Dodaj do ulubionych

Koniec mojej rodziny

18.10.09, 12:02
Witam, moja inna historia w zasadzie podobna do innych. Maz pije,
uwazam tak tylo ja. Dla niego to nieudane malzenstwo. Dwoje dzieci,
nascie lat i kilka miesiecy. Wypowadzil sie bo wymagalam, szukal
swojej drogi, wrocil przed urodzinami dziecka, bylo spokojnie i
trzezwo. Sily starczylo na 3-4 miesiace. Znowu zabalowal. Odszedl bo
nie jest szczesliwy. Bywal obok nas, kontaktowal sie z dziecmi ale
pil dalej. Poki pijesz nie przychodz. Uszanowal to, jest wolny.
Teraz szuka kontaktu z synem, nie zawsze udalaj mu sie go nawiazac.
Bo ja buntuje. Mam juz przeciwko sobie wszystkich. I wszystko na
swojej glowe. Czy dobrze robie? Myslalam ze tak. Moze jakos malo
udolnie mi to wychodzi? Co moge jeszcze zrobic by to jakos poskladac?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 13:40
      mama_09 napisała:
      > ... Maz pije...
      > ... Mam juz przeciwko sobie wszystkich. I wszystko na
      > swojej glowe. Czy dobrze robie? Myslalam ze tak. Moze jakos malo
      > udolnie mi to wychodzi? Co moge jeszcze zrobic by to jakos
      poskladac?
      ____________________________________________________.
      Robisz naprawde wszystko b. dobrze, ale sama widzisz,
      ze zaczynasz watpic a to oznacza, ze w pojedynke nie
      dasz sobie z tym rady...!
      Moja sugestia: Zacznij chodzic na Mityngi Al-Anon, tam
      spotkasz takie osoby, ze nie bedziesz musiala potem juz
      zadawac takich pytan, jak dzisiaj...
      Glowa do gory.
      Konsekwencji i zdrowej milosci Tobie i dzieciom, zycze:
      A...
      • kate-1972 Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 14:07

        Chodzilam do porosu na terapie. Poprostu czasami jak widze to
        wszystko zaczynam watpic czy ma sens tak walczyc? Tylko sa
        dzieciaki...Dodaja sil
        • handra Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 14:47
          W mojej ocenie to blogoslawienstwo, kiedy alkoholik sam opuszcza
          rodzine. W naturalny sposob konczy sie katorga.

          A co do spotkan z synem, mysle, ze sprawe trzeba uregulowac sadownie.

          Znane sa takie przypadki, kiedy to niby tylko zona uwaza , ze maz ma
          problem. Tym sie nie przejmuj, bo to niby ktory uzalezniony przyzna
          sie, ze jest uzalezniony.

          • mama_09 Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 17:17
            Tak, koniec katorgi. Na dzis nei potrafie zaplanowac niczego na
            dluzej niz na 2 dni do przodu.Przegladam to forum, szukam nadzei.
            • aaugustw Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 21:05
              mama_09 napisała:
              > Tak, koniec katorgi. Na dzis nei potrafie zaplanowac niczego na
              > dluzej niz na 2 dni do przodu.Przegladam to forum, szukam nadzei.
              _________________________________________________________.
              Nie szukaj nadzieji... - Ty ja masz i bedziesz miala zawsze
              w sobie... - Ona umrze dopiero wraz z Toba...!
              Po co masz planowac "na jutro". Zyj w dniu dzisiejszym...!
              Mowia: "Chcesz Boga rozmieszyc, powiedz Mu, ze cos zaplanowalas" ;-)
              Wczoraj, Dzisiaj i Jutro ....
              (na dobranoc) : ;-)
              "Sa dwa dni w tygodniu, o ktore nie powinnismy sie martwic,
              dwa dni, ktore powinny byc wolne od leku i niepewnosci.
              Jednym z tych dni jest WCZORAJ, ze swymi bledami i klopotami, ze
              swymi bolami i cierpieniami. Wczoraj minelo juz na zawsze i nie mamy
              nad tym kontroli. Zadne pieniadze na swiecie nie wroca dnia
              wczorajszego. Nie mozemy zmienic nawet jednego slowa, ktore
              wypowiedzielismy wczoraj. Wczorajszy dzien przeminal.
              Drugim dniem, o ktory nie powinnismy sie martwic jest JUTRO,
              z mozliwoscia niepowodzen i ciezarow, z wieloma przyrzeczeniami i
              slabym ich dotrzymaniem. Dzien jutrzejszy jest rowniez poza
              zasiegiem naszej kontroli.
              Slonce dnia jutrzejszego wzejdzie w blasku albo spoza chmur, ale
              wzejdzie.
              Dopoki to nie nastapi, dzien jutrzejszy nie nalezy do nas.

              Pozostaje tylko jeden dzien –DZISIAJ.
              Kazdy czlowiek jest zdolny staczac bitwy jednego dnia.
              Tylko wtedy, kiedy dodamy ciezar tych dwoch strasznych wiecznosci -
              dnia wczorajszego i jutrzejszego, mozemy sie zalamac.
              Nie przezycia dzisiejszego dnia doprowadzaja czlowieka do utraty
              rozsadku, ale wyrzuty sumienia i rozgoryczenie za cos, co stalo sie
              wczoraj i lek przed tym, co moze przyniesc jutro.
              Dlatego wiec zyjmy jednym dniem. Zyj dniem dzisiejszym"
              A...

          • handra Re: Koniec mojej rodziny 18.10.09, 17:46
            Na co szukasz nadzei?, ze wroci, ze przestanie pic?

            Szukaj dla siebie czegos.
            • mama_09 Re: Koniec mojej rodziny 19.10.09, 10:14
              na terapii jest wiele dziewczyn, postawily warunki i rodzina sie
              scalila. A u nas jakby dom parzyl. Mam nadzieje na rodzine. Z
              obserwacji widze, ze z nim sie to juz nie uda. Nie zawalczy. Dla
              siebie? Wykanczam mieszkanie i chce urzadzic dzieciom , dla corki to
              pierwszy raz, swieta w nowym miejscu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka