Dodaj do ulubionych

Brak motywacji - diagnoza poradni

17.06.10, 12:29
Witam!
Mój mąż po prawie 3 latach picia poszedł wreszcie do poradni.
Czekałam z nadzieją, nic nie mówił - nie pytałam. Następnego dnia
zapił i powiedział, że odesłali go z poradni bo stwierdzili u niego
brak motywacji do leczenia. Pani psycholog powiedziała, że ma
przyjśc jak będzie miał motywację. Załamałam się. Czy nie powinno
być tak, że jak wreszcie się tam zjawił powinni zrobic wszystko żeby
go nie zniechęcać? Jak poszedł sam z siebie to już był jakiś krok,
jakaś szansa, pokazał, że chce. Są jakieś procedury w tych
poradniach? Czy mogli tak postąpić?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Czy on moze tak postepowac...!? 17.06.10, 17:00
      woka-liza napisała:
      > ... Czy mogli tak postąpić?
      ____________________________.
      Wokalizko, w tych paru zdaniach, ktore napisalas
      wszystko wyrazilas... - Tam widac jak mocno jestes
      wspoluzalezniona... - Tam wyczytalem madrosc ludzi
      pracujacych w tej poradni... - Tam opisane jest to
      nadete Ego Twojego meza, ktory podpiera sie innymi,
      aby moc dalej pic... - Tam wreszcie widac, jak mocno
      on Toba manipuluje, zeby dalej chlac poszedl nawet do
      tej poradni, tylko ze tam jego cwaniactwo rozszyfrowali
      w paru sekundach... - Ide dalej ogladac pilke...
      A...
      • mmaciekg Re: Czy on moze tak postepowac...!? 17.06.10, 18:36
        100% racji auguścika

        Przyszło mi do głowy porównanie trzeźwienia np z nauką obcego języka.
        Ktoś chce się nauczyć i sam robi wszystko żeby to osiągnąć. Dodatkowo
        chodzi na kurs, na którym stara się, uważa, pyta, robi wszystko żeby
        osiągnąć *SWÓJ* CEL. I ten cel osiąga.
        Kto inny przychodzi na kurs. Robi telefonem zdjęcia dup siedzących
        przed nim. Co 3 min spogląda na zegarek, za okno, i odlicza czas do
        końca lekcji. Znam takich - 'uczą się' angielskiego od 10 lat, i tak
        naprawdę hcuja umieją. Najczęściej to jest ktoś , kogo np przysłali
        rodzice, rzadziej pracodawca, najrzadziej ktoś kto przyszedł z
        własnej chęci i ambicji (no bo wtedy po co właściwie miałby
        przychodzić?).
        Zdaje mi się że dokładnie tak samo jest z trzeźwieniem.
        Pięknie powiedzieli Twojemu mężowi! Po co ma tracić czas u nich?
    • czlowieek Re: Brak motywacji - diagnoza poradni 17.06.10, 19:10

      Tak naprawdę to nie wiadomo jak wyglądała rozmowa Twojego męża w
      poradni. Być może było tak, że w trakcie rozmowy z terapeutą padły
      takie słowa, że on nie ma jeszcze motywacji do leczenia, albo sam
      odpowiadając na jakieś pytanie stwierdził, że tak właśnie jest, i po
      prostu wstał i sobie poszedł. Nikt go nie odsyłał z kwitkiem, a
      wybrał sam. Najwyraźniej wystraszył się zmiany wielkiej, trudu,
      bycia alkoholikiem, naznaczenia, diabli wiedzą czego. Jeśli ktoś
      chce się leczyć, to nie wyrzucają raczej. A jeśli nie chce, to
      niewiele można zrobić.

      Być może też było zupełnie inaczej, ale rzeczywiście, wygląda na to,
      że nie jest jeszcze gotowy na trzeźwienie. Jeszcze musi popić.

      Alkoholicy kłamią. Nawet wtedy, kiedy mogliby powiedzieć prawdę. Weź
      i to pod uwagę.

      Trudna może być dzisiaj dla Ciebie do przyjęcia informacja, wyda się
      nawet niezrozumiała, że alkoholizm jest chorobą całej rodziny. Więc
      i Ty możesz sobie pomóc. Zmienić swoje życie na lepsze. Wyjść z
      współuzależnienia. To bardzo pomoże także jemu. Twojemu mężowi.

      Idź do tej poradni na rozmowę... ale w swojej sprawie, nie jego. On
      musi sam. Tam pewnie dowiesz się robić dalej. Od zawodowców. Więc to
      najlepsze możliwie miejsce.

      Oprócz tego istnieje, pewnie także blisko Ciebie, wspólnota Al-anon.
      To jest wspólnota osób współuzależnionych. Najczęściej spotykają się
      tam kobiety, które znalazły się w sytuacji podobnej do Twojej, choć
      nie tylko, i dzielą się między sobą doświadczeniem, siłą i nadzieją.
      Informacje o Al-anonie łatwo znajdziesz w internecie. Pędź tam po
      informacje i wsparcie.

      Pozdrawiam Cię


      --
      ///////////////////////////////////

      • elfkabezhaltera Potwierdzam 17.06.10, 19:58
        czlowieek napisał:

        >
        > Alkoholicy kłamią. Nawet wtedy, kiedy mogliby powiedzieć prawdę. Weź
        > i to pod uwagę.

        Kiedy piłem kłamałem. Odruchowo. Nawet jeśli prawda mi w żaden sposób "nie
        szkodziła".
        • aaugustw Re: Potwierdzam 17.06.10, 20:31
          elfkabezhaltera napisała:
          > ... Kiedy piłem kłamałem. Odruchowo. Nawet jeśli prawda mi w żaden
          sposób "nie szkodziła".
          ___________________________________________________.
          Tylko ze ja wtedy sam wierzylem w to co mowilem - klamiac...!
          Bez drugiego trzezwego alkoholika, (ktory to przezyl), nigdy
          nie dowiedziallbym sie o swoich wadach charakteru, z ktorymi
          wyroslem bylo mi dobrze i do ktorych sie przyzwyczailem...!
          A...
          • elfkabezhaltera A to już inna sprawa 17.06.10, 21:13
            aaugustw napisał:

            > ___________________________________________________.
            > Tylko ze ja wtedy sam wierzylem w to co mowilem - klamiac...!
            > Bez drugiego trzezwego alkoholika, (ktory to przezyl), nigdy
            > nie dowiedziallbym sie o swoich wadach charakteru, z ktorymi
            > wyroslem bylo mi dobrze i do ktorych sie przyzwyczailem...!

            To, że żyłem we własnej rzeczywistaości to inna sprawa :)
            A inna, że nie potrawiłem uczciwie odpowiedzieć na pytanie "która godzina?" ... :(
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Potwierdzam 18.06.10, 01:13
          elfkabezhaltera napisała:

          > czlowieek napisał:
          >
          > >
          > > Alkoholicy kłamią. Nawet wtedy, kiedy mogliby powiedzieć prawdę. Weź
          > > i to pod uwagę.
          >
          > Kiedy piłem kłamałem. Odruchowo. Nawet jeśli prawda mi w żaden sposób "nie
          > szkodziła".


          Moze czasam tak jest, ale nie ma co generalizowac, ja nigdy odruchowo nie
          klamalem z powodu picia w kwestiach nie zwiazanych z piciem.
          Klamanie alkoholika z reguly zwiazane jest z tym, ze musi zapewnic sobie dalsza
          mozliwosc picia. To jest jak normalniejsze zachowanie wynikajace nie z
          alkoholizmu a z natury ludzkiej. Alkoholizm jest tutaj tylko wyzwalaczem.

          Jesli ktos nie chce isc do pracy, to bedzie wymyslal klamstwa by uzasadnic to,
          ze jest bezrobotny. Jesli ktos nie chce isc do dentysty bo sie boi, bedzie
          klamal, ze go zab juz nie boli, albo ze pojdzie za miesiac. Natura ludzka, zaden
          alkoholizm. W alkoholizmie klamie sie by pic, ale to nie jak by chcial august
          jakas wyjatkowa cecha alkoholizmu, tylko po prostu ludzka cecha w sluzbie
          alkoholizmu.

          Druga rzecz, to leczenie ludzi ktorzy nie chca i nie beda pic to zadna sztuka,
          sztuka to przekonac tego co chce by nie chcial.
          Na tym forum i w ogole posrod wielu trzezwiejacych alkoholikow panuje dziwna
          moda na udawanie medrca, niczym nie poparta. Zwykle oczywistosci ubiera sie w
          szaty magiczne, by uzasadnic swoje pierdzielenie o niczym.

          Moja rada jest prosta, jesli maz zostal odeslany z poradni, niech pojdzie do
          innej poradni, niech chodzi dotad, az trafi na kogos kto chce mu pomoc, a nie
          kto chce pomoc sam sobie. Wielu terapeutow jest po prostu leniami, i musza
          uzasadnic swoje lenistwo klamstwami- nomen omen jak alkoholik swoje picie.

          Oczywiscie, nikogo nie da sie zmusic do leczenie czy niepicia, ale odsylanie do
          domu z diagnoza "niegotowy" pachnie taniocha i nierobstwem.


          • konto.goscia Re: Potwierdzam 18.06.10, 08:36
            beka.smiechu-w.sali.obok napisał:

            > Oczywiscie, nikogo nie da sie zmusic do leczenie czy niepicia, ale
            odsylanie do
            > domu z diagnoza "niegotowy" pachnie taniocha i nierobstwem.

            nie wiadomo wprawdzie jak wyglądała ich rozmowa, może padła
            propozycja "to może pan spróbuje się powstrzymać 2 tygodnie" i
            odpowiedź "nie" i jak dla mnie to kończy dyskusję, po prostu koleś
            nie jest gotowy.
            Można mu roztaczać piękne widoki, podawać pociągające przykłady, ale
            dopóki gość osiąga więcej korzyści (psychologicznych) niż szkód, to
            szkoda czasu i atłasu.
            • 7zahir Racja - prawdopodobnie nie osiągnął swojego dna 18.06.10, 08:46
              blog.onet.pl/40117,archiwum_goracy.html
          • fuuuu Re: Potwierdzam 18.06.10, 10:15
            A Ty wierzysz w taką diagnozę,przecież to jakaś bzdura.
            • aaugustw Re: Potwierdzam 18.06.10, 10:45
              fuuuu napisała:
              > A Ty wierzysz w taką diagnozę,przecież to jakaś bzdura.
              ______________________________________________.
              Jezeli masz na mysli te "diagnozę przychodni" - tak,
              wierze w nia... - Czlowiekowi niedoswiadczonemu moze
              wydawac sie to bzdurne, ale wiedz, ze ten kto naprawde
              chce trzezwiec bedzie "trawę żarł", jezeli zobaczy w tym
              mały płomyk nadzieji na wytrzezwienie...
              Bo tych, ktorzy oszukuja swoje zony, (mezow) i spoleczenstwo,
              kradnac innym czas i pieniadze podatnikow jest dostatecznie
              duzo...! - Miejsce jest tylko dla tych, ktorzy naprawde chca
              cos robic przeciw tej chorobie, a ci ktorzy nie chca to zwykłe
              pijusy i kretacze, zyjacy na koszt innych...!
              A...
              • fuuuu Re: Potwierdzam 18.06.10, 12:09
                Myślę, jestem pewna ,że to jest interpretacja tegoż pana co "chciał"
                iśc na odwyk.Udał się tam zapewne za namową żony,a kiedy usłyszał,że
                musi chciec leczyć się z własnej wolia,tak sobie to wytłumaczył.Po
                prostu nie sięgnął swojego dna i uważa ,że nie jest chory,a zrobi i
                powie wszystko żeby wymigac się od terapii.
                • aaugustw Re: Potwierdzam 18.06.10, 12:13
                  fuuuu napisała:
                  > ... Po prostu nie sięgnął swojego dna i uważa ,że nie jest chory,a
                  zrobi i powie wszystko żeby wymigac się od terapii.
                  ____________________.
                  Podobnie to widze...!
                  A...
    • 7zahir Re: Brak motywacji - diagnoza poradni 17.06.10, 19:14
      Za dobrze mu z Toba,żeby wykrzesał z siebie motywacje.
      A do poradni poszedł, dla swiętego spokoju
      i żeby utwierdzić Cie w przekonaniu,
      że w jego przypadku to nie ma sensu.

      Poczytaj tu:
      www.zaburzenia.pl/forum/printview.php?t=1203&start=0&sid=b8123df555e31d65c6c92ba00d1fe151
      i tu:
      www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1296
      • oryginal23 Re: Brak motywacji - diagnoza poradni 18.06.10, 00:39
        Świetne znalazł rozwiązanie, wmówił żonie, że teraz się napije i
        poszuka motywacji.
        Alkoholicy to niezwykle pomysłowi ludzie.
        23.
        • pierzchnia Re: Brak motywacji - diagnoza poradni 18.06.10, 12:59
          Przy takim upale trudno o motywację - trzeba pić - choćby wodę z bajora.
          Ja to nawet odłączyłem boczną ściankę od komputera i podłączyłem wielki pokojowy wentylator - prockowi też jest gorąco.
    • aaugustw [...] 19.06.10, 10:55
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • pierzchnia Re: Potwierdzam 19.06.10, 11:22
        August napisał:
        "A´propos: Jestem juz na wczesniejszej rencie - udalo sie...!"

        Szczerze gratuluję!
        Robota to głupota!
        • aaugustw Re: Potwierdzam 19.06.10, 11:50
          pierzchnia napisał:

          > August napisał:
          > "A´propos: Jestem juz na wczesniejszej rencie - udalo sie...!"
          - - - - - - - - - - -
          > Szczerze gratuluję!
          > Robota to głupota!
          _____________________.
          Dziekuje...! ;-)
          Praca uszlachetnia, (odwrotnosc nie jest znana),
          ale ja w dobie tego kryzysu zostawilem ja innym...!
          A... ;-)
          "Robote dac jest swietsze od brania"
          • deoand Re: Potwierdzam 19.06.10, 18:00
            Ano do wszystkiego trzeba miec motywację i do grania w piłkę nożna co widac
            chocby po Angolach i żabojadach oraz co oczywiste po pijakach .

            Wyslij meza do aarencisty augusta i wtedy w przeciwieństwie do Poradni gdzie
            szanse na wyleczenia równaja sie zero procent ma mąż szanse 50 na 50 bo albo
            august zmotywuje twego męża do NIE- Picia albo mąz zmotywuje augusta di PICIA.

            Pamietaj o drobnym załaczniku do renty augusta płatnym z góry
            • aaugustw Re: Potwierdzam 19.06.10, 18:25
              deoand napisał:
              > Ano do wszystkiego trzeba miec motywację i do grania w piłkę nożna
              co widac chocby po Angolach i żabojadach oraz co oczywiste po
              pijakach.
              > Wyslij meza do aarencisty augusta i wtedy w przeciwieństwie do
              Poradni gdzie szanse na wyleczenia równaja sie zero procent ma mąż
              szanse 50 na 50 bo albo august zmotywuje twego męża do NIE- Picia
              albo mąz zmotywuje augusta di PICIA.
              > Pamietaj o drobnym załaczniku do renty augusta płatnym z góry
              __________________________________________________.
              No i deo doczekal lata, aby z zimowych skokow przejsc
              na pilke nozna po to, aby podkreslic moja ciepla rente...!
              A...
              Ps. Zalacznik do renty w postaci wyplaty 20-letnich skladek juz mam,
              ale nie pogardze tym twoim "drobnym zalacznikiem"...! ;-)
              • pierzchnia Re: Potwierdzam 19.06.10, 18:38
                August napisał:
                "Ps. Zalacznik do renty w postaci wyplaty 20-letnich skladek juz mam,
                ale nie pogardze tym twoim "drobnym zalacznikiem"...! ;-)"

                Zupełnie jak, w Bitwie pod Grunwaldem:
                "Mieczy u nas dostatek, ale i te przyjmiemy na chwałę zwycięstwa."
                • woka-liza Dzięki! 22.06.10, 11:19
                  Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
                  Fakt, że nie wiem jak ta rozmowa w poradni przebiegała - pewnie
                  macie rację. Musi jeszcze mułu łyknąć, bo dno nie wystarczyło.
                  Ja chodzę na terapię i do Al-anon. Dużo udało mi się zrobić dla
                  siebie - nie potrafię jeszcze ostatecznie zakończyć walki z chorobą
                  męża i panować nad złością i frustracją. Na tym, to znaczy, na
                  zmianie siebie będę się teraz skupiać. Planuję wyprowadzkę, ale z
                  dwójką małych dzieci to niełatwa decyzja. Tak a wściekłą czasem
                  jestem...... Ale pracuję nad tym, teraz np. wyjeżdżam na 3 dni sama
                  i mam zamiar się dobrze bawić - tak w ramach terapii ;) Dzieci jadą
                  z tatą do babci - tylko pod tym warunkiem mu je zostawiam. Smutne to
                  wszystko...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka