Gość: Dżony
IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl
16.05.01, 01:41
Zawsz mnie śmieszyło, że wszystkie narkotyki (oprócz papierosów i alkoholu)
są wrzucane do jednego worka. Ludzie, którzy (wydaje się) nie mieli w życiu do
czynienia z narkotykami nie zauważają różnicy między tzw. narkotykami miękkimi
i twardymi. Brak rozróżnienia między trawką a heroiną to jak mylenie piwa
bezalkoholowego (ok 1%) ze spirytusem.
Smieszy mnie również, że ostatnio niektóre polskie sriale zaczęły krucjatę
antynarkotykową, przedstawiając przypalających jak narkomanów i prowadząc na
nich obławy. Żałosne jest to, że sugeruje się (również w szkołach) jakoby po
zapaleniu skręta każdy przechodził od razu do stanu uzależneinia. Później
dzieci próbują trawę i tracą zaufanie do wychowawców (bo jakimś dziwnym trafem
nie popadają w nałóg). Ja osobiście trawy nie palę (co nie znaczy, że nie
próbowałem - wolę alkohol), ale połowa moich znajomych robi to od lat, a nie
znam żadnego narkomana. Oczywiście część osób po trawie sięga po coś
mocniejszego - takich też znam, z kolei dopiero część z nich się uzależnia, ale
musi to być margines wszystkich "palaczy" (chyba, że ja żyję w innym świecie).
Najbardziej irytuje mnie, gdy politycy zakazują używania narkotyków, a
jednocześnie państwo czerpie profity ze sprzedaży papierosów i alkoholu, które
też uzależniają - to ta tytułowa hipokryzja. Jestem za legalizacją "miękkich" -
państwo może załozyć punkty dystrybucji i nałożyć jakieś akcyzy, ale
równocześnie jestem za ochroną dzieci przed narkotykami. "Dragi" są naprawdę
wszędzie, na podwórkach, w kościołach (tak, tak - moja siostra ma znajomego,
który jest "animatrem" w KSM) i szkołach. Dyrektor placówki (począwszy od
gimnazjum - mam tam brata) twierdzący, że u niego w szkole nie ma narkotyków,
nie ma pojęcia, gdzi żyje.
P.S. Mam kolegę na medycynie. Twierdzi on, że WHO prowadziła badania i okazało
się,że alkohol uzależnia bardziej niż marihuana !!!