beka.smiechu-w.sali.obok
03.12.09, 21:59
Ponownie podobny temat.
Jakos to ostatnio napisalem, ze dziwi mnie pewna arogancja niepijacych
alkoholikow, ktorzy sami pili swiadomi niewlasciwosci postepowania, a innych
za to samo potepiaja. Wlasciwie nie sama dwulicowosc postepowania mnie
obruszyla, ale to co glebiej- czyli wypracowany precyzyjnie niczym mechanizm
zaprzeczen system wyparc co do swiadomosci picia.
Okazuje sie nagle, ze niepijacy alkoholicy gdy pili nie mieli pojecia, ze
robia niewlasciwie. Glosy w odpowiedzi na moj wpis potwierdzily to- uderz w
stol... Wbrew oczywistej logice udowadnia sie, ze "naprawde" mozna pic ciagami
po miesiac i nie miec pojecia, ze cos jest nie tak.
Mechanizmy obronne kazdego alkoholika oczywiscie odsuwaja od niego pelnie
swiadomosci, ale ja nie udowadnialem, ze alkoholik jest w pelni swiadom
szkodliwosci picia- ale ze jesli pije bardzo duzo czasem musi do niego
docierac, ze cos jest nie tak.
Podejde do rzeczy z innej strony- dlaczego wiekszosc ludzi nie pije duzo i nie
uzaleznia sie, choc w oczywisty sposob wieksza czesc ludzi lubi efekt
dzialania alkoholu, pomijajac smak czy wzgledy towarzyskie.
Dlatego, ze wiedza, ze to szkodliwe, nieakceptowalne czy nawet glupie.
Ludzie, ktorzy bardzo lubia efekt podpicia czy upicia, a jest ich bardzo
wiele, nie robia tego jednak na codzien, znaja granice i umiar.
Pytanie, jak to sie stalo, ze Ci ludzie- nie ksztalceni nigdy w alkoholizmie i
nalogach, jakos intuicyjnie znaja norme, a alkoholik biedny nie zna, nie ma
pojecia, w ogole nie wie ze zle robi?
No bo coz, pojawilo sie tutaj dociecie mnie, ze po terapii to wiem, a oni
przed terapia to nie wiedzieli. No to skad szarzy ludzie, ktorzy hamuja sie i
znaja umiar, a nie byloi na terapii, to wszystko wiedza?
Odpowiedz jest prosta- kazdy takie rzeczy intuicyjnie wie, pomijajac
uposledzonych psychicznie. Alkoholik wypracowuje mechanizmy- ale logika mowi,
ze skoro je wypracowuje, to znaczy ze jednak cos wie. No bo po co mechanizm
zaprzeczen u kogos, kto nic nie wie?
Tu tez pojawia sie zarzut i pretensja, ze jak sie bylo na terapii to juz nie
wolno pic. Mozna pic czterdziesci lat ciagami i jest sie niewinnym. aLe jak
sie pojdzie do osrodka i uslyszy pare wykladow, to juz jest sie winnym.
Alkoholik pije mimo wiedzy o szkodliwosci. Na tym polega mechanizm zaprzeczen.
Gdyby wyklady terapeuty leczyly z alkoholizmu to by skutecznosc byla 100%.
Wiec ogolnie- dziwne te pretensje i dziwne te samozaklamanie.