Dodaj do ulubionych

Moze teraz ?

11.08.06, 13:37
dlaczego mam opory przed uznaniem sie za A.

1. wstyd- pzed etykietka alkoholik,
2. nie moge pogodzic sie za strata imprez, zabaw,boje sie nudy,
3. obawiam sie, ze wloze w tzezwienie duzo czasu i nic to nie da.
4. boje sie ze to sie nigdy nie skonczy.
5 bo boje sie wysmiania, lekcewazenie, przytykow, litosci, pogardy.
6. mam zahamowania z domu- ze alkoholizm to cos bardzo zlego
7. bo jak na raie nie pije 10 mieisecy i czuje sie gorzej nie lepiej
8. bo boje sie w zwiazku z w.w., ze bede zyl w izolacji, getcie, ze nie bede
rozumial sie z ludzmi.

Odbieram trzezwienie jako pokute, jak jakas kare i to niezasluzona.
A nie jak szanse.

Po co to napisalem?
zeby wkurzyc tych, ktorych zanudzam.

Niebawem zegnam sie z tym forum, takze pociesz Was- to juz prawie koniec.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Moze teraz ? 11.08.06, 14:30
      Nie żegnaj się z nami, bo będzie na Ciebie brak !:-((
      Mam pytanie.
      Na terapię poszedłeś z własnej woli,
      czy z przymusu?
      Twoje pytania świadczą o tym, że chyba z tego
      drugiego powodu, bo nie osiągnąłeś jeszcze swojego dna.
      Całe te 10 miesiecy żyjesz na tzw "dupościsku".
      Współczuję i nie dziwię się, że jest Ci gorzej nie lepiej.
      Pogody Ducha Kochany nasz forumowy filozofie:-)
      • addicted1 Re: Moze teraz ? 11.08.06, 20:24
        > Nie żegnaj się z nami, bo będzie na Ciebie brak !:-((
        > Mam pytanie.
        > Na terapię poszedłeś z własnej woli,
        > czy z przymusu?
        > Twoje pytania świadczą o tym, że chyba z tego
        > drugiego powodu, bo nie osiągnąłeś jeszcze swojego dna.
        > Całe te 10 miesiecy żyjesz na tzw "dupościsku".
        > Współczuję i nie dziwię się, że jest Ci gorzej nie lepiej.
        > Pogody Ducha Kochany nasz forumowy filozofie:-)


        Dziekuje za mile slowa.

        Formalnie dobrowolnie- tzn. sąd mi nie kazal, nikt nie stawial ultimatum. Ale
        jak wejrze glebiej to chyba zrobilem to by sie przypodobac?
        zaszpanowac? odkupic winy?
        tez z braku pomyslu na dalsze zycie oraz z nadzieja, ze to pomoze mi zwalczyc
        problem latajacych dloni.
        oraz by sie nauczyc trzezwego spohjrzenia na zycie.

        Z tym 10 mc duposciskiem to moze przesada, ja na poczatku czulem w sobie jakas
        wieksza gotowosc do radykalnych zmian, a z czasem coraz bardziej zaczalem sie
        buntowac, sprzeciwiac, negowac, tak ze doszedlem do tego, ze teraz jest to
        faktycznie troche duposcisk, aczkolwiek jest lepiej niz jakies 2 i 3 miesiace
        temu, wtedy bylo najgorzej.
    • wojtech451 Re: Moze teraz ? 11.08.06, 16:35
      addicted1 napisał:
      ..................
      > Po co to napisalem?
      > zeby wkurzyc tych, ktorych zanudzam.
      > Niebawem zegnam sie z tym forum, takze pociesz Was- to juz prawie koniec.

      Wreszcie trzeźwe (nomem omen) spojrzenie na siebie.
      Lepiej późno niz wcale....
      • addicted1 Re: Moze teraz ? 11.08.06, 20:25
        Wreszcie trzeźwe (nomem omen) spojrzenie na siebie.
        > Lepiej późno niz wcale....

        fajnie, ze to zauwazyles.
        taki byl cel tego wpisu.
        pokazac, ze ja potrafie i trzezwiej spojrzec.
        napisalem maksymalnie prosto i szczerze- na ile bylem w stanie
    • yuraathor Re: Moze teraz ? 11.08.06, 18:06
      1. wstyd przed etykietą alkoholik-a co na czole masz napisane???
      2.nie mogę się pogodzić ze stratą imprez, zabaw-można się świetnie bawić bez
      alkoholu
      3.obawiam się żę włożę w trzeźwienie dużo czasu-a ile czasu zabierało ci
      picie???
      4.boję się że to się nigdy nie skończy- bo się nie skończy, Pan Bóg przebacza
      alkohol nigdy
      5.bo boję się wyśmiania- ten się śmieje kto się śmieje ostatni
      6.bo mam zahamowania z domu że alkoholizm to coś bardzo złego-żadna choroba
      dobra nie jestale chyba są gorsze
      7.bo na razie nie piję 10 m-scy i i czuję się gorzej nie lepiej-a ktoś ci
      obiecywał że będzie lepiej??? trzeźwienie boli bo trzeba stawić czoła temu
      przed czym się uciekało w alkohol
      8. bo boję się żew związku z w.w.będe żył w izolacji, getcie-to poszukaj ludzi
      których rozumiesz i którzy ciebie rozumieją. ja takich znalazłem w AA i trwało
      to dłużej niż 10 miesięcy.
      skoro żegnasz się z tym forum trudno twój wybór.
      Mrowisko będzie istnieć dalej mimo że jedna mrówka oddali się od niego i
      zostanie gdzieś tam rozdeptana. po pewnym czasie w mrowisku zapomną że taka była
      • addicted1 Re: Moze teraz ? 11.08.06, 20:28
        skoro żegnasz się z tym forum trudno twój wybór.
        > Mrowisko będzie istnieć dalej mimo że jedna mrówka oddali się od niego i
        > zostanie gdzieś tam rozdeptana. po pewnym czasie w mrowisku zapomną że taka
        był
        > a

        zabrzmialo brutalnie.
        mysle o "odejsciu" bo:
        -zauwazulem, ze zaczyznam sie uzalezniac od tego forum i powielac zachowania
        jota w jote jak z alkoholem- duzo mysle o tym, mam zamet w glowie
        -duzo osob sie ze mna nie zgadza i uwaza ze nudze.
        -mam metlik w glowie i chce odpoczac.
        • gooch Re: Moze teraz ? 11.08.06, 21:46
          jeśli rzeczywiści zdecydujesz się odejść, to będzie mi brakowało Twoich wpisów.
          Nie mogę powiedzieć, żebym sie często z Tobą zgadzała, ale fajnie sie z Tobą
          dyskutuje.

          A tekst "Mrowisko będzie istnieć dalej mimo że jedna mrówka oddali się od niego i
          > > zostanie gdzieś tam rozdeptana. po pewnym czasie w mrowisku zapomną że taka
          była"
          uważam za bezduszny.
          • e4ska Re: Moze teraz ? 16.08.06, 00:05
            Bezduszny? Sensownie Yura pisze, choć w ogóle niewiele pisze:)

            Wiele osób bardzo nagłaśnia swoje odejścia z forumów rozmaitych... no, Addi ma
            to do siebie, że nie jest agresywny i nie gryzie bez powodu:))) piękna cecha,
            Addi, złośliwy nie bywasz, a powinieneś - w realu, bo Cię zjedzą;(

            Ale... na forumach - również pijackich - pojawiają się wielcy święci autoryteci,
            ukąszą, a potem, jak im się dobierają w odwetach do d, oznajmiają z triumfem: ja
            teraz idę na realny spacerek, ja mam realne życie, a forum, ach, co za okropne
            fe, jak można tu pisać, och duractwo nie doradztwo, prawdziwe życie jest na
            terapiach i mityngach, a na forum to jakieś te pijaki wybrakowane, głupie i
            uzależnione od Internetu. A uzależnienie netowe jest ulubionym konikiem
            terapeutów, boją się czy co? moj też z miejsca chciał mnie odzależniać od
            komputera, choc wtedy jeszcze na Gazetę nie wchodziłam, miałam jedno forum, a
            komputer to moje narzędzie pracy...

            A telewizja... kochani, to jest dopiero uzależnienie!!! to jest to, co ludzi
            doprowadza do ruiny absolutnej... pisząc na forum jestesmy aktywni, cos tam
            myslimy, kombinujemy, mózgi nam się jarzą, rozmawiamy ze soba... spacer tego nie
            zastąpi.

            Addi, przyjdzie czas, to znikniesz, jak i wielu z nas tutaj... ale to chyba
            przyjemnie być w grupie ludzi znających się nieco, nie sterowanych jak na
            terapii, mądrzejszych albo głupszych, a złączonych wspólnym doświadczeniem...
            nie ma sie co takim uzaleznieniem martwić, co innego, jakbyś całe dnie pisał tu
            i pisał... no to admini by Cię zbanowali i po nałogu:)
            • addicted1 Re: Moze teraz ? 16.08.06, 15:26

              "Że dotad nic nie zrobiłeś, żeby zmienić pijanego myslenia."

              No jak nie zrobiłem?
              Pisalem, ze bylem na wielu mityngach i terapii.
              Jakies 10 mityngow/ mc= 100 mityngow
              terapia= 6 tygodni.

              No co, ze "bylem cialem"?
              A jak mozna sie zmusic do "bycia duchem"?

              Jak mozna polubic zrzędzacego kolege(nmen omen:)), jak mozna pokochac
              dziewczyne z braku laku, jak mozna polubic nudna prace?
              Nie umiem
              Nie umiem sie zmusic do myslenie inaczej niz mysle i czucia inaczej niz czuje.


              Caly czas w moim oglądzie "terapeutyczne" Trzezwienie jest jak wojna z
              teroryzmem w wydaniu busha.- nigdy sie nie konczy i zawsze jest
              niewystarczająca, a wróg jest coraz bardziej podstępny.
              I juz CIA i FBI moga zajrzec do Twojego intymnego pamietnika, strach wejsc do
              metra, strach wejsc do samolotu, ale Ty już nie protestujesz. Bo to wojna z
              terroryzmem.
              Cel uświeca środki?


              A do Eski- ja nieudacznik, narzekacz i malkontent nałogowy boję się odzywać do
              Ciebie, wszakze nie lubisz takich jak ja. Ale nie bój, sie, nie przykleję sie:)


              Ja tu nie chcialem robic demonstracji "Urazone dziecko idzie do domu, nie
              poznali sie na jego wspanialym talencie" tylko mnie samemu szkozi nadaktywnosc.
              A tez chce mniej nudzic, zbieram glosy ze nudze, co dodatkowo mnie frustruje,bo
              co jak co ale za nudziarza nigdy mnie nie uwazano.
              • e4ska Bo-jaźń nie taka:))) 16.08.06, 16:00
                "A do Eski- ja nieudacznik, narzekacz i malkontent nałogowy boję się odzywać do
                Ciebie, wszakze nie lubisz takich jak ja. Ale nie bój, sie, nie przykleję sie:)

                Addi... Dlaczego wypisujesz głupstwa o nielubieniu? Wolałbyś, aby adresować do
                Ciebie kwestionariusze terapeutyczne, czyli traktować jak przygłupa: rozwijasz
                się czy nie rozwijasz, a po co, a na co, a dokąd tak gna, plany na stół,
                rozliczyć i za drzwi kopem marsz... Niestety, jesteś bardziej sterapeutyzowany
                niż Ci się wydaje, ale przecież nie będziesz stał w miejscu - i Ty zapomnisz o
                terapii:) Pisałes gdzieś tam o psycholog, która powiedziała, że Twoim problemem
                nie jest alkoholizm - i ona miała chyba rację, nie uważasz? Z mojego osobistego
                punktu widzenia: każdy człowiek ma jakieś problemy, rzecz w tym, czy warto je
                wszystkie wywlekać, oglądać, mierzyć, ważyć... a niech sobie będą, co mi tam:)

                I wcale nie jest dobrze, jeżeli utożsamiasz sie z kimś gorszym, choć nie o Tobie
                sie mówi. Czemu tak źle o sobie myslisz? czemu się tłumaczysz, nie mnie, ale
                wielu innym? Kto na Ciebie wyjedzie, od razu auuuu... Mam w zasięgu pare osob,
                które mnie wykorzystywały, przede wszystkim krąg mojej rodziny, jacyś dawni
                współpracownicy, wreszcie zrzucam ich z pleców... o nich mi chodzi, nie o
                Ciebie, Addi.
                Nie dość, że pijak, to jeszcze nadwrażliwy;)))

                • addicted1 Re: Bo-jaźń nie taka:))) 17.08.06, 15:56
                  Niestety, jesteś bardziej sterapeutyzowany
                  > niż Ci się wydaje, ale przecież nie będziesz stał w miejscu - i Ty zapomnisz o
                  > terapii:)

                  Widzisz, wlasnie to jest powod moje obecnosci na tym forum.
                  ja jestem sterapeutyzowany bardziej niz bym chcial, ale swiadomosc tego mam i
                  dlatego chce sie wyzwolic, choc o nie jest latwe.
                  robie postepy- czego nie widac, bo jak pisalem wszyscy juz moje posty oceniaja w
                  kontekscie moich wczesniejszych wpisow- i przykladaja foremke.

                • addicted1 Re: Bo-jaźń nie taka:))) 17.08.06, 16:06
                  wcale nie jest dobrze, jeżeli utożsamiasz sie z kimś gorszym, choć nie o Tobie
                  sie mówi. Czemu tak źle o sobie myslisz? czemu się tłumaczysz, nie mnie, ale
                  wielu innym? Kto na Ciebie wyjedzie, od razu auuuu...

                  tak juz mam. a na terapii jeszcze to sie we mnie wzmocnilo.
                  dlatego m.in chce sie tego pozbyc.
                  musze przyznac, ze na tym forum tez moje pczucie wartosci leci w d.

                  jeszcze nigdy tyle osob nie przypisalo mi taki przmiotnikow jak nudny, marudny,
                  zalosny, nieudaczny, itd.
                  to jest dla mnie lekcja.


                  w ogole to postawilem przed soba bardzo trudne zadanie, niemozliwe do realizacji
                  wlasciwie.
                  W ramach wywalenia ze swojej gowy pewnych rzeczy wbitych na terapii postanowilem
                  zakwestionowc sens i zasdy terapii i AA.
                  Czyli maly ja kontra tysiace terapeutow przez dziesiatki lat i tysiace Aowcow
                  przez niemal wiek.
                  Chcialem zagrac jak w Aikido- uzcyc tej wielkiej sily przeciwnika i go obalic,
                  ale sie nie udalo:)

                  Przegralem jak Golota z Tysonem, nie dosc ze porazka to jeszcze osmieszylem sie.

                  a moglem zrezygnowac z walki i przejsc do innej kategorii wagowej.



                  Frustrowala mnie od poczatku zasada, ze terapeuci na podstawie 3 stron
                  kwestionariusza i 5 minut rozmowy uznali, ze znaja mnie na wylot i zaplanowali
                  moje dalsze 60 lat zycia.

                  po prostu uznalem, ze mi zaplanowali. a teraz uznaje, ze mi pokazali jedna z
                  mozliwosci zaplanowania.

                  Nic nie musze.
                  .
                  • aaugustw Re: Bo-jaźń nie taka:))) 17.08.06, 17:54
                    > „Nic nie musze. „ <
                    _______________________________________.
                    Ale jak juz zechcesz – bedziesz musial !
                    A…
                    • addicted1 Re: Bo-jaźń nie taka:))) 17.08.06, 20:29
                      augustw napisał:

                      > > „Nic nie musze. „ <
                      > _______________________________________.
                      > Ale jak juz zechcesz – bedziesz musial !
                      > A…

                      Wtedy zaloze oddzielne forum i bede obwinial i oczernial za ten przymus samego
                      siebie,
                      bede zasypywal samego siebie pytaniami bez odpowiedzi lub retorycznymi,
                      bede narzekal, marudzil, zalil sie, plakal i gledzil.
                      bede nudny jak nigdy dotad, bede bardziej nudny niz Marek Juerk i Waldemar
                      Pawlak razem wzieci,
                      Zostane pierwszym malkontentem 4 RP.

                      I wtedy kaze sie samemu sobie odwalic i w koncu dojrzeje.

                      • aaugustw Re: Bo-jaźń nie taka:))) 17.08.06, 21:02
                        > I wtedy kaze sie samemu sobie odwalic i w koncu dojrzeje.
                        ___________________________________________________________________.
                        Addi, moja dojrzalosc tez nie zostala osiagnieta wraz z otrzymaniem
                        dowodu osobistego, lecz grubo pozniej a stawalo sie to pomalu, bardzo
                        pomalu, dopiero wtedy, kiedy na pierwszym miejscu postawilem na rozwoj
                        swojej swiadomosci...!
                        A...
                  • addicted1 wlaciwie 17.08.06, 20:36
                    to dzisiaj tak pomyslalem i wyszlo mi, ze probuje udowodnic w roznych postach
                    wykluczajace sie tezy:
                    1. ze nie jestem alkoholikiem- i terapeuci z rozmachu przez pomylke mnie
                    przyjeli na terapi
                    2. ze jestem alkoholikiem, ale terapia nie odpowiada moim potrzebom,, chociaz
                    ogolnie jest ok
                    3. ze jestm alkoholikiem i program terapii jest do d. w ogole


                    oraz:
                    1. ze nie jestem alkoholikiem i nie bede raczej juz pil
                    2. ze nie jestem alkoholikiem i bede kiedys pil
                    3. ze jestem alkoholikiem i nie bede nigdy pil
                    4. ze jestm alkoholikiem, ale takim poczatkowym, wiec kiedys bede pil.

                    Macie wiec teraz odpowiedz na pytanioe, dlaczego jestem taki zamotany.

                    Ha ha, a teraz zagadka:
                    nie czuje ze nie jestem niealkoholikiem dlatego nie mam zamiaru nie pic.

                    rozwiazanie nadsylac do konca miesiaca trzezwosci na adres Kancelarii Prezydenta.
    • wszetaczny Pleciesz. Ja tam świetny mam kontakt z tymi, z 12.08.06, 09:32
      którymi kiedyś piłem, nie pijąc w ogóle. Zatem samotny się nie czuję. Z tym, że
      jak oni za dużo wypiją to są niekomunikatywni i ich odpuszczam.
      • addicted1 Re: Pleciesz. Ja tam świetny mam kontakt z tymi, 13.08.06, 00:23
        wszetaczny napisała:

        > którymi kiedyś piłem, nie pijąc w ogóle. Zatem samotny się nie czuję. Z tym,
        że
        > jak oni za dużo wypiją to są niekomunikatywni i ich odpuszczam.


        Tak, tylko ze w ten sposob łamiesz podstawowe zasady obowiazujace w terapii.

    • 7zahir Re: Moze teraz ? 12.08.06, 12:01
      Odnoszę wrażenie, że teraz żałujesz swojej
      decyzji i checi przypodobania się komuś.
      Trzeźwienie ma sens gdy robimy to tylko
      dla siebie.
      Mój przyjaciel z terapii też poszedł na nią
      z braku pomyslu na dalsze zycie oraz z nadzieja,
      ze to pomoze mu zwalczyc problem latajacych dloni,
      oraz żeby zdobyć jak najwięcej informacji
      nt alkoholizmu,którą teraz ma, ale z której
      nie korzysta bo nadal pije.
      Dzwonił do mnie wczoraj w nocy zamotany
      jak na poczatku terapii.
      Jego sposób na życie to picie od detoxu do detoxu,
      po których już nie idzie na terapię bo uważa,
      że wszystko wie.
      Żal słuchać, jak stacza się coraz bardziej.
      Znamienne jest to, że wczoraj powtórzył
      wszystkie Twoje opory Addicted.
      On, tak jak Ty jeszcze usiłuje walczyć,
      chociaz wie, ze droga do sukcesu
      wiedzie przez poddanie się i uznanie swojej
      bezsilności.
      Widać potrzebny mu jest stan totalnej
      degradacji, kiedy wyniszczone alkoholem
      komórki ciala, odbiorą władzę pijanemu mysleniu
      i zaczna walczyć o życie.
      A przecież nie tak musi wyglądać dno,
      każdy ma inne.
      Pewnie słyszałeś na terapii ,że alkoholizm
      można przyrównać np do cukrzycy, albo grożącego
      śmiercią uczulenia.
      W takich sytuacjach logicznym dla czlowieka,
      który nie jest samobójcą jest unikanie
      smiertelnej trucizny prawda?
      Pozdrawiam ciepło;-)
      • addicted1 Re: Moze teraz ? 12.08.06, 12:27
        U mnie wieksze opory i stresy budzi bycie alkoholikiem niz niepicie alkoholu.
        Wydaje mi sie to dziwne.
        Gdybym mial byc "niepijacym" to ok, ale "trzezwiejacym alkoholikiem" to nie.
        takie mam opory.




        • prazanka2 Re: Moze teraz ? 12.08.06, 12:34
          Bez wzgledu na to, czy bedziesz niepijacym, czy trzezwiejacym, czy zostaniesz
          na tym forum, czy nie, zycze Ci, zebys jak najszybciej sie pozbieral i wrocil
          do muzyki.
          Pozdrawiam cieplutko
        • 7zahir Re: Moze teraz ? 12.08.06, 13:08
          Samo nie picie, tzn bycie suchym
          to jest życie na "dupościsku",
          bo nadal keiruje Tobą zniekształcony
          uzaleznieniem pijany sposób myslenia.
          Jeden z moich przyjaciół z AA przeżył tak 12 lat
          i teraz często mówi o tym emocjonalnym koszmarze.
          Trzeźwienie musi boleć, ale nie musi to byc ból ogłuszajacy,
          tylko niosacy nadzieje na pozbycie się demonów przeszłości.
          Ulga jaka odczuwasz po takim procesie
          jest po wyrwaniu od dawna bolącego zeba.
          (miałam napisać, że jest lepsza od orgazmu, ale to nie to forum:-))) )
          Najlepsze w tym wszystkim jest to,
          że to Ty decydujesz kiedy chcesz ją poczuc.
          Pewnie, że mozna ciągle uciekać - tak jak to robiliśmy
          pijąc, ale nigdy nie uciekniesz przed samym sobą,
          więc gdzie ty sens??
          Chyba, że jestes masochistą, to sorry, ze próbuję Ci
          zepsuc przyjemność:-)))
          • addicted1 Re: Moze teraz ? 12.08.06, 16:55
            Samo nie picie, tzn bycie suchym
            > to jest życie na "dupościsku",
            > bo nadal keiruje Tobą zniekształcony
            > uzaleznieniem pijany sposób myslenia.




            Wydaje mi sie zawsze, ze duposcisk oznacza sama abstynencje- bez zmieniania
            swego zycia, czyli inaczej zwalczanie objawow a nie przyczyn.
            Np. na Esperalu albo na pobietnicach koscielnych.

            Ja natomiast probuje cos robic i robie, tylko nie ma efektow.
            Bylem na 100 mityngach, bylem na terapii, czytalem literature.
            Ja wiem, mozna powiedziec, ze bylem tam tylko cialem a nie dusza, ale odpowiem-
            ja naprawde sie staralem i probowalem.
            Dlatego przychodzi mi na mysl, ze robie nie to co trzeba.
            I w efekcie przestaje robic cokolwiek i zablokowalem sie.
      • addicted1 Re: Moze teraz ? 12.08.06, 16:56
        Mój przyjaciel z terapii też poszedł na nią
        z braku pomyslu na dalsze zycie oraz z nadzieja,
        ze to pomoze mu zwalczyc problem latajacych dloni,


        mozesz napisac wiecej cos o tym koledze?
    • addicted1 Re: Moze teraz ? 12.08.06, 17:11
      Napisze jeszcze o jednym fakcie, ktory powoduje u mnie sprzeciw o ktorym mowa w
      temacie.

      Otoz ja zyjac 30 lat na swiecie spotkalem przypuszcam kilka tysiecy osob i znam
      tylko jednego niepijacego, ktory okresla sie alkoholikiem.
      Poza nim slyszalem o jednej osobie ktora byla na terapii- ale pila 2 dni po
      wyjsciu i pije do dzis.

      Gdyby odjac osoby poznane w AA i na terapii i odjac osoby z telewizji to znam
      tylko te 2 przypadki.

      Pamietam tylko, ze kiedy przewinal sie temat AA i terapii to bylo to traktowane
      w kategorii czegos, co nie doytyczy normalnych ludzi tylko jakies skrajnie
      beznaziejnie przypadki.


      Dlatego nie moge nijak uwierzyc i przyjac do wiadomosci, ze to ja jestem
      najbardziej chorym alkoholikem z nich wszystkich.

      • aaugustw Re: Moze teraz ? 12.08.06, 18:48
        > "...Otoz ja zyjac 30 lat na swiecie spotkalem przypuszcam kilka tysiecy osob
        i znam tylko jednego niepijacego, ktory okresla sie alkoholikiem." <
        _______________________________________________________________________.
        Moge sie tylko domyslac, w jakim towarzystwie sie obracasz ! ;-))
        A...
        Ps. U mnie jest odwrotnie...!
        • addicted1 Re: Moze teraz ? 13.08.06, 00:19
          Obracam sie w towarzystwie przeciętnym z tendencja w górę, jesli chodzi o picie
          to przecietne.
          W rodzinie, w sasiedztwie, wsrod znajomych jest sporo osob ktore duzopija czy
          pily kiedys.
          Jest tez duzo takich, ktore pija okazjonalnie.

          Ps. U mnie jest odwrotnie...!
          ale odwrotnie bylo zanim poznales osoby z terapii, czy ta proporcja wynika z
          dominacji znajomosci mityngowych?
      • 7zahir Re: Moze teraz ? 12.08.06, 20:24
        Przyblokowałes się?
        To dobrze, teraz nic na siłę
        i nie porównuj się z innymi,
        albowiem zawsze beda lepsi i gorsi od Ciebie...
        Zajmij się sobą i zapytaj się czego tak naprawdę
        chcesz. Tylko Ty sam możesz sobie odpowiedzieć.
        Mój przyjaciel ma tak samo jak Ty,
        tyle, że on pije a Ty narazie nie.
        • addicted1 Re: Moze teraz ? 13.08.06, 00:22
          Przyblokowałes się?
          > To dobrze, teraz nic na siłę
          > i nie porównuj się z innymi,
          > albowiem zawsze beda lepsi i gorsi od Ciebie...
          > Zajmij się sobą i zapytaj się czego tak naprawdę
          > chcesz. Tylko Ty sam możesz sobie odpowiedzieć.
          > Mój przyjaciel ma tak samo jak Ty,
          > tyle, że on pije a Ty narazie nie.

          Moze proza zycia, moze godziny zastanawiania sie, moze natura- tak czy inaczej
          narodzil sie bunt.
          Taki niezdrowy, bo w wykonaniu osoby z malasamoocena.
          Ja sie czesto tak "buntowalem" w zyciu, ze buntowi towarzyszyly wyrzuty
          sumienia i strach.
          Wiec taki kulawy ten bunt.

          Blokada moja bierze sie tez z mego idealizmu. Oczekiwalem nie wiadomo czego i
          dlatego dzialalem nieracjonalnie- bezkrytycznie. do czasu. wahadloprzelecialo
          na druga.
          • addicted1 co w zamian 13.08.06, 00:29
            na razie jestem na etapie takim, ze bolesnie odczuwam to, co mi odebralo
            odstawienie alkoholu, a nie widze korzysci. Te kilka korzysci typu brak kaca
            (zwyklego czy moralnego) szybko mi spowszednialy.
            Mowiac bardzo prosto- kiedys po tygodniu pracy mialem ochote na jakas
            przygode. Pare piw i w miasto. Teraz siedze wieczorem w domu i nawet do knajpy
            na trzezwo nie ide bo sie boje. Tomnie frustruje, ze mam 30 lat i siedze w domu
            przed ekranemjak stara babcia.
            (mowie o realiach ostatnich lat- inne rozrywki byly urtudnione przez obawe o
            drzace lapy).

            Mam jeszcze inny powazny problem zwiazany z piciem.
            Otoz ja w glebi duszy w sposob wrecz zatrwazajacy widze w piciu i cpaniu jakis
            romantyzm.
            Wychowany na muzyce rockowej i legendach tego swiatka mam wkodowane, ze tak
            jest fajnie.
            Juz setki prawdziwych muzykow padło przez takie myslenie, ale tak jak oni
            jestem na ten fakt slepy.
            Tzn. wiem o nim, ale w duszy gra inaczej.
            • gb15 Re: co w zamian 13.08.06, 12:57
              A tu jak zwykle czyli bez zmian:)
              Twoje życie składało się z czasu picia i niepicia. Teraz tez składa się z dwóch
              czasów bo ciągle gadasz o alkoholu. Siedząc tutaj zajmujesz się alkoholem
              nieustannie, więc może Twoje pogorszone samopoczucie wynika z tego, że teraz
              poświęcasz mu więcej czasu niż kiedyś.
            • rauchen Re: co w zamian 13.08.06, 13:32
              addi,
              AA porownuje alkoholika do czlowieka ktory stracil nogi - nigdy nie bedzie mogl
              chodzic, ja jeszcze dlugo wczesniej, zanim wpadlam na AA, a gdzies juz mialam
              przeblyski o odstawieniu alkoholu, gdzies wymyslilam sobie swietnie
              zapowiadajaca sie baletnice, dla ktorej taniec byl wszystkim i ktora w pewnym
              momencie w wypadku samochodowym traci obie nogi.
              Zycie leglo w gruzach, to co bylo takie pewne, ta kariera - nie zostalo z niej
              nic.
              Myslalam wtedy nad tym, co bym zrobila na jej miejscu, bo przeciez pewnie
              najpewniej to tylko skonczyc ze soba bo gdzie tu jeszcze sens.
              Jako alkoholik, w o jak lepszej sytuacji jestesmy postawieni.
              Chodzi o flaszke, ktora tylko trzeba odstawic.
              Wlasciwie nie wiem, czemu rezygnujesz calkowicie z wyjsc.
              Nawet do knajpy.
              Porob pierwsze proby, jesli jeszcze nie teraz, poczekaj jeszcze troche, i
              poprobuj.
              Jak ja mialam isc na impreze na ktorej mial byc alkohol, zjadlam godzine przed
              cala tabliczke czekolady. To w sumie jeden ze sposobow, by zaslodzic tak
              organizm zeby nawet ochota nie przyszla na alkohol, bo szybciej chwyci cie
              obrzydzenie - przynajmniej u mnie tak bylo.
              Pij cole, jak inni pija piwo, wyjdz wczesniej, zanim wszyscy dopici w szajs.
              A te twoje latajace rece - przestan o nich myslec, one ci chyba bardziej lataja
              na mysl ze ci beda lataly, anizeli w rzeczywistosci.
              Strach przed bolem jest gorszy niz sam bol.
              • rauchen Re: co w zamian 13.08.06, 13:43
                i jeszcze jedno:
                nie daj boze trafi ci sie potkniecie, i wypijesz to piwo.
                I co z tego???
                Boisz sie tego, ze nie bedziesz mial szansy na tym forum o tym napisac, bo
                zaraz bedzie: a nie mowilem?
                Bedziesz sie wstydzil o tym napisac?
                Kazdy cie pogrzebie, jako tzw loosera?
                10 miesiecy duposcisku legnie w gruzach?
                Wstyd, strach i jeszcze pewnie kilka uczuc o podobnym brzmieniu non stop - tak
                zamierzasz jeszcze dlugo trzymac?
                To jest bezcelowe.
          • 7zahir Re: Moze teraz ? 13.08.06, 14:52
            Zobacz poszedleś na terapię dla kogoś.
            Nic dziwnego zatem, że mialeś wygórowane
            ( dorownujace dzialaniu czarodziejskiej różdżki Harry'ego Pottera)
            oczekiwania skoro zdobyłeś się na tak bohaterski czyn prawda?
            To oni mieli Cie przecież naprawić prawda?
            Otóż nie, to Ty sam miałes zmienić swój sposób myslenia
            dzięki informacjom jakie tam uzyskałeś, ale żeby to zrobić trzeba
            po prostu chcieć.
            Jak można jednak chciec to zrobic, skoro nie chciałeś tak naprawdę
            tej terapii dla siebie?
            No i koło się zamkneło.
            Muszę Ci przyznać, że tylko wzorowo nauczyłeś się
            na pamięc zasad postępowania, ale tylko po to , żeby je krytykować.
            Nikt,tylko Ty sam możesz zmienić nastawienie do samego siebie,
            swoje poczucie wartości i nabrac dzieki temu chęci do robienia
            w zyciu więcej niż tylko zabawy pilotem od Tv jak emeryt.
            Pomóc Ci może w tym terapia pogłębiona i AA,
            ale tylko wtedy jesli będziesz tego chciał.
            A Tobie się marzy romantyczna atmosfera przy kieliszku.
            Więc nie chcesz i katujesz się znowu robieniem czegos dla kogoś.
            pewnie słyszałeś na terapii, że inteligentom jest trudniej
            trzeźwieć, bo kombinują jak koń pod górkę i nie chcą
            przyjąć rzeczy oczywistych.
            Szkoda, że tak inteligentny człowiek jak Ty
            balansuje na linie jak samobójca.
            Szkoda takiego umysłu ;-(

            • addicted1 Re: Moze teraz ? 13.08.06, 17:52
              Dziekuje
              • 7zahir Re: Moze teraz ? 13.08.06, 18:44
                Za co?
                • addicted1 Re: Moze teraz ? 14.08.06, 10:53
                  7zahir napisała:

                  > Za co?
                  Za wpisy, za zainteresowanie.

                  Z tym romantyzmem to jest trochę inaczej, wrecz gorzej.

                  Nie opisalem dokladnie, ale wyjasnie: nie chodzilo mi o romantyzm picia typu
                  swiece przy stole, rzeka itp.
                  Mialem na mysli "romantyzm" picia i ćpania jako stylu zycia- taka niezaleznosc,
                  bunt, bycie odszczepiencem, a nawet wrecz "stracenczosc".
                  mimo tego, ze wiem, ze to jest nic przyjemnego to jakos podskornie taki styl
                  zycia wzbudza moj podziw.
                  To jest chore i nieracjonalne, ja wiem, ale tak czasem czuje.
                  Taka troche fascynacja "zlymi chlopcami":)
                  Nie jestem w tym chyba nawet odosobniony, bo Ci ktorzy sie gdzies tam zapili
                  lub zacpali zyskuja status legendy, mitu.
                  Tyle ze ja mam juz sporo wiedzy na ten temat i powinienem zrewidowac podejsci,
                  i werbalnie to robie ale w duchu nie.


                  I do rauchen- a propo wypicia jednego piwa.
                  Wiesz, odkrylas moja jedna karte, Asa.
                  Ja BARDZO boje sie, ze sie kiedys napije- chocby jedno piwo to bylo- i ze wtedy
                  bedzie tragedia: ze sumienie mnie zazre, ze ludzie mna wzgardza, odwroca sie
                  ode mnie jako tego "degenerata ktoremu nie wolno a pije".

                  Boje sie, ze jezeli slucham "straszenia" o gadek o tym ze nawet kropla
                  alkoholu to smierc to tym bedzie gorzej, gdyby zdarzylo mi sie napic.

                  Mam taka czarna ponura wizje:
                  Wypijam jakos tam- przez przypadek czy dla sprobowania- jedno piwo. Wpadam w
                  nerwice, strach i panika "co ja zrobilem, o Jezy, wszystko zmarnowalem,
                  zniszczylem" potem na te konto upijam sie.
                  Dowiaduja sie o tym znajomi i rodzina. Odsuwaja sie ode mnie.
                  Trace prace, znajomych. Czuje sie jak smiec. W rozpazy wpadam w ciag ktory
                  konczy sie polknieciem paru opakowan relanium.
                  Albo skokiem z mostu.

                  Przeraza mnie to.

                  Ja naprawde nie wierze, ze do konca zycia nie wypije alkoholu. Po prostu na
                  dzis nie widze taiej mozliwosci.To nie oznacza, ze planuje jakies picie, ze
                  wyznaczylem date itp. Po prostu tak mam i patrze realistycznie.
                  Wiec musze tez zakladac, co sie stanie w takim wypadku.
                  boje sie tego samospelniajacego sie prorocta, o ktorym kiedys pisalem- ze
                  naprade po tym 1 piwie polece do grobu.

                  dlatego wole podejscie:- "warto nie pic, lepiej nie pic, jak sie napijesz to
                  coż, stalo sie, nie pij nasepnym razem, zwroc na to wieksza uwage".
                  A nie" naplem sie, to juz koniec".
                  Bo ja mam naprawde malo odporna psychike, ja emocjonalnie po 2 dniach picia
                  i "odpieprzaniu" typu spiewy w nocnym autobusie mialem okropne wyrzuty sumienia
                  i wstyd.


                  • addicted1 a wiec 14.08.06, 11:22
                    Niejako pdosumowujac- moje opory przed "byciem alkoholikiem" budzie nie sam
                    fakt niepic,a ale dobrodziejstwo inwentarza.
                    Co nie znaczy, ze nie chce sie zmianiac, nie wiexze potrzeby zmian.
                    I co nie znaczy, ze w ogole nie chce mi sie pic czy nawet nawalic. Ale to sa
                    takie wizyjki, marzenia senne
                    (nawet ostatnio przez chwile zateskniłem za ...ciągem pijacki, tak tak!
                    pomslalem sobie "jak to fajnie bylo, wstaje rano, sobota, ide do sklepu o piwo
                    i juz z rana ten strzal energii i entuzjazmu"
                    ale taki mysli szybko odganiam, to sa tylko takie niekontrolowane erupcje i
                    szybko sie same gasza, bo naet nie musze sie starac.

                    Odnosnie samego picia to zdalem sobie sprawe juz jakis czas temu, jak ono jest
                    parte na fantazjach i przeszlosci.
                    Tesknilem za latami " siedzimy nad rzeka,jaJ, Marek, Paweł, Goska, Anka, pijemy
                    piwo, potem idziemy do Proximy aaa jak fajnie"

                    tylko że Marek i Paweł juz żonaci, Goska w USA a Anka w ciąży.
                    Kiedys ta realistyczna chwile wprowadzala mnie w rozpacz "a a juz nigdy tak
                    nie bedzie" a dzis po prostuI szybko sprowadza mnie z powrotem na ziemie.

                    Dzis jak mysle o piciu to lapie sie od razu na tym, ze to oznacza rezygnacje ze
                    zmian, z marzen, z lepszego zycia.
                    Wiec jak lapie mnie taka nostalgia to od razu po drugiej stronie rownania stoja
                    realia.
                    Wydaje mi sie, ze patrze teraz na to jak normalny zdrowy czlowiek- bo kto nie
                    ma ochoty czasem pieprznac tego wszystkiego i gdzies uciec?
                    Chyba kazdy. Tylko u zdrowego czlowieka zaczyna i konczy sie na ochocie, a
                    uzalezniony umysl probuje to robic.

                    A wiec uwazam, ze nie jestem jak na razie zagrozony porotem do picia.
                    Ale przed nim uchroni mnie tylko sytuacja zadowolenia z zycia, radosci,
                    poczucia ze robie cos ciekawego itp.
                    A na chwile obecna zycie trzeezwiejacgo alkoholika wydaje mi sie zupelnie nie
                    dla mnie.
                    Jesli zaloze, ze sie oszukuje i nie mam innego wjscia jak przyjac ten syl
                    zycia, ze inaczej sie nie da, ze nici, to po prostu dostane po ryju. Trudno.
                    Ale jak nie sprobuje to bede zalowal.
                    Tak jak nie sprobowalem naprawde nie pic robic cos bez terapii tylko na nia
                    poszedlem a poem zalowalem, ze pewnie dalbym rade itp.
                    • rauchen Re: a wiec 14.08.06, 16:07
                      myslales kiedys nad tym addi, co bedzie gdy umrzesz?
                      otoz pewnie slonce bedzie dalej swiecilo, ptaki lataly, krowy ryczaly.
                      Tylko ciebie juz tu nie bedzie.
                      Otoz co sie stanie gdy wypijesz to jedno piwo?
                      otoz pewnie slonce bedzie dalej swiecilo, ptaki lataly, krowy ryczaly.

                      Tak prawde mowiac addi,
                      czasami sobie wstaje rano, i nie w najlepszym nastroju, z calkowitym
                      obrzydzeniem do swiata itp, tak jak dzis na przyklad.
                      Czytam twoj post jakis, i mi wszystko przechodzi.
                      Po prostu z samego zdania sobie sprawy z tego, ze sa tacy ktorzy maja gorzej.
                      I ty do nich nalezysz.
                      Ale nie dlatego ze jestes w az tak zlej sytuacji, tylko ze ta sytuacje sam
                      sobie stwarzasz. Podobnie jak ja, gdy rano wstaje z takim wlasnie obrzydzeniem
                      zycia. I gdy sobie uswiadomie, ze sytuacja ze jestem w takim stosunku do swiata
                      bardziej pochodzi z mojego "JA JA JA", bo ja bym chciala itp, i gdy przestawie
                      sie z mojego "JA JA JA" na akceptacje pewnych spraw i sytuacji, w ktorych
                      jestem, i gdy uswiadomie sobie ze mam dwie rece, i caly czas moje zycie w moich
                      rekach, i ze moge dzialac, by sytuacje zmieniac, to zupelnie inaczej zaczynam
                      podchodzic do dnia dzisiejszego.

                      I chyba najlepszym w tym momencie stwierdzeniem, zarowno w stosunku do siebie
                      gdy mam zbyt pijane myslenie, ale i do ciebie rowniez jest:
                      Fajnie ze nie pijesz, tylko jeszcze wytrzezwiej, i bedzie ok.
                      • addicted1 Re: a wiec 15.08.06, 20:23
                        Wiesz, jak mam dobry nastrój to się nie zadreczam.
                        Wtedy myślę, ze jak wypije piwo to wypije a jak nie to nie.
                        Natomiast zaczynam sie tym zadręczac gdy zaczynam myslec o przyszlosci, o tym
                        co to bedzie, jak to bedzie itp.
                        Moze musze wiecej myslec o terazniejszosci.

                        Fajnie ze nie pijesz, tylko jeszcze wytrzezwiej, i bedzie ok.

                        dochodze do wniosku, ze w moim przypadku jest to niemozliwe.
                        Nie da rady. Probowalem i za duzo potu to mnie kosztuje a efekty mierne.
                        Jak znajde prace (pewnie w UK) to kupie sobie keyboard, zaczne graqc w ping
                        ponga i poszukam dziewczyny i wtedy mysle szybko wytrzezwieje.

                        A z ta krowa to dobre.
                        Ale ja mam tak nie tylko z problemem picia. Ja zawsze chce innego czegos niz
                        mam.
                        taka mam glupia nature, ze zawsze uwazam, ze ktos ma lepiej, ze ja mam
                        najgorzej.
                        Nawet to, ze jestem wysoki bylo dla mnie dlugo problemem, bo chcialem byc niski
                        jak moj idol:)
                        Tak jak te przyslowiowe wlosy- kto ma krecone chce miec proste i v.v.
    • addicted1 Re: Moze teraz ? 13.08.06, 00:32
      i znowu jestem niekonsekwentny, zapowiadam ze odejde z forum i znow wklepuje
      te swoje wypociny.
      Janulodz mnie niedlugo ukatrupi.
      • aaugustw Re: Moze teraz ? 13.08.06, 12:09
        > “Mam jeszcze inny powazny problem zwiazany z piciem.
        Otoz ja w glebi duszy w sposob wrecz zatrwazajacy widze
        w piciu i cpaniu jakis romantyzm.” <
        _________________________________________________________-
        U mnie takie mysli byly przyczyna mojego nawrotu.
        Przypomnial mi sie teraz taki obraz, ktory czesto pojawial
        sie w mojej wyobrazni:
        Byl to czlowiek siedzacy nad rzeka, wygrywajacy na harmonii,
        w blasku pelni ksiezycowej smetne znane melodie o milosci,
        a obok zamiast kobiety - butelka…
        To byla ta moja butelka, ktora nosilem jeszcze w swojej glowie.
        Pozdrawiam:
        A…
        • rauchen Re: Moze teraz ? 13.08.06, 12:47
          Oczywiscie ze romantyzm, ta muzyka plus flaszka albo dragi.
          Flaszka, sluchawki na uszy, i puszczanie na caly regulator utworow, w
          zaleznosci od nastroju picia, to smutne, to znow wesole.
          Oczywiscie ze romantyzm.
          Ale prawdziwy romantyzm rozwijal sie w miare picia, gdy na kacu, w srodku nocy,
          niby wszedze glucho i ciemno, sprawdzasz radio czy wylaczone, przysluchujesz
          sie przez sciane, moze to od sasiadow, chowasz glowe pod poduszke i nakrywasz
          sie koldra - nie da rady, utwor leci dalej, o takim samym natezeniu, nie za
          glosno, raczej lagodnie, nigdy w zyciu go nie slyszalam, przepiekny utwor,
          naprawde, gdybym znala nuty, zapisalabym, zwlaszcza ze slyszysz go w bardzo
          dlugiej wersji, czasami tak, jakby byl co jakis czas powtarzany, slow w utworze
          niewiele, ale piekne slowa...
          Wszystko bylo by pewnie dobrze, tylko ze nawet na tym kacu, zdajesz sobie
          sprawe, ze to nic innego jak omamy sluchowe, piekne bo piekne, ale coz, raczej
          kwalifikujace cie do szpitala psychiatrycznego anizeli na scene muzyczna.
          Ale moze bedzie ten romantyzm, ze stworzysz cos pieknego, a probujac tworzyc na
          takiej zasadzie dalej, masz jeszcze szanse na wiekszy romantyzm, bo szybko sie
          wykonczysz. Bedzie to: i umieraj mlodo...
          Przeszlam cos takiego kilka razy, mozliwe ze swiadczy to o mojej wrazliwosci na
          muzyke, ale jeszcze bardziej o zaawansowanej chorobie alkoholowej.

          Zreszta gdzies juz kiedys pisalam, o znajomym muzyku, ktory tez poczatkowo
          dowrazliwial sie flaszka, do czasu gdy flaszka stala sie wazniejsza niz muzyka.
          Co z tego, ze nawet gral, skoro bedac fizycznie na scenie, swiadomoscia byl tak
          naprawde w bagazniku swojego samochodu, w ktorym czekala na niego wieksza
          pasja: flaszka.


          • rauchen Re: Moze teraz ? 13.08.06, 13:05
            z jednego utworu nawet do tej pory pamietam slowa:
            Everybody needs a time to be away,
            everybody needs a time for hollyday.

            Gdzies pozniej trafilam na Bee Gees, o podobnych slowach,
            ale to nie byl ten utwor.

            Ale pamietam jeszcze cos lepszego:
            ja mieszkam za granica,
            i gdzies na jakims kacu,
            zaczelam slyszec polska piosenke,
            ale tez tak ze jakby ciagle w polowie przeywana i puszczana od nowa, ten sam
            kawalek.
            Z poczatku myslalam, ze moze u sasiadow jacys polscy pracownicy cos remontuja,
            i puszczaja sobie, tylko dlaczego do cholery ciagle to samo i dlaczego
            przerywaja ciagle, bawia sie zamiast pracowac?
            Poszlam do lazienki, tam nie ma okna, a piosenka...a piosenka poszla za mna.
    • addicted1 mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 14.08.06, 11:30
      zasadniczo chodzi o to, ze chce zmienic zycie, nie chce pic, ale nie chce robic
      tego wg regul ktore mi dano na terapii.

      moja obecnosc na tym forum polega na tym, ze probuje jakos uzyskac
      potwierdzenie ze jest to mozliwe i wskazowki jak to mozliwe.

      Nie moge w zaden przyjac do wiadomosci, ze nie ma dla mnie inej drogi niz AA i
      terapia.

      • addicted1 a dlaczego nie chce ta droga? 14.08.06, 11:35
        bo mi sie ona po prostu nie podoba.
        nie jako taka w ogole,
        tylko ze jest nie dla mnie i nie odpowiada moim potrzebom.

        I tak stoje od momentu terapii na skrzyzowaniu, na rozdrozu: mowia idz tu a ja
        chce tam.
        Mówią "jedz na wies, to Ci pomoze" gdy ja uwielbiam wielkie metropolie.
        (Taka przenosna).
        • rauchen Re: a dlaczego nie chce ta droga? 14.08.06, 13:13
          a kurde addi,
          przypomnialo mi sie: podobno sierpien jest miesiacem trzezwosci.
          mysle ze wlasnie dlatego wrescie powinienes TO zrobic.
          Jutro swieto, mysle ze dobry dzien wlasnie na TO,
          a jeszcze nawet DZIS lepszy wlasnie na TO.

          A ogolnie to co napisales to mozna porownac do wywodow krowy, ktorej sie nie
          podoba byc krowa, i postanowila zostac baletnica.
        • aaugustw Re: a dlaczego nie chce ta droga? 14.08.06, 14:10
          addicted1 napisał:

          > bo mi sie ona po prostu nie podoba.
          > nie jako taka w ogole,
          > tylko ze jest nie dla mnie i nie odpowiada moim potrzebom.
          ____________________________________________________________
          Moze uda sie Tobie wynalezc kolo od nowa !?
          A...
      • 7zahir Re: mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 14.08.06, 18:13

        "Mialem na mysli "romantyzm" picia i ćpania jako stylu zycia- taka
        niezaleznosc, bunt, bycie odszczepiencem, a nawet wrecz "stracenczosc".
        mimo tego, ze wiem, ze to jest nic przyjemnego to jakos podskornie taki styl
        zycia wzbudza moj podziw."

        Jesteś jedynakiem?
        Piszesz jak maminsynek, ktory nareszcie się chce zbuntować
        na zasadzie " na złość mamie nogę złamię",
        ale się boi i nic nie robi.
        Jak panienka : chciałabym a boję się:-)

        Taka troche fascynacja "zlymi chlopcami":)
        Racjonalizacja , smieszna i nie zdejmuje odium winy
        z Twojego pijanego myslenia.

        "Tyle ze ja mam juz sporo wiedzy na ten
        temat i powinienem zrewidowac podejsci,
        i werbalnie to robie ale w duchu nie."

        Bo nie chciałeś tej terapii chłopie,
        bo nie osiągnałeś rozpaczy dna,
        powstrzymuje Cie tylko wstyd : co ludzie powiedzą.

        "moja obecnosc na tym forum polega na tym, ze probuje jakos uzyskac
        potwierdzenie ze jest to mozliwe i wskazowki jak to mozliwe."

        I co? Znalazłeś je?

        "Nie moge w zaden przyjac do wiadomosci,
        ze nie ma dla mnie inej drogi niz AA i terapia."
        Tęższe umysły od Ciebie nad tym pracowały.

        Piszesz w nastepnym poscie, że terapia i AA nie spełniaja
        Twoich oczekiwań.
        Weź kartkę i napisz:
        sprecyzuj jakie sa Twoje oczekiwania wobec terapii?
        Przyznaj sie przed sobą samą czego się boisz?
        Przyznaj się przed samym sobą czy chcesz pić, czy trzeźwieć
        i co bys zrobił, gdyby nie było tych wszystkich ludzi
        przed którymi musiałbys się wstydzić.
        Przyznaj się przed samym sobą co juz zrobiłeś dla siebie
        przez te 10 miesięcy nie picia.
        Przyznaj się przed samym sobą, czy nie masz wiekszego nie załatwionego
        z sobą problemu , który zapijałeś?







        • addicted1 Re: mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 15.08.06, 20:12
          Przyznaj się przed samym sobą, czy nie masz wiekszego nie załatwionego
          > z sobą problemu , który zapijałeś?

          wiekszosc jest niezalatwiona.
          • 7zahir Re: mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 15.08.06, 22:22
            To na co czekasz???
        • addicted1 Re: mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 15.08.06, 20:18
          7zahir napisała:

          >
          > "Mialem na mysli "romantyzm" picia i ćpania jako stylu zycia- taka
          > niezaleznosc, bunt, bycie odszczepiencem, a nawet wrecz "stracenczosc".
          > mimo tego, ze wiem, ze to jest nic przyjemnego to jakos podskornie taki styl
          > zycia wzbudza moj podziw."
          >
          > Jesteś jedynakiem?
          > Piszesz jak maminsynek, ktory nareszcie się chce zbuntować
          > na zasadzie " na złość mamie nogę złamię",
          > ale się boi i nic nie robi.
          > Jak panienka : chciałabym a boję się:-)
          >


          Wiesz, masz racje, ale pociesza mnie fakt ze nie takie talenty i nie takie
          mózgi jak ja sie na ten schemat nabraly, z tym ze z gorszym efektem (smierc).
          Morrison, Joplin, Cobain, Staley to tylko góra góry

          > Taka troche fascynacja "zlymi chlopcami":)
          > Racjonalizacja , smieszna i nie zdejmuje odium winy
          > z Twojego pijanego myslenia.

          Nie rozumiem jakiej winy.
          >
          > "Tyle ze ja mam juz sporo wiedzy na ten
          > temat i powinienem zrewidowac podejsci,
          > i werbalnie to robie ale w duchu nie."
          >
          > Bo nie chciałeś tej terapii chłopie,
          > bo nie osiągnałeś rozpaczy dna,
          > powstrzymuje Cie tylko wstyd : co ludzie powiedzą.

          To fakt, wstyd gra znaczącą o ile nie wiodącą rolę
          >
          > "moja obecnosc na tym forum polega na tym, ze probuje jakos uzyskac
          > potwierdzenie ze jest to mozliwe i wskazowki jak to mozliwe."
          >
          > I co? Znalazłeś je?

          częściowo tak
          >
          >> Przyznaj się przed samym sobą co juz zrobiłeś dla siebie
          > przez te 10 miesięcy nie picia.

          Duzo i nieduzo.
          Systematycznie ucze sie jezyka obcego.
          Ogladam duzo filmow (nie dla rozrywki a raczej dla "rozwoju").
          Dbam o zdrowie.
          Powiedzialem swoim znajomym o swoich problemach (picie ale nie tylko- np te
          drzace dlonie- kiedys to strasznie ukrywalem).


          • 7zahir Re: mam wyrzuty sumienia ze znow nakomplikowalem 15.08.06, 22:28
            addicted1 napisał:

            > Wiesz, masz racje, ale pociesza mnie fakt ze nie takie talenty i nie takie
            > mózgi jak ja sie na ten schemat nabraly, z tym ze z gorszym efektem (smierc).
            > Morrison, Joplin, Cobain, Staley to tylko góra góry
            DESIDERATA: I nie porównuj sie z innymi....

            Zajmij sie sobą!!!

            > Nie rozumiem jakiej winy.
            Że dotad nic nie zrobiłeś, żeby zmienić pijanego myslenia.

            > To fakt, wstyd gra znaczącą o ile nie wiodącą rolę
            Bo nie chcesz trzeźwieć dla siebie, tylko nie pijesz dla innych
            > > I co? Znalazłeś je?
            >
            > częściowo tak
            Niestety.

            > >> Przyznaj się przed samym sobą co juz zrobiłeś dla siebie
            > > przez te 10 miesięcy nie picia.
            >
            > Duzo i nieduzo.
            > Systematycznie ucze sie jezyka obcego.
            > Ogladam duzo filmow (nie dla rozrywki a raczej dla "rozwoju").
            > Dbam o zdrowie.
            > Powiedzialem swoim znajomym o swoich problemach (picie ale nie tylko- np te
            > drzace dlonie- kiedys to strasznie ukrywalem).

            Mialam na mysli co zrobiłes dla swojego trzeźwienia?
            Nic nie zrobiłeś, bo nie chcesz - a szkoda:-(
    • praktyczna_panienka Re: Moze teraz ? 14.08.06, 15:43
      A propos romantyzmu, alkoholizmu i branży muzycznej - Lech Janerka jest
      abstynentem, a dla wielu ten facet to prawdziwa legenda. I chyba trudno
      powiedzieć, żeby gościowi brakowało dystansu do siebie, kreatywności czy
      fantazji. Tylko że on zdaje się nigdy nie "lubiał wypić"...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka