Dodaj do ulubionych

Jak ja mam wytrzymać ???

12.11.06, 14:48
Psychicznie już nie daje rady. Nie da się, choćbym bardzo chciała. Mieszkamy
z mężem z rodzicami moimi, mamy małe dziecko. W tym domu od zawsze piło się
wódkę. Kiedyś więcej, teraz trochę mniej a właściwie tylko w soboty. Moi
rodzice jak jak zaczynają to nie umieją skończyć. Ojciec nie powinien nic
pić, po alkocholu jest strasznie agresywny. W sobote wieczorem piekło mam w
domu. Matka też. Zamiast iść spać wymyśla 100 dziwnych rzeczy, oczywiście
kończy się to awanturą. Wczoraj przebrała się miarka, narobili takiego sobie
wstydu przed sąsiadami, że sama miałam ochotę się zapaść pod ziemie. Nie daję
już rady, tymbardziej że mąż też lubi wypić i dużo pije. Mieszkam w domu z
chorymi ludzi i nie mam szansy żadnej by się odizolować od nich. Wpadłam dziś
w furię, powyklinałam wszystkich, ale oni i tak tego nie rozumieją. Dla nich
to ja mam coś z głową, tyle że ja od dzieciństwa biernie się patrze na to co
się dzieje i już nie mam siły. Dlaczego dlaczego ??? Najgorsze że na żadną
terapię nikt się nie zgodzi. Mój ojciec uważa, że lubi się napić to będzie
pił, a po ciężkim tygodniu w pracy ma do tej przyjemności prawo. Męża błagam
o kontrolę nad tym co robi, żeby nasze dziecko nie miało takiego piekła jak
ja w dzieciństwie to się tłumaczy tym ,że nie jest agresywny i że grzecznie
idzie spać. Bożeeeee...... Jak Wy sobie radzicie z tym??? Gdyby nie moje
dziecko poszłabym w piz..
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 15:00
      A jak Twoja sytuacja finansowa? Czy nie ma sposobu, żebyś się wyprowadziła
      razem z dzieckiem?
      • nancy81 Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 15:09
        No właśnie nie mam żadnych perspektyw. Jestem na wychowawczym, po powrocie do
        pracy będę zarabiała marne grosze(poniżej 1000zł), męża pensja jest też nijaka.
        Mieszkania w moim mieście podrożały o ponad 100%, takie zamknięte koło. Nawet
        żaden bank nie udzieliłby nam kredytu. Ta świadkomość jest właśnie straszna.
        Jestem skazana by patrzeć i żyć z takimi ludźmi. Jakaś paranoja....
        • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 15:20
          nancy81 napisała:

          > No właśnie nie mam żadnych perspektyw.
          > Jestem skazana by patrzeć i żyć z takimi ludźmi. Jakaś paranoja....
          _____________________________________________________________________.

          Tak jak oni maja wplyw na Ciebie, tak i Ty mozesz ich sobie "wychowac"!
          Ale najpierw musisz sie dowiedziec, jak to robic...!
          A...

    • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 15:16
      nancy81 napisała:
      > Psychicznie już nie daje rady. Nie da się, choćbym bardzo chciała....
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Nawet nie wyobrazasz sobie ile moze czlowiek zniesc! - Wiem to po sobie!
      _______________________________________________________________________.
      nancy81 napisała dalej:
      > Mieszkamy z mężem z rodzicami moimi, mamy małe dziecko. W tym domu od
      zawsze piło się wódkę. Kiedyś więcej, teraz trochę mniej a właściwie
      tylko w soboty.
      - - - - - - - - - - - -
      Odczuwam, ze Twoi rodzice nie alkoholikami. Inaczej nie mogliby tyle juz lat
      regulowac sobie te popijawki...! ;-)) - wg. mnie sa oni raczej sympatykami
      tradycji...! ;-))
      __________________________________________________________________________.
      nancy81 napisała dalej:
      > Ojciec nie powinien nic pić, po alkocholu jest strasznie agresywny. W sobote
      wieczorem piekło mam w domu. Matka też...
      > Wczoraj przebrała się miarka, narobili takiego sobie wstydu przed sąsiadami,
      że sama miałam ochotę się zapaść pod ziemie. Nie daję już rady...
      - - - - - - - - - - - - -
      Odnioslem wrazenie, ze Ty (mimo, ze nie pilas), najwiecej sie wstydzilas...!?
      _____________________________________________________________________________.
      nancy81 napisała dalej:
      > ...tym bardziej że mąż też lubi wypić i dużo pije. Mieszkam w domu z
      > chorymi ludzi...
      - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Ja nie nazywalbym ich chorymi, raczej zachowujacymi sie nie jak ci,
      tzw. "normalni" ludzie...!
      Zaden alkoholik nie jest w stanie kontrolowac swego picia. Oni to robia i...
      potrafia to!
      ____________________________________________________________________.
      nancy81 napisała dalej:
      > ... i nie mam szansy żadnej by się odizolować od nich. Wpadłam dziś
      > w furię, powyklinałam wszystkich, ale oni i tak tego nie rozumieją. Dla nich
      > to ja mam coś z głową...
      - - - - - - - - - - -
      Tu sie zaczyna Twoj juz problem... - przepraszam Cie teraz za te slowa, ale mam
      duzo do czynienia takze z Al-Anon i wiem ze oni maja po trosze racje, ci Twoi
      kiedy tak mowia o Tobie...
      Osoby pijace maja to do siebie, ze potrafia skierowac uwage na siebie... Swym
      postepowaniem powoduja to, ze znajduja sie oni zawsze w centrum uwagi tych
      niepijacych. Wszyscy sie nimi interesuja i... o nich dbaja!. Ukrywaja ich przed
      otoczeniem. Zatajaja ich picie przed sasiadami, przed szefem, pomagaja im
      wszystkim i we wszystkim... - A przy tym zapominaja oni o SOBIE! - To jest
      nienormalne!
      Z tego co opisalas nikt ich na zadna terapie, (nawet gdyby chcieli) -
      nie przyjmie...! ;-))
      Czas teraz na Twoj ruch...!
      A...
      ________________________________________________________________.

      • nancy81 aaugustw 12.11.06, 15:25
        Kiedy byłam mała dużo pili. Pamiętam moją prośbę do Mikołaja, karteczka z
        prośbą o to aby rodzice już nie spozywali alkoholu. Świetne życzenie od dziecka
        na mikołajki. Potem przyszedł czas nie tak częstego spożywania. Teraz ogranicza
        się do soboty, chyba tylko przez to że pracują razem całymi dniami a z soboty
        na niedzielę mają wolne. Martwi mnie najbardziej nie umiejętność picia, do tego
        żeby się totalnie nawalić. To jest taki rytuał u nas w domu co sobotę. Małżonek
        też uzależniony na swój sposób. De facto idzie spać i nie awanturuje się, ale
        czy to jakieś pocieszenie? Jaki ruch masz na myśli? Czy ja jestem w stanie
        zmienić dorosłych ludzi?
        • aaugustw Re: aaugustw 12.11.06, 15:41
          nancy81 napisała:
          > ...żeby się totalnie nawalić. To jest taki rytuał u nas w domu co sobotę.
          Małżonek też uzależniony na swój sposób. De facto idzie spać i nie awanturuje
          się, ale czy to jakieś pocieszenie?
          - - - - - - - - - - - - -
          Nie! - Dla mnie tez byloby to chore pocieszenie...!
          Gdyby moja zona, (nie ma problemu alkoholowego i solidaryzuje sie ze mna i
          takze wogole nie pije), po calym tygodniu pracy w weekendy zapijala i kladla
          sie nawalona spac, nie wytrzymalbym ani trzech takich sobot...
          Sprobuj powiedziec mezowi, ze pojdziesz sobie na discko...!? ;-))
          ______________________________________________________________________.
          nancy81 napisała dalej:
          Jaki ruch masz na myśli? Czy ja jestem w stanie zmienić dorosłych ludzi?
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Ty jestes w stanie zmienic CALY SWIAT - Twoj wewnetrzny, oczywiscie!
          Siebie mozesz tylko zmienic, wtedy zmienia sie takze Twoi bliscy...!
          Dowiedz sie od innych kobiet wspoluzaleznionych, jakie Ty masz prawa!
          Dowiedz sie od innych takze tego, jakie Twoj maz ma obowiazki wobec Ciebie i...
          dziecka!
          Dowiedz sie wreszcie tego, jakie Twoje dziecko ma prawa! - A dziadkowie
          obowiazki...!
          Ja znam tylko jedna skuteczna Wspolnote dla osob wspoluzaleznionych,
          mianowicie: Al-Anon...! Zasiegnij u nich rady... Ja jestem tu niekompetentny...!
          Powodzenia, zyczy:
          A... ;-))
          Ps. z taka stanowczoscia dasz sobie rade!

      • miriam73 Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 16:12
        > Ja nie nazywalbym ich chorymi, raczej zachowujacymi sie nie jak ci,
        > tzw. "normalni" ludzie...!
        > Zaden alkoholik nie jest w stanie kontrolowac swego picia. Oni to robia i...
        > potrafia

        A ja sie nie zgodzę. Uogulnienie jest zbyt duże. Znam niestety alkoholików,
        którzy "kontrolują" swoje picie w znaczeniu, które opisała nancy81. Dla mnie nie
        każde uzależnienie jest równoznaczne ze zwiększaniem dawek czy częstotliwości
        picia. Czasami mechanizm samooszukania i samousprawiedliwienia działa w taki
        sposób, że człowiek stwarza sobie pozory kontroli. Łatwiej wtedy funkcjonować i
        nie zauważać problemu.
        Ja rozumiem uzależnienie jako nieodpartą chęć zmiany stanu świadomości.
        Niemożność przestania picia jeśli nie osiągnie się tego stanu. Bez wzgledu na
        konsekwencje. Inaczej rzecz ujmując - alkoholik nie przestanie pić po 1 piwie. I
        to jest różnica między alkoholizmem a "piciem towarzyskim" że tak to nazwę.
        • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 16:30
          miriam73 napisała:
          > A ja sie nie zgodzę. Uogulnienie jest zbyt duże. Znam niestety alkoholików,
          > którzy "kontrolują" swoje picie w znaczeniu, które opisała nancy81....

          > Ja rozumiem uzależnienie jako nieodpartą chęć zmiany stanu świadomości.
          > Niemożność przestania picia jeśli nie osiągnie się tego stanu. Bez wzgledu na
          > konsekwencje. Inaczej rzecz ujmując - alkoholik nie przestanie pić po 1
          piwie. I to jest różnica między alkoholizmem a "piciem towarzyskim" że tak to
          nazwę.
          __________________________________________________________________________.
          Ja bardzo lubie okraglosc u kobiet, ale nie cierpie "okraglych" wypowiedzi!
          (i to nie tylko u kobiet). ;-))
          Ja lubie rzeczowosc;
          Czy jestes alkoholiczka? - Ja jestem alkoholikiem. Uwazam, ze wiem co
          napisalem, gdyz oni nie tylko, ze nie sa juz ludzmi mlodymi, ale potrafili w
          dodatku zmniejszyc czestotliwosc popijaw...! - Tego nie dokona ZADEN alkoholik!
          Robote zawali, zeby pic...! Rodzine okradnie, zeby pic...!
          I jeszcze jedno male pytanie; czy Ty wiesz, ze NIKOGO nie mozna nazywac
          alkoholikiem...!? - Na taka kwalifikacje tylko on sam moze sobie pozwolic...!
          A... ;-))
          • miriam73 Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 19:06
            > Czy jestes alkoholiczka? - Ja jestem alkoholikiem. Uwazam, ze wiem co
            > napisalem, gdyz oni nie tylko, ze nie sa juz ludzmi mlodymi, ale potrafili w
            > dodatku zmniejszyc czestotliwosc popijaw...! - Tego nie dokona ZADEN alkoholik!
            > I jeszcze jedno male pytanie; czy Ty wiesz, ze NIKOGO nie mozna nazywac
            > alkoholikiem...!? - Na taka kwalifikacje tylko on sam moze sobie pozwolic...!

            Nie, nie jestem alkoholiczką, jestem narkomanką. Mój ojciec jest alkoholikiem,
            choć w świetle Twojej wypowiedzi nie mam prawa go tak nazywać, bo on sam nie
            uważa, że tak jest. Ćpając kilka lat tylko minimalnie zwiększyłam dawkę. Żeby
            udowodnic sobie, że nie jestem uzależniona. Robiłam jednodniowe przerwy w tym
            samym celu. Przyznanie się do problemu zajęło mi kilka ładnych lat.
            Mój ojciec też ma przerwy. Czasem nawet kilkumiesięczne. Nie umniejsza to jednak
            w żaden sposób jego problemu. Nie umie kontrolować picia. Jak zaczyna, wiadomo,
            że wpadnie w kolejny kilkumiesięczny ciąg. A może się mylę, może wyolbrzymiam
            problem? Bo nigdy nie wynosił nic z domu, nie stracił pracy przez alkohol, nie
            leży w rynsztoku...
            • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 19:32
              miriam73 napisała:
              ..................
              ..................
              ___________________.

              Miriam, przepraszam! ;-))
              Moja odpowiedz na Twoj post byla nie na miejscu! - W koncu mowilas o sobie!
              A...

    • gooch Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 18:39
      Jak Wy sobie radzicie z tym??? Gdyby nie moje
      > dziecko poszłabym w piz..

      Nikt tego nie wytrzymuje Nancy. Co więcej, picie innych to nie jest rzecz, do
      której należy się przystosowywać. Trwanie w takiej powoduje duże szkody
      psychiczne. Co byś odpowiedziała komuś, kto przyszedłby i powiedział: "pomóż mi
      znościć to, że mąż mnie bije"?
      Rzeczywiście nie uda Ci się zmienić Twoich rodziców. Ani Twojego męża. Ale
      możesz zatroszczyć się o siebie i o dziecko. Zapytaj siebie, co jest dla Ciebie
      naprawdę ważne, a czego nie możesz akceptować. Jeśli nie ma sposobu na
      wypracowanie porozumienia z domownikami to nie ma innej możliwości niż oddzielić
      się od nich. Największy problem to miejsce - rzeczywiści trudno jest w tym kraju
      z mieszkaniami. Ale na początek może starczy pokój?Albo małe mieszkanko do
      wynajęcia? Wiele starszych osób mieszka samotnie w dużych mieszkaniach -
      niektórzy chętnie wynajeliby część mieszkania komuś innemu. Ja wolałabym
      mieszkać nawet z obcą osobą, ale na zasadach, które mnie odpowiadają, niż z
      pijącą rodziną.
      Zacznij pytać ludzi i orientować się, jakie masz możliwości. A potem działaj.
      Masz jedno życie i nie wmawiaj sobie, że musisz w nim cierpieć.
      Powodzenia.
    • hiacynaa Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 12.11.06, 23:24
      Moze rozwazysz mozliwosc wyjazdu za granice? Optymalnie z mezem, i tam niestety
      musialaby sie postawic i nie pozwolic na dalsze alkoholowe ekscesy.
      Wiele firm (np. Tesco angielskie) rekrutuje pracownikow z Polski.
      • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 13.11.06, 14:02
        hiacynaa napisała:
        > Moze rozwazysz mozliwosc wyjazdu za granice? Optymalnie z mezem, i tam
        niestety musialaby sie postawic i nie pozwolic na dalsze alkoholowe ekscesy.
        ___________________________________________________________________________.

        Ja to widze, jako jedna z opcji do wyprobowania, ale...!? -
        No wlasnie to "ale"; Czy mozna uciec przed takim problemem,
        ktory sie nosi w sobie...? - (pytanie retoryczne).
        A...
        Ps. To trzeba umiec zalatwic na miejscu i wszedzie tam, gdzie sie chce zyc...!
        • hiacynaa Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 13.11.06, 14:39
          Tesciow nie nosi sie 'w sobie".

          aaugustw napisał:
          Czy mozna uciec przed takim problemem,
          > ktory sie nosi w sobie...? - (pytanie retoryczne).
          > A...
          > Ps. To trzeba umiec zalatwic na miejscu i wszedzie tam, gdzie sie chce zyc...!
          • aaugustw Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 13.11.06, 15:00
            hiacynaa napisała:

            > Tesciow nie nosi sie 'w sobie".
            ________________________________.

            Ale w glowie tak...! ;-))
            A...
            • hennna Re: Jak ja mam wytrzymać ??? 13.11.06, 15:14
              Czegos nie rozumiem: XXI wiek, europejskie rynki pracy otwarte, trwa exodus
              mlodych ludzi, a tu slysze ze..... ktos 'musi' mieszkac z tesciami???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka