski, gdzie smok ogonem tak zgrabnie
        > machał, że wystrugał mnóstwo desek z lasu. Innym razem znowu Dżil wraz ze
        > smokiem pożar ugasili. Stali się sławni i wszyscy w kraju o nich mówili.
        > Wreszcie dotarli do gór. Wtedy smok spojrzał na Dżila i powiedział. Nie mogę
        > cię tak zostawić, muszę cię odprowadzić.I znowu wędrowali przez pół świata do
        > wioski Dżila.Tam historia się powtórzyła i Dżil postanowił odprowadzić smoka.
        > Tak odprowadzali się nawzajem do końca swoich dni. To była prawdziwa przyjaźń.
        >
        >
        • Gość: nurni Tyu a nie pora na spanko? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 00:37
          opowiedzialbym Ci bajke
          ale nie znam

          czeka Cie bezsenna noc
          chyba ze ktos sie zlituje

          pzdr
          nurni
          • carmina Re: Tyu a nie pora na spanko? Nieeeeeee :) 15.09.02, 10:15
            Gość portalu: nurni napisał(a):

            > opowiedzialbym Ci bajke
            > ale nie znam
            >
            > czeka Cie bezsenna noc
            > chyba ze ktos sie zlituje
            >
            > pzdr
            > nurni

            Nurni, zlitowałabym się, LOL, ale juz chyba za późno? Tzn...znowu wczesnie
            mamy. I niedziela w Burano dzisiaj, a jak tam u Was?
            Pozdro dla bajek i przyjaciól :)))))
            No i co moghe poradzic na to, ze naprawdę lubie te Wasze wpisy w watkach Burano?
            Zabij, a nie zmienię się, nie, nie, nie :)
          • Gość: kunce Carmino, wracaj! IP: *.chello.pl 15.09.02, 10:21
            gdzie, Czarodziejko, błądzisz? Zboczyłaś do antybajki. I usiłujesz na sąsiednim
            wątku prostować czyjeś zawikłane ścieżki rozumu i sumienia.
            Po co? Ze ślepym o kolorach?
            • Gość: tete antybajka :)))))))))) IP: *.telan.pl 15.09.02, 12:47

              Antysmok gra w bierki, Antyrycerz zgubił się we własnej zbroi
              (Antygiermek szuka go do tej pory), Antybłazen gromko śmieje się z własnych
              dowcipów, Antykrólewna cierpi na bezsenność .... :)))))
              Wylęgarnia antyolbrzymów odmówiła realizacji umowy i proponuje wyłącznie
              antykrasnale oraz antytrolle.

              U mnie niedziela i słonecznie.
              Jesień czai się tylko w porannej mgle. Błękitne niebo za oknem
              jeszcze łudzi ale wieczory już chłodne ...

              Pozdrawiam Burano i Dragonię :))))))

              tete
              • Gość: nurni zmienmy moze plyte... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 12:58
                bajki tworza magiczny swiat dziecka

                nie pamietam zadnej
                moze mi nie opowiadano :(

                dzis czytam prawie codzien
                na glos :)
                najczesciej zapominam po 5 minutach

                po kilku dniach slysze
                'to jak w tej bajce ktora czytales w srode'
                kiwam glowa : 'a tak pamietam'
                drobne klamstwo bo wstyd

                faceci to wstretna rasa

                pamietam tylko to co sam czytalem
                maly ksiaze chlopcy z placu broni
                wszystkie tomki na roznych sciezkach

                odkopalem to niedawno w piwnicy
                ksiazka rozwala sie na pol
                przy pierwszym otworzeniu
                prl-owski druk i sklad

                poszedlem by wyrzucic
                popatrzylem i..zanioselm na gore :)

                troche pokartkowalem
                z poczatku z zazenowaniem
                takie dziecinne.. infantylne
                moze tanie

                jak wszystkie dawno spalone pamietniki

                potem im dalej tym lepiej

                starczy tego
                ludzie! czytajcie swoim dzieciom!

                nurni
                • witekjs Re: zmienmy moze plyte... 15.09.02, 13:42
                  Gość portalu: nurni napisał(a):

                  > bajki tworza magiczny swiat dziecka
                  >
                  > nie pamietam zadnej
                  > moze mi nie opowiadano :(
                  >
                  > dzis czytam prawie codzien
                  > na glos :)
                  > najczesciej zapominam po 5 minutach
                  >
                  > po kilku dniach slysze
                  > 'to jak w tej bajce ktora czytales w srode'
                  > kiwam glowa : 'a tak pamietam'
                  > drobne klamstwo bo wstyd
                  >
                  > faceci to wstretna rasa
                  >
                  > pamietam tylko to co sam czytalem
                  > maly ksiaze chlopcy z placu broni
                  > wszystkie tomki na roznych sciezkach
                  >
                  > odkopalem to niedawno w piwnicy
                  > ksiazka rozwala sie na pol
                  > przy pierwszym otworzeniu
                  > prl-owski druk i sklad
                  >
                  > poszedlem by wyrzucic
                  > popatrzylem i..zanioselm na gore :)
                  >
                  > troche pokartkowalem
                  > z poczatku z zazenowaniem
                  > takie dziecinne.. infantylne
                  > moze tanie
                  >
                  > jak wszystkie dawno spalone pamietniki
                  >
                  > potem im dalej tym lepiej
                  >
                  > starczy tego
                  > ludzie! czytajcie swoim dzieciom!
                  >
                  > nurni

                  _________________

                  Cześć Nurni i Wszyscy. Piszesz o czymś co jest mi bardzo bliskie. Jako dziecko
                  szczęśliwy byłem gdy chorowałem bo Mama mogła poświęcić mi znacznie więcej
                  czasu na czytanie...Oczywiście z ogromną przyjemnością "oddałem" to memu
                  synkowi, który na szczęście nie chorował często ale i tak zawsze znajdowałem
                  czas aby mu czytać książki, wyżywając się przy tym w odgrywaniu różnych ról z
                  bajek zmieniając głos, miny i gestykulując w czasie czytania, w zależności od
                  potrzeby. Pamięta to do tej pory i nie raz wspomina. Teraz nie mogę się
                  doczekać kiedy będę mógł czytać swoim wnukom.Tymczasem nie mam jeszcze synowej
                  ale widoki już jakby są...

                  Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Witek

                  PS. Opowiedz nam coś o Flecie z mandragory. Nie mogę nic znależć o tej książce
                  i nigdy jej nie spotkałem.
                  • Gość: Hiacynt do Witka o flecie IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 14:19
                    witekjs napisał:


                    > PS. Opowiedz nam coś o Flecie z mandragory. Nie mogę nic znależć o tej
                    książce
                    > i nigdy jej nie spotkałem.

                    Witku

                    Waldemar Łysiak napisał opowieść "Flet z mandragory"
                    czy o nią Tobie chodzi?
                    Zdaje się, że był wybór baśni arabskich pod tym samym tytułem,
                    pamietam okładkę, ale czy ten tytuł ????

                    Hiacynt
                    • witekjs Re:_______________ do Witka o flecie______________ 15.09.02, 14:31
                      Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                      > witekjs napisał:
                      >
                      >
                      > > PS. Opowiedz nam coś o Flecie z mandragory. Nie mogę nic znależć o tej
                      > książce
                      > > i nigdy jej nie spotkałem.
                      >
                      > Witku
                      >
                      > Waldemar Łysiak napisał opowieść "Flet z mandragory"
                      > czy o nią Tobie chodzi?
                      > Zdaje się, że był wybór baśni arabskich pod tym samym tytułem,
                      > pamietam okładkę, ale czy ten tytuł ????
                      >
                      > Hiacynt

                      ______________

                      Witam Hiacyncie. Myśle, że raczej o wybór baśni arabskich.Szukałem w książce o
                      książkach i nic nie znalazłem. Jeszcze sobie poszukam w innych miejscach,
                      dziękuję za wskazówki.

                      Pozdrawiam. Witek
                  • Gość: nurni Re: zmienmy moze plyte...Witek&others IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.02, 15:31
                    witekjs napisał:

                    > Jako dziecko szczęśliwy byłem gdy chorowałem bo Mama mogła poświęcić mi
                    > znacznie więcej
                    > czasu na czytanie...Oczywiście z ogromną przyjemnością "oddałem" to memu
                    > synkowi, który na szczęście nie chorował często ale i tak zawsze znajdowałem
                    > czas aby mu czytać książki, wyżywając się przy tym w odgrywaniu różnych ról z
                    > bajek zmieniając głos, miny i gestykulując w czasie czytania, w zależności od
                    > potrzeby.

                    to prawda
                    moze dlatego te opowiesci
                    dla naszych dzieci sa takim skarbem

                    to niewiarygodne
                    ile dzieci pamietaja

                    > Pamięta to do tej pory i nie raz wspomina. Teraz nie mogę się
                    > doczekać kiedy będę mógł czytać swoim wnukom.Tymczasem nie mam jeszcze
                    synowej
                    > ale widoki już jakby są...

                    sprawdzisz sie na pewno :)

                    > PS. Opowiedz nam coś o Flecie z mandragory. Nie mogę nic znależć o tej
                    książce
                    > i nigdy jej nie spotkałem.

                    wieki temu pisalem na f ksiazki
                    m.in. o flecie z mandragory
                    w watku o ksiazkach ktore was uksztaltowaly
                    czy jakos tak

                    tak jak pisze Hiacynt
                    to ksiazka Łysiaka

                    zadna bajka
                    pierwsza milosc po ktorej czytamy wszystko
                    co autor popelni

                    temat na inny watek

                    nie chce teraz opuszczac tego carminowego klimatu
                    pozyjemy doczekamy napiszemy

                    serdecznie
                    nurni

                    ps
                    napiszcie
                    co czytacie/czytaliscie swoim dzieciom
            • Gość: perli Ulica IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 16.09.02, 19:49
              Kiedy spotkacie Ulicę
              Której oczy ostrożnie Samotność
              Oswajają
              A kamienie płyną Słonścią
              Zmęczoną
              Pozdrówcie ją
              To będę mejbi ja


              perli


              to onli bajka
              jak to Wild wildzi
              nie będzie mnie
              nie ma mnie:)
              ale ktosik zawsze jest
              • d_nutka Re: Ulica___Perli___ładnie piszesz 17.09.02, 08:21
                bardzo ładnie i wcale nie kwieciście.
                :))) dla ciebie.
                d.
              • Gość: Hiacynt Lampa IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 11:53

                spuścila światło na Ulicę
                w nawisły gęsty mrok
                lecz nie ma cienia
                jesteś?

                jej kamienne krawędzie
                jak wielkie kolana
                co dzień próbuję
                wspiąć sie

                czy znajdę ciebie
                za zakrętem

                Hiacynt
                • d_nutka Re: Lampa___Hiacynta :)))) ntx___i zamyślenie 17.09.02, 12:22
          • tyu Dawno po spanku, a lawina ruszyła! 15.09.02, 17:38
            Gość portalu: nurni napisał:

            Tyu a nie pora na spanko?

            > opowiedzialbym Ci bajke
            > ale nie znam
            >
            > czeka Cie bezsenna noc
            > chyba ze ktos sie zlituje
            >
            > pzdr
            > nurni


            Jak w tytule, z satysfakcją ruszeniem tej lawiny wywołanym, a ponadto:

            Jako dziecko czytałem płynnie w wieku 6 lat.
            Za karę ominęły mnie kolejne lata czytania do poduszki przez rodziców.
            Musiałem sam. "Kubuś Puchatek", "W pustyni i w puszczy", "Księga dżungli"
            i "Takie sobie bajeczki" (też Kipling) - na początek.
            Potem również popularno-naukowe, np. o teorii ewolucji, dzięki czemu zostałem
            ateistą.
            Tyle o swoim dzieciństwie.

            Jako ojciec czytałem synowi dużo, choć nie pamiętam, co było pierwsze.
            Nie tylko bajki. Szczytem bywało czytanie opowiadań ROSYJSKICH (b.tanich a z
            kolorowymi obrazkami) - PO POLSKU. Symultanicznie, tzn. oczy patrzyły na bukwy,
            a usta mówiły po polsku. I dało się! Zwłaszcza za trzecim-czwartym razem...

            A czy ktoś może puszczał dzieciom filmy z rzutnika?
            Od biedy wystarczało zgasić światło w przedpokoju. Białe drzwi łazienki były
            ekranem.
            To TEŻ były bajki...
            • carmina Kochani, jaka szkoda........ 15.09.02, 22:40
              tyu napisał:

              > Gość portalu: nurni napisał:
              >
              > Tyu a nie pora na spanko?
              >
              > > opowiedzialbym Ci bajke
              > > ale nie znam
              > >
              > > czeka Cie bezsenna noc
              > > chyba ze ktos sie zlituje
              > >
              > > pzdr
              > > nurni
              >
              >
              > Jak w tytule, z satysfakcją ruszeniem tej lawiny wywołanym, a ponadto:
              >
              > Jako dziecko czytałem płynnie w wieku 6 lat.
              > Za karę ominęły mnie kolejne lata czytania do poduszki przez rodziców.
              > Musiałem sam. "Kubuś Puchatek", "W pustyni i w puszczy", "Księga dżungli"
              > i "Takie sobie bajeczki" (też Kipling) - na początek.
              > Potem również popularno-naukowe, np. o teorii ewolucji, dzięki czemu zostałem
              > ateistą.
              > Tyle o swoim dzieciństwie.
              >
              > Jako ojciec czytałem synowi dużo, choć nie pamiętam, co było pierwsze.
              > Nie tylko bajki. Szczytem bywało czytanie opowiadań ROSYJSKICH (b.tanich a z
              > kolorowymi obrazkami) - PO POLSKU. Symultanicznie, tzn. oczy patrzyły na
              bukwy,
              >
              > a usta mówiły po polsku. I dało się! Zwłaszcza za trzecim-czwartym razem...
              >
              > A czy ktoś może puszczał dzieciom filmy z rzutnika?
              > Od biedy wystarczało zgasić światło w przedpokoju. Białe drzwi łazienki były
              > ekranem.
              > To TEŻ były bajki...


              Własnie zasnęlam opowiadając bajkę Tyu. Bo witek nie napisal co wie o smokach,
              wiec zaczęłam opowiadać tak skutecznie , ze własnie...spię w konstelacji
              sobie. :)
              Ale jutro napiszę Wam, co czytałam i czytam dziecku.
              Co mnie czytano. Magia dobrych wspomnien, jak tlen. Pokoj dziecinny pachnący
              przed snem świezym podmuchem spod białej firanki. Lekko sie oddycha.
              Dobranoc, Lepszanoc, Bajkanoc.
              C
              • Gość: Abe O bajkach i podwójnej zazdrości do Nurniego & @ll IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 00:01
                To moja pierwsza zazdrość:
                Miałam jeszcze gorzej od Tyu. Nauczono mnie czytać w wieku 4 lat.
                I pozostawiono samej sobie. Co było wcześniej - nie pamiętam.
                Czytałam więc sobie sama. I miało to swoje dobre strony, choć bywało
                okupione podkołdrową konspiracją z latarką.
                Czytałam wszelkie możliwe baśnie - od braci Grimm i Andersena po zbiory
                baśni z różnych stron świata. Później przyszedł czas na Feliksa-króla wiewiórek,
                Cudaczka-Wyśmiewaczka i Tajemnice Motyli (czy ktoś z Was w ogóle trafił na te
                książki?). Był oczywiście Kubuś Puchatek i nieco później Muminki, które
                wielokrotnie odkrywałam na nowo. Aż nadszedł czas "Tomków" Szklarskiego i
                oczywiście K. Maya. Ale najbardziej ukochałam Królestwo Baśni (bodaj E.
                Szelburg-Zarembiny) i wracałam doń wielokrotnie potajemnie i z poczuciem winy,
                że już "nie wypada" jeszcze w czasach pochłaniania Dostojewskiego czy Bułhakowa.
                Co tam. Przyznam się - do dziś odwiedzam pana Polikarpa powiewającego
                nieodłącznym fularem, Panią z czerwoną parasolką i nianię podającą smutnemu
                Księciu na podwieczorek mleko i pachnące miodem pierniczki.
                I moja druga zazdrość:
                Naprawdę Ci Nurni zazdroszczę, że masz komu czytać.
                Ja ostatni raz czytałam moim dzieciom jakieś dziesięć lat temu.
                Potem był jeszcze okres wspólnego czytania - na zmianę.
                Nigdy nie zapomnę wyrazu ich oczu i tej naszej czarodziejskiej bliskości.
                Teraz pozostaje mi oczekiwanie na wnuki - niestety w nie dającej się określić
                przyszłości, no i potajemne wyprawy do lektur dzieciństwa.
                Pozdrawiam Sympatyków Bajek
                Abe
                • Gość: nurni czarodziejska bliskosc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 02:20
                  znikam na jakis czas
                  wszystkiego co dobre

                  nie piszcie za duzo :)

                  dlugie watki laduja mi sie
                  skandalicznie dlugo
                  a nie powstrzymam sie na pewno

                  dobrych dni
                  nurni
                  • carmina czarodziejska bliskosc-nurni,nie oddalaj się zbytn 16.09.02, 14:53
                    Gość portalu: nurni napisał(a):

                    > znikam na jakis czas
                    > wszystkiego co dobre
                    >
                    > nie piszcie za duzo :)
                    >
                    > dlugie watki laduja mi sie
                    > skandalicznie dlugo
                    > a nie powstrzymam sie na pewno
                    >
                    > dobrych dni
                    > nurni


                    Wracaj zdrów. I nie powstrzymuj się. Ja tez to znam. Ta sama technologia. :)
                    • carmina Czytanie, czarowanie 16.09.02, 22:22
                      No więc tak. Z moim czytaniem w wieku lat pieciu plasuję się między Abe i Tyu.
                      Jednak nie dałam się łatwo zbyć i nadal mi czytano. Niepowtarzalne te
                      chwile. :)
                      Zadziwiające jest, ze spis moich dziecięcych lektur był bliski tych,
                      wymienionych przez Abe. Okładka Królestwa Bajki i ilustracje wewnatrz -
                      ociepliło mi wiele chwil. Było jeszcze coś takiego - "Przez rózową szybkę" i
                      Brzechwa, szelmowstwa Lisa Witalisa, Rycerz Szaławiła i cała reszta. Tuwim.
                      Ależ to gdzieś w człowieku tkwi. Pinokio. Dzieci z Bulerbyn. W ogóle Astrid
                      Lindren.
                      Potem przyszedł czas Pożyczalskich. A potem już powaga: Winnetou - ależ
                      kochałam te ksiązkę - Lessie wróć, kartki z morzem łez, prawie pofałdowane jak
                      tara. Ania z Zielonego wzgórza. Szklarski, ale to juz w spisie Abe odkryłam
                      też. I Pan Samochodzik, a najbardziej - Niesamowity dwór. Szalony kustosz,
                      skrzypiące gałęzie drzew w nocnym parku, no i oczywiscie ten stary, wagnerowski
                      dwór. Jakże po ten nie lubić motywu, ze po nocy przychodzi dzień...itd...:) Po
                      Nienackim - Niziurski. Naprzód Wspaniali. Sposób na Alcybiadesa. No a potem już
                      inny etap. Szaleństwo Majki Skowron. Zapałka na zakręcie. Chmielewska. A potem -
                      dość dużo różności. I tak do dziś. Ale ksiązki "dorosłe" to już inna historia,
                      prawda? Nic nie zastapi książeczki o Gapciu. Przeczytanej w porę LOL
                      A tak z innej beczki: lubiliście Ekran z Bratkiem? :)))))
                      Pozdro sentimentalne :)

                      C
                      • d_nutka Re: Czytanie, czarowanie 17.09.02, 12:19
                        a z wiekiem bliżej mojej córki.
                        bajki mojego dzieciństwa były trochę inne.
                        :)))
                        d.
                        • carmina z wiekiem....... 17.09.02, 14:31
                          d_nutka napisała:

                          > a z wiekiem bliżej mojej córki.
                          > bajki mojego dzieciństwa były trochę inne.
                          > :)))
                          > d.


                          Danutko, jakie to były bajki? Plissssss.....:)
                          • d_nutka Re: z wiekiem....... 18.09.02, 07:49
                            carmina napisała:

                            >
                            > Danutko, jakie to były bajki? Plissssss.....:)
                            >
                            • carmina Re: z wiekiem....... 18.09.02, 21:18
                              d_nutka napisała:

                              > carmina napisała:
                              >
                              > >
                              > > Danutko, jakie to były bajki? Plissssss.....:)
                              > >
                        • carmina Niebo nad Kieślowszczyzną Piesiewiczowską :) 17.09.02, 14:39
                          Byłam, widziałam, "sie" rozczarowałam. Nie było "tego czegoś", co kocham u
                          Kieślowskiego. Muzyka tak, jak pieczatka. Daje nam wrażenie oglądania z
                          dystansu. Ale reszta pozostawiła we mnie dziwny niedosyt. Film miejscami
                          nieszczery i nienaturalny. Cate Blanchet - nie widziałam jej w gorszej roli.
                          Szkoda.
                          Piękny jedynie język włoski nasz codzienny.

                          Ciekawe, czy ktoś z Was podziela moją opinię?

                          Carmina
                          • Gość: tete zagadkowe Niebo (a Oni tańczą) - Carmina :)))))))) IP: *.telan.pl 18.09.02, 07:45

                            O najnowszych nic lub jedynie domysły :)))))))))))

                            Amelia dopiero teraz. Wstyd. Ale tylko troszkę. Przyszły pomysły (nie wiadomo
                            skąd ?)

                            Zapach kobiety pamiętam tylko z tanga, dla końcowych scen warto
                            wrócić do Don Juana de Marco, Allen wybrał śliczną piosenkę dla Goldie by mogła
                            popłynąć jak ptak a róża w zębach Daphne ...
                            Graucho z cygarem tańczył jak szatan - wyłącznie z dużymi kobietami :)))))))))
                            a samotna Gelsomina z liśćmi, które unosi jesienny wiatr.
                            Czy panna Rosselini śpiewała tylko w Blue Velvet ? Nie pamiętam.

                            :)) tete





                            • carmina Ależ Oni tańcza! - Tete i @ll :))) 18.09.02, 21:48
                              Gość portalu: tete napisał(a):

                              >
                              > O najnowszych nic lub jedynie domysły :)))))))))))
                              >
                              > Amelia dopiero teraz. Wstyd. Ale tylko troszkę. Przyszły pomysły (nie wiadomo
                              > skąd ?)
                              >
                              > Zapach kobiety pamiętam tylko z tanga, dla końcowych scen warto
                              > wrócić do Don Juana de Marco, Allen wybrał śliczną piosenkę dla Goldie by
                              mogł
                              > a
                              > popłynąć jak ptak a róża w zębach Daphne ...
                              > Graucho z cygarem tańczył jak szatan - wyłącznie z dużymi
                              kobietami :)))))))))
                              > a samotna Gelsomina z liśćmi, które unosi jesienny wiatr.
                              > Czy panna Rosselini śpiewała tylko w Blue Velvet ? Nie pamiętam.
                              >
                              > :)) tete
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >


                              O najnowszych dość sporo. Im dalej wstecz tym mniej.
                              Zapach kobiety - zwierzęce niuchanie, ale Alowi dużo się wybacza. Nawet
                              diabelską rolę nieco pózniej, prawda?
                              Don Huan del Marco - miał piekną, choć leciwą żonę. Mało chyba takich.
                              Muzyka, śpiew z filmów Lyncha. Ostatnio - spiew w Teatrze Silenzio. To zapada
                              głeboko we mnie.
                              Graucho z cygarem, fakt. La dolce Vita mgliście.
                              A Dirty Dancing?
                              Oczywiscie Joe Black. Tak, to w jakiś dziwny sposob film WAZNY. Nie tylko ze
                              względu na obsadę :)
                              I z innej kategorii:
                              Beetle Juice z rewelacyjną Winonką.
                              Taniec Gomeza i Festera z nożami.
                              No a teraz - pójdę na łatwiznę: Hair, West Side Story, Skrzypek. Jesus Christ.
                              Muzyka i taniec, taniec i muzyka. Inny świat. Czasem nie chcę z niego wracać.
                              Pozdrawiam
                              Carmina z Burano
                              • Gość: Hiacynt nie znam się, ale .....Grease IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 22:03

                                Oliwia Newton John w każdej postaci :))

                                Grease i nawet, ale tylko dla niej, nuuuudny potwornie Xanadu

                                Hiacynt

                                ps. filmy dzielę na nudne i nie
                                • Gość: Hiacynt nie znam się, ale ....Grease i Summer Night :) nt/ IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 22:08
                      • Gość: nurni powrot do przeszlosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 19:28
                        carmina napisała:

                        Szklarski, ale to juz w spisie Abe odkryłam
                        > też. I Pan Samochodzik, a najbardziej - Niesamowity dwór. Szalony kustosz,
                        > skrzypiące gałęzie drzew w nocnym parku, no i oczywiscie ten stary,
                        wagnerowski
                        >
                        > dwór. Jakże po ten nie lubić motywu, ze po nocy przychodzi dzień...itd...:)
                        Po
                        > Nienackim - Niziurski. Naprzód Wspaniali. Sposób na Alcybiadesa. No a potem

                        zblizone lektury
                        zdziwienie

                        dziewczyny a raczej dziewczynki
                        w tamtych czasach
                        to twory obce
                        smiejace sie z byle czego i caly czas
                        niezbyt madre mowiac delikatnie
                        i obiektywnie :)

                        jak powaznie traktowac osoby ktore:

                        nie znaja sie na samochodach

                        nie znaja przynajmniej polowy skladu legii
                        a czasem o zgrozo ostatniego wyniku

                        nie lubia wlazic na drzewo

                        uzywaja grzebienia czesciej niz raz na tydzien

                        skarza i kabluja czesto na zapas

                        polykaja sline miast czasem splunac
                        /no bo co z nia niby robia?/

                        graja w idiotyczne klasy czy inna gume
                        miast w noge poki pilke widac

                        maja wszystkoooooo w piorniku

                        nie wyzywaja sie na 'solówke'

                        w zyciu nie skleily choc jednego samolotu

                        + wiele wiele inych dziwacznych zachowan

                        nikt powazny nie rozmawial z dziewczynami
                        inny obcy swiat

                        a tu okazuje sie
                        ze obce twory istniejace tylko po to
                        by kolejka do szatni byla dluzsza
                        czytaly podobne ksiazki

                        Szklarski Niziurski Nienacki inni
                        zaqmiast cos o lalkach albo co innego
                        paralernego do ich poziomu...:)

                        myslalem ze to 'meskie' tytuly i autorzy

                        czytajac caly watekm od poczatku
                        przypomnialy mi sie te czasy

                        bez Was drogie Panie
                        tego bym nie wiedzial

                        przy okazji wyjasnilo sie
                        czemu tych ksiazek nie bylo w bibliotece
                        tylko ciagle 'w czytaniu'znaczy wypozyczone
                        obce twory....

                        wszystkich obrazonych
                        poprawka wszystkie obrazone
                        z gory o wybaczenie prosze

                        nurni

                        przy okazji drobne pytanie
                        Verne

                        nie chodzi o
                        czytalem! czytalam!..wielkie mi co

                        tylko ile razy?

                        raczej nie bede sie kolegowal z kims
                        kto czytal kazda jego ksiazke
                        mniej niz trzy razy...

                        i nie klamac
                        bo przepytam...:)
                        • Gość: Hiacynt ___________książki IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 21:41
                          Gość portalu: nurni napisał(a):

                          > przy okazji drobne pytanie
                          > Verne
                          >
                          > nie chodzi o
                          > czytalem! czytalam!..wielkie mi co
                          >
                          > tylko ile razy?
                          >
                          > raczej nie bede sie kolegowal z kims
                          > kto czytal kazda jego ksiazke
                          > mniej niz trzy razy...
                          >
                          > i nie klamac
                          > bo przepytam...:)


                          20 000 mil podmorskiej zeglugi - kilka razy

                          Piętnastoletni kapitan - również

                          Tajemnicza wyspa - coś koło tego

                          ale pozostałe nudziły mnie

                          wolałem

                          Curwood, Cooper, London, May, Doyle :),
                          Dumas - szczególnie Hrabia Monte Christo - jednmo z pierwszych miejsc
                          Hugo Katedra Marii Panny, itd, itd

                          Sabatini - Kapitan Blood - na pewno więcej niż dziesięć razy

                          obydwie wersje Robin Hooda

                          no i nasz Szklarski - wszystkie Tomki

                          no i pełno nudnych książek dla dorosłych,
                          na przeziębieniowe
                          często symulanckie dziecięce dni

                          Hiacynt

                          ps. nie używałem bibliotek

                          ps. z Verna mnie nie przepytuj, jednak nie pamietam

                          czytalem też książki babskie - np. lubiłem tajemniczy ogród

                          • carmina Dziecięca biblioteka i co dalej? 18.09.02, 22:00
                            Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale, rzeczywiscie, nurni, to są troszke
                            tytuły nie-dziewczyńskie. Ale miałam wielu kolegów, śmialiśmy się z tych samych
                            rzeczy. Zresztą wiele z moich kolezanek tez gustowało w tych autorach.
                            Nie byłam za bardzo grzeczna, i choć bawiłam się lalkami, ale na przykład -
                            siedząc na drzewie. Zawsze lubiłam sport. Ale nie statystyki. Tak więc -
                            pozostały opis "istoty niezrozumiałej" - pasuje :)
                            Zero wiedzy o lidze. Podobnie wtedy z ważkimi zagadnieniami motoryzacji. Verne
                            tak, ale nie do odpytywania.

                            Jednak i dziś nie mogę czytać tak zwanej "kobiecej" literatury. Choć pewno coś
                            z tą kapielą wylewam. Jednak definicje są płynne. Np. Zaklinacz Koni?
                            Romansidło i to kiepskie, czy coś więcej?

                            Pozdro ze wspomnieniem potarganego warkocza
                            C
                        • Gość: tete Tajemnicza wyspa :))))))))))))) IP: *.telan.pl 18.09.02, 22:55

                          z pewnością więcej niż trzy razy !
                          Inne może nie tak często (ta kolejka w bibliotece !!!!!!!)
                          nie wiem czy zdam ewentualny egzamin :))

                          Co do drzew - to i owszem (ale nie na sam czubek), na piórniki "się walczyło",
                          cały Szklarski, cały Nienacki też. Tajemnice, odkrycia, skarby ...wyprawy,
                          zamki, templariusze :)))

                          Drogi Nurni, oczywiście oprócz tego obowiązkowa lektura dziewczynek czyli Ania
                          z zielonego wzgórza, Mała księżniczka i Tajemniczy ogród... później
                          "ponadwiekowe" Muminki z moją ukochaną smętną Buką ...

                          Bywały lektury stanowczo za poważne, bajkowość przegrywała z galopującą
                          dorosłością ...
                          Ale zawsze można "nadrobić", niekoniecznie chyłkiem :)))Nawet nie udaję, że
                          to ... dla dziecka kuzynki znajomej itd.


                          pozdrawiam serdecznie, :)) tete



                          • tyu A gdzie "Dzieci Kapitana Granta"? 19.09.02, 09:42
                            Gość portalu: tete napisał(a):

                            >
                            > z pewnością więcej niż trzy razy !
                            > Inne może nie tak często (ta kolejka w bibliotece !!!!!!!)
                            > nie wiem czy zdam ewentualny egzamin :))
                            >
                            > Co do drzew - to i owszem (ale nie na sam czubek),na piórniki "się walczyło",
                            > cały Szklarski, cały Nienacki też. Tajemnice, odkrycia, skarby ...wyprawy,
                            > zamki, templariusze :)))
                            >
                            > Drogi Nurni,oczywiście oprócz tego obowiązkowa lektura dziewczynek czyli Ania
                            > z zielonego wzgórza, Mała księżniczka i Tajemniczy ogród... później
                            > "ponadwiekowe" Muminki z moją ukochaną smętną Buką ...
                            >
                            > Bywały lektury stanowczo za poważne, bajkowość przegrywała z galopującą
                            > dorosłością ...
                            > Ale zawsze można "nadrobić", niekoniecznie chyłkiem :)))Nawet nie udaję, że
                            > to ... dla dziecka kuzynki znajomej itd.
                            >
                            >
                            > pozdrawiam serdecznie, :)) tete



                            Przywołujecie "20 000 mil...", "Tajemniczą wyspę", a gdzie książka będąca w
                            jakimś sensie finałem tej - jak się okazuje na końcu - trylogii podróżniczej?
                            :)))

                            A wracając na chwilę do dzieciństwa jeszcze bardziej zamierzchłego - pisząc o
                            pierwszych lekturach zapomniałem na śmierć o "Plastusiowym pamiętniku"!

                            To tak a propos piórnika i jego zastosowań...

                            A po "Pamiętniku" była już, zdaje się, "Trylogia" - TA.

                            Serdecznie dla wszystkich nostalgicznych wspominaczy
                            tyu
                            • Gość: Hiacynt A gdzie 'Dzieci Kapitana Granta'? IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 10:19
                              tyu napisał:


                              > Przywołujecie "20 000 mil...", "Tajemniczą wyspę", a gdzie książka będąca w
                              > jakimś sensie finałem tej - jak się okazuje na końcu - trylogii podróżniczej?
                              > :)))
                              > A wracając na chwilę do dzieciństwa jeszcze bardziej zamierzchłego - pisząc o
                              > pierwszych lekturach zapomniałem na śmierć o "Plastusiowym pamiętniku"!
                              >
                              > To tak a propos piórnika i jego zastosowań...
                              >
                              > A po "Pamiętniku" była już, zdaje się, "Trylogia" - TA.

                              Tyu

                              przyczyna jest prosta - nie miałem Dzieci kapitana Granta.
                              Trylogia - we wczesnych młodości tylko Ogniem i mieczem",
                              potem prawie nie było Skrzetuskiego
                              więc odkładałem na półkę błąd Sienkiewicza :)

                              Plastusiowy pamiętnik - doskonale pamietam okładkę,
                              ale to nie moja bajka:)
                              ale pamietam wiele książek dla "dorosłych" jakie czytałem.
                              Oczywiście w zwykłym znaczeniu tego słowa, nie filmowym.

                              pozdrawiam

                              Hiacynt

                              • Gość: tete czytelnia :)))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 10:59

                                A ja lubiłam Trylogię. Po przeczytaniu - wracałam często ale już tylko do
                                wybranych kawałków (Ogniem i mieczem - a jakże !). Za wcześnie przeczytałam
                                Nędzników i Javert (chyba tak się nazywał) prześladował mnie w koszmarnych
                                snach, także błąkanie się w paryskich "trzewiach Lewiatana". Żadna z książek
                                Hugo nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Nędznicy.

                                Dzieci Kapitana Granta - jasne Tyu !
                                A Robinson Cruzoe ? Porwany za młodu ? Diament Mohuna ?
                                Plastusiowego pamiętnika nie pamiętam w ogóle :((

                                Hiacyncie,
                                ja TEŻ wolałam czytać ale kiepsko mi wychodziło symulowanie choroby. Jakiś
                                niesamowity instynkt pozwalał mamie odróżnić faktyczne dolegliwości
                                od "naciąganych" ... Zdarzało mi się czytać w szkole (były takie śmieszne stare
                                ławki z otworami na kałamarze - czy ktoś pamięta ? - potem poznikały a szkoda !
                                świetnie można było się schować).

                                pozdrawiam serdecznie, :)) tete




                                • Gość: nurni Re: czytelnia :)))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 18:32
                                  Gość portalu: tete napisał(a):

                                  > Zdarzało mi się czytać w szkole (były takie śmieszne stare
                                  >
                                  > ławki z otworami na kałamarze - czy ktoś pamięta ? - potem poznikały a
                                  szkoda !
                                  >
                                  > świetnie można było się schować).


                                  w szkole czytalo sie najlepiej

                                  generalnie lekcje dzielilo sie na takie
                                  na ktorych wolno czytac
                                  i na te na ktorych nie daja czytac

                                  tyle ze to liceum

                                  otwory na kalamarze przypomnialy podstawowke
                                  ksiazki czytalo sie tylko w domu

                                  wtedy jeszcze strach zabijal nawet mysl
                                  o bardziej tworczym i zajmujacym sposobie
                                  spedzenia tych 8 lat w lawce

                                  ogolne serdecznosci
                                  nurni

                                  co do Verne'a
                                  wszyscy zdali

                                  a Tyu nawet z wyroznieniem
                                  zuch!

                                  podobalo mi sie to co przypomniales
                                  rzutnik sciana drzwi od lazienki...:)
        • jacek#jw Re: Jacek w oczach... czyich? 18.09.02, 12:15
          tyu napisał:

          > Pozdrowienia dla Jacka, Dżila, Smoka, Smoczycy-Gospodyni i wszystkich gości!
          > tyu
          >

          Jest takie miejsce na świecie, tęcza się nazywa. Na krańcach tej tęczy znajdują
          się tajemne przejścia do Królestwa Baśni. Ja tam byłem i wiem, że wszystko co
          znajduje się za tymi przejściami jest prawdziwe. Przejścia te są nie widoczne i
          nie dostępne dla tych co chcieliby zniszczyć świat baśni i wyobraźni. Przejdź
          na drugą stronę, jeśli potrafisz, a będziesz wiedział w czyich oczach....
          • tyu Re: Jacek w oczach... czyich? 19.09.02, 09:51
            jacek#jw napisał:

            > tyu napisał:
            >
            > > Pozdrowienia dla Jacka, Dżila, Smoka, Smoczycy-Gospodyni i wszystkich gości!
            > > tyu
            > >
            >
            > Jest takie miejsce na świecie,tęcza się nazywa.Na krańcach tej tęczy znajdują
            > się tajemne przejścia do Królestwa Baśni. Ja tam byłem i wiem, że wszystko co
            > znajduje się za tymi przejściami jest prawdziwe. Przejścia te są nie widoczne
            > i nie dostępne dla tych co chcieliby zniszczyć świat baśni i wyobraźni.
            > Przejdź na drugą stronę,jeśli potrafisz,a będziesz wiedział w czyich oczach...
            >
            >
            • jacek#jw Re: Jacek w oczach... czyich? 19.09.02, 11:42
              tyu napisał:

              > A przy okazji: czy miałbyś śmiałość nazwać próbę artykulacji takich myśli -
              > kiczem? (to tak a propos urwanej dyskusji w sąsiednim wątku). Myśli
              > autentycznych, uczuć przeżytych? Ja - nie.
              >
              > Pozdrawiam!
              > tyu

              Też nie, zresztą kontekst jest zupełnie inny i samo pojęcie kiczu tu nie
              pasuje. Wpisując się tu, każdy ma prawo nadać dowolną formę swojej wypowiedzi,
              np bajki. Nie jest też moją intencją tworzenie dzieł sztuki i podejrzewam, że
              tak jest z większością postów innych autorów. Kicz w zamierzeniu jest dziełem
              artystycznym. Problem pewnie zaczyna się wtedy, gdy ktoś zaczyna oceniać wpisy
              właśnie pod kątem wartości artystycznych. To początek konfliktu (może być
              oczywiście).
    • andrzejg Królestwo Bajki = forum 18.09.02, 19:58
      bajki też bywały brutalne
      bywanie na forum to jest powrót do dzieciństwa
      tyle ,że tworzycie własne nowe bajki

      Andrzej
      • carmina Re: Królestwo Bajki = forum 18.09.02, 21:16
        andrzejg napisał:

        > bajki też bywały brutalne
        > bywanie na forum to jest powrót do dzieciństwa
        > tyle ,że tworzycie własne nowe bajki
        >
        > Andrzej


        Chyba masz rację, A.
        Forum przypomina mi chwilami moją klasę. Myślę o przyjaciołach. Jakieś wspólne
        sprawy. Emocje. Sympatie. Myślę też o osobach nielubianych, choc ja akurat
        miałam szczęscie do zgranych klas. Ale w dzieciach jest szczerość do granicy
        okrucieństwa. Tutaj też obserwuje się infantylizm posunięty aż do brutalnosci.
        Jakby odrzucanie "dorosłej" empatii. Odreagowywanie pozorów ogłady naciąganych
        na skórę w realu. Szukanie ofiary forumowej. "Mordercza" konkurencja nie-
        wiadomo-o-co. Takie forumowe baśnie Braci Grimm: smoki pod miecz, królewna jest
        śliczna, on taki wojowniczy.
        Andrzeju, jesteśmy duzymi dziećmi, nie wiedziałes? Kazdy sobą na zawsze.
        • Gość: Tumisia Re: Królestwo Bajki = forum IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.09.02, 21:46
          Ukochany Kopciuszek i Księżniczka na ziarnku grochu ,Królowa śniegu.Wierszyki
          już wymienione.Oczywiscie Czarodziejski ogród i Mała księżniczka, a potem
          Kraszewski,niezliczone tomiszcza czytane na wakacjach.Uwielbiałam to.ITd.Pzdr.
          • Gość: tete Królowie przeklęci IP: *.telan.pl 18.09.02, 23:03

            Czy ktoś to pamięta ? upiorna liczba tomów. Długa grypa, mama która
            co drugi dzień pożyczała w bibliotece kolejną część ....

            Hiacyncie :))))) symulowałeś chorobę by się naczytać ?

            pozdrawiam Was serdecznie, :)) tete
            • Gość: Hiacynt ___dobrej nocy czytelnikom bez latarki IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 18.09.02, 23:18
              Gość portalu: tete napisał(a):

              >
              > Czy ktoś to pamięta ? upiorna liczba tomów. Długa grypa, mama która
              > co drugi dzień pożyczała w bibliotece kolejną część ....
              >
              > Hiacyncie :))))) symulowałeś chorobę by się naczytać ?


              notorycznie symulowałem, termometr w szklance z herbatą :)
              czytałem wszystkooooo..

              a czytałem dość szybko, 2 x jeden dzień choroby :)
              upiorna liczba tomów w moim domu to Józef Balsamo +
              Hrabina de Charny (chyba tak ?) + coś jeszcze z wieloksiągu tego
              ale chyba czegoś brakowało :( - nie lubię tak
              Kraszewski mnie nurzył, tylko Robin Hood :)
              podobnie Krzyżacy wielokrotnie zaczynałem i nie kończyłem,
              W pustyni i puszczy takowoź, zbyt byłem zepsuty innymi książkami
              Jeździec bez głowy - Reida,
              ale i kryminały Joe Alexa :) - Macieja Słomczyńskiego
              tłumacza Ulissesa
              w święta Opowieść wigilijną i Jeździec bez głowy
              wielokrotnie Szwejk, ale także Działa Nawarony

              dobranoc czytelnikom

              Hiacynt

              ps. wielokrotnie przy latarce :)
              • d_nutka Re: ___i dzień dobry czytelnikom forum z iskierką 19.09.02, 07:18
                ładnie błyskacie iskiereczkami kultury i intelektu.
                miło mi się was czyta.
                ...iskiereczka mruga,choć opowiem ci bajeczkę,bajka bedzie...o..
                :)))
                d.
                • tyu Re: ___i dzień dobry czytelnikom forum z iskierką 19.09.02, 09:45
                  d_nutka napisała:

                  > ładnie błyskacie iskiereczkami kultury i intelektu.
                  > miło mi się was czyta.
                  > ...iskiereczka mruga,choć opowiem ci bajeczkę,bajka bedzie...o..
                  > :)))
                  > d.



                  ...będzie długa!
                  Witaj o poranku! (Zakładam, że wciąż mamy poranek.)
                  :))))))))))))))
                  tyu

                  • d_nutka Re: ___i dzień dobry czytelnikom forum z iskierką 19.09.02, 10:33
                    Moi Mili!
                    po zapoznaniu się z tytułami waszych dziecinnych iwczesnomłodzieńczych
                    lekturach autorytatywnie stwierdzam że istnieje pewien związek-
                    powiedz mi co czytałeś w dzieciństwie a powiem ci kim będziesz.
                    czyli inaczej.
                    czym skorupka za młodu nasiąknie ,tym ...itd.
                    a co teraz czytacie?
                    czyzby przewaznie starczało tylko na czytanie forum w przelocie?
                    :)))
                    d.
                    • Gość: snajper Dziecięce (i młodzieńcze) lektury. IP: *.acn.waw.pl 23.09.02, 04:56
                      d_nutka napisała:

                      > Moi Mili!
                      > po zapoznaniu się z tytułami waszych dziecinnych iwczesnomłodzieńczych
                      > lekturach autorytatywnie stwierdzam że istnieje pewien związek-
                      > powiedz mi co czytałeś w dzieciństwie a powiem ci kim będziesz.
                      > czyli inaczej.
                      > czym skorupka za młodu nasiąknie ,tym ...itd.
                      > a co teraz czytacie?
                      > czyzby przewaznie starczało tylko na czytanie forum w przelocie?
                      > :)))
                      > d.

                      Co teraz czytamy, to już inna sprawa. Ciekaw jestem, co czytają Wasze dzieci ?
                      Bo lektura moich różni się jednak zdecydowanie od mojej. Teraz króluje SF w
                      postaci Harrego lub Władcy Pierścieni. Moda, czy znak czasu ?
                      • Gość: nurni harry rzadzi! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 19:57
                        Gość portalu: snajper napisał(a):

                        > Ciekaw jestem, co czytają Wasze dzieci ?
                        > Bo lektura moich różni się jednak zdecydowanie od mojej. Teraz króluje SF w
                        > postaci Harrego lub Władcy Pierścieni. Moda, czy znak czasu ?

                        ten harry to prawdziwe nieszczescie

                        cena ksiazek dawno zapomniana
                        koszulki piorniki kapelusze rozdzki gadzety i inne wynalazki
                        skutecznie oslabiaja sile mojego portfela

                        ta moda
                        podobnie jak wczesniej z krolem lwem
                        kiedys sie skonczy

                        przyjdzie nastepna czyli
                        nowy drenaz portfeli
                        dla naszych milusinskich

                        .............

                        co czytam
                        bajki bajki bajki
                        pisalem juz wczesniej
                        chwile po przeczytaniu zapominam :(

                        probowalem czytac malego ksiecia
                        sluchany byl owszem z uwaga
                        ale bez entuzjazmu :(

                        nie bede zmuszal...

                        harry zawladnal wyobraznia dzieci
                        trudno
                        moglo byc gorzej vide ohydne pokemony
                        czy jakis dragon bul gie te /tak sie pisze?/

                        pozdrawiam
                        nurni
                        • carmina och, te dzieci :) 25.09.02, 20:07
                          Gość portalu: nurni napisał(a):

                          > Gość portalu: snajper napisał(a):
                          >
                          > > Ciekaw jestem, co czytają Wasze dzieci ?
                          > > Bo lektura moich różni się jednak zdecydowanie od mojej. Teraz króluje SF
                          > w
                          > > postaci Harrego lub Władcy Pierścieni. Moda, czy znak czasu ?
                          >
                          > ten harry to prawdziwe nieszczescie
                          >
                          > cena ksiazek dawno zapomniana
                          > koszulki piorniki kapelusze rozdzki gadzety i inne wynalazki
                          > skutecznie oslabiaja sile mojego portfela
                          >
                          > ta moda
                          > podobnie jak wczesniej z krolem lwem
                          > kiedys sie skonczy
                          >
                          > przyjdzie nastepna czyli
                          > nowy drenaz portfeli
                          > dla naszych milusinskich
                          >
                          > .............
                          >
                          > co czytam
                          > bajki bajki bajki
                          > pisalem juz wczesniej
                          > chwile po przeczytaniu zapominam :(
                          >
                          > probowalem czytac malego ksiecia
                          > sluchany byl owszem z uwaga
                          > ale bez entuzjazmu :(
                          >
                          > nie bede zmuszal...
                          >
                          > harry zawladnal wyobraznia dzieci
                          > trudno
                          > moglo byc gorzej vide ohydne pokemony
                          > czy jakis dragon bul gie te /tak sie pisze?/
                          >
                          > pozdrawiam
                          > nurni


                          Władca, Harry, Sapkowski ciut też. Nie ma rady.
                          A ja przy nich - Władcę po raz drugi, Harry uswiadamia mi, ze to, co umiem sama
                          z siebie, jest nauczane w szkole magii, a moj pojazd to najnowszej generacji
                          Nimbus. Ale mniejsza o nazwę, znów mam nowy model :)))), ale JAZDA , mówię Wam.

                          Pozdro trochę magiczne, w jak najlepszych intencjach.
                          C
                          • Gość: Abe Re: och, ta mlodzież :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 21:53

                            W sprawie dzieci nie jestem najlepiej zorientowana,
                            ale młodzież - ta młodsza Tolkien i Cook,
                            ta starsza Sołżenicyn, a dla przeciwwagi Chmielewska.
                            Nie wiem czy to norma, czy też raczej powinnam się zacząć niepokoić.
                            Abe
                            • jacek#jw Re: ech, ci dorośli :) 26.09.02, 11:26
                              Gość portalu: Abe napisał(a):

                              >
                              > W sprawie dzieci nie jestem najlepiej zorientowana,
                              > ale młodzież - ta młodsza Tolkien i Cook,
                              > ta starsza Sołżenicyn, a dla przeciwwagi Chmielewska.
                              > Nie wiem czy to norma, czy też raczej powinnam się zacząć niepokoić.
                              > Abe

                              Z Tolkienem spotkałem się po raz pierwszy bardzo dawno temu, tak dawno, że
                              przeczytane wtedy opowiadanie dziś całkiem odbiego od pierwowzoru. Dorośli są
                              źli, bo nie chcą wysyłać swoich dzieci do Hogwartu, mimo że próbują spełniać
                              marzenia swoich pociech. Niepokój jest wskazany.
                              • Gość: Abe Re: ech, ci dorośli :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 01:53
                                jacek#jw napisał:

                                > Gość portalu: Abe napisał(a):
                                >
                                > >
                                > > W sprawie dzieci nie jestem najlepiej zorientowana,
                                > > ale młodzież - ta młodsza Tolkien i Cook,
                                > > ta starsza Sołżenicyn, a dla przeciwwagi Chmielewska.
                                > > Nie wiem czy to norma, czy też raczej powinnam się zacząć niepokoić.
                                > > Abe
                                >
                                > Z Tolkienem spotkałem się po raz pierwszy bardzo dawno temu, tak dawno, że
                                > przeczytane wtedy opowiadanie dziś całkiem odbiego od pierwowzoru. Dorośli są
                                > źli, bo nie chcą wysyłać swoich dzieci do Hogwartu, mimo że próbują spełniać
                                > marzenia swoich pociech. Niepokój jest wskazany.
                                >
                                >
                        • Gość: AndrzejG Re: harry rzadzi! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.02, 19:54
                          Gość portalu: nurni napisał(a):

                          > ten harry to prawdziwe nieszczescie
                          >
                          > cena ksiazek dawno zapomniana
                          > koszulki piorniki kapelusze rozdzki gadzety i inne wynalazki
                          > skutecznie oslabiaja sile mojego portfela
                          >
                          > ta moda
                          > podobnie jak wczesniej z krolem lwem
                          > kiedys sie skonczy
                          >
                          > przyjdzie nastepna czyli
                          > nowy drenaz portfeli
                          > dla naszych milusinskich
                          >
                          > .............
                          >
                          > co czytam
                          > bajki bajki bajki
                          > pisalem juz wczesniej
                          > chwile po przeczytaniu zapominam :(
                          >
                          > probowalem czytac malego ksiecia
                          > sluchany byl owszem z uwaga
                          > ale bez entuzjazmu :(
                          >
                          > nie bede zmuszal...
                          >
                          > harry zawladnal wyobraznia dzieci
                          > trudno
                          > moglo byc gorzej vide ohydne pokemony
                          > czy jakis dragon bul gie te /tak sie pisze?/
                          >
                          > pozdrawiam
                          > nurni

                          wyobraźni moich dzieci nie zawładnął żaden harry
                          może spowodowane to jest brakiem wiary w nadprzyrodzone siły
                          może wiara w Boga jest przyczyną sukcesu harrego
                          no może wątpliwosci związane z tą wiarą
                          Tak czy siak , bajki wchodzą w sferę wierzeń w siły nadprzyrodzone
                          dobrze jest jak przekazują one dobre wzorce do nasladowania
                          jednak nie byłoy problemu harrego przy braku tej wiary
                          (cudy niewidy)

                          Andrzej
    • Gość: Galba Panie Tyu, mogę Pana prosić na chwilkę? IP: 213.17.161.* 19.09.02, 15:13
      Wpadłem tu tylko na chwilę, ani mnie tu nie czekają, ani ja nie przepadam za
      duszną atmosferą kwiaciarni. Pragnę tylko zamienić słówko z Tyu, któren jak
      widzę zwykł tu bywać.

      Po kryminalnym włamaniu największego bydlęcia na tym forum do mojej skrzynki
      wydał Pan lekko dezaprobujące oświadczenie, po pewnym czasie kryminalista
      opublikował stek bzdur i kłamstw, które wystarczyły Panu by wycofać się z owego
      delikatnego potępienia i stwierdzić, że czeka Pan na mą odpowiedź. Tę
      opublikowałem już dosyć dawno – czemu więc pierwszy wśród sprawiedliwych Tyu
      wciąż publicznie nie odwołał swych mnie dezawuujących słów? W międzyczasie
      kryminalista L. zdołał włamać się co najmniej do jeszcze jednej skrzynki
      (Helga) – czy i to nie wystarczyło by Pan Tyu przerwał milczenie? Tak trudno
      napisać: myliłem się, mój ex-przyjaciel Kamil to kawał skurwiela?

      Wciąż jednak z szacunkiem,
      Galba

      PS. Z moją odpowiedzią mógł się Pan zapoznać tutaj:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=2986663
      • tyu Do Pana Galby 20.09.02, 15:25
        Moją odpowiedź masz w wątku, do którego mnie skierowaleś.
    • tyu __________________________________________________ 26.09.02, 19:49
      • tyu Bajki wewnątrz nas 26.09.02, 19:51
        Dawno, bardzo dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za
        siedmioma morzami, za siedmioma jeziorami, za siedmioma stawami, za siedmioma
        strumieniami, za siedmioma potokami, za siedmioma słupami telegraficznymi i za
        wszystkimi siedmioma -
        był kraj, a w tym kraju było miasto, gdzie wszystko było żywe...

        Tak zaczynała się bajka, kórą przez długie lata opowiadałem moim dzieciom. Jej
        kolejne odcinki, idące w tysiące i wymyślane co wieczór, tworzyły niekończącą
        się opowieść, której głównymi bohaterami była para przyjaciół: walec drogowy i
        diablik - przybyły z lasu do wielkiego miasta i mieszkający w dziupli drzewa
        rosnącego na skrzyżowaniu głównych ulic. Dziupla w którymś tam odcinku uzyskała
        drzwi, żeby diablikowi nie było zimno. Potem przyjaciele zbudowali diablikowi
        domek, ale on latem i tak odwiedzał swoje drzewo - żywe przecież...

        Tytuł bajki? Ja nazywałem ją "bajka surrealistyczno-socrealistyczna" - postacie
        bohaterów mówią dlaczego. Dla syna była to "bajka o walcu", dla córki - "bajka
        o diabliku". Jak widać - płeć dziecka determinuje jego hierarchię wartości już
        od najmłodszych lat.

        Trudno było opowiadać tę bajkę nie dodając kolejnych szczegółów i kolejnych
        bohaterów. Na początku drugoplanową, acz ważną postacią był traktorek i jego
        dwie przyjaciółki przyczepy (zaznaczam - żadnego seksizmu ani grupowych -
        hmm... - sugestii bajka nie zawierała!) Z czasem przybywali: ze strony maszyn -
        maszyna do robienia asfaltu, pan Tatra (samochód ciężarowy, gdyby ktoś nie
        kojarzył), kombajn zbożowy, do którego niekiedy jeździli na wakacje, a ze
        strony stworzeń bajkowych - babcia diablika (ważna i bardzo ciepła postać;
        diablik jeździł do niej traktorkiem na weekendy), sroczka, przynosząca
        diablikowi wieści z lasu, rodzina Smoków, sąsiadów babci Diablikowej: tata (z
        zawodu bajkopisarz), mama i dwoje smocząt - oraz aż trzy Baby-Jagi. Dlaczego az
        trzy? Bo miały być czarnymi charakterami, a jednak - ulegając magii
        czarodziejskiego miasta, w którym wszystko było żywe - szybko i nieodwołalnie
        resocjalizowały się i trzeba było wymyślać następną dla ożywienia akcji.
        Resocjalizując się - pięły się coraz wyżej po drabinie społecznej. Pierwsza
        została po prostu zamiataczką ulic: wykorzystała swą miotłę w celach społecznie
        użytecznych. Druga podjęła pracę w sklepie warzywnym. Jej miotła zniknęła w
        pomroce dziejów. Trzecia, najambitniejsza, została pilotem-oblatywaczem a jej
        miotła - po stosownym tuningu - stała się "Miotłą-Sport".
        I tak dalej.

        Synowi, gdybył malutki, zacząłem czytać bajki. Potem czytałem i opowiadałem.
        Różne - z rosnącą przewagą tej. Skończyłem wyłącznie opowiadając - tę. Córce
        od początku opowiadałem prawie wyłącznie - i prawie wyłącznie była to bajka "o
        diabliku"...

        Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia z bajkami?
        Jako słuchacz - lub jako autor?

        Dobranoc!
        (To też było rytualne słowo na zakończenie kolejnych odcinków bajki. Musiało
        paść w momencie, gdy miałem pewność, że dziecko/dzieci śpi(ą); w przeciwnym
        wypadku podnosił się protest i trzeba było kontynuować.)

        Wszyscy już śpią?
        Nie??

        Trudno. Wy już nie jesteście dziećmi...
        ;))
        Dobranoc i już.

        tyu
        • Gość: Abe Re: Bajki wewnątrz nas IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 02:03
          Tyu.
          Słuchając Twojej bajki doszłam do wniosku, że widocznie mężczyźni
          są w tej dziedzinie zdolniejsi.
          Co ja wymyślałam żeby zainteresować moje dzieci stworzonymi przeze mnie
          smokami, królewnami, stworkami o przedziwnym wyglądzie i co tam jeszcze...
          Mój mąż zawsze przebijał mnie wymyśloną przez siebie bajką o kocie, który
          zgubił kapelusz.
          Zaczynała się tak:
          Pewnego dnia kot zgubił kapelusz...
          A potem opisywane były przeróżne miejsca, w które kot zaglądał tylko
          po to, by stwierdzić, że...a tam(tu następowało, potęgujące napięcie,
          zawieszenie głosu)... nie ma kapelusza.
          Co tu dużo gadać... sama byłam ciekawa gdzie ten kapelusz w końcu się znajdzie.

          Pełna podziwu dla Waszej inwencji
          Abe :)))
          • tyu Re: Bajki wewnątrz nas. Do Abe 30.09.02, 10:34
            Gość portalu: Abe napisał(a):

            > Tyu.
            > Słuchając Twojej bajki doszłam do wniosku, że widocznie mężczyźni
            > są w tej dziedzinie zdolniejsi.
            > Co ja wymyślałam żeby zainteresować moje dzieci stworzonymi przeze mnie
            > smokami, królewnami, stworkami o przedziwnym wyglądzie i co tam jeszcze...
            > Mój mąż zawsze przebijał mnie wymyśloną przez siebie bajką o kocie, który
            > zgubił kapelusz.
            > Zaczynała się tak:
            > Pewnego dnia kot zgubił kapelusz...
            > A potem opisywane były przeróżne miejsca, w które kot zaglądał tylko
            > po to, by stwierdzić, że...a tam(tu następowało, potęgujące napięcie,
            > zawieszenie głosu)... nie ma kapelusza.
            > Co tu dużo gadać... sama byłam ciekawa gdzie ten kapelusz w końcu się
            znajdzie.
            >
            > Pełna podziwu dla Waszej inwencji
            > Abe :)))


            Piszę z nadzieją, że czas tu jednak płynie inaczej.

            Nie chwaląc się, Twego męża zresztą też (chwaliłem już gdzie indziej, może
            wystarczy? ;)) - chyba jest coś w tym, co piszesz. Gdzieś czytałem np., że
            stroiciele fortepianów, szefowie kuchni w lokalach naj- naj- itp - czyli
            przedstawiciele zawodów, gdzie trzeba mieć to nieuchwytne "coś" - to (niemal?)
            wyłącznie mężczyźni!
            Mam nadzieję, że nie uznasz mnie za seksistę?
            ;)
            Pozdrawiam - i cieszę się, że wciąż Cię czytam!
            tyu
            • d_nutka Re: Bajki wewnątrz nas. Do Tyu 30.09.02, 10:57
              tyu napisał:


              > Nie chwaląc się, Twego męża zresztą też (chwaliłem już gdzie indziej, może
              > wystarczy? ;)) - chyba jest coś w tym, co piszesz. Gdzieś czytałem np., że
              > stroiciele fortepianów, szefowie kuchni w lokalach naj- naj- itp - czyli
              > przedstawiciele zawodów, gdzie trzeba mieć to nieuchwytne "coś" - to
              (niemal?)
              > wyłącznie mężczyźni!
              > Mam nadzieję, że nie uznasz mnie za seksistę?
              > ;)
              > Pozdrawiam - i cieszę się, że wciąż Cię czytam!
              > tyu

              Tyu!
              Ale ja uznałam cię w tym poście własnie za seksistę.
              I dobrze!
              Lubię jak mężczyźni mają to "coś".
              :)))
              d_
      • Gość: nurni Tyu tak lubie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 19:53
        prostym jezykiem
        bez zygzakow

        tak trzymaj
        nurni
        • tyu Re: Tyu tak lubie! 26.09.02, 20:33
          Gość portalu: nurni napisał(a):

          > prostym jezykiem
          > bez zygzakow
          >
          > tak trzymaj
          > nurni


          ku
          chwale
          Ojczyzny
          ...telu
          Nurni!


          A teraz
          zupełnie
          nie na temat
          ale
          ktoś
          zrozumie

          Snajper
          miał rację
          z tą swoją
          interpretacją
          co mam na myśli
          pisząc o tym
          że ktoś coś
          zna z autposji

          To nie rycerz P
          molestował
          panią M

          To mysie-pysie
          molestowały Forum

          I to by było na tyle

          tyu
    • Gość: Miriam Re: Królestwo Bajki :) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 20:20

      Drodzy Znajomi,

      mam do Was prośbę, czy bylibyscie tak mili, aby spojrzeć w stronę snajpera? A
      wyjąć mu te pukaweczkę na korek z rączki, zrobić herbatki, i zasugerować, żeby
      przestał toczyć jałowy spór rozpoczęty przez Waszą Znakomitą Przyjaciółkę
      w dziale: Aktualności?

      Pozdrawiam z gwiazdami i królewną, co na srebrzystych saniach po niebie sunie w
      naszą stronę, jeszcze jest daleko wprawdzie, ale już na tyle blisko, że bliżej
      jest aniżeli dalej:)

      Miriam

      • Gość: nurni Re: Królestwo Bajki do Tyu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 20:24
        przebacz

        na jednym z kompow z ktorych stukam
        laaaaduuuujeeee sieeeee b wolno
        tak wlasnie stalo sie wyzej

        tak mi sie spodobalo to:
        __________________________________

        krotkie
        bez wodolejstwa
        dzielenia wlosa na szescioro itd
        ech...

        natychmiast pospieszylem z pochwalami
        slowami zachety...


        Myślałem przez chwilę, że zmieniłeś nie tylko środki wyrazu,
        ale przede wszystkim treść.Byłaby to miła odmiana na tym coraz bardziej
        przewidywalnym forum. Taki pierwszy krok w chmury. Kto wie....
        Może wraz z tą drobną zmianą ukazałby nam sie inny Tyu.
        Taki sympatyczny prawak. Wespół-zespół ganialibyśmy czerwone robactwo na forum
        Tolerantow antyklerykałów trockistów...rozumiesz całe to badziewie..

        koniec bajki


        wszystkich a zwlaszcza Ciebie
        przepraszam

        zamyslilem sie
        chyba

        nurni
        • tyu Re: Królestwo Bajki. Do Nurniego 30.09.02, 10:40
          Gość portalu: nurni napisał(a):

          > przebacz
          >
          > na jednym z kompow z ktorych stukam
          > laaaaduuuujeeee sieeeee b wolno
          > tak wlasnie stalo sie wyzej
          >
          > tak mi sie spodobalo to:
          > __________________________________
          >
          > krotkie
          > bez wodolejstwa
          > dzielenia wlosa na szescioro itd
          > ech...
          >
          > natychmiast pospieszylem z pochwalami
          > slowami zachety...
          >
          >
          > Myślałem przez chwilę, że zmieniłeś nie tylko środki wyrazu,
          > ale przede wszystkim treść.Byłaby to miła odmiana na tym coraz bardziej
          > przewidywalnym forum. Taki pierwszy krok w chmury. Kto wie....
          > Może wraz z tą drobną zmianą ukazałby nam sie inny Tyu.
          > Taki sympatyczny prawak. Wespół-zespół ganialibyśmy czerwone robactwo na
          forum
          > Tolerantow antyklerykałów trockistów...rozumiesz całe to badziewie..
          >
          > koniec bajki
          >
          >
          > wszystkich a zwlaszcza Ciebie
          > przepraszam
          >
          > zamyslilem sie
          > chyba
          >
          > nurni



          Tak właśnie przypuszczałem.
          Nie byłem pewien, bo raczej nie posądzałem Cię o sympatie do kreski - nawet
          niezbyt grubej...
          A co do ganiania - niestety.
          Jako antyklerykalny trockista-tolerant preferuję inne formy wyrazu.
          :(
          Nawiasem, a propos prawaka - kiedyś zostałem uznany za "kryptoprawicowca", ale
          wydaje mi się, że oceniający pomieszał definicje prawicowości i prawości.
          Jeśli tak - miałem okazję przeczytać komplement pod moim adresem.

          Czego i Tobie życzę, tudzież przyspieszenia. Nawijania wątków oczywiście, ale
          niekoniecznie tylko.
          tyu
          • carmina Wieczór 30.09.02, 18:50
            Nurni ,Tyu, danutko - starsznie szaro wieczór zapada. Czy Wy też tak to
            czujecie? I czy teraz znosicie to lepiej niż kiedyś? Przepraszam, ze pytam o
            takie osobiste rzeczy zamiast rozważać trockizm/maoizm/etc., ale...najpierw
            trzeba sobie poradzić ze zmierzchem, prawda?
            Niebo nie bardzo sobie radzi. Przetaczają się po nim jakieś dziwne wzburzone
            kształty, jakby obce wojska ryły kopytami, prawie sięgająć Burano. Stajenni
            mówią, że noc będzie niespokojna, konie zdradzają dziwną nerwowość. Psy skomlą.
            Ptaki ukryły się wśród żółknących liśći. Wrzosowiska zasiągnęły się głęboko
            potarganą mgłą. Hithcliff?
            It's me ...
            C
            Please let me in...
            • Gość: tete na Wrzosowiskach IP: *.telan.pl 30.09.02, 20:08
              carmina napisała:

              > Niebo nie bardzo sobie radzi. Przetaczają się po nim jakieś dziwne wzburzone
              > kształty, jakby obce wojska ryły kopytami, prawie sięgająć Burano. Stajenni
              > mówią, że noc będzie niespokojna, konie zdradzają dziwną nerwowość. Psy
              skomlą.
              >
              > Ptaki ukryły się wśród żółknących liśći. Wrzosowiska zasiągnęły się głęboko
              > potarganą mgłą.


              Zamykamy okiennice, zaciągamy kotary ... już prawie nie słychać wiatru, w
              zamkowej kuchni krzątanina przed kolacją, pieką się mięsiwa ... właśnie
              wyciągają z pieca swieży chleb, podkuchenna chichocze nad ucieranym majonezem a
              kucharz przyrządza sos ...
              Ciemną salę oświetla tylko czerwony blask płonącego na kominku ognia. W jego
              cieple grzeje się .......tłuste kocisko ????????? (Garfield ? a pójdziesz
              stąd !!! do baru w te pędy ! szklanki myć, kurze wycierać, gości obsługiwać !!!)
              ........grzeje się Buran ....eeeee ulubiony harley Carminy .......

              nie, ten Garfield mnie całkiem zdekoncentrował !!!!!!!!!!!

              :)))) tete



            • d_nutka Re: Wieczór 01.10.02, 06:59
              Carmino.Przeczytałam porankiem,też szarym i smutnym.Wieczorem pewnie znowu
              otuli mnie opisany przez ciebie wieczorny nastrój.Taka to pora roku.
              I w takiej to porze żałuję iż natura nie obdarzyła mnie talentem tak jak ciebie
              do uchwysenia słowami tych i innych nastrojów.
              Ale dziś wieczorem,przy wieczornej kawie posiedzę z tobą i z innymi.
              Będzie tak jak chcielibyśmy by było w tym "Barze pod Aniołem".
              Aniolem przyjaznej jesiennej melancholi.
              Witjcie!
              d_
    • Gość: LIMAK Ech, bajki, bajki... IP: *.intranet.loc / *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 09:55
      Dobro zwycięża, zło ukarane... Szkoda, że to nieprawda. Moje ostatnie tygodnie
      tego dosadnie dowiodły... Napadli na mnie zbójcy (było ich 5040!), próbowałem
      sie bronic, wzywalem nawet na pomoc rycerzy z zamku Agory... a skończyło się
      tak że mi poblokowali konta , łącze i kto wie co jeszcze... Prawda i dobro
      tylko w bajce wygrywają ,tu na forum łotry i potwory rzadza...

      Dobrze ,że są choć takie zakątki jak ten... Dziękuję Ci C.

      L.
      • d_nutka Re: Ech, bajki, bajki... 01.10.02, 10:21
        LIMAKU!
        Miło cię znowu widzieć.
        A bajki?
        Kazdy z nas je tu opowiada.
        A że są potwory i pożerają śLimaki?
        To chyba jeszcze nie koniec bajki.
        Ile ich tam jeszcze masz?
        Wytrenowane dobrze?
        Stawiam na tego z nr.7-5040.
        To taki ładny numerek.
        Taki podzielny jak śLimaki.
        niepodzielna nutka
        d_
        • carmina Witam pierwszego października...:) 01.10.02, 15:03
          Danko? Czy Ty przypadkiem...nie masz dzisiaj...no wiesz...psssst...imieninnnnn?
          Pamiętam o tym dniu, bo moja serdeczność jedna - dziś właśnie ma.
          Chyba...winszuję. Nawet jeśli na zapas. A więc...najlepszego. Wszystkiego. A
          nade wszystko ciepłych wieczorów i ranków. O tej porze roku to prawdziwy
          skarb :) taki wieczór ciepło-bury, mruczący łagodnie jak kot o bardzo dziwnym
          usmiechu. Pamiętasz, kot znikał, a usmiech zostawał :) Jaka to bajka danutko?
          Przypominam ją, w prezencie dla Ciebie, z wielką zielono-błękitą kokardą, jak
          ważka czyli dragonfly ( ach te moje skojarzenia smocze uparcie, ale to znów pod
          wpływem kina, film pt "znamię" z Kevinkiem Costnerkiem, jakby coniektórzy
          poufale powiedzieli. Filmiku nie polecam szczególnie jakoś.)
          C
          Pzdr @ll wypoczywających łagodnie pod Aniołem Akademickim ( tak, tak :)
          • Gość: Tumisia Re: Witam pierwszego października... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 01.10.02, 18:12
            Carmino, dziekuję za pozdrowienia.W tym zagadkowym świecie i ja mam
            pytanie.Kto sie bujał na żyrandolu w internecie?Czy to był mr.hell ? Jesli tak
            to pozdrawiam.
            • carmina Bujanie, bujanie :) 01.10.02, 20:26
              Gość portalu: Tumisia napisał(a):

              > Carmino, dziekuję za pozdrowienia.W tym zagadkowym świecie i ja mam
              > pytanie.Kto sie bujał na żyrandolu w internecie?Czy to był mr.hell ? Jesli
              tak
              > to pozdrawiam.


              Tumisiu
              :))))

              Na zyrandolu, według mnie, bujał się Max czyli wild.
              Nie byl to więc mr.hell, ale mam nadzieję, że i tak pozdrawiasz.
              Miłego wieczoru, kolezanko :)
              Carmina z Burano
              • klakier01 Re: Bujanie, bujanie :) 01.10.02, 20:28
                Otoz to :)
                Zgadzam sie!
                Braaawo!!!!!
          • d_nutka Re: Witam trzeciego października...:) 03.10.02, 07:04
            Carmino.nie wiem jak,ale przegapiłam twoje życzenia.
            wybacz,ze ci równie poetycko nie podziękuję.Ach,te talenta!
            Tak nierówno rozdawane.I jak jeden,to już nie drugi itd.
            Są jednak wyjątki i w naturze,których tobie i innym bajkowcom życzę.
            Mnie musi wystarczyć,że chociaż "umiem" czytać.
            A imieniny?
            Fajnie,że się tu na F.załapałam na tego 1X.W realu sestem Świętojańsko-Janowa.
            Ranking życzliwości nie wypadł jednak dla mnie korzystnie.
            Jedynie ty Carmino przesłałaś mi uśmiech i odwzajemniam :)))
            d_
            • tyu Re: Witam trzeciego października...:) 03.10.02, 19:03
              d_nutka napisała:

              > Carmino.nie wiem jak,ale przegapiłam twoje życzenia.
              > wybacz,ze ci równie poetycko nie podziękuję.Ach,te talenta!
              > Tak nierówno rozdawane.I jak jeden,to już nie drugi itd.
              > Są jednak wyjątki i w naturze,których tobie i innym bajkowcom życzę.
              > Mnie musi wystarczyć,że chociaż "umiem" czytać.
              > A imieniny?
              > Fajnie,że się tu na F.załapałam na tego 1X.W realu sestem Świętojańsko-Janowa.
              > Ranking życzliwości nie wypadł jednak dla mnie korzystnie.
              > Jedynie ty Carmino przesłałaś mi uśmiech i odwzajemniam :)))
              > d_


              ...nie licząc oczywiście uśmiechów słanych Ci permanentnie...
              o - takich!

              :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

              Pozdrowienia dla całej Konstelacji!
              tyu
    • Gość: krzys52 Czy Obrazac Panie, czy tez Klodzkiego Kretyna? IP: *.proxy.aol.com 03.10.02, 04:47
      ..
      Oto jest pytanie, na ktore niebawem znajde odpowiedz.
      ..
      K.P.
      • tyu Re: Czy Obrazac Panie, czy tez Klodzkiego Kretyna 03.10.02, 19:00
        Gość portalu: krzys52 napisał(a):

        > ..
        > Oto jest pytanie, na ktore niebawem znajde odpowiedz.
        > ..
        > K.P.


        Krzysiu!
        Znam trzecie wyjście, najlepsze.
        Odpuść. Wyjrzyj przez okno. Odetchnij świeżym powietrzem.
        Anioła w nim nie będzie, obaj to wiemy, ale...
        Ale świat, pomimo wszystko, jest piękny!
        tyu

        P.S. Tę samą odpowiedź na to samo Twoje pytanie znajdziesz w innym miejscu.
        Zastanów się - może jednak JEST ona prawdziwa?
        • carmina Danko, Tyu :) @ll nieobrażający nikogo :) 04.10.02, 19:56
          A u mnie wieczór ciepły i pachnący nostalgią.
          Danko! Wpisuję do sztambucha. A poza wszystkim, ja się do Ciebie często
          usmiecham, naprawdę :) O Tyu już nie wspomnę.

          Pozdro z jakże miłą sobotnią perspektywą. Obiecuję sobie: pośpiech precz,
          budzik sza! :)

          C
          • tyu Carmino - jakże to ?? 08.10.02, 19:03
            carmina napisała:

            ...O Tyu już nie wspomnę.


            Carmino!
            To Ty nawet wspomnieć mnie nie chcesz?

            A ja dla Ciebie szczekałem... do tej pory różne kundle wypominają mi to!

            Nie wkładałem Ci co prawda żab do piórnika, nie nosiłem spodni w kwiatki, nie
            pisałem wierszy Tuwima, nie wysłałem Ci ich jako własne, nie...

            Ale jednak...

            No - jakże to tak?

            :-(((
            • carmina Tyu w żartobliwym nastroju ? :))))) 08.10.02, 19:31
              Ja wspominac Tyu nie muszę, Tyu tu wszak z nami jest. I moze obieca, ze
              zaglądac bedzie? Niedociągnięcia wybaczy? Cierpliwość w oczekiwnaiu na poprawę
              okaże?
              Pozdr serdecznie
              C
              • tyu Tyu w żartobliwym nastroju do Carminy :))))) 08.10.02, 20:10
                carmina napisała:

                > Ja wspominac Tyu nie muszę, Tyu tu wszak z nami jest. I moze obieca, ze
                > zaglądac bedzie? Niedociągnięcia wybaczy? Cierpliwość w oczekiwnaiu na
                > poprawę okaże?
                > Pozdr serdecznie
                > C


                WSZYSTKO!
                Czego tylko sobie życzysz.

                Jedna tylko, drobna uwaga.
                Piszesz: "Tyu tu wszak z nami jest."

                I tak dobrze, że nie dodałaś "właśnie"...
                Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...

                Ale nic to. Niedociągnięcie - wybaczone.
                ;)))

                Do miłego!
                tyu
                • carmina Oswojenie dzikich poziomek 09.10.02, 18:42
                  tyu napisał:

                  > WSZYSTKO!
                  > Czego tylko sobie życzysz.
                  >
                  > Jedna tylko, drobna uwaga.
                  > Piszesz: "Tyu tu wszak z nami jest."
                  >
                  > I tak dobrze, że nie dodałaś "właśnie"...
                  > Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...
                  >
                  > Ale nic to. Niedociągnięcie - wybaczone.
                  > ;)))
                  >
                  > Do miłego!
                  > tyu


                  Duzo pracy włożyłam w to, by zadomowiły się w moim ogrodzie. Teraz znów
                  znikneły, co za pora roku! Ale za to dzikie wino czerieni się jak dzikus,
                  prawie równie ładnie jak to w wysmukłej butelce. :)

                  A ja niedociagam czasem z całą premedytacją, ale i tak wiadomo.
                  Nieobowiązkowość moja i tyle. :)
                  Pzdr
                  Carmina
                  • tyu A jeżyny czepiają się dalej... 09.10.02, 19:18
                    carmina napisała:

                    > Duzo pracy włożyłam w to, by zadomowiły się w moim ogrodzie. Teraz znów
                    > znikneły, co za pora roku! Ale za to dzikie wino czerieni się jak dzikus,
                    > prawie równie ładnie jak to w wysmukłej butelce. :)
                    >
                    > A ja niedociagam czasem z całą premedytacją, ale i tak wiadomo.
                    > Nieobowiązkowość moja i tyle. :)
                    > Pzdr
                    > Carmina


                    Ta pora roku, to - wciąż jeszcze - jeżyny.
                    Kolor mniej efektowny od skromnej, ale miłej fakturki poziomek. Ciemne, prawie
                    czarne, znacznie bardziej cierpkie. Pestki o ileż twardsze... No i czepiają się
                    strasznie, jak rzadko które rośliny.
                    Ale soczyste. Jeśli zaczekasz cierpliwie, jeśli nie ulegniesz złudzie, że
                    skoro "już" czerwone, to dobre - wygrałaś. Będą lepsze od poziomek, a nawet od
                    malin.

                    Późne owoce, owoce jesieni, też mogą być wspaniałe.

                    Hej!

                    tyu
                    • nurni Re: A ja dalej w temacie... 10.10.02, 21:21
                      czy Witek ma zamiar tylko czytac
                      moze by tak cos...

                      specjalne zaproszenie?

                      Witku tak po prostu
                      co slychac?
                      • d_nutka Re: A ja dalej w temacie... 11.10.02, 06:59
                        nurni napisał:

                        > czy Witek ma zamiar tylko czytac
                        > moze by tak cos...
                        >
                        > specjalne zaproszenie?
                        >
                        > Witku tak po prostu
                        > co slychac?


                        Witku,tak po prostu
                        co słychać?
                        :)))
                        d_
                        • tyu Re: A ja dalej w temacie... No właśnie, Witku! 11.10.02, 10:22
                          d_nutka napisała:

                          > nurni napisał:
                          >
                          > > czy Witek ma zamiar tylko czytac
                          > > moze by tak cos...
                          > >
                          > > specjalne zaproszenie?
                          > >
                          > > Witku tak po prostu
                          > > co slychac?
                          >
                          >
                          > Witku,tak po prostu
                          > co słychać?
                          > :)))
                          > d_


                          No właśnie, Witku!
                          Możesz nie należeć do "Fanclubu Vista" i nie czytać TAM moich tęsknych wezwań.
                          Ale tu?
                          Tym bardziej, że tu woła Cię już CO NAJMNIEJ troje z nas!
                          No to - co słychać?
                          :)))))
                          tyu
    • Gość: Marsjan Re: Królestwo Bajki :) IP: *.97.252.64.snet.net 13.10.02, 00:24
      W krolewstwie bajki sen zapadl.. Swiateczne przygotowania zaprzatnely cala
      uwage bajkowych ksiezniczek podczas gdy ksiazeta z zamku udali sie na wyprawe
      wojenna w sasiednie wlosci;) Zazarta musi to byc walka skoro ich komnaty stoja
      puste od kilku dni.. W slad za nimi ruszyly tez niektore ksiezniczki.
      Czasami tylko po murach zamku przemknie sie bajeczny cien dzielnej i dobrej
      pani na wlosciach i znowu nastaje cisza...
      • carmina Re: Królestwo Bajki :) 14.10.02, 17:36
        Gość portalu: Marsjan napisał(a):

        > W krolewstwie bajki sen zapadl.. Swiateczne przygotowania zaprzatnely cala
        > uwage bajkowych ksiezniczek podczas gdy ksiazeta z zamku udali sie na wyprawe
        > wojenna w sasiednie wlosci;) Zazarta musi to byc walka skoro ich komnaty
        stoja
        > puste od kilku dni.. W slad za nimi ruszyly tez niektore ksiezniczki.
        > Czasami tylko po murach zamku przemknie sie bajeczny cien dzielnej i dobrej
        > pani na wlosciach i znowu nastaje cisza...


        ______________________

        Na rubiezach Burano wciąż niespokojnie. Jednak jest szansa, ze przez czas jakiś
        odpocząć nam będzie dane. I w pałacowych komnatach Królestwa Bajki zabrzmi znów
        muzyka. Księzniczki i książetą, najprzedniejsze forumowe rycertswo, ale tez i
        zwykli, najzwyklejsi ludzie - spędzą miło czas na rozmowach i menuetach. Moze
        jakis fokstrot zabrzmi futurystycznie wplątany w fanfary heroldów. :) Qui pro
        quo. Moze urządzić też trzeba będzie bal dla "debiutantek", może tak się
        zdarzyć :)
        A Królowa Bajka pozwoli na chwilę wrócic do świata, w którym oszczedzano nam
        wojen. Nawet tych wirtualnych.
        Pozdr Marsjan i @ll
        Carmina :)
        • Gość: Marsjan Re: Królestwo Bajki :) IP: *.100.252.64.snet.net 16.10.02, 22:02
          carmina napisała:

          > Gość portalu: Marsjan napisał(a):
          >
          > > W krolewstwie bajki sen zapadl.. Swiateczne przygotowania zaprzatnely cala
          >
          > > uwage bajkowych ksiezniczek podczas gdy ksiazeta z zamku udali sie na wypr
          > awe
          > > wojenna w sasiednie wlosci;) Zazarta musi to byc walka skoro ich komnaty
          > stoja
          > > puste od kilku dni.. W slad za nimi ruszyly tez niektore ksiezniczki.
          > > Czasami tylko po murach zamku przemknie sie bajeczny cien dzielnej i dobre
          > j
          > > pani na wlosciach i znowu nastaje cisza...
          >
          >
          > ______________________
          >
          > Na rubiezach Burano wciąż niespokojnie. Jednak jest szansa, ze przez czas
          jakiś
          >
          > odpocząć nam będzie dane. I w pałacowych komnatach Królestwa Bajki zabrzmi
          znów
          >
          > muzyka. Księzniczki i książetą, najprzedniejsze forumowe rycertswo, ale tez
          i
          > zwykli, najzwyklejsi ludzie - spędzą miło czas na rozmowach i menuetach.
          Moze
          > jakis fokstrot zabrzmi futurystycznie wplątany w fanfary heroldów. :) Qui
          pro
          > quo. Moze urządzić też trzeba będzie bal dla "debiutantek", może tak się
          > zdarzyć :)
          > A Królowa Bajka pozwoli na chwilę wrócic do świata, w którym oszczedzano nam
          > wojen. Nawet tych wirtualnych.
          > Pozdr Marsjan i @ll
          > Carmina :)

          Na bal ten przyjada takze wladcy osciennych krajow wraz z rycerstwem a jak
          juz wszyscy sie zgromadza w wielkiej sali sama Wielka Czarodziejka da znak do
          rozpoczecia .. I wystrzela w niebo sztuczne ognie sprowadzone prosto z Chin,
          atlasowe suknie dam zawiruja w tancu,rycerstwo wzniesie kielichy ze
          szczerozlotym miodem za pomyslnosc..;)

          Pzdr Wielka Czarodziejke & caly dwor
    • nurni do Witka js 15.10.02, 17:44
      moze sie myle
      ale zdaje sie powoli nadchodza
      spokojne czasy

      mowie tylko za siebie
      i nie bede sie juz powtarzal

      dla mnie czasy PRAWDZIWEJ bitwy
      w polityce ideach itd

      ale lubilem zawsze Twoje spokojne pisanie

      hm zawsze?
      :)

      jesli potrzebujesz wiecej czasu
      obys mial go jak najmniej

      nurni
      • carmina Re: do Witka js 15.10.02, 18:25
        nurni napisał:

        > moze sie myle
        > ale zdaje sie powoli nadchodza
        > spokojne czasy
        >
        > mowie tylko za siebie
        > i nie bede sie juz powtarzal
        >
        > dla mnie czasy PRAWDZIWEJ bitwy
        > w polityce ideach itd
        >
        > ale lubilem zawsze Twoje spokojne pisanie
        >
        > hm zawsze?
        > :)
        >
        > jesli potrzebujesz wiecej czasu
        > obys mial go jak najmniej
        >
        > nurni



        Nurni
        Mnie tez się tak zdaje. Będzie kilka lat spokoju. Eremici mogą zaryzykowac i
        zerknąc na Bozy świat. Powinni. :)
        Bo tu konie zdrozone rozkulbaczono, już skubią owies w alabastrowych boksach,
        Kopie w zbrojowni, teraz tylko ku ozdobie słuzyc nam bedą. Miecze zaczynają
        lubą śniedzią się powlekać. Zresztą dlatego tez, ze smiech orężem się okazał
        najprzedniejszym. :)
        Z ogromnej kuchni smakowite zapachy snują się po dziedzińcu. Czas zyc. I
        tanczyć! Kastaniety, tamburyny - O'pla!
        • tyu Re: do Witka js 15.10.02, 21:52
          carmina napisała:

          > nurni napisał:
          >
          > > moze sie myle
          > > ale zdaje sie powoli nadchodza
          > > spokojne czasy
          > >
          > > mowie tylko za siebie
          > > i nie bede sie juz powtarzal
          > >
          > > dla mnie czasy PRAWDZIWEJ bitwy
          > > w polityce ideach itd
          > >
          > > ale lubilem zawsze Twoje spokojne pisanie
          > >
          > > hm zawsze?
          > > :)
          > >
          > > jesli potrzebujesz wiecej czasu
          > > obys mial go jak najmniej
          > >
          > > nurni
          >
          >
          >
          > Nurni
          > Mnie tez się tak zdaje. Będzie kilka lat spokoju. Eremici mogą zaryzykowac i
          > zerknąc na Bozy świat. Powinni. :)
          > Bo tu konie zdrozone rozkulbaczono, już skubią owies w alabastrowych boksach,
          > Kopie w zbrojowni, teraz tylko ku ozdobie słuzyc nam bedą. Miecze zaczynają
          > lubą śniedzią się powlekać. Zresztą dlatego tez, ze smiech orężem się okazał
          > najprzedniejszym. :)
          > Z ogromnej kuchni smakowite zapachy snują się po dziedzińcu. Czas zyc. I
          > tanczyć! Kastaniety, tamburyny - O'pla!
          >
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka