janulodz
08.08.06, 12:11
Najgorsze w naszej chorobie jest to, że trzeba osobiście wpaść w szambo, walnąć się o dno, stracić przytomność, ocknąć się, a dopiero potem wracać.
Z lepszym, lub gorszym skutkiem.
Żaden alkoholik, dopóki sam dupska nie zamoczy, nam nie uwierzy.
Będzie analizował, kombinował, obiecywał, kluczył, zmieniał decyzję, oszukiwał otoczenie i samego siebie.
Dlatego też Magdusia, Cortona, Val (zniknęła z forum), Bluueboy i jeszcze wielu przewijających sie na tym forum niedojrzałych do swojego dna (jeszcze)ALKOHOLIKÓW będzie sobie popijać te swoje piwka, aż do usranego końca.
Może nam jednak dla swojego dobra chociaż raz uwierzycie na słowo.
Pozdrawiam niedotopków.
Janu