Gość: Krzyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 00:51 Może się nie znam, ale uważam, że zachwyty nad filmem są przesadzone. dobry, ale jeden ze słabszych filmów Allena. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pandilla Allen kataloński IP: *.Red-83-50-3.dynamicIP.rima-tde.net 18.04.09, 20:38 Zaskakujaca recenzja! Film jest bardzo mialki, moim skromnym zdaniem, podobnie jak wiekszosci krytyki w Hiszpanii, gdzie byc moze najlatwiej wylapuje sie falsze i zgrzyty w tym przypadku. Doskonaly? Fabula nedzna i przewidywalna w kazdej chwili, Penelope Cruz gra najprostsza chyba role w swojej karierze - to najlatwiejsze dla Hiszpanki byc histeryczka, wrzeszczaca na wszystkich, zazdrosna kobieta, zaborcza narzeczona...Bardem - tez szkoda, przeciez swietny aktor. Rebecca Hall bardzo dobra, chyba tylko ona ma postac jako tako zarysowana, choc tez kiczowata, no bo jak nazwac to, ze niby sie opiera macho, ale jednak nie. Scarletka...Miod dla oczu meskich, ale chyba niewiele wiecej. No i czego sie dowiadujemy nowego o sobie? Ze sklonni jestesmy zdradzac, kombinowac, byc nieszczerymi? Przypadkiem juz tego nie wiemy, przynajmniej z wielu innych dziel literatury i filmu?;) Allen dal sie zauroczyc Barcelona, jak kazdy turysta, ale nie wychodzi poza ten zwykly zachwyt pieknym miastem. Te "artystyczne zapedy", o ktorych piszesz moge skomentowac tylko tekstem argentynskiej piosenki Kevina Johansena o aspirancie do bycia "poeta wykletym": "mysli, ze daja nagrody za udawanie bohemy". Zdecydowanie zostaje przy "Cassandra's Dream",bo lepiej sie Allenowi pracuje w surowszych klimatach, poddajac swietne zestawienie aspiracji do bycia "inteligantem" ze sloma z butow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małyjan kataloński? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 21:12 a co w tym filmie jest katalońskiego? Barcelona i Gaudi z folderu dla turystów? Odpowiedz Link Zgłoś
coolturalna82 Allen kataloński 12.05.09, 15:57 Byłam i wyszłam oczarowana... Powalająca rola Penelope i to miasto. Kocham Barcelonę, kocham Katalonię!!! Film pokazuje, że jeśli chodzi o ludzką naturę, to nie ma czerni, ani bieli. Kręgosłupy są giętkie, jak bardzo byśmy się nie zapierali. Zawsze znajdzie się furtka i zawsze znajdzie się ktoś, kto ma do niej klucz. Zaprzeczycie? ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolla Re: Allen kataloński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.09, 22:16 o jejku jejku... wczoraj wychodzac z tego filmu zastanawialam sie, czy sa ludzie, ktorzy odbieraja go "w pierwszym sensie" - czyli tak, jak pan Felis i osoby, ktore napisaly powyzsze komentarze... proponuje jeszcze raz pomyslec o tym filmie, tym razem przyjmujac, ze to wszystko bylo "na niby", ze Allen zabawil sie z nami, ze chodzilo o satyre na Amerykanow i ich podejscie do Europy - bo przeciez to wszystko tam bylo ironiczne:) styl opowiesci narratora, przeslodzony i prostacki, rodem z romansow dla kucharek, gdzie z patosem mowi sie w zdaniach nie-podrzednie-zlozonych o uczuciach, dialogi, ktore sa jawna drwina z pseudo-egzystencjalnych dywagacji, przerysowane role (Europejczycy, w szczegolnosci Hiszpanie to namietni artysci, ktorzy pija wina, zajmuja sie intelektualnymi dyskusjami, poruszaja sie w pieknych plenerach oraz na tle zabytkow i zyja takim zyciem, o jakim nudni, "purytanscy i materialistyczni" Amerykanie moga sobie tylko pomarzyc... czy przy takiej interpretacji film zyskuje dla Was na wartosci? Odpowiedz Link Zgłoś
coolturalna82 Re: Allen kataloński 19.05.09, 14:33 Lolla poruszyłaś ważny motyw: interpretacja ;)... tak naprawdę wielu moich znajomych zachwyciło się tym, jak ja odbieram ten film i dopiero wtedy na niego inaczej spojrzeli. Hmmm.... jak to było? wszystko bywa piękne w odpowiednim świetle? Jakby nie patrzeć, mnie film olśnił. Za dwa tygodnie lecę do Barcelony ;] Gość portalu: lolla napisał(a): > o jejku jejku... wczoraj wychodzac z tego filmu zastanawialam sie, czy sa > ludzie, ktorzy odbieraja go "w pierwszym sensie" - czyli tak, jak pan Felis i > osoby, ktore napisaly powyzsze komentarze... > > proponuje jeszcze raz pomyslec o tym filmie, tym razem przyjmujac, ze to > wszystko bylo "na niby", ze Allen zabawil sie z nami, ze chodzilo o satyre na > Amerykanow i ich podejscie do Europy - bo przeciez to wszystko tam bylo > ironiczne:) styl opowiesci narratora, przeslodzony i prostacki, rodem z romanso > w > dla kucharek, gdzie z patosem mowi sie w zdaniach nie-podrzednie-zlozonych o > uczuciach, dialogi, ktore sa jawna drwina z pseudo-egzystencjalnych dywagacji, > przerysowane role (Europejczycy, w szczegolnosci Hiszpanie to namietni artysci, > ktorzy pija wina, zajmuja sie intelektualnymi dyskusjami, poruszaja sie w > pieknych plenerach oraz na tle zabytkow i zyja takim zyciem, o jakim nudni, > "purytanscy i materialistyczni" Amerykanie moga sobie tylko pomarzyc... czy prz > y > takiej interpretacji film zyskuje dla Was na wartosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monita01 Re: Allen kataloński IP: *.cesa.aero 10.07.09, 11:44 Nie, nie zyskuje, no bo co niby jest nowego i ciekawego w tym spojrzeniu? Jak dla mnie ten film to nudna opowiastka o dosc zwyklej wyprawie dwoch dziewczyn do Barcelony, z krzyczaca (nie grajaca role!) Penelope... Nie zmusila mnie do zadnych refleksji ani przemyslen. Odpowiedz Link Zgłoś