Dodaj do ulubionych

Co zrobić??????????????????????????

26.02.06, 09:51
Jestem nowa.Moja historia jest smutna ale nie wiem już co mam zrobić.Alkohol
toważyszył mi zawsze od najmłodszych lat,mam za sobą nieudany związek byłam
ofiarą przemocy i co zrobiłam związałam się z facetem który też mnie leje.Na
początku było wspaniale choć przy nim się rozpiłam jeszcze bardziej,opowiadał
jak on nie cierpi przemocy itd.Już po roku pobił mnie pierwszy
raz,wybaczyłam.Był następny i następny walnął mnie nawet butelką wódki w
głowe a ja za każdym razem wzywałam policję i nic z tym nie robiłam.Mam syna
z pierwszego związku i chorą córeczke z nim.Zauważyłam,że bije mnie tylko
wtedy jak jestem pijana i on też.Gdy jest trzezwy jest
wspaniały,gotuje,pomaga mi we wszystkim i zawsze obiecuje,że więcej pić nie
będzie.Dostawałam dwa razy w miesiącu,złamany nos,siniski,wstrząs mózgu.Przez
moje interwęcie mam sprawe z byłym mężem bo chce mi odebrać syna a ja głupia
w sądzie powiedziałam,że obecny partner jest wspaniały tylko ze mną są
problemy.Zaczęłam się leczyć,szanował to dwa miesiące,pózniej zaczął pić przy
mnie(pije wekendowo) więc nie wytrzymałam i zapiłam.Przestraszyłam się bo
dużo mam do stracenia i wszyłam esperal + terapia.Ostatnio wypiłam 1
listopada ale on znów nie szanuje mojej walki z alkoholizmem,coraz cześciej
pije ja się wściekam on przeprasza,obiecuje i wszystko wraca do
normy.Panicznie się go boje gdy jest pijany ale kocham gdy jest
trzezwy!!!.Wczoraj z pracy przyjechał z kumplem i butelką,wściekłam się
powiedziałam mu,że wychodzę bo mam dość braku szacunku,zostawiłam z nim córkę
aby nie pił i pojechałam.Wróciłam po paru godzinach a on i kolega
nawaleni,kazałam mu się wynosić!!!zamknełam drzwi na dwa zamki,awanturował
się.Groził,że zabierze mi córke bo i tak już syna sąd mi chce zabrać.Boże co
ja mam zrobić?.Jestem załamana.Nie poradzę sobie sama,kocham go!!!.Jak zmusić
by nie pił?.Myślałam aby go zmusić do leczenia ale boję się,że gdyby popił
toby zabił mnie!!!.Pomocy!!!Doradzcie mi coś.Wstał i nie widzi
problemu,wyzywa mnie od szmaty i że mu życie zniszczyłam i wcale nie czuje
winny za bicie mnie i nie widzi w tym nic złego!!!.Napiszcie coś ja to
wydrukuje i mu dam.Kazałam mu się wyprowadzić w ciągu tygodnia.Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • kylly Re: Co zrobić?????????????????????????? 26.02.06, 10:06
      hmmm kochasz ?? kogo kochasz ?? - ale cóż jeśli tak to podobno dla miłości
      można zginąć, co w końcu się stanie (wynika z Twego postu jasno)
    • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 27.02.06, 00:14
      To, co napiszę, nie nadaje się do druku - lepiej przeczytaj, Doris, "dla
      siebie". To są moje odczucia.

      Były mąż ma rację. Sąd jak najszybciej powinien odebrać Ci i syna, i córkę.
      Nadal pijesz. Pijecie we dwójkę. Pije on. Dzieci patrzą na wasze bijatyki albo i
      na pijackie czułości. Zasłaniasz im oczy? Zatykasz im uszy?

      Demoralizujesz własne dzieci. Nie żal matce, że cierpią?

      Jaką Ty jesteś matką?
      "Wczoraj z pracy przyjechał z kumplem i butelką,wściekłam się
      > powiedziałam mu,że wychodzę bo mam dość braku szacunku,zostawiłam z nim córkę
      > aby nie pił i pojechałam".

      Wiedziałaś, że będzie pił, a mimo to ZOSTAWIłAŚ CHORE DZIECKO Z PIJAKIEM!
      Prawdziwa matkę musieliby zakuć w łańcuchy i wywlec na siłę z domu, bo nie
      naraziłaby swojego dziecka na taką "opiekę". Twoja córeczka, chore dziecko,
      jest tylko narzędziem, powtarzam, tylko NARZĘDZIEM, ŻEBY ON PRZESTAł PIĆ.
      Wykorzystujesz niewinne niczemu dziecko do swojej gry. Czy Ty nie widzisz, jaką
      straszliwą krzywdę wyrządzasz drugiemu człowiekowi?

      "Nie poradzę sobie sama,kocham go!!!"
      Współuzależnienie i jego dysfunkcje zostaw na boku, Ty się najpierw zastanów,
      czy Twoja namiętność do oprawcy usprawiedliwia okrucieństwo wobec dzieci. Miłość
      miłością, czasem lepiej kupić wibrator, na pewno nie złamie Ci nosa. I poradzisz
      sobie sama, na pewno.

      "wyzywa mnie od szmaty". Oby nie był złym prorokiem. Widuje się niekiedy kobiety
      o szaroburych twarzach, w nieokreślonym wieku, z połamanymi nosami. Chcesz tak
      wyglądać? On Ci może odebrac życie, ale może też najpierw odebrac Ci urodę,
      wdzięk, zdrowie, a wtedy nigdy już nie znajdziesz nikogo, kto Cię naprawdę
      pokocha, będziesz bez szans, pozbawiona kobiecego czaru i kobiecej delikatności
      charakteru.

      A jeśli nie wytrzymasz męczarni i oddasz mu nożem, bo też będziesz pijana?
      Powiesz sądowi, że go kochałaś? Że zaczęłaś terapię, ale nadal pijesz?

      Doris, chciałabym Cię pocieszyć, ale wolę wpierw napisać to, co myślę, a
      napisałam i tak oględnie.

      Wydaje mi się, że jesteś zupełnie sama i dlatego kurczowo trzymasz się związku
      ze złym człowiekiem, który ciągnie Cię na samo dno upodlenia. Po co marnujesz
      sobie życie? Miłość przeminie, zresztą to nie jest miłość, to jest choroba czy
      głupota, na jedno wychodzi. Facet Cię wykorzystuje, a gdy raczy się do Ciebie
      uśmiechnąć, jesteś wniebowzięta. Przecież on musi Tobą gardzić, dziewczyno, a
      czy mężczyzna może kochać kobietę, którą pogardza? Mnie się wydaje, że miłość
      wymaga szacunku, a ten zdobyć możesz w jego oczach w prosty sposób: sama musisz
      przestać pić i wyrzucić go z domu. W sądzie powiedz prawdę o nim i że z nim
      kończysz, a on Ci grozi. Wyciągnij jakieś papiery od policji. Walcz nie tylko o
      siebie, ale o swoje dzieci, bardzo Cię o to proszę, bo dosyć jest na świecie
      zła, które spada własnie na bezbronnych synków i córeczki.

      Bardzo Ci współczuję, mimo Twoich błędów czy szaleństwa, i chciałabym, żebyś
      znalazła siłę, wyplątała się z tego związku, wyzwoliła z nałogu i żebyś miała
      prawdziwy spokojny dom.
      Wszystkiego dobrego, eska.
      • maxima10 Re: Co zrobić?????????????????????????? 27.02.06, 05:10
        Wlasciwie moja poprzedniczka e4eska napisala juz wszystko na co zaslugujesz. Ja
        do tego dodam, ze wcale mi cie nie zal. Ogromnie zal mi biednych dzieci
        zyjacych w pijackiej melinie. Zycze im z calego serca by w koncu sad wyrwal je
        z tego bagna. Ty osobiscie masz to na co zaslugujesz. I nie chodzi tu o twoj
        alkoholizm tylko o przetrzymywanie w domu bandziora ktory utrudnia ci wziecie
        sie za siebie i robi pieklo z zycia niewinnym dzieciom. Jedynie co ci moge
        poradzic to wyrzuc go natychmias , zaraz z domu. Chyba nie zalezy ci wiecej na
        pie..niu niz na wlasnych dzieciach ktore beda to pamietaly cale zycie. Jesli
        potrzebujesz czulosci i seksu, kup sobie wibrator a czuloscia obdarza cie
        dzieci. Nie wspomne juz o tym, ze wychowasz nastepnych alkoholikow. Zycze ci
        podjecia madrej decyzji i pamietaj masz go wyrzucic raz na zawsze!
        • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 27.02.06, 08:51
          "e4eska napisala juz wszystko na co zaslugujesz".

          Maximo, nie leżało w moich zamiarach mścić się w wirtualny sposób na i tak
          nieszczęśliwej osobie, ale, niestety, takie pierwsze wnioski nasunęły mi się
          podczas czytania rozpaczliwego postu Doris.

          Co do "zastępczych" form miłości... Nic nie wymaże potrzeby bycia z drugim
          człowiekiem. Ja też boję się "chamskiej samotności", to normalne, ale mimo
          wszystko wolałabym mieszkać sama niż w nieudanym tandemie. A mieszkam... i muszę
          być bardzo cierpliwa.

          Szkoda dobrych i wytrwałych w uczuciach kobiet na wspomaganie cwanych bydlaków.

          Doris, potrzebujesz trochę spokoju, ciagle toczysz walkę, najpierw z pierwszym
          mężem, teraz z drugim partnerem, sprawa w sądzie, masz chorą córeczkę, jesteś
          uzależniona, ciężko Ci, to każdy wie. Ale przecież nie wyjdziesz ze swojego
          nałogu, jeśli pozostaniesz z człowiekiem, który z Twojej miłości ukręcił powróz
          i ciągnie Cię w przepaść.

          Każda miłość, choćby najbardziej nieszczęśliwa, kiedyś się wypali i nie będzie
          boleć. Doskonale znam te plesirdamur. Wychodzi się z nich z połamanymi
          skrzydełkami i zwichniętym umysłem.

          Okłamujesz się, że kochasz dobrego mężczyznę. Błąd. Masz niepokonaną rywalkę,
          gorzałę, z nią nie wygrasz, tak nim zakręci, że on prędzej zostanie Twoim
          sutenerem, niż wyrzeknie się butelki. Lepiej popłacz sobie, ponarzekaj, ale się
          ratuj. Chodzisz na jakąś terapię, poradź się, może też do Alanonu zaglądnij?

          Najwięcej zależy od Ciebie, tylko od Ciebie.
          Więcej wiary we własne możliwości:)
          eska
      • jack1971 Re: Co zrobić?????????????????????????? 28.02.06, 23:35
        Mocne słowa ale prawdziwe. Doris musisz szybko zwrócić się o pomoc. Przestań
        żyć złudzeniami. Zawsze jest jakaś droga, aby dokonać dobrych zmian.
        Jack
        • aneta86 Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 00:19
          Cześć Doris.Nie do końca przyjmuj do siebie poprzednie komentarze (zwłaszcza
          eski).Po części mają rację ale nie rozumieją co to znaczy być w takiej sytuacji
          SAMEMU SAMEMU I JESZCZE RAZ SAMEMU i samemu radzić sobie z tym wszystkim.Nie
          dosyć że dwójka dzieci to jeszcze facet pijak i Ty która chcesz dobrze a nikt
          tego nie docenia!!!!!!Radze ci przebywać na tym forum jak najczęście żebyś nie
          myślała że jesteś sama.Ja nie miałam tak drastycznej sytuacji jak ty ale
          doskonale rozumię twoją bezradność!!!!Człowiek mimo wszystko jest zawsze
          odrobine uzależniony od tej drugiej osoby(czyli tego pijaka który nie chce się
          zmienić)a ty masz związane ręce.Nigdzie nie można wyjśc(nawet do lekarza)bo
          dzieci,nie ma się kasy bo on zabrał,nie ma się przyjaciół bo nie lubią do was
          przychodzić a Ty się starasz a tu nic tylko jeszcze opierd...na forum
          dostajesz.A może tak szanowna ESKA przypilnuje ci na chwilke dzieci żebyś mogła
          pójś normalnie na terapie?Bez dzieci,bez stresu że nie masz na bilet,bez
          obaw.Eska jest zajebista na pewno ci pomoże osobiście.:(:(:(Niech zacznie
          trylogie pisać a nie wypowiada się na tematy z którymi nigdy nie miała
          styczności-czyli dzieci.Ajeśli je ma to wolałabym być alkocholikiem niż córką
          Eski.Nie przejmuj się jeśli chcesz to dam ci mój nr gg lub meila i wiedz że
          rozumie cie ale nie pochwalam.Mimo wszystko musisz mieć bliskich bo sama nie
          wiele zdziałasz (chyba że ESKA znowu napisze coś z książki bo samotnego życia
          to ona nie zaznała)
          • aneta86 Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 00:35
            Kylly-od początku wiedziałam że jesteś uszczypliwy ale pomagajmy a nie
            stwarzajmy niechęć do życia WASZYMI egoistycznymi komentarzami.Dziewczyna
            ewidentnie jest samotna.Wyszliście z tego gów...i chwała Wam wszystkim za to
            ale zamiast ludzi zachęcać do lepszego życia to WY ich dołujecie tekstami że są
            głupi bo kochają,że są głupi bo dwójka dzieci a Doris jeszcze trzyma tego
            pijusa pod dachem.A może nie ma na razie wyjścia i jest jej potrzebna rada a
            nie opiernicz.Może chce ale sama nie ma siły?Mam nadzieje że wychodziliście z
            nałogu ze swoją bliską osobą-z kimś kto wam pomógł,ale nie każdy ma takie
            szczęście jak WY
          • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 09:11
            16 lutego o godz.10.30 Aneta86 napisała:
            "mam 30 lat i od zawsze miałam problem z piciem.Chodziłam już na
            terapie,miałam 2 wszywki i pomagało na jakiś czas a póżniej od nowa.Męczy
            mnie już to picie ale cały czas o tym myśle i nie moge się opamiętać.Nie pije
            od 3 dni i nie wiem jak długo wytrzymam".

            To by na dzisiaj było dwa i pół tygodnia, byłoby, ale wczoraj były "ostatki", a
            z "ostatkami" różnie bywa, co czasem gołym okiem można wyczytać na forum.

            W swej kąśliwości i z moją chorą osobowością, której istota choroby polega w
            pierwszej mierze na tym, że ja siebie lubię, lubię też wielu innych ludzi i
            otrzymuję od nich dużo dobrego (przepraszam za samochwalstwo, przykro mi) chcę
            Ci, Aneto, powiedzieć, że pomożesz sobie bardziej, jeśli przestaniesz się
            utożsamiać z tymi, których się kopie na własne życzenie.

            Co do wychowywania dzieci: wychowałam, ciężko mi było, studia, dorabianie się,
            mój syn bardzo ciężko chorował i do trzeciego roku jego życia musiałam wstawać w
            nocy co trzy godziny, drżałam cały czas o jego zdrowie, no i dałam radę. Wyrósł,
            kształci się jeszcze, ma pracę, z której oboje jesteśmy dumni, nie musi szukać
            chleba za granicą, nie pije, nie pali, nie zażywa narkotyków, jest dla mnie
            bardzo dobry. Aneto, ty też masz synka, więc inwestuj w niego, w jego naukę,
            kochaj swoje dziecko, a nie tylko siebie - wybacz, że brzmi to jak rada, ale nie
            umiem tego inaczej wyrazić.

            Mój nałóg przyszedł do mnie późno, więc niewiele straciłam, a Twój niech
            odejdzie jak najwcześniej. Nawet partnera żadnego porządnego nie znajdziesz,
            jeśli będziesz miała w okularach denka po butelce. Wytrzeźwiej najpierw
            porządnie, a potem pisz swoją historię różowym kolorem.

            Samotność to jest całkiem miła rzecz, jeśli siebie polubisz.
            Pozdrawiam, eska.
    • gooch Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 01:05
      No cóż - dostało Ci się trochę po głowie. Nie popieram tonu wypowiedzi Eski czy
      Kyllego, ale sporo jest tam trafnych uwag.
      Co to znaczy że go kochasz Doris? Co dla ciebie znaczy kochać faceta? Pozwalać
      mu wejść sobie na głowe? Wybaczać, że jest chamski? Dawać mu z siebie do granic
      możliwości nawet jeśli on ledwo to zauważa? Podkładać się w złudnej nadziei, że
      on się zmieni? Co on takiego ma czy robi, że tak sie go trzymasz? Co ma takiego
      czego nie mają inni? Bo mi się wydaje, że ty kochasz swoje wyobrażenie o nim, a
      nie jego samego. Kochasz go kiedy łamie Ci nos? Może to bezwzględne, co piszę,
      ale chciałabym, żeby do Ciebie dotarło.

      Martwię się o Ciebie i o Twoje dzieci. Nie będziesz w stanie opiekować się
      swoimi dziećmi, jeśli najpierw nie zaopiekujesz się sobą. Pomyśl sobie: co by
      się z Tobą działo, gdyby jakiś palant traktował twoją córkę (w przyszłości - bo
      rozumiem, że jest jeszcze mała), tak jak twój facet traktuje Ciebie. A potem
      postaraj się pomyśleć o sobie tak dobrze, jak pomyślałaś o córce. Może to doda
      Ci siły do walki o siebie.

      Nie piszę tego, żebyś mogła mu to pokazać. Nie wierzę, że to może coś zmienić.
      Nie dasz rady go zmienić. Zajmij się sobą i tym, co dla Ciebie ważne.

      Myślisz, że jak jesteś pijana, to ktoś może być brutalny wobec Ciebie? Myślisz
      że to twoja wina? Myślisz, że twój stan jego usprawiedliwia? Nikt nie ma prawa
      Cię uderzyć, czy jesteś pijana czy nie.

      Fajnie, że rozpoczełaś terapię. Sprawdź, czy tam gdzie chodzisz nie ma grupy dla
      ofiar przemocy - mogłabyś tam zobaczyć swoje funkcjonowanie w zupełnie innym
      świetle. Może łatwiej byłoby Ci podjąć trudne decyzje a potem je realizować.

      Według mnie trwanie w związku z tym człowiekeim jest jedną z gorszych rzeczy,
      które możesz zrobić.

      Powodzenia
      • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 09:25
        Goocha, a co jest nie tak z "tonem mojej wypowiedzi"? Z "tonem" Kylly'ego?
        Pewne sprawy są tak drastyczne, że tu żaden "ton" nie da rady zagłuszyć wrzasku
        faktów.

        Oczywiście, Doris prosiła, żeby napisać coś, co mogłaby przedrukować i dać
        kochasiowi do przeczytania. Nie wzięłam udziału w farsie. Goocha! Chcesz, napisz
        jej taki tekst, może po-może.

        Zdrówka, eska.
        • gooch Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 10:29

          "Były mąż ma rację. Sąd jak najszybciej powinien odebrać Ci i syna, i córkę.
          Nadal pijesz. Pijecie we dwójkę. Pije on. Dzieci patrzą na wasze bijatyki albo i
          na pijackie czułości. Zasłaniasz im oczy? Zatykasz im uszy?"

          "Demoralizujesz własne dzieci. Nie żal matce, że cierpią?"

          "Jaką Ty jesteś matką?"



          "Wiedziałaś, że będzie pił, a mimo to ZOSTAWIłAŚ CHORE DZIECKO Z PIJAKIEM!
          Prawdziwa matkę musieliby zakuć w łańcuchy i wywlec na siłę z domu, bo nie
          naraziłaby swojego dziecka na taką "opiekę". Twoja córeczka, chore dziecko,
          jest tylko narzędziem, powtarzam, tylko NARZĘDZIEM, ŻEBY ON PRZESTAł PIĆ.
          Wykorzystujesz niewinne niczemu dziecko do swojej gry. Czy Ty nie widzisz, jaką
          straszliwą krzywdę wyrządzasz drugiemu człowiekowi?"

          Eska, to o takie wypowiedzi mi chodziło. Doris napisała na razie jeden post, nie
          wiadomo dokładnie jak wygląda jej sytuacja. W paru miejscach ją oskarżasz o
          rzeczy co do których nie możesz mieć pewnośći - "demoralizujesz własne dzieci",
          "jaką Ty jesteś matką?" "sąd powinien odebrać Ci dzieci" itd.
          Być może oprócz błędów i zaniedbań wobec dzieci Doris stara się też o nie dbać.
          Być może jeszcze nie wie jak robić to mądrze i skutecznie. Być może wcale nie
          prowadzi gry, a zachowuje się chaotycznie z powodu współuzaleznienia i dlatego,
          że jest ofiarą przemocy? Do tego jest jeszcze uzależniona.
          Wiemy o niej tylko tyle, ile napisała o sobie w poście, pisała tam tylko o
          swoich problemach.

          Co do Kylly'ego - chyba podciągnęłam jego wypowiedź pod Twoją. Rzeczywiście nie
          ma w niej "tonu". Przepraszam Kylly.

          Nie wiem czy doczytałaś - nie podoba mi się pomysł pisania jakichś tekstów dla
          faceta Doris. Uważam to za nieskuteczne.

          Pozdrawiam, gooch
          • jerzy30 Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 10:57
            dla wódki to Wy sie będziecie razem bili, razem pili, razem kochali, kopulowali
            w brudnym wyrku, dojdą do tego koledzy męża, razem rozstawali i razem zapijali
            na śmierc - melina jakich niemało. Może tak być może i nie być - oby. Dzieci
            na to będą patrzeć, uczyć się, nabywać wiedzy w sztuce alkoholizmu, przemocy
            [albo się zamkną w sobie na te straszne wokół nich rzeczy - uciekną z domu] - w
            końcu [co niestety jest czestą normą] zaczną robić tak samo - albo znajdą w
            sobie w życiu pijących partnerów psychopatów. będą się bili, będą razem pili i
            tak z pokolenia na pokolenie.
            Jak nie pójdziesz na terapię to będziecie żyli w tej studni picia do końca - aż
            może nastanie taki moment że jedno drugiemu wbije nóż w plecy.
            tak to się kończy jak dwie osoby - on i ona piją.
            Najwięcej tracą dzieci - w normalnym kraju dawno by te dzieci zabrano.
            e4ska ma 100 % racji.
          • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 11:22
            Dziekuję, Goosiu, doczytałam dokładnie. Zrozumiałam, o co chodzi z tą
            kąśliwością i rozumami. Jednak trudno mi się wycofać, bo: kto stoi z boku,
            inaczej widzi pewne problemy. Zamiast cacycacy lepiej chyba szczerze powiedzieć,
            jak to widać od nie-środka?

            Pewnie, że Doris za ciężko. Tylko wciąż mam takie głupie wrażenie, że jakby się
            jej nie pocieszało, to tylko można by zaszkodzić jej i dzieciom. Bo sąd się nie
            będzie ob....ł.

            Ten pierwszy chłop niedobry, ale czy i alkoholizm Doris nie był gwożdziem
            programu? Może Doris uciekła do drugiego alkoholika, a następne dziecko było
            sposobem na przypieczętowanie nowego związku?

            Może też, co niewykluczone, zmusiła ją do nowego związku sytuacja materialna.
            Żeby zapewnić synkowi jakie takie warunki, zrobiła to, co zrobiła? Bardziej dla
            dziecka niż dla siebie?

            Żyjemy w takim pop... kraju. Gdzie indziej Doris przetrwałaby jakoś najgorszy
            czas, dzieci by jej podrosły, a tutaj? Trzeźwej kobiecie trudno na życie
            zarobić, co dopiero alkoholiczce? Jak z nałogu wyjść, skoro każdemu brakuje od
            pierwszego do pierwszego?

            Ale nie ma chyba dla niej innego wyjścia, jak się ostro pomocować z całą tą
            sytuacją. Jeśli nic konkretnego nie zrobi, to faktycznie sąd wyda konkretny
            wyrok i będzie miał podstawę.

            W więzieniach siedzą kobiety, które zamordowały swoich prześladowców. Może one
            pocieszyłyby Doris lepiej niż eska, która nie ma ani taktu, ani serca:(

            Dziekuję jeszcze raz, Goocha, widzę, że moje refleksje są oskarżeniem. Oby
            jednak pomogły Doris, otworzyły jej oczy.
            I dobrze byłoby, jakby co sama napisała. A tu nic.

            Pozdrawiam, eska.
            • magtomal Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 12:04
              Czepiacie się Eski nieprzytomnie, doszukujecie się w Jej tekstach tylko
              złośliwości i jadu. Nie zdarzało się Wam mówić (pisać) do kogoś ostro, boleśnie
              szczerze dlatego, że chcieliście pomóc?! Ton wypowiedzi Eski jest w pełni
              uzasadniony - w tym wypadku potrzebny chyba jest wstrząs...
              • maxima10 Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 12:23
                Ja tez nie widze w tonie eski nic zlego, moj post byl w podobnym tonie a moze i
                gorszym ale jakos umknal waszej uwagi.
                Doris jest meczennica na wlasne zyczenie i jesli sie nie opamieta w pore marny
                bedzie jej los i co gorsza jej dzieci. Zal mi tylko tych dzieciaczkow, jej mi
                nie zal bo nie robi nic by zmienic swoja sytuacje a przedewszystkim wyrzucic
                typa na zbity pysk z domu.
    • martap12 Uciekać!!!! 01.03.06, 12:47
      Uciekać od bydlaka!!!!
      MYŚLEĆ O DZIECIACH!!!!!!! o sobie! o życiu, którego masz mnóstwo przed sobą!
      które naprawdę możesz mieć piękne.... chcieć.... chcieć..... chcieć.....
      • aneta86 Re: Uciekać!!!! 01.03.06, 13:13
        Eska kocham swoje dziecko dbam o nie i wychowuje najlepiej jak potrafie i też
        jestem sama ze swoimi problemami,a ostatki spędziłam przed komputerem czytając
        jak obrażasz ludzi.Lubisz to prawda?Jak ci się tak świetnie wszystko udawało to
        skąd ta gorycz w tobie i niechęć do ludzi???.Przepraszam za błędy ale ja
        niestety nie ukończyłam studiów ponieważ nie miałam z kim zostawiać rocznego
        dziecka.
    • rauchen Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 13:17
      mysle ze przede wszystkim powinnas wrocic tam, gdzie niby podjelas leczenie -
      dwa tygodnie nie wystarcza, a esperal nie zapewni ci wsparcia - wiec moze
      lepiej zglos sie tam, gdzie sa ludzie skonni dac ci to wsparcie - AA, Al-anon.
      Ty jestes chora, sytuacja jest chora, potrzebujesz pomocy, wpisy na forum nie
      rozwiaza ci ani jednego ani drugiego.
      Co do "milosci", to sama widzisz, nie szanujesz sama siebie, moze po prostu nie
      potrafisz, a masz jeszcze dwoje dzieci, ktore tej milosci potrzebuja zeby
      normalnie sie rozwijac. Odpowiedz sobie sama co dostaja.
      Nie wiem, ale co do corki, jesli jej ojciec jest w stanie zapewnic jej lepsza
      sytuacje, to moze lepiej by bylo oddac mu ja, odstawic ambicje wychowania na
      bok, bo w pierwszej kolejnosci powinnas pomoc sobie. I tak zosaje jeszcze jedno
      dziecko.
      Co do obecnego partnera, to nie spodziewaj sie wiele, nie bedzie lepiej jesli
      sam nie postanowi pomoc sobie, bedzie pewnie tylko gorzej. Nie oglupiaj sama
      siebie jeszcze gorzej, podbite oko to nie dar milosci.
      Skoro troche nakrecilas z klamstwami w sadzie, jaki to z niego kochany partner,
      to niestety pewnie przyjdzie ci troche poswiecic oczami, ale to tylko dla
      twojego dobra pewnie moze sie odwrocic.
      Daj sobie spokoj z miloscia, zalozmy na dwa lata, i odstaw kawalera, bedzie
      trudno, ale tak jak pisalam szukaj wsparcia u ludzi tam gdzie wymienilam.

      pzdr
    • chmurka1234 Re: Co zrobić?????????????????????????? 01.03.06, 13:49
      „Napiszcie coś ja to wydrukuje i mu dam” – żartujesz czy piszesz poważnie, czy
      może są to skutki twojej długotrwałej choroby alkoholowej? Jak rozumiem chcesz
      aby to inne osoby, osoby nie znające ciebie zupełnie rozwiązały twój problem za
      ciebie. Jeżeli tak to proszę oto moje zdanie:

      1.– przemoc w rodzinie na którą to że jesteś ty skazana to jest to poniekąd
      twój wybór – to że skazujesz na nie swoje dzieci – to już powód aby sąd uznał
      ciebie uznać za winną zaniedbywania dzieci, gdybym była twoją sąsiadką i
      słyszała awantury domowe to sama osobiście sięgnęłabym po telefon i zadzwoniła
      do odpowiednich służb (policja, opieka społeczna itp.). Uważam że za swoje
      zachowanie wobec własnych dzieci – pozostawianie ich pod opieką
      niezrównoważonego psychicznie mężczyzny, czyli faktycznie gorzej niż bez
      jakiejkolwiek opieki już powinnaś być postawiona przed sądem z zarzutami.
      Takiej osobie jak ty nie powierzyłabym nawet własnego psa – cóż dopiero mówić o
      dzieciach.

      2. – jedyne rozwiązanie dla dobra twojego starszego dziecka to natychmiastowe i
      bezzwłoczne oddanie go pod opiekę ojca.

      3. – młodsze dziecko bezwarunkowo, natychmiast oddać do adopcji i zrzec się
      wszelkich praw do niego.

      4. – koniecznie się wysterylizuj, nie powołuj już na świat dzieci, którym masz
      do zaoferowania jedynie ból, przemoc, brak poczucia stabilizacji, być może głód
      i bród.

      5. „boję się, że gdyby popił to by zabił mnie!!!.” – tego się nie bój, śmierć
      aż tak bardzo nie boli, nie masz nic do stracenia żyjąc w takim bagnie. Pomyśl
      sobie jednak co będziesz czuła gdy on w pijackim amoku zabije twoje dziecko.
      Dalej będziesz go tak strasznie kochać???

      To co zrobisz ze sobą mniej mnie interesuje. Możesz pozwolić dalej się kopać,
      bić , walić butelkami po głowie, dźgać nożami i uprawiać najbardziej
      ekstremalne sposoby masochizmu. Jesteś dorosła, sama wybrałaś takie życie.

      Jednakże gdybyś jednak przypadkiem wybrała swoje życie. to masz tylko jedną
      szansę – natychmiastowe odseparowanie się od środowiska w którym problem
      alkoholowy istnieje. Potem terapia w klubie AA. Nie ma innej drogi.

      I jeszcze jedno – jego nigdy nie zmienisz – nikt go nigdy nie wyleczy jeżeli on
      sam nie będzie tego chciał.
    • janulodz Pogięło Was? 01.03.06, 19:12
      No to chyba żeście wszyscy mocno przesadzili. Przyznam szczerze, że w pierwszym czytaniu postu doris też nóż w kieszeni mi się otwierał i miałem te same co wy odczucia. Po drugim czytaniu i po waszych odpowiedziach doszedłem do wniosku, że chyba nie tędy droga.
      Prawie wszyscy zje..ście ją jak burą sukę i nikt nawet nie zauważył, że ona napisała:
      " Ostatnio wypiłam 1 listopada ale on znów nie szanuje mojej walki z alkoholizmem,coraz cześciej pije ja się wściekam on przeprasza,obiecuje i wszystko wraca do normy."
      Ona podjęła walkę z nałogiem, tylko nie wie jak ma się z tego wydobyć. Szuka metod. Może głupich, może beznadziejnych, ale walczy i prosi o pomoc.
      Jak większość z Was zadufanych w swój postęp w wychodzeniu z nałogu nie widzi tego to do du.y z takim forum.
      Ciekawe jak każdy z Was podejmujący swoją pierwszą w życiu decyzję o publicznym obnażeniu swojej niemocy by się poczuł - na dzień dobry być skopanym.
      Skąd wiecie jak na nią podziała taka nagonka. Juz ją jeden flekuje, a teraz Wy poprawiacie?. To ma byc jej uniwersytet i jej terapia?
      Ona sie nawet nie odezwała. Nie napisała nic więcej. Ciekawe dlaczego? Nie zastanawia to Was?

      • e4ska Re: Pogięło Was? 01.03.06, 21:10
        Janu, to, co piszesz, nie jest zbyt logiczne.
        "w pierwszym czytaniu postu doris też nóż w kieszeni mi się otwierał i miałem te
        same co wy
        > odczucia. Po drugim czytaniu i po waszych odpowiedziach doszedłem do wniosku,
        > że chyba nie tędy droga".

        Czyli: Zareagowałeś nie na jej post, ale na odpowiedzi innych. A przecież mogłeś
        napisać jako pierwszy. Z wyczuciem i dobrymi radami.

        Autorka nie odpowiedziała. Jak bardzo wielu ludzi, którzy wpadają na forum,
        umieszczają wypowiedź i wszelki ślad po nich znika. Niektórzy to może nawet nie
        pamiętają, że cokolwiek wypisywali.

        "Flekowanie" ma miejsce dopiero dzisiaj. Uważasz, że "sflekowałam" Doris jako
        pierwsza? W moim poście jest chyba coś więcej - prośba, żeby zatroszczyła się
        nie tylko o dzieci, ale o siebie, o to, żeby wyrwała się z kręgu szalonej
        namiętności, która ją niszczy.

        Skończyła pić 1 listopada. A niżej pisze, że facet bije ją wtedy, gdy jest
        pijana, i że ma to miejsce cały czas. Ponieważ zwyczajem akoholiczek jest
        nieprzyznawanie się do picia, jestem skłonna przyjąć wersję drugą.

        Jerzy przedstawił dość znany "ciąg dalszy". Sąsiadka moja też miała czas
        trzeźwienia, chodziła do AA, nie wiem nic o terapii, ale niewykluczone. Podobno
        na imprezach załatwia się na podłogę, bliscy sąsiedzi nie mogą wytrzymać smrodu.
        Jestem jedną z nielicznych osób, które z nią rozmawiają. Jej najmłodsze poszło
        do domu dziecka, a ona wierci mi dziurę w brzuchu o napisanie podania. "Dlaczego
        pani zabrano córkę?" - nie odpowiada, tłumaczy za to, jaką wspaniałą była i jest
        matką, jak kocha, jak cudnie wychowywała. Jej ładna córeczka jest niesprawna
        umysłowo. Przecież alkohol degeneruje człowieka nie tyle pod względem sprawności
        seksualnej, co wpływa negatywnie na "jakość" potomstwa. I wiesz, może to
        świństwo, ale pomyślałam sobie, że jeśli facet Doris pił wcześniej, to ona ma
        sporo na sumieniu.

        Sam nic nie zaproponowałeś, natomiast twierdzisz: "Jak większość z Was
        zadufanych w swój postęp w wychodzeniu z nałogu nie widzi tego to do du.y z
        takim forum".
        Janu, a Ty niby nie jesteś zadufany? Nie pisałeś o swoich postępach? Czy nie
        masz innego żalu do forum w ogóle i do wszystkich z osobna? Nie są to aby Twoje
        osobiste urazy maskowane troską o "flekowanie"?

        Wolę pisać prawdę, pisać to, co myślę. Nie będę schlebiać kobiecie, która jest
        nieszczęśliwa, bo "kocha". Mam za sobą próbę samobójczą z powodu nieszczęśliwej
        miłości, więc wiem, jak to jest. Ale w wyzej opisanej miłości jest coś, co
        trudno zaakceptować.

        Dobra rada? Można sobie sprawić strój krzyżacki z pawim czubem. Seksownie i
        bezpiecznie. Innej rady nie widzę, jeśli Doris zostawi wszystko po staremu.

        Wierzę, że postąpi rozsądnie. Nie ma innego wyjścia.

        • janulodz Re: Pogięło Was? 01.03.06, 22:38
          Eska Ty jesteś silna kobieta o dużym poczuciu swojej wartości. Na pewno nigdy nie dopusciłaś do tego, aby Cię mąz uderzył, albo by Twoje dziecko było bez opieki. Na Ciebie takie uwagi i krytyka jak sama przyznałaś działa jak adrenalina. Ja też jestem taki sam. Mnie to mobilizuje. Ale znam osoby, które tego typu krytykę przyjmują wręcz odwrotnie. Ich to powala. Niektórych nawet śmiertelnie. Skoro ona daje sobą pomiatać jest słaba i zagubiona, myśleć umie jedynie podbrzuszem, to nie należy jej jeszcze dołować, tylko starać się może jakoś pomóc. Ja nie bardzo wiem jak. Myślałem , ze w tym temacie raczej zabiorą głos kobiety. Odezwałaś sie pierwsza. I według mojego odczucia ją przygniotłaś. Teraz może przemyślałaś to co wcześniej napisałaś i zrobiło Ci się trochę głupio. Wiem, że pisałaś również to, jak powinna sobie i dzieciom pomóc, ale to było jak gdyby na drugim planie. W moim poście chodziło mi przede wszystkim o ton większości wypowiedzi. Patrzcie: ja uleczony alkoholik wymachuję paluszkiem niegrzecznej dziewczynce, bo nigdy taki nie byłem. Zdarzyło mi sie tylko przez dwadzieścia ostatnich lat spieprzyc wszystko co się dało, ale teraz jestem trzeźwy alkoholik co to nigdy nie walnął pieścią żony, nie zsikał sie pod siebie, nie zostawił dziecka bez opieki, ani nie myślał o seksie po gorzale. Czy nie sądzisz, że gdybyś wcześniej zaczęła też mogło Cię to spotkać? Spłodzić po pijaku nieudane dziecko, nie skończyć szkoły, zrobić coś nieodwracalnie okropnego. Pewnie, że można pisać czarne scenariusze, straszyć sądem, piekłem i dnem moralnym, tylko czy to dobra metoda? Czy osobie w ciągu, albo w przerwie można mówić takie rzeczy i ona się przez to zmieni?
          Co do mojego odejścia z tego forum to zdawałem w tamtym tygodniu egzaminy na licencję. Zmieniam pracę. A właściwie wracam do tego co robiłem dawniej, ale na jakiś czas przerwałem. Można powiedzieć, że awansuję i po prostu absolutnie nie miałem na pisanie czasu. Poza tym doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z pewnym kaznodzieją głoszącym jedyną słuszną prawdę oraz, że staranie się przekonać co niektórych do mojej metody trzeźwienia jest równie bezsensowne jak chęć udowodnienia wyższości Świąt Bożego Narodzenia na Świętami Wielkiej Nocy.
          Życzę Doris, żeby dojrzała emocjonalnie, wyszła z tego błędnego koła, kopnęła w dupę kochasia boksera i wychowała na ludzi swoje dzieci.

          • e4ska Re: Pogięło Was? 01.03.06, 23:39
            Najpierw, Janu, od najmilszego: a więc masz nie tylko pracę, ale awans i nowe
            perspektywy. Bardzo się cieszę i gratuluję, bo zapamiętałam, że miałeś kłopoty,
            pamiętam też, że Cię okradziono. Same "wyzwalacze":) I żeby dydaktycznie było -
            czyli w moim stylu - dodam, że to chyba nie jest przypadek, bo wielu leczących
            się z całą powagą i odpowiedzialnością alkoholików ma przyjemność znaleźć dobre
            zajęcie. Mamy chyba w sobie jakąś magiczną siłę, że nawet w trudnych czasach
            dajemy sobie radę. Nieźle nas wyszkoliła ta gorzałeczka, prawdziwa z niej
            "mistrzyni życia"...

            Następna miła dla mnie osobiście rzecz to Twój powrót, bo myślałam, żeś się już
            na amen pogniewał, a Twoja rzeczowość dobrze na mnie wpływa. Co do "fanatyzmu",
            to na tym forum nie bardzo go widać. Ludzie są przywiązani do swoich terapeutów
            i do grupy przyjaciół... w sumie nic w tym złego, jeśli przy tym życzliwi, porad
            udzielają i swojego bronią przed Janu i eską... wybaczyć trzeba!

            Następna, już niemiła dla mnie rzecz, to fakt, że istotnie nie wzięłam pod uwagę
            ewentualnej psychicznej słabości Doris. Jednak nie zawsze wolno wskazywać na
            cudze błędy, choćby były oczywiste dla mnie? Tak, przecież głównymi winowajcami
            jest dwóch łobuzów, na których Doris trafiła, ale ich dosięgnąć nie sposób.

            Nie zgadzam się też do końca z poglądem, że typ osobowości, tutaj ofiary, w stu
            procentach odpowiada za nieudane związki. Można przecież mieć w życiu szczęscie,
            można mieć pecha. Tylko że, takie jest moje zdanie, Doris nie ma na nic czasu,
            ona powinna natychmiast zerwać ten fatalny układ nie tylko ze względu na dzieci.
            Tymczasem, kto wie, czy nie żałuje swego postu, ale nie dlatego, żeśmy jej tak
            mało wyrozumiałości okazali, ale że właśnie partner prezentuje w tej chwili
            skruchę i jest cudowny,a ona niepotrzebnie się denerwowała. "Jaka ja głupia
            jestem" itd. pociesza się i znów wierzy, że w jej przypadku wszystko się ułoży.
            Oby tak się stało.

            Co do mojej siły, to różnie z nią bywa. Na pewno lubię brać przeszkody, jestem
            twarda w pysku, narowista i zrywam wędzidła, co mi wcale na dobre nie wychodzi.
            Adrenaliny mi nie brakuje, niestety, ani na forum, ani w realu.
            Kiedyś się w końcu ustatkuję. Na starość:)
            Pozdrawiam, eska.
            • jerzy30 do janu - pozdrawiam - a czego sie wtedy napiles 02.03.06, 08:46
              coli czy pepsi :))))))))))))))).
              Zobaczysz bedzie Ci coraz lepiej - bo tak maja ludzie co zamiast gorzalka
              zajmuja sie soba
              • janulodz Re: do janu - pozdrawiam - a czego sie wtedy napi 02.03.06, 09:09
                Oranżady:))))
                Dzięki Jerzy, muszę przyznać, że rozbroił mnie wtedy Twój wpis. Byłem w stanie lekkiej frustracji i oranżadka, taka czerwona z bąbelkami, jaką pamiętałem z czasów mojego dzieciństwa bardzo mi pomogła.
                Odezwę się wieczorem, bo teraz mam, przepraszam za wyrażenie, jeszcze kupę do zrobienia:)))))
    • chmurka1234 Do Janulodz 02.03.06, 09:38
      Dwie historie znane mi osobiście.

      Sąsiadka Iwonka - dzieci czyba piątka przynajmniej do 98 roku, część w domu
      dziecka, dzieci te przy niej żebrzą o jedzenie, osobiście dokarmiałam, aż do
      czasu kiedy się wyprowadziłam. Ona wiecznie nachlana, ale z przyjemnością
      oddająca się każdemu kto miał tylko ochotę. Kiedyś jeden jej z gachów ją pobił,
      a dzieci wyrzucił z domu. Biegały na bosaka, a na dworzu było cholernie zimno.
      Iwonka będąc w kolejnej ciąży spadła ze schodów taka była narąbana.

      Sąsiadka mojej mamy - część dzieci w domu dziecka, dwoje przy niej jedno trzy
      letnie, drugie półroczne, próbuje powoli dojść do siebie i zatrzymać chociaż te
      dzieci, które ma. Oczywiście przeszłość związana z alkoholem i
      kolejnymi "partneram". Obecnie trzeźwa i dbająca o dzieci. Bardzo bym chciała
      żeby jej się udało. Ale to zależy tylko od niej.

      MOIM ZDANIEM ZAWSZE NAJWAŻNIEJSZE JEST DOBRO DZIECKA. ICH LOS JEST DLA MNIE O
      WIELE WAŻNIEJSZY NIŻ LOS OSOBY, KTÓRA JEST DOROSŁA I DOBROWOLNIE STAŁA SIĘ TYM
      KIM JEST.

      I naprawdę dopóki taka osoba nie zdecyduje o całkowitym zerwaniu z alkoholem i
      towarzystwem alkoholowym będę za pozbawieniem jej możliwości "wychowywania"
      przez nią niewinnych i bezbronnych istot jakimi są dzieci.

      Potem oczywiście może liczyć na moją pomoc i wsparcie, zarówno duchowe jak i
      materialne. Sąsiadce mojej mamy np oddałam zupełnie sprawną lodówkę, i może
      liczyć na mnie i moją mamę.

      Pozdrawiam.
    • doris712 Re: Co zrobić?????????????????????????? 04.03.06, 23:09
      Dziękuje za rady i te miłe i te całkowicie dołujące.Ja nie mam zamiaru już pić
      i to nie moja wina,że jestem alkoholiczką.Co do dzieci to nie macie absolutnie
      racji,DBAM o nie najlepiej jak umię i robie to naprawde dobrze.Moim dziecią
      niczego nie brakuje,chodze z nimi na spacery do kina i faktycznie skrzywdziłam
      je bo nigdy nie powinny czuć się zagrożone.Może i jestem nieporadna ale właśnie
      taka jestem.Po pierwszym związku zostało mi pourazowe zaburzenie
      stresowe,depresja i lęk do walki!! bo myślicie,że jak wyrzuciłam byłego to
      koszmar minął!!!.Sledził mnie,wydzwaniał i groził że zabije,zmusił do wycofania
      sprawy o znęcanie,nachodził itd. Myślicie iż policja czy prokuratura coś robiła
      aby mi pomóc i cóż z tego,że próbowałam się zabić a jak wyszłam ze szpitala
      znów dostałam więc zaczęłam pić bo wtedy mniej boli.I tego się boje
      teraz!!.Może macie racje bo to faktycznie chyba nie miłość i może powinnam
      kopnąć drania ale jeszcze nie teraz gdyż dopiero zaczynam się uczyć jak żyć i
      muszę twardo stanąć na nogi by walcztć.Napisałam do błękitnej lini i czekam na
      odpowiedż,mój miły narazie nie pije-jak długo?????.Napisze jeszcze,dzięki
      • e4ska Re: Co zrobić?????????????????????????? 05.03.06, 00:13
        Doris, miło, że się nie obraziłas na amen i dałaś znak, że żyjesz. Jak widzisz,
        Twoje gorzkie losy dały tu wszystkim do myślenia, a mnie w szczególności:)

        I wiesz, myślę: może te najbardziej ponure przepowiednie dodają Ci siły do walki
        o Twoje godne życie? Żadna instytucja nic nie zrobi, jak się samemu nie zacznie
        dbać o siebie. Nie dość, że jakieś łobuzy biją i nękają psychicznie kobietę, to
        ona sama jeszcze siebie krzywdzi. Ale policja i prokuratura nie są od tego,
        żeby rozwiązywać takie problemy.

        Doris, idź do Al-anonu, tam są dobre i mądre dziewczyny, wystarczy przeczytać,
        jak piszą na różnych forach internetowych, pocieszają, doradzają, dodają otuchy.

        Idź do opieki społecznej nie po pieniądze, ale po jakąś radę, bo przegrasz
        wszelkie sądowe sprawy, zamiast się bronić, będziesz tylko płakała. Są też
        terapie dla współuzależnionych, może tam znajdziesz wsparcie duchowe? Chyba
        dobrze byłoby wstrzymać się teraz od picia. Alkohol pogłębia depresję.

        Facet, który Cię bije... Ech, lepiej niech wydzwania, niech straszy, ale niech
        będzie z daleka. Niech zasłuży na Twoją miłość, niech udowodni, że Cię kocha, i
        to czynem, a nie gadaniem. alkoholik będzie Cię okłamywał, bo mu się fajnie w
        Twoim mieszkaniu pije, a jak go wyrzucisz, będzie się mścił i robił na złość,
        będzie straszył, wysmiewał, przychlebiał się, słowem - będzie manipulował na
        całego. Zresztą Ty sama dobrze wiesz, na co drania stać!

        Mnie osobiście byłoby lżej na duszy, gdybyś napisała, że robisz coś konkretnego,
        a nie płaczesz i stoisz w miejscu.

        Poza tym, jak mi się zdaje, jeszcze nie natrafiłaś na swojego mężczyznę, więc
        dobrze byłoby pomóc przeznaczeniu i wyleźć z dołka. W końcu raz się żyje:)))

        Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka