Dodaj do ulubionych

no więc zaczynam..

15.11.10, 11:06
Witajcie...

Dziś idę na konsultacje przed terapią otwartą (dwa razy w tyg.)
Od jutra chcę zacząć leczenie. Przemoglem się i powiedziałem mojemu szefowi, że jestem alkoholikiem.. Zrozumiał..
Okazało się, że sam jest nie pijącym od 2 lat alkoholikiem... Po terapii...

Niesamowite mam szczęście...
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Hura! 15.11.10, 11:51
      belzebubek_34 napisał:

      > Witajcie...
      >
      > Dziś idę na konsultacje przed terapią otwartą (dwa razy w tyg.)
      > Od jutra chcę zacząć leczenie. Przemoglem się i powiedziałem mojemu szefowi, że
      > jestem alkoholikiem.. Zrozumiał..
      > Okazało się, że sam jest nie pijącym od 2 lat alkoholikiem... Po terapii...
      >
      > Niesamowite mam szczęście...

      No to tylko gratulować. I decyzji i szefa!
      Szefowi zresztą też :)

      Słyszałem kiedyś, że co siódmy człowiek w Polsce to alkoholik - czasem wydaje mi sie to stwierdzenie jest prawdziwe :D
      • belzebubek_34 Re: Hura! 15.11.10, 11:57
        Muszę przyznać, że takiego szefa to życzę każdemu.. Zdaje się że w ten sposób realizuje założenie 12 kroku, ale mogę się mylić..

        No i jakby nie było, ratuje mi zycie...
        • elfkabezhaltera 12 krok 15.11.10, 12:33
          belzebubek_34 napisał:

          > Muszę przyznać, że takiego szefa to życzę każdemu.. Zdaje się że w ten sposób r
          > ealizuje założenie 12 kroku, ale mogę się mylić..
          To jest możliwe :)

          Moi szefowie - choć nie alkoholicy - życzliwie podeszli do mojego wyjazdu na odwyk.
          Nie byli nawet zdziwieni, kiedy powiedziałem, gdzie i na jak długo jadę ... co mnie wtedy zdziwiło, bo "jak to, tak dobrze się kryłem?!?"
          Eh, przyćmiony umyśł czynnego alkoholika ...

          W każdym bądź razie, terapeutyzuj się na zdrowie!



    • aaugustw Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 12:00
      belzebubek_34 napisał:
      > Witajcie...
      > Dziś idę na konsultacje przed terapią otwartą (dwa razy w tyg.)
      > Od jutra chcę zacząć leczenie. Przemoglem się i powiedziałem mojemu szefowi, że
      > jestem alkoholikiem.. Zrozumiał..
      > Okazało się, że sam jest nie pijącym od 2 lat alkoholikiem... Po terapii...
      > Niesamowite mam szczęście...
      ___________________________________________________.
      Gratuluje wyboru... - Tak trzymaj...!
      A...
      Ps. Moja sugestia: sprobuj chodzic takze na darmowe, anonimowe
      spotkania zwane Mityngami AA. Tam spotkasz alkoholikow takich,
      ktorzy daja sobie z ta choroba rady... - No chyba, ze uwazasz sie za
      lepszego od nich alkoholika...(!?).
      • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 12:28
        na meetingi chodziłem... ale przestałem :(
        muszę teraz przełamać wstyd i tam wrócić..

        Dzięki ..
        • aaugustw Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 12:40
          belzebubek_34 napisał:
          > na meetingi chodziłem... ale przestałem :(
          > muszę teraz przełamać wstyd i tam wrócić..
          _____________________________________.
          Kiedy juz przelamiesz wstyd, sprobuj zrozumiec
          nie tych ludzi tam przychodzacych, lecz ten ich Program,
          ktory z czasem stanie sie takze Twoim Programem zycia...
          Wybierz jednak sobie taki Mityng, na ktorym bedziesz czul sie jak "u siebie"... ;-)
          A...
    • kuk_krakauer Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 12:45
      Gratulacje!!!

      I tylko jedno Ci powiem nie Od jutra chcę zacząć leczenie, a od dzis zaczynasz!!! No bo, mam nadzieję, nie chcesz urządzić 'pożegnania z bronia'...
      • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 12:51
        wiesz co... przyszło mi to do głowy... :(:(

        Ale nie mam takiego zamiaru.
        • elfkabezhaltera Upić się ten "ostatni raz" 15.11.10, 13:08
          belzebubek_34 napisał:

          > wiesz co... przyszło mi to do głowy... :(:(
          >
          Taka myśl u alkoholika jest całkiem naturalna ... tacy jesteśmy ...

          Na odwyk w Łukowie sporo pacjentów docierała na kacu - choć zalecany był jakiś tam okres absytnencji ...

          > Ale nie mam takiego zamiaru.
          Dobrze!
        • kuk_krakauer Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 14:37
          belzebubek_34 napisał:

          > wiesz co... przyszło mi to do głowy... :(:(
          >
          > Ale nie mam takiego zamiaru.

          I bardzo dobrze, po prostu dzis nie pij. Ja sobie powtarzam od jakiegos czasu "dziś sie nie napiję" i tak codziennie... Pomaga....
    • 7zahir Re: no więc zaczynam.. 15.11.10, 16:10
      Dziękuje, że napisałeś.
      Zostań z nami i dziel się swoimi przeżyciami.
      Pomozesz tym, ktorzy nadal walcza ze sobą.
      Pozdrawiam serdecznie :-)
      • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 12:31
        Bardzo dziękuję wszystkim za miłe powitanie.
        Jednocześnie mam pytanie.. Jak długo po odstawieniu alkoholu będę cierpiał na bezsenność?
        Czy z własnego doświadczenia możecie mi coś podpowiedzieć?

        • boja55 Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 12:44
          belzebubek_34 napisał:

          > Bardzo dziękuję wszystkim za miłe powitanie.
          > Jednocześnie mam pytanie.. Jak długo po odstawieniu alkoholu będę cierpiał na b
          > ezsenność?
          > Czy z własnego doświadczenia możecie mi coś podpowiedzieć?
          > Organizm domaga się alkoholu i będą zdarzały Ci się różne nawroty choroby,bo jest to wpisane w chorobę alkoholową.Jeśli u siebie zauważę nawrót,lub ktoś mi powie że dziwnie się zachowuje bezzwłocznie udaję się na miting AA,lub rozmawiam o tym z drugim trzeźwiejącym alkoholikiem.Mnie to pomaga,a Tobie proponuje pójście na miting AA i powiedzenie o tym
        • pierzchnia Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 12:48
          Reakcje bywają różne - niektórym wciąż chce się spać, pogarsza się wzrok, ale bezsenność jest charakterystyczna.
          Staraj się przed snem pospacerować przez np. godzinę - organizm się unormuje choć nie od razu.
          Warto dołączyć, w późniejszym czasie, ćwiczenia fizyczne - bieganie jest rewelacyjne.
          Ja stosuję bieganie, a gdy przychodzą upały, zaczynam pływać.
          Najważniejsze to wytrzymać te pierwsze 6 miesięcy - nawroty /mogą się objawiać osłabieniem, bólem głowy, depresją/.
          U mnie taki stan utrzymywał się przez 4 dni, ale się nie poddałem - nie wolno popuścić!
          • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 15:32
            bezsenność jestem w stanie jeszcze przeżyć... Mam za to inny objaw, który mnie martwi..
            Mianowicie, zapominam oddychać przy zasypianiu. Nie pozwala mi to zasnąć prawie całą noc.
            Nie jest to bezdech (wczytywałem się w internecie), bo bezdech występuje podczas snu i przy chrapaniu. Myślicie, że to z przepicia? Może komuś to też się zdarzało?
            • 7zahir Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 15:57
              Mysle, że bardziej się tego boisz niż tak jest naprawdę.
              Jezeli wczesniej nie miałeś problemów z oddechem,
              to zaufaj najbardziej pierwotnym odruchom organizmu.
              On nie pozwoli sie udusić :-)

              Nie wiem czy czytałes u nas na forum to:
              forum.gazeta.pl/forum/w,176,87093412,87108052,Re_od_dzis_nie_pije_.html
            • wolfigen Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 16:00
              belzebubek_34 napisał:

              > bezsenność jestem w stanie jeszcze przeżyć... Mam za to inny objaw, który mnie
              > martwi..
              > Mianowicie, zapominam oddychać przy zasypianiu. Nie pozwala mi to zasnąć prawie
              > całą noc.
              > Nie jest to bezdech (wczytywałem się w internecie), bo bezdech występuje podcza
              > s snu i przy chrapaniu. Myślicie, że to z przepicia? Może komuś to też się zda
              > rzało?

              tak zwany' zespóół odstwienia ": czyli gwałtowne przerwanie picia przez alkoholika..czasami kończy się zgonem / w najdrastycznieszym wypadku/ należy czym prędzej iść do poradni. forum w niczym nie pomoże
        • elfkabezhaltera Bezsenność 16.11.10, 22:53
          Od momentu kiedy miałem czyste sumienie - bo nie nakłamałem, nie ukradłem itd. i nie zastanawiałem się, czy się wyda, albo też co zrobiłem na urwanym filmie - zasypiałem jak niemowlę ...
          • aaugustw Re: Bezsenność 17.11.10, 08:42
            elfkabezhaltera napisała:
            > Od momentu kiedy miałem czyste sumienie - bo nie nakłamałem, nie ukradłem itd.
            > i nie zastanawiałem się, czy się wyda, albo też co zrobiłem na urwanym filmie
            > - zasypiałem jak niemowlę ...
            ___________________________________.
            Zasypiam, jak niemowle... (czas terazn.) ;-)
            A...
    • e4ska Re: no więc zaczynam.. 16.11.10, 18:51
      Od kiedy szef jest szefem?

      To bardzo ciekawe zagadnienie.

      No bo (dy perfect):
      Jeśli szef był alkoholikiem, zanim zaczął być szefem, to powinien być szefem max 1, 5 roku. Wcześniej leżał zamroczony, pijaństwo nie dało mu pracować, zgłosił się na terapię po "uzyskaniu" wymiernych strat... w tym finansowych, poza tym okropnie firmą zarządzał i co tam jeszcze szefom przynależy.

      Jeśli natomiast był szefem czas długi, nikt nic nie zauważył, szefował wstrzemięźliwie i akuratnie, a tak i chlał paskudnie, zrobił terapię... to:
      Na stanowiskach firmowych panuje moda na terapie, gdyż jest to... panie kochany... metoda stawiania pracoholików na nogi... coś w rodzaju najohydniejszej formy mobbingu, wyrywanie ostatnich sił z siły najemnej pod pozorem psychologicznej pomocy i środowiskowego wsparcia.

      Dwa lata szef jakoś potrwa, po dwóch latach i trzech miesiącach rozleci się w drobiazgi, a tu już następny uleczony.

      Rada ma: sobie nie szefom folgujmy...
      • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 08:44
        hmm.. Też się nad tym zastanawiałem, bo szefem jest od 5 lat.. Czyli musiał jakoś funkcjonować, pić tak że nikt nie widział, ale powodów dla których zdecydował sie leczyć niestety nie znam..
        Nie jest to dla mnie w tej chwili najważniejsze. Kiedyś (całkiem niedawno) w poprzedniej pracy przyznałem się do nałogu innemu szefowi, który również był po terapii ( narkotyki)
        Liczyłem na zrozumienie. Zacząlem terapię i..... dostałem dyscyplinarne zwolnienie z pracy pod pretekstem "samowolnego opuszczenia miejsca pracy" ( wszyscy wiedzieli o indywidualnych spotkaniach z terapeutą w środku dnia, raz w tygodniu, ale nagle tego jednego dnia po 7 latach mojej pracy postanowili mi podziękować..)
        Mam tylko nadzieje, że tym razem będzie inaczej..
        • e4ska Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 15:41
          spoufalić się z szefem... hm, możesz wylecieć z roboty.

          Kiedyś (całkiem niedawno) w po
          > przedniej pracy przyznałem się do nałogu innemu szefowi, który również był po t
          > erapii ( narkotyki)

          To może nie pracuj u takich ludzi...
          • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 17:31
            a gdzie napisałem, że się "spoufaliłem"? Po prostu powiedziałem o swoim nałogu żeby z czystym umysłem skupić się na terapii.. Mogłem powiedzieć, że dziecko ze żłobka muszę 2 razy w tygodniu odebrać i kręcić cały czas...tylko po co?
            Zaryzykowałem.

            "To może nie pracuj u takich ludzi"... A czemu?
            Są gorsi?
            • wolfigen Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 17:45
              belzebubek_34 napisał:

              > a gdzie napisałem, że się "spoufaliłem"? Po prostu powiedziałem o swoim nałogu
              > żeby z czystym umysłem skupić się na terapii.. Mogłem powiedzieć, że dziecko ze
              > żłobka muszę 2 razy w tygodniu odebrać i kręcić cały czas...tylko po co?
              > Zaryzykowałem.
              >
              > "To może nie pracuj u takich ludzi"... A czemu?
              > Są gorsi?


              choćbyś wyjaśniał i 100 razy, są tu takie osobniki co sobie kręcą własne filmy i twierdzą , że to rzeczywistość
              • aaugustw Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 18:55
                wolfigen napisał:
                > choćbyś wyjaśniał i 100 razy, są tu takie osobniki co sobie kręcą własne
                > filmy i twierdzą , że to rzeczywistość
                _______________________________________________________.
                Sa filmy wolfiku, ktore mozna nazwac; biograficznymi, w ktorych kazdy
                z nas sam sobie jest rezyserem, aktorem, kamerzysta, etc... -
                Producentem takiego filmu jest Bog, jakkolwiek Go rozumiesz...!
                A...
            • aaugustw Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 19:40
              belzebubek_34 napisał:
              > a gdzie napisałem, że się "spoufaliłem"? Po prostu powiedziałem o swoim nałogu
              > żeby z czystym umysłem skupić się na terapii.. Mogłem powiedzieć, że dziecko ze
              > żłobka muszę 2 razy w tygodniu odebrać i kręcić cały czas...tylko po co?
              > Zaryzykowałem.
              _____________________________________________________.
              Pisz, prosze dalej jak sobie radzisz z terapia, z zyciem codziennym, etc...
              A...
        • e4ska Re: no więc zaczynam.. 18.11.10, 14:47
          Ciekawe...
          Założenie, hipoteza moja jest taka:
          pracujesz w budżetówce.

          A jeśli nie, to napisz, którejś- nie budżekowe - powiedziałeś szefowi.
          • wolfigen Re: no więc zaczynam.. 18.11.10, 15:15
            a co Twoja durna hipoteza Esko ma do rzeczy?.....aalkoholizm jest wszędobylny. i sięga zarówno niedopieszczone extłumaczki z polskiego na polski /jak Ty/. oraz prezesów spólek giełdowych z 30% pakietu kontrolnego. głupia byłaś, głupia jesteś i samotna zostaniesz...głupia baba z Ciebie i brzydka, ale namolna!
          • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 18.11.10, 15:30
            nigdy nie pracowałem w budżetówce... Ale nie sądzisz chyba, że na forum podam adres firmy w której pracuję?

            :)
            To prywaciarz pełną gębą...
            • wolfigen Re: no więc zaczynam.. 18.11.10, 16:20
              belzebubek_34 napisał:

              > nigdy nie pracowałem w budżetówce... Ale nie sądzisz chyba, że na forum podam a
              > dres firmy w której pracuję?

              belzebubek ! rób swoje. nie ogladaj sie na nikogo. to w końcu chodzi o Towje życie, a nie zycie jakiej internetowej "nimfoternautki"......bujanie w obło9kach i wymyślanie cudzych życiorysów to specjalność kilkoro tutejszych oszołomów....nie zważaj na to
              • belzebubek_34 Re: no więc zaczynam.. 18.11.10, 17:13
                tak też zrobię.. postaram się filtrować rady i informacje tu otrzymane :)

                dzięki i pozdrawiam :)
      • pierzchnia Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 09:02
        Eska napisała:
        "Jeśli szef był alkoholikiem, zanim zaczął być szefem, to powinien być szefem max 1, 5 roku. Wcześniej leżał zamroczony, pijaństwo nie dało mu pracować"

        Okazuje się, że jest zupełnie inaczej - wielu jest takich, którzy piją i pracują.
        Swą rzekomą funkcjonalność rozwiązują, w różny sposób...
        Osobiście znam ludzi, z tytułami naukowymi, niepijących, w pracy - codziennych bywalców knajp.

        Wielu jest uzależnionych, ale mało zarejestrowanych.
        • oryginal23 Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 10:25
          Powodzenia w niepiciu, spokojny sen wróci napewno.
          23.
          • wolfigen Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 11:35
            ja bym sie o szefa nie martwił, tylko o siebie. szef to szef i mu wolno wszystko. a podwładny morda w kubeł i ma robić co mi każą. taka jest kolej rzeczy......choć w Polsce to nigdy nie wiadomo, jaka ona jest. bo i kolej jeździ jak jej się podoba, i rzecz każda posiada duszę. z czego wynika chór duchem pogodnych , ale z gołymi du**mi.
        • aaugustw Re: no więc zaczynam.. 17.11.10, 20:23
          pierzchnia napisał:
          > Wielu jest uzależnionych, ale mało zarejestrowanych.
          ___________________________________.
          Niestety... - Wstyd chorych...
          A...
    • kuk_krakauer No i co, byłeś 17.11.10, 20:37
      na tej konsultacji, podjąłeś decyzję? Pytam z ciekawości.
      • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 07:40
        Byłem, byłem.. Ale decyzję podjąłem przed konsultacją. Taka wizyta konsultacyjna jest wymagana przed przydzieleniem do grupy. Jutro mam pierwszy dzień terapii..
        Cieszę sie jak dziecko, choć wiem, że łatwo nie jest.. "Miesiąc miodowy" może byc bardzo zdradliwy..

        Pozdrawiam,
        • kuk_krakauer Re: No i co, byłeś 18.11.10, 08:45
          Zuch chłopak.
        • aaugustw Re: No i co, byłeś 18.11.10, 09:58
          belzebubek_34 napisał:
          > ... Jutro mam pierwszy dzień terapii..
          > Cieszę sie jak dziecko, choć wiem, że łatwo nie jest.. "Miesiąc miodowy" może byc bardzo zdradliwy..
          _______________________________________________.
          Trzymam kciuki... - Opowiedz jak bylo i bierz garsciami co daja.
          A...
          • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 10:14
            Dzięki. Zdam relację :)
            Ale jest coś co mnie martwi, a nie wiem czy powinno na zapas..
            Okazuje się, że w grudniu mam dość intensywny cykl szkoleń. Nie kolidują one na szczęscie z terminami terapii, ale mnie martwi coś innego. Wiem, że nawet alkoholicy z dłuższym stażem powinni unikać sytuacji, w których alkohol przewija się nawet na drugim planie. Z doświadczenia wiem, że takie kilkudniowe szkolenia kończą się często zakrapianymi kolacjami itp.. Co byście radzili w mojej sytuacji? Wiem.. najlepiej nie jechać, ale może są inne wyjścia?

            Pozdrawiam,
            • aaugustw Re: No i co, byłeś 18.11.10, 10:40
              belzebubek_34 napisał:
              > ... Wiem.. najlepiej nie jechać, ale może są inne wyjścia?
              ________________________________________________.
              Jest jeszcze jedno wyjscie - pic...!
              Wiedz, ze dla alkoholika nie ma stanu byc "troszke w ciazy". Alkoholik ma
              wybor tylko pomiedzy: "Byc, albo pic".
              Z Twojej wypowiedzi widac, ze jeszcze kombinujesz jak "kon pod gore",
              a przeciez jezeli zawalisz swoja trzezwosc, wtedy wszystko zawali sie za tym.
              Wybieraj wiec sam...
              A...
              • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 10:44
                Nie piszę o tym dlatego że będzie to okazja do wypicia. Nie chodzi o kombinowanie. Wiem po prostu, że powinienem takich sytuacji unikać.
                • aaugustw Re: No i co, byłeś 18.11.10, 10:55
                  belzebubek_34 napisał:
                  > Nie piszę o tym dlatego że będzie to okazja do wypicia. Nie chodzi o kombinowan
                  > ie. Wiem po prostu, że powinienem takich sytuacji unikać.
                  ________________________________________________.
                  Wiec o co chodzi...!? - Na razie zostaw na boku takie spotkania.
                  Zbyt swiezy jeszcze jestes.
                  Wiesz, jezeli chodzi o mnie powiem Ci, ze ja chodze juz do restauracji
                  na przyjecia, na ktorych niektorzy (z umiarem) pija, ale mnie nie
                  przeszkadza juz alkohol, ktory zneutralizowalem. Mnie przeszkadza
                  pijany belkot... - Tego wytrzymac nie potrafie...
                  A...
            • wolfigen Re: No i co, byłeś 18.11.10, 11:36
              belzebubek_34 napisał:

              >. Co byście radzili w mojej sytuac
              > ji? Wiem.. najlepiej nie jechać, ale może są inne wyjścia?
              >
              jeśli nie jest to obowiązek, to nie jedź. nawet jeśli ucierpi na tym chwilowo Twoja karriera w firmie. jak zapijesz po raz kolejny, to i tak wszystko diabli wezmą prędzej czy później. jeśli jednak te szkolenia są obowiązkowe to obgadaj to ze swoim psychologiem, teraapeutą itd etc. najprościej jest wziąć zwolnienie lekarskie na okres terapii, czy to na miesiąc, czy na kilka tygodni
              • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 11:47
                Mówicie więc, że lepiej nie ryzykować i nie jechać na zasadzie : "jak wszyscy pojdą na kolację, to ja pójdę do pokoju i poczytam"?
                • wolfigen Re: No i co, byłeś 18.11.10, 11:58
                  belzebubek_34 napisał:

                  > Mówicie więc, że lepiej nie ryzykować i nie jechać na zasadzie : "jak wszyscy p
                  > ojdą na kolację, to ja pójdę do pokoju i poczytam"?

                  na początku "niepicia" istnieje niebezpiczeństwo , że będąc na tkim szkoleniu , rzczywiście nie pójdziesz na kolacje nie wypijesz ani grama alkoholu. zaweźmiesz się i git. ale potem, za dwa, trzy dni....tąpnie Cię. rozżalenie , za niewypity alkohol, wściekłość i co tam tylko możliwe. wtdy właśnie możesz pójść w "tango", gorsze nawt , gdybyś wypił na samym szkoleniu7.
                  • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 12:02
                    A jak wcale na takie szkolenie nie pójdę, to takiego ryzyka nie ma?
                    W końcu moja nieobecność też oznacza niewypity alkohol. Nie pytam oczywiście z sarkazmem, tylko w celu uzyskania porady od bardziej "doświadczonego"
                    • wolfigen Re: No i co, byłeś 18.11.10, 12:08
                      belzebubek_34 napisał:

                      > A jak wcale na takie szkolenie nie pójdę, to takiego ryzyka nie ma?
                      ja nie wiem , co Ci w głowie siedzi. ale wiem jak było u mnie. gdy nie miałem bezpośredniego kontaaktu z alkoholem, to moje myśli nie krążyły w kólko wokół niego. ale pamiętam takie coś, tuż po terapii. przyszedł do mnie kumpel, mocno wstawiony, ale wesolutki /on zawsze po wypiciu jest wesolutki/...no i sobie wkrótce poszedł. jednak mnie to rozdrażniło. był tam i jakiś nieokreślony żal, i złość na kumpla, i na siebie itd . pół dnia moje myśli krążyły wokół alkoholu. jak ćmy do ognia
                      • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 12:22
                        podejrzewam, że zrozumiem dopiero jak znajdę się w podobnej sytuacji. Bo prędzej czy później się znajdę.. Oby później..
                        • wolfigen Re: No i co, byłeś 18.11.10, 12:36
                          belzebubek_34 napisał:

                          > podejrzewam, że zrozumiem dopiero jak znajdę się w podobnej sytuacji.

                          oczywiście :-). ale wtedy być może nie będziesz zdziwiony, a na swój sposób bdziesz się spodziewał. to tak jak nak drogowy : " uwaga dzikie źwwierzaki na drodze ".....no i jade sobie po nocy , a na poboczu stoi sarna. całe szczęście , że jechałem koło '90-tki. inaczej bym jej nie zauważył wcześniej, nie zwolnił itd etc, a ona jak dama przedefilowała przez jezdnie.:-)
                          hej
                        • aaugustw Re: No i co, byłeś 18.11.10, 13:40
                          belzebubek_34 napisał:
                          > podejrzewam, że zrozumiem dopiero jak znajdę się w podobnej sytuacji. Bo prędzej czy później się znajdę.. Oby później..
                          _______________________________.
                          Dasz sobie rady...! ;-)
                          Tylko nie dziel tej zapalki na las, bo sie w nim pogubisz...
                          A...
                          • belzebubek_34 Re: No i co, byłeś 18.11.10, 13:43
                            z takim założeniem podejmuję leczenie. :)
                            Nie szukam dodatkowych problemów. Staram się po prostu powoli oswajać z różnymi przeciwnościami, które spotkam na drodze do trzeźwości.
                            • aaugustw Re: No i co, byłeś 18.11.10, 14:07
                              belzebubek_34 napisał:
                              > z takim założeniem podejmuję leczenie. :)
                              > Nie szukam dodatkowych problemów. Staram się po prostu powoli oswajać z różnymi
                              > przeciwnościami, które spotkam na drodze do trzeźwości.
                              _________________________________________________.
                              Ja takze mialem kiedys problemy i przeciwnosci zyciowe... -
                              Dzisiaj sa to tylko zwykle sprawy do zalatwienia w zyciu...!
                              A... ;-)
                    • elfkabezhaltera Jak fajnie było! 18.11.10, 19:25
                      belzebubek_34 napisał:

                      > A jak wcale na takie szkolenie nie pójdę, to takiego ryzyka nie ma?
                      > W końcu moja nieobecność też oznacza niewypity alkohol. Nie pytam oczywiście z
                      > sarkazmem, tylko w celu uzyskania porady od bardziej "doświadczonego"

                      Nie pojechanie to mniejszy "żal po stracie" - np. bo nie bedziesz wysłuchiwał nastepnego dnia "jak fajnie było!"
            • elfkabezhaltera Szkolenia 18.11.10, 19:23
              belzebubek_34 napisał:

              > Dzięki. Zdam relację :)
              > Ale jest coś co mnie martwi, a nie wiem czy powinno na zapas..
              > Okazuje się, że w grudniu mam dość intensywny cykl szkoleń. Nie kolidują one na
              > szczęscie z terminami terapii, ale mnie martwi coś innego. Wiem, że nawet alko
              > holicy z dłuższym stażem powinni unikać sytuacji, w których alkohol przewija si
              > ę nawet na drugim planie. Z doświadczenia wiem, że takie kilkudniowe szkolenia
              > kończą się często zakrapianymi kolacjami itp.. Co byście radzili w mojej sytuac
              > ji? Wiem.. najlepiej nie jechać, ale może są inne wyjścia?

              Rozumiem, że szkolenie jest wyjazdowe? W jakimś ośrodku wypoczynkowym?
              Jeśli tak - to najprościej jest nie iść na zakrapianą kolację.
              Czy możesz wyjechać do domu przed zakrapianą kolacją?

              Czy to naprawdę szkolenie, czy pretekst? Jeśli pretekst, to nie jedź.

              Ja mam sporo abstynencji, lecz nie bywam tam gdzie piją.
              • belzebubek_34 Re: Szkolenia 19.11.10, 07:59
                Są to 2 dwudniowe szkolenia, gdzie kolacja wypada po środku. Zdecydowanie nie są one pretekstem do wypicia. Są to obowiązkowe szkolenia zakończone egzaminami i bardzo ważne dla funkcji, którą pełnię. Same kolacje raczej zagrożeniem nie są, ale po nich zazwyczaj towarzystwo dzieli się na grupy i bawią się do póżna.
                Jeżeli zdecyduję się pojechać podzielę się po prostu na grupę "jednoosobową" :) i pojdę poczytać.
                Nie wiem co Wy na to, ale póki co tylko to przychodzi mi do głowy.
                Lub oczywiście nie jechać wcale, co byłoby najzdrowszym rozwiązaniem..
                • elfkabezhaltera Re: Szkolenia 19.11.10, 11:01
                  belzebubek_34 napisał:

                  > Są to 2 dwudniowe szkolenia, gdzie kolacja wypada po środku. Zdecydowanie nie s
                  > ą one pretekstem do wypicia. Są to obowiązkowe szkolenia zakończone egzaminami
                  > i bardzo ważne dla funkcji, którą pełnię.
                  OK - mam jasność :)

                  > Same kolacje raczej zagrożeniem nie s
                  > ą, ale po nich zazwyczaj towarzystwo dzieli się na grupy i bawią się do póżna.
                  > Jeżeli zdecyduję się pojechać podzielę się po prostu na grupę "jednoosobową" :)
                  > i pojdę poczytać.
                  > Nie wiem co Wy na to, ale póki co tylko to przychodzi mi do głowy.
                  Czy jest możliwe, abyś był w jednosobowym pokoju (choćby za dopłatą) - to zmniejsza szansę na śmierdzącego alkoholem towarzysza. Czy byłby możliwy nocleg poza ośrodkiem? Może inny budynek?

                  > Lub oczywiście nie jechać wcale, co byłoby najzdrowszym rozwiązaniem..
                  Owszem :)
                  Masz jakąś towarzyszkę życia? Możecie jechać razem (z dopłatą za jej miejsce)?
                  • belzebubek_34 Re: Szkolenia 19.11.10, 11:04
                    Mam towarzyszkę, ale mamy malutkie dziecko, więc każda wyprawa na dłużej niż godzinę autem to nie lada wyzwanie..
                    A pokój mam jednoosobowy, więc tu problemu nie ma.
                    • elfkabezhaltera Re: Szkolenia 19.11.10, 11:31
                      belzebubek_34 napisał:

                      > Mam towarzyszkę, ale mamy malutkie dziecko, więc każda wyprawa na dłużej niż go
                      > dzinę autem to nie lada wyzwanie..
                      Gratuluje potomka!

                      > A pokój mam jednoosobowy, więc tu problemu nie ma.
                      To dobrze.

                      Widzę, że jest nieźle - tzn. osobny pokój, oraz kontynuacja szkolenia w niedzielę - być może nieco ograniczająca skalę "rozrywki".
                      Oczywiście decyzję musisz podjąć sam.

                      • elfkabezhaltera Szef alkoholik 19.11.10, 11:52
                        Tak mi przyszło do głowy - w związku z tym, co już inni sugerowali ...

                        Jeśli takie szkolenie jest cykliczne, a uznasz, że odłożenie takiego szkolenia o kilka misięcy (?) nie zniszczy twojej kariery, mógłbyś porozmawiac z szefem, że w obechnej chwili boisz się/ uważasz za niewskazane tam jechać.
                        Ale jak pisałem - decyzja jest twoja. Niestety nie miałem nigdy analogicznej sytuacji, tzn. związanej ze szkoleniem. Za to systematycznie odmawiałem uczestnictwa we wszelkich towarszysko-integracyjnych spędach biurowych. Raz poszedłem i uważam, że był to błąd.
                        • belzebubek_34 Re: Szef alkoholik 19.11.10, 12:51
                          To już trzeci potomek :):)
                          Dziękuję!!

                          Szkolenia są niestety obowiązkowe i kosztują pracodawcę sporo pieniędzy. Gdybym teraz się wycofał, niestety sporo kosztowałyby mnie.. Ale może coś wymyślę..
                          • elfkabezhaltera Trzecie dzidzi 19.11.10, 13:13
                            Brawo! Ja mam tylko jedno dziecko i żałuję, że tak mało ...
                            • belzebubek_34 Re: Trzecie dzidzi 19.11.10, 13:16
                              dość wcześnie zacząłem.. :):)
                              i dlatego już trójka się uzbierała. Ale mam zamiar przystopować :)
    • rauchen no więc zaczelam...jakis czas temu... 18.11.10, 19:43
      O ile kazda data jest dobra na to zeby zaczac
      u mnie 18 listopada to akruat ta data ktora na dzien dzisiejszy oznacza tez pierwszy dzien bez alkoholu....i tak od pieciu lat

      pzdr
      • wolfigen Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 18.11.10, 19:59
        rauchen napisała:

        > O ile kazda data jest dobra na to zeby zaczac
        > u mnie 18 listopada to akruat ta data ktora na dzien dzisiejszy oznacza tez pie
        > rwszy dzien bez alkoholu....i tak od pieciu lat
        =

        a kiedy byłaś ostatni raz na firmowym szkoleniu? , lub innej "obowiązkowej" imprezie firmowej?.....bo teoretyzować Rauchen, to potrafi każdy , kto siedzi na du*** i nic ponad to.
        • wolfigen Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 18.11.10, 20:03
          Belzebub prowadził konkretną rozmowę, na konkretny temat. zadawał proste i jasne pytania. szukał takiej samej odpowiedzi.....a nie jakichś dyrdymałów od czapy. jakby postawić przed Rauchen pół litra na stole 18 listopada i nie było od tego zmiłuj....nie wiadomo , czy 18 listopada byłby pierwszym dniem bez alkoholu. może byłoby dokładnie odwrotnie. zawsze mnie dziwiła taka zapyzziała pewność siebie dupków, lub cipek co to ssiedzą na cudzym i wygłaszają komunały faantastyczzne z gatunku s.f.
          • aaugustw Do Rauchen...! ;-) 18.11.10, 20:15
            Rauchen. Zapomnialem jeszcze dodac w "Ps"-ie, zebys nie zwracala uwagi na tego tu naszego "Grzesia", chodzacego po wsi...! ;-)
            A...
            ___________________________________.
            wolfigen napisał:
            > ... jakby postawić przed Rauchen pół litra na stole 18 listopada i nie było od tego zmiłuj....nie wiadomo , czy 18 listopada byłby pierwszym dniem bez alkoholu...
          • rauchen Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 18.11.10, 20:28
            osobiste frustracje na cudzym najlepiej wyladowac, nieprawdaz?


      • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 18.11.10, 20:10
        rauchen napisała:
        > O ile kazda data jest dobra na to zeby zaczac
        > u mnie 18 listopada to akruat ta data ktora na dzien dzisiejszy oznacza tez pie
        > rwszy dzien bez alkoholu....i tak od pieciu lat
        ___________________________________________________________.
        Moje gratulacje Rauchen, z tak pieknej listopadowej Daty Trzezwosci... -
        Przy okazji zycze Tobie samych trzezwych dni na tej wspolnej drodze do
        szczesliwego przeznaczenia...! ;-)
        A...
        Ps. Nie mamy duzego rozrzutu... - Moja data przypada za dwa (2) dni...! ;-)
        • boja55 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 13:46
          August czyżbyś jutro stawiał wirtualnego torta ?
          • belzebubek_34 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 13:56
            jak ja Wam zazdroszczę tych rocznic...
            • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:10
              belzebubek_34 napisał:
              > jak ja Wam zazdroszczę tych rocznic...
              _________________________________.
              Nie masz czego zazdroscic... - Przed niczym nas te lata nie chronia...
              Liczy sie tylko dzien dzisiejszy... - Dzisiaj tylko nie pic, dlatego
              najtrzezwiejszym z nie pijacych juz alkoholikow jest ten, ktory
              dzisiaj wczesniej wstal...! ;-)
              A...
              • wolfensztajn Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 17:59
                Nie masz czego zazdroscic... - Przed niczym nas te lata nie chronia...
                Liczy sie tylko dzien dzisiejszy... - Dzisiaj tylko nie pic, dlatego
                najtrzezwiejszym z nie pijacych juz alkoholikow jest ten, ktory
                dzisiaj wczesniej wstal...! ;-)

                stek bzdur....na czym miała by wtedy polegać owa mitologiczxna postawa: jestem trzeźwy...podobno ,wedle kretyńskich wykładni idioty ze szwarcwaldu, trzeźźwości jest kilka. a ja jestem od niego o wiele trzeźwiejszy bo wtsałem o 4 rano----moj pies chciał siusiu, czyli mój pies jest 13 korkiem AA. zawsze mnie zastanawiało ,że pewna grupa ludzi z AA, bredzi , tylko po to by bredzić i by zwrócić na siebie uwagę...czyli kabotyni
                • boja55 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 20.11.10, 15:30
                  wolfensztajn napisał:

                  > Nie masz czego zazdroscic... - Przed niczym nas te lata nie chronia...
                  > Liczy sie tylko dzien dzisiejszy... - Dzisiaj tylko nie pic, dlatego
                  > najtrzezwiejszym z nie pijacych juz alkoholikow jest ten, ktory
                  > dzisiaj wczesniej wstal...! ;-)
                  >
                  > stek bzdur....na czym miała by wtedy polegać owa mitologiczxna postawa: j
                  > estem trzeźwy...podobno ,wedle kretyńskich wykładni idioty ze szwarcwaldu,
                  > trzeźźwości jest kilka. a ja jestem od niego o wiele trzeźwiejszy bo wtsa
                  > łem o 4 rano----moj pies chciał siusiu, czyli mój pies jest 13 korkiem
                  > AA. zawsze mnie zastanawiało ,że pewna grupa ludzi z AA, bredzi , tylk
                  > o po to by bredzić i by zwrócić na siebie uwagę...czyli kabotyni
                  Dlaczego jest w Tobie tak dużo jadu i agresji.AA powstało 75 lat temu,rozwija się nadal i co najważniejsze pomaga alkoholikom w trzeźwości.Jeśli jest coś sprawdzone i udowodnione to należy do tego podchodzić z większą rozwagą.Nie atakuj AA,bo przyjdzie taki czas że sam tu trafisz nie widząc wyjścia,chyba że wolisz się zapić
                  • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 20.11.10, 16:10
                    boja55 napisał:

                    > wolfensztajn napisał:
                    > > stek bzdur....na czym miała by wtedy polegać owa mitologiczxna post
                    > awa: jestem trzeźwy...podobno ,wedle kretyńskich wykładni idioty ze szwarcw
                    > aldu... orkiem AA. zawsze mnie zastanawiało ,że pewna grupa ludzi z AA, bredzi ,
                    > tylko po to by bredzić i by zwrócić na siebie uwagę...czyli kabotyni
                    - - - - - - - -
                    Dlaczego jest w Tobie tak dużo jadu i agresji.AA powstało 75 lat temu,rozwija s
                    > ię nadal i co najważniejsze pomaga alkoholikom w trzeźwości.Jeśli jest coś spra
                    > wdzone i udowodnione to należy do tego podchodzić z większą rozwagą.Nie atakuj
                    > AA,bo przyjdzie taki czas że sam tu trafisz nie widząc wyjścia,chyba że wolisz
                    > się zapić
                    _________________________________________________.
                    To tylko zawisc... - Zwroc uwage na jego pisanie. Czy to jest trzezwosc...!?
                    A... ;-)
                    • e4ska Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 20.11.10, 16:42
                      Hm, to nie jest nawet abstynencja.

                      Nie powiedziałabym, że mamy do czynienia z jadem. Raczej z kompletnym galopem myśli. Może dlatego leczenie trwa - bez skutku żadnego - trzydzieści lat?

                      Człowiek takiego pokroju próbuje innych ciągnąć w dół. W znanej powieści Camusa "Dżuma" podobną rolę pełni niejaki Cottard (o ile nie przekręcam nazwiska). Raduje go, że wszyscy są zadżumieni, że nikt nie jest lepszym od Cottarda. Zamiast piąć się ku górze, woli pozostać na dnie.

                      Tymczasem prawda jest bezlitosna... Atakowany, pogardliwie zwany Guciem AAugust przebył dwie terapie, pracuje w strukturach AA, ma porządną rodzinę, żonę, która dba o męża, ma kochane córki, ma przyjaciół, ma wesołość i dobry humor. I ma kilkanaście lat abstynencji.

                      Chore fantazjowanie wolsfini... cóż, może by tak powiedzieć prawdę o paskudnej żoneczce... wyjątkowo paskudnej... być może pożycie z takim okazem zmusza do alkoholizmu?

                      Rzeczywistość jest, niestety, bezlitosna. Ani Augustowi, ani mnie - żaden rozwód i wygnanie się nie przytrafiły. My nie jesteśmy samotni, odrzuceni, bo w porę przyhamowaliśmy własne narowy.

                      No i żeby alkoholik czynny brał psa!
                      Szkoda pieska, oj, szkoda... Żeby sąsiedzi zainteresowali się w porę... szkoda zwierzaka na tresurę ze strony degenerata...
                      :-(((((
                      • elfkabezhaltera Hahaha! 20.11.10, 20:08
                        e4ska napisała:

                        > Tymczasem prawda jest bezlitosna... Atakowany, pogardliwie zwany Guciem AAugust
                        > przebył dwie terapie, pracuje w strukturach AA, ma porządną rodzinę, żonę, któ
                        > ra dba o męża, ma kochane córki, ma przyjaciół, ma wesołość i dobry humor. I [b
                        > ]ma kilkanaście lat abstynencji. [/b]

                        Ta wesołość i dobry humor wręcz wbijają w glebę!
                        • aaugustw Re: Hahaha! 20.11.10, 20:21
                          elfkabezhaltera napisała:
                          > Ta wesołość i dobry humor wręcz wbijają w glebę!
                          ___________________________________________.
                          Nie przejmuj sie elfka, tak juz reaguja na mnie nietrzezwi...!
                          A... ;-)

                        • e4ska Re: Hahaha! 20.11.10, 20:26
                          Ależ August znajduje się w wieku emerytalnym, kochana Elfko. Jego poczucie humoru obraca się w nieco innych przedziałach niż humor trzydziestolatka.

                          Mnie August bawi i wypogadza, a znaczy to, że jestem po dobrej sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce??? A może ja mam ze sto lat? Może dwieście?

                          W każdym bądź razie wolę trzeźwość Augusta niż pijane kłapanie wolfinki. Nie w smak mi samotna szarość, bez bliskości rodzinnej, bez znajomych, wciąż w nowym i obcym miejscu.

                          Ponieważ wolę nie pić, wolę Augusta.
                          Trudno - wybór należy do mnie.

                          Więc wybrałam :-)
                          • aaugustw Re: Hahaha! 20.11.10, 20:30
                            Dziekuje Ci Esko...! ;-)
                            A...
                            • e4ska Re: Hahaha! 20.11.10, 21:13
                              Nie wiem, na czym polega lubienie kogoś, rozumienie drugiego pijaka, mimo że nigdy nie byłam na żadnym mityngu.

                              Może to jest tak: że po dojściu do ściany, której trzymajmy się itd. jak w starej piosnce, zaczynasz inaczej myśleć?

                              Pewnie mając świadomość - że oto mur przed nami, a za murem kostucha w łoktuszy - nie musimy bawić się w filozofowanie, tylko po prostu... nie pijemy?

                              Serdecznie pozdrawiam... i masz we mnie siostrę już nie w cierpieniu, ale w radości. A wieczór jest dziś wyjątkowo piękny, w Łodzi latarnie rozpraszają mgłę, wiatr całkiem ucichł, po niebie z mozołem lecą ciemne obłoki jak dym... Jest pięknie.

                              Tak ciepło, że biedronki chińskie, jakieś dziwnie żółte, oblazły mnie w legowisku... podobno gryzą, ale na razie żadnych przykrości nie mam z powodu wiecznie otwartych okien. Słuchałam powolnego deszczu... deszcz jesienny, a w moich uszach dźwięczał wiosną...
                              :-)))
                              • aaugustw Re: Hahaha! 20.11.10, 22:08
                                e4ska napisała:
                                > Nie wiem, na czym polega lubienie kogoś, rozumienie drugiego pijaka, mimo że ni
                                > gdy nie byłam na żadnym mityngu.
                                > Może to jest tak: że po dojściu do ściany, której trzymajmy się itd. jak w star
                                > ej piosnce, zaczynasz inaczej myśleć?
                                > Pewnie mając świadomość - że oto mur przed nami, a za murem kostucha w łoktuszy
                                > - nie musimy bawić się w filozofowanie, tylko po prostu... nie pijemy?
                                >
                                > Serdecznie pozdrawiam... i masz we mnie siostrę już nie w cierpieniu, ale w rad
                                > ości. A wieczór jest dziś wyjątkowo piękny, w Łodzi latarnie rozpraszają mgłę,
                                > wiatr całkiem ucichł, po niebie z mozołem lecą ciemne obłoki jak dym... Jest pięknie.
                                > Tak ciepło, że biedronki chińskie, jakieś dziwnie żółte, oblazły mnie w legowis
                                > ku... podobno gryzą, ale na razie żadnych przykrości nie mam z powodu wiecznie
                                > otwartych okien. Słuchałam powolnego deszczu... deszcz jesienny, a w moich usza
                                > ch dźwięczał wiosną...
                                > :-)))
                                __________________________.
                                Piekne to... - Lubie Cie czytac...!
                                A... ;-)
                          • elfkabezhaltera Głupie pseudo 20.11.10, 22:14
                            e4ska napisała:

                            > Ależ August znajduje się w wieku emerytalnym, kochana Elfko. Jego poczucie humo
                            > ru obraca się w nieco innych przedziałach niż humor trzydziestolatka.

                            Jestem Elfem. Brodatym Elfem. I mam 42 lata.
                            Mój nick to bład młodości ...
                            • e4ska Re: Głupie pseudo 22.11.10, 11:39
                              Mnie się pseudo elfkabezhaltera bardzo podoba, lubię ciekawe zestawienia dźwięków i sensów. Że Elfka jest mężczyzną, toć wiem doskonale.

                              Lubię zabawy językowe, stąd odniesienie do rodzaju gramatycznego... a nie płci rozmówcy.

                              O elfce czytałam z nudą pewną podczas podroży. Była onaż elfka w pewnej powieści fantasy bardzo piękną osobą, zupełnie bez brody i bez nałogów. O wieku, ewentualnych zmarszczkach czy zgorzknieniu dam wiekowych autor nie wspomniał, co przemawia za tym, że autorem na pewno nie jest pewien nasz znajomy forumowy autor, pan W.

                              Pozdrawiam :-)))
                              • elfkabezhaltera Off-top 22.11.10, 18:25
                                e4ska napisała:

                                > Mnie się pseudo elfkabezhaltera bardzo podoba, lubię ciekawe zestawienia
                                > dźwięków i sensów. Że Elfka jest mężczyzną, toć wiem doskonale.
                                OK.
                                >
                                > Lubię zabawy językowe, stąd odniesienie do rodzaju gramatycznego... a nie płci
                                > rozmówcy.
                                Też lubię zabawy słowne.
                                :)
                                >
                                > O elfce czytałam z nudą pewną podczas podroży. Była onaż elfka w pewnej powieśc
                                > i fantasy bardzo piękną osobą, zupełnie bez brody i bez nałogów. O wieku, ewent
                                > ualnych zmarszczkach czy zgorzknieniu dam wiekowych autor nie wspomniał, co prz
                                > emawia za tym,
                                Jak się poczyta Silmarillion, to z Galadrieli to był kawał wrednej cholery :)

                                > że autorem na pewno nie jest pewien nasz znajomy forumowy autor,
                                > pan W.
                                Nie kojarze pana W.
                                Co do autorów, to podejrzewam, że znamy polski autor fantazy niejaki S. jest alkoholikiem.
                                W "sadze o wiedźminie" widzę stopniowo coraz bardziej ponury, brutalny i okrutny świat. Tak jakby u autora choroba sie rozwijała i wpływała na jego psyche.
                                Opis wampira-nałogowca jest żywcem wzięty z piciorysów jakie słyszałem na odwyku. I wampir zapił ...

                                • e4ska Re: Off-top 22.11.10, 19:42
                                  Jeśli czytasz tego rodzaju "brednie" z przyjemności, to... jesteś w niezłym towarzystwie.

                                  Prawdopodobnie jest spora gromadka ludzi, którzy potrzebują elfów albo krasnali.

                                  Można by z tego wnioskować, że odbiorcą dzieł nasyconych elfami i elfkami są alkoholicy. Ale tak nie jest. Czytają oweż rzeczy ludzie dalecy od najmniejszej lampki wina. Powiadają niektórzy z nich, że potrzebują ucieczki od trywialności świata tegoż... od rachunków i wyciągów. Od jadłospisów w paskudnych knajpach, w których serwuje się klientom dania paskudniejsze niż przyswędzona kasza pod wyszukaną nazwą, a klient połknie i zapłaci, dopełniwszy się kompotem z suszonych robaczywych jabłek...

                                  Że są tacy, to wiem. Ale nie wiem, czy tęsknota za prawdziwym kompotem, tzn. za kompotem bez dodatków - czy to jest wyznacznik alkoholizmu? Jeśli tak, to ten pijak spożywający skórkę chleba pod bramą zaprzecza idei prawdziwości chleba ... a może ma wielką wyobraźnię? Hmmmm...
                                  ---------
                                  Forumowego autora pana W. nie warto kojarzyć z niczym oprócz... czy ja wiem? koniecznością pomocy? i z tym uporczywym dążeniem do samozagłady? z nadmiarem czegoś czy z czegoś brakiem?

                                  W "sadze o wiedźminie" widzę stopniowo coraz bardziej ponury, brutalny i okrutn
                                  > y świat. Tak jakby u autora choroba sie rozwijała i wpływała na jego psyche.
                                  > Opis wampira-nałogowca jest żywcem wzięty z piciorysów jakie słyszałem na odwyk
                                  > u.


                                  Elfku Brodaty.. wiesz co? Czytałam ostatnio, bo leżałam dwa dni, zaraziłam się na swojej wiosce odmianą mdlącej grypy... otóż w mojej bibliotece znajduje się "Cichy Don". W końcu drugiego tomu powieści są smutne opisy egzekucji, zabijania. Jest tam też mnóstwo alkoholików, którzy nie wiedzieli, że są alkoholikami.

                                  Pana S. nie czytuję, próbowałam, nie mój styl. Dziecko czytało w szkole. "Pierwszorzędny pisarz drugorzędny" - jak tłumaczył pan G.

                                  Przez lata uwielbiałam Lema, ale ostatnio mnie wnerwia. Bo nie pojmował potrzeby istnienia elfek. Piękności samej dla siebie. Bez uzasadnień.

                                  To tak - jakby nie pić - dla samego niepicia... Albo jeszcze gorzej.
                                  :-)
                              • wolfigen Re: Głupie pseudo 23.11.10, 12:43
                                elfkabezzhalterka.....jakos nie jarzy mi sie z basniowymi sstworami, tylko z 11-stka bez stopera. co byc moze po gorolsku , lub slazacku oznacza stopke wodki w kuflu piwa. a moze na odwrot? kufel piwa wraz z flaszka ?....kto to wie. ino ynteligent moze sie doszukiwac glebszych sensow tam gdzie ich nie ma, a tam gdzie są ynteligent zznajduje dziure w calym....taka juz natura ichnia. cwiercpijak i cwiercinteligent, co tlumaczy oba zjawiska.
                                • elfkabezhaltera Rozbleczone frelki 23.11.10, 12:56
                                  wolfigen napisał:

                                  > elfkabezzhalterka.....jakos nie jarzy mi sie z basniowymi sstworami, tylko
                                  > z 11-stka bez stopera. co byc moze po gorolsku , lub slazacku oznacza

                                  elfka - bez - (biust)haltera = z cycami na wierzchu ... to mi było we łbie ...
                                  • aaugustw Re: Rozbleczone frelki 23.11.10, 14:46
                                    elfkabezhaltera napisała:
                                    > elfka - bez - (biust)haltera = z cycami na wierzchu ... to mi było we łbie ...
                                    ___________________________________.
                                    Mnie to ciagle w glowie, z tym ze u kobiet,
                                    u ciebie (widac po pisowni), ze u krow...!
                                    Notabene: BH = Büstenhalter (trzymacz-biustu)
                                    A...
                                    • wolfigen Re: Rozbleczone frelki 23.11.10, 15:20
                                      to byla zabawa...o ile pamietam na powaznie, to moja babci nazywala cyckonosz " "biushatlerem", od czego zreszta pochodzi po polsku "biustonosz" co jest swoistym idiotyzmem. jak zresztą wiekszość polskich makaronizmow. w polskim języku nie ma wlasciwie zadnego slowa, ktore by pojeciowo nie bylo z laciny, niemieckiego, wloskiego, fraancuskiegop, rosyjskiego itd etc i mialo jakiekolwwiek znaczenie "wyższe" ponad pojęcia : sr**, szcz**, chlać itd etc. a najglubszym polskim pojęciem z dawnych lat jest:
                                      1-szarmancki
                                      2-rycerski
                                      i co ciekawe, oba te idiotyzmy odnoszą się do kobiet polskich w dużej mierze. widać takie wlasnie sa polskie frau, w pewnym przedziale spoleczno-religijnym. ciemne, glupie i pospolite.
                                      hej
                                      • elfkabezhaltera Re: Rozbleczone frelki 23.11.10, 15:46
                                        Nie zgadzam się twoimi wrażeniami językowy-społecznymi
                                        • wolfigen Re: Rozbleczone frelki 23.11.10, 15:55
                                          elfkabezhaltera napisała:

                                          > Nie zgadzam się twoimi wrażeniami językowy-społecznymi

                                          możesz się nie zgadzać z moimi przekonaniami Halter...ok-nic mi do tego
                                          ale nie możesz się nie zgadzać z faktami....a faakty są takie, że język polski jest ubogi w jakiekolwiek pojęcią wyższe i abstrakcyjne---wszystkie niemal jakimi sie posługujemy , są pochodzenia obcego. dla mnie baba głupia to baba głupia. brzydka to brzzydka, namolna to namolna, stara to stara....ale nie lubię tylko głupich
                                          hej
                                          • elfkabezhaltera Kupa vs imponderabilia 23.11.10, 16:10
                                            wolfigen napisał:

                                            > ale nie możesz się nie zgadzać z faktami....a faakty są takie, że język
                                            > polski jest ubogi w jakiekolwiek pojęcią wyższe i abstrakcyjne---wszystki
                                            > e niemal jakimi sie posługujemy , są pochodzenia obcego.

                                            We wszystkich chyba językach europejskich słowa tego typu pochodzą z łaciny lub greki ...
                                            Popatrz na angielski - słówa takie jakie żryć, sr... itp. - to słowa o źródłosłowie germańskim. Spożywać, wydalać - zaś o źródłosłowie łacińskim.

                                            I może napraw sobie klawiaturę, bo ci nie działa szift i nie masz dużych liter.
                                            • e4ska Re: Kupa vs imponderabilia 23.11.10, 17:20
                                              W przewrotności powiem, że ja od razu wyobraziłam sobie efkębezstanika (bo tak się u nas chyba najpopularniej mówi - znaczy: kolokwialne) jako wysublimowaną blond piękność, wymyśloną przez autorów i plastyków fantasy. Smukłość boska, ramiona jak marzenie, cała ta nierzeczywistość urody, jaką uzyskujemy dzięki technice, operacjom i zaburzeniom odżywiania. Gdyby nie to "bez haltera", mogłyby spełniać rolę archaniołów. Też czystych, okrutnych i bezwzględnie posłusznych nieznanej wszechmocy boskiej.

                                              I pomyślałam sobie: facet, który taki sobie wybrał nick przewrotny, zapewne musi tęsknić do owej archanielskiej przestrzeni, gdzie nie ma miejsca dla farbowanych na rudo kurdupelek z zaciśniętymi wargami, owych matek rodziny, nawet jeśli wyniesionych z nie swojej zasługi na fotel opery wiedeńskiej, to i tak bucowatych z ugębienia, z nosem w halterze podjeżdżającym w górę, zatkniętym w rozlazłym wierzchu, upierścienionych, ukoliowanych czy uszalikowionych.

                                              Biusthaltery kojarzą się z czymś ciepłym i mlecznym, z macierzyństwem i rodziną, z czymś, w co się można wcisnąć i zaufać. Z karmieniem i krowią płodnością. Taka podświadomość kulturowa, o czym najlepiej prawiłby Jung i jego kontynuatorzy.

                                              Ja tam zawsze lubiłam bezhaltera - ale czasem nie wypada. Pod kurtką, grubą koszulą... super... a tu przecie w upał elfkom najwygodniej.

                                              I tak okazuje się, że najlepiej nam, pijakom, w zwyczajnych swojskich klimatach, że nie jesteśmy żadną rasą odrębną, tylko zwyczajną, aby ździebko zboczoną :-)))

                                              Zaś rewelacje lingwistyczne pana w. :-))))) Może poprosić buratino chonotu, żeby podesłał link stosowny, dzięki któremu zaliczylibyśmy przyspieszony kurs językoznawstwa historycznego?

                                              :-)
                                              • wolfigen Re: Kupa vs imponderabilia 24.11.10, 15:09
                                                e4ska napisała:

                                                > W przewrotności powiem, że ja od razu wyobraziłam sobie efkębezstanika (bo tak
                                                > się u nas chyba najpopularniej mówi - znaczy: kolokwialne) j


                                                pierdu, pierdu po niewczasie, a wyobrażnia chora , hula po lesie Zacholeckim, lub innym Łagiewnickim. wyobraźnia to jedyne co rowerzystka natchnina posiada. lepiej by jednak było, gdyby zamiast wyobraźni korzystała z rozumu....ale czemu sie w końcu dziwić u ćwiercpjaczki / za jaką się sama uważa/....ćwwierćdziury i ćwierćwyobraźnia, oraz ćwirćnamiętność :-)))
                                                a idioci to czytaja i w to wierzą ...ok ////

                                                ;-)))))
                                            • wolfigen Re: Kupa vs imponderabilia 24.11.10, 15:13
                                              elfkabezhaltera napisała:


                                              > We wszystkich chyba językach europejskich słowa tego typu pochodzą z łaciny lub
                                              > greki ...
                                              >

                                              taamte języki są wprost językami gallołacińskimi, lub germańskimi....polski natomiast , to ani słowiański, ani hipomiksolidyjski...to język nijaki. sto synonimów, na minutę, a żaden niczego konkretnego nie oznacza. takie bla, bla, bla, bzdet....po temu właśnie 12 kroków po polsku brzmi jak inwokacja po pijanemu.
                                              hej
                                    • wolfigen Re: Rozbleczone frelki 23.11.10, 15:50
                                      Mnie to ciagle w glowie, z tym ze u kobiet,
                                      u ciebie (widac po pisowni), ze u krow...!


                                      cciekawe skojarzenie jak na trzeźwego.......;-)
                                      1-mnie cyckonosz kojaarzy sie z 11-tką bez stopera..cokolwiek znaczy 11 w wielkości bikini
                                      2-halterowi sie kojarzy z cycami....co raczej nie znaczy cokolwiek innego niż cyce / choć to może niezbyt potyczne/
                                      3-westfalwskiemu trottelowi kojarzy się z tym ,ze podobno mu sie kojarzy z tym co sie kojarzy komus innemu---czyli krowimi wymionami


                                      zadziwiająca trzewość....-wymienna
                                      ale coż. sstetryczałę dzziady erotyczniegawędzące tak widać mają w polskojęzycznym AA. a podobno to ja zionę jadem...ok niech tak będzie. przynajmniej jakąś nadobną zmiję sobie wychoduję na piersi, co ma swój urok i perwersję realną
                                      hej
            • boja55 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:15
              Rocznic nie zazdrość tylko nie pij a rocznice przyjdą same.Sytuacje masz dobrą bo Twój szef wie kim jesteś.Po kolacji powiedz dziękuję ja nie piję,idź do pokoju i np. poczytaj książkę.Ja w pracy dla własnego bezpieczeństwa powiedziałem nie piję,jestem alkoholikiem.Były jakieś przysrywki, ale z czasem dali mi spokój i nikt mnie już na wódkę nie namawia
              • belzebubek_34 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:20
                ... ktoś mi powiedział, że są dobre i złe strony tego że szef o tym wie.. i nie wiem czy ma rację.
                Ale chory umysł, aby usprawiedliwić chęć wypicia może powodować następujące zachowanie:
                "Szef wie i zrozumie jak się nachlasz i przez tydzień nie przyjdziesz. Nie wyciągnie konsekwencji, bo sam wie jak to jest.."
                I sytuacja druga..
                Jestem naprawdę obłożnie chory i jestem na zwolnieniu. Myslę, że gdzieś tam głęboko w głowie szefa może pojawić się zwątpienie, czy oby na pewno nie zapił..

                Trochę racji w tym jest..
                • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 15:50
                  belzebubek_34 napisał:
                  > ... ktoś mi powiedział, że są dobre i złe strony tego że szef o tym wie..
                  ___________________________________________________________.
                  To zalezy od tego, czy szef ma problemy z alkoholem, czy nie...!
                  Czy jest "suchym" alkoholikiem, czy nie...
                  Znam "szefow", ktorzy przyjmuja do pracy jak najwiecej trzezwych alkoholikow...
                  Ale znam tez takich, ktorzy wywalaja z pracy alkoholikow...
                  A...
                • elfkabezhaltera Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 16:47
                  belzebubek_34 napisał:

                  > ... ktoś mi powiedział, że są dobre i złe strony tego że szef o tym wie.. i nie
                  > wiem czy ma rację.
                  > Ale chory umysł, aby usprawiedliwić chęć wypicia może powodować następujące zac
                  > howanie:
                  > "Szef wie i zrozumie jak się nachlasz i przez tydzień nie przyjdziesz. Nie wyci
                  > ągnie konsekwencji, bo sam wie jak to jest.."
                  Zazwyczaj najbardziej bezwzględni wobec pijących sa niepijący alkoholicy ...


                  > I sytuacja druga..
                  > Jestem naprawdę obłożnie chory i jestem na zwolnieniu. Myslę, że gdzieś tam głę
                  > boko w głowie szefa może pojawić się zwątpienie, czy oby na pewno nie zapił..
                  Może, ale nie musi. Trzeźwiejący alkoholik zazwyczaj wychodzi z założenia, że ma zająć własnym trzeźwieniem, a nie cudzym. Dla własnego dobra - jako alkoholik - twój szef nie powinien się zastanawiać nad tym, czy zapiłeś, czy też jesteś "uczciwie" chory.
                  Choć z góry oświadczam, że nie wiem jak to jest być szefem-alkoholikiem, bo prowadzę jednosobową firmę.
              • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:24
                boja55 napisał:
                > Rocznic nie zazdrość tylko nie pij a rocznice przyjdą same.Sytuacje masz dobrą
                > bo Twój szef wie kim jesteś.Po kolacji powiedz dziękuję ja nie piję,idź do poko
                > ju i np. poczytaj książkę.Ja w pracy dla własnego bezpieczeństwa powiedziałem n
                > ie piję,jestem alkoholikiem.Były jakieś przysrywki, ale z czasem dali mi spokój
                > i nikt mnie już na wódkę nie namawia
                ________________________________________________.
                Moje otoczenie takze wie o mnie wszystko i nikt mnie juz nie namawia,
                a ci "nierozsadni" w sposob naturalny sami dawno juz sie wykruszyli...!
                A...
          • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:06
            boja55 napisał:
            > August czyżbyś jutro stawiał wirtualnego torta ?
            ________________________________________.
            Chcialem zapytac: "Kurcza noga piorko, a Ty skad to wiesz?",
            ale przypomnialem sobie, ze obok wypowiedzi Rauchen, wygadalem sie...! ;-)
            Coz, w takim przypadku nie pozostaje mi nic innego...
            A...
            • boja55 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 14:20
              Lubię bywać na rocznicach,bo jest to świadectwo że można nie pić.Jednak najbardziej cieszą mnie pierwsze rocznice
              • aaugustw Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 15:08
                boja55 napisał:
                > Lubię bywać na rocznicach,bo jest to świadectwo że można nie pić.Jednak najbard
                > ziej cieszą mnie pierwsze rocznice
                _______________________________________.
                Tak, cos w tych "pierwszysch" rocznicach jest...!
                A... ;-)
                • rauchen Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 19.11.10, 17:49
                  jesli chodzi o zazdroszczenie rocznic, to innym zazdroscic chyba latwiej niz wlasna przechodzic...swoja mam za soba jutro niech sie august meczy :)))

                  Z tym zazdroszczeniem rocznic alkoholikow ktorzy latami nie pija, nie uwazam zeby bylo az tak zle. Lepiej zazdroscic i wiedziec czego sie zazdrosci anizeli pozostac tylko na nadzei, ze a nuz sie uda. Wlasciwie to uczucie jak kazde inne.
                  5 lat temu nalezalam do tych do zazdroscili, tylko na ile to zazdrosc na ile pragnienie zeby taka rocznica i mi byla dana.
                  I chyba bardziej wazne byly te lata anizeli to co pomiedzy, bo to co pomiedzy pozostawlo poza wszelkim wyobrazeniem. Wiedzialam tylko ze bede 5 lat starsza. Teraz mam ciaaaaaaaaaaaaaaaaaaaagnace sie jak flaki zycie od 5 pieciu lat a to dlatego ze w tych 5ciu latach nie bylo wakacji na flaszcze. To zupelnie cos innego niz to co bylo przed 5 latami. Przez co nie chce powiedziec ze czuje sie zmeczona tymi 5 latami - mi po prostu trudno jest opisac co tak naprawde czuje w zwiazku z tym ze jest mi dane uczestniczyc w zyciu w takie formie, w jakiej juz myslalam ze nigdy nie bedzie mi dane uczestniczyc - w zyciu poza alkoholowa obsesja.
                  Na pewno wiem ze jestem wdzieczna za te lata bez alkoholu i napisanie tu na forum o tym ze mam 5 rocznice bez alkoholu nie ma absoulutnie na celu chwalenie sie tymi latami, ja po prostu wiem ze te piec lat zawdziecznam innym, tym ktorzy potrafili przekonac do tego aby probowac, i te moje 5 lat jest chwala dla nich.

                  Dokladnie 5 lat temu, dzien po przestaniu picia, rozmawiam przez czat z dziewczyna, ktorej maz jest/byl alkoholikiem i ktoremu AA bylo w stanie pomoc.
                  Ja wciaz mialam tego ogromnego stracha zeby zadzwonic na numer AA
                  Powiedziala mi ze bedzie siedziala na czacie kiedy bede dzwonila zeby dodac mi otuchy.
                  Kontakt z ta dziewczyna gdzies sie zapodzial, natomiast zastanawiam sie czesto czy ona zdaje sobie sprawe z tego, , ze te 5 lat zawdzieczam temu, ze po prostu wtedy byla i byla w stanie przekonac do zrobienia wtedy tego pierwszego kroku, bez ktorego to co mam dzis by sie nie zaczelo......
                  • boja55 Re: no więc zaczelam...jakis czas temu... 20.11.10, 16:05
                    Rauchen te pięć lat masz dzięki sobie,inni wskazali Ci drogę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka