Dodaj do ulubionych

Proszę pomóżcie

04.08.06, 22:18
Postaram sie krotko bo wiem, że długie odstraszają. Pije. Początkowo ze
stresu, z przeciażenia obowiązkami a teraz chyba już z uzaleznienia. Piłam 1,
potem 2 a teraz 3-4 piwa dziennie. Czytałam wasze posty od dłuższego czasu bo
czułam, że coś jest ze mną nie tak ale bałam sie "wewnętrznie" więc nie
czytałam ich do konca, tak jakbym coś przeczuwała co sie dzieje ze mną. Mam
męża, dwoje dzieci, obydwoje mamy pracę, dom, wszystko normalnie. Miałam
stresy bo nigdy nie miałam akceptacji - ze strony rodziców NIGDY - to
specyficzni ludzie (na inny watek) a mąż - kocha mnie ale nie rozumie mojego
problemu. Nie będę wnikała w szczegóły - to na inny wątek. W każdym razie ja
nie mam babć do opieki nad dziecmi i mam wrażenie, ze był moment aby ktoś mi
pomógł - prosiłam o pomoc i nic z tego nie wyszło, wręcz błagałam aby ktoś
pomógł mi w tym wszystkim a potem.... aby nie czuc tego co czuję, aby przeżyć
kolejny wieczór piłam a teraz chce sie od tego uwolnić bo zaczynam sie bać i
to bardzo. Mam pracę, studiuję i idzie mi dobrze, maz mnie mnie zdradza,
dzieci osiągają dobre wyniki (jedno skończyło przedszkole i jest naprawdę
zdolne a drugie idzie do przedszkola we wrześniu i też nie mogę narzekać) a
ja codzienie piję piwo. I wiem, ze to już jest uzaleznienie. Piję bo mój
organizm go potrzebuje. Z wieloma problemami nie mogłam sobie poradzic i
picie tego cholernego piwa pozwoliło mi przejść przez to wszystko ale teraz
już nie chcę a nie potrafię zastopować. Proszę pomózcie i nie chce słyszeć o
kacu bo wiem jak on wygląda i musisz iść do pracy i kłamać, ze dziecko ci nie
spało całą noc bo miało temperaturę itp. JA NIE CHCE PIC!!!!
Obserwuj wątek
    • kylly Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 22:27
      JA NIE CHCE PIC!!!! - twoje słowa...prosisz o pomoc...w czym ?? ktoś ma Cię
      zaprowadzić do poradni ?? wskazać drogę ?? hmmm widzisz pijesz codziennie
      pytanie co się dzieje kiedy pić przestajesz ?? jakie są objawy ?? z postu
      wynika że pierwsze fazy choroby alkoholowej dawno już za Tobą...
      jeszcze raz zapytam w czym Ci można pomóc ??
      • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 22:51
        Sama nie wiem i dlatego piszę. Co do poradni to chyba ma jeszcze lęk przed nią
        ale prosząc o pomoc mam na mysli słowa typu STOP - ZASTANÓW SIĘ - ale pod
        świadomie wiem, ze to to tylko iluzja, ze to tylko nadzieja, ze to mi pomorze.
        Cholera mam do siebie taki żal, taki ból, że zmarnowałam sobie życie w tak
        głupi sposob, płakac mi sie chcę. Sorki za zaśmiecanie fora ale zanim udam sie
        do poradni muszę tutaj sie wyzalić na swoją głupotę.
        • 7zahir Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 22:54
          To nie głupota tylko choroba!!!!
        • kylly Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 23:02
          Sama nie wiem i dlatego piszę. Co do poradni to chyba ma jeszcze lęk przed nią
          > ale prosząc o pomoc mam na mysli słowa typu STOP - ZASTANÓW SIĘ - ale pod
          > świadomie wiem, ze to to tylko iluzja, ze to tylko nadzieja, ze to mi
          pomorze.
          > Cholera mam do siebie taki żal, taki ból, że zmarnowałam sobie życie w tak
          > głupi sposob, płakac mi sie chcę. Sorki za zaśmiecanie fora ale zanim udam
          sie
          > do poradni muszę tutaj sie wyzalić na swoją głupotę.


          dziwczyno nie gadaj głupot....nie zmarnowałaś sobie życia...JESZCZE...ale
          jesteś na bardzo dobrej drodze którą ja i wielu innych przetarło...idzie się
          łatwo bo to z górki ale nabiera się rozpędu i w penym czasie widzisz że niczym
          już nie jesteś w stanie pokierować...ja tak miałem...kierowanie własnym
          życiem ?? ja nie umiałem pokierować jednym dniem z tego życia...rano planowałem
          że zrobię to to i to a po południu już mnie nieśli do domu...i gdzie tu
          kierowanie ??
          ja nie mam zamiaru Cię namwaiać mówić "STOP ZASTANÓW SIĘ" to że tu jesteś już
          świadczy o tym że się zastanawiasz...rada....ratuj się...na dziś wstydzisz się
          poradni, więc jeszcze bardziej wstydzisz się mitingu...no bo jak...ok rozumiem
          bo przeżywałem to samo (kiedyś potem było mi obojetne ale to dłuższa
          historia...)
          na dziś poradzę Ci znajdź specjalistę od uzależnień...wstydzisz się poradni -
          znajdź prywatnie, nawet zapłać - pójdź powiedz co się dzieje i posłuchaj co
          powie, nie wydziwiaj że mówi głupoty, zastosuj się do poaru wskazówek....które
          usłyszysz choćby nie wiem jak wydawały Ci się na dziś głupie (zapewniam głupie
          nie będą...) to tyle
          pozdrawiam
          • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 23:46
            nie ma co sie oszukiwać wpadłam w to bagno i powinnam za nie odpokutowac a nie
            narzekać, że jestem głupia, masz rację
          • hiacynaa Re: Proszę pomóżcie 22.09.06, 00:15
            Tez chcialam meze leczyc prywatnie, ale terapeuta mi odradzil. Zasugerowal, ze
            najlepsze osrodki to jednak te panstwowe! O dziwo - chyba tak jest!
            Wstydzic sie poradni????????? Przeciez to dla nich zadna nowina, nie jestes
            pierwsza, dziesiata ani nawet setna mloda kobieta ktora do nich przychodzi.
            Podobno alkoholizm wsrod mlodych kobiet to teraz plaga!

            kylly napisał:

            > na dziś poradzę Ci znajdź specjalistę od uzależnień...wstydzisz się poradni -
            > znajdź prywatnie, nawet zapłać - pójdź powiedz co się dzieje i posłuchaj co
            > powie, nie wydziwiaj że mówi głupoty, zastosuj się do poaru
            wskazówek....które
            > usłyszysz choćby nie wiem jak wydawały Ci się na dziś głupie (zapewniam
            głupie
            > nie będą...) to tyle
            > pozdrawiam
      • dona_m do Kylly 11.08.06, 18:09
        nie w temacie - miło Cie tu widziec..Pozdrawiam
    • 7zahir Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 22:44
      Napisałam 4 lata temu chyba dokładnie takie same słowa jak Ty,
      na jednym z ratunkowych portalów uzaleznien.
      Zalezało mi wtedy na rozmowie z kims kto mnie zrozumie.
      Problem polegał na tym, że nie mogąc doczekać sie
      natychmiatowej odpowiedzi piłam dalej
      i pisałam.
      Wydawało mi sie, że jak z kimś porozmawiam
      to poradzę sobie sama i tak straciłam cały rok
      pijąc nadal,zanim pomogła mi mama,
      prawie zmuszając mnie do terapii.
      napisałam prawie, bo tak naprawdę chyba
      czekałam na taki gest, zeby ktos podjął tę decyzję za mnie.
      Nie powielaj moich błędów Kochana!!!
      Jesli brak Ci odwagi na zgłoszenie
      się na terapie idź na mityng AA
      Tu znajdziesz wykaz mityngów w Twoim mieście:
      www.aa.org.pl/aa2.php
      Tam posłuchasz i będziesz mogła porozmawiać.

      • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 22:58
        7zahir napisała:
        Zahir masz rację, ja chyba też oczekuję aby ktos podjął tę decyzję za mnie z
        tym, ze ja musze to zrobić sama bo moja mama naprawdę mi nie pomoże bo ja
        błagałam o pomoc i ją. Mówiłam dużo wczesniej, ze nie czuje sie dobrze
        psychicznie, ze potrzebuje pomocy itp. A teraz... moja mam widzi wpadając do
        mnie, ze żłopię te cholerne piwko codziennie i nic nie robi w tym kierunku aby
        mi pomóc ale ja sama czuje, ze chce przerwac to picie.
        • 7zahir Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 23:03
          To do dzieła !!
          Tylko nie oszukuj samej siebie,
          wyznaczając np jakąs datę - wiem, bo tak robiłam,
          żeby oddalic moment prawdziwego wziecia sie za siebie!
          Jak sie powiedziało A....trzeba zrobic B.
          Wejdx na strone , którą Ci podałam,
          spisz godzinę i miejsce mityngu na dużej
          kartce z postanowieniem CHCE TO ZROBIĆ,
          bo jutro moga ogarnąc Cię watpliwości!!
          Nasza choroba polega na manipulowaniu
          nami naszych szarych komórek spragnionych
          alkoholu.
          Nie daj sie Im!!!!
          • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 23:29
            Nie w tej liście Warszawy:(

            7zahir napisała:
            > To do dzieła !!
            > Tylko nie oszukuj samej siebie,
            > wyznaczając np jakąs datę - wiem, bo tak robiłam,
            > żeby oddalic moment prawdziwego wziecia sie za siebie!
            > Jak sie powiedziało A....trzeba zrobic B.
            > Wejdx na strone , którą Ci podałam,
            > spisz godzinę i miejsce mityngu na dużej
            > kartce z postanowieniem CHCE TO ZROBIĆ,
            > bo jutro moga ogarnąc Cię watpliwości!!
            > Nasza choroba polega na manipulowaniu
            > nami naszych szarych komórek spragnionych
            > alkoholu.
            > Nie daj sie Im!!!!
            • janulodz Re: Proszę pomóżcie 04.08.06, 23:50
              Obawiam się, że Ty już teraz jesteś po tych kilku piwach. Ratuj się i nie wymyślaj dla siebie żadnych usprawiedliwień. I nie wiń swoich najbliszych, że Ci nie chca pomóc. Tylko Ty możesz tylko to zrobić. Całe życie przed Tobą . Pod warunkiem, ze to bedzie trzeźwe życie. Masz jeszcze raz tego linka z Warszawą. Idź na pierwsze z brzegu.
              www.aa.org.pl/mityngi/index013.htm
            • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 05.08.06, 00:00
              Juz znalazłam Warszawę, w niedzielę jest spotkanie, Dzieki Zahir
              • 7zahir Re: Proszę pomóżcie 05.08.06, 10:01
                Daj znać jak działasz
                i jak się z tym czujesz.
                Pozdrawiam :-)
                • 7zahir Re:Ps. 05.08.06, 10:03
                  W sobotę też musżą być mityngi.
                  Nie czekaj do niedzieli!!!!
                  • janulodz Re:Ps. 05.08.06, 10:12
                    Przewiń tę stronę do końca i znajdziesz sobotę. Mityngi sa już od 10 oo.
                    www.aa.org.pl/mityngi/index013.htm
                    Chyba, że znajdziesz kolejny pretekst.
                    • kylly Re:Ps. 05.08.06, 12:20
                      hmmm nie ten czas nie ta pora...kiedyś usłyszałem te słowa "masz jeszcze co
                      tracić" - miałem...potem słyszałem je jeszcze co najmnie trzy razy na
                      przestrzeni 9 lat z ust tego samego człowieka...a potem już nie miałem czego
                      tracić...więc powiem tylko "masz jeszcze co tracić"
    • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 05.08.06, 21:14
      Dzisiaj byłam na długim spacerze z rodzina. Wrociliśmy do domu około 15.00.
      Byłam zmęczona i poszłam spac - ale gdzies tam głęboko czułam, ze jak sie
      obudzę to poczuję cheć na jeden kufelek piwa. Po obudzeniu wypiłam jedno piwo.
      W lodówce mam jeszcze trzy. Bronię się aby je otworzyć. Co do mitingu mieliście
      rację. To jest takie odkładanie i wmawianie sobie, ze dam sobie rade bez tych
      spotkań. Zachir napisała, ze należy sobie wyznaczyć jakiś dzień i tego dnia sie
      trzymać. Pojść ustalonego dnia i nic innego nie wymyślac. Ja od piątku mam
      urlop i postanowiłam własnie w piątek, iść i zobaczyć, posłuchać. Nie idę w
      niedzielę - bo co ja powiem mężowi?? gdzie udaję się o 9.30 rano??? W piątek
      mam już urlop, moge powiedzieć, że idę na jakieś zakupy lub coś takiego. On też
      jest wtedy w domu i zostanie z dziećmi. Ale pojdę w piątek, nie zmienię zdania.
      Duzo myślałam dzisiaj o tym o czym pisaliście mi wczoraj, w nocy śniłam o tym.
      Potrzebuje jak najwięcej ostrych słów, słów prawdy przed którą ja uciekam.
      BArdzo wam dziękuję.
      Pozdrawiam
      • 7zahir Re: Proszę pomóżcie 05.08.06, 22:41
        Zobacz jak sprytnie przekręciłaś moje słowa!!
        Napisałam:
        Tylko nie oszukuj samej siebie,
        wyznaczając np jakąs datę - wiem, bo tak robiłam,
        żeby oddalic moment prawdziwego wziecia sie za siebie!
        TO przecież znaczy, NIE wyznaczaj sobie jakiejś daty!!!
        Miałaś iść jutro w niedzielę na mityng
        a już kombinujesz , że w piatek.
        A do piatku będziesz piła codziennie,
        po czym wymyslisz kolejny pretekst.
        To bez sensu.
        Ukrywanie przed mężem też nie ma sensu.
        Przecież on ma węch i na bank zauwazył że
        cuchniesz piwskiem codziennie.
        Oszukujesz tylko i wyłącznie sama siebie!!!
        • 7zahir Ps 06.08.06, 10:01
          Przepraszam za wczorajsze słowa
          "cuchniesz piwskiem".
          Zdenerwowało mnie to co napisałaś,
          bo na mnie zwaliłas winę za swoją
          zwłokę w działaniu na rzecz
          zaprzestania picia.
          To jest typowa racjonalizacja
          pijanego umysłu.
          Taka zwłoka pokazuje, że tak
          naprawdę nie chcesz przestać pić,
          tylko wykonujesz pozorne ruchy,
          teatralne gesty w stylu Twojego wpisu
          na tym forum, żeby czuc się usprawiedliwioną,
          że coś próbujesz robić.
          To jest bez sensu bo albo działasz już i nie pijesz
          ani kropli alkoholu,albo dalej pijesz.
          Innej drogi nie ma.
          • jerzy30 obawiam sie ze autorka tematu jeszcze nie 06.08.06, 19:04
            do konca spadla na dno i ze pic bedzie jeszcze - jej watpliwosci co do terapii
            i spotkan i wykrecanie kota ogonem na to wskazuja - trzeba walnac tylkem o to
            dno n.p. - wpasc na izbe wytzrezwien, pobic kogos, upic sie do nieprzytomnosci,
            napawiowac do lozka, nie pojsc do pracy, pojechac na podwojnym gazie do pracy
            [samochodem] - moze wtedy bedzie dno - na razie straty sa niewielkie - a nawet
            ich nie ma - w kazdym razie dobrze ze tu wpadla i wypisala swoje watpliwosci -
            to normalne ze ma te watpliwosci [nienormalne by bylo gdyby tych watpliwosci
            nie bylo] - w kazdym razie dobrze ze tu jest - poczyta sobie to i owo - moze
            pojdzie na spotkanie przed spotkaniem z dnem [dla niektorych niestety dnem jest
            cmentarz, wiezienie, szpital wariatow] - pozdrawiam - tez tak mialem [przez 6
            lat]
            • 7zahir Re: obawiam sie ze autorka tematu jeszcze nie 06.08.06, 20:24
              Masz rację,tylko po co narażać się i rodzine,
              a szczegółnie dzieci na koszmar dna ??
              Tu na ten temat rozmawialiśmy:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680
              • jerzy30 masz racje - ale co zrobic - nasza autorka 07.08.06, 19:31
                postow ma jeszcze watpliwosci - masz racje co do cierpiacych dzieci i rodziny -
                oni tez sie powinni leczyc i nie powinni byc narazeni na dno mamusi, zony,
                siostry -dlatego te nasz posty - zrownowazone i stonowane - wiadomo jak bardzo
                ciezko jest odstawic flaszke [alkoholikowi]
          • tango45 Re: Ps 07.08.06, 10:09
            Mysle, ze te tutaj wpisy robisz ze stojacym obok ciebie kuflem piwa co kilka
            zdan slodko popijajac.

            Np ja silnie rzucam palenie jak mam papierosa w zebach.
            • 7zahir Re: Ps 07.08.06, 17:27
              Jesli Twój "dowcipny" wpis był do mnie,
              to mysle,że źle myslisz, ale masz prawo
              się mylić.:-)
    • drak02 Re: Proszę pomóżcie 07.08.06, 09:55
      Magdusia, dobrze że zdajesz sobie sparwę ze swojego problemu. Ja gdy piłem
      omijałem forum uzaleznienia szerokim łukiem:).
      Uzależnienie to taka równia pochyła, zaczyna się niewinnie i berdzo często
      konczy kompletnym upodleniem.
      Największym niesczęściem jest to ,że ludzie nie potrafią uczyć się na cudzych
      błędach uczą się na własnych. Na tym forum znajdziesz wile postów związanych z
      osobistymi doświadczeniami alkoholiów którzy mają za sobą bardzo przykre i
      bolesne przeżycia. Masz szansę nie popełniać takich będów jak ja czy inni
      alkoholicy , twoje udane życie i życie twoich bliskich jest praktycznie w
      twoich rękach. W chwili obecnej masz bardzo udane życie rodzinne, kochającego
      męża, szczęsliwe dzieci , perspektywę osobistego rozwoju (nauka , praca).
      Takie dary od losu nie są dane raz na zawsze. Takie szczęście trzeba
      pielęgnować. Alkohol jest bardzo podstępnym przyjacielem , początkowo mami cię
      i daje złudzenie chwilowego odprężenia i odsuwa czasowo troski.
      Z czasem staje się zaborczy, zabiera wszystko to co dla człowieka jest cenne,
      uczucia, miłość, szczęscie najbliższych. Wiesz dobrze ze masz problem i twój
      problem nie zniknie tak nagle z dnia na dzień. Wierz mi że można być
      szcześliwym i radzić sobie z codziennymi problemami bez alkoholu.
      Ja w czasie budowania swojej trzeźwosci miałem bardzo silną motywację- mam
      dwójkę dzieci i kochającą żonę , nie piję dla siebie ale również dla moich
      najbliższych. Powinnas porozmawiac z mężem, nie zamykaj się sama ze swoim
      problemem, nie ukrywj przed nim tego ,że niepokoi cię twój problem. Samotne
      zmaganie się z nałogiem jest bardzo trudne. Zwróć sie o pomoc również do osób
      zajmujacych się zawodowo uzależnieniami.
      • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 07.08.06, 17:01
        Tam gdzie ten problem powstal, tam nie moze byc rozwiazany.
        Podziele sie teraz moim doswiadczeniem:
        Ja jestem dzisiaj suchym alkoholikiem i wszystko w moim zyciu podporzadkowuje
        mojej trzezwosci tak, aby ona nie zostala zachwiana. Jezeli na tej dzialce
        nawale, wtedy strace wszystko co mam. Dlatego moim pierwszym obowiazkiem, ktory
        dzis przerodzil sie juz w przyjemnosc, jest moja obecnosc na Mityngach, na
        ktorych spotykaja sie tacy sami jak ja dotknieci choroba alkoholowa.
        Jak do tej pory nie wymyslono na te chorobe zadnej innej pigulki. ;-))
        Zaraz potem dbam o to, aby moje sprawy prywatne, moje obowiazki byly
        uporzadkowane... Czasami musze zrezygnowac z czegos co mnie przerasta i
        obciaza, mimo ze sprawialo mi to satysfakcje!
        Reszta uklada mi sie potem sama...
        Pozdrawiam: August, alkoholik
    • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 07.08.06, 21:52
      Powiem wam tak.... zauwazyłam problem u siebie i dlatego napisałam. Napisałam
      WAM co czuję bo musiałam wreszcie komus powiedzieć to co czułam. Ale macie
      rację - decyzja o pojście na miting nie jest łatwa. Bo: co ja powiem męzowi?
      gdzie idę? wstydzę sie jemu powiedzieć że "Ide na spotkanie otwarte AA" mimo,
      że mowiłam mu ostatnio,ze nadużywam alkoholu ALE naduzywanie alkoholu to nie
      oznacza spotkania AA. Jak mu powiem, nie doda mi otuchy tylo powie "Dziewczyno
      zglupiałas - po prostu przestan pić!". A poza tym nigdy nie sądzilam,że będę
      uczestniczyła w tych spotkaniach jako osoba, która ma problem z alkoholem. I co
      jest najgorsze to prowadze normalne życie, spotykam sie z ludźmi na grilu, na
      imprezach i boję sie czasami wypić tego jednego jedynego piwa bo zaraz będę
      chciała więcej i więcej. A czasami kiedy siedzę w domu i mam w lodowce zapasy
      piwa i powstrzymuję sie aby wypić to sobie mówię: "Przecież może być tak jak
      dawniej, piwo stoi w lodówce a ja sobie go nie wypiję". Przecież jestem nadal
      normalna. Przecież nie muszę go wypić. Kurcze nie chce myślec o tym, że jestem
      chora. Wiem, ze mimo to, że wyglądam na osobe, ktora nie rozumie co piszecie i
      pije nadal i ucieka przed mitingami to mimo to nawet sobie nie wyobrażacie jak
      bardzo daliście mi duzo do myślenia. Boję sie tego co może mnie spotkać jak nie
      przestanę pić. A z drugiej strony łudzę sie,ze może to jednak jeszcze nie
      choroba, moze to tylko troche takie picie jak inni ludzie, którzy tez lubią
      wypic po 3 piwka dziennie. Mam jednak wiarę, ze czytają was tutaj lub na innych
      wątkach pokonam to co mną rządzi czyli alkohol. Już nie boję się was czytać
      do "końca", nie boje się czytać lub rozmawiać o tej chorobie, próbuje ją poznac
      i jezeli nawet nie potrafię obyc sie bez jednego piwa dziennie to przynajmniej
      próbuje dostrzec radość dnia bycia trzeźwą jak najdłuzej danego dnia.
      • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 08.08.06, 11:00
         „…decyzja o pojście na miting nie jest łatwa. Bo: co ja powiem męzowi?
        gdzie idę? wstydzę sie jemu powiedzieć że "Ide na spotkanie otwarte AA" mimo,
        że mowiłam mu ostatnio,ze nadużywam alkoholu ALE naduzywanie alkoholu to nie
        oznacza spotkania AA…“ <
        - - - - - - - - - - - -
        „Tylko prawda nas wyzwoli“ – (cytat z biblii).
        Jezeli ktos jest tylko pijakiem, wcale nie musi chodzic do AA !
        Alkoholik natomiast, jezeli chce cos dla siebie i bliskich zrobic, powinien tam
        zamieszkac...! (pol zartem, pol serio) ;-))
        Pijak to osoba, ktora pije, choc moze nie pic. Alkoholik to osoba, ktora pije,
        bo musi pic.
        Czy ktos ma problem alkoholowy? - o tym tylko on sam moze zadecydowac !
        Dlugo wstydzilem sie przyznac bliskim do swojego alkoholizmu, bo mi bylo wstyd,
        a ten wstyd, ze widuja mnie ludzie w pijanym stanie, potrafilem skutecznie w
        sobie zakryc. Dzis trzezwieje dla siebie, z czego korzysci maja przede
        wszystkim ; zona, dzieci, bliscy, itd...
    • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 07.08.06, 22:26
      Powiedzcie mi tak szczerze a czy naprawdę nie można wypracowac swojego umysłu,
      swojej psychiki aby samemu zapanowac nad alkoholem?
      • drak02 Re: Proszę pomóżcie 08.08.06, 09:46
        Przeczytaj sobie dokładnie twoje wczesniejsze wypowiedzi. Już w tej chwili
        alkohol stanowi dla ciebie bardzo poważny problem. Piszesz o tym piwie tak ,
        jakgdyby to była jedna z najwazniejszych rzeczy w twoim życiu. NIe potrafisz
        sobie wyobraźić że nie bedziesz mogła swobodnie sięgać do lodówki po następną
        butelkę. Jestes w poczatkowej fazie uzaleznienia i zobacz jak bardzo
        koncentrujesz się na zabezpieczaniu sobie dostępu do alkoholu. Ile czasu
        poświęcasz na rozmyślaniu ile masz wypić i kiedy. I czy na grilu wypijesz jedno
        amo ze 3 piwa. ZDrowi ludzie nie mają takich dylematów. Z czasem mniej będzie
        cię interesować to co dzieje się w twojej rodzinie, mniej będziesz zwracać
        uwagę na potrzeby swoich dzieci i męża. Będziesz coraz częściej myśleć czy w
        lodówce jest piwo. Czy ty nie czujesz tego że te cholerne piwo zabiera Ci
        kawałek po kawałku twoje życie i rodzinę. Chcesz się updodlić do końca ( za
        kilka lat) aby przekonac się że masz poważny problem.
        Czy te cholerna grille ze znajomymi i piwkiem sa ważniejsze od budowania
        normalnego życia rodzinnego?
        Kiedyś też tak myślałem, dzisiaj kompletnie nie obchodza mnie żadne głupie
        grile, imprezy , znajomi popijajacy piwko - mam to w głeboko w d....
        Sorry, za emocjonalne podejście do tematu ale zastanów się co jet dla ciebie
        ważne i przestań pisać o bzdurach (grilach ) , większosć z nas wyszła cudem z
        kompletnego dna i upodlenia a zaczynalismy od piwka w lodówce:(
      • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 08.08.06, 10:28
        magdusia17 napisała:
        > Powiedzcie mi tak szczerze a czy naprawdę nie można wypracowac swojego
        umysłu,
        > swojej psychiki aby samemu zapanowac nad alkoholem?
        - - - - - - - - - - - - - -
        Odp.: NIE ! (dot. osob dotknietych choroba alkoholowa).
        • moonlight7 Re: Proszę pomóżcie 08.08.06, 11:20
          Hej Magdusia Twoja historia jest identyczna z moją, czyli picie piwa w OGROMNYCH
          ilościach, pisałam tu nawet o moich problemach ale oczywiście nie widziałam
          wielkiego problemu w moim piciu do momentu kiedy wydarzyło się coś czego bardzo
          ale to bardzo nie mogę odżałować. Wstyd przeogromny, poczucie winy które jak
          narazie mam nadzieję że już na zawsze pozwolą mi na rozpoczęcie normalnego życia
          bez myśli że bez szumienia w głowie dzień spędzę nieszczęsliwie. Chcę się wyzbyć
          tych okropnych wyrzutów sumienia kiedy jestem w sklepie i kupuje piwo szybko
          zresztą chowając je do torby aby nikt ze znajomych sąsiadów tego nie widział.
          Myślę że Tobie magdusiu jest potrzebny jakiś wstrząs w Twoim życiu aby przestać
          pić WOGÓLE, bo po pierwszym piwku jest ogromna ochota na kolejne... Serdeczne
          pozdrowienia. Moonlight7
          • magdusia17 Re: Proszę pomóżcie 08.08.06, 20:44
            Moonlight dokładnie to samo!!! Kupowanie w sklepie piwa - każdego dnia
            oczywiście w innym sklepie - i chowanie go do torby aby nikt nie widział, że
            znowu kupiłam piwo. Ale dzisiaj powstrzymałam się i przed wypiciem i przed
            kupnem. Nie mam nic na wieczór. Nie wiem jak długo wytrzymam ale czytając was i
            to co wy przeżyliście zaczynam myśleć albo inaczej zaczynam rozumieć jak
            ogromnym problemem jest ta choroba. Nie zapominam jednak o pojściu na miting.
            Nawet aby posłuchać innych ludzi. Dzięki wam jeszcze raz i wszystkich
            pozdrawiam.
          • magdusia17 Do moonlight7 11.08.06, 00:13
            Cześć Moonlight,
            przeczytałam sobie dzisiaj kilka archiwalnych twoich postów i powiedz mi proszę
            jak z tego wyszłaś?? wszystko to co pisałaś jest tak podobne do mojej sytuacji,
            do tego co ja czuję teraz. proszę napisz mi jak czujesz sie teraz? czy
            uczestniczyłaś w terapiach?
            • moonlight7 Re: Do moonlight7 11.08.06, 11:46
              Hej Magdusia, hmm jak sie czuje teraz? Powoli dociera do mnie jak bardzo
              komplikowałam sobie życie poprzez ukrywanie picia przed sąsiadami znajomymi, ile
              nerwów mnie to kosztowało, ciągłe poczucie winy że robię coś złego zwłaszcza w
              odczuciu mojego partnera do tego dochodziła świadomość że moje dziecko może mieć
              zmarnowane życie przeze mnie, tak jak ja będąc dzieckiem widziałam co się działo
              w domu jak mama piła... I to mnie przerażało że historia zatoczyła koło. Jak z
              tego wyszłam? Nie, nie wyszłam z tego bo ciągle jest chęc wypicia piwka, jak
              narazie jest to 6 dzień bez alkoholu. Nie piję. Robie to dla mojej rodziny i dla
              siebie też, pozdrawiam.
          • addicted1 Re: Proszę pomóżcie 11.08.06, 20:46
            Ja jestem nienormalny, bo nigdy nie wstydzilem sie kupowac piwa i pic.
            Wstydzilem sie za to tego, co sie czasem potem dzialo.
            Ale wtedy juz nie pilem, udawalem skruche kilka dni i droga wolna.
            • atalaia Re: Proszę pomóżcie 20.09.06, 16:44
              a ja wam dziękuję za posty.
              Mam teraz nad czym myśleć.
              Oboje z mężem od dłuższego czasu - nie pamiętam od kiedy pijemy zbyt dużo piwa.
              Zdarza się, że codziennie, zdarza się, że są to 3 piwa.
              Rzadko jest dzień bez.

              Czy jakkolwiek da się stwierdzić od którego momentu zaczyna się uzależnienie?
              Rozmawiamy o tym od dawna. Mój mąż twierdzi, że on nie jest uzależniony, bo
              może nie kupować alkoholu, ja jestem ostrożniejsza w zarzekaniu się - po tych
              postach uważam, ze problem jest.
              • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 20.09.06, 16:57
                atalaia napisała:

                > a ja wam dziękuję za posty.
                > Czy jakkolwiek da się stwierdzić od którego momentu zaczyna się uzależnienie?
                > Rozmawiamy o tym od dawna. Mój mąż twierdzi, że on nie jest uzależniony, bo
                > może nie kupować alkoholu, ja jestem ostrożniejsza w zarzekaniu się - po tych
                > postach uważam, ze problem jest.
                _________________________________________________-
                Zagrajcie w "orla i reszke" - napisz kto ma racje!
                A...

                Ps. gdzie zaczyna sie uzaleznienie?
                Granica ta jest plynna, jak sam alkohol (czyt. piwo).

    • myszabrum Re: Proszę pomóżcie 20.09.06, 16:49
      Gdzie Ci ludzie przepadają?
      • staraaglupia Re: Proszę pomóżcie 20.09.06, 17:13
        nie wiem gdzie inni znikaja ale wiem gdzie ja sie ulotnilam. Mialam juz nie
        pisac na forum a tylko sledzic pokornie posty innych, bo mi wstyd bylo, ale
        sprowokowalas mnie myszabrum... Dwa miesiace temu pisalam o wielkiej uldze
        jakiej dosiwadczylam przyznajac do picia w pracy i problemu z alkoholem swojemu
        chlopakowi, oraz po tym jak zdecydowalam sie na AA. Bylam szczesliwa. Bylam na
        dwoch spotkaniach, nie pilam ponad tydzien i pojechalam na wesele. Nie upilam
        sie. Nie upilam sie na drugi dzien ani na trzeci, ale po jakich 3 tygodniach.
        Potem znowu tylko pol butelki wina dziennie. Az pewnej nocy obudzilam sie i nie
        moglam zasnac. Nastepnej nocy to samo wstretne uczucie strachu i winy. Teraz
        znowu probuje. Chce byc szczesliwa za kazda cene. I wiem ze mi sie uda. Moze
        znowu znikna. A moze to byl juz ostatni raz.
        • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 20.09.06, 17:21
          (Mlodaglupia napisala):
          >"Teraz
          > znowu probuje. Chce byc szczesliwa za kazda cene. I wiem ze mi sie uda. Moze
          > znowu znikna. A moze to byl juz ostatni raz.
          __________________________________________________________________________.
          Nie przejmuj sie "Mloda...", wkalkuluj Twoje zapicia w te cholerna chorobe.
          Wierze w Ciebie, bo chcesz byc szczesliwa. Jestes gotowa...!
          "Gotowosc jest wszystkim", powiedzial Szekspir (Shakespeare).
          Badz tylko z nami...!
          Jak najblizej drugiego alkoholika "zwyciezcy"! ;-))
          A...
          Ps. Najlepsza mieszanka to Mityng wirtualny z Mityngiem w realu...
          Obojetne przy tym, w jaka Ty Grupe trzezwosciowa wierzysz...!
          A...

        • myszabrum Re: Proszę pomóżcie 21.09.06, 13:46
          Stara! I jak?
          • staraaglupia Re: Proszę pomóżcie 21.09.06, 16:53
            A dobrze. Trzymam sie. Taka sie czuje radosna. Mysle sobie radosna bo nie pije,
            czy nie pije bom radosna? Ale to niewazne, byleby tylko kazdym dobrym dniem
            zarabiac na jeszcze lepszy. Oplaca sie. Juz nie mysle o tym jak dobrze byloby
            po prostu miec alergie na alkohol (jedyne uczulenie z ktorego mialabys jedynie
            korzysc). W zamian polubilam zmaganie sie z diablem. Pozdrawiam cie serdecznie
            i nie znikam
            • aniolparys Re: Proszę pomóżcie 21.09.06, 18:05
              staraaglupia napisała:

              > W zamian polubilam zmaganie sie z diablem.

              A co byś powiedziała na przyjaźń z aniołem? Z alergią na alkohol. Ja jak wypiję
              to przestać nie mogę. Chorobliwie reaguję na alkohol.
              Pozdrawiam cieplutko. Diabeł nie taki straszny. Niedługo pójdzie w cholerę.
              Fajnie jest nie pić.
              • aaugustw Re: Proszę pomóżcie 21.09.06, 20:27
                (Mlodaglupia napisała):

                > W zamian polubilam zmaganie sie z diablem.
                _____________________________________________-

                Suuuper "Mloda...) - tak trzymaj!!
                Gdzie Diabel, tam i Bog niedaleko"! ;-))
                A...

                • hiacynaa NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 00:30
                  Jedno mnie uderzylo- dlaczego autorka postu ma w lodowce piwo, skoro
                  postanowila nie pic? Przeciez jak ma w domu alkohol, a jest uzalezniona to
                  wypije NA PEWNO. Jesli nie kupi, bedzie czula dyskomfort, ale prawie na pewno
                  nie pojedzie na sygnale do nocnego.
                  Najprostszym sposobem na poczatek to NIE MIEC W DOMU ALKOHOLU!
                  Obawiam sie, ze maz bedzie musial cos wiedziec, bo te mityngi zabieraja mnostwo
                  czasu, a na jednym sie nie skonczy.
                  • e4ska Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 00:58
                    Hiacyno, pisalismy już o tym. Ja od początku miałam i mam w domu alkohol. W
                    lodówce, w barku. Piją u mnie w domu rozmaici. Wczoraj kupowałam piwo z
                    koleżanką. Tak, na terapiach radzą, żeby nawet zmieniać trasę, nie widzieć
                    wystaw. A ludzie i tak popijają. Jak ktoś ma szczery zamiar nie pić, to nie
                    wypije, a jak sie złamie, nie bój sie..., w nocy nie pójdzie, ale rano wychla, i
                    to jakby w amoku.

                    Znam człowieka, dziś juz starzec, alkoholik, który w delirce kobietę i dzieci z
                    widłami po polach gonił. Rzucił gorzałę. Ale trudnił się wyrobem bimberku.
                    Dorabiał, nie byli za bogaci. Widzisz: nigdy, przez ponad trzydziesci lat, nikt
                    od niego nawet nie poczuł. I - co najsmieszniejsze - nikt sie temu nie dziwił.
                    Tak sie kiedyś rzucało picie. Może slubował w kościele? Bo pobożni oboje z żoną
                    bardzo. Dwoje szczęśliwych staruszków... z mojej rodzinnej okolicy.

                    W alkoholizmie nie ma reguł. Gdyby były... ale nie ma, nie ma. Statystyka to nie
                    wszystko, zwłaszcza ta, ktora ucieka od faktów.
                    • hiacynaa Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 01:06
                      W ksiazkach pisza zeby nie miec. Logika nakazuje zeby nie miec.
                      Ba- jak sie odchudzam, to nie kupuje ulubionych smakolykow, bo jak bede miala w
                      domu to pochlone je na pewno.
                      • staraaglupia Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 12:09
                        Ja w takim razie z zalozenia nie moglabym przestac pic. Moj chlop i nasz
                        lokator popijaja codziennie, w domu mamy pelny barek, wino jest zakupywane co
                        jakis czas hurtowo. Co mam im powiedziec, ze wszystko ma zniknac bo ja nie chce
                        pic? Butelka wina jest otwierana do kazdego praktycznie obiadu. Przeciez nie
                        bede terroryzowac calego otoczenia bo ja mam problem. Nawet jesliby alkohol
                        znniknal z mojego domu, nie zniknalby na pewno z tego swiata.
                        Kiedys tez zrywalam z paleniem. Kupilam paczke, spalilalm jednego, reszta
                        lezala w szufladzie przez rok albo i dluzej az wreszcie sprezentowalam ja
                        jakiemus znajomemu.
                        • myszabrum Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 12:23
                          Stara! Ja nie piję od roku, a alkohol u mnie w domu jest. I żyję.
                          • staraaglupia Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 12:39
                            O tym wlasnie tu sie rozpisuje Mysza. Inni pija ja nie. Pewnie byloby o wiele
                            latwiej po prostu nie miec dostepu do alkoholu, ale w zyciu latwo nie ma. I
                            dobrze.
                    • addicted1 Re: NIE miec w domu Alkoholu 22.09.06, 12:50
                      Hiacyno, pisalismy już o tym. Ja od początku miałam i mam w domu alkohol. W
                      > lodówce, w barku. Piją u mnie w domu rozmaici. Wczoraj kupowałam piwo z
                      > koleżanką. Tak, na terapiach radzą, żeby nawet zmieniać trasę, nie widzieć
                      > wystaw. A ludzie i tak popijają. Jak ktoś ma szczery zamiar nie pić, to nie
                      > wypije, a jak sie złamie, nie bój sie..., w nocy nie pójdzie, ale rano
                      wychla,
                      > i
                      > to jakby w amoku.


                      70% Polakow mieszka w miasta.
                      w przecietnym polskim miescie nocny jest w zasiegu 10-15 minut piechota.
                      samochodem 5.
                      jest jeszcze taxi.
                      jak bede chcial wypic tobrak alkoholu w domu mnie nie powstrzyma.

                      aczkolwiek uczciwie trxzeba powiedziec, ze pnp. przed droge dosklepu czy w
                      czasie jazdy samochodem moze sie odechcice pic- wtedy ten brak ratuje.
                      ale jest to wg.mnie procent dosyc nikly stosunku do cyrkow jakie trzeba
                      wyprawiac.
                      ale jak to mowia "cel uswieca srodki":)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka