Dodaj do ulubionych

Terapia a duchowosc...

08.08.06, 17:23
SZKOLY TERAPEUTYCZNE A DUCHOWOSC...
Bardzo duzo czytam ostatnio o terapeutach i terapiach, jako pomoc w
uzaleznieniu alkoholowym. Mnie osobiscie terapie kojarzy sie z naukami
swieckimi.
Czy ktos zastanawial sie nad tym, ze te chorobe alkoholowa mozna skutecznie
zatrzymac tam, gdzie ona naprawde zostala zatrzymana", (przed 71 laty) - w
AA !?
Osobiscie znam mnostwo dzis ludzi nie pijacych i szczesliwych, ktorzy dzieki
swojej gotowosci do zmian duchowych (moralnych), w AA nie musza juz pic i sa
oni dzis szczesliwymi ludzmi, ojcami (matkami), mezami (zonami), sasiadami,
itd...
Oni, jak i ja nie wyobrazamy sobie dzis zycia z alkoholem !
A. z AA
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: Terapia a duchowosc... 09.08.06, 21:28
      no właśnie...
      ja jestem alkoholikiem, który nie ma problemy z alkoholem - dziś

      spotkałem człowieka, który afirmował się odpowiadając zawsze - ale to nie jest
      powód do napicia... i zacząłem myśleć, nie wolny od lęku, obserwując innych
      ludzi, że wracali do picia, więc co mogłoby być powodem dla mnie, że napiłbym
      się alkoholu...

      w całej swojej nowej świadomości wymyśliłem tylko jeden powód - chęć napicia
      się alkoholu, bo cała pozostała opowieść o nerwach, o depresjach, o wpływie
      innych ludzi, o radościach, euforiach, a nawet wódce w sklepie, wygląda mi na
      bzdury wymyślone na potrzeby uzależnionego umysłu, a alkohol, po pierwsze, mi
      wogóle nie smakuje, fujstwo, ble, co ja się narzygałem... nikt nie zrozumie
      tego poświęcenia tak, jak drugi alkoholik, a po drugie, mój rozsądek,
      przywrócony mi przez czynniki zewnętrzne, wyrwanie mnie z błogiej, pijackiej
      nieświadomości, co określam osobistym pechem, podpowiada mi co się kryje, za
      próbą napicia się alkoholu, podtrzymuję w pamięci ostani ciąg i wyjście z
      niego, nie chcę już tego przeżywać, a każdy kto zapił i potrafi o tym
      opowiedzieć mówi, że już tak słodko nie będzie...

      a więc to przywrócony mi rozsądek pozwala mi dziś żyć tak, jakbym problemu z
      alkoholem nie miał, alkohol nie jest mi do niczego potrzebny, jestem od niego
      wolny i wierzę, że mogę żyć w jeszcze lepszym stanie ducha, bo mogę nad sobą
      popracować, pogłębiać swoją duchowość idąc za hasłem - dobre jest wrogiem
      lepszego, rozwijać się i doznawać coraz wyższej świadomości, będę to robił,
      wolniej lub szybciej, łatwiej bądź trudniej - ale na pewno, bo poddałem się
      temu przywróconemu rozsądkowi i nim się kieruję

      jakie to były czynniki zewnętrzne, otóż, na dzień dobry wylądowałem na terapii,
      jeszcze wtedy gardziłem tymi siłami, z którymi się tam zetknąłem, co mi
      mogli... naskoczyć, bo ja miałem plan :-P wydarzyło się jednak coś
      nieprzewidywalnego - złamali mnie, bez namaczania...
      a potem dałem się zaprowadzić na spotkanie AA i już nie miałem argumentów,
      spotkałem naprawdę niepijących alkoholików, którym brak alkoholu niczego nie
      robił, normalnie pech, nie planowałem tego... zdawałem sobie sprawę, że w
      pijaństwie coś mi umyka, ale to mi się całkowicie wymknęło spod kontroli...

      jeszcze długo nie wiedziałem co się ze mną stało, używam określenia -
      niewytłumaczalne, AA mówi przebudzenie, a czytając historie alkoholika z 47 i
      48 strony książki Anonimowi Alkoholicy dowiedziałem się wszystkiego o sobie i
      tej chwili, choć jeszcze jakiś czas borykałem się między darowanym rozsądkiem,
      a własnym rozumem, wytrwałem i dziś jestem tutaj, na drodze szczęśliwego
      przeznaczenia, gdzie spotykam wybrańców, takich jak ja, cały czas pamiętając,
      że nic takiego nie musiało się wydarzyć, bo jedynym sensem mojego życia było
      to, że alkoholik to ktoś, kto pić musi i zawsze będzie, ważne dla mnie było, że
      zmniejsza ilość, przerywa, ale wraca - zawsze i bez dwóch zdań

      tak więc terapia, ćwiczenia jakie tam przechodziłem, wiedza jaką przyjąłem,
      przyczyniła się do mojego wyzdrowienia, program zdrowienia AA dopiął rzecz

      myślę jednak, że rację bytu, ma tylko to co wyrasta z książki Anonimowi
      Alkoholicy, że tylko jej uważne czytanie daje drogę do wolności lub można to
      wszystko odkrywać drugi raz, ale działa tylko to, co stało się między Billem i
      Bobem, podczas ich rozmów i co potwierdzili na trzecim alkoholiku...

      znaczy się, zależy się, co jest celem, bo żeby zachować abstynencje wystarczy
      pobić policjanta...
      nie trzeba od razu się przejmować zdrowieniem z alkoholizmu...
      • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 09.08.06, 22:53
        „…jeszcze długo nie wiedziałem co się ze mną stało, używam określenia -
        niewytłumaczalne, AA mówi przebudzenie, a czytając historie alkoholika z…“ <
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Zawsze kiedy czytam slowa plynace z serca drugiego czlowieka, dotknietego ta
        sama choroba doznaje tego dziwnego, cudownego uczucia, ktorego nie jestem w
        stanie opisac… Uczucie to jest nieuchwytne… Ono towarzyszy mi zawsze wtedy,
        kiedy moja dusza znajduje odbior tej samej dlugosci fali nadawczej tej drugiej
        duszy… zanurzam sie wtedy w tym oceanie tych fal i czuje te ich sile i
        energie, ktora zostaje obdarzony i ktora niesie - neutralizujac alkohol pod
        kazda jego postacia!

        Dobrze, ze tu do Was zagladnalem,. Myslalem, ze w kraju takim jak Polska bedzie
        mowa tylko o religii i kosciele. A spotkalem sie z terapia ;-)) – jak na moj
        smak za duzo jej tutaj. Mozna sie przeterapeutyzowac, oderwac od ziemi a potem
        jak statek kosmiczny stracic kontakt z nia… :-((
        Wierze w wiare, ona gory przenosi !
        Spokojnej nocy, zyczy:
        A.alkoholik
    • addicted1 Re: Terapia a duchowosc... 10.08.06, 16:02
      ZKOLY TERAPEUTYCZNE A DUCHOWOSC...
      > Bardzo duzo czytam ostatnio o terapeutach i terapiach, jako pomoc w
      > uzaleznieniu alkoholowym. Mnie osobiscie terapie kojarzy sie z naukami
      > swieckimi.

      Ja bylem akurat na terapi modelu Minnesota, ktory jest bardzo zwiazany z
      ideologia AA, a wiec jest malo swiecki.
      • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 10.08.06, 17:00
        „…Ja bylem akurat na terapi modelu Minnesota, ktory jest bardzo zwiazany z
        ideologia AA, a wiec jest malo swiecki. „ <
        __________________________________________________________.
        Hm, a w Twoich wypowiedziach tak malo o duchowosci…(!?) :-(
        Pozdrawiam: A…
        Ps. Ideologia w AA, to okreslenie mi nie pasuje do AA.
        Ono sie gryzie z tym Programem duchowym.
        (Ideologia, (jak sama nazwa z greckiego wskazuje)to nauka (w l.p.)o danej idei.
        A ogolnie przyjmuje sie, ze to; "poglad swiata". W AA natomiast jest tyle
        ideologii ile pijokow!) ;-)) (l.mn.)
        Pozdrawiam: A...
        • rauchen Re: Terapia a duchowosc... 10.08.06, 17:34
          dla addiego istnieje cos takiego jak "ideologia AA",
          bo addi mocno nie zaryl buzia o glebe, jesli chodzi o alkoholizm.
          Dla mnie AA tez byla ideologia, do czasu kiedy chcac pomoc innemu alkoholikowi
          spojrzalam wokol, i stwierdzilam ze nie posiadam zadnych instrumentow zeby mu
          pomoc, wiec zaczelam szukac, i te instrumenty znalazlam w programie AA.
          Ale dopiero gdy po raz kolejny zarylam buzia o glebe, w kolejnym ciagu,
          zaczelam stosowac do samej siebie. Zadzialaly, bez walenia glowa o Wielka
          Ksiege AA, zeby zrozumiec ta "ideologie".
          • jerzy30 Re: Terapia a duchowosc... 10.08.06, 20:12
            AA to nie wszystko = potrzebne jest jeszcze wsparcie w terapii profesjonalnej -
            AA powstalo 70 lat temu i jest nieco przestarzale - psychologia i
            psychoneurologia zrobily przez te 70 lat ogromne postepy - AA jest dobre na
            poczatek drogi -= potem potrzeba jest terpia ktorej AA nie moze dac bo je nie ma
            • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... Odp. dla Jerzego30 10.08.06, 20:47
              AA powstalo 70 lat temu i jest nieco przestarzale - psychologia i
              psychoneurologia zrobily przez te 70 lat ogromne postepy - AA jest dobre na
              poczatek drogi -= potem potrzeba jest terpia ktorej AA nie moze dac bo je nie
              ma.
              ________________________________________________________________.
              Ktos probuje nauczyc psa szczekac dupa !
              Potrafie zrozumiec taka kolejnosc; dno, odtrucie, terapia a potem AA,
              chociaz poznalem mnostwo ludzi w AA, ktorzy skutecznie zatrzymali swoja
              chorobe bez terapii, bez tych wszystkich szkolek, ktorych (nb.) powstalo
              w tym stuleciu juz bardzo, bardzo duzo a kazda uczy cos nowego i innego.
              Wedlug mnie odwrotna sytuacja prowadzi do dna. To juz nie trzezwienie,
              to terapeutyzowanie sie i krecenie wokol wlasnego ogona.
              A co do „przestarzalosci“ AA, tu chcialbym powiedziec, ze tej Wspolnoty
              alkokolikow nie mozna traktowac jako dziela – bez przesady Jerzy ;-))
              To tylko sugestia, ktora zawarta ujeta zostala w fomie Programu Anonimowych
              Alkoholikow opiera sie ona na dzielach, ktore trzeba liczyc nie na 100 lat, -
              (tyle lat licza pierwsze szkolki terapeutyczne), lecz na tysiace lat i jakos
              nie slyszalem, zeby one stracily na swojej mocy, ani aktualnosci. Mam tu
              na mysli te wszystkie prawa i reguly duchowe, na ktorych bazuje rowniez AA,
              a ktore zebrane sa w biblii, w buddyzmie, islamie, hinduizmie…)
              • jerzy30 AA bez terapii to jest krecenie sie w miejscu 11.08.06, 10:45
                AA - to poczatek drogi - potem musi byc terapia
                • rauchen Re: AA bez terapii to jest krecenie sie w miejscu 11.08.06, 11:02
                  > AA - to poczatek drogi - potem musi byc terapia

                  powinna, mysle ze dobrze gdyby byla, uwazam ze jest przydatna...
                • aaugustw Re: Odp. do "Jerzy30" 11.08.06, 11:25
                  > "AA - to poczatek drogi - potem musi byc terapia2 <
                  -----------------------------------------------------.
                  A co potem Jerzy30 ? - az sie prosi zadac to pytanie !
                  Dla mnie terapia to poczatek drogi(bylem na dwoch,
                  poniewaz po 5 latach - bez Mityngow AA mialem nawrot).
                  Drugi raz nie zrobilem juz wiecej tej glupoty. Na terapii
                  zdobylem narzedzia i szybszy start do trzezwosci...
                  Do trzezwosci, ktora potem trwa juz cale zycie. U mnie,
                  wlasnie w AA. To proces na cale zycie. Duzo udzi,
                  ktorych poznalem zatrzymalo swoja chorobe tylko dzieki
                  Mityngom AA - bez terapii.
                  Pisze o tym, bo znam dosc dobrze te uklady. Chodze 2-3x
                  w tygodniu na Mityngi AA. Udzielam sie w sluzbach AA.
                  Chodze 1x w tygodniu do wiezienia. W ub. tygodniu bylem
                  w domu dla bezdomnych. Bralem udzial w zalozeniu dwoch
                  Grup AA, itd... itp...
                  Pozdrawiam: A...
                  • jerzy30 Re: Odp. do "Jerzy30" - ja tecz chodze na 12.08.06, 20:40
                    mityngi - poza zakonczona [jesli w terapii alkoholizmu mozna mowic o
                    zakonczeniu czegokolwiek] tarapia - mitylgi i terapia - mityngi daja oglad na
                    sutuacje z kazdej strony i rozne przypadki - terapia daje narzedzia i sposoby
                    sie nimi poslugiwania w zyciu bez gorzaly - odstawienie flaszki to zaden
                    problem - trzeba rozwiazac problemy okoloflaszkowe - to daje terapia
                    • tenjaras Re: Odp. do "Jerzy30" - ja tecz chodze na 13.08.06, 14:31
                      kiedy przejdziesz procesy ozdrowieńcze w pierwszych dziewięciu krokach
                      proponowanego przez AA programu zdrowienia pozostaje ci codzienność oparta na
                      codziennym obrachunku, odnajdywaniu swojego miejsca i coraz tego głębszym
                      rozumieniu oraz wsparty odzyskanym zdrowiem - siłą i nadzieją pomaganiu innym
                      alkoholikom, na bazie własnego doświadczenia
                      przecież można to robić teraz, a nie siedemdziesiąt lat temu, na tym polega
                      duchowość tego programu, ze nadaje się dziś, bo nadawał się wczoraj i jeśli o
                      to zadbamy nada się i jutro

                      samo chodzenie na mityngi i przebywanie w AA chyba nie do końca jest
                      zrozumieniem tego co AA znaczy i niesie ...
          • addicted1 Re: Terapia a duchowosc... 10.08.06, 20:32
            Napisalem ideologia w cudzyslowie, nie bylo tu ukrytej drwiny.
            moze zle slowo, niech bedzie program, duch, zalozenia.

    • addicted1 Duchowosc 10.08.06, 20:43
      Rozumiem, jako chce zycia, cel, sens.
      Gdy jest mocna- latwiej pokonywac przeciwnosci, gdy z nia kiepsko- latwo sie
      przewrocic.
      Ja wiem, ze z moja duchowoscia zylem na bakier- smialem sie wrecz z takiego
      "uduchowionego" stylu zycia.
      Dzis wiem, ze to pojecie ma wymiar szerszy niz religijny.
      I jest wazne.
      Szukam swego sensu, celu. Zle mi bez tego.
      Mialem zawsze cel- zyc z muzyki. Gdy przez moje klopoty zarzucilem to- pojawila
      sie pustka, ktora zaczalem zapelniac alkoholem.
      \
      Reaguje alergicznie, gdy ktos pod plaszczykiem uchowosci probuje nawracac na
      swoj swiatopoglad, ale na szczescie nie jest to tak czeste.
      • prazanka2 Re: Duchowosc 11.08.06, 15:04
        Adi,
        dlaczego porzuciles muzyke? W czym problem, ze teraz nie mozesz do niej wrocic?
        Pozdrawiam
        • addicted1 Re: Duchowosc 11.08.06, 20:33
          prazanka2 napisała:

          > Adi,
          > dlaczego porzuciles muzyke? W czym problem, ze teraz nie mozesz do niej
          wrocic?
          > Pozdrawiam

          z powodu trzesacych sie rak.
          Muzyka to wystepy a poza tym gra na instrumencie to precyzja.
          Moje drzace a w nerwach latajace dlonie zabily we mnie przyjemnosc grania.
          Ale nie poddaje sie. Wroce do tego.
          Tak naprawde i calkiem szczerze, to muzyka jest JEDYNA rzecza, ktora mnie w
          zyiuc naprawde w 100% fascynowala i zajmowala. wszystko inne to hobby. A muzyka
          to milosc.
          Nie chce zabrzmiec pretensjonalnie, ale tak jest.
          Dlatego robie wszystko, by zapomniec o drzacych lapach, rzucilem picie, bo chce
          wrocic do muzyki.
          pozdr.
          • aaugustw Re: Duchowosc 12.08.06, 18:55
            > "...A muzyka to milosc. Nie chce zabrzmiec pretensjonalnie, ale tak jest." <
            ("Addi...)
            ________________________________________________________________________.
            Muzyka wyzwala we mnie wspaniale i rozne uczucia...
            Ja jednak poznalem inne sformulowanie tego, co jest Miloscia!
            A...
            • addicted1 Re: Duchowosc 13.08.06, 00:16
              Rozumiem.
              Mysle, ze milosc niejedno ma imie:)
              • aaugustw Re: Duchowosc 13.08.06, 12:11
                > „Mysle, ze milosc niejedno ma imie:) „ <
                _____________________________________________-
                Tak mowia, ze Ona (On, Ono?) niejedno ma imie,
                pomimo, ze jest Ona (On, Ono?) tylko Jedna(-en,-o!?)
                A...
    • cortona Re: Terapia a duchowosc... 11.08.06, 16:43
      Powiedzcie mi, po co do zaprzestania picia potrzebna jest ta cała filozofia?
      Ja rozumuję tak, że są na świecie ludzie, którym alkohol służy i są ludzie,
      którzy absolutnie nie powinni go tykać. Siebie zaliczam do tej drugiej kategorii.
      Nie jest moim zamiarem picie kontrolowane i nie będę pisała, jak kiedyś jedna
      z uczestniczek tego forum, że Bóg ją oświecił i dał jej taką łaskę, że ona teraz
      to popija sobie tylko w towarzystwie i przed telewizorem, i jest szczęśliwa, że
      tak ładnie pije.
      Mnie podoba się wizja mnie samej bez alkoholu. Nie boję się, że stracę na
      atrakcyjności towarzyskiej. Alkohol po prostu pogorsza mi komfort życia i chcę
      z niego absolutnie i całkowicie zrezygnować.
      I gdzie tu doszukiwać się duchowości, co ma do tego religia, filozofia?
      Ja jestem prostą kobietą i nie znam się na różnych meandrach ludzkiej myśli,
      filozofowie mnie przerastają, ale gdybym miała wybrać dla siebie coś z mądrości
      ludzkiej lub boskiej, to byłoby to biblijne "tak, tak", "nie, nie".
      Jeśli chodzi o alkohol, to zdecydowanie "nie, nie".
      Mam nadzieję, że nie wyszło mi nic patetycznego, bo wcale nie jestem
      w patetycznym stanie ducha. Jestem w pogodnym stanie ducha, nie piję i nie mam
      zamiaru. I nie napinam się, że już jestem wspaniała, bo zgadzam się, że trzeba
      przede wszystkim dbać o to co jest dzisiaj. Co będzie jutro to się zobaczy.
      • cortona Re: Terapia a duchowosc... 11.08.06, 17:03
        Powyższy post miał znaleźć się w wątku "szambo", a z roztargnienia pojawił się
        tutaj. Trudno.
        O terapiach, to ja dyskutować nie mogę, bo nie mam o tym zielonego pojęcia.
        Ale wszystkich walczących ze słabościami pozdrawiam.
        • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 11.08.06, 18:02
          Nie wiem, dlaczego nie dotarl moj poprzedni post. Cos musialem w pospiechu
          nawalic!
          Odpisuje raz jeszcze na pytanie Cortony, (cyt.):
          > "...> „…Alkohol po prostu pogorsza mi komfort życia i chcę
          z niego absolutnie i całkowicie zrezygnować.
          I gdzie tu doszukiwać się duchowości, co ma do tego religia, filozofia?” <
          ______________________________________________________________________.
          Nauczono mnie (i przekazuje to dalej), ze poprzez zakorkowanie butelki,
          problem alkoholowy nie zniknie.
          Do trzezwienia potrzebuje gruntownych zmian swojej osobowosci, swojej
          moralnosci - (duchowosci). Religia, ani filozofia nic nie maja
          do tego, ale moga miec, jezeli ktos potrafi z tych madrosci (z tych
          regul duchowych)korzystac... Biblia, np. tez b. duzo mi pomaga…!
          Pozdrawiam - do jutra: A…
      • tenjaras Re: Terapia a duchowosc... 13.08.06, 14:44
        > Powiedzcie mi, po co do zaprzestania picia potrzebna jest ta cała filozofia?

        i to jest właśnie duchowość...
        filozofia wziąłbym jeszcze w cudzysłów, bo dla mnie to poszukiwanie, odczuwam
        swego rodzaju zew i mam "przymus" odpowiedzieć wyzwaniu, kiedyś zapełniałem się
        alkoholem, dziś jestem na tropie normalności i odnoszę ciekawe sukcesy,
        widziałem fajnego gościa w lustrze, kocham go, choć latami nienawidziłem bo
        miałem wrażenie, że to szuja, włączyłem telewizor, a tam nie było już programów
        o ciemnych stronach życia, zobaczyłem, że jest tam sporo dobrej treści,
        pomagającej mi zrozumieć wiele z otaczających mnie spraw i zdarzeń, spotkałem
        ludzi, o których myślałem, że nie istnieją, od niepijących alkoholików po
        tolerujących moją osobę ludzi, ze sfer, do których wydawało mi się kiedyś nie
        miałem dostępu... pełno normalności wokół mnie - "dziel się tym co odkrywasz
        (...) a z pewnością spotkasz niektórych z nas na drodze szczęśliwego
        przeznaczenia" jak wzywa duch AA...
        • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 14.08.06, 14:31
          (jaras napisal):
          > „dziel się tym co odkrywasz
          (...) a z pewnością spotkasz niektórych z nas na drodze szczęśliwego
          przeznaczenia" jak wzywa duch AA...“ <
          __________________________________________________________________________.
          Tak, to prawa. Ja juz dzisiaj spotykam sie z ich duchem, ktory przenika do
          mnie, kiedy czytam niektore wypowiedzi o tej samej dlugosci fali, co i moja…
          Juz niedlugo spotkam sie z nimi fizycznie w Olsztynie, na Zlocie AA.
          Spotkam sie z ich cialami, ktore nam sluza jako ubranie dla naszych dusz…
          Pozdrawiam serdecznie:
          A… ;-))
      • aniolparys Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 10:49

        W polskiej kulturze przyjęło się traktować to co duchowe jako coś lepszego od
        tego, co cielesne. Wszyscy wiemy, że Norwid wielkim poetą był. Nic to, że nikt
        ,kto nie musi, nie czyta dziś Norwida. Naród się nie sprawdza.
        Lubię stare polskie filmy. Był jednak w kinie polskim okres, kiedy masowo
        robiono za nie swoje (za państwowe) pieniądze filmy, których nikt nie chciał
        oglądać. Jakieś podróże w czasie, rozliczenia z przeszłością, żydowskimi
        zaprzyjaźnionymi chłopcami z dzieciństwa w których obronie się nie stanęło, a
        seks na ekranie dawała sanitariuszka z oddziału partyzanckiego. Jedynym
        podejrzewam sensem tworzenia takich filmów była próba autoanalizy autora
        scenariusza i reżysera w jednej osobie dlaczego też on moczy się w nocy. I takie
        filmy nazywano dziełami. A to co robił Bareja było chłamem.

        Duchowość w wychodzeniu z opilstwa reprezentuje AA. Ja też miałem kiedyś,
        wychowanek polskich szkół, podobne zawahanie jak Ty, cortono. Zastanawiałem się,
        czy wszystko ze mną w porządku? Czy nie omija mnie coś duchowego, ważnego i
        dobrego dlatego, że nie czerpię z duchowego dorobku tego ruchu?
        Pytanie czy duchowość w leczeniu alkoholizmu ma sens jest łatwe do odpowiedzi.
        Są tysiące szczerych i uczciwych, myślących ludzi, którzy dadzą sobie rękę uciąć
        twierdząc że tak. To dlaczego im nie wierzyć? Cała ta spirytualna otoczka
        niepicia jest im potrzebna i nie ma o czym dyskutować. Są ludzie, którym AA robi
        dobrze.
        Ale czy jest potrzebna Tobie? Sama swoimi wypowiedziami dajesz jednoznaczną
        odpowiedź: nie jest Ci potrzebna. Więcej powiem. Próba związania się z tym
        ruchem byłaby dla Ciebie zgubna. Wyobrażasz sobie, że nagle zaczniesz chodzić na
        50 spotkań w ciągu 50 dni? Zaniedbując domowe obowiązki, niedogotowywując
        obiadów, kosztem kontaktów z dziećmi i mężem? Czy dobrze by Ci zrobiła wiara, że
        jesteś chora i już zawsze taka pozostaniesz? Jak kaleka bez nóg? Kiszony ogórek?
        Dobrze by Ci zrobiło uwierzenie we własną bezsilność? W niemożność kierowania
        własnym losem? Położyłabyś się z czterema łapkami do góry i czekała aż ktoś
        weźmie w swoje ręce Twój los? Być skazana do końca życia na spotkania z ludźmi,
        których sama sobie nie wybrałaś? Licytować się czyje dno było bardziej denne i
        ciągle stykać się z nieszczęściem innych?
        Pytania są czysto stylistyczne: odpowiedź na każde z nich brzmi: nie. Trzymaj
        się droga cortono z daleka od AA. Oni nie są dla Ciebie. Tak jak i nie są dla mnie.
        To co Cię różni od ludzi, którym AA jest potrzebne do życia jest (podejrzewam)
        posiadanie przez Ciebie własnego życia. Masz co kochać. Masz co tracić. Masz dla
        kogo żyć. Nie musisz szukać zewnętrznych wartości. Nie musi Ci nikt wskazywać co
        jest dobre a co złe. Ty sama o tym wiesz. Twoje życie jest Twoje – sama wiesz
        najlepiej co jest dla Ciebie dobre, co złe. Nie potrzebujesz zdrowieć do końca
        życia, bo jesteś zdrowa. I przede wszystkim: masz po co nie pić. Jesteś świadoma
        co możesz utracić pijąc i wystarcza to jako motywacja do niepicia. Hołub te
        wartości w sobie.
        Przychodzi mi do głowy jeszcze jedna grupa osób dla których AA może byś
        szkodliwe. Wyżala się na tym forum na swoje życie, przynudzając czasem,
        addicted. Los, którego wyroki są niezbadane, skierował go kiedyś do AA. Nie
        potrafił się przeciwstawić kilkudziesięciu latom doświadczeń AA w indoktrynacji.
        Nie zaznał jeszcze na własnej skórze bagna związanego z chlaniem, a odebrano mu
        przyjemność picia. I to w sposób właściwy dla siebie. Odbierając pijącemu
        godność, możliwość decydowania o sobie. Odbierając nadzieję na pełne zdrowie
        psychiczne i uniezależnienie się od AA w przyszłości. Addi uwierzył w to, ale
        nie zaakceptował jako recepty na życie dla siebie. Bo nie dano mu tego, na czym
        oparty jest ruch – wiary w Boga. Tego nie da się narzucić. Ideę Boga ma się w
        sobie lub nie. Tego się nie nauczy. Można, jak Stalin, skończyć seminarium
        duchowne i nie mieć śladu Boga w sercu.

        Istnieje wiele dróg do trzeźwości. AA uzurpuje sobie pozycję wyjątkową. Jako
        jedyną i dla wszystkich. Nie jest to prawdą. Twierdzenie takie jest nieuczciwe i
        może być szkodliwe dla pijących. Warto, aby przynajmniej wśród terapeutów, żywa
        była świadomość tego, kiedy AA może wesprzeć terapię, a kiedy wręcz jej zaszkodzić.
        • 7zahir Do Aniołparysa!!! 15.08.06, 11:43
          Zerknij do poczty.
          Wysłałam Ci maila.
          • jerzy30 Do Aniołparysa - pierdzielisz tak strasznie ze 15.08.06, 20:52
            zeby bola - skad w tobie taka nienawisc do AA - czyzbys sie na nich zawiodl [na
            ich indoktrynacji] A co do fimow Barei -jezeli to chlam to pierdzielisz
            podwojnie [ciekawe czy admin to pusci - ale innego slowa nie znajduje]
            • e4ska Re: Do Aniołparysa - pierdzielisz tak strasznie z 15.08.06, 22:21
              Jerzy, szkoda Twoich postów, jeśli uważasz, że powinny być wycinane... może
              lepiej byłoby, gdyby wycięto wulgaryzmy, lepiej - dla Ciebie;) bo co innego
              wulgaryzm żartobliwy, ironiczny, tymczasem Ty używasz wulgaryzmow z pełnym
              rozmysłem, na zimno... dlaczego?

              Ja rozumiem tekst Parysa inaczej. Napisał przecież:
              "Pytanie czy duchowość w leczeniu alkoholizmu ma sens jest łatwe do odpowiedzi.
              Są tysiące szczerych i uczciwych, myślących ludzi, którzy dadzą sobie rękę uciąć
              twierdząc że tak. To dlaczego im nie wierzyć? Cała ta spirytualna otoczka
              niepicia jest im potrzebna i nie ma o czym dyskutować. Są ludzie, którym AA robi
              dobrze.
              Ale czy jest potrzebna Tobie?"

              Parys zwracał się do Cortony, ale odnoszę pytanie do siebie. Mnie AA nie jest
              potrzebne, bo nie mam problemów z trzeźwością. Od samego początku.

              Moja opinia o ludziach AA jest podobna, ja również przekonałam się, dzięki
              forum, że w ruchu:
              "Są tysiące szczerych i uczciwych, myślących ludzi"...

              Gdzie tu nienawiść, Jerzy, co Ty pi.......sz???
            • aniolparys Re: Do Aniołparysa - pierdzielisz tak strasznie z 15.08.06, 22:28
              Nie ma we mnie nienawiści. Sam kiedyś przed samym sobą usprawiedliwiałem się
              dlaczego tak łatwo obchodzę się bez AA? Przytoczyłem fakty, które powodują, że
              stwierdziłem że to nie dla mnie. Niejako mimochodem doszedłem do wniosku, że
              jest większa grupa ludzi, której AA nie tyko, że nie pomoże, ale może nawet
              zaszkodzić. Jest to fakt. Dżentelmeni nie dyskutują o faktach.
              A Bareję chwaliłem.
        • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 13:59
          > „… czy duchowość w leczeniu alkoholizmu ma sens… Czy jest potrzebna Tobie? „<

          Dzisiaj juz nie tysiace szczerych i uczciwych, myślących ludzi, lecz setki
          tysiecy trzezwiejacych - grubo ponad 2 miliony, skutecznie zatrzymalo juz swoja
          chorobe z pomoca Programu duchowego AA.
          Duchowosc w Programie AA to nic innego jak przemiany swojej osobowosci.
          Nikt nie musi miec trudnosci z duchowoscia Programu AA. Gotowosc, uczciwosc i
          otwartosc sa koniecznymi warunkami trzezwienia. Nie mozna ich niczym zastapic i
          nie sposob sie bez nich obejsc (a ksiazka AA zawiera wylacznie sugestie…).
          „Jest zasada, ktora jest bariera dla wszelkiej informacji, ktora jest odporna
          na wszelkie argumenty i ktora niechybnie zatrzyma czlowieka w stanie wiecznej
          niewiedzy – ta zasada jest wzgarda poprzedzajaca dociekanie“ (H. Spencer)
          _________________________________________________________________________-
          > „Istnieje wiele dróg do trzeźwości. AA uzurpuje sobie pozycję wyjątkową. Jako
          jedyną i dla wszystkich. „ <

          W AA uczulono mnie na prawde! Moze dlatego wylapuje dzis tak szybko klamstwa.

          Tak. Wiele jest drog do trzezwosci! Powiem wiecej, jest ich tyle, ile dzis
          trzezwych alkoholikow i nie dot. to wcale tylko obszaru dzialania AA!
          Dziwi mnie jedno. Dlaczego tutaj jest mowa tylko o terapiach i AA !? (jestem na
          tym “forum” juz od kilku ladnych dni).
          Jak dlugo mozna sie terapeutyzowac? – Cztery miesiace, rok, dwa, 5 lat ?
          Dzis uwazam, ze trzezwienie to proces calego zycia… Ja chce trzezwiec…!
          Chce sie rozwijac moralnie (duchowo!). Zawod juz mam i nie potrzebuje
          dodatkowo stac sie magistrem terapeuta.
          Naturalnie, ze moja trzezwosc moge zdobywac nie tylko w AA! Moge to robic
          takze w innych licznych, „poza-aowskich“ istniejacych grupach trzezwosciowych…!
          Albo zwyczajnie moge pozostac dalej abstynentem… Jedyne wtedy ryzyko;
          moja “trzezwosc” moze okazac sie wtedy nie spelniona, ani szczesliwa (slynny;
          “duposcisk”).
          Cala ta moja przeszlosc moglaby pojsc wtedy na marne...!
          W kazdym badz razie AA namawia wrecz tych, ktorzy zle czuja sie w tym Programie,
          zeby sprobowac trzezwienia gdzie indziej, a jezeli i tam poczuje sie ten ktos
          zle i zechce powrocic do AA, napotka znowu wyciagnieta ku niemu pomocna dlon AA.
          Dlatego kiedy czytam, jak ktos z calym przekonaniem wypowiada sie w imieniu
          calej Wspolnoty AA i stwierdza, ze AA uzurpuje sobie pozycje wyjątkowa. Jako
          jedyną i dla wszystkich…
          Od razu widze, ze ten ktos nawet nie “liznal” tego Programu duchowego.
          Takie spostrzezenia sa nieuczciwe i sa szkodliwe nie tylko dla innych pijących.
          Pozdrawiam:
          A…
          • aaugustw Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 17:11
            Duchowosc a cialo.
            Czy moze jedno istniec bez drugiego !?
            Kiedy spogladam dzisiaj do lustra, (dzisiaj moge to juz robic), widze tam moja
            sylwetke. Moge powiedziec: To moje cialo. No dobra, ale kto wypowiada te slowa?
            Cialo jest materia, a materia nie potrafi czuc, myslec, ani przypominac sobie.
            To musi byc zatem moja swiadomosc (duchowosc).
            Dla mnie, alkoholika wazniejsza jest dzisiaj duchowosc, choc wiem, ze
            (przynajmniej za zycia) nie moze ona istniec bez ciala. Co jest wazniejsze? –
            Mysle, ze jak wszystko, takze i tutaj niezbednym jest aby utrzymac zarowno
            dusze, jak i cialo w harmonii, w rownowadze…
            Pozdrawiam:
            A...
            • addicted1 Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 20:32
              Cialo jest materia, a materia nie potrafi czuc, myslec, ani przypominac sobie.



              To jest zalozenie religijne.
              Metafizyczne, mistyczne czy jak tam jeszcze.
              Mozna powiedziec, ze to procesy fizyczne.
              Ale to tez zalozenie.
              Dlatego jestem agnostykiem.

              • addicted1 Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 20:33
                addicted1 napisał:

                > Cialo jest materia, a materia nie potrafi czuc, myslec, ani przypominac sobie.
                >
                >
                >
                > To jest zalozenie religijne.
                > Metafizyczne, mistyczne czy jak tam jeszcze.
                > Mozna powiedziec, ze to procesy fizyczne.
                > Ale to tez zalozenie.
                > Dlatego jestem agnostykiem.
                >


                (dla starego peniacza tak jest bezpieczniej).:)
        • tenjaras Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 21:08
          dzięki, że jesteś aniolparys
          • tenjaras Re: Terapia a duchowosc... 15.08.06, 21:35
            aaa... popisze se sobie...

            alkoholik, jak przestaje pić, wkracza na jedną dwóch dróg, albo idzie mu w
            duchowość i zdarzają się skrajności, albo w materializm i tu też zdarzają się
            skrajności, nic innego się nie dzieje, a skrajności nie musza przyjść, choć
            rzadko się niezdarzają, jednak ci, ktorym pójdzie w duchowość mają coś na wzór
            otwartej furtki do zdobyczy materialnych, odwrotnie jest znacznie trudniej

            jeśli nie bacząc na przyczyny osobiste alkoholizmu i nie uzdrowienie siebie,
            przeora się świat w poszukiwaniu zwycięstwa materialnego, trudno będzie
            pochylić głowę i przyznać wyższość jakimś tam boskim siłom.... własna moc
            wydaje się wystarczająca

            dlatego alkoholik, który uznał, że nie potrzebuje boskich wiatrów w swoim
            życiu, nie przemyślał jeszcze wszystkiego i tak naprawdę bardzo cierpi, myśląc,
            że to dookoła niego są sami cierpiący i nieudacznicy, którzy nie potrafią sobie
            poradzić jak ów zwycięzca, uzurpator racji, który nie przyjmuje do wiadomości
            prostych zasad życia... jak np. "lustro"

            poznałem niedawno osobę, która podobnie jak Ty aniolparys, uważa AA za coś
            niepotrzebnego i kaleczącego ludzi, mówi podobnym do Twojego językiem, radzi
            sobie od 10 roku życia do teraz, robi to tak samo i jest z siebie dumna, ale
            całe lata piła, nie pije nie dlużej ode mnie i nic a nic się nie zmieniła...

            nie znam Ciebie i nie wiem jak Ci jest w życiu, jak Twój spokój ducha, ona jest
            bardzo pokomplikowana i nie ma ani chwili spokoju...
            a ja jednak dzięki AA zaznaje spokoju i pogody ducha, sumienie oczyszczam,
            poznaje swoje cechy charakteru, cel życia, jestem wolny i szczęśliwy - nie na
            własne pojmowanie, na mój rozum... to znacznie coś więcej... ;-)
            • e4ska Nie cierpieć w trzeźwości:) 15.08.06, 23:20
              Nie rozumiem Jarasa - pijak, który ma światopogląd materialistyczny i - wobec
              tego - nie przyjmuje zasad AA
              "tak naprawdę bardzo cierpi, myśląc,
              że to dookoła niego są sami cierpiący i nieudacznicy, którzy nie potrafią sobie
              poradzić jak ów zwycięzca, uzurpator racji, który nie przyjmuje do wiadomości
              prostych zasad życia... jak np. "lustro"".

              Jaras, jako ateistka i materialistka jestem przyzwyczajona do różnych napaści, w
              tym do rzekomych straszliwych mąk, nie mówię o widłach w otchłani. Ale czemu
              nawet w byciu osobą, ktora przestała pić bez wspomagania, mam być nieszczęśliwa?
              Cierpiętników i nieudaczników - niestety - nie cierpię, więc omijam z daleka, bo
              takie cóś lubi się przyssać i wykorzystuje, bierze na litość... a jak juz muszę
              tolerować, to z wielką ostrożnością, nie to, że nie pomogę, ale stawiam sobie
              granice w myśl przysłowia z psem i kością.

              Jakie zmiany byłyby w moim życiu i w życiu Parysa, Cortony, Janu i tysięcy
              innych konieczne? Jeśli ma się wszystko dobrze poukładane, to naprawdę wystarczy
              nie pić, a reszta przychodzi sama - jak każdemu, i dobre, i złe... i jesteśmy w
              miarę szczęśliwi, a własciwie to bardziej szczęśliwi, bo np. do tej pory cieszę
              się, że nie piję, że mi się udało, że dzień mam dłuższy, a noc spokojną, i
              dobrych ludzi wokół, złymi się nie przejmuję, a z butelką się tak nie dało...

              Czemu ta Twoja znajoma nie ma chwili spokoju? Na głodzie fruwa? Dziwne...
              • janulodz Re: Nie cierpieć w trzeźwości:) 15.08.06, 23:46
                Zgłaszam się do apelu i melduję, że pomimo materialistycznego światopoglądu, notorycznego nieuczęszczania na grupy AA, oraz omijania szerokim łukiem zajęć terapeutycznych - czuję się dobrze, mam wszystko poukładane, nie cierpię z powodu nieużywania od ponad trzech i pół lat alkoholu, oraz normalnie żyję i funkcjonuję. I jest mi z tym dobrze.
                Pozdrawiam wszystkich. Dzisiaj znalazłem 18 prawdziwków. Właśnie wróciłem do domu i odpisuję. Jutro też będzie piękny dzień, chociaż nie święto.
              • tenjaras Re: Nie cierpieć w trzeźwości:) 16.08.06, 08:52
                jedną z ważniejszych zasad, którą uczy AA, jest niezależność materialna

                nie jestem przedstawicielem AA, bo musiałbym wziąć na siebie odpowiedzialność
                za zbyt różnych ludzi, nie jestem ani nieudacznikiem, który schował się pod
                skrzydła organizacji, ani nie jestem świętym widzącym tylko duchową czystość AA
                jestem pomiędzy tymi skrajnościami, mówię, że AA nie przeszkadza mi
                wytrzeźwieć, być zdrowym i pożytecznym człowiekiem, nie przeszkodziły mi w tym
                również ćwiczenia terapeutyczne

                uważam za krzewienie własnych słabości wytykanie innym błędów i wypaczeń, nikt
                tu jeszcze nie podejmuje wątków zielonoświątkowców... i dobrze... jest nawet
                religia bazująca na 12 Krokach, Wyznawcy Siły Wyższej - czy jakoś...

                podkreślam taką prostą zasadę jak "lustro" i rozumiem to, że swój do swego po
                swoje, bo świat wokół mnie jest dokładnym odzwierciedleniem mojego wnętrza,
                tego co nim kieruje, zrozumiałem przyczynę swojego alkoholizmu, że tkwi ona w
                poddaniu się emocjom i instynktom, musiałem zaspokajać swoje zachciewanki i
                tłumić sumienie, gasić wrażliwość by przetrwać, ale zrozumiałem, że brnąłem do
                zagłady i zmieniłem kierunek życia, nie stałem się zimnym głazem, nie
                odpisywałbym ;-) wciąż kieruję się emocjami, ale czytam z nich wskazówki,
                podobnie z cechami charakteru, wiem do czego mi służą, jakie cele mi
                przyświecają, kierując się tymi czy innymi czynnikami swojej osobowości, wiem
                co mnie czeka, uczę się tego poprzez coraz głębszy kontakt z samym sobą oraz
                obserwując innych

                na koniec zadanie - znajdź 22 szczegóły różniące przeslanie
                AA od przesłania hawajskich szamanów Huna, dla ułatwienia dodam, że tych
                szczegółów można również się dopatrywać w każdej religii i każdym
                światopoglądzie jaki się nasuwa...
                moim celem jest obalenie podejścia do AA jako organizacji i dodam, dlaczego
                pionierzy AA krytykowali autora pomysłu napisania książki o przesłaniu AA - nie
                da się opisać tego, co dzieje się między ludźmi, kiedy rozmawiają na temat
                zdrowienia z alkoholizmu, warto też pamiętać o wogóle pionierskiej roli AA w
                zdrowieniu z alkoholizmu i zapewniam was, że gdyby Bill znał to forum,
                siedziałby tu najdłużej z nas wszystkich, bo to co tu się dzieje niczym nie
                różni się od tych pierwszych spotkań, tylko że my możemy już korzystać z tego
                70letniego doświadczenia... lub nie...
                • tenjaras że przypomne... 18.08.06, 22:24
                  > na koniec zadanie - znajdź 22 szczegóły różniące przeslanie
                  > AA od przesłania hawajskich szamanów Huna, dla ułatwienia dodam, że tych
                  > szczegółów można również się dopatrywać w każdej religii i każdym
                  > światopoglądzie jaki się nasuwa...
                  • aaugustw Re: że przypomne... 19.08.06, 09:47
                    Cortona, chyba mi sie udzielilo(!?) ;-)) bo zaczne tak:
                    przepraszam, ale wczesniej nie moglem odpowiedziec na Twoje pytanie.
                    Bylem na Mityngu AA, wrocilem pozno i nie zagladalem juz do kompa.
                    (do rzeczy):
                    Prawda to to, co najmniej chcemy slyszec. ;-))
                    (a powazniej):
                    Tolstoj powiedzial: “Prawde zrozumie ten, kto wprowadza ją w czyn”
                    A inny powiedzial:
                    “Prawda to nie nauka ani wiedza, lecz droga I zycie”. – (C. Hilty)

                    Nie mozna jej mylic z wiekszoscia (glosow). Ona zaczyna sie od dwoch.
                    A…
                    • aaugustw Re: że przypomne... 19.08.06, 11:00
                      Addi napisal, cyt.:
                      > “Masz na mysli islam, dzihad i Allaha? “ <
                      ____________________________________________________-
                      Nie. To sie nazywa oslepienie!.
                      (niektorzy nazywaja to - nieslusznie, wg. mnie - glupota) ;-))
                      Lucyfer, inaczej; „niosacy swiatlo“ powoduje to, ze
                      ludzie garna sie do niego jak te cmy.
                      Prawda jest scisle zwiazana z Miloscia, z czynieniem
                      dobra, ze sluzba na zewnatrz, a droga ta prowadzi do
                      prawdy, do wnetrza... (czyt. sens zycia)!
                      A...
                      Ps. Czy to duchowosc!?
                      • aaugustw Re: że przypomne... 19.08.06, 11:05
                        > "No bo chyba nie chodzi Ci o to, ze pieniadz- bog
                        system- kaitalizm prawda- g. prawda:)
                        ?
                        ____________________________________________________.
                        Gola prawda nie jest modna.
                        A...
            • tenjaras Re: Terapia a duchowosc... 16.08.06, 09:13
              nasunęło mi się jeszcze takie obrazkowe porównanie...

              gdyby moje życie polegało na układaniu pasjansów to mój zyciorys do tego czasu
              bardzo by je pobrudził, mógłbym się cieszyć, że karty wyschły i już się nie
              uszkadzają namoczone, można układać dalej...

              o sobie bym powiedział, że zauważyłem jak są brudne, wiec zmieniłem talie na
              nówkę, zauważyłem, że mam brudne dłonie więc poszedłem je umyć, tam okazało
              się, że brudne są i moje dłonie i przedramiona, całe ręce, rozebrałem się i
              wlazłem do wanny, wyprałem ciuchy...
              wszystko by powrócić do czystej talii kart, użyłem narzędzi, które oferuje
              świat, mydło, woda, wanna, szampon, pralka, proszki, sznury, żelazko bo nie
              jestem kot, nie potrafię się sam wylizać...
              • cortona Re: Moja terapia internetowa 16.08.06, 11:45
                Nie zaglądałam tutaj przez kilka dni i proszę, znowu dzieje się coś ciekawego.
                Od razu wyjaśnię, że nie mam zamiaru nikogo namawiać do żadnej kuracji przez
                internet, ale myślę, że mnie pomogło czytanie tego forum.
                Pomogły mi wszystkie informacje. I te od osób przechodzących przez tradycyjną
                terapię i od osób, które poradziły sobie same.
                Tak długo bombardowałam swoją psychikę wiadomościami o alkoholiźmie i tak
                poważnie chcę rozprawić się z tym problemem, że chyba pojawił się u mnie jakiś
                odruch warunkowy. Myślę o alkoholu i zapala mi się czerwone światło: nie wolno -
                śmiertelne niebezpieczeństwo! Nie wspominam kieliszka metaxy jako raju
                utraconego, wręcz przeciwnie, myślę, że dla mnie to straszne świństwo.
                Nie filozofuję na temat nie picia, nie twierdzę też, że już jestem już
                całkowicie zdrowa, ale i nie chcę martwić się na zapas, co będzie kiedy dopadnie
                mnie nieodparta ochota na alkohol ( mam nadzieję, że nie dopadnie ).

                Bardzo dobrze, że są różne metody radzenia sobie z problemem alkoholizmu.
                Ja trafiłam na to forum przypadkowo i na tyle wcześnie, że chyba intensywna
                psychoterapia nie jest mi jeszcze potrzebna.
                Sama wytyczyłam sobie kierunek: chcę nie pić.
                Zmierzam do tego celu małymi kroczkami. Staram się nie przejmować potknięciami,
                bo zauważam, że tych potknięć jest coraz mniej.

                Pozdrawiam wszystkich i dziekuję, choć oczywiście nie rozstaję się z Wami, bo
                jesteście mi potrzebni:))
                • addicted1 AA 16.08.06, 14:59
                  Skoro mowa o AA, dorzuce 3 grosze.

                  Co mnie lekko drażni w AA to rozziew między deklaracjami i faktami.
                  Między tym co się niby mówi, a tym co się naprawdę mówi.

                  Np.- gdy ciagle podkresla sie, ze jest to calkiem dobrowolne, ze mozna
                  przychodzic ile i kiedy sie chce, a za chwile, ze "zaleca sie" chodzic 90 na 90
                  i ze jak sie nie chce to tym bardziej trzeba isc.
                  Barziej liczy się to, co miedzy wierszami niz to co widac.
                  Z tym ciezko merytorycznie dysklutowac, bo formalnie wszystko jest ok.\
                  Mozna powiedziec "nikt nie przymusza, nikt nic nie kaze", ale w praktyce
                  przymusza i każe.

                  Jak ktos za bardzo mysli i jest zbyt dociekliwy- jak ja- to ten rozziew jest
                  drazniacy i zniechęca.

                  Sam program AA jeet pewna proozycja ktora mozna przyjac lub nie, wg. mnie jest
                  propozycja interesujaca, acz trudna. i nie dla kazdego.
                  Ale wlę, gdy przekaz idzie wprost.
                  Mimo, ze sam czesto moam, ale to juz inna bajka.
                  • addicted1 Re: AA 16.08.06, 15:02
                    oczywiscie nie napisalem puenty.

                    Teraz:
                    Program AA proponuje program duchowy sugerując, że bez niego sie nie da.
                    Jest dla agnostyów i ateistów, ale takich, któzy chcą sie "otworzyć" na
                    nawrócenie. takich, którzy "na razie"nie moga uwierzyc.
                    Liczy sie to, ze kiedys tam uwierza. I tu jest sedno-Więc tak naprawdę nie ma
                    wyboru, jest dla wierzacych oi osób bez swiatopoglądu, ale nie dla
                    niewierzacych.
                    • addicted1 Re: AA 16.08.06, 15:44
                      Dodam jeszcze, że sam szef osrodka uzaleznien, w ktorym bylem, powiedzial
                      kiedys, ze w AA sa uczesticy i bywalcy, a tych drugich jest wiekszosc.
                      Uczestnicy- to sa Ci, ktorzy pracuja na 12, a bywalcy- przychodzą pogadac.

                      12 krokow jest calosciowa koncepcja, ktora mozna w calosci przyjac i powiedziec
                      ze sie ja realizuje,
                      albo mozna brac co sie chce, ale wtedy nie mozna mowic, ze sie ja realizuje.
                      Wtedy koncepcje sie jako calosc odrzuca, chociaz sie z niej korzysta. Inaczej
                      to jest obluda lub głupota.
                      Tak jak będac katolikiem nie mozna uprawiac seksu przed slubem i nie wolno sie
                      onanizowac- jezeli ktos to swiadomie robi i mieni sie wyznawca tej religii to
                      klamie jak pies.

                      Na mityngach jest wielu takch, ktorzy cos tam wyciagna sobie z tych 12 krokow,
                      i chca byc "wzorami do nasladowania" i uwazaja sie za lepszych, bo oni s z AA
                      itp.
                      I często mówią o "duchowosci" w majestacie AA i z nastawieniem, ze to ze mowia
                      to w AA dodaje ich slowom powagi i znaczenia. Dla mnie bullshit.
                      Tacy ludzie wypaczaja slowo duchowosc jak Rydzyk wypacza Chrzescijanstwo.
                      • aaugustw Re: AA 16.08.06, 21:10
                        Nie mialem czasu, aby napisac wczesniej. Tyle ciekawych rzeczy sie nazbieralo.
                        Na wiele poruszonych tutaj tematow patrze inaczej…
                        Z wieloma nie moge sie zgodzic…
                        Podam tylko pare przykladow, na ktore nie pozostane gluchy, np.:

                        > “Cialo jest materia, a materia nie potrafi czuc, myslec, ani przypominac
                        sobie.
                        To jest zalozenie religijne. „ <
                        ____________________________________________________________________.
                        Do tej pory bylem przekonany, ze nauczylem sie tego w komunistycznej
                        szkole podstawowej, na lekcji fizyki…! ;-))

                        Albo: list otwarty Eski, w ktorym ona poucza na koncu Jerzego, (cyt.):
                        > “...Jerzy, co Ty pi.......sz??? “ <
                        _________________________________________________________________________-
                        I mialaby racje, gdybym nie przeczytal (poza jej przytoczonymi slowami) inne
                        jeszcze slowa, ktore napisal Parys, a ktore ona wyciela jak za czasow komuny…

                        Ucz sie Jerzy, to dopiero sex - to dopiero pie.....nie!!!

                        Pozdrawiam: A... i wracam do tematu w nastepnym mailu
                      • aaugustw Re: AA 16.08.06, 21:34

                        (Adi napisal):
                        > „Program AA proponuje program duchowy sugerując, że bez niego sie nie da.
                        Jest dla agnostyów i ateistów, ale takich, któzy chcą sie "otworzyć…“ <
                        __________________________________________________________________________.
                        Ja caly czas myslalem, ze to program dla takich, ktorzy chca trzezwiec! ;-))
                        Adi, uwazam ze dzieki Tobie to forum jest aktywne…!
                        To dzieki Twojemu biegunowi przeciwnemu, przyciagasz innych swoja postawa! ;-))
                        Ale tak to juz jest na tym swiecie wszystko jest dwubiegunowe, (ma dwa
                        bieguny "+" i "-"), miedzy ktorymi miesci sie to pole dzialania, w ktorym
                        wszystko buzuje! ;-))
                        Zreszta caly wszechswiat jest tak zbudowany. Tym Silom (czy tej Sile, w ktora
                        Ty nie wierzysz), kazdy jest wydany. To sa te reguly duchowe, ktorym kazdy
                        podlega; czy on chce, czy nie! Czy on w nie wierzy, czy nie !
                        (przyplyw-odplyw, dzien-noc, kobieta-mezczyzna, dobro-zlo, itd.).
                        Ah, zmeczony jestem dzisiaj. Wystarczy.
                        Spokojnej nocy, zyczy: A...
                        Ps. Adi, jak mozesz pisac, ze nie wierzysz. Przeciez Ty wierzysz w to...!
                        Nie ma ludzi niewierzacych...!
                        Wybierajac sie w podroz z punktu "A" do "B", wierzysz ze tam dotrzesz - albo !?
                      • janulodz Re: AA 16.08.06, 22:40
                        Addi
                        A co Ci szkodzi brać z życia to co najbardziej Ci pasuje. Wybierz sobie swoje kroki, uprawiaj seks przed ślubem,z braku laku onanizuj się, żeby rozładować napięcie, rób to na co masz ochotę i weź w końcu wysmarcz nosek, wyrzuć pieluszki i zaszalej. Tylko się nie upijaj. Wydoroślej. Czegos sie tak uczepił tej koncepcji, która ci nie odpowiada. Nie zmienisz jej, daj sobie spokój i rzuć te rozważania pseudofilozoficzne. Kup sobie np puzon, weż głęboki wdech i dmuchaj. Czujesz bluesa?
                        • addicted1 Re: AA 17.08.06, 15:36

                          Ja jestem obecnie zakladnikiem swoich poprzednich postw i co bym nie powiedzial
                          to jest odbierane jako pretensje i zale.
                          Prosze patrzec czasem na moje wpisy jak na zwyczajny poglady.

                          Wiem o co Ci chodzi Janu, ale zle mnie tym razem odebrales.

                          Tym razem pialem o zwyczajnej obludzie i podalem przyklad "katolikow".

                          Chyba mosze zmienic login, bo juz nic nie moge napisac normalnie, tylko wszezie
                          doptarujecie sie zalu, rozterki czy proby walki z wiatrakami.

                          a ja sobie po prostu wyrazilem swoja opinie.

                          Wyjanie, ze w tym wpisie chodzilo mi to, ze jak sie realizuje caly program AA,
                          nei wybiorczo, to mozna powiedziec ze sie jest Aowcem. A jezeli tylko sie lazi
                          na mityngi i ierze co chce to sie nie realizuje 12 krokow.
                          I tyla.
                          Az i tylko

                          • janulodz Re: AA 17.08.06, 19:14
                            Przyznaję, że ja tego mistycyzmu też nie rozumiem, ale z nim nie walczę, ani go nie używam, bo mi do niczego niepotrzebny.
                            Tak samo nie czuję wewnętrznej potrzeby akceptacji wszystkiego, co robię, myślę i czuję.
                            Staram się być sobą. I czasami popadam w konflikt z otoczeniem, ale nie robię z tego tragedii.
                            Chciałem Ci dać do zrozumienia, że czas coś zmienić w Twoim postępowaniu. A Ty się tylko tłumaczysz i szukasz winnych.
                            Całego Swiata nie zmienisz niestety. (kolejny truizm)
                            Spróbuj zmienić trochę siebie (kolejny banał)
                            • addicted1 Re: AA 17.08.06, 20:22
                              Tak Panie Janulodz, rozumiem.
                              Ja bardzo wolnymi krokami dochodze do spostrzezen o ktorych mowisz.
                              Szukam winnych, bo umamilem sobie w glowce ze ja cos musze.

                              A skoro musze to znaczy ze ktos mnie zmusza, no to musze go pogonic:)

                              Niby jestem liberalem ( w sensie obyczajowym, nie do konca ekonomicznym),
                              ale mam pokodowane w glowie takie "przymusy".
                              Czekaj, na kogo by tu zwalic.
                              AAA, to przez komunistow:)


                              To, ze za duzo sie tlumacze wynika z tego samego- z tego wbitego do lba
                              przekonania jakby ktos mial naturalne prawo do ingerencji w moje zycie a ja go
                              musze przekonac, by nie ingerowal, by z tego swojego prawa nie skorzystal.
                              Glupie, ale ciezko mi tego nawyku myslowego sie pozbyc.
                              ale probuje.
                    • cortona Re: AA 16.08.06, 15:45
                      Adi, na tym forum jest wielu ludzi, którzy znaleźli swoją drogę i pokazują ją
                      innym. I są marudy, takie jak Ty, a wcześniej ja, które nie wiedzą czego chcą.
                      Ty jesteś pogubiony totalnie i naprawdę musisz zrobić ze sobą porządek.
                      Zacznij chodzić mocno po ziemi i nie filozofuj, bo Twoja filozofia do niczego
                      się nie nadaje. To nie jest zresztą filozofia tylko dowód na to, że nie dajesz
                      sobie ze sobą rady. Prócz oddziałów odwykowych są jeszcze jakieś oddziały
                      leczenia nerwic, więc może tam by Ci pomogli? Na moje oko cierpisz na megalomanię.
                      • aaugustw Re: AA 16.08.06, 21:31
                        Wiecie, kiedy w dalszej czesci przeczytalem o tym, jak dzielnie radza sobie
                        niektorzy ludzie sami z ta choroba alkoholowa, przez moment zwatpilem.
                        Pomyslalem sobie: "jak to!? - ja tak wierzylem w statystyki terapeutyczne,
                        ktore mowia ze tylko jeden (1) alkoholik, na iles tam tysiecy (nie pamietam juz
                        dokladnie ile?), potrafi sobie sam pomoc, a tu, na tym forum co drugi daje
                        sobie rade!!! Albo te statystyki sa do bani, albo ktos probuje mnie
                        tu “wysledzikowac”, albo ci, ktorzy tak pisza sami sobie robia w gacie,
                        przypisujac sobie sukcesy, ktorych nie maja !?.
                        Jezeli tak, to tutaj, na tym forum okolo 90% wszystkich "ladys"
                        i "gentelmanow", ktorzy podaja sie, jako tzw. chorzy alkoholicy mnie klamia!!
                        Czy nie chodzi tu czasem o zwyczajnych pijakow, ktorzy ot, po prostu tylko
                        naduzywali alkoholu!? i towarzysza nam, alkoholikom ?

                        Pozdrawiam:
                        A...
                        • kylly Re: AA 16.08.06, 21:44
                          hmmmm :) a ja mam wrażenie że nikt nie kłamie :) a i z tym 90 %
                          przesadziłeś...jest parę osób które radzą sobie same i ok :) parę które
                          zdecydowanie polecają aa (hehe w tym i ja :) choć przyznam że teraz jestem na
                          mitingu nie cześciej niż raz na miesiąc...parę osób które w ten czy inny sposób
                          związały się z ruchami religijnymi...parę które oparły swą trzeźwość
                          na "permamentnej" terapii czyli tak jak w świecie realnym...aa nie ma monopolu
                          na trzeźwienie...choć z drugiej strony (to też wiem po sobie...) na początek
                          (hmmm tak circa ze 6 lat :))) jest zdecydowanie lepsze niż inna
                          forma "leczenia"
                          pozdrówka
                          • janulodz Re: AA 16.08.06, 22:30
                            Kylly!!!
                            Jestem pod wrażeniem :)))
                            Pozdrawiam
                            Janu
                            • kylly Re: AA 17.08.06, 08:36
                              hmmm :)))
                              pozdrawiam
                              • aaugustw Re: AA 17.08.06, 11:52
                                Dziekuje Kylly - pozdrawiam!
                                Zaoszczedziles mi duzo czasu, ktorego mam teraz bardzo malo...! :-((
                                Taka mala refleksja:
                                Popatrz to jednak prawda:
                                "Uderz w stol... - zgadnij kto sie odezwal!?
                                same "drobnopijoczki" ;-)) (odpowiedz przyszla sama!)
                                A...
                                Ps. Cortona, badz - prosze - dalej z nami. Sokowirowka ma bardzo
                                duzo wspolnego z duchowoscia...! ;-)) ale to juz innym razem.
                                • e4ska Ponury Żniwiarz czyli kryterium ostateczne 17.08.06, 13:23
                                  Auguście, czas nie zając:))) to po pierwsze..
                                  a po drugie: sam jesteś drobnopijoczek... kto się tak przezywa, ten się sam
                                  nazywa itd., no może lepiej drobnoalkoholiczek. Wiesz dlaczego jesteś drobny? bo
                                  prawdziwy pijak, alkoholik z jestestwa swego całego i duchowości swej, nigdy nie
                                  przestanie pić!!! Jedynym kryterium jest w tym przypadku śmierć. Wszystkie
                                  diagnozy, teradiagnozy czy autodiagnozy są pseudodiagnozami, obojętnie, czy
                                  stawiasz je znaczonymi brudem kartami, czy umyjesz talię jak to Jaras uczynił.
                                  Umarłeś - a więc byłeś. Wiadomo i kropka.
                                  Forumowicz Takiowaki, zapił ostatecznie dnia ......., przeżył lat 96, 3 terapie
                                  zamknięte 8-tygodniowe, 5 terapii zamkniętych 6-tygodniowych, 17 grup wstępnych,
                                  11..., 6...., 4...., 2...., 999 mityngów.... W żalu pozostaje wdzięczny zespół
                                  terapeutów, wytwarzacz świec z żoną i dziura budżetowa.

                                  I to jest pijak, Auguście, a my to aby takie wybraki:(((
                                  • addicted1 statystyki 17.08.06, 15:43
                                    czytalem w wielu zrodlach, ze sa 3 grupy po okolo 33 procent populacji
                                    (alkoholikow):
                                    pierwsza- udaje sie utrzymac abstynencje i ew. tzezwiec trwale
                                    druga- udaje sie organiczyc picie, ale nie udaje sie calkiem przestac
                                    trzecia- rownia pochyla w dol i smierc.






                                  • aaugustw Re: Ponury Żniwiarz czyli kryterium ostateczne 17.08.06, 18:27
                                    > “Wiesz dlaczego jesteś drobny? bo prawdziwy pijak,
                                    alkoholik z jestestwa swego całego i duchowości swej, nigdy nie
                                    przestanie pić!!! Jedynym kryterium jest w tym przypadku śmierć.” <
                                    _____________________________________________________-
                                    Czemu Ciebie to tak zabolalo – Eska?
                                    Nie pisalem przeciez tych slow do Ciebie. Nie chcialem Cie tez urazic!
                                    Nie wiedzialem, ze Ty tutaj nam tylko kibicujesz…!
                                    Ale pomimo tego masz duzo racji oceniajac mnie, (np.) kiedy
                                    piszesz, ze nigdy nie przestane pic (jako alkoholik).
                                    Zgadza sie! Ja pije codziennie dalej !!! z ta mala roznica, ze dzisiaj
                                    jest to: Kawa, herbata, soki , woda (lekko gazowana), czasami cola
                                    Bron Boze alkohol !.
                                    Masz racje takze, (jezeli myslimy o tym samym), ze „jedynym
                                    kryterium jest w tym przypadku smierc“.
                                    Tak, ja wiem o tym. Jako facet, ktory dotkniety jest choroba
                                    alkoholowa nie moge tego za zycia sam juz zmienic. Ta choroba
                                    jest ze mna, przy mnie i we mnie, az do smierci...
                                    Z tym pogodzilem sie juz dawno, w momencie kiedy z abstynenta
                                    zaczal rodzic sie trzezwiejacy czlowiek – na dwoch nogach…! ;-))
                                    Pozdrawiam: A…
                                    • e4ska Re: Ponury Żniwiarz czyli kryterium ostateczne 17.08.06, 22:31
                                      Kiedy mnie, Auguście, wcale nie zabolało... ja tam mogę być drobną pijaczką, w
                                      pewnym sensie bym wolała, ale jestem alkoholiczką i czym się przejmować... bo z
                                      drugiej strony - gdybym nie była, to bym nadal marnowała czas na trunki, a życie
                                      jest zbyt piękne, żeby je mącić gorzałą.

                                      Natomiast chodzi mi o to, że nie ma żadnych jasnych kryteriów rozpoznawania
                                      alkoholizmu. Dla mnie jeden aspekt pozostaje ważny i wystarczający: zaczynasz,
                                      skończyć nie możesz, żadnej radości z picia, czysta rozpacz, i przymus, i
                                      bezsilność, i lęk... no właśnie tak wygląda szambo, o którym już wcześniej
                                      pisaliśmy. Myślałam kiedyś, że gdyby mi rozpuścili w gorzale strychninę, to i
                                      tak bym wypiła... Ponury Żniwiarz byłby najbardziej pożądany - żeby tylko
                                      przybył szybko i bezszelestnie.

                                      A co do soków i napojów: Auguście, mamy szczęście, my trzeźwi czy, jak Ty
                                      powiedziałbyś, trzeźwiejący. Teraz jest tyle napojów do wyboru, że ja testuję
                                      ciagle nowe... no, robię to samo, co kiedys z winem i wódką, będę koneserką
                                      napojów bezalkoholowych... ale coli ani ani, i podobnych jej paskudztw;)

                                      Cortona pisze tutaj o marchewce... ciekawe, że kobiety chyba mają podobny sposób
                                      zapominania o alkoholu. Wiesz, Corti, że ja od zeszłego roku prawie bez przerwy
                                      robię sobie takie śmieszne soki w zabytkowej sokowirówce - najczęściej marchew,
                                      jabłko, z selerem to na odchudzanie dobre, w zeszłym roku jeszcze z dynią,
                                      nieraz nawet z buraczkiem... Ładny odcień skóry jest po marchwi, żaden
                                      fioletowy:))), taki złotawy... Acha, i wiesz, ze trzeba to popijać z oliwą albo
                                      z olejem, żeby karoten się przyjął:) Jak się bierzesz za soki, to już czasu nie
                                      starcza na wino... i trzeźwość, niepytana, sama wchodzi bramą;)
                        • aniolparys Re: AA 16.08.06, 22:13
                          Te cholerne pijoki. Wszędzie ich pełno. Nawet na porządnym alkoholicznym forum
                          się pchają.
                        • e4ska Dlaczego takie informacje??? 16.08.06, 23:06
                          Auguscie, jesli napisałes prawdę:
                          "statystyki terapeutyczne,
                          ktore mowia ze tylko jeden (1) alkoholik, na iles tam tysiecy (nie pamietam juz
                          dokladnie ile?), potrafi sobie sam pomoc"
                          powiedz, a napisz właściwie: jaka, według Ciebie, jest przyczyna
                          rozpowszechniania podobnych wiadomości przez terapeutów? Bo ja też sie co chwile
                          z tym spotykam, taka jest zresztą 100-procentowa opinia ludzi wiernych terapiom.
                          Nikt sam nie wyszedł z alkoholizmu... czynnego - dodam. Więc - dlaczego,
                          Auguście? Jak myślisz?
                          • aniolparys Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 17.08.06, 06:29
                            Nie poznaję Cię Eska. Zwykle taka zaczepna nie jesteś. Nie spodziewasz się chyba
                            uczciwej odpowiedzi na swoje pytanie?
                            August nie podejmuje dyskusji. August wie. Może bardziej wierzy, niż wie.
                            Wierzący w Boga nie będzie sprawdzał w internecie, czy Bóg istnieje. Tak samo
                            August. Jego wiedza jest mu do czegoś potrzebna. Jest pewna grupa ludzi, którzy
                            dobrze się czuje w oblężonej twierdzy. O takich ludziach myślałem pisząc kiedyś
                            o agresywnej uzurpacji na prawdę objawioną. August odmówi Ci nawet prawa
                            korzystania z zaszczytnego miana alkoholika. Nie możesz precież nic wiedzieć o
                            alkoholiźmie, jeśli w życiu nie byłaś na mitingu.
                            • cortona Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 17.08.06, 08:15
                              Według mnie odpowiedź na pytanie o statystyki jest prosta. Badania przeprowadza
                              się na osobach, które zgłaszają się na leczenie. O tych, którzy cichutko, ale
                              skutecznie walczą ze swoim pijaństwem nikt nie wie.
                              Jerzy, nie strasz jakąś sześciolatką. Kto może wiedzieć co będzie za sześć lat?

                              Tak sobie myślę, że może niepotrzebnie zabieram głos wśród osób, które musiały
                              odbyć naprawdę długą drogę do trzeźwości. Może sprawiam wrażenie piranii, która
                              żeruje na cudzych trudnych doświadczeniach. Mogę Was zapewnić, że absolutnie i
                              nigdy nie mam poczucia wyższości. Wręcz przeciwnie. Jestem przekonana, że gdybym
                              dotarła tam gdzie byliście Wy, to nie udało by mi się już zawrócić.

                              Teraz czuję się, jakbym zakończyła jakiś etap.
                              Długo trwało, zanim przestałam opłakiwać alkoholowe przyjaciół rozmowy, zanim
                              przekonałam się, że alkohol wcale nie ubarwia mojego życia.
                              Skończyły się sobotnie kace i środowe samotne picia.
                              Jeszcze czasem na myśl o alkoholu coś mnie tam zakręci, szczególnie gdy czuję
                              się nie najlepiej, ale znalazłam rozwiązanie. Zainwestowałam w sokowirówkę.
                              Robię sobie sok z marchwi, selera naciowego i jabłek, i dostaję takiego
                              przyspieszenia, że przestaję mysleć o innych dopalaczach.
                              • cortona Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 17.08.06, 08:24
                                I na jakiś czas dam Wam sposób, bo czuję, że mówię nie na temat. Tu miało być
                                o duchowości, a ja wyskakuję z sokowirówką:))
                                • cortona Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 17.08.06, 08:28
                                  cortona napisała:

                                  > I na jakiś czas dam Wam spokój, bo czuję, że mówię nie na temat. Tu miało być
                                  o duchowości, a ja wyskakuję z sokowirówką:))

                                  Tak miało być:))
                                  • aaugustw Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 17.08.06, 18:03
                                    Sokowirowka to urzadzenie elektryczne.
                                    Aby zamienic jakis trojwymiarowy owoc
                                    w zdrowy, zyciodajny plynny sok, musi
                                    on najpierw sie tam znalezc.
                                    Tam, w tym wnetrzu zadziala na niego
                                    pewna, nieznana mi sila z zewnatrz,
                                    ktora choc niewidoczna i niedotykalna,
                                    bez smaku, koloru i zapachu spowoduje
                                    zmiane jego postaci, jego formy…
                                    A dzieje sie tak dlatego, ze uwierzylem
                                    w te niewidzialna sile, zwana; elektrycznoscia…
                                    A...
                                    • janulodz Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 17.08.06, 18:37
                                      Prąd elektryczny to uporządkowany ruch elektronów. Żadna tam mistyczna siła. A namacalna jak najbardziej. Spróbuj dotknąć tych dwóch kabelków, które wystają z gniazdka. Tylko na serio tego nie rób, bo ci dusza odleci.
                                      " Z prądem obchodź się udolnie, bo inaczej cię pi.....ie"
                                      :)))
                                      • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 17.08.06, 21:18
                                        Janu, przyznaj sie, ile dzisiaj wypiles !?
                                        Co Ty wypisujesz !? ;-))
                                        Najpierw mi wmawiasz, ze nie znam sie na pradzie, mimo ze sam o tym pisze.
                                        Potem zmieniasz raptownie sens i balakasz o jakims mistycyzmie (!?), zeby na
                                        koncu stwierdzic, że czas coś zmienić w moim postępowaniu i ze sie tlumacze i
                                        szukam winnych. (?).
                                        Janu, jakich winnych? Czego winnych? Przed kim sie tlumacze? Co mam zmienic?
                                        Ja dorosly juz chlopczyk, ktory dzieli sie z Toba tylko swoim doswiadczeniem.
                                        Te zalete wynioslem z AA. Tam mozna tylko pisac (mowic) o sobie. A Ty nazywasz
                                        to tlumaczeniem sie. Uwierz mi, ze tylko wtedy moge sie zmienic, kiedy mowie o
                                        sobie. Sprobuj raz o sobie napisac i nie podpierac sie przy tym innymi.
                                        Kiedys potrafilem mowic miesiacami o innych…
                                        Na forum jestem dopiero pare dni. Nigdy nie bralem udzialu w czyms takim. Nie
                                        masz pojecia jak trudno mi pisac dzis nie o sobie…
                                        A...
                                        • janulodz Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 17.08.06, 21:58
                                          Auguscie.
                                          Żeby nie było wątpliwości zwracam się do Ciebie po imieniu. O prądzie to była odpowiedź na Twoje uduchowione opisy działania sokowirówki. Natomiast druga część Twojego postu świadczy ,że odebrałeś dla siebie moje rady skierowane do Addiego. Addi odczytał je prawidłowo, a Tobie coś się chyba pomieszało.
                                          Trochę uważniej czytaj. I nie przenoś na to forum AA owskich zasad. My tu przede wszystkim mówimy ZE SOBĄ, a nie tylko o sobie.
                                          • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 17.08.06, 22:42
                                            > "Trochę uważniej czytaj. I nie przenoś na to forum AA owskich zasad. My tu
                                            przede wszystkim mówimy ZE SOBĄ, a nie tylko o sobie. " <
                                            _______________________________________________________________-
                                            Przepraszam Janu za moja nieuwage, a powyzsza wskazowke wzialem
                                            sobie do serca i... przestrzegania! ("wejdziesz miedzy wrony...")
                                            A...
                                            • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 17.08.06, 22:50
                                              (autotest) ;-))
                                              Czy slyszeliscie o tym, ze chorobe alkoholowa mozna zatrzymac:
                                              "prawda" i "pokora"? (wartosci moralne/duchowe).
                                              A...
                                              • addicted1 Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 13:29
                                                Czy slyszeliscie o tym, ze chorobe alkoholowa mozna zatrzymac:
                                                > "prawda" i "pokora"? (wartosci moralne/duchowe).
                                                > A...

                                                Jakis czas temu bylem na Debacie Tischnerowskiej pt "czym jest prawda?"
                                                Dyskutanci, wsrod nich m.in prof Kolakowski przez 1.5 godziny o tym mowili.
                                                Bylo 5 profesorow i kazdy mial inny punkt widzenia:)

                                                A w literaturze AA wszystko jest takie proste...
                                                Prawda to prawda. I kwita.
                                                czy to nie budzi w Was niepooue (Was Aowcy i Was nieAowcy)?

                                                Gdyby AA zostalo wynalezione u zarania ludzkosci to ludzkosc dzis mialaby jeden
                                                system, jedna prawde i jednego Boga. Moze byloby lepiej?

                                                (taka maks. zlosliwosc z mojej strony, celowo troche wyolbrzymilem i
                                                wypokraczylem aby dodac pikanterii).
                                                • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 15:19
                                                  > "Gdyby AA zostalo wynalezione u zarania ludzkosci to ludzkosc dzis mialaby
                                                  jeden system, jedna prawde i jednego Boga. Moze byloby lepiej? " <
                                                  ___________________________________________________________________.
                                                  Addi, alez ludzkosc ma to wszystko co napisales...!
                                                  (jeden system, jedna prawde i jednego Boga.)
                                                  A...
                                                  Ps. Bardzo lubie prof. Kolakowskiego, ktory mieszka na stale w Londynie,
                                                  byl tez doradca papieza Jana Pawla II

                                                  • addicted1 Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 19:33
                                                    Addi, alez ludzkosc ma to wszystko co napisales...!
                                                    > (jeden system, jedna prawde i jednego Boga.)

                                                    Masz na mysli islam, dzihad i
                                                    Allaha?
                                                  • addicted1 Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 19:34
                                                    Addi, alez ludzkosc ma to wszystko co napisales...!
                                                    > (jeden system, jedna prawde i jednego Boga.)


                                                    No bo chyba nie chodzi Ci o to, ze pieniadz- bog
                                                    system- kaitalizm
                                                    prawda- g. prawda:)
                                                    ?
                                              • cortona Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 13:43
                                                Z sokowirówką jest taki problem, że po jej użyciu powstaje spory bałagan.
                                                Po spożyciu alkoholu najwyżej wyrzuca się butelkę i myje kieliszek.
                                                Nie zmuszam się więc codziennie do robienia soku, bo to ma być przyjemność,
                                                a nie kara.

                                                Co do duchowości, to uważam, że w nadmiarze jest ona szkodliwa.
                                                Ja, i pewnie Eska też, jesteśmy z pokolenia dla którego w okresie dorastania
                                                jedynym dostępnym luksusem była kultura, a korzystanie z kultury wysokiej próby
                                                dawało poczucie przynależności do elity. Pamiętasz Esko te konfrontacje filmowe,
                                                "Stalkera" Tarkowskiego, filmy Bergmana, Passoliniego, te projekcje bezdebitowe
                                                w Szkole Filmowej, literaturę drugiego obiegu.
                                                Panienki z naszego pokolenia były bardzo uduchowione, wręcz egzaltowane.
                                                Alkohol do takich odfruwających artystycznie dusz bardzo pasuje.
                                                Ja się już nafruwałam. Teraz podoba mi się gdy patrzę na świat racjonalnie.
                                                I uważam, że racjonalność pozwoli mi w końcu pozbyć się nałogów ( jeszcze te
                                                cholerne papierosy ).
                                                I nie oczekuję od siebie, że przemiana nastąpi u mnie natychmiast, jak
                                                u Świętego Pawła - poprzez omdlenie i olśnienie.
                                                • addicted1 Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 14:15
                                                  Niektorzy ludzie przez "uduchowienie" rozumieja wlasnie pewna forme snobizmu-
                                                  taka swiadomosc poznania prawd niewidzialnych dla innych.
                                                  Tego typu "klimaciarze" tez mnie zniechecali skutecznie przez wiele lat do
                                                  pjecia duchowosci.
                                                  Az jeden nomen omen ksiadz pokazal mi, ze tu chodzi o cos innego.
                                                  Teraz jak czytam wywiad z kims w gazecie, to widze, czy jest uduchowiony czy nie:)
                                                  NP. ostatnio czytalem z Keanu Reevesem i on jest:)
                                                • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 15:26
                                                  Cortona !
                                                  Ja nie znam bardziej racjonalnego faceta od siebie samego !
                                                  Widzisz, podejrzewam nawet, ze gdybys byla tak daleko juz w swym
                                                  rozwoju osobowym, nie mialabys dzis takze juz problemow z papierosami!
                                                  A...
                                                  • cortona Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 15:45
                                                    Wiedziałam, że tymi papierosami to sobie nagrabię. Często mam wątpliwości co do
                                                    swojej tzw. "duchowości". I nawet tym pisaniem odsłaniam sobie czasem swoją duchową
                                                    bylejakość. Ale żebym wierzyła w cuda, że jak pójdę na terapię, to jakiś pan
                                                    psycholog mnie uduchowi jak trzeba? Albo się jest fajnym człowiekiem albo się
                                                    nie jest. Nie będę rozwijała tematu, żeby się znowu nie zdołować.
                                                  • aaugustw Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 16:08
                                                    > „Nie będę rozwijała tematu, żeby się znowu nie zdołować.“ <
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    Cortona: Dlaczego sie boisz otworzyc siebie?
                                                    Uwierz, ze choc czesto ona boli, tylko „Prawda moze nas wyzwolic“.
                                                    (Uoi, chcialem racjonalnie, a zabrzmialo biblijnie. Znowu odstraszy ludzi):-((
                                                    A...
                                                  • cortona Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 18:08
                                                    August, otwieranie się i wywlekanie swoich słabości jest jednak niestrawne.
                                                    A już w wykonaniu osoby w wieku prawie podeszłym, to czysta turpistyczna
                                                    pornografia. Trochę pocieszam się oglądając filmy Woody Alena, bo u niego to
                                                    właściwie wygląda zabawnie.
                                                    Czytając to, co piszą zwolennicy terapii odwykowych, odnoszę wrażenie, że
                                                    terapia pozbawia dystansu do siebie. Wszyscy twierdzą, że odkryli jakąś
                                                    tajemniczą prawdę i oto kroczą drogą tej prawdy. Zastanawiam się jaka to może
                                                    być prawda i czego dotyczy? Bo przecież wiadomo powszechnie, że nadużywanie
                                                    alkoholu jest złe, czynienie drugiemu co tobie niemiłe - złe, wstrzemięźliwość
                                                    - dobra, chojność - czasami.
                                                    Więc jeśli napisałeś słowami biskupów, że "tylko prawda może nas wyzwolić", to
                                                    napisz,proszę,jaka to prawda. Bo ja twierdzę, że liczy się tylko i wyłącznie
                                                    siła charakteru, której niektórym, takim, jak ja, nie dostaje.
                                                    Jeszcze myślę sobie, i o tym pisze Eska, że w zwalczaniu nałogów ważna jest
                                                    nagroda. Tą nagrodą może być szacunek do siebie, dobry wygląd i właśnie
                                                    przekonanie, że jestem ok. Myślę, że terapia przywraca to dobre samopoczucie,
                                                    ale robi to bardzo okrężną drogą, odczyniając coś w rodzaju czarów.
                                                    Że ja siebie czasami nie lubię? Czasami tak jest. Ale żebym miała być wiecznie
                                                    w sobie zakochana, to też byłoby niedobrze.
                                                  • cortona Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 20:09
                                                    Z poglądem, że "terapia pozbawia dystansu do siebie", to znów przeholowałam.
                                                    Ciągle muszę kogoś za coś przepraszać. I to ta moja "niefajność".



                                                  • addicted1 Re: Co ty tam August wiesz o prądzie? 18.08.06, 20:33
                                                    Powinnas przeprosic za to ze przepraszasz:)
                                                    zrozumialas jak jest z tym pradem?
                                    • addicted1 Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 18.08.06, 13:42
                                      Tam, w tym wnetrzu zadziala na niego
                                      > pewna, nieznana mi sila z zewnatrz,
                                      > ktora choc niewidoczna i niedotykalna,
                                      > bez smaku, koloru i zapachu spowoduje
                                      > zmiane jego postaci, jego formy…
                                      > A dzieje sie tak dlatego, ze uwierzylem
                                      > w te niewidzialna sile, zwana; elektrycznoscia…

                                      Idea porownania szczytna ale nietrafiona.
                                      Jesli wezmiez miernik elektryczny lub indukcyjny to mozesz naocznie ujrzec
                                      roznice miedzy miejscem w srodku a obok sokowirowki.


                                      A dzieje sie tak dlatego, ze uwierzylem
                                      > w te niewidzialna sile, zwana; elektrycznoscia…

                                      Auguscie, bez urazy, ale to brzmi jak z jakiejs sredniowiecznej ksiazki o Magii:)


                                      Moze dam lepsze porownanie- on piekny, madry, bogaty, ona brzydka i wredna. Sa
                                      razem. Wszyscy pytaja: co on w niej widzi?
                                      :)
                                      • cortona Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 18.08.06, 13:57
                                        Jak już jesteśmy przy elektryczności, to wiem, że prąd charakteryzuje się napięciem
                                        i natężeniem. Napięcie jestem sobie w stanie wyobrazić, bo już mnie kiedyś prąd
                                        pokopał albo żarówka zaczęła słabiej świecić, ale co to jest to natężenie?
                                        Czy ktoś może to wyjaśnić?
                                        • addicted1 Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 18.08.06, 14:30
                                          Jak już jesteśmy przy elektryczności, to wiem, że prąd charakteryzuje się napię
                                          > ciem
                                          > i natężeniem. Napięcie jestem sobie w stanie wyobrazić, bo już mnie kiedyś prąd
                                          > pokopał albo żarówka zaczęła słabiej świecić, ale co to jest to natężenie?
                                          > Czy ktoś może to wyjaśnić?

                                          postaram sie w miare prosto:
                                          napiecie jest to roznica w voltach miedzy dwoma punktami- np. miedzy tymi
                                          dziurkami w gniazdku- jeden ma 0 woltow drugi 230 wiec napiecie wynosi 230.
                                          (to ile voltow ma ten punkt to jest potencjal, a to ile jest miedzy nimi to
                                          napiecie).
                                          np. gdyby jeden punkt mial potencjal 100 voltow a drugi 200 to napiecie
                                          wynosiloby 100- bo taka jest roznica.
                                          A gdy te dwa punkty polaczymy ze soba to prad zaczyna plynac. I to ile go
                                          przeplywa (w jednostce czasu) to jest wlasnie natezenie pradu.

                                          kiedy dotykasz gniazdka to mozez dotknac jednej dziurki z potencjalem zero- i
                                          nic Ci sie nie stanie, bo ty masz tez potencjal zero.
                                          ale gdy dotkniesz dugiej to nie daj Bog...

                                        • aaugustw Re: racjonalnosc, czy duchowosc albo obydwa...? 18.08.06, 15:32
                                          cortona napisała:

                                          > Jak już jesteśmy przy elektryczności, to wiem, że prąd charakteryzuje się
                                          napię
                                          > ciem
                                          > i natężeniem. Napięcie jestem sobie w stanie wyobrazić, bo już mnie kiedyś
                                          prąd
                                          > pokopał albo żarówka zaczęła słabiej świecić, ale co to jest to natężenie?
                                          > Czy ktoś może to wyjaśnić?
                                          _______________________________________________________________________-
                                          Natężenie prądu jest wielkością podstawową, definiowaną jako stosunek ładunku
                                          przepływającego przez przekrój poprzeczny przewodnika do czasu w jakim on
                                          przepłynął. I=U:R (w szkole podstawowej zapamietalem to sobie tak: "Idziemy
                                          ulica razem".
                                          A...
                                          • cortona Re: August, udowodniłeś, że o prądzie wiesz 18.08.06, 18:23
                                            w s z y s t k o :))
                                            • janulodz Co to jest natężenie 19.08.06, 17:48
                                              Cortono!
                                              Ja osobiście tłumacząc Ci zjawisko natężenia prądu nie podawałbym, że jest to jakiś tam stosunek, tylko przyrównał prąd do wody płynącej w rurze. Wówczas można by powiedzieć, że ilość wody przepływającej w jednostce czasu to właśnie natężenie. Im więcej wody przepływa, tym większe natężenie.
                                              Chociaż wracając do stosunku, to interpretując prawo Ohma, można by powiedzieć, że przy tym samym napięciu, kiedy natężenie rośnie to opór spada. :)))
                                              • aaugustw Re: Co to jest natężenie 19.08.06, 18:53
                                                Janu napisal, cyt.:
                                                >"Cortono!
                                                Ja osobiście tłumacząc Ci zjawisko natężenia prądu nie podawałbym, że jest to
                                                jakiś tam stosunek, tylko przyrównał prąd do wody płynącej w rurze. Wówczas
                                                można by powiedzieć, że ilość wody przepływającej w jednostce czasu to właśnie
                                                natężenie. Im więcej wody przepływa, tym większe natężenie.
                                                Chociaż wracając do stosunku, to interpretując prawo Ohma, można by powiedzieć,
                                                że przy tym samym napięciu, kiedy natężenie rośnie
                                                to opór spada. :)))
                                                ______________________________________________________________-

                                                To proste porownanie Janu, podpowiedzialo mi, ze w takim razie wszystko musi w
                                                ten sposob na tym swiecie funkcjonowac!
                                                To znaczy rowniez i ja!
                                                Jestem jak pole magnetyczne pomiedzy duchowoscia i materia, ktore funkcjonuje
                                                poniewaz sklada sie z dwoch pol (dwoch biegunow). Jezeli jeden biegun zaniknie –
                                                zniknie cale pole magnetyczne, (a co za tym idzie i natezenie).
                                                Tylko w moim ciele maja duch i dusza taka mozliwosc dzialania. No tak, ale
                                                gdzie jest ta Elektrownia, ktora daje mi te Energie, zasila te akumulatory i
                                                daje swiatlo ?
                                                Gdzie sa te przewody ? – Jaki jest moj stosunek do Tego ?
                                                Czy tu takze obowiazuje regula, ze: “jezeli odleglosc jest krotsza od dlugosci”,
                                                wtedy i tylko wtedy moze dojsc do spelnionego stosunku na odleglosc ? ;-))
                                                Pytan wiecej, anizeli odpowiedzi…! :-((
                                                Pozdrawiam: A...
                                                • aniolparys Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 00:01
                                                  Przyznaj się. Nie miałeś ostatnio jakiejś przygody z narkotykami?
                                                  • aaugustw Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 09:42
                                                    Czy to jest wszystko, co potrafiles wymyslic?
                                                    A...
                                                  • aniolparys Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 11:21
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Gdzie sa te przewody ? – Jaki jest moj stosunek do Tego ?

                                                    To co napisałem, to była skrócona wersja moich myśli. Miałem nadzieję, że
                                                    oszczędzisz mi ich rozwijania.
                                                    Po raz drugi zachowałeś się nieodpowiednio do miejsca w którym się znalazłeś.
                                                    Jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę Twoją postawę, że poza AA nie ma innego
                                                    sposobu wyjścia z alkoholizmu.
                                                    Są inne sposoby. Ani lepsze ani gorsze. I to nie tyko dla drobnych pijaczków.
                                                    Ale nie o tym chcę teraz pisać.
                                                    Zachowujesz się jak na spokaniu grupy AA. Używasz języka wypracowanego w
                                                    społeczności. Odwołujesz się do tradycji i estetyki wypracowanej w AA przez
                                                    lata. Twoje wypowiedzi byłyby odpowiednie na grupach dyskusyjnych anonimowych
                                                    alkoholików - są takie w polskim internecie. Spytaj Jarasa. Albo na wieczorze
                                                    przy świecach na Zlocie Radości AA. Nie drwię teraz: jest czas i miejsce na taką
                                                    poetykę.
                                                    Wyskoczyłeś na poważnie ze starym dowcipem o sokowirówce i prądzie. Dla mnie,
                                                    jako Parysa, idea zamiany jabłka które jest we mnie, w miazgę, po uwierzeniu w
                                                    jakieś siły jest nie dość, że nie potrzebna, ale nawet niesmaczna. Albo ja:
                                                    rozpostarty jak pole między tym co duchowe a cielesne. Co z tego wynika? Jaki
                                                    ja? Gdzie tu jakieś przesłanie?
                                                    Dla prostego człowieka jak ja, lub dla człowieka, który nie nauczył się rozumieć
                                                    języka anonimowych alkoholików, jest to co napisałeś majaczeniem narkomana
                                                    świeżo po działce. On czuje dobro. Próbuje je wyrazić. Tylko otoczenie go nie
                                                    rozumie.
                                                  • aaugustw Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 12:03
                                                    Parys zmien literke na koncu tego wyrazu ! ;-))
                                                    Tobie Parys kojarzy sie z jablkiem. Mnie z upadkiem Troji i z wychowankiem
                                                    owczarza, u ktorego sie „wyksztalcil“, nb. na bajkach mitologicznych. (kojarzy
                                                    mi sie raczej z niszczeniem).
                                                    Ale do rzeczy:
                                                    Zdziwilem sie dlugoscia tresci Twojej wypowiedzi. Zrozumialem to dopiero po jej
                                                    przeczytaniu!.
                                                    Tak Parysie; o kims ja takze moge mowic godzinami…! ;-))
                                                    Wyraznie nie zrozumiales sensu mojego pytania, (przypominam):
                                                    “Czy to naprawde wszystko, co Ty umiesz wymyslic”
                                                    Mnie w tym pytaniu chodzi nie o ocene moich wypowiedzi, lecz o
                                                    Twoja! “madrosc”, w tym tenacie, ktory wymyslilem: Terapia a duchowosc.
                                                    Aha, sokowirowke wymyslila Cortona. Ja nie znam sie na elektrycznosci! ;-))
                                                    Pozdrawiam:
                                                    A…
                                                  • aaugustw Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 12:23
                                                    (Parys napisal):
                                                    > “Albo ja: rozpostarty jak pole między tym co duchowe a cielesne.
                                                    Co z tego wynika? Jaki ja? Gdzie tu jakieś przesłanie? „ <
                                                    ____________________________________________________________________-
                                                    Parysie! - Toco teraz napisze to nie mitologia ;-))
                                                    Kazdy z nas nosi w sobie dwie natury: Kaina i Abla.
                                                    Kain to ten, ktory chce wladac, posiadac i innym narzucac swoja wole.
                                                    Abel (z hebrajskiego; “oddech”), jest czescia duchowa w nas - w czlowieku.
                                                    Abel nie niszczy. Zabiega o harmonie, o dobro, o poprawe istniejacych rzeczy, o
                                                    pokoj… On jest ta prawdziwa, duchowa natura czlowieka takiego, jakim on zostal
                                                    stworzony.
                                                    W biblii Kain zabil Abla. Ta prymitywna natura zwycieza jeszcze czlowieka
                                                    duchowego.
                                                    W rzeczywistosci Abel jest nie do pokonania, poniewaz jest on nasza prawdziwa
                                                    natura, ktora posiada w sobie kazdy czlowiek (– czy istota Boska, jakkolwiek Ty
                                                    to pojmujesz (albo Ty; czlowiek-Bog, na jego podobienstwo).
                                                    Ten, z ktorym ja zechce sie bede sie identyfikowac, taki zadziala we mnie i
                                                    sprowadzi na mnie; albo choroby (alkoholizm) i cierpienia, albo zdrowie,
                                                    harmonie i szczescie.
                                                    Wybor tego, jakie zycie bedziesz prowadzil, zalezy od Ciebie. Zaczac mozesz
                                                    zawsze, np. OD DZISIAJ !
                                                    Pozdrawiam:
                                                    A… ;-))
                                                  • addicted1 Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 20:32
                                                    Poslugiwanie sieAowskim jezykiem jest rzeczywsicie dosyc hermetyczne i na
                                                    osobie nie zainteresowanej moze robic wrazanie takie jak tacy panowie
                                                    zaciagajacy z angielska z roznych tajemniczych kosciolow stojacy czasem w
                                                    centrum Warszawy. Albo jak swiadkowie Jehowy u drzwi.

                                                    Popularny epitet "nawiedzenie".
                                                    Po prostu z zewnatrz i od srodka inaczej to wyglada.
                                                  • aaugustw Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 21:06
                                                    (Addi napisal):
                                                    > "Poslugiwanie sieAowskim jezykiem jest rzeczywsicie dosyc hermetyczne i na
                                                    osobie nie zainteresowanej moze robic wrazanie takie jak tacy panowie
                                                    zaciagajacy z angielska z roznych tajemniczych kosciolow stojacy czasem w
                                                    centrum Warszawy. Albo jak swiadkowie Jehowy u drzwi." <
                                                    _____________________________________________________________________________.
                                                    To naprawde nie moj juz problem Addi! ;-))
                                                    Zaprosilem Was do tematu: "Terapia a duchowosc"!
                                                    A...
                                                    Ps. Addi, nie smiej sie z mojego akcentu! ;-))
                                                    Gdybys Ty byl i zyl poza granicami Polski i dopiero od 3 lata znowu zaczal
                                                    pisac w tym jezyku, a przedtem 18 lat NIC - ani slowa! Nie wiem jaki Ty
                                                    mialbys wtedy ten jezyk.
                                                    Zreszta sprobuj to opisac w niemieckim, albo angielskim, wtedy dowiemy sie
                                                    oba... ;-))
                                                  • addicted1 Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 21:12
                                                    Pamietam też ,że słowa NIGDY i ZAWSZE w ustach alkoholika
                                                    > > są niewiarygodne

                                                    Auguscie, zle mnie zrozumiales!
                                                    Absolutnie nie smieje sie z Twego akcentu!
                                                    W ogole nie zauwazylem u Ciebie jakichs bledow. A jak slysze, ze od 3 lat
                                                    piszesz to tym bardziej chyle czola!

                                                    Zapewne chodzi Ci o Panach zaciagajacych z angielska?
                                                    Ja mialem na mysli takich gosci, ktorzy stoja na ulicach Warszawy- Amerykanie
                                                    (koscioly Chrystusa, dnia ostatniego itp) ktorzy wysylani na misje do Polski i
                                                    stoja na chodnikach i krzycza "Jesus cze kocha, pojcz sa jesusem".
                                                    I smialem sie nie z ich akcentu tylko z nawiedzenie.
                                                    Dla niego to powazna rzecz, dla mnie smieszna. Bo nie siedze w tym.
                                                    Tak samo jest z AA>

                                                  • addicted1 poprawione 20.08.06, 21:13

                                                    Auguscie, zle mnie zrozumiales!
                                                    Absolutnie nie smieje sie z Twego akcentu!
                                                    W ogole nie zauwazylem u Ciebie jakichs bledow. A jak slysze, ze od 3 lat
                                                    piszesz to tym bardziej chyle czola!

                                                    Zapewne chodzi Ci o Panow "zaciagajacych z angielska"?
                                                    Ja mialem na mysli takich gosci, ktorzy stoja na ulicach Warszawy- Amerykanie
                                                    (koscioly Chrystusa, dnia ostatniego itp) ktorzy wysylani na misje do Polski i
                                                    stoja na chodnikach i krzycza "Jesus cze kocha, pojcz sa jesusem".
                                                    I smialem sie nie z ich akcentu tylko z nawiedzenie.
                                                    Dla niego to powazna rzecz, dla mnie smieszna. Bo nie siedze w tym.
                                                    Tak samo jest z AA>
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 18:07
                                                    > „…stoja na chodnikach i krzycza "Jesus cze kocha, pojcz sa jesusem".
                                                    I smialem sie nie z ich akcentu tylko z nawiedzenie.“ <
                                                    _______________________________________________________________________-
                                                    Ja patrze dzis na takich „nawiedzonych“ ludzi z miloscia… Oni nie robia nikomu
                                                    nic zlego, wrecz przeciwnie chca podzielic sie tylko swoja wdziecznoscia z
                                                    drugim czlowiekiem. Swoim szczesciem. Chca to poslanie tylko podac dalej, ze
                                                    mozna jeszcze za zycia byc w niebie… A dla takiego alkoholika jakim ja jestem
                                                    dodatkowo oznacza to trzezwosc przed osiagnieciem smierci. Ale na ludzi tych
                                                    nie koncentruje sie dzisiaj! Dzisiaj staram sie koncentrowac na sylwetce tego,
                                                    ktorego oni tak glosno wyslawiaja, mianowicie: Te postac zydowskiego geniusza,
                                                    sprzed 2000 lat - Jezusa!
                                                    Addi powiedz; ktora inna „ideologia“ wytrzymala tyle czasu? Dlaczego tak sie
                                                    dzieje?
                                                    Dlaczego naklad tych Jego nauk zawartych, w tzw. biblii nie przebila dotychczas
                                                    zadna inna ksiazka na tym swiecie…!
                                                    A jednoczesnie(!):
                                                    Dlaczego nauka, technika, zbrojenia rozwijaja sie nieproporcjonalnie szybciej w
                                                    porownaniu do moralnosci - do duchowosci czlowieka…!?
                                                    Dlaczego wydaje sie coraz wiecej pieniedzy na coraz drozsze i lepsze lekarstwa,
                                                    a ludzie coraz bardziej choruja!?
                                                    Dlaczego powstaja rozne szkoly i szkolki terapeutyczne, zamiast jednej (takiej
                                                    jak biblia), ale za to skutecznej!?
                                                    A moze cos tam jednak jest, w tych Jego slowach!?.
                                                    Addi sam przyznasz, ze narod zydowski w swej historii nie ma sie czym chwalic!
                                                    Nigdy nie byl on zadna potega militarna, ani polityczna, oprocz malego wycinka
                                                    czasu rzadow krola Salomona… Dlaczego wiec jest on taki slynny, ten narod?
                                                    Jego sila lezy w religii !
                                                    Wlasnie dzieki niemu – Jezusowi Chrystusowi, (czy byl On chrystianinem, tego
                                                    nikt nie wie). Wlasnie dzieki tej religii monoteistycznej, ktora powstala z
                                                    egipskich zalazkow, z ktorej potem juz oprosily sie wszystkie te inne znane
                                                    religie swiata.
                                                    Jaka jest w tym sila i moc ? – Dlaczego nie wszystkim jest dane z tego
                                                    skorzystac…!?
                                                    A…
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 18:31
                                                    „…stoja na chodnikach i krzycza "Jesus cze kocha, pojcz sa je
                                                    > susem".
                                                    > I smialem sie nie z ich akcentu tylko z nawiedzenie.“ <
                                                    > _______________________________________________________________________-
                                                    > Ja patrze dzis na takich „nawiedzonych“ ludzi z miloscia… Oni
                                                    > nie robia nikomu nic zlego, wrecz przeciwnie chca podzielic sie tylko swoja
                                                    wdziecznoscia z
                                                    > drugim czlowiekiem

                                                    Ja sie z nich smieje z milocia:)

                                                    Ja nie czuje do nich niecheci, ale mnie smieszy ich zachowanie.
                                                    Nie mowie, ze robia cos zlego.
                                                    Nie robi nic zlego nawiedzony nawracacz przchodniow, nie robi facet z wasem
                                                    sluchajacy disco polo, ale obaj i wielu innych mnie smiesza.
                                                    Nie wiem, czy on dzieli sie radoscia, czy jest fanatkiem, czy moze ma
                                                    schizofrenie, nie robi mi nic zlego- jest ok. Ale nie mam ochoty sie z nim
                                                    zakumplowac, a tym bardziej przejmowac jego zasad.

                                                    Zebys mnie nie zrozumial- nie jestem konformista, zwolennikiem rownania do
                                                    sredniej.
                                                    Jestem indywidualista, ktory chce zyc po swojemu.
                                                    Nie podoba mi sie AA, nie podoba mi sie zadna religia, nie podoba mi sie opera,
                                                    nie podoba mi sie wojskowosc- ale bez zadnej wrogosci ,a nawet z zaciekawieniem
                                                    podchodze do tego. Ale to ja wybieram, a nie "jestem wybierany".
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 18:35
                                                    Nie lubie nawracac.
                                                    Nie lubie byc nawracany.
                                                    Prze nikogo.
                                                    Gdy w gre wchodza sprawy duchowe, religijne, pojecie zycia i smierci, to tak
                                                    jak o gustach- ciezko jest dyskutowac po partnersku.
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 19:29
                                                    > „Nie lubie nawracac. Nie lubie byc nawracany.
                                                    Prze nikogo. Gdy w gre wchodza sprawy duchowe,
                                                    religijne, pojecie zycia i smierci, to tak jak o gustach-
                                                    ciezko jest dyskutowac po partnersku. „ <
                                                    _____________________________________________________-
                                                    Nie chcialem Cie zdenerwowac, ja tylko chcialem z
                                                    Toba porozmawiac!
                                                    Jezeli sobie tego nie zyczysz - powiedz, nie bede
                                                    juz tego wiecej robil.
                                                    A…
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 19:31
                                                    Nie chcialem Cie zdenerwowac, ja tylko chcialem z
                                                    > Toba porozmawiac!
                                                    > Jezeli sobie tego nie zyczysz - powiedz, nie bede
                                                    > juz tego wiecej robil.
                                                    > A…

                                                    To nie bylo do Ciebie.
                                                    To bylo do tych na ulicy.
                                                    Nie zdenerwowalem sie, spokojnie Auust.
                                                    Lubie, gdy ktos z pasja mowi o swoim swiecie czy zyciu.
                                                    Nie lubie tylko, gdy sie rozchodzimy i on robi glupia mine gdy dowiaduje sie,
                                                    ze ja zostane przy swoim zdaniu.
                                                    Ale Ty takiej glupiej miny na razie nie zrobiles:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 19:45
                                                    > "Ale Ty takiej glupiej miny na razie nie zrobiles:)" <
                                                    ________________________________________________________.
                                                    Poczekaj, jeszcze nie odchodze...! ;-))
                                                    A...

                                                    Ps. Uwazam, ze nikt nie umie zmienic drugiego, jezeli ten
                                                    drugi sam tego nie chce!
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 19:52
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > > "Ale Ty takiej glupiej miny na razie nie zrobiles:)" <
                                                    > ________________________________________________________.
                                                    > Poczekaj, jeszcze nie odchodze...! ;-))
                                                    > A...
                                                    >
                                                    > Ps. Uwazam, ze nikt nie umie zmienic drugiego, jezeli ten
                                                    > drugi sam tego nie chce!


                                                    W ogole Auguscie to Twoja obecnosc na forum bardzo poprawia mi nastroj.
                                                    Pojawiles sie nagle, znikad, i swoja aktywoscia przebiles wszystkich:)
                                                    Szybko odpisujesz, kazdy post zauwazasz, jestes taki megaaktywny jakbys mial
                                                    ADHD, lubie takich.
                                                    Po prostu ejste dziwak troche, ale w takim pozotywnym sensie. Taki nadaktywny
                                                    ludzik.

                                                    p.s.Przypominasz mi takiego goscia, ktorego kiedys wybanowali na forum Ale
                                                    Kino, a ktorego bardzo lubilem:)


                                                    A z tym:
                                                    Uwazam, ze nikt nie umie zmienic drugiego, jezeli ten
                                                    > drugi sam tego nie chce!

                                                    sie nie zgodze, jest cos takiego jak indokrynaja, manipulacja, powtarzanie 100
                                                    razy, choc to zalezy od podatnosci "ofiar".

                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 20:06
                                                    Co znaczy ADHD ?
                                                    I co znaczy wybanowali?
                                                    A...
                                                    - - - - - - -
                                                    Jezeli to znaczy, lub ktos robi sobie nadzieje, ze moglby
                                                    mnie wykoleic z moich torow, to powinien zasiegnac
                                                    porady dodatkowej, bo ja takiemu pomoc nie potrafie! ;-))
                                                    Ps. od piatku robie urlop - 2 tygodnie.
                                                    Jade do Polski (m.in. Zlot AA w Olsztynie)! ;-))
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 20:21
                                                    wybaowali to takie slangowe okreslenie- oznacz wykluczenie kogos z forum, np.
                                                    za pisanie nie na emat, za wulgaryzmy, za lamanie regulaminu itp.
                                                    Nie ze Ty cos takiego- nie, ale tamten tak.

                                                    ADHD- to taka modna choroba- Attention Deficit Hyperactivity Disorder
                                                    taki zarcik roche:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 20:29
                                                    > ADHD- to taka modna choroba- Attention Deficit Hyperactivity Disorder
                                                    ______________________________________________________________________-
                                                    Dziekuje Addi, uspokoiles mnie myslalem juz ze to cos pokrewnego z AIDS,
                                                    bo tez ma 4 litery, (stad sie biora te wszystkie chorobska)!?. ;-))
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 20:44
                                                    Hyperactivity

                                                    wlasciwie to chodzilo mi o to slowko:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 21:05
                                                    Dosc tego rozluzniania sie i czekania na zadane odpowiedzi.
                                                    Nikt nie chce rozmawiac w temacie "aniolki", ani nie schodzi na "psy -che",
                                                    wiec tez koncze na dzisiaj!
                                                    (A odpowiedzi na zadane pytania jak nie ma, tak nie ma...) :-((
                                                    Addi zadam Tobie jedno zadanie domowe, w temacie: "Iluzja wlasnego JA".
                                                    Jak myslisz kim Ty jestes ?
                                                    Dobranoc wszystkim:
                                                    A...

                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 19:25
                                                    > "Nie podoba mi sie AA, nie podoba mi sie zadna religia,
                                                    nie podoba mi sie opera, nie podoba mi sie wojskowosc..." <
                                                    _________________________________________________________-
                                                    A podobasz sie sobie ?
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 19:30
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > > "Nie podoba mi sie AA, nie podoba mi sie zadna religia,
                                                    > nie podoba mi sie opera, nie podoba mi sie wojskowosc..." <
                                                    > _________________________________________________________-
                                                    > A podobasz sie sobie ?
                                                    > A...


                                                    tak, podobam sie sobie.
                                                    Gdy patrze z boku na swo swiatopoglad, myslenie itp- to podziwiam go wrecz.
                                                    Problemem jest niepogodzenie sie z tym moich emocji.
                                                    To jest to, co chce zmienic.
                                                    Zaakceptowac takiego siebie jakim jestem.
                                                    Wewnetrznie, na czuja.
                                                    By nie czuc wstydu i wyrzutow sumienia gdy mowie to co mysle lub robie to co
                                                    chce.

                                                  • tranzyt80 Re: poprawione 21.08.06, 19:02
                                                    Pozostawie bez komentaza,ale zapytam:Jak sie nazywa to Twoje zgromadzenie
                                                    religijne?Prosilbym o krotka odp.






                                                  • addicted1 Re: poprawione 21.08.06, 19:26
                                                    Pytasz mnie?
                                                    Zadne.
                                                    Jestem agnostkiem.
                                                    Blizej eisty niz wierzacego.
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 19:42
                                                    > „Pozostawie bez komentaza,ale zapytam:
                                                    Jak sie nazywa to Twoje zgromadzenie religijne?
                                                    Prosilbym o krotka odp. „ <
                                                    ______________________________________-
                                                    Odp.:
                                                    Droga Augusta, alkoholika!
                                                    Pozdro: A...
                                                    Ps. To nie jest zadna religia. To jest
                                                    cos wiecej, bo ponadreligijne...!
                                                  • tranzyt80 Re: poprawione 21.08.06, 21:08
                                                    > Droga Augusta, alkoholika!

                                                    - krotki komentarz do tego "> cos wiecej, bo ponadreligijne...!"?
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 11:31
                                                    O maly wlos nie zauwazyl bym tego malego znaku zapytania na
                                                    koncu mojej odpowiedzi, skierowanej wczoraj do "Tranzyta"
                                                    na zadane przez niego pytanie.
                                                    On zada(!) ode mnie komentarza do mojej wypowiedzi(!?).
                                                    Najpierw zada krotkiej odpowiedzi, „jaka religie reprezentuje?“,
                                                    a kiedy mu odpowiadam, ze to nie zadna religia lecz:
                                                    „droga Augusta, alkoholika ! “ i ze ona jest ona ponadreligijna!
                                                    wtedy on wymagay z kolei komentarza do tego (!?).
                                                    Spelniam jego rozkaz:

                                                    To droga, to moja droga…
                                                    To nie jest zadna brama, chociaz ją przekraczam.
                                                    Przekraczam ją, mimo ze sie nie poruszam.
                                                    Nie poruszam sie, ale ide naprzod.
                                                    Ide naprzod, a mimo to dalej znajduje sie w moim centrum.
                                                    Pozostaje w centrum, ale jestem we wszystkim.
                                                    Jestem we wszystkim, choc jestem jednostka!.

                                                    Jezeli bedziesz mial z tym trudnosci – pisz i zadaj dalej! ;-))
                                                    Pozdrawiam:
                                                    A…
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 12:19
                                                    Mala refleksja:
                                                    Zauwazyliscie, ze kiedy mowa o "duchowosci", od razu
                                                    zbiera sie wokol tego tematu duzo krytykow, ale jeszcze
                                                    nie bylo tutaj ani jednego glosu negujacego jej przewage
                                                    i skutecznosc nad terapiami...(!?)
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 22.08.06, 16:18
                                                    Addi zadam Tobie jedno zadanie domowe, w temacie: "Iluzja wlasnego JA".
                                                    Jak myslisz kim Ty jestes ?
                                                    Dobranoc wszystkim:
                                                    A...


                                                    Nie wiem. Opinia mi sie zmienia co 10 minut:)
                                                    A serio...
                                                    Kim jestem?
                                                    Czuje sie muzykiem, jestem liberalem,
                                                    w ogole to mam wiele wymiarow, jak kazdy?
                                                    Nie rozumiem Twojego pytania, a raczej Twej intencji.


                                                    Mala refleksja:
                                                    > Zauwazyliscie, ze kiedy mowa o "duchowosci", od razu
                                                    > zbiera sie wokol tego tematu duzo krytykow, ale jeszcze
                                                    > nie bylo tutaj ani jednego glosu negujacego jej przewage
                                                    > i skutecznosc nad terapiami...(!?)
                                                    > A...


                                                    Ja np. nie krytykuje duchowosci, wrecc przeciwnie.
                                                    Ja nie neguje jej przewagi nad terapia, wrecz przeciwnie.

                                                    Terapia to wg. mnie tylko zbior wiedzy i wskazowek.
                                                    A duchowosc- czyli sens i cel zycia- to podstawa.

                                                    Jesli bede zyl bez zadnego celu to bee nieszczesliwy i1000 rad i metod z
                                                    terapii nie wytrzyma konfrontacji z moim samopoczuciem.
                                                    Gdy natomiast bede spelniony i szczesliwy- to wlasciwie te rady z terapii moga
                                                    sie nigdy nie przydac.

                                                    Tylko ze- duchowosc to sfera intmyna i musi byc autentyczna. To jest cos, czego
                                                    nie da sie dac, narzucic, przymusic czy nauczyc.

                                                    stad moja szczegolna ostroznosc przy wszelkich probach manipulacji i
                                                    nawracania:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 16:46
                                                    Addi, chcialem troche pofilozofowac, ale po jednej z Twoich wypowiedzi
                                                    zauwazylem, w miedzyczasie, ze nie lubisz filozofii... (moja szkola
                                                    filozoficzna jest tzw. "wiejska"!) ;-))
                                                    Mnie chodzilo nie o terazniejszosc, ale o calosc Addi´ego
                                                    Pozdrawiam:
                                                    A...
                                                    Ps. W Twojej wypowiedzi, az mnie tapnelo, kiedy przeczytalem ja do konca!
                                                    Zapomniales o malej bagatelce, mianowicie o tym, ze Ty jestes przede
                                                    wszystkim .... (to musi juz pasc z Twoich ust!) ;-))
                                                  • addicted1 Re: poprawione 22.08.06, 20:38
                                                    Addi, chcialem troche pofilozofowac, ale po jednej z Twoich wypowiedzi
                                                    > zauwazylem, w miedzyczasie, ze nie lubisz filozofii... (moja szkola
                                                    > filozoficzna jest tzw. "wiejska"!) ;-))

                                                    nie rozumiem
                                                    Ciekawe, ze dotychczas mi zarzucano zbytnie filozofowanie i zaglebianie ...

                                                    > Mnie chodzilo nie o terazniejszosc, ale o calosc Addi´ego

                                                    znow nie rozumiem
                                                  • addicted1 Re: poprawione 22.08.06, 20:40
                                                    moja szkola
                                                    > filozoficzna jest tzw. "wiejska"!) ;-))

                                                    co to znaczy?
                                                    swiety franciszek?
                                                    Czy tez Bayerfull (disco polo)?:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 22:47
                                                    (Addi napisal):
                                                    moja szkola
                                                    > filozoficzna jest tzw. "wiejska"!) ;-))

                                                    co to znaczy?
                                                    swiety franciszek?
                                                    Czy tez Bayerfull (disco polo)?:)
                                                    ________________________________________-
                                                    Ani jedno, ani drugie. Zwyczajnie samorosla - zebrana po roznych wsiach! ;-))
                                                    Dlaczego nie zaczalem z filozofowaniem, ktore (podkreslam) moglo by byc pomocne
                                                    w zatrzymaniu choroby alkoholowej, bo gdzies niedawno napisales, cyt. mniej
                                                    wiecej tak:
                                                    "...a to juz filozofia, wiec koncze to pisanie". :-((
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 23.08.06, 13:46
                                                    Ani jedno, ani drugie. Zwyczajnie samorosla - zebrana po roznych wsiach! ;-))
                                                    > Dlaczego nie zaczalem z filozofowaniem, ktore (podkreslam) moglo by byc pomocne
                                                    >
                                                    > w zatrzymaniu choroby alkoholowej, bo gdzies niedawno napisales, cyt. mniej
                                                    > wiecej tak:
                                                    > "...a to juz filozofia, wiec koncze to pisanie". :-((
                                                    > A...

                                                    Auguscie, to jest modelowy przyklad na to, jak kontekst zmienia znaczenie.

                                                    Napisalem to :"...a to juz filozofia, wiec koncze to pisanie"
                                                    nie dlatego, ze nie lubie filozofowac i pseudofilozofowac
                                                    tylko dlatego, ze zebralem od innych forumowiczow wiele razu ciegi i opieprze
                                                    oraz zarzuty nudziarstwa i monotonii za takie praktyki:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 23.08.06, 14:14
                                                    (Addi napisal):
                                                    "...nie dlatego, ze nie lubie filozofowac i pseudofilozofowac
                                                    tylko dlatego, ze zebralem od innych forumowiczow wiele razu ciegi i opieprze
                                                    oraz zarzuty nudziarstwa i monotonii za takie praktyki:)" <
                                                    __________________________________________________________-
                                                    Dlaczego tak zalezy Tobie na ich opinii ?
                                                    Dlaczego pozwalasz sie kierowac nimi ?
                                                    Dlaczego dopuszczasz, ze oni pociagaja Ciebie, jak pajaca na sznurku ?
                                                    Dlaczego pozwalasz na to, zeby oni zyli w Twojej glowie !?

                                                    Czy wystarczy na poczatek tej filozofii !? ;-))
                                                    (czekam - prosze - na odpowiedzi).
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 23.08.06, 14:25
                                                    aaugustw napisał:
                                                    Dlaczego tak zalezy Tobie na ich opinii ?
                                                    > Dlaczego pozwalasz sie kierowac nimi ?
                                                    > Dlaczego dopuszczasz, ze oni pociagaja Ciebie, jak pajaca na sznurku ?
                                                    > Dlaczego pozwalasz na to, zeby oni zyli w Twojej glowie !?
                                                    >

                                                    16 latek do 16 latka na przerwie szkolnej :"nie zapalisz papierosa, boisz sie,
                                                    aleeee sie peka wychowawczyni":)

                                                    Nie to, ze sie wystraszylem tylko to, ze zauwazylem duzo racji w niektorych
                                                    krytycznych recenzjach moich wypowiedzi.

                                                    "pajac na sznurku"- tu Auguscie przesadzasz i nawet obrazasz.
                                                    Zaczynasz byc niegrzeczny i agresywny
                                                    z nadaktywnego i beztroskiego Augusta zamieniasz sie w zwyklego forumowicza:(



                                                  • aaugustw Re: poprawione 23.08.06, 15:50
                                                    (Addi napisal):
                                                    > aaugustw napisał:
                                                    > Dlaczego tak zalezy Tobie na ich opinii ?
                                                    > > Dlaczego pozwalasz sie kierowac nimi ?
                                                    > > Dlaczego dopuszczasz, ze oni pociagaja Ciebie, jak pajaca na sznurku ?
                                                    > > Dlaczego pozwalasz na to, zeby oni zyli w Twojej glowie !?
                                                    > 16 latek do 16 latka na przerwie szkolnej :"nie zapalisz papierosa, boisz sie,
                                                    > aleeee sie peka wychowawczyni":)
                                                    >
                                                    > Nie to, ze sie wystraszylem tylko to, ze zauwazylem duzo racji w niektorych
                                                    > krytycznych recenzjach moich wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > "pajac na sznurku"- tu Auguscie przesadzasz i nawet obrazasz.
                                                    > Zaczynasz byc niegrzeczny i agresywny
                                                    > z nadaktywnego i beztroskiego Augusta zamieniasz sie w zwyklego forumowicza:(
                                                    ___________________________________________________________________________.
                                                    Co to za dzien dzisiaj? Jezeli poczules sie zbyt dotkniety tym okresleniem -
                                                    przepraszam.
                                                    Zbyt dlugo juz siedze za granica (21 lat), a tu wyraz ten sluzy jako obrazowe,
                                                    symboliczne porownanie. Nie sluzy on wcale do obrazania... Dopasuje sie !
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: poprawione 23.08.06, 17:29
                                                    (Addi napisal):
                                                    "Nie to, ze sie wystraszylem tylko to, ze zauwazylem duzo racji w niektorych
                                                    krytycznych recenzjach moich wypowiedzi."
                                                    ___________________________________________________________________________.
                                                    Czy to ma znaczyc, ze dalej nie znalazles jeszcze swojej drogi zyciowej?
                                                    Bladzisz dalej ?
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 23.08.06, 18:08
                                                    (Addi napisal):
                                                    > "Nie to, ze sie wystraszylem tylko to, ze zauwazylem duzo racji w niektorych
                                                    > krytycznych recenzjach moich wypowiedzi."
                                                    > ___________________________________________________________________________.
                                                    > Czy to ma znaczyc, ze dalej nie znalazles jeszcze swojej drogi zyciowej?
                                                    > Bladzisz dalej ?
                                                    > A...


                                                    Eee, dlaczego zaraz bladzisz. Ja szukam. I pewnie nigdy nie znajde.
                                                    Jezeli "znajde" to bede jakos ograniczony.
                                                    Szukanie pozwala na modyfikacje.
                                                    Aczkolwiek- cos chcialbym znalezc to spokoj duszy (zwany tez pogoda ducha).

                                                    Wiesz, niektorzy w AA (znowu sie czepne:)) stosuja taka intepreatcje 1
                                                    kroku "przestaje kierowac swoim zyciem, oddaje kieownice Panu Bogu".
                                                    Czy wg Ciebie taki ktoś znalazł, czy raczej zwalił szukanie na kogos?
                                                    Chyba ze jako znalezisko potraktujemy owo zwalenie na kogos:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 23.08.06, 21:20
                                                    (Addi napisal):
                                                    “…cos chcialbym znalezc to spokoj duszy (zwany tez pogoda ducha).
                                                    ______________________________________________________________.
                                                    Gdyby mnie ktos pytal ,powiedzialbym: Ty doskonale wiesz,
                                                    gdzie mozna znalezc pogode ducha! (i niekoniecznie mam AA na mysli).
                                                    Moje pytanie do Ciebie; Czy Ty chcesz jej naprawde ?
                                                    Na razie odczuwam, ze Ty szukasz adrenaliny i balansujesz jak linoskoczek!
                                                    (musisz byc jeszcze relatywnie mlodym czlowiekiem!).
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: poprawione 23.08.06, 21:29
                                                    (Addi napisal):
                                                    Wiesz, niektorzy w AA (znowu sie czepne:)) stosuja taka intepreatcje 1
                                                    kroku "przestaje kierowac swoim zyciem, oddaje kieownice Panu Bogu".
                                                    Czy wg Ciebie taki ktoś znalazł, czy raczej zwalił szukanie na kogos?
                                                    Chyba ze jako znalezisko potraktujemy owo zwalenie na kogos:)
                                                    ____________________________________________________________________.
                                                    Pomieszales Krok Pierwszy AA i Trzeci do kupy, ale to niewazne, choc
                                                    Mozna sobie nogi poplatac! ;-))
                                                    Te kroczki nauczylem sie robic pomalu, bo jak zrobilem raz wielki skok –
                                                    „zlamalem“ sobie nogi.
                                                    To tyle na temat AA (-w rewanzu Tobie!) ;-))-zaczynam uwazac na dobor slow! ;-))
                                                    Aha, dodam jeszcze tylko, ze aby nie pic wystarczy przerobic tylko Krok
                                                    Pierwszy!
                                                    Reszta Krokow jest dla tych, ktorzy chca oprocz trzezwosci osiagnac jeszcze
                                                    niebo za zycia…! ;-))

                                                    Ale do rzeczy. Postawiles pytanie:
                                                    „Czy wg Ciebie taki ktoś znalazł, czy raczej zwalił szukanie na kogos?“
                                                    Zaczne pomalutku...
                                                    Za Krokiem Pierwszym pojawia sie Drugi (dobry ze mnie matematyk!).
                                                    Zeby przerabiac Krok Drugi musialem gruntownie przerobic Krok Pierwszy, gdyz w
                                                    nim rozpoczyna sie prawdziwa przygoda:
                                                    Zaczal ustepowac bol. Zaczalem (bez dilirki) widziec rzeczy, ktorych wczesniej
                                                    nie widzialem. Zaczalem robic rzeczy, ktorych nigdy dotad nie robilem. Zdawalo
                                                    mi sie, ze ze mna juz koniec…! Ze zaczynam wariowac :-( To bylo zbyt ladne,
                                                    aby bylo prawdziwe!
                                                    Zaczalem wierzyc, ze to co nie moglem przez tysiace przysiag osiagnac – zaczelo
                                                    sie spelniac! Skad wziela sie raptem ta (nie madrosc), lecz swiadomosc? Ja nie
                                                    umialem uratowac siebie od alkoholu– co sie stalo?. Skad ta nowa energia i
                                                    wiara? Skad to oswiecenie!? Takie i inne pytania zaczely pojawiac sie we mnie.
                                                    Zaczela sie wedrowka wglab samego siebie (zapomnialem dodac, ze po pierwszej
                                                    terapii wypisalem sie z Kosciola rzym.-katol. Potem wstapilem z powrotem… ale
                                                    to przydlugawa historia! Powiem tylko tyle, ze poczawszy od Kroku Drugiego
                                                    zaczalem sie stawac doroslym czlowiekiem, ktory zaczal przejmowac
                                                    odpowiedzialnosc za siebie i cala rodzine!
                                                    W zasadzie pytanie Twoje zahacza o Krok Trzeci, ale to byloby juz za duzo tego
                                                    pisania – reszta po urlopie! ;-))
                                                    Starczy w tym temacie na dzisiaj!
                                                    A…
                                                    Ps. Zauwazyles u siebie to samo co i ja widze, ze na 100 (np.) spraw, ktore
                                                    zaplanuje wychodza tylko srednio trzy do piec! Kto to zmieni do cholery!?
                                                  • addicted1 Re: poprawione 23.08.06, 22:06
                                                    Gdyby mnie ktos pytal ,powiedzialbym: Ty doskonale wiesz,
                                                    gdzie mozna znalezc pogode ducha! (i niekoniecznie mam AA na mysli).
                                                    Moje pytanie do Ciebie; Czy Ty chcesz jej naprawde ?
                                                    Na razie odczuwam, ze Ty szukasz adrenaliny i balansujesz jak linoskoczek!
                                                    (musisz byc jeszcze relatywnie mlodym czlowiekiem!).

                                                    Relatywnie mlodym
                                                    Ale tylko reltywnie:)

                                                    z tymi polaczonymi krokami 1 i 3 to rzeczywiscie, to jest pomieszane,
                                                    widocznie Ci ktorych sluchalem na mityngach mowili skrotowo albo zlke ich
                                                    zrozumialem.

                                                    W kazdym razie chodzilo mi o to, ze wiele razy spotkalem sie z taka
                                                    postawa "Sila Wyzsza zrobi, Sila Wyzsza zdecyduje, itp" i to jest niezdrowe, bo
                                                    ptem mozna tez sie Sila Wyzsza usprawiedliwic, na nia zwalic, nia sie
                                                    wytlumaczyc itp.


                                                  • aaugustw Re: poprawione 24.08.06, 11:33
                                                    (Addi napisal):
                                                    Gdyby mnie ktos pytal ,powiedzialbym: Ty doskonale wiesz,
                                                    gdzie mozna znalezc pogode ducha! (i niekoniecznie mam AA na mysli).
                                                    Moje pytanie do Ciebie; Czy Ty chcesz jej naprawde ?
                                                    Na razie odczuwam, ze Ty szukasz adrenaliny i balansujesz jak linoskoczek!
                                                    (musisz byc jeszcze relatywnie mlodym czlowiekiem!).

                                                    Relatywnie mlodym
                                                    Ale tylko reltywnie:)
                                                    _______________________________________________________________________.
                                                    Ty uciekles tutaj od zadanego pytania. Nie pytalem o Twoj mlody wiek!
                                                    Czekam...! ;-))
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 24.08.06, 16:13
                                                    wiec nie wiem o co.
                                                    o staz picia?
                                                    staz niepicia?
                                                    pierwsze jakies 10 lat (picie nie nalog, ten jakies 3-4)
                                                    drugie 10 mcy

                                                    o dojrzaosc emocjonalna?
                                                    16 lat.
                                                  • aaugustw Re: poprawione 24.08.06, 11:47
                                                    (Addi napisal):
                                                    widocznie Ci ktorych sluchalem na mityngach mowili skrotowo albo zlke ich
                                                    zrozumialem.
                                                    W kazdym razie chodzilo mi o to, ze wiele razy spotkalem sie z taka
                                                    postawa "Sila Wyzsza zrobi, Sila Wyzsza zdecyduje, itp" i to jest niezdrowe, bo
                                                    ptem mozna tez sie Sila Wyzsza usprawiedliwic, na nia zwalic, nia sie
                                                    wytlumaczyc itp.
                                                    ___________________________________________________________________________.
                                                    Kiedy ja ide na Mityng AA zawsze zadaje sobie pytanie; po co tu przyszedlem?
                                                    co chce tu zostawic? a co chce zabrac?
                                                    Nigdy zle nie oceniam, ani nie krytykuje zadnego Mityngu, bo to, jaki on byl,
                                                    zalezalo ode mnie.
                                                    Dzis nie gram tez juz innych i nie podpieram sie nimi ani nie wzoruje sie na
                                                    nich. Dzis jestem soba!
                                                    A co do sugestii zawartej w Drugim Kroku AA i tego, jakie kto ma swoje
                                                    wyobrazenie o Niej (o tej SW), albo na jakim on znajduje sie etapie w swoim
                                                    rozwoju duchowym, zostaw to jemu i innym. Pisales, ze dazysz do wolnoscia -
                                                    pozwol i innym na to...! Ty mozesz tylko, (albo i nie) skupic sie nad soba i ta
                                                    SW, czy Bogiem jakkolwiek nie jestes Go w stanie zrozumiec...!
                                                    A...
                                                    Ps. Czy wiesz, ze sa rozne rodzaje wolnosci ?
                                                  • aaugustw Re: poprawione 24.08.06, 14:59
                                                    Addi wszystko ok !? ;-))
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 24.08.06, 16:07
                                                    Nigdy zle nie oceniam, ani nie krytykuje zadnego Mityngu, bo to, jaki on byl,
                                                    > zalezalo ode mnie.

                                                    Umowmy sie co d jednej rzeczy.
                                                    Gdy kiedykwiek cokolwiek krytykuje...
                                                    i o ile nie organicza to mojej wolnosci...
                                                    to jest to tylko opinia.
                                                    ja naprawde nie chce zmianiac ludzi.
                                                    ale co, mam nie miec swojego zdania? swojej oceny sytuacji?
                                                    Auguscie, to ze cos krytyuje nie znaczy, ze cche to zmienic.
                                                    Np.- osobiscie nie cierpie Radia MAryja i bede na nie pluł ile się da, ale
                                                    jezeli ktos bedzie zbieral podpisy za zamknieciem tej rozglosni to nigdy sie
                                                    nie podpisze a wrecz bede zieral podpisy za tym, by top radio dalej gralo.
                                                    Na tym polega wg. mnie wolnosci i demokracja.

                                                    Moge krytykowac i nawet wysmiewac wszystkie idee, pomysly i poglady, o ile nie
                                                    dotyka to kogos bzposrednio.
                                                    moge smiac sie z religii, nie moge smiac sie z czyjejs religijnosci.
                                                    (zawsze taki bylem- w sredniej szkole- czyli 10 lat temu- podpisalem sie pod
                                                    protestem przeciw zdjciu z anteny Cejrowskiego, cociaz nie odzielalem jego
                                                    pogladow).


                                                    Ps. Czy wiesz, ze sa rozne rodzaje wolnosci ?

                                                    Od i do?
                                                  • addicted1 Re: poprawione 24.08.06, 16:08
                                                    Demokracja to troche niewlasciwie slowo, uzylem go w takim potocznym
                                                    rozumieniu.
                                                  • aaugustw Re: poprawione 24.08.06, 20:43
                                                    (Addi napisal):
                                                    "Umowmy sie co d jednej rzeczy.
                                                    Gdy kiedykwiek cokolwiek krytykuje...
                                                    i o ile nie organicza to mojej wolnosci...
                                                    to jest to tylko opinia."
                                                    _________________________________________________________.
                                                    choc odzwyczajony jestem juz od krytyki, czy krytykanctwa,
                                                    przyjmuje to do wiadomosci,...
                                                    (jezeli chce tu byc, nie mam innego wyjscia - tu, na tym forum)! ;-))
                                                    A...
                                                  • addicted1 Re: poprawione 24.08.06, 20:50
                                                    choc odzwyczajony jestem juz od krytyki, czy krytykanctwa,
                                                    > przyjmuje to do wiadomosci,...
                                                    > (jezeli chce tu byc, nie mam innego wyjscia - tu, na tym forum)! ;-))
                                                    > A...

                                                    spokojnie Auguscie, mozesz tego nie przyjmowa do wiadomosci i mimo to nadal tu byc:)

                                                    Jak to ie mozna odzwyczaic od krytyki?
                                                    tzn Ty nie krytykujesz czy Ciebie?
                                                    Tak wytrenowales rodzine i znajomych, ze nie krytykuja Cie?

                                                    "Nie krytykowac mnie, bo sprobuje picia kontrolowanego!".
                                                    (taki troche niesmaczny joke, wybaczcie)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 24.08.06, 21:04
                                                    (A... / Addi napisali):
                                                    Ps. Czy wiesz, ze sa rozne rodzaje wolnosci ?
                                                    - - - - /
                                                    Od i do?
                                                    __________________________________________________________________________.
                                                    Nie Addi, mowilem powaznie, chcialem to Tobie napisac, bo uwazam, ze warto
                                                    takim ludziom jak Ty podpowiedziec swoje doswiadczenia. Moze akurat wyciagniesz
                                                    wnioski z madrosci, ktore zbierane byly od wiekow, z dziada - pradziada...
                                                    Pamietam jak moje zycie, po pierwszej terapii stalo sie burzliwe.
                                                    Zbieralem wiadomosci skad sie dalo... Nie staly sie one dla mnie ciezarem, gdyz
                                                    zaczalem je wprowadzac w zycie... I tak pomalu, pomalu zmieniala sie i zmienia
                                                    sie moja swiadomosc... Takze od Ciebie duzo sie ucze !
                                                    Uwazam, ze komu uda sie ze swoich madrosci zmienic swoja swiadomosc, tego zadna
                                                    flaszka nie bedzie sie imac)! ;-))
                                                    A oto one - te wolnosc(i)
                                                    Pierwsza wolnosc przyrownac mozna do mlodego rumaka. Rumak ten, aby byc wolnym
                                                    zrzuca jezdzca, ktory go zaczal dosiadac… Za kazdym jednak razem, jezdziec ten
                                                    przyciaga mu cugle coraz bardziej!
                                                    (to byl moj okres mlodego zycia, kiedy zrzucajac z siebie wszystko ucieklem za
                                                    granice).
                                                    Druga wolnosc nazywana jest glupota i przyrownac ja mozna do kapitana
                                                    rozbitego, tonacego statku. Zamiast wsiasc do lodzi ratunkowej on przypomina
                                                    sobie stare czasy i tonie coraz bardziej.
                                                    (to byl moj okres picia, kiedy zdawalem sobie juz sprawe, ze
                                                    pije "nienormalnie", ale jeszcze chcialem udowodnic sobie i wszystkim, ze jest
                                                    inaczej).
                                                    Trzecia wolnosc, ta prawdziwa nazywana jest madroscia i przyrownac ja mozna do
                                                    trzciny na polu. Ona ugina sie i poddaje sie wiatrom, ratujac w ten sposob
                                                    swoje zycie…
                                                    A...

                                                  • addicted1 Re: poprawione 25.08.06, 13:33
                                                    Pierwsza wolnosc przyrownac mozna do mlodego rumaka. Rumak ten, aby byc wolnym
                                                    > zrzuca jezdzca, ktory go zaczal dosiadac… Za kazdym jednak razem, jezdzie
                                                    > c ten
                                                    > przyciaga mu cugle coraz bardziej!
                                                    > (to byl moj okres mlodego zycia, kiedy zrzucajac z siebie wszystko ucieklem
                                                    za
                                                    > granice).
                                                    > Druga wolnosc nazywana jest glupota i przyrownac ja mozna do kapitana
                                                    > rozbitego, tonacego statku. Zamiast wsiasc do lodzi ratunkowej on przypomina
                                                    > sobie stare czasy i tonie coraz bardziej.
                                                    > (to byl moj okres picia, kiedy zdawalem sobie juz sprawe, ze
                                                    > pije "nienormalnie", ale jeszcze chcialem udowodnic sobie i wszystkim, ze
                                                    jest
                                                    > inaczej).
                                                    > Trzecia wolnosc, ta prawdziwa nazywana jest madroscia i przyrownac ja mozna
                                                    do
                                                    > trzciny na polu. Ona ugina sie i poddaje sie wiatrom, ratujac w ten sposob
                                                    > swoje zycie…
                                                    > A...

                                                    Powiem szczerze, ze albo jestem przewrazliwiony, albo baaardz spostrzegawczy,
                                                    ale gdy czytalem to to mialem wrazenie, ze czytam wiecej niz jest napisane i ze
                                                    ktos mna probue manipulowac:)
                                                  • aaugustw Re: poprawione 25.08.06, 15:53
                                                    (Addi napisal):
                                                    “Powiem szczerze, ze albo jestem przewrazliwiony, albo baaardz spostrzegawczy,
                                                    ale gdy czytalem to to mialem wrazenie, ze czytam wiecej niz jest napisane i ze
                                                    ktos mna probue manipulowac:)”
                                                    _____________________________________________________________________.
                                                    Addi! - Nic z tych rzeczy, ktore wyzej wymieniasz.
                                                    Komus to pomoglo, wiec ten ktos i Tobie dobrze zyczy ! – ot, po prostu ;-))
                                                    Tego jednak ani rozumem, ani nauka zrozumiec sie nie da!
                                                    A…
                                                  • addicted1 Re: poprawione 25.08.06, 19:29
                                                    dziekuje za dobre checi w kazdym razie.
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 16:30
                                                    Kiedy po raz pierwszy przyszedlem na to forum zaskoczylo mnie liczba
                                                    uczestnikow zajmujacych sie terapeutyzowaniem i pouczaniem drugich chorych.
                                                    Prawie nikt nie mowil o sobie i swoich przemianach osobowych(!), ani o tym, jak
                                                    doszlo u niego do zatrzymania jego choroby... (moze nie doszlo!?).
                                                    Pomyslalem takze; ja tez moge zaczac juz leczyc innych, bylem parenascie razy u
                                                    pana doktora...!
                                                    W tym jednak momencie przypomnialem sobie, ze ja zwyczajny alkoholik! :-((
                                                    Jako ten "malucki alkoholik, ktoremu potrzebna rownowaga duchowa, szybko
                                                    wymyslilem temat; "terapia a duchowosc", ale nie trwalo dlugo rownie szybko
                                                    zaczeli mnie ci "wielcy" podejrzewac o przynaleznosc do jakiejs sekty... Dwa
                                                    razy zarzucono mi takze, ze probuje WSZYSTKIM(!?) narzucac moja droge zycia(!?)
                                                    Mam zatem propozycje do Was, ktora celowo zadaje, w tym "moim" tutaj temacie:
                                                    Pofilozofujmy teraz...! ;-))
                                                    (Teraz to juz - na przekor - nikt sie nie odezwie!) :-(
                                                    A.
                                                  • tranzyt80 Re: poprawione 22.08.06, 16:30
                                                    > To droga, to moja droga…
                                                    > To nie jest zadna brama, chociaz ją przekraczam.
                                                    > Przekraczam ją, mimo ze sie nie poruszam.
                                                    > Nie poruszam sie, ale ide naprzod.
                                                    > Ide naprzod, a mimo to dalej znajduje sie w moim centrum.
                                                    > Pozostaje w centrum, ale jestem we wszystkim.
                                                    > Jestem we wszystkim, choc jestem jednostka!.

                                                    -podobne jak u adolfa...
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 16:40
                                                    (Janu napisal):
                                                    "-podobne jak u adolfa..."
                                                    ______________________________________________-
                                                    Nie wielki JANU…!
                                                    podobna jak u Twojego imiennika; jana pawla…
                                                    Pozdrawiam:
                                                    a... ;-))
                                                  • tranzyt80 Re: poprawione 22.08.06, 17:27
                                                    no coz obaj stali na czele
                                                    w obu wierzono
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 17:33
                                                    I dalej (niektorzy) wierza...! ;-))
                                                    A...
                                                  • tranzyt80 Re: poprawione 22.08.06, 17:38
                                                    > A...

                                                    -i Amen
                                                  • aaugustw Re: poprawione 22.08.06, 17:48
                                                    Amen.
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: poprawione 21.08.06, 19:54
                                                    > "Pozostawie bez komentaza,ale zapytam:Jak sie nazywa
                                                    to Twoje zgromadzenie religijne?Prosilbym o krotka odp." <
                                                    _______________________________________________________-
                                                    Dlaczego pozostawiasz to bez komentarza - pokaz farbe !
                                                    Czy strach, jak prad paralizuje? ;-))
                                                    Jaki jest Twoj swiatopoglad ?
                                                    Masz wogole swoje zdanie ?
                                                    Co sadzisz o terapeutach, co sadzisz o duchowosci?
                                                    Pisz, prosze tak dlugo jak zechcesz. Nie oszczedzaj papieru.
                                                    A... ;-))
                                                  • aaugustw Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 21:18
                                                    OK! ;-))
                                                    A...
                                                    Ps. Czy tez zajechalem z angielska ?
                                                  • addicted1 Re: Co to jest natężenie 20.08.06, 21:21
                                                    Nie.
                                                    Ni cholery:)
                                                  • addicted1 Dobre przedstawienie 21.08.06, 12:52
                                                    Pomyslalem, ze te kilka ostatnich postow dot. AA dobrze oddaje idee tego, co
                                                    mialem na mysl okreslajac AA "gettem".
                                                    to getto to wyalienowanie ze swiata nie poprzez 'wygnanie", ale przez
                                                    samoalienacje.
                                                    nikt nie wchodzi do takiego getta celowo= ale jest na nie potem skazany.

                                                    Po prostu- na pewien sposob przestajesz rozumiec innych ludzi i oni przestaja
                                                    rozumiec Ciebie. Jedynym miejscem, gdzie rozumieja Twoje nowe zasady zyciowe
                                                    jest miejsce, skad je wziales- czyli AA.

                                                    To nie jest regula, ale tak jest bardz czesto
                                                    Mowie to na podstawie tego, co slysze na mityngach.

                                                    Dlatego sie tego boje i chce uniknac.
                                                  • aaugustw Re: Dobre przedstawienie 21.08.06, 14:13
                                                    (Addi napisal):
                                                    > "Jedynym miejscem, gdzie rozumieja Twoje nowe zasady
                                                    zyciowe jest miejsce, skad je wziales- czyli AA.
                                                    To nie jest regula, ale tak jest bardz czesto
                                                    Mowie to na podstawie tego, co slysze na mityngach.
                                                    Dlatego sie tego boje i chce uniknac." <
                                                    ________________________________________________________-
                                                    AA to nie sa ani zasady, ani reguly. AA znalazlo sposob
                                                    na to, co ja zawsze chcialem osiagnac i miec, mianowicie;
                                                    Trzezwe zycie.
                                                    Nie wiedzialem tylko, ze ono bedzie w dodatku szczesliwe -
                                                    bez alkoholu! AA pomaga mi w tym.
                                                    Przelecialo mi teraz przez glowe jedno zdanie, ktore w
                                                    zdenerwowaniu powiedzial do nas nasz terapeuta, w temacie;
                                                    "gotowosc"; "gdybym uwierzyl, ze mi to pomoze w mojej
                                                    chorobie - pozarlbym te trawe..."
                                                    Tego paradoksu (na tym, m.in. polega ta choroba),nie mozna
                                                    zrozumiec, w to trzeba uwierzyc!
                                                    Intelektualisci i osoby wyksztalcone (mimo, ze chodzi tu o
                                                    ich zycie!), maja z tym cholerne problemy, aby - no wlasnie -
                                                    to "zrozumiec"...! ;-))
                                                    Pozdrawiam:
                                                    A...
                                                    Ps. Ja sie juz tego nie boje. Czego Ty sie boisz? -
                                                    (trzezego zycia?) ;-))
                                                  • aaugustw Re: Dobre przedstawienie 21.08.06, 14:23
                                                    (Addi napisal):
                                                    > "Po prostu- na pewien sposob przestajesz rozumiec innych
                                                    ludzi i oni przestaja rozumiec Ciebie." <
                                                    __________________________________________________________-
                                                    Przypomnialy mi sie dawne dyskusje z moim przyjacielem na
                                                    temat Boga...! ;-))
                                                    Wraz z nastaniem mojej abstynencji a potem i trzezwienia
                                                    zmienial sie we mnie obraz tego Boga z dziecinnstwa, na tego
                                                    "dojrzalego", z czym nie mogl pogodzic sie moj kolega...(!?)
                                                    Zawsze dawal mi podobne argumenty:
                                                    "Nie rozumiesz mnie, a ja Ciebie". Nie chcial tylko dopuscic
                                                    do siebie tej prawdy, ze kiedys mielismy te same zdania...!
                                                    On mnie dalej nie rozumie, ale ja go rozumiem...! ;-))
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Dobre przedstawienie 21.08.06, 15:58
                                                    > "AA to "getto", to wyalienowanie ze swiata nie poprzez 'wygnanie", ale przez
                                                    samoalienacje."
                                                    __________________________________________________________________________-
                                                    AA to przede wszystkim Wspolnota ludzi, znajdujacych sie w jednosci swojej
                                                    choroby, nie koloru skory, ani wyznan, czy religii, jezykow... itd...
                                                    AA to cos wiecej, anizeli to co napisales...

                                                    "Samoalienacja". Tu tez sie roznimy, wedlug mnie Addi jest to nie
                                                    samoalienacja, lecz powiekszenie swojej swiadomosci i zauwazenie oraz
                                                    zaakceptowanie regul, ktore rzadza tym swiatem i nami... To podporzadkowanie
                                                    sie tym regulom (mozna je nazwac; regulami duchowymi). To wreszcie powrot do
                                                    Jednosci takiej jaka ona jest...!
                                                    Czesto pisales o wyzwoleniu sie - ja jestem wyzwolony i to nie tylko od picia
                                                    alkoholu...! Zeby to moglo nastapic musialem sie poddac (wedlug Ciebie
                                                    zniewolic);-))
                                                    Dzieki tej kapitulacji dopiero potrafilem sie wyzwolic. Przeciez kazdy
                                                    czlowiek, czy on chce czy nie. Czy on wierzy, czy nie jest uzalezniony od tej
                                                    Mocy, ktora go otacza; od dnia i nocy, kobiety (i mezczytzny) ;-)) , faz
                                                    ksiezyca, zasiewow i zbiorow... itd... Rolnik, ktory posieje w niewlasciwym
                                                    czasie, nic nie zbierze. Owczarz nie wypedzi swoich owiec w zimie... ale to
                                                    jest juz znane! Ludzie sami sobie utrudniaja to zycie, a ono jest tylko zabawa -
                                                    gra, ktora zostala stworzona dla nas. Trzeba tylko - wlasnie - przestrzegac
                                                    tych regul...! Nie sa to jednak reguly AA!
                                                    A...
                                      • aaugustw Re: Co ty tam Eska wiesz o zapijaniu? 18.08.06, 15:22
                                        > "Auguscie, bez urazy, ale to brzmi jak z jakiejs sredniowiecznej ksiazki o
                                        Magii:)

                                        Moze dam lepsze porownanie- on piekny, madry, bogaty, ona brzydka i wredna. Sa
                                        razem. Wszyscy pytaja: co on w niej widzi?" <
                                        _________________________________________________________________________-
                                        Znowu trafiles: To jest bajka!
                                        Jak i to, co potem przytoczyles...
                                        A... ;-))
                          • kylly Re: Dlaczego takie informacje??? 17.08.06, 08:35
                            Auguscie, jesli napisałes prawdę:
                            > "statystyki terapeutyczne,
                            > ktore mowia ze tylko jeden (1) alkoholik, na iles tam tysiecy (nie pamietam
                            juz
                            > dokladnie ile?), potrafi sobie sam pomoc"
                            > powiedz, a napisz właściwie: jaka, według Ciebie, jest przyczyna
                            > rozpowszechniania podobnych wiadomości przez terapeutów? Bo ja też sie co
                            chwil
                            > e
                            > z tym spotykam, taka jest zresztą 100-procentowa opinia ludzi wiernych
                            terapiom
                            > .
                            > Nikt sam nie wyszedł z alkoholizmu... czynnego - dodam. Więc - dlaczego,
                            > Auguście? Jak myślisz?


                            hehe eska :) może ja odpowiem...bo odpowiedź jest prosta...z profesjonalnej
                            terapii przy oparciu się o AA trwale trzeźwieje 1 na 10 (to są fakty...)
                            (terapeutyczna definicja "trwale" to 2 i powyżej lat niepicia czy trzeźwości
                            (jak kto woli:))) więc naprawdę nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie że
                            trzeźwiejąc samemu jest trudniej (bo jest :) i skuteczność takiego trzeźwienia
                            (czy niepicia) jest mniejsza.... ale tak naprawdę odpowiedz sobie na pytanie co
                            znaczy sam ?? bo podpiszę się pod stwierdzeniem że z czynnego alkoholizmu
                            SAMEMU się nie wychodzi...
                            POZDRAWIAM
                            ps. znam terapeutów hehe którzy zdecydowanie odradzają aa :) ale czy ja jestem
                            winien że idioci nie rodzą się na "kamieniu" - terapeuci tak jak księża to
                            ludzie lepsi, gorsi....moim zadaniem jest znalezienie takiego który i chce i
                            umie MI pomóc...:))


                      • addicted1 Re: AA 17.08.06, 15:29
                        Cortono, odpowiem Ci tak.

                        Moze mi nie chodzi o to, by znalezc, ale by szukac?

                        Wzielas to pod uwage?

                        I są marudy, takie jak Ty, a wcześniej ja, które nie wiedzą czego chcą.

                        znalazlas sposob na wybielenie sie w moim cieniu, fajnie

                        • cortona Addicted1 17.08.06, 19:54
                          Addi, no to wygrałeś:)) Wysłałam ten głupi post, a potem żałowałam.
                          Jak widzisz dorastać można nawet po czterdziestce. Mam nadzieję, że Tobie uda
                          się wcześniej, byle byś wiedział czego chcesz. I tego Ci życzę.
                          • addicted1 Re: Addicted1 17.08.06, 20:25
                            rozmemlany zagubiony malkontent Addicted,
                            ktory musi isc szybko na 10 terapii
                            bo inaczej kogos zameczy na smierc swoim gadaniem
                            pozdrawia
                            :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka