mama_09
18.10.09, 12:02
Witam, moja inna historia w zasadzie podobna do innych. Maz pije,
uwazam tak tylo ja. Dla niego to nieudane malzenstwo. Dwoje dzieci,
nascie lat i kilka miesiecy. Wypowadzil sie bo wymagalam, szukal
swojej drogi, wrocil przed urodzinami dziecka, bylo spokojnie i
trzezwo. Sily starczylo na 3-4 miesiace. Znowu zabalowal. Odszedl bo
nie jest szczesliwy. Bywal obok nas, kontaktowal sie z dziecmi ale
pil dalej. Poki pijesz nie przychodz. Uszanowal to, jest wolny.
Teraz szuka kontaktu z synem, nie zawsze udalaj mu sie go nawiazac.
Bo ja buntuje. Mam juz przeciwko sobie wszystkich. I wszystko na
swojej glowe. Czy dobrze robie? Myslalam ze tak. Moze jakos malo
udolnie mi to wychodzi? Co moge jeszcze zrobic by to jakos poskladac?