Dodaj do ulubionych

'Normalni' i 'alkoholicy'

06.05.12, 17:04

W AA dzieli sie ludzi na alkoholikow i nie- alkoholikow. Alkoholik nie ma kontroli nad piciem, nie alkoholik ma, zasadnicza linia podzialu. Prosto i logicznie- ale.

Jezeli kontrole sia 'traci'- zalozenie numer jeden- to znaczy, ze kazdy pijacy jest potencjalnym alkoholikiem, tylko na roznym stopniu rozwoju alkoholizmu. Niektorzy nie beda alkoholikami nigdy, niektorzy stana sie nimi kiedys, niektorzy juz nimi sa.
Proste i logiczne- tylko jest jeden problem. W takiej sytuacji utrata kontroli jest momentem plynnym, a nie jednorazowym. A jesli tak, to roznica miedzy 'alkoholikiem' a 'nie-alkoholikeim' jest bardzo plynna, a nie stala. Wiec nie chodzi o utrate kontroli, tylko o stopien utraty kontroli. .
A jesli chodzi o stopien utraty kontroli- to naturaljna koeja rzeczy, w AA ludzie tez maja rozny stopien utraty kontroli. A jesli tak, to takze rozne rokowania.

Jesli alkoholizm jest natomiast genetyczny, oznaczaloby to, ze utrata kontroli nastapila juz zanim rozpa=oczelo sie picie, a jednoczesnie pewnie ludzie (wiekszosc) moze pic ile chce, i jest przed alkoholizmem chroniona. W tej sytuacji, jesli jest to choroba genetyczna, rowniez leczenie nie moze nastepowac na zasadzie 'masz nad soba pracowac' bo ja mozna pracowac nad wlasnymi genami?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Normalni alkoholicy...! 06.05.12, 17:50
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > W AA dzieli sie ludzi na alkoholikow i nie- alkoholikow. Alkoholik...
      > Jezeli kontrole sia 'traci'- zalozenie numer jeden- to...
      > Proste i logiczne- tylko jest jeden problem... utrata kontroli jest momentem
      plynnym, a nie jednorazowym. A jesli tak, to roznica miedzy 'alkoholikiem' a
      'nie-alkoholikeim' jest bardzo plynna, a nie stala. Wiec nie chodzi
      > o utrate kontroli, tylko o stopien utraty kontroli. .
      > A jesli chodzi o stopien utraty kontroli- to naturaljna koeja rzeczy, w AA ludz
      > ie tez maja rozny stopien utraty kontroli. A jesli tak, to takze rozne rokowania.
      > Jesli alkoholizm jest natomiast genetyczny...
      > ... W tej sytuacji, jesli jest to choroba genetyczna, rowniez leczenie nie moze nastepowac na zasadzie 'masz nad soba pracowac' bo ja mozna pracowac nad wlasnymi genami...
      ____________________________________________________________.
      Wszystko fajnie i fajny to tekst, ale to wszystko...!
      Ani pracy magisterskiej z tego nie bedzie, ani prawdy to to nie zawiera...!
      - Alkoholizm nie jest choroba genetyczna...!
      - Utraty kontroli nie stopniujemy...! (ona jest, albo jej nie ma...!).
      - Program Wspolnoty AA nie kaze pracowac nad swoimi genami
      lecz nad swoja moralnoscia (rto Program rozwoju duchowego)..!
      - Uczestnicy AA nie dziela tej zapalki na las, (jak ty), aby sie w nim potem
      zgubic, lecz szukaja drugich trzezwych alkoholikow, ktorzy pomagaja im
      dostrzec ten las zza ich wlasnych drzew, ktore stoja na przeszkodzie...
      - Uczestnicy AA nie filozofuja nad swoja choroba, nie dociekaja, skad ona
      pochodzi, ani nie komplikuja... - Im wystarcza przyznanie sie do ich choroby,
      do ich bezsilnosci wobec alkoholu oraz nie kierowanie juz wlasnym zyciem..!
      A...
    • 7zahir Jedną z wielu przyczyn uzależnienia... 06.05.12, 19:31
      .....bez wzgledu na rodzaj uzalezniacza
      jest genetyczne uszkodzenie " budowy" synapsy - połączenia między komórkami nerwowymi.
      Niedawno ustalono nawet który gen , a własciwie jego mutacja jest za to odpowiedzialna.
      Prowadzone sa badania nad terapią genetyczną, ale do uzyskania i jej dostępności jeszcze długa droga.

      Być może uświadomienie sobie tła genetycznego
      przyniosła by ulgę, zdejmując z chorego odium winy ,
      ale nie zwalnia go to z konieczności leczenia,
      jeżeli chce godnie żyć.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Jedną z wielu przyczyn uzależnienia... 07.05.12, 00:04
        Jezeli to choroba genetyczna, to znaczy ze wyleczenie lub nie nie zalezy od leczacego sie, a przynajmniej nie tylko od niego- o czym ochoczo zawsze krzyczy August trzeci mocny (w gebie)

        Starania zaleza- ale nie efekty, a jedno nie rowna sie drugiemu. Poza tym genetyczne uszkodzenie moze miec rozny wplyw na rozne osoby, w zaleznosci od innych mechanizmow- i leczenie tez powinno to uwzgledniac.

        To takze oznaczaloby, ze wystarczy zrobic badanie genetyczne i mozna albo wiedziec, ze mozna bezkarnie pic, albo tez ze nie mozna w ogole, nawet jesli jeszcze sie nie zaczelo pic (np mlodziez).

        Ale watpie, by przyczyny byla tylko genetyczna, prawdopodobie jak z nerwicami jest to predyspozycja- ale konieczne sa inne warunki ktore wplywaja na szybklosc, glebokosc, rodaj uzaleznienia itp.

        Pilem nalogowo przez 15 lat co najmniej ( to znaczy niezdrowo) i moje picie nie posunelo sie do przodu zbyt wiele, poza nieco wyzsza tolerancja, ale ta wzrosla raz 10 lat temu (kiedy to juz zamiast 4 piw moglem wypic 12) i potem juz sie utrzymala. Pilem 'tylko' czesciej niz kiedys, ale glownei przz to, ze moglem.
        Inni w tym czasie dochodza do delirek, padaczek i ciagow kilkutygodniowych, a jeszcze inni posua sie tylko odrobine, i bede upijac sie co weekend zamiast co miesiac. To wszystko nie moze byc z powodu jednego genu tylko.
        • 7zahir Re: Jedną z wielu przyczyn uzależnienia... 07.05.12, 08:35
          Napisałam - jedną a nie jedyną z wielu przyczyn.
    • elfkabezhaltera Stopień kontroli 07.05.12, 11:13
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

      > Proste i logiczne- tylko jest jeden problem. W takiej sytuacji utrata kontroli
      > jest momentem plynnym, a nie jednorazowym. A jesli tak, to roznica miedzy 'alko
      > holikiem' a 'nie-alkoholikeim' jest bardzo plynna, a nie stala. Wiec nie chodzi
      > o utrate kontroli, tylko o stopien utraty kontroli. .
      > A jesli chodzi o stopien utraty kontroli- to naturaljna koeja rzeczy, w AA ludz
      > ie tez maja rozny stopien utraty kontroli. A jesli tak, to takze rozne rokowani
      > a.

      Jak już ktoś idzie do AA to "stopień utraty kontroli" jest jednym z mniejszych jego problemów ...

    • wolfbreslau Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 10:52
      tak zwany normalny, w ogole sie nie zastanawuia nad ilosciami pitego alkoholu :-) pije , nie pije, pol butelki, jeden kieliszek, jemu to bez roznicy. jedynie kaca normalny czasami miewa wiekszego , lub mniejszego i to mu starcza na dlugo nim kolejny raz wypije o jednego za duzo. kontrolowanie picia alkoholu to wymysl czysto terapeutyczny. nikt przy zdrowych zmyslach nie musi kontrolowac czegos co mu nie przynosi strat i nieszcześć. wiele osob poptrostu wypija wieczorem butelke wysmienitego wina w odopowiednim towarzystwie i tyle. alkohol jest dla takiego kogos zaledwie dodatkiem, a nie gwozdziem programu. jak go nie ma, tez nic sie nie stanie. normalny bawi sie i uprawia sex bez alkoholu. terapiowany i mityngowany alkoholik, bedzie do konca zycia pieprzyl glodne kawalki o utracie kontroli picia , a guzik z tego wynika. ja nie pije, nie z powodu braku kontroli. tylko z powodu tego co sie ze mna stalo po latach chlania, gdzie wyladowalem, jakim sie stalem, co stracilekjm, kogo skrzywdzilem i .....do czego juz nie chce wracac. czy to z kontrola , czy bez niej. ja po alkoholu jestem swir i niebezpieczny dla siebie osobnik, a jak powavcham czegos dodatkowo to juz odlot pelny :-)
      hey
      • deoand Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 11:26
        normalny bawi sie i uprawia sex bez alkoholu.

        Podpisuje sie oburącz pod całym postem wolfa tylko miałbym zastrzeżenia o bawieniu sie normalnego bez alkoholu ... Sex ok bez alkoholu ale jeśli chodzi o zabawe to powiedziałbym , ze normalny to akurat bawi sie zawsze z alkoholem bo zabawa i alkohol to dla normalnego oczywista oczywistośc .. ale to tylko jedna mała uwaga reszta dokładnie jak w tekście

        sam nie piję od dwóch lat z powodów zdrowotnych i jakoś wszelakie zabawy i imieniny zupełnie mnie nie kręcą ...Najeść się bez kielicha to jakoś dupowato pzdr deoand
        • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 11:54
          mialam w swoim zyciu 2 lata kiedy to bawilam sie 'z alkoholem'; bo otoczenia 'zawsze' sie bawi z alkoholem; bo to tak nietowarzystko nie napic sie piwa czy wina (wszystko w 'normalnych' ilosciach). Teraz porownuje okres przed i w trakcie i zdecydowanie lepiej sie bawie bez jakiegokolwiek alkoholu, i co najwazniejsze - nie czuje 'kaca' nastepnego dnia.

          wczoraj spotkalam kolezanke, spedzilysmy razem cale popoludnie i wieczor. Rozmawialysmy na temat alkoholu i wyjsc 'na drinka'. Ja nie chcialam pic drinka, ona stwierdzila ze to tak nietowarzysko nie pic jak ona pije drinka. Wywiazala sie rozmowa - ja obstawalam ze jak sie z kims umawiam to nie musze pic alkoholu (moge cole, albo sok), ona ze skoro sie umowilam na drinka to powinnam tego drinka wypic.

          stanelo na tym ze jak sie z nia bede spotykac nastepnym razem to musze sprecyzowac ze chce sie spotkac z nia (to jest glowny cel) a drinka moge wypic albo i nie, ale zawsze musze ja 'ostrzec' ze choc pojdziemy do pubu to ja moge wybrac nie pic alkoholu.




          deoand napisał:

          > normalny bawi sie i uprawia sex bez alkoholu.

          > sam nie piję od dwóch lat z powodów zdrowotnych i jakoś wszelakie zabawy i imie
          > niny zupełnie mnie nie kręcą ...Najeść się bez kielicha to jakoś dupowato pzdr
          > deoand
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 14:04
        To mit. Kazdy sie zastanawia nad iloscia alkoholu, chyba ze pije jeden kieliszek na przyjeciu, reszta sie zastanawia. Planuje ile kupic, planuje jaki alkohol, cieszy sie na mysl zabawy i picia.
        Reklama alkoholu nie przypadkiem jest tak wielkim kaskiem. Alkohol jest narkotykiem ktory jest takim samym narkotykiem dla wszystkich pijacych (mowie o pijacych w zauwazalnych ilosciach).

        Jakbys mial kogos kto pali trawke raz na miesiac a drugi codziennie to bys powiedzial, ze ten pierwszy nie mysli, nie lubi i nie planuje palic? To po co pali? Pali bo lubi, tyle ze nie lubi tak duzo i tak czesto.

        Roznica miedzy alkoholikiem i osoba 'normalna' jest taka wedlug mnie, ze alkoholik lubi pic i nic wiecej, a inni lubia pic ale oprocz tego lubia inne rozrywki i aktywnosci, czesc moze nawet bardziej niz alkohol.
        • 7zahir Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 14:17
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

          > Roznica miedzy alkoholikiem i osoba 'normalna' jest taka wedlug mnie, ze alkoho
          > lik lubi pic i nic wiecej, a inni lubia pic ale oprocz tego lubia inne rozrywki
          > i aktywnosci, czesc moze nawet bardziej niz alkohol.>

          Znam wielu alkoholików, którzy pomiedzy ciagami aktywnie uprawiali sporty,
          byli świetnymi lekarzami, nauczycielami, aktorami , politykami...itd.

          Róznica miedzy alkoholikiem, a człowiekiem, który nie jest chory na tę chorobe polega na tym,
          że " zdrowi" nie muszą kotrolować ilosci wypitego alkoholu,
          bo nie mają syndromu : JESZCZE i JESZCZE , po wypiciu pierwszego kieliszka.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 14:35
            Wielu ludzi ma ten syndrom, tylko niektorzy nad tym panuja a inni nie.

            Poza tym, jak ktos pije ciagami to juz inna kwestia. Ja doszedlem do wniosku ze ciagowe picie to jest zupelnie odrebna podkategoria alkoholizmu, sluchalem wielu alkoholikow i ich historii i nie identyfikuje sie z nimi w ogole.

            Alkoholik taki jak ja pije bo uwielbia pic, uwielbia stan upicia, swobody, i nawet jak nie lubi kaca to jest to 'koszt wliczony'. Alkoholik 'ciagowy' ma przyjemnosc tylko pierwszego dnia picia (a moze i nawet nie) a potem pije z niewiadomego mi powodu przez nastepne kilka/kilkanascie/klika miesiecy.

            Alkoholik ciagowy nie lubi pic, a pije, alkoholik normalny pije bo lubi.
            • 7zahir Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 15:01
              Twój podział wynika z dawno już rozpoznanych stadiów choroby ,
              do których opisania używasz tylko innych słów.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 15:25

                7zahir napisała:

                > Twój podział wynika z dawno już rozpoznanych stadiów choroby ,
                > do których opisania używasz tylko innych słów.


                Tak, ale wg mnie to nie sa stadia, tylko typy. To znaczy, alkoholik 'ciagowy' to nie dalsze stadium alkoholika 'wieczorowego' tylko innny typpo osoby i inna chemia mozgu. Alkoholicy 'ciagowi' z reguly takim sie staja bardzo szybko po rozpoczeniu picia, a 'wieczorowi' nie staja sie nimi nawet po 15 latach albo staja sie tylko w malym stopniu. Jak to wyjasnisz?

                Jest tez roznica w samym charakterze, jak mowie- alkoholik ktory idzie w ciag nie ma juz przyjenosci z picia po 2 dniach, kazdy kto pil ciagami to powie. Ja kiedys tez miewalem regularne ciagi, 10 lat temu przez jakies 2 lata, i to byly ciagi max 3 dniowe po ktorych umieralem cztery i nie mialem ani troche ochoty na picie, nabieralem jej dopiero jak kac i bole mijaly.
                A inni w tej sytuacji kontynuuja, dlaczego?
                Poza tym dziwne, ze ja 'oduczylem sie' ciagow, przez ostatnie lata picia mialem ich coraz mniej, mimo ze pilem lacznie tylko samo- po prostu zamiast pic 3 dni w tygodniu od rana do nocy pilem 6 wieczorami i to bylo duzo przyjemniejsze i mowiac szczerze to nawet moj organizm sie tak przyzwyczail, ze nie mialem kaca w ogole i nie mialem zadnych ciagot do picia z rana czy w poludnie- odwrotnie, moje cialo lubilo proces trzezwienia i trzezwosci, ale tylko do 20, potem lubilo alkohol (cialo czy mozg, jak kto woli).

                Jak sobie przypomne dawne ciagi albo te kilka ktore zdarzyly mi sie w ostatnich 5 latach (w sytuacji jakiejs katastrofy zyciowej jako 'reakcja') to az mnie dreszcze przechodza i jak mowie, najdluzszy w zyciu to 3 dni i to 3 dniowe moglbym policzyc na palcach dwoch rak pewnie gora.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 15:31
                  wyjasnienie: te ciagi 10 lat temu to byly zwyczajowo piatek wieczor" sobota caly dzien" niedziela caly dzien mniej, nie wiem czy liczyc to jako 2 czy 3 dni, licze jako dwa ale powiedzmy ze to trzy nawet, to w takkim razie najdluzszy w zyciu to bylby cztery,. to znaczy zaczynam jednego dnia wieczorem i pije jeszcze 3 kolejne od rana do wieczora i takich mialem mniej niz 10 w zyciu ale raczej blizej 1 niz 10, doladnie nie pamietam, przypominam sobie dwa takie od kiedy wyjechalem z kraju (6 lat) do kiedy przestalem w ogole pic ciagami, no i kilka w mlodosci, jak sie przedluzyl z jakiegos wzgledu 'normalny; ciag' 2 dniowy.

                  Najdziwniejsze jest to, ze kiedys te 2 dniowki lubilem, tylko potem zdychalem w poniedzialem, a w ostatnich latach to juz nawet 2 dniowek nie moglem przelknac, mialem kilka i sie po prostu poddalem.

                  Nie wyobrazam sobie ic np 4 tygodnie albo i miesiace w takim stylu, tak ak August czy Rauchen pili, nie wiem, co sie wtedy dzieje z mozgiem i cialem, ale to musi byc straszne i stad rozumiem ich lekki fanatyzm- ale oni nie ppotrafia zrozumiec, ze nie kazdy tak ma i mial.

                  • 7zahir Po co Ci te rozważania ? 10.05.12, 20:22
                    Co Ci to daje?
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Po co Ci te rozważania ? 11.05.12, 00:15
                      7zahir napisała:

                      > Co Ci to daje?
                      >

                      Daje mi to bardzo duzo, psychicznie:
                      1. Nie musze sie bac, ze jak zapije to umre.
                      2. Nie musze sie utozsamiac z drastycznymi rozwiazaniami jesli chodzi o alkohol
                      3. Przyszla zona jesli sie dowie bedzie spokojniejsza (jesli taka bedzie) niz gdyby byla gdybym 'lyknal' teorie AA ze jak sie napije kieliszka to pojde w 3 miesieczny ciag z ktorego wyjde nogami do przodu.
                      4 Takze rodzina moze byc spokojniejsza, a to duzo. Chcialabys miec w rodzinei kogos, kto siedzi cale zycie do smierci jak na beczce prochu? Alkohol jest dostepny 24h/7 w kazdym miejscy swiata, napic sie 'jednego' nie jest tak trudno, lepiej miec wiare, ze jakby maz/brat/syn juz jakos wypil ten jeden to nie bedzie tragedii, no nie?
                      5. Czysto naukowa pasja do analizowania
                      6. Daje nadzieje moze alkoholikom, ktorzy noja sie przestac pic, bo mysla, ze to bedzie katorga dozywotniej abstynencji zagrozonej ryzykiem rychlej smierci w przypadku zapicia.

                      7ahir, nie oszukujmy sie. Ty, August, Rauchen i paru innych siedzicie na beczce prochu i od kiedy trzezwiejecie to sobie codziennie przypominacie, ze ta beczka zawiera proch. Nie zycze zadnemu z was zapicia, ale gdyby to sie zdarzylo, to przeciez wiadomo, ze bedzie albo smierc, albo smietnik, albo psychiatryk przy duzej ilosci szczescia.
                      Wy sobie wmawiacie takie podejscie, ze zapicie to jest koniec, i jak przyjdzie zapicie, to niestety- bedzie koniec. Siedzisz na beczce i sie uczysz, ze jak wybuchnie, to nawet nie ma co odskakiwac, bo od razu rozwali lepetyne. A ja wole wiedziec, ze w razie wybuchu moge sprobowac odbiec, odskoczyc czy zaslonic sie. moze pomoze, moze nie, ale lepiej male szanse niz zadne.

                      • ta_ruda Re: Po co Ci te rozważania ? 11.05.12, 00:22
                        czyli starasz sie samego siebie przekonac ze to Twoje picie to nie jest zaden problem, po to aby miec gotowe 'odpowiedzi' dla przyszlej zony czy rodziny?

                        jak zapijesz to niekoniecznie musisz zaraz umierac szybko.




                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                        > Daje mi to bardzo duzo, psychicznie:
                        > 1. Nie musze sie bac, ze jak zapije to umre.
                        > 2. Nie musze sie utozsamiac z drastycznymi rozwiazaniami jesli chodzi o alkohol
                        > 3. Przyszla zona jesli sie dowie bedzie spokojniejsza (jesli taka bedzie) niz g
                        > dyby byla gdybym 'lyknal' teorie AA ze jak sie napije kieliszka to pojde w 3 mi
                        > esieczny ciag z ktorego wyjde nogami do przodu.
                        > 4 Takze rodzina moze byc spokojniejsza, a to duzo. Chcialabys miec w rodzinei k
                        > ogos, kto siedzi cale zycie do smierci jak na beczce prochu? Alkohol jest doste
                        > pny 24h/7 w kazdym miejscy swiata, napic sie 'jednego' nie jest tak trudno, lep
                        > iej miec wiare, ze jakby maz/brat/syn juz jakos wypil ten jeden to nie bedzie t
                        > ragedii, no nie?
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Po co Ci te rozważania ? 11.05.12, 01:22
                          a_ruda napisała:

                          > czyli starasz sie samego siebie przekonac ze to Twoje picie to nie jest zaden p
                          > roblem, po to aby miec gotowe 'odpowiedzi' dla przyszlej zony czy rodziny?
                          >
                          > jak zapijesz to niekoniecznie musisz zaraz umierac szybko.
                          >


                          Widzisz, i tu jest diabel pogrzebany. 'Picie to zaden problem' albo 'picie to straszny problem'. To jest optyka wdrukowana ludziom przez AA. A gdzie stany posrednie?
                          A gdzie jest 'powazny problem ale nie grozacy natychmiastowa smiercia'?

                          Musisz zrozumiec, ze trzeba by nieco elastycznym. I tak, owszem, jesli ja spotkam dziewczyne i okaze sie, ze ona miala problemy z narkotykami, to bedzie dla mnie mialo duze znaczenie czy palila trawke na studiach nawet codziennie, czy grzala heroine na dworcu. Nie chodzi o potepienie tej drugiej czy wywyzszanie- ale o poczucie bezpieczenstwa, pewnosci jutra.

                          Nie oszukujmy sie, jakbysmy szlachetni nie byli, to niewielu ludzi jest gotow wziac za partnea kogos, kto jest ciezko uzaleznny od narkotykow albo alkoholu, nawet jesli nie pije i nawet jesli to jest od 10 lat.

                          A glowna idea jest taka: na mityngach AA ludzie wdrukuwoja sobie i utrwalaja strach przed piciem. Moze i jest to rozwizanie, ale zero-dejynkowe, albo sie uda albo nie, nie ma drugiej szansy, nie ma planu B, nie ma wyjscia awaryjnego.

                          Niektorzy czuja sie ok zyc bez planu B i na beczce prochu, jak im tak dobrze to niech tak zyja, ale zagrozen nie mozna wypierac i im zaprzeczac.
                          • ta_ruda Re: Po co Ci te rozważania ? 11.05.12, 09:52
                            nawet jak ten problem nie grozi 'natychmaistowa' smiercia to ten problem jest udreka dla najblizszych, zakladam, nie-alkoholikow, powiedzialabym, nawet ze wieksza udreka niz sama smierc pijacego. Jak umrze to koniec problemu; a jak pije 6-7 piw dziennie po pracy to jaka jest mozliwa rozmowa z takim popijajacym?

                            Nie musze byc elastyczna.

                            jedyna rada dla Ciebie to poszukanie takiej dziewczyny na przyszla zone ktora ma bardzo podobne podejscie do alkoholu jak ty (czyli pije duzo ale nie jest to dla niej problem).


                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                            > A gdzie jest 'powazny problem ale nie grozacy natychmiastowa smiercia'?
                            >
                            > Musisz zrozumiec, ze trzeba by nieco elastycznym. I tak, owszem, jesli ja spotk
                            > am dziewczyne i okaze sie, ze ona miala problemy z narkotykami, to bedzie dla m
                            > nie mialo duze znaczenie czy palila trawke na studiach nawet codziennie, czy gr
                            > zala heroine na dworcu. Nie chodzi o potepienie tej drugiej czy wywyzszanie- al
                            > e o poczucie bezpieczenstwa, pewnosci jutra.
                            >
                            > Nie oszukujmy sie, jakbysmy szlachetni nie byli, to niewielu ludzi jest gotow w
                            > ziac za partnea kogos, kto jest ciezko uzaleznny od narkotykow albo alkoholu, n
                            > awet jesli nie pije i nawet jesli to jest od 10 lat.
                            >
                            > A glowna idea jest taka: na mityngach AA ludzie wdrukuwoja sobie i utrwalaja st
                            > rach przed piciem. Moze i jest to rozwizanie, ale zero-dejynkowe, albo sie uda
                            > albo nie, nie ma drugiej szansy, nie ma planu B, nie ma wyjscia awaryjnego.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Po co Ci te rozważania ? 11.05.12, 10:46
                              ta_ruda napisała:

                              > nawet jak ten problem nie grozi 'natychmaistowa' smiercia to ten problem jest u
                              > dreka dla najblizszych, zakladam, nie-alkoholikow, powiedzialabym, nawet ze wie
                              > ksza udreka niz sama smierc pijacego. Jak umrze to koniec problemu; a jak pije
                              > 6-7 piw dziennie po pracy to jaka jest mozliwa rozmowa z takim popijajacym?
                              >
                              > Nie musze byc elastyczna.
                              >
                              > jedyna rada dla Ciebie to poszukanie takiej dziewczyny na przyszla zone ktora m
                              > a bardzo podobne podejscie do alkoholu jak ty (czyli pije duzo ale nie jest to
                              > dla niej problem).
                              >


                              Powiedzialem juz, ze ni pije od dawna i ze nie pochwalam picia duzo i niue uwazam, ze nie jest to problem, a ty swoje.

                              Powiedzialem- otworz swoj mozg nieco na gradacje, skale.
                              smierc-> wielki problem(np wiezienie)-> duzy problem (np przepijanie clej wyplaty)-> sredni problem (marnowane czasu wolnego na picie) itp

                              A jesli myslisz, ze lepiej zeby ktos mial umrzec niz pic 6 piw no to coz, masz specyficzne podejscie. Chyba nie kazdy jednak takie ma. Ale oczywiscie to racja, trzeba sie dopasowac, jak ktos chce pic 6 piw to musi znalezc zone ktora bedzie to akceptowac albo zyc samemu, proste.
                              Nikt nie mowi, ze trzeba wziac za zone osobe ktora nienawidzi zapachu alkoholu i chuchac jej oparami piwa co noc, powiedzial ktos tak? Nie. Klocisz sie z przeciwninikem, ktorego sama sobie wymyslilas.
                              A dlaczego? Bo naruszylem tabu. Powiedzialem, ze straszenei smiercia to pulapka.

                              Rozumiem teraz, w imie milosci uzaleznionego do rodziny powinien 'poswiecic sie' i uczyc sie ze jak zapije to smierc na miejscu- bo tak ma byc, jak zapije to niech juz lepiej umrze, bo klopot dla rodziny. Jak ktos az tak kocha swoja rodzine ( a jego rodzina tak bardzo kocha jego) to nie problem.

                              Ale moze warto przemyslec rozwiazania posrednie, nie od 'lepiej niech umrze' do 'niech pije codziennie 6 piw i chucha'. Moze lepiej 'niech nie umiera i nie pije 6 piw'???

                              ale jak mowie, wydaje mi sie, ze ludzie ktorzy lubia 'straszenie' wewnetrznie kochaja alkohol, tylko jest to dla nich silne taboo, cos czego nigdy nie przyznaja, i dlatego musza sie ciagle straszyc.

                              ja nie m usze sie codziennie straszyc tym, ze przechodzenie przez ulica na czerwonym gorzi smiercia. Wiem ze grozi, jak bede mial pecha. ale ze nie jest moim ukrytym pragneiniem ciagle przechodzenie przez ulice, no to nie musze sie ciagle straszyc.
                      • 7zahir Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Beka. 11.05.12, 08:51
                        Nie jesteś jeszcze gotowy na zaprzestanie picia.

                        Twój uzależniony umysł wpędził Cie w ślepą uliczkę,
                        pod nazwą: "Czysto naukowa pasja do analizowania".

                        To typowe mechanizmy obronne.
                        Zobacz tu: www.alkoholizm.akcjasos.pl/146.php

                        Może kiedyś coś z tego do Ciebie dotrze i wydostaniesz się z tego błędnego labiryntu swojej analizy.

                        Życzę Ci tego z całego serca i trzymam kciuki
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 10:38
                          :D Jak katarynka. Jak spotykasz sie z czyms nowym, nieznanym, klopotliwym- to wyuczone ormulk i linki, oj zahir.
                          ja pisalem ze nie pije od prawie 2 lat akurat, wiec czy jestem gotowy na 'zaprzestanie picia' to troche dziwne okreslenie. ale rozumiem, ze nie jestem gotowy na 'prawdziwe zaprzesstanie' ale 'zaprzestanie zaprzesatanie'.

                          Albo naruszam ciezkie tabu piszac, ze nie pije od dluzszego czasu, ze wiem na czym polega nalog i pulapka, ze znam szkodliowsc- ale patrze na to z lekkim dystansem, tzn nie wmawiajac sobie, ze umre jak sie napije.

                          Coz, kazdy ma swoja droge i swoj wybor. ja sobie udowadniac nic nie musze, ja wiem jakie sa konsekwencje picia- pozytywny i negatywne- i mi ta swiadomosc wystarczy. Wiem na czym polega uluda i iluzja, nie musze straszyc sie sam smiercia zeby sie 'bardziej' do tego przekonac.

                          Tak naprawde to moze wlasnie moja postawa jest dojrzala, bo wy 'od smierci' to sprawiacie wrazenie, ze nie rozumiecie problemu zwiazanego z alkoholem, i jakby was regularnie smiercia nie postraszyl to byscie zaraz zapili...
                          • ta_ruda Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 10:44
                            ja nie jestem od smierci, ale uwazam ze zgon to jest najmniejszy problem alkoholika a jeszcze bardziej ludzi z nim zyjacych.
                            Sa o wiele bardziej bolesne konsekwencje picia nawet jesli to nie doprowadza do natychmiastowego zgonu.

                            Gratuluje abstynencji beka.

                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                            > Tak naprawde to moze wlasnie moja postawa jest dojrzala, bo wy 'od smierci' to
                            > sprawiacie wrazenie, ze nie rozumiecie problemu zwiazanego z alkoholem, i jakby
                            > was regularnie smiercia nie postraszyl to byscie zaraz zapili...
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 10:49
                              ta_ruda napisała:

                              > ja nie jestem od smierci, ale uwazam ze zgon to jest najmniejszy problem alkoho
                              > lika a jeszcze bardziej ludzi z nim zyjacych.
                              > Sa o wiele bardziej bolesne konsekwencje picia nawet jesli to nie doprowadza do
                              > natychmiastowego zgonu.
                              >

                              Rozumiem, wyznajesz zasade, ze alkoholik powinien ak jezus na krzyzu 'poswiecic sie' dla dobra rodziny i zapic na smierc.
                              ok, masz prawo do swej opinii. ja uwazam, ze sa rozwiazania posrednie, np rozwod, wyprowadzic sie z domu, wyjechac do australii, wyjechan na syberie- albo- co tez mozliwe- znowu nie pic, popracowac nad soba, spotkac sie z terapueuta.

                              jak ktos woli zyc w przekonaniu, ze jest tylko 2 wyjscia- smierc albo dozgona abstynencja bez wpadki- no to powodzenia, jak komus to pomaga- to proszebardzo. czy ja mowilem, ze komus nie wolno? Powiedialem, ze mnie to szkodzi i sie nie podoba i tyle.
                          • 7zahir Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 10:58
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                            Tak naprawde to moze wlasnie moja postawa jest dojrzala,

                            Niestety nie w tej chorobie Beka.
                            Chcesz podreperować sobie poczucie własne wartosci?

                            Cieszę się, że nie pijesz od roku - to chyba najdłużej od czasu kiedy tu piszesz
                            tylko po co stale sie nakrecasz tą swoją analizą?
                            Nie rozumiesz, że To jest własnie powód Twoich porażek w utrzymaniu abstynencji?

                            O nas się nie martw - my cieszymy się nowym życiem,
                            a Ty się męczysz.
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 11:36

                              7zahir napisała:

                              > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                              >
                              > Tak naprawde to moze wlasnie moja postawa jest dojrzala,
                              >
                              > Niestety nie w tej chorobie Beka.
                              > Chcesz podreperować sobie poczucie własne wartosci?
                              >
                              > Cieszę się, że nie pijesz od roku - to chyba najdłużej od czasu kiedy tu piszes
                              > z
                              > tylko po co stale sie nakrecasz tą swoją analizą?
                              > Nie rozumiesz, że To jest własnie powód Twoich porażek w utrzymaniu abstynencji
                              > ?
                              >
                              > O nas się nie martw - my cieszymy się nowym życiem,
                              > a Ty się męczysz.
                              >

                              Nie odnosisz sie w ogole do argumentow, tylko albo wysylasz linki albo analizujesz moja osobowosc.
                              W sztuce dyskusji to sie nazywa 'ad hominem' albo 'ad personam'- poczytaj sobie nieco o tym.
                              Niewazne kto pisze, wazne co pisze- to tak dla ulatwienia.

                              Przeczytaj sobie ksiazki o psychologii poznawczej, behavioryzmie itp. Czlowiek utrwala sobie rzeczy, ktore do siebie powtarza. Na tym polega terapia nerwic, na powtarzaniu sobie do znudzenia pozytywnych mysli, mowieniu sobie wartosciujacych dialogow, na zastepowaniu automatycznych negatywnych schematow.

                              I wedlug tej samej zasady jak sobie powtarzasz regularnie przez lata, ze jak zapijesz to umrzesz- to jak zapijesz- to umrzesz. Wiara gory przenosi, wiara czyni cuda, 100 razy nawet klamstwo powtorzone staje sie prawda- ja odnosze sie do tych dawno stwierdzonych oczywistosci, a nie fantazjuje.

                              Ze jest to niewygodne? Wiem. Przyznaj otwarcie- boisz sie smierci? Boisz sie, ze jak zapijesz to umrzesz? Czy jestes pewna, ze nigdy nie zapijesz?


                              Jak myslisz, ile po zapiciy umrzesz, ile dni przezyjesz? tydzien, miesiac?
                              • 7zahir Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 11:48
                                W przeciwieństwie do Ciebie nie zagłębiam się w analizę,
                                która nie przynosi rezultatów.

                                Szkoda, że będąc tak oczytany nie potrafisz sformułować konstruktywnych wniosków

                                Nie boję się śmierci.

                                Wbrew temu co piszesz - nie tracę czasu na powtarzanie sobie: jak zapijesz to umrzesz.

                                Alkohol nie jest mi potrzebny do życia, w naszej chorobie należy unikać słów ostatecznych, więc stosuje sie do zasady nigdy nie mów nigdy.

                                Nikt nie jest wstanie powiedzieć kiedy po zapiciu umrze, więc pytanie jest bez sensu.
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 11:58
                                  7zahir napisała:

                                  > W przeciwieństwie do Ciebie nie zagłębiam się w analizę,
                                  > która nie przynosi rezultatów.
                                  >



                                  Ad hominem, na dodatek Red Herring.

                                  > Szkoda, że będąc tak oczytany nie potrafisz sformułować konstruktywnych wnioskó
                                  > w
                                  >
                                  Typowe ad hominem, red herring i na dodatek bezpodstawna generalizacja i pustoslowie.


                                  > Nie boję się śmierci.
                                  >
                                  > Wbrew temu co piszesz - nie tracę czasu na powtarzanie sobie: jak zapijesz to u
                                  > mrzesz.


                                  Ja nie mowie o powtarzaniu do samego siebie- ja mowie o powtarzaniu sobie nawzajem (ja tobie, ty mnie). Chodzi na mityngi? Czytasz wyppowiedzi Augusta czy Rauchen?
                                  typowe frazy powtarzane:
                                  - 'alkoholizm to choroba smiertelna'
                                  -' jesli bym sie napil to zawaliloby sie wszystkio nad czym pracuje'
                                  - ' dzis jesli sie napije to umre'
                                  - 'kto odejdzie od AA to wkrotce zapije i umrze'
                                  -' grob, psychiatryk lub wiezienie, to jest moj wybor gdybym zaczal pic'

                                  powtorzone 10 razy na jednym mityngu, jak ktos chodzi tylko raz w tygodniu na mityhg to jest to 40 razy w miesiacu i 500 w roku. A do tego czytanie wielkiej ksiegi i '24 godzin' gzie slowo smierc wystepuje czesciej niz alkohol.



                                  >
                                  > Alkohol nie jest mi potrzebny do życia, w naszej chorobie należy unikać słów o
                                  > statecznych, więc stosuje sie do zasady nigdy nie mów nigdy.
                                  >
                                  > Nikt nie jest wstanie powiedzieć kiedy po zapiciu umrze, więc pytanie jest bez
                                  > sensu.
                                  >
                                  >

                                  Oczywiscie ze nie. Nawet nie-alkoholik moze wypic za duzo i wpasc pod kola ciezarowki. Niebezpieczenstwa trzeba znac.
                                  Czy alkohol jest potrzebny? To jest w zaleznosci od definicji potrzeb. Potrzeby sa subiektywne i alkohol obiektywnie nie jest potrzebny nikomu- Ty nie jeste tutaj wyjatkiem 7ahir.

                                  • 7zahir Re: Sprytna racjonalizacja- to pijane myslenie Be 11.05.12, 12:10
                                    Ta rozmowa prowadzi donikąd Beka.
                                    Szkoda czasu.
                                    • wolfbreslau Beka? 11.05.12, 17:56
                                      powiedz mi Beka, po co Ty analizujesz jak mają inni i dlaczego i tak dalej ? ja sie martwie o siebie, a powody, pryncypia, kłopoty, sukcesy innych alkoholików, czy pijacych , czy niepijących interesują mnie i dotycza TYLKO wtedy - gdy mnie osobiscie dotykaja. teorie i błyskotliwe pozornie analizy alkoholizmu, nie interesują mnie od dawna. cała ta teoria teraoweutyczna i Aowska. nie wytrzymuje p[róby czasu , wobec samotnego człowieka borykajacego sie z problemem własnego nałogu. praktyka moja jest taka: TYLKO i wyłacznie sobie samemu zawdzieczam ,ze nie pije, lub pije. owszem skorzystałem z terapii, AA--jak z dentysty. ale decyzja niepica jest MOJA , mój jest BÓL ZĘBA itd etc..nawet czy wstawie implanty, czy bede łaził jak wybity Wilk i wyliniały nalezy do mnie i sobie tylko zawdzieczam co z tym zrobie. hey
                                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Beka? 11.05.12, 23:00
                                        Po co? To proste. To nie jest wcale zadna wyuzdana filozofia, przeciwnie- proste betonowe sprawy.

                                        'Z kim przestajesz takim sie stajesz', 'czym skorupka za mlodu nasiaknie' itd- to tylko dwa z brzegu powiedzenia, ktore opisuja OCZYWISTY mechanizm spoleczny, ktory polega na tym, ze otoczenie ma na Ciebie wplyw i ze ten wplyw jest niezalezny od ciebie a zalezny od tego z kim i ile przebywasz. To z kim przebywasz ksztaltuje twoje zycie, nastroj, o czym myslisz, czego sie boisz i jakie sa twoje plany. Jeses jednostka, ale jestes uwiazany w spoleczenstwie, a raczej swojej spolecznosci.

                                        Teraz tak, mityngi AA czy terapia. Polegaja na systematycznym, dlugotrwalym regularnym kontakcie, czyli na zmianie osobowosci i stylu zycia, przekonan, wartosci itp. Wlasciwie to nawet dzieje sie dosyc legalnie i oficjalnie, przeciez tak mowia sami terapeuci i AAwcy, ze masz przebudowac cale zycie, czytaj zbudowac je wedlug recept i wzorow jakie ci dostarczaja, no ba jakich innych.

                                        Otoz, nie kazdemu musza te wzory i recepty odpowiadac. Tym bardziej, ze zestaw metod i srodkow jest czesto dosyc staly i waski. Nie, nie mowie tu o 'odklamywaniu' i mowieniu prawdy o mechanizmach alkoholizmu. Mowie tutaj o NIE- mowieniu prawdy o mechanizmach alkoholizmu i nie rozwiazywaniu problemow.

                                        Wielu ludzi odpowiada AA i krzyz im na droge. Ale przyklad mi, ale tez wielu ludziom z ktorymi rozmawialem, nie odpowiada to, z wielu powodow. Mnie nie odpowiada z trzech:
                                        1. Nie lubie programowania na smierc, rozmow o denaturacie i piciu perfum, bo wierz mi lub nie- to nie jest moj swiat. To moze byc moj swiat, ale jak bedzie- to bede o tym gadal i sluchal. Poki co mam takie same powody bo o tym w kolko nawijac jakie mam powody ogladac regularnie zdjecia z miejsc wypadkow samochodowych jako kierowca, ktory nigdy nie dostal mandatu za szybkosc.
                                        2. Jestem agnostykiem, wiecej- jestem dumnym agnostykiem. Nie odpowiada mi rola 'tego ktory jeszcze nie znalazl', 'zagubionego' albo 'tego ktory musi jeszcze zdefiniowac sile wyzsza' .Nie, ja nie szukam, ja znalazlem- agnostycyzm, blizej ateizmu niz wiary tak swoja droga.
                                        Sa na swiecie (a w;asciwie jest ich wiekszosc) agnostycy nie-alkoholicy. Agnostycyzm czy ateizm to nie sa wstydliwe sekrety, tylko dojrzale wybory- ale nie w AA
                                        3. Nie lubie idei robienia krokow i przepraszania za krzywdy, bo akurat mnie to nie odpowiada. Moj bilans z 'ludzmi' jest minusowy, tzn ja mniej krzywd wyrzadzilem niz otrzymalem. Za to, co wiem ze bylo bledem dawno przeprosilem, za ine rzeczy przepraszac nie chce. Wiec- nie widze sensu robienia krokow ktore na tym polegaja.

                                        I to tyle. To co pisze to jest apel- dajmy wolny wybor, kto nie chce do AA, niech nie idzie do AA. Nie zmuszajmy ludzi- podstepem, trikami, szantazem, stresem.


                                        • boja55 Re: Beka? 12.05.12, 15:07
                                          Beka oczywiście masz prawo tak myśleć , tak postępować , bo to Twoje życie.
                                          Czytając co ostatnio napisałeś widzę , że nie zaakceptowałeś faktu że jesteś alkoholikiem.Może się tego wstydzisz ? To ludzkie , ale nie klasyfikuj alkoholików na tych gorszych i lepszych.
                                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Beka? 12.05.12, 16:20
                                            boja55 napisał:

                                            > Beka oczywiście masz prawo tak myśleć , tak postępować , bo to Twoje życie.
                                            > Czytając co ostatnio napisałeś widzę , że nie zaakceptowałeś faktu że jesteś al
                                            > koholikiem.Może się tego wstydzisz ? To ludzkie , ale nie klasyfikuj alkoholikó
                                            > w na tych gorszych i lepszych.

                                            Tak, zrewidowalem swoje podejscie. Zauwazylem, na mityngach, forach, terapiach, ze 90% osob tam ma nieco inny problem niz ja. Mniej osobowosciowy a bardziej alkoholowy. A przynajmniej w innym natezeniu.
                                            Dlatego uwazam za strate czasu wcielanie programu, ktory nie jest dla mnie, nie potepiajac zarazem tego, ze inni moga tego wlasnie chciec i potrzebowac.

                                            Czy zaakceptowalem 'alkoholizm'? Kiedys tak, naiwnie lcizac, ze to jest wyzwolenie, ale okazalo sie, ze to jest tylko obicazenie. Musisz sie wyizolowac i zyc schylony w szerszym spoleczenstwie, brylujac najwyzej na mityngach AA. Wielu ludzi tego naduzywa.

                                            Szersze spoleczenstwo nie ma wiekszego problemu z kims, kto duzo pije, ale ma z kims, kto sie nazywa alkoholik. To nie moja wina a nie nie wina alkoholikow, ale po co byc slepym na realia? Lepiej sie wypierac alkoholizmu, jak robi to wiekszosc, zeby miec spokoj. Noszenie tego bagazu do niczego nikomu nie jest potrzebne, najwyzej paru przebrzmialym gwiazdom filmowym albo aktywistom w AA. Reszta przez to wiecej cierpi niz zyskuje, brutalna prawda.

                                            Jedyne wyjscie to anonimowosc i dystans, ale tego sie nie da osiagnac w AA, bo jak byc anonimowym, gdy twoje zycie kreci sie wokol AA, Twoi przyjaciele sa z AA, wakacje z AA, swieta z AA, powoli wycofujesz sie z innych sfer.

                                            To nie tak, ze ktos cie potepi czy zabije, ale z wlasnej woli usuwasz sie na margines do kategorii 'nieszkodliwy ale i nieatrakcyjny'.

                                            Kolejna rzecz to jest taka, ze jestes albo w AA albo na smietniku. Jesli przychodzisz do AA, zrywasz stare znajomosci, zmieniasz styl zycia i wszysto nowe wypalnie sie znajomymi z A. Nagle po paru latach stwierdzasz, ze nikogo innego juz nie znasz, a jakbys nagle zapil czy chcial odejsc to nagle urywa ci sie wszystko, tracisz cala siec spoleczna.

                                            Przeraza mnie taka perspektywa, a juz zauwayzlem to po sobie (bo chodzilem pol roku na mityngi znowu, wbrew swej woli, mowia przynies cialo dusza przyjdzie, jakos u mne to nei dziala, co zle robie?
                                            • coolkid81 Re: Beka? 12.05.12, 22:22
                                              To co mnie pomogło ( choć pewnie także stwierdzisz, że to wyświechtany aowski slogan ) : zaakceptowałam siebie jako alkoholiczkę i to właśnie ot tego momentu przestałam "żyć schylona w szerszym społeczeństwie". A to czy "wkręcają mi ", że jak zapiję to umrę ... tak naprawdę to dopiero od dwóch lat, czyli odkąd wyszłam z odwyku czuję, że żyję w społeczeństwie - więc tak wierzę, że gdybym znowu wróciła do picia to z całą pewnością "społecznie " bym umarła, potem nastąpiłby zgon fizyczny- wcześniej lub póżniej. \Jednak absolutnie nie stawiam znaku = pomiędzy zapiciem, a ponownym piciem. Akurat w tej chwili przechodzę spory dołek i przeczytanie twoich wpisów uwierz mi - pomogło. Przypomniałeś mi jak łatwo, szybko i gładko można sobie strzelić w stopę.Myślę, że naprawdę robisz sobie krzywdę.
                                              • e4ska Re: Beka? 12.05.12, 22:58
                                                A ja tam nie myślę o sobie, a tym bardziej nie mówię - alkoholiczka - poza forum. Głupotą byłoby wyizolować się z dotychczasowego środowiska, a członkowie AA nie są znowu tak powszechnie akceptowani. Mimo że nie piją - i tak są nieznośni, trudni do strawienia przez większość obywateli. Dlatego muszą się zamykać w mityngowym świecie.

                                                Nie wiem, w czym wpisy Addiego mogą pomóc w wyłażeniu aówki z dołka, no bo jak się tak dobrze żyje w społeczeństwie i uczestniczy w spotkaniach niemocy aowskiej, to śmieszne jest powoływać się na "pomocne" wpisy kogoś, kto ma się całkiem nieźle. Czarno na białym: wystarczy zerwać z aowskim środowiskiem i świat wydaje się bardziej przyjazny, a że sensowniejszy przy tym i bliższy logicznemu rozumowaniu - to oczywista.

                                                Wpis twój - pod nowym nickiem - jest powielaniem schematu aowsko-terapeutycznego. Otóż kiedy ktoś wypowiada się publicznie w sposób daleki od aowskich sloganów, wtedy daje się taki właśnie wpis. Jest to wyuczony zwrot, pseudo-argument... podobnie jak przysłowiowe: masz prawo tak myśleć (pisać), ale ja... (wiem lepiej i wszystko, co napiszesz, jest niepoprawne).

                                                Stwierdzenie, że myśląc w ten sposób, wyciągając wnioski i postępując w zgodzie ze sobą ktoś "robi sobie krzywdę" - to też pusty slogan. Z wpisów Addiego dotarło do ciebie tylko jedno: że można olać AA, a to kojarzy się tobie z dalszym piciem, powodującym degradację społeczną, oraz śmiercią: wierzę, że gdybym znowu wróciła do picia to z całą pewnością "społecznie " bym umarła, potem nastąpiłby zgon fizyczny- wcześniej lub póżniej.

                                                Czyli przyznajesz Addiemu rację - jak on ma utożsamiać się z alkoholikiem, kiedy u niego ostre piwkowanie ani go nie zdegradowało, ani nie zabiło? Na miejscu Addiego prawdziwy alkoholik dawno by padł.
                                                • wolfbreslau Re: Beka? 14.05.12, 12:36
                                                  no dobra ludzie :-)))
                                                  ale co kogo obchodzi , ze ktos jest agnostykiem, alkoholikiem,schizofrenikiem itd etc ?
                                                  czym wiecej przeczytalem z tej dyskusji, tym mniej kumam. co komu pomoze niech o tym pisze. co komu szkodzi tez niech o tym wspomni. ale po kiego grzyba teoretyzowac o innych? analizowac komu krzyz na droge, a komu ogarek i pół litra ? :-)
                                                  ja tam nie widze niczego nadzwyczajnego ani w tym , ze ktos sie fascynuje nadchodzącymi Euro'12, ani , ze ktos inny cięgiem by do kościoła chodził i dziekowal Jezusowi za uwolnienie od nałogu. co kto ma to jego biznes.
                                                  mnie ani ziębi ,ani grzeje cudze doświadczenie, póki mi tego doświadczenia nie kituje sie jako obowiązującej reguły. i podobnie rzecz sie ma z przeciwnikami reguł, ktorzy bojowo nastawieni zwalczaja owe reguły. sam to kiedys przechodziłem, az odkryłem ,ze jestem taki sam fanatyk , jak ci których "zwalczałem".
                                                  ja, to ja i jak sadze moje doświadczenie / w każdej niemal dziedzinie zycia/ jest przydatne tylko i wyłącznie dla mnie. lub jest do duXX tez tylko dla mnie. owszem pogadac moge , opowiedziec co i jak , moze nawet komus przyjśc sprobowac włazić na "mój" sposób do góry po ruchomych schodach. ale gwarancji nie daje, skutkami cudzego potłuczenia sie nie interesuje, a cudzre sukcesy mnie cieszą - obojętnie jak zostały osiągnięte. nawet za cene wykiwania Pana Boga w pokera
                                                  hey
                                                • aaugustw Re: Beka? 19.05.12, 19:00
                                                  e4ska napisała:
                                                  > A ja tam nie myślę o sobie, a tym bardziej nie mówię - alkoholiczka - poza foru
                                                  > m. Głupotą byłoby wyizolować się z dotychczasowego środowiska, a członkowie AA
                                                  > nie są znowu tak powszechnie akceptowani...
                                                  ___________________________________________________________________.
                                                  Nie gniewaj sie Eska, ale dla mnie glupota jest nie byc soba i grac cale zycie jakas
                                                  tam role aktora dla publiki, nie zrzucajac swej maski, ... - Takim trudno wytrzezwiec
                                                  i to meczy, wiem z doswiadczenia...! (mozna stac sie zgorzknialym, niezadowolonym
                                                  z zycia, etc...!) :-(
                                                  A...
                                                  • e4ska Re: Beka? 20.05.12, 09:44
                                                    mozna stac sie zgorzknialym, niezadowolonym > z zycia, etc...!) :-(
                                                    Zapewne można. I tak można, i siak można.

                                                    U mnie to jest tak, że ja czasami martwię się, czemu ja taka zadowolona. Zadowolenie to sprawa podejrzana, ba, gupkowata jakaś! Wypadałoby chociaż trochę niezadowoloną być, wzdychać, pomocy szukać. Zagubić się, po omacku miotać... Silnej męskiej ręki potrzebować.

                                                    Cóż, kiedy do szukania pomocnej ręki, nogi, ducha czy innej części cudzej osobowości za nic przekonać nie potrafię się... Gdy mi kto takie czy inne wsparcie proponowałby (niczym terapeuta, co to zachęcał mnie do terapii), czuję, jakby mnie kto po wspaniałym obiedzie z deserrrami częstował przypalonymi zacierkami i ględził: jedz, smaczne, mniam!

                                                    Za nami wspaniała noc miejskich rozkoszy. Muzea, kolejki śmieszne przed wejściem, koncerty, skoki i tańce. Gdzieniegdzie pijani i zaćpani, ale - ile z ich uciesznych wygłupów śmiechu! Dawno nie widziałam tylu radosnych twarzy! Tak się dobrze czuję między rozbawionymi ludźmi, dziećmi i staruszkami, zaciekawionymi, fajnie ubranymi... Narodziła się nowa świecka forma, która trafiła na stary grunt wielkiej wspólnej zabawy. Super!!!

                                                    Należę do bractwa wtajemniczonych - uczestniczę w misteriach tajemnych ku czci beztroski i uśmiechu. Nic to, że kapela zagra fałszywie - ważne, żeśmy się wszyscy tłumnie zebrali, że jesteśmy razem, że wiąże nas śmiech i czysta fizyczna lekkość istnienia.

                                                    Jest mi bardzo dobrze. Dziś ciąg dalszy.

                                                    Zapowiada się piękny dzień!
                                                  • aaugustw Gorale,alkoholicy, pijacy i Krakowiacy byle jacy. 20.05.12, 11:00
                                                    e4ska napisała:
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    (A...): mozna stac sie zgorzknialym, niezadowolonym > z zycia, etc...!) :-(
                                                    - - - - - - - - - - -
                                                    > Zapewne można. I tak można, i siak można.
                                                    > U mnie to jest tak, że ja czasami martwię się, czemu ja taka zadowolona...
                                                    _______________________________________________.
                                                    Podzielilem sie zdobytym doswiadczeniem, jako alkoholik.
                                                    U Ciebie (i Tobie podobnym) widac jest to inaczej...(!?).
                                                    Pozdrawiam pogodnie: A... ;-)
                                            • aaugustw Re: Beka? 19.05.12, 18:51
                                              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                              > ... Przeraza mnie taka perspektywa, a juz zauwayzlem to po sobie (bo chodzilem pol
                                              > roku na mityngi znowu, wbrew swej woli, mowia przynies cialo dusza przyjdzie, j
                                              > akos u mne to nei dziala, co zle robie?
                                              _________________________________________________________________.
                                              A cos ty myslal, ze jak pojdziesz dwa razy do garazu to staniesz sie mechanikiem samochodowym...!? - Pol roku to ty nawet pol Programu AA nie liznales, a co dopiero
                                              wprowadzic go caly wraz ze sponsorem do zycia...
                                              A...
                                          • e4ska Re: Beka? 15.05.12, 08:19
                                            nie klasyfikuj alkoholików w na tych gorszych i lepszych
                                            Konieczność jedności wewnątrz wspólnoty aowskiej jest oczywista. Boja, nie moglibyście realizować swoich programów, gdybyście stosowali inne kryteria oceny pijaka w AA poza długością stażu picia. Wasza wspólnota, wasze prawa.

                                            Niestety, jeśli organizacyjne założenia AA kształtują metody leczenia - wtedy zaczyna się problem. Osoba idąca na terapię, która piła weekendowo, niczego nie ma na sumieniu, a boi się konsekwencji dalszego picia, nie nosi potłuczonej posiniaczonej gęby itd. jest nie tyle lepsza-gorsza, ale na pewno inna od osoby, która ma za sobą sprawy kryminalne. Wielu alkoholików żebrze, bo robić się nie chce, czepia się jakiś zapomóg, wyłudza pieniądze od wszelkich pomocowych instytucji - dla siebie, dla dzieci, dla wnuków i dla kogo się da. Bandy próżniaków od rana do wieczora wystające na skwerkach i ulicach, z czerwonymi ślepiami, czekające, kiedy pierwszy z nich uzbiera na flaszkę - i tacy delikwenci mieliby mi pomagać wyjść z nałogu, wyrażając swoją opinię podczas terapii grupowej. Kompletna głupota.

                                            W efekcie zapożyczenia aowskich założeń przez prowadzących szkolenia ignorantów człowiek niepewny siebie, zagubiony, w ciężkiej sytuacji egzystencjalnej i z psychicznymi problemami wychodzi z terapii zwichnięty, okaleczony, co mu odbiera wiele szans życiowych. Nie każdy bowiem jest na tyle silny, aby olać "fachowe nauki".

                                            Boja. Zauważyłam, że pisząc o zwrocie "masz prawo" odniosłam się do ciebie, chociaż akurat jesteś jednym z najdelikatniejszych stworzeń forumowych. Szkoda, że go użyłeś, bo jest to faktycznie oklepany i pusty frazes, jakim żongluje się na forach alkoholowych - prawdopodobnie pochodzi z terapeutycznych szkółek.

                                            Każdy internauta piszący na forum "ma prawo" pisać, co chce, byle nie wulgaryzował, nie stalkingował, nie klepał bez sensu dwadzieścia razy na dzień. Jasne.
                                            :-)
                                            • boja55 Re: Beka? 15.05.12, 16:49
                                              Jasne Eska.
                                              Czytając Twój post przychodziły mi do głowy różne sytuacje które podważały by to co napisałaś , ale raz jeszcze napiszę każdy ma prawo pisać i mówić to co myśli.Dla mnie nie jest to żaden frazes gdzieś usłyszany i powielany , wynika to z mojej przemiany.Wcześniej nie dawałem prawa nikomu do innego zdania niż moje własne , teraz już się nie buntuję i potrafię wysłuchać zdania innych , nawet całkowicie innego niż moje własne.Z mitingów AA wyniosłem zasadę nie KOP i powiem Ci stosując ją żyje mi się całkiem dobrze.
                                              Nie odnoszę wrażenia aby we Wspólnocie AA stosowane były kryteria długości stażu picia. Powiem więcej , ja sam piłem dwadzieścia kilka lat i teraz kiedy na mitingu AA spotykam osobę która piła kilka lat weekendowo po kilka piw i stwierdziła że jest uzależniona , to bardzo się cieszę że tak wcześnie zauważyła swój problem i nie straciła jeszcze tak wiele jak np. ja. Dla mnie fakt że jestem alkoholikiem nie jest powodem do dumy , a to że nie piję ileś tam lat to mistrzostwo świata.Owszem na mojej grupie macierzystej AA wiedzą ile nie piję , grono innych znajomych z AA też wie , ale jak jestem na mitingu na innej grupie nie mówię ile lat nie piję , jaki to ja jestem mądry.W zasadach obowiązujących na mitingu AA jest napisane " Nie udzielamy rad.Wypowiedź może jedynie ujawniać tylko własne doświadczenia i zachowania w sytuacjach podobnych do przedstawionych przez innego uczestnika."
                                              Na temat terapii nie będę się wypowiadał , bo sam przeszedłem tylko jedną w szpitalu , a było to dawno.Z resztą byłem pacjentem nie bardzo wierzącym że dzięki gadaniu przestanę pić.
                                              Trzymaj się ciepło Eska , pozdrawiam cieplutko , a to " najdelikatniejsze stworzenie forumowe " bardzo mi się podoba , choć wcale tak nie uważam.
                      • upsididit1 Re: Po co Ci te rozważania ? 18.05.12, 09:02
                        :) pozdrowionka Beka
                        • aaugustw Re: Po co Ci te rozważania ? 19.05.12, 19:05
                          upsididit1 napisała:
                          > :) pozdrowionka Beka
                          ___________________.
                          Pochwa upsi...! ;-)
                          A...
                          Do jutra, jezeli mnie ta pani znowu nie zablokuje...!? ;-)
                          Ide na kolacje, a potem mecz...!
                          • boja55 Re: Po co Ci te rozważania ? 20.05.12, 09:28
                            aaugustw napisał:


                            > Do jutra, jezeli mnie ta pani znowu nie zablokuje...!? ;-)


                            Witaj Auguście.Tak myślałem , że podpadłeś bo napisałem nowy wątek "Auguście wracaj" , wpisała się tam nawet Grazka i wątek został zlikwidowany.

                      • aaugustw Re: Po co Ci te rozważania ? 19.05.12, 18:48
                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała (do Zahir):
                        > ... 7ahir, nie oszukujmy sie. Ty, August, Rauchen i paru innych siedzicie na beczce
                        > prochu i od kiedy trzezwiejecie to sobie codziennie przypominacie, ze ta beczk
                        > a zawiera proch. Nie zycze zadnemu z was zapicia, ale gdyby to sie zdarzylo, to
                        > przeciez wiadomo, ze bedzie albo smierc, albo smietnik, albo psychiatryk przy
                        > duzej ilosci szczescia...
                        ______________________________________________________________.
                        Oj beka... - Tobie do trzezwego zycia brakuje jeszcze pare lat swietlnych...!
                        My nie siedzimy juz, ani nie lezymy... - My stoimy na ziemi twardych nogach...! ;-)
                        Nie mam takich czarnych mysli od kiedy rozwijam sie duchowo, zgodnie z tym
                        Programem AA... - Dlaczegoz to mialbym zapic skoro chodze regularnie na Mityngi AA,
                        mam sponsora i pracuje na Krokach AA...!? ;-)
                        Nie spotkalem jeszcze takiego trzezwego alkoholika, ktory by zapil spelniajac te 3 rzeczy...!
                        A...
                  • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 23:38
                    a teraz jestes w stadium choroby w ktorym musisz caly czas (jak napisales 6 dni w tygodniu) utrzymywac staly regularny doplyw alkoholu w celu utrzymania stalego poziomu alkoholu we krwi.
                    w takim wypadku ty nigdy tak naprawde nie trzezwiejesz, wiec i nie odczuwasz kaca, bo do 20 czesciowo trzezwiejesz, a potem pijesz znow.

                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:


                    >
                    > Najdziwniejsze jest to, ze kiedys te 2 dniowki lubilem, tylko potem zdychalem w
                    > poniedzialem, a w ostatnich latach to juz nawet 2 dniowek nie moglem przelknac
                    > , mialem kilka i sie po prostu poddalem.
                    >
                    > Nie wyobrazam sobie ic np 4 tygodnie albo i miesiace w takim stylu, tak ak Augu
                    > st czy Rauchen pili, nie wiem, co sie wtedy dzieje z mozgiem i cialem, ale to m
                    > usi byc straszne i stad rozumiem ich lekki fanatyzm- ale oni nie ppotrafia zroz
                    > umiec, ze nie kazdy tak ma i mial.
                    >
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 11.05.12, 00:08
                      ta_ruda napisała:

                      > a teraz jestes w stadium choroby w ktorym musisz caly czas (jak napisales 6 dni
                      > w tygodniu) utrzymywac staly regularny doplyw alkoholu w celu utrzymania stale
                      > go poziomu alkoholu we krwi.
                      > w takim wypadku ty nigdy tak naprawde nie trzezwiejesz, wiec i nie odczuwasz ka
                      > ca, bo do 20 czesciowo trzezwiejesz, a potem pijesz znow.
                      >
                      > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:


                      Ja akurat nie pije od grubo ponad roku. Mowie o przeszlosci. A stalego poziomu alkoholu we krwi nie mialem i wlasnie o to chodzilo, na tym polegal caly pic. Jak dlugo moj organizm uwalnial sie regularnie od alkoholu i przyjmowal nowe dawki na 'puste konto' tak dlugo alkohol dzialal tak jak powinien, czyli byl smaczny, euforyzujacy.
                      Najgorsze dla mnie i mojej i psychiki i ciala bylo wlasnie kiedy mialem jakikolwiek, nawet maly, alkohol we krwi dluzej niz kilka godzin pod rzad. Wtedy byly depresje, rzygania, brak apetytu, sennosc, odwodnienie, wszystko mnie swedzialo, bolalo i blem sie wlasnego cienia.

                      Moze tylko u mnie tak to dzialalo, nie wiem, moze jestem specjalny, ale tak bylo, nie mam interesu by klamac.

                      A co do tego by do 20 'czesciowo wytrzezwiec' to dziewczyno, jak pracowalem i prowadzilem normalne zycie, nie moglem pozwolic sobie na to by o 20 'zaczynac trzezwiec' zreszta by tak bylo to musialbym chyba wypic dwa litry wodki.
                      Ja pilem 6 albo 7 piw od 10 wieczorem do 2 w nocy, na moje 100 kilo wagi i tolerancje duza to moj organizm o 7 rano mial mniej jak promil a o 10 byl zero.
                  • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 18:40
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > wyjasnienie: te ciagi 10 lat temu to byly zwyczajowo piatek wieczor" sobota cal
                    > y dzien" niedziela caly dzien...
                    _______________________________________________________________.
                    Czyli: Pelna kontrola picia przez naduzywajacego alkoholu - drobnopijoczka...!
                    Tego nie moze dokonac zaden chory alkoholik...!
                    A...
                • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 18:37
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > Jest tez roznica w samym charakterze, jak mowie- alkoholik ktory idzie w ciag n
                  > ie ma juz przyjenosci z picia po 2 dniach, kazdy kto pil ciagami to powie.
                  _____________________________________________________________________.
                  Tu znowu potwierdzasz, ze chory alkoholik pije bo musi, a pijoczek nie musi a pije...!
                  A...
            • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 18:35
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
              > Alkoholik taki jak ja pije bo uwielbia pic...
              - - - - - - - - - - - - - -
              łoj Mania, jaki z ciebie alkoholik, toz ja mowil tobie, ze
              ty tylko drobnopijoczek...!
              ___________________________________________________.
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
              > ... Alkoholik ciagowy nie lubi pic, a pije, alkoholik normalny pije bo lubi.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Ty mowisz o koniach pociagowych...!?
              Czy chcesz wylapac roznice pomiedzy pijoczkiem a chorym alkoholikiem...!?
              A...
        • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 18:29
          beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
          > ...Roznica miedzy alkoholikiem i osoba 'normalna' jest taka wedlug mnie, ze alkoho
          > lik lubi pic i nic wiecej, a inni lubia pic ale oprocz tego lubia inne rozrywki
          > i aktywnosci, czesc moze nawet bardziej niz alkohol.
          _____________________________________________.
          Alez ty beka pier_dzielisz, jak po wypadku...! ;-)
          To wlasnie dlatego alkoholik pije, bo lubi na maxa ten
          "sport", (czyt, te "inne rozrywki"...!) ;-)
          A...
    • marakuya Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 19:40
      Podobno alkohol w umiarkowanych ilościach jest nadzwyczajnie zdrowy. Nawet w większych ilościach jest mniej szkodliwy niż całkowita abstynencja. Ponieważ ludzie działają stadnie, to przeróżne opinie mają na nich wpływ. Dawniej "normalni" pili alkohol parę razy w roku, ale w konkretnych ilościach, a obecnie piją często, ale bardzo umiarkowanie.
      Kiedyś miałam do siebie pretensje, gdy przemknęła mi myśl, że byłoby miło napić się wina. Obecnie pozwalam sobie nie tylko na myśl, ale przecież nie codziennie.
      Nie pozwalam sobie natomiast palić papierosów.
      Uzależnienie od nikotyny, to w moim przypadku reakcja wybitnie nerwicowa. Przeszło mi. Już nie muszę palić, już wolno mi czasami pić alkohol. Nie wiem, jak inni, ale ja czasami to lubię.
      • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 10.05.12, 23:39
        gdzie Ty tak przeczytala(e)s?
        calkowita abstynencja jest zdrowsza od wiekszysch ilosci?;-)
        marakuya napisała:

        Nawet w wi
        > ększych ilościach jest mniej szkodliwy niż całkowita abstynencja.
      • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 18:41
        marakuya napisała:
        > Podobno alkohol w umiarkowanych ilościach jest nadzwyczajnie zdrowy. Nawet w wi
        > ększych ilościach jest mniej szkodliwy niż całkowita abstynencja...
        _____________.
        Chore bzdury...!
        A...
        • marakuya Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 18:11
          Chore bzdury?: dobrydietetyk.pl/czytelnia/177/na-zdrowie/

          • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 20:05
            marakuya napisała:
            > Chore bzdury?: dobrydietetyk.pl/czytelnia/177/na-zdrowie/
            ______________________________________________________.
            Cos takiego mogl napisac tylko majacy juz problemy alkoholowe...!
            Kazdy o tym wie i oczywiste jest to, ze pijacy alkohol Francuzi i
            mieszkancy krajow poludniowej Europy maj najmniejsza zachorowalnosc
            na choroby sercowe, zato jedna z najwiekszych zachorowalnosci na
            marskosc watroby (rak, zoltaczka i grabarz...!).
            Mowia takze (ci durni), ze alkohol pomaga zasnac... - To takze prawda,
            ale czy ten sen jest potem zdrowy i pozwala wypoczac...? - NIE...!
            Poniewaz kazda najmniejsza ilosc spozytego alkoholu musza potem podroby
            przerobic chemicznie na czynniki pierwsze, czyli organizm zamiast spac - pracuje
            w nocy... - A rano wstajesz potem zamulona do pracy...!
            Takich przykladow jest multum, ale slyszec je chca tylko ci, ktorzy nie szukaja
            innej drogi na skroty i nie sa jeszcze (lub juz) uzaleznieni...!
            A...
            • marakuya Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 20:57
              Podobno głodówki świetnie regenerują. Podobnie, jak umiarkowane dawki alkoholu. Jestem już po kilku głodówkach, więc może zaprzestanie palenia ma z tym jakiś związek?
              Przepraszam, ale pijący od czasu do czasu, wydają mi się sympatyczniejsi, bardziej wyluzowani.
              Jak już poznało się przyjemne działanie alkoholu, to abstynencja wydaje się ciężką pracą, czymś przeciwnym naturze. Jak to? Zawsze i do końca życia?
              • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:00
                naprawde? z czasem zeby miec ten sam 'efekt' trzeba pic wiecej i wiecej i wiecej....
                marakuya napisała:

                > Podobno głodówki świetnie regenerują. Podobnie, jak umiarkowane dawki alkoholu.
                > Jestem już po kilku głodówkach, więc może zaprzestanie palenia ma z tym jakiś
                > związek?
                > Przepraszam, ale pijący od czasu do czasu, wydają mi się sympatyczniejsi, bardz
                > iej wyluzowani.
                > Jak już poznało się przyjemne działanie alkoholu, to abstynencja wydaje się cię
                > żką pracą, czymś przeciwnym naturze. Jak to? Zawsze i do końca życia?
              • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:33
                marakuya napisała:
                > ... Przepraszam, ale pijący od czasu do czasu, wydają mi się sympatyczniejsi, bardz
                > iej wyluzowani....
                ________________________________________.
                Na tobie moze takie wrazenie robia...!?
                Ale na mnie ty nie sprawiasz takiego wrazenia...! :-(
                A...
          • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 20:58
            alez oczywiscie, pewne zwiazki zawarte w alkoholu sa jak najbardziej zdrowe. ale nie oznzcza to ze picie akoholu jest zdrowe, bo te zwiazki ktore sa w alkoholu mozna spokjnie 'pobierac' gdzie indziej w innej postaci, w zdrowej wersji.

            to co naukowcy pisza, i to jak interpretuja wyniki badan trzeba brac z przymrozen oka i podchodzic do tego krytycznie.

            no i oczywiscei trzeb rowniez wziac pod uwage ze takie publikacje pojawiaja sie na 'prosbe' koncernow produkujacych alkohol ktore zyja nie z ludzi ktorzy 'pija dla zdrowia' (czyli w saldowych ilsciach) tylko z tych ktorzy pija duzo i bardzo duzo....no i trzeba jakies wyniki badan propagowac ktore mowia ze alkohol tak naprawde jest zdrowy! Towar musi sie sprzedawac....
            [/b]marakuya napisała:

            > Chore bzdury?: dobrydietetyk.pl/czytelnia/177/na-zdrowie/
            >
            >
            • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:05
              przepraszam za literowki; chcialam napisac ze takie art. czesto pojawiaja sie na 'prosby' producentow alkoholu. (nie koniecznie zawsze)
              ta_ruda napisała:

              > alez oczywiscie, pewne zwiazki zawarte w alkoholu sa jak najbardziej zdrowe. al
              > e nie oznzcza to ze picie akoholu jest zdrowe, bo te zwiazki ktore sa w alkohol
              > u mozna spokjnie 'pobierac' gdzie indziej w innej postaci, w zdrowej wersji.
              >
              > to co naukowcy pisza, i to jak interpretuja wyniki badan trzeba brac z przymroz
              > en oka i podchodzic do tego krytycznie.
              >
              > no i oczywiscei trzeb rowniez wziac pod uwage ze takie publikacje pojawiaja sie
              > na 'prosbe' koncernow produkujacych alkohol ktore zyja nie z ludzi ktorzy 'pi
              > ja dla zdrowia' (czyli w saldowych ilsciach) tylko z tych ktorzy pija duzo i ba
              > rdzo duzo....no i trzeba jakies wyniki badan propagowac ktore mowia ze alkohol
              > tak naprawde jest zdrowy! Towar musi sie sprzedawac....
              > [/b]marakuya napisała:
              >
              > > Chore bzdury?: dobrydietetyk.pl/czytelnia/177/na-zdrowie/
              > >
              > >
            • marakuya Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:22
              Tylko, że mam dość specyficzne obserwacje. Widzę, że rzeczywiście nadużywający kończą dość szybko, natomiast "koneserzy", długo cieszą się dobrym zdrowiem.
              Ojciec mojej koleżanki, przez całe życie zawodowe, dość ostro poczynał sobie z alkoholem, natomiast jej matka była absolutną abstynentką. Na starość, ojciec jest w świetnej formie, a matka zapadła na Alzheimera. Takich przykładów mogłabym podać więcej. Nie mówię o piciu jakichś ogromnych ilości, bo to par excellence jest niezdrowe.
              • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:36
                marakuya napisała:
                > Tylko, że mam dość specyficzne obserwacje. Widzę, że rzeczywiście nadużywający
                > kończą dość szybko, natomiast "koneserzy", długo cieszą się dobrym zdrowiem.
                > Ojciec mojej koleżanki, przez całe życie zawodowe, dość ostro poczynał sobie z
                > alkoholem, natomiast jej matka była absolutną abstynentką. Na starość, ojciec j
                > est w świetnej formie, a matka zapadła na Alzheimera. Takich przykładów mogłaby
                > m podać więcej...
                __________________________________________________________________.
                Ja takze znalem jednego takiego co to nie pil ani nie pali a zmarl majac 2 lata...! :-(
                A...
              • ta_ruda Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 21:43
                i to jest twoj 'dowod' na to ze picie to nic zlego dla zdrowia? matka moze zostala wykonczona 'dosc ostrymi poczynaniami meza z alkohole'....

                to ja ci opowiem taka historie: mowia ze po alkoholu nie mozna prowadzic bo mozna spowodowac wypadek; a moj wujek juz tyle razy jezdzil po pijaku i nic mu sie nie stalo..wniosek z tego taki ze po alkoholu mozna smialo za kierownice siadac

                marakuya napisała:

                > Tylko, że mam dość specyficzne obserwacje. Widzę, że rzeczywiście nadużywający
                > kończą dość szybko, natomiast "koneserzy", długo cieszą się dobrym zdrowiem.
                > Ojciec mojej koleżanki, przez całe życie zawodowe, dość ostro poczynał sobie z
                > alkoholem, natomiast jej matka była absolutną abstynentką. Na starość, ojciec j
                > est w świetnej formie, a matka zapadła na Alzheimera. Takich przykładów mogłaby
                > m podać więcej. Nie mówię o piciu jakichś ogromnych ilości, bo to par excellenc
                > e jest niezdrowe.
                • wolfbreslau Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 21.05.12, 12:43
                  pytanie zasadnicze:
                  po co pija normalni ?
                  po co my pilsmy?
                  a skutki tych pic bywaja wielokrotnie identyczne....zresztą, cała ta dyskusja jest bez sensu, jak każda dyskusja pijaków i na temat pijactwa. :-)
                  wiosna w bikini, to jest temat sensowny
                  • aaugustw Re: Normalni alkoholicy 21.05.12, 17:25
                    wolfbreslau napisał:
                    > pytanie zasadnicze:
                    > po co pija normalni ?
                    > po co my pilsmy?
                    __________________________________________________________.
                    Pytasz, wiec odpowiadam:
                    Na pytanie pierwsze moge dac odpowiedz z wlasnego doswiadczenia...
                    Na pytanie drugie musisz sam sobie odpowiedziec...!
                    A...
                    • wolfbreslau Re: Normalni alkoholicy 21.05.12, 17:56
                      aaugustw napisał:

                      > Pytasz, wiec odpowiadam:


                      czy ja wiem ??? czy ja o cos pytałem . to była retoryka Guciu . taka metoda narracji. jak cos dla mnie bez sensu , to i nie oczekuje odpowiedzi na "pytania" o to .
                      skup sie na naprawie kosiarki lepiej, bo czytanie z zrozumieniem raczej Ci nie idzie na dobre. a mnie juz nawet nie smieszy jak kiedys.
                      jestes po namolny Guciek i nudny z tym swoim wscibstwem i podskakiwaniem jak pajacyk na sznurku
                      hey :-)
                      • aaugustw Re: Normalni alkoholicy 21.05.12, 18:01
                        wolfbreslau napisał (do A...):
                        > ... jestes po namolny Guciek i nudny z tym swoim wscibstwem i podskakiwaniem jak pa
                        > jacyk na sznurku
                        _____________________________.
                        Co cie tak znowu zdenerwowalo...!? :-(
                        A... ;-)
                        • wolfbreslau Re: Normalni alkoholicy 21.05.12, 18:10
                          przynudzasz i tyle. ani lekkosci , ani humoru. ot taki stary piernik upierdliwy i bez umiejtnosci zabawy slowami.
                          nie denerwujesz mnie Guciu :-)
                          nie szkoda Ci czasu na analizy i autokreacje ?
                          napisz cos z jajem i wesolego.....tylko prosze: nie o tesciowych, blondynkach i tego typu , bo to mnie kompletnie nie smieszy.
                          lubie sobie pogadac, pogapic na piękne rzeczy i Kobiety ...ale na litosc boską, to musza byc piekne Kobiety. a nie jakies Barbie
                          hey
                          • aaugustw Re: Normalni alkoholicy 21.05.12, 18:55
                            wolfbreslau napisał (do A...):
                            > ... napisz cos z jajem i wesolego.....tylko prosze: nie o tesciowych, blondynkach i
                            > tego typu , bo to mnie kompletnie nie smieszy.
                            ________________________________________.
                            Prosisz, wiec spelniam twoja prosbe... - Nie lubisz
                            tego i tamtego, a co powiesz o poezji...? - Znasz niem.?
                            Niedawno pisales o wiosnie w majtkach...
                            "Wenn die Sonne sticht in´s Korn,
                            und der Mutter juckt es vorn,
                            und der Vater hat ein Stender,
                            dann ist Frühling im Kalender."
                            A... ;-)
    • wolfbreslau Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 19.05.12, 11:41
      jest rzecza charakterystyczna, ze "srodowisko" alkoholikow intetrnetowych --nijak sie ma do realu. w zwyczajnym srodowisku AA, terapiowym, lub poprostu niepijacego alkoholika/ bo i takich jest zdecydowana wiekszosc/..wszystkie tutejsze dywagacje, rozwazania bylyby smieszne. tam jest wszystko niemal prostsze, zwyczajniejsze,NORMALNIEJSZE , skuteczniejsze i oczywiste. owszem, bywa pewna grupa "guru" i innych nawiedzonych , dla ktorych calym swiatem jest :towarzystwo niepijacych , zloty, warsztaty, literatura prohibicyjna, rozwijajacy sie permanetnie duchowo itd etc. ale oni sa jakims promilem dewiantow trzezwosci. nieco hałasliwym i widocznym na pierwszy rzut oka, co czasami myli i zniechęca osoby szukajace pomocy i ratunku, ale...olać ich. co prawda potrafia byc szkodliwi w swoim fanatycznym zapale i żarliwej zazdrości o sukcesy i pochwały, wiec tym bardziej ich olać. świat nie jest sprawiedliwy, wszystkich cierpiacych sie nie da uratowac, ja przynajmniej nie zamierzam :-))) . wlasciwie to kazdy sam jest kowalem wlasnego losu i jako taki sam sobie pościele łóżeczko , lub ławke w parku. jego brocha. i tym akcentem pozdrawiam wszystkich w ładny majowy dzień. ja dzis pracuje po południu, jutro tez, ale poniredziałek i wtorek mam wolne, wstawie zeba u dentysty i jade na motor, lub co innego wymysle na ten dwa dni. w końcu wiosna :-) kobiety ładniej pachną, mają piekne biodra i dekolty...acha zapominiałem . przeciez ja nie lubie kobiet :-)) chyba , że rude blondynki
      • deoand Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 12:29
        No augusty i dojczki dostały w kuper a angole górą .No i beka musi jak normalny angol wypić piwo za zwycięstwo a ty august również musisz wypić monachijskie piwo jako gest solidarności z przegranymi .
        A Drogba podobno odchodzi z Chelsie pewno na zasadzie Murzyn zrobił swoje -Murzyn może odejść a wczoraj Drogba zrobił wszystko najpierw wyrównał , potem sprokurował karnego a na końcu dobił Niemców !!!
        • e4ska Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 12:56
          Wziąłbyś się, Deo, za jaki aerobic albo podnoszenie ciężarów zamiast tracić czas na oglądanie cudzych skoków. Do tego jeszcze zrezygnowałbyś z wożenia de. po upiornych hotelach, ktore ktoś nastawiał na przeludnionych skrawkach pustyni. Zamiast biernej wiernej - co rok i lata przeminą - pseudoturystyki czy kibicowania ludzikom na szklanym ekranie mógłbyś pomalować drzwi od windy, bo płotu w robocie brak (oglądając pewien film dobrnęłam do odrapanych drzwi i mnie zemdliło - estetycznie).

          W efekcie nieruchawego żywota, w wieku jeszcze całkiem niestarszym, wypić stosownego koniaka nie sposób, bo się fizyczne jestestwo rozleniwiło i tego nie strawi, tamtego nie przełknie, a to wydali w stanie nienaruszonym przy okropnych łomotach i palpitacjach.

          Sport nieamatorski zabija. Obserwujących.
          • deoand Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 13:30
            Nawet jeśli eska prawisz mądrze i słusznie to obecny ro jest wyjatkowy i nie sprzyja większej aktywności fizycznej " Normalnych i Uzależnionych " kibiców ponieważ właśnie skończyło się Pierwsze Wydarzenie z Wielkiej Triady czyli Finał Ligii Mistrzów a już w czerwcu Mistrzostwa Europy w piłce noznej i to w Polsce a pod koniec lipca Igrzyska Olimpijskie w Londynie .... Jest co oglądać i trzeba to oglądać -koniecznie- to obowiązek kibica i tu trzeba oddać honor dyżurnej feministce III RP nijakiej Szczuce , która stiwerdziła na wizji, że piłka zaspakaja samcze instynkty kibiców czy coś w podobie i to prawda ale zapomniała dodać , to co poza wizją czyli kobiety do garów a chłopy do telewizora i wszyscy jak jedna drużyna narodowa - normalni czy uzależnieni do puszek z piwem albo za zwycięstwo albo za porażkę .
            Hej chłopy do roboty !!!

            Nawet august trochę tej bawarskiej pianki łyknie nie mówiąc o esce !!!
            • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:12
              deoand napisał:
              > Nawet august trochę tej bawarskiej pianki łyknie nie mówiąc o esce !!!
              _______________________________________.
              E tam pianka, jestem zwolennikiem smietanki...!
              W pozostalej tresci nawet sie zgadzam z Toba !!
              Dlatego wymyslili wiagre dla kobiet, zeby dluzej
              w kuchni staly...!
              A... ;-)
          • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:06
            e4ska napisała (do Deo...):
            > Wziąłbyś się, Deo, za jaki aerobic albo...
            > Sport nieamatorski zabija. Obserwujących.
            _____________________________________.
            Widze Eska, ze jednak korzystajac z rowerka
            szybciej mozna sie dostac na Forum...! ;-)
            Ja dzisiaj wszystko zalatwiam pieszkom, stad
            wiec moje opoznienie...! :-(
            A... ;-)
            Ps. Mylisz sie i tu, ze "sport nieamatorski zabija. Obserwujących."
            Ponoc jest wrecz przeciwnie...(!?).
            Przynajmniej tak gdzies to wyczytalem...
        • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:02
          deoand napisał:
          > No augusty i dojczki dostały w kuper...
          _________________________________.
          Zapewne zdziwisz sie Deo, gdy powiem,
          ze taki byl moj typ...!
          Przez to i "kibicowalem" za Angolami...!
          A za niedlugo bede juz tylko kibicowal D.
          A... ;-)
          • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:17
            aaugustw napisał:
            > A za niedlugo bede juz tylko kibicowal D.
            ___________________________________.
            A´propos: Moglem miec 1 bilet na mecz we
            Wroclawiu (Grecja i ktos tam jeszcze z Waszej
            grupy, ale nie PL) - odmowilem koledze z AA...
            A...
          • deoand Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:24
            To jest naprawde dziwne w tej piłce -z przebiegu gry powinni wygrac Niemcy bo nawet nie wiem czy Angole z kilka razy strzelili na bramkę - no oprócz bramki oczywiscie a Niemcy strzelali i.... nic , nawet karnego przestrzelili , Ale tak juz jest , nieważne czy nawrót bierze ciebie n-razy ale nie napijesz się i wygrywasz a jak nie masz wcale nawrotu a raz ciebie złapie i napijesz sie to niestety przegrywasz.. Jak w piłce nożnej !!!
            • aaugustw Re: 'Normalni' i 'alkoholicy' 20.05.12, 16:43
              deoand napisał:
              > To jest naprawde dziwne w tej piłce -z przebiegu gry powinni wygrac Niemcy bo n
              > awet nie wiem czy Angole z kilka razy strzelili na bramkę - no oprócz bramki oc
              > zywiscie a Niemcy strzelali i.... nic , nawet karnego przestrzelili , Ale tak j
              > uz jest , nieważne czy nawrót bierze ciebie n-razy ale nie napijesz się i wygry
              > wasz a jak nie masz wcale nawrotu a raz ciebie złapie i napijesz sie to niestet
              > y przegrywasz.. Jak w piłce nożnej !!!
              _________________________________________________________________.
              Uzywajac powyzszego porownania, widze inaczej przebieg tego spotkania, ktory
              doprowadzil Anglikow do wygranej i zwyciestwa... - Otoz to byl caly ich Program,
              ktory oni otrzymali i ktorego sie nauczyli a potem konsekwentnie w realu realizowali... - Wiedzieli, ze nie maja zadnych na zwyciestwo w otwartej walce z takim Goliatem i
              przeciwnikiem, w dodatku na jego boisku...
              Ci zawodnicy mieli swoj Program, a Bawarczycy mieli tylko luzne slawy..!
              A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka