Dodaj do ulubionych

Alkoholizm parszywy

09.10.06, 12:47
Chce byc juz jak wczesniej,taki przecietnie normalny,pijacy piwo
kiedy chce i jak chce i z kim chce.Rozciac ten gorset i byc wolny.
Przy np.barku delektowac sie i luzna rozmowa i muskanym powolutku alkoholem.
Zyc.Normalnie znowu zaczac zyc.Nie myslec za gleboko.Nie analizowac siebie,
nie mierzyc stale promili,oddychac nie liczac.I tak pokazalem sobie,ze jestem
silny.Kto,jak nie ja sam,rzucil palenie papierosow,czy sam oglosil totalna
abstynecje na alkohol.Bylem uzalezniony od alkoholu i nikotyny.
Bylem,ale dzisiaj nie jestem.Nie ciagnie mnie w zadnej formie.Jestem wolny.
Wszelkie wyboje spowodowane moim uzaleznieniem wyrownalem jak walec
przejezdzajacy po asfalcie.

Moze nastepuje u mnie jakis okres,ktorego nie moge do niczego przyporzadkowac.
Czuje sie za dobrze,wrecz wysmienicie.Chcialoby sie sprawdzac na zewnatrz,ile
jest sie jeszcze wart,na dzisiaj,po okresie ramadanu.

Zycie jest piekne.Ciekawe,co jeszcze sie w nim wydarzy ?



Obserwuj wątek
    • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 12:52
      Wiesz,w Auchan jest promocja, zgrzewka 6 Żywców w cenie 4.
      Ado butelki Bolsa dają za darmo kieliszek ( ten o jeden za dużo:))

      • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 13:00
        nigdy nie stalem w kolejce po alkohol :)
        • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 13:31
          tranzyt80 napisał:

          > nigdy nie stalem w kolejce po alkohol :)

          A ja nigdy nie stałem w kolejce po cokolwiek poza alkoholem:):)
        • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 16:59
          tranzyt80 napisał:

          > nigdy nie stalem w kolejce po alkohol :)
          __________________________________________.
          Pedziles bimber ?
          A...
          Ps. Szukam Addiego. Umowilem sie z nim w
          piekny sloneczny dzien w pazdzierniku na polanie !?
          • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 18:37
            > > nigdy nie stalem w kolejce po alkohol
            bo drzwi kuchenne zawsze staly otworem

            PS.Addi doil i rzal siebie samego tak dlugo i intensywnie,
            ze w koncu dojrzal i doznal oswiecenia
            ale juz jako WOLNY32
            • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 19:51
              tranzyt80 napisał:
              > > > nigdy nie stalem w kolejce po alkohol
              > bo drzwi kuchenne zawsze staly otworem

              > PS.Addi doil i rzal siebie samego tak dlugo i intensywnie,
              > ze w koncu dojrzal i doznal oswiecenia
              > ale juz jako WOLNY32
              __________________________________________________________.
              Dziekuje Tranzyt80 za info!
              Pozdrawiam:
              A... ;-))

    • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 14:38
      Wiesz wszystko, co Ci będę pisać ;)
      Osobiście jestem bardzo ciekawa, nieuzależniony Tranzycie, jak pójdzie Ci picie
      kontrolowane :). Odezwij się.
      • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 20:33
        myszabrum napisała:

        > Wiesz wszystko, co Ci będę pisać ;)
        -ciekawe na jaki temat ?Akloholizmu ?Chyba zartujesz.Prawde mowiac nie wiem nic.
        Acha,to ze niekiedy na nastepny dzien jest kac gigant,to ze ostatnim razem
        pobilem rekord i imprezowalem dziesiec dni z rzedu,konczac w szpitalu na
        oddziale kardiologicznym to wiem (na trzeci dzien sie wypisalem).Do czego moze
        prowadzic takie kilkudniowe picie tez posmakowalem(totalne odwodnienie i
        wyplukanie organizmu).Cierpiegi kacowe w saunach i calodniowe moczenia w
        wannach,ciezkie noce bezsenne itp. itd. to znam.Wypadki wszelakie znam,
        kilka samochodow swego czasu paszlo w drebiezgi,to tez znam(bogu dzieki na
        zniszczonych autach sie konczylo).Slizgawki finansowe dzieki piciu,do gory i na
        dol znam.Falszywych ludzi w piciu tez znam(tu mam siodmy zmysl).Falszywych
        kobiet nie znam.Kobiety zawsze mi pomagaly,jaki bym nie byl pijany.Gorzej jak
        bylem trzezwy.Nie zniszczylem mojego zycia totalnie przez alkohol,nie spadlem
        na sam dol,nie zgubilem zebow i nie siedzialem w kryminale ani w izbie
        wytrzezwien.Niekiedy po wielgachnych smarach zbieraly sie duze czarne chmury
        nade mna,ale jakos zawsze spadalem ostatecznie na cztery lapy.Jak i teraz.
        W pierwszym "roku trzezwosci" skonczylem specialistyczny kurs komputerowy,
        jako jeden z czterech na dwunastu uczeszczajacych.Pisze to nie dla
        pochwalki,tylko dla pokazania,ze nie mam w mozgu jakiejs degrengolady.Moglbym
        dalej wymieniac przerozne uni.,firmy,dzialania, ale tu chce szczegolnie
        podkreslic,ze caly czas plynal w moim zyciu alkohol,alkohol na imprezach
        alkohol na dyskotekach,alkochol w knajpach,barach.
        Tak,niekiedy juz wczesniej,do poludnia i po poludniu.Ale zawsze musialem miec
        przerwy w piciu,musialem wytrzezwiec,odczekac kilkanascie dni,tygodni,dojsc do
        siebie by gdzies tam znowu przy okazji towarzyskiej wypic.I jak zaczalem to
        zasmakowalo i znow rejsy do poznych godzin nocnych... .

        Nie wiem czy dzisiaj jestem totalnie uzalezniony od alkoholu.Na pewno przez
        alkohol zaliczylem dol psychiczny,za duzo i za czesto pilem alkochol.W
        ostatecznosci,pijac alkochol czulem sie coraz gorzej,zmuszony napieciami,pilem
        coraz czesciej i wiecej,nawet probowalem wode czysta,ktorej nie znosilem nigdy.
        Moje napoje to byly lyskacze,koniaki.Piwa nie znosilem,najwyzej jedno,dwa,
        chyba,ze czeski budweiser z beczki do miesa z rozna.W tym miejscu nie powiem,
        ze nigdy juz w moim zyciu nie napije sie alkoholu.Na razie nie pije i
        dobrze mi z tym.A obawy przed alkoholem sa i pozostana na pewno jeszcze dlugo.
        • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 21:15
          (tranzyt80 napisał):
          > ...Nie wiem czy dzisiaj jestem totalnie uzalezniony od alkoholu.Na pewno
          przez
          > alkohol zaliczylem dol psychiczny,za duzo i za czesto pilem alkochol.W
          > ostatecznosci,pijac alkochol czulem sie coraz gorzej,zmuszony
          napieciami,pilem
          > coraz czesciej i wiecej,nawet probowalem wode czysta,ktorej nie znosilem
          nigdy.
          > Moje napoje to byly lyskacze,koniaki.Piwa nie znosilem,najwyzej jedno,dwa,
          > chyba,ze czeski budweiser z beczki do miesa z rozna.W tym miejscu nie powiem,
          > ze nigdy juz w moim zyciu nie napije sie alkoholu.Na razie nie pije i
          > dobrze mi z tym.A obawy przed alkoholem sa i pozostana na pewno jeszcze dlugo.
          _____________________________________________________________________________-

          To sa moje slowa i mysli, po mojej pierwszej terapii.
          Dokladnie tak samo myslalem i to samo lubilem pic...
          Ta niepewna sytuacja i obawy trwaly u mnie ponad 5,5 roku.
          Potem sprobowalem, czy ja faktycznie nie moge juz pic normalnie (!?).
          Dzis juz wiem, ze nie! A moje obawy przed alkoholem znikly...!
          Pozdrawiam:
          A...

          • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 21:54
            Augustow,ja nie mialem zadnej terapi i nie przeczytalem zadnej ksiazki
            na temat alkocholizmu.Od pol roku znam to forum.I ta forma i ten zakres
            tego forum pasuja i wystarczaja mi w zupelnosci.Nie zaprzecze,ze mysl
            sprobowania,choc ten jeden jedyny raz,plata mi sie od czasu do czasu po glowie.
            Nie zebym mial zaczac pic,chlac regularnie.Chcialbym miec pewnosc,ze przy
            zelaznych zasadach i w wyjatkowych sytuacjach moge chociaz umoczyc usta w
            lampce wina.Popic kilka lykow piwa.Miec sama swiadomosc,ze moge to zrobic
            bez natychmiastowego zawalenia sie calego swiata.Obecnie kondycja mi dopisuje,
            sprawy ida po mojej mysli,tylko ta jedna mala niepewnosc.Czyzbym nie byl na
            tyle silny i rozwazny,po tym wszystkim co przeszedlem,zeby nie skonczyc nawet
            gdyby,na tej jednej przyslowiowej lampce?

            Pamietam dobrze Twoja historie po pieciu latach trzezwosci.Sam Cie o nia
            prosilem.Ale...jak to zwykle bywa,ja to nie TY,i mnie na pewno sie tak latwo
            trzezwosc po jednej lampce wina z rak nie dalaby wytracic.Mysle tylko
            glosno.
            • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 22:01
              (tranzyt80 napisał):

              > ...Pamietam dobrze Twoja historie po pieciu latach trzezwosci.Sam Cie o nia
              > prosilem.Ale...jak to zwykle bywa,ja to nie TY,i mnie na pewno sie tak latwo
              > trzezwosc po jednej lampce wina z rak nie dalaby wytracic.Mysle tylko
              > glosno.
              ________________________________________________________________________.
              Dobranoc:
              A...
            • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 22:21
              Tranzyt - ja już pisałam o tym, że pić zaczęłam na początku ogólniaka, a po
              maturze miałam parę naprawdę "ostrych" lat.

              Potem jednak wylądowałam w klinice nerwic (wbrew temu, co niektórzy piszą, na
              taki oddział przyjmują też osoby mające problem z alkoholem - wystarczy nie
              mówić całej prawdy przy wstępnej rozmowie z psychiatrą ;).

              Terapia (dla neurotyków, nie alkoholików) trwała dwa i pół miesiąca i czułam
              się po niej na tyle dobrze, że udało mi się pić umiarkowanie - właśnie w
              sposób, o jakim wielu alkoholików marzy - przez kolejne cztery lata. To były
              dobre, spełnione lata.

              Ale mając 29 lat dostałam swoją obecną pracę - wiesz, jaka to firma,
              niezbyt "prestiżowa" - mimo to było to kierowicze stanowisko. Miałam ludzi pod
              sobą i masę odpowiedzialności, niewielkie pojęcie o "branży" i terminy na
              głowie.

              Moje kontrolowane picie diabli wzięli. I mogłabym sobie wmawiać przed każdym
              kieliszkiem, że przecież kiedyś potrafiłam... Ale przez parę lat pracy w mojej
              firmie wystarczająco boleśnie przetestowałam, że w moim przypadku to już tylko
              pełna czaru przeszłość.

              Dobrze Cię (mam wrażenie) rozumiem i mam nadzieję, że bez względu na to, jaką
              decyzję podejmiesz, wyjdziesz z tego obronną ręką. Miej jednak świadomość, że
              nie tylko ludzie pokroju Augusta, ale i tacy zupełnie nie "zaowiali", niby to
              myślący własnymi głowami - nie wiadomo kiedy osuwają się w przepaść.

              Pozdro :)
              • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 00:30
                Pierwszy raz alkochol jako plyn do picia,pokazal mi brat,wyciagajac ojcu
                butelke koniaku.Odkrecil,nalal w naparstek,zakretka byla kieliszkiem czy cos w
                tym stylu,wypil sam i podal mi...wypilem ksztuszac sie.Bylem zaskoczony,ze
                ludzie z takim smakiem pija alkohol.Po chwili chyba zrobilo mimsie cieplo.Brat
                dolal wody i zakrecil butelke.W odstepach kilkudniowych powtarzalismy ten
                obrzadek ze trzy cztery razy,za kazdym razem dolewajac wody.Ojciec alkocholu
                nie pil prawie nigdy.Ale kiedys chcial znajomego poczestowac z Tej
                butelki.Pochwalil sie,ze ma super koniak.Pierwszy kieliszek wypili,reszte
                wylali do zlewu.Mialem ze czternascie lat.Zapomnialem o alkoholu.Dlugo,dlugo
                potem,w trzeciej klasie ogolniaka wypilem pierwszy raz piwo u kolegi w piwnicy.
                Chyba sie ubzdryngolilem.Wymioty.Bol glowy.Czy to wszystko? Tak,do okolo 19 lat
                na temat alkoholu wszystko.Papierosow nie znalem wogole.Lubilem gimnastyke i
                judo.Dopiero po maturze przyszly inne,chyba zachodnie wiatry i jak je poczulem
                i jak rozwinalem swoje piekne wytrenowane zagle,to dopiero poplynalem.Od razu na
                szerokie wody,impreza za impreza.Bawic sie i korzystac z zycia tak zawziecie,
                ze nawet ostrzegawczych wichur i sztormow nie dostrzec,zawdzieczam tylko
                pewnym ukladom finansowym.Przy pierwszym rozstrzaskaniu sie o rafy poczulem,
                ze z tym alkoholem musze troche zbastowac.Ale pokora trwala krotko.

                Byl dlugi,dlugi czas w moim piciu,kiedy nie dostrzegalem,ze glownym powodem
                wielu problemow byl wlasnie alkochol.Wine przypisywalem wszystkim i wszystkiemu,
                tylko nie sobie samemu.Dopiero gdzies przed trzema laty cale zycie nabralo
                jakby kilogramow olowiu i czulem,ze zaczynam tonac.

                I nastaje ten ostatni dzien,dzien pozegnania z alkoholem,
                jak dotad pozegnania najdluzszego.Parszywy deszczowy piatek z rana...


                • wojtech451 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:25
                  tranzyt80 napisał:
                  > Pierwszy raz alkochol jako plyn do picia,pokazal mi brat...

                  Ładny piciorys.
                  • e4ska Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 11:34
                    E, wy tam po tych terapiach to zawsze schemaciki... piciorys... jak widać, mamy
                    potrzebę mówic o sobie. Bo lżej, kiedy jest się razem. Ale czy kazde podzielenie
                    sie sobą z drugim pijakiem to tylko piciorys? Czasem też dobra literatura;)
                    straszne dla mnie jest to, że na tych terapeutycznych zajęciach pisanie tfu!
                    piciorysu jest standardowym aktem odrabiania pracy domowej. Zbanalizowac własne
                    życie według reguł z gory narzuconych. Wysłuchać uwag nakręconych odgórną
                    dyrektywą. Nie, stanowczo nie dla terapii;)
                    • wojtech451 Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 18:13
                      e4ska napisała:

                      > E, wy tam po tych terapiach to zawsze schemaciki... piciorys...
                      > Nie, stanowczo nie dla terapii;)

                      Współkuracjusz skończył czytać piciorys, zaległa cisza. Odezwał się terapeuta
                      Józef (alkoholik trzeźwy od 11 lat) i zainicjował rozmowę. Najpierw niesmiało,
                      poźniej odważniej wypowiadali się obecni - biznesmen, młody człowiek z
                      wyrokami, dyrektor dużej instytucji, kierowca, rencista, rolnik, pozostali.
                      Każda wypowiedź, każde wypowiedziane słowo, gest zawierały w sobie ładunek
                      szczerości. Odkrywali swoje wnętrza, ukazywali mroczne zakamarki duszy,
                      pierwszy raz mówili otwarcie, bez wstydu, bez obaw że zostaną źle zrozumieni.
                      Poczułem niesamowitą więź z tymi ludźmi, czułem jak nasze myśli się jednoczą,
                      że jestesmy jednością. Nie było w tym momencie różnic między nami - była
                      wspólna swiadomość a właściwie jej wyższy stan.
                      Czegoś takiego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Pytałem pozostałych, wszyscy
                      mieli podobne odczucia. Byliśmy wzruszeni, wyciszeni, spokojni, wewnętrznie
                      radośni.
                      Niestety, był to tylko jeden, jedyny raz.
                      • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 18:22
                        Eska - pewnie mi nie uwierzysz, ale opowiedzenie immym ludziom całego swego
                        życia - bez upiększania - a następnie doswiadczenie akceptacji tych, którzy
                        tego wysłuchali - to jest bardzo... uwalniające.

                        Warunek - powinna to być grupa ludzi, która w miarę dobrze się zna i lubi.

                        Terapeutyczne schematy nie mają tu nic do rzeczy.
                        • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 20:28
                          myszabrum napisała:

                          > Eska - pewnie mi nie uwierzysz, ale opowiedzenie immym ludziom całego swego
                          > życia - bez upiększania - a następnie doswiadczenie akceptacji tych, którzy
                          > tego wysłuchali - to jest bardzo... uwalniające.
                          >
                          > Warunek - powinna to być grupa ludzi, która w miarę dobrze się zna i lubi.
                          >
                          > Terapeutyczne schematy nie mają tu nic do rzeczy.

                          zgadzam sie, mialem takie odczucie, ale po kilku godzinach uleciało.
                          ale na pewno jest to jakis przełom- przy zalozeniu, ze ktos ( tak jak ja) od
                          zawsze byl zamkniety w sobie.
                          • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 20:45
                            (Wolny32 napisał):

                            > > Warunek - powinna to być grupa ludzi, która w miarę dobrze się zna i lubi
                            > zgadzam sie, mialem takie odczucie, ale po kilku godzinach uleciało.
                            > ale na pewno jest to jakis przełom- przy zalozeniu, ze ktos ( tak jak ja) od
                            > zawsze byl zamkniety w sobie.
                            _________________________________________________________________________.

                            Tu sie az prosi wstawic slowo: "kontynuacja",
                            (np. Krok Dziesiaty AA to mowi!) ;-))
                            A...
                            Ps. Bardziej zamknietego w sobie czlowieka ode mnie, nie znal swiat! ;-))
                            To sie odmienilo, teraz nadrabiam! ;-))


                            • wojtech451 Re: Alkoholizm parszywy 13.10.06, 16:52
                              aaugustw napisał:
                              > Ps. Bardziej zamknietego w sobie czlowieka ode mnie, nie znal swiat! ;-))
                              No i dobrze było! Po cholerę otwarto zamki? Kto dał klucz?

                              > To sie odmienilo, teraz nadrabiam! ;-))
                              Niestety to widać ale jest nadzieja że kiedyś przejdzie...
                              • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 13.10.06, 18:04
                                (Wojtech451 napisał):

                                > aaugustw napisał:
                                > > Ps. Bardziej zamknietego w sobie czlowieka ode mnie, nie znal swiat! ;-))
                                > No i dobrze było! Po cholerę otwarto zamki? Kto dał klucz?
                                >
                                > > To sie odmienilo, teraz nadrabiam! ;-))
                                > Niestety to widać ale jest nadzieja że kiedyś przejdzie...
                                ____________________________________________________________.
                                ad 1.- Tobie w tym "klubie wzajemnej adoracji" bylo dobrze -
                                bez trzezwienia? Czy mnie masz na mysli!? Mnie dobrze
                                wtedy nie bylo!
                                ad 2.- Czy to przejdzie? - pytasz. O tym zadecyduje tylko ja sam! ;-))
                                (dwa razy chcialem juz odejsc, bo trzezwosci to tutaj mi nie przynosi,
                                ale za to trenuje moj jezyk, ktorym nie poslugiwalem sie 18 lat!).
                                A...
                            • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 13.10.06, 20:00
                              Tak
                              Auguscie, kontynuacja.
                              Ale w realu.
                              Żołnierz nie może całe życie broni czyścić, trzeba zacząć strzelać.
                              • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 14.10.06, 20:04
                                (Wolny32 napisał):

                                > Tak
                                > Auguscie, kontynuacja.
                                > Ale w realu.
                                ___________________________.
                                No, nie wpadaj w skrajnosci!
                                Oczywiscie, ze bez reala nie ma trzezwienia.
                                Ale wirtualne Mityngi AA moga byc tez przydatne... - w umiarkowanej dawce!
                                A...

                                • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 14.10.06, 20:23
                                  aaugustw napisał:

                                  > (Wolny32 napisał):
                                  >
                                  > > Tak
                                  > > Auguscie, kontynuacja.
                                  > > Ale w realu.
                                  > ___________________________.
                                  > No, nie wpadaj w skrajnosci!
                                  > Oczywiscie, ze bez reala nie ma trzezwienia.
                                  > Ale wirtualne Mityngi AA moga byc tez przydatne... - w umiarkowanej dawce!
                                  > A...

                                  slyszalem o wirtualnych mityngach, nigdy nie mialem przyjemnosci...

                                  to fozum to i tak dla mnie za duzo, ostatnio 5 razy mniej niz kiedys ale i tak
                                  za duzo:)
                                  • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 15.10.06, 15:50
                                    wolny32 napisał:
                                    > slyszalem o wirtualnych mityngach, nigdy nie mialem przyjemnosci...
                                    >
                                    > to fozum to i tak dla mnie za duzo, ostatnio 5 razy mniej niz kiedys ale i tak
                                    > za duzo:)
                                    ____________________________________________________________________.
                                    Tez tak mysle !
                                    Swiat realny jest tam, na dworze...
                                    Tylko tam mozna zobaczyc te drzace rece i rozbiegane oczy oraz stare slady na
                                    szyi po sznurze... Tam chce sie pracowac tym u ktorych slady te dawno juz
                                    znikly. Oni pracuja dla jednego malego usmiechu... dla jednej malej
                                    wdziecznosci...! Dla jednego uratowanego zycia, o ktorym nigdy sie nie
                                    dowiedza - anonimowo, przy AA...
                                    A...
                            • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 13.10.06, 20:19
                              Auguscie, niektorzy zauwazylem tak "kontynuują" i od 10 lat budza sie z rana
                              wkurw.... na zycie i lecą na mityng, mówią o tym i ciesza sie ze o tym
                              powiedzieli bo juz im lżej.
                              Nie o takie cos chyba chodzi?

                              Poza tym zbytnie wieczne otwieranie sie i gadanie o swoich problemach nie
                              popłaca i nie ma sensu- czego doswiadczyl na tym forum Addicted1.
                              Raz czy dwa mozna, ale po co miętolić 10 lat te same problemy.
                              Mozna tylko zanudzic.
                              Addicted1 wpadl w taka przesade i nieco za to zaplacil ( psychicznie).

                              • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 14.10.06, 20:10
                                (Wolny32 napisał):

                                > Auguscie, niektorzy zauwazylem tak "kontynuują" i od 10 lat budza sie z rana
                                > wkurw.... na zycie i lecą na mityng, mówią o tym i ciesza sie ze o tym
                                > powiedzieli bo juz im lżej.
                                > Nie o takie cos chyba chodzi?
                                ____________________________________________________________________.
                                Kto to sa ci "niektorzy"? - Osobiscie nie znam 10-latkow udzielajacych sie w
                                AA, zeby byli niezadowoleni, wrecz przeciwnie! ;-))
                                W AA nie sa wazne wyczyny z przeszlosci; ile kto wypil, co narobil, itd...
                                W AA wazne jest podzielenie sie swym doswiadczeniem, sila i energia, ktora
                                spowodowala skuteczne zatrzymanie tej smiertelnej choroby...
                                To, co Ty masz na mysli to abstynenci, ktorzy balakaja 10 lat jedno i to samo,
                                w kolko, (poza AA - oczywiscie), bo nie chce im sie zmieniac duchowo w AA...!
                                A...
                                • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 14.10.06, 20:22
                                  Kto to sa ci "niektorzy"? - Osobiscie nie znam 10-latkow udzielajacych sie w
                                  > AA, zeby byli niezadowoleni, wrecz przeciwnie! ;-))

                                  mowie o osobach ktorych sluchalem na mityngach.
                                  moja rezerwa nie wynika tylko z założeń teoretycznych ale tez z tego ( nawet
                                  bardziej) co zaobserwowałem.
                                  i takich widywalem od groma.
                                  ( oczywiscie nie zajrze w ich dusze- mowie o tym, co slyszalem)
                                  • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 15.10.06, 15:45
                                    wolny32 napisał:

                                    > Kto to sa ci "niektorzy"? - Osobiscie nie znam 10-latkow udzielajacych sie w
                                    > > AA, zeby byli niezadowoleni, wrecz przeciwnie! ;-))
                                    > mowie o osobach ktorych sluchalem na mityngach.
                                    ________________________________________________________________.
                                    Dziwne jest to Twoje postrzeganie swiata i ludzi uczeszczajacych
                                    na Mityngi AA...(!?)
                                    Tak sie sklada, ze ja sam za miesiac (prawdopodobnie) bede mial
                                    1o lat swojej trzezwosci, ale ja nie spotkalem sie nigdy z takimi ludzmi.
                                    "Wolny", jezeli takie wyjatki (jak, np.; myszabrum, addi... i inni) pojawiaja
                                    sie na Mityngach AA to wierz mi, oni siedza cicho, bo wstydza sie przyznac do
                                    tego, ze oni (mimo swej dluzszej abstynencji), nie sa tacy szczesliwi i nie
                                    maja takiego powodzenia w zyciu prywatnym, jak ci ktorzy pracuja w Programie i
                                    sluzbach AA...
                                    A...
                                    • aniolparys Re: Alkoholizm parszywy 15.10.06, 17:39
                                      aaugustw napisał:

                                      > bo wstydza sie przyznac do
                                      > tego, ze oni (mimo swej dluzszej abstynencji), nie sa tacy szczesliwi i nie
                                      > maja takiego powodzenia w zyciu prywatnym, jak ci ktorzy pracuja w Programie i
                                      > sluzbach AA...
                                      > A...

                                      Co Ty tam "Wolny" możesz wiedzieć o życiu. Byłeś kiedyś na spotkaniu AA w więzieniu?
                                      • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 15.10.06, 19:35
                                        aniolparys napisał:

                                        > Co Ty tam "Wolny" możesz wiedzieć... Byłeś kiedyś na spotkaniu AA w więzieniu?
                                        _________________________________________________________________________,

                                        Anioleczku moj Ty kochany. To tylko jedna z tych szlachetnych sluzb, ktora
                                        wyzej wymieniles! W czwartek (12 pazdz.) bylem w ogolniaku. Osmiu nas tam
                                        poszlo. Podzielilismy sie po dwoch na cztery klasy. Myslalem, ze ci mlodzi beda
                                        sie ze mnie smiali! - Nic z tego, wrecz przeciwnie. Byli bardzo powazni. Na
                                        koniec otrzymalismy nawet oklaski...! ;-))
                                        Teraz w czwartek (26 wrzesnia) ide do poludnia(z wiadomych wzgledow), do domu
                                        dla bezdomnych z jeszcze jednym. Duzo Polakow tam przychodzi. Oni dostaja tam
                                        nowe ubranie i jedzenie - za darmo. Mam juz przygotowana literature dla nich!
                                        Moze sie tam kiedys spotkamy - kto wie (!?) ;-))
                                        A...
                                        Ps. to jest we Frankfurcie nad Menem. W pieknym parku!
                                    • wolny32 czysta logika 15.10.06, 20:15
                                      spotkałem na mityngach ludzi, którzy wyglądali na dojrzałych, buchała od nich
                                      jakaś charyzma i spokój- mieli po kilka lat "trzezwienia"
                                      spotkałem na mityngach ludzi, którzy mówili o 10 lataxh apędzonych w AA i nadal
                                      narzekają, są na rentach, boją się itp.

                                      Teraz zagadka
                                      Auguscie: o czym to świadczy?
                                      Zapewne dla ciebie są to jakies niewydarzone wyjątki, jakies niemozliwe
                                      sytuacje.

                                      Wg mnie świadczy to po prostu o tym, ze AA niektórym pomaga a innym nie pomaga.
                                      Tyle.
                                      Ja w swoich postach nigdy nie twietrdziłem, ze AA nie pomaga nikomu.
                                      Ale nigdy nie przyznam, ze pomaga wszystkim i jest dla wszystkich.
                                      Tyle.


                                      p.s.
                                      ja chodzac na mityngi wypowiadałem się na każdym nieraz po dwa razy.zreszta
                                      kazdy kto mnie troche zna na pewno sie tego domysla:)
              • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:07
                Tranzyt prowokuje cały czas, takie mam wrażenie.

                A ja uważam, ze powrót do picia kontrolowanego jest możliwy.
                Terapie się koncentrują na uczeniu abstynencji i oduczaniu kontroli.
                Więc naturalne, że cieżko po nich o tę umięjętność.

                To jest sprzeczne- jeżeli się mówi o całkowitej utracie kontroli nad piciem to
                znaczy, że po każdym 1 kieliszku powinien nastąpić ciąg aż do wyczerpania.
                A tymczasem mi mówiono, że "alkoholik może i rok czy dwa pić kontrolowanie ale
                potem idzie w cug".
                No to w końcu ma tę kontrolę czy nie?
                Bo dla mnie 2 lata picia kontrolowanego to jest ewidentny dowód na umiejętność
                kontroli.
                Inna sprawa, e jezeli te dwa lata kontroli to nie jest jakis lekki proces tylko
                ciągła walka, liczenie i obawy czy tym razem się uda to czy to ma sens czy tez
                lepiej odpuscic.
                • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:20
                  Addi - ja przez cztery lata piłam właśnie w taki sposób. Nie sposób w tej
                  chwili określić, czy to było "trudne". Fakt, że cały czas się kontrolowałam,
                  nie przychodziło mi to całkowicie naturalnie - z drugiej strony jednak
                  POTRAFIŁAM poprzestać na lampce wina do obiadu czy dwóch piwach w knajpie.
                  I nie byłam na jakimś nieszczęśliwym "dupościsku", przeciwnie - to byłu udane,
                  miłe memu sercu lata.
                  No, ale wszystko nagle się posypało i już tego nie potrafię.
                  • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:29
                    Ja Tobie wierzę.
                    Jednak zgodnie z myślą terapeutyczną już wiele lat temu byłaś alkoholiczką, co
                    się równa że już wtedy utraciłaś kontrolę nad piciem więc mimo że ją miałas to
                    tak naprawdę jej nie miałas.
                    Rozumiesz?
                    Ja też nie.
                    I o to właśnie chodzi w terapii:)
                    p.s. jestem Wolny.
                    Addi R.I.P.
                    (Rust In Pain)
                    • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:30
                      OK
                      • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 20:36
                        myszabrum napisała:

                        > OK

                        Jakie OK?
                        Jakie OK?
                        Nic nie jest OK!



                        Wszystko jest bez sensu. może zacząć palić papierosy?


                        :)
                • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 11.10.06, 15:19
                  (wolny32 napisał):

                  > Tranzyt prowokuje cały czas, takie mam wrażenie.
                  - - - - - - - -
                  Kto tu prowokuje!? ;-))
                  _____________________________.
                  dalej (wolny32 napisał):
                  > A ja uważam, ze powrót do picia kontrolowanego jest możliwy.
                  > Terapie się koncentrują na uczeniu abstynencji i oduczaniu kontroli.
                  - - - - - - - -
                  Wiec pij kontrolowanie dalej!
                  Po co Ty sie zajmujesz terapeutami i innymi alkoholikami - patrz na siebie.
                  Uwazasz, ze mozna pic kontrolowanie - pij. Smacznego zycze! ;-))
                  A...
                  Ps. Mam takie wrazenie, ze ten "wolny" prowadzi siebie w prostej linii
                  do "zniewolenia"!
                  ________________________________________.
                  • wolny32 Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 15:59
                    - - - - - - - -
                    > Wiec pij kontrolowanie dalej!
                    > Po co Ty sie zajmujesz terapeutami i innymi alkoholikami - patrz na siebie.
                    > Uwazasz, ze mozna pic kontrolowanie - pij. Smacznego zycze! ;-))
                    > A...


                    Auguscie:
                    po pierwsze- nie bede teraz pił w ogóle, bo ewentualny powrot do picia
                    kontrolowanego jest mozliwy (wg. terapeutow) po spelnieniu wielu warunkow,
                    ktorych nie spelniam.
                    po drugie- w mojej glowie za duzo siedzi strachow i szantazy zwiazanych z
                    wpieraniem jedynej slusznej drogi Aowskiej, wiec teraz pijac wpadlbym w wyrzuty
                    sumienia, poczucie winy i paranoje, co naprawde mogloby sie zle skonczyc i za
                    rok siedzialbym na mityngu mowiac "picie kontroloweane jest niemolziwe,
                    sprawdzilem na sobie".
                    jednym slowem- mam pelna swiadomosc tego gdzie stoje i nie dla mnie teraz
                    alkohol.
                    ja nie zakladam, ze na pewno bede pil.
                    nie zakladam tez, ze na pewno nie bede pil.
                    i o to chodzi.
                    mam wybor i chce miec wybór.
                    prawdziwy.
                    AA nie daje mi takiego wyboru.
                    zreszta AA w ogole niewiele daje mi wyborów.
                    • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 16:48
                      (wolny32 napisał):
                      >
                      > Auguscie:
                      > ...ewentualny powrot do picia kontrolowanego jest mozliwy (wg. terapeutow) po
                      spelnieniu wielu warunkow, ktorych nie spelniam.
                      > po drugie- mogloby sie zle skonczyc i za rok siedzialbym na mityngu
                      mowiac "picie kontroloweane jest niemolziwe, sprawdzilem na sobie".
                      ___________________________________________________________________.
                      Jezeli "pijesz" do mnie - trafiles dokladnie!. ;-))
                      Pomyliles sie tylko w ilosci lat... (wytrzymalem 5,5 bez Mityngow i bez
                      drugiego alko...).
                      A... ;-))

            • aniolparys Re: Alkoholizm parszywy 09.10.06, 23:40
              tranzyt80 napisał:

              > Obecnie kondycja mi dopisuje,
              > sprawy ida po mojej mysli,

              mi też :-) I nie pozwolę, żeby to poszło w pizdu. Mi jest łatwiej tranzytku niż
              Tobie, bo jestem prostym człowiekiem. Kiedyś byłem skomplikowany, ale troszkę
              wysiłku i jest mi teraz lżej.
              W ważnych sprawach lubię sam sobie wyjasnić do końca co jest dobre a co złe, a
              reszta sama przychodzi. Jak to u mnie wygląda w nawiązaniu do picia.
              Pierwsza prawda: czy jestem alkoholikiem? To najtrudniejsze przyznać sie przed
              sobą. Pierwsza definicja alkoholika, która do mnie przemówiła to ta, że
              alkoholikiem jest ten, kto z powodu alkoholu ma kłopoty w pracy, w życiu
              rodzinnym i ze snem. Ja miałem. Potem różne testy, lektury i w końcu wiedziałem:
              jestem alkoholikiem i nie zastanawiam się więcej nad tym.
              Alkoholizm = utrata kontroli nad ilością wypijanego alkoholu. Jedyny ratunek:
              nie pić. Jak nie pić to ani kropelki. Kolejna trudna prawda do przyswojenia,
              potem już jest łatwiej.
              Dla alkoholika nie ma picia kontrolowanego. Jest taka mocna granica: nie piję -
              piję. Nie ma w tym żadnego czary-mary. Wypicie małego piwka na pewno nie
              zaszkodzi. Dwóch pewnie też nie. A trzech? A dwóch i pół? A jak dziś się okaże,
              że dwa jest ok to może jutro spróbuję trzy? Nie: wszystko albo nic. Nie wolno
              przekroczyć tej bariery: nie piję. Potem nie ma odwrotu i się poleci. Zobacz:
              dotyczy to nawet tak skomplikowanych osobowości jak aaugustw.
              Kombinuj tranzyt, pisz wiersze ale nie o alkoholu. Picie jest brudne, zarzygane
              i naprawdę tego nie potrzebujesz. Przez to, że nie pijesz nie jesteś gorszy od
              innych. Jesteś lepszy.
              • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 09:31
                (aniolparys napisał):
                > ...Zobacz:
                > dotyczy to nawet tak skomplikowanych osobowości jak aaugustw.
                > Kombinuj tranzyt, pisz wiersze ale nie o alkoholu. Picie jest brudne,
                zarzygane...
                _________________________________________________________________.
                A ja uwazam siebie za prostego "jak cep".
                Jedyna rzecza, ktora chcialbym umiec wyrazic i przekazac jest ta,
                ze mozna przestac pic i byc naprawde szczesliwym czlowiekiem.
                Trzeba spelnic tylko jeden warunek: KONTYNUOWAC swoja abstynencje!
                Ona przerodzi sie z czasem w trzezwienie. Jest tylko male "ale".
                Tego nie mozna zdobyc tu, na wirtualnych mityngach, lecz w realu,
                w obecnosci drugiego alkoholika.
                To nie musza byc wcale Mityngi AA...
                Pozdrawiam:
                A...
              • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 15:26
                aniolparys napisał
                > Alkoholizm = utrata kontroli nad ilością wypijanego alkoholu. Jedyny ratunek:
                > nie pić. Jak nie pić to ani kropelki. Kolejna trudna prawda do przyswojenia,
                > potem już jest łatwiej

                -po ktoryms tam kilkudniowym zaskoku,na kacu gigancie,postanowilem,ze zrobie
                sobie wszywke.Moje,tuzin razy sto,zuchwowe przysiegi przed-,za-,czy z boku
                przeroznych obrazow,swiat,dat i wielkich zakupow,ze nie bede tak pic nic nie
                daly.Jak robactwo z dywanu trzepaniem,tak ja z esperalem na robactwo alkoholowe.
                Okragly rok bez plynow alkoholowych,bez jakichkolwiek trzesawek,boli,wzdychan.
                Niekiedy tylko sprawdzalem,ta magiczna date wyjscia na wolnosc,czy abym sie nie
                pomylil w obliczankach.Ostatnie godziny,minuty odliczalem,ze sie przyznam z
                zegarkiem w jednej rece,a z piwem w drugiej.No i co pstre dudki,nie
                wytrzymalem!!?-wrzeszczalem glosno w sobie i na zewnatrz.Po kilku drinkach,
                pojechalem dumny do dpomu spac.Z rana czulem sie jak mlody bog,zadnych kacow.
                Za chyba czwartym razem poplynalem gleboko,duzo za gleboko,pod lod.Zimno z rana.
                Klinuje.No co ?Kazdemu moze sie zdarzyc-myslalem tym razem wsciekly.Nastepnym
                razem juz nic nie myslalem.Skomlenia kacowe i czekanie na sciecie i
                wybawienie.

                Na tym etapie wiedzialem,ze alkohol mi szkodzi,wiedzialem,ze po wypiciu
                pierwszego kielonka plyta rozrywkowa sama mi sie wlancza i plyne z pradem...
                Ale,ze ja jestem Alkoholik?!Nie,tego wtedy nigdy bym o sobie nie powiedzial.
                Dzisiaj widze szerzej i wiem,ze wtedy nic o alkocholizmie nie wiedzialem.
                Na zasadzie,nie chcesz byc pijany to gnoju nie pij.Koniec i poczatek filozofii.
                Prawde mowiac,to i dzisiaj sie tylko do tego,wszystko skupia.Ale,zeby to
                proste zdanie zrozumiec,potrzeba doswiadczyc roznych glebokosci bolu.Na
                etapach esperalow jest to nie mozliwe.
                Po trzech latach mialem jeszcze jeden esperal,ale juz nie rok...
                Chcialem sie chyba znowu ratowac przed alkoholem,nie tylko nie pic jakis okres
                czasu.W pewnym czasie czlowiek staje sie w zasadzie kompletnie bezbronny wobec
                alkohoplu.I nie wie co robic.Zostaje mu odebrana sila panowania i decydowania o
                samym sobie.Tu ,w tym punkcie dlugo nie moglem sobie zdac wpierw sprawy,a potem
                sie pogodzic,ze ten plyn zaczal niezauwazalnie rzadzic mna.Przejal po prostu,
                niezauwazalnie,kontrole nade mna.I tu zaczalem juz otwarta,rozpaczliwa walke ze
                scierwem.Wiedzialem,ze mnie niszczy i sa duze zadatki,ze dokona tego w
                najbardziej okrutny sposob,niszczac mnie powoli i najblizszych w kolo razem ze
                mna.Nastepuje uczucie totalnej bezsilnosci wobec alkoholu.Nie pic nie mozesz,
                nie chcesz ,ale musisz.Stan kacowy,goniacy nieustannie to bol nie do
                zniesienia.Zaczyna sie jazda na maxie,z jednej strony trzeba normalnie
                funkcjonowac,zyc,pracowac,usmiechac sie,myslec,a z drugiej gdzie,z kim by sie
                tu napic i nie podpasc swoim zachowaniem,zapachem,slowem...Ten stan katorzniczej
                katorgi nie trwa dlugo.Wybuch nastapi ogromny,wazne tylko gdzie i kiedy i jakie
                wielkie poniesie sie konsekwencje.U mnie zapalnik zadzialal w parszywy,deszczowy
                piatek o swicie...

                • myszabrum Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 15:40
                  Myślisz, że po dwóch latach będziesz silniejszy, niż po roku?
                  • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 17:02
                    po roku silny...
                    a po roku przychodzi drugi rok
                    po dwoch latach silniejszy...
                    a po czwartku przychodzi zawsze piatek
                    i predzej tydzien zapomni o piatku
                    niz ja o jego swicie
                    o swicie jestem najsilniejszy...

            • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 09:24
              (tranzyt80 napisał):

              > Augustow,ja nie mialem zadnej terapi i nie przeczytalem zadnej ksiazki
              > na temat alkocholizmu.Od pol roku znam to forum.I ta forma i ten zakres
              > tego forum pasuja i wystarczaja mi w zupelnosci.
              _________________________________________________.

              Wyczuwam pretensje w Twoich slowach, a ja chcialem sie tylko podzielic z Toba
              moim doswiadczeniem kiedy jeszcze tak samo sie zachowywalem. Slowa Twoje
              wywolaly we mnie strach... Strach przed Twoim nawrotem, ktory ja juz dawno
              mialem wtedy w glowie!
              Nie ma to NIC wspolnego z (lepszym!?) rozumem, lecz "tylko" z wiekszym moim
              doswiadczeniem.
              To wszystko!
              A...
              • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 16:28
                AAugustw,jakze moglbym miec do Ciebie pretensje ?My wszyscy wesole ptaki :)
                Na swoj sposob,co dla poniektorych jestes komiczny ptak,ale nie dla mnie.
                Dasz sie lubic,trzeba tylko troche czasu poswiecic ,zeby Cie dobrze podziobac.
                A przez te krotkie posty wirtualne,to sam wiesz jak to nieraz wychodzi,
                chcesz napisac np.tej nie lubie,tej nie kocham,tej nie pocaluje,a chusteczke
                hawtowana za pol szczescia tobie podaruje.
                A wychodza brzdeki,strachy i cisze wirtualne.Nawroty ida,tu na forum w rozne
                manki.Nawet slepy orzel pyta tu papuge o droge.Tak sie zmiksowalo jak w blusie.
                A Ty jak masz doswiadczenie to wal "nawrotami" w nadlatujace kuropatwy,a nuz
                kogos ustrzelisz.I wilk bedzie syty i owca nawiedzona cala.

                Ps.ciekawy post o SW :)
                Skresle cos pozniej.
                • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 10.10.06, 17:34
                  (tranzyt80 napisał):

                  > AAugustw,jakze moglbym miec do Ciebie pretensje ?
                  > A Ty jak masz doswiadczenie to wal "nawrotami"...
                  ______________________________________________________.

                  ;-)) Tos mnie uspokoil...! ;-))
                  A co do "nawrotow". Dzis nie nazywam juz tak tych moich
                  doswiadczen z przeszlosci! Dzis nie nazywam tego "nawrotami",
                  lecz zwyczajnymi kolejnymi zachlaniami (mialem ich podobnie,
                  jak i Ty - tysiace!) Tysiace razy przysiegalem sobie i
                  bliskim, ze dzis juz nie zapije --> i... kaplica!) Czasami
                  wytrzymywalem 40 dni, czasami 40 minut... Dzis nazywam to
                  zwyczajnymi zachlaniami... Obsesja picia... Choroba alkoholowa...
                  Sam nie dawalem NIGDY rady!
                  U nas w AA mowia, ze o nawrocie mozna mowic po roku abstynencji.
                  Do roku to tylko przerwa w piciu.
                  Tak sie sklada, ze i ja nie mam wiele juz czasu - sluzba w AA wola.
                  Ale ja szybko znowu powroce i nie bedzie to wcale nawrot! ;-))
                  Pozdrawiam:
                  A...
                  • tranzyt80 Re: Alkoholizm parszywy 11.10.06, 22:03
                    aaugustw napisał:
                    > doswiadczen z przeszlosci! Dzis nie nazywam tego "nawrotami",
                    > lecz zwyczajnymi kolejnymi zachlaniami (mialem ich podobnie,
                    > jak i Ty - tysiace!)

                    -AAugustw,ale tutaj ladnie przejechales sie po mnie tymi tysiacami?!!!

                    Choc to nie wazne dzisiaj ile mialo sie "zachlan",z ciekawosci zaczalem liczyc,
                    przeliczac i przypominac sobie jak to bylo u mnie z ta czestotliwoscia
                    tego picia/zachlewania.

                    Lata szkoly wyzszej,studiow,szkolenia,kursy,pracy,rodziny,spania,kochania...
                    Plus lata bardzo rzadkiego picia(dwa na miesiac/raz na dwa)z powodu ogromu
                    obowiazkow,np.do kompletu moich zajec,dodatkowo przez prawie cztery lata,
                    trzy razy w tygodniu,wozilem syna do prywatnej szkoly.Trzezwosc obowiazkowa:)
                    3 lata kompletnej abstynecji,przed i po urodzeniu corki,tu okresy przysiag, tam
                    esperal i tez na cale miesiace trzezwialem po kraksach aut:(
                    Wylaczajac ostatni rok picia,nigdy wczesniej nie pilem sam i to do tego w
                    domu,czy po cichu.
                    Sumujac,zakladam,ze gdybym np. pietnascie lat regularnie co dwa tygodnie pil
                    alkochol to wyszloby 375 upic.W moim zyciu picie przebiegalo jakby fazami.
                    Byly okresy intensywnego imprezowania i okresy kompletnej zmiany zainteresowan
                    i trybu zycia.U mnie najgorszy okres alkocholizmu byl po"krachu na gieldzie":(,
                    w kwietniu 2003 roku.Wtedy zaczela sie jazda na ostro.Cugi trzy,cztero,piecio
                    i chyba ze dwa raz dziesiecio dniowe.Tylko raz, po jednym ostrym piciu,
                    nie pilem nic trzy miesiace.Wtedy trening,zarcie i przede wszystkim spokuj.
                    Kondycja wrocila,lecz sklonnosc do picia bez hamulcow zostala.I nastapily
                    dalsze cugi i coraz tragiczniejsze kace moralne! I w Owy Tamten Piatek
                    roku panskiego czerwiec 2004,o swicie nastapil definitywny koniec mojego picia.
                    Pocalowalem Moje Dno.Bylem tam i wrocilem spowrotem.Jako inny czlowiek ? Nie !
                    Jestem ten sam,tylko troche madrzejszy.Madrzejszy o jedno wazne doswiadczenie
                    zyciowe,ze ja nigdy nie bede mogl pic alkoholu jak inni.Takie proste,nie :))



                    • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 12.10.06, 15:49
                      (tranzyt80 napisał):

                      > aaugustw napisał:
                      > > doswiadczen z przeszlosci! Dzis nie nazywam tego "nawrotami",
                      > > lecz zwyczajnymi kolejnymi zachlaniami (mialem ich podobnie,
                      > > jak i Ty - tysiace!)
                      >
                      > -AAugustw,ale tutaj ladnie przejechales sie po mnie tymi tysiacami?!!!
                      > Sumujac,zakladam,ze gdybym np. pietnascie lat regularnie co dwa tygodnie pil
                      > alkochol to wyszloby 375 upic.
                      ___________________________________________________.
                      Jezeli tym zawyzeniem Ci umniejszylem - przepraszam!
                      A... ;-))
    • aaugustw Re: Alkoholizm parszywy 16.10.06, 22:16
      (Tranzyt80 napisał):

      > I tak pokazalem sobie,ze jestem silny.Kto,jak nie ja sam,rzucil
      > palenie papierosow,czy sam oglosil totalna abstynecje na alkohol.
      > Bylem uzalezniony od alkoholu i nikotyny.
      > Bylem,ale dzisiaj nie jestem.
      __________________________________________________________________.
      Tranzyt! Przestan pie.....c, jak po wypadku!
      (przytocze raz jeszcze to co juz raz tutaj przytoczylem);
      Trzezwi alkoholicy, wiedza ze swojego doswiadczenia, ze sposrod blisko
      trzech milionow czlonkow ruchu Anonimowych Alkoholikow na calym
      swiecie nie spotkali ani jednego przypadku(!), by ktos zadowolony
      z zycia i z siebie wstal, ogolil sie nie drzacymi rekami, wlozyl
      dopiero co wyprasowana przez siebie koszule, wypil poranna kawe,
      zamyslil sie i postanowil cos zrobic ze swoim alkoholizmem. Tak jak
      Ty to zrobiles... - Bylbys jednym, jedynym wyjatkiem!.
      Jezeli to prawda co wyzej napisales, to sam widzisz, ze Ty tylko piles i
      naduzywales alkoholu, ale nigdy nie byles chorym alkoholikiem, stad te nasze
      nieporozumienia. Dla mnie Twoja gadka byla na tym "Forum", pt. "uzaleznienia" -
      balakaniem. Teraz skoro juz wiem o Tobie wiecej, nie bede juz uzywal tego slowa
      do Ciebie - Ty nie wiesz sam co Ty mowisz - wot i wsjo...!
      A... ;-))
      • tranzyt80 AAugustw stwierdzasz ,ze ja nie jestem alkoholik 17.10.06, 11:50
        AAugustw stwierdzasz ,ze ja nie jestem alkoholikiem ????
        Powtarzam sie :)Powtarzam sie :)Powtarzam sie :)
        Cz to byl alkoholizm? AAugustw, daj Boze ,zeby nie!
        Bylem uzalezniony od nikotyny-nie chcialem,ale "musialem" palic wbrew sobie.
        Bylem uzalezniony od alkoholu-nie chcialem,ale "musialem" pic jak zaczalem.
        W ostatnich latach picia zauwazylem,ze szukam po czasie okazji do wypicia.
        I np.po dwoch tygodniach niepicia stawalem sie wewnetrznie niespokojny i czulem,
        ze lada moment sie napije i poczuje sie jak mlody bog tryskajacy radoscia z
        milionem nowych pomyslow i bralem tez w koszt,mimo przysiag,ze moje picie
        bedzie znow trwalo do kilku dni plus kilka dni koszmarnego kaca.Pamietam nawet
        jak w drugim dniu kaca wypilem setke,dwie,w wannie stwierdzajac,ze nie
        wytrzymam meki,mimo swiadomosci pozniejszego zdwojonego cierpienia.

        Pisze tu tylko moje prywatne doswiadczenia.
        W AA bylem dwa razy i z przerazeniem ucieklem widzac zamiast kolezenskiej milej
        rozmowy,obrzadek zaczynajacy sie dzwoneczkiem i tabu zdaniami.Normalnie,
        o ile mnie pamiec nie myli,rozmawiano dopiero po opuszczeniu "salki".Tam w salce
        stawali sie wszyscy jakby nie soba.Scientology,ki czort wdeples... ?-pytalem
        sie siebie z przerazeniem.
        Ja,Tranzyt oswiadczam,ze gdyby mnie w jakikolwiek sposob zmuszano do
        uczestnictwa w tego typu obrzadkach,nawet dzisiaj,nie gwarantowalbym za siebie.
        Kocham wolnosc i nie pasuje do nawiedzonych stadek przyprawiajacych mnie o
        dreszcze...

        Nie przeczytalem zadnej ksiazki na temat alkoholu.
        Nie mialem zadnej osobistej(wylaczajac 2 u AA przed dwoma laty) znajomosci i
        rozmowy z niepijacym alkoholikiem.
        Postawilem na wlasna sile,na siebie.Swoje wycierpialem.Duzo wycierpialem.
        Zjazd mial byc naiwna idea mojej realnej konfrontacji,a takze chec poznania
        blizej osob,ktore znajduje pozytywnie w moim obszarze odbioru.Nigdy tez nie
        przekreslilem z gory wszystkiego co ktos napisal.Wybieram to co mi potrzebne.
        Czesto podziwiam cicho,nie odpisuje,osoby stojace za wybranymi zdaniami.
        Mowi z nich duza glebia,nie zaslepienie krzywo nawiedzonego i pomimom,ze
        pochodza od ludzi z AA chcialbym taka znajomosc powiekszyc.

        Ale dzisiaj jestem WOLNY!!!Nie pije i nie pale.Nie mysle o tym.ZYJE :))))
        Nie mam tez zadnych innch uzaleznien np.sugerowany mi internet przez AAugustw.
        Czuje sie nawet podejrzanie za dobrze.
        Po 1 roku i 10 miesiacach czyli,przed 6 miesiacami wjechalem dopiero z
        pierwszym postem,troche dla rozrywki,troche z ciekawosci innych doswiadczen,na
        to forum.Przestraszylem sieataku Rauchen.Uwazalem to za chora mowe,jak tamci...
        z AA,od razu nastapil atak jak cos nie po lini.Wtedy nic nie rozumialem w tej
        materii.

        aaugustw napisał:
        > Tranzyt! Przestan pie.....c, jak po wypadku!

        -Moj stan a dzisiejszy dzien :)))))))))))))))))
        Co do papierosow.
        Papierosy wyparowaly mi kompletnie z glowy.
        Jest mi obojetne czy ktos pali w moim towarzystwie czy nie,nie zwracam uwagi.
        Zadnych wspomnien,ciagot,trzesiawek,przemyslen.Totalnay brak reakcji na
        reklamy.Po prostu kiedys bawilem sie w piaskownicy,dzisial sie nie bawie :)
        Z fajkami fizycznie i psychicznie jest na dzisiaj podobnie jak z piaskownica.

        Co do alkoholu na dzien dzisiejszy.
        Palenie rzucilem w 2001 lub 2002 roku,z dnia na dzien.Cierpialem do 6 miesiecy.
        Z rzucania tego nalogu bralem doswiadczenie do rzucenia picia alkoholu.
        Alkohol rzucilem,zaliczajac dno w czerwcu 2004 roku.CIERPIENIA MIESIACAMI.
        Cykliczne,slabnace,wygaszajace sie powoli,az do CALKOWITEGO WYCISZENIA.
        Alkohol dzisiaj?Moge wachac jego zapachy,wspominac smaki,jej np.wodki
        "Pszenicznaja"(najlepsza wodka na swiecie!)kuszaca oleista konsystencje
        powolutku prawie glaszczac swoja slodycza wysuszony przelyk,przeplywajaca
        do zoladka by dac blogie uczucie rozkoszy istnienia.Wodke pilem w Rosji,
        choc nie lubilem.
        Pamietam (za wyjatkiem zerwanych filmow po obudzeniu sie)ze szczegolami
        dobre i zle chwile z picia alkoholu.Lubie wspominac :)To bylo moje zycie.
        Szczerze mowie,lecialo mi z nosa dlugo,ale czulem polepszanie do
        kompletnego wyzdrowienia.A jak u Was?Acha Wy wylatujecie jak Ci nawiedzeni,
        ze cuda to tylko u Was w sekcie,reszta to oszusci i hochsztaplerzy,czyli ja!?
        Tacy jak ja to nie alkoholicy.Pamietacie inaczej myslacych z komuny,co o nich
        tacy agitatorzy mowili:"w glowach im sie powywracalo,wariaci,trzeba zamykac"
        Wiem,ze nie mam takich "milych"wspomnien jak Kylly czy AAu.
        Kylly juz nie raz mnie juz zadziwil w pozytywnym sensie.Np.:
        kylly 16.10.06, 12:31 + odpowiedz


        "...możesz pić dalej i nikt nie twierdzi
        że będzie Ci źle...może nawet Twój organizm czy psychika nigdy nie "siądą" -
        ale to Ty i Twoje życie...Ty zdecydujesz w końcu jak je przeżyjesz...nie
        terapeuta nie aa nie forum...nie przyjaciele i nie wrogowie...a jeśli Ci się
        dotychczasowe życie nie podoba cóż szukaj swojej drogi...w końcu jest jeszcze
        hipnoza z Połykowskim (80 % skuteczności ;)) hehe, jest anicol czy esperal,
        jest kudzu...masz wybór"

        Wogole ma jakies zupelnie inne podejscie do sprawy niz Ty AAu,
        choc reprezentujecie tego samego cwaniaka :)albo i dwoch :)a moze i dzisiaj
        troszke was wiecej.Jedno macie wspolne dozywotnie cierpienie,dzien w dzien,
        powtarzanie zaklec,powtarzanie slow,spotkan,lez...strachow...i czego tam
        jeszcze.Wiec cos z tym zdrowieniem/metoda AA chyba nie tak.Moze BILL sie
        w pijanym widzie przeslyszal...Nie moja rzecz.

        I tu sie roznimy,bo ja nie pije i nie cierpie w jakikolwiek sposob.Nie mam
        przymusu chodzic na spotkania AA,miting,terapie czy jak to sie tam wszystko
        nazywa i tak roznicy nie dostrzegam,nie mam psychicznego przymusu(podkreslam,
        ze pisanie na forum to nie uzaleznienie,mam inne wzgledy na uwadze)chodzenia
        na spotkania(zaoszczedzony czas)i ciaglego obciazenia mozgu.Wiem o czy mowie
        bo sam to odczuwalem w poczatkowych fazach mojego zdrowienia.
        Dzisiaj jestem (powtarzam)wolny,a nikt nie wierzy,a mnie to ani grzeje ani
        ziebi.Slowa zacytowane Kylly sa prawdziwe.Kazdy sam zyje i wierzy w co chce!

        PS.
        AAu.wspolczuje Ci zycia w takim strachu i napiecia tym strachem powodowanego.
        Doprowadziles sie do jakis straszliwych psychoz,czy wykonywania przymusowych
        czynnosci,dzialalnosci by zaznac choc odrobinke ulgi w Twym "bolu".Na koniec
        w tym swoim przymusowym chorobliwym"misyjnym poslaniu"wykorkujesz.Musisz
        jak najszybciej udac sie po pomoc, a nie dalej tuszowac Twoje postepowanie
        alkoholizmem i odczuwana chwilowa ulga przez swa dzialalnosc.Z alkoholizmem
        bedziesz stal dalej w miejscu jak nie zaczniesz dobierac sie do glebszych
        chorob.
        Alles Gute nach Deutschland!



        • aaugustw Re: AAugustw stwierdzasz ,ze ja nie jestem alkoho 17.10.06, 12:48
          (Tranzyt80 napisal). - dlugi list !
          ________________________________________.
          Tranzycie - nie przeczytalem wszystkiego.
          Za duzo, jak na moj gust.
          To jednak co przeczytalem potwierdza moja koncepcje.
          Ale, zaimponowales mi !. ;-))
          Przypominasz mi mojego kochanego szwagra. On nie potrafi(l) mnie zrozumiec.
          On potrafil wiecej wypic ode mnie, ale jutro nie musial nic juz pic...
          Tym mailem zneutralizowaly sie nasze bieguny. Lubie Cie! ;-))
          Ludzie tacy jak Drake martwia sie o nas i innych... - niepotrzebnie pod tym
          plaszczykiem chronia swoja nie-pokore, a to zwykla ich zazdrosc i chec
          pokazania sie lepszym.
          Nastepnym do ugody bedzie Janu... Najgorzej z Parysem... (zbyt butny)! :-((
          Wyslij mi Twoj prywatny adres (jak zechcesz) mam duzo zabawnych E-milkow! ;-))
          A´propos; Na mityngach zawsze jestem takim. Przychodze na mityngi nie zeby
          obgadywac, bo jaki jest ten mityng zalezy ode mnie. Na nich czuje sie jakbym
          byl w kuzni. Tam trzeba pracowac nad soba. Tu chodzi o moje zycie!
          Ja nic przy tym nie robie na przymus... Moje sluzby, moje trzezwienie sprawia
          mi autentyczna przyjemnosc...! ;-)) To otrzymalem za darmo - to przekazuje
          dalej za darmo.
          Po przekroczeniu murow Mityngu, staje sie innym, gdyz Program AA, az sie prosi,
          zeby go wprowadzic w zycie a ja wprowadzam go do zycia; w rodzinie, w
          spoleczenstwie, wsrod sasiadow... itd...
          Wtedy staram sie byc czlowiekiem godnym zaufania, byc punktualnym, szczerym,
          tolerancyjnym (na Turkow tez...) ;-)) mily... i nie sa to wcale wymuszone u
          mnie stany psychiczne (duchowe), choc ten Diabel we mnie tylko czeka! ;-))
          Dlatego ja potrzebuje drugiego alkoholika, ktory mnie zrozumie. Dlatego chodze
          do AA...
          A...
          Ps. Moj adres mailowy: awyst@t-online.de
          Danke für Deine nette Grüße! ;-))

          • drak02 Re: AAugustw stwierdzasz ,ze ja nie jestem alkoho 17.10.06, 14:18
            aaugustw napisał:

            >> Ludzie tacy jak Drake martwia sie o nas i innych... - niepotrzebnie pod tym
            > plaszczykiem chronia swoja nie-pokore, a to zwykla ich zazdrosc i chec
            > pokazania sie lepszym.
            >

            Wbrew pozorom martwię się tylko o siebie i swoich najbliższych.
            Co do zazdrości i nie-pokory - brak komentarza. Pozdrawiam :)
        • e4ska Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 13:42
          Z jednym muszę się zgodzić, Tranzycie... Kylly odziałuje w sposób zdecydowanie
          pozytywny, ma wiedzę, doswiadczenie (swoje straszne), rozsądek - dla nas,
          niezrzeszonych, jego sposób myślenia jest do przyjęcia. Wydaje mi się, że
          niejedna pijaczyna w realu trochę sie wyedukowała, łącznie ze mną, pijaczyną
          netową. On nazywa rzecz "pokorą", ta rzecz, ktora sprawia, że trzymamy się z
          daleka od alkoholu, ale jak zwał, tak zwał - chodzi o to, zeby nie ryzykować,
          nie szarżować, uważać...

          A co do Augusta: nie, taki model zycia jest nie do przyjęcia dla większości z
          nas. Powiedzmy szczerze: jeśli ktoś lata na mityngi jak opętany, to jest
          opętany. Opętania się nie leczy, z opętaniem się żyje. Wobec opętanego zachowuje
          się pewne reguły - to jego opętanie, nie moje... ale gdy zaczyna przekonywać,
          jak fajnie jest być opętanym, to już gorzej, a jak przekonuje innych, że
          warunkiem wyjścia z alkoholizmu jest dać się opętać - przegina.

          Swoją drogą... ten szwagier Augusta to może być fajny chłop... hehehe czy hihi,
          jak robi Myszka:)))

          A zjazd forumowiczów odbędzie się... a może na zwiesnę, bo teraz to np. odbędzie
          sie, ale beze mnie... przeciez ja nie byłam na wywczasach sześć lat. Miałam być
          we wrześniu, nie udało się. Więc teraz sobą muszę się zająć:(((

          Zjazd... Moze to byc kameralne spotkanie, malutkie całkiem... ale chętnie bym
          zaliczyła jaki mityng, gdyby zechcieli go poprowadzić nasi pisarze... nawet i
          August...

          I może coś wymyslimy dla ludzi, ktorzy nie mają zaufania do psychologów, do
          psychiatrów, do terapeutów... a zjada ich depresja, uciekają w piwo, itd. Może...

          Tak więc Twoja, Tranzyt, propozycja jest świetna. Spotkania forumowiczow
          prowadzi się nie tylko w pijaczym temacie. Po prostu zobaczyć sie... i to
          wystarczy... byle z dala od mrówek i komarów, że o białych myszkach nie
          wspomnę... Myszy nie pozwolimy ubrać się na biało i dobrze będzie:)))
          • aaugustw Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 13:56
            e4ska napisała: bla... bla... bla... ;-))
            ________________________________________,
            Eska to Twoje opetanie pisania o innych nie ma granic!
            Kiedy Ty zajmiesz sie soba ? I swoim trzezwieniem ?

            Drugi juz raz podkreslasz, ze "zjazd" sie odbedzie.
            Wiesz co teraz zrobilem:
            Napisalem w moim "Outlooku" uwage na dzien 15.kwietnia 2007:
            > Eska "Forum" - zjazd forumowiczów (wiosna? / jesien?) - 2007 ?

            Pogadamy potem - po co teraz mamy oboje balakac w puste...?
            Kiedy napiszesz cos o sobie ? ;-))
            A...

            • e4ska Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 14:52
              August, o sobie pisałam sporo. Ile można zadręczać innych opowiesciami o swoim
              nałogu. Natomiast: dyskutujemy nad Twoim pomysłem, że AA jest jedyną
              organizacją, która zapewnia pijakom azyl. Otóż - nie jest.

              I jeszcze jedna wazna rzecz - ja wytrzeźwiałam w momencie, kiedy mój organizm
              pozbył sie toksyn do reszty. Trwało trzy tygodnie. Było bardzo źle. Z długimi
              omdleniami. Z zatrzymaniem wszelkich funkcji organizmu - fizjologicznych. Z
              niemoznością samodzielnego napicia się wody. Poruszenia ręką. Mówienia.
              Myslenia. Stan totalnego odrętwienia trwał dwa dni. Powoli... zaczęłam wstawać,
              pokonywac drogę od łózka do fotela... pierwsza podróż -zejść ze schodów,
              pierwszy spacer - po dwóch tygodniach... badania lekarskie. Po odstawieniu
              alkoholu nie piję, nie ciągnie mnie, trzy razy miałam powrót mysli o alkoholu,
              nie tyle chęc, ale przypomnienie dawnego stanu - jakbym znalazła się w ciągu.

              Ja, osoba spoza AA, nie trzeźwieję latami. Żyję, a poniewaz wiem, że otrzymałam
              od losu i swego organizmu ostatnią szansę na życie, cieszę się nim. Życie to
              wielka przyjemność - kiedy się nie cierpi z powodow od nas niezależnych -
              choroby, wypadków rozmaitych... Sprzątam, podlewam kwaitki, nie kłócę sie z
              nikim, spieszę... co będzie dalej? Tego nie wie nikt, Auguście... nawet Twój
              osobisty kalendarz.
              • aaugustw Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 15:29
                e4ska napisała:

                > August, o sobie pisałam sporo... bla.. bla...
                ______________________________________________.
                Eska mnie nie chodzi o przechwalki typu ile kto wypil, i co sie z nim potem
                dzialo...! Ja tez moglbym napisac, ze wiecej alkoholu wylalo mi sie na krawat,
                anizeli Ty w zyciu wypilas.
                Mnie bardziej interesuja Twoje relacje z rodzina, mezem, dziecmi, sasiadami,
                wreszcie z sama soba...! Jak Ty trzezwiejesz!? Jestes szczesliwa!? Dlaczego nie
                jestes szczesliwa? co stoi na przeszkodzie? W jakie kryzysy i klopoty zyciowe
                popadlas? Z jakimi przyjaciolmi sie zadajesz? Kim dzisiaj jestes oprocz
                alkoholiczki i wykonywanego zawodu? W jakich sytuacjach najczesciej dostajesz
                po glowie? Gdzie masz problem? Co jest sensem Twojego zycia? Jakie wyciagnelas
                konsekwencje z przeszlosci? Co byloby Twoim zyczeniem? Jaka role chcialabys
                grac w zyciu? W jakiej czula bys sie najlepiej? Co stoi na przeszkodzie, aby to
                osiagnac? Kiedy bede gotowa to czynic...?
                A...

                W Programie zdrowienia AA alkohol zajmuje 1/24 jego czesc!
                • myszabrum Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 15:44
                  Jak zwierzać się, to tylko Augustowi :)!
                  • aaugustw Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 16:17
                    myszabrum napisała:

                    > Jak zwierzać się, to tylko Augustowi :)!
                    ______________________________________________________.
                    Dlaczego tylko Augustowi!? - Wszystkim tutaj!!!
                    Czy Ty, Myszabrum, ktora chodzila do AA nie wiesz, ze
                    wyznania o sobie wobec innych ludzi w danej grupie przynosi
                    trzezwosc!?.
                    Z mojej strony to ja moge tylko Ciebie zapewnic, ze jezeli
                    chodzi o mnie to zwierzenia ludzkie przeplywaja przez ten moj
                    pusty mozg i wylatuja z jednego ucha przez drugie...
                    Tu chodzi nie o moje, lecz o zycie ZWIERZAjacego sie...! ;-))
                    A...
                • cortona Re: Chlubne wyjątki:) 18.10.06, 08:25
                  aaugustw napisał:

                  Ja tez moglbym napisac, ze wiecej alkoholu wylalo mi sie na krawat,
                  > anizeli Ty w zyciu wypilas.

                  Zdumiewa mnie ta duma Augusta ze swojego opilstwa i to podkreślanie, że jest
                  prawdziwym ALKOHOLIKIEM.
                  August, ja Ci głęboko współczuję, że Ty tego alkoholu tyle wychlałeś.
                  Wiem, że forum jest dla takich jak Ty, ale jeszcze bardzie dla takich jak ja.
                  Ja właśnie po to tu jestem, żeby nie być taka, jak Ty.
                  Nie życzę nikomu, żeby dogonił Cię w tej doskonałości picia i trzeźwienia.

                  Pozdrawiam, Cortona:)

                  • aaugustw Re: Chlubne wyjątki:) 18.10.06, 09:27
                    cortona napisała:
                    > August, ja Ci głęboko współczuję, że Ty tego alkoholu tyle wychlałeś.
                    > Wiem, że forum jest dla takich jak Ty, ale jeszcze bardzie dla takich jak ja.
                    _____________________________________________________________________.

                    Nie trzeba mi wspolczuc, ze tyle alkoholu wypilem. Ja dzis nie zaluje
                    tego, ze jestem alkoholikiem, bo dzis jestem juz szczesliwy.
                    Tylko czlowiek, ktory nie potrafi wyciagnac nauki z przeszlosci jest
                    nieszczesliwy - wtedy wszystko byloby na darmo...!
                    A czy to "Forum" jest dla takich jak ja, odpowiem Tobie, ze znowu sie mylisz.
                    Ja wiem, ze to jest tylko moje nowe doswiadczenie z innymi...
                    A jezeli dla Ciebie jest ono tak dobre (jak uwazasz), wypada mi zyczyc tylko
                    powodzenia, bez AA...!
                    A... ;-))
          • tranzyt80 Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 17:33
            e4ska napisała:
            "Więc teraz sobą muszę się zająć:((("

            -ktory raz z rzedu zahaczasz polslowkiem...


            • e4ska Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 17:46
              Tzn. nie rozumiem... zająć się swoim wyjazdem, bo jak się nie zajmę, to
              pojadę... do Honolulu. Wybrac coś poza sezonem, zastanowic się, czy z rowerem...
              bo są takie możliwosci, ale ile to kosztuje... pijaństwo dało mi po kieszeni,
              ostro, ostro:((( więc organizacja spotkania - teraz - zastanawiam sie, Tranzyt,
              bo najlepiej byłoby kuć żelazo póki gorące.
              Przecież można i bez przemądrzałej eski... jakby co. Wystarczy jedna
              przemądrzała Mysza:)))
              • tranzyt80 Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 18:05

                cherchez la femme
                myslalem,ze cos Ci sie stalo zlego,
                a Ty Klujkolezanko klujesz i klujesz :)
                to lepsze niz cytowanki z ksiegi
                A jedz na te swoje urloporzysko!
              • janulodz Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 18:10
                Eska rower rowerem, ale czy gniazdko do sieci będzie? No bo jak tak bez ... netu?
                • aaugustw Re: Chlubne wyjątki:) 17.10.06, 18:17
                  janulodz napisał:

                  > Eska rower rowerem, ale czy gniazdko do sieci będzie? No bo jak tak bez ... ne
                  > tu?
                  __________________________________________________________#
                  No i o siodelku, zeby nie zapomniec (albo bylo to na opak?)
                  A...
                  • tranzyt80 Tekst do zbanowania!!! 17.10.06, 21:53
                    Protestuje przeciwko takim wpisom!
                    WSTYD!
                    • e4ska Re: Tekst do zbanowania!!! 17.10.06, 22:41
                      Spokojnie, rycerski Tranzyt, dziękuję... ale: może August, przebywając poza
                      krajem, stracił nieco z finezji pijaczej... Bo w istocie to ja jestem
                      przyzwyczajona do bardziej dosłownych tektów, gdyż - gnając w łódzkie knieje -
                      mijam bardzo zaszczawione okolice śródmiejskie, no, takie tereny, gdzie żaden
                      terapeuta się nie zapuszcza... nasłucham sie niejednego i nawet występnie się
                      cieszę, bo widocznie na tym rowerku, w pędzie i z daleka... jeszcze wywołuję
                      szybsze serc bicie:))), no, że przymurkowych staczy - trudno... przeciez nie
                      zatrzymam sie, nie przedstawię: mam na imię eska, jestem alkoholiczką... i nie
                      podam im wydruku ze strony www.odwyk.pl + rozkład jazdy łódzkich AA.
                      W ogóle to cudownie być przetrzeźwiałą alkoholiczką, bo wszystko taką cieszy - i
                      nic jej nie wadzi - ani za dużo pracy, ani za mało kasy, ani głupie żarty...
                      jedynie co, to żal, ze nie można nikomu pomóc w problemach, mówisz tylko o
                      swoich przeżyciach, próbujesz zrozumieć, więcej się nie da.

                      No i oddając sprawiedliwość Augustowi - on znalazł w AA swoje miejsce, wierzy
                      głęboko, że ta organizacja daje mu szczęście, pomaga innym, a że czasem mam
                      wrażenie, jakby uciekał od prawd niewygodnych... jest trochę inny niż my, może
                      inaczej pił? Bo ja swojego pijanego życia nie przekreslam, póki nałóg mnie nie
                      zdusił, było piękne... a jak ktoś nic pięknego wcześniej nie przeżył, to moze
                      dlatego trudno mu znaleźć jakies wartości poza Wielką Księgą...
                      • tranzyt80 Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:09
                        Oceniasz ludzi po wygladzie, w kilka sekund,masz doswiadczenie,duze mysle.
                        Wiesz do ktorej szuflady kto pasuje,wiesz wiecej niz piszesz,sadze:)
                        • tranzyt80 Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:31
                          Golab z listem za szybko mi uciekl z klatki(zreszta nie pierwszy raz:)To raz.
                          A dwa,to juz katastrofa.
                          Ponizej przeczytalem sam koslawie i obuzylem sie,ze AAu. chce C.wytargac za tego
                          (czarnego)"wegla"...
                          I tak teraz wygladam :(

                          • myszabrum Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:35
                            Wyglądasz Tranzyt jak zwykle tajemniczo i pięknie ;)!
                            Trzymaj się :))))
                            • tranzyt80 Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:46
                              tajemniczo ? chyba nikt wiecej o sobie samym,na tym forum nie opisal jak
                              durnowaty tranzyt.Sam pytam sie siebie,po co?
                              pieknie ?chyba jak kazdy z nas masz piekna wyobraznie :)

                              co z Twoja kolezanka Luna ?
                              • myszabrum Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:53
                                Wyobraźnię to mam piękną, fakt :)

                                A do Luny na priva pisz, i już :)!
                                • tranzyt80 Re: Tekst smiania 17.10.06, 23:54
                                  za wysokie progi jak na moje nogi
                                  • myszabrum Re: Tekst smiania 18.10.06, 00:04
                                    Zaraz! To przecież TY nie chciałeś lodów i rozwodów! Tak czy nie? :)))
                                    • tranzyt80 Re: Tekst smiania 18.10.06, 00:10
                                      pamietliwa zadra jestes strasznie :))
                      • aaugustw Re: Tekst do zbanowania!!! 18.10.06, 09:34
                        e4ska napisała:
                        > No i oddając sprawiedliwość Augustowi - on znalazł w AA swoje miejsce, wierzy
                        > głęboko, że ta organizacja daje mu szczęście...
                        - - - - -
                        Eska! - Ja nie wierze w to szczescie - ja ja mam!
                        (i nie w tej organizacji, ktora AA nie jest, lecz
                        w zyciu prywatnym, dzieki AA)
                        _________________________________________________.
                        (dalej Eska pisze):
                        ...ja swojego pijanego życia nie przekreslam, póki nałóg mnie nie
                        > zdusił, było piękne... a jak ktoś nic pięknego wcześniej nie przeżył, to moze
                        > dlatego trudno mu znaleźć jakies wartości poza Wielką Księgą...
                        - - - - - - - -
                        Nie Eska! - Ja nie nazywam pieknem takich czynow, czy odbioru
                        tego swiata swiadomoscia, ktora zostala chemicznie zmieniona...!
                        Trzezwymi badzmy. Ja w AA...
                        A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka