Gość: Anima57
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.04, 23:56
Mąż jest w ciągu od 6 dni. Nic nie je, nie pije niczego oprócz alkoholu. Wyje
przez sen. Wstaje tylko po to, żeby przyjąć kolejną dawkę. Mamrocze coś o
odbieraniu sobie życia i obarcza mnie winą za swoje picie /podejrzewa mnie o
zdradę/. Małżeństwo jest już wprawdzie w rozsypce, ale nie chciałabym, żeby
tak beznadziejnie umarł na moich oczach. Jakiś miesiąc temu było podobnie.
Przyjeżdżał jakiś "doktór" i podłączył Mu 2 kroplówki, ale mąż wieszał
później na nim psy, wyzywając Go od hochsztaplerów - spodziewał się
natychmiastowego uzdrowienia.
Kroplówki mogłaby Mu podłączyć znajoma pielęgniarka, ale tym razem nawet tego
odmawia. Jest w beznadziejnej sytuacji - ok. 3 miesiące temu stracił pracę,
ale w okresie kiedy był trzeźwy /ok 3 tygodni/ nie podjął próby jej szukania.
Ma świetny zawód i wiele umie, ale czy jest trzeźwy czy pijany nic nie robi
ze swoim życiem.
Nie wiem czy nie przyjął wygodnej pozycji, bo wie, że ja jestem w stanie
utrzymać siebie i dwójkę naszych, studiujących poza domem, dzieci.
Jestem kompletnie załamana - nie wiem co robić?
Czy jeśli wpadnie w "delirkę" to mam wzywać pogotowie? Czy takich degeneratów
zabierają do szpitala?
Pomóżcie.
Pozdrawiam