30.11.09, 09:27
Dużo ostatnimi czasy myślę o obajednakich i postanowiłam popytać o tradycje
pijackie w naszych rodzinach. Dowiedziałam się od mojej rodzicielki, że mojej
prababki siostra, piła. Mama nigdy nie piła i nie paliła ,może szkoda,
zobaczyłabym ją inną, odkryłaby się więcej. Ojciec raz w miesiącu na wesoło
.Matka męża ,jak i moja. Ojciec męża jako jedyny z wielodzietnej rodziny
,alkoholik od dwudziestu lat trzezwy .Ja wychowałam się bez w alkoholu, jednak
w picie weszłam bardzo szybko bo już w podstawówce piłam wino. Mąż zaraz jak
poszedł do średniej szkoły, środowisko. Potem już razem. Przypomniałam sobie
jak miałam dwadzieścia parę lat ,opiłam sie i w nocy, z jednego końca miasta
na drugi, poszłam wyznawać matce miłość. Jak można się domyślić wyrzuciła
mnie za drzwi.Tak sobie analizuję nasze picie,to tyle. Musiałam się trochę
wypisać. Szukam przyczyn.
Obserwuj wątek
    • darekwolf Re: DNA 30.11.09, 09:37
      nie szukaj przyczyn........to droga do nikad
      jesli juz to zajmij sie skutkami. a zeby sie nie powtorzyly, w
      sposob naturalny wyjasnisz sobie kiedys przyczyny.
      tak to dziala.....wyjasnili mi to na terapii. wpierw sie z nimi
      nie zgadzalem, uwazalem to za wydumane. ale potem......czy dluzej
      nie pilem, okazalo sie ,ze mieli racje.
      latami grzezlem w szukaniu roznych przyczyn, moich rożnych
      zachowań, dzialań, uczuc, emocji......i zawsz kończylo sie tak
      samo. skoro znalazlem przyczyne, czulem sie poniekąd rogrzeszony.
      i czyniłem nadal to samo. bo niby czemu mialbym tego nie robic?
      skoro mialem w dzieciństwie o młodości "pod górke" znaczy ,że
      teraz mi sie nalezy " z górki"
      a prawda jest tak ,że nalezy mi sie tylko tyle, ile innym już nie
      potrzeba.
      heya
      • obajednacy Re: DNA 30.11.09, 10:32
        Jak poszłam mamie wyznawać miłość, to był skutek :) i nigdy
        sie to juz nie powtórzyło.
        Nie rozgrzeszam się jak znajdę przyczynę, ja jej jeszcze nie
        znalazłam .Tak czy siak mój cel to być trzeżwą ,
        a że sie Was ucepiłam:) to już musicie jakoś ze mną wytrzymać , z tymi moimi
        dywagacjami na temat i bez tematu :)
        • darekwolf Re: DNA 30.11.09, 10:35
          nic nie musimy ........to wszystko nasze widzimisie.
          ale Ci juz to wyjasnialem kiedys
          tu jst forum netowe........i kazdy moze
          ale nic nie musi.........no, chyba ,że jednak musi.ale wtedy
          zapraszam na mityngi Anonimowych Internautów.
          jakby co
          • obajednacy Re: DNA 30.11.09, 10:55
            Może jednak....pomożesz troche :)
            Nigdzie nie pójde ,tu jest mi dobrze, od nowa trzeba poznawać ludzi
            a ja nie mam pamięci do nicków i jest to dla mnie kłopot.
            Mam też coś takiego ,od dziecka bardzo przywiazuje się do miejsca.
            Odchodzenie jest dla mnie traumatycznym przeżyciem i wcale tutaj nie żartuję.
            • darekwolf Re: DNA 30.11.09, 11:18
              www.youtube.com/watch?v=Xg7p3LJZngU
    • e4ska Re: DNA 03.12.09, 11:25
      Obajedno...

      Ciekawość: jacy są inni ludzie? bliżsi albo dalsi - to znak, że masz w sobie
      dużo energii i chęci życia. Szkoda jednak przykładać zyciorysy własne i cudze do
      idiotycznego syndromu DDA.

      Mnie też kiedyś napadło i postanowiłam zostać DDD, no bo rodzice niepijący
      (matka wcale, ojciec bardzo mało, prawie abstynent, w domu naszym alkohol
      pojawiał się w porywach dwa, trzy razy na rok - z musu)... a postanowiłam
      zrealizować chorą wizję postfreudowską.

      Zohydzić dzieciństwo - nic trudnego. Przy pomocy fachowca łatwo zaszczepić uraz
      do końca życia. Zapominając, że nasze dziecko, szanując obyczaje domowe, tez uda
      się do specjalisty i uwierzy w toksyczną matkę. Co wymaga dłuuuugiego
      kosztownego leczenia.

      :-)))

      Wiesz, co ja wyczytałam z twojej opowieści? Że bardzo kochasz swoją mamę, a ona
      umiała trzymać cię w należytych ryzach. Jeśli coś po niej dziedziczysz, to chyba
      szansę na bycie dobrą i mądrą matką. Jeśli macierzyństwo ma coś wspólnego z
      mądrością... hmmm...

      Kobiety pokolenia naszych matek (moja jest starsza od twojej - na pewno) były
      uczone pewnej surowości, jak też nieokazywania uczuć w spontaniczny sposób.
      Miłość mojej mamy mogę rozpoznać nie w tym, że mi z hamerycka gada co chwila:
      kocham cię... ale w tym, że mimo swego wieku piecze wspaniałe ciasta z okazji
      moich odwiedzin, w dzień spodziewanego przyjazdu wychodzi na drogę i patrzy...,
      no i że lubi ze mną rozmawiać.

      Chociaż nie wiem, jak wyglądasz, wyobrażam sobie podciętą młodą dziewczynę,
      która natychmiast musi zapewnić mamę o swojej miłości...

      Heh, pośmiałam się wczoraj sama do swojej poduszki.
      Dzięki.
      :-))))
      • dom-za Re: DNA 03.12.09, 11:39
        A więc jednak można wspierać - Eska, robisz wspaniałą robotę! Piękne
        i mądre słowa o rodzinie...

        U mnie też rodzina była niemalże abstynencka. Nawet w dalszym
        pokoleniu nikt nie pił. Myślę jednak, że zbyt duża koncentracja
        mojej Mamy na strachu przed uzależnieniem jej dzieci, trochę mogła
        mnie pchnąć w złą stronę. Wiadomo, ze zakazny owoc smakuje
        najlepiej, zwłaszcza dla natury nieufnej i ruchliwej, chcącej
        wszystko wybróbować na własnej skórze.

        "Zohydzić dzieciństwo - nic trudnego. Przy pomocy fachowca łatwo
        zaszczepić ura z
        > do końca życia. Zapominając, że nasze dziecko, szanując obyczaje
        domowe, tez ud
        > a
        > się do specjalisty i uwierzy w toksyczną matkę. Co wymaga
        dłuuuugiego
        > kosztownego leczenia."
        - PRAWDA. To chyba najczęstsza linia "leczenia" u psychologów.
        Popatrzymy, co tam było dysfunkcyjne... Mama była kochana, ciepła.
        Pewnie za ciepła, pewne zbyt kochana. A może z rodzin dobrych
        pochodzą czasem dysfunkcyjne dzieci? Mimo dobrej, kochającej
        rodziny "wyłamałam się" ... Ktoś zawinił? Ja i tylko ja. Może nie
        rozpatruję tego w kategoriach winy, jednak sama odpowiadam za swoje
        zycie i moje dyskuncje należą do mnie.
        pozdr
        • obajednacy Re: DNA 03.12.09, 19:52

          Esko ,Dom_za dzięki za miłe słowa:)

          Esko myslałam o tym żeby wejść na forum DDA ,dla mnie ten syndrom nie jest
          idiotyczny , wybacz. Po namyśle doszłam do wniosku że powinnam poszukać miejsca
          dla siebie, tam gdzie będę mogła zabrać głos i będę wiedziała o czym rozmawiam.
          Od wczoraj trochę się zmieniło. Jeśli chodzi o moją mamę, dzisiaj ją rozumiem
          i nic do niej nie mam , wymagało to ode mnie dużo pracy i mnóstwo przemyśleń ,
          pracy nad sobą i moimi relacjami z mamą ,nie było tak wesoło jakby się mogło
          wydawać. Dziś już nie mam potrzeby zapewniać że ją kocham. Moje wspomnienia z
          marszu po miłość są smutne.Mama piecze pyszne ciasta ,robi wspaniałe desery, a
          już mistrzynią jest w robieniu domowych przetworów. Spełnia się w tym maksymalnie.
          • e4ska Re: DNA 03.12.09, 22:57
            A więc jednak można wspierać

            Hej, dziewczyny, ja nie wspieram... ja rozmawiam, myślę, zastanawiam się. Zawsze
            miałam ciekawość drugiego człowieka. I poczucie bliskości, co - owszem, zdarza
            się - zawodzi, ale do tego już się przyzwyczaiłam.

            Miło jest pogadać. A temat - cudowny, chociaż w praktyce - bardzo boli i doskwiera.

            w tym rzecz, że ludzi się zmieniają. Moja mama też bardzo się zmieniła. Uczymy
            się przez całe życie, wiec i nasi rodzice się uczą.

            Z moich rodziców najbardziej tępy, czyli pozostający przy swoim, bez
            umiejętności zmian - jest ojciec. To dziwne, ponieważ jest szalenie
            inteligentnym człowiekiem, pedagogiem, zawsze do niego przychodzono po jakieś
            porady. Świat idzie naprzód, zmienia się kultura, zmieniają się standardy
            obyczajowe, warunki życia - a mój tato tkwi gdzieś w okolicach Dmowskiego,
            Piłsudskiego, ba, w okolicach Łokietka czy hetmana Chodkiewicza :-)

            Całkiem dobrze czułby się, gdyby musiał łupać kamienie i ganiać za mamutem, bo
            ma wytrwałe nogi. Tematów w psychologicznych nastrojach nie da się z nim podjąć,
            bo ojciec swoje wie - i wszyscy z góry przyznajemy mu rację. Z przyczyny
            postępującej miażdżycy zrobił się sentymentalny - i np. co przyjadę, przedstawia
            mi zawartość portfela - czołowe miejsce zajmuje zdjęcie z mojej szkolnej
            legitymacji. Ja siedzę obok, a tato płacze z czułości - do moich warkoczyków.
            Denerwuje mnie ta słodka dziewczynka w portfeliku, ale co mam zrobić?

            Ba.
            :-)))
            • obajednacy Re: DNA 11.12.09, 20:33
              Też mam takie zdjęcia, wszystkim nam je robiono w tamtych czasach:)
    • dom-za Re: DNA 04.12.09, 00:17
      Chcąc nie chcąc samo podejmowanie tematu ważnego dla kogoś, kto
      szuka odpowiedzi, jest tym wsparciem. Przecież można ten temat
      podważyć jako z góry nielogiczny, wypiąć się i już. Niech sobie
      dziewczyna myśli, że głupio myśli. To jedno miłe słowo może czasem
      zdziałać cuda, wiadomo truizm, ale tak właśnie jest.

      Obajednacy w moim wątku odkryła przyczynę napisania go. Była nim po
      prostu radość, a może inaczej - ULGA. Wieczorami siedzę sobie z
      konieczności na forum "zdrowie" i grzebię się w tych wszystkich HCV-
      ach, boreliozach i innych przyjemnościach. Zobaczyłam z boku spis
      for i weszłam na "uzależnienia". Przeczytałam szybciutko kilka
      postów i doznałam olbrzymiej ulgi. Pomyślałam : Rany Boskie, co by
      było gdyby jeszcze do tego wszystkiego, do tych wszystkich chorób,
      paskudztw, doszło zmaganie się z alkoholizmem. Przecież byłam tak
      blisko, kto wie, ile picia jeszcze i skończyłoby się tym,
      że "buteleczka sięgnęłaby po mnie". Nie wiem i nigdy się nie dowiem,
      ile czasu jeszcze "bezpiecznego" picia było przede mną. Stale miałam
      świadomość tego, że piję za dużo, że to się może skończyć
      uzależnieniem. Mama wciąż mi to powtarzała, podsuwala jeszcze w
      liceum broszurki o alkoholizmie. Ile spraw w życiu mnie ominęło
      dlatego, że miałam tę nerwicę? Że nie trafiłam do lekarza, że nie
      miałam pojęcia jak skutecznie można sobie z tym poradzić. Jesli u
      kresu moich zmagań niemal przed każdym spotkaniem z innym
      człowiekiem lęk był tak duży, że trzeba było go zlikwidować
      alkoholem, to jak żyć? Izolowałam się, bo przecież nie będę wciąż
      pić przed spotkaniami albo telepać się ze strachu. Nie podjęłam się
      pisania doktoratu, no bo jak - będę pijana występować na
      konferencjach? Ja widziałam tylko taką alternatywę: albo będę się
      telepać i wszyscy zobaczą jaka jestem nienormalna albo się wcześniej
      napiję i wszyscy pomyślą, jaki ze mnie pijak ( a i tak będę się
      telepać, tylko jeszcze przy tym śmierdzieć). Czyli w sumie
      alternatywa żadna. Po prostu dół, zero światełka w tunelu. Kurcze,
      no przecież tak nie da się żyć... Ja do psychiatry poszłam z mamą, a
      raczej dopełzłam, bo tak się telepałam i umierałam ze strachu. Już
      na lekach mogłam podjąć psychoterapię, bo wcześniej poziom lęku by
      mi to nie pozwolił. gdyby nie ten pierwszy krok do psychiatry nie
      miałabym teraz nic, męża,dziecka, szacunku do siebie ( to ostatnie
      NAJWAŻNIEJSZE), lubienia siebie. Wszystko się zmieniło w moim życiu.
      Wiadomo, że nikt czytając to nie pomyśli :oj, ja też piję
      ryzykownie, to może przestanę. Ale może ktos jest w identycznej
      sytuacji,zalewa jakiś lęk, fobię, bo inaczej nie umie.
      Sorki, rozpisałam się, ale wracając - wsparcie, czasem to jedno
      słowo "dasz radę" dokonuje cudu.
      • obajednacy Re: DNA 11.12.09, 20:46

        Dom_za napisała:

        Mama wciąż mi to powtarzała, podsuwala jeszcze w
        liceum broszurki o alkoholizmie.

        Mądrą mamę miałaś.
        Ty też być mądrą mamą ,bo wszystko przed tobą, życzę Wam zdrowia.

      • aabroniewski Re: DNA 12.12.09, 11:42
        ja tesz miałem napisać doktorat ale gałczyński wciongnoł mnie do zaczarowanej
        dororzki i pojechaliśmy na bal szarlatanuw.
        • darekwolf Re: dziwni......alkoholicy 12.12.09, 12:03
          www.youtube.com/watch?v=-9q9ZSsdDT4&feature=related
    • rushmoore Re: DNA 12.12.09, 19:21
      dziadek pił, ojciec pił, ja piłem. Ale nie wierzę w "dziedziczność" -
      mój brat jest nieuzależniony, brat ojca też. To chyba bardziej
      kwestia środowiska i stylu życia niż predyspozycji genetycznych.
      • obajednacy Re: DNA 12.12.09, 20:07

        Kwestia środowiska i stylu życia niewątpliwie ma wpływu na alkoholizm.
        Rozmawiałam kiedyś z lekarzem , zapytałam jak to jest,
        że zostaje się alkoholikiem.
        Odpowiedziała mi krótko ,do tego też trzeba mieć predyspozycje.
        • rushmoore Re: DNA 25.12.09, 19:04
          pewnie i tak - prawda jest gdzies pośrodku
    • e4ska Re: DNA 13.12.09, 19:22
      Pozdrawiam, Oba, znalazłam wreszcie pewien cytat o DDA, com go była zgubiła.
      Bardzo stary i podarty nieco.

      Ale na razie muszę do reala... Spróbuję później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka