Dodaj do ulubionych

Dlaczego AA?

23.10.12, 10:08
Kochani wczoraj kupiłam nową książke , Ojca Duvala i chciałabym żebyście na tym forum pisali o Waszych przeżyciach w AA. Ojciec Duval, śpiewający ksiądz, alkoholik tak opisał swoja pierwszą wizytę." Gasrdło mi sie ścisnęło.Minęlo 10 sekund.I wreszcie się ośmieliłem:Mam tego dość, dość, dość.-Masz czas Lucien.Juz przeszedłeś pierwszy krok naszej metody, która ma ich dwanaście.Przeczytam Ci o nim:"Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i że przestaliśmy kierowac własnym życiem" Chciałem przestac pić , ale nie mogę. Bo na tym polega choroba Lucien.Ja tak samo nie mogłem.Nikt tu z obecnych nie mógł tego zrobić.Zachowaj odwage , cirpliwości Lucien.
Alkoholik musi doświadczyć, na własnej skórze, że nie wychodzi z tego łatwo i że zabłocone ślady naszych kroków długo jeszcze będą widoczne na posadzce.
Wbijcie sobie do głowy raz na zawsze:AA nie jest towarzystwem łatwych zachet dla chorych Oni nie ukrywaja prawdy pod pięknymi słowami, które by pomniejszały to co jest dramatyczne. Natomiast AA Ww grupie starają się, by każdy poznał prawdę o sobie i radził sobie dzięki otrzymanemu światłu.
Zachęt i przyjaźni miałem wystarczająco poza AA.Natomiast swiatła dla uchwycenia nieuchwytnego związku pomiędzy nieszczęściem , a winem , tego potrzebowałem.
Gdy Pierre odwoził mnie do domu moje zmartwienie ustąpiło.Śmialiśmy się w jego wozie.To nie zdarzyło mi sie od dawna.Tylko tyle , że musiałem poprzestać na tym na ulotnej chwili.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Dlaczego AA? 23.10.12, 11:30
      grazkavita napisała:
      > ... kupiłam nową książke , Ojca Duvala i chciałabym żebyście na tym
      > forum pisali o Waszych przeżyciach w AA...
      _____________________________________________________________.
      Coz, moja przygoda z samym soba - w AA, nie miala takich spektakularnych
      chwil, jak to bylo u Billa, czy ojca Duval... - Moj kontakt z AA rozpoczal sie z
      musu, pod presja mojej zony i dla swietego spokoju tam chodzilismy (Mityngi
      otwarte). Nie zapomne tego, jak w poczatkowym okresie uczeszczania na te
      spotkania, moj zaciekly przeciwnik, a pozniejszy moj sponsor duchowy, zwrocil
      sie do mnie po imieniu i powiedzial abym tylko chodzil na Mityngi to nie bede
      musial wiecej pic a przy tym bede jeszcze szczesliwym... - Przytaknalem mu
      wtedy glowa i pomyslalem; ten to przepil swoj rozum... - No bo, jak mozna byc
      szczesliwym i nie pic...? - A swieta, a urodziny, imieniny, pogrzeb, wyplata,
      mecz w TV, itp... przeciez to butelka musi stac na stole i trzeba sie napic...!
      Tak mialem zakorzeniona we krwi te chora tradycje, ktorej musialem sie uczyc
      pozbyc... - I tak to sie u mnie stalo wraz z uplywem czasu, ale to nie bylo tak jak
      zapalenie swiatla, lecz bardzo powolny proces...
      A...
    • kreska54 Nie tylko AA 23.10.12, 12:40
      AN, AS ,AŻ, Al Anon, DDA i inne mityngi...
      to dla każdego uzależnionego wsparcie żywym słowem ludzi,
      którzy teoretyczną wiedzę zdobytą na terapii zastosowali na sobie
      i teraz na mityngach uzupełniają ją doświadczeniem innych.

      Ciepło i akceptacja to bezcenne wsparcie grupy dające poczucie bezpieczeństwa,
      a praca nad sobą i Program 12 kroków dopełniają całości.
      • aaugustw Re: Nie tylko AA 23.10.12, 13:46
        kreska54 napisała:

        > AN, AS ,AŻ, Al Anon, DDA i inne mityngi...
        > to dla każdego uzależnionego wsparcie żywym słowem ludzi,
        > którzy teoretyczną wiedzę zdobytą na terapii zastosowali na sobie
        > i teraz na mityngach uzupełniają ją doświadczeniem innych.
        >
        > Ciepło i akceptacja to bezcenne wsparcie grupy dające poczucie bezpieczeństwa,
        > a praca nad sobą i Program 12 kroków dopełniają całości.
        __________________________________________________.
        Dodam tylko, ze na Mityngach AA nie ma juz miejsca na zadne
        teorie i nauki terapeutyczne, lecz uczestnicy wszystkich tych
        wyzej wymienionych przez Kreske Wspolnot 12-krokowych
        opieraja sie na jednym jedynym do tej pory wynalezionym
        przez alkoholikow Programie, dostosowujac Go do swoich
        uzaleznien oraz potrzeb, dzielac sie swoimi doswiadczeniami,
        ktore wskazuje im Program 12 Krokow (Stopni) i 12 Tradycji AA...!
        A...
    • jerzy30 .Minęlo 10 sekund 23.10.12, 15:34
      4 lata mi zabralo zanim po pierwszym spotkaniu w AA w koncu zassalem w czym rzecz - znaczy sie chodzilem i nie chodzilem, pochlalem jeszcze kilka razy [bez przyjemnosci]
      A wszesniej byly inne jeszcze proby jak "tabletki na niepicie" i inne gowno sprzedawane przez medyczne hieny. Chyba ze trzy lata.
      AA juz po pierwszym spotkaniu "zabralo" mi smak i walor wodki.
      I tak do dzisiaj - bez gorzaly.
      Ciezka to droga. Ale warto nia isc.
      • grazkavita Świdectwo prawdy 29.10.12, 23:01
        "Gdy chory , który jeszcze pije chce się dowiedzieć na czym polega metoda AA,jest często rozczarowany naszymi wyjaśnieniami, nie rozumie jak mu to może pomóc.Ciągle odpowiadam, ja również nie...Ale spróbuj jeszcze.Przyjdź zobacz, przyjdź żeby zobaczyć.
        Wobec chorego AA nie tracą czasu na udowadnianie teoretycznej możliwości jego wyzdrowienia, oni go zapraszają by się przyjrzał, by dotknął własnymi rękami ich blizn jeszcze świeżych."
        Kiedyś poznałam bardzo otyłą kobiete i pomyślałam sobie , że ona chyba z tej otyłości już nie wyjdzie.Po latach spotkałam ją znowu, ale szczupłą i piękną..Ten widok, to świadectwo kazało mi szukać sposobu na pozbycie sie mojego obżarstwa i za każdym razem kiedy ją spotykam wydaje mi się, możliwe dobić do właściwej wagi.Myślę, że wielu potrzebuje takiego świadectwa....
        • aaugustw Re: Świdectwo prawdy 30.10.12, 10:20
          grazkavita napisała:
          > "Gdy chory , który jeszcze pije chce się dowiedzieć na czym polega metoda AA,je
          > st często rozczarowany naszymi wyjaśnieniami, nie rozumie jak mu to może pomóc.
          > Ciągle odpowiadam, ja również nie...Ale spróbuj jeszcze.Przyjdź zobacz, przyjdź
          > żeby zobaczyć.
          > Wobec chorego AA nie tracą czasu na udowadnianie teoretycznej możliwości jego
          > wyzdrowienia, oni go zapraszają by się przyjrzał, by dotknął własnymi rękami i
          > ch blizn jeszcze świeżych."
          > Kiedyś poznałam bardzo otyłą kobiete i pomyślałam sobie , że ona chyba z tej
          > otyłości już nie wyjdzie.Po latach spotkałam ją znowu, ale szczupłą i piękną..T
          > en widok, to świadectwo kazało mi szukać sposobu na pozbycie sie mojego obżarst
          > wa i za każdym razem kiedy ją spotykam wydaje mi się, możliwe dobić do właściwe
          > j wagi.Myślę, że wielu potrzebuje takiego świadectwa....
          _________________________.
          Ladnie to napisalas - Grazka...!
          Tak to tam dziala... - Tam mozna spotkac te zywe swiadectwa tego, ze jednak mozna...!
          A...
          • miskolaj Re: Świdectwo prawdy 02.11.12, 22:26
            nie mozna tego nikomu wytlumaczyc, nie mozna przekazac...nawet czesto bywa tak, ze jak sie juz tam czlowiek doczlapie to dłuzszy czas nie umie powiedziec dokladnie jak to dziala....ale jest jeden warunek, zeby to dzialalo, trzeba bardzo pragnąc przestac pic...inaczej to chyba nie ma sensu...
            moje doświdczenie...
            poszłam tam mialam chyba druga dobe abstynencji, mialam kilugodzinny atak leku, bylam spralizowna, nie mogłam myslec, miałam nawet jakas delirke nerwowo alkoholowa...poszłam tam i zostałam, po pierwszym mitingu poszłam na lody z 15 osobami do parku..jak? nie wiem...wkleiłam się w nich, oni we mnie..wiedziałam wtedy jedno, ze trafiłam w jakies miejsce gdzie ludzie nie pija i nie dziwia sie mojemu stanowi,nie smieja sie ze mnie, nie wypytuja, nie atakuja mnie, usmiechaja się, nie przygladaja się nachalnie, siedza tam i tworza dobra atmosfere, ja jakby chce uciekac, choc nic nie mowie, oni jakby mnie zatrzymuja, choc nic nie mowia......i opowiedzieli mi jak pili, jak im bylo źle, jak przestali pic, jak dlugo nie pija i jak tu wracaja by nie pic, nie rozumiałam nic, sensu, programu, tego co czytali, ale usłyszałam, ja kasia alkoholiczka nie pije 5 lat, potem ja Stefan alkoholik nie pije 13 lat...itd..chyba tylko to wtedy słyszalam,,pomysłałam to jest mozlwie, to jest namacalne, to jest piekne, ja tez kiedys tak bede mogła, i tak chodziałm codziennie - nie wiem czemu, a po 3 tygodniach pomyślałam dopiero pierwszy raz, ze chodziłam tam i ja magda alkoholiczka nie pije 21 dni:) jak tam poszłam pierwszy raz nie umialam pomyslec, ze wytrzymam tydzien....to był kosmos, ale Ci ludzie mowili dziwne rzeczy, mowili wytrzymaj tylko dzisiaj do wieczora, to ja wytrzymywałam, potem wytrzymywalam do mitingu i znowu do wieczora:) czułam sie im to winna, za to ze tak mnie ciepło przyjeli, a potem to juz pomyslalam kurcze skoro dalam rade 3 tygodnie dam rade chyba dłuzej i to dłuzej jeszcze trwa:)
            co mi daje AA - to toszke wciaz dla mnie alternatywny swiat ludzi, ktorzy yzja inaczej, lepiej, na trzezwo, ktorzy sie wspieraj, którzy sie o sobie martwia, którzy ze soba rozmawiaja, którzy moga na siebie liczyc, którzy nie sa doskonali, ale przyznaja sie do błedów i wstydza sie błedów, ktorzy dostrzegaja drugiego czlowieka, jego strach, cierpienie, ale wiedza tez,, ze trzezwosc to jest działanie, to praca...to dla mnie swiat w którym zwalniam, w którym jestem soba, w którym mowie prawde o sobie, w którym ucze się jak inni poradzili sobie z problemami, swiat w którym słucham co uratowało zycie innym, jakie popełnili błedy i czego żałują, to swiat w którym poznaje siebie - Magde alkoholiczke, to swiat w którym dpowiedziałam sie zarówno, ze moja matka alkoholiczka zarniła mnie, ale ja alkoholiczka musze jej wybaczyc i przestac zachowywac się jak ropuszczona gó...ara, bo ranie innych i wiele, wiele innych rzeczy tam dostaję, w tym swiecie:)
            miałam kilku terapeutów, psychiatrów, wczesniej, byly rozne rady, poszla kupa szmalu, ale teraz to jest prostsze troche, jest 12 kroków, jest dojrzewwanie, jest przemiana, jest ciezka praca, jest wybaczenie, jest wsparcie kiedy sie potkne, jest doping, jest wspólna, jest telefon do przyjaciela, jest rozmowa, jest dzielenie się doswiadceniem....

            dla mnie AA to nie tylko wspólnota alkoholików, to wspólnota ludzi, ktorzy czesto zostali bardzo zranieni, a potem sami ranili, ale teraz choc czasem bardzo cierpią chcą przezywac to cieprpienie na trzezwo i zmieniac sie codziennie na lepsze ....i nie dziela sie tam na prezeów, prawników, nauczycieli, sprztaczki, na zamoznych i biednych, bo wszyscy sa równi wobec choroby, wobec bólu, wobec bezsilnosci i ciesza sie nawzajem swoimi radościami:) za darmo, bezinetresownie....
            ps. i kazdy jest potrzebny w aa, nawet swinia - bo przypomina mi, jaka bylam i jaka moge byc i jaka byc nie chce:)
            tak czuje dzis po pół roku do czego potrzebuje AA i do czego AA potrzebuje mnie:)
            • grazkavita Re: Statystycznie 03.11.12, 08:00
              "Czy dużo ulega nawrotom alkoholizmu w czasie przynależenia do grupy AA?
              Piędziesiąt procent nie przechodzi w ogóle nawrotu choroby i umiera spokojnie.
              Dwadzieścia pięć procent podlega kilku nawrotom alkoholizmu podlega kilku nawrotom, tak jak i ja, i kończy z alkoholizmem całkowicie.Pozostałych dwadzieścia pięć procent nigdy nie wyleczy się całkowicie, ale jeśli wiernie pozostają z nami, poprawiają się we wszystkich dziedzinach i dochodzą w końcu do tego , że czują się szczęśliwi.
              Tych , którzy nas porzucają spotykamy niekiedy na ulicy o wyblakłych oczach o zmierzwionej brodzie, strasznie postarzali z przekrwioną twarzą.A gdy któregoś z nich mijam na chodniku, patrzymy na siebie, jego oczy zachodzą łzami i moje też.
              O niektórych pozostałych dochodzi do mnie wieść w środku zimy, że nie dożyją wiosny:umierają na zapalenie płuc, z niedożywienia, przez utonięcie.Żona nie idzie na taki pogrzeb. Okropne. Nic nie mówię na ich temat, żeby was nie narazić na nieprzespaną noc.Ale oni oddają mi w ten sposób ostatnią przysługę:ja nie chcę umrzeć tak jak oni." cytat z "dziecko i księżyc" Ojca Duvala
              • margott70 Re: Statystycznie 03.11.12, 08:38
                grazkavita napisała:

                > "Czy dużo ulega nawrotom alkoholizmu w czasie przynależenia do grupy AA?
                > Piędziesiąt procent nie przechodzi w ogóle nawrotu choroby i umiera spokojni
                > e.
                Statystycznie to ja i mój kot mamy po 3 nogi. Skąd te 50 %? Ja, która powinnam być szczególnie uczulona na ten temat jakoś nie widzę, żeby co drugi alkoholik umierał. Brat mojego męża umarł w wyniku picia w wieku 27 lat. Mój R prawdopodobnie odziedziczył genetycznie słabiutką wątrobę, z którą się nie pieścił. Ale mówienie, że co drugi alkoholik umrze z picia to duża nadinterpretacja.


                • grazkavita Re: Statystycznie 03.11.12, 15:16
                  Margo źle zrozumiałas:co drugi alkoholik wychodzi z nałogu, co 4 wychodzi po nawrotach, a co 4 nigdy nie wychodzi z nałogu, ale jesli zostąnie w AA i tak jego życie zmieni sie na lepsze.
                  • margott70 Re: Statystycznie 03.11.12, 19:25
                    grazkavita napisała:

                    > Margo źle zrozumiałas:co drugi alkoholik wychodzi z nałogu, co 4 wychodzi po na
                    > wrotach, a co 4 nigdy nie wychodzi z nałogu, ale jesli zostąnie w AA i tak jego
                    > życie zmieni sie na lepsze.
                    Grazka...nie zwracaj na mnie uwagi...z moimi nerwami to tak średnio...
    • miskolaj Re: Dlaczego AA? 03.11.12, 09:29
      wszyscy kiedys umrzemy....najważniejsze, zeby zdążyć "przed", zeby poczuć sens,zeby zdążyc uwierzyć...
      szczerze mówiąc nie widze w ogóle sensu przytaczania tutaj takich statystyk, temat postu brzmi "dlaczego AA" i jak dla mnie te statystyki nie mają zadnego sensu, Ci bowiem, którxy już uznali swoją chorobę wiedza, ze jest śmiertelna, ale ja nie pije by zyc własnie, Ci którzy nie uznali mają gdzieś ile "pijaczków" gdzies tam ginie zimą na ulicy....
      ktos kto sobie bedzie chciał wątek o aa poczytac raczej nie zrozumie o co chodzi z ta statystyką i ja szcerze mówiąc tez nie rozumiem, czy to miało byc zaproszenie do rozmowy? ja w AA widzę ile osób i w jaki sposób sie uratowało i jak zyje by nie popłynąc i jak cieszy sie ze swojego trzezwego zycia dlategop AA
      • aaugustw Re: Dlaczego AA? 03.11.12, 11:00
        miskolaj napisała:
        > ... ja w AA widzę ile osób i w jaki sposób sie uratowało i jak
        > zyje by nie popłynąc i jak cieszy sie ze swojego trzezwego zycia
        dlatego AA
        _______________________________________.
        Suuuper slowa i suuuper podejscie do sprawy...! ;-)
        To jest sens Wspolnoty AA...! (a nie to; ilu tam umiera)
        A...
        • grazkavita Re: Niezwykła przyjaźń 10.11.12, 20:05
          Kolejny fragment z książki Duvala:
          "To czego ja nie moglem zrobić, czego nikt nie mógł zrobic, zrobiła grupa AA.Bez jakiegokolwiek nacisku.Przyjaźnia o specjalnej właściwości, której nigdzie indziej nie spotkałem.Ta przyjaźń jest godna pokochania.Alkoholik jest ujęty niezrozumiałym pięknem."
          "Ona jest poza tym pełna szacunku.Miałem dość dostawania po nosie, szeptów przyjaciół, ironicznych i pogardliwych uśmiechów przy bufecie w bistrach, ciężkich rąk na naszych współwinnych ramionach, oddechów skażonych głupim politykierstwem.I znów przychodzi mi na myśl właściciel bistra:"Idź wytrzeźwieć głupcze", gruba sól na żywa ranę."
          "Grupa nie udziela rad, wierzy w naszą budzącą sie rozwage.Grupa nie przeczy gdy ktoś mówi, że księżyc jest kwadratowy, bo wie, ze pod wpływem alkoholu wygaduje się głupstwa oraz , że istnieje potrzeba wzbudzenia zainteresowania."
          Przyjaźń AA jest wyrozumiała.Zanim ktoś zacznie mówić , grupa wie, jak ta historia się skończy.Gdy sie jest podnieconym spokój grupy rozbraja naszą żądzę zemsty.Jeśli ktoś poszedł do mamra grupa nie robi zdegustowanej miny.Jeśli mamy nawroty choroby przyjaźń to rozumie bez przybierania min pocieszycieli, połowa przez to przeszła.Jeśli się modlimy, grupa to rozumie.Jeśli bluźnimy, także.Jeśli zabijemy żonę , grupa nic nie mówi.Jeśli mówimy , że sufit jest trójkolorowy, grupa sprawdza odruchowo, ale sie nie odzywa.Przyjaźń niczego nie wypomina wybacza wszystko, rozumie wszystko."
          • aaugustw Re: Niezwykła przyjaźń 10.11.12, 20:55
            grazkavita napisała:
            > Kolejny fragment z książki Duvala:
            > "To czego ja nie moglem zrobić, czego nikt nie mógł zrobic, zrobiła grupa AA...
            ____________________________________________________.
            To prawda, ale to nie jest wszystko... - Po Grupie AA jest jeszcze
            zycie realne z Programem, no ale moze o tym pisze p. Duval w
            kolejnych fragmentach...(!?).
            Do jutra...
            A...
    • wolfbreslau Re: Dlaczego AA? 17.11.12, 12:09
      dla mnie sprawa charakterystyczna w AA jest wlasnie brak przezyc. jakas taka oschlosc moich zachowan i odbioru zachowan innych mityngowcow. wspolodczucia i zrozumienie, oraz utozsamienie sie z innymi alkoholami doswiadczylem tylko na terapii grupowej. choc szczerze mowiac i tak bylem najbardziej skupiony na sobie. w ogole zgubilem gdzies swoja empatie. niby ja mam, ale jakas taka sucha jest
      • miskolaj Re: Dlaczego AA? 17.11.12, 13:48
        to szkoda..empatia potrzebna do zycia jak powietrze, bez współodczuwania jestesmy jakby oddzieleni, jakby za w innym pomieszczeniu - tylko swoim, ale oddzielnym, pięknie jest wyjśc....:)drugi człowiek, nie tylko alkoholik daje nam wiele doznań.
        a na mitingach aa nie ma informacji zwrotnej, ale jesli sie przyjrzysz uwaznie zobaczysz na twarzach wspólczucie, cierpienie, zrozumienie,szok, wzruszenie, czasem łzy....to wszystko tam jest w sercach ludzkich, czasem to lepsze nawet, niz wypowiadanie, bo nie wszystko mozna ubrac w słowa, nie zawsze da sie dobrac odpowiednie słowa, a serce zawsze czuje to co powinno...o ile nie jest zmienione w bryłe lodu, ale ja juz widziałam jak się rozmrazały takie bryły lodu:)
        • deoand Re: Dlaczego AA? 18.11.12, 11:37
          Cytuję :dla mnie sprawa charakterystyczna w AA jest wlasnie brak przezyc.
          Bo chyba nie chodzi o przezycia ale o to , ze przynależymy do jakieś grupy i spotykamy się co tydzień i nadal jesteśmy trzeźwi ... a program - kto wogóle wie co to jest oprócz oczywiście augusta .
          • zdzislaw50 Re: Dlaczego AA? 18.11.12, 12:16
            deoand napisał;
            ... a program - kto wogóle wie
            > co to jest oprócz oczywiście augusta .

            Nie masz racji, program znają Ci co chcą bo jest on prosty 12 kroków i 12 tradycji.
            W tych "wytycznych" jest wszystko a rozwiniecie i uzasadnienie jest zawarte w książce "Dwanaście kroków i dwanaście tradycji," jeśli poszukasz na pewno w Twojej grupie ją maja, warto zajrzeć i poznać ten prosty ale jakże efektywny program
            • wolfbreslau Re: do Deo 20.11.12, 11:16
              wiesz Deo, jesli nie czuje jakiejs takiej "odczuciowej" wspolnoty z innymi, to samo bywanie z nimi staje sie bezprzedmiotowe dla mnie. dlatego wiele razy wolalem w gory isc sam, lub na spacer ,zeby pogapic sie na jakies starowki, obrazy itp. nie chodzi bynajmniej o jednolite upodobania, wrecz przeciwnie. wole, gdy upodobania mam z bliskimi niekoniecznie identyczne. ale wlasnie potrzebna mi jest taka wewnetrzna potrzeba odczuwania pewnych zjawisk. razem.
              a faktycznie program 12 krokow jest doskonale prosty i skuteczny....pod jednym warunkiem, ze wynika z wewnetrznej autentycznej potrzeby. inaczej to stek gornolotnych bzdur
              • deoand Re: do Deo 20.11.12, 13:09
                Czy można odczuć więź duchową z osobami , z którymi jedyną wspólną cechą jest to , że piją lub piły alkohol ?
                Ale tak sie dzieje wszędzie - jaka jest więź z osobami z pracy , Kościoła , podwórka itd . Istota rzeczy jest jak sądzę chęc relizacji jakiegos projektu , która to chec pozwala na jakieś duchowe zbratanie sie z jego uczestnikami w przypadku AA nie picia , pracy -chęć zarobienia pieniędzy , Koscioła wysłuchania nauki bożej i pogłebienia wiary itp. A czy wszystkim to będzie odpowiadało - nie wiem -jednym tak innym niekoniecznie .
                • grazkavita Rozdroże 21.11.12, 22:23
                  Człowiek czesto boi sie , że straciswoją wolnośc, swoje własne ja, jeśli przystanie do tych , którzy są inni od niego np. nie piją...Oto co napisał nasz bohater ojciec Duval:
                  "Byłem niespokojny. Znajdowałem się na rozdrożu.
                  Rezoner pozer usiłował we mnie wziąć górę i podsuwał tysiące argumentów, by zerwać kontakt z tymi ludźmi.
                  Strzeż swej wolności naiwniaku.Czemu służy rozmyślanie nad Twoimi nieszczęściami?Ten czwarty etap o którym mówili:"zrobiliśmy odważny i gruntowny rachunek sumienia"-jest upokarzającą i bezużyteczną łamigłówką.Jaki to ma związek z alkoholem?
                  A poza tym ta anonimowość? Nie dzielić się swoją wiedzą , chowac swoje przekonania do kieszeni?
                  A dalej tych dwanaście kroków?Miałem już dziesięć przykazań Bożych, osiem przykazań kościelnych i przepisy kodeksu drogowego.Dość tego jarzma.
                  W zasadzie to co mnie najbardziej przerażało , to zachęta jaką mi robiono , by widzieć siebie takim jakim jestem.Wyciągnać z dna stojącej wody całe nagromadzone tam od tylu lat błoto.Ho, ho."
                  "Zmierzyc się ze zdziwieniem kompanów:
                  -Nie pijesz Lucien?
                  Zmierzyć się z plotkami znajomych:
                  -Widziałeś? Lucien pije tylko wodę.To znaczy, że pił za dużo. "
              • aaugustw Re: do Deo 22.11.12, 10:32
                wolfbreslau napisał (do Deo):
                > wiesz Deo, jesli nie czuje jakiejs takiej "odczuciowej" wspolnoty z innymi, to
                > samo bywanie z nimi staje sie bezprzedmiotowe dla mnie....
                _______________________________________________________________.
                Jezeli na mysli masz uczestnikow Mityngow Anonimowych Alkoholikow (AA), to
                nie szukaj tam rzeczy, ktore ciebie od nich dziela, lecz takich ktore ciebie z nimi
                lacza, np. choroba alkoholowa, gdzie podstawowym celem jest trwac w trzezwosci
                i pomagac innym alkoholikom w jej osiagnieciu...!
                Reszta jest juz tylko sprawa nadetego EGO, kiedy porownuje sie z innymi...!
                A...
                • wolfbreslau Re: do Deo 23.11.12, 10:21
                  potrafie oddzielic Deo sprawy blahe, lub poważne , ale powszednie, od spraw waznych dla mnie najbardziej. na przykład- sama trzexwosc, czy tez abstynencja /jak zwal tak zwal/ nie jest dla mnie celem sama w sobie. to tylko jeden z kilku warunkow, ktore musza sie spelnic, bym osiagnal to co zamierzam. tak przejrzyscie wyglada to tak: w ubieglym roku o tej porze, szwendalem sie pod dworcu centralnym w warszawie i nocowalem jezdzac nocnymi autobusami/ bo ochroniarze z dworca pijanych i bezdomnych wyrzucali/.....wazne jest teraz dla mnie, ze na powrot mam prace, mieszkanie, nawet kobieta mi sie trafila :-)), co samo w sobie jest atrakcja nie lada jaka. moje dzieci zaczynaja traktowac mnie z szacunkiem i sympatia. to jest dla mnie wazne i jest sednem mego obecnego zycia. na mityngu o tym nie pogadam, bo to bajka o zardzewialym wilku, zreszta nie mam potrzeby o tym mowic publicznie. zeby pogadac o moim zyciu osobistym, wewnterznym i jego potrzebach, potrzebny mi ktos , komu ufam, znam i mam do niego szacunek. gledzenie o tylku maryni do osob widzianych pierwszy i ostatni najczesciej raz na mityngu to dla mnie strata czasu. poza tym ?.....bezdomnych niepijacych na mityngach jakos nie widywalem, pogadac z "domnymi " nie mialem swego czasu o czym - roznica priorytetow i koniecznosci dnia codziennego . i dlatego potrzebne mi jest wlasnie wspolodczuwanie z innymi w grupie. wspolodczuwanie w kwestiach dla mnie istotnych. spedzac czas na blebleble, jest dla mi niepotrzebne, a pogadac o zyciu naprawde moge tylko z wybranymi. zatem? sam sobie powolutku buduje taki mikroswiat osob mi bliskich z ktorymi odczuwam , nie na zasadzie tozsamych pogladow i upodoban, ale podobnej wrazliwosci . ja doceniam fakt istnienia terapii i AA. tak jak doceniam ludzi , ktorzy pomagaja innym. ja na dzien dzisiejszy przedewszystkim pomagam sam sobie, bo jak bede "kulawy" to i tak w zadnej perspektywie nikomu innemu w niczym nie pomoge. co najwyzej wyjebiemy sie obaj na prostej drodze. a czy w ogole najdzie u mnie czas oddawania i pomagania innym? nie wiem. nie zajmuje sie jasnowidzeniami. natomiast zadekretowane niesienie pomocy jako moj cel, zalatuje mi zupelnie czym brzydko pachnacym.
                  do Gucia- juz nie szukam na mityngach AA ani tego co mnie łączy , ani co dzieli. nie łączy mnie poza pospolita pijacka przeszłościa nic szczególnego, ani nie dzieli jakas konkretna bariera. to cos w rodzaju obojetnosci na ten rodzaj ekspresji zyciowej i swiatopoglądowej. to tak , jak mój stosunek do R&B, Soulu, piłki nożnej, telewizji, polityki......jest mi to obojetne. ani ziębi, ani grzeje.
                  • aaugustw Potrzeba bliskosci...! 23.11.12, 11:30
                    wolfbreslau napisał:
                    > .....wazne jest teraz dla mnie, ze na powrot mam prace, mieszkanie, nawet kobieta mi sie trafila :-)), co samo w sobie jest atrakcja nie lada jaka. moje dzieci zaczynaja traktowac mnie z szacunkiem i sympatia. to jest dla mnie wazne i jest sednem mego obecnego zycia. na mityngu o tym nie pogadam...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Ale tu o tym mowisz, bo czujesz taka potrzebe i sam dobrze wiesz, ze nie wazne
                    sa "przeboje" z przeszlosci, lecz to jak uklada sie teraz twoje trzezwe zycie... - Bo
                    ono jest miarka trzezwosci...!
                    Wypowiedzenie takich slow "na zywo", wsrod innych trzesacych sie lap i
                    rozbieganych oczu ma nieporownywalnie wieksza w sobie sile wymowy a
                    i efekt koncowy jest wtedy o wiele bardziej owocny i prawdziwy, bo nie wirtualny...!
                    _______________________.
                    wolfbreslau napisał dalej:
                    > do Gucia- juz nie szukam na mityngach AA ani tego co mnie łączy , ani co dzieli...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Ale nie zaprzeczysz, ze caly czas szukasz tej bliskosci drugiego alkoholika,
                    bo tylko on potrafi ciebie zrozumiec i miec wspolny jezyk do tego, aby tylko
                    ot tak sobie zwyczajnie porozmawiac...!
                    A...
                    • wolfbreslau Re: Potrzeba bliskosci...! 23.11.12, 11:55
                      nie przesadzaj Guciu z ta egzaltowana moją potrzeba :-))). poza tym forum, gdzie pojawiam sie juz coraz rzadziej, nie mam wcale potrzeby wałkowac "problemu" mojego alkoholizmu gdzieś w realu. a towarzystwo innych alko nie rozni sie zbytnio od "niealko". wiesz?....ja tutaj tez nie przekraczam zadnej swojej granicy imtymnosci , lub prywatnosci. pisze tak sobie dosc oglednie o samym sobie i nie zaglebiam sie w samo centrum tego co mi jest najbardziej potrzebne. mnie jest potrzebny niekiedy do kontaktu drugi czlowiek o podobnym do mojego spojrzeniu na swiat, a czy on alko , czy nie......to sprawa drugorzedna.
                      • oryginal23 Re: Potrzeba bliskosci...! 23.11.12, 18:45
                        Zapewniam, że można bez jakichkolwiek kontaktów z grupami zorganizowanych alkoholików(AA)
                        żyć sobie trzeźwo i szczęśliwie.
                        Jeżeli ktoś jednak potrzebuje i lubi wybebeszać się przed innymi(jeżeli mu to pomaga)
                        to warto może spróbować alkoholicznego harcerstwa.
                        Powodzenia.

                        23.
                        • aaugustw Re: Potrzeba bliskosci...! 23.11.12, 18:55
                          oryginal23 napisał:
                          > Zapewniam, że można bez jakichkolwiek kontaktów z grupami zorganizowanych alkoh
                          > olików(AA)
                          > żyć sobie trzeźwo i szczęśliwie.
                          > Jeżeli ktoś jednak potrzebuje i lubi wybebeszać się przed innymi(jeżeli mu to pomaga)
                          > to warto może spróbować alkoholicznego harcerstwa.
                          > Powodzenia.
                          ____________________________________________________.
                          Tego typu slowa moga pochodzic z ust tylko takiego, ktory wypil
                          mniej od tych, ktorzy podczas swojego picia rozlali na krawat...!!
                          A...
                          • deoand Re: Potrzeba bliskosci...! 23.11.12, 20:45
                            Guciu nie zaperzaj się tak , przecież już powinieneś zapamiętać to co mówię od dawna czyli - Cudów nie ma - Wars wita was - Detoks czeka na was . Wcześniej czy później a póki co , to można nie pić bez uczestnictwa w AA i cieszyć się życiem. Koniec tak czy siak jest taki sam .Ale zanim nastąpi koniec trzeźwości to mówisz - Nie , nie piję i koniec dyskusji . Niektórym to starcza na długo .
                            Fakt faktem , ze z lub w AA jest łatwiej bo czujesz siłę grupy ale z drugiej strony standartowo mitingi są co tydzień przez dwie godziny a przez resztę dni pozostajesz sam na sam z super kusicielką czyli wódką /no nie pisz mi , że są tacy co na mitingi biegają codziennie -bywają ale to wyjątki / i wtedy tylko zdecydowane -nie -nie pije ci pozostaje . Bo na ile opowieść wilka o bezdomności może zapobiec piciu kogoś tam z mitingu . Dla mnie bezdomność jest czymś niewyobrażalnie tragicznym więc czytając ten fragment tekstu ciarki przeszły mi przez plecy ale na ile to starcza -na godzinę , na dwie - czy ja wiem ? - i czy powstrzyma to kogoś przed piciem ? Może ?

                            Niemniej jednak próbować trzeba a może dzięki tym mitingom ktoś wejdzie w trans trzeźwości i odbije się od dna - Oby .
                            • aaugustw Re: Potrzeba bliskosci...! 24.11.12, 11:40
                              deoand napisał:
                              > Guciu nie zaperzaj się tak , przecież już powinieneś zapamiętać to co mówię od
                              > dawna czyli - Cudów nie ma - Wars wita was - Detoks czeka na was . Wcześniej c
                              > zy później a póki co , to można nie pić bez uczestnictwa w AA...
                              ___________________________________________________________________.
                              Wiem, ze moje slowa trafily i w Ciebie...! ;-)
                              Czyli w tego, ktory nie jest alkoholikiem, ale (z jemu znanych powodow) takze nie
                              pije... - Do czegos takiego AA nie jest potrzebne...!
                              Wiec kto tu sie zaperzyl - Deo...(!?) ;-)
                              Zazartowalem sobie tylko, ze tego rodzaju slowa mogl napisac tylko ten, ktory
                              wypil mniej od ilosci rozlanej na krawat przez "prawdziwego" alkoholika...! ;-)
                              A...
              • wiesj23 Re: do Deo 25.11.12, 07:55
                ze wynika z wewnetrznej autentycznej potrzeby. inaczej to stek gorno
                > lotnych bzdur
                wolf to 10 przykazań też jest stekiem gornolotnych bzdur
                • wolfbreslau Re: do Deo 28.11.12, 11:52
                  "..> wolf to 10 przykazań też jest stekiem gornolotnych bzdur.."

                  oczywiscie. przeciez napisalem: ze bez wewnterznej potrzeby staje sie to bzdura i pustoslowiem.
                  tylko czlowiek w swej pozornej inteligencji gatunkowej musial obudowac swoje zachowania spoleczne roznymi przykazaniami, zakazami itp. inne ssaki nie maja 10 przykazan, a i bez tego nie robia niczego co by szkodzilo im samym i bylo wbrew innym ze swej rasy , o ile nie wymaga od nich tego ich natura. czlowiek potrzebuje tych wszystkich zakazow i nakazow tylko dlatego, ze nie jest ani juz zwierzeciem, ani nie dorósł do rangi "dziecka bożego" ...ot taki niewydarzony gatunek-ni pies ni wydra.
                  czy nie jest gormolotna bzdura, napominanie samca, by nie pożądał żony bliżniego swego , skoro jego żona jest już przechodzona i stara, a żona bliźniego cudna i młoda, powabów pełna?
                  dla mnie to górnolotna bzdura, odnosząca się do naszego podobno poczucia obowiązku, lojalności, wierności itp. tym bardziej ,ze w czasach gdy owe 10 przykazan wymyslali rozni sumerowie i semici. i zydzi i babilonczycy, czy inne hamurabie, mieli po kilka zon i nalożnic zgodnie z prawem.
                  czy nie jest gornolotna bzdura przykazanie o niezabijaniu , gdy sie wezmie pod uwage, ze czlowiek jest gatunkiem agresywnym, takim go bog stworzyl w koncu i obdarzyl grzechem pierworodnym przez posiadanie wolnej woli.
                  itd etc
                  natomiast , jesli system etyczny plemienia, system wartosci takich , lub innych stanie sie wewnetrzna potrzeba kazdego0 z nas z osobna- wtedy wszystkie te zasady przestaja byc altruistycznymi bzdetami, a nabywaja realnego znaczenia.
                  takie jest moje zdanie. i wcale nie oczekuje ,ze ktos je musi ze mna podzielac. na tym to moim zdaniem polega.
                  hey
                  • grazkavita Przykazania, kroki 01.12.12, 06:30
                    to wszystko jest po to aby cos usystematyzowac, określić, ale to już jest, czy nam sie to podoba czy nie...Kiedyś za czasów mojej młodości powiedziałam Bogu nie, a tak naturze..Szukałam jak każdy młody człowiek wolności i praw natury, które by dały mi siłę przebicia.Szybko stwierdziłam, że nawet wśród zwierząt istnieje jakaś norma postępowania, która pasuje do ludzkiej.My mamy przykazanie;kochaj bliźniego swego jak siebie samego..., a zwierzęta dla utrzymania swych młodych poświęcaja czasem swoje życie i nigdy nie atakuja bez potrzeby.Jak to się ma do takiego zbira co strzela do dzieciaków na wyspie Utoja? Drapieżnik zabija by nasycyć głód, a człowiek potrafi zabić dla futra, kości słoniowej, wsadzi swojego mniejszego brata do klatki by go mieć, a potem zagłodzi...Tak na prawdę to dużo można się nauczyć od zwierząt, cały świat rządzi się swymi prawami, czy nam się to podoba czy nie...
                    • wolfbreslau Re: Przykazania, kroki 01.12.12, 10:55
                      grazkavita napisała:

                      > Tak na prawdę t
                      > o dużo można się nauczyć od zwierząt, cały świat rządzi się swymi prawami, czy
                      > nam się to podoba czy nie...

                      zgadzam sie z tym w pelni :-)) . mowiac szczerze, nasz ludzki rozum nie na wiele dobrego sie zdal w kwestii dobra i zła itd. dlatego wlasnie nazywam rozne przykazania, dekalogi,kodeksy-gornolotnymi dyrdymalami, o ile nie traktuje sie ich osobiscie i z przekonania . wschód jest na wschodzie, zachód na zachodzie.....kodyfikowanie takiej oczywistosci jest dla mnie strata czasu :-)
                      ale moze sie myle. i ludzie nie potrafia , lub nie chca zyc wedle prostrych, czystych, logicznych zasad, a potrzebne im wlasnie udziwnienia, unisienia i inne nadprzyrodzone wlasciwosci praw naturalnych--obojetne czy te prawa od boga, czy od ewolucji
                      hey
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka