nancy81
12.11.06, 14:48
Psychicznie już nie daje rady. Nie da się, choćbym bardzo chciała. Mieszkamy
z mężem z rodzicami moimi, mamy małe dziecko. W tym domu od zawsze piło się
wódkę. Kiedyś więcej, teraz trochę mniej a właściwie tylko w soboty. Moi
rodzice jak jak zaczynają to nie umieją skończyć. Ojciec nie powinien nic
pić, po alkocholu jest strasznie agresywny. W sobote wieczorem piekło mam w
domu. Matka też. Zamiast iść spać wymyśla 100 dziwnych rzeczy, oczywiście
kończy się to awanturą. Wczoraj przebrała się miarka, narobili takiego sobie
wstydu przed sąsiadami, że sama miałam ochotę się zapaść pod ziemie. Nie daję
już rady, tymbardziej że mąż też lubi wypić i dużo pije. Mieszkam w domu z
chorymi ludzi i nie mam szansy żadnej by się odizolować od nich. Wpadłam dziś
w furię, powyklinałam wszystkich, ale oni i tak tego nie rozumieją. Dla nich
to ja mam coś z głową, tyle że ja od dzieciństwa biernie się patrze na to co
się dzieje i już nie mam siły. Dlaczego dlaczego ??? Najgorsze że na żadną
terapię nikt się nie zgodzi. Mój ojciec uważa, że lubi się napić to będzie
pił, a po ciężkim tygodniu w pracy ma do tej przyjemności prawo. Męża błagam
o kontrolę nad tym co robi, żeby nasze dziecko nie miało takiego piekła jak
ja w dzieciństwie to się tłumaczy tym ,że nie jest agresywny i że grzecznie
idzie spać. Bożeeeee...... Jak Wy sobie radzicie z tym??? Gdyby nie moje
dziecko poszłabym w piz..