olka-17
05.10.09, 10:10
No własnie, to juz 20 lat mieszkam z alkoholikiem-moim mężem.Tyle terapii ile
on zaliczył to chyba mało kto.I NIC...
Płakałam,szantażowałam, prosiłam,groziłam, bez zezultatu na dłuższa mete.
W tym wszystkim wychowałam świetne dzieci, do których on ma teraz pretensje że
"tylko z matką".Od kilku miesiecy "jestem jędzą"-nie piore, nie podaję
jedzenia, nie tłumaczę, nie proszę nawet nie rozmawiam specjalnie bo nie mam o
czym.
I wiecie co -on ma do mnie pretensje,że jestem zła, nieczuła,że juz miał iść
się leczyc ale teraz to nie ma dla kogo,bo zyc mu się nie chce itp.
Poszedł na terapie , przerwał po miesiącu.Domaga się zainteresowania,
czułości, zrozumienia czyli tego wszystkiego czego mi brakowało przez te 20 lat.
Nie oczekuję tu współczucia czy jakiejś złotej rady. Po prostu w chwili
totalnego smutku piszę.