Dodaj do ulubionych

jestem dziwny

20.11.10, 01:29
Czytam to forum czasem i widze ze mam problem z alkoholem, ale nie wiem, czy nie dosc dziwny. Moj problem jest taki, ze mieszkam za granica w Walii i czuje sie chyba samotny, ale nie o tym mialem powiedziec. Moj problem jest taki, ze pije wieczorem piwo, w ilosci sztuk szesc albo siedem, i codziennie je pije, a rano i w dzien nie pije. Czuje sie jak doktor jekyll i mister hyde z tej powiesci, bo w dzien nie mam ochoty na picie i nawet mysle ze ie chce pic i ze fajnie jest nie pic, ale przychodzi wieczor i mysle zupelnie inaczej, calkowicie, odmienia mi sie wszystko i juz chce pic i nie ma bata, musze isc i kupic piwo ( wiele piw) i wtedy czuje ulge. A przychodzi rano i znowu czuje, ze nie powinienem pic ostatniego wieczoru i ze juz dzis nie bede i tak dzien leci, az dochodzi do wieczorai myslenie jest calkiem inne. Jak mozna by tak zrobic, zeby te myslenie z dnia utrzymalo mi sie tez wieczorem, bo w dzien jestem inny a wieczorem jak by inny czlowiek zupelnie.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: jestem dziwny 20.11.10, 07:38
      Nie jesteś dziwny.
      Piłam tak samo.

      Tu masz testy:
      www.alkoholizm.eu/?sel=testy
      • aaugustw Re: jestem dziwny 20.11.10, 09:01
        Nie jestes dziwny... - Jestes uzalezniony...!
        A...
        Ps. Najblizszy, polskojezyczny Mityng AA masz w Birmingham - 2 godz. drogi
        Pojdz na anglojez.
        • aaabraham Re: jestem dziwny 23.11.10, 01:03
          heja i dzieki za odpowiedzi. Ja wiem ze jestem uzalezniony jakos tam, ale nie rozumiem nadal czemu ja moge nie pic w ciagu dnia i w ogle mnie nie ciagnie a wieczorem jak psa diabli. Tak jak napisal Beczka smiechu, nie czuje sie do AA bo mysle ze w AA sa tacy co pili zeby sie wogole obudzic, a nie tacy co maja problem wieczorny z piciem. powiem szczerze ze wydaje mi sie ze nigdy nie przestane pic bo wieczorami tak mnie zbiera ze po prostu nie ma leszcza, musze wypic, moze to i uzaleznienie, ale jak to zrobic zeby sie nie chcialo, bo takie rady zebym ie pil to ja czytalem, ale co z tego zebym nie pil jak ja pije i chce pic, co to za rada taka rade to sam se moge dac- nie pij, no i se dalem i co, pije dalej.
          • 7zahir Re: jestem dziwny 23.11.10, 08:43
            Jeżeli nie chesz przestać pić,to nic Ci nie pomoże.
            Nie ma złotego środka.
            Bedzie tylko gorzej.
    • kuk_krakauer Re: jestem dziwny 20.11.10, 11:47
      Moj problem jest taki, ze mieszkam za granica w Walii i czuje si
      > e chyba samotny, ale nie o tym mialem powiedziec.


      Skrerśl chyba. Alkoholizm to m.in. choroba samotności. Też tak miałem.

      i juz chce pic i nie ma bata, musze isc i kupic piwo ( wiele
      > piw) i wtedy czuje ulge.


      Zdiagnozowałeś się. Masz przymus picia.

      Jak mozna by tak zrobic, zeby te myslenie
      > z dnia utrzymalo mi sie tez wieczorem, bo w dzien jestem inny a wieczorem jak b
      > y inny czlowiek zupelnie.


      Zabrać się za leczenie. Masz wiele możliwości - terapia, mitingi AA. Po prostu zacznij coś robić ale nie sam. Sam zawsze wymyślisz 6 piw z wieczora (chocbyś nie wiem jak się starał). Pozdrawiam.
    • elfkabezhaltera Re: jestem dziwny 20.11.10, 13:53
      mityngi.aa.org.pl/mityngi/swiat/index.htm
      www.alcoholics-anonymous.org.uk/?PageID=2
    • beatrix-kiddo Re: jestem dziwny 21.11.10, 16:53
      Wcale nie jesteś dziwny. Jesteś uzależniony. Ja mam tak samo - w dzień pracuję, wykonuję obowiązki, a wieczorem lecę po kielicha. Jestem uzależniona. Nie dziwna.
      • aaugustw Re: jestem dziwny 21.11.10, 18:50
        beatrix-kiddo napisała: > Wcale nie jesteś dziwny. Jesteś uzależniony. Ja mam tak samo - w dzień pracuję, wykonuję obowiązki, a wieczorem lecę po kielicha. Jestem uzależniona. Nie dziwna.
        __________________________________________.
        Tak. Tylko Prawda nas wyzwoli...
        A...
    • e4ska Re: jestem dziwny 22.11.10, 11:29
      Jedyne, co mnie dziwi w zapisie, to wypijanie w ilosci sztuk szesc albo siedem piwa co wieczór... bez potrzeby porannego klinowania.

      Jakby się taka potrzeba pojawiła, byłby to bardzo niedobry sygnał.

      Zdrufka ;-)
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jestem dziwny 23.11.10, 00:24
        Zastanowil mnie ten wpis i Twoja reakcja Esko.
        Zauwazylem juz jakis czas temu, ze alkoholicy wrecz uwielbiaja diagnozowac innych jako alkoholikow. To jest wrecz jak jakas perwersyjna przyjemnosc- "oh, kolejna zdobycz". Nie spotkalem na tym forum jeszcze alkoholika, poza paroma wyjatkami, ktory by napisal komus, ze powinien zastanowic sie, co robi, ze powinien poplywac czy pobiegac. Rada jest zawsze ta sama- idz na mityng.
        Moja obawa wiaze sie z tym, ze ja nigdy- i to podkreslam- nigdy, chociaz chodzilem do AA, nie spotkalem tam "wieczornego" alkoholika. W AA zawsze spotykalem takich, co to jak zaczna pic to pija na umor do upadlego.
        To nie bylby problem, gdyby nie glowna rada AA- wstrzymaj sie od pierwszego kieliszka. Otoz ja, tak jak autor watku, z tego przynajmniej co domniemam, bo nie wiadomo, ile prawdy napisal- wstrzymuje sie od pierwszego kieliszka codziennie. Tzn, codziennie (umownie, bo nie codziennie, ale tak to dla uproszczenia przyjmijmy), codziennie wiec jestem trzezwy i "pije" ten pierwszy kieliszek. Wiec cala teoria AA upada, bo niby powinienem jak juz raz zaczalem pic na umor.
        Ja nie oszukuje sie, jestem gleboko uzalezniony. Ale uzalezniony psychicznie, a nie fizycznie. Rada " nie pij pierwszego kieliszka" nie jest wiec mi zbyt pomocna.
        Niestety terapie koncentruja sie na fizycznej a nie psychologicznej stronie pomocy uzaleznionym.
        • elfkabezhaltera Re: jestem dziwny 23.11.10, 08:14
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

          > Zastanowil mnie ten wpis i Twoja reakcja Esko.
          > Zauwazylem juz jakis czas temu, ze alkoholicy wrecz uwielbiaja diagnozowac inny
          > ch jako alkoholikow. To jest wrecz jak jakas perwersyjna przyjemnosc- "oh, kole
          > jna zdobycz".
          Coś w tym jest :)
          Staram się to u siebie kontrolować ...

          > Nie spotkalem na tym forum jeszcze alkoholika, poza paroma wyjatk
          > ami, ktory by napisal komus, ze powinien zastanowic sie, co robi, ze powinien p
          > oplywac czy pobiegac. Rada jest zawsze ta sama- idz na mityng.
          Moje myslenie jest takie - jak ktoś już pisze, że ma problem, to MA.

          > Niestety terapie koncentruja sie na fizycznej a nie psychologicznej stronie pom
          > ocy uzaleznionym.
          Moje wrażenie z terapii było odwrotne. Było bardzo dużo było o przyczynach picia, wyzwalaczach, chorym mysleniu, chorych emocjach, jak się zachowywać, aby nie pić, jak grzecznie odmówić, jak unikać trudnych sytuacji ...
          A może ty odbierasz nacisk na to to, że tymi aspektami można się zająć wyłącznie (?) zachowując fizyczną abstynencję, jako "koncentruja sie na fizycznej"?
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jestem dziwny 26.11.10, 01:53
            > > Niestety terapie koncentruja sie na fizycznej a nie psychologicznej stron
            > ie pom
            > > ocy uzaleznionym.

            > Moje wrażenie z terapii było odwrotne. Było bardzo dużo było o przyczynach pici
            > a, wyzwalaczach, chorym mysleniu, chorych emocjach, jak się zachowywać, aby nie
            > pić, jak grzecznie odmówić, jak unikać trudnych sytuacji ...
            > A może ty odbierasz nacisk na to to, że tymi aspektami można się zająć wyłączni
            > e (?) zachowując fizyczną abstynencję, jako "koncentruja sie na fizycznej"?


            Nie, moj odbior byl taki, ze mowi sie duzo, zeby nie pic, a nie mowi sie jak nie pic. Oczywiscie, mowi sie w rozumieniu- nie chodz gdzie pija, nie trzymaj alkoholu w domu itp, ale malo jest, albo niemal w ogole, mowienia o tym, co robic, by nie chcialo sie pic.

            Ja pamietam, ze moj terapeuta, gdy wspomnialem mu o tym, co mnie sklania do picia, wzruszyl ramionami i stwierdzil, ze to o czym mowie nie istnieje, a moje "powody" picia to preteksty do picia. No coz, w pewien sposob mozna tak to traktowac, ale zeby w ogole odmawiac rozmowy o tym?

            Jezeli, na przyklad, sytuacja fikcyjna, bylem molestowany seksualnie przez wujka w dziecinstwie, ito wedlug mnie w ramach terapii powinno sie tym zajac, a nie zbyc to stwierdzeniem" a tam, molestowanie to tylko pretekst do picia, pijesz bo chcesz".

            To jest wedlug mnie lekcewazenie. Oczywiscie, kazdy reaguje inaczej i kazdy jest inny, jeden moze na skutek molestowania zostac dzialaczem w stowarzyszeniu a inny zacpac sie na smierc, ale wedlug mnie lekcewazenie tego faktu nie prowadzi do niczego.

            Latwo powiedziec molestowanej osobie- pijesz bo jestes alkoholikiem, molestowanie to pretekst, masz przestac pic- ale czy to w jakikolwiek sposob dotyka istoty problemu?

            Tacy ludzie jak August, alkoholicy tzw przemyslowi, ludzie ktorzy pili, bo pili- nie wiadomo dlaczego- maja inne podejscie i zrozumienie, ale to nie jest uniwersalne. Nie odnosi sie do kazdego.

            Oczywiscie, August moze sobie zakpic w stylu " a co, nie pasowalo ci jak ci wujek wkladal fiutka w usta i teraz niby dlatego pijesz" i zasmiac sie, ale to jest daleka droga do pomcy, raczej blizsza do zniechecania do AA.
            • aaugustw Re: jestem dziwny 26.11.10, 08:55
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
              > Jezeli, na przyklad, sytuacja fikcyjna, bylem molestowany seksualnie przez wujka...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Beka, znowu piles w srodku nocy... - Znowu pijany belkot nam tu piszesz...
              Starzy bywalcy tego Forum znaja twoje odzywki koncentrujace sie na mnie
              i krytykujace mnie a zwlaszcza terapeutow, do ktorych polazles bo taka
              jest moda na ten sport narodowy Polakow...
              Ale nowicjuszy wprowadzasz w blad i zaklopotanie, wiec musze to wytlumaczyc:
              Podany przez ciebie przyklad jest beznadziejnym przykladem powodu do picia
              alkoholu. Tu potrzebna jest terapia indywidualna, (jezeli juz).
              __________________________________________________.
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
              > ... Tacy ludzie jak August, alkoholicy tzw przemyslowi, ludzie ktorzy pili, bo pili
              > - nie wiadomo dlaczego- maja inne podejscie i zrozumienie, ale to nie jest uniw
              > ersalne. Nie odnosi sie do kazdego.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Tu z kolei podajesz przyklad picia takiego, jaki ty znasz, tzw. "alkoholika przemyslowego".
              Gdybys byl alkoholikiem, wiedzialbys te to choroba duszy, ludzie ci cierpia, ale
              nie z powodow "przemyslowych"... - Na tym skoncze, bo ty drobnopijoczek
              nie jestes w stanie zrozumiec alkoholika...!
              ___________________________________.
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
              > Oczywiscie, August moze sobie zakpic w stylu " a co, nie pasowalo ci jak ci wu
              > jek wkladal fiutka w usta i teraz niby dlatego pijesz" i zasmiac sie, ale to je
              > st daleka droga do pomcy, raczej blizsza do zniechecania do AA.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Czemuś głupi, boś pijany, czemuś pijany, boś głupi - beka...!
              A...
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: jestem dziwny 26.11.10, 09:11
                To ja wyjasnie nowicjuszom, jaka jest stara metoda Augusta w dyskusji: jak nie masz kontrargumentu, to zrob z przeciwnika wariata. Nie jest to metoda nowa, albowiem mistrzem w jej stosowaniu byl Jozef Stalin, jak wiadomo w Rosji stalinowskiej przeciwnikow i osoby niewygodne osadzalo sie w wariatkowie, to najlepszy sposob- bo kto bedzie z wariatem dyskutowal, cokolwiek by on nie mowil?

                Co do meritum, August obnazyl sie na calego- wg niego podalem "beznadziejny przyklad", a w czym on jest beznadziejny? I jaki byllby przyklad nadziejny?
                Molestowanie, przemoc, agresja w domu rodzinnym to przyczyna wiekszosci zaburzen psychicznych, w tym alkoholizmu. Nie kazdy, kto byl molestowany zostaje alkoholikiem- oczywiscie ze nie, tak jak nie kazdy molestowany zostaje paranoikiem, agresorem, prostytutka, dziwakiem. Kazdy czlowiek w inny sposob reaguje na traume.

                Natomiast to, o czym ja pisalem, odnosilo sie do stosunku niektorych- a nie generalnie- terapeutow, ktorzy przyjeli jakas dziwna mantre"alkoholik pije, bo jest alkoholikiem", co jest faktem oczywistym, i nadinterpretuja, ze nie ma czegos takiego jak "przyczyny" alkoholizmu, a jak nie ma to nie ma co sie nimi przejmowac, i konczy sie to tak, ze tak w jak w podanym przykladzie molestowany seksualnie slyszy od terapeuty, ze to ze byl molestowany to zadne usprawiedliwienie, ze wlasciwie to ze byl molestowany to nic nie znaczy, a co tam takiego, molestowanie, oh ah, wszyscy ludzie maja problemy, co w tym specjalnego/

                nie wyobrazam sobie, zeby ten sam molestowany poszedl do lekarza ogolnego z tym, ze np moczy sie w nocy. Wedlug tejze logiki lekarz powinien zbyc jego przeszlosc i uznac- moczy sie bo jest chory na moczenie nocne, niech sobie budzik nastawia co godzinei sie profilaktycznie wysikuje.
                • aaugustw Re: jestem dziwny 26.11.10, 15:07
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > To ja wyjasnie nowicjuszom, jaka jest stara metoda Augusta w dyskusji: jak nie
                  > masz kontrargumentu, to zrob z przeciwnika wariata....
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie musze robic z ciebie wariata, ty nim jestes...! ;-)
                  ________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                  > ...Co do meritum, August obnazyl sie na calego- wg niego podalem "beznadziejny prz
                  > yklad", a w czym on jest beznadziejny? I jaki byllby przyklad nadziejny?
                  > Molestowanie, przemoc, agresja w domu rodzinnym to przyczyna wiekszosci zaburze
                  > n psychicznych, w tym alkoholizmu. Nie kazdy, kto byl molestowany zostaje alkoh
                  > olikiem- oczywiscie ze nie, tak jak nie kazdy molestowany zostaje paranoikiem,
                  > agresorem, prostytutka, dziwakiem. Kazdy czlowiek w inny sposob reaguje na trau
                  > me. Natomiast to, o czym ja pisalem, odnosilo sie do stosunku niektorych- a nie gen
                  > eralnie- terapeutow, ktorzy przyjeli jakas dziwna mantre"alkoholik pije, bo jes
                  > t alkoholikiem", co jest faktem oczywistym, i nadinterpretuja, ze nie ma czegos
                  > takiego jak "przyczyny" alkoholizmu, a jak nie ma to nie ma co sie nimi przejm
                  > owac, i konczy sie to tak, ze tak w jak w podanym przykladzie molestowany seksu
                  > alnie slyszy od terapeuty, ze to ze byl molestowany to zadne usprawiedliwienie...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Beka, to jest czyste teoretyzowanie, co piszesz... - Napisz cos o sobie, np. dlaczego
                  drobnopijoczk pija...!?
                  A...
            • elfkabezhaltera OK, chyba już rozumiem 26.11.10, 09:28
              I zgadzam się, i nie zgadzam się z twoim terapeutą. Do czego wrócę.
              Twój post przypomniał mi pytania pewnej mojej znajomej (zainteresowanej psychologią/psychiatrią) po moim wyjściu z terapii - była bardzo zainteresowana jak terapeutyzowano przyczyny picia. A ja nie byłem w stanie zrozumieć, o co jej chodzi ...

              Zaiste, podejście do przyczyn picia na terapii jest - o ile rozumiem - takie, że jak nie będziesz pił i pracował nad tym, aby nie pić, to przyczyny dla których W OGÓLE zacząłeś pić znikną. W moim wypadku - niska zamoocena, kompleksy, nieumijętnośc życia ogłem i parę innych drogiazgów - zadziałało.
              W twoim, widać, że nie.

              Tu wracam do sprawy terapeuty - mając ten hipotetyczny przykład - wujek-zboczeniec. Terapeuta uzależnień NIE ZNA się na tych sprawach. Tu jest potrzebny specjalista od "tych rzeczy". Tak mi się wydaje.
              Terapia anty-alkoholowa chyba nie może być terapią od "zła wszelkiego".

              Co do AA - powstało i istnieje aby członkowie nie pili/trzeźwieli. AA nie "załatwi" wszystkiego - jeśli AA nie pomaga na jakieś zaszłości, poszukaj specjalisty. Ale może pomyśl o tym tak - bez trzeźwości/absytnencji - którą niewątpliwie (?) AA pomaga zachować, to i tak nie byłbyś sobie w stanie zmierzyć z tymi głębszymi przyczynami picia.

              Co do Augusta - nie przejmuj się jego negatywizmem. Kiedy mam problemy ze sobą, kiedy z jakichkolwiek powodów jestem z siebie niezadowolony, nie lubię siebie, wówczas gardzę sobą, nienawidzę siebie i wszystkich. Staram się sprawić, aby wszystkim było równie źle jak mi.
              • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 26.11.10, 15:38
                elfkabezhaltera napisała:
                > ... Co do Augusta - nie przejmuj się jego negatywizmem. Kiedy mam problemy ze sobą,
                > kiedy z jakichkolwiek powodów jestem z siebie niezadowolony, nie lubię siebie,
                > wówczas gardzę sobą, nienawidzę siebie i wszystkich. Staram się sprawić, aby w
                > szystkim było równie źle jak mi.
                _______________________________________________________.
                Czy ty aby nie przesadzasz lekko z tym twoim nadetym EGO - elfie bez BH...!?
                Jak smiesz porownywac swoje uczucia i chore emocje ze mna...!?
                A... ;-)
              • elfkabezhaltera Kontynuując myśl 26.11.10, 17:26
                Jednym z powodów dla których piłem było to, że ze mnie taki Casanowa jak z koziej dupy trąbka. Nie mogłem sobie kobiety znaleźć, byłem nieśmiały i niezgrabny i ... w ogóle do dupy!
                Nic tylko się upić ze smutku i rozpacz!
                Nie oczekuję, aby terapia alkoholowa i/lub AA rozwiązało moje problemy w kontaktach z płcią przeciwną.
                Ale ...jak byłem trzeźwy to mnie taka jedna wyrwała i już po kłopocie :)
                • pierzchnia Re: Kontynuując myśl 26.11.10, 18:40
                  Pamiętam zajęcia z geodezji, które odbywaliśmy na zielonej łączce - sto metrów od naszego stanowiska opalały się dwie studentki.
                  Bez namysłu skierowaliśmy, w ich stronę niwelator...
                  Wykładowca podszedł, spojrzał przez okular i powiedział:
                  "Tam, panowie, niczego dobrego nie znajdziecie..."
                  Dzisiaj, po wielu już latach, muszę stwierdzić, że dziadek miał dużo racji.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 03:53
                heja elfka

                Rozumiem, o czym piszesz i zgadzam sie z tym. Terapeuta od alkoholizmu nie musi znac sie na wszystkim. Ale jak sie nie zna, to niech to powie i skieruje gdzie trzeba.

                Oczywiscie, moj przyklad jest hipotetyczny. Ale moje wlasne doswiadczenia sa moze nawet gorsze. Niestety, moj terapeuta zbyl to stwierdzeniem, ze sobie wymyslam i dorabiam ideologie do picia.

                Sa rzeczy dyskusyjnye i sa rzeczy oczywiste. Dyskusyjne jest to, czy powinienem sie stoczyc w alkoholizm, skoro wydarzylo sie to i tamto. Oczywiste jest to, ze to sie wydarzylo. Dalsze pytanie jest takie- czy moza to wyleczyc niepiciem? Nie wiem.

                Na pewno nie jest metoda obwinanie kogos, kto juz i tak za bardzo czuje sie winny.

                Opowiem nieco o moim przypadku. Wychowalem sie w patoligicznej rodzinie, nie bede wnikal w szczegoly, w kazdym razie efektem tego byla silna tzw fobia spoleczna, czyli lek przed spotykaniem sie z ludzmi. Ale nie czulem sie dobrze z tym, wiec zaczalem pic "na odwage" by sie spotykac jednak.ALe lek istnial. Na terapii "dowiedziqlem sie", ze metoda na moj lek jest... ograniczenie spotkan z ludzmi. Czyli- lekarstwem miala by byc przyczyna. Wielka mi sztuka- jak boisz sie spotykac, to sie nie spotykaj.

                Co do Augusta, traktuje tego czlowieka jako jedna z najwiekszych tu na forum przeszkodm, by zachecic kogos do trzezwienia. Nie zajmuje sie tym co on mowi, bo od lat mowi to samo i od lat to sa bzdury, wiec dla mnie to nie jest problem. Ale to moze byc problem dla kogos nowego tutaj, bo po prostu August zniecheca do trzezwienia.
                • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 10:35
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała (o A...):
                  > ... Co do Augusta, traktuje tego czlowieka jako jedna z najwiekszych tu na forum pr
                  > zeszkodm, by zachecic kogos do trzezwienia...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Nie mam najmniejszego zamiaru zachecac kogos do trzezwienie...!
                  Te decyzje pozostawiam pijacemu, a kiedy taki powie: TAK, chce nie pic,
                  zaraz i ja - trzezwy A... - pojawie sie obok niego...! ;-)
                  ___________________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                  > ... Nie zajmuje sie tym co on mowi...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Stad i efekt taki u ciebie...! ;-)
                  ____________________________________.
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                  > ... od lat mowi to samo...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  To dowod, ze nie klamie i nie wymyslam nowych historii o sobie...! ;-)
                  A...
                  Ps. Beka, widze ze zamieszkalem na dobre w twojej glowie...! ;-)
                  A´propos; O godz. 4 nad ranem normalny czlowiek, bialego koloru
                  skory spi, a ty listy o A... piszesz...! ;-)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 16:04
                    nie pochlebiaj sobie, august, nie zamieszkales w mojej glowie, ja na tym forum, w odroznieniu od ciebie, od dawna jestem rzadkim gosciem, a dla ciebie od 5 lat to polowa zycia, druga polowa to aa:)
                    a o ktorej pisze to chcialbym zauwazyc nie twoja sprawa, co cie to w ogole obchodzi?
                • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 11:56
                  Ocena Augusta jest zależna od stanu ducha oceniającego - tak jak, w życiu - "najgorsi" okazują się później najlepszymi.
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 16:10
                    nieco tanai filozofia pierchnia- bo to oczywistosc. kto ma zly nastroj, zly dzien czy nawet jakis problem na talerzu, surowiej ocenia rzeczywistosc. w przypadku augusta ocena moja niewiele znaczy przy fakcie, ze tutaj w historii forum dziesiatki forum wojowaly i klely na niego (co august zawsze odbieral radosnie jako pijanosc adwersarzy i dowod na jego trzezwosc i geniusz).
                    i to nie tak, ze popijajacy sie zloscili, bo im "prawde w oczy wygarnal", nie, tutaj boje august toczyl z wieloma ludzmi z AA, z terapii, niepijacymi od lat.
                    wiec ocena augusta postawy tutaj to nie jest chyba moja fanaberia, chyba ze august jest jako jeden z tych geniuszy, co to docenia sie dopiero po smierci, nie wiem.

                    byc moze prywatnie jest on ok czlowiekiem, nie znam by oceniac, ja ocenam to co czytam, a czytam w jego wykonaniu z reguly albo polewanie wody o cudach wiankach niewidach, albo czesto wulgarne zaczepki i wyzwiska.

                    moze powinienem wsluchac sie w glebie swojej duszy i moze tam gdzies cos mowi, ze august ma racje i jest fajny, nie wiem, slucham i nie moge wyslyszec.
                    • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 16:41
                      Zostaw Augusta uwagi z boku, jesteśmy przyzwyczajeni, a bez tych uwag zabrakłoby specyficznego klimatu tegoż to forum, którego ty przecież jesteś elementem niezbędnym. Dzięki Augustowi wiesz, że nie piszesz do ściany ani do szklanki po piwie, ale do człowieka, który jakąś wiedzę - i to zapewne większą niż dziesięciu debilnych terapeutów - posiada.

                      Napisałabym co więcy, ale mi robota mręcy, może później, hej :-)))

                      zdrufki!

                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 02:06
                        a ja wlasnie wrocilem z roboty- pozno jest, zapewne august bedzie spekulowal, czemu o tej porze pisze, wiec od razu odpowiem- pracuje w branzy tzw rozrywkowej i czesto koncze prace o dosyc poznej godzinie- ot takie proste wyjasnienie do augustowej checi szukania dziury w calym:)
                        co do tego, ze August ma doswiadczenie i wiedze, to nie watpie- ale jak ja wykorzystuje to inna kwestia. ale zostawmy to. august jak zwykle zdolal zmienic tor dyskusji, z rozmowy o czyms zrobila sie rozmowa o auguscie- niezly z niego musi byc egocentryk.
                        Wiec reasumujac, powtorze, terapie "antyalkoholowe" powinny brac pod uwage okolicznosci ludzkiego zachowania i okolicznosci picia, a nie koncentrowac sie na samym procederze. zdania nie zmienie, bo wiem to z doswiadczenia zarowno wlasnego, jak i wielu innych osob.
                        ty Eska masz inne podejscie, w ktorym nie ma miejsca na tzw "przyczyny", ale to Twoje doswiadczenie, podobne ma august, ale inni ludzie maja inaczej, i to chcialem powiedziec.
                        pozdrowki:)
                        • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 08:14
                          Z tego, co napisałeś,Beka, wynika, że tak naprawdę pomóc sobie możesz tylko ty sam bo trudno wejść, temu drugiemu, do cudzej czaszki.
                          Tak właśnie powinno być, ale u wielu ludzi ten system autonomiczny został unieruchomiony - szczególnie dotyczy to osób spożywających alkohol.
                          Stwierdzasz np. że masz kłopoty sam ze sobą - domyślasz się, jakie czynniki na to wpłynęły i jednocześnie nie potrafisz tego zmienić.
                          Szukasz terapeuty, właściwej metody... , pozostając wciąż, w tym samym miejscu.
                          Widocznie to zupełnie inny obszar, do którego nie masz dostępu.
                          • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 11:13
                            ty pierzchnia powinienes założyć własne forum i udzielać porad, oraz prowadzić internetowa terapio-poradnie.

                            ale póki co dorób sobie klucz do sławojki, bo widać nie masz do niej od dawna dostępu i chadzasz za stodołe. to właśnie wynika z tego co piszesz.
                            hej
                            • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 13:23
                              Nie dotarło?
                              Wypie...j!
                        • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 20:57
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                          > a ja wlasnie wrocilem z roboty- pozno jest, zapewne august bedzie spekulowal, c
                          > zemu o tej porze pisze, wiec od razu odpowiem- pracuje w branzy tzw rozrywkowej
                          > i czesto koncze prace o dosyc poznej godzinie- ot takie proste wyjasnienie do
                          > augustowej checi szukania dziury w calym:)
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Nie, dzisiaj piszesz na trzezwo...! ;-)
                          __________________________________.
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                          > ... august jak zwykle zdolal zmienic tor dyskusji, z rozmowy o czyms zrobila sie rozmowa o auguscie- niezly z niego musi byc egocentryk.
                          - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Jestem alkoholikiem...! ;-)
                          ____________________________________.
                          beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                          > Wiec reasumujac, powtorze, terapie "antyalkoholowe" powinny brac pod uwage okol
                          > icznosci ludzkiego zachowania i okolicznosci picia, a nie koncentrowac sie na s
                          > amym procederze. zdania nie zmienie, bo wiem to z doswiadczenia zarowno wlasneg
                          > o, jak i wielu innych osob.
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Kto mialby (i z czego) oplacic takie indywidualne terapie...!?
                          A...
                          • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 22:36
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                            > Wiec reasumujac, powtorze, terapie "antyalkoholowe" powinny brac pod uwage okol
                            > icznosci ludzkiego zachowania i okolicznosci picia, a nie koncentrowac sie na s
                            > amym procederze. zdania nie zmienie, bo wiem to z doswiadczenia zarowno wlasneg
                            > o, jak i wielu innych osob.
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            Kto mialby (i z czego) oplacic takie indywidualne terapie...!?
                            A...


                            Ale po co, Auguście, brać na terapię od uzależnień alkoholowych kogoś, komu taka terapia jest niepotrzebna, gorzej, może zgubić kogoś naiwnego i łatwowiernego?

                            A jeśli się już ktoś nadużywający, a z problemem ciekawym znajdzie, to należy go uświadomić: "Panie, co mi pan tu z wujem wyjeżdżasz?... My tutaj nie mamy na wuja sposobu. Szukaj fachowców od wuja, ja panu pomóc nie potrafię".

                            Ale jakże to łaskocze próżność terapeutyczną, kiedy ma się taki za mędrca i przewodnika dusz... istny Mefistofeles, sztuczka kusa.

                            Ja tam bym dawno olała te mundrości i po prostu nie piła, ale jak komuś wmówiono, że się pije z powodu chorych emocji, to weź teraz i przekreśl te cudne usprawiedliwienia własnej niemocy i goryczy.

                            Addi ma rację, moim zdaniem, także w tym, kiedy określa ludzi pokroju Eski i Augusta "alkoholikami przemysłowymi". Z tym, że ja jestem "przemysłowa ćwierćpijaczka", obecnie bez promili i oby tak zawsze i dalejże, hej :-)))
                            • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 23:10
                              Analiza, w oparciu o metodykę, potrafi jeszcze bardziej zaciemnić obraz - myślę, że takie rzeczy się po prostu wie - tak jak wtedy, gdy się czuje koniec jakiegoś związku.
                              Można brnąć całe życie,w niewłaściwym kierunku /wynikającym np. z jakiegoś syndromu/
                              i być przekonanym o słuszności podejmowanych decyzji.
                              Później się okazuje, że jedna sytuacja potrafi wywrócić wszystko do góry nogami.
                              • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 09:15
                                przewodników dusz "istnych Mefistofelesów" dość łątwo spotkać w AA. na terapiach nie zajmują się duszami, tylko alkoholizmem. i na tym polega Eskowa kompleksa. se znalazła kolesia co ją rozumie w swej niechęci do terapii. wszak krasnal z Bietefeldu o mało się przez terapię nie zapił na amen, a Eska jak to Eska. na widok terapeutów ma mieszane uczucia. prawda jednak jest banalna. na terapii, czy to grupowej, czy indywidulnej, a nawet po kilku mityngach AA w jednej grupie. zdemaskowali by naszą Esunie i nie pozwolili jej pieprzyć od rzeczy, albo by sie musiała zwinąć szybciutko- co zresztą onegdaj zrobiła. albo musiałaby na samą siebie spojrzeć taką jaką jest i jeszcze komuś o tym na głos powiedzieć. tylko w necie można brylować niby bezkarnie i przy pomocy zręczności literackiej , tudzież erudycji błyszczeć niby gwiazda zaranna...ale to niestety tylko pustoslowie neurasteniczki. i nic więcej. podobnie jak krasnalowe podskoki są tylko i wyłącznie infaantylnym zwracaniem na siebie uwagi za wszelką cenę. to taka maałamania wszelkiej maści łasych na pochlebstwa i komplimenty rodem z jarmarku.

                                amen

                                ps-i do tego ten bidny Pierzchnia co sie zaplątał w Ich Dwoje plus włąsne niedoświadczone nigdy doświadczeni teoretyczne
                                drobne ustroje, drobne ustroje
                                wolf , pierzchnia, du**
                                razem jest troje
                                • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 10:01
                                  wolfigen napisał:
                                  > przewodników dusz "istnych Mefistofelesów" dość łątwo spotkać w AA. na terapi
                                  > ach nie zajmują się duszami, tylko alkoholizmem...
                                  ___________________________________________.
                                  A czymze jest psychoterapia...!? - Skad wywodzi sie to pojecie i czym sie to to zajmuje...!?
                                  Chyba, ze ty byles na psychoterapii dla zwierzat, to i przepraszam...!
                                  A...
                                  • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 13:10
                                    aaugustw napisał:

                                    >
                                    > ___________________________________________.
                                    > A czymze jest psychoterapia...!? - Skad wywodzi sie to pojecie i czym sie to to
                                    > zajmuje...!?
                                    > Chyba, ze ty byles na psychoterapii dla zwierzat, to i przepraszam...!
                                    > A...

                                    posluchaj idioto, bo inaczej Cie nazwać nie można. psychoterapia to jedno, terapia leczenia alkoholizmu to drugie. naucz sie czytać text ze zrozumieniem , lub nie zabieraj głosu tam gdzie pisujesz swe kretyńskie wypowiedzi bezprzedmiotowo. ja o żadnej psychoterapii nie pisaałęm w każdym razie...widocznie Ty autentycznie byłeś na jakiejś psychoterapii i tam zamiast Twoją głową zeżartą przez gorzałę, zajmowali się czymś czego polskojęzycznyalkoholik nie ma od dawna, albo i nigdy. czyli duszą krasnala ze szwabii.

                                    hey tłumoku
                                    • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 14:25
                                      wolfigen napisał:
                                      > posluchaj idioto, bo inaczej Cie nazwać nie można. psychoterapia to jedn
                                      > o, terapia leczenia alkoholizmu to drugie. naucz sie czytać text ze
                                      > zrozumieniem , lub nie zabieraj głosu tam gdzie pisujesz swe kretyńskie
                                      > wypowiedzi...
                                      ___________________________________________________________.
                                      Jak nazwac takie zwierzatko, ktorego "idiota pisujacy kretynskie wypowiedzi"
                                      tak potrafi wyprowadzic na szczyt palmy...!?
                                      A...
                                      Ps. zlamales po raz kolejny swoja obietnice nam tu dana, o nie korespondowaniu ze mna...!
                                      (bedziesz dzisiaj spal...!) ha,ha,ha... ;-)
                                      Aha: Juz pierwszego alkoholika leczyl psychoterapeuta i to nie byle jaki - meblu stajenny...!
                                      • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:07
                                        aaugustw napisał:

                                        >
                                        > Jak nazwac takie zwierzatko, ktorego "idiota pisujacy kretynskie wypowiedzi"
                                        > tak potrafi wyprowadzic na szczyt palmy...!?


                                        nie pochlebiaj sobie . a że mi nie wyszło ciu ciut z olewaniem Ciebie...no cóż. mam w Tobie mistrza. czyniłeś podobne obietnice twierdząc ,żeś rozwiniety duchowo jak dywan w sraczu
                                        hej
                                • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 13:16
                                  zdemaskowali by naszą Esunie i nie pozwolil
                                  > i jej pieprzyć od rzeczy, albo by sie musiała zwinąć szybciutko- co zreszt
                                  > ą onegdaj zrobiła. albo musiałaby na samą siebie spojrzeć taką jaką jest i
                                  > jeszcze komuś o tym na głos powiedzieć.


                                  Ach, dziękuję, dziękuję, niech tam sobie demaskują kogo chcą, ja się zdemaskować nie dam i dobrze mi bez demasek. Chwalę sobie swój żywot bez psychiatrów, psychologów i terapeutów wszelkiej maści, dzięki czemu nie wiem co to nuda i zły humor.

                                  Swoją drogą... gdyby inne grupy zawodowe mogły pochwalić się podobną skutecznością, to ludzkość naga i bosa gnieździłaby się po jaskiniach.

                                  - Na 12 uszytych ubrań 9 rozlazłoby się w ciągu paru miesięcy.

                                  - Na 12 par butów w 9 oderwałyby się podeszwy, obcasy zbzikowały niczym wolfik, sznurowadła pozrywały, a ile nagniotków dźwigalibyśmy na stopie...

                                  - Na 12 wybudowanych domów 9 ległoby w huku i gruzach.

                                  Patrząc na absolwentów wydalanych hurtowo z terapeutycznych uniwersytetów mądrości, obsikujących cierpliwie łódzkie śródmieście powiem, że gdybym chciała nauczyć się sypiania w psich kupach, grzebania po śmietnikach i solidnego śmierdzenia, z całą pewnością udam się tam, gdzie trzeba - czyli na stacjonarne, dochodzące i co tam jeszcze wymyślą.

                                  Adres znam.
                                  :-)))
                                  • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 13:44
                                    co Ty chrzanisz kobieto?.....najśmieszniejsze jest pewnie to , że Ty nawet wierzysz w te bzdury o , ktorych pisujesz bez pojęcia. w Tobie jest tyle do demaskowania co w kundlu, stwierdzić, od jakiej rasy nie pochodzi.
                                    Ty nie patrz tak na absolwentów hurtem wydalanych oni sobie dadzą radę. Ty lepiej spójrz w lustro i pomyśl czemu tak często powołujesz sie na śmietniki, śmierdzidłą i inne bliskie ci nastroje.

                                    papa
                                    • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 14:06
                                      O, już zeszliśmy na kundle... i rasę.

                                      Jak tam czystki w Elblągu? Czy nie byłby to świetny sposób na nudę? Nieszczęście twoje polega na niedopasowaniu momentu urodzenia do momentu historycznego. Ani wódki, ani czystki! Los przeklęty, eheu!

                                      Wiec stwierdzasz, że we mnie nie ma niczego do demaskowania? A post wcześniej pisałeś, że jest!

                                      Ty nie patrz tak na absolwentów hurtem wydalanych oni sobie dadzą radę.
                                      Masz na myśli tamten świat? Niewątpliwie.

                                      Ty lepiej spójrz w lustro i pomyśl czemu tak często powołujesz sie na
                                      > śmietniki, śmierdzidłą i inne bliskie ci nastroje.

                                      Cóż, Deo może , to i ja mogę. A tak w istocie... Co poczytam twoje posty, to zaraz kojarzą mi się zaszczane portki i śmietnik.

                                      Czy są to moje "bliskie" nastroje? Raczej dalekie.

                                      Ale się tych absolwentów widuje na co dzień, ot, w sobotę jeden świeżuteńki absolwent zapragnął pożyczyć pięć zł. Skończyło się na pragnieniu, bo żeby jeszcze 2 zł... ale całej imprezy finansować nie miałam zamiaru.

                                      Terapeuty powinny swoim absolwentom założyć jakąś porządną kasę zapomogowo-pożyczkową, żeby tak szybko nie damaskowały się cudne metody leczenia.
                                      He he he :-))))
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 17:27
                                  A kto to ten krasnal, August domyslam sie?
                                  Moj stosunek do instytucji terapii jest pozytywny, nie zgadzam sie z tymi, co traktuja terapeutow czy psychologow z lekcewazeniem, problemem jest jakosc i sposob prowadzenia terapii. Ja w swoim zyciu kilku terapeutow juz odwiedzilem, wiekszosc ocenilbym pozytywnie, czesc sie wybijala w gore, czesc w dol, tak samo jak dentysci czy mechanicy samochodowi.
                                  Terapia alkoholizmu jest na pewno specyficzna, to ja w niej zawsze krytykowalem- moze to skutek indywidualnych doswiadczen- to jej wycinkowy charakter. Ja uwazam, ze wielu ( nie wszyscy) alkoholikow ma deficyty lezace u podstaw rozwoju alkoholizmu, i nalezaloby prowadzic dwa procesy jednoczesnie, a niektorzy terapeuci upieraja sie na sile, ze nie beda ruszac "wymyslow" bo to preteksty do picia i ich terapia polega na oczywistosciach.
                                  Dla mnie terapia polegajaca na tym, ze sie wypisuje szkody z picia i uczy, zeby nie chodzic na meline i nie trzymac wodki w domu, to jest malutki wycinek tego, czego potrzeba.

                                  Niektorym to wystarczy, innym nie, od czego to zalezy- nie wiem, ale nalezaloby to zglebic a nie zwalac na chorego.

                                  To tak jakby ktos mial nawracajace zapalenie pluc i lekarz by mu dawal antybiotyki, a okazuje sie ze chory pali 40 papierosow dziennie i spi w zagrzybionym pokoju- bez leczenia przyczyn leczenie objawow malo daje.
                                  • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 18:49
                                    Moj stosunek do instytucji terapii jest pozytywny
                                    Gdybyś jeszcze nie pił, Addi, i nie czułbyś samotnej nudy... jeśli tak jest, bo może jest inaczej, ale taki jest wydźwięk twoich postów - byłoby idealnie.

                                    Ja w swoim zyciu kilku terapeutow juz odwiedzilem
                                    Zawsze za darmo czy jednak jakieś koszty poniosłeś?

                                    Addi, są ludzie, którzy kochają rozmowy z terapeutami, ba... pożądają swoich terapeutów niby fan idola. Ale gadki to jedno, a skuteczność - nie pytając - inną zmyka bramą.

                                    Fajnie byłoby, gdybyś swoje potrzeby rozmowy realizował w normalnych codziennych kontaktach. Fobia społeczna uniemożliwia tobie takie kontakty?
                                    • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 19:45
                                      e4ska napisała:
                                      > ... Addi, są ludzie, którzy kochają rozmowy z terapeutami, ba... pożądają swoich te
                                      > rapeutów niby fan idola. Ale gadki to jedno, a skuteczność - nie pytając - inną
                                      > zmyka bramą.
                                      > Fajnie byłoby, gdybyś swoje potrzeby rozmowy realizował w normalnych codziennyc
                                      > h kontaktach. Fobia społeczna uniemożliwia tobie takie kontakty?
                                      __________________________________________________________.
                                      To je ono...! ;-)
                                      Beka wszystkie ksiazki juz przeczytal, a gwozdz dalej nie wbity w scianie...! :-(
                                      A...
                                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: OK, chyba już rozumiem 30.11.10, 02:20
                                      Masz racje Eska, moja fobia spoleczna odgradza mnie od kontaktow. Nie umiem pokonac tej fobii, wiec pije, i pewnie sie zapije zalosnie, zadowalajac swoja matke.
                                      To jest chore, wiem. Wszystko interpretuje na swoja niekorzysc. Dziesiec kobiet mowiacych mi komplementy jest przeslonione przez ta jedna, ktora mnie miesza z blotem. I ja w to wlasnie wierze.
                                      Jest szansa, zeby to zmienic, ale to wymaga wiele wysilku. Picie jest latwiejsze. Wypije i problemy znikaja.
                                      Dlatego chyba pije, i pewnie niedlugo sie zapije, niech matka sie uspokoi, syn sie zapil, tak jak od razu wiedziala. I juz mam wyrzuty sumienia. Ze tak mowie. pozdrawiam.
                                      • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 30.11.10, 09:40
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > ... moja fobia spoleczna odgradza mnie od kontaktow. Nie umiem pokonac tej fobii,
                                        wiec pije, i pewnie sie zapije zalosnie, zadowalajac swoja matke...
                                        _______________________________________________________.
                                        Ty potrzebujesz kolejnego psychoterapeute, albo trzezwego alkoholika,
                                        aby najpierw przestac pic, a potem dopiero swoj zyciowy Program, ktory
                                        konsekwentnie bedziesz wdrazal w zycie, jak nauke chodzenia, czy jazde na rowerze...
                                        Wszystko mozna wytrenowac...!
                                        A...
                                  • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 19:35
                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                    > A kto to ten krasnal, August domyslam sie?
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    No jakze by inaczej... - Pierwszy i jedyny, (przynajmniej w tym watku) post beki
                                    i juz A... na tapecie, w pierwszym zdaniu i on mowi, ze ja nie siedze w jego czesci
                                    ciala, ktora on nazywa glowa...! ;-)
                                    A reszta tego co on pisze dalej, toz to jedno wielkie jajczenie na okraglo, aby zatrzec wlasciwe slady,(cyt.):
                                    > Moj stosunek do instytucji terapii jest pozytywny...
                                    > Terapia alkoholizmu jest na pewno specyficzna...
                                    > uwazam, ze wielu ( nie wszyscy) alkoholikow ma deficyty...
                                    > niektorzy terapeuci upieraja sie na sile, ze nie beda ruszac "wymyslow"
                                    bo to preteksty do picia i ich terapia polega na oczywistosciach.
                                    (ile ty tych terapii - terapeutow - juz zaliczyles...!? - moj przyp.) ;-)
                                    > Dla mnie terapia polegajaca na tym, ze sie wypisuje szkody z picia i uczy, zeby
                                    > nie chodzic na meline i nie trzymac wodki w domu, to jest malutki wycinek...
                                    > niektorym to wystarczy...
                                    - - - - - - -
                                    Mnie tez...
                                    A... ;-)
                              • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 09:25
                                pierzchnia napisał:

                                > Analiza, w oparciu o metodykę, potrafi jeszcze bardziej zaciemnić obraz - myślę
                                > , że takie rzeczy się po prostu wie - tak jak wtedy, gdy się czuje koniec jakie
                                > goś związku.
                                > Można brnąć całe życie,w niewłaściwym kierunku /wynikającym np. z jakiegoś syn
                                > dromu/
                                > i być przekonanym o słuszności podejmowanych decyzji.
                                > Później się okazuje, że jedna sytuacja potrafi wywrócić wszystko do góry nogami
                                > .

                                - wpierw się coś wie, mimo zaciemnionego analizą obrazu :-))). wie się napewno.
                                - potem sie nie wie, że się idzie w niewłaściwym kierunku mimo analizy rozjaśniającej
                                - a na końcu cegła spadła w drewnianym kościele i ze spowiedzi nici, tylko od razu konfesjonał..

                                logika to "najmocniejsza" pierzchnia Pierzchni.
                                • wolfigen Re: OK, errata ... 29.11.10, 09:27
                                  tfu , tfu , tfu.....miał być katafalk *
                                • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 09:58
                                  To jest dla ciebie za trudne.
                                  • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 10:01
                                    www.youtube.com/watch?v=h-oZTf04AhU&NR=1
                                    to bym Ci proponował na początek....tako balans rozwoju duchowego :-)))
                                    • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 10:10
                                      Skoro nie wierzysz, w duchy mam dla ciebie inną propozycję:
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Fenobarbital
                                      • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 11:41
                                        pierzchnia napisał:

                                        > Skoro nie wierzysz, w duchy mam dla ciebie inną propozycję:

                                        przeccinek w złym miejscu. zdanie nie ma zadnego sensu :-)
                                        • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 11:52
                                          I tak nie ma sensu.
                                          • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 13:03
                                            pierzchnia napisał:

                                            > I tak nie ma sensu.

                                            jak wszystko co pisujesz od około roku. przedtem pisaleś nie tylko z sensem, ale i osobiście. coś sie popsuło widać w maszynie . aale z mego doświadczenia wynika, że daje się to naprawić. tylko trzeb uwierzyć , że to możliwe i przestać wierzyć w cuda...jdyny cu jakiego doświadczyłem, miał miejsce po pijaku.......jakieś 10 lat od pierwszego kieliszka, minęły mi zupełnie kace. jak flaszką odjął.
                                            • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 14:37
                                              Sens jest wtedy, gdy ze swoim adwersarzem, można prowadzić rozmowę merytoryczną.
                                              Krajobrazy przez ciebie tworzone są wszakże kolorowe, ale niezwykle schizofreniczne, a do tego te kompulsywne, nieprzewidywalne reakcje /zupełnie jak u konia, który staje dęba bo zobaczył mysz/.
                                              Skoro, w ten sposób zachowujesz się na trzeźwo to nietrudno odgadnąć, co działo się po pijaku.
                                              • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:04
                                                trele morele sigisiaj
                                                repete papete knot


                                                to mniej więcej poziom tutejszych dywagacji. w tym i moich. coby się Wam we łbach nie poprzewracało od pochwały.
                                                hey tłumoki

                                                gdybys cokolwiek znał się na źwierzakach Pierzchnia...wiedziałbys , że właśnie stawanie dęba konia w określonych sytuacjach jest wysoce przewidywalne...aleś za głupi w swych metaforach. jak w każdej innej diedzinie o której masz mnóstwo do powiedzenia, aleś jej nigdy nie tknął palcem. taki sam z ciebie yogin, jak aowiec, mistyk i inne Twoje kreacje. ale pogadać se lubisz jak panienka z lódzkiego ...okienka owszystkim na czym się nie znasz i pojęcie masz żadne.
                                                jebak teoretyk inaczej :-)))
                                                • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:13
                                                  Nie pochlebiaj sobie i nie rozprawiaj o poziomach bo jedyny, dostępny dla ciebie, jest w szklanicy.
                                                  Na konia lepiej nie wsiadaj choć przypuszczam, że miało już to miejsce.
                                                  • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:23
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Nie pochlebiaj sobie i nie rozprawiaj o poziomach bo jedyny, dostępny dla ciebi
                                                    > e, jest w szklanicy.
                                                    > Na konia lepiej nie wsiadaj choć przypuszczam, że miało już to miejsce.


                                                    ja przynajmniej wiem w odróżnieniu od Ciebie jaki jest mój poziom....choćby i podkonny..natomiast od nieropoznawalnych poziomów fachowcem jesteś Ty . i to Twoja teoria o niemożności poznania własnego poziomu, przez siebie samego :-) dlatego ja Twój poziom dotrzegam jako czynik obiektywny :-)))
                                                  • wolfigen Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:25
                                                    na dziś koniec listów do idiotów , bo gotowi wziąć sobie do serca, że mają w tym swój udział
                                                    hey ćwoki
                                                  • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:28
                                                    Dostrzegasz - to fakt, ale na miarę swoich możliwości.
                                              • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:26
                                                Skoro, w ten sposób zachowujesz się na trzeźwo to nietrudno odgadnąć, co działo
                                                > się po pijaku.


                                                No jakże co? Teksty typu ci... ze szprychami.

                                                Sam lezie pod bat - aż dziw.

                                                Pierzchnio... Moim zdaniem największą przeszkodą w odstawieniu gorzały, a choćby w wyhamowaniu, w zastopowaniu (jeśli już wpadka, to ciągi jak najkrótsze i jak najdłuższe okresy abstynencji) jest upośledzenie umysłowe lub, jak się teraz ładniej mówi, niepełnosprawność intelektualna. Może ona wynikać z przyczyn od osoby niezależnych, np. z powodu niedotlenienia mózgu w okresie okołoporodowym (tutaj ciężki trzydniowy poród).

                                                Resztę robi alkohol, nikotyna i środowisko.

                                                Piszę to najzupełniej poważnie. W kontekście 30 lat leczenia... warto zastanowić się, jaki czynnik uniemożliwia człowiekowi okiełznanie narowów. Terapeuci - jeśli już biorą się za alkoholików - powinni współpracować z neurologami, nie tylko z psychiatrami. Jeśli psychologia, to neuropsychologia i psychologia społeczna.

                                                No i Popiel z myszami na ostatek.
                                                :-)
                                                • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 15:46
                                                  Ela...
                                                  Ja tylko żartowałem...
                                                  • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 16:45
                                                    Wszelki żart jest mi obcy, Pierzchnio...

                                                    To taki żart.

                                                    ;-)
                                                    Ela 1212 r. p.n.e.
                                                  • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 18:36
                                                    Kiedyś wszystkie czarne dni obrócimy w dobry żart...
                                                  • e4ska Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 18:41
                                                    Nie ma czarnych dni, są tylko dni niedostatecznie oświetlone.

                                                    Wierzę w światło umysłu, w światło intuicji...

                                                    Więcej światła... ;-)
                                                  • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 19:41
                                                    e4ska napisała:
                                                    > Więcej światła... ;-)
                                                    ________________________________________.
                                                    Tylko oslepia tych, ktorzy dopiero co wyszli z dziury...!
                                                    A... ;-)
                                                  • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 29.11.10, 19:58
                                                    Oświetliłem, ale wciąż widzę paskudnego robala - intuicja mi podpowiada, że trzeba uciekać.
                                                    Umysł stara się zaklasyfikować tego gada, ale zagrożenie jest zbyt wielkie by prowadzić dalsze badania.
                                                    Nie oślepiaj!
                                                    Włącz światła mijania.
                    • pierzchnia Re: OK, chyba już rozumiem 27.11.10, 17:10
                      "Chyba ze august jest jako jeden z tych geniuszy, co to docenia sie dopiero po smierci, nie wiem."

                      Lepiej jeszcze za życia.
                    • aaugustw Re: OK, chyba już rozumiem 28.11.10, 20:53
                      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                      > ... moze powinienem wsluchac sie w glebie swojej duszy i moze tam gdzies cos mowi,
                      > ze august ma racje i jest fajny, nie wiem, slucham i nie moge wyslyszec.
                      _________________________________________________.
                      Jak ty mozesz sie wsluchac w glebie swojej duszy, kiedy co
                      rusz zalewasz te glebie, z ktorej potem wychodzi bulgot...!
                      A...
        • e4ska Re: jestem dziwny 23.11.10, 10:20
          A ja o tobie pomyślałam natychmiast, Addi. Że twój problem wygląda podobnie.

          Najpierw pozdrawiam i przyznam, że nie żywię już do ciebie urazy. A przez pewien czas było mi przykro za pewne twoje reakcje. Było minęło.

          Na pewno twój alkoholizm, jeśli to jest alkoholizm, jest innym od mojego alkoholizmu. Gdybym ja sobie wypiła zgrzewkę piwa wieczorem, wpadłabym w ciąg i kto wie, czy bym wyszła z ciągu żywa. O pracy to już nie byłoby co gadać. Mam jednak możliwość wypicia bardzo niewielkiej porcji alkoholu przy szczególnej okazji, a niektórzy alkoholicy nie mogą nawet tej przysłowiowej czekoladki z rumem... ani syropu pokrzywowego. Nic.

          Nie przeszkadza mi też przebywanie na imprezach z alkoholem. Bardzo je lubiłam i lubię. Męża objechałam, gdy zadeklarował kiedyś: "Zdrowie mam coraz słabsze, nie palę, zrezygnuję też z alkoholu". Uważam, ze można z trzech piw niedzielnych przejść na jedno, ale po co zaraz abstynencja, która jednak izoluje od dotychczasowych przyjaciół i znajomych. Zdziwaczałby mój szanowny małżonek, a tak wyżywa się w gronie koleżeńskim, wymartwi i pocieszy (Na frasunek dobry trunek), a ja mam w domu zadowolonego gościa oraz sporo czasu tylko dla siebie.

          Nie bardzo wierzę w terapeutyczne sensacje w stylu uzależnienie takie a takie, faza taka a taka. Medykalizacja i psychologizacja alkoholizmu jest dla pijaków niedobra. Stygmatyzuje, wyrywa ze środowiska, skazuje na samotność, na cierpienie. Dla takich ludzi AA jest zbawieniem - jeśli rzetelnie mityngują.

          Samotność wieczorna? Zawsze chyba istniała... Ale żeby wypełniać ją mityngami, terapiami? Nie każdemu to pasuje. Tobie, Addi, na pewno nie. "Jeszcze nie" czy może "na zawsze nie". Życzę tego drugiego... :-)
          • aaugustw Do Eski... 23.11.10, 11:46
            Eska lubie czytac te Twoje realne i trzezwe do szpiku kosci wypowiedzi...!
            A...
            • e4ska Re: Do Eski... 23.11.10, 17:42
              Na wielu forach panuje obrzydły zwyczaj negowania każdej dobrej, przychylnej wypowiedzi. Najczęściej piszą owe dziwne istoty: "nie lubię cukrowania", "to nie jest cukrowanie".

              Smutny ten światek pijacki nie doznał pewnie ani dobroci, ani wspólnoty opartej na czymś miłym, serdecznym. W większości są to ludzie wyobcowani, bez przyjaciół, bez rodziny, osieroceni duchowo - w sensie - ani to matkę i ojca kocha (oni się chwalą, że ojca i matkę nienawidzą), ani z dziećmi porozumienia, ani to w normalnym związku nie żyje, a ich potrzeby emocjonalnej bliskości i zrozumienia wyczerpują się w ponurych gadkach z terapeutą...

              Pamiętam, kiedy mi jedna z tych stworzonek dziwnych wspomniała w liściku mailowym, że bardzo to dla niej przyjemne, gdy sobie pogada z terapeutą na swoje tematy. To ja się zastanawiam: jak z pół-wiekiem na karku można nie mieć innego serdecznego partnera do dobrej pogaduszki??????

              Nie wiem, bo nie znam bliżej środowiska, ale czy oni tacy z urodzenia, z natury... czy to skutek przeterapeutyzowania? Że jeden dla drugiego życzliwy być nie może, a jedynie powinien strofować i wysyłać na odwyk - pijak albo nie-pijak, niech idzie, nie zginie :-)

              Wiec dziękuję, AAguscie i powiem, że wzajemnie. Różne są nasze poglądy, ale więcej mamy wspólnego niż to się z racji różnych poglądów wydaje.
              • aaugustw Re: Do Eski... 23.11.10, 18:05
                e4ska napisała:
                > Na wielu forach panuje obrzydły zwyczaj negowania każdej dobrej, przychylnej wy
                > powiedzi. Najczęściej piszą owe dziwne istoty: "nie lubię cukrowania", "to nie
                > jest cukrowanie".
                > Smutny ten światek pijacki nie doznał pewnie ani dobroci, ani wspólnoty opartej
                > na czymś miłym, serdecznym. W większości są to ludzie wyobcowani, bez przyjaci
                > ół, bez rodziny, osieroceni duchowo - w sensie - ani to matkę i ojca kocha (oni
                > się chwalą, że ojca i matkę nienawidzą)...
                ___________________________________________________________.
                Poruszylas bardzo ciekawy temat, nad ktorym przyznam szczerze malo sie
                dotad zastanawialem, sprobuje mimo to podzielic sie z Toba w tym temacie
                moim skromnym doswiadczeniem...
                Tak, na forach panuje "obrzydły zwyczaj negowania każdej dobrej, przychylnej
                wypowiedzi". Mysle, ze bierze sie to z kompleksow ludzi uzaleznionych, ktorzy
                dotad tylko obrywali od "calego swiata", a teraz probuja nadrobic swoje
                kompleksy i pokazac swiatu, jacy to oni nie sa...! ;-)
                We Wspolnocie AA z kolei niektorzy zbyt duzo (w przeciwienstwie do terapii)
                wypowiada sie optymistycznie, nasladujac tych paru naprawde szczesliwych,
                ktorzy w swym "rozwoju moralnym" (duchowym) na dalszym sa juz etapie... -
                Takie papużenie nie moze przyniesc niczego dobrego, wiec moze i jest to
                przyczyna zapijania...(!?). No bo jak dlugo mozna tylko grac szczesliwego...?
                A...
                Ale moge sie mylic...
                • boja55 Re: Do Eski... 24.11.10, 11:09
                  Spróbuję napisać na temat który poruszyliście z własnego doświadczenia.Piłem ponad 20 lat, ostatni okres to picie bardzo destrukcyjne,próbowałem się zapić ale i to mi nie wyszło.Nie widziałem dla siebie ratunku,ale jeszcze parę szarych komórek mi zostało i trafiłem na odwyk.Tu zawiązała się grupa czterech facetów,pretekstem był brydż i tak się wspieraliśmy.Ja nie umiałem pić,piłem do upadłego,do utraty przytomności,aby choć na chwilę zapomnieć o wszystkim i tak na okrągło.Teraz widzę to inaczej,ja piłem bo miałem pretensje do całego świata za przepitą młodość,marzenia,nadzieje.Po terapii trafiłem do AA,ale tam mi się nie podobało,nie rozumiałem ich i odszedłem.Ale jak mogłem ich rozumieć skoro zapiłem wszystkie wyższe uczucia,ja musiałem uczyć się życia od nowa.Następne lata nie piłem,ale myślenie miałem pijane.Trwało to 15 lat i chyba wtedy dorosłem do normalnego życia. Znalazłem się na mitingu AA i zacząłem mówić.Pozwolili mi,choć mówiłem bez składu, chaotycznie,głos się łamał,łzy stały w oczach.Co tydzień wracałem na grupę,było mi ciężko,buntowałem się,ale wracałem i tak budziłem się do życia.Mam 55 lat i teraz mówię że jestem szczęśliwy.Jest to prawda,bo wcześniej nigdy nie doświadczyłem tego co mnie obecnie spotyka.Mam przyjaciół,znajomych,kochającą Kobietę,widzę już świat w kolorach,widzę sens życia,znalazłem swoją drogę.Wiesz e4ska ja rozumiem tych ludzi o których piszesz,bo ja sam byłem podobny.Dziś wiem że pierwszy krok to zaprzestanie picia,ale trzeba zrobić następny nauczyć się żyć pełnią życia bez alkoholu,zmienić swoje pijane myślenie.
                  • elfkabezhaltera Do Boja55 24.11.10, 11:14
                    Dziękuję ci za twoją wypowiedź. W tym co napisałeś dużo było mnie.
                    • aaugustw Re: Do Boja55 24.11.10, 18:16
                      elfkabezhaltera napisała:
                      > Dziękuję ci za twoją wypowiedź. W tym co napisałeś dużo było mnie.
                      ______.
                      Nas...!
                      A...
        • aaugustw Re: jestem dziwny 23.11.10, 11:55
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > ... wstrzymuje sie od pierwszego kieliszka codziennie.
          > Tzn, codziennie (umownie, bo nie codziennie, ale tak to dla uproszczenia przyj
          > mijmy), codziennie wiec jestem trzezwy i "pije" ten pierwszy kieliszek. Wiec ca
          > la teoria AA upada...
          __________________________________________________________________.
          Zbyt cienki jestes beka, zeby obalac "teorie AA", bo to nie one sa slabe, lecz to ty,
          jako drobnopijoczek (jeszcze) nie pasujesz i jeszcze nie chcesz dopasowac do tych
          trzezwych ram AA...!
          A jest juz za "5 dwunasta...!" ;-)
          A...
    • pierzchnia Re: jestem dziwny 23.11.10, 00:56
      aaabraham napisał:
      ale przychodzi wieczor i mysle zupelnie inaczej, calkowicie, odmien
      > ia mi sie wszystko i juz chce pic i nie ma bata, musze isc i kupic piwo...

      Stąd właśnie bierze się taki duży popyt na piwo - z uzależnienia.
      Mój brat funkcjonuje dokładnie tak samo jak Ty - normalnie pracuje, a wieczorkiem...
      Kiedyś tak nie było bo uzależnienie to proces, a to oznacza, że nie uzależnisz się od pierwszego kufla.
      Po przekroczeniu pewnego progu zmniejszenie dawek nic już nie da - nawet jeżeli zejdziesz do dwóch piw dziennie.
      Musisz się odtruć - zrozumieć tą subtelną różnicę, w oglądzie rzeczywistości.

    • 7zahir Zobacz jak alkohol niszczy Twoje ciało 23.11.10, 20:55
      fitness.wp.pl/multimedia/galerie/art527.html
      • aaugustw Re: Zobacz jak alkohol niszczy Twoje ciało 23.11.10, 21:32
        7zahir napisała:
        > rel="nofollow">fitness.wp.pl/multimedia/galerie/art527.html
        ___________________________________________________.
        Najdziwniejsze jest to, ze cos takiego nie przestraszy zadnego
        czynnego alkoholika...
        A...
      • sabinac-0 Re: Zobacz jak alkohol niszczy Twoje ciało 29.11.10, 18:40
        Jak to jest, ze alkoholikowi - mezczyznie mowi sie glownie o zgubnych skutkach alkoholu dla zdrowia. Alkoholiczce - o zgubnych skutkach dla rodziny.
        • elfkabezhaltera Odpowiedź na pytanie retoryczne 30.11.10, 11:40
          sabinac-0 napisała:

          > Jak to jest, ze alkoholikowi - mezczyznie mowi sie glownie o zgubnych skutkach
          > alkoholu dla zdrowia. Alkoholiczce - o zgubnych skutkach dla rodziny.

          Może dlatego, że mężczyźni i kobiety się różnią?
          • aaugustw Re: Odpowiedź na pytanie retoryczne 30.11.10, 11:50
            elfkabezhaltera napisała:

            > sabinac-0 napisała:
            > > Jak to jest, ze alkoholikowi - mezczyznie mowi sie glownie o zgubnych skutkach
            > > alkoholu dla zdrowia. Alkoholiczce - o zgubnych skutkach dla rodziny.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            > Może dlatego, że mężczyźni i kobiety się różnią?
            _________________________________________.
            Hm, na to bym nigdy nie wpadl...!
            Sabina, niech zyje zatem ta malenka roznica, mowia ponoc Francuzi... ;-)
            A...
        • kuk_krakauer Re: Zobacz jak alkohol niszczy Twoje ciało 30.11.10, 12:31
          Bo bardziej do nich to przemawia.
    • kipur Re: jestem dziwny 29.11.10, 19:07
      Miałem kiedyś kolegę który każdego ranka idąc do pracy przyrzekał że już koniec zaczyna nowe życie . Po południu twierdził natomiast że wraca do starego .Niestety już nie żyje
      • aaugustw Re: jestem dziwny 29.11.10, 19:46
        kipur napisał:
        > Miałem kiedyś kolegę który każdego ranka idąc do pracy przyrzekał że już koniec
        > zaczyna nowe życie . Po południu twierdził natomiast że wraca do starego .Nies
        > tety już nie żyje
        _______________________.
        Nie bylem inny... - Roznica tylko ta, ze mnie udalo sie przezyc...!
        A...
        • wolfigen Re: jestem dziwny 30.11.10, 16:58
          aaugustw napisał:

          >
          > _______________________.
          > Nie bylem inny... - Roznica tylko ta, ze mnie udalo sie przezyc...!
          > A...


          gdybys nie był inni, to też byś umarł idioto....nie podciągaj sie pod cudze osiągniećia. żeby umrzeć z przepicia trzeba mieć jaja....a Ty ich nie masz. ja zresztą tez nie mam...ale różnicy zasadniczej nie dostrzegam. to alkoholik, tamto alkoholik i my alkoholicy , kretynie jednorazowy .

          papa buźka
          • pierzchnia Re: jestem dziwny 30.11.10, 19:02
            Wolfingen napisał:
            "żeby umrzeć z przepicia trzeba mieć jaja."
            Raczej coś z łebem.
            • kipur Re: jestem dziwny 30.11.10, 19:22
              pierzchnia napisał:

              > Wolfingen napisał:
              > "żeby umrzeć z przepicia trzeba mieć jaja."
              > Raczej coś z łebem.
              Albo w łbie zamiast muzgu jaja
              • pierzchnia Re: jestem dziwny 30.11.10, 20:20
                To taka apoteoza alkoholizmu, w wykonaniu wolfa.

                Pod wpływam wieloletniego zażywania alkoholu człowiek pozbawia się właściwego oglądu rzeczywistości, zaniedbuje podstawowe obowiązki życiowe, traci pracę - kroczy drogą ku śmierci.
                Ocena jego stanu psychicznego nie może bazować na ogólnie przyjętej normie ponieważ ten człowiek jest po prostu chory.
                Tak samo ocena człowieka, porywającego się na własne życie, musi uwzględniać ten czynnik.
                Trudno mówić o odwadze np. w przypadku silnej psychozy.
          • aaugustw Prosto do wilczusia... 01.12.10, 10:40
            wolfigen napisał:
            > ....nie podciągaj sie pod cudze osiągniećia. żeby umrzeć z przepicia trzeba mieć jaja....a Ty ich nie masz. ja zresztą tez nie mam...ale różnicy zasadniczej nie dostrzega
            > m. to alkoholik, tamto alkoholik i my alkoholicy , kretynie jednorazowy .
            _______________________________________________________.
            To, ze ty ich nie masz, nie oznacza jeszcze, ze inni mezczyzni ich nie maja,
            choc u mnie z tych trzech, ktore mialem pozostaly juz tylko dwa...
            Z trzeciego wylegl sie ptaszek, ktory ukryty siedzi gdzies tam miedzy nogami,
            a u ciebie w glowie i tu jest ta roznica miedzy nami - zydlu stajenny...
            A...
            Ps. O jakich ty osiagnieciach w piciu mowisz - zuczku... - Ja np. pilem na zachodzie jeszcze
            za czasow komuny w Polsce, wtedy nie puszczano calych rodzin na zachod, wiec uciekali
            tylko mezczyzni, a kobiety przyjezdzaly po paru latach za nimi... - Jak wygladaly
            te okresy picia wsrod samotnych mezczyzn, ty wilczku mozesz sobie tylko wyobrazic.
            Pisze o tym ja, bo z tych znajomych z ktorymi pilem ostalem sie tylko ja...!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka