Dodaj do ulubionych

...Cy to syćko prowda??? ...

IP: *.it-net.pl 26.09.03, 19:06
Góral tatrzański - jak nos widzom, tak o nos pisom, ba jako!


Przyzwyczajony do trudnych warunków życia, hardy, lubiący taniec, wódkę i
fajeczkę. Pobożny, ale zarazem skory do bitki i kradzieży. Lubiący bardzo
dutki. Kochający ojczyznę i swobodę, nienawidzący służby w wojsku. Tak prawie
200 lat temu opisywał "górala tatrzańskiego" Franciszek Klein - zarządca
Kuźnic w Kościeliskach i leśniczy w Bukowinie na początku XIX wieku. Poniżej
drukujemy fragmenty jego rękopisu, przetłumaczone z języka niemieckiego przez
dr St. Eliasza Radzikowskiego.

Góral tatrzański ma wzrost mierny, silne kości i mięśnie, jasną zdrową cerę
twarzy i bardzo białe zęby, które zawdzięcza jedzeniu "moskala" i żuciu
żywicy. Góral od dzieciństwa wytrzymały jest na wpływy powietrzne, dlatego
latem i zimą używa jednakiego odzienia: w największy upał jak i w najcięższe
zimno nosi mały okrągły kapelusz, ciemną "cuhę", białe spodnie, na co sam
sukno sobie sporządza, które to oba odzienia nie mają podszewki. Krótka
koszula pokrywa mu ledwo pierś, nosi pas i "kierpce", z boku zawiesza na
rzemieniu nabitym guzikami skórzaną torbę, która mu służy za poduszkę i nigdy
jej nie zdejmuje z siebie, do niej wkłada krótką fajeczkę, pieniądze i inne
drobiazgi, które znalazł lub też ukradł.
Na plecach nosi inną torbę, sporządzoną z sukna białego, wielkości
dostatecznej do ukrycia dwu lub trzech zajęcy; osłania go ona w razie
niepogody i służy do przechowywania pożywienia, które zabiera ze sobą na
wyprawy na cały tydzień. Góral zwykł od święta głowę (włosy) obficiej, niż
zazwyczaj namaszczać. Koszulę wdziewa krótszą, czyściejszą i ozdobioną żółtą,
mosiężną, wielka spinką, od której zwisają krótkie łańcuszki mosiężne. W
półciała przepasuje się szerokim pasem rzemiennym, nabijanym małymi rozmaitej
barwy guzikami. Mały okrągły czarny kapelusz otacza pasek z czerwonej
wstążki, za którym zatknięta wiązanka kwiatów górskich lub też z cisu. Na
nogi wdziewa nowe białe spodnie i kierpce, opatrzone białemi onuckami. To
jest cały strój górala odświętnie ubranego do kościoła lub na inne
uroczystości(...).
Główne pożywienie górali stanowi "moskal", "kluski", ziemniaki; w nieurodzaj
jedzą także zioła, liście i młode szyszki świerkowe, które zowią "majki",
prócz muchomoru jedzą prawie wszystkie rodzaje grzybów bez szkody dla
zdrowia. Zdarza się, że śnieg przysypuje niedojrzały jeszcze owies, łamie go
i gniecie; odcinają wtedy całe kiści tego owsa, suszą ziarno wraz z plewą,
mielą i zjadają! Bydle rzadko u nich pada, nim bowiem do tego przyjdzie,
przerzynają mu gardło i choćby nawet krew nie odchodziła, uważają je za
zdatne do jedzenia(...).
Wódkę i mocny węgierski tytoń "basiak" lubią namiętnie, tym dzielą się
chętnie, a fajeczka obchodzi z ust do ust, nie pomijając nawet
najpośledniejszego. Taniec, który składa się głównie z koziołków i skoków,
lubią także bardzo. Kto w tańcu najwyżej skacze, ten bywa przez resztę
tańczących szczególnie poważany, służy mu pierwszeństwo w wyborze najlepszej
tancerki lub takiej, która mu się podoba. Takimi wysiłkami zgrzany i potem
oblany tancerz, tarza się potem po ziemi dla ochłody, tak odświeżony i
wzmocniony zaczyna skoki na nowo.
Górale w czasie uprawy roli są bardzo pilni, skoro jednak ta pora przejdzie,
popadają w lenistwo i nic nie robią aż do czasu zbioru owsa i kopania
ziemniaków. Jedni z nich idą na Węgier, inni koczują z bydłem na pastwiskach
w górach. Inni starają się znaleźć jeszcze wygodniejszy sposób życia,
zarabiać kradzieżą.
Największą ozdobą w mniemaniu górali są włosy, które raz, dwa razy na
tydzień, szczególnie w niedzielę i święta maszczą masłem, sadłem lub innym
tłuszczem, stąd dojmująca i wstrętna woń, zwłaszcza w lecie w kościołach i
innych miejscach zebrania (...).
Górale, a zwłaszcza góralki pilnie uczęszczają do kościoła, szczególnie w dni
świąteczne, a do tego przygotowują się w przededniu i zjawiają się w
najprzedniejszem białem odzieniu.
Posty zachowują ściśle i nigdy ich nie zaniedbują, ale za to bez skrupułu
okradają się nawzajem lub wyrządzają sobie szkody (...).
Na śmierć są obojętni; rzadko ojciec opłakuje dziecko, mąż żonę i na odwrót.
Raczej małżeństwo cieszy się ze śmierci jednego z dwojga, byle tylko coś
zyskać na powtórnym ślubie. Również cieszy się brat i siostra ze śmierci
rodzeństwa, aby więcej odziedziczyć.
O ile góral tutejszy wydaje się być usposobienia dobrodusznego,
przyjacielskiego, o tyle jest on przytem chytry, przebiegły i mściwy. Nawet
przebaczywszy dawno wyrządzoną sobie zniewagę, stara się przy danej
sposobności nie zapominać jej i pomścić(...).
Jeżeli góral poczuwa się do winy i znajdzie się prócz tego w rękach
sprawiedliwości, jest wtedy łagodny, dobroduszny, jak wilk w dole, pełzający
i pokorny. Lecz na wolności w lesie zebrani górale są grubiańscy, butni,
zuchwali i hardzi, a także skłonni do rozlewu krwi. Słów obelżywych mają
dosyć, a poprzedzają one zazwyczaj bijatykę.
Nadzwyczajną trwogę czuje góral przed stanem żołnierskim. Aby go uniknąć,
kaleczy sobie ręce i nogi i obrzyna uszy. Przy poborze wojskowym podaje
przeróżne choroby i przekrzywia ciało w rozmaite postaci i zapuszcza kołtun.
Ojczyznę kocha bardzo. Żołnierze posiwieli w wojsku i którzy by mogli w obcym
kraju w służbie lub też w zakładzie inwalidów wyżyć, wracają do ojczyzny
(...).

A moze tu i teroz dołozycie swoje trzy grose drodzy Forumowice, he???

Pytomy piyknie, śmiało, nie krępujcie sie....chycić ino sie pióra, a ono
juz samo bee wiedziało, co pisać, hehe.







Obserwuj wątek
    • Gość: Gizd Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.03, 19:26
      Jo tam niywia, jo je synek ze Laband.

      Ale jak sie moga spytac, to chciou bych sie dowiedziec, ajk to je ze
      Gorolkami, he???
      • Gość: Ciupazka Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.it-net.pl 26.09.03, 19:44
        A jako ci sie zdaje, he?
        • Gość: Maszkytnik Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.03, 19:51
          No ja, Goralki to mi sie widzom "pyskate", ale ze pieronym wielkim sercym. Ale
          to ino take moje fantasmagorie...
          • Gość: Ciupazka Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.it-net.pl 26.09.03, 19:58
            Co to Maszkytnik? Co to fantasmagorie? Bo nie wiym co ci
            pedzieć...Maszkytniku, hehe
            • Gość: Pieron Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.03, 20:00
              Aaaa!, to jeszcze na nauki musicie "frelko". Mozno jaki mody juhas by sie
              znod ....!
              • Gość: Ciupazka Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.it-net.pl 26.09.03, 20:14
                A co to? Wstyd sie ucyć?
                • Gość: Zbereznik Niy do Cia, ino do chopow IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.03, 20:16
                  Ach!, kaj tam!!!

                  Styd to krasc i z frelki spasc!, he,he!
                  • Gość: Ciupazka Re: Niy do Cia, ino do chopow IP: *.it-net.pl 26.09.03, 20:21
                    Hehehe...Wies, jako u nos godajom? : spodł z g... i zabił sie....Hehe....
                    Nie było by tak źle, he?
                    • Gość: Szwager Re: Niy do Cia, ino do chopow IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.03, 20:24
                      Chopcy!!!


                      niyma leko na tym swiecie!!!
                      • Gość: Ciupazka Re: Dalyj o nos....cy nos duzo? IP: *.it-net.pl 28.10.03, 15:45
                        Oficjalne statystyki pokazują, że mamy na Podhalu jeden z największych
                        przyrostów naturalnych w kraju, a liczba mieszkańców w powiecie nowotarskim
                        systematycznie rośnie. Nieoficjalnie słychać, że niektóre rejony Podhala
                        starzeją się, wyludniają, a w jeszcze innych miejscowych w coraz większym
                        stopniu rdzennych górali zastępują przyjezdni z miast. Jak naprawdę wyglądają
                        zmiany demograficzne na Podhalu, dowiemy się pewnie dopiero po opublikowaniu
                        bardzo szczegółowych danych z ubiegłorocznego spisu narodowego.

                        Wieś Podczerwone, 4 kilometry na południe od Czarnego Dunajca przy głównej
                        drodze do Zakopanego. Brak przemysłu, turystyki, choć w sąsiedztwie są
                        wspaniałe bory torfowiskowe. Miejscowym do utrzymania się pozostaje tylko
                        rolnictwo. Najbardziej kompetentne dane na temat demografii we wsi ma ksiądz
                        proboszcz. Co roku w czasie kolędy liczy dokładnie mieszkańców parafii. Kiedy
                        zaczynał pracę duszpasterską, w Podczerwonem 14 lat temu mieszkało ok. 800
                        ludzi. W tym roku było ich niecałe 650 osób. Ubyło prawie 20 procent. Ten
                        ubytek rozkłada się na bardzo dokładne dane dotyczące ilości zawieranych
                        ślubów, liczby rodzących się i chrzczonych tu dzieci. Dla przykładu w roku 1975
                        w Podczerwonem ochrzczono 19 nowych obywateli. W roku 1989, tuż przed
                        politycznymi zmianami w Polsce - 12 dzieci. W roku 2000 nowych dzieci była już
                        tylko czwórka, w tym roku sześcioro, podobnie rok wcześniej. W latach 70. i 80.
                        bywało, że rocznie we wsi organizowano nawet ponad 10 wesel, ale średnia
                        wynosiła od 5 do 8. W 1992 roku w Podczerwonem ślub był już tylko jeden, rok
                        temu "aż" cztery, w tym roku zaledwie dwie pary powiedziały sobie "tak" przed
                        ołtarzem.

                        - Całe rodziny wyjeżdżają do Ameryki - przyznaje ksiądz proboszcz. - Albo
                        nielegalnie wyjeżdżają pojedynczo, a potem nie ma się kto żenić.

                        Brak młodych to brak dzieci, stopniowe starzenie się lokalnego społeczeństwa.
                        Była wicewójt gminy Czarny Dunajec Maria Ramska opowiada, że po jednej z analiz
                        okazało się, że z 18 absolwentów miejscowej szkoły podstawowej, którzy dziś
                        powinni wchodzić w dorosłe życie, we wsi pozostała... jedna osoba. Reszta
                        znikła. Prawdopodobnie za wielką wodą.

                        Opisane zmiany demograficzne nie do końca ujawniają się w oficjalnych
                        statystykach. Są one przygotowywane bowiem na podstawie ruchu w ewidencji
                        ludności, zameldowań i wymeldowań, tymczasem większa część wyjeżdżających do
                        Ameryki oficjalnie nadal przebywa w domu.

                        Według urzędu statystycznego, na koniec grudnia w gminie Czarny Dunajec, gdzie
                        leży i Podczerwone, mieszkało 20,8 tys. osób. O 900 osób więcej niż 8 lat temu.
                        Statystyka potwierdza jednak spadek liczby zawieranych małżeństw i rodzących
                        się dzieci. W 1995 roku w tej drugiej co do wielkości gminie wiejskiej Podhala
                        zawarto w sumie 114 związków małżeńskich, w roku 2000 - 105 małżeństw, w roku
                        2002 rekordowo mało, bo tylko 79. W tych samych latach liczba dzieci spadała
                        analogicznie z 296 do 258 (2000 rok) i 228 w roku ubiegłym. Obecnie w dorosłe
                        życie wchodzi jeszcze pokolenie z wyżu demograficznego lat 70. Liczba ludności
                        w wieku produkcyjnym systematycznie rośnie. Kiedy obecne parolatki wejdą w
                        dorosłe życie, dzieci może być jeszcze mniej, bo ogólnie średnia dzietność
                        rodzin poważnie spada.

                        Podobną tendencję wykazuje największa gmina wiejska w Nowym Targu. W roku 1995
                        mieszkało w niej 20,3 tys. ludzi, urodziło się 334 dzieci, ślub zawarło 121 par
                        młodych. W roku 2000 w tej samej gminie liczba mieszkańców urosła do 21,2 tys.,
                        ale urodziło się tylko 281 dzieci i zawarto 115 małżeństw. W roku ubiegłym
                        urodzeń zanotowano jeszcze mniej - 245 (spadek o 27 procent w ciągu zaledwie 7
                        lat), nowych małżeństw zawarto 114. Jeszcze niższy wskaźnik nowych małżeństw w
                        przeliczeniu na tysiąc mieszkańców ma w powiecie miasto Nowy Targ, Rabka i
                        Czorsztyn. W Czorsztynie 8 lat temu urodziło się 98 nowych obywateli, rok temu
                        o 20 dzieci mniej.

                        - Jak się przejeżdża przez takie wsie jak: Długopole czy Gronków widać
                        emigrację po liczbie opuszczonych domów - przyznaje wójt gminy Jan Smarduch. -
                        Są też miejscowości w gminie, które się dynamicznie rozwijają. Do Ludźmierza
                        przeprowadza się wielu mieszkańców Nowego Targu, którzy mieszkają na wsi i
                        pracują nadal w mieście. Dużo przyjezdnych widać w Łopusznej, we wsiach
                        położonych na obrzeżach jeziora czorsztyńskiego: Szlembarku, Knurowie, Dębnie
                        czy Harklowej, gdzie sprowadzają się ludzie z Krakowa. Niektórzy z nich
                        mieszkają tu sezonowo i pracują w Krakowie, ale są też przypadki, że meldują
                        się na stałe.(KS)Dz.P.





                        • Gość: Szwager Re: Dalyj o nos....cy nos duzo? IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.03, 22:46
                          Tyn problym mieli my niydowno i we Slonsku, a i tera jeszcze je utrapiyniym
                          naszych familii, co chopy do roboty poraset kilometrow jechac muszom, coby
                          miec za co zyc. Najgorsze je w tym wszyskim ize familia na tym niyroz ciyrpi.
                          • ciupazka Re: Dalyj o nos...nieciekawie... 30.11.03, 20:33


                            Podhale: Pijane Andrzejki
                            30.11.2003 11:21 (aktualizacja 12:47)
                            Bójki, wypadki i nietrzeźwi kierowcy - tak świętowano Andrzejki na Podhalu. W
                            Rabce doszło do bójki z udziałem 40-50 młodych ludzi. Dwie osoby zostały
                            ugodzone nożem. Policja ujęła dwóch nożowników - jednego z Krakowa, drugiego z
                            Oświęcimia.

                            Do innej wielkiej bijatyki doszło także podczas zabawy andrzejkowej w Nowej
                            Białej. Tam na szczęście nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, ale
                            zdemolowano remizę strażacką. Strażacy stracili w swej siedzibie wszystkie okna
                            i drzwi.

                            Do tragicznego wypadku doszło o północy w Knurowie. Pijany kierowca potrącił
                            dwie osoby. 27-letnią kobietę zabił na miejscu, jej towarzysz w ciężkim stanie
                            został przewieziony do szpitala.

                            W Poroninie zabawa andrzejkowa zakończyła się śmiercią uczestniczącej w niej
                            kobiety. Lekarze stwierdzili jednak naturalną przyczynę zgonu - serce nie
                            wytrzymało szaleństw na parkiecie. W Bukowinie Tatrzańskiej młody człowiek
                            wyskoczył z trzeciego piętra. Przeżył, ale ma uszkodzona nogę i kręgosłup.

                            (
                            • hanys_hans Re: Dalyj o nos...nieciekawie... 30.11.03, 21:11
                              ciupazka napisała:

                              >
                              >
                              > Podhale: Pijane Andrzejki
                              > 30.11.2003 11:21 (aktualizacja 12:47)
                              > Bójki, wypadki i nietrzeźwi kierowcy - tak świętowano Andrzejki na Podhalu. W
                              > Rabce doszło do bójki z udziałem 40-50 młodych ludzi. Dwie osoby zostały
                              > ugodzone nożem. Policja ujęła dwóch nożowników - jednego z Krakowa, drugiego
                              z
                              > Oświęcimia.
                              >
                              > Do innej wielkiej bijatyki doszło także podczas zabawy andrzejkowej w Nowej
                              > Białej. Tam na szczęście nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń, ale
                              > zdemolowano remizę strażacką. Strażacy stracili w swej siedzibie wszystkie
                              okna
                              >
                              > i drzwi.
                              >
                              > Do tragicznego wypadku doszło o północy w Knurowie. Pijany kierowca potrącił
                              > dwie osoby. 27-letnią kobietę zabił na miejscu, jej towarzysz w ciężkim
                              stanie
                              > został przewieziony do szpitala.
                              >
                              > W Poroninie zabawa andrzejkowa zakończyła się śmiercią uczestniczącej w niej
                              > kobiety. Lekarze stwierdzili jednak naturalną przyczynę zgonu - serce nie
                              > wytrzymało szaleństw na parkiecie. W Bukowinie Tatrzańskiej młody człowiek
                              > wyskoczył z trzeciego piętra. Przeżył, ale ma uszkodzona nogę i kręgosłup.
                              >
                              > (

                              Niywysoue te twoje wiadoomos´ci :-(
                              • Gość: Ciupazka Re: Dalyj o nos...nieciekawie... IP: *.it / 62.233.189.* 30.11.03, 21:21
                                Nie zawse na zdrowie pijokom wychodzi, ba jako, a i baby dobre, zatońcyć sie
                                na śmierzć to tyz trza umieć. Co za śmierzć... w tońcu...Ciekawe cy z
                                jakim Andrzejem tońcyła, cy z kim?
                                • ciupazka Re: Dalyj o nos...nieciekawie... 10.09.04, 08:44
                                  Coroz to nieciekawiyj pisom o nos, skąd to sie biere? Cy nos letnicy tak
                                  bałamucom, przecie downo tego nie było, cłek był cłekowi cłekiym,
                                  biydzicka ludzi biyła, hale kansi byli oni lepsi. Teroz dobrobyt w
                                  chałupak a o górolak coroz brzydziej pisom, ba jako. Cy to syćko nowo
                                  prowda???
                                  • Gość: Antosia Re: Dalyj o nos...nieciekawie... IP: *.chello.pl 10.09.04, 23:22
                                    Witojcie syćka moi mili forumowice!!
                                    Cas wrescie wracać w chałupe i brać się do roboty, bo na chwilke mnie tu ino
                                    nie było i sie teroz bieda wyrobić z cytaniem tyk syśćkik postów ftóre tutok
                                    przybyły przez te pare dni. (ale to dobrze, bo znacy ze sie cosik tu dzieje :))
                                    Cytom sobie tego posta i jaz sie mi na usta ciśnie historia z zycia wziento,
                                    a ftóra to niestety potwierdza to, iz o Górolak nieciekawiy pisom i godajom.
                                    Od paru rocków kuzyn mojego chłopa spotyko sie z dziywcynką (straśnie fajną),
                                    historia na pozór całkiem zwycajno, ale nie do końca. Otóż dziywcyna ta to
                                    szkolono pani z miasta, z bogatego domu, ftórej rodzice na samo słowo "Górol"
                                    dostajom drgawek. Argumenty ich są całkowicie absurdalne: po pierwsze-"..bo
                                    Góral", po drugie-"..bo ze wsi..", po trzecie-"..bo prostak.."a po czwarte-"..
                                    bo pijak.." I KONIEC, związku tych dwojga ani myślom pobłogosławić.
                                    Zmienić swojom postawom wiele nie zmieniom, telo co ino córka się od nik
                                    odwróci, bo kie młodzi sie kochajom i fcom być razem to i tak bedom.
                                    Jednakże dziwi mnie to skąd te niedorzeczne stwierdzenia: prostak, pijak itd.
                                    (Na moj dusiu skoro ludzie w miastach godajom o Górolak ze to pijoki, to jak by
                                    trza o nik powiedzieć?? Ja choć może honoru miastowych winnam bronić to tego
                                    nie cynie bo wiym ze i oni nie święci, a ino by "łatki" inksym przypiynali)
                                    Niek kozdy nojpierw sie sobie dobrze przypatrzy zanim o inksyk cosik powie.
                                    Pozdrawiam syćkik cieplutko!!!!
                                    • ciupazka Re: Dalyj o nos...nieciekawie... 11.09.04, 00:10
                                      Hej! Mom nadzieje , ze nie godos o ... hehe. I tak potrefiom zycie
                                      obmierzić młodym, ze nie dziwota, ze sie po jakimsi casie ozwiedom.
                                      Wiys, moja teściowa , kie sie jyj syn zyniył( stary kawaler, do tego
                                      jedyniok) miała 73 rocki , a teść 79 , mrugali dobrze ockami, bo jo
                                      z dziesięciorga , a ik syn som jak tyn patyk, nie umiejęcy nic robić, bo
                                      koło niego chodziyli wse i traktowali go wiecnie jako malućkiego. Nei, kie
                                      sie ozyniył, to telo pilnowali, cobyk mu Broń Boze krzywdy nie
                                      zrobiyła, coby sie bury biydocek nie przepracowoł, a BYŁO to
                                      PRZEDWOJYNNE JAŚNIEPAŃSTWO, ZE SŁUZĄCOM W CHALUPIE . Jo tyn egzamin słuzącyj
                                      dość długo zdawałak, teść zył 87 roków i trzy roki był sparaliżowany
                                      ( u mnie), a teściowa 97 roków i opiekunowanie jyj tyz mi sie dostało i
                                      to za darmo, razym przez 37 rockow. Ani nie wiym ka i kie to przeleciało, bo
                                      furt mlodo. hehe... Ba, nawet mi w chałupie syćka poumiyrali i na mnie
                                      syćko spadło. Zbiór doświadcyn, ftory mom, uodporniył mie na syćko , nie
                                      krzywduje se, haj, roboty nie brakowało i uwozom, ze zycie moje było
                                      piykne do cudu i barz treściwe. A co sie cłek narobiył, to jego i nifto mi
                                      tego nie zabiere. Nie dom recepty nikomu na zycie, bo jyj ni mom.
                                      Zycie samo pise se scenariusze i trza je realizować, ba casami jak
                                      barana dobrze za rogi chycić i sie ś nim mocować, coby mu dać rade, ba
                                      jako. Ech, ozpisałak sie, a cemu, bo tyz zderzenie dwók róznyk kultur
                                      przesłak na włosnyj skórze i jo i mąż, (górol i ceper) Wiecne
                                      kompromisy...Syćkik pochowałak, jedno wiym, ze mieli dobrze, ze oni syćka
                                      trefiyli na młodom , robotnom, z duzom odpornościom psychicznom górolice ,
                                      ftoro dawała i dała syćkiemu rade i bawiyła sie jesce razym z chłopeckiym w
                                      kariere naukowom, hehe. On wyjechoł do samiućkiyj górki z tytułami, jo
                                      musiała w pewnym casie(1981) dokonać wyboru i troske spasować, cego tyz nie
                                      załuje, rodzina barz wozno, a nauka to zozdrosno kochanka o syćko. Dwók
                                      nawiedzonyk w chałupie to o jedyn za duzo, hehe.
                                      Telo.Pozdr. I sie ino nie przejmuj, i jako moj ociec padoł: "twardo, po
                                      juhasku i do przodu" Hej!
                                      • Gość: Antosia Re: Dalyj o nos...nieciekawie... IP: *.chello.pl 11.09.04, 10:54
                                        Chwała Panu Bogu to nie chodzi Boże broń o mnie i mojego chłopa (choć historia
                                        może podobno). Moi ojcowie od razu zaakceptowali zięcia i nigdy nie cynili mi
                                        ani jemu zodnyk wyzutów, temu właśnie sytuacja ta jest dlo nas dość dziwno i
                                        śledzimy ją z duzym zainteresowaniem. Choć fakt dziywce to ma ze mną wiele
                                        wspólnego bo to właśnie dzięki niej poznałak mojego chłopa i ucyły my sie w
                                        jednej skole. Tak cy inacej zyce im syćkiego nolepsego, bo w tym miesiącu z
                                        tego co wiem chłopcysko idzie do rezerwy i nareście bedom mogli realizować
                                        swoje plany!!! Oby tylko ojcowie nie staneli im na drodze...
                                        • ciupazka Re: Dalyj o nos...nieciekawie... 02.11.04, 12:06
                                          Stare Bystre... pogłupieli do imyntu od ....wódki!

                                          dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.02/Podhale/01/01.html
                                          • Gość: Ciupazka Re: Kochano rodzinka.... IP: *.it-net.pl 26.11.04, 13:39
                                            Ba jako!
                                            Nei jako takim pomóc??? Cy ino tak, jako im pomogli?

                                            dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/11.26/Podhale/07/07.html
                • Gość: Ciupazka Re: ...Cy to syćko prowda??? ... IP: *.it-net.pl 15.04.05, 13:07
                  Kie tak se spomne ostatnie zachowanie nasyk po śmierzci Nasego Papiyża, to
                  fciałoby sie, coby te syćkie o nos niepochlebne uwagi były nieprowdom.
                  A o to juz sami musimy zadbać, nie inacyj, przez pamięć o Nim.
                  • ciupazka Re: ...Cy to syćko prowda??? ... 05.08.05, 01:50
                    Siyrpiyń miesiącem trzeżwości, ciekawość mnie biere, cy nase gazdy o tym
                    wiedzom? Nie ino gazdy, wczasowice tyz.. cy mniyj gorzołki pijom? Akcja AA
                    trwa. Moze ino na papiórze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka