Dodaj do ulubionych

Amfetamina-Pomozcie!!!

30.10.06, 23:16
POWIEDZCIE MI ILE KOSZTUJE AMFETAMINA W IRLANDII, JAK CZESTO SIE JA BIERZE,
ILE TRZEBA BRAC ZEBY SIE UZALEZNIC, CZY SAMEMU MOZNA WYJSC Z NALOGU,JAK
ROZMAWIAC Z TAKA OSOBA ZEBY CHCIALA CIE SLUCHAC I ZROZUMIALA ZE ZLE ROBI
BIORAC, ZE NISZCZY RODZINE, MALZENSTWO?MOJ MAZ BIERZE, NIE WIEM JAK DLUGO
PODEJRZEWAM ZE WIECEJ JAK ROK....POMOZCIE.CZEKAM NA ODPOWIEDZI.DZIEKI.PA.
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 01:10
      Nie wiem, jak z cenami w Irlandii, ale zapewne mniej niż 10 euro za gram (tyle
      było trzy lata temu w Holandii i w wielu "tanich" krajach europejskich jak
      Słowacja).

      Obecna cena w Polsce to ok. 15 zł. za działkę.

      Z uzależnieniem różnie może być. Niektórzy biorą przez parę lat "okazyjnie"
      (zwłaszcza, jeśli są w "międzyczasie" uzależnieni od czegoś innego), inni po
      roku "muszą" wciągnąć swoje pół grama dziennie, bo inaczej wariują.

      Wyjść samemu można. Przy odstawianiu może wystąpić tzw. psychoza amfetaminowa,
      i wtedy wskazana jest pomoc psychiatry, jednak ta przykra okoliczność nie jest
      regułą.

      Jeśli nie ma psychozy, to w pierwszym tygodniu abstynencji na ogół non-stop się
      śpi i raczej nie należy liczyć na to, że będzie się zdolnym do wychodzenia z
      domu, nie mówiąc o pracy.

      Potem jest już łatwiej.

      A na to, żeby ktoś Cię słuchał, to recepty nie ma.

      Pozdrawiam i życzę dużo siły i zdrowego rozsądku :)
      • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 08:47
        Dziekuje za odp.Bylam juz w poradni dla rodzin osob uzaleznionych, rozmawiala
        m tez z osobami ktore kiedys braly ale juz nie biora, pisalam tez do
        psychologa, wszedzie szukam pomocy dla mojego meza. Kocham go bardzo,
        chcialabym zeby zrozumial ze amfa to nic dobrego, ze moze sie uzaleznic, juz
        praktycznie nasza rodzina nie istnieje (mamy synka), maz zerwal z nami
        kontakty, nie pisze smsow, nie porozmawia na gg itd.( jest w irl)Ja jestem
        teraz z synkiem w pl, maz w irl. Jak bylam tam z synkiem (przylapalam go jak
        bral, gdybym go nie przylapala to bym sie pewnie nigdy nie dowiedziala!!!)maz
        byl taki niemily dla mnie, lekcowazyl mnie na kazdym kroku, potrafil powiedziec
        tyle przykrych slow.....itd. Przed braniem byl cudownym facetem, milym,
        grzecznym, spokojnym, opanowanym, kochal mnie bardzo, bylismy cudownym
        malzenstwem, nie klocilismy sie itd. Nie moge zrozumiec dlaczego siegnal po
        najgorsze swinstwo? Nie lubil alkoholu, nie pali. Teraz pije b. czaesto pwiko,
        mozna powiedziec ze codziennie jak wroci z pracy. W pracy ma odpowiedzialna
        robote, nie jest zwyklym pracownikiem tylko majstrem i menazerem. W pracy go b.
        chwala bo jest b. dobrym pracownikiem, umie super ang, jest pomocny (zawsze
        byl) itd. Pracuje b. duzo godzin od 6-18 nieraz parcuje po 18, 21 godz!!! Do
        domu jak wracal to nie chcial jesc potem jadl po tym jak go przylapalam,
        patrzyl ciagle w tv i ogladal ciagle te same filmy jakby sie uczyl roli na
        pamiec!!!Nie chcial synka przwinac, wykapac, pobawic sie, wyjsc na spacer
        itd.Ze mna tez nie chcial spedzac czasu, seksu uprawiac, jak go przytulalam to
        mnie odpychal itd. Wiem ze gdyby nie ta amfa to bylby cudownym ojcem i mezem bo
        jest b. spokojny, madry, wyrozumialy, maly uwielbia tatusia- jak wracal z pracy
        to maly nie ostepowal meza na krok, tylko tata i tata.Milo bylo patrzec jak
        synek kocha tatusia. Mysle ze maz nas dalej kocha tylko zagubil sie w tym
        swiecie, za duzo wzial na siebie tzn pracuje ponad norme, bierze. A szczerze
        mowiac wolalabym zeby pracowal duzo mniej, miec mniej pieniedzy ale zebysmy
        byli dalej kochajaca i szanujaca sie rodzina.Maz wtedy jak go przylapalam,
        pokazalam mu pozniej nasze zdj ze slubu i mowie: patrz kochanie jacy bylismy
        szczesliwi biorac slub, chcesz to teraz wszystko zepsuc? wybaczylam mu,
        wierzylam w to ze jak powiedzial ze juz nie bedzie bral, ale teraz juz nie
        wierze. Nie wiem co mam robic, on nie chce ze mna wogole rozmawiac, zamyka sie
        w sobie. Dla kolegow zawsze ma czas, potrafi wrocic b.zmeczony z pracy i
        pojechac do kolegow jak maja jakis problem. Dla mnie nie znalazl nigdy tyle
        czasu. Powiedzcie mi co zrobic zeby maz byl dalej tym cudownym fecetem przed
        braniem? Ja juz jestem zmeczona tym domyslami ile bierze, kiedy, co tam robi w
        irl, dlaczego nie pisze itd.Ciagle siedze na necie jak mam chwilke i szukam
        wiadomosci, pomocy dla meza. Czy jak z tego wyjdzie bedzie znowu tym samym
        facetem przed braniem? czy moze tak byc ze przestanie brac a kiedys tam znowu
        sprobuje i zacznie znowu? W irl mial wypadek w pracy -zdemdlal- byl w szpitalu
        1 dzien, wszyscy podejrzewamy ze po prostu przedawkowal. I ta nauczka go nic
        nie nauczyla.Myslalam ze moze dla synka sie zmieni, tym bardziej ze synek byl
        oczekiwanym, planowanym dzieckiem. Czekam na listy. dziekuje. pa.

        • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 10:43
          On wszystko wie tylko NIE CHCE przestać ćpać. Nie chce, bo rzeczywistość z amfą
          jest ciekawsza od kochanej rodzinki. Plus zdaje sobie sprawę, że gdyby teraz
          przestał, to zacznie nawalać w pracy, moze nawet w ogóle stracić robotę, a na
          pewno nigdy nie będzie w stanie pracować tak wydajnie, jak na prochach.

          Możesz postawić ultimatum: Ty i dziecko albo ćpanie, ale bądź przygotowana na
          to, że wybierze ćpanie. I nie ma żadnych magicznych słów, które by to zmieniły.
          Jedyna szansa w tym, że w końcu i tak wyleją go na zbitą twarz z powodu
          nasilających się skutków ubocznych ćpania.

          Ale Ty również to wszystko wiesz, prawda?
          • atom1001 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 12:18
            a ja mysle, ze podstawowy blad jaki popelniasz, to utwierdzanie sie w
            przekonaniu, ze "gdyby nie bral, to by byl". To troche jakby samotna kobieta
            mowila "maz jest wspanialy i bardzo mnie kocha, gdyby nie odszedl do kochanki,
            to teraz bylibysmy razem nad morzem i byloby cudownie". Nie wiesz co by bylo,
            gdyby nie bral, ale wiesz na pewno, ze bierze i nie ma zadnego "gdyby nie
            bral". Masz do czynienia z pewna rzeczywistosia i z ta rzeczywistoscia musisz
            sobie poradzic. Przestan sie karmic przeszloscia i wmawiac sobie, ze to nie on
            jest taki zly, tylko narkotyki.
            Znalazlas sie w bardzo trudnej sytuacji, bardzo Ci wspolczuje. Wydaje mi sie,
            ze powinnas zajac sie soba i dzieckiem. Powinnas wyprowadzic sie od meza i
            zobaczyc co on zrobi. Moze cos do niego dotrze, moze zacznie sie leczyc. imho,
            Ty nie mozesz zrobic nic. Pisze z wlasnego doswiadczenia, bo moj byly
            narzeczony byl uzaleniony od amfetaminy. Tez mi sie wydawalo, ze moge jakos na
            niego wplynac, chodzilam po roznych osrodkach, organizowalam mu leczenie,
            dawalam pieniadze na splate dlugow. Twierdzil, ze nie moze wyjsc z domu, bo go
            pobija (faktycznie kilka razy pobili). Splacil jeden dlug, zaciagal drugi i tak
            w kolko. Tylko prosze nie ludz sie, ze z Twoim mezem jest lepiej, bo jeszcze
            nie ma dlugow. Moj facet tez na poczatku nie mial, tez mial swietna prace i byl
            kochajacym dobrym czlowiekiem.
            Twoj moza powinien zaczac sie leczyc. Ty powinnas znalezc sobie prace, jesli
            nie masz, zebys nie byla od niego uzalezniona finansowo. Bardzo mi przykro, ze
            Cie to spotkalo. Trzymaj sie!
            • wisienkaa2 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 22.11.06, 12:13
              ktos wyzej napisal ze amfetamina kosztuje 15 zl gdzie tak tanio jest??? bo ja zawsze place 20 albo 25 zl.


              ja rowniez Ci wspolczuje, poniewaz gdyby mi ktos powiedzial ze mam wybierac miedzy nim a amfą to byl wybrala to drugie (niestety). skoro on tyle godz. pracuje to nie dziwie mu sie ze to bierze.

              kazdy sie po tym tak zmienia. ja tez mam ludzi coraz bardziej w du... tylko jak cos wezme kogos lubie.

              jednak ostatnio po wyjsciu od lekarza postanowilam juz wiecej nie brac. nawet nie masz pojecia jak mi sie przykro zrobilo tak jak by mi ktos bliski umarl. z mila checia jeszcze bym brala ale mialam juz raz psychoze amfetaminowa ( co jest strasznym przezyciem) i cos czuje ze to mi wraca. dlatego musze przestac brac ale podobno po jakims czasie jak nie bierzesz znowu stajesz sie otwartym czlowiekiem itp.
            • wisienkaa2 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 22.11.06, 12:17
              nie da sie na nikogo wplynac. chodz by komus powtarzac 1000 razy codziennie ze narkotyki niszcza czlowiek i tak nie zrozumie. dopiero gdy pojawi sie jakas psychoza amfetaminowa lub cos innego dzieje sie ze zdrowiem przewaznie z psychika wtedy dopiero narkoman pierwszy raz pomysli o tym zeby przestac brac.
          • atom1001 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 12:18
    • atom1001 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 12:24
      Wspomne jeszcze, ze z uzaleznienia trudno jest wyleczyc sie osobie, ktora tego
      bardzo chce. Wyleczenie osoby, ktora tego nie chce jest niemozliwe. Ani Ty, ani
      zaden lekarz nie wyleczycie Twojego meza, jesli on tego nie bedzie chcial. Musi
      chciec szczerze i naprawde. Matko, ile ja sie nasluchalam obietnic i
      przeprosin. Dla narkomana te slowa "przepraszam" i "obiecuje" nic nie znacza.
      • boxing_cat Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 17:22
        Podpisuje sie pod wypowiedzia atom.. Nie chce tutaj uprawiac czarnowidztwa, ale
        nie ma mozliwosci wyleczenia z nalogu na sile. Dopoki on nie poniesie jakichs
        powazniejszych skutkow brania, albo doswiadczy czegos co pomoze mu sie
        otrzasnac (np. Twoje odejscie) to raczej nie odnajdzie motywacji do leczenia.
        chociaz ludzie sa rozni i byc moze sie opamieta.. Ja przegralam walke z
        uzaleznieniem mojego chlopaka. Prosilam, blagalam, plakalam, splacalam dlugi,
        biegalam do terapeutow i co? On dalej cpa, a ja chodze na terapie dla
        wspoluzaleznionych i probuje dojsc jakos do siebie. No i ukladac sobie zycie
        bez niego.
        • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 19:15
          dziekuje wam wszystkim za odp. wiem ze powinnam byc silna, wziasc sie w garsc
          ale jestem taka tym wszystkim zdolowana ze szok.ciagle czekam na smsa od niego,
          nie moge uwierzyc ze nawet smsa nie napisze!!!!juz 10 dni!!!on naprawde duzo
          kasy zarabia, myslicie ze zyje teraz na biezaco dlatego nam jeszcze nie wyslal
          pieniedzy na zycie?jak ostatnio jakies 2 tyg temu gadalam z nim chwileczke na
          gg to mowil ze jak znajdzie czas to wysle kase...ja sie nawet nie upomnialam
          ani razu, unioslam sie honorem. musze isc do pracy a synek do zlobka. mam to
          szczescie ze mam gdzie mieszkac- mieszkamy u moich rodzicow, sa naprawde
          kochani, mam tez brata, pomagaja mi psychicznie, nie wiem co bym bez nich
          zrobila. naprawde to szczescie miec takich cudownych rodzicow.powiedzcie mi czy
          on moze kogos miec?jakas kobiete? bo ze mna seksu prawie wogole nie uprawial,
          paracowal tak dlugo nieraz 12-21 godz!!!nie wiem czemu on nie pisze smsow?chce
          mnie przetrzymac czy co? ja mu powiedz ze jak dalej tak bedzie to wezme rozwod
          bo co to za zycie pod jednym dachem a osobno? nawet sie tym nie
          przejal,powiedzialam ze w sadzie powiem o narkotykach to powiedzial ze nie mam
          dowodow, ze tak latwo nie jest dostac rozwod. jak go przylapalam to trochce
          probki schowalam ale zostala tam w irl.widzicie nawet rozwodem sie nie przejal.
          ja tym rozwodem to go tak postraszylam, zabralam wiekszosc moich i synka rzeczy
          i powiedzialam ze w tym roku nie polece do irl. widzicie nie zrobilo to na nim
          rzadnego wrazenia. myslalam ze bedzie mnie blagal zebysmy dalej byli razem itd.
          a tu nic!!!q
          • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 19:22
            Napisałam wyżej, że jak go wyleją, to może znajdzie czas na refleksję, ale...
            tu już chyba nie ma co zbierać.
            Raczej zadbaj o swoje interesy w sensie finansowym.
            Pozdrawiam.
            • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 19:46
              niezadlugo jedzie do niego moja tesciowa, tam tez jest w innej miejscowosci jej
              corka. we dwie beda rozmawiac z mezem i moze sie opamieta? powiedzialam
              tesciowej ze najpierw ma zrobic test przy nich- ja mialam az 5 testow i
              rzadnego nie zrobil bo mu sie nie chcialo sikac!!!!jak bedzie sie wykrecal to
              juz wiadomo na 10000% ze dalej bierze, prawda?tesciowa bedzie sie starala zrobi
              c tak ze maz ma sie zwolnic z pracy i wrocic do pl i sie leczyc, my wszyscy mu
              pomozemy, tu nie ma kolesi, wszyscy sa w irl, wiec nie bedzie mial z kim brac,
              ja juz go jakos przypilnuje i moze bedzie oki? ale jak nie poslucha mamy,
              siostry i nie przyjedzie do pl to wiadomo co wybral!!!! i wtedy bede musiala
              sie przyzwyczaic do mysli ze zostalam samotna matka z
              dzieckiem.niestety.przykre to strasznie, nie zycze tego nikomu. dla mnie
              jeszcze najgorsze 12 dni bo za 12 dni tesciowa jedzie do syna...nie wiem jak
              wytrzymam te 2 tyg.moze sie uda co? chcialabym, kocham go ....
              • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 19:58
                No dobrze, Asiu - ale taka sielanka na przymusie? Dlatego, że mama go namówiła?
                Czy to warto?

                Z drugiej strony - miłość jest ślepa :). A na ślepą miłość można poradzić
                jedno: walcz, aż dostaniesz tak mocno w łeb, że Ci się odechce.

                Życzę Ci, zebyś tak czy owak ostatecznie poczuła ulgę i spokój.
                • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 20:22
                  masz racje ale wiesz jak to jest czlowiek sie łudzi ze moze jednak juz nie
                  bierze? jak tesciowa pojedzie to bede miec 100 % pewnosc bierze czy nie
                  bierze.a propos kasy to jak bylam u niego 4 mce, wrocilam we wrzesniu to nie
                  odczulam w sumie braku kasy, zylismy tak jak zawsze, mysle ze teraz mi robi na
                  zlosc, tak jakby chcial pokazac ze sama sobie nie poradze ze jestem uzalezniona
                  od niego finansowo. moze tak byc???? ciekawe jak dlugo ma zamiar nie pisac
                  smsow???? kiedys wkoncu bedzie musial napisac, mam nadzieje ze wczesniej niz
                  zyczenia bozonarodzeniowe....
                  • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 20:35
                    Dlaczego będzie musiał? Obawiam się, że nic nie musi... Nawet tych życzeń
                    bożonarodzeniowych...

                    Jeśli faktycznie nie wysyła kasy na Ciebie i dziecko, to chyba nie jest
                    zagranie "na złość", tylko dowód, że mu trochę... zobojętnieliście. Oboje.

                    Albo ma jakieś długi, ale wtedy by przynajmniej próbował się tłumaczyć.

                    Albo jedno i drugie.

                    Napisz, jak tam się udała wyprawa teściowej.
                    • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 22:07
                      napewno napisze jak bede wiedziala co tesciowa sie dowiedziala.mimo wszystko
                      trzymaj kciuki, moze wszystko sie dobrze skonczy???? jak myslisz???? moze
                      bedzie szczesliwe zakonczenie? moge spytac jak masz na imie? i skad tak duzo
                      wiesz na ten temat? pozdrawiam. pa. jeszcze raz dzieki za listy.pa.
                      • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 22:31
                        Hi hi.
                        Asiu, mam na imię Ewa. Brałam amfetaminę przez rok (mieszałam z alkoholem).

                        I brałabym ją nadal, gdyby nie to, że... przestała działać. Tzn. pod koniec nie
                        miałam juz z tego żadnej przyjemności, a tylko "efekty uboczne" jak właśnie
                        omdlenia, problemy z sercem, lęki przed wyjściem z domu etc. I to by mi wcale
                        nie przeszkadzało, ja byłam zupełnie świadomie gotowa umrzeć dla tych chwil
                        przyjemności, tylko - właśnie, przyjemność się definitywnie skończyła,
                        niezależnie od tego, ile wciągałam!

                        Do tego doszły moje boje z alkoholem (zaczęłam pić jako nastolatka na początku
                        liceum).

                        Summa sumarum, miałam wybór - albo przerzucić się na coś mocniejszego, typu
                        heroina, kokaina albo - przeżyć za jednym zamachem ogólny detoks i rozpocząć
                        nowe życie ;).

                        Jedno jest pewne - żaden facet, żadne dziecko, nikt nie był w stanie
                        powstrzymać mnie od ćpania (i picia), póki miałam ochotę to robić.

                        Oczywiście życzę Ci, żeby było to tylko chwilowe otumanienie Twojego faceta,
                        które skończy się, gdy on powróci do Ziemi Ojców ;) - rozumiem, że przed
                        wyjazdem nie ćpał. Kolega z naszego forum twierdzi, że miał odwrotnie - właśnie
                        za granicą przestał pić bez wysiłku, a w Polsce jakoś przestać nie mógł - więc,
                        kto wie... ;)

                        Trzymam kciuki, ale... no, sama wiesz...
                        • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 23:13
                          Ewa. Ciesze sie ze z tym skonczylas!!!! naprawde podziwiam cie!!! i gratuluje.
                          Moj maz zaczal tam brac bo tam wszyscy (prawie) cos biora albo pija, albo pala,
                          albo biora jakies narkotyki, zdradzaja zony czyli jak widac kazdy ma cos na
                          sumieniu...ja mysle ze on siegnal po amfe (koledzy mu napewno doradzili) bo juz
                          nie dawal rady w pracy, pracowal strasznie dlugo, tu zona, dziecko, mieszkanie,
                          samochod, to kosztuje a on byl zawsze czlowiekiem takim ze chcial zapewnic byt
                          rodzinie na wysokim poziomie, ciagle wstawanie o 5 rano i praca po 12 godz moze
                          wykonczyc czlowieka fizycznie i po prostu moze sprobowal amfe i zobaczyl ze
                          dzieki niej jest w stanie dlugo pracowac , nawet wiecej godzin niz gdyby nie
                          bral..., awansowal, czul sie doceniany w pracy....itd. ale jakim kosztem????
                          amfa kosztuje co z tego ze zarabia duzo??? pieniazki sie kiedys skoncza,
                          zdrowie zacznie szfankowac, straci rodzine itd. Jak go prosilam kochanie zmien
                          prace skoro nie dajesz rady na jakas prace mniej wyczerpujaca fizycznie, mniej
                          godz, mniejsze mieszkanie, gorsze auto, tak tez mozna zyc prawda? a on chcial w
                          wieku 26 lat miec dom, auto super juz ma, kase tez. No ale co z tego???Prawda?
                          Jak ja mu tlumaczylam ze mozna sie dorobic powolutku ale RAZEM to mnie nie
                          sluchal.maz zawsze lubial duzo spac, potrafil przespac weekend. nie
                          wiedzielismy my wszyscy czemu on ciagle tak spi i spi?nawet po 3 dni...teraz to
                          juz wiemy...a propos jak sie odstawia amfe to jakie sa objawy??? czy mozna tak
                          brac np pn-pt i przespac caly weekend i tak wkolko pn-pt brac, weekend spac???
                          pozdrawiam.pa.
                          • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 23:27
                            Z tym snem to jak najbardziej. Z reguły już po kilkudniowym ciągu skrajnie
                            wyczerpana osoba używająca amfetaminy zapada w przedłużoną, niespokojną drzemkę
                            trwającą nawet do 48 godzin (ale zwykle 12-14 godzin na dobę przez kilka dni).
                            W przerwach między jednym a drugim zalęgnięciem na tapczanie człowiek głównie
                            je (nadrabia w ten sposób dni "na haju", kiedy nie jadł w ogóle).

                            Pozdrawiam.
                            • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 23:37
                              Rozumiem. Gdyby przestal brać calkiem to by spal pare dni, nie bylby w stanie
                              isc do pracy, tak? ile musialby dni spac zeby calkiem zerwac z amfa? jak
                              przespi te pare dni, oprocz bóli co pisalas, potem czlowiek jest jak nowo
                              narodzony i juz go nie ciagnie do amfy?
                              • myszabrum Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 23:57
                                Wiesz - nie ma reguły, że trzeba spać tyle i tyle dni. Zwykle ta senność mija
                                po tygodniu.

                                Gorsza jest zdarzająca się u niektórych psychoza. Polega to na tym, że widzi
                                się rzeczy, których nie ma, słyszy głosy, może wystąpić mania prześladowcza
                                (wszyscy chcą Cię zabić) etc. Taka "ostra" faza moze trwać do kilkunastu dni.

                                Amfetamina nie uzależnia fizycznie (jak alkohol), tylko psychicznie, dlatego
                                zerwać z tym jest dość łatwo. Mogą jednak mimo wszystko pozostać trwałe ślady w
                                psychice (np. skłonność do nieuzasadnionych lęków).

                                No i człowiek, który przestał brać amfę, zwykle czuje się jak warzywo w
                                porównaniu z tym, co było, kiedy brał - jest mało kreatywny, nic mu się nie
                                chce, wydajność w pracy minimalna (stąd pokusa, by do tego wrócić). Ja dopiero
                                po roku abstynencji trochę się "rozruszałam".

                                Oczywiście każdy indywidualny przypadek jest ciut inny, bo każdy organizm
                                reaguje nieco inaczej.

                                A na "zjazd" polecam:
                                - mleko (mogą być płatki na mleku)
                                - jogurt
                                - zieloną herbatę
                                - witaminę C (końskie dawki)
                                - zestaw centrum
                                - prysznic, prysznic, prysznic (amfa wychodzi przez pory w skórze, dlatego
                                człowiek dużo się poci)
                                - no i sen :)!

                                Oby zechciał...
                                Pozdrawiam.
                              • atom1001 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 01.11.06, 01:51
                                ile musialby dni spac zeby calkiem zerwac z amfa? jak
                                > przespi te pare dni, oprocz bóli co pisalas, potem czlowiek jest jak nowo
                                > narodzony i juz go nie ciagnie do amfy?

                                To ile bedzie spal nie ma zadnego wplywu na to, czy zerwie z amfetamina. To nie
                                jest tak jak na filmach, ze narkomanke zamyka sie w domu i jak wytrzyma np. 3
                                dni, to znaczy ze wyzdrowieje. To co pokazuja na filmach to proby wyjscia z
                                uzaleznienia fizycznego, kiedy organizm fizycznie nie moze funkcjonowac bez
                                narkotyku i domaga sie tego srodka. U Twojego meza amfetaminy nie domaga sie
                                cialo, bo amfetamina nie uzaleznia fizycznie. Twoj maz moze spac nawet tydzien,
                                ale to w zaden sposob nie spowoduje, ze wyjdzie z uzaleznienia.
                                Moj narzeczony robil sobie takie przerwy. Szedl do szpitala (tzn. zabierali go,
                                gdy wpadal w psychozy) i tam przez 4 miesiace nie bral. Wszyscy sie cieszyli
                                jak dzieci. Wychodzil do domu i nastepnego dnia wracal do amfy. Po prostu
                                wiedzial, ze jak wytrzyma te 4 miesiace, to uspi nasza czujnosc i bedzie mial
                                troche spokoju, zwykle tez mial posplacane dlugi, bo dealerzy przychodzili do
                                jego rodzicow, gdy on byl w szpitalu. Wiem, ze dlugow nie wolno splacac, ale ja
                                sie jego rodzicom nie dziwie. Przyszlo pieciu bandziorow z kijami i rozwalili
                                jego tacie samochod. Narzeczony takich przerw mial sporo, ale zawsze wracal do
                                brania.
              • weronika201111111 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 02.05.14, 07:06
                witam wybacz z tak pózno pisze ale musze to Tobie napisac .
                Miałam podobny przypadek moj facet tez cpał ,cpał co popadnie dałam mu wybór albo ja albo kumple i cpanie co wybrał? oczywiscie ze kumple i ....


                Po pół roku błagał o to abym wróciła ...

                a ja na to ZA PÓŻNO JUZ WYBRAŁES I NIE MA ODWROTU (WIEDZIAŁAM ZE W KONCU PRZYJDZIE NA KOLANACH DO MNIE KUPIŁAM PRZEDTEM JAK DO MNIE PRZYJECHAŁ GRAM AMFETAMINY PIĘKNIE ZAPAKOWANE Z OZDOBNĄ WSTĄŻĄKĄ Z BILECIKIEM....
                "IDZ W STRONE SŁONĆA "


                NIGDY W ZYCIU NIE ZAPOMNE JEGO MINY ZROBIŁ SIE BLADY JAK SCIANA :)

                JA JUZ SIE POGODZIŁAM Z TYM ZE ON WYBRAŁ KOLEGÓW I CPANIE WIEC MIAŁAM GDZIES JUZ JEGO PRZEPROSINY I MIAŁAM DOSŁOWNIE W D..PIE TO ZE JUZ NIE CPA :) TAKZE DZIEWCZYNY Z FACETAMI JAK Z DZIECMI STAWIAC IM GRANICE ALBO TY ALBO CPANIE WYBÓR NALEZY DO FACETA :p POWODZENIA WAM ZYCZE
                • aaugustw Amfetamina-Pomozcie wybrac...!!! 02.05.14, 11:10
                  weronika napisała:
                  > dałam mu wybór albo ja albo kumple i cpanie...
                  > ... Z FACETAMI JAK Z DZIECMI STAWIAC IM GRANICE ALBO TY
                  ALBO CPANIE WYBÓR NALEZY DO FACETA
                  ____________________________________________________.
                  Wcale sie nie dziwie, ze wybral kumpli i cpanie, zamiast ciebie...!
                  A...
        • wisienkaa2 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 22.11.06, 12:20
          szczerze to takie odejscie dla osoby biorącej za duzo nie znaczy, bo wiadomo ze jest cos bialego czym mozna sie pocieszyc. dopiero przewaznie po paru latach taka osoba zrozumie co stracila.
    • asia.damianek Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 31.10.06, 23:54
      Dziekuje ci ze poswiecilas mi tyle czasu i cierpliwie odpowiadalas mi na moje
      pytania.teraz ide spac, bo rano czeka mnie pobudka o 7 rano, synus mnie budzi,
      zaklada mi kapcie jak leze w lozku, biegnie pod drzwi i wola MAMA am,am,am!!!!
      zawsze bede wdzieczna mojemu mezowi ze dal mi takiego kochanego, madrego
      syneczka.O synku to moglabym caly dzien opowiadac, on jest taki slodki jak
      aniolek.Dobranoc. Milych snow. pa.
      • pannatulipanna80 Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 03.11.06, 02:40
        amfetamina wyostrza zmysly.
        moze sobie to wszystko maz przemyslal i zaczal zycie z kims innym w irlandii??
        moze amfetamina nie jest przyczyna waszego oddalenia sie od siebie?
        jesli chcesz za wszelka cene to ratowac to wsiadz z synkiem do samolotu i przylec do niego. moze tak byloby najlepiej?
        wieesz.. czytalem, ze po okolo 6 miesiacach rozlaki ludzie zaczynaja sobie obojetniec, wiec obydwoje z mezem (poki co- jeszcze mezem) moze powinniscie na ten temat rozmowic conieco...
        pozdrawiam i zycze szczesliwego finalu..
        PS. w irlandii amfetamina jest bardzo slabej jakosci, gdyz przechodzi przez wiele rak (zazwyczaj)..
        moze zarzywa kokaine?
        ma dobra prace, wiec stac go na to..

        WSIADAJ W SAMOLOT I LEC DO NIEGO!!
    • paul_ina Re: Amfetamina-Pomozcie!!! 22.11.06, 11:06
      Bardzo dziękuję za wszystkie powyższe wypowiedzi. Uzależnienie mojego brata objawiło się wiosną tego roku, okazało się, że brał od dwóch lat. Od tamtego czasu nie chciał podjąć współpracy z żadnym lekarzem, nie chciał się leczyć. Zdał maturę, ale wymarzone niegdyś studia rzucił po miesiącu. Kilka dni temu urządził w domu totalną demolkę, połączoną z samookaleczniem (bił gołymi rękoma szyby). Trudno mi o tym pisać, ale proszę mi uwierzyć - nie sądziłam że ktokolwiek / cokolwiek może wylewać z siebie takie pokłady agresji i nienawiści. Po tym zdarzeniu przeszedł coś w rodzaju załamania, wyraził chęć leczenia. Ja mu nie wierzę, ale nadzieja umiera ostatnia. Dziś ma wizytę w podradni, problem tylko taki, że od soboty bez przerwy śpi. Rodzice się zamartwiali, że ma anemię albo i cukrzycę, dopiero dzięki powyższym postom w końcu uwierzyli, że to efekt po amfie. Dlatego jeszcze raz dziękuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka