finlandia07
20.10.06, 15:42
mija moje pierwsze pólrocze trzezwosci.Bardzo sie z Niej ciesze.Nigdy nie
sadzilem ze na trzezwo moze byc mi tak dobrze.I uklada sie wszystko
niezle,chociaz nie zawsze jakbym chcial,ale jednak pod moja kontrola.
AA-grupa na która uczeszczam wspiera mnie bardzo mocno psychicznie.To jedyne
miejsce gdzie moge sie wygadac bez obawy ze mi ktos przerwie,cos
wtraci,poprawi,zruga lub ustawi.Tam jestem zawsze wysluchany i
zrozumiany(przynajmniej przez wiekszosc).Ktos powiedzial ze z jednego
uzaleznienia wpadlem w drugie....Cóz,jesli to,nazwijmy,uzaleznienie od AA
pomaga miu utrzymac trzezwosc,to chce byc tak uzalezniony do konca
zycia.Jestem wolnym czlowiekiem i to niby noiwe uzaleznienie gwarantuje mi
pozostanie nim.Nie robie wiele,staram sie byc uczciwy wobec wszystkich i
siebie,tolerancyjny na ile jest to do przyjecia i cieszyc sie kazdym mijajacym
zdrowym dniem.I nie zaprzatam sobie glowy tym czy jestem takim czy innym
alkoholikiem.Jestem jaki jestem,ale chce zyc i dzieki wybranej przeze mnie
wolnosci mam wszelkie szanse normalnie sie zestarzec.
Pól roku to nieduzo,ale jestem z tego bardzo dumny.Tak,dumny alkoholik i
szczesliwy.
Jak niewiele do szczescie potrzeba...