Dodaj do ulubionych

prośba o informację i poradę

04.05.11, 12:05
Od jakiegoś czasu mam oznaki depresji i się leczę ale równolegle popijam alkohol prawie co dziennie .Szukam okazji i zaczynam chować alkohol tak aby żona nie widziała jakoś mi się udaje.W garażu na drewnie do kominka itp. Jak zacznę pić na imprezie rzadko wiem jak wróciłem do domu albo prawie wiem. Rano jest mały kac i już myślę o wieczorze . Tak intensywnie to trwa już 1/2 roku. Nie chcę chodzić na mitingi bo to by mnie zniszczyło mam firmę i nie mogę sobie pozwolić na to aby się wspólnicy dowiedzieli. To chodzi o pieniądze . Czy jest możliwość wyjścia z tego jak odstawię alkohol np na rok. Albo zastosuję się do rad i może zatrzymam ten sposób bycia. Proszę o odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • czlowieek Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 12:26
      Cześć.

      Nigdy się nie spotkałem z tym, żeby mityngi anonimowych alkoholików komukolwiek zniszczyły firmę. Wielokrotnie natomiast słyszałem, że czynny alkoholizm zabrał pieniądze, zniszczył kariery, zabił.

      Masz problem z alkoholem. Jeśli nie zaczniesz się leczyć będzie tylko gorzej i gorzej. Leć do najbliższej poradni leczenia uzależnień, najlepiej przy najbliższym szpitalu psychiatrycznym, bo w prywatnych jest zazwyczaj dużo niższy poziom leczenia i wieloletnie wyciąganie pieniędzy od pacjentów. Poza tym biegnij na mityng AA. Wszystkie informacje znajdziesz łatwo w internecie. Tam się wszystkiego dowiesz. Między innymi, że z alkoholizmem żyć można całkiem pięknie... ale jeśli się w ogóle nie pije. Nie trochę, nie rok. Nie można nie pić pijąc co jakiś czas, bo to nie logiczne.

      Pieniądze to strasznie mało.

      Nie jesteś taki wyjątkowy, jak myślisz.

      Pozdrawiam Cię.
    • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 13:06
      Nie napisałeś kiedy pojawiła się depresja...
      Czy powiedziałeś lekarzowi /psychiatrze/, że masz problemy z alkoholem ?
      To wszystko jest bardzo istotne ponieważ depresja może być częściowym następstwem uzależnienia od alkoholu.
      Prawdopodobnie pojawił się stres i różne napięcia, które redukowałeś alkoholem, aż w końcu się po prostu uzależniłeś.
      Hipotetyczne zmniejszenie dawek nie odtruje Ciebie – tak to niestety wygląda.
      Potrzeba wielomiesięcznej, całkowitej abstynencji, żeby organizm doszedł do siebie.
      Jeżeli spełnisz warunki – zwyciężysz!
    • upsididit1 Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 13:10
      Cześć, Twoja depresja prawdopodobnie jest skutkiem nadużywania alkoholu. Nie napisałeś jak ją leczysz? Chodzisz na terapię czy łykasz leki i czy Twój lekarz wie (zapewne nie), że równolegle pijesz? Alkohol + leki to najgorsze wyjście z możliwych. Spróbuj może faktycznie nie pić przez rok :) a w międzyczasie poczytaj sobie wątek na tym forum o piciu kontrolowanym, pierwsze wnioski (czytaj to samo po kilka razy, np. 3 x w tygodniu, stopniowo dodając inne wątki i czytając artykuły do których mnóstwo linków znajdziesz na tym forum) powinny się pojawić po jakichś 2 miesiącach :), pozdrawiam
      -Upsi
      p.s. skoro zauważasz, że masz problem, to już jest to pierwszy krok, powodzenia:)!
    • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 13:10
      Zdania zawsze będą podzielone, więc ja powiem od siebie.

      Najpierw: ujawnienie faktu swojego alkoholizmu jest niebezpieczne dla kariery zawodowej. Piszą o tym ludzie na forach. Zdarza się, że szef sam chce pomóc ulubionemu i dobremu fachowcowi, ale to nie jest reguła.

      Poza tym - gdyby nie strach przed problemami w pracy, ośrodki prywatne nie oferowałyby pełnej dyskrecji!

      Osobiście znam świetnie przypadek pewnej spółki, która nie może przebić się z powodu braku zaufania u partnerów rynkowych. Dlaczego? Jeden z jej założycieli, całkiem dobry menedżer, leczył się z alkoholizmu. Jak zwykle - bezskutecznie (skuteczność leczenia i aowania to około 8-10%). Więc nawet jeśli nie odbiera telefonu, bo akurat siedzi w kibelku, to i tak wszyscy wiedzą: Chla! Znowu chla!

      Zaufanie biznesowe dzisiaj to podstawa sukcesu firmy, takie czasy. A jak się podchodzi do alkoholików?

      Zob. tutejsze wpisy z ostatnich dni.
      Np. forum.gazeta.pl/forum/w,176,124570733,124802943,Re_Wreszcie_alkoholik_najlepszym_wychowawca_dzie.html

      Czy można samodzielnie rzucić picie? Tzn. bez pomocy psychiatrów, psychologów, terapeutów i AA. Można. Np.
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,124570733,124850746,Re_alkoholik_najlepszym_wychowawca_do_Gosi.html
      O ile pamiętam, autor - Pierzchnia - nie korzystał z pomocy tzw. profesjonalistów.

      Ja również około 7 lat temu wyszłam cudem z ostatniego ciągu i jak dotąd mam się dobrze. Chociaż odwiedziłam "profesjonalistów" w państwowym ośrodku (syf, brud i ubóstwo - się niegdyś mawiało), nie podjęłam terapii i nigdy nie poszłam na mityng. Oczywiście, powiedziano mi z miejsca, że "sama nie dasz rady" i "nieleczenie alkoholizmu prowadzi do nieuchronnej śmierci", do tego jeszcze alkoholik nieleczony cierpi straszne męki, zwane pięknie "dupościskiem", a najlepsi przyjaciele czekają w AA. Hm :-)

      Osobiście odstawiałam alkohol powoli, zmniejszając dzienne racje w ciągu około pięciu dni.
      W tej chwili piję okazjonalnie niewielkie ilości alkoholu, mniej niż jedno piwo, lampkę wina, drink sporządzony z jednego kieliszka alkoholu.

      Spróbuj więc nie pić przez cały rok. Najpierw wytrwaj tydzień i zobaczymy, jak ci pójdzie. W moim przekonaniu to nic strasznego ani godnego większej uwagi.

      zdrufki :-)
      • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 13:31
        > O ile pamiętam, autor - Pierzchnia - nie korzystał z pomocy tzw. profesjonalist
        > ów.

        Pomogli mi ludzie spośród których wielu należy do AA.
        • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 14:06
          No, ale - o ile pamiętam czy o ile zrozumiałam - nie byłeś na terapii ani nie mityngowałeś?
          Jeśli się mylę, to powiedz wyraźnie: byłem na terapii, pomógł mi terapeuta w ramach leczenia, chodziłem na mityngi.

          To ważne. Bo może wprowadzam kogoś w błąd.
          !!!
          • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 15:12
            Nikogo, w błąd nie wprowadziłem.
            Uważam jednak, że gdybym potrafił sobie sam pomóc, to zrobiłbym to o wiele lat wcześniej.
            Pamiętajmy, że nie wszyscy pozostali na stałe, w AA - otrzymali pomoc i teraz kroczą własną drogą,
            Nie wierzę jednak, w to żeby ci ludzie patrzyli krzywo na Wspólnotę.

            • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 15:28
              Ale ja się nie pytam, co tobie pomogło!!!!!!!!!!!!!!
              Ja się pytam, czy korzystałeś z terapii albo chodziłeś na mityngi AA???????????????

              Jak w ankiecie:

              Chodziłem na mityngi AA ---
              • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 15:32
                > Chodziłem na mityngi AA ---
                • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 15:51
                  E tam. Kręcisz. Pamiętam, że jesteś samodzielny. Jak i ja.

                  Ciekawe, czemu boisz się napisać wprost. Może ten ktoś, kto zapytał o to, czy sam wylezie z nałogu, szuka jakiegoś żywego alkoholika, który sobie poradził bez konieczności spotykania się z autorytetami.

                  Poradź mu chociaż, żeby poprosił o listy lecznicze od pani Z. Ty wyzdrowiałeś dzięki tej metodzie, to i inni mogą. Niechby spróbowali. Zawszeć to bezpieczniejsze niż nabycie znajomości w salce mityngowej czy na zbiorczych terapiach, gdzie można zaprzyjaźnić się z takimi kumplami, że potem to już żadna firma niepotrzebna. Oprócz pogrzebowej.
                  :-)
                  • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 17:40
                    Uzależnić może się każdy, ale na niektóre osoby alkohol działa, jak ktoś słusznie zauważył, niczym katalizator.
                    Uczciwość to podstawa leczenia, ale w wielu przypadkach tak nie jest - taka jest przewrotność zatrutego umysłu.
                    Skrajne przypadki są jak opętanie, a wtedy terapia nie zadziała...
                    Gdybyś była, Eska, takim skrajnym przypadkiem inaczej wyglądałaby ta Twoja samodzielność...
                    Dlatego miejmy, w sobie odrobinę pokory - PANI SZANOWNA !
                    • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 18:09
                      POWTARZAM
                      Ale ja się nie pytam, co tobie pomogło!!!!!!!!!!!!!!
                      Ja się pytam, czy korzystałeś z terapii albo chodziłeś na mityngi AA?????????????
                      ??

                      Jak w ankiecie:

                      Chodziłem na mityngi AA ---
                      • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 22:03
                        > Ty też, Pierzchnia, nie pijesz, chociaż nie chodziłeś na terapię ani na mityngi
                        > . W dodatku praktykujesz picie w wysokości jednego piwa - bodajże. I nie wpada
                        > sz w ciąg. Znaczy - nie jesteś pokornym alkoholikiem, tylko ćwierćpijokiem, a u
                        > mysł masz taki, jaki masz - od niechcenia, a nie od gorzały.

                        Droga Szanowna Pani !
                        Od niechcenia to hrabia zabrzuszył dziewczynę z czworaków.
                        • upsididit1 Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 22:23


                          > > Ty też, Pierzchnia, nie pijesz, chociaż nie chodziłeś na terapię ani na m
                          > ityngi
                          > > . W dodatku praktykujesz picie w wysokości jednego piwa - bodajże. I nie
                          > wpada
                          > > sz w ciąg. Znaczy - nie jesteś pokornym alkoholikiem, tylko ćwierćpijokie
                          > m, a u
                          > > mysł masz taki, jaki masz - od niechcenia, a nie od gorzały.

                          pierzchnia napisał: Droga Szanowna Pani !
                          > Od niechcenia to hrabia zabrzuszył dziewczynę z czworaków.


                          ot, wzbogacili Państwo wiedzę pytających ;))...


                          • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 22:56
                            Eska napisała:
                            " W dodatku praktykujesz picie w wysokości jednego piwa - bodajże."

                            Kolejna insynuacja...
                            Skoro tak twierdzisz to przedstaw dowód, a nie gadaj po próżnicy.
                            • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 23:38
                              Tak zrozumiałam wpis:
                              Upijać już się nie potrzebuję, a wypite przeze mnie piwo nie powoduje powrotu do nałogu...
                              forum.gazeta.pl/forum/w,176,123583386,124729464,Re_Picie_kontrolowane_Rzeczywistosc_czy_utopia_.html?wv.x=2
                              I podobno napisał to Pierzchnia - w pierwszej osobie. Ale to, znaczy, żart był? Fantazja na pięć węgorzy i płotkę?

                              Jak widać, nie znam się na węgorzej logice, co nie znaczy, że mnie ona nie bawi.
                              Nadal też rozumiem, że Pierzchnia z terapii nie korzystał, na mityngu nie był... czy to też aby żarty?

                              Upsi, dla osoby, która zapytała, czy może przerwać picie "bez leczenia" ważne jest, aby dowiedziała się, że można. Ale Pierzchnia się zapiera swojej samodzielności jak haczyk w skrzelach. Czy to ładnie tak???
                              • upsididit1 konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 08:54
                                e4ska napisała:
                                > Upijać już się nie potrzebuję, a wypite przeze mnie piwo nie powoduje powrot
                                > u do nałogu...

                                > I podobno napisał to Pierzchnia - w pierwszej osobie. Ale to, znaczy, żart był?
                                > Fantazja na pięć węgorzy i płotkę?
                                >
                                > Jak widać, nie znam się na węgorzej logice, co nie znaczy, że mnie ona nie bawi
                                > .
                                > Nadal też rozumiem, że Pierzchnia z terapii nie korzystał, na mityngu nie był..
                                > . czy to też aby żarty?
                                >
                                > Upsi, dla osoby, która zapytała, czy może przerwać picie "bez leczenia" ważne j
                                > est, aby dowiedziała się, że można. Ale Pierzchnia się zapiera swojej samodzie
                                > lności jak haczyk w skrzelach. Czy to ładnie tak???

                                Co do węgorzy- widzę że porównując siebie do rzeczonego- niechcący znalazłam się miedzy wędką a wędzarnią ;))....
                                Nie bardzo rozumiem Wasz spór, moi drodzy (sorki za poufałość:). Przecież ważne jest to- że obojgu Wam się udało. A czy sam diabeł w tym pomógł czy wiara w puzzle, czy koci pazur czy nic zewnętrznego- to chyba mniej istotne. Jeżeli Pierzchnia czuje, że jemu się udało dzięki ludziom a Eska czuje, że wyłącznie dzięki sobie- to to są WASZE odczucia i z pewnością żadne z Was nie wpłynie na ich zmianę poprzez wzajemne złośliwości mniejsze czy większe.
                                Spodziewam się, że pewno mnie zrugacie teraz oboje:), bo co za głupoty wypisuje,"sędzia kalosz". Jeśli Pierzchnia się zapiera "jak haczyk w skrzelach"- to może ma ku temu taki powód, że nie chce aby osoby, które przynajmniej CHCIAŁY mu pomóc poczuły się dotknięte czy zlekceważone, nawet jeśli ich porady były daremne. Jeśli Eska tak mocno upiera się przy obronie samodzielności, to może dlatego, że tyle się nasłuchała ze jest głupia, czy taka śmaka i owaka bo "się nie da! i już!", że chce wygarnąć całemu światu Einsteinowskie: "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi". Mogą być zupełnie inne powody, dla których Wasze przekonania są dla Was tak bardzo ważne, ale przecież początkujący- tak w tematyce alkoholowej, jak w trzeźwieniu czy tylko w obecności na tym forum- chcieliby poczytać o Waszych drogach, Waszych SKUTECZNYCH drogach, a nie o tym, jak deprecjonujecie wzajemnie swoje odczucia.
                                pozdrawiam serdecznie :), znowu wiosna :)
                                U.
                                • e4ska Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 10:21
                                  Pierzchnia czuje, że jemu się udało dzięki ludziom a Eska czuje, że wyłącznie dzięki sobie

                                  Nie o to chodzi. Ja też jestem zwierzęciem społecznym. Nie tylko wytrzeźwiałam, Upsi, ale żyję dzięki ludziom i nie mam na myśli jedynie ojca i matki swoich. Żyję dzięki pomocy ofiarnych znajomych i sąsiadów, którzy przynosili mi słynne dwieście gram w sytuacji totalnego kaca, dzięki czemu, dawkując umiejętnie zbawczy zakup, wracałam do świata żywych, bez narażenia się na delirkę, siniaki i wybicie zębów, co - jak wiadomo - w przypadku alkoholików czasami kończy się śmiercią.

                                  Sedno tkwi w czymś innym. Otóż w wyniku zmian technicznych i technologicznych alkoholik może skorzystać z pomocy innych na innej zasadzie niż kilkanaście lat temu. Nie musi narażać firmy na szwank, zgłaszając się do upiornego ośrodka leczenia uzależnień czy na mityng AA. Może nawiązać zbawczy kontakt internetowy, gdzie otrzyma e-wsparcie, e-porady oraz inne e-czułości.

                                  Co więcej: może e-mityngować oraz uczestniczyć w e-terapii.

                                  Założyciel wątku otrzymuje tymczasem rady "sam nie dasz rady", tzn. idź do poradni, najlepiej państwowej, idź na mityng, gdzie poznasz wielu wspaniałych ludzi, którzy byliby jeszcze wspanialsi, gdyby umieli trzymać język za zębami.

                                  A przecież można też skorzystać z e-porad e-terapeutów, którzy - jeśli uzależniony nie poda swoich namiarów - choćby chcieli, nie doniosą tam, gdzie trzeba ;-))).

                                  Ot, pisał niedawno Wiktor:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,123662535,123662535,W_Modelu_Minnesota_.html
                                  Czemu więc nie?
                                  :-)
                                  • upsididit1 Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 11:20
                                    e4ska napisała:
                                    > Sedno tkwi w czymś innym. Otóż w wyniku zmian technicznych i technologicznych a
                                    > lkoholik może skorzystać z pomocy innych na innej zasadzie niż kilkanaście lat
                                    > temu. Nie musi narażać firmy na szwank, zgłaszając się do upiornego ośrodka lec
                                    > zenia uzależnień czy na mityng AA. Może nawiązać zbawczy kontakt internetowy, g
                                    > dzie otrzyma e-wsparcie, e-porady oraz inne e-czułości.
                                    > Co więcej: może e-mityngować oraz uczestniczyć w e-terapii.
                                    > Założyciel wątku otrzymuje tymczasem rady "sam nie dasz rady", tzn. idź do pora
                                    > dni, najlepiej państwowej, idź na mityng, gdzie poznasz wielu wspaniałych ludzi
                                    > , którzy byliby jeszcze wspanialsi, gdyby umieli trzymać język za zębami.

                                    > Czemu więc nie?
                                    > :-)

                                    Oczywiście- że tak :), mi osobiście Wasza e-obecność :) służy lepiej, niż większość innych wypróbowywanych wcześniej metod. Po łebkach wypróbowanych, temu nie zaprzeczam- ale nie moja wina że mi nie przypadły do gustu/serca/rozumu/etapu życia/jakości uzależnienia (piękne określenie mi wyszło, "jakość uzależnienia" nieprawdaż;)))) i uznałam je w swoim (ale to tylko w swoim!) przypadku za daremne. Tak samo jak jest wiele nici, które zasupłują w człowieku węzeł uzależnienia, tak trzeba szukać tej, której pociągnięcie zacznie go rozplątywać. Niemniej jednak, niezależnie od tego jakie komu wsparcie służy, kiedy już przestał pić, najważniejsze jest to, aby SAM tego chciał. I na to wydaje mi się nie mamy ŻADNEGO wpływu. Świadomość uzależnienia, chęć wyjścia z niego, to już jest ten palec Boży, siła wyższa. Nie wykluczam też, że na obecnym etapie- któryś z porzuconych środków też okaże się pomocny i do niego wrócę. Czas i stan w jakim się znajdujemy ma ogromne znaczenie dla skuteczności metody. Ta sama prezerwatywa- przed i po, te same armatki wodne przed i w trakcie pożaru = środki same w sobie - skuteczne- mogą nie dać nic albo narobić ogromnych szkód użyte w nieodpowiednim momencie...
                                    • pierzchnia Upsidit1 05.05.11, 14:47
                                      „BÓG W BUTELCE"
                                      Nie musimy wszak wybierać się na drugi koniec świata, by spotkać ludzi
                                      niezadowolonych z tego „ja", z którym przyszli na świat; przechadzka po
                                      niektórych ulicach naszych miast pozwoli nam odkryć niezliczoną rzeszę
                                      niezadowolonych. Czasem aż strach ich oglądać — zbiegów, alkoholików,
                                      narkomanów, klientów sex-shopów — możemy się jednak wiele od nich nauczyć.
                                      Thoreau powiedział, że większość ludzi „żyje w cichej rozpaczy". Tutaj mamy do
                                      czynienia z głośniejszą rozpaczą. Czego ci ludzie tak rozpaczliwie pragną?
                                      Odpowiedź brzmi: transcendencji. Pragną oni uciec od czegoś: od nudy,
                                      monotonii dnia codziennego, frustracji, nieudanych związków lub samotności. I
                                      pragną gdzieś dojść, do czegoś potężnego, niezwykłego, podniecającego; słowem,
                                      czegoś, co wyzwoliłoby ich od codziennego życia.
                                      Uroki stanu transcendencji są nieźle ukazane w powieści Thomasa Wolfe'a Spójrz
                                      ku domowi aniele. W pewnym miejscu autor pisze o tym, jak pierwszy raz był pijany.
                                      Wiedział, że jest to wielka chwila w jego życiu. (...) Na całym świecie nie ma
                                      drugiego człowieka jak on, nikt nie potrafiłby się upić tak wzniosie, tak
                                      zachwycająco, tak wspaniale. To było większe i wspanialsze od wszystkiej
                                      muzyki, jaką słyszał w życiu; było tak wspaniałe jak najwspanialsza poezja.
                                      Dlaczego nikt mu o tym nie powiedział? Dlaczego nikt nie umiał tego opisać?
                                      Dlaczego — skoro można było kupić boga w butelce i wypić go, i samemu zostać
                                      bogiem — dlaczego ludzie nie są bezustannie pijani?
                                      Transcendencja w wersji „zrób to sam" może jednak bardzo łatwo wymknąć się
                                      spod kontroli. Bóg w butelce okazuje się potężnym dżinnem z piekła rodem,
                                      obdarzonym własnym rozumem. Wkrótce eksperymentatora trzeba ratować, choć w
                                      rzeczywistości może mu na tym w ogóle nie zależeć. Lecz jak go ratować?
                                      Czasami pytam moich studentów, z których wielu pragnie w przyszłości nieść
                                      ludziom pomoc, co zaproponują — dajmy na to alkoholikowi — w miejsce „boga w
                                      butelce"? Ich odpowiedzi zwykle nie wykraczają poza ramy wyznaczone przez
                                      psychologię: „przystosowanie się do społeczeństwa", „radzenie sobie", „lepsze
                                      wyobrażenie o sobie" itd. Wydaje mi się, że odpowiedzi te nie dotykają istoty
                                      sprawy. Skoro możemy mieć boga w butelce, a przez jakiś czas nawet samemu być
                                      bogiem, to dlaczego mielibyśmy zadowolić się czymś tak marnym, jak
                                      przystosowanie się czy radzenie sobie? Kiedy już zasmakujemy transcendencji,
                                      nawet tej złudnej, niełatwo potem zejść z powrotem na ziemię.
                                      To samo można powiedzieć o doświadczaniu boga w strzykawce, boga w tabletce
                                      LSD lub boga w rozwiązłym czy perwersyjnym seksie. Mogą one być szkodliwe
                                      zarówno dla ciała, jak i duszy, lecz dostarczają intensywnych przeżyć, które
                                      trudno znaleźć w życiu codziennym. Nie wyobrażajcie sobie (mówię moim
                                      studentom, przyszłym pracownikom opieki społecznej i psychologom), że wasza
                                      opieka i troska łatwo zastąpi wspólnotę z tymi bogami — nawet jeśli są to
                                      tylko bogowie pogańscy.
                                      • pierzchnia Re: Upsidit1 05.05.11, 14:48
                                        NOWE „JA"
                                        Kiedy ci narkomani, alkoholicy i społeczni dewianci dochodzą w końcu do miejsca,
                                        w którym chcą zmiany, nie chodzi im o wyregulowanie lub dostosowanie swojego
                                        „ja". Najczęściej pragną całkiem nowego „ja". Swoje stare „ja" uważają za zbyt
                                        poważnie uszkodzone, by nadawało się do naprawy, chcą się go pozbyć. Ich życie
                                        wydaje im się nie do naprawienia, chcą mieć szansę spróbowania jeszcze raz.
                                        W takich wypadkach psychologia na nic się nie zda, gdyż zajmuje się ona nie
                                        gruntowną przebudową, lecz drobnymi naprawami. Nie twierdzę, że nigdy nie będzie
                                        tym ludziom pomocna, bardziej skuteczna jest jednak taka zorganizowana
                                        wspólnota, która wymaga podporządkowania się, dyscypliny i wiary, a w zamian za
                                        to daje ponowną szansę na transcendencję. W ten sposób Czarnym Muzułmanom udało
                                        się wyciągnąć z opresji niejednego wykolejonego mieszkańca getta.
                                        Podobnie Synanon, który wymagał całkowitego podporządkowania się woli jego
                                        charyzmatycznego przywódcy, Chucka Diedericka, okazał się o wiele bardziej
                                        skuteczny w leczeniu narkomanów niż programy rządowe oparte na modelach
                                        psychologicznych.
                                        Jak pokazuje tragiczna historia Synanonu, wiążą się z tym, oczywiście, pewne
                                        niebezpieczeństwa. Chodzi jednak o to, że bardzo często jedyną rzeczą, która
                                        jest lepsza od boga w butelce jest inny bóg; taki, który jest na tyle silny, by
                                        nas obdarzyć nowym „ja" — albo — Bóg. W Kościołach chrześcijańskich również są
                                        byli narkomani, byli przestępcy oraz byłe prostytutki; dotyczy to zwłaszcza
                                        bardziej wymagających form chrześcijaństwa.
                                        Chrześcijanie uważają, że owi nieszczęśni ludzie jedynie w bardziej dramatyczny
                                        sposób ilustrują sytuację, w jakiej wszyscy się znajdujemy. Naprawdę, wszyscy
                                        musimy porzucić nasze dawne „ja", ponieważ Bóg chce, abyśmy stali się nowym
                                        rodzajem ludzi. Istnieje nawet godna szacunku tradycja chrześcijańska, zgodnie z
                                        którą owi wyrzuceni poza nawias oraz odmieńcy są, w pewnym sensie, większymi
                                        szczęśliwcami niż cała reszta. Wiedzą oni w jak złej sytuacji się znajdują, jak
                                        bardzo potrzebują nowego narodzenia. Dlatego nawet zasługującym na szacunek
                                        ludziom należy przypominać, że celnicy i grzesznicy wejdą do królestwa
                                        niebieskiego przed nimi. Jeśli chronią nas nasze codzienne obowiązki lub
                                        przyzwyczajenie do umiaru, albo dobre zdrowie psychiczne, łatwo możemy sobie
                                        wmówić, że wszystko nam idzie świetnie, i że jeśli czegokolwiek potrzebujemy, to
                                        co najwyżej nieco więcej samoświadomości lub odrobinę więcej integracji.
                                        /
                                        W.K -Psychologiczne uwiedzenie/
                                        • upsididit1 Re: Upsidit1 05.05.11, 16:25
                                          Dzięki, artykuł ciekawy. Nie bardzo jednak wiem, do jakiej refleksji miał mnie skłonić, jako że jest ich tam sporo możliwych. Do czego więc zmierzasz? No bo zapewne- do czegoś, skoro do mnie w kontekście poprzedniego postu to wysłałeś a nie na nowym wątku do wszystkich do poczytania..
                                          • e4ska Re: Upsidit1 05.05.11, 16:57
                                            Trudno się odniezależnić od sieci w momencie ciekawej dyskusji.

                                            Wiec już króciutko.
                                            Upsi, większość pijaków to osoby o małej wiedzy i jeszcze mniejszej mądrości. Oni - kiedy wspominasz o tych, którzy padli i o tych, którzy poszli dalej - widzą tylko i wyłącznie kolegów i koleżanki z terapii czy AA. Nie znają nikogo, kto sam mocował się z ciemną mocą własnej głupoty, instynktu, fizjologii. Nie znają historii kultury, filozofii, literatury, nawet z matmy cieniutko, a logika to już dziedzina kompletnie abstrakcyjna. Nie potrafią też obserwować, nie mają pamięci do ludzkich historii. Ich literatura to zeszyciki terapeutyczne i jakisieś księgi, które w kółko czytają i w kółko cytują.

                                            Przyznam, że nie mogę pójść drogą tych, którzy mi się cholernie podobają. Moim wielkim. Moim autorytetom. Bo oni np. mieli kasę, mieli władzę, mieli niesamowity talent, szczęście, choć mieli rozmaite słabości, które potrafili opanować. Szli pod wiatr, a potem szybowali jak - nie, nie jak gołębice ;-)- jak prawdziwe orły intelektu.

                                            W momencie mojego mocowania nie mogłam podpierać się żadnymi pijackimi histeriami, ponieważ świat pijacki dla mnie nie istniał. Nie wiedziałam, że coś takiego w ogóle jest. A jest w całej swojej obrzydliwości i pokraczności. Kto w to wdepnął, nie tak szybko się otrząśnie.

                                            Dlatego żal mi wielu pijaków i pijaczek, którzy uwierzyli w swoją bezradność, bezsilność i gorszość, marginalizując się z dziwnym zapałem. Co tam firma, co tam rodzina! Leczyć się, mityngować - ot sens ich życia.

                                            Nie znaczy to, że każdy powinien trzymać się z daleka od "leczenia" i "mistyków", ale kto czuje się na siłach, powinien spróbować i nie poddawać się presji doradców, którzy potrafią tylko krakać.

                                            Nie uda się kandydatowi na samodzielność, kibice klepią z zapałem: Bez terapii nie dasz rady! A jak leczony chla w terapii czy po terapii, to mówią: Zapicia są wpisane w naszą chorobę. Tylko 7% ma to szczęście... itd.

                                            Diabłu na beretkę takie samopomoce szkolne.
                                            :-)

                                            • upsididit1 Re: Upsidit1 05.05.11, 17:44
                                              e4ska napisała:

                                              > Upsi, większość pijaków to osoby o małej wiedzy i jeszcze mniejszej mądrości.
                                              Ich literatura to zeszyciki terapeutyczne i jakisieś księgi, które w kółko czytają i w kółko cytują.
                                              ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Ja wczoraj z lubością przeczytałam "Pod mocnym aniołem" Pilcha (chociaż traci wenę w miarę upływu stron czyli niby w miarę odzyskiwania zdrowia;) i kilkoma cytatami z tejże książki na pewno na tym forum sypnę ;))

                                              > Przyznam, że nie mogę pójść drogą tych, którzy mi się cholernie podobają. Moim
                                              > wielkim. Moim autorytetom. Bo oni np. mieli kasę, mieli władzę, mieli niesamow
                                              > ity talent, szczęście, choć mieli rozmaite słabości, które potrafili opanować.
                                              > Szli pod wiatr, a potem szybowali jak - nie, nie jak gołębice ;-)- jak prawdziw
                                              > e orły intelektu.
                                              ----------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Eeetam Eska że nie możesz :). Ja tam nie poszłam w żadną "wybitną" drogę bo: rozmieniam się na drobne, jestem niesystematyczna, sama nie wiem czego chcę, bo na sporo lat wybrałam tego "boga w butelce" (z artykułu Pierzchni), bo przyzwyczaiłam się do "stanowiska" ;) czarnej owcy w rodzinie (trzeba sprostać jakoś swojej legendzie;) ...jeszcze sto powodów, ale na pewno nie jest temu winny brak bogactwa, władzy, uzdolnień, szczęścia itd.

                                              > W momencie mojego mocowania nie mogłam podpierać się żadnymi pijackimi histeria
                                              > mi, ponieważ świat pijacki dla mnie nie istniał. Nie wiedziałam, że coś takiego
                                              > w ogóle jest. A jest w całej swojej obrzydliwości i pokraczności. Kto w to wde
                                              > pnął, nie tak szybko się otrząśnie.
                                              ----------------------------------------------------------------------------------------------
                                              wydaje mi się, że ogólnie ludzkość jako taka jest niedoskonała, czy sądzisz, że gdybyś tak wnikliwie obserwowała np. świat działkowiczów, jak pijacki- to nie stał by się dla Ciebie "obrzydliwy i pokraczny"? :)

                                              Dlatego żal mi wielu pijaków i pijaczek, którzy uwierzyli w swoją bezradność, b
                                              > ezsilność i gorszość, marginalizując się z dziwnym zapałem. Co tam firma, co ta
                                              > m rodzina! Leczyć się, mityngować - ot sens ich życia.
                                              ---------------------------------------------------------------------------------------------
                                              Cóż, lobotomii zakazano a są ludzie dla których jakieś tam drastyczne "przecięcie" jest jedynym ratunkiem. Jeśli ktoś jak piszesz- marginalizuje się- a jest przy tym szczęśliwy i nikogo nie krzywdzi- to szczęść Boże i tyle... Pojęcie "zła mniejszego" w moim odczuciu- istnieje. Można to nazwać i bardziej dosadnie- "nie szkoda róż gdy płonie las"...

                                              > Nie uda się kandydatowi na samodzielność, kibice klepią z zapałem: Bez terapii
                                              > nie dasz rady! A jak leczony chla w terapii czy po terapii, to mówią: Zapicia s
                                              > ą wpisane w naszą chorobę. Tylko 7% ma to szczęście... itd.
                                              ---------------------------------------------------------------------------------------------
                                              A czy gdybyś ślęczała dniami i nocami ucząc się gry na pianinie pod okiem srogiego nadzoru, poświęcała dla tego wszystko z pozytywistycznym zapałem a nagle na salę koncertową w Łańcucie (koniecznie w Łańcucie:))!) wszedłby stajenny i nagle czysto i harmonijnie zagrał......... to czy nie poczułabyś nutki goryczy ;)?
                                              Nie dziw się więc tym, co kraczą, świadczy to tylko o tym, że alkohol nie wybił w nich do cna ludzkich instynktów ;). Jak będę miała chwilkę dłuższą wieczorkiem, to wklepię specjalnie dla Ciebie żarcik o optymiście i pesymiście :),
                                              pozdrowionka
                                              U.
                                              • upsididit1 Re: Upsidit1- obiecany żarcik dla Eski i nie tylko 05.05.11, 23:27
                                                Mama miała dwóch synów:
                                                - optymistę i pesymistę.
                                                Chciała im wyrównać trochę szans w życiu, trochę zrównoważyć i postanowiła, że na gwiazdkę da im nieco odmienne prezenty - optymiście coś dołującego, a pesymiście coś wystrzałowego.

                                                Jak pomyślała tak zrobiła. Pesymiście kupiła kolejkę elektryczną z rozjazdami, tunelami, semaforami... słowem odlot. Dla optymisty przygotowała coś okropnego - zapakowała do pudełka końskie gó.... Przyszła gwiazdka, chłopcy dostali prezenty obejrzeli je, i mama pyta pesymisty, co też mu Mikołaj przyniósł. A ten jak nie zacznie narzekać i płakać: że kolejkę elektryczna, ale na pewno nie działa, pewnie się szybko zepsuje, ma zepsute tory, że pewnie brakuje części, a jak itd. itp. No więc mama, choć podłamana, ale jeszcze z nadzieją na efekt terapeutyczny u drugiego syna, podeszła do optymisty:
                                                - Co tam synku dostałeś od Mikołaja?
                                                - Mamo, mamo, nie mogę w to uwierzyć!!!! To najwspanialszy prezent w moim życiu! wyszeptał optymista rozdziawionymi ze szczęścia i emocji usteczkami
                                                - No ale co dostałeś synku?????
                                                - Mamo, ja dostałem.........Konika, ale chwilowo gdzieś spier...lił!

                                                dobrej nocy wszystkim :)
                                                -U.
                                                • e4ska Re: Upsidit1- obiecany żarcik dla Eski i nie tylk 06.05.11, 09:56
                                                  Żarcik świetny i sprzedam go swojemu bratankowi, który uwielbia dowcipy! Tylko on cierpliwie czeka końca, dzięki czemu moje opowiadanie zamienia się w coś w rodzaju FUjowego felietonu ;-), tylko jest dłuższe i barwniejsze. Potem padamy w trawę... śmiejemy się głośno i cierpliwie :-)))

                                                  Morał zaś taki, że robota czeka, więc na dni parę spie...am z forum niby konik optymisty! A moje wpisy? - dla jednych cudne, dla innych gorsze niż prezencik matczyny.

                                                  Wybór należy do ciebie.
                                                  ;-)))
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1- obiecany żarcik dla Eski i nie tylk 06.05.11, 10:42
                                                    no to wracaj szybko, cobym się nie nudziła za bardzo za Tobą, (ja jeszcze na kilka dni jestem usadzona choróbskiem i remontem w domu i mało atrakcyjnych rewirach jak market budowlany) pozdrowionka :)
                                                • lena1952 Re: Upsidit1- obiecany żarcik dla Eski i nie tylk 06.05.11, 11:10
                                                  Upsi.
                                                  Tak mnie nakręciłaś tym żartem,że wybacz,ale jak nie napiszę swojego-to cały dzień będę
                                                  "ciężko chora"
                                                  Żart ,chyba przykry,ale przecież takie też bywają.Czasami żart ten słowem "okazja"dotyczy
                                                  w komiczny sposób mojej rodziny.Muszę tu wtrącić o mojej córce,aby ją wytłumaczyć sprawiedliwie,że korzysta czasem z okazji,ale generalnie to bardzo dobra i pracowita kobieta.
                                                  Ponieważ jest bardzo zapracowana(pracuje na 2 etaty,pół,ćwierći kawałek czegoś tam)
                                                  to ja jej trochę pomagam.
                                                  Bywam zmęczona,ale skrzętnie to ukrywam,nie chodzę po domu jak "nasza szkapa"
                                                  Kiedy mnie wszyscy odwiedzą i jest pełna chałupa ludzi--późnym wieczorem,każdy gdzieś
                                                  tam coś robi w ciszy.Ja mam swój urząd w kuchni,w moim kąciku czytam.
                                                  Cichutko stawiam czajnik i słyszę moją córkę"mamo robisz sobie herbatę,zrób i mnie przy
                                                  okazji"i ta okazja jest dla mnie okazją do tego żartu.

                                                  "Chory ciężko tata,leży w łóżku, nie wstaje.Dwóch synów ogląda telewizję-dzielnie siedząc przy ojcu.Ojciec słabym głosem prosi syna"synu zrób mi herbaty"Cisza.Powtarza prośbę
                                                  "synu zrób mi herbaty"Cisza.Powtarza prośbę.Po chwili ciszy starszy syn zwraca się do ojca,
                                                  "co tata sie bedzie prosił gó...orza,niech tata idzie i se zrobi i przy okazji mnie"
                                                  W takiej sytuacji,korzystając z tej okazji,zawsze córce opowiadam ten żart.

                                                  Pozdrowienia Lena1952

                                              • wolnym_krokiem Re: Upsidit1 06.05.11, 09:05
                                                wydaje mi się, że ogólnie ludzkość jako taka jest niedoskonała, czy sądzisz, że gdybyś tak wnikliwie obserwowała np. świat działkowiczów, jak pijacki- to nie stał by się dla Ciebie "obrzydliwy i pokraczny"? :)

                                                Mądra z Ciebie kobieta upsi. Zdystansowana, otwarta, wrażliwa i tolerancyjna.
                                                To co wydaje się najważniejsze u Ciebie to zauważalny brak budowania własnej wartości na NEGACJI postaw i zachowań innych. To piękna cecha. Uważaj jednak, aby jej tu nie zatracić.
                                                Masz zupełną rację, że w każdym środowisku znajdą się ludzie obrzydliwi i pokraczni.
                                                Mądrością człowieka jest to rozróżnić, tylko na własne potrzeby, aby nie być na takich skazanym. Bo pisanie o nich "prawd własnych" niczego nie zmieni, a jedynie zajmie czas.
                                                • 2-lena Re: Upsidit1 06.05.11, 09:48
                                                  wolnym_krokiem napisał/a:
                                                  "wydaje mi się, że ogólnie ludzkość jako taka jest niedoskonała, czy sądzisz, że gdybyś tak wnikliwie obserwowała np. świat działkowiczów, jak pijacki- to nie stał by się dla Ciebie "obrzydliwy i pokraczny"?" :)

                                                  Mądra z Ciebie kobieta upsi. Zdystansowana, otwarta, wrażliwa i tolerancyjna.
                                                  To co wydaje się najważniejsze u Ciebie to zauważalny brak budowania własnej wartości na NEGACJI postaw i zachowań innych. To piękna cecha. Uważaj jednak, aby jej tu nie zatracić.
                                                  Masz zupełną rację, że w każdym środowisku znajdą się ludzie obrzydliwi i pokraczni.
                                                  Mądrością człowieka jest to rozróżnić, tylko na własne potrzeby, aby nie być na takich skazanym. Bo pisanie o nich "prawd własnych" niczego nie zmieni, a jedynie zajmie czas.


                                                  Ja również uważam, że Upsi posiada wszystkie te wymienione cechy (i jeszcze inne bardzo piękne, o których kiedyś przy okazji) i pojawiła się tu na forum jak powiew wiosny, o którym sama wspomniała w odniesieniu do indyjskiego mnicha. :-)

                                                  Mam natomiast wątpliwość, czy właściwie użyłeś/użyłaś słowa NEGACJI w swojej wypowiedzi. Negacja, to jest zaprzeczanie czemuś. Czy ktoś tu neguje, czyli zaprzecza czyimś postawom i zachowaniom?
                                                  Raczej KRYTYKUJE, wyraża własną opinię na ich temat (bo chyba nikt nie ma tu wątpliwości, wolnym_krokiem, komu chcesz dać prztyczka w nos tą wypowiedzią).
                                                  Podeprę się Wikipedią:
                                                  Krytyka (łac. criticus - osądzający) – analiza i ocena dobrych i złych stron z punktu widzenia określonych wartości (np. praktycznych, etycznych, poznawczych, naukowych, estetycznych, poprawnych) jako niezbędny element myślenia.
                                                  Może dotyczyć wielu dziedzin np. nauki (krytyka naukowa), poprawności formalnej (krytyka logiczna), poprawności merytorycznej (krytyka merytoryczna lub krytyka empiryczna), metod (krytyka metodologiczna), etc.
                                                  W mowie potocznej wyraz krytyka oznacza zwykle wystąpienie (słowne lub pisemne) przeciwko jakiemuś zjawisku, osobie, faktowi lub sposobowi rozwiązania problemu i jest powiązane z negatywną oceną tych faktów. W skrajnej postaci może też być synonimem tzw. nagonki.


                                                  Masz zupełną rację, że w każdym środowisku znajdą się ludzie obrzydliwi i pokraczni.
                                                  Mądrością człowieka jest to rozróżnić, tylko na własne potrzeby, aby nie być na takich skazanym. Bo pisanie o nich "prawd własnych" niczego nie zmieni, a jedynie zajmie czas.


                                                  Aby nie być na takich skazanym? Jakie masz propozycje? Odejść i przestać się z nimi zadawać (czasem ewentualnie można powrócić pod zmienionym nickiem;-). A w życiu, w społeczeństwie – nie zauważać ich? Kierować się zasadą „jeśli o czymś nie mówimy, to tego nie ma”?
                                                  Szkoda, że pisanie o nich prawd „niczego nie zmieni”. Właściwie jaki sens ma cała publicystyka? Socjologia? Opiniotwórcze gazety? Dyskusje różnych środowisk? Pisanie o zjawiskach nagannych, patologicznych na różnych szczeblach władzy? W społeczeństwie? Skoro i tak to niczego nie zmieni?
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 10:54
                                                    2-lena napisała:

                                                    > Masz zupełną rację, że w każdym środowisku znajdą się ludzie obrzydliwi i po
                                                    > kraczni.
                                                    > Mądrością człowieka jest to rozróżnić, tylko na własne potrzeby, aby nie być
                                                    > na takich skazanym.
                                                    Bo pisanie o nich "prawd własnych" niczego nie zmieni,
                                                    > a jedynie zajmie czas.

                                                    >
                                                    > Aby nie być na takich skazanym? Jakie masz propozycje? Odejść i przestać się z
                                                    > nimi zadawać (czasem ewentualnie można powrócić pod zmienionym nickiem;-). A w
                                                    > życiu, w społeczeństwie – nie zauważać ich? Kierować się zasadą „je
                                                    > śli o czymś nie mówimy, to tego nie ma”?
                                                    > Szkoda, że pisanie o nich prawd „niczego nie zmieni”. Właściwie jak
                                                    > i sens ma cała publicystyka? Socjologia? Opiniotwórcze gazety? Dyskusje różnych
                                                    > środowisk? Pisanie o zjawiskach nagannych, patologicznych na różnych szczeblac
                                                    > h władzy? W społeczeństwie? Skoro i tak to niczego nie zmieni?

                                                    Cześć Lenko :), na wstępie i Tobie dziękuję za ciepłe słowa, jesteście dziś tak mili, że nawet mój chrapiący jeszczerumowym snem połowiec wydaje mi się piękniejszy ;).
                                                    Dotknęliście z Wolnym krokiem dość fundamentalnego dylematu "narażać się na cięgi pro publico bono- czy też zachować pełną godności rezerwę?". Ano poczekam z ciekawością, jak ta dyskusja się rozwinie....
                                                    pozdrawiam :)
                                                  • 2-lena Re: Upsidit1 06.05.11, 12:32
                                                    Upsi:
                                                    "narażać się na cięgi pro publico bono- czy też zachować pełną godności rezerwę?"

                                                    Hm, ciekawie to ujęłaś i właściwie tą wypowiedzią sama zajęłaś tę pozycję (drugą! ;-))
                                                    „Zachować pełną godności rezerwę” – czy świat jest już na tyle „rozwinięty duchowo” ;-), sprawiedliwy, przyjazny, żebyśmy wszyscy spokojnie mogli być buddyjskimi mnichami? Obserwatorami wyłącznie? Moim zdaniem nie.
                                                    Tym bardziej, że chętnie korzystamy ze zdobyczy cywilizacji, więc do mnichów nam daleko, a przez to, że korzystamy, w jakiś sposób także jesteśmy za jej (cywilizacji) rozwój odpowiedzialni. W mniejszej skali powiedzmy - za społeczeństwo, w którym żyjemy.

                                                    No i nie wiem, czy rezerwa jest pełna godności, gdy kamufluje się swoją prawdziwą tożsamość? ;-)
                                                    I z jakiegoż powodu? Czy to ten strach przez cięgami? Jeśli cięgi niesłuszne, nietrafione, to nie bolą wszakże, a świadczą tylko o wymierzającym je.
                                                    Zaś cięgi za niedotrzymywanie słowa lub fałszywe oskarżenia – należne, czy nie?
                                                    Ja w każdym razie krytykuję!! takie postawy:-) (fałszywe oskarżenia, a następnie pozostawianie spraw bez wyjaśnienia i bez słówka „przepraszam”).

                                                    Upsi, jak określiłabyś taką pozycję? Takie konspiracyjne, nie wiedzieć czemu właściwie, pro publico bono? Wszak na forum pełna demokracja, okupanta jakiegokolwiek brak, co by utrudniał swobodną wypowiedź ;-)
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 20:57
                                                    2-lena napisała:

                                                    > Upsi, jak określiłabyś taką pozycję? Takie konspiracyjne, nie wiedzieć czemu wł
                                                    > aściwie, pro publico bono? Wszak na forum pełna demokracja, okupanta jakiegokol
                                                    > wiek brak, co by utrudniał swobodną wypowiedź ;-)

                                                    Nie bardzo Lenko umiem odpowiedzieć, bo za krótko Was poznaję. Rozumiem, że mniemasz iż ktoś się z jakichś nieznanych mi powodów kamufluje, ale o co chodzi- nie mam pojęcia...
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 21:26
                                                    2-lena napisała:

                                                    > Upsi:
                                                    > "narażać się na cięgi pro publico bono- czy też zachować pełną godności reze
                                                    > rwę?"

                                                    >
                                                    > Hm, ciekawie to ujęłaś i właściwie tą wypowiedzią sama zajęłaś tę pozycję (drug
                                                    > ą! ;-))
                                                    > „Zachować pełną godności rezerwę” – czy świat jest już na tyl
                                                    > e „rozwinięty duchowo” ;-), sprawiedliwy, przyjazny, żebyśmy wszysc
                                                    > y spokojnie mogli być buddyjskimi mnichami? Obserwatorami wyłącznie? Moim zdani
                                                    > em nie.
                                                    > Tym bardziej, że chętnie korzystamy ze zdobyczy cywilizacji, więc do mnichów na
                                                    > m daleko, a przez to, że korzystamy, w jakiś sposób także jesteśmy za jej (cywi
                                                    > lizacji) rozwój odpowiedzialni. W mniejszej skali powiedzmy - za społeczeństwo,
                                                    > w którym żyjemy.

                                                    No nie zgadzam się Lenko, abym tą wypowiedzią już zajmowała pozycję :). Zresztą- na te troszkę, co mnie poznałaś to zapewne zauważyłaś, iż nie zawsze stać mnie na stoicyzm tudzież dyskretne przemilczenie:)). Poza tym- nakłanianie kogoś na siłę, aby przeskoczył sam siebie jest tyleż daremne co... może być dla tej osoby dyskomfortowe. Czy namawiamy amputowanego aby biegał szybciej? Czasami :), ale forum to nie paraolimpiada ;).
                                                  • wolnym_krokiem Re: Upsidit1 06.05.11, 13:08
                                                    dość fundamentalnego dylematu "narażać się na cięgi pro publico bono- czy też zachować pełną godności rezerwę?". Ano poczekam z ciekawością, jak ta dyskusja się rozwinie....

                                                    O czym tu dyskutować?
                                                    Rzecz jest nad wyraz prosta. Ktoś kto poszukuje odpowiedzi na pytania, musi je zadać innym.
                                                    Musi się pościerać, powyjaśniać, pozadziwiać nie rzadko narażając na cięgi, aby wybrać te pasujące do niego i jego światopoglądu. Bo to, że każdy z nas nim przesiąka od dziecka jest faktem niezaprzeczalnym, jak i to, że nasiąka często światopoglądami skrajnie różnymi (nawet w obrębie swojej rodziny) nie potrafiąc z różnych powodów, osadzić się jednym konkretnym.
                                                    Dla takich opcja pierwsza jest KONIECZNA i uważam, że nie ma człowieka który by przez nią nie przechodził. Jednak gdy się już odpowie na wiele pytań, poczuje z nimi jak we własnej skórze, to przechodzi się do opcji drugiej. Czasami to wydarzenie łączy się z osiągnięciem dojrzałości biologicznej, ale to bardzo rzadkie przypadki ;-)

                                                    p.s Lena pisałaś gdzieś, że na forach piszesz od 6 lat.
                                                    Napisz proszę, co lub kogo Twoje pisanie zmieniło?
                                                    Co zmieniło w Tobie?
                                                  • lena1952 Re: Upsidit1 06.05.11, 13:52
                                                    "narażać się na cięgi pro publico bono"-często tak,nikogo tym nie zmienimy(prawdopodobnie)
                                                    i nie zmieniajmy,ale mówmy co o tym myślimy,takie mamy prawo.
                                                    "czy zachować pełną godności rezerwę",zależy do kogo i w jakiej sytuacji.Bo "godna rezerwa"
                                                    może być źle odczytana i obróci się przeciwko nam.
                                                    To trudna sztuka,ale tak jak napisał wolnym_krokiem,po"osiągnięciu dojrzałości"można i trzeba.
                                                    Każdego sprawa-jak czyta, jak słucha,jak odbiera i jak broni.
                                                    Czytam Was w tym wątku z zapartym tchem.Dziękuję.Lena1952.
                                                  • 2-lena Re: Upsidit1 06.05.11, 18:02
                                                    Wolnym_krokiem naisał/a:
                                                    p.s Lena pisałaś gdzieś, że na forach piszesz od 6 lat.
                                                    Napisz proszę, co lub kogo Twoje pisanie zmieniło?
                                                    Co zmieniło w Tobie?

                                                    Zmieniło bardzo dużo we mnie. Bardzo. Ale jest to opowieść na zupełnie inny temat i niekoniecznie w tym miejscu. Odnoszę wrażenie, że tym pytaniem próbujesz odwrócić uwagę od sedna naszej tu króciutkiej dyskusji.
                                                    wolnym_krokiem napisał/a:
                                                    O czym tu dyskutować?
                                                    Rzecz jest nad wyraz prosta. Ktoś kto poszukuje odpowiedzi na pytania, musi je zadać innym.
                                                    Musi się pościerać, powyjaśniać, pozadziwiać nie rzadko narażając na cięgi, aby wybrać te pasujące do niego i jego światopoglądu. Bo to, że każdy z nas nim przesiąka od dziecka jest faktem niezaprzeczalnym, jak i to, że nasiąka często światopoglądami skrajnie różnymi (nawet w obrębie swojej rodziny) nie potrafiąc z różnych powodów, osadzić się jednym konkretnym.
                                                    Dla takich opcja pierwsza jest KONIECZNA i uważam, że nie ma człowieka który by przez nią nie przechodził. Jednak gdy się już odpowie na wiele pytań, poczuje z nimi jak we własnej skórze, to przechodzi się do opcji drugiej. Czasami to wydarzenie łączy się z osiągnięciem dojrzałości biologicznej, ale to bardzo rzadkie przypadki ;-)



                                                    Wolnym_krokiem, zgrabna wypowiedź, ale nie na temat niestety. :-(
                                                    Mowa była (Upsi napisała) o cięgach pro publico bono (czy trzeba tłumaczyć na polski?) contra pełnej godności rezerwie. A zaczęliśmy od Twojej wypowiedzi o „negowaniu” (bardziej adekwatnie wg mnie „krytykowaniu” postaw i zachowań). A Ty sprowadzasz rzecz do kształtowania światopoglądu. Nawet ludzie z ukształtowanym od lat światopoglądem narażają się na cięgi pro publico bono!! (jak zauważa Lena1952, zależnie od wagi sytuacji).

                                                    PS. Pozdrowienia Leno, bardzo lubię Cię czytać także, zaglądaj, jak znajdziesz czas. Wszystkiego dobrego :-)

                                                    Jeszcze wyjaśnienie do mojego poprzedniego postu, druga część mojej wypowiedzi (o kamuflowaniu tożsamości itd.) nie dotyczy Upsi, ale nicka wolnym_krokiem.
                                                    A po kolejnym poście napiszę tylko do wolnym_krokiem, że „nie” z przysłówkami odprzymiotnikowymi w stopniu równym piszemy łącznie ;-) Już wcześniej zauważyłam, że inny nick ma z tym problem, a nie jest on z kolei tak powszechny (ten błąd) :-(
                                                    Nie tak łatwo na forum zachować wiarygodny kamuflaż zwłaszcza, jak się ma problemy z tą cholerrrrną pisownią :-(




                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 18:38
                                                    Czekam Leno1952 na Twój aktywny udział w rozmowie i dzięki za żarcik:)! Ja się jeszcze nie wypowiem w kwestii dylematu, jako że nie takie "przejścia kolankowe półcalowe z łapką" mi sprzedali w bałaganiarskim dziale hydraulicznym marketu budowlanego (w którym chyba mi zaczną doliczać za papier na faktury i faktury korygujące) i muszę wymienić.
                                                    Ciężko być prorokiem we własnym kraju ;))))...
                                                • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 10:32
                                                  Bardzo to miłe co piszesz, zwłaszcza że nieczęsto słyszę komplementy dla swojego charakteru :)), raczej zdarzało mi się słuchać np.: "Szkoda, że nie żyjemy w średniowieczu. Spalili by cię na stosie i byłby święty spokój". A tą niejaką (niejaką, bo w końcu są jej zauważalne :) braki skutkujące min. honoris causa przynależnością do pijackiego grona) mądrość życiową to mam jak z piosenki Rodowicz co to "nie daj jej Boże, broń Boże skosztować" ;), także... nie ma w niej nic do pozazdroszczenia. A z tym zatracaniem dobrych cech w niełatwym środowisku - chyba każdego da się wyprowadzić z równowagi tak, że palnie coś poniżej krytyki lub zupełnie niepotrzebnie bo uwaga nic nie da poza podsyceniem konfliktu. Już od dawna uczę się nie używania tej pierwszej, błyskotliwej ;) riposty jaka mi przychodzi na jęzor w drażliwych momentach. I wielokrotnie dalej mi się to nie udaje...
                                                  Na prawdę mądrzy ludzie są zazwyczaj małomówni, więc daaaaleko mi do nich :))....
                                          • pierzchnia Re: Upsidit1 05.05.11, 22:44
                                            Pomyślałem, że możesz być zmęczona i dlatego wkleiłem ten tekst.

                                            • upsididit1 Re: Upsidit1 05.05.11, 22:57
                                              Dzięki Pierzchnia:). Masz rację, jestem zmęczona. Wprawdzie- Bóg mi świadkiem- nie wiem skąd to wiesz, ale jestem. Bynajmniej nie FU oczywiście.
                                              • pierzchnia Re: Upsidit1 05.05.11, 23:19
                                                Ja też nie wiem skąd - takie miałem odczucie, kiedy czytałem Twoje ostatnie posty.
                                                Czasem tak się dzieje kiedy nie myślę tylko patrzę.
                                                • upsididit1 Re: Upsidit1 05.05.11, 23:33
                                                  pierzchnia napisał:

                                                  > Ja też nie wiem skąd - takie miałem odczucie, kiedy czytałem Twoje ostatnie pos
                                                  > ty.
                                                  > Czasem tak się dzieje kiedy nie myślę tylko patrzę.

                                                  no to masz dużą intuicję i umiesz czytać między wierszami, to dobre cechy :)...
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 05.05.11, 23:52
                                                    Lepiej o tym nie pisać, ale możesz mi wierzyć, że czasem, u niektórych osób pojawiały się łzy.
                                                    Nie każdy się otworzy ,dopuści do siebie...
                                                    To rodzaj transu - nie myślisz i nagle gdzieś pojawia się informacja.
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 00:48
                                                    Eska !
                                                    Mogę Cię prześwietlić ?
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 08:33
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Lepiej o tym nie pisać, ale możesz mi wierzyć, że czasem, u niektórych osób poj
                                                    > awiały się łzy.
                                                    > Nie każdy się otworzy ,dopuści do siebie...
                                                    > To rodzaj transu - nie myślisz i nagle gdzieś pojawia się informacja.

                                                    To mi o tym napisz proszę. Jeśli nie chcesz wzbudzać dyskusji na którą nie masz chęci to napisz na maila. W Indiach widziałam mędrca, który od 60 lat nie ruszył się z małej grotki skalnej, żył tym co dostał, ale dobytku nie miał żadnego poza kijkiem, przyjmował tylko dary do jedzenia, nic więcej mu nie było potrzebne. I siedział tam i medytował i uważał się za jedną z najszczęśliwszych osób na ziemi. Bynajmniej nie był stuknięty. Od turystów (żył w pobliżu często odwiedzanej atrakcji turystycznej) biegle nauczył się kilku języków, wiedział wszystko co trzeba o świecie. Nie miał jednak ochoty w świecie czynnie uczestniczyć. Biła od niego niezwykła dobroć i spokój, pogawędka z nim wnosiła jakby powiew wiosny w duszę.
                                                    Ma to pewne odniesienie do naszych lumpów z dworca, wśród których niejedną osobę można znaleźć o wielkiej wiedzy i głębokiej filozofii. Z tą różnicą, że Hindus był bialutki i czysty jak suszone w słońcu prześcieradło i nie cuchnął przetrawioną berbeluchą....
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 13:18
                                                    Wolnym-krokiem napisał/a/ o Tobie szczerze i mądrze, ale ja nazwałbym to -smutną głębią.
                                                    Świadomość ograniczoności, przedziału... , wywoływała we mnie głęboki smutek - wszelkie umiejętności były tylko małymi szczęściami.
                                                    Brakowało spełnienia, absolutu - tego wszystkiego, co dawał alkohol.
                                                    cdn.
                                                    PS
                                                    Jadę do Castoramy - napiszę wieczorem.

                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 18:46
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Jadę do Castoramy - napiszę wieczorem.
                                                    >

                                                    a ja znowu do Obi :))) i również napiszę wieczorem
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 20:44
                                                    Kupiłem ]lakier do parkietu.
                                                    Listwy + system mocowania - kończę robotę po nieuczciwych parkieciarzach.
                                                    STRZEŻ SIĘ!
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 21:14
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Kupiłem ]lakier do parkietu.
                                                    > Listwy + system mocowania - kończę robotę po nieuczciwych parkieciarzach.
                                                    > STRZEŻ SIĘ!

                                                    Ło matko! A cózem Ci ucyniła, że mam się strzec? :)))
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 21:25
                                                    Strzeż się nieuczciwych rzemieślników - to miałem na myśli.
                                                    Wszystko muszę poprawiać po tych papudrokach.
                                                    DOM Z GLINY
                                                    Chciałbym zbudować taki dom i zamieszkać, w nim na starość...
                                                    Jaki przepiękny jest kolor tego glinianego tynku...
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 21:40
                                                    Uf, ulżyło mi ;)...
                                                    A nie tak dawno w jakiejś gazecie czytałam o domu z gliny, wyglądał ciekawie.
                                                    Ale ja bym takiego nie chciała- jest zbyt obligujący stylistycznie, wymaga konsekwentnego trzymania się koncepcji a mi bliższy jest eklektyzm (lub bajzel, mówiąc prościej;))...
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 21:47
                                                    Mnie chodzi głównie o naturalny materiał i formę wkomponowaną, w środowisko.
                                                    To ma być rodzaj symbiozy /myszy i świerszcze również dopuszczam/ no i oczywiście

                                                    [url=http://www.tak-mieszkam.pl/images/kominek-w-mieszkaniu.jpkominek.ka[/url]
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 21:48
                                                    www.tak-mieszkam.pl/images/kominek-w-mieszkaniu.jpg
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 22:28
                                                    o, teraz się otworzyło, wprawdzie projekt dla mnie zdecydowanie za ciężki, zbyt przytłaczający wnętrze, do tego w nieco infantylnym kolorze, odradzałabym zakup tak ekspansywnego "gadżetu" (już się biorę za porady :))) bo kiedyś trochę pracowałam nad aranżacjami) ale- grzać musi solidnie :)....
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 22:22
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Mnie chodzi głównie o naturalny materiał i formę wkomponowaną, w środowisko.
                                                    > To ma być rodzaj symbiozy /myszy i świerszcze również dopuszczam/ no i oczywiśc
                                                    > ie
                                                    >
                                                    > [url=http://www.tak-mieszkam.pl/images/kominek-w-mieszkaniu.jpkominek.ka[/url]

                                                    Coś mi się ten link źle otwiera bo nie widać żadnego konkretnego kominka tylko kobitkę na stronie głównej firmy. A ja właśnie zostałam szczęśliwą posiadaczką mieszkanka z piecem, wielka szkoda że nie oryginalnym kaflowym, ale nagrzać sobie w chłodny wiosenny wieczór i mieć gdzieś że jest "po sezonie grzewczym" to fajna sprawa. Kiepawe jest tylko noszenie opału i to, że wygasa jak się na dłużej wyjdzie...
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 22:35
                                                    Ludzie są bardzo wygodni, ale piec kaflowy /wbrew pozorom/ ma dużą sprawność.
                                                    Mój znajomy pali, od 20 lat, wyłącznie drewnem - stosuje ciekawą technikę grzewczą.
                                                    A mianowicie - gdy się wytworzy odpowiednia ilość żaru, dokłada kilka beleczek drewna i zamyka drzwiczki - po trzech godzinach piec jest gorący.
                                                    Jest prawdziwym geniuszem - kocmołuchem, który radzi sobie bez elektroniki.
                                                    Raz tylko byłem niezadowolony ponieważ poczęstował mnie pączkami, które smażył na oleju po pieczeniu ryb - mniam, mniam, mniam...
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 22:45
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Ludzie są bardzo wygodni, ale piec kaflowy /wbrew pozorom/ ma dużą sprawność.
                                                    > Mój znajomy pali, od 20 lat, wyłącznie drewnem - stosuje ciekawą technikę grzew
                                                    > czą.
                                                    > A mianowicie - gdy się wytworzy odpowiednia ilość żaru, dokłada kilka beleczek
                                                    > drewna i zamyka drzwiczki - po trzech godzinach piec jest gorący.
                                                    > Jest prawdziwym geniuszem - kocmołuchem, który radzi sobie bez elektroniki.
                                                    > Raz tylko byłem niezadowolony ponieważ poczęstował mnie pączkami, które smażył
                                                    > na oleju po pieczeniu ryb - mniam, mniam, mniam...

                                                    No to my robimy podobnie z tym piecem, drzwiczki prawie zamknięte zostawiamy. To jest mały piec (nie mam pojęcia jakie ma parametry poza wysokością :)) ok. 75 cm) ale elegancko nagrzewa całą chałupkę- tzn. do wszystkich zakamarków dociera ciepełko.
                                                    Oczywiście zanim ja, miejska kwoka nauczyłam się w nim palić to dwa razy zrobiłam kopcia że aż się poryczałam od dymu :)) /dobrze że jeszcze przed malowaniem ;)/, ale- już umiem i bardzo jestem z siebie dumna :)...
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 22:57
                                                    W takim piecu możesz zrobić wędzarnie do wędzenia węgorzy / piskorze nie nadają się/. Gdyby przy takiej rybce na talerzu pojawił się pączek to byłaby prawdziwa uczta z Gwiezdnego Pyłu.
                                                    www.filmpolski.pl/z1/83z/3983_1.jpg
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 23:08
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > W takim piecu możesz zrobić wędzarnie do wędzenia węgorzy / piskorze nie nadają
                                                    > się/. Gdyby przy takiej rybce na talerzu pojawił się pączek to byłaby prawdziw
                                                    > a uczta z Gwiezdnego Pyłu.
                                                    > www.filmpolski.pl/z1/83z/3983_1.jpg

                                                    E, chyba mnie w konia robisz z tą wędzarnią ;). Ale- Gwiezdny Pył- cudny film:)!
                                                    Jak na razie ugotowałam szczawiową (przepraszam, ale nie wiem jak się wstawia link do zdjęcia aby poczęstować :))..
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 06.05.11, 23:20
                                                    Nie robię Ciebie, w konia - taki piec można bardzo łatwo przerobić na
                                                    WĘDZARNIE OGRODOWĄ.
                                                    Broń Boże!
                                                    Nie wstawiaj tego linka bo mi szczawiowa monitor zaleje...
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 06.05.11, 23:40
                                                    Pierzchnia, a zdradź że ty mi, na co mi wędzarnia ogrodowa w kuchni :)) a? Zachowujesz się jak Stary z filmu ;))).
                                                    A propos tego nieco ;) abstrakcyjnego dialogu, przypomniał mi się żarcik:
                                                    Czy wiesz jak blondynka robi dżem?
                                                    - Obiera pączki !
                                                    Nie chcesz szczawiowej, trudno, jakoś to zniese ;)..
                                                  • lena1952 Re: Upsidit1 07.05.11, 09:00
                                                    Jadę na moją cudną wieś,będę odcięta od świata i będę udawała, że nie widzę i nie słyszę
                                                    problemów.A w temacie "pieca", mam tam w dużej kuchni,piec kaflowy, a w pokoju
                                                    zrobionym po oborze,dużą żeliwną duńską "kozę"--polecam.
                                                    Polecam też,oglądanie o tej porze roku,kwitnących berberysów,szczególnie w słońcu.
                                                    Lubię Was. Lena1952
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 07.05.11, 09:17
                                                    Niki_de już na Ciebie tam czeka...
                                                  • lena1952 Re: Upsidit1 07.05.11, 09:29
                                                    Pierzchnia,ale ja kupiłam 4lukrowane pączki.

                                                    Pozdrowienia Lena1952
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 08.05.11, 17:37
                                                    WANNA
                                                    Taki sprzęt może wymyślić tylko trzeźwy albo dziecko...
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 08.05.11, 21:24
                                                    ale czad! :) wynalazek nieziemski!
                                                    ale czy aby nie parzy?
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 08.05.11, 21:30
                                                    Pewnie trochę parzy bo ta wanna jest bez dna.
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 08.05.11, 22:07
                                                    ;) bez dna to wiesz co jest....
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 09.05.11, 20:52
                                                    Co tak cicho się zrobiło na tym forum ?
                                                    Cichosza?
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 09.05.11, 22:53
                                                    pierzchnia napisał:

                                                    > Co tak cicho się zrobiło na tym forum ?
                                                    > Cichosza?

                                                    cicho bo Jożin z Bażin umarł :(
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 09.05.11, 23:23
                                                    To smutna wiadomość - tym bardziej, że ostatnio go wspominałem.
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 09.05.11, 23:35
                                                    ano :(
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 07.05.11, 10:28
                                                    lena1952 napisała:

                                                    > Jadę na moją cudną wieś,będę odcięta od świata i będę udawała, że nie widzę i n
                                                    > ie słyszę
                                                    > problemów.A w temacie "pieca", mam tam w dużej kuchni,piec kaflowy, a w pokoju
                                                    > zrobionym po oborze,dużą żeliwną duńską "kozę"--polecam.
                                                    > Polecam też,oglądanie o tej porze roku,kwitnących berberysów,szczególnie w słoń
                                                    > cu.
                                                    > Lubię Was. Lena1952

                                                    Ale ci dobrze Leno :), wypoczywaj w spokoju.
                                                    Ja czekam na hydraulika, ehhh....
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 07.05.11, 14:55
                                                    Upsi!
                                                    Możesz mi podać swój adres na skrzynkę ?
                                                    Wysłałem wiadomość na ten z Gazety, ale nie doszła.
                                                  • upsididit1 Re: Upsidit1 07.05.11, 16:27
                                                    nie wiem jak się wchodzi na skrzynkę ale proszę upsididit@o2.pl
                                                  • pierzchnia Re: Upsidit1 08.05.11, 00:35
                                                    OK.
                                  • wolnym_krokiem Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 15:49

                                    Pomoc innych ludzi to nic złego, tylko łatwo się o tym zapomina gdy się już stoi na nogach
                                    Takie same więzi i empatia wytwarza się w grupach AA czy na terapiach, ale aby o tym pisać, trzeba to przeżyć i rozwijać, choć można i "zamrozić". Świat pełen jest niewdzięczników, którzy biorą garściami owoce z drzew nie swoich i krzyczą z pełnym brzuchem o swojej zaradności.
                                    Nie ważne, że opędzlowali drzew kilka, ważne, że sami mają pełne brzuchy.

                                    W aspekcie powyższego pierzchnia jest KIMŚ, bo wie, że nie ze swoich drzew korzystał i choć one zakazane nigdy nie były nie traktuje ich jak swoje ;-)
                                    Eska pędzluje, podkrada, a nawet zaczyna traktować jak prywatne, zapominając zupełnie o swoim początku ;-) a jednak chwalebnego końca nie widać, oj nie widać...
                                    • e4ska Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 16:03
                                      Eska pędzluje, podkrada, a nawet zaczyna traktować jak prywatne, zapominając zu
                                      > pełnie o swoim początku ;-) a jednak chwalebnego końca nie widać, oj nie widać.


                                      Znaczy - kiedy mnie częstują, pchają do kieszeni, brać każą, tupią, gdy nie biorę - a nie biorę, to się nazywa: podkradanie.

                                      A już ta empatia, co się wytwarza na grupach terapeutycznych... dopiero co pisał Kipur, jak mu się empatycznie zjednoczyła jego żona z koleżanką! Od takich empatii trzymam się z daleka.

                                      I jak piszę jasno, że można nie pić bez żadnego cierpienia i straty czasu na głupoty - nie pomagam wcale a wcale. Cóż, powinnam skłamać dla dobra pełnego brzucha terapeuty i psychiatry...

                                      Ale mój brzuch należy do mnie, a ich brzuchy należą do nich. I nie chciałabym się zamieniać.
                                      :-)

                                      To naraski i zdrufki.
                                      • e4ska Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 16:09
                                        Dodam:
                                        a jednak chwalebnego końca nie widać, oj nie widać.

                                        Przykro mi, że zawiodłam swojego pana terapeutę, który naukowo wyjaśnił, czemu szybciutko i boleśnie skonam w rynsztoku, jeśli nie podejmę natychmiastowej terapii... panią doktor (somatyczną z ośrodka), która dawała mi czasu z parę miesięcy i całą resztę sympatycznych forumowiczów, którzy też nie doczekali chwalebnego końca.

                                        I jak tu zadowolić całą ludzkość? No jak?

                                        To już naraski poważne.
                                        :-)))
                                        • wolnym_krokiem Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 16:13

                                          Przecież wszystko przed Tobą, dopiero....
                                      • wolnym_krokiem Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 16:12
                                        I jak piszę jasno, że można nie pić bez żadnego cierpienia i straty czasu na głupoty - nie pomagam wcale a wcale. Cóż, powinnam skłamać dla dobra pełnego brzucha terapeuty i psychiatry...

                                        Co tu robisz tyle lat?
                                        Bo ja jestem pewien, że pomagasz sobie.
                                        Ktoś Cię tu na siłę posadził, czytać nakazał ?
                                        • upsididit1 Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 16:34
                                          i tak to wątek na tyle zaczął żyć swoim, nieco nerwowym życiem, że kolega mf_4, który szukał tu porady uciekł................ i nikt (prawie:) nawet tego nie zauważył, ehhh....
                                          • e4ska Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 17:01
                                            To już jego zmartwienie. Ludzie zakładają wątek i znikają, a ich wątek trwa i rozkwita.

                                            Tak naprawdę: zauważ, ze nie tylko samym augustem FU żyje.

                                            Heh ;-)
                                            • upsididit1 Re: konsumencki sąd polubowny ;) 05.05.11, 17:48
                                              e4ska napisała:
                                              > Tak naprawdę: zauważ, ze nie tylko samym augustem FU żyje.


                                              ku radości swojej- zauważyłam :))...
                                              • 2-lena Re: konsumencki sąd polubowny ;) 06.05.11, 10:03
                                                Upsididit1 napisała:
                                                e4ska napisała:
                                                > Tak naprawdę: zauważ, ze nie tylko samym augustem FU żyje.


                                                ku radości swojej- zauważyłam :))...


                                                I w dodatku jakim ciekawym życiem :-)

                                                Strasznie mnie korciło, żeby tu popisać z Wami, ale mam tyle roboty, że wyrzuty sumienia by mnie zeżarły! :-(
                                                Za to podpatrzyłam, z jakiej strony korzysta Perzchnia do wklejania obrazków i zamiast słowem, przemówię dziś obrazem, w którym przecież "robię" :-).
                                                Intuicja mówi mi, aby wkleić "Powrót syna marnotrawnego", nie wiem czemu, może dla autora tego wątku.
                                                „Powrót syna marnotrawnego”


                                                I dla wszystkich optymistycznie:
                                                ”Narodziny światła”

                                                Pozdrawiam wszystkich


                              • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 05.05.11, 13:25
                                Nikogo na tym forum nie oszukałem - stali bywalcy tego miejsca doskonale znają moją historię.
                                Niczego, Eska, na mnie nie znajdziesz ponieważ ja po prostu NIE PIJĘ.
                                • e4ska Re: prośba o informację i poradę 05.05.11, 14:50
                                  Ja o chlebie, ty o niebie.
                                  Stwierdziłeś, że insynuuję tobie (jak zwykle zresztą twierdzisz), że potrafisz zachować kontrolę nad wypiciem jakiejś niewielkiej ilości alkoholu.

                                  Upijać już się nie potrzebuję, a wypite przeze mnie piwo nie powoduje powrotu do nałogu...
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,176,123583386,124729464,Re_Picie_kontrolowane_Rzeczywistosc_czy_utopia_.html?wv.x=2
                                  I podobno napisał to Pierzchnia - w pierwszej osobie. Ale to, znaczy, żart był?


                                  Wiec ja głupia jestem, bo naprawdę nie wiem, czy zachowujesz bezwarunkową, tysiocopromilną abstynencję, czy wypijasz od wielkiego śledziowego dzwonka jakieś piwo. W moim podejściu do abstynencji wielki dzwonek jest zaletą, a nie wadą. Czego nie ukrywam, bo od zawsze twierdzę konsekwentnie, że abstynencja tysiacopromilna nie jest dla mnie jakąkolwiek wartością.

                                  A kiedy pytam, jak zwykle konkretnie, czy pierwsza osoba twojego wyznania odnosi się do ciebie, czy jest atoli bynajmniej jeno figurą stylistyczną, która odnosi się do hipotetycznego stanu psychicznego osoby kontrolującej - Pierzchnia odpowiada:

                                  Nikogo na tym forum nie oszukałem
                                  Niczego, Eska, na mnie nie znajdziesz ponieważ ja po prostu NIE PIJĘ.

                                  Więc wynika z tegoż, że ta straszna Eska zarzuca ci oszustwo i zwyczajnie szuka haczyka, licząc na złotą rybkę.

                                  Pierzchnio złoty, złociuteńki, powiedz przecie, czy uczę-szczałeś na terapię w systemie takim albo owakim i czy odbyłeś mityng aowski w stanie osobistej obecności?

                                  Czy też jesteś takim samym ćwierćpijokiem jako i ja, nieuczę-szczajaca?

                                  No powiedz, co ci zależy????
                                  :-)))))))))
                                  • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 05.05.11, 15:25
                                    Tu nie o kontrolę chodzi - zrozum to wreszcie !
                                    Co Ty chcesz udowodnić tymi egzaltacjami - swoją wyższość nad całym terapeutycznym światem ?
                                    Tobie się wydaje, że przyłapałaś mnie na jakiejś niekonsekwencji, krętactwie....
                                    Nic z tych rzeczy - cały czas realizuję to, o czym wielokrotnie pisałem na forum - PRZEJŚCIE.
                                    Łatwo jest pisać o DRODZE, szczęśliwym życiu w trzeźwości, ale bez konkretnych dowodów i wyzbycia się lęku zawsze będzie istniała pewna niedopowiedziana strona.
                                    Ja już mam tę ŚWIADOMOŚĆ i właśnie dlatego zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności jaka ciąży na każdym kto udziela swych rad innym - odnoszę wrażenie, że Ty, w ogóle się z tym nie liczysz.


                                    • e4ska Re: prośba o informację i poradę 05.05.11, 15:52
                                      Ciekawe, ale ja nie o kontroli. Jasne, że nie o kontrolę chodzi. Przecie ja pytam:
                                      Pierzchnio złoty, złociuteńki, powiedz przecie, czy uczę-szczałeś na terapię w systemie takim albo owakim i czy odbyłeś mityng aowski w stanie osobistej obecności?

                                      I o to, czy wypijasz bezpiecznie to jedno piwo od wielkiego dzwonka czy zachowujesz stuprocentową abstynencję, bo może źle zrozumiałam to twoje zdanie:
                                      Upijać już się nie potrzebuję, a wypite przeze mnie piwo nie powoduje powrotu do nałogu...

                                      Za nic w świecie nie chcę ci insynuować ani tego, że nic nie pijesz, ani tego, że coś tam wypijasz bez szkody dla siebie i świata. Bo jak nie wiem, co jest prawdą, a co fałszem, to jakby tu nie insynuować, no jak???

                                      O matko, matko, o ja nieszczęśliwa z tą egzaltacją i co ja tam udowadniać muszę, doloż ty moja nad dolami niedolami heeeej!

                                      Tobie się wydaje, że przyłapałaś mnie na jakiejś niekonsekwencji, krętactwie...
                                      Nie, tylko na tym, że unikasz jasnej i prostej odpowiedzi, co jest wszkaże wiciem - i to nie wianków, ale piskorzy.

                                      Wiła wianki i wrzucała je do wody;
                                      i przyszedł do niej piskorz młody
                                      z flaszeczką wina,
                                      Ref: Hopla hoc! Czy to dzień? Czy to noc?
                                      Dzisiaj czwartek.

                                      I tak sobie razem wili;
                                      aż się ludzie zadziwili,
                                      z flaszeczką wina...
                                      Ref:

                                      Ja tylko żartowałam :-)))
                                      • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 05.05.11, 22:26
                                        Siedzę na tym forum od dwóch lat, a Ty nagle, kompletnie zdezorientowana, rżniesz głupa...
                                        Nie jest żadną tajemnicą, że nie uczestniczyłem, w mityngach.
                                        Moje wypowiedzi, odnoszące się do tej kwestii, można odnaleźć w wielu wątkach, ale Ty, znajdujesz tylko to, co Ci pasuje.
                                        • e4ska Re: prośba o informację i poradę 06.05.11, 09:46
                                          Pytasz gdzieś, czy możesz mnie prześwietlić?

                                          Proszę bardzo.

                                          Nie uczestniczyłam w terapii, nie korzystałam z porad psychiatrów czy psychologów, nie jadam psychtropowych piguł (unikam w ogóle wszelkich chemicznych specyjałów "na zdrowie"), nigdy nie poszłam na mityng, nie wszywałam esperalu (co pozwala mi planować noc naturystyczną bez obciachu), prowadzę zdrowy styl życia, m.in. stosuję bardzo zdrową, odpowiednią dla mnie dietę i uprawiam amatorskie sporty. Piję okazjonalnie bardzo niewielkie ilości alkoholu, nie boję się syropów na spirytusie ani lodów z rumem. Nie zmieniłam swoich poglądów - jestem teraz taka sama jak przed okresem pijaństwa, a pewnym sensie - taka sama jak w okresie nałogowego spożycia. Tzn. wyznaję ten system wartości. Jestem ateistką.

                                          Natomiast co do prześwietlania Pana Wielce Kurtuazyjnego Pierzchni - podanie prostego faktu, że nie mityngowałeś, zajęło ci kilkanaście dramatycznych postowań. Zanim napiszesz, żeś nie chodził na terapię, minie znowu z piętnaście pościków, a zanim powiesz, czy spożywasz bezpiecznie jedno piwo, czy nie spożywasz - będzie jeszcze sporo o opętaniu, transcendencji, diable za kołnierzem i tej okropnej Esce, co ci ciągle insynuuje i zbiera na ciebie dowody.

                                          Masz czas, no to... zdrufka :-)
                                          • pierzchnia Re: prośba o informację i poradę 06.05.11, 10:59
                                            To nie jest prześwietlenie tylko jakaś stalinowska samokrytyka - spowiedź ankieterki spod Pałacu Kultury.
                                            Nie załapałaś - zdarza się...

                                            Odpowiedzi na swoje pytanka znajdziesz na serwerze.
                                            Pa !
      • upsididit1 Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 13:34
        e4ska napisała:

        > Najpierw: ujawnienie faktu swojego alkoholizmu jest niebezpieczne dla kariery z
        > awodowej. Piszą o tym ludzie na forach.

        > Osobiście znam świetnie przypadek pewnej spółki, która nie może przebić się z p
        > owodu braku zaufania u partnerów rynkowych. Dlaczego? Jeden z jej założycieli,
        > całkiem dobry menedżer, leczył się z alkoholizmu. Jak zwykle - bezskutecznie (
        > skuteczność leczenia i aowania to około 8-10%). Więc nawet jeśli nie odbiera te
        > lefonu, bo akurat siedzi w kibelku, to i tak wszyscy wiedzą: Chla! Znowu chla!
        >
        > Zaufanie biznesowe dzisiaj to podstawa sukcesu firmy, takie czasy. A jak się p
        > odchodzi do alkoholików?

        Eska ma bardzo dużo racji w tym co pisze a negowanie ostracyzmu społecznego dla uzależnionych to..... pijackie "myślenie życzeniowe" od którego z takim wdziękiem odżegnują się niektórzy. Dowiedziałbyś się od nich z jakim życzliwym i ciepłym, pełnym zrozumienia i otwartości podejściem spotkasz się, kiedy ujawnisz swoje uzależnienie wszem i wobec. Pewno czasem tak, ale najczęściej za tą ciepluchną pozłotką jest w najlepszym wypadku pobłażliwe politowanie. Ja osobiście miałam dziesiątki sytuacji, w których nikt mnie nie przekona- ze gdybym się przyznała, iż zawaliłam coś przez alkohol- to skutki byłyby mniejsze.
        Pijąc dalej skazujesz się na bezkresne morze kłamstw, w którym bądź pewien w końcu zaczniesz się topić bo ... jak tu pić i płynąć na raz ;))?. Znacznie łatwiej jest nie pić :)...
        • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 14:03
          negowanie ostracyzmu społecznego dla
          > uzależnionych to..... pijackie "myślenie życzeniowe"

          Ja też nikomu o tym nie mówię. Umarłabym z głodu albo poszła do byle jakiej roboty.

          Pijąc dalej skazujesz się na bezkresne morze kłamstw, w którym bądź pewien w końcu zaczniesz się topić bo ... jak tu pić i płynąć na raz ;))?. Znacznie łatwiej jest nie pić :).

          Naprawdę - łatwiej jest nie pić! co wydaje się niemożliwe na początku trzeźwej drogi.
          Picie to ustawiczna mordęga.

          Niepicie jest fajne - jak pisał niegdyś tutejszy AniołParys.

          Zdrufka dla Upsid:-)
    • czlowieek Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 14:25
      Zapomniałem dopisać... prawdopodobnie wspólnicy już dawno o Twoim alkoholizmie wiedzą, a żona to już na pewno wie o Tobie więcej, niż Ty sam.
    • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 14:44
      Zrobiłeś milowy krok przyznając się ze masz problem z akoholem . Jesteś na najlepszej drodze do wyjścia z tego . A wyjściem jest leczenie .Moja była żona zniszczyła firmę i pozostawiła ogromne dlugi tylko dlatego że nie chciała się leczyć ponieważ o jej chorobie może się dowiedzieć za dużo osób . Z czasem ( i to bardzo szybko po kilku jej wyczynach) dowiedziało się więcej ludzi niż to sobie wyobrażała . Ludzie ci czekali cierpliwie na jej leczenie niestety bezskutecznie .Wypadła z rynku nie dlatego że była alkoholikiem i leczyła się a dlatego że jest alkoholikiem i nie leczy się .Więc z dwojaga zdecydowanie lepiej wybrać leczenie ( każda forma) niż pogłebiajaca się chorobę o której albo już otoczenie wie albo szybciej niż myślisz dowie się .Alkoholizm jest jak rozlane mleko z czasem cuchnie coraz bardziej .Nie lecząc się nie uchronisz się przed tym.
      • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 15:01

        Moja była żona zniszczyła firmę i pozostawiła ogromne długi tylko dlatego że nie chciała się leczyć.

        Ależ, Kipur, twoja żona nie zaprzestała picia. Po prostu. Co ma odrzucenie leczenia z zaprzestaniem picia? To dwie oddzielne sprawy.

        Chyba że zaprzestała popijać, ale potworny dupościsk zmusił ją zaciągania długów i zaduszenia firmy. Kontrahenci - po zapachu - dowiedzieli się o dupościsku i uciekli w siną dal.

        Czy twoja żona miała jakieś kontakty z profesjonalistami? Tzn. czy chociaż raz poszła na mityng, czy była na spotkaniu z terapeutą albo choćby profesjonalnie zaszyto jej esperal?
        • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 16:00
          Zaprzestanie picia zdaje się jest skutkiem między innymi leczenia .
          Otóż tak . Nigdy nie zaszyto jej esperalu a to dlatego iż posiada zawód medyczny i doskonale zdaje sbie sprawę z tego czym jest eperal i jak to działa .Była na leczeniu w szpitalu nieskończoną ilość razy jak również w prywatnym ośrodku niestety bez skutecznie( posiadła tylko większą wiedzę na temat sposobów picia ) . Uczestniczyła w mityngach organizowanych przez ten ośrodek ( przeważnie po kilku głębszych) .Oczywiście kłamała jak z nut (słyszałem to siedząc na sali ). Chodziła a rczej była doprowadzana na prywatne wizyty u psychiatrów .A kontrachenci jak i klienci mogli się dowiedzieć o jej codziennym stanie tak z prasy jak i z radia lub przekonać się naocznie .
          Dla niej picie było i jest ważniesze niż pozostała część życia . Myślę że każdy kto przedkłada wartość normalnego życia nad egzystencję w amoku jest w stanie wyjść z tego
          • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 16:19
            Alkoholizm , a właściwie jego przebieg, zależy od charakteru. Czy da się on zmienić na terapiach czy mityngach? Obawiam się, Kipur, że nie.

            Dla mnie pożegnanie z piciem też nie było łatwe, ponieważ dręczył mnie głód. Właściwie to nie wiem, dlaczego mi się udało. W dodatku od pierwszego dnia byłam zadowolona, więcej, byłam wniebowzięta ;-)))

            Aż mi się wierzyć nie chce, że kiedyś tęsknota za flaszką wyganiała mnie w nocy z łóżka i prowadzała po mieście. A jednak tak było. Czy to 24, czy 2, czy 5,30...

            Dziś możesz mi postawić pół litra przy łóżku, a nic to dla mnie nie znaczy. Ostatnio spałam w mieszkaniu, gdzie w barku stały grzeczne flaszki. I nic. Właśnie w tej chwili sobie o tym przypomniałam.

            Ale gdy słuchałam mów terapeuty, to - przysięgam - wielka mnie chęć brała, żeby natychmiast wstać, wyjść i kupić sobie 0,7, o którym akurat jest mowa...

            Więc - jeśli masz kontakt z żoną i ona nadal zmaga się z piciem, powiedz, że najlepiej wyrzucić z pamięci tę niby-wiedzę i spróbować jeszcze raz. Na własne kopyto. Antymetodycznie.

            Serdeczne pozdrowienia, Kipur. Szkoda, że tak cię ta twoja alkoholiczka tak umęczyła... Dobra to ona chyba nie jest. Jako człowiek.
            • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 16:35
              Nie wiem jakie są skuteczne sposoby wyjścia z nałogu .Dlatego czytam , śledzę wpisy aby zrozumieć sposób myślenia ludzi uzależnionych .O jednym jestem przekonany że ktoś kto wcześniej odkryje u siebię tą chorobę i przyzna się przed samym sobą że ma problem , ma również duże szanse wyjść z tego zdecydowanie mniej obolały .Ktoś kto brnie dalej nie zwracając uwagi na to co się wokól niego dzieje musi osiągnąć tzw. ,,dno'' z którego nie wszycy się podnoszą a ci którzy się podniosą są bardzo ale to bardzo poobijani i posiniaczeni .
              To czy moja ,,była'' była złym człowiekiem .Nie .Wręcz przeciwnie .byliśmy małżeństwem przez 29 lat . Przez 25 lat tworzyliśmy przykładny związek dla wszystkich którzy nas znali . Dwoje dzieci dobrze wychowanych i wykształconych . To alkohol zminił ją w potwora .Przyczyna ? Nadmiar obowiązków , depresja i towarzystwo...
              • e4ska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 17:08
                Złym, bo przecie można wiele wytrzymać dla tych, których kochamy. Czasem trzeba pocierpieć. Żeby ktoś inny, nam bliski, nie martwił się, nie smucił, nie troszczył zbytnio, nie wstydził za nas.

                To nieprawda, że powinno się zostawić butelkę dla nas samych. W ogromnej mierze chciałam, żeby moim pijaństwem rodzina nie zaprzątała sobie głowy.

                Jeśli łapię się na myśli, że może bym tak co wypiła, najpierw przychodzi mi do głowy: I dziecko się zmartwi, i matka, i ojciec, a sąsiedzi też będą się męczyć, bezradni.

                czytam , śledzę wpisy aby zrozumieć sposób myślenia ludzi uzależnionych

                Błąd. Kipur, alkoholizm nazwano chorobą psychiczną, podczas gdy ani to choroba (raczej kalectwo, niepełnosprawność), ani nie psychiczna. Nie ma czegoś takiego jak umysłowość właściwa alkoholikom. Każdy człowiek jest indywidualnym bytem. Łączy alkoholików fizyczna strona dolegliwości: kac, głód alkoholowy, siódme poty, przekrwiony wzrok, latające łapy i konieczność pogoni za flaszką.

                Nigdy nie zrozumiesz swojej żony, jeśli mnie zrozumiesz. Ja tam nie dałam się wpędzić terapeucie w hocki klocki, a twoja żona na pewno musiała w którymś momencie zgodzić się: Sama nie dasz rady. Pozwól sobie pomoc!!!

                Lubię rowerem jeździć pod wiatr i pływać w zimnej wartkiej wodzie. Bo ja lubię się trudzić. To i pomogłam sobie z wielką radością, jakby to była super zabawa. Gdyby mi pomagano, zapiłabym się z nudów.

                Ja tak mam. Inni mają inaczej.
                :-)
              • upsididit1 Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 17:23
                Trochę Cię Kipur nie rozumiem, bo raz piszesz że żona nie chciała się leczyć a w drugim poście że była na leczeniu wiele razy. Skoro była to chyba jednak tli się w niej jakieś "chcenie" tylko widać forma pomocy nie była dla niej dostosowana. Skoro żona jak piszesz ma wykształcenie medyczne, to Ci powiem (a jest to wiedza empiryczna ;) iż żaden medyk za nic NIE DA się leczyć komuś, kogo przyłapie na jakiejkolwiek niekompetencji zawodowej. A w tak śliskich i wielopłaszczyznowych jednocześnie kwestiach jak terapia uzależnień "dać się przyłapać" jest nieskończenie łatwo, chwila nieuwagi ;) i autorytet leży a wraz z nim WSZYSTKO co głosi.
                Poza tym- nikt tak dobrze jak medyk nie oszuka drugiego medyka, żona zapewne błyskawicznie nauczyła się, co ma mówić aby szybko jej dano święty spokój i stąd fiasko kolejnych podejść. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że ona podczas pobytów w szpitalach kombinowała, jak tu jak najszybciej wrócić do domu i się napić a nie- jak wyzdrowieć. Sama forma ingerencji w jej jestestwo mogła być zbyt arogancka, zbyt "z butami w duszę" i przez to nieakceptowalna.
                Napisz przede wszystkim, czy Ty jeszcze chcesz o nią walczyć. Mądra nie jestem żeby jakoś super doradzać, ale zawsze już nieco mądrzejsza niż choćby zeszłą wiosną, a to już zawsze coś ;)))....
                • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 18:56
                  .
                  > Poza tym- nikt tak dobrze jak medyk nie oszuka drugiego medyka, żona zapewne bł
                  > yskawicznie nauczyła się, co ma mówić aby szybko jej dano święty spokój i stąd
                  > fiasko kolejnych podejść. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę założyć, że ona p
                  > odczas pobytów w szpitalach kombinowała, jak tu jak najszybciej wrócić do domu
                  > i się napić a nie- jak wyzdrowieć.
                  Tak dokładnie .
                  Na kolejne leczenia w ośrodkach zamkniętych jechała a raczej była wożona pod presją moją i dzieci I jechała tam nie po to by się leczyć lecz abyśmy dali jej spokój . Najdłużej była w prywatnym ośrodku 2 tygodnie . Ze szpitala wychodziła po kilku dniach na własną prośbę .Raz została nawet wyrzucona ponieważ i tam się opiła .Postanowiłem z dziećmi doprowadzić do przymusowego leczenia .Po 7 miesięcznej walce z nią jej rodziną i sądem udało się .Niemniej jednak szpital wyzanczył termin przyjęcia za półtora roku .Mieliśmy duże obawy czy dożyje do tego czasu .Niemniej jednak daliśmy jej całkowicie wolną rękę . Na dzień dzisiejszy pozostało jej jeszcze 5 miesięcy czekania i wygląda na to że doczeka ponieważ wtedy gdy już nie może żyć (delirka , zwidy) prosi syna co pewien czas aby załatwiał jej skierowanie na detoks . Po kilku dniowym nieraz kilku tygodniowym pobycie w szpitalu wraca trochę do równowagi i oczywiście ma więcej zdrowia do dalszego picia .

                  > Napisz przede wszystkim, czy Ty jeszcze chcesz o nią walczyć. Mądra nie jestem
                  > żeby jakoś super doradzać, ale zawsze już nieco mądrzejsza niż choćby zeszłą wi
                  > osną, a to już zawsze coś ;)))....
                  Zależy mi na jej wyjściu z nałogu dlatego że jest matką moich dzieci i one jej potrzebują . Dla mnie niestety jako żona przestała już istnieć
                  • upsididit1 Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 19:50
                    Ok., to postaram się coś podpowiedzieć, natomiast nie traktuj tego proszę jako panaceum, bo jak już zaznaczyłam, gdybym zeżarła wszystkie rozumy, to bym nie piła już DAWNO.
                    Więc, jeśli interesują Cię porady ćwiartkogłowca- to proszę :), ale na własne ryzyko.
                    1. Żadne przymusowe leczenie wg. mnie nic nie da a może POGORSZYĆ sprawę. Ona jest zapewne tym przerażona (co będzie manifestować agresywną butą lub wyśmiewaniem), w stanie przerażenia na pewno nie będzie pić mniej.
                    2. Nie załatwiajcie detoksów NA ZAWOŁANIE-poczucie bezpieczeństwa, że jak przegnie pałkę to i tak syn załatwi ratunek- pogarsza sprawę. Ale to, że boi się że wykorkuje przez picie- to już dla Was COŚ, punkt zaczepienia. Załóżcie w jej mieszkaniu kamerkę dyskretną, jak już NA PRAWDĘ będzie zdychać wtedy dzwońcie po pomoc. Nic jej nie mówcie, ale kiedy będzie konać na kacu stańcie się nagle bardzo zajęci "tak mamo, chętnie pomogę, ale jestem właśnie w delegacji, zajrzę do ciebie za 3 dni". Postarajcie się stworzyć wrażenie, że jej osoba w kontekście picia was mniej absorbuje niż 1568 odcinek "Mody na sukces", za to rozmawiajcie z nią jak najwięcej o tym czy była na najnowszej premierze xyz, czy czytała ten bestseler xyz, czy nie ma ochoty brawurowo wejść na Kasprowy jak 22 lata temu, kupcie jej wściekle drogą amarantową apaszkę z jej ukochanym motywem ważek, czy etolkę z marabutów (której absolutnie nie będzie miała dokąd włożyć- jest okazja, wkrótce Dzień Matki). Jaką potrawę przyrządzała jej ukochana babcia? Postarajcie się ją przyrządzić i nic nie mówić, jeśli nie będzie mogła przełknąć. Może na prawdę nie móc, wybaczcie. Sami ze smakiem zjedzcie do końca, zapach jako bodziec wystarczy. Powieście jej w salonie jej czarno-białe pierwsze zdjęcie w formacie A3 oprawione w radosną i zawadiacką ramę. Krótko mówiąc-roztoczcie przed nią wachlarz marzeń o życiu. I o sobie samej nie zmienionej jeszcze alkoholem. I bez żadnych gadek umoralniających i uświadamiających co straciła przez alkohol.
                    3. Skąd ma pieniądze na ciągłe picie? Pytam, bo to istotne dla dalszego wejścia w jej tok myślenia....
                    • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 20:18
                      Wygląda na to że każdy uzależniony idzie inną drogą , odbiera inne bodźce i wyznaje inne wartości .Nie na wszystkich działają te same metody .Może dlatego wychodzi z tego tylko lub aż około 7%.
                    • deoand Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 20:19
                      Pamiętajcie tylko o tym , że alkoholizm jest chorobą śmiertelna i od czasu do czasu ktoś umiera na tę niby banalną chorobę i nic mu nie pomoże ....
                      Niektórzy/niektóre tak mają !!!

                      Bywa i tak !!!
                      • kipur Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 20:55
                        Na bazie moich doświadczeń ostatnich lat mogę tylko doradzić ( choć zapewne nikt z początkujących nie bedzie brał tego pod uwagę) aby zawrócili z tej drogi jak najszybciej . Zapijanie problemów powoduje tylko i wyłącznie zwiększanie ich . Chowanie butelek w drewnie do kominka , udawanie przed kolegami , sąsiadami , rodziną że nie ma się problemu jest tylko tykającą bombą zegarową . Ona wybuchnie . To tylko kwestia czasu .Lepiej ją rozbroić nim ktoś się dowie że jest podłożona .I żyć trzeźwym pamiętając że się ma skłonności .
                        • boja55 Re: prośba o informację i poradę 13.05.11, 19:31
                          kipur napisał:

                          > Na bazie moich doświadczeń ostatnich lat mogę tylko doradzić ( choć zapewne ni
                          > kt z początkujących nie bedzie brał tego pod uwagę) aby zawrócili z tej drogi j
                          > ak najszybciej . Zapijanie problemów powoduje tylko i wyłącznie zwiększanie ich
                          > . Chowanie butelek w drewnie do kominka , udawanie przed kolegami , sąsiadami
                          > , rodziną że nie ma się problemu jest tylko tykającą bombą zegarową . Ona wybuc
                          > hnie . To tylko kwestia czasu .Lepiej ją rozbroić nim ktoś się dowie że jest po
                          > dłożona .I żyć trzeźwym pamiętając że się ma skłonności .
                          Kipur to co napisałeś na temat alkoholizmu Twojej żony zawarte jest w pierwszym kroku AA "Przyznaliśmy,że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu,że przestaliśmy kierować własnym życiem" Ty choć nieuzależniony bardzo jasno opisałeś bezsilność wobec alkoholu. Co do Twojej sytuacji to zrobiłeś wszystko co mogłeś i teraz wszystko zależy od Twojej żony.Zamknięta terapia przymusowa to dwa miesiące odcięcia od alkoholu i być może Twoja żona zacznie myśleć inaczej
    • 7zahir Masz szansę. 04.05.11, 21:24
      mf_4 napisał:

      " Czy jest możliwość wyjścia z tego jak odstawię alkohol np na rok. Albo zastosuję się do rad i może zatrzymam ten sposób bycia."

      Jest mozliwość - jeżeli przestaniesz pić i zaczniesz sie leczyć.
      Mylisz się zakładając, że rok " odstawienia alkoholu" załatwi sprawę.
      Na początek poczytaj nt alkoholizmu ( np w watku HALT)
      zobaczysz, że to jest choroba,
      której terapia wymaga nie tylko zaprzestanie picia, lecz również pracy nad sobą.

      Pisząc tu zrobiłeś pierwszy krok - nie zmarnuj go,
      zrób następny i nastepny.

      Trzymam kciuki.
    • agatabujalska Re: prośba o informację i poradę 04.05.11, 22:54
      Z dużym niepokojem przeczytałam te kilka zdań, które napisałeś o swojej aktualnej sytuacji życiowej. Opisujesz pułapkę, w której się znalazłeś. Myślę,że warto byś zapytał sam siebie czy chcesz: okłamywać swoich bliskich, tracić kontrolę nad własnym zachowaniem, przeżywać permanentny wstyd i lęk, że wszystko się wyda, koncentrować swoje życie wokół alkoholu, niszczyć siebie pogłębiając stan depresji poprzez picie. Mam nadzieję,że Twoja prośba na tym forum oznacza, że na powyższe pytania odpowiesz: nie. To może być Twój pierwszy krok ku zdrowieniu.
      A na koniec: to tylko kwestia czasu kiedy przestanie Ci się udawać ukrywać swoje picie.
      • wiesj23 Re: prośba o informację i poradę 06.05.11, 20:37
        na początku odstaw alkohol , a dopiero wtedy się dowiesz czy masz depresję.Oczywiście nie oczekuj diagnozy i wyników od zaraz.Dla mnie jesteś w 99,9 proc. uzależniony.I przestań marzyć ,że rok niepicia Ci pomoże.Pożegnaj się z alkoholem.Bez tego da się żyć i to bardzo dobrze.
    • primina Re: prośba o informację i poradę 06.05.11, 21:21
      mf_4 napisał:

      > Od jakiegoś czasu mam oznaki depresji i się leczę ale równolegle popijam alkoho
      > l prawie co dziennie .

      Leczysz "oznaki"? Problem masz od pół roku?
      Mam dla Ciebie dobrą wiadomość: nie masz żadnego problemu.
      Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczyna się kombinować. W wyobraźni pojawia się ta słynna "równia pochyła". Wypiłem trzy kieliszki, więc jestem alkoholikiem. Następnie muszę wypić dziesięć, bo przecież jestem degeneratem.
      Myśl tak dalej, to nie odczepisz się od psychiatrów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Powiązane tematy
  • Najciekawsze
  • Aktywne