Dodaj do ulubionych

Wywiad z Markiem Jackowskim

17.07.06, 21:51
W ostatnim Teraz Rocku Jackowski mwi, że od 18 lat nie pije piwa, czasami
tylko pije bezalkoholowe.
A slyszlaem, ze nie wolno, ze piwo bez%= to samo co 1 kieliszek.
Wiec jak to jest? Kolo 18 lat wytrzymal.
Obserwuj wątek
    • kylly Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 17.07.06, 22:03
      hmmmm jesteś Markiem Jackowskim ?? - poza tym znam gościa który pije dzień w
      dzień od 18 lat...i wytrzymał (też słyszałem że nie wolno :), znam takiego co w
      mieście pomyka bryką ponad 150 na godzinę (też nie wolno...a gość żyje i
      jeszcze nikogo nie zabił...i wielu wielu innych ale co z tego....???? - chcesz
      próbuj nie chcesz nie próbuj ale pytania zadajesz idiotyczne
      • przedwojenny Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 18.07.06, 06:05
        Czemu uważasz, że to idiotyczne pytanie?
        Natomiast co do zawartości alkoholu w piwie bezalkoholowym, to jest ona bardzo
        minimalna( co zresztą jets oczywiste)-generalnie na polskim rynku jest to od
        0,5% do 1,5%. Zaokrąglijmy to do 1% -czyli 500ml piwa bezalkoholowego to ok.5
        ml czystego alkoholu. Czyli jest to połowa małego kieliszka 25 ml , 1/20 setki,
        a więc praktycznie więcej alkoholu jest w 1cukierku z likierem czy lodach z
        polewą ajerkoniakową.
    • rauchen Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 18.07.06, 09:13
      istnieje rowniez takie cos jak wino bezalkoholowe - a bezalkoholowe w tym
      znaczeniu ze zawiera 0% alkoholu.
      Co do piwa bezalkoholowego, to tez istnieje. W Polsce spotkalam sie z jednym
      rodzajem - Bavaria, za granica pilam kilka innych rodzajow BEZALKOHOLOWYCH.
      Roznica pomiedzy bezalkoholowym a pseudobezalkoholowym, czyli tymi jakie
      przewaznie sa w Polsce, jest taka, ze przynajmniej ja, pijac je, nie wypilam
      trzeciego, bo sie po prostu nie dalo! A pseudobezalkoholowe sie daje, i 6
      wypic, bo zawieraja alkohol.
      Szukaj dalej addi pomyslow na roztrzasanie, i pozniej miej pretensje, ale
      najlepiej jakbys je mial do samego siebie, ze nie potrafisz znalesc spokoju.Ty
      chyba masz po prostu natrectwo mysli, sprobuj moze jakiejs farmakologii, moze
      to jedyne wyjscie, bo zaczeles terapie posadzajac sie o alkoholizm, a skonczysz
      jako pacjent oblakany.
    • paulsixtus Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 18.07.06, 13:39
      Powinniscie z Eska zalozyc swoj czat :) Ty lubisz zadawac "filozoficzne"
      pytania, Eska lubi na nie "filozoficznie" odpowiadac.
      Szanowny Addicted, zobacz,ze to co robisz, to nic innego, jak proba zmiekczania
      swojego problemu. Tracisz na to sporo energii - chocby twoje wpisy na forum.
      Znam alkoholika, ktory pije w tygodniowym ciagu raz na rok - fajnie, co? Tyle,ze
      przez ten jeden raz traci tyle,ze przez kolejnych pare miesiecy musi odbudowywac.

      > Wiec jak to jest? Kolo 18 lat wytrzymal.

      No wlasnie, wytrzymal. Czy na tym to ma polegac? Czy fajnie zyje sie z taka
      "spiną" w głowie?
      Moim zdaniem , niepotrzebnie sie katujesz, albo w lewo, albo w prawo i miec luz...
      Wiecej odpowiedzi znajdziesz w sobie, ale ciagle zadajesz je na zewnatrz, bo
      siebie boisz sie pytac...
      pozdrawiam
      PaulSixtus
      • addicted1 Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 18.07.06, 16:20
        Moze wytrzymal to zle slowo, to ja je dopisalem.

        Mam nadzieje, ze obłąkany nie będe. Sklonnosc do natretnych mysli i problem z
        uwolnieniem sie mam od zawsze chyba. Nie w stopniu strasznym, ale jednak.

        Ale ogolnie- ja tego nie szukalem, po prostu czytalem wywiad z p. Jackowskim i
        to przeczytalem i prztypomnialo mi sie z terapii cytuje "piwo i szampan
        bezalkoholowy jest tak samo niebezpieczny jak pierwszy kieliszek".
        Tak mnie to zaciekawilo. i tyle.
        Ja akurat nie jestem fanem piwa bezalkoholowego, wiec mi taka furtka nie jest
        potrzebna.
        • paulsixtus Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 00:06
          >Sklonnosc do natretnych mysli i problem z
          > uwolnieniem sie mam od zawsze chyba.

          Mnie wszystkie natręctwa stopniowo znikneły, kiedy sie wyciszylem podczas
          trzezwienia.Czy myslisz, ze dobrze sie z soba czulem, kiedy pilem? To jest
          niemozliwe. Tym bardziej, jesli jest sie juz na etapie zauwazenia problemu (tak,
          jak to jest teraz z Toba). Wiesz, jestes naprawde blisko tego rozdroza, w ktorym
          cos trzeba postanowic.
          Jesli zdecydujesz sie na trzezwienie - zrobisz cos dla siebie, prawdziwego
          siebie. Jesli natomiast stwierdzisz, ze nie jest tak zle- pije dalej - dasz sile
          tylko temu znerwicowanemu, zmeczonemu natrectwami, pijusowi...
          Piwa bezalkoholowego nie ma, kazde zawiera alkohol. Dla alkoholika to tylko
          kolejny pretekst do zludzen, niestety.
          Zamiast pytac "co pić", duzo lepiej spytac "po co?".
          pozdrawiam
          PaulSixtus
          • addicted1 Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 17:17
            "Po co"
            Mi akurat bezalkoholowe nie smakuje za bardzo, wiec dla mnie nie problem.
            Tylko zdziwienie moje budza sytuacje, gdy na terapii mowia "jak napijesz sie
            piwa bezalko to na 100% poplynies" a tu gosc 18 lat i nie plynie.
            mysle ze zalezy duzo od podejscia. jezeli ktos pije bez% dla smaku- to nie problem.
            a jesli to "namiastka" piwa z % to problem i nieuczciwosc wobec siebie.


            A jesli chodzi o rozdroze- ja na nim jestem od jakichs 2 lat i moze dlatego, ze
            to tak dlugo i nie jest lepiej tak narzekam i szukam.
            ja juz zdecydowalem, ze z tych 2 przedstawionych przez Ciebie drog wybieram tą
            bez lęku- czyli trzezwienie.
            A jezeli na AA ktos 70 lat temu wymysli program 24 godzin- ktory jest swego
            rodzaju manipulacja (tak, tak, nie pije dzis, a jutro nie wiadomo, chociaz nie
            wolno do konca zycia)
            to ja sobie wymyslilem swoja zasade- nie pije do czasu zmiany samopoczucia i
            styl;u zycia, a potem- ?
            potem bedzie potem.
            • rauchen Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 20:17
              "Po co"
              ty addi w takim razie tyle zamieszania robisz w takim razie zarowno na tym
              forum jak i w swojej glowie?
              • addicted1 Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 21:00
                Jakie zamieszanie?
                Rauchen, chyba jestes uprzedzona do moich postów.
                O co bym nie zapytal to zle.
                To, ze moje pytania nosza w sobie czesto elementy prowokacji czy sprzeciwu jest
                chyba na miejscu na forum?

                Ten watek zalozylem akurat z bardzo postej i jasnej przyczyny- zobaczylem w
                gazecie wypowiedz bedaca zaprzeczeniem tego, co mowiono na terapii.
                Zaintrygowalo mnie to. Czy to takie straszne mieszanie i mącenie, ze o tym
                napisalem?

                Zgadzam sie, niektore moje posty, czesto pisane pod wplywem emocji moga byc
                odbierane jako pretensjonalne.
                Ale juz wszystko o co zapytam?

                Rauchen, moze przedstawisz mi, o czym wolno pisac na forum a o czym nie?
                • rauchen Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 22:56
                  a ty siedzisz u Jackowskiego w lodowce czy za lampke nocna u niego w sypialni
                  sluzysz, ze to co pisza w gazecie jest dla ciebie szczegolnie takie
                  przekonywujace?
            • gooch Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 23:07
              Addi, kto Ci powiedział, że jak alkoholik wypije piwo bezalkoholowe to na 100%
              popłynie? Są tacy, którzy wypijają piwo (alkoholowe!) i wcale nie płyną, bo
              udowadniają sobie, że wcale nie są uzależnieni. Brak kontroli polega na
              niemożliwości przewidzenia ile wypiję i kiedy skończę jak już zacznę. Jak komuś
              się uda 4 razy a dwa nie, to ma kontrolę, czy nie ma? Nie wszyscy od razu "płyną".

              Czasem się zastanawiam, czy ty nie przeinaczasz tego, co słyszysz na terapii.
              • addicted1 Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 20.07.06, 17:08
                Nie przeinaczam.
                W materialach ktore dostalem pisze doslownie "pamietaj, picie piwa i szampana
                bezalkoholowego jest tak samo niebezpieczne jak pierwszy kieliszek".
                I tyle.
                W lodowce nie siedze, po prostu czytam czasem gazety:)

                "Jak komuś
                > się uda 4 razy a dwa nie, to ma kontrolę, czy nie ma? Nie wszyscy od razu "pły
                > ną"."
                czytalem, ze cecha alkoholika jest, ze nigdy nie potrafi przewidziec/
                skontrolowac sie.
                ALe tez slyszalem, ze czasem potrafi, roznie mowia.

                • gooch Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 20.07.06, 20:35
                  Nie przeinaczam.
                  > W materialach ktore dostalem pisze doslownie "pamietaj, picie piwa i szampana
                  > bezalkoholowego jest tak samo niebezpieczne jak pierwszy kieliszek".

                  Czy z tego wynika, że każdy, kto wypije piwo (bezalkoholowe czy nie) popłynie?
                  Czy tak jest tam napisane? A jeśli nie jest - to chyba coś nadinterpretowałeś.

                  A ty jak myślisz, na czym polega utrata kontoli?
                  • addicted1 Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 20.07.06, 23:07
                    dla mnie tak.
                    Jezeli 1 kieliszek= ciąg (predzej czy pozniej) i 1 kieliszek= piwo bez% to 1
                    piwo bez%= ciag (prezej czy pozniej).

                    Nie rozumiem, co to znaczy utrata kontroli.
                    Calkowita utrata to jest wtedy, gdy nigdy nie wypijam tyle ile chcialem.
                    Tak nidgy nie mialem.
                    Czesciowa utrata to jest gdy czasem udaje sie a czasem nie.

                    • addicted1 A propo znanych ludzi 21.07.06, 12:52
                      Ktorys z dzisiejszych brukowcow- fakt albo SE na 1 stronie:
                      "Malenczuk mowi- jestem alkoholikiem".
                      Gwoli scislosci- pijącym.

                      A teraz zagadka dla Rauchen:
                      - co chciałem udowodnic tym wpisem?
                      - o czym naprawdę myślałem?
                      - i dlaczego jest to śmieszne?
                      • rauchen Re: A propo znanych ludzi 21.07.06, 13:07
                        najsmieszniejsze jest to ze ja nie wiem kto to jest za Malenczuk
                        :)
                        • addicted1 Re: A propo znanych ludzi 21.07.06, 13:15
                          Krakowski muzyk, taki trochę poeta, trochę bard, trochę świr:)
                          Ciekawe, ze on czesto w przeszlosci afiszowal sie paleniem trawy a o alkoholu
                          wypowiadal sie z pogarda.
                          • e4ska Re: A propo znanych ludzi 21.07.06, 14:21
                            System iluzji i zaprzeczeń z elementami projekcji:)

                            Tez tak miałam, kiedy piłam. Pogarda, bo pijący to dzicz, dzikie wiśnie itd. A
                            teraz mi przeszło... Może te wysubliwane mesje i madamy bywające na forumach
                            rozmaitych, ktore czynny alkoholizm pojmują w kategoriach hańby i brudu, nie są
                            wcale takie bezuciskowe? Kiedy zacznie się gardzić pijącymi... to co, faza
                            nieświadomego nawrotu czy rzecz wszczepiona terapeutycznie?
                            • addicted1 Re: A propo znanych ludzi 21.07.06, 20:29
                              Pogarda dla pijących/ czynnych alkoholików za samo picie jest jak dla mnie
                              objawem wlasnego nieuporządkowania i niezrozumienia takich pojęć- skał jak
                              wolność osobista i tolerancja.
                              Co innego nie tolerowac zachowan zwiazanych z piciem, jezeli mnie jakos dotycza.
                              Np. gdy ktos śmierdzi albo kradnie z domu.

                              Ale samo picie?

                              A jesli chodzi o Malenczuka to mysle ze jest to element pozy, prowokacji, ale
                              tez troche samooszukiwania. Poza tym on mowi zle o wodzie w starciu z ziołami.
                            • addicted1 Re: A propo znanych ludzi 22.07.06, 21:32
                              e4ska napisała:

                              > System iluzji i zaprzeczeń z elementami projekcji:)
                              >
                              > Tez tak miałam, kiedy piłam. Pogarda, bo pijący to dzicz, dzikie wiśnie itd. A
                              > teraz mi przeszło... Może te wysubliwane mesje i madamy bywające na forumach
                              > rozmaitych, ktore czynny alkoholizm pojmują w kategoriach hańby i brudu, nie

                              > wcale takie bezuciskowe? Kiedy zacznie się gardzić pijącymi... to co, faza
                              > nieświadomego nawrotu czy rzecz wszczepiona terapeutycznie?


                              Dzis widzialem ilustrację do tej teorii.
                              Przy ulicy lezał sobie żulik- jakby spał. Taki nieogolony niedomyty jakis.
                              A nad nim stal inny- i strasznie tamtego ruga, cos w stylu "idiota, lezy tu, co
                              za debil"
                              Sam wygladal na kogos, kto pije nie mniej, aczkolwiek byl tak pokazowo
                              ostentacyjnie schludny.
                              Ale cera i odruchy go zdradzily:)
            • paulsixtus Re: Wywiad z Markiem Jackowskim 19.07.06, 23:58
              > Tylko zdziwienie moje budza sytuacje, gdy na terapii mowia "jak napijesz sie
              > piwa bezalko to na 100% poplynies" a tu gosc 18 lat i nie plynie.
              > mysle ze zalezy duzo od podejscia. jezeli ktos pije bez% dla smaku- to nie prob
              > lem.
              > a jesli to "namiastka" piwa z % to problem i nieuczciwosc wobec siebie.

              Smak, zapach, ba! nawet widok piwa moze byc wyzwalaczem. Dzialanie wyzwalaczy ma
              to do siebie, ze jest scisle uzaleznione od naszego stanu psychicznego w danej
              chwili. Moga zadzialac natychmiast, po paru minutach, albo za 50 razem. To jak
              zabawa granatem, albo z rozbrajaniem niewybuchow. Byli chwaci, ktorzy tego
              zelastwa mieli cale garaze i pewnego dnia razem z takim garazem, lecieli w
              powietrze.
              Pomysl, jesli ktos przyznaje,ze jest alkoholikiem i siega po piwo
              bezalkoholowe, to po co? Po prostu szerzej otwiera sobie furtke. Dla mnie to
              jest jasne. Od butelki piwa bez procentow do tego z "prądem" droga jest krotsza,
              niz sie moze wydawac.

              > A jezeli na AA ktos 70 lat temu wymysli program 24 godzin- ktory jest swego
              > rodzaju manipulacja (tak, tak, nie pije dzis, a jutro nie wiadomo, chociaz nie
              > wolno do konca zycia)

              Addicted, dlaczego manipulujesz i wszystko widzisz jako zakaz, czy nakaz? Ach,
              wiem dlaczego, jestes alkoholikiem :) Spokojnie wiec:
              Program 24 godzin nie jest zadnego rodzaju manipulacja, a jedynie werbalnym
              wyrazeniem uczciwosci wobec siebie.
              Jako czynni alkoholicy, zwroc uwage - czesto tworzymy sobie w glowie takie
              projekcje, czasem absurdalnie niebywale, swojej przyszlosci, alternatywnych
              rozwiazan roznych problemow. Mielismy (zwlaszcza na rauszu) tyle planow, ktore
              nigdy nie braly pod uwage najblizszych dni, tygodni, ale wręcz dekady i lata
              świetlne...
              Ja traktuje program 24godzin jako przypomnienie mi, ze stąpam po ziemi, a czas
              leci. DObrze go spedzic na trzezwo.

              > to ja sobie wymyslilem swoja zasade- nie pije do czasu zmiany samopoczucia i
              > styl;u zycia, a potem- ?

              Jesli jestes alkoholikiem, to jasne, ze sie napijesz. Alkoholik poza trzezwoscia
              , moze wymyslec tylko flaszke wodki. Innej mozliwosci nie ma.
              Poki co , pewnie Ci zdrowie szwankuje, moze kac moralny jakis - i dobrze. Bardzo
              dobrze. Masz szanse. Jestes tutaj, jeszcze walczysz, ale mam nadzieje,ze kiedys
              przestaniesz i tylko na dobre Ci to wyjdzie.:)

              > potem bedzie potem.

              A ja wiem, ze moje "potem", w duzej mierze zalezy ode mnie i tylko na trzezwo
              jestem w stanie z duza doza prawdopodobienstwa przewidziec, jakie to jutro bedzie.

              pozdrawiam
              PaulSixtus

              • addicted1 Zeby nie bylo 20.07.06, 17:20
                To nie tak, ze M. Jackowski powiedzial "jestem alkoholikiem i pije piwo
                bezalkoholowe" (na zlosc:)
                Po prostu dostal pytanie, czy lubi piwo, i odparł, ze bardzo lubi ale nie pije
                od 18 lat, tylko czasem bezalkoholowe. i tyle.

                Dzialanie wyzwalaczy m
                > a
                > to do siebie, ze jest scisle uzaleznione od naszego stanu psychicznego w danej
                > chwili. Moga zadzialac natychmiast, po paru minutach, albo za 50 razem.

                Tak, i jezeli ta lista wyzwalaczy jest taaaka dluga to wlasciciwe do konca
                zycia przed nimi trzeba tylko uciekac.
                A moze nie uciekac, gdyby nie rozpatrywac ich jako wyzwalacze?
                Tak sie zastanawiam.

                Addicted, dlaczego manipulujesz i wszystko widzisz jako zakaz, czy nakaz? Ach,
                > wiem dlaczego, jestes alkoholikiem :) Spokojnie wiec:
                > Program 24 godzin nie jest zadnego rodzaju manipulacja, a jedynie werbalnym
                > wyrazeniem uczciwosci wobec siebie.

                Jezeli zakladam, ze do konca zycia nie wolno mi tknac alkoholu- to jak to
                nazwac jezeli nie zakaz?
                A widocznie nie rozumiem tego 24 godzin.
                Wg. mnie to ma na celu koncentrowanie sie na tym, co tu i teraz oraz jest takim
                wyznacznikiem "dzis nie pije"- czesto to slyszalem na mityngach.Zeby nie myslec
                o tym, ze sie nie bezie pilo xxx lat. Nawet slyszalem, ze mozna te 24 dzielic
                na 2, 3 albo i na godziny i pieciominutowki mowiac sobie "nie pije jeszcze
                przez 5 minut".
                To wg. mnie jest taka samomanpipulacja.

                "Jesli jestes alkoholikiem, to jasne, ze sie napijesz. Alkoholik poza trzezwosci
                > a
                > , moze wymyslec tylko flaszke wodki. Innej mozliwosci nie ma.

                Widocznie takie ryzyko tez musze poniesc.
                Najwyzej jak sie nie aprawdzi moja zasada- umre albo bede trzezwial od nowa.
                Ale ja wierze ze sie sprawdzi.
                • paulsixtus Re: Zeby nie bylo 20.07.06, 19:01
                  > Widocznie takie ryzyko tez musze poniesc.
                  > Najwyzej jak sie nie aprawdzi moja zasada- umre albo bede trzezwial od nowa

                  "Najwyzej umre" - skoro zycie i jego wartosc jest dla Ciebie jest wdziecznym
                  tematem do bagatelizowania, z pewnoscia jeszcze nie twoja pora, za malo dostales
                  jeszcze od alkoholu...Zwykle powodzenie w trzezwosci osiagaja ci, ktorzy wartosc
                  zycia poznali podczas jego zagrozenia (mowie o zyciu nie tylko fizycznym, ale i
                  duchowym, spolecznym, czy zawodowym)

                  > Jezeli zakladam, ze do konca zycia nie wolno mi tknac alkoholu- to jak to
                  > nazwac jezeli nie zakaz?

                  Ja nie zakladam,ze nie wolno mi tknac alkoholu. Wolno mi to zrobic w kazdej
                  chwili.Wybieram trzezwosc - na te piec minut, na 12, 24 godziny. To z takich 24
                  godzin utkane sa lata.

                  >umre albo bede trzezwial od nowa.

                  Akurat o umieranie nikt sie Ciebie pytal nie bedzie, moze byc za pozno na wybor.
                  Teraz go jeszcze masz, ale widze,ze od niego uciekasz.

                  pozdrawiam
                  PaulSixtus
                  • deoand Re: Zeby nie bylo 21.07.06, 19:48
                    a ten Jackowski ??? to jakis guru terapii czy kto ??????????

                    Jak akurat od czasu do czasu wypije piwo tzw. bezalkoholowe ... tylko
                    po co ...totalnie niesmaczne to daj mu Panie Boże ....
                    choc ryzykuje wszakże .... inny spróbuje piwa bezalkoholowego i
                    popłynie .....

                    wiedza terapeutyczna opiera sie na analizie ilus tam przypadków i
                    wyraźnie mówi uważaj nie próbuj alkoholu pod jakąkolwiek postacią bo
                    skoro jesteś chory na chorobę zwaną alkoholizmem to pewno uaktywnisz
                    swoją chorobe i nieszczęście gotowe ....

                    pzdr ... pamietaj nie każdy musi zostać prezydentem i nie każdy musi
                    zostać trzeźwym alkoholikiem .... ale każdy może !!!!!!!!!!

                    pzdr deo
                    • addicted1 Re: Zeby nie bylo 21.07.06, 20:31
                      Jackowski to zaden guru terapii, to gitarzysta Maanam.
                      Ja mysle, ze mówienie o przyszłości "na pewno" jest lekkomyslnoscia. Chociazby
                      100 przykladow na to wskazywalo to przyszlosc jest zagadka:)
                      • deoand Re: Zeby nie bylo 21.07.06, 20:57
                        OOOOOOOOOO świat tzw sztuki to z reguły pijacy ćpuni i alkoholicy
                        którzy piją ,tworzą, odwykają i tak w kółko ....
                        ...całkowicie niemiarodajni dla tzw lecznictwa odwykowego i zwykłych
                        alkoholików ....
                        .... jedno mają wspolne z resztą ...tez padają ...

                        Przyszłośc jest zagadką to prawda ... ale jak będziesz przechodził
                        przez ulicę z zamknietymi oczami w Pacanowie Górnym gdzie kozy kują i
                        to samo robił w Warszawie na Marszałkowskiej to twoje szanse , że
                        ciebie rozjadą na amen sa wielokrotnie większe w W-wie niz we
                        wspomnianym Pacanowie ...
                        .... chociaż tu i tu przyszłośc jest zagadką ....

                        dla alkoholika ... przyszłością jest trzeźwość a jej brak równa się
                        brak przyszłości i kaplica ....

                        ot wot ... i cała filozofia .....

                        pzdr deo
                        • addicted1 Re: Zeby nie bylo 21.07.06, 21:08
                          Zrozumiaem o co Ci chodzi.
                          Moze nie jestem taki glupi?

                          Moze zapisze sie na jakis kurs?
                          A powazniej- nie wiem, czy Jackowski jest alkoholikiem, ale 18 lat nie drinka,
                          to jest cos.
                          • deoand Re: Zeby nie bylo 21.07.06, 21:44
                            Hej znałem dwóch z dawnego świata artystycznego ... tyle że niestety
                            kaplica a mogli spoko korzystać ze swoich sukcesów ...

                            ale pili tak jak u szczytu sławy tyle tylko , że lata juz nie te
                            i sie skończyło ...

                            Jak gościu nie drinkuje 18 lat ...ładny wynik daj mu Panie Boże
                            tak dalej ,,,
                            wybrał trzeźwośc i ok .....

                            Ja jestem troche gorszy mimo wszystko ... nie pale 12 lat ...
                            niestety nikt o mnie nie pisze bo nie gram na gitarze ...co
                            najwyżej na nerwach hahahahahahahah

                            pzdr deo
                            • addicted1 Re: Zeby nie bylo 22.07.06, 12:47
                              Dobre, dobre

                              Ja sie jednak nie zgodze, ze kazdy alkoholik konczy w grobie/ smietniku/ Tworkach.

                              Czesciej niz inni tak, ale nie zawsze.
                              Moze po drodze umrzec, zginac w wypadku, rozwalic sobie trzustke, zwariowac itp.
                              Moze pic 30 lat i prrzestac.
                              Moze tez pic 60 lat umrzec ze starosci.

                              Mowienie, ze kazdy pijacy duzo czlowiek to wariat i psychol sterowany nałogiem,
                              bez uczuc i uz wyzartym umyslem kazaloby mi zapomniec o wiekszosci literatury
                              swiatowej, muzyki.
                              No boco mądrego może napisac delkiryczny maniak?
                              Wole umiar.



                              Zycie skraca: palenie, jedzenie tłuszczu, brak sportu, brak warzyw, stres, brak
                              wypoczynku, przemysl, chemia w zywnosci, i 1000 innych rzeczy, na ktore mozna
                              wplynac.
                              Wiekszosc ludzi swiadomie skraca sobie w ten sposob zycie.

                              I co? I nic.




                              Oczywiscie picie niszczy szybciej i wszechstronniej niz palenie czy tluszcz, ale
                              bez przesady, nie kazdy chce dozywac 98 lat.


                              • addicted1 Wyjasniam 22.07.06, 12:49
                                Jako ze blysnalem wypowiedzia w moim "tradycyjnym" stylu wyjasnie, tez
                                tradycyjnie, ze chodzilo mi o to, ze nie lubie za bardzo takiego wyolbrzymianaia
                                i przesady, mozna podac przyklady w jedna i druga strone, a takl naprawde chodzi
                                o to czy picie przeszkadza samemu pijacemu i otoczeniue.
                                Jezeli ani jedno ani drugie- to w czym problem?
                                Tak w kazdym razie uwazam.
                                • deoand Re: Wyjasniam 22.07.06, 15:12
                                  addicted ...

                                  oczywiście może być róznie w życiu ale jest jak jest

                                  i jak chłop pije to wczsniej czy później zapozna się ze skutkami swego
                                  picia ...

                                  i wejdzie w chorobę ......

                                  tak sie nie ujmuj za pijącymi i nie umniejszaj w nich poczucia
                                  choroby ...

                                  bo w końcu napisze ci prosto z mostu ....

                                  chłop który nie umie się napić alkoholu , wytrzeźwieć jak potrzeba dnia
                                  następnego pójść do pracy
                                  a pije non stop 4 tygodnie , śmierdzi z ust i chodzi zamulony to jest
                                  dupa nie chłop i na takiego to tylko splunąc ... ŚMIEĆ !!!!!!!!!

                                  więc lepiej niech już będzie chory to jakoś sympatyczniej brzmi

                                  pzdr deo
                                  • addicted1 Re: Wyjasniam 22.07.06, 21:10
                                    Wiesz, wal prosto z mostu. Jak sie mowi A..

                                    Nie chce nikogo wpędzać swoimi postami w picie, wierze w wolny wybór.

                                    razi mnie tylko takie "odchylenie zawodowe" niektorych niepijacych A., ze juz
                                    kazdy wymaga pomocy i marnie skonczy...

                                    Na pewno u kazdego alkoholika predzej czy pozniej pojawia sie jakies zmiany
                                    zachowania, jakies klopoty itp, ale to zalezy od osoby i sytuacji.

                                    Wiele osob przestaje pic tylko dlatego, ze wysiadla im watroba czy trzustka i
                                    dopiero potem zaczynaja "trzezwiec" co brzmi dla mnie czasem troche jak
                                    dorabianie ideologii- i tak nie ma wyjscia.

                                    Mi akurat wzglednie niewielka ilosc alkoholu dala ostro w kosc emocjonalnie,
                                    aczkolwiek teraz coraz bardziej zauwazam, ze objawy ktore kiedys uwazalem za
                                    zwiazane z piciem sa zwiazane po prostu z moim charakterem- niecierpliwosc,
                                    nieufnosc- a picie je utrwalilo i wzmocnilo.

                                    wiec jednemu zaczyna od watroby, drugiemu od emocji:)

                                    • addicted1 Re: Wyjasniam 22.07.06, 21:13
                                      Kiedys fascynowala mnie psychologia ale w pewnym momencie przestala...\
                                      Gdy zauwazylem, ze zaczynam wszedzie dopatrywac sie psychologicznych zrodel,
                                      kontekstow, podswiadomosci i wyuczonych zachowan...Zycie straciloby smak,
                                      gdybym wszedl glebiej.
                                      Tak samo z piciem- nie chce dookola wszedzie alkoholikow wymagajacych pomocy..
                                    • magtomal Re: Wyjasniam 22.07.06, 22:18
                                      addicted1 napisał:

                                      > Nie chce nikogo wpędzać swoimi postami w picie, wierze w wolny wybór.
                                      Addi, co Ty piszesz o wolnym wyborze w alkoholizmie! Ta choroba polego na tym,
                                      że NIE MA takiego wyboru!

                                      > Na pewno u kazdego alkoholika predzej czy pozniej pojawia sie jakies zmiany
                                      > zachowania, jakies klopoty itp, ale to zalezy od osoby i sytuacji.

                                      Wcześniej czy później się pojawią - na pewno


                                      > Wiele osob przestaje pic tylko dlatego, ze wysiadla im watroba czy trzustka i
                                      > dopiero potem zaczynaja "trzezwiec" co brzmi dla mnie czasem troche jak
                                      > dorabianie ideologii- i tak nie ma wyjscia.
                                      >
                                      > Mi akurat wzglednie niewielka ilosc alkoholu dala ostro w kosc emocjonalnie,
                                      > aczkolwiek teraz coraz bardziej zauwazam, ze objawy ktore kiedys uwazalem za
                                      > zwiazane z piciem sa zwiazane po prostu z moim charakterem- niecierpliwosc,
                                      > nieufnosc- a picie je utrwalilo i wzmocnilo.
                                      >
                                      > wiec jednemu zaczyna od watroby, drugiemu od emocji:)
                                      >
                                      Tym razem mętne jest to, co piszesz; co się zaczyna "od wątroby" lub "od
                                      emocji" - choroba czy trzeźwienie?
                                      • addicted1 Re: Wyjasniam 23.07.06, 21:05
                                        Addi, co Ty piszesz o wolnym wyborze w alkoholizmie! Ta choroba polego na tym,
                                        >
                                        > że NIE MA takiego wyboru!

                                        A ja mowie o tym, ze zawsze jest wybor- ja znam temat alkoholizmu juz dosyc
                                        dobrze i nadal mam wybor- moge pic lub nie.
                                        Ale to juz filozofia.


                                        Tym razem mętne jest to, co piszesz; co się zaczyna "od wątroby" lub "od
                                        > emocji" - choroba czy trzeźwienie

                                        Trzezwienie.
                                        Chodzilo mi z grubsza o to, ze niektorzy ludzie wiele lat pija i dobrze
                                        funkcjonuja (choc to zawsze pojecie wzgledne) a do zaprzestania zmusza ich
                                        dopiero jakas somatyczna choroba typu padniecie trzustki.

                                        Nie widze wiec sensu tworzenia z nich "nieszczesliwych alkoholikow"- bo oni nie
                                        pija z zdrowotnego powodu i dopiero wtedy ewentualnie trzezwieja i "dowiaduja
                                        sie" jacy byli nieszczesliwi itp- co czasem jest bardziej czasem mniej
                                        prawdziwe.

                                        Zagadka:
                                        Kto to jest:
                                        nieufny, obwinia wszystkich o swe nieszczescie, użala sie, ma mnostwo
                                        pretensji, jest agresywny, ma zmiany nastroju.....

                                        Typowy alkoholik!!!
                                        Nie tylko:
                                        wystepuje tez u klasycznego moherowego bereta, blokersa, chlopa ze wsi po PGR,
                                        starej panny/kawalera itp itd. mam na mysli modele.

                                        o tym juz pisalem kilka razy:)
                                        ale tu jest na odwrot- nie lubie szukania u kazdego pijacego duzo alkoholu w.w.
                                        cech.

                                        Konkludujac- nie kazdy alkoholik ma te "typowe cechy" i nie kazdy kto ma
                                        te "typowe cechy" to alkoholik.

                                        Ameryki nie odkrylem?
                                  • addicted1 Choroba czy nie? 22.07.06, 21:24
                                    Wiesz, powiem Ci szczerze, ze we mnie paradoksalnie "choroba" w zetknieciu z
                                    alkoholizmem brzmi gorzej niz cos innego.

                                    Dziwne, bo jak chory to niewinny, troche rozgrzeszony, wiec powinno byc
                                    wygodniej i lepiej.
                                    Ale ja widze raczej: chory= uposledzony.
                                    Taki wymagajacy litosci- a ja bardzo boje się litosci.
                                    Tym bardziej, ze powtarza sie "nieuleczalnie".
                                    Wiem, ze to glupio brzmi, ale takie mam skojarzenia.


                                    • deoand Re: Choroba czy nie? 22.07.06, 21:50
                                      Cos w tym jest o czym piszesz w ostatnim postcie ...

                                      wątpliwości może byc dużo

                                      choćby co to za choroba której wystąpienie zależy tylko i wyłącznie od
                                      twojej woli
                                      naprzykład ....

                                      to takie z brzega ...

                                      pzdr ...

                                      Świat jest rzeczywiście ciekawy i nieprzewidywalny ale czy alkoholizm
                                      jest nieprzewidywalny .... no różnie może byc .....

                                      pzdr deo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka