14.10.06, 13:56
Po raz pierwszy usłyszałam o AA mając lat 21. Na miting poszłam parę miesięcy
później.

Ja tonęłam. Walił mi się świat. Żyłam z pewnym facetem wyłącznie dlatego, że
zapewniał mi pełny barek. Tak bardzo chciałam, żeby ktoś mi pomógł, że
podpisałabym pakt z diabłem.

Mitingi nie spodobały mi się. Po każdym czułam się znacznie gorzej, niż
przed. Nie rozumiałam tego, bo wszyscy wokół twierdzili, że AA bardzo im
pomaga.

Miałam wtedy szansę zacząć terapię dla neurotyków, ale psychiatra po rozmowie
ze mną stwierdziła, że w moim przypadku AA przyniesie więcej szkody niż
pożytku (tak, tak, są i tacy terapeuci :), więc jeśli chcę, by terapia była
skuteczna, to muszę wybrać.

Wybrałam AA.

Dlaczego? Bo strasznie chciałam mieć jakiś system. Terapia jawiła mi się jako
coś mglistego, rozmytego, z niewiadomym wynikiem, a ja chciałam wierzyć w
obietnice rozwoju duchowego, nade wszystko zaś chciałam uczepić się
jakiejś "drabiny", poprzez którą wyszłabym z chaosu swego życia.

Piłam coraz więcej. Piłam strasznie. Zaliczyłam kilka prób samobójczych.

Gdy miałam 23 lata, moja babcia zachorowała na Alzheimera. I wyszło na to, że
tylko ja mogę się nią zająć.

Kolejne dwa lata spędziłyśmy razem. Wychodziłam tylko wtedy, kiedy to było
konieczne (babcia bywała agresywna - czasem wobec samej siebie, ponadto
wymagała karmienia, przewijania itp).

Żyłam już wtedy z "pracy rąk własnych", więc od czasu do czasu wychodzić
musiałam, żeby te swoje "kołacze" sprzedać, zawsze miałam jednak stracha, że
się nam coś przytrafi. I czasem się przytrafiało - babcia potrafiła zerwać
pampersa i wysmarować się kupą, potrafiła uciec z domu w samej koszuli albo
po prostu tłuc głową w szybę.

Gdy było z nią bardzo źle, wzywałam karetkę, i wtedy zabierali ją do Tworek,
gdzie ustawiali ją na nowych lekach, a ja przez parę tygodni miałam spokój.

Piłam oczywiście cały czas, chociaż świadomość, że muszę pilnować babci,
trochę mi to picie ograniczała.

Kiedy miałam 25 lat, coś posypało się we mnie ostatecznie. Po kolejnym
zamachu na siebie przyjęli mnie na terapię do psychiatryka, a babcia trafiła
do Domu Opieki, gdzie bardzo szybko zmarła.

Ta terapia naprawdę mi pomogła. Czułam sie tak dobrze. Uskrzydlona. Co
ciekawe, nic nie zdarzyło się na poziomie świadomości. Być może był to po
prostu kontakt z innymi, równie popapranymi ludźmi, ich akceptacja.

Przestałam upijać się "sama z siebie", AA wspominałam jak zły sen.

Gdy miałam 29, 30 lat zaczęła się "obsuwa". W wieku 31 lat
ponownie "ogłosiłam bezsilność". Niestety, nie mogłam już sobie pozwolić na
żaden szpital, bo miałam stałą pracę i zwolnienie od psychiatry nie wchodziło
w grę.

Wróciłam do AA. Tym razem trafiłam na bardzo fajne "aowskie" anglojęzyczne
forum internetowe, gdzie 99 % piszących to kobiety.

Opowieści tych kobiet, ich szczerość, siła, samozaparcie, odwaga - bardzo
wiele mi dały.

Zaczęłam walczyć, ale tym razem trochę inaczej. Przestałam przerzucać
odpowiedzialność za swoje "trzeźwienie" na różne struktury, kroki, wielkie
księgi etc.

Ta siła jednak musi być we mnie. I te kobiety z amerykańskiego forum - one
też przede wszystkim mają siłę W SOBIE. Tylko nie wiedzą o tym.

Wciąż trochę żal, że nie mogę się niczego uczepić, na niczym uwiesić. Że w
każdej sekundzie to JA podejmuję decyzję, i żadne tam HALT-y, kroki, czytanki
mnie nie zbawią. I że nie spełnią się żadne obietnice.

Jestem tylko ja i moje życie. Życie spaprane, poszarpane, powydzierane na
końcach, którego najchętniej bym się pozbyła. Ale nie ma nic więcej.

Tu nie ma, kochani, nic więcej.
Obserwuj wątek
    • kate22 Re: Życie 14.10.06, 14:20
      ja wiem ze to moze dla Ciebie mało istotne ale gdzie Ty sie nauczyłas
      angielskiego bo z Twojego postu wynika ze czasu za bardzo nie maiałas
      • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 14:24
        Hi hi.
        Angielskiego uczyłam się od dziecka. Byłam nawet na anglistyce, ale te
        studia "poległy", gdy ruszyłam "w tango" po maturze.
    • tranzyt80 Re: Życie 14.10.06, 16:16
      Tu ja,Zdzisia z Radosci Przedgorskich.Tuz po skonczeniu zawodowki,na
      zabawie wiejskiej poznalam bardzo blisko :)Pana Listonosza.Obiecywal,ze pokaze
      radosci gorskie.Uwiezylam.To bylo 11 lat temu i do dzisiaj,od tamtej pory
      sortuje listy dla Panana Listonosza na Poczcie we wiosce Radosci Przedgorskie.
      > Jestem tylko ja i moje życie. Życie spaprane, poszarpane, powydzierane na
      > końcach, którego najchętniej bym się pozbyła. Ale nie ma nic więcej.
      >
      > Tu nie ma, kochani, nic więcej.

      Sofia.Przepiekny poranek.Obce mi,ladne,duze mieszkanie.
      Prosi na kawe do stolu.Swietna kawa.Patrze na Nia i grube pakiety banknotow
      lezace na stole.To wszystko za kolacze,na wspolna ucieczke.Pytam do kad?
      Do raju-mowia przepiekne oczy w usmiechu.Twoj "Intercontinental" to raj.
      Wczoraj bawilismy sie jak w raju-mowie.Zarzuca z gracja dlugimi wlosami i
      w placzu mowi:
      > Jestem tylko ja i moje życie. Życie spaprane, poszarpane, powydzierane na
      > końcach, którego najchętniej bym się pozbyła. Ale nie ma nic więcej.
      >
      > Tu nie ma, kochani(y), nic więcej.

      • tranzyt80 Re: Życie 14.10.06, 16:34
        mam jeszcze kilkadziesiat takich przykladow,
        zmyslonych i prawdziwych...naprawde zlych :)

        mloda jestes,zdrowa nie pijesz,studiujesz,super praca w warszawce,
        niezaleznosc i kontakt z calym swiatem... :)

        Ty psychicznie jestes najzdrowsza z nas wszystkich :)



        • tranzyt80 Re: Życie 14.10.06, 17:25
          Instambul.Maly hotelik w europejskiej czesci miasta,niedaleko Wielkiego Bazaru.
          W pokoju ukrop nie do wytrzymania.Na zlane potem plecy wkladam ostatnia czysta
          koszule.Przy barze tlum amerykanow z wrzaskiem zamawiajacy burbony na szklanki.
          Wrzasnalem najglosniej i wzialem od razu cala buteke.Na niebie wisiala
          purpurowa maz,przegruba amerykanka na przetlustym palcu wskazywala przydlugim
          czerwonym paznokciem na niebo.Apokalypse,apokalypse to jedyne slowo,ktore
          rozumialem z jej powrzaskiwan.Wychylilem dwie szklanki plynu zchlodzonego lodem
          na raz.Ulga.Kocham zyc,ale jak ma byc koniec swiata to niech bedzie.Musze tylko
          Pokreconego zbudzic,by zdazyl jeszcze przeliczyc towar i wyslac do ruskich.
          Amerykance wymachuja usmiechnieci w moim kierunku szklankami i ciesza sie z
          upragnionego deszczu.Nalewam sobie i im tez,wychylamy na dobre interesy,na
          dlugi urlop,na zycie...Druga butelke biore do pokoju.Jutro z rana zrywka
          na tzw.nie "pusty przelot",nie ma czasu rano na jeki,trzeba byc przytomny...


          Jestem tylko ja i moje życie. Życie spaprane, poszarpane, powydzierane na
          końcach, którego najchętniej bym się pozbył. Ale nie ma nic więcej.

          Tu nie ma, kochani, nic więcej.
          • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 17:40
            Tranzyt - jeszcze parę akapitów i uwierzę, że kochasz mnie bardziej niż
            Augusta :P
            • tranzyt80 Re: Życie 14.10.06, 18:07
              myslalem,ze upadlas,
              wiec buduje schody w watku
              bys miala po czym sama wejsc z powrotem na gore
              • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 18:21
                :)
                • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 18:26
                  I tak nie ma dzisiaj tłoku :)
                  • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 21:32
                    A schody robisz ładne :)
                    • tranzyt80 Re: Życie 15.10.06, 11:43
                      nie tylko ladne,lecz i ruchome :)
                      widze jak szybko znalazlas sie na szczycie Gorki.
                      Ale z taka odwaga u myszki,to i bez schodow
                      wejdziesz na kazda
                      Gore Zycia.

                      Tam,na Gorze stoj wyprostowana
                      bo z powrotem po schodach na dol
                      na czterech lapkach nie idzie lekko
                      i trzeba skakac
          • wojtech451 Re: Życie 14.10.06, 21:07
            tranzyt80 napisał:
            <Tu ja,Zdzisia z Radosci Przedgorskich....
            <Sofia.Przepiekny poranek.Obce mi,ladne,duze mieszkanie....
            <Instambul.Maly hotelik w europejskiej czesci miasta,niedaleko Wielkiego Bazaru.

            Czyżbyś tranzyt80 szykował sie na napisania wspomnień? Czy to tylko fikcja?
            Niezłe! Będzie więcej?
            • myszabrum Re: Życie 14.10.06, 21:25
              Jestem za!
              Może ten zjazd się nie odbędzie, ale jak Tranzyt w ostatecznym rozrachunku
              walnie powieść postmodernistyczną, to wszyscy spadną z krzeseł :)))
    • wolny32 Re: Życie 14.10.06, 20:35
      Mówisz liczyć na siebie...

      Idea AA glosi, ze nie da sie samemu.
      Nie da się nijak.
      Nikt, nigdzie i nigdy.

      odpowiedzialnosc za trzezwienie jest Twoja, ale sukces nie- to zasluga AA i
      terapeutow.
      czy nie?

    • wolny32 Re: Życie 14.10.06, 20:35
      dzis piszę zupelnie bez polotu, nie mam weny, wybaczcie te składaki
    • wojtech451 Re: Życie naprawione 14.10.06, 21:25
      myszabrum napisała:

      > Ja tonęłam. Walił mi się świat – nie utonąłeś, świat Twój jest nadal...
      > Opowieści tych kobiet, ich szczerość, siła, samozaparcie, odwaga - bardzo
      > wiele mi dały – to jesteś TY!
      > Ta siła jednak musi być we mnie – i jest na pewno!
      >I te kobiety z amerykańskiego forum - one też przede wszystkim mają siłę W
      >SOBIE. Tylko nie wiedzą o tym – A TY WIESZ!
      > Wciąż trochę żal, że nie mogę się niczego uczepić, na niczym uwiesić. Że w
      każdej sekundzie to JA podejmuję decyzję - i to jest Twoją siłą!
      > Jestem tylko ja i moje życie. Życie spaprane, poszarpane, powydzierane na
      końcach, którego najchętniej bym się pozbyła. Ale nie ma nic więcej.
      Spaprane-naprawić, poszarpane-pozszywać, powydzierane-połatać. Zresztą już to
      zrobiłaś.

      > Tu nie ma, kochani, nic więcej. – Jak to nie? A TY? Przecież tu jesteś i to
      jest najważniejsze! Dałaś sobie radę ze wszystkimi przeciwnościami i JESTEŚ!
      WYGRAŁAŚ!
    • baba-ska Re: Życie 22.11.06, 21:27
      mysza,
      mozesz mi podac namiary na to Twoje forum angielskojezyczne?
      dzieki

      mieszkam w anglojezycznym kraju,borykam sie sama ze swoimi problemami....moze
      kiedys sie udam do jakis specjalistow jak calkowicie mnie wszystko dopadnie
      • myszabrum Re: Życie 23.11.06, 19:25
        Wystarczy, że wejdziesz na Yahoo Groups i wstukasz "addictions"
        albo "alcoholism" - grup "rekowerujących" do wyboru, do koloru :)
    • promocja1000 Re: Życie 22.12.06, 05:24
      Poruszająca opowieśc. Na prawdę. I rozdzierająco szczera.
      Moje życie w porównaniu z Twoim to kaszka z mlekiem.
      Ale konkluzja podobna.
      Miło mi Cię poznac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka