Dodaj do ulubionych

Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu?

12.11.14, 04:05
Dwa miesiące temu dowiedziałam się, ze mój brat ćpa. Ma 30 lat. Jego historia jest cośkolwiek pokręcona.
Mianowicie on od dwóch lat jest z narkomanką (heroinistką). Trudni się ona prostytucja, aby zarobić na dragi. Rok temu zamieszkał z nią. Oczywiście to on płacił za wynajem. W krótkim okresie przewalił kilkadziesiąt tysięcy, które miał zaoszczędzone, jak również w części dostał od ojca. Mieszkali tak parę miesięcy, aż kasa się skończyła i ich wyrzucono.
Wrócił do domu w sierpniu, chory na zapalenie płuc, 41 stopni gorączki. Matka go tydzień ratowała. Po tej chorobie on zaczął sie sypać: wyglądał jak menel, wracał raz na tydzień,w niezmienionych brudnych ubraniach, brudny. Na gębie powyciskane syfy, wyglądał jak zadżumiony menel.
W mniej więcej tym samym czasie wykryliśmy, że on najwyraźniej ćpa.
Zaczęła sie bonanza, prośby, groźby. Jako że on jest kierowcą zawodowym (fach przejął po ojcu), to ojciec chciał mu odebrać firmę: bo jeśli mu się zdarza jeździć na bani, to stanowi niebezpieczeństwo na drodze. Ale w sumie nie wiemy, czy mu się zdarzało tak jeździć.
Postanowiliśmy nie robić nic - bo kto ma z tym do czynienia, ten wie doskonale, że na czyjeś ćpuństwo nie ma się wpływu. Można gadać w nieskończoność, można prosić, zalewać się łzami, grozić, tłumaczyć mu logicznie i przemawiać do rozumu - wszystko to idzie na marne.
Tydzień temu wylądował na dołku, bo złapali go na posiadaniu (złapali go na ulicy, pod domem tej jego wybranki, a nie w aucie, bo to by była już kaplica). W domu policja robiła przeszukanie. Złapali go z mefedronem. Po dniu wypuścili.
On bierze dalej.
On zresztą zaczął brać, ponieważ jego jakby modus operandi to "chcę swoją dziewczynę wyciągnąć z narkomanii", i on postanowił sobie zacząć brać dragi, żeby wiedzieć, jak to jest. Wiedzieć jak to jest - bo chce jej pomóc wyjść z nałogu O_o
No i oczywiście sam się w to wrąbał. Bierze ketony (mefedron, 3-mmc, 4-mmc), czyli draństwo, które robi siekę w bani jak amfetamina.
Ja sama bardzo dużo o narkotykach zaczęłam czytać, aby wiedzieć, z czym mam do czynienia. Straszę go tym, że będzie miał psychozy, omamy, że mu IQ zmaleje (przestraszyła mnie historia jednego chłopaka, który napisał, że po 5 miesiącach brania ketonów jego IQ zmalało o 17 punktów).
Byłam z matką u terapeuty w Monarze. Ten stwierdził, że musi gdzieś z pół roku minąć po braniu, żeby człowiek w pełni odzyskał myślenie jak u normalnego człowieka. Bo teraz to, co jest ważne dla normalnego człowieka - dla niego nie będzie miało znaczenia. Czyli dbanie o siebie chociażby. Dbanie o swoje auto. No takie zupełnie podstawowe rzeczy. No i myślenie jak u trzeźwego tak długo czasem wraca.
On bierze od kilku miesięcy, podejrzewam, ze pięciu. Ale głowy nie dam, bo wiadomo jak to jest z ćpunami: nigdy nie powiedzą na ten temat prawdy.

Jestem w rozpaczy, bo się boję o niego, że sobie coś zrobi dla tej baby jeszcze. On na nią pluje, ale dalej do niej lata jak kot z pęcherzem. Uwidziało mu się chyba zostać Matką Teresą od Narkomanów i ją chce wyciągać z narkomaństwa. Jest on na tyle głupi, że mu sie zdaje, ze tamta jest wobec niego szczera. On nic o narkomanach nie wie (o tym, jacy oni są) i żyje jakimiś iluzjami.

Ja zaś odchodzę od zmysłów. Sama nie wiem czemu, nie chcę tego, ale i tak to sie dzieje. On wraca sobie do domu jak chce. Stale obiecuje, że zaraz będzie - ale nie wraca. Opowiada jakieś bajki, że on nie bierze, ale i tak wali dalej. Opowiada też bajki od dawna, że z nią kończy - ale to oczywiście się nie dzieje. Coś tam brzdąka o tym, że jak nie wytrwa w trzeźwości, to pójdzie do ośrodka na terapię - ale i tak wali dalej.

Ja jestem już na etapie, gdzie zdaję sobie W PEŁNI sprawę, że jedynym ratunkiem dla ćpuna jest osiągniecie dna, bo to tylko ma szansę go otrzeźwić.
Myślę nad tym, co robić. Pomyślałam o tym, że może go wyrzucić z domu. Mieszkanie jest przepisane na mnie, obecnie mieszkam w nim tylko ja i on. Więc teoretycznie mogę go wystawić za drzwi. On niby miałby gdzie mieszkać (spałby w aucie).
Z drugiej zaś strony nie daje mi spokoju myśl, że mu się może zdarzać jeżdżenie na bani. A to już nie jest zagrożenie tylko dla niego - ale i dla innych. Więc być może zabrać mu zwyczajnie prawo jazdy i klucze? Tylko, ze jak on przestanie zarabiać, to jeszcze go sobie ściągnę na łeb. Gdzie on pracę znajdzie? A może to jest wyjściem - zabrać mu dokumenty i klucze do auta? Ale wtedy co z płaceniem ZUSu? Wtedy trzeba by mu rozwiązać firmę.
Już go straszyłam tym, ze jak na bani będzie jeździł, to zadzwonię na policję. Ja zresztą jestem gotowa to zrobić. Co prawda najprawdopodobniej by to oznaczało dla niego więzienie oraz już z całą pewnością bezpowrotne stracenie prawa jazdy (a jest wartościowe, bo to C+E), ale nie cackałabym się. Tyle, że on jest mobilny i bywa tu kiedy chce. Więc ja nie mam możliwości sprawdzić, czy on właśnie sobie jeździ na bani.

Gdyby Bóg dał mądrość, co robić!
Bardzo proszę o jakieś rady. Nawet brutalne, ze mną nie trzeba się cackać. Co wy byście zrobili? Rozmowy nic nie dają, zaś nie robienie nic mnie wykańcza. Nie chcę mu w niczym na rękę iść, nie chcę mu nawet w małym stopniu tworzyć komfortowej sytuacji do brania.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 07:59
      Pogadaj ze specjalistą tu:
      poradnictwo.pl/category/narkomania/
      • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 12:51
        Dziękuję pięknie =)
        Poczekam do godz. 18 i napiszę.
    • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 10:40
      jane-panzram napisała:
      > Dwa miesiące temu dowiedziałam się, ze mój brat...
      ... wraca sobie do domu jak chce...
      > Ja jestem już na etapie, gdzie zdaję sobie W PEŁNI sprawę, że jedynym
      ratunkiem dla ćpuna jest osiągniecie dna, bo to tylko ma szansę go otrzeźwić.
      > Myślę nad tym, co robić. Pomyślałam o tym, że może go wyrzucić z domu.
      Mieszkanie jest przepisane na mnie, obecnie mieszkam w nim tylko ja i on.
      Więc teoretycznie mogę go wystawić za drzwi. On niby miałby gdzie mieszkać
      (spałby w aucie).
      > Z drugiej zaś strony nie daje mi spokoju myśl, że mu się może zdarzać jeżdżenie
      > na bani. A to już nie jest zagrożenie tylko dla niego - ale i dla innych. Więc
      > być może zabrać mu zwyczajnie prawo jazdy i klucze? Tylko, ze jak on przestani
      > e zarabiać, to jeszcze go sobie ściągnę na łeb. Gdzie on pracę znajdzie? ...
      _______________________________________________________________.
      Co z tego, ze dam Tobie, (jako trzezwy, doswiadczony) alkoholik porade, kiedy
      Twoje sumienie i tak nie pozwala Ci trzezwo reagowac na brata, wiec podziele
      sie z Toba jedynie wlasnym doswiadczeniem i tym, co mnie pomoglo w
      zastanowieniu sie nad samym soba... - Byla to, tzw. "twarda milosc" mojej zony...
      Najpierw otrzymalem ultimatum; "Zero alkoholu", tego nie moglem dotrzymac,
      wiec zona zabrala dzieci i poszla sobie ode mnie...
      Przez krotki jeszcze okres czasu probowalem "jej" pokazac jak sie pije, ale szybko
      dopadlo mnie moje dno, w ktorym zobaczylem wlasna smierc i to, ze ja juz nie
      funkcjonuje samodzielnie, jako czlowiek; (pranie, gotowanie, etc...), wtedy
      dopiero postanowilem cos zrobic ze soba...
      Majac takie doswiadczenie wiem, ze kazdego uzaleznionego czlowieka, powinno sie
      najpierw uswiadomic o mozliwosciach leczenia a potem pozostawic go samemu i
      traktowac jak kazda dorosla osobe, ktora musi ponosic konsekwencje swego
      postepowania, ale to nie znaczy wcale, ze kazdemu taka metoda musi pomoc... -
      Wiem jedynie ze ona sie najlepiej sprawdza i z tego wychodzi potem ok. 8% ludzi
      na sto, inni umieraja przedwczesnie... - To tak na szybko...
      A...
      • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 12:50
        Ja natrafiłam już na informację o tych procentowych szansach. Więc niby mam pojęcie o tych cyfrach (ale i tak nie chcę w nie wierzyć, nie będę kłamać).
        Ja doszłam do wniosku, że jeśli działać to TERAZ, póki jeszcze sprawa w miarę świeża. Mam nadzieję, że on otrzeźwieje, bo już ma z czego: on jest z narkomanką, która ma na niego wywalone, na dodatek prostytutką, sam inwestował w jej branie miesiącami, sam się wrąbał, teraz jeszcze ten areszt.
        I ja bym chciała jeszcze do tego dołożyć coś ekstra, aby właśnie przyśpieszyć ten proces. No bo dotychczasowe te wszystkie maniany go nie otrzeźwiły. Szok, panie. No do [cenzura]!!!

        Matko złota, ty masz rację. Ja tylko na tysięczne sposoby kombinuję, jak mu pomóc. Teraz sobie kolejną przykrywkę dla tego pomagania znalazłam, pod inną postacią jest to pomaganie - ale dalej pomaganie. Myślenie za niego.
        Matko święta, byłoby lepiej, gdybym nie przejmowała się tym, że on nie wraca na noc stale, czy tam wraca o huk wie jakiej godzinie. Tak mnie to do szału doprowadza...

        A tak w sumie to po co ja się tym denerwuję? No tak właśnie się zastanowiłam...

        Piszesz o tym, ze sumienie mi nie pozwoli. Ja jestem na takim etapie, że ja w sobie jestem skłonna je przełamać. Jak wylądował w areszcie, to moja myśl brzmiała "noo, i bardzo dobrze - może to go otrzeźwi?" Nie żałowałam go, ja już liczyłam tylko na otrzeźwienie.
        Moje myślenie przeskoczyło jakby w przód: teraz mnie tylko interesuje, co by się musiało stać, aby go otrzeźwiło. Każdy ma ten swój jakiś katalizator, granicę wytrzymałości.
        Nie dałabym mu żadnych pieniędzy (oczywiście już o nie prosił).

        Terapeuta też radził te określenie zasad, a następnie ich egzekwowanie. Nie dyskutowanie o nich, tylko egzekwowanie.

        Ja się nie przestraszę niczego, co napiszesz. Bo mam z tyłu głowy jedną myśl: "już tyle osób to przechodziło, oni już wszystkie scenariusze przerobili - wiec warto wiedzieć, co zrobili inni, i co było skuteczne; po co odkrywać coś, co już ktoś inny tysiąc razy odkrywał".
        Dziękuję pięknie za twój post.
        • grazkavita Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 13:18
          Są dwa problemy: twój brat i narkomanka. Z bratem trzeba konsekwentnie jak Ci radzą, ale pamiętaj narkoman to nie to samo co alkoholik, tu jeden błąd i nie ma życia...Narkomankę bym namierzyła i doprowadziła do konfrontacji, aby i on i ona mocno się zastanowili nad tym co robią...Prawdopodobnie dziewczyna jak zobaczy Twoją determinacje i usłyszy od Ciebie , ze ją wpakujesz za kraty za posiadanie narkotyków się zwinie i on zostanie sam z chęcią na dragi, może to coś da...
          • iskram1 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 13:38
            :-)))))
          • szacki Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 14:08
            konfrontacja z narkomanka to nie najlepszy pomysł. Pamiętajmy ze to nie milosc lecz zwiazek oparty na zależnosci- on kasa- ona dostep do dragów. On musi osiagnac swoje dno co przy mefedronie nie powinno długo zajac. Jedyne co na ten moment zrobic to chronic siebie. Widac ze bardzo kochasz brata i Ci piekielnie zalezy. Pewnie przezywasz koszmarny wstyd i upokorzenie, żal i złosc. A to sie odklada i za chwile bedziesz potrzebowala specjalisty gdyz mechanizm wspołuzaleznienia juz Cie oplata. Nie pozyczaj mu żadnej kasy, nie pomagaj w zadnych obowiazkach domowych czy zawodowych. Nie kontroluj, nie śledź. Załóż sobie ze jedyne w czym mu pomozesz to zawiezienie do osrodka odwykowego gdy on sam Cie o to poprosi. I dbaj o siebie.
            • aabroniewski Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 15:43
              Już chyba niczego nie wymyślimy - ponad to, co napisał Szacki.
              Co tu dużo gadać - mądry z Niego facet.
            • iskram1 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 12.11.14, 16:44
              Alkoholizm to choroba ciała ,uczuć i duszy , ale współuzalezniony to /bez obrazy/ może zwariować !
              • grazkavita Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 08:30
                No właśnie , Szacki, brat myśli , ze jego i ta narkomankę łączy miłość, niestety tylko dragi i forsa... Może chociaż przeczyta Twój post i coś do niego dotrze? Masz rację do niego nic nie dotrze, póki nie poczuje oddechu śmierci, ale do narkomanki dotrze od razu , że jak sie nie ulotni , to czeka ją areszt , albo odwyk i nici z dragów...
                • grazkavita Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 08:36
                  Jane jak tylko brat straci kontrolę nad sobą to wzywaj pogotowie, płukanie żołądka i detox , może trochę da mu do myślenia...
                • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 09:51
                  grazkavita napisała:

                  > No właśnie , Szacki, brat myśli , ze jego i ta narkomankę łączy miłość, nieste
                  > ty tylko dragi i forsa...

                  z calym szacunkiem dla Ciebie i Szackiego...to co mysli i czuje brat Jane. to tylko on wie i jego przyjaciólka.
                  nasze wszystkie post factum przemyslenia na temat nawet wlasnych zachowan i doswiadczen zyciowych, są nieprawdziwe. dla nas samych gdy cos sie kiedys z nami działo bylo prawdziwe wtedy i ttylko wtedy...to co o tym sądzimy dzis, nie ma zadnego zwiazku. najglusza rzecz jaka sie czlowiekowi przydarza po czasie, to taka , gdy usiluje obiektywnie patrzec na to , co kiedys dla niego bylo dramatyczna subiekwtywnoscia. niekiedy bolesna dodatkowo i upadlającą.
                  tu i teraz...nie kiedys , ani nie wczoraj.
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 08:44
      skoro mieszkanie Twoje: zmien zamki w drzwiach i tyle. a brat niech zamieszka u swojej wybranki.
      reszta i tak nie zalezy od Ciebie....mimo ,ze to brat.
      • iskram1 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 13:58
        Wiezi rodzinne są silne ,z tego wnioskuje że trzeba czasu by brat zrozumiał , a te wszystkie pogrózki ,zmiany zamków ,odrywanie Go od kobiety na nic się zdadza ,a wogóle przecież ty robisz to dla siebie nie dla niego! - och paskudne przywiazanie ,zajmij sie swoim życiem !
        • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 15:44
          Czy ja to robię dla siebie? Wiesz co, też się nad tym zastanawiałam. "Czy jeśli on wyrwie sie z tego sam, albo za czyjąś przyczyną - ale nie z mojego powodu - to czy będę czuć złość,że się nie stało tak jak ja to chcę, aby się stało?"
          Zawile to brzmi, ale chodzi w tym po prostu o poczucie władztwa, że JA nad sytuacją panuję.
          No i na początku tak było O_o A zastanawiałam się nad tym, bo to klasyczny objaw współuzależnienia. A ja siebie obserwowałam, czy we współuzależnienie nie wpadam.

          Problem jest tego typu, że ja się świetnie znam na związkach toksycznych. Znam ich mechanizm, zasady takich związków. I ja widzę doskonale, że mój brat JEST w toksycznym związku.
          I mnie to bardzo dobijało: że ja wszystko o tym wiem, a nie jestem w stanie tego i tak mu przekazać, aby on zrozumiał. Czyli: wiem, umiem to mu opowiedzieć, wyjaśnić (i robiłam to) - ale z tego nic dosłownie nie wynika. Bo on niby wie - ale tego nie czuje.
          Jest to dobijające, przyznam szczerze.
          Na jakimś forum wręcz trafiłam na opowieść innej kobity, która miała wykształcenie z zakresu resocjalizacji. I jej też się ta wiedza na nic zdawała, gdy chodziło o jej brata, który z powodu dragów popadał w konflikt z prawem. Ona tak samo jak i ja: wiedziała wszystko, ale ta wiedza była bezużyteczna w praktyce. To mi dało do myślenia. Czyli wielu jest takich jak ja.

          Z tym też trzeba się umieć pogodzić. Że masz w ręku rozwiązanie, ale ktoś tego od ciebie nie weźmie, nie chce go.

          Do rzeczy. Tak, dużo w tym racji, że to robię i dla siebie. Ponieważ jego działania mają na mnie destruktywny wpływ (on na mnie działa jak mózgotrzep, a ja też jestem głupia i się wkręcam w jego sytuację, zaczynam nią ŻYĆ, czyli jest to już współuzależnienie pełną gębą). I ja dla samej siebie też chcę, aby coś wreszcie się stało, jakiś przełom - żeby to mnie nie wykańczało dalej.
          O, pod tym względem to faktycznie robię to i dla siebie. Jak mucha wpadłam w sieć i się szarpię, aby się z niej wyrwać.
          Gdyby to chodziło o partnera, a nie o brata, to ja bym taki związek już zakończyła. I nie czułabym nawet jakichś sentymentów (zwłaszcza gdy wiem, jacy są narkomani). Ja się pod tym względem już wyleczyłam z bycia Matką Tereską, ten okres mam dawno za sobą A hardości w tym względzie nauczył mnie związek toksyczny.
          No i mam ZONG, ponieważ chodzi o brata. Ze związku się wypiszesz - ale z rodziny, z rodzeństwa się nie wypiszesz. Jemu nie powiem "won z mojego życia i więcej nie chcę kontaktu, ani teraz, ani nigdy".
          Ponadto jest mi go zwyczajnie szkoda: ja nie mogę pojąć, że on tak długo w tym katastrofalnym związku tkwi i nie mądrzeje. Jak może mi nie być szkoda brata? Widzisz czyjąś degrengoladę - i jest ci szkoda, choćbyś i tego nie chciał.
          • iskram1 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:16
            I tak jest ,niewskazane by chirurg operował rodzinę , poukładaj sobie , więzi rodzinne to święte wiezi , kochaj Go i badz czujna zwarta i gotowa, Ty sama dostaniesz rozwiazanie ,życzę spokoju ducha i bądż!
            • iskram1 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:25
              Pamietaj czujna ,zwarta i gotowa , też mam tak i czekam !
              • zdzislaw50 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:36
                Tylko bijecie pianę , a czapski napisał:

                > konfrontacja z narkomanka to nie najlepszy pomysł. Pamiętajmy ze to nie milosc
                > lecz zwiazek oparty na zależnosci- on kasa- ona dostep do dragów. On musi osia
                > gnac swoje dno co przy mefedronie nie powinno długo zajac. Jedyne co na ten mo
                > ment zrobic to chronic siebie. Widac ze bardzo kochasz brata i Ci piekielnie za
                > lezy. Pewnie przezywasz koszmarny wstyd i upokorzenie, żal i złosc. A to sie od
                > klada i za chwile bedziesz potrzebowala specjalisty gdyz mechanizm wspołuzalezn
                > ienia juz Cie oplata. Nie pozyczaj mu żadnej kasy, nie pomagaj w zadnych obowia
                > zkach domowych czy zawodowych. Nie kontroluj, nie śledź. Załóż sobie ze jedyne
                > w czym mu pomozesz to zawiezienie do osrodka odwykowego gdy on sam Cie o to pop
                > rosi. I dbaj o siebie."--
                • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:42
                  zdzislaw50 napisał:
                  > Tylko bijecie pianę , a czapski napisał:

                  > > konfrontacja z narkomanka to nie najlepszy pomysł. Pamiętajmy
                  ze to nie milosc lecz zwiazek oparty na zależnosci..."
                  ________________________________________________________.
                  Zostawcie te biedna narkomanke w spokoju...!
                  Oni sa w zwiazku i tu czapski ma racje, ale nie dodaje nic o uczuciach,
                  w ktorych sie oni uzupelniaja, dlatego pragna siebie i nie chca zyc inaczej i osobno...
                  Tylko oni siebie rozumieja i okazuja sobie uczucia i to jest ta jedyna Prawda,
                  choc chora prawda...i
                  A...
          • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:36
            jane-panzram (m.in.) napisała:
            > Czy ja to robię dla siebie?
            > ... ja nie mogę pojąć, że on tak długo w tym katastrofalnym związku
            tkwi i nie mądrzeje. Jak może mi nie być szkoda brata?
            __________________________________________________________.
            Robisz to dla swojego sumienia i uwazasz ze wszystko wiesz, ale to jest
            pusta mundrosc, skoro nie potrafisz jej wprowadzic do zycia, do swojego
            zycia...!
            I nie dziw sie, ze on zyje w tym "katastrofalnym" zwiazku... - On chce tego
            zwiazku, on chce tej kobiety z ktora moze na chaju wyzywac swoje najskrytsze
            marzenia, chore wypaczenia i dane mu instynkty...
            Krecisz sie caly czas wokol niego, a o sobie dawno juz zapomnialas, zgrywajac
            tu dobra "matke Terese"... - Bylas juz na Mityngu Al-Anon...!?
            A...
            • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 17:03
              Racja, dla własnego sumienia. Matko złota, kontakt z kimś z zewnątrz faktycznie jest potrzebny. Ktoś z zewnątrz widzi więcej. Ja w jakiejś iluzji żyję, że ja już wszystko wiem - a ty mi piszesz rzeczy podstawowe, których jak się okazuje wcale nie widzę O_o

              Nie byłam (ja niby nazwę znam, ale w tym swoim czytaniu nie natrafiłam na to, ze to jest dla takich jak ja). Czyli sądzisz, że powinnam to zrobić? To tak też zrobię, dziękuję za cenną podpowiedź.
    • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:43
      Dziękuję, dobre dusze, za wszystkie wasze posty!
      Jestem z tych ludzi, którzy sami szukają rozwiązań, to mój pierwszy watek, gdzie kogoś o radę proszę. Co innego, jak się czyta czyjeś historie - a co innego, jak ktoś poradzi tobie, w twojej konkretnej sytuacji, w twoim konkretnym problemie. Wasze odpowiedzi są mi cenniejsze niż złoto.
      I ja napisałam, czekając na określoną poradę (wygrzmocić go z domu czy nie), a tymczasem dowiedziałam się rzeczy nieoczekiwanej dla mnie, której się nie spodziewałam. Tym bardziej się cieszę, że go stworzyłam! Bo nie zdawałam sobie sprawy, że ja dalej ten proceder niebezpieczny uprawiam: że myślę za niego. Że kombinuję, jak by tu matkować mu dalej.

      grazkavita - też mi taka myśl się pojawiła, aby może z nią porozmawiać. Jestem przekonana, że gdybym takie cuś zrobiła, to tyle by dało, że ona jemu by się poskarżyła od razu po takiej rozmowie, ten zaś by focha na mnie strzelił. Odniosłoby to skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego.
      A już w ogóle tłumaczenie narkomanowi, ze ma zerwać kontakt z jednostką, która go zaopatruje często w dragi, to niewypał podwójny. Tu nie mam co liczyć na jej dobre serduszko =) Przy pierwszym lepszym skręcie (heroiniści je mają, od biedy można je porównać do delirium tremens u alkoholików; objawia się to m.in. potwornym bólem, kiedy się dawki nie przyjmie) by od razu do niego zadzwoniła nie bacząc na nic.
      Acha, ja nie krytykuję twojej rady, tylko piszę do czego sama doszłam, oraz tak informacyjnie. Dziękuję za twoje posty, jak pisałam: ja za wszystkie posty jestem ogromnie wdzięczna!

      Mój brat jakoby zaprzestał jej już te dragi kupować. Już się zresztą skarżył, że od razu zobaczył jej podejście, bo mu zaczęła wyrzucać, że się on nią nie przejmuje. No aż jestem ciekawa, czy on w tym postanowieniu trzeźwym wytrwa. Jeśli wytrwa, to być może w naturalny sposób ich kontakt się rozluźni: bo ona go nie będzie chciała dalej go utrzymywać, straci swój główny powód do tego.
      On wiele energii włożył w to, aby ją wyciągać z nałogu, uczyć jej podstawowych jakichś zachowań. Pewnie i dlatego nie umie z nią skończyć, bo by musiał się sam przed sobą przyznać do porażki: że te jego wysiłki poszły na marne i jej z narkomanii nie wyciągnął. Że ten jego wielki wysiłek skutku nie odniósł, cała ta energia w to włożona jakby się w próżni rozeszła. Jego poświęcenia (a poświęcał się zdrowo, nawet przełknął to, że zaszła w ciążę z byłym, jak mieszkała z nim) poszły jak krew w piach.


      No i tak. Dzięki wam mi się rozjaśniło w głowie. Pomysłu z wyrzuceniem go nie zarzucam (ale on w domu i tak nie zawitał od dwóch dni, więc odsapnęłam, przestałam wydzwaniać, trzeźwieję z tego nakręcania się). Otrzeźwiło mnie,że mu dalej chcę matkować. Ja w sobie ten odruch już wcześniej widziałam. A okres matkowania mi dawno powinien minąć, w końcu to stary koń. Zwalczam w sobie ten odruch.Trzeba dać komuś robić, co uważa - a potem dać mu też wypić piwa, którego nawarzył, ponieść konsekwencje.
      Zwłaszcza ważne jest dać mu ponieść konsekwencje. Tylko to jest w stanie go otrzeźwić: kiedy cięgi dostanie od życia. Skoro ostrzeganie nic nie daje, to zostaje tylko liczyć na pouczającą moc konsekwencji. Hee.
      • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 16:55
        jane-panzram napisała:
        > ... Mój brat jakoby zaprzestał jej już te dragi kupować...
        _________________________________________________.
        Czy ty wiesz, ze kryjac w taki sposob swego brata podlegasz
        pod litere prawa i stajesz sie osoba wspolodpowiedzialna...!?
        (dzialka za sex).
        Czy po mailu moga dojsc wladze do danej osoby...!?
        A...
        • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 17:07
          Nie, nie działka za seks. Ona po prostu bardzo często go prosiła o pomoc: a to w kontakcie z kimś, albo w kontakcie z dilerem by jej kupił. Albo brat sam jej kupował, bo chciał aby ona nigdzie nie łaziła juz i sie wyspała. No kupował, wyobraź tysobie, "z dobrego serca", bo jej żałował (!!!).
          No dosłownie master-mózg z niego jest, bo kto normalny chce kogoś wyciągnąć z narkomanii (bo on ją wysyła na detoks i terapię), a zarazem kupuje mu dragi? No kto normalny, ja się pytam!!! A on tak jest zgłupiałym baranem, że on to robił.
          • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 17:15
            A do tych, którzy się dziwią, że ja tyle wiem: on oczywiście mi tego wszystkiego nie powiedział, ja to wiem z rozmów w jego telefonie, bo mu przejrzałam jego telefon niedługo po tym, jak się dowiedziałam, ze bierze. Przejrzałam zaś dlatego, bo z powodu domysłów, co się z nim dzieje, dosłownie mózg mi parował.
            Przejrzałam, bo chciałam wiedzieć, co on bierze. Przejrzenia wtedy telefonu nie żałuję, bo odchodziłam od zmysłów (ja NIC nie wiedziałam co się z nim dzieje) - natomiast żałuję, ze mu sie w jego sprawy intymne wdarłam. O, tego żałuję, bo naprawdę po dziś dzień nie wiem po co mi ta wiedza, bo doprawdy nic mi do tego.
            Już mu po telefonie nie noram, co miałam się dowiedzieć, to sie dowiedziałam i mnie mdli na sam pomysł dalszego norania.
            • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 17:18
              jane-panzram napisała:
              > A do tych, którzy się dziwią, że ja tyle wiem: on oczywiście mi tego wszystkieg
              > o nie powiedział, ja to wiem z rozmów w jego telefonie, bo mu przejrzałam jego
              > telefon niedługo po tym, jak się dowiedziałam, ze bierze. Przejrzałam zaś dlate
              > go, bo z powodu domysłów, co się z nim dzieje, dosłownie mózg mi parował.
              > Przejrzałam, bo chciałam wiedzieć, co on bierze. Przejrzenia wtedy telefonu nie
              > żałuję, bo odchodziłam od zmysłów (ja NIC nie wiedziałam co się z nim dzieje)
              > - natomiast żałuję, ze mu sie w jego sprawy intymne wdarłam. O, tego żałuję, bo
              > naprawdę po dziś dzień nie wiem po co mi ta wiedza, bo doprawdy nic mi do tego.
              > Już mu po telefonie nie noram, co miałam się dowiedzieć, to sie dowiedziałam i
              > mnie mdli na sam pomysł dalszego norania.
              _____________________________________.
              Ty jestes czystej krwi juz alkomatka (Al-Anon).
              Dla ciebie jest jeden ratunek - Mityngi Al-Anon
              A...
              • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 04:11
                Ha, dzięki za polecenie! Okazało się, że w sąsiednim mieście dziś są i pognałam na to %) Nic zarazem nie wiedząc, na czym te AlAnon polega. Ale tak mi przemówiłeś do rozumu tekstem o czystej krwi alkomatce, że poleciałam jak strzała %)
                A tam się dowiedziałam, na czym to polega i tak sobie pomyślałam: no dokładnie dla mnie to!

                Dziękuję, dobry człowieku =)
          • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 13.11.14, 17:15
            jane-panzram napisała:
            > Nie, nie działka za seks. Ona po prostu bardzo często go prosiła o pomoc
            ... No kupował, wyobraź tysobie, "z dobrego serca"...
            _____________________________________________________________.
            "Wybacz", ale tego to ja juz nie potrafie sobie wyobrazic od czasu kiedy
            zaczalem trzezwiec... - To cale nasze zycie, to jeden wielki DEAL.. - Cos za cos..!
            A...
            • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 05:26
              Z tego, com wyczytała w jego telefonie, to nie o taką rzecz chodzi ordynarną. Wtedy nie byłoby jej ustawicznych próśb, m.in. żeby on się skontaktował z dilerem, a ona zapłaci, ale żeby on jej przyniósł. Albo go prosiła o przysługi,typu: mam u byłego pierścionek, weź go od niego wydobądź, to go zastawię. Albo jego napraszanie się, że on jej przyniesie, ale żeby ona w końcu się wyspała [pewnie mało sypia]. Albo żeby nie jeździła w miejsce, gdzie fach uprawia.
              On naprawdę (dla mnie to też jest debilizm pierwszorzędny) robił to ni mniej ni więcej "z dobrego serca"! Ja sama w to nie dowierzam, bo mi się w pale nie mieści: chcieć kogoś wyciągnąć z nałogu (on właśnie przez to, jak pisałam, zaczął sam brać: bo on chciał wiedzieć z czym ma do czynienia, chciał wiedzieć, co to jest)... chcieć kogoś wyciągnąć z nałogu - a mu zarazem kupować dragi. No kuźwa SZOK.
              Ale i takie historie się zdarzają (bo i takie czytałam), że narkoman taką ci siekę w mózgu zrobić potrafi, ze i cię skłoni do kupowania mu dragów.

              A mój braciszek widocznie już nie ma umiejętności myślenia na kilka kroków w przód, i potrafi tylko myśleć na krok: on nie widzi, ze to jest fatalny pomysł w dłuższej perspektywie (bo i kto trzeźwy na umyśle by przyczyniał się do nałogu?). On widzi np. że "ona się stale nie wysypia, no to jej kupię, to się położy jak człowiek".

              On mi parę dni temu powiedział rewelację, na którą sama się palnęłam w łeb z hukiem. Bo on ją namawia do skończenia z prostytuowaniem się. No po prostu tylko go zabićśmiechem. No to mu tłumaczę: no łoczywizda, już, zaraz ona z tym skończy, tylko poczekaj! Tylko ciekawe w jaki ona wtedy sposób zdobędzie dragi? Jak na nie zarobi? Z nieba jej spadną? A może ty jej kupować będziesz? Pieniądze sobie weźmie i wydrukuje? Albo może pójdzie do roboty na osiem godzin, jak tutaj idzie i wraca za kilka godzin z kasą?
              On jest tak nieświadom jakichś podstawowych spraw, ze mi gwiazdy w oczach tylko wirują, jak czasem te jego mądrości usłyszę. On niby z narkomanką ma kontakt od lat, niby sam bierze - ale on o narkomanach nie wie NIC! Innym podobnie debilnym przekonaniem jego było, że ona jest wobec niego całkowicie szczera. Pokażta mi szczerego narkomana, to od razu w Panopticum dawać go. Pierwszą cechą narkomana jest patologiczne kłamstwo. To są mistrzowie manipulacji (ja zresztą pięknie się o tym przekonałam, kiedy zobaczyłam, co on pisze w telefonie, a co on mówił mi: on mi takie pomieszanie prawdy z kłamstwem zapodawał, że w życiu byś nie rozpoznał, które jest które; a wcześniej też widziałam, co on za dyrdymały potrafi na poczekaniu wymyślić). Ale on o tym też nie wiedział.
              • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 06:36
                Mówiąc więc w skrócie: ja jestem współuzależniona - ale on jest tak ostro współuzależniony, że to się nadaje na przykład naukowy już, jako jaskrawy przykład do podręczników. Jest uosobieniem postawy "kozła ofiarnego". On jest stokroć bardziej współuzależniony niż ja. Już rozum i instynkt samozachowawczy zatracił w tym ABSOLUTNIE.
                To jest jasne wyjaśnienie jego przedziwnych działań i przekonań.

                Zarazem jestem nasileniem tego bardzo zaskoczona, ponieważ z nas dwóch - to ja prędzej powinnam być naiwnym osłem i ofiarą. A w praktyce wyszło na odwrót!
                On w normalnym życiu jest facet obrotny, niegłupi i on sobie w kaszę nie daje dmuchać, czy siebie wykorzystywać.
                Ale jak chodzi o nią, to jakby ktoś mu jakiś pstryczek przełączył w mózgownicy. Jak ten leming gna przed siebie w przepaść na wyniszczenie O_o
                • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:15
                  O, taki przykład na to dam.
                  No bo w związkach toksycznych jest tak, że jest strona silna i słaba. Silna jest egoistyczna i robi co chce, wszystko jej uchodzi na sucho tak czy inaczej; natomiast słaba - poświęca się, stale wybacza, daje milion szans itd.
                  Ta strona słaba zaś [a on jest tą stroną] bardzo często nie umie odpowiedzieć na pytanie "a czego chcę JA? Czego JA chcę w tym związku? Czego JA od niego/niej potrzebuję? Czego JA wymagam?"
                  Strona słaba często właśnie nic nie wymaga, a napytanie "czego chcę ja" odpowie "nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym".

                  No to mu mówię o tym. I się go pytam: "czego ty chcesz od niej, czego ty wymagasz od tego związku? Tyś zadawał sobie te pytanie w ogóle?"
                  A on na to: ale to jest egoizm. Nie można być egoistą, to nie jest ważne, czego chcę ja.

                  No tylko się za łeb złapałam, jak to usłyszałam, bo jest gorzej niż źle. Tłumaczę mu, że w normalnym związku to działa w dwie strony. Że nie ma tak, żeby jedno ma prawo do wymagań (i tej swojej dziewczyninie dajesz prawo do wymagań i je spełniasz), a druga strona to już prawa do wymagań nie ma, "bo egoizm".
                  No bo to tak teraz wygląda: że ci wystarczy, że tamta tylko jest, nic więcej nie wymagasz, a sam dla niej wszystko byś zrobił.
                  W zdrowym związku wymagania jakieś są normalnością. Nie ma tak, ze wszystkie draństwa ścierpisz, "bo egoizm, bo ja nieważny". Przecież byś się fatalnie czuł, gdyby twoja dziewczyna się czuła nieważna, i tylko by się liczyło, czego chcesz ty. Właśnie ty MUSISZ mieć jakieś podstawowe choć wymagania. Że TWOJE potrzeby też muszą być spełnione, a nie stale olewane ciepłym moczem.
                  No i tak czy podobnie mu prawię, ale oczywiście on dalej te gadki o egoizmie O_o
                  Coś go mało przekonałam wtedy.

                  On właśnie takich odruchów, instynktu samozachowawczego nie ma.
                  • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:23
                    współczuje Twojemu ewentualnemu facetowi Jane...jak najdalej od takich toksycznych kobiet jak Ty jesli Ty tak z bratem, to z własnym facetem jeszcze gorzej ;-)
                    strach sie bać, ale posmiać sie można
                    • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:31
                      Jak dla mnie to możesz nawet kozła fiknąć, mędrku =)
                      Widzę, ze jakiś małolat z ciebie, co wszelkie rozumy pozjadał. Miłego, więcej ci nie odpowiem.
                      • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:38
                        skoro Ci nic do jego imtymnosci...to po co o tym tu piszesz? :-)
                        a z ta bombą.....to tak wlasnie myslalem.
                        baba koszmarna z Ciebie.....i dlatego brat woli kurwe niz Tobie podobne.
                        proste jak drut
                        • wiesj23 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:04
                          oj wolf
                          to lepsza ostra jazda z ku... po bandzie?
                          to może:aby życie miało smaczek,raz dziewczynka,raz chłopaczek.
                          • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:11
                            wiesj23 napisał:

                            > oj wolf
                            > to lepsza ostra jazda z ku... po bandzie?
                            lepsza od czego?
                            od mieszkania z siostra z gestapo i podsluchu elektronicznego?
                            byc moze lepsze ;-)

                            a wyobraz sobie jaka wyrosnie z Jane teściowa kiedys...o ile o tyle :-)
                            kazdy dowccip w tej mierze , nie będzie dość "dowcipny "
                            hey
                • aaugustw Ale... 14.11.14, 09:50
                  jane-panzram napisała:
                  > ... ja jestem współuzależniona - ale on jest...

                  > ... w normalnym życiu jest facet obrotny, niegłupi...
                  > Ale jak chodzi o nią, to...
                  ____________________________.
                  Och, jak ja lubie to Twoje "ALE"...! ;-)
                  A...
                  Ps. o jakim jego "normalnym" zyciu mowisz...!?
                  Kiedy brat ma "normalne" jeszcze zycie...!?
              • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 06:53
                jane-panzram napisała:

                > Z tego, com wyczytała w jego telefonie,

                -gdyby mi ktokolwiek zajrzał do telefonu-to by dostał w morde. kobieta nieco łagodniej, a facet z blachy w czoło i potem z buta w nerki
                • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 06:58
                  a tak w ogole to wyglada jakby wcale nie o brata chodzilo...tylko wlasnego faceta, co ma babe na boku :-0
                  grzeje równo ją i z nią ...a ślubna z mściwa satysfakcją ich podgląda :-))
                  chore
                  • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:24
                    Nic byś nie zrobił, bo byś nie wiedział.
                    Nie nakręcaj sie teraz na te "łoj, bandytko, przejrzałaś". Ja się z tego powodu, ze przejrzałam, nie czuję źle, ponieważ ten człowiek mnie wykańczał, odchodziłam od zmysłów. Nie wymusisz na mnie wyrzutów sumienia.
                    Nie norałam w celu przeglądania historii jego życia. Kuźwa,gdyby się tak dało,że bym natrafiła na jedną wiadomość, co on brał, a mogła ominąć całą resztę - to bym na to od razu poszła. Ja mu nie chciałam się wdzierać w intymność, ja myślałam,że ja zajrzę sobie, i znajdę co brał. A tam się musiałam przekopać do tej cholernej informacji, co za skaranie Boskie. NIC mi do jego intymności i nie po tym norała, czy ty rozumiesz, mędrku?
                    Albo tam rób co chcesz, możesz sie czuć lepszy ode mnie. Albo pomądrzyć się. Wisi mi to i powiewa.

                    Nie, nie jestem żoną, nie twórz teorii z kosmosu. Ja jako żona to bym takiego delikwenta wysadziła bombą z domu i swojego życia. Chodzi o mojego brata. Nie masz zajęć, bo już jak widzę bzdury piszesz, to sobie kawę z rana zaparz, jak i ja to robię teraz.
            • wiesj23 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:13
              >To cale nasze zycie, to jeden wielki DEAL.. - Cos za cos.
              takie odkrycia to właśnie efekt trzeźwienia i doroślenia

              wg.piosenki:palą się na stosie moje ideały
              dzisiaj jestem duży,wczoraj byłem mały

              dobrze jeżeli w tym DEAL,u jest coś za coś
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 07:45
      a podobno bylas na al-anonie i odkrywczo dojrzałas ,ze to dla Ciebie :-)
      fakt.....jakbym slyszal /jak to August napisal/ alkomatke-alanonke.
      co to utracila kontrole nad kimś...to teraz wywala żółć i miota sie jak pies na łańcuchu..a wszystko to podobno dla dobra drugiej osoby i z milosci do niej.
      takie tam dyrdymały.
      to nie zadne współuzaleznienie...to taki już indywidualny wredny charakter. i nic tego nie zmieni. żadna terapia, al-anon i tym podobne "organizacje"
      :-)
      pozdrawiam i spadam
      • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:10
        Czy ty głupka odgrywasz tak zawsze na zawołanie? Nie dość, że prymityw, to jeszcze słabo z czytaniem ze zrozumieniem.
        Czytaj pan po kolei: wiem że ćpa od dwóch miesięcy. Przejrzałam mu telefon gdzieś miesiąc temu. Z tego przejrzenia mam te informacje, które podałam. Podałam je zaś z prostego dość powodu: bo to ANONIMOWE forum, gapo zakręcona. Wyjaśniam rozmówcy, bo sama się zastanowiłam, czy może aaugustw nie ma racji, i mu piszę swoje wnioski.
        Nie narażam na szwank dobrego imienia brata, ponieważ i tak nie wiesz kim jestem. Nie podaję swoich danych, a te, które mogłyby na mnie naprowadzić, zmieniłam. Tobie się już wszystko ze wszystkim miesza, młodzieńcze.

        Swoje mędrcze portrety psychologiczne pozostaw na zajęcia w szkole.
        • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:16
          jane-panzram napisała:

          >. Przejrzałam mu telefon gdzi
          > eś miesiąc temu.

          takie coś moja droga. nosi sie w "duszy" od dziecka....nikt przy zdrowych zmysłach, nie wpadnie nawet na pomysł czytania cudzych listów, ani "podłuchiwania" cudzego telefonu , czy przegladania jego tresci/ co obecnie jest technicznie mozliwe od jakichs 20 lat /
          a to ,ze akurat miesiąc temu....to poprostu nadszedł ten czas, ze Twoje wredne i szpiegowskie cechy wylazły na wierzch :-)
          i nic więcej
          a teraz juz żegnam Pania na powaznie, bo sie znudziłem...takich opowieści dość sie nasluchałem na mityngach i terapii swego czasu. mdli mnie od nich.
          jakbym mimowolnie babrał sie w brudach
          • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:19
            Poczułeś się lepszy? No to idź w zachwytach nad sobą, ale głowy nie zawrócej, mędrku.
            • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:24
              jane-panzram napisała:

              > Poczułeś się lepszy?

              ??? w czym ???od kogo ???

              czyje to słowa moja droga? /tak na zakonczenie tej excytujacej znajomosci zapytam:
              "Bardzo proszę o jakieś rady. Nawet brutalne, ze mną nie trzeba się cackać." - ja co prawda jedynej rady udzieliłem, co do materii zamków w drzwiach, a jedyna brutalnosc ewentualna to taka , ze jakby mi kto telefon przegladał , to znaczy ze to swinia ...i tyle :-)
              • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 08:51
                Brutalnie, ale nie agresywnie, panocku.
                Lepszy od tych co sprawdzają, bo cię mdlą.
                Ja jak najbardziej byłabym skłonna tobie przyznać rację, bo ja tu nie przyszłam się wybraniać, ale jak ze mnie wariata robisz [jakąś nawiedzoną żonkę obserwującą romans męża], to przestałam być miła.

                Ja zdaję sobie sprawę, że zrobiłam coś nienormalnego. Toć mówię: ja naprawdę nie miałam zamiaru robić wiwisekcji jego życia. Ja WIEM, że to nie moja brocha. Właśnie to mi to przypomina: czytanie czyjegoś pamiętnika. Bo to dokładnie tak wygląda, to jest dobre porównanie!
                Ja nie wiedziałam NIC, a widziałam, że z nim jest coraz gorzej. Gdybyś go zobaczył, to byś się przeraził. On wyglądał jak zadżumiony menel. Ty bałbyś się mu rękę podać. A zarazem on nic nie mówił. No to wpadłam na pomysł: ciula, zajrzę, to się cokolwiek dowiem.

                No i masz rację: to nie jest prawidłowe zachowanie. Ale nie jestem w stanie się poczuć winna, że zajrzałam, ponieważ nie wiesz, co mi się działo wtedy w głowie. Pieprzniesz te swoje "och, jak mnie to mdli, ze wstrętu mnię skręca" i już się czujesz lepszy. No i gitowiutko. Tyle siebie znasz, co siebie sprawdzisz, jak się już stanie.
              • grazkavita Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 08:55
                Wilku ty nie masz pojęcia o miłości, mylisz ją z innymi uczuciami! Miłość to jest wyzucie sie z siebie i poświęcenie sie dla innego, a brat Jany się bawi w samarytanina wpędzając swoja znajoma w jeszcze większe gó..., bo ona już nawet nie potrzebuje się o te dragi starać...Lekarza jej nie załatwi, ani pracy tylko prowadzi ja prosta droga do śmierci...
                Jana nie miej wyrzutów sumienia, jakby chodziło o cudze życie to nie tylko rozmowy telefoniczne bym czytała!!!! Jesteś wspaniałą siostrą, mam nadzieje , że będziesz nadal konstruktywnie podchodzic do życia, brać udział w mitingach i bacznie wyciągać ze wszystkiego wnioski!
                • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:07
                  Dziękuję za dobre słowo, bo się popłakałam %)
                  No nie wycisnę z siebie, ja po prostu nie czuję się winna, ze zajrzałam. Natomiast czuję się winna, że przeczytałam coś, co nie jest dla moich oczu. Ja tego wcale nie chciałam wiedzieć, ale cholerny świat, aby dojść do tego co chciałam, to musiałam się przez to przedrzeć. Gdyby ktoś to zakrył, przykrył przed moimi oczami, to bym mu była wdzięczna.
                  Toć nie jestem jakimś posrańcem, co wszystkim wszystko sprawdza. Ja właśnie wolę, aby ktoś z własnej woli mi powiedział.
                  Ale to co wtedy miałam w głowie, to jest nie do opisania, tego nie przełożysz na słowa. Ten może zrozumie, kto to przeszedł.
                • wolfbreslau Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:08
                  grazkavita napisała:

                  > Wilku ty nie masz pojęcia o miłości, mylisz ją z innymi uczuciami! Miłość to je
                  > st wyzucie sie z siebie i poświęcenie sie dla innego, a brat Jany się bawi w sa
                  > marytanina wpędzając swoja znajoma w jeszcze większe gó...,


                  ciekawe :-)))
                  Jane to milosc w calej okazalosci , a jej brat robiacy dokladnie to samo - jest zaledwie samarytaninem drugiej kategorii :-)
                  no to se podsluchujcie obydwie i szpiegujcie kogo chcecie...mnie to rybka Grazko.i polecam Ci zatem afirmacje na 14 listopada na widok lodówki i telefonu cudzego: zrób to teraz !
                  lodówke wywal z domu, telefony wszelkie przegladaj i cudze skrzynki pocztowe na klatce :-
                  a tak przy okazji Grażko....co Cie upowaznia do chwalenia jednej patologii u kogos, jako czegos wartosciowego, a krytykowania drugiej u kogos innego jako czegos złego?
                  mozesz mi racjonalnie odpowiedziec na to pytanie.
                  jakbym był Twoim bratem Grażko.....kontrolowałbym kazdy Twój krok w strone pólki ze słodyczami, sprawdzal Twoje paragony z sklepu, na słoiku z cukrem wytyczyłbym podziałki, i wysłał detektywa gdy idziesz do sklepu po buty, czy przypadkiem nie kupiłas bonbonów...no i w ramach braterskiej miłości trułbym Ci od rana do wieczora o obżarstwie niewłaściwym i nieukontentowanym, a potem to opisal z detalami na forum jako wyraz mojej troski o Ciebie :-)
                  ot taki karnawał miłości z mieszkaniem przepisanym na mnie w roli głownej, jako straszakiem na Twoje łakomstwo
                  • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 12:07
                    No i to są takie przykłady bzdurzenia bez ładu i składu.
                    Porównanie obżarstwa do ćpania - już samo to pokazuje, że nie wiesz o czym się wypowiadasz. Porównaj też np. alkoholizm do picia wielkich ilości kawy, w końcu jeden pies: nałóg to nałóg.

                    Nadto: kiedy porównuję, ze mój brat jest bardziej niż ja współuzależniony, to nie w celu pokazania, jaka to ja jestem zarąbista [w ogóle skąd taki pogięty pomysł, to nie pojmę?], tylko chciałam obrazowo porównać, że on jest w poważniejszym problemie. Ja stwierdzam fakt, a nie się z niego naigrywam. Skoroś tego z kontekstu poprzednich moich postów nie umiał wywnioskować, to bijesz pan rekord niekumacji.

                    Może nie jest dla ciebie wskazane, abyś odnosił się do postów,które są skierowane do kogoś innego (a ja tam odpowiadam aaugustw, a nie tobie), bo te posty to nie są wypowiedzi w próżni, tylko są integralne z poprzednimi. A poprzednie są odpowiedzią na czyjąś myśl.
                    Czytasz, ale nie widzisz kontekstu, to co z takiego czytania? Przyszedłeś poświecić, to może mogę ciebie dotknąć, skoroś taki gwiazdor mądrości rynsztokowych?
                    • wolfbreslau Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 12:12
                      jane-panzram napisała:

                      > , to n
                      > ie w celu pokazania, jaka to ja jestem zarąbista [w ogóle skąd taki pogięty pom
                      > ysł, to nie pojmę?],
                    • iskram1 Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 12:16
                      Dałaś sie sprowokować / wiesz co jest w tym wszystkim najgorszym świnstwem / to ze prowokator się pożywia twoimi emocjami , zatrzymaj sie .
                      • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 12:51
                        Masz rację. Wot, głupota moja.
                        • iskram1 Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 13:09
                          Pogody ducha .
                • wolfbreslau Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:15
                  grazkavita napisała:

                  > , bo ona już nawet n
                  > ie potrzebuje się o te dragi starać...Lekarza jej nie załatwi, ani pracy tylko
                  > prowadzi ja prosta droga do śmierci..

                  taki passus wyczytalem u Ciebie Grazka.....toż to opis istnego anioła smierci z tego brata. a może?
                  a może to jednak istotnie milosierny samarytanin co sie poswiecil dla innej z milosci?
                  podobno ta dziewczyna to prostytutka ?...zatem moze lepiej gdy umrze i zacpa sie kochana, niż dymana w kiblu na dworcu kolejowym ?
                  co?
                  • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:21
                    No i co tu mamy. Czysty przykład ćwierćinteligenta. Prymityw i egocentryzm. Weź pan się bujnij na dostosowane do swojego gimbazjalnego poziomu strony, albo do kolegów, to odsapniesz, zejdzie ciśnienie.

                    Polecam też boks, dobry na pokłady agresji i nienawiści do świata. Won.
                    • wolfbreslau Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:22
                      jane-panzram napisała:

                      > No i co tu mamy. Czysty przykład ćwierćinteligenta. Prymityw i egocentryzm. Weź
                      > pan się bujnij na dostosowane do swojego gimbazjalnego poziomu strony, albo do
                      > kolegów, to odsapniesz, zejdzie ciśnienie.
                      >
                      > Polecam też boks, dobry na pokłady agresji i nienawiści do świata. Won.


                      wspólczesna psychologia /choć mało kiedy traktuje ją poważnie/ nazywa to : przeniesieniem :-)
                      i tym razem sie z ta psychologia zgadzam :-)
                      • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 09:33
                        Ja zaś nie traktuję ciebie poważnie. Na wszystko mądrość znajduje, ale nic wartościowego nie przekazuje, jeno widać, jak się agresja ulewa.
                        I sam sobie zarazem przeczysz: najpierw stwierdzasz,że "dla nas samych gdy cos sie kiedys z nami działo bylo prawdziwe wtedy i ttylko wtedy...to co o tym sądzimy dzis, nie ma zadnego zwiazku. "
                        a zarazem zajadle atakujesz mnie za coś, co było kiedyś, i obecne oceny tego są bezcelowe. I sama ci to piszę trzeci raz, a wraz do bańki twej nie dociera.
                        Takie puste mędrkowanie, jak widzę. Wyczytane gdzieś hasełka, ale żadnej w tym głębi. Naprawdę poszukaj pan sposobu na WIDOCZNĄ agresję i dziwnego rodzaju nienawiść do ludzi. To JEST widoczne. Spójrz na swe pościki: każdy na celu ma dosranie. A czy ja tobie matkę zabiłam, że sobie mnie wziąłeś na celownik swoich mędrkowań i ataków? Spuść pan z tego balonu, boś nabzdyczony nie do pojęcia.
                        • wolfbreslau Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 10:03
                          jane-panzram napisała:

                          > a zarazem zajadle atakujesz mnie za coś, co było kiedyś, i obecne oceny tego są
                          > bezcelowe.

                          po1-nie atakuje...bo nie mam powodu
                          po2 nie pisze co bylo kiedys, tylko o tym co sama opisujesz tu i teraz w swoim kontekscie
                          po3 oceny moje tego, czy tamtego sa celowe dla mnie...co jest celowe dla Ciebie, to nie moja sprawa
                          po 4 i 5...szkoda mi Ciebie. i pisze to bez jakiejkolwiek ironii. szarpiesz sie, miotasz, piszesz tutaj w sposób niekontrolowany. uzywasz jak zauwazyl AAugust pojęc nieadekwatnych d sytuacji...o jakiej to niby normalnosci piszesz w kontekscie swoim i brata?
                          normalne jest co było kiedys w waszym zyciu?
                          nic o tym nie pisalas. natomiast napisalas o tym ze brat zakochal sie w prostytutce/co bywa mozliwe/ ze cpa od kilku miesięcy...co samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym.tysiace ludzi pocpa sobie kilka miesiecy i fertig.
                          a gdy pytasz o podpowiedz Boga na swoje problemy i pisze Ci ,zebys to zrobila w koncu po cichu i w skupieniu.....nadal ziejesz na mnie ogniem piekielnym...a dobrze sie czujesz tylko wtedy, gdy ktos Ci głaszcze po głowie i popiera Twoje działania.
                          no to sama zacznij ćpac z bratem z miłości do niego i po kłopocie...wtedy zrozumiesz może co czuje on, jego kobieta i co sie roi wtedy w głowie.
                          albo rzeczywicie gdy wsiądzie nagrzany za kierownice...zadzwon na policje w końcu.
                          zrób coś konkretnego...choćby na poczatek nic.
                          • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 10:19
                            No i wraz agresja bez popitki. Sto punktów o d. Maryni.
                            Krótko i na temat nie umiesz?
                            Spójrz na swe posty wyżej oraz niżej i sam sobie, psychologu, postaw diagnozę. Lekarzu, lecz się sam. Zobaczysz swoje objawy, to będziesz mnie pouczał o moich. Pogłaszcz sie ewentualnie z wiesj, to poczujesz się w swym kółeczku wzajemnej masturbacji od razu jak w domu.

                            Już tu gdzieś ktoś ostrzegał w innym jakimś temacie, ze tu nie ma tematu bez kłótni i ataków. No i co sie dziwić, jak ty zamiast na mityngach swoich agresję wylewać i upuszczać, to robisz to na forum?
                            I dalej omamy głupca: że ja czytam tylko dobre posty. Toć mnie atakujesz jak wścieknięty ratler, a tobie odpowiedziałam postem na poważnie, zgadzając siez tobą. Ale dalej o omamach swoich "tylko słuchasz tych miłych" będziesz bez końca pierdział mi pod nosem.


                            Ni inteligencji, ni opanowania. Tylko płynie rzyg za rzygiem. No i tak ciebie widzę: jako napinacza internetowego, takich w neciku jest bez liku. Z każdym kolejnym twym miałkim, przesiąkniętym tanim psychologizowaniem, postem to widzę jaśniej. Wyszedł z mityngów i posiadł mądrość na każdy temat, choć widać,że głębi doprawdy nie ma w tym żadnej =) No żeby chociaż jakaś mądrość, a widać, że prymityw, który w ogóle nie panuje nad sobą.
                            Jeszcze nie uszło? Spokojnie, w końcu ujdzie, np. jak przegryziesz kabel od klawiatury swej.
                          • jane-panzram Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 12:24
                            "co samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym.tysiace ludzi pocpa sobie kilka miesiecy i fertig."
                            ty może lepiej zostań przy tych głupawych złośliwostkach o modleniu się i szukaniu rozwiązań, bo widać, że teoretyzujesz już na zupełnym fristajlu.
                            Jakby chodziło o okazyjne, weekendowe branie na imprezach, to ten temat by nie istniał. Oczywiście nic nie zważasz już na to, co napisałam w temacie, tylko walisz, co ci fantazja do łba strzeli. Bzdet, nie bzdet, ważne aby coś, cokolwiek napisać.

                            > no to sama zacznij ćpac z bratem z miłości do niego i po kłopocie...wtedy zrozu
                            > miesz może co czuje on, jego kobieta i co sie roi wtedy w głowie.
                            > albo rzeczywicie gdy wsiądzie nagrzany za kierownice...zadzwon na policje w koń
                            > cu.
                            > zrób coś konkretnego...choćby na poczatek nic.

                            a ja powiem tobie tak: wiesz co by było, gdybyś nie pisał tych debilstw? Prąd np. by się nie namarnował. Bardziej byś poważnie wyglądał. Ale może nie dbasz o swój wizerunek i lubisz z siebie półgłówka robić, bo w końcu necik, to ekran wszystko zniesie. Również te tępe żarciki z prostytucji, modlitw, teściowych i co tam wymyślisz w prymitywnym łbie.
                            • zdzislaw50 Re: Jana jesteś wspaniała! 14.11.14, 14:20
                              jane-panzram napisała:
                              ............. .

                              Oj kobieto aż kipi w Tobie złość, przypomnij sobie , po co tu weszłaś i zobacz co robisz?
                              Chyba, że chcesz tu wszystkie swoje frustracje pokazać to wtedy .......pisz, tylko nie adresuj tego do piszących na forum. Pozdrawiam i spokoju życzę :D
                              • aaugustw Puste zyczenia...! 16.11.14, 11:05
                                zdzislaw50 napisał (do jane-panzram):
                                > Oj kobieto aż kipi w Tobie złość, przypomnij sobie , po co tu weszłaś i zobacz
                                > co robisz?
                                > Chyba, że chcesz tu wszystkie swoje frustracje pokazać to wtedy .......pisz, ty
                                > lko nie adresuj tego do piszących na forum. Pozdrawiam i spokoju życzę :D
                                ______________________________________________________________.
                                Co prawda, to prawda... - Ale z tymi zyczeniami spokoju, to i tak nie wyjdzie,
                                bo taki czlowiek musialby sie sam zmienic, a ona woli zmieniac innych...! :-(
                                A...
                                • jane-panzram Re: Puste zyczenia...! 16.11.14, 11:36
                                  Daj sobie na wstrzymanie. Może tobie się zdaje, ze każden ma skórę nosorożca i go nic nie denerwuje - mnie natomiast złośliwe i bzdetne porady wolfa zdenerwowały i napisałam, co napisałam.
                                  Zdałam sobie sprawę, że takie wojny są bezsensowne, nadto iskram1 mnie tu do porządku też ustawił trzeźwo.
                                  Juz sobie wolfa na black list wrzuciłam, i dalsze jego pierdy, nawet jeśli tutaj są, to są dla mnie niewidoczne. Problem solved.
                                  • aaugustw Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 11:42
                                    jane-panzram napisała (do A...):
                                    > Daj sobie na wstrzymanie...
                                    > ... mnie natomiast złośliwe i bzdetne porady wolfa zdenerwowały...
                                    > Zdałam sobie sprawę, że takie wojny są bezsensowne...
                                    > Juz sobie wolfa na black list wrzuciłam, i dalsze jego pierdy, nawet jeśli tuta
                                    > j są, to są dla mnie niewidoczne. Problem solved.
                                    __________________________________________.
                                    Ok, rozwiazalas problem wolfa, ale co z twoim...! :-o
                                    A...
                                    • jane-panzram Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 12:19
                                      Nie myśl sobie, że po mnie trzeźwe napomnienia w tym wątku spłynęły jak po kaczce.
                                      Czuję co prawda wstyd, że tak dużo szczegółów napisałam o mym bracie. Na co i po co to było?
                                      Ja na co dzień jestem bardzo małomówna, ja stale kogoś słucham. Natomiast tutaj to POSZŁO JAK WODOSPAD. Zresztą w realu też: jak zacznę mówić o bracie np. do matki, to jest to samo. Po prostu ile bym o tym nie mówiła, to jest mi mało. Jakby człowiek wszystko, wszystko chciał wyrzucić z siebie. To jest aż nienormalne. Tu też mi wolf poniekąd to uświadomił: po cholerę tyle pisania, te szczegóły? I to jest dobrze powiedziane! Wstyd mi teraz, gorąco mi się robi ze wstydu jak o tym pomyślę.

                                      Do rzeczy. Co ze mną. Przełamać się na myślenie "to jego życie, weź się od tego wreszcie odczep" nie jest łatwo. Co i rusz jakaś myśl się pojawi o nim i się znowu nakręcam. Ale w wielkiej mierze dzięki temu wątkowi: łapię się na tych myślach i siebie stopuję.
                                      Z tego to względu ten wątek był mi też potrzebny, bo mi te moje katastrofalne odruchy UŚWIADOMIŁ (ty miałeś w tym niemały udział). Ja tu przyszłam z przekonaniem "ale ja wcale o nim nie myślę, a pomysł z wyrzucaniem jest przecież zdroworozsądkowy" - a tu się okazało, że to była kolejna przykrywka dla matkowania, ponieważ nadal myślałam o nim tak samo często jak wcześniej, tylko sobie dorobiłam do tego filozofię "ale to przecież rozsądne". Czyli się wrąbywałam w kanał, tylko inną drogą.
                                      Pomysł z wyrzuceniem nadal uważam za rozsądny - ale moje myślenie naokoło tego pomysłu się zmienia [a właśnie te myślenie naokoło niego było moim problemem, który sobie tutaj uświadomiłam!]. Nie wiem, jak to przekazać, mam nadzieję, że to jest zrozumiałe, co ja piszę?

                                      Teraz z tym aktywnie walczę, więc ku dobremu idzie.
                                      • jane-panzram Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 13:27
                                        O, tak się zastanowiłam. I to też chcieliście mi pewnie przekazać, ale do mnie nie docierało. Tyle pisaniny o nim i te szczegóły - to też jest dobry przykład tego, że ja ŻYJĘ nim. O, teraz do mnie to dotarło. Tylko on, on, on, całe elaboraty o nim, ani to komu potrzebne, ani co z tego wynika, jeno dalsze nakręcanie się i życie jego życiem.

                                        No w mordę bite, mądrość jakoś tak na człowieka opornie spływa.
                                        • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 14:10
                                          jane-panzram napisała:
                                          > ... No w mordę bite, mądrość jakoś tak na człowieka opornie spływa.
                                          _________________________________________________________.
                                          Jakiego czlowieka...!? - Dlaczego podpierasz sie mna...!? - Dlaczego nie
                                          piszesz, ze to ty masz problemy z "mądrościa"...!?
                                          A´propos: o jakiej madrosci ty tu piszesz...!?
                                          Dla mnie madroscia, ktora tworzy fakty jest wiara, (nauka stwierdza fakty),
                                          wiara jest moja wewnetrzna madrosci, moja i tylko moja i moim doswiadczeniem...
                                          To jest najwyzszy poziom nauki kazdego - doswiadczenie jego... - Bez malpowania innych...
                                          A...
                                        • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 14:15
                                          jane-panzram napisała:
                                          > O, tak się zastanowiłam. I to też chcieliście mi pewnie przekazać, ale do mnie
                                          > nie docierało. Tyle pisaniny o nim i te szczegóły...
                                          _________________________________________.
                                          Nie rob sobie wyrzutow, ze tyle napisalas o swom bracie... -
                                          Tu sa osoby uzaleznione, wiec zaloze sie, ze one, jak i ja nie
                                          czytaly tych wszystkich szczegolow, bo kazdy je sam zna z
                                          autopsji wlasnej... - Mnie osobiscie od samego poczatku
                                          zainteresowalas mnie ty i twoja choroba, ukrywajaca delikatnie
                                          w wate i szukajaca po omacku naszego potwierdzenia, aby potem
                                          wywalic brata ze swojego domu i miec przy tym "czyste sumienie"...
                                          A...
                                        • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 15:11
                                          jane-panzram napisała:
                                          ani to komu potrzebne, ani co z tego wynika, jeno dalsze nakręcanie
                                          > się i życie jego życiem.
                                          >
                                          > No w mordę bite, mądrość jakoś tak na człowieka opornie spływa.
                                          >> Iskram 1 ;
                                          >> mnie to wcale nie zdziwiło , Ty kochasz Brata ,i co by nie było ,staniesz przy nim. Będzie dobrze .....
                                          • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 15:25
                                            iskram1 napisała do jane-panzram:
                                            > >> mnie to wcale nie zdziwiło , Ty kochasz Brata ,i co by nie było ,st
                                            > aniesz przy nim. Będzie dobrze .....
                                            ______________________________________.
                                            Kolejna slepa i tzw. "dobra ciotka"...
                                            Zapomnialas, ze tytul watku jane brzmi, (cyt.):
                                            "Moj brat cpa, jak wyrzucic go z domu?"...!
                                            Tu chodzi o jej "kochanego" brata i wcale to nie
                                            musi byc to dobrze, jak ty "tworczo" piszesz...!!
                                            A...
                                            • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 15:42
                                              Badz uprzejmy nie oceniać moich wypowiedzi , jeszcze Ci duzo brakuje do mądrosci zyciowej , zajmij sie soba i zrozum ze twoje zachowanie toksyczne wobec innych jest jedną wielka głupotą na która ja już dawno splunełAM !
                                              • aaugustw Rozwiazywanie dwoch problemow... 16.11.14, 16:00
                                                iskram1 napisała:
                                                > Badz uprzejmy nie oceniać moich wypowiedzi , jeszcze Ci duzo brakuje do mądrosc
                                                > i zyciowej , zajmij sie soba i zrozum ze twoje zachowanie toksyczne wobec innyc
                                                > h jest jedną wielka głupotą na która ja już dawno splunełAM !
                                                ______________________.
                                                Trafiona - zatopiona...! ;-)
                                                A teraz obydwie do pracy nad soba, ty do Programu AA, ona do Al-anon...!
                                                A...
                                                • iskram1 Re: Rozwiazywanie dwoch problemow... 16.11.14, 16:07
                                                  Gryzli ty nawet po nosie w d,,pe nie trafisz ,ciemno :-)
                                              • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 16:10
                                                iskram1 napisała (do A...):
                                                > Badz uprzejmy nie oceniać moich wypowiedzi...
                                                __________________________________________________________________.
                                                Widzisz iskram, to jest nie do zrealizowania, choc wiem ze tobie na czyms takim
                                                zalezy, ale to tutaj to Forum ogolne i jezeli bede przymykal oczy na takie "okragle"
                                                i glupie wypowiedzi, wtedy madrosci i zdrowemu doswiadczeniu bede tu szkodzil..!
                                                A...
                                                • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 16:16
                                                  Chcesz zmieniać innych ,zmień siebie , wszystko zaczyna sie od jednego umysłu , i jeszcze ci podpowiem Szacunek wobec czyjegos myslenia ,a ty uwazasz ze jesteś niezastąpiony , brak pokory , obys doświadczył i to mocno!
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 16:25
                                                    iskram1 napisała (do A...):
                                                    > Chcesz zmieniać innych ,zmień siebie , wszystko zaczyna sie od jednego umysłu ,
                                                    > i jeszcze ci podpowiem Szacunek wobec czyjegos myslenia ,a ty uwazasz ze jeste
                                                    > ś niezastąpiony , brak pokory , obys doświadczył i to mocno!
                                                    _________________________________________________.
                                                    ;-) O niee... - Zmieniac to oni sie musza (jak zechca) sami...!
                                                    Ja tylko wytykam glupote i klamstwa tych popisywaczy...! :-l
                                                    (damskich i meskich aktorow zadnych swiatla lampionow...!)
                                                    A co do mojej pokory, to z pewnoscia mi jej jeszcze brakuje
                                                    duzo, w przeciwienstwie do mojego duzego doswiadczenia..!
                                                    A...
                                                  • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 16:36
                                                    No i widzisz ,tego jest najwiecej w Tobie , jacy "oni " , człowiek jest złozony ze wszystkiego ty próbujesz mu wmówić ze masz patent na prawde, błakasz sie ! Nic mi do tego , żyj sobie.

                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 18:15
                                                    iskram1 napisała (do A...):
                                                    > ... ty próbujesz mu wmówić ze masz patent na prawde, błakasz sie !
                                                    > Nic mi do tego...
                                                    _________________________________________________________.
                                                    Skoro "nic ci do tego", to po co sie odzywasz...!?
                                                    Skoro podwazasz moje doswiadczenia, ktore sa moja Prawda i porownuesz
                                                    je z jakas tam swoja wyimaginowana uniwersalna Prawda, to pytam:
                                                    kto tu sie blaka...? - Kto tu probuje komu wcisnac swoje ciemnoty...!?
                                                    zmieniajac tym samym bieg Wisly kijkiem, to ...!?
                                                    A masz to ty masz patent na prawde, skoro tak krecisz i wijesz jak piskorz...!?
                                                    A...
                                                  • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 20:26
                                                    A kto tu kogo zaczepił i próbuje wkrecac?
                                                    panuj nad soba!
                                                    A co do prawdy to sa trzy !

                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 20:54
                                                    iskram1 napisała (do A...):
                                                    > A kto tu kogo zaczepił i próbuje wkrecac?
                                                    > panuj nad soba!
                                                    > A co do prawdy to sa trzy !
                                                    _______________________.
                                                    Ile znowu dzisiaj wypilas...!?
                                                    A...
                                                  • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 21:03
                                                    Ja jestem ugruntowana , A Ty ile wypiłeś szaleju ?
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 21:12
                                                    iskram1 napisała:
                                                    > Ja jestem ugruntowana , A Ty ile wypiłeś szaleju ?
                                                    _______________________.
                                                    Inaczej: jestes uziemiona...!
                                                    A...
                                                    Ps. nie mierz drugich swoja miarka...!
                                                  • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 21:31
                                                    Chyba zaczynam rozumieć twoje emocje przed rocznica .
                                                    Zycze Ci zdrowia i pomyślności / Kazdego ranka dusza budzi sie na nowo /:-)
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 17.11.14, 11:41
                                                    iskram1 napisała:
                                                    > Chyba zaczynam rozumieć twoje emocje przed rocznica ...
                                                    ____________.
                                                    listopadowa...? :-o
                                                    A...
                                      • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 16.11.14, 14:01
                                        jane-panzram napisała:
                                        > ... Tu też mi wolf poniekąd to uświadomił: po cholerę tyle pisania, te szczegóły?
                                        I to jest dobrze powiedziane!
                                        _________________________________________.
                                        A widzisz; nigdy nie powinnas odrzucac tych od siebie tych slow i ludzi, ktorzy
                                        poruszyli twoje serce, bo oni dobrze cie trafili, a ty powinnas sie wtedy, nie nad
                                        nimi, lecz nad soba zastanowic...
                                        A...
                                        • iskram1 Re: Rozwiazanie problemow... 17.11.14, 14:19
                                          A kibic z dala......
                                        • jane-panzram Re: Rozwiazanie problemow... 17.11.14, 19:05
                                          Słów, jak sam widzisz, nie odrzucam.
                                          Ale osoby odrzucam. Prymitywów nie cenię. Widzę, że ten troll się wczuł i pisze swoje pierdoły dalej, bo widzę że cytujecie padawana. A ułańska fantazyja, jak widzę,wielka, już zaczął mieć omamy o kazirodztwie %)

                                          Taki śmietnik myślowy wyrzygiwany przez kogoś to jest. Nawet i głupcowi zdarzy się coś mądrego powiedzieć.
                                          • grazkavita Re: Rozwiazanie problemow... 18.11.14, 08:35
                                            Tak, tak, Jane , każdy nawet Wilk jest w czymś lepszym od nas i od każdego można się dużo nauczyć...Wiec zamiast udow3adniac kto ma racje, postarajmy się umożliwić dojść do prawdy samemu...Czasem lepiej pewne rzeczy przemilczeć i okazuje sie , że nawet Wilk pisze o wyciszeniu się i o Boskim Majestacie....
                                            • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 18.11.14, 10:20
                                              grazkavita napisała (do jane-panzram):
                                              > Tak, tak, Jane , każdy nawet Wilk jest w czymś lepszym od nas i od każdego możn
                                              > a się dużo nauczyć...Wiec zamiast udow3adniac kto ma racje, postarajmy się umoż
                                              > liwić dojść do prawdy samemu...Czasem lepiej pewne rzeczy przemilczeć i okazuje
                                              > sie , że nawet Wilk pisze o wyciszeniu się i o Boskim Majestacie....
                                              ________________________________________________________.
                                              Ciiicho Grazka...! ;-) - Nasza jane teraz mysli, az paruje jej z glowy, a
                                              ja wiem juz nawet co ona przedsiewziela po tych naszych ostatnich tu
                                              wypowiedziach... - Ona widzi, ze tu nie ma gotowych recept, tu trzeba
                                              samemu i z bolem serca podejmowac trzezwe decyzje, a potem ich nie
                                              zalowac...!
                                              A...
                                              • grazkavita Re: Rozwiazanie problemow... 19.11.14, 08:29
                                                Masz racje Auguście , pewne rzeczy trzeba załatwiać samemu i kierować się prawdziwa, mądrą miłością...:"Nie brać odpowiedzialności za przeszłość, odrzucać rozważania o przyszłości, a wszystko ze strachu - to tchórzostwo. Nie żałować przeszłości, nie obawiać się przyszłości , bo się oddałeś Bogu i zaufałeś Mu - to miłość "
                                                • wolfbreslau Re: Rozwiazanie problemow... 19.11.14, 08:35
                                                  grazkavita napisała:

                                                  >.:"Nie brać odpowiedzialności za przeszłość, odrzucać roz
                                                  > ważania o przyszłości, a wszystko ze strachu - to tchórzostwo. Nie żałować prze
                                                  > szłości, nie obawiać się przyszłości , bo się oddałeś Bogu i zaufałeś Mu - to
                                                  > miłość "

                                                  zeby taki stan osiagnac, trzeba wpierw wlozyc wiele pracy i trudu w rozliczenie sie realne z wlasna przeszloscią. trzeba wiele wysilku by po latach czynnego nalogu ustabilizowac swoj dzien powszedni, dzieki czemu nie trzeba potem zadreczać sie obawami o przyszlosc....czyli poprostu: by miec czyste sumienie za to co bylo, co jest i będzie.
                                                  a Bóg w tym wszystkim?.....za duzo go w słowach, za dużo w deklaracjach, za mało w czynach ;-)
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 19.11.14, 11:15
                                                    wolfbreslau odpisał na wypowiedz grazkavita:
                                                    > zeby taki stan osiagnac, trzeba wpierw wlozyc wiele pracy i trudu w rozliczenie
                                                    > sie realne z wlasna przeszloscią. trzeba wiele wysilku by po latach czynnego n
                                                    > alogu ustabilizowac swoj dzien powszedni, dzieki czemu nie trzeba potem zadrecz
                                                    > ać sie obawami o przyszlosc....czyli poprostu: by miec czyste sumienie za to co
                                                    > bylo, co jest i będzie.
                                                    > a Bóg w tym wszystkim?.....za duzo go w słowach, za dużo w deklaracjach, za mał
                                                    > o w czynach ;-)
                                                    ____________________________________________.
                                                    Jak to zrobic...? - Na to masz gotowca - Program AA...!
                                                    A...
                                                  • grazkavita Re: Rozwiazanie problemow... 20.11.14, 08:36
                                                    Moment, moment Auguscie, jeśli rozmawiamy na temat Boga to pozwól , że nie będziemy Mu przeciwstawiać czegoś co jest tylko drogą do niego...Wy macie fiksum dyrdum na temat siebie i życia na ludzka modłę i staracie sie za wszelka cenę żyć zgodnie z własnym "widzi mi się", nawet jeśli to będzie AA... Tymczasem należy oddać się w ręce Boga, bo tylko On zapewni całkowite powodzenie niekoniecznie w sensie ludzkim... " To tak jak dziecko, które chcąc za dużo unieść męczy się i kaleczy. Jeżeli uzna , że jest dzieckiem, ojciec niesie jego ciężar, a nawet samo dziecko bierze na ręce ". Wiem , ze to bardzo wymagający Ojciec(jakkolwiek Go pojmujemy), ale On nigdy sie nie zniechęci i z tym samym zapałem będzie nieść swoje dzieci, jeśli mu tylko na to pozwolą...Piszesz Wilku o trudzie i pracy włożonej w rozliczenie...On nigdy ie daje za duzo pracy, tylko trzeba umieć Go słuchać, a wtedy ze wszystkim zdążysz i wszystko pokonasz...I niechęć do AA i przymus nieprawy zamienisz w sroki do celu...
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 20.11.14, 21:00
                                                    grazkavita napisała (do A...):
                                                    > Moment, moment Auguscie, jeśli rozmawiamy na temat Boga to pozwól , że nie będz
                                                    > iemy Mu przeciwstawiać czegoś co jest tylko drogą do niego...Wy macie fiksum dy
                                                    > rdum na temat siebie i życia na ludzka modłę i staracie sie za wszelka cenę żyć
                                                    > zgodnie z własnym "widzi mi się", nawet jeśli to będzie AA... Tymczasem należy
                                                    > oddać się w ręce Boga, bo tylko On zapewni całkowite powodzenie niekoniecznie
                                                    > w sensie ludzkim... " To tak jak dziecko, które chcąc za dużo unieść męczy się
                                                    > i kaleczy. Jeżeli uzna , że jest dzieckiem, ojciec niesie jego ciężar, a nawet
                                                    > samo dziecko bierze na ręce ". Wiem , ze to bardzo wymagający Ojciec(jakkolwiek
                                                    > Go pojmujemy), ale On nigdy sie nie zniechęci i z tym samym zapałem będzie nie
                                                    > ść swoje dzieci, jeśli mu tylko na to pozwolą...Piszesz Wilku o trudzie i pracy
                                                    > włożonej w rozliczenie...On nigdy ie daje za duzo pracy, tylko trzeba umieć Go
                                                    > słuchać, a wtedy ze wszystkim zdążysz i wszystko pokonasz...I niechęć do AA i
                                                    > przymus nieprawy zamienisz w sroki do celu...
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    Witaj Grazka, pisze z opoznieniem i tylko jeden raz, bo dzisiaj mialem bardzo
                                                    bogaty dzien...!
                                                    Dzisiaj takze stalem sie dojrzalym, odpowiedzialnym, pelnoletnim chlopczykiem,
                                                    bo dzisiaj skonczylem 18 lat zycia w trzezwosci...! (a gdybym chodzil od razu po
                                                    terapii na Mityngi AA, mialbym dzisiaj juz ~23,5 roku).
                                                    Ale wracam do rzeczy wazniejszej, do Boga, o ktorym ty piszesz, a ja nie
                                                    za bardzo lubie pisac o Bogu, bo nie potrafie Go opisac, a jedynie (jak mam
                                                    na tyle sily i pokory), godzic sie z tym czym On mnie obdarza - w przeciwienstwie
                                                    do ciebie, ktora potrafi Go sluchac...! - Ja jestem Tej Sile wydany, jak lupinka
                                                    orzecha na srodku oceanu...
                                                    A...
                                                    Ps. Niecheci do AA to ja nie mam juz od czasu, kiedy przestalem chodzic pijany
                                                    po tym padole i kiedy wreszcie zaczalem trzezwiec...!
                                                  • boja55 Re: Rozwiazanie problemow... 21.11.14, 00:10
                                                    Gratuluje Auguście "pełnoletności" i następnych 24 godzin życzę . Pogody Ducha .
                                                  • andalus Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 09:52
                                                    psycho-kit.pl/?cat=17
                                                  • europa277 Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 12:37
                                                    Jeżeli przyjmiesz czyjeś przekonanie jest po Tobie !
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 13:55
                                                    europa277 napisał(a):
                                                    > Jeżeli przyjmiesz czyjeś przekonanie jest po Tobie !
                                                    ________________________.
                                                    Bo nie bedziesz wtedy soba...!
                                                    A...
                                                  • europa277 Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 15:01
                                                    Przyznam sie ze nie rozumiem odp.
                                                  • aaugustw Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 14:30
                                                    boja55 napisał:
                                                    > Gratuluje Auguście "pełnoletności" i następnych 24 godzin życzę . Pogody Ducha
                                                    ___________________________________________________________________.
                                                    Dziekuje Boja...! ;-)
                                                    Wlasnie wrocilem z polskojezycznej Konwencji AA (dla tych, ktorzy nie wiedzaco to
                                                    Konwencja organizowana przez AA tlumacze; spotkanie Wspolnot 12-krokowych...!)
                                                    Spotykamy sie w Carlsbergu/Pfalz w Osrodku Marianum i jak zawsze jestem pod
                                                    ogromnym wrazeniem z tego tam kolejnego, od ponad 11 lat spotkania i z tego, co
                                                    mnie tamspotkalo... - Wczoraj, podczas sprzatania stolow po obiedzie zostalem
                                                    zawolany na dwor... - Pogoda byla wspaniala. Bylo cieplo i slonecznie. Ponad
                                                    130 ludzi, (od Norwegii w dol Europy poprzez Holandie, Francje, Belgie, itd...) -
                                                    Nie wiedzialem nic o tym co mnie tam oczekuje... - Na srodku podworka
                                                    otoczonego po bokach obiektem naszych spotkan w ksztalcie litery "U",
                                                    wsrod uczestnikow Konwencji stal wielki wspanialy tort z 18-tka na gorze...
                                                    - Szok...
                                                    Musialem przemowic, zgasic swieczki, lezka zakrecila sie w moim oku,
                                                    trudno mi bylo mowic, ale w koncu udalo mi sie podziekowac wszystkim
                                                    za te niespodzianke i za to, ze to oni pomogli mi dotrwac do tej 18-tki,
                                                    specjalna podzieke zlozylem M... z Belgii, jako szef pewnej polskiej Piekarni
                                                    w Belgii przywiozl wielki, piekny i smaczny tort, choc on sam mowil ze bylby
                                                    smaczniejszy, ale zapomnial dodac do niego rumu...! ;-) - Tak samo
                                                    specjalna podzieka zlozylem pewcnej Al-Anonce E... z Paryza i jej mezowi,
                                                    to glownie ona"rozdmuchala" ze swoim mezem to, ze ja obchodze
                                                    18 DT (date trzezwosci)...
                                                    Niektore al-anonki wolaly; "a gdzie podziekowania dla zony", a ja mowie,
                                                    ze my z zona jestesmy juz na tym etapie, ze nie gratulujemy, my dziekujemy
                                                    juz wspolnie z wielka wdziecznoscia Sile Wyzszej za to wszystko czym Ona nas
                                                    do tej pory obdarowala, bo bez tego nie bylibysmy tymi, kim teraz jestesmy i
                                                    nie mielibysmy tych serc, jakie mamy...
                                                    Usciskow i gratulacji nie bylo konca, potem byla uczta, potem Mityngi,
                                                    potem ognisko i wspaniale kielbaski pieczone na ognisku, potem
                                                    wspaniale kazanie Ks. D... - naszego b. opiekuna duchowego i bylego
                                                    naszego Powiernika klasy A, ktory mowil o moim Mistrzu duchowym
                                                    w taki sposob, o ktorym jeszcze nigdy nie slyszalem... - Zawsze jestem
                                                    pod wrazeniem jego duchowych kazan...!
                                                    Acha; otrzymalem od uczestnikow mojej Grupy krzyzyk srebrny a w
                                                    srodku nasz znak AA i Jezus, z tym, ze Jezusa nie widac, on jest w moim
                                                    sercu...
                                                    A...
                                                    Ps. Spotkalem tez jedna z naszych uczestniczek tego Forum, ktora mnie
                                                    zapytala: "Czy jestem tym A... z Forum Gazeta...?" - Po krociutkim zastanowieniu
                                                    sie odpowiedzialem: Tak...! ;-) (ona sama nic nie pisze. O imie nie zapytalem) :-(
                                                  • zdzislaw50 Re: Rozwiazanie problemow... 23.11.14, 17:19
                                                    :)
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 09:19
      jane-panzram napisała:


      > Gdyby Bóg dał mądrość, co robić!

      popros go o to ..w ciszy i skupieniu. osobno i nie w internecie. i nie oczekuj, ze to bedzie podpowiedz po Twojej mysli. ale napewno bedzie wlaściwa .
      i tego Ci zycze...choc wyglada to inaczej
      • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 09:22
        Wyciskaj z siebie te mierne mądrości dalej. Nic wartościowego do przekazania, za to wielkie pokłady żółci. Dawaj dalej, zejdzie z ciebie, chłopcze zasmarkany.
        • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 09:30
          jane-panzram napisała:

          Nic wartościowego do przekazania

          nie wiem jak Twoje, ale moje zamki w drzwiach sa wartościowe...i kiedys je mimo to musiałem wymienic , gdy zgubiłem klucze :-)
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 09:26
      z dedykacja dla obu Pań :
      Boże,
      użycz mi pogody ducha,
      abym godził się z tym,
      czego nie mogę zmienić.

      Odwagi, abym zmieniał to,
      co mogę zmienić.
      I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
      Pozwól mi co dzień
      Żyć tylko jednym dniem
      i czerpać radość z chwili, która trwa;
      i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
      drogę wiodącą do spokoju;
      i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
      - ten grzeszny świat takim,
      Jakim on naprawdę jest,
      a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;

      i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
      to wszystko będzie jak należy.
      Tak bym w tym życiu osiągnął umiarkowane szczęście,
      a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
      szczęśliwość nieskończoną.
      • grazkavita Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 14.11.14, 18:04
        Cieszę się Wilku , że ciśnienie Ci opadło...Uważasz sobie wyciszenie się i Boga to dobrze....Ja nie popieram zaglądania do cudzych rzeczy, ale są pewne priorytety...Życie ludzkie jest ponad wszystko, dlatego aby Cię ratować lekarz zajrzy Ci nie tylko do gardła, a policja będzie wypytywać Twoje kochanki , nastroje itp, a Twoja siostra zajrzy nie tylko w Twój telefon...Tu jest walka o życie brata, bo jesli bierze takie dragi to się znalazł na równi pochyłej....
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 16.11.14, 16:39
      uscislijmy fakty:
      -brat Jane byc moze cpa cos kilka miesiecy / od 2wóch -do 5ciu / , pomieszkuje to u niej, to u kochanki. zarabia sam na siebie i na kochanke,,,itd etc...skąd zatem "współuzaleznienie" u Jane?
      -brat Jane byc moze cpa cos kilka miesiecy[b / od 2wóch -do 5ciu /[/b] i pomieszkuje to u niej, to u kochanki, zarabia sam na siebie itd etc- skąd zatem u niego jakies współuzaleznienie od kochanki i ewentualne uzaleznienie?
      --brak jakichkowliek danych racjonalnych by brac te dane poważnie.
      reszta do bicie piany jak napisal Zdzisiek
      • aaugustw Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc...! 16.11.14, 18:40
        wolfbreslau napisał:
        > uscislijmy fakty:
        > -brat Jane byc moze cpa cos kilka miesiecy / od 2wóch -do 5ciu / , pomieszkuje
        > to u niej, to u kochanki. zarabia sam na siebie i na kochanke,,,

        > --brak jakichkowliek danych racjonalnych by brac te dane poważnie.
        > reszta do bicie piany jak napisal Zdzisiek
        ________________________________________________.
        Osobiscie patrze na to inaczej, anizeli tylko "bicie piany"... -
        Dla mnie to ciekawa analiza osoby inteligentnej, ale malo
        doswiadczonej zyciowo, skoro probuje przechytrzyc trzezwych
        alkoholikow, nie wiedzac ze ci potrafia wyczuc nietrzezwych pod wiatr...! ;-)
        Tu sie az prosi postawic pytanie: Komu i o jaki deal tu chodzi...!?
        Odpowiedz przychodzi sama...! ;-)
        A...
        • wolfbreslau Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 18:56
          co wy z tymi dealami?

          brat-siostra-kochanka...ot i caly "deal" :-)
          • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 19:17
            wolfbreslau napisał:
            > co wy z tymi dealami?
            > brat-siostra-kochanka...ot i caly "deal" :-)
            _________________________________.
            Pytasz, wiec odpowiadam...
            Cale nasze zycie, od urodzenia to jeden wielki DEAL... - Cos za cos...!
            Dajesz komus cos i zaraz oczekujesz czegos w zamian od tego kogos i na abarot...
            Zly pasjans ulozyles u gory, powinno byc:
            siostra - brat, brat - kochanka, siostra - dom, jak sam widzisz nie pasuje tu w tym
            jedynie siostra, bo u niej to mezalians z rzecza martwa...! :-(
            A...
          • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 19:30
            wolfbreslau napisał:
            > co wy z tymi dealami?>
            > brat-siostra-kochanka...ot i caly "deal" :-)
            ___________________________________.
            Zapomnialem o najwazniejszym:
            Jak nie iwesz o co chodzi, to chodzi o pieniadze...!
            Zamiast na "dziwke i jej prochy", na mieszkanie powinny isc...!
            A...
            • wolfbreslau Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 19:44
              Tobie to juz zadna rocznica ,ani jubileusz nie pomoze :-)))
              "....siostra - brat, brat - kochanka, siostra - dom, jak sam widzisz nie pasuje tu w tym
              jedynie siostra, bo u niej to mezalians z rzecza martwa......'
              a siostra z bratem? to co ?
              zmień lekarza z pediatry na androloga :-)
              pa
              • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 19:55
                wolfbreslau napisał:

                > Tobie to juz zadna rocznica ,ani jubileusz nie pomoze :-)))

                (A...) "....siostra - brat, brat - kochanka...

                > a siostra z bratem? to co ?
                > zmień lekarza z pediatry na androloga :-)
                _____________________________________________.
                Ty umiesz czytac...!? - Czy tylko czytasz co umiesz...!?
                Na pierwszym miejscu postawilem; siostra - brat, stolku stajenny...!
                A...
                • wolfbreslau Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 20:03
                  aaugustw napisał:

                  > wolfbreslau napisał:
                  >
                  > > Tobie to juz zadna rocznica ,ani jubileusz nie pomoze :-)))
                  >
                  > (A...) "....siostra - brat, brat - kochanka...
                  >
                  > > a siostra z bratem? to co ?
                  > > zmień lekarza z pediatry na androloga :-)
                  > _____________________________________________.
                  > Ty umiesz czytac...!? - Czy tylko czytasz co umiesz...!?
                  > Na pierwszym miejscu postawilem; siostra - brat, stolku stajenny...!
                  > A...

                  a ty rozumiesz co sam piszesz taborecie kuchenny :-)))
                  wpierw brat-siostra, potem brat-kochanka, potem siostra -dom...i na koncu ze siostra domem to uklad "martwy"
                  wiez zapytalem logicznie: a siostra z bratem , to co ?
                  poza tym w domu jest instalacja elektryczna i mozna podladowac wibrator
                  • iskram1 Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 20:45
                    To teraz musza sie umówić co do korzystania z urzadzen ,by im instalacja nie siadła!:-)
                  • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 20:53
                    wolfbreslau napisał:
                    > ... zapytalem logicznie: a siostra z bratem , to co ?
                    __________________________________________.
                    Pytasz, wiec odpowiadam; to juz mezalians, ktory jest
                    zgodny z natura, ale przeciwny obyczajowosci...! :-\
                    A...
                    • iskram1 Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 16.11.14, 21:15
                      Z którego też skorzystała ludzkosc w przyroscie naturalnym ,tylko nie zdrowotnym !
                    • wolfbreslau Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 14:16
                      aaugustw napisał:


                      > Pytasz, wiec odpowiadam; to juz mezalians, ktory jest
                      > zgodny z natura, ale przeciwny obyczajowosci...! :-\
                      > A...


                      brat z siostra to mezalians zgodny z natura?
                      to Ty bracie juz jest Genderaugust....hey
                      ja zawsze myslalem ze brat z siostra to jakies kozioróbstwo, czy cus takiego innego...ale ogolnie rzecz ujmując....nie takie rzeczy w Rzeszy przechodzily i zystkiwaly status religii narodowej:
                      sieg heil
                      byle czystosc rasy zachowac...a jak z Twoja czystoscia rasowa ?
                      duzo masz krwi we krwi, czy tylko folksdojcz jestes okazjonalny ?
                      • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 14:26
                        wolfbreslau napisał (do A...):
                        > brat z siostra to mezalians zgodny z natura?
                        > to Ty bracie juz jest Genderaugust....hey
                        > ja zawsze myslalem ze brat z siostra to jakies kozioróbstwo, czy cus takiego in
                        > nego...ale ogolnie rzecz ujmując....nie takie rzeczy w Rzeszy przechodzily...
                        ______________________________________________________________.
                        Zamiast popisywac sie wolfiku takim imbecylstwem, wzialbys sie do nauki
                        i w koncu zrobil to srednie wyksztalcenie szkoly podstawowej... - Za malo wiesz,
                        aby dyskutowac w tym zlozonym temacie... - Sa panstwa na swiecie,(w Europie),
                        gdzie nie jest to karalne, a ze wspominasz o Rzeszy, wiec dam tylko jeden
                        przykladzik, ze nie jest to zboczenie z natura, lecz jedynie zboczenie w obyczajowosci:
                        " Według teorii Zygmunta Freuda ludzie mają ukryte skłonności kazirodcze, ale społeczne tabu i normy pozwalają im opanować te pokusy. Zygmund Freud twierdził, że rodzic płci przeciwnej stanowi dla każdego człowieka pierwszy i najsilniejszy obiekt pożądania seksualnego (wiąże się to z tak zwanym kompleksem Edypa).... - itd...
                        A...
                        • wolfbreslau Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 15:28
                          aaugustw napisał:
                          Freud był żydem i musiał uciekac z Austrii, w czym pomogła mu głównie madame Bounaparte....
                          idź Ty sie Guciek poucz elemntarza, nim zaczniesz ze mna gadac na tematy powazniejsze niż :zastosowanie papeiru toletowego w aspekcie duchowym...
                          nie dośc , że jesteś kabotynem, to jesteś pospolitym głupcem..i niedoukiem
                          a po mojej "szkole podstawowej" możesz sobie jeździć ile wlezie...bardziej szanuje to co wiem, niż to co Ty udajesz ,że potrafisz :-)
                          • iskram1 Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 15:34
                            Teraz juz tego nowego elementarza !
                          • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 15:50
                            wolfbreslau napisał (do A...):
                            > idź Ty sie Guciek poucz elemntarza, nim zaczniesz ze mna gadac na tematy powazn
                            > iejsze niż :zastosowanie papeiru toletowego w aspekcie duchowym...
                            > nie dośc , że jesteś kabotynem, to jesteś pospolitym głupcem..i niedoukiem
                            > a po mojej "szkole podstawowej" możesz sobie jeździć ile wlezie...bardziej szan
                            > uje to co wiem, niż to co Ty udajesz ,że potrafisz :-)
                            ___________.
                            ;-) Trafiony...!
                            A...
                            Ps. W tych nerwach zapomniales o kazirodztwie...! ;-)
                            • iskram1 Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 16:15
                              Pelikany , łykają wszystko !
            • jane-panzram Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 18:53
              >Jak nie iwesz o co chodzi, to chodzi o pieniadze...!
              >Zamiast na "dziwke i jej prochy", na mieszkanie powinny isc...!

              Nie o piniądz tu chodzi [on zresztą od daaawna nie daje na dom]. W dziwnym ty kierunku lecisz. Ale w sumie nie zabraniam, sądź jak uważasz. Choćbym ci tłumaczyła tysiąc lat - to będziesz uważał swoje.
              Twój światopogląd "całe życie to wielki deal" jest dla mnie osobliwy. Czy taki światopogląd masz po latach picia?
              Poza tym, to jaki deal na wytrzymywaniu z tobą, gdyś pił, ubiła żona? Pytam, bo jestem ciekawa, jak ty na bazie swojego światopoglądu sobie tłumaczysz jej działania.
              • aaugustw Re: Mój ton bylby inny, gdyby tu byla szczerosc.. 17.11.14, 21:28
                jane-panzram napisała:
                > >Jak nie iwesz o co chodzi, to chodzi o pieniadze...!
                > >Zamiast na "dziwke i jej prochy", na mieszkanie powinny isc...!
                > Nie o piniądz tu chodzi [on zresztą od daaawna nie daje na dom]. W dziwnym ty k
                > ierunku lecisz. Ale w sumie nie zabraniam, sądź jak uważasz. Choćbym ci tłumacz
                > yła tysiąc lat - to będziesz uważał swoje.
                > Twój światopogląd "całe życie to wielki deal" jest dla mnie osobliwy. Czy taki
                > światopogląd masz po latach picia?
                > Poza tym, to jaki deal na wytrzymywaniu z tobą, gdyś pił, ubiła żona? Pytam, bo
                > jestem ciekawa, jak ty na bazie swojego światopoglądu sobie tłumaczysz jej dzi
                > ałania.
                ____________________________________________________.
                Mialem teraz rozmowe z aowcem, ponad 1/2 godz. - a tu widze
                moja droga jane porusza ciekawe tematy zyciowe.. - Zbieg to
                okolicznosci, czy trafilem swoja wypowiedzia akurat w samo sedno...(!?
                Ale, ze pytasz mnie, wiec ci odpowiem na te dwa pytania, (cyt.):
                "Czy taki światopogląd masz po latach picia? Poza tym, to jaki deal
                na wytrzymywaniu z tobą, gdyś pił, ubiła żona? "
                Zaczne od tylu i od osiagniecia juz mojego dna: Moja zona nie "ubila"
                ze mna juz zadnego dealu, bo ja jej juz nic nie moglem dac, a pic nie
                chcialem przestac, wiec odeszla z dziecmi ode mnie i to mnie uratowalo,
                gdyz widzac ze ja sam juz w pojedynke nie funkcjonuje poszedlem do niej
                i poprosilem o pomoc... - Nie odmowila...! A po paru miesiacach, juz po terapii
                postanowilismy rozpoczac nasze zycie od nowa obdarzajac sie wzajemnie
                podarkami, raz ona mnie, innym razem znowu ja jej...! ;-)
                Pytasz mnie jeszcze czy Taki sam swiatopoglad mam po latach picia...?
                Otoz dopiero po latach picia i wymaganiu od innych tylko "pod siebie",
                gdy wytrzezwialem zobaczylem to co przedtem nie widzialem, ze i ja takze
                powinienem obdarzac innych i zaczalem malymi kroczkami naszego duchowego
                Progamu AA uczyc sie jak jazdy na rowerku obdarzac innych, co przynosi mi dzisiaj
                niesamowite bogactwa duchowe, ale i materialne takze... - Podarki dawane i
                przyjmowane, przychodza jak zyczenia albo cierpienia. One cos przyniosa, troche
                pozostana i odchodza. Tak samo jest z naszym zyciem, ono przychodzi, cos przyniesie,
                troche pozostanie i odchodzi...
                To tak, na bardzo szybko...!
                A...
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 17.11.14, 15:36
      Jane Pancerna się zgubiła, ? czy brat ja molestuje z kochanka?
      • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 17.11.14, 15:51
        wolfbreslau napisał:
        > Jane Pancerna się zgubiła, ? czy brat ja molestuje z kochanka?
        _______________.
        Tez zostala trafiona...!
        A...
        • jane-panzram Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 17.11.14, 18:54
          Co to znaczy"trafiona"?
          • aaugustw Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 17.11.14, 21:30
            jane-panzram napisała:
            > Co to znaczy"trafiona"?
            _________________________________________________________.
            Dotknieta w najczulsze miejsce, co widac potem po agresji wypowiedzi,
            az do sciekania jadu po gebie wlacznie...! ;-)
            A...
    • wolfbreslau Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 19.11.14, 08:08
      mam jeszcze dwie godziny do samolotu wiec napisze co zapamietalem z lekcji przyrody :-)
      kozioróbstwa, nie jest zgodne z natura. jak pamietam u wilkow rozzmnaża sie w stadzie tylko jedna para dominująca i jakoś takos wynika ,ze samica /wadera/ wybiera zawsze basiora obcego, a nie zadnego pokrewnego jej braciszka z miotu..chocby i najładniejszy był :-)
      jak sie to ma do tematu "deal a sprawa Jane"...nie mam pojęcia, ale zapewne August to bedzie wiedzial .wie wszystko.
      zasadniczo nieźle sie ubawilem przez te trzy dni czytajac i pisujac tutaj.
      jak w lunaparku; rollcaster, tunel strachu i beczka smiechu w jednym
      hey
    • chocolate_dog123 Re: Mój brat ćpa. Czy wyrzucić go z domu? 02.12.24, 00:05
      Znałam cpunke, fankę sunrise. Nie klikać wirus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka