baasil 27.10.06, 10:54 dosyć długo nieobecny,ale widzę,że nic się nie zmieniło. To czyja racja dzisiaj mojsza? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aaugustw Re: bez zmian? 27.10.06, 11:16 baasil napisał: > dosyć długo nieobecny,ale widzę,że nic się nie zmieniło. > To czyja racja dzisiaj mojsza? __________________________________________________________. Dobra wstawka, jak na poczatek! ;-)) (prowokacja !?) A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
zyg_zyg_zyg Re: bez zmian? 27.10.06, 11:20 "Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racją najmojszą!" no! Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: bez zmian? 27.10.06, 11:54 zyg_zyg_zyg napisała: > "Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racją najmojszą!" > no! ____________________. Nie, bo moje...! ;-)) A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
wolny32 Re: bez zmian? 27.10.06, 21:56 baasil napisał: > dosyć długo nieobecny,ale widzę,że nic się nie zmieniło. > To czyja racja dzisiaj mojsza? Wiesz, a ja kiedy widze Twoj wpis to znow to samo, wpis "znowu to samo":) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: bez zmian? 27.10.06, 22:24 lepiej mieć spokój niż racje... racja jest jak dupa, każdy ma swoją, a im większa racja tym gorszy wizerunek ;-P dlatego wyciągam nauki - nie polemizuje, nie zwalczam, ani nie popieram żadnych poglądów, ide swoją drogą i dziele się tym co odkrywam... Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: bez zmian? 28.10.06, 00:36 Co tam u Ciebie, Bazylu? zniknąłes w połowie wątku... aż sie martwiłam,czy Cię w czymś nie uraziłam... wspominając przykre sprawy. W dyskusjach forumowych mamy dwa nurty - ten dotyczący naszych pospolitych cierpień uzależnionych, drugi - zapobiegania nałogom, wychodzenia z alkoholizmu i narkotyków, trwania w trzeźwości. Często, kiedy dyskusja robi sie gorąca, wyskakuje ktos z tą słynną "racją mojszą". Nie, Bazylu, nie o to chodzi, żeby mieć czy nie mieć racji, tylko o dociekanie, dlaczego tak mało zmienia się w świecie na korzyść, czemu tylu ludzi wpada w sidła, czemu - co najbardziej dziwne - nie może z tych sideł się wyrwać. Bo na nic AA, na nic terapie piętrowe... co się dzieje? co przeszkadza? Oficjalnie mówi się, że "leczenie" alkoholików dokonuje się dzięki AA i terapiom. Tymczasem te systemy są bardzo zawodne. Nie pomagają. Wszystkim. Mało tego, ludzie samodzielni wcale nie są mniej "trzeźwi". Czy alkoholik powinien na dobre zamknąc sie w srodowisku takich jak on, czy raczej wyjśc do ludzi? Jak funkcjonuje "leczenie"? Co jest w tym brudne, fałszywe, a co piękne i pożyteczne? Do AA mam stosunek bardzo pozytywny, tzn. do konkretnych ludzi, pomocnych... Kylly, Yura - i inni... szanujemy ich bardzo, przecież widać. Ale gdzie powinno sie pisac o róznych ciemnych stronach - chyba tutaj, prawda? jak to jest pod podszewką... przecież to bardzo ciekawe sprawy. Oficjalnie rzecz wygląda pieknie, skuteczny ruch, do tego terapeuci ratujący pijaka, pomoc gromadna... a w rzeczywistości - bywa bardzo źle. Ale byłoby jeszcze gorzej, gdybysmy o tym mieli nie mowić. Ze strachu. Z wygody. Tylko co to ma wspólnego z mojszą czy twojszą racją? Trollowanie augustowe jest męczące, apelowałam nawet, zeby mu nie odpowiadać, ale zawsze ktos tam mu odpisze... to reguła, na każdym lepiej prosperującym forum pojawia się troll. A co tam u Ciebie... spokojnie, łagodnie, mistycznie?:))) Stare bóle nie gryzą? Wiesz, że ateisci też doznaja czegos w rodzaju mistycznych wzlotów? nie na forum, oczywiście:) Odpowiedz Link Zgłoś
tenjaras Re: bez zmian? 28.10.06, 09:56 napisze jak ja to widze, z tymi systemami uzdrawiania z alkoholizmu... w AA mówi się, że wyzdrowieli wybrańcy i jest to racja, ponoć 20% populacji ludzkiej - cyfry dla mnie nie mają znaczenia, ale chodzi o mechanizm i zrozumienie - jest zagrożona nałogiem, z czego ponoć 10% poznaje możliwość wyjścia z problemu, a korzysta co dziesiąty... czyli naprawdę wybrańcy ;-) do tego dodajmy działania psychologów, którzy po sukcesie AA postanowili traktować "beznadziejne przypadki" poważniej - stąd wiele dobrodziejstw również wynika, można się sporo nauczyć o sobie i własnym działaniu, które doprowadza do picia mimo świadomości utraty kontroli, można się dowiedzieć jak to działa i przeciwdziałać, ludzie korzystają z tej nauki, nie jest to jednak spora grupa ludzi, większość z nich weszła w program zdrowienia AA są jeszcze odwieczne ruchy religijne, tam też ludzie przestają pić, ale polega to na izolacji od społeczeństwa, ludzie się zamykają w klasztorach lub funkcjonują w bardzo enklawowych ruchach religijnych albo bardzo silnie zespolonych, głównie przez wzgląd na "niewielkość" i tradycje religii i zwykłej tolerancji wyznawców powszechnych wyznań ;-) ostatnio w naszym kraju pojawiają się fundacje i stowarzyszenia, które mają na celu pomagać alkoholikom i pomagają, i również skutecznie, założyciele generalnie są związani z problemem i wiedzą jak sobie radzić i co robić, sam mam coś takiego w planie, spotkałem wielu ludzi, którzy "nie zmieścili się w AA", ale nie mają zamiaru pozostać bierni... osobiście uważam, że skoro AA było pierwsze, które pozwoliło powrócić alkoholikom do normalnego życia, bez izolacji od społeczeństwa, to coś w tym jest i chwale każdą idee, która wywodzi się z Wielkiej Księgi AA, bo tam jest ogromny wybór co robić, jak się leczyć, co stosować, myli się lub nie zna, ten, który mówi, że to sztampa, jest tyle AA ilu zdrowych i niezdrowych w tym alkoholików i zawsze będe podkreślał ważność tej książki dla każdego kogo dotyczy problem alkoholowy rośnie więc siła, choć rośnie i problem, wierzę również głęboko w zasadę, że to alkoholik alkoholikowi najlepiej zaszczepia idee trzeźwości, ale też zdaje sobie sprawę, że wszystkim się nie pomoże, że to działa naprawdę tylko na wybrańców - czego to już każdy niech sobie sam po sobie wyjaśnia - ważne jednak jest to, że tych szans jest coraz więcej, że gdzieś z błędów i właściwych posunięć rodzi się coraz więcej możliwość na stanie się wybrańcem a spory na forum mogą przysłużyć się np. temu, że ktoś nie znajdzie tu oparcia bo się wkurzy i dzięki temu trafi na coś innego - dla niego właściwszego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: bez zmian? 28.10.06, 12:07 (Eska napisala): > Co tam u Ciebie, Bazylu? > W dyskusjach forumowych mamy dwa nurty… bla, bla… > Ale gdzie powinno sie pisac o róznych ciemnych stronach - chyba tutaj, prawda? > Trollowanie augustowe jest męczące, apelowałam nawet, zeby mu nie odpowiadać, ale zawsze ktos tam mu odpisze... - - - - - - - - - - - - - - No wlasnie, zawsze mu ktos tam odpisze. Nie wspomne juz, ze wsrod “tych tam” zawsze znajduje sie sama Eska! ;-)) Eska, moja mala sugestia; To trzezwienie, nad ktorym tak wielce sie zastanawiasz, o ktorym tak wiele piszesz i te pouczenia, ktore stale kierujesz w strone „tych innych“ uczestnikow tego „Forum“, (jakbys sama byla poza tym calym „badziewiem“), powinnas zaczac od siebie…! Wedlug mnie (z mojego doswiadczenia), wiem, ze kazdy - czy to pijak, czy alkoholik - powinien najpierw zajac sie soba, swoja strona duchowa – swoim trzezwieniem…! – Dlaczego!? Wez pod uwage (np.) ten Twoj powyzszy apel (nb. spalony na panewce), jezeli moje trollowanie jest dla Ciebie tak meczace, powiedz mi; co stoi na przeszkodzie, zebys nie czytala wiecej moich postow!? Przeciez kazdy Ci powie, ze takie Twoje zachowanie to masochizm – to pijane (wedlug mnie i miedzy nami) - zachowanie! Wyrzuc mnie z Twojej glowy, chyba ze Ty chcesz mnie zabrac z soba na ten urlop (!?) ;-)) (A´propos; kiedy wyjezdzasz !?) ;-)) A... Odpowiedz Link Zgłoś
baasil Re: bez zmian?odpowiadam 30.10.06, 11:58 z tą "racją" przyznaję,troszkę prowokacyjnie,ale po to by dać do myślenia(czy udowadnianie "jej" ma jakiś sens).nie pisałem przez jakiś czas z przyczyn rozmaitych.ale czytając niektóre posty,przyznam ,że się "gotowałem".na szczęście,jakakolwiek wypowiedź,jaką bym nie przeczytał daje mi powód do uruchomienia "zwojów" mózgowych(których od jakiegoś czasu staram się używać zgodnie z przeznaczeniem,a czego się nauczyłem w...no właśnie ,by nie reklamować,napiszę ,że w trakcie trzeżwienia).i w sprawie najlepszej metody trzeźwienia,to tak naprawdę nie wiem,która i dla kogo jest najlepsza(i dlaczego tak często dochodzi do porażek-upadek jest wliczony w istotę tej choroby). kazdy z nas jest inny, jeden,jedyny,niepowtarzalny.dlatego,to co pomaga jednemu ,wcale nie musi być dobre dla innych(a poza tym ,każdy ma swoje tempo,swoje i tylko swoje doświadczenia,które wpłynęły na to jak kształtowało się jego życie i jak dziś żyje.)owszem jedno co łączy,to choroba.i dlatego też,że jestem częścią takiej wspólnoty:ludzi chorych(to,że nie piję,nie znaczy,że wyzdrowiałem),staram się pomagać innym,poprzez pokazywanie co mi pomogło. a pomogło mi to na ile potrafiłem i potrafie dziś korzystać z ... - z doświadczeń innych,podobnych mi ludzi i programu 12 kroków (to na pierwszym swym mityngu AA naprawdę uwierzyłem,że można nie pić), - na terapię wszedłem ze słowami:jak wy mi tu nie pomożecie,to już nic mi nie pomoże. i skorzystałem z tej i następnych. - z postów na tym forum.korzystam. - z pomocy psychologów i psychiatry,też zdarza mi sie korzystać - z literatury nie tylko fachowej,ale i pięknej( te wszystkie Coelho,de Mello,Jungi,Krishnamurti,etc.) - z pomocy Siły Wyższej(jakklolwiek dziś już zupełnie jej nie pojmuję) - ze świadectwa ludzi,którzy po prostu przestali pić(bez jakiejkolwiek pomocy fachowej)-dla mnie kategoria:cud-patrz wyżej(znam osobiście jeden taki przypadek) - no i z umiejętności uczenia się na własnych błędach(i może też na cudzych,np.słuchając o zapiciach) i pewno jeszcze z wielu innych rzeczy,których tak do końca nie jestem świadom. ale to tylko ode mnie ,zależy na ile potrafię z tego wszystkiego korzystać - - a że chcę żyć godnie,to jestem zachłanny i korzystam garściami. i tyle a życie me codzienne jest teraz tak nieprzewidywalne,tak naszpikowane problemami(których dostrzegam coraz więcej,tylko dlatego właśnie,że jestem trzeźwy i nie uciekam od nich,a staram się z nimi radzić-na ile potrafię),że zaczynam rozumieć,co znaczy przeżyć dzień dzisiejszy pełnią życia. jak wiele rzeczy miałoby inny wymiar,gdybym jutro miał zejść z tego świata i co wtedy byłoby ważne. (filozoficznie mi się zrobiło,ale taki już jestem - a jeszcze ze cztery lata temu, sam bym stwierdził,co to za brednie) szacunek wszystkim,Pogody Ducha . Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: bez zmian?odpowiadam 30.10.06, 13:24 baasil napisał: > z tą "racją" przyznaję,troszkę prowokacyjnie,ale po to by dać do myślenia(czy > udowadnianie "jej" ma jakiś sens). _____________________________________________________________________________. Tak, to powyzsze to "swieta" prawda ! ;-)) "Nie mozna uklonic sie jednej prawdzie, nie nastepujac na piete drugiej" A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: bez zmian?odpowiadam 31.10.06, 18:40 witaj Baasilu, też tu od paru dni nie miałem czasu zajrzeć, ale widzę że bez większych zmian forum funkcjonuje. pozdrawiam wszystkich. PS. będę w Warszawie 15.11. jeśli nadal jesteś zainteresowany księgarnią na Marszałkowskiej daj znać. Odpowiedz Link Zgłoś