dluga36
20.06.12, 20:58
jestem tu po raz pierwszy ...trudno pozbierać myśli
jak po krotce opisać moja sytuacje , żeby zostać zrozumiana ,jak poskładać myśli i ubrać je w słowa ....
mój maż jest alkoholikiem ,mamy troje dzieci ,mieszkamy w Anglii 7 lat
po raz kolejny maż wpadli w ciąg , był dwa razy na terapii po pierwszej nie pil ponad 6 lat ,druga zaliczył w 2010 roku zwolniłam się z pracy żeby mógł pojechać na trzy miesiące do polski na terapie ,z terapii nie skorzystał w pełni tzn chodził na nią tylko ze on oprócz picia ma takie swoje skłonności do czatów i kobiet ( taki jego zamiennik na czas nie picia )
i tak się złożyło ze na terapii była dziewczyna która wpadła mu w oko i on jej ,i to już spowodowało ze nie otworzył się w pełni na terapie ,nie był szczery ....
zaraz po przyjezdzie wszedl na czat poznal tam dziewczyne z ktora regolarnie spotykal sie sypiał przez 3 miesiące ,o wszystkim dowiedziałam się już gdy był w Anglii ,codziennie pisał jak mnie kocha i tęskni i ze jak wróci wszystko mi wynagrodzi ....
po raz kolejny wybaczyłam ,nie pierwsza zresztą zdradę ...
dla czego wybaczyłam ? bałam się ze nie dam sobie rady sama w Anglii ,o powrocie do Polski nie ma mowy dzieci się tu uczą dość długo ....
w kwietniu tego roku zmarła mu mama ... zapiła , było za późno na pomoc ...
myślałam ze przemyśli to co się wydarzyło ,ze to będzie ten czas gdy na dłużej wyjdzie z nałogu ,po raz kolejny się pomyliłam ...
po raz kolejny stracił prace ,ja mam już dość jestem gotowa ( chyba ) żeby spróbować żyć bez niego ,kolejny raz mi powtarza ze mnie kocha
ale ja już nie mam siły mecze się , pomału mnie zabija jego picie ,wiem jak cierpią dzieci ,ja już nie jestem w stanie panować nad emocjami ,nie jestem w stanie tego ukrywać
chciała bym odejść , zostawić go z jego piciem ....
ale technicznie nie jest to proste ,on nie chce się wyprowadzić - bo nas kocha
mi z trojka dzieci ciężko czego kolwiek szukać , muszę prosić o pomoc rożnych ludzi w kolo
wiem ze jak uruchomię ta machinę to nie będę mogła się zatrzymać ,ale wiem tez ze kiedyś wytrzeźwieje ....to male miasto , mnóstwo polaków ...
pisze ze jestem gotowa odejść ,ale mam wyrzuty sumienia ze narobię mu smrodu ....
gdyby to było możliwe uporać się samemu z tym nie wahała bym się ani chwili
teraz ciągle zadaje sobie pytanie odejść już ,czy zaczekać aż wytrzeźwieje....
żeby był świadomy....