szacki
31.03.19, 16:55
Niby nic. Trawka. Jednak palona od lat praktycznie dzień w dzień zaczęła siać spustoszenie w mojej głowie. Nie mogę jej odstawić. Próby zaprzestania palenia kończą się paranoją, kompletnym odcięciem łaknienia, bezsennością, poceniem się, drżeniem rąk i pogłębiającą się depresją. Obecnie nie palę 6 dzień. Praktycznie nie wstaję z łóżka. Nie wychodzę z domu. Nie robię NIC. Łykam prochy antydepresyjne, przeciwlękowe i uspokajające a to gówno daje ponieważ nie ma we mnie ani krztyny motywacji. Musiałem zrobić przerwę. Doszło do tego, że pierwsze co robiłem po przebudzeniu to odpalałem jointa. Niejednokrotnie po zapaleniu musiałem zwymiotować. Nie palę rekreacyjnie. Z nikim się nie spotykam na palenie. Nie mam żadnych faz, kolorowych przeżyć, śmiechawek. Jedyne co zostało to efekt przeciwbólowy oraz poczucie zawieszenia w czasie. Mogę się wówczas skupić na graniu w gry. Poza tym nie mam żadnych zainteresowań. Chodzę na terapię. Bardzo często zjarany. Rozwiązałem mnóstwo problemów jednak tego jednego nie potrafię ruszyć. Nie jestem w stanie dobić do miesiąca. Mój największy sukces to około 3 tygodni. Chciałbym palić raz w miesiącu, albo przynajmniej raz na dwa tygodnie. O całkowitym zaprzestaniu już nawet nie marzę. Chyba bym już nawet nie chciał. Udało mi się dzięki programowi Candis ograniczyć ilość. Fajnie. Szczęścia mi to jednak nie dało. Jestem bardzo ciekawy jak to jest u innych. ( nie chodzę na terapie grupową wiec nie mam porównania)