woka-liza
17.06.10, 12:29
Witam!
Mój mąż po prawie 3 latach picia poszedł wreszcie do poradni.
Czekałam z nadzieją, nic nie mówił - nie pytałam. Następnego dnia
zapił i powiedział, że odesłali go z poradni bo stwierdzili u niego
brak motywacji do leczenia. Pani psycholog powiedziała, że ma
przyjśc jak będzie miał motywację. Załamałam się. Czy nie powinno
być tak, że jak wreszcie się tam zjawił powinni zrobic wszystko żeby
go nie zniechęcać? Jak poszedł sam z siebie to już był jakiś krok,
jakaś szansa, pokazał, że chce. Są jakieś procedury w tych
poradniach? Czy mogli tak postąpić?