bagracz
22.12.12, 09:09
Od dawna czułem intuicyjnie, że jest to bardzo ważna sprawa.
Pewnie gdzieś jest to już lepiej opisane, ale dzisiaj zainspirowany uwagą Przycinka, która doskonale trafia w moje intuicje, postanowiłem je tutaj opisać. W nadziei, że ewentualni dyskutanci pozwolą to uporządkować.
Zdefiniujmy zatem pojęcie i zjawisko o którym mowa.
Inflacja zobowiązań czyli spadek wartości WSZYSTKICH zobowiązań.
Intuicyjnie każdy pewnie wie, że jeśli ktoś ciągle pożycza, to tu, to tam. Nachodzi rodzinę, sąsiadów, bo banki już nie chcą mu pożyczać, jest niewiarygodny. Jego zobowiązania są niewiele lub nic niewarte. Jeśli coś spłaci to tylko po to by zyskać trochę wiarygodności by móc dalej pożyczać. Zwykle zresztą ewentualne spłaty dokonywane są za pożyczone pieniądze. W takich wypadkach mówi się o pułapce zadłużeniowej.
Gość nabrał tyle długów, że cierpi na chroniczny deficyt budżetowy. Dochody nie są w stanie pokryć wydatków na bieżącą egzystencję i spłatę starych długów.
Czyli pewnie wszyscy się zgodzą, że jeśli przybywa długu to maleje możliwość spłaty tych długów. Tak to działa na poziomie indywidualnym.
A co z poziomem państwowym?
Oczywiście jest podobnie. Przykłady z przeszłości i teraźniejszości są liczne i dobrze udokumentowane.
Poruszamy się przecież w przestrzeni systemu finansowego, którego fizyka oparta jest na tych samych podstawach. Obowiązujących zarówno dla pojednyczego osobnika, jak i tworów zbiorowych.
Skupmy się jeszcze raz na zdaniu "jeśli przybywa długu to maleje możliwość spłaty tych długów".
To kluczowa kwestia moim zdaniem. Bo możliwe są tutaj w zasadzie, tylko przysłowiowe dwa wyjścia.
1.Naturalne. System finansowy zmusza bankruta do faktycznego bankructwa. Czyli zabiera mu możliwości dalszego pożyczania. Czyli przyrostu długu. Zobowiązania ulegają zmniejszeniu po stronie bankruta. Wierzyciele spisują straty.
System się w naturalny sposób sam oczyszcza. Działaja mechanizmy samoregulacji systemu złożonego.
2.Wymuszone. Z zupełnie nieistotnych tutaj powodów, nie pozwala się na bankructwo faktycznego bankruta. Może on pożyczać dalej zwiększając swoje zobowiązania. Mechanizmy samoregulacji systemu złożonego są blokowane.
System finansowy jednak, nie pozwala na zwiększanie zobowiązań bez faktycznej możliwości spłat. To wynika z jego fizyki. Dlatego te spłaty muszą być dokonywane.
I dlatego właśnie obserwujemy bailouty. Albo z pieniędzy ukradzionych komuś innemu (pół biedy), albo z pieniędzy wydrukowanych.
Pół biedy oczywiście z punktu widzenia systemu finansowego a nie okradanych.
Oba te zjawiska już obserwowaliśmy i obserwujemy.
Bo pieniądz w systemie fiat, jest tylko materialną reprezentacją zobowiązań. I jeśli powstaje zobowiązanie/dług, to jednocześnie musi powstać pieniądz. Chyba, że to zobowiązanie scedujemy na innych (zwykle ordynarna kradzież)
Drukowanie zas to nic innego jak zmniejszanie wartości zobowiązań. Tylko uwaga. Wszystkich! Nie tylko tych dla pokrycia których pieniądze są drukowane.
Czyli tytułowa inflacja zobowiązań. Zwiększenie ilości pieniądza czyli reprezentacji zobowiązań musi prowadzić do zmniejszenia wartości zobowiązań.
To też wynika wprost z fizyki świata finansowego.
Moim zdaniem powyższe spostrzeżenie dobrze oddaje obserwowane zjawska i pozwala przewidzieć dalsze wypadki. Bez oglądania się na tony głupot jakie, nieświadomie lub świadomie, wypisują w różnych mediach fachowcy od budowania rzeczywistości alternatywnej. Czyli tej w jakiej ludzie chcieli by żyć, a nie tej rzeczywistej.