Moja historia..

20.01.12, 00:37
Jestem DDa. Kiedys pilam dla towarzystwa, smiechu ze znajomymi. Bylo fajnie i wesolo. Pozniej wyjechalam i pilam bo nie czulam sie szczesliwa w zwiazku. Pozniej pilam bo myslalam,ze mam nowe zycie znajomych. Teraz boje sie przestac pic,zeby nie wrocic do tej osoby jak bylam wczesniej. Bledne kolo.

Genralnie mam plany na zycie. Che byc kims.Zrobic kariere, rozwinac sie. Ale nie chce byc sama bo wiem,ze bez znajomych bede w depresji i nic nie zrobie. Wszyscy moi znajomi pija.Wlacznie z moim szefem. Jedynie moje towarzystkie spotkania to wlasnie po pracy. Nikt ze znajomych nie jest abstynentem. Jesli zaposze kogos do kina czy kawe nie maja czasu a gdy wspomne o drinku wieczorem ida. I dlatego nie moge przestac pic :( Nie chce byc samotnikiem siedzacym w domu ogladajac telewizje czy filmy kiedu wiem,ze znajomi baluja. A ja sama w domu. Nudzi mnie juz upijanie sie. Ale gdy wychodze nie potrafie przestac na jednym drinku i szybko sie upijam. Nigdy nie pije na drugi dzien. Staram sie ograniczyc do raz w tygodniu. Rzucilam nawet palenie. Ale co ma zrobic gdy jedyni znajomi ktorych mam pija? Jestem na obczyznie rodakow nie widuje. A jesli juz to wlasnie spotkania alkoholowe. Probowalam inaczej, zapisalam sie na silownie, zaczelam studia, nowi znajomi, towarzystwo i co? i tez wszyscy pija. A jak nie pija to mieszkaja daleko i niestety nie stac mnie na codzinne odwiedziny.

Wiem,ze ma problem sama w sobie ale chcialabym sobie z nim poradzic , jestem silna osoba moge prztrwac wiele. Ale jednego nie potrafie samotnosci. Skonczy sie to na ogromnej depresji wiem! I zaden psycholog mi nie pomoze. Bo cos oni moga zdzialac gdy ja sama na obczyznie bede filmy ogldac w domu????
    • czerwona-czapeczka Re: Moja historia.. 20.01.12, 09:02
      Dobrze, ze dostrzegłaś problem u siebie i zaczęłaś cokolwiek robić w kierunku zmian.
      Idź dalej tym trybem - może AA? www.aa.org/lang/en/subpage.cfm?page=28
      Meetingi odbywają się dziś praktycznie wszędzie na świecie - jak tam dotrzesz to i poznasz inne towarzystwo niepijące i nie będziesz sama. Poszukaj w swojej okolicy polskich grup AA - może takie są?

      Życzę powodzenia i wytrwałości.
      CC
      • czerwona-czapeczka Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 20.01.12, 09:19
        mityngi.aa.org.pl/mityngi/swiat/index.htm
        • sabinac-0 Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 20.01.12, 19:48
          Ja bym optowala za grupami terapeutycznymi w miejscowym narzeczu (zakladam, ze autorka zna jezyk w stopniu umozliwiajacym w miare swobodne porozumiewanie sie).
          W ten sposob terapia pomoze jej sie zintegrowac w nowym kraju, pozna rowniez niepijacych lub walczacych z nalogiem miejscowych.
          Trzymanie sie na emigracji zamknietego kregu "rodakow" poglebia wyobcowanie, a ono wlasnie jest jedna z przyczyn ucieczki w alkohol.
          • emigrantk_ja Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 20.01.12, 20:34
            Jezyk znam bardzo dobrze(studiuje na drugim roku na tutejszym uniwersytecie). Akurat tutaj jest odwrotnie bo nie trzymam z polakami w ogole. Glownie wlasnie ze wzgledu na picie. Wszystkie spotkania zawsze koncza sie wodka na stole, wyzwiskami i biadoleniem o tym jakie tn kraj jest ponury i brzydki i stad nie utrzymuje zadnych kontaktow z rodakami. W pracy nie ma zadnych polakow jak rowniez na uczelni. Glownie utrzymuje znajomosc z tubylcami. Mam sporo znajomych jakby nie bylo.

            Tu nie chodzi o zwalanie winy na kogos. Moj watek polega na tym,ze chcialabym totalnie przestac pic ale nie chce byc sama. W tej chwili juz 2 tygodnie siedze w domu .. alkoholu jakos mi nie brakuje w ogole ale brakuje mi towarzystwa. I tu sie pojawia moj najwiekszy problem!! Bo wiem,ze jak wyjde na jakiekolwiek spotkanie to nie obejdzie sie bez picia! Nikt z moich znajomych nie kupi coli, kazdy butelke wina badz lampke wina. Wczesniej wspomnialam nie dam rady usiedziec gdy inni pija bo nie lubie. A jesli sama kupie wino, to bede chciala nastepna lampke. Inna opcja ...siedziec do konca zycia w domu....:(
            • sabinac-0 Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 20.01.12, 20:59
              emigrantk_ja napisała:

              > Tu nie chodzi o zwalanie winy na kogos. Moj watek polega na tym,ze chcialabym t
              > otalnie przestac pic ale nie chce byc sama.

              Po to wymyslono rozne grupy wsparcia i terapeutyczne - by ludzie, ktorzy maja okreslony problem, mieli towarzystwo sobie podobnych.

              Mysle, ze w Twojej nowej ojczyznie znajdzie sie sporo ludzi borykajacych sie z poczuciem osamotnienia, trudami zycia imigranta, nalogami itp.

              > Bo wiem,ze jak wyjde na jakiekolwiek spo
              > tkanie to nie obejdzie sie bez picia!

              Moze warto zmienic znajomych.
              Nie wszyscy miejscowi pija a oprocz polskich imigrantow sa tez inni, mniej "pijuszczy", moze warto poszukac znajomych rowniez wsrod nich.

              Problem rowniez w tym, ze wiekszosc dzieci alkoholikow z jednej strony nienawidzi pijacych ze pija, a zdrugiej uwaza niepijacych za sztywnych nudziarzy.

              > Nikt z moich znajomych nie kupi coli, kaz
              > dy butelke wina badz lampke wina.

              To ich problem. Ty mozesz kupic cole.

              > Wczesniej wspomnialam nie dam rady usiedziec
              > gdy inni pija bo nie lubie. A jesli sama kupie wino, to bede chciala nastepna l
              > ampke.

              Dlatego uwazam, ze stracilas kontrole i przydalby sie terapeuta.

              > Inna opcja ...siedziec do konca zycia w domu....:(

              Nie jest to pewne, ale i na te opcje warto sie przygotowac. Zawsze jest cos do zrobienia w samotnosci - mozna podrozowac, zwiedzac, malowac pejzaze, studiowac zycie plazow, pisac ksiazki - w zaleznosci od upodoban i zdolnosci, mozliwosci jest od groma.
              Samotnosc daje sie polubic.
              • emigrantk_ja Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 20.01.12, 21:16
                zauwaz,ze probujesz mi pisac,ze ja nie widze problemu. Ja iwdze problem, wiem ze nie potrafie sie kontrolowac stad chce calkowicie zaprzestac pic. Nie wiem ,ktorym zdaniu wyczytalas ,ze problemu nie mam. Mam, nie umiem sie kontrolowac. Ale takie cos na pewno mi nie pomoze. Ja zna swoj problem, nie widze sensu aby przepisywac czyjesz zdanie:


                > Dlatego uwazam, ze stracilas kontrole i przydalby sie terapeuta.

                Dlatego ja uwazam ,ze terapeuta nie wiele mi zda. Ja mu powiem co mi jest. I on mi powie to samo tylko bardziej w medycznym slowach. Na co mi to?nie wiem.

                Nie jest to pewne, ale i na te opcje warto sie przygotowac. Zawsze jest cos do
                > zrobienia w samotnosci - mozna podrozowac, zwiedzac, malowac pejzaze, studiowac
                > zycie plazow, pisac ksiazki - w zaleznosci od upodoban i zdolnosci, mozliwosci
                > jest od groma.
                > Samotnosc daje sie polubic.

                Nie w moim przypadku... Nienawidze samotnosci i nie usiedze sama w domu. Mam dosyc kreatywne studia i zajmuja duzo mojego czasu ale nie moge tego robic caly czas. Co za dzuo o nie zdrowo. Chodze na silownie. Podrozowac, zwiedzac... tylko w towarzystwie w moim wypadku. Pzez lata bylam szykanowana przez rozwiesnikow z mojego miasta przez mojego ojca i bylam odseparowana od wszystkich bo nikt nie chcial sie bawic ze mna. Dzieci sa okrutne niestety. Duzo mi zajelo odbudowanie swojej pewnosci siebie i odgrodzenie sie od tego co bylo. Zaraz po przyjezdzie do nowego kraju bez znajomych mialam spore problemy i czulam sie jak to dziecko sprzed kilku lat. Niepewna, i o malo nie wpadlamw powazna depresje. Na szczescie w pore poznalam kilku znajomych, pozniej nowych i nowych i bedac otoczona wsrod ludzi odepchnelam to od siebie...Nie chce powrocic do tego punktu.


                Terapia, ludzie z terapii? Nie wiem dlaczego ale jakos mi sie to nie widzi.Wycieczki a AA do klubu ksiazki? bez przesady. Chce wyjsc do kina, posmiac sie, do restauracji na dobra kolacje. Z ludzmi ktorym ufa, znam od dawna a nie z nowa poznanymi bylymi alkoholikami bo moi znajomi maja mnie w gdzies bo nie pije...to mnie przeraza wlasnie.Ze to bedzie jedyny swiat jaki bede miala. :(
                • 7zahir Jeżeli nadal będziesz pić, będzie coraz gorzej 20.01.12, 21:29

                  Tutaj możesz poczytac o fazach rozwoju choroby:
                  www.psychologia.edu.pl/slownik/id.fazy-rozwoju-alkoholizmu/i.html
                  Pomyśl -Czy naprawdę tego chcesz?
                • 7zahir Pogadaj z innymi DDA.. 20.01.12, 22:04
                  tutaj:
                  forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
                  Mysle, że zrozumieją Cie lepiej niż my.

                  My staramy się pomóc Ci nie pogrążać w alkoholizmie,
                  chcąc ochronic Cię przed tym co wielu z nas przeżyło.

                  Ale tylko Ty możesz podjąc decyzję - to Twoje życie.

                  A ja będę tzymac kciuki, żebyś poczuła się wreszcie naprawdę szczęsliwa.
                  Pozdrawiam ciepło.
                • sabinac-0 Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 21.01.12, 12:25
                  emigrantk_ja napisała:

                  > zauwaz,ze probujesz mi pisac,ze ja nie widze problemu.

                  Nie, nie to.
                  Sugeruje, iz widzisz problem gdzie indziej niz on jest. Ty uwazasz, iz problemem sa nawyki znajomych, a ja, ze Twoim problemem jest to, iz nudzisz sie w swoim towarzystwie.
                  Ta wlasnie nuda powoduje, ze pomalu stajesz sie "cma barowa".

                  Mozna to rozwiazac dwojako: powierzchownie czyli szukajac nowych znajomych lub dokonac glebokiej zmiany i nauczyc sie spedzac ciekawie czas sama z soba.
                  >
                  > Duzo mi zajelo odbudowan
                  > ie swojej pewnosci siebie

                  Rzecz w tym, ze odbudowalas je tylko po wierzchu. W glebi wciaz czujesz sie mala, odrzucona dziewczynka i jedynie akceptacja grupy sprawia, ze czujesz sie cos warta.

                  > po przyjezdz
                  > ie do nowego kraju bez znajomych mialam spore problemy i czulam sie jak to dzie
                  > cko sprzed kilku lat. Niepewna, i o malo nie wpadlamw powazna depresje.

                  Ze tak powiem: "jo to znom, jo to miol". Tez jestem imigrantka i wiem, ze zmiana kraju wystawia nasza pewnosc siebie na ciezka probe.

                  > Na szcz
                  > escie w pore poznalam kilku znajomych, pozniej nowych i nowych i bedac otoczona
                  > wsrod ludzi odepchnelam to od siebie...

                  Niestety nie pooznalas siebie.
                  Odepchnelas mare, ale ona nie znikla, czyha nadal i sprawia, ze dla zludnego poczucia bycia w grupie bylabys gotowa nie tylko sie rozpic, ale byc moze nawet cpac lub skakac w ogien.

                  > Nie chce powrocic do tego punktu.
                  >
                  Byc moze nie masz innego wyjscia. Niemniej lepiej nie wracac sama, dlatego przydalby sie terapeuta.
                  >
                  > Chce wyjsc do kina, posmiac sie, do
                  > restauracji na dobra kolacje.

                  Mozesz to zrobic w kazdej chwili - sama.
                  Ja np. z rozrzewnieniem wspominam samotne podroze, kino i wyprawy do knajp gdy bylam mloda. Dzis podrozuje z mezem i synem, ale to nie to samo, jak sie wlecze "ogon" nie ma tej swobody.

                  > Z ludzmi ktorym ufa, znam od dawna

                  Ale czy Ty ufasz tym Twoim znajomym? Mowisz im o swoim problemie z alkoholem? Sa przy tobie, gdy dokucza Ci samotnosc?

                  Co to za przyjazn, ktora polega na paplaniu o niczym obowiazkowo przy flaszce? Toz to nedzna namiastka przyjazni.

                  >.to
                  > mnie przeraza wlasnie.Ze to bedzie jedyny swiat jaki bede miala. :(

                  Twoj swiat sama sobie wybierzesz. Na razie on wybiera Ciebie.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 22.01.12, 01:07
                  Jesli chcesz isc do AA pamietaj, ze idz tam tylko jesli wiesz, ze chcesz przestac pic, na amen, na zawsze.
                  Nie zadne 'moze', nie ograniczanie, nie na jakis czas- w AA nie ma polsrodkow. PRzestajesz albo umierasz.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Tu wykaz polskojęzycznych grup AA 22.01.12, 01:09
                  Jesli chcesz isc do AA pamietaj, ze idz tam tylko jesli wiesz, ze chcesz przestac pic, na zawsze.
                  Nie zadne 'moze', nie ograniczanie, nie na jakis czas- w AA nie ma polsrodkow. PRzestajesz albo umierasz.
    • yoytek Re: Moja historia.. 20.01.12, 09:03
      Ja piłem, bo jestem alkoholikiem i dlatego nie chodzę tam, gdzie piją, nie rozmawiam z pijanymi i jeszcze parę zaleceń przestrzegam. No, ale skoro ty jesteś DDA, to pewnie Cię nie dotyczy.
    • ta_ruda Re: Moja historia.. 20.01.12, 10:39
      ok, naprawde nie rozumiem wytlumaczenia - 'wszyscy wokol mnie pija'; w jakim kraju mieszkasz? musza byc jakies grupy hobbystyczne wokol ciebie ktore sie zajmuja innymi zainteresowaniamia.

      a jak juz wychodzisz z tymi pijacymi to dlaczego nie mozesz poprostu pic np coca cole?

      ja mam roznych znajmoych, w wiekszosci sa to osoby pijace towarzystko jedno czy dwa piwa; to jednakk nie oznacza ze ja tez musze te dwa piwa z nimi wypic, czesto pije sok albo cole.
    • 7zahir Re: Moja historia.. 20.01.12, 14:14
      emigrantk_ja napisała:

      > Jestem DDa

      Poszukaj tutaj grup DDA - może znajdziesz coś w pobliżu:
      www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=53
      ta strona też może Ci pomóc:
      piekniezyc.republika.pl/
      > Kiedys pilam dla towarzystwa, smiechu ze znajomymi. Bylo fajnie i w
      > esolo. Pozniej wyjechalam i pilam bo nie czulam sie szczesliwa w zwiazku. Pozni
      > ej pilam bo myslalam,ze mam nowe zycie znajomych. Teraz boje sie przestac pic,z
      > eby nie wrocic do tej osoby jak bylam wczesniej. Bledne kolo.

      To błędne koło to wytwór Twojego uzależnionego umysłu.
      Ukształtowanego przez trudne dzieciństwo ( DDA),
      spragnionego ciepła i osamotnionego - w obcym kraju.

      Alkohol to najgorsze z możliwych pseudo lekarstwo na Twoje problemy.
      Już się od niego uzależniłaś skoro jak piszesz :

      "Ale gdy wychodze nie potrafie przestac na jednym drinku i
      > szybko sie upijam"
      Sama zrób sobie test:
      www.alkoholizm.eu/?sel=testy
      Poczytaj tu o chorobie jaka jest uzaleznienie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,84789327,0,Umysl_uzalezniony.html
      a tu o nałogowym regulowaniu uczuć czyli uzaleznianiu swojego samopoczucia od czegoś
      lub kogoś
      www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?t=1300

      Sporo pracy przed Tobą jeżeli jak piszesz
      "Genralnie mam plany na zycie. Che byc kims.Zrobic kariere, rozwinac sie. "

      Nie osiągniesz tego jeżeli w pierwszej kolejności
      nie zajmiesz się sobą i będziesz pić.

      <Wiem,ze ma problem sama w sobie ale chcialabym sobie z nim poradzic , jestem s
      > ilna osoba moge prztrwac wiele. >

      Zycie nauczyło Cię przetrwania, ale to za mało, zebyś sama poradziła sobie
      z dręczącą Cię chorobą o nazwie uzależnienie.

      Ja też myslałam, że sama sobie poradzę i walczyłam sama z sobą
      ciagle ponosząc porażke w tej walce , co tylko pogłębiały złe samopoczucie,
      więć - jak mi się wydawało - usprawiedliwiało sięganie po znieczulacz.

      Napisałaś:
      "Ale jednego nie potrafie samotnosci "

      Rozumiem Cię - w obcym kraju, wśród obcych ludzi i obyczajów,
      pragniesz cieplego wsparcia i poczucie bezpieczeństwa.

      Polecam Ci - tak jak czerwona-czapeczka polsko języczne mityngi AA,
      a jak udałoby Ci się znaleźć spotkania grup DDA - bardzo by Ci to pomogło.

      Ale to nie wszystko - wrócisz z nich do domu, w którym znowu
      będziesz sama, dlatego spróbuj zrobić wszystko, zeby polubić
      bycie z samą sobą - jak pisał ktoś mądry:
      "człowiek tak naprawdę zawsze jest sam za sobą,
      powinien więc zadbać o to, żeby polubić swoje towarzystwo."

      Polecam Ci książkę Wojciecha Kruczyńskiego pt "Wirus samotności".
      Pomogłami zrozumieć siebie - kiedy tak jak Ty zmagałam się z uczuciem samotności.

      Chcialabym napisać więcej - lecz myslę, ze co za duzo
      na poczatek - to nie zdrowo, więc najpierw staraj się " wykonać"
      powyższe zadania, a potem możemy porozmawiać o dalszym ciągu pracy nad sobą.

      Pozdrawiam ciepło.
      (~_~)
      • 7zahir Jeszcze coś wzruszająco praktycznego.. 20.01.12, 14:30
        W czasie studiów mieszkałam " na stancji"
        u cudownych ludzi - rapatriantów zza Buga,
        którzy na pożegnanie powiedzieli mi z tym charakterystycznym śpiewnym akcentem,
        którego nie jestem wstanie wyrazić " literkami":

        " kochanieńka - jak Ci będzie w życiu ciężko,
        pomyśl o czymś przyjemnym, co lubisz najbardziej - i rób to"
    • pierzchnia Re: Moja historia.. 20.01.12, 16:20
      Ja, w tym, co napisałaś, alkoholizmu nie widzę.
      Natomiast, moim zdaniem, żyjesz bez miłości, a tego żadna terapia i AA nie zastąpią.
      • emigrantk_ja Re: Moja historia.. 20.01.12, 20:16
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Zrobilam te testy ale rozne odpowiedzi dostaje jako,ze niektore chyba,sa zrobione typowo pod ludzi,ktorzy pija butelke wodki dziennie po 3-4 dni w tygodniu. W zyciu nie pilam tzw. klina bowiem na drugi dzien patrzec na alkohol nie moge i naprawde sie dziwie niektorym znajomym jak moga na drugi dzien dalej isc w tango i cokolwiek wypic. Ja wole na drugi dzien dvd wypozyczyc i pizze zamowic nawet jesli to sobota. Nawet zeby wypic lampke wina robie sobie przerwy 2-3 dniowe. Prace jaka mam niestety nie jest mi pomocna. Codziennie ogladac ludzi w restuaracji gdzie pija shampana, winko, smieja sie badz musze sie uzerac z okropnymi klientami czy szefostwem caly wieczor i jak przyjdzie koniec pracy po polnocy jedyne o czym marze to lampka wina. A chcialabym isc do domu jak normalny czlowiek i herbatke wypic raczej. Niestety nie potrafie. I wiem,ze tu bedzie walka wielka.

        Wracajac do testow,niektore pokazaly,ze powinnam zastawnowic sie nad problemem, niektore,ze wszystko okey wiec nie bardzo wiem co myslec o tych testach. Ja sama wiem,ze mam problem. Moze nie taki,ze chodze pijana przez 3 dni ale moj problem polega na tym,ze jesli juz napije sie tej lampki wina zaraz mam ochote na nastepna. A ze ja jestem drobnej postury to 2-3 lampki wina i juz jestem bardzo pijana i na drugi dzien mam potwornego kaca. Chcialabym umiec wypic 1lampke wina i nie chcec wiecej ale skoro z tym walczyc nie umiem chce przestac calkowice pic.

        Ktos napisal,ze nie wierzy ,ze nie ludzi nie pijacych.Nie ma!W moim otoczeniu nie ma. Kazdy pije. Nawet jesli oni potrafia kontrolowac to jednak pija. I jesli ja z nimi wyjde to nie bede umiala powiedziec nie i tez kupie drinka. Tylko,ze oni pojda do domu po dwoch a ja bede kombinowac do kogo by tu zadzwonic zeby jakas balange wykrecic jesli sobota itp.
        Jedynie niepijacy w ogole to podejrzewac jakie katolickie stowrayszenie gdzie ja wierzaca nie jestem i odpada.
        Zadne hobby mi nie pomoze bo jestem straszna gadula i potrzebuje ludzi wokol siebie. Kilka razy do znajomych dzwonilam aby na kawe wyjsc czy do kina aby tak bez picia...i co? niegdy nie maja czasu-nigdy, a jak wspomne i drinku w ten sam dzien nawet to zaraz znajda chociaz ta godzinke. Nawet z mojej silowni ludzi sie umawiaja na spotkania wypady sportowe,ktore zawsze koncza sie piciem!
        Jak ktos wspomnial usiasc z cola. Tak sie nie da. Nie beda mnie wtedy smieszyc ich pijackie dowcipy , taka prawda. Nie da sie byc trzezwym i spedzic czas wsrod pijacy. Nie, bedac DDA. Lata uzerania sie z ojcem moim pokazaly ,ze nie potrafie na trzezwo usiedziec wsrod pijacych.


        Wiec stad moj post. Boje sie tej samotnosci.Bo wiem,ze jak juz rzuce wszystko, przestane pic(a wiem,ze potrafie) to wtedy bede sama. A jak wspomnialam jestem osoba ,ktora musi miec ludzi wokol siebie. Sa domatorzy,ktory lubia tak ja nienawidze. Nawet jeden chlopak ktorego nigdy nie pil ostatnio mi sie zalil ,ze zaczal pic i wychodzic bo juz mu samotnosc doskwierala. A ja tak go zawsze podziwialam.
        Terapia. Byalm kiedys na rozmowie z psychologiem. I te jej :taaak>?I jak sie z tym czujesz?ahaaa.. ok, rozumiem'' tylko mnie wkurzaly , niestety. Nie widzialam w czym ta kobieta moglaby mi pozmoc, podarowalam sobie po 4-tym spotkaniu. Bo to co jej mowilam rownie dobrze mowila kolezance czy chlopkowi,zeby poczyc sie lepiej. I przynajmniej kolezanka bardziej zrozumiala i starala sie pocieszyc a nie pani psycholoh, ktora patrzyla na zegarek co 5 min. dala mi ulotki do przeczytania i na nastepnej wizycie spytala czy mi pomogla. Nie bardzo.
        • 7zahir Re: Moja historia.. 20.01.12, 21:18
          Jeżeli już Wiesz, że masz problem - to zrobiłas pierwszy krok.
          Zrób następny.
          Na mityngach AA i DDA spotkasz takie same sympatyczne gaduły jak Ty.
          Powiedza Ci jak sobie radziły w podobnych do Twoich sytuacjach.

          Pomyśl czy naprawdę nie było w Twoim życiu nic
          co sprawiało Ci przyjemność nic oprócz towarzystwa innych ludzi?

          Mnie np czytanie książek, słuchanie muzyki,
          robótki ręczne, rosliny w doniczkach i latające nad głową
          papuzki faliste, które teraz siedząc na lampie uwaznie
          przygladaja mi sie jakby chciały powiedzieć:
          zwariowałaś? przeciez jest ciemno - czas spać :-)

          Praca nad sobą - to fascynujące odkrywanie siebie
          i nauka przeżywania uczuc na nowo.

          Spróbuj - naprawde warto !

          Trzymam kciuki !
          • 7zahir Tutaj dowiesz się czym jest AA 20.01.12, 21:21
            www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
            W watku HALT znajdziesz też inne podstawowe wiadomości
            nt naszej choroby.
    • sabinac-0 Re: Moja historia.. 20.01.12, 19:44
      Zauwaz, ze wogole nie analizujesz Twoich wlasnych zachowan, ktore wioda Cie na manowce. Wciaz przypisujesz wine innym: rodzicom (stwierdzajac "jestem DDA"), znajomym ze nie sa abstynentami i, o dranie, nie chca isc na herbatke tylko wola na drinka, wpedzajac cie prosto w szpony nalogu.
      W ten sposob moze i poczujesz sie lepiej (pouzalac sie na zly los i paskudnych bliznich zawsze milo), ale Twoj problem nie rozwiaze sie.
      Nie licz na to, ze przyjdzie jakis wybawiciel, da pomocna dlon i wyciagnie Cie z bagna, w ktorym pomalu grzezniesz.

      TYLKO jesli zdasz sobie sprawe, ze jestes JEDYNA osoba, ktora odpowiada za Twoje czyny, mozesz cos zmienic.
      Ty i tylko Ty decydujesz o kazdym wypitym kieliszku.
      Jesli dochodzisz do wniosku, ze nie jestes w stanie kontrolowac Twojego picia, zglos sie po profesjonalna pomoc. Nawet jesli trzeba na to wywalic troche eurachow lub funciakow, wez pod uwage ze picie bez umiaru kosztuje znacznie wiecej. Ty sama musisz poszukac terapeuty, zamowic wizyte i na nia pojsc. Nikt nie zrobi tego za Ciebie.

      Jeszcze jedno: zaprzyjaznij sie ze soba, wtedy samotnosc nie bedzie przykra.
      • emigrantk_ja Re: Moja historia.. 20.01.12, 21:01
        Sabina to nie tak. Nie zwalam na nikogo. Ja wiem,ze mam problem i wiem,ze jestem jedyna osoba, ktora moze sobie samej pomoc. Ja to wiem. Nie oczekuje,ze ktos mnie za raczke bedzie prowadzil. Wspomnialam o DDA aby pokazac,ze nie potrafie wysiedziec wsrod pijacych. Wcale nie zwlalam na nikogo ani tez na rodzicow. Moja mama mimo iz, uzerala sie z moim ojcem alkoholikiem nie pije. I wiem,ze mam ogromny autorytet w niej i troszke tych dobrych genow;) Jak wspomnialam znudzilo mnie juz picie. Byc moze gdybym umiala pic umiarkowanie byloby inaczej ale u mnie to roznie, raz grzecznie wroce do domu innym razem znajde okazje by jeszcze posiedziec. Stad stwierdzilam,ze skoro tak najlepiej byloby rzucic calkowicie alkohol i tyle. O znajomych napisalam tylko dlatego,ze w moim przypadku bede musiala byc same niestety:(

        I to jest moim najwiekszym zmartwieiem. Nie ten caly alkohol. Bo ja mam silna wole i osobowosc. Kiedys palilam jak smok. Znudzilo mi sie w ktorym momencie, ciezko bylo ale ograniczylam az w koncu rzucilam calkowicie. I wiem,ze a alkoholem bedzie podobnie. Bo to nie tak ,ze mnie ciagnie,ze ja musze. Ja zawsze bardziej do towarzystwa. Bedzie ciezko po pracy, po tej stresuwie, ale wiem ze powiem sobie herbatka jest w domu i pojde i tyle. Pewnie i bedzie mi ciezko na poczatku odejsc od tych przyzwyczajen. Ale wiem,ze mi sie uda.

        Jedynie o co najbardziej sie obawiam to o utrate znajomych. Drugi tydzien siedze w domu i jeszcze nikt mnie nie odwiedzil, nikt nie ma czasu na kawe po poludniu czy wieczorem. Jak juz w smsie zaznaczam,ze nie chce pic. :( Juz powoli dostaje do glowy :( Juz mi sie okropnie nudzi, chce z kims pogadac na zywo. Nie chce wpasc w depresje..a wiem,ze moze moge miec z tym problem...
        • pierzchnia Re: Moja historia.. 20.01.12, 22:24
          A ja Tobie życzę - żebyś poznała kogoś fajnego, z kim będziesz szczęśliwa.
          www.youtube.com/watch?v=myllGSposAU&feature=related
        • ta_ruda Re: Moja historia.. 20.01.12, 22:41
          zacznij sobie robic takie male eksperymenty - jak nastepnym razem wyjdziesz ze znajmomi ZMUś siebie do zamowienia coca coli. I zobacz co sie stanie, jak sie bedziesz czula.
          idz do domu jednego dnia i wypij herbate po pracy, zrob sobie kilka przysiadow, pompek, sklonow potem prysznic i spanie. jak wstaniesz zobaczysz jak sie bedziesz czula.

          zamiast wychodzic ze znajomymi, idz na spacer sama, albo poczytaj ksiazke, posluchaj radia, i rob takie 'eksperymenty' malutkie kazdego dnia po to aby zaobserwowoac jak sie bedziesz czula.
        • sabinac-0 Re: Moja historia.. 21.01.12, 12:29
          emigrantk_ja napisała:

          > Jedynie o co najbardziej sie obawiam to o utrate znajomych. Drugi tydzien siedz
          > e w domu i jeszcze nikt mnie nie odwiedzil,

          No to do bani ci znajomi.

          > Nie chc
          > e wpasc w depresje..a wiem,ze moze moge miec z tym problem...

          To nie zadna depresja. To tylko brak adrenaliny.
          • pierzchnia Re: Moja historia.. 21.01.12, 12:44
            Sabina,
            zrób ze sobą małe eksperymenty...
            Och!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • sabinac-0 Re: Moja historia.. 22.01.12, 13:11
              pierzchnia napisał:

              > Sabina,
              > zrób ze sobą małe eksperymenty...
              > Och!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Mozesz sprecyzowac o co ci chodzi?
              Bo jesli piszesz po to by cos pisnac, musze cie poprosic o niewymienianie mojego nicka.
              • ta_ruda Re: Moja historia.. 22.01.12, 13:33
                to chyba bylo do mnie;-)
                chodzilo mi o to aby autorka watku spobowala zaobserwowac u siebie co sie dzieje kiedy nie pije, i czego jej tak naprawde brakuje i czy jej naprawde tak zle kiedy nie pije.

                sabinac-0 napisała:

                > pierzchnia napisał:
                >
                > > Sabina,
                > > zrób ze sobą małe eksperymenty...
                > > Och!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                >
                > Mozesz sprecyzowac o co ci chodzi?
                > Bo jesli piszesz po to by cos pisnac, musze cie poprosic o niewymienianie mojeg
                > o nicka.
                >
                • pierzchnia Re: Moja historia.. 22.01.12, 14:08
                  Jamnik znów się popisał inteligencją...
                  • ta_ruda Re: Moja historia.. 22.01.12, 18:00
                    o co Ci chodzi, pierzchnia?

                    pierzchnia napisał:

                    > Jamnik znów się popisał inteligencją...
                    • pierzchnia Re: Moja historia.. 22.01.12, 20:32
                      To proste - wykorzystałem Twój tekst, żeby wyjść na swoje - jestem po prostu przewrotny.
                      Sabina jest wyjątkowo inteligentna tylko to DDA się odzywa.
    • admjb Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 21.01.12, 21:13
      Też jestem DDA,
      moja matka też jak pisałaś się ,,użerała" z ojcem alkoholikiem,
      i też przejąłem część jej genów, tylko że wieloletnia żona alkoholika
      to ,,współuzależniona" kawalifikująca się do terapii tak samo jak alkoholik,
      - żadna wielka zaleta te ,, geny"...
      też miałem poczucie mocy że rzuciłem palenie, z mam silną wolę, że ja to, że tamto,
      ... itd, i w alkoholizm brnąłem aż się kurzyło,
      tak często używana przez Ciebie ,,SAMOTNOŚĆ" to świetna podpórka racjonalizacyjna żeby pić,
      no bo kto będzie kwestionował tą wielką SAMOTNOŚĆ, kto się odważy, to takie niepodważalne, takie nakazujące wykazać współczucie, nic tylko kiwać głową i wzdychać i litować się i użalać,
      a co to za k... przyjaciele co jak nie ma poicia to nie przychodzą ?
      Im potrzeba Ciebie dla komfortu picia zamiast lustra,
      A czy ci co nie piją to nudziarze skwaśnieli i sfrustrowani ? CO ZA STEREOTYPY !!!
      A PANI od terapii co razy ją 4 razy odwiedziłaś i NIC ...?
      ... tak bywa!!! mi pierwszy Pan psychoterapeuta jakoś średnio pomagał, zastąpiła go inna Pani i ZASKOCZYŁO !!! ale nie po 4razach, razy do dopierow wstęp do wstępu,
      Kończę bo długo by można, gratuluję przedmówczyniom celnych odpowiedzi i pomysłów
      ( nie ocen ) powinny Ci wiele pomóc,
      bo problem widzisz i rzeczywiście on jest,
      Wiele z Twojej historii było moje, problem który Ty widzisz sam mi ,,nie przeszedł "
      • emigrantk_ja Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 22.01.12, 21:31
        Moja mama odeszla od ojca gdy bylismy mali-pokazala,ze mozna, nie musilismy tkwic w tym az dorosniemy. Mama uzlozyla sobie zycie na nowo z nie-alkholikiem :) juz 14 lat sa razem. Ojciec nigdy nie bil, nie znedzal sie fizycznie. Niestety jednak psychicznie :( A wiem,ze to sporo by zniszczyc komus zycie.

        admjb; nie uwazam ,ze ktos jest nudziarzem bo nie pije. Alez nie. Chodzi o to,ze tu gdzie jestem niestety ale takich nie znam. Przeciez nie wyjde na ulice z kartka ,ze pzonam ludzi ktorzy nie pija;/ Nie jest latwo.
        • emigrantk_ja Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 22.01.12, 22:06
          dodam jeszcze takie cos : z ciekawosci zapytalam kilku osob co mysla o moim piciu? powiedzialam,ze nie chce juz pic.W ogole bo uwazam,ze zaczynam miec z tym problem i nie moge sie pochamowac. Nikt ze znajomych nie przyznal mi racji. Kazdy uwaza,ze pije ''jak kazdy'' a jak nie umiem sie kontrolowac to nie AA mi trzeba a lekcji asertywnosci. Hmm.. nie wiem.Czy to tylko opinie ludzi co sie nie znaja??

          Nigdy sama nie pije.
          Nikt ze znajomych nie uwaza,ze mam problem.
          Nigdy nie wypilam tzw.klina
          Jak wyjde ze znajomymi w jeden wieczor nigdy nie wychodze na drugi dzien.
          Nigdy nie wypilam alkoholu rano czy po poludniu.
          Wypijam alkohol nie czesciej niz 1 w tygodniu najwiecej!


          Moj problem:
          Latwo ulegam namowa: np. chce juz isc do domu i kolezanka bardzo chce isc do klubu bo jest zalamana rostaniem itp. chce razem wypic.Zgadzam sie.Mimo,ze wiem,ze juz powinnam isc do domu bo tak sobie obiecalam.

          Inny przyklad. Gdzie sama czasem wyjde w piatek i po 1 lampce wina kolezanka idzie do domu bo musi wstac o 5rano ja bede wysylac smsy i pytac kto dolaczy bo ja jeszcze do domu isc nie chce i mam ochote na nastepna lampke.

          ostatni przyklad. Po pracy (praca w bardzo popularnej restauaracji gdzie magaerwie strasznie stresuja) To chyba jest najwieszky z moich problemow. W sobote np. po pracy mam ochote na lampke wina. Okropna.Usiasc i spokojnie sie zrelaksowac. W jakis sposob sobie ubzduralam,ze wino.

          Zadna wodka, likier, szampan czy piwo mi nie sa potrzebne tylko i wylacznie wino.Biale wytrawne.Nie rusze taniego. I tym najczesciej(najszybciej ) sie upijam wlasnie.Wino jest mocne i ja jestem drobna, 2-3 lamki i juz jestem zrobiona:( Kazdy inny alkohol moze dla mnie nie istniec.

          Jesli jest sobota wieczor ja bardzo bede chciala gdzies wyjsc a wszyscy np. sa w pracy, wyjechali itp. znam wiele osob co po prostu siega po lampke wina czy piwo i oglada tv itp. Ja nie rusze. Nie bawi mnie picie bez towarzystwa i nie ma dla mnie kompletnie sensu. Stad nigdy nie pije sama.


          Co myslicie??? Czy naprawde nie wiele mi brakuje ,zeby sie stoczyc?? Bardzo sie boje aby nie zostac wlasnych ojcem z zachowania. Mam 28 lat, niedawno rozpoczelam studia bo chcialam cos zmienic w swoim zyciu mimo,ze nie bardzo wierzylam iz mi sie uda idzie mi bardzo dobrze. Mam plany na zycie itp. :(((
          • pierzchnia Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 22.01.12, 22:27
            o wszystkim piszesz tylko nie o swoim życiu osobistym - Jesteś samotną kobietą?
            • rauchen Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 22.01.12, 23:46
              a tobie pierzchnia tylko jedno w glowie, ah
              daj dziewczynie spokoj albo....buziaka :))))))
              • pierzchnia Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 23.01.12, 07:18
                Życie trzeba czymś wypełnić / nie można żyć, w pustce / a knajpy, imprezki...
                to rozwiązanie najprostsze.
                Jednak, po jakimś czasie, człowiek zaczyna ,w takim życiu dostrzegać własną samotność.
                Tylko skąd wziąć czas - na podziwianie zachodów słońca, gdy się tyra od rana do wieczora?
                Chore to wszystko...
                Jest jeszcze miłość, która pojawia się kiedy chce bo nie ma metody by ją przywołać.
                Kiedy zacząłem analizować, pewne zbiegi okoliczności, doszedłem do wniosku, że człowiek jest zbyt głupi - by mógł takie coś wymyślić i zrealizować.
                Dlatego przystałem na ingerencję.
                Niesamowite jest to, że Krishnamurti mówi dokładnie o tym samym.

                "Najtrudniej nam zrozumieć że nie istnieją żadne sposoby ni środki by przywołać miłość gdy pożąda jej nasze "ja". Gdy dogłębnie
                zrozumiemy tę prawdę, wówczas zaświta możliwość przyjęcia czegoś, co nie jest z tego świata. A bez tego czegoś nie może
                zaistnieć trwała radość w stosunkach ludzkich, choćbyśmy się o to jak najusilniej starali.
                Jeśli np. ku tobie zejdzie to błogosławione tchnienie, a na mnie ono nie wpłynie, konflikt pomiędzy nami będzie nieunikniony;
                może ty go nie odczujesz, ale we mnie na pewno wywoła to rozterkę i sprawi iż w bólu moim i smutku odejdę od ciebie. Ból jest
                równie wyłączny jak szczęście, i dopóki nie zrodzi się między nami miłość, która nie jest naszym własnym tworem, stosunki nasze
                będą bolesne i trudne. A gdy przyjdzie błogosławieństwo tej miłości, będziesz mnie kochał bez względu na to, jakim jestem, bo
                miłość twa będzie wówczas zupełnie niezależna od mego postępowania."

                Oj - Rauchen!
                O co Ty mnie podejrzewasz?

          • yoytek Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 22.01.12, 23:34
            Zrób test baltimorski
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 23.01.12, 00:29
            Moja przepowiednia jest prosta: masz sklonnosci do picia i bedzie to sie zapewne stopniowo rozwijalo, ale moze sie zatrzymac, choc nie musi. Moze znajdziesz meza, pasje itp. Mozesz isc do AA i przestac pic na zawsze. Jak Ci sie uda- i spodoba- bajka. Jak nie i wrocisz do picia, postep alkoholizmu twojego bedzie blyskawiczny i w kilka lat bedziesz w rowie. Wtedy wrocisz do AA, albo i nie wrocisz.

            Udowadniasz, ze nie masz problemu, wiec skoro tak to znaczy, ze problem masz, tylko wierzysz, ze jest nieznaczny. Jestes w tej niekomfortowej sytuacji, gdzie nie ma znaku rownosci miedzy tym ile chcesz pic a tym ile uwazasz ze powinnas pic. To jest dysonans poznawczy. Musisz go zlikwidowac- albo pijac mniej (czyli tyle, ile uwazasz ze powinnas) albo zmieniajac swoja ocene co do tego, ile powinnas. Wybor nalezy do Ciebie, najgorszy jest rozkrok.
            • ta_ruda Re: Teraz ja coś dodam,,,emigrantko.. 23.01.12, 08:50
              moja prognoza jest taka sama, masz sklonnosci i 'pociagi' do picia; szukasz okazji (na razie tylko 1 raz w tygodniu ale jest to regularne) i starasz sie 'usprawiedliwiac' swoje picie brakiem znajomych, stresem w pracy, itd itp.
              czyli problem masz ty ale go usprawiedliwiasz jak mozesz.

              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

              > Moja przepowiednia jest prosta: masz sklonnosci do picia i bedzie to sie zapewn
              > e stopniowo rozwijalo, ale moze sie zatrzymac, choc nie musi. Moze znajdziesz m
              > eza, pasje itp. Mozesz isc do AA i przestac pic na zawsze. Jak Ci sie uda- i sp
              > odoba- bajka. Jak nie i wrocisz do picia, postep alkoholizmu twojego bedzie bly
              > skawiczny i w kilka lat bedziesz w rowie. Wtedy wrocisz do AA, albo i nie wroci
              > sz.
              >
              > Udowadniasz, ze nie masz problemu, wiec skoro tak to znaczy, ze problem masz, t
              > ylko wierzysz, ze jest nieznaczny. Jestes w tej niekomfortowej sytuacji, gdzie
              > nie ma znaku rownosci miedzy tym ile chcesz pic a tym ile uwazasz ze powinnas p
              > ic. To jest dysonans poznawczy. Musisz go zlikwidowac- albo pijac mniej (czyli
              > tyle, ile uwazasz ze powinnas) albo zmieniajac swoja ocene co do tego, ile powi
              > nnas. Wybor nalezy do Ciebie, najgorszy jest rozkrok.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja