Dodaj do ulubionych

Prawda o alkoholiźmie

14.02.17, 15:19
Ciekawy artykuł kuratora sądowego o "leczeniu" alkoholizmu:
www.youtube.com/watch?v=iq9a3NSpWbU
Oczywiście zaraz pewnie nastąpi atak że to nie prawda, no ale do niektórych nic nie dociera.
Obserwuj wątek
    • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 14.02.17, 15:20
      Nie ten link mi się wkleił. Poprawny to:
      mydrea.ms/m/articles/view/Moc-uzdrawiania
      • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 14.02.17, 21:00
        Dizel8, znalazles to w internecie czego szukales...
        Tak to juz jest; jedni to ci do ktorych nic nie dociera, drudzy to tacy, ktorzy szukaja wokol siebie nieprawidlowosci (jak to Solwer nazywa) i nic przeciwko temu nie robia...! :-(
        Ach, zobaczylem teraz siebie... - Nie bylem lepszy, kiedy chodzilem po tym padole nietrzezwy... - Dzisiaj jest inaczej, od ponad 20 lat niepicia i 13 lat od zalozenia pierwszej Grupy AA, z ktorej powstalo kilka innych Grup AA moge glosno powiedziec, ze na swoim podworku przyczynilem sie posrednio i osobiscie do godziwego zycia nie tylko sobie, ale takze innym kilkunastu rodzinom, z ktorymi tworzymy dzis szczesliwa Wspolnote ducha (a inni naplywaja do nas dalej... ;-)
        A...
        • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 14.02.17, 21:23
          Wiedziałem że skomentujesz, osobiście nie mam nic do ciebie ale chociaż raz przyznałbyś rację że to co tam napisali to prawda. Nie ma co odwracać kota ogonem. Tekst nie mój, zawodowego kuratora, i bardzo prawdziwy według mnie. Nie ma co zaklinać rzeczywistości.
          Gdyby takich alkoholików zostawić samych sobie to by było proste. Część by się ogarnęła, a reszta zapiła na śmierć. Ale mi nie żal , każdy ma własną wolę, i nikt nikogo do niczego nie zmusza, więc jeśli ktoś pije do nieprzytomności to znaczy że nie chce żyć, a skoro żyć nie chce to droga jest tylko jedna.
          • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 15.02.17, 09:50
            Dizel, jezeli pisales to do mnie to musze ci powiedziec, ze mam o tym inne zdanie... - Domyslam sie, ze nigdy nie chodziles na Mityngi AA, dlatego nigdy nie widziales tych pozytywnych przemian w rodzinach alkoholikow. Ich szczescia rodzinnego po zatrzymaniu choroby i powrotu do spoleczenstwa...
            Alkoholizm jest choroba smiertelna i nie mozna pozostawic takiego na pastwe losu. Takiemu czlowiekowi potrzeba pomoc. Kiedy moj najstarszy brat (madry i inteligentny) umarl z powodu alkoholizmu, a ja wiele mlodszy udawalem jeszcze faceta, ktory potrafi dac sobie rade z piciem alkoholu, potepialismy go za jego zachowania i odsuwalismy sie od niego cala rodzina. Dzisiaj okazalbym mu duzo milosci, wyrozumienie i wyciagnalbym w jego kierunku pomocna dlon...
            Ps. Pieniadze z podatkow, ktore ida na takich ludzi uwazam za sprawiedliwe. W koncu to jedno spoleczenstwo, a ci wrazliwi chorzy moze sa tylko "produktem" tego drapieznego spoleczenstwa...(!?).
            A wogole Dizel, to ten swiat jest taki, jaki na dzisiaj byc powinien...! ;-)
            Pozdrawiam:
            A...
          • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 15.02.17, 11:57
            dizel8 14.02.17, 21:23 napisał m.in.Gdyby takich alkoholików zostawić samych sobie to by było proste. Część by się ogarnęła, a reszta zapiła na śmierć. Ale mi nie żal , każdy ma własną wolę, i nikt nikogo do niczego nie zmusza, więc jeśli ktoś pije do nieprzytomności to znaczy że nie chce żyć, a skoro żyć nie chce to droga jest tylko jedna.
            Uf!!!!! Tyle żółci upuściłeś:)
            Pisząc na forum Uzależnienia ,wypowiadając się n/t alkoholików wypadało by chociaż zapoznać się z definicją tej choroby. Wtedy okazałoby się że alkoholik nie pije dlatego ,że chce lecz dlatego że musi. Na tym polega istota jego choroby. Śmiertelnej choroby!. Jeśli jest osobą chorą to obowiązkiem społeczeństwa w którym żyje, jest pomóc mu. Ta pomoc jest w Polsce i nie tylko realizowana.Ona się choremu należy, jak pańszczyźnianemu chłopu ziemia :) W tym miejscu mam nadzieję że wycofujesz się z twojego toku rozumowania, który przedstawiłem w cytacie j/w.
            Dlaczego? Idąc tym tokiem myślenia ,należałoby: kosztami pobytu w więzieniu, obciążyć tam przebywających osadzonych.( utrzymanie więźnia kosztuje więcej niż trzyosobowej rodziny).Co nie ma pieniędzy ? Niech zarobi lub głoduje. Domy dziecka !!!! Kto widział by pobyt sierot społecznych finansować przez państwo? Zagnać ich rodziców do pracy. Zabrane im zarobki przekazać na utrzymanie dzieci w rodzinach zastępczych. Takie i inne „cudowne”rozwiązania, do stosowania publicznych kar śmierci włącznie, niejednokrotnie słyszałem. Jeśli pisałem o bezradności to miałem na myśli również walkę z takimi postawami.
            Zauważyłem, że kolejny już raz podnosisz temat ]całej prawdy o.... Widzę temat cię jątrzy, by nie powiedzieć parzy. Ty nim żyjesz od miesięcy. Te same argumenty przedstawiasz coraz bardziej radykalnie. Masz jakieś osobiste powody? Może je wypowiesz, wyrzucisz z siebie. Przegadanie problemu, często go rozwiązuje. A w ogóle to zacznij działać zamiast narzekać .Nie każdy ma takie zdolności, odporność psychiczną ,przejścia jak August ,by pracować wśród alkoholików. Może zajmiesz się wolontariatem wśród osób chorych i samotnych. Gdybyś wiedział ile osób czeka na rozwiązanie najprostszych spraw a nawet na chwilę rozmowy. A jaka satysfakcja, gdy przynosząc bułki ,pogonisz oszusta :) Pod rozwagę. Solwer
        • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 16.02.17, 16:58
          aaugustw napisał:

          > Dizel8, znalazles to w internecie czego szukales...

          No właśnie że nie, bloga tego człowieka czytam od dość dawna, bardzo ciekawy blog. Akurat taki temat się pojawił więc go tu wrzuciłem, nie ma w tym żadnego drugiego dna czy reklamy.
          Dla mnie tekst prawdziwy. Chciałbym tylko żeby część ludzi to przeczytała i się nad tym zastanowiła. Nic ponad to. Możemy też o tym podyskutować ale widzę że na tym forum jest ciężko bo co by nie napisać to zaraz zostanę zakrzyczany przez starych wyjadaczy którzy swoją mądrość czerpią z AA i jakichś innych dziwnych miejsc. Sami nie potrafią napisać co o tym myślą, i często sami przed sobą nie potrafią się przyznać do swoich błędów, widać alkoholicy tak mają że ktoś za nich musi myśleć i dlatego tak to wszystko wygląda w naszym kraju jeśli chodzi o "leczenie z choroby alkoholowej"
          • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 16.02.17, 20:00
            Dizel, juz w swoim pierwszym poscie napisales wskazujac swym "krytycznym palcem" na innych, (cyt.);
            "... do niektórych nic nie dociera."
            Czy wiesz, ze w takim przypadku az trzy twoje palce wskazuja na ciebie...!? ;-)
            Pozostanmy wiec na tym, ja przyznaje ci racje: "... do niektórych nic nie dociera." ;-)
            A...
            Ps. Do wiedzy, ktora bezskutecznie probowal tobie przekazac darmowo Solwer dodam
            tylko jeszcze moja odpowiedz, na to twoje chybione (ponizej) spostrzezenie, (cyt.):
            "... skoro według niektórych jest to choroba to dlaczego nie ma lekarza tylko od tego?
            Przecież są różne specjalizacje, laryngolodzy, urolodzy..."
            Widzisz Dizel alkoholizm jest choroba ciala, umyslu i duszy. Chorzy na raka i na inne smiertelne choroby
            spotykaja sie w grupach samopomocowych aby podzielic sie swoim doswiadczeniem o tym, jakie lekarstwo
            okazalo sie najlepszym w ich chorobie. Na nasza chorobe rowniez istnieje sposob... - My spotykamy sie
            na tzw. Mityngach AA (Anonimowych Alkoholikow), na ktorych dzielimy sie swoim doswiadczeniem,
            sila i nadzieja, co skutecznie przyczynia sie do zatzrymania naszej choroby i powrotu do zdrowia, do rodzin
            i spoleczenstwa...!
            W zadnym obszarze medycznym nie sa Grupy Samopomocy tak niezbedne i tak potrzebne oraz ratujace
            zycie innym, jak w uzaleznieniach...
            (a te wszystkie farmaceutyczne obiecanki i nadzieje, te niby o wysokim dzialaniu w uzaleznieniach w
            rzeczywistosci nie potrafia pomoc.
    • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 14.02.17, 18:20
      dizel8 14.02.17, 15:19 napisał: >Oczywiście zaraz pewnie nastąpi atak że to nie prawda, no ale do niektórych nic nie dociera<.
      Dlaczego mam na ciebie napadać?Przytoczyłeś obraz nieprawidłowości.Ja wierze,że opis, chociaż dotyczący emerytury mundurowej jest prawdziwy. Z emerytów nie tylko mundurowych ,żyją wiejskie sklepiki osiedlowe puby w miastach.A widziałeś te kolejki w dniach wydawania pomocy materialnej i żywnościowej? Kto w nich stoi? Znam więcej nieprawidłowości w naszym życiu,z którymi nic nie mogę zrobić.pozdrawiam.Solwer
      • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 15.02.17, 09:24
        solwer 14.02.17, 18:20 napisałm.in.> Znam więcej nieprawidłowości w naszym życiu,z którymi nic nie mogę zrobić<
        Pisząc o nieprawidłowościach miałem na myśli wady (nie przekręty) w dysponowaniu pieniędzmi podatników. Dotyczy to krajów na dorobku( Polska np. autostrady) lecz także bogatych.(Niemcy lotnisko w Berlinie, opera w Hamburgu o kilkadziesiąt razy przekroczonym budżecie) Przyczyny takich zjawisk badają naukowcy .Powstają dysertacje doktorskie ,habilitacyjne z których wynika ze główną przyczyną jest...... strach i niekompetencja urzędnika różnych szczebli. On bojąc się odpowiedzialności będzie ,unikał decyzji lub żądał kolejnych dokumentów, zanim ją wyda. Diagnoza ta pasuje jak ulał do zwierzeń kuratora które przytaczasz (on chyba nie lubi swojej pracy) a także do rozdzielnictwa środków materialnych, które jak zauważyłem nie trafiają do najbardziej potrzebujących lecz do wszelkiej maści wydrwigroszy .Na tym tle ruchy społecznie działające bez profitu,( ruch AA lecz także WOŚP) dają gwarancję prawdziwego a nie spowolnionego urzędniczą machiną działania.Tyle jeśli chodzi o doprecyzowanie mojej wypowiedzi. Solwer
    • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 15.02.17, 22:16
      Dla mnie alkoholizm nigdy nie był i nie będzie chorobą. Choroba to jest coś co spada na człowieka niespodziewanie. Przy alkoholizmie tego nie ma bo człowiek który pije dokładnie wie jakie będą tego konsekwencje długofalowe.
      Według mnie jest to dobre wytłumaczenie dla alkoholika, pije bo to jest choroba nieuleczalna. Ma usprawiedliwienie swojego picia.
      • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 15.02.17, 22:29
        Swoją drogą to skoro według niektórych jest to choroba to dlaczego nie ma lekarza tylko od tego? Przecież są różne specjalizacje, laryngolodzy, urolodzy, lekarze wewnętrzni, onkolodzy. Skoro tak to czego nie ma lekarza tylko od leczenia alkoholizmu?
      • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 16.02.17, 00:20
        Dizel8 15.02.17, 22:16 napisał:Dla mnie alkoholizm nigdy nie był i nie będzie chorobą.
        Nie chce cię pognębiać, ale pewne fakty wyjaśnić trzeba. Zdaniem ekspertów z WHO alkoholizm jet chorobą i to śmiertelną i teraz trzymaj się krzesła niezawinioną. Takie ustalenia obowiązują także w Polsce. Uzasadnienie znajdziesz na tym forum. Jeśli posty uzasadniające będą dla ciebie mało wiarygodne, to zwróć się do wujka google. Zastanów się,czy jesteś w stanie przyjąć argumentację dla ciebie niewygodną(tzn sprzeczną z twoim doświadczeniem,, odczuciem) ,lecz prawdziwą.
        >Choroba to jest coś co spada na człowieka niespodziewanie< Skąd ty masz takie informacje !!??Jest wiele chorób które rozwijają się skrycie, bezobjawowo. (gruźlica ,choroby nowotworowe choroby trzustki i wątroby,miażdżyca) Wykrywa się je często za późno, by skuteczne wyleczyć. Dlatego tak ważne są badania przesiewowe.
        > człowiek który pije dokładnie wie jakie będą tego konsekwencje długofalowe.<
        To nie jest do końca prawdą!!!Często osoba pijąca nie ma świadomości co jej grozi (nastolatki,panie popijające wieczorem do poduszki ,panowie odreagowując stres przy drinku itp.)
        >Według mnie jest to dobre wytłumaczenie dla alkoholika, pije bo to jest choroba nieuleczalna. Ma usprawiedliwienie swojego picia.
        Tu powtarzasz się ,ten argument już zanegowano,kilka postów wyżej. Sugeruję obejrzenie filmów Żółty szalik oraz Pod Mocnym Aniołem (You tube, cda lub VOD) oba w obsadzie świetnych aktorów. Filmy w swej wymowie wstrząsające. Przybliżą ci znakomicie pojęcie alkoholizmu Natomiast to co napisałeś o 22:29 ... Hmmm:) Wyglądasz jak obrońca szańca w obronie okrężnej. Wystrzelałeś już całą amunicje, lecz poddać się nie chcesz .Co robisz? Obrzucasz przeciwnika jajkami,które ci zostały ze śniadania. S.
        • dizel8 Re: Prawda o alkoholiźmie 16.02.17, 16:41
          Do lat 70 ych homoseksualizm też był chorobą wg WHO, ale się to zmieniło więc to co twierdzi WHO nie brałbym na poważnie.
          Choroba niezawiniona?? Przecież nikt nikomu do gardła na siłę nie wlewa alkoholu. Mnie to zawsze dziwi, wszyscy są w koło winni tylko nie ten którego sprawa dotyczy. I te wszystkie AA i inne wynalazki tylko to podtrzymują i robią krzywdę ludziom uzależnionym według mnie bo utwierdzają ich w przekonaniu że oni nic nie zrobili złego i nie są niczemu winni bo to przecież "choroba"
          • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 16.02.17, 21:47
            Dizel8 16.02.17, 16:41 napisał:Do lat 70 ych homoseksualizm też był chorobą wg WHO
            O homoseksualizmie,padaczce, depresji itp piszemy na innych forach. Nie mnożyć bytów bez potrzeby,to podstawowa zasada dyskusji ,wnioskowania .itp. Tu zajmujemy się uzależnieniami a w tym wątku- alkoholizmem.
            więc to co twierdzi WHO nie brałbym na poważnie Widzę ,że nawet z urzędową definicją alkoholizmu nie mówiąc o uzasadnieniu słów choroba niezawiniona się nie zapoznałeś .Jak w takim razie można traktować dyskusję z tobą poważnie? Czy w ogóle coś czytałeś na omawiany temat od wczoraj?Wątpię! Czy obejrzałeś może film ?Też nie, gdyż po nim, takiego postu byś nie napisał!
            Ty nawet nie czytałeś do końca mojego postu:( Tam Ci wyjaśniałem jak można zostać alkoholikiem! .Nie negujesz moich słów,lecz jak katarynka powtarzasz Przecież nikt nikomu do gardła na siłę nie wlewa alkoholu Ja też jeszcze raz powtórzę „Alkoholizm to choroba, nie wada. Cierpienie, nie przyjemność. To jest niewola, nie zabawa. Człowiek staje się alkoholikiem nie przez przypadek, lecz z konieczności. Może biologicznej, ale na pewno – psychologicznej.” To zdanie trzeźwego już alkoholika Ojca Duvala .Nie wiem jakich argumentów użyć byś coś doszło do twojego mózgu. Może ten: Mówią, że ziemia kręci się wokół słońca! Nie brał bym tego na poważnie ,przecież wszyscy widzimy ,że to słońce wędruje po nieboskłonie.
            ____________________________________________________________________________
            Idziesz ulicą widzisz leżącego człowieka. Podchodzisz. On bezradnie wyciąga do ciebie rękę, byś mu pomógł wstać. Już podajesz rękę, lecz czujesz wódę. Odchodzisz ze słowami:niech zdycha ,to wszystko przez tych skasynów z AA którzy takim jak on wmawiają chorobę.
            ____________________________________________________________________________
            Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, lecz wymowa pozostałej części twojego postu jest właśnie taka! S
            PS Może wydać się tobie nieprawdopodobne, lecz w wychodzeniu z alkoholizmu najłatwiej jest przestać pic. Potem dopiero zaczynają się schody. To potwierdzi ci każdy niepijący alkoholik z minimum rocznym stażem(do jednego roku można utrzymać wstrzemięźliwość na jakiś wszywkach, hipnozach,zaklęciach)
            • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 17.02.17, 15:45
              Solwer napisal do Dizel8, (cyt.):
              "Mówią, że ziemia kręci się wokół słońca! Nie brał bym tego na poważnie,
              przecież wszyscy widzimy ,że to słońce wędruje po nieboskłonie."
              ___________________________________________________________.
              Trafne jest to twoje stwierdzenie do tej calej dyskusji z Dizlem...! ;-)
              A ze mowa o ziemi, pragne i ja sprostowac blad myslowy tych, ktorzy
              uwazaja, ze ziemia jest okragla... - Ona jest wklesla czego dowodem
              niech bedzie zaokraglanie sie obcasy butow, podczas chodzenia po niej :-(
              A... ;-)
              Ps. Dzisiaj piatek, dzien Mityngu mojej macierzystej Grupy AA... - Ciesze sie juz...! ;-)
              • solwer Re: Prawda o alkoholiźmie 18.02.17, 14:19
                Aaugustw 17.02.17, 15:45 Pokazał ,że ma duże poczucie humoru...
                A ze mowa o ziemi, pragne i ja sprostowac blad myslowy tych, ktorzy
                uwazaja, ze ziemia jest okragla... - Ona jest wklesla :
                -(
                Niedobrze Auguście czytać takie posty :( Ze śmiechu ...bardzo się rozkaszlałem. Popatrz do czego prowadzi wyciąganie fałszywych wniosków na podstawie prawdziwych przesłanek:)
                Przy pomocy takiego rozumowania możesz sąsiadowi na mityngu udowodnić, że go tam nie ma. Pytasz go: czy jest w Berlinie Koeln, Aachen hkm:):) Wenecji? Nie! Odpowiada kolejno, zgodnie z prawną pytany. Czyli jesteś gdzieś indziej! Stwierdzasz!! Tak! Odpowiada pytany! (i już się śmieje) Jeśli jesteś gdzie indziej, to nie możesz być na Mityngu ze mną :) Co było do udowodnienia! S.
                PS Smog się zmniejsza!!!!!
                • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 18.02.17, 19:42
                  A wiec, zeby nie wywolywac wiecej kaszlu zapragnalem przytoczyc pewna powazna ciekawostke:
                  KORESPONDENCJA BILLA W. Z DOKTOREM JUNGIEM

                  (NIEZNANE DOKUMENTY Z ZARANIA RUCHU AA)

                  Profesor D. C. Jung
                  Ksnacht - Zrich, Seestrasse 228
                  Szwajcaria
                  23 stycznia 1961 r.
                  Drogi Doktorze Jung !

                  Ważny ten list powinien być już dawno napisany. Chcę się najpierw przedstawić. Nazywam się Bill W. i jestem współzałożycielem Wspólnoty AA. Choć już z pewnością słyszał Pan o nas – wątpię, czy wie Pan o tym że pewna rozmowa jaką miał Pan we wczesnych latach trzydziestych ze swym pacjentem, Rolandem H. odegrała istotną rolę w założeniu naszej wspólnoty. I choć Roland H. zmarł dawno temu pamięć o tym, co wydarzyło mu się podczas kuracji u Pana stała się częścią historii AA. Roland H. tak mówił o tym, co się wówczas wydarzyło:
                  Po wyczerpaniu wszystkich możliwości wyleczenia się z alkoholizmu Roland H. w 1931 roku został Pańskim pacjentem. Przypuszczam że opiekował się Pan nim przez rok. Jego podziw dla Pana nie miał granic i rozstawał się z Panem z uczuciem wielkiego zaufania. Ku swojej rozpaczy wkrótce zaczął ponownie pić nałogowo. Był przekonany że Pan jest jego ostatnią deską ratunku i dlatego poprosił Pana ponownie o zaopiekowanie się nim. Potem nastąpiła rozmowa między nim a Panem i stała się ona pierwszym ogniwem zdarzeń które doprowadziły do powstania Wspólnoty Anonimowych Alkoholików.
                  Oto co zapamiętałem z jego relacji na temat tej rozmowy: Mówił Pan najpierw o beznadziejności jego przypadku – jeśli chodzi o dalsze leczenie medyczne i psychiatryczne. To Pańskie trafne i skromne stwierdzenie stało się bez wątpienia kamieniem węgielnym, na którym od tej pory opiera się nasza Wspólnota. Ponieważ stwierdzenie to wyszło od Pana, od człowieka, którego Roland podziwiał i któremu zaufał – miało ono olbrzymią siłę oddziaływania.
                  Kiedy wówczas Roland spytał Pana, czy istnieje jeszcze jakaś nadzieja – odpowiedział Pan że byłoby to możliwe pod warunkiem przebudzenia duchowego, krótko mówiąc – prawdziwego nawrócenia, oddanie swego losu w ręce Siły Większej od nas samych. Wyjaśnił mu Pan, że gdyby doświadczył takiego przebudzenia – zyskałby nowe siły do walki z chorobą, nawet wtedy, gdyby wszystko inne zawiodło. Ale uczynił to Pan z należytą ostrożnością. Stwierdził Pan, że choć takie przebudzenie przyniosłoby wyzdrowienie niektórym alkoholikom – byłoby ono stosunkowo rzadkie. Zalecił mu Pan oddanie swego losu Sile Wyższej i pokorne oczekiwanie na zmianę na lepsze.. jak sądzę, była to najbardziej istotna rada, jakiej udzielił Pan Rolandowi.
                  Wkrótce po tej rozmowie Roland przyłączył się do Grupy Oxfordzkiej. Był to ruch ewangelicki znajdujący się wówczas w Europie u szczytu popularności. Z pewnością się Pan z nim zapoznał. Zapewne przypomina Pan sobie, że przykładał on dużą wagę do samopoznania, do zadośćuczynienia krzywd wyrządzonych innym i do osobistego oddania się w służbę dla innych. Ruch ten kładł duży nacisk na medytację i modlitwę. W tym środowisku Roland przeżył nawrócenie się, które uwolniło go od przymusu picia.
                  Po powrocie do Nowego Jorku Roland był bardzo aktywny w tutejszej Grupie Oxfordzkiej prowadzonej przez biskupa dr. Samuela Shoemakera. Dr. Shoemaker był jednym ze współzałożycieli ruchu i był jednocześnie wielką osobowością wyposażoną w takie cech – jak osobista uczciwość i wielki dar przekonywania. W tym czasie (1932-34) grupy oxfordzkie doprowadziły do trzeźwości cały szereg alkoholików i Roland czuł, że może się szczególnie mocno identyfikować z tymi nieszczęśnikami. Poświęcił się udzielaniu pomocy innym alkoholikom. Jednym z nich przypadkowo był mój kolega szkolny. Nazywał się Edwin T. („Ebby” – Ed). Groziło mu więzienie, ale Roland i inny alkoholik z grupy oxfordzkiej załatwili mu warunkowe zawieszenie wykonania kary i pomogli mu w wytrzeźwieniu.
                  W tym samym czasie przechodziłem wszystkie etapy alkoholizmu i sam byłem zagrożony skierowaniem do zakładu odwykowego. Na całe szczęście znalazłem się pod opieką lekarza, dr Wiliama Silkwortha, który posiadał cudowną zdolność rozumienia alkoholika. Ale on zupełnie tak samo jak Pan machnął z rezygnacją ręką na Rolanda – postąpił ze mną.
                  Dr Silkworth był autorem teorii, że na alkoholizm składają się dwa czynniki: przymus w sferze wyobraźni, który zmusza alkoholika do picia wbrew jego woli i własnemu interesowi oraz zaburzeń w sferze przemiany materii, które określił mianem alergii. Działający na alkoholika przymus powoduje, że pije on dalej, a alergia zapewnia mu to, że pogarsza się jego stan fizyczny, że będzie chory umysłowo lub umrze.
                  Chociaż byłem jednym z tych nielicznych o których sądził, że można im jeszcze pomóc, to jednak w końcu zmuszony był powiedzieć mi o beznadziejności mojego położenia. Również i ja miałem pójść do zakładu zamkniętego. Dla mnie był to druzgocący cios. I podobnie jak Pan przygotował Rolanda do jego nawrócenia się, tak samo mnie przygotował do tego mój wspaniały przyjaciel, dr Silkworth.
                  Mój przyjaciel, Edwin T. odwiedził mnie, kiedy dowiedział się o mojej niewesołej sytuacji. W tym czasie piłem. Mogło to być w listopadzie 1934 roku. I ja w tym czasie uważałem przypadek mojego przyjaciela Edwina T. za beznadziejny. A jednak był on w stanie widocznego „wyzwolenia”, którego nie można było wyjaśnić w żaden sposób li tylko związaniem się od niedawna z grupami oxfordzkimi.
                  A jednak ten stan wyzwolenia się z nałogu był widoczny i tak różniący się od zwykłej depresji, że był przez to niesłychanie przekonywujący. Ponieważ cierpiał tak samo i na to samo co ja, mogłem bez trudu się z nim porozumieć. Wiedziałem natychmiast, że muszę przeżyć coś podobnego jak on, gdyż w przeciwnym razie umrę.
                  I znowu wróciłem pod opiekuńcze skrzydła dr Silkwortha. Tutaj jeszcze raz doprowadzono mnie do trzeźwości i wtedy uzyskałem jasny pogląd na sprawę uwolnienia się od nałogu mojego przyjaciela oraz na zbliżenie się do niego Rolanda H. Będąc jeszcze raz fizycznie uwolniony od alkoholu czułem się strasznie zdeprymowany. Wydało mi się, że jest to spowodowane moją niezdolnością do najlżejszej choćby oznaki wiary.
                  Edwin odwiedził mnie znowu i powtórzył proste zasady grupy oxfordzkiej. Kiedy odszedł poczułem się jeszcze bardziej zdeprymowany. W stanie najgłębszego zwątpienia wykrzyknąłem: „Jeśli jest Bóg, niech mi się pokaże !”. Nagle olśniło mnie i zjawisko to miało niesłychaną moc bezgranicznego oddziaływania. Od tej pory próbuję opisać to w książce „Anonimowi Alkoholicy” i „AA dojrzewa”. Załączam podstawowe teksty i przesyłam je Panu.
                  Moje wyzwolenie od przymusu picia było natychmiastowe. Natychmiast wiedziałem, że jestem wolnym człowiekiem. Krótko po moim przeżyciu do kliniki przyszedł mój przyjaciel Edwin i przyniósł mi książkę Williama Jamesa „Różnorodność przeżyć religijnych”. Z książki tej dowiedziałem się, że najczęściej nawrócenia, obojętnie jakiego rodzaju, mają wspólny mianownik, którym jest głębokie załamanie się ego. Pojedyncza istota postawiona jest przed nierozwiązywalnym dylematem. Z jednej strony dylemat spowodowany jest w moim przypadku przymusem picia, a głębokie uczucie beznadziejności pogłębione jest jeszcze z drugiej strony przez mojego lekarza. Zostało ono jeszcze bardziej pogłębione przez przyjaciela alkoholika, który zapoznał mnie z Pańskim sądem na temat beznadziejności położenia Rolanda H.
                  W ślad za moim duchowym przeżyciem nastąpiła wizja społeczności alkoholików, w której każdy identyfikuje się z tym przeżyciem i przekazuje je następnemu. Coś w rodzaju łańcucha. Jeśli każdy cierpiący na alkoholizm przekaże każdemu nowemu wiadomości o beznadziejności leczenia alkoholizmu z medycznego punktu widzenia, to sam będzie zdolny do udostępnienia nowemu duchowego przeżycia, które tego nowego całkowicie odmieni. Pogląd ten okazał się słuszny i stał się podstawą sukcesów osiąganych od tego czasu przez AA.
                  Umożliwiło to nawrócenia na szeroką skalę, nawrócenia prawie każdego rodzaju, jak pisze o tym James. Nasze trwałe wyzdrowienie w ciągu ostatnich 25 lat można liczyć na 300.000 przypadków.
                  Zawdzięczam
                  • aaugustw Re: Prawda o alkoholiźmie 19.02.17, 10:21
                    (widze, ze nie przekazalem calego tekstu, wiec przesylam jego ostatnia czesc);
                    ---
                    ...Zawdzięczamy to Panu, dr Shoemakerowi z grupy oxfordzkiej i mojemu własnemu lekarzowi dr Silkworthowi. Widzi Pan więc, że ten zadziwiający łańcuch zdarzeń zaczął się dawno temu w Pańskim gabinecie i że łańcuch ten był bezpośrednim wynikiem Pańskiej skromności i wiedzy.
                    Wielu myślących członków AA studiuje Pańskie prace. Zdobył Pan nasze uznanie za pogląd, że człowiek – to nieco więcej niż rozsądek, uczucia i chemikalia. Z tekstów i ulotek, które Panu przesyłam, dowie się Pan, jak rozwijała się nasza Wspólnota, jak utrwalały się tradycje i jedność Wspólnoty i jak rysowały się stojące przed nią zadania.
                    Z pewnością zechce się Pan dowiedzieć i zainteresuje to Pana, że wiele członków AA donosiło o różnorodnych fenomenach psychicznych, których suma ma znaczący ciężar gatunkowy i że stanowią one uzupełnienie przeżyć duchowych. Innym członkom AA po ich wyzdrowieniu we Wspólnocie bardzo pomogli nasi praktycy. Kilku było zafascynowanych Pańską książką „I ching” i Pańskim godnym uwagi wstępem do tego dzieła.
                    Proszę być pewnym, że w historii naszej Wspólnoty zajmuje Pan wyjątkowe miejsce, jakim cieszy się Pan wśród nas.
                    Pański wdzięczny G. W.

                    Carl Gustaw Jung 30 stycznia 1961
                    1875-1961
                    Ksnacht - Zrich Seestrasse 228

                    Do Pana Williama G. W.
                    Anonimowi Alkoholicy
                    Box 459 Grand Central St.
                    New York 17, Nowy Jork

                    Drogi Panie W. !
                    Z radością przeczytałem Pański list. Nie wiedziałem nic więcej na temat dalszych losów Rolanda H., choć byłem ich ciekaw. Nasza korespondencja, o której Pan wspomniał, miała pewien aspekt, którego on nie znał. Powodem, dla którego nie mogłem mu wszystkiego powiedzieć było to, że w tym czasie musiałem być ostrożny mówiąc cokolwiek. Odkryłem, że byłem błędnie rozumiany pod każdym względem. A więc byłem również bardzo ostrożny podczas rozmowy z Rolandem. Ale to, co rzeczywiście o tym myślałem było wynikiem wielu doświadczeń z ludźmi tego rodzaju. Jego tęsknota do alkoholu była ekwiwalentem duchowego pragnienia naszej istoty do osiągnięcia całości, co wyraża się w średniowiecznym języku przez jedność z Bogiem. („Tak jak jeden pragnie wody ze strumienia – tak pragnie dusza moja Ciebie, o Boże !” – Psalm 42,1). To pragnienie zaspakajane jest na niższym stopniu rozwoju alkoholem.
                    Jak można było sformułować taką jedność językiem, który nie byłby fałszywie zrozumiany dzisiaj, w naszych czasach ? Jedyną i właściwą drogą prowadzącą do takiego przeżycia jest to, aby się ono rzeczywiście zdarzyło i może się ono rzeczywiście zdarzyć tylko wtedy, gdy podąża się szlakiem prowadzącym do wyższego poziomu zrozumienia. Można być doprowadzonym do tego celu przez akt łaski, lub przez osobiste i uczuciowe związanie się z przyjaciółmi lub też przez wykształcenie wyższego poziomu duchowego, sięgającego ponad granice czystego realizmu. Na podstawie Pańskiego listu wnioskuję, że Roland H. wybrał drugą drogę, która była widocznie najlepsza.
                    Jestem głęboko przekonany o tym, że błędne zasady panujące w świecie, że utajone ubóstwo duchowe prowadzą do zagłady (piekła), jeżeli się temu nie przeciwdziała przez rzeczywistą religijność lub też przy pomocy muru obronnego zbudowanego z ludzkiej wspólnoty. Zwyczajny człowiek, który nie jest chroniony nieziemską mocą lub żyje w izolacji od społeczeństwa nie jest w stanie przeciwstawić się władzy Złego, trafnie nazywanego diabłem. Ale użycie takich słów powoduje tyle błędów, że należy się od tego trzymać z daleka
                    Są to powody dla których nie mogłem dać Rolandowi H. pełnego i dostatecznego wyjaśnienia jego problemu. Ale ryzykuje to w Pańskim przypadku, ponieważ Pańskie poglądy tak bardzo różnią się od błędnych poglądów, które zazwyczaj słyszy się na temat alkoholizmu.
                    Widzi Pan – alkohol nazywa się po łacinie „spiritus”, a Pan używa tego samego słowa zarówno na określenie najwznioślejszego doświadczenia religijnego, jak i na określenie najzwyczajniejszej trucizny. Dlatego pomocna może być w tym wypadku formuła: „Spiritum contra spiritus” (Duch kontra spirytus).
                    Dziękuję serdecznie jeszcze raz za Pański przyjacielski list i pozostaję z szacunkiem.
                    Pański C. G. Jung
                    ( z „AA Informationen” przełożył L. – AA)
                    -----
                    A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka