Dodaj do ulubionych

Upijam sie radosnie

21.12.06, 04:46
Raz na tydzien, wlasnie teraz, a wy alkoholicy nie mozecie,ha, ha.
Obserwuj wątek
    • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 04:51
      Możemy, możemy. Kwestią jest tylko to jaką cenę nam przyjdzie zapłacic.

      Ja też dziabnęłam dzisiaj 3 pifka i walnęłam sobie coś jeszcze i wcale nie
      czuję się z tym źle. Kurdę, biedni ci, którzy doprowadzili się do tego że nawet
      pifko jest przerażające jak szatan wcielony. Tragedia tak się załatwic.
      • marblad Twoja tragedia 21.12.06, 07:33
        Ty tez sie zalatwilas, bo w innym poscie piszesz, ze swiat dla Ciebie to beznadzieja. Dlatego musisz walic,
        az do smierci. A ja przetrzezwieje i nie bede sie bal swiata. Oto cala tragedia Twoja.
        • promocja1000 Re: Twoja tragedia 21.12.06, 08:20
          marblad napisał:

          > Ty tez sie zalatwilas, bo w innym poscie piszesz, ze swiat dla Ciebie to
          beznad
          > zieja. Dlatego musisz walic,
          > az do smierci.

          Chyba nie zrozumiałeś albo coś Ci się pomyliło. Świat mnie nie przeraża
          (przynajmniej nie teraz) a walic nic nie musze. Ale mogę. Zaczaj różnicę.
          Eh
          • marblad Re: Twoja tragedia 21.12.06, 08:45
            Pisalas, ze mozesz, ale nie musisz, a jednak trzecie piwo polecialo i cos tam jeszcze bralas. Sprawdz
            swoje poranne posty.

            Ja nic z tego nie rozumiem, z tego pisania Twojego. Tak jak z tym mezem, ktory jest chory na AIDS, a
            potem wychodzi, ze syna masz. Z nim???!!!

            Wczesniej wyraznie zaznaczylas o beznadziei tego swiata. Boisz sie go, zycia, i dlatego musisz pic
            piwko. A dlaczego nie przestaniesz? Mnie chcesz oszukac, alkoholika? Ty wiesz, jakie ja mialem piekne
            teorie o czlowieku, o sobie, o zyciu...? Niestety, to byly tylko teorie, belkot.
            • promocja1000 Re: Twoja tragedia 21.12.06, 09:42
              marblad napisał:

              > Pisalas, ze mozesz, ale nie musisz, a jednak trzecie piwo polecialo i cos tam
              jeszcze bralas.

              O rany, no wypiłam wczoraj 3 redsy. Ale się nie upiłam (bo nie mogę). Wzięłam
              też bucha od męża ale to tak dla towarzystwa nie poto żeby się znietrzeźwic
              (tego tez mi nie wolno robic). Teraz piję kawkę i jest OK. Na prawdę.


              > Ja nic z tego nie rozumiem, z tego pisania Twojego. Tak jak z tym mezem,
              ktory jest chory na AIDS, a potem wychodzi, ze syna masz. Z nim???!!!

              Mój pierwszy mąż jest alkoholikiem i markomanem. Dzieciaka zmajstrowałam z nim
              18 lat temu, wtedy jeszcze nie cpał. Teraz jestem w nowym związku, ale też
              toksycznym, bo mój facet pali trawę i jest niestety uzależniony na maxa. :(

              > Wczesniej wyraznie zaznaczylas o beznadziei tego swiata. Boisz sie go, zycia,
              i dlatego musisz pic piwko.

              Kurczę, czyżbyś przeczytał posta którego nie wysłałam bo mnie wylogowało? OK,
              już tłumaczę. Jestem dośc specyficzną osobą, nie za bardzo pasuję do
              dzisiejszego świata. Mam inne wartości, inne priorytety. Zawsze czułam się
              wyobcowana i dlatego uciekałąm się w świat bardziej mi przyjazny, świat ułudy i
              wyobrażeń.
              Dziś świata już się nie boję. Za stara jestem. Piwko to relkit starych czasów.
              Nie poszłabym po nie do sklepu bo by mi się nie chciało. Ale mi przyniesiono.
              To wypiłam.

              A dlaczego nie przestaniesz? Mnie chcesz oszukac, alkoholika?

              Dobre pytanie. Powiem Ci uczciwie, lubię pic. Na prawdę, alkohol to coś co
              sprawia że czuję się bardzo fajnie. I wiesz, nigdy tak na prawdę mi nie
              zaszkodził, bo ja nie muszę i nie musiałam nigdy się leczyc. Nauczyłam się tak
              lawirowac ze niektorzy nawet nie mieli pojecia ze sobie popijam. Niestety moja
              głowa się zbunowała i nie mogę już dostarcza jej zbyt wiele substancji
              pobudzających. I nie dostarczam. Piję żadko, nigdy się nie upijam. Radzę sobie.
              Poważnie. Ale tęsknię za tym szalonym uniesieniem w czaszce i w tym kontekście
              faktycznie jestem alkoholiczką.

              Ty wiesz,
              > jakie ja mialem piekne
              > teorie o czlowieku, o sobie, o zyciu...? Niestety, to byly tylko teorie,
              belkot
              > .
              Piękne teorie, ładne wartości, Twój prawdziwy konstrukt jako osoby, jako
              człowieka... Dlaczego uważasz, że to mniej ważne niż banalna etykietka "jestem
              alkoholikiem". Jak będziesz umierał, to będzie liczyło się najmniej... :)

              Trzymaj się
              • marblad Re: Twoja tragedia 21.12.06, 10:38
                Tylko dlaczego nie musisz pic, a jednak nie mozesz sie bez picia obejsc?

                No, ale skoro piszesz, ze wszystko OK, to wypada Ci wierzyc i pozazdroscic.
                • promocja1000 Re: Twoja tragedia 21.12.06, 10:46
                  dzięki, miło mi bardzo. wiesz wydaje mi się, że z alkoholizmem jest troche jak
                  z moja chorobą. to jakis problem z duszą którego nie umiałam roziązac więc
                  schowałam się "do swojej głowy" i zaczęłam pic. Bylam za młoda żeby wymyśli coś
                  lepszego. I weszło mi w krew po prostu. Jak oddychanie. Ale w sumie to się
                  cieszę, że muszę przestac, bo tak jak piszesz jeszcze kupa życia przede mną a
                  jak nie bede się nawalac to zdrowsza umrę :) co nie?
          • janulodz Re: Twoja tragedia 21.12.06, 08:49
            promocja1000 napisała:
            "Świat mnie nie przeraża
            (przynajmniej nie teraz) a walic nic nie musze. Ale mogę."

            - tylko Ci się tak wydaje. Musisz się dowartościować.Typowe. Dla uzależnionych.
            • promocja1000 mam prośbę 21.12.06, 09:22
              czy możesz mi powiedziec kiedy człowiek jest uzależniony wg. Twoich kryteriów?
              Bo wiesz co, ja jestem osobowością ogólnie predysponowaną do uzależnień. I
              lubię byc nietrzeźwa (złoty gen pijaka po dziadku) ale nie mogę już sobie za
              bardzo na to pozwolic bo szwankuje mi zdrowie.

              Staram się znaleźc jakieś lepsze wyjście niż AA, bo byłam, próbowałam i wyszłam.
              Wiesz, mam 37 lat, dorosłą córkę a dalj chodzę w glanach i skórze sprzed lat.
              Takie jak ja nie umieją skorzystac z wsparcia tej organizacji. I nie chcą.

              Uważam, że człowiek może się sam ze sobą dogadac. Przekonac do czegos.
              Zmotywowac. Uwierzyc w siebie. Kurdę, przecież nikt poza mną nie wie dlaczego
              piłam przez całe życie, co nie?

              Co myślisz?
              • marblad Re: mam prośbę 21.12.06, 09:41
                Nie odpowiadam za janu, ale mala uwaga dotyczaca twojego pytania do niego.
                Otoz, ja bym tak nie chcial byc "wolny" jak Ty, z tego wzgledu, ze masz 37 lat a zdrowie coraz slabsze. A
                ja chce pozyc jeszcze ze 30 lat w dobrej, mimo wszystko, kondycji.

                Przeciez sama w to nie wierzysz, ze mozesz naprawde odstawic alkohol i prochy. Czy dasz rade przez 2
                lata nie stosowac uzywek i dalej tryskac humorem? Bo jesli mozesz, to po co pic, skoro bez tego jest tak
                fajnie?
                • promocja1000 odpowiedzialam Ci w innym poście :) 21.12.06, 09:43
                • janulodz Re: mam prośbę 21.12.06, 10:18
                  Do Promocji
                  Mnie nigdy nie była potrzebna terapia, ani AA do pokonania swojego nałogu. Sam wyszedłem z 30 letniego niszczącego mój organizm i rujnującego moją rodzinę ciągu.
                  W pewnym momencie pić już tylko musiałem. Bez przyjemności, za to wyrządzając sobie coraz wiekszą krzywdę.
                  Teraz nie piję, bo nie muszę i nie chcę. I nie jest mi to do niczego potrzebne. Gdybym się napił to bym przepadł.
                  Jezeli Ty pijesz, możesz to kontrolować, możesz przestać i wracać, możesz sobie zrobić kilkumiesięczną przerwę i potem znów się napić, albo skonczyć na jednym piwie, to chwała Ci za to. Nie jesteś uzależniona.
                  Ale jeżeli to tylko taka poza i przechwałki, to Ci współczuję, bo jeszcze daleka droga przed Tobą. Masz dopiero 37 lat.
                  Nie podejrzewam jednak, że przyszłaś sie tylko pochwalić, jak ten pajac pięciopancerny
                  • promocja1000 Re: mam prośbę 21.12.06, 10:29
                    Kurdę, 30 lat to kupa czasu. Dzielny jesteś jak diabli. Jeśli chodzi o mnie to
                    pic duzo nie mogę bo rozwaliłam sobie mózg alkoholem i prochami i muszę uważac.
                    Ale przerwy paromiesicznej nigdy nie mialam, chyba ze byłam w szpitalu. Ale
                    dzięki za dobre słowo.
                    Pozdrawiam
              • drak02 Re: mam prośbę 21.12.06, 13:24
                promocja1000 napisała:

                > czy możesz mi powiedziec kiedy człowiek jest uzależniony wg. Twoich
                kryteriów?
                > Bo wiesz co, ja jestem osobowością ogólnie predysponowaną do uzależnień. I
                > lubię byc nietrzeźwa (złoty gen pijaka po dziadku) ale nie mogę już sobie za
                > bardzo na to pozwolic bo szwankuje mi zdrowie.
                >
                > Staram się znaleźc jakieś lepsze wyjście niż AA, bo byłam, próbowałam i
                wyszłam
                > .
                > Wiesz, mam 37 lat, dorosłą córkę a dalj chodzę w glanach i skórze sprzed lat.
                > Takie jak ja nie umieją skorzystac z wsparcia tej organizacji. I nie chcą.
                >
                > Uważam, że człowiek może się sam ze sobą dogadac. Przekonac do czegos.
                > Zmotywowac. Uwierzyc w siebie. Kurdę, przecież nikt poza mną nie wie dlaczego
                > piłam przez całe życie, co nie?
                >
                > Co myślisz?

                Każdy uzalezniony kreuje sobie własną bajkę (legendę), która ma usprawiedliwiać
                jego nałóg. Twoja bajka to - gen alkoholika+buntownicza osobowośc+ easy
                rider+wieczna nastolatka w glanach. Ciekawa bajka aczkolwiek spotkałem się juz
                z podobnymi. Problem polega na tym że takie bajki są interesujace dla Cibie i
                byc moze dla najblizszego otoczenia, dla niepijących alkoholików to raczej
                żałosna i smutna historia. Wyobraź sobie jak niepowaznie bedziesz wyglądać w
                trumnie w glanach i starej skórze, warto przestac pić i ćpać chociażby po to
                aby zachowac klasę w debowej skrzyni. Oczywiście życzę Ci długiego i
                szczęśliwego życia co moze być o tyle utrudnione ,że nałogi nie sprzyjają
                długowieczności. Pozdrawiam serdecznie:)
                • promocja1000 Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 14:02
                  To nie jest legenda. Prawdziwa legenda jest niedostępna w całej swej krasie
                  nawet dla mnie, bo ja w przeciwieństwie do Was nie zamknęłam swojej opowieści.
                  Dalej ją tworzę i mogę sprawic że będzie piękniała z dnia na dzień.

                  Jeśli czujesz do mnie litośc albo pogardę to wiedz, że nie powinieneś :)
                  Radzę sobie i ciągle dumnie noszę głowę, uwierz.

                  A jeśli chodzi o glany, otwarty umysł, i młodzieńczośc w postrzeganiu
                  rzeczywistości - uwierz, nie oddałabym tego za nic.

                  Żałosne?

                  Skoro tak uwarzasz.

                  Też pozdrawiam i życzę zdrówka.
                  • drak02 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 14:20
                    promocja1000 napisała:

                    > To nie jest legenda. Prawdziwa legenda jest niedostępna w całej swej krasie
                    > nawet dla mnie, bo ja w przeciwieństwie do Was nie zamknęłam swojej
                    opowieści.
                    > Dalej ją tworzę i mogę sprawic że będzie piękniała z dnia na dzień.
                    =======================================================================
                    Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego że dużo czasu poświecasz na
                    budowaniu swojej bajki , to w dużym stopniu rekompensuje Ci twoje niskie
                    poczucie wartosci, wbrew pozorom to dosyć posolity objaw, większosć z
                    odwiedzających to forum w jakis sposób stara się dowartościować,
                    ======================================================================
                    > Jeśli czujesz do mnie litośc albo pogardę to wiedz, że nie powinieneś :)
                    > Radzę sobie i ciągle dumnie noszę głowę, uwierz.
                    ==========================================================================
                    Nie odczuwam litości ani tym bardziej pogardy, w zasadzie jestes mi dosyć
                    obojętna.
                    ===========================================================================
                    > A jeśli chodzi o glany, otwarty umysł, i młodzieńczośc w postrzeganiu
                    > rzeczywistości - uwierz, nie oddałabym tego za nic.
                    ============================================================================
                    Domyślam się że tak właśnie jest. Gratuluję otwartości i ogólnego dobrego
                    samopoczucia.:)

                    ===========================================================================
                    > Żałosne?
                    >
                    > Skoro tak uwarzasz.
                    >
                    > Też pozdrawiam i życzę zdrówka.
                    ============================================================================
                    Uważam , że prawdopodobnie trochę się pogubiłaś i jesteś troche niedojrzała
                    emocjonalnie.
                    Nie wiem jakie jest punkowe pozdrowienie , bodajże " no future" :)
                    Może warto dodać " make love not war" - odrobina Hippiesowstwa mogłaby dodac Ci
                    większego kolorytu:)Pozdrawiam serdecznie:)
                    • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 14:51
                      drak02 napisał:

                      > to w dużym stopniu rekompensuje Ci twoje niskie poczucie wartosci, wbrew
                      pozorom to dosyć posolity objaw, większosć z odwiedzających to forum w jakis
                      sposób stara się dowartościować

                      Wirtualna rzeczywistośc jako terapia do podnoszenia swogego ego, Pewnie że tak.
                      Ostatecznie to nie kosztuje wiele, jest bezpieczne, bezinwazyjne. Masz racje

                      > w zasadzie jestes mi dosyć obojętna.

                      I to jest właśnie potęga forumowych znajomości :) Cieszę się.

                      > Nie wiem jakie jest punkowe pozdrowienie , bodajże " no future" :)
                      > Może warto dodać " make love not war" - odrobina Hippiesowstwa mogłaby dodac
                      Ci kolorytu:)Pozdrawiam serdecznie:)

                      E, nie znasz się. Punk not deat! A moje ulubione powiedzonko z czasów
                      nieskrępowanego przepływu myśli hipisowskiej:
                      Jannis Joplin: nigdy nie mów nigdy.

                      Lubię też Hendrixa. Wogóle lubię ludzi, którzy potrafili okiełznac swoje demony
                      i potrafili przełożyc to na język sztuki. Że potrafili zabrzmiec i powiedziec
                      światu co mieli do powiedzenia. No i że swiat ich wysłuchał :)

                      Pasja i wiara w słusznośc swojego przekazu. Czyste intencje. Miłośc nie wojna.
                      Wspaniałe czasy. Zacpałabym się na śmierc :)

                      • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 14:57
                        promocja1000 napisała:
                        > Miłośc nie wojna. Wspaniałe czasy. Zacpałabym się na śmierc :)

                        Prawie jak na wojnie!
                        • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 15:14
                          W wietnamie chlopaki na amfie jechali zupełnie na legalu. Bo kto na trzezwo by
                          zniosł tą paranoję. A hipisi to też nieźle pojechali bez trzymanki. LSD,
                          maryśka i pochodne. I właściwie bezkarnie bo nie było jeszcze takich restrykcji
                          jak teraz. No i stosunek do używek był inny. Oni brali po to żeby rozrzerzyc
                          swoje umysły, po to by wyksc ze schematu, by móc na luzie rozmawiac z
                          absolutem. Wiesz, że w latach 60-tych maruhuanę stosowano powszechnie w
                          terapiach małżeńskich lecząc oziębłośc? A wiesz, ze pochodne amfy do tej pory
                          stosyje sie w leczeniu psychoz?

                          Bo nie dragi były są i bedą. Alkohol w kazdym sklepie i w każdym domu na
                          legalu. To są tylko narzędzia. A my jesteśmy głupolami bo nie potrafimy z nich
                          z umiarem korzystac. Ot i cała istota uzależnien.

                          • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 15:51
                            Tak se rozszerzali umysly, ze az od tego umierali. Gineli jak na wojnie, a wystepowali przeciwko niej.
                            • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 15:56
                              Wytłumacz mi proszę bo nie rozumiem. Chodzi Ci o przedawkowania? Tj. fascynację
                              złotym strzałem czy śmierci wskutek psychozy ponarkotykowej? Masz jakieś dane?

                              Pytam bo znam kilku przedstawicieli tamtego pokolenia i nie słyszałam żeby
                              odsetek śmiertelności był jakiś szalony. Odpisz jak coś wiesz, możesz na priv,
                              jeśli to tajemnica.
                              • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 16:02
                                Jesli zolnierze w Wietnamie musieli brac dragi, zeby walczyc, bo kto by zniosl te paranoje (tak mniej
                                wiecej napisalas), to znaczy, ze to oglupiacz jest. Bo powinni ci zolnierze rozrzeszyc swoje umysly po
                                dragach i sie poddac albo zacpac na smierc w okopach. Lub uprawiac wolna milosc ze soba.
                                • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 16:17
                                  dobre :) ale trochę głupiutkie i od razu widac ze nic się nie znasz na
                                  działaniu sybstancji psychoaktywnych na mózg człowieka.

                                  Nie będę dalej tego ciągnęła bo tak na prawdę po co komu taka wiedza. Po co
                                  wiedziec co i jak oddziałowuwuje na naszą psychikę, jakie substancje
                                  uruchamiają jakie receptory i co to wszystko oznacza.

                                  Po co nam wiedza, że mamy wpływ na każdy proces myślowy zachodzący wewnątrz
                                  naszego umysłu? Że nawet to co jesz ma znaczenie.

                                  Lepiej powiedziec ze alkohol jest zły, hipisi to byli czubki, a my jesteśmy
                                  bezwolnymi ofiarami wszechobecnego monopolu.

                                  Niech żyje ignorancja i poczucie humoru!
                                  • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 16:26
                                    Sama przyznalas, ze owe substancje psychoaktywne zrujnowaly Ci organizm... nie wiem, jak z mozgiem?
                                    Tez cos pisalas o jakichs "dziurach". Nie twierdze, ze wszyscy hipisi to durnie, nawet kilku ulozylo pare
                                    dobrych kawalkow muzycznych, ale smieszy mnie, jak ktos przypisuje narkotykom tak wielka, dziejowa
                                    role.

                                    Potem slucham tych starych hipisow, co juz brac nie moga, bo wysiadly im watroby, nerki i mozgi, i
                                    gledza sobie, bajdurza, gawedy uprawiaja na lamach miesiecznikow, w Inecie lub w TV. Wtedy jest sie z
                                    czego posmiac.
                                    • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 16:43
                                      He he, cwaniaku. Juz się nauczyłeś jak ze mną gadac? :))))

                                      Powiem tak. Wszystko jest po coś i jeśli jest, to nie ma sensu udawac że tego
                                      nie ma. Większosc odkryc największych noblistów miała swoje dwie aktywne stony.
                                      Dobrą (do wykorzystania dla dobra ludzkości) i tą negatywnę (np. rozszczepienie
                                      atomu i w konsekwencji bomba atomowa).

                                      Ludzie od zarania dziejów wprowadzali sie w odmienne stany swiadomości.
                                      Szamani, wojownicy... zwykłe pospólstwo w tawernach. Dzieje się tak dlatego, że
                                      ludzie chcą czegoś więcej. Sydrom zakazanego owocu albo zwykła zabawa. Każdy
                                      pragnie tego czego najbardziej mu brak. Nieważne motywy. Ważne że to trwa i
                                      jest zawsze obecne.

                                      Ale na przykład moja córka ma to w dupie. Ona jest zadowolona ze świata w
                                      którym żyje. Zazdroszczę jej. No dobra, kończę bo już gadam od rzeczy.
                                      dziękuję za miłą pogawędkę
                                      • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 21:38
                                        Ten, kto wymyslil noz - to byl dobrym, czy zlym "wynalazca"? Rozczepienie atomu wykorzystuje sie nie
                                        tylko do celow militarnych. Zabic mozna kielbasa. Wyprodukujesz kilka kilo toksyny clostridium
                                        botulinum i zatrujesz caly kraj. Wyobrazasz sobie nacpanych - czyli z rozszerzonym umyslem -
                                        projektanta i inzyniera mostow, po ktorym jedziesz? Albo pilota samolotu, ktorym wlasnie lecisz na
                                        koncert?

                                        Jeden z moich ulubionych rockmanow Clapton cpal, cpal, ze gral juz lezac, i potem walczyl o zycie 18
                                        miesiecy, majac umysl roszerzony do granic wszechswiata. Potem wpadl w alkoholizm na cale 9-10 lat,
                                        zeby nie brac narkotykow. Od 1983 r. nalezy do AA i nawet smierc synka nie spowodowala, ze siegnal
                                        po uzywki. Widac, mial juz zawezony bardzo, a nie roszerzony, umysl.

                                        Nie powiem, na pewnym etapie tworczosci, w wieku buntu, w pewnych dziedzinach sztuki, narkotyki
                                        odegraly jakas role, ale nie robmy z tego religii. Bach nie mial na zupke dla swoich licznych dzieci, a co
                                        mowic o uzywkach, i do dzisiaj rockmani korzystaja z dorobku tego "zawezonego" umyslowo
                                        kompozytora, jezdzac limuzynami i cpajac w nich z panienkami.
                                        • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 22:38
                                          Masz rację, religii nie róbmy. Sposobu na życie też nie róbmy, bo nie da się
                                          przeżyc całego życia na haju. Prędzej czy później trzeba się zmierzyc z tym, ze
                                          to coś "zewnętrznego". A jeśli coś przychodzi z zewnątrz a nie jest integralną
                                          częścią nas samych - zawsze może nam tego zabraknąc albo nasz organizm czy
                                          umysł odrzuci to jako obce i zagrażające naszemu życiu czy zdrowiu.

                                          Dlatego zachowanie trzeźwości umysłu moim zdaniem ma sens wtedy, kiedy jest
                                          wynikiem świadomego wyboru i posiada cechy wyboru wolnego. A wolny wybór
                                          zakłada brak indoktrynacji wynikającej z czegokolwiek. Jeśli musisz by trzeźwy
                                          bo tak trzeba (norma społeczna, np.), albo dlatego że picie powoduje że stajesz
                                          się jego niewolnikiem - to nie jest to już wolny wybór. To koniecznośc.

                                          I jeszcze jedno. Trzeba dobrze poznac swojego wroga jeśli chce się z nim
                                          wygrac. Nie wolno wierzyc nikomu na słowo ani wykorzystac czyjegos sposobu
                                          (każdy wróg ma inną twarz). Trzeba więc się kształcic i rozwijac wiedzę żeby
                                          nie dac się wkręcac w nic ani nikomu, bo tylko wtedy można mówic że wygrało się
                                          dzięki sobie i to zwycięstwo smakuje jak najsłodszy nektar.

                                          Trzymaj się
                                          • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 22:45
                                            Jestem za wolnoscia, ale i odpowiedzialnoscia. Jesli ktos chce cpac lub pic, niech to robi. Jego wybor. Byle
                                            nie szkodzil innym.

                                            Czasami powstaja z tego niezle dziela, jak "Moskwa-Pietuszki". I nie dyskryminuje tej powiesci dlatego, ze
                                            napisal ja alkoholik. Moze niektorzy musza cale zyc pic, bo inaczej nie potrafia. Nie lubie tylko tworzenia
                                            mitow.

                                            Tez sie trzymaj.
                                            • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 23:05
                                              Mity, powiadasz tworzę :) Może i masz rację. Pociesza mnie tylko to, że
                                              korzystam z własnych realnych doświadczeń i wszystko co piszę (dla mnie
                                              oczywiscie) wynika i ma uzasadnienie.

                                              Wielu ludzi nie chce przestac pic czy brac. Wybierają inną drogę. Skazują się
                                              na życie poza marginesem społeczeństwa narażając się na potępienie i pogardę.
                                              Czasem odnajdują w tym szczęście a czasami cierpią coraz bardziej i w końcu
                                              degradują się tak bardzo że umierają w śmietniku. Zależy od tego, co jest ich
                                              prawdziwym celem życiowym. Niektórzy piją bo są pijakami i nie mogą przestac, a
                                              niektórzy po prostu to lubiąi są w stanie zapłacic za to każda cenę.

                                              Znam ludzi mieszkających na ulicy z wyboru. I uwierz, że w wigilię z
                                              przyjemnością zaproszę ich na kolację bo to bardzo wartościowi ludzie i mogę
                                              się założyc o każde pieniądze świata, że zorganizuja sobie czystą koszulę i
                                              będą trzeźwi...

                                              Można zachowac twarz w każdych okolicznościach jeśli tylko jest się
                                              człowiekiem. Tylko co wyznacza ramy człowieczeństwa? Jaką wartośc ma trzeźwośc
                                              jeśli nie będzie stało za tym nic oprócz ratowaniem swojego tyłka?
                                              • marblad Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 23:15
                                                Mysle, ze jesli trzezwosc pomaga ratowac swoj tylek, to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze uda sie
                                                ratowac tylki bliznich. Bo jak swojego nie potrafimy obronic, to nie ma co sie brac za ratowanie cudzych.

                                                Najczesciej, wtedy kiedy pilem, bralem sie za obmacywanie damskich pup. I z tego zadania dosc dobrze
                                                sie wywiazywalem.
                                                • promocja1000 Re: Fajowo, lubię o trumnach:) 21.12.06, 23:24
                                                  :))
                • myszabrum Re: mam prośbę 21.12.06, 15:08
                  Klasa w dębowej skrzyni... hi hi.

                  Skóra i glany bardzo do trumny pasują, wg. mnie bardziej stylowo wyglądałyby na
                  rozkładającym się trupie niż, dajmy na to, garsonka i tekturowe pantofelki.

                  A Ty, Drak preferujesz rozkład w garniturze :))?
                  • promocja1000 Re: mam prośbę 21.12.06, 15:17
                    Człowieku, na takiej pani starszej jak ja to zmój zestaw młodzieżowy będzie
                    wyglądał jak ta lala :) Piłam jak smok, więc jestem niezle zakonserwowana :0
                    nie rozłożę się tak szybko.
                    • myszabrum Re: mam prośbę 21.12.06, 15:24
                      Na rozłożonej czy na nierozłożonej - w trumnie moim zdaniem taki zestaw jest OK
                      (jeśli ktoś to oczywiście nosił całe życie).

                      PS ja za miesiąc kończę 35, a glanów już niestety nie mam :( toteż preferuję
                      kremację :))
                      • promocja1000 Re: mam prośbę 21.12.06, 15:38
                        kremacja jest OK i też mam taki plan. ale moja córka powiedziała mi, że
                        rozsypanie prochów gdzieś tam (no wiesz, tam gdzieś) jest zabronione.
                        wiesz coś na ten temat?

                        a glany to mam obecnie córki bo swoje martensy juz wyrzuciłam (oj, płakałam ci
                        ja za nimi). natomiast dawno juz odkryłam ze wiek metrykalny mnie nie dotyczy a
                        nawet nie interesuje. moja cora skonczy w lipcu 18 lat a mnie informuje to
                        tylko o tym że mam z czapki! hej. umysł człowieka nie ma wieku :) a bagaż
                        doświadczeń to tylko bagaż. zawsze można go wyrucic :)
                        pzdr
                        • myszabrum Re: mam prośbę 21.12.06, 16:00
                          Rzeczywiście, zgodnie z prawem prochy można tylko rozsypać z samolotu, wrzucić
                          do wody na pełnym morzu lub zostawić na cmentarzu, natomiast nie można ich
                          zakopać pod ulubionym drzewkiem w lesie.

                          Dwie pierwsze opcje są drogie, a trzecia bez sensu, ale może zanim umrzemy to
                          prawo się zmieni ;)?
                          • promocja1000 Re: mam prośbę 21.12.06, 16:28
                            spoko, mamy jeszcze kupe czasu. dbamy wszak o siebie, a i medycyna idzie do
                            przodu. ponoc wynaleziono juz gen niesmiertelnosci (GW) ale sa jakies
                            przepychanki i trzymaja to pod kluczem. jak wiekszosc wartosciowych rzeczy. Np.
                            wygrzebalam gdzies, ze sa juz tablety na pozbycie sie niepotrzebnego owlosienia
                            tak wiesz, raz na zawsze. Ale myslisz ze takie gillet dopusci to do glosu?

                            A wiesz, ze gdyby jakaś prężna, charyzmatyczna grupa wyłamała się z systemu
                            monopolu i przestała pic wódkę ze względów ideologicznych (że to legalny
                            narkotyk i że nasze Państwo nas radośnie w to wkręca), nagłośniła sprawę i
                            pokazała społeczeństwu jakąś sensowną alternatywę - to upadłaby cała gospodarka?

                            Ten swiat mnie przeraża. Ale nic to. Dzięki za miłą pogawędkę i do napisania :)
                          • aaugustw Re: mam prośbę 21.12.06, 17:08
                            myszabrum napisała:

                            > Rzeczywiście, zgodnie z prawem prochy można tylko rozsypać z samolotu,
                            wrzucić do wody na pełnym morzu lub zostawić na cmentarzu, natomiast
                            nie można ich zakopać pod ulubionym drzewkiem w lesie.
                            ___________________________________________________________________.
                            W Bawarii, kobiety po smierci meza i spaleniu go, kaza sobie prochy
                            przyslac do domu. Potem sluza im do mierzenia czasu, jako klepsydra.
                            On ma dalej tyrac, a nie odpoczywac...!
                            A...
                            >
                            > Dwie pierwsze opcje są drogie, a trzecia bez sensu, ale może zanim umrzemy to
                            > prawo się zmieni ;)?

    • cortona Upijaj się jeżeli chcesz. 21.12.06, 07:51
      Pięciupancernych, grubo się mylisz co do swojego picia. Pijesz prostacko,
      łachmaniarsko, zalewasz łeb raz na tydzień i z czego się cieszysz?
      Ja nie piję wogóle, bo nie potrafię pić elegancko.
      Wiesz jakie to jest eleganckie picie? Takie, że nie ma się po nim szmeru.
      Tak używa alkoholu mój mąż i wielu moich znajomych.
      Dla mnie pić bez szmeru lub nie pić wcale to wszystko jedno. Więc nie piję wcale.
      I nic na to nie poradzę, że na takich hojraków jak Ty, zaczynam patrzeć
      z góry.
    • drak02 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 08:50
      pieciupancernych napisał:

      > Raz na tydzien, wlasnie teraz, a wy alkoholicy nie mozecie,ha, ha.

      Możemy. Ale po co?
      Miłego chlania życzę i wesołych świąt również:)
      • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 09:25
        drak02 napisał:
        > Możemy. Ale po co?

        Przepraszam, że się wtrącam ale chyba mi zainponowałeś? Jesteś uzależniony i
        możesz? Na prawdę? To możliwe? Pytam, bo mi się też tak wydaje ale wszyscy mi
        mówią, że gadam pierdoły :)
        • 7zahir Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 09:37
          Chodzi o to,że wszyscy mamy wolną wolę
          i prawo wyboru.
          Ja wybieram trzeźwośc.:-)
          • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 09:54
            Dobra, rozumiem. Wybierasz trzeźwośc. Fajnie!

            W moim rozumieniu:
            Ja też, ponieważ nie upijam się, nie muszę ganiac do sklepu po piwo i piję
            tylko jak ktoś wpadnie i przyniesie. Nie zdarza się to często.

            Jeżeli nie wprowadzam się w stan upojenia i nie muszę, to dlaczego nie mogę się
            napic piwa z kolegami? Kurczę czy to złe? Złe bo kuszę los, tak?
            • 7zahir Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 10:00
              Jeśli nie masz tego - co ja na własny uzytek nazywam
              "syndromem" JESZCZE I JESZCZE znieczulacza (bo do tego
              słuzył mi alkohol) - to nie jesteś uzalezniony.
              Nie jest ważne ile pijesz tylko po co?
              • 7zahir Ps 21.12.06, 10:09
                Nie czytalam wwzystkich Twoich postów,
                nie wiem więc jaki niepokój sprowadził
                Cie na tę stronę?
                • promocja1000 Re: Ps 21.12.06, 10:33
                  Hmmm :)

                  Problem polega na tym, że bardzo lubię (lubiłam) byc nawalona. Alkohol, dragi,
                  jak leci. Niestety rozwaliłam sobie tym łep i muszę (też chcę już w sumie)
                  zbastowac. Szukam wsparcia, mądrości, zrozumienia. Pozatym mój facet jest
                  uzależniony od trawy i też szukam jakiś rad. To tyle. Poozdrawiam
                  • 7zahir Re: Ps 21.12.06, 10:53
                    Uzaleznienie jest choroba duszy
                    nie ciala.
                    Zapytaj się siebie przed czym uciekasz,
                    co Cie tak bardzo boli, że lubisz byc nawalona?
                    Mnie pomogła terapia, mityngi AA,
                    a potem literatura.
                    Najbardziej te ksiażki:
                    "Leczenie uzaleznionego umysłu" Lee Jampolskiego
                    "Wirus samotności" Wojciecha Kruczyńskiego
                    "Potęga teraźniejszości" Eckharta Tolle

                    Pozdrawiam ciepło:-)
                  • e4ska Typowe 21.12.06, 10:58
                    Promocjo droga, jeśli czytasz: "jaki niepokój sprowadził
                    Cie na tę stronę?" - nie bierz tego serio - to jest typowe. Typowa odzywka.
                    Powielana w setkach wpisów i stosowana nagminnie w "leczeniu" alkoholizmu. Np.
                    pod wpływem rozmaitych okoliczności, w tym wstrząsającym spotkaniu z jakimś
                    menelem - profesorem prawa - ciekawe, gdzie są ci profesorowie, co kończą na
                    śmietniskach wedle nauk terapeutycznoaowskich:)))- niepokoisz się, czy twoje
                    piwkowanie sobotnie to aby "nieto". Pod wpływem forumowych entuzjastów idziesz
                    do fachowców, którzy stawiają ci diagnozę "alkoholizm" - jakbyś nie miała
                    problemu, to byś do ośrodka nie przyszła. I w ten sposób zostajesz alkoholikiem
                    z kartoteką i dziurawym mózgiem.

                    Po takich diagnozach nawet moja ciotka, która raz w życiu się upiła do
                    nieprzytomności i cyrk wysiada, kwalifikowałaby się dożywotnio do AA.

                    Ja jestem alkoholiczką, która nie umie pić umiarkowanie - przynajmniej do tej
                    pory mi sie nie udało. Sprawdzać nie mam ochoty - czy teraz mogę, bo to się
                    czuje. To się wie. I co ciekawe - czego nie mogą pojąć pijący umiarkowanie -
                    mnie cieszy trzeźwość. Jestem cały czas na takim jakby -
                    • baasil Re: panie pancerny & promocja 21.12.06, 11:12
                      myślicie ,że jesteście wolni?
                      • promocja1000 Re: panie pancerny & promocja 21.12.06, 11:27
                        baasil napisał:

                        > myślicie ,że jesteście wolni?

                        Za pancernego nie odpowiadam, a od siebie powiem Ci tak: ja nie jestem wolna.
                        Ale probuje na nowo zdefiniowac swoją przestrzeń. Jestem alkoholiczką z
                        zamiłowania, rozumiesz to? Ja po prostu lubiłam pic i nie stanowiło to jakiegos
                        wielkiego kłopotu bo dawałam radę i pracowac i dziecko wychowac, gotowac obiady
                        i pierdnąc w oponkę. Ale okazało się, że nie ma nic za darmo. Moja głowa się
                        zbuntowała. Nie mogę już pic. I teraz szukam sposobu jak sie do tego
                        zmotywowac, jak sie przekonac do tego zeby umiec zrezygnowac nawet z tych 2
                        piwek raz na jakis czas. To tyle. Jak się zdenerwowałeś to się zrelaksuj, a jak
                        wątek Cię wkurza to wrzu do czerwonego kosza.
                        pozdrawiam
                    • drak02 Re: Typowe 21.12.06, 13:30
                      e4ska napisała:

                      > Promocjo droga, jeśli czytasz: "jaki niepokój sprowadził
                      > Cie na tę stronę?" - nie bierz tego serio - to jest typowe. Typowa odzywka.
                      > Powielana w setkach wpisów i stosowana nagminnie w "leczeniu" alkoholizmu. Np.
                      > pod wpływem rozmaitych okoliczności, w tym wstrząsającym spotkaniu z jakimś
                      > menelem - profesorem prawa - ciekawe, gdzie są ci profesorowie, co kończą na
                      > śmietniskach wedle nauk terapeutycznoaowskich:)))- niepokoisz się, czy twoje
                      > piwkowanie sobotnie to aby "nieto". Pod wpływem forumowych entuzjastów idziesz
                      > do fachowców, którzy stawiają ci diagnozę "alkoholizm" - jakbyś nie miała
                      > problemu, to byś do ośrodka nie przyszła. I w ten sposób zostajesz
                      alkoholikie
                      > m
                      > z kartoteką i dziurawym mózgiem.
                      >
                      =============================================================================
                      Eska, zaczynam Cie podejrzewać , że Ty też chodzisz w glanach :)

                    • promocja1000 Re: Typowe 21.12.06, 14:32
                      e4ska napisała:

                      > z kartoteką i dziurawym mózgiem.
                      >
                      > Po takich diagnozach nawet moja ciotka, która raz w życiu się upiła do
                      > nieprzytomności i cyrk wysiada, kwalifikowałaby się dożywotnio do AA.

                      Znam ten system. Też padłam jego ofiarą. Dałam się przyłapac na chwili słabości
                      i mimo tego, że nigdy nikogo nie skrzywdziłam - bach! etykieteczka, proszę
                      bardzo, wygodniutka, jak kaftanik... troszkę uwiera, ale się pani
                      przyzwyczai... To wszystko w trosce o pani zdrowie i równowagę. Uwierzyłam bo
                      głupia i bez odpowiedniej wiedzy, bez doswiadczenia, głupia koza...

                      Teraz to ja dyktuję warunki bo wiem więcej od moich lekarzy.
                      Ale etykietka jest i uwiera :)) chwila słabości i pierdut. Wstyd mi, mogłam
                      odmówic, ale sie przestraszyłam.


                      > I co ciekawe - czego nie mogą pojąć pijący umiarkowanie -
                      > mnie cieszy trzeźwość.

                      Nie, no ja kumam czaczę. Lubię pic ale nie potrzebuje sie już nawalac. Teraz
                      kiedy nie pije za czesto - lepiej słysze swoja dusze i ciało. Szybciej reaguje
                      i to jest super. Kontakt. Warto! Dobry kontakt - dobra rzecz.

                      Jestem cały czas na takim jakby -
        • drak02 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 13:15
          promocja1000 napisała:

          > drak02 napisał:
          > > Możemy. Ale po co?
          >
          > Przepraszam, że się wtrącam ale chyba mi zainponowałeś? Jesteś uzależniony i
          > możesz? Na prawdę? To możliwe? Pytam, bo mi się też tak wydaje ale wszyscy mi
          > mówią, że gadam pierdoły :)

          Mogę w tym sensie że mam wolną wolę i mogę decydować. Natomiast wybór jest
          dosyć ograniczony (zero jedynkowy) , piję i wracam do problemów , nie piję i
          cieszę się z życia.
          Nie pije od dwóch lat , to dużo i mało jednocześnie, początkowo trudno było
          organizowac sobie życie bez alkoholu, później znacznie łatwiej. Ja na codzień
          nie rozmyślam o tym czy się napić czy nie, ile mam sie napić , kiedy , z kim
          itp. To zbyt zajmujące i niepotrzebna strata czasu. Wierz i ,ze oprócz
          alkoholu jest wiele innych interesujących rzeczy w naszym życiu i osoba która
          pije w sposób szkodliwy lub jest uzalezniona ma problemy aby wyobrazić sobie
          życie bez alkoholu. Oczywiście nie zapominam kim jestem i wiem jak
          niebezpieczny dla mnie jest alkohol. Pozdrawiam:)
          • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 15:06
            drak02 napisał:

            > Mogę w tym sensie że mam wolną wolę i mogę decydować. Natomiast wybór jest
            > dosyć ograniczony (zero jedynkowy) , piję i wracam do problemów , nie piję i
            > cieszę się z życia.

            Kiepsko, kurdę. Tak naprawdę - masz żaden wybór, moim zdaniem.

            To ja mam lepiej jednak. Mogę walnąc piwo i nie muszę dalej. A upic się, to już
            mi się w pale nie mieści. Nie chcę, nie potrzebuję, nie kręci mnie.

            > Nie pije od dwóch lat , to dużo i mało jednocześnie, początkowo trudno było
            > organizowac sobie życie bez alkoholu, później znacznie łatwiej. Ja na codzień
            > nie rozmyślam o tym czy się napić czy nie, ile mam sie napić , kiedy , z kim
            > itp. To zbyt zajmujące i niepotrzebna strata czasu.

            Dwa lata zupełnie bez niczego? To chyba nieźle. Nigdy nie miałam tak długiej
            przerwy. Dobrze, że o tym nie myślisz bo bo co masz myślec jeśli to temat
            zamknięty? Skoro nie możesz się napic to zapomnij o tym. Logiczne, rozumiem
            doskonale.

            > Wierz i ,ze oprócz
            > alkoholu jest wiele innych interesujących rzeczy w naszym życiu i osoba która
            > pije w sposób szkodliwy lub jest uzalezniona ma problemy aby wyobrazić sobie
            > życie bez alkoholu.

            To prawda, jak przestałam chlac jak swinia codziennie, to miałam tyle czasu że
            nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Piłam codziennie i to warunkowało całe
            moje życie i wypełniało czas. A tu dupa. Nie ma flaszki, nie ma gości... Co tu
            robic? Ale znalazłam coś dla siebie. Fajnie że i Ty to masz.

            Oczywiście nie zapominam kim jestem i wiem jak
            > niebezpieczny dla mnie jest alkohol.

            Kurczę, alkohol jest wszechobecny. Zwariowałabym gdybym musiała się go bac :)
            Nie alkoholu tylko pijaństwa swojego raczej bym wolała się bac. Ale co tam.
            Ciesze sie ze dajesz rade i gratuluje.
            • drak02 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 16:57
              promocja1000 napisała:


              To prawda, jak przestałam chlac jak swinia codziennie, to miałam tyle czasu że
              > nie wiedziałam co mam ze sobą zrobic. Piłam codziennie i to warunkowało całe
              > moje życie i wypełniało czas. A tu dupa. Nie ma flaszki, nie ma gości... Co
              tu
              > robic? Ale znalazłam coś dla siebie. Fajnie że i Ty to masz.
              >
              > Oczywiście nie zapominam kim jestem i wiem jak
              > > niebezpieczny dla mnie jest alkohol.
              >
              > Kurczę, alkohol jest wszechobecny. Zwariowałabym gdybym musiała się go bac :)
              > Nie alkoholu tylko pijaństwa swojego raczej bym wolała się bac. Ale co tam.
              > Ciesze sie ze dajesz rade i gratuluje.

              Promocja, śmiem twierdzić że jesteś na etapie prób kontrolowania swojego picia,
              pilnowanie się aby nie wypić zbyt dużo, radość z tego że nie zalewasz się w
              trupa czyli pozorna kontrola. Ćwiczyłem ten etap udawało mi się z 10 razy pod
              rząd a za 11 wpadałem w ciąg.
              Wiesz że bardzo dużo czasu poświęcasz na rozmyślaniach o swoim piciu .
              Utwierdzasz się w przekonaniu że w tej chwili nie masz żadnych problemów z
              alkoholem, walniesz sobie browara i wszystko jest pod kontrolą.
              Ja nie muszę już kontrolować swojego picia, przywykłem do świate w którym nie
              ma alkoholu. Przyzwyczaiłem się i o dziwo jet mi z tym dobrze.:)
              • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 17:14
                No i fajnie jest. Nie ma alkoholu na całym bożym świcie i nie ma nic co mogłoby
                Ci zaszkodzic. Masz totalną kontrole bo nie istnieje żadne zagrożenie.
                Dokonałeś lobotomii i znajdujesz w tym szcęście. Rozumiem. Raz jeszcze
                gratuluje, bo jesli to daje Ci poczucie bezpieczenstwa - to OK.
                • drak02 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 17:29
                  promocja1000 napisała:

                  > No i fajnie jest. Nie ma alkoholu na całym bożym świcie i nie ma nic co
                  mogłoby
                  >
                  > Ci zaszkodzic. Masz totalną kontrole bo nie istnieje żadne zagrożenie.
                  > Dokonałeś lobotomii i znajdujesz w tym szcęście. Rozumiem. Raz jeszcze
                  > gratuluje, bo jesli to daje Ci poczucie bezpieczenstwa - to OK.

                  ZAgrożenie istnieje , nie mam totalnej kontroli dlatego ze nie próbuje
                  kontrolować , nie zaczynam. Alkohol istnieje ale gdzieś obok mnie to dosyć
                  trudno opisać.
                  Nie wiem czy wogóle zamierzasz kompletnie przestać pić czy zamierzasz
                  ograniczac ,kontrolować swoje picie. Chcąc zupełnie żyć w świecie bez
                  alkoholu , trzeba wożyć dużo pracy i wysuiłku aby zmienić siebie, swoje
                  przyzwyczajenia, sposób spędzania czasu , towarzystwo, itp.
                  Praktycznie trzeba wykreować swoją nową osobowosć, to dosyć trudne. Jedną z
                  najtrudniejszych rzeczy jest pozbycie się własnego ego. Problem polaga na tym
                  że osoby uzależnioene miotaja się pomiedzy skrajnosciami - od totalnej euforii
                  i samouwielbienia do depresji i pogardy własnej osoby. Trzeźwiejąc (zyjac bez
                  alkoholu) ta amplituda z czasem maleje, nie wpadamy w takie skrajne obszary,
                  nabiera się większego dystansu do otoczenia ale także do siebie samego.
                  POznaje się sibie z zupełnie innej strony. Trzymaj się:)

                  • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 17:35
                    Kurdę, to Ty się trzymaj. Jesteś dzielny i dajesz radę. Nie ważne jak. Twoja
                    droga, Twoje pułapki i Twoje zwycięstwa. Moja droga musi by inna bo ja jestem
                    inna. Ale wcale nie wiem czy będzie lepsza. Odpuszczam.
                    Trzymam kciuki i życzę powodzenia
                    • drak02 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 17:51
                      promocja1000 napisała:

                      > Kurdę, to Ty się trzymaj. Jesteś dzielny i dajesz radę. Nie ważne jak. Twoja
                      > droga, Twoje pułapki i Twoje zwycięstwa. Moja droga musi by inna bo ja jestem
                      > inna. Ale wcale nie wiem czy będzie lepsza. Odpuszczam.
                      > Trzymam kciuki i życzę powodzenia

                      W tej chwili faktycznie nadajemy na różnych falach dlatego że Ja się
                      zmineiłem . Ale kiedyś myślałem podobnie jak Ty. Oczywiście mamy różne
                      charaktery i być moze temperament ale twoje przeżycia , odczucia, stany są mi
                      bliskie. Dlatego twoje wypowiedzi nie wzbudzają we mnie jakiegoś większego
                      zdziwienia. Wbrew pozorom niczym nie zaskakujesz , nawet to co tobie wydaje się
                      bardzo oryginalne też nie jest czymś wyjątkowym. Nawet rozumiem twoją
                      koniecznośc bardzo aktywnego uczestniczenia na forum. Ograniczyłas picie i
                      musisz czymś zapełnić swój czas i życie. Poza tym mozliwośc wypowadania się na
                      forum sprawia że rośnie twoje poczucie wartości, masz coś do przekazania i inni
                      odpowiadaja na twoje posty jednym słowem jest to dla Ciebie jaks forma małej
                      samorealizacji. ZA chwilę wpadniesz w nastepny nałóg - internet. Byc moze juz
                      wpadłaś.
                      • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 22:42
                        Pisałam już o tym. Faktycznie, przeżyłam to. I jest to problem.
                        Uzależnic można się od wszystkiego. A ja łatwo wpadam.
                        Dzięki za troskę, poradzę sobie
    • myszabrum Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 11:37
      Hej, pancerni - a gdzie pies :))?
      • sarkoid Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 13:31
        pies poszedł na zagrychę;-)
        pewnie pancerni zakatowali swoje bańki (zakute) i szukali awantury, niestety,
        ze juz byli po paru glebszych nie mogli nikogo zaczepic na ulicy (poza domem)
        wiec rzucili sie na forum-wybrali uzależnienia-ciekaw jestem dlaczego?
        moze porównali nas z szajka, ktorą ostatnio rozbili a jednemu z tej szajki tak
        przylali, ze az mu kredki z tornistra wypadły...
        • jerzy30 5pancernych - raz na tydzien ??? tylko ??? 21.12.06, 14:11
          to ty slaby w uszach jestes i mieczak - nie ma sie czym chwalic - jakby to bylo
          codziennie to mozesz do nas startwac
          promocja1000 - tylko trzy redsy - to nic to pic - dwadziescia kufli wypij i
          ustan na nogach albo litr gorzaly - to jest sukces
          • promocja1000 Re: 5pancernych - raz na tydzien ??? tylko ??? 21.12.06, 15:30
            jerzy30 napisał:

            > promocja1000 - tylko trzy redsy - to nic to pic - dwadziescia kufli wypij i
            > ustan na nogach albo litr gorzaly - to jest sukces

            Drogi panie Jerzy30.
            Gdybym wiedziała czym się skończy mój wpis w tym nieszczęsnym wątku pierwej bym
            sobie rękę odgryzła... Ale stało się i muszę życ z tym obciachem.

            Dwadzieścia kufli i litr gorzały to czasy zamieszchłe. Tak samo jak i pan nie
            bardzo mam chęc wraca do nich pamięcią bo trochę mi wstyd że czasem czołgałam
            się zarzygana po podłodze.

            Ale przeszłości nie da się zmienic. I trzeba to zwiac na klate. Natomiast jeśli
            chodzi o przyszłośc, to uwierz: ja bede mogla sie napic i następnego dnia na
            luzie skończyc robótke na drutach i podlac kwiatki i upiec ciasteczka.

            Uzależnienie to stan umysłu.

            To tyle
            • jerzy30 na luzie ??????? 21.12.06, 21:45
              a co to za luz
    • pieciupancernych Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 19:23
      Z tym upiciem to byl zart. Wypilem jedno, reszta czeka w lodowce. Skoncze 6
      pack moze za tydzien, moze miesiac. Moge sie zatrzymac na jednym piwie, a Wy
      alkoholicy nie mozecie w ogole napic sie lyka, bo nie potraficie sie zatrzymac.
      Kiedys palilem przez miesiac i przestalem i rzygac mi sie chce gdy slysze
      zalosne kwiczenie na forum, ze ktos nie potrafi przestac palic. Ale Wy slabi
      jestescie! Szukacie pomocy wszedzie tylko nie w sobie. Szukacie tez wymowek
      dlaczego nie mozecie przestac.
      • myszabrum Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 19:38
        No dobrze. Ty możesz, a my nie. I w związku z tym nami gardzisz. Czy coś
        jeszcze miałeś do przekazania?
        • janulodz Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 19:50
          Mysza.
          Ty nie możesz?
          • myszabrum Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 20:44
            No, ja nie mogę tak sobie poczynać z piwkiem jak Pancerny. I w tym sensie on -
            jeśli pisze prawdę - jest mocniejszy ode mnie.

            Tzn. można tu dorabiać różne wąsy, że niby mogę, ale nie chcę, ale wszyscy
            dobrze wiemy, że tak naprawdę nie mogę.
            • janulodz Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 20:57
              Ja też nie mogę(piwa). Choć szczerze przyznam, że nie próbowałem. Ale nie chce spróbować. Boję się. Cztery lata to kawał czasu. Szkoda by było. Za dobrze mi bez tego picia. Kiedyś jak miałem krótkie przerwy( takie do trzech tygodni ) to płynąłem po pierwszym.
              Chodzi jednak o tego gnoja pieciopsa , czy jak mu tam.
              Na początku mojego trzeźwienia też takiego spotkałem. Znał mnie dobrze,wiedział jakie miałem problemy z alkoholem, a on kiedyś przy mnie oworzył piwo i mlaskał jęzorem jak je pil. Pieprznąłem mu drzwiami przed nosem.
              • marblad Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 21:16
                Moze ten Szarik czy inny Gustlik jest szczesliwy po piwku, smiem twierdzic, ze bardzo, bo wesolo
                pisze, ale niekoniecznie szczesliwszy od tych, ktorzy nie pija juz kilka lat lub nawet kilka miesiecy. Jak
                on to mierzy? To tak jakby smakosz baraniny wysmiewal sie ze smakosza bananow. Jak Pancerniak jest
                szczesliwy, to co mu do szczesliwych inaczej?

                Poza tym, on moze byc masochista. Pije jedno piwo, majac kilka pakow w lodowce. Prawdziwy Pancerny
                to by z psem wypili przynajmniej 3 litry browaru od 20:00 do 24:00 i czolgiem do domu wrocili. Tak jak
                jak to kiedys robilem, tylko ze autem, i bylem wtedy sto razy bardziej szczesliwszy od calej dywizji
                pancernej. Tez mi wyczyn w dziedzinie szczesliwosci!
                • janulodz Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 21:32
                  Masz rację Marblad.
                  To żaden kozak, to nawet nie kozaczek. Ja jak piwo na Świeta kupowałem w piątek, to w sobotę na biegu na pięc minut przed zamknieciem sklepu taryfą po nastepną skrzynkę jechałem. Czym się szczyl chwali? Jednym browarem?
                  • jerzy30 janu - moze to browar miejski - taka fabryka 21.12.06, 21:44
                    znaczy sie
                  • marblad Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 21:45
                    Posluchaj, Janu.

                    1 browar : 5 Pancernych! Ile wychodzi? Po lyczku.

                    Jak juz umiemy dzielic, to idzmy dalej... ja wypilem w swoim zyciu kilkanascie wanien alkoholu. Ile lat
                    musza zyc Pancerni, zeby tyle samo wypic, w tempie jeden browar na dzien? 300 lat? 5000 lat?

                    Z tego tez wynika, ze bylismy od Pancernych dziesieciokrotnie bardziej szczesliwi, bedac w jego wieku,
                    bo wypijalo sie przynajmniej 10 browarow, a w sklepie staly cale stosy skrzynek, ktore wcale nie
                    musielismy od razu wypic. Czekalismy cierpliwie do dnia nastepnego, a nawet miesiac. Nie spieszac sie.
        • aaugustw Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 19:52
          myszabrum napisała:

          > No dobrze. Ty możesz, a my nie. I w związku z tym nami gardzisz. Czy coś
          > jeszcze miałeś do przekazania?
          __________________________________________________________________________.
          ;-)) Nie Myszabrum. On tylko chcial pokazac, jaki to on MOCNY CHLOPCZYK...! ;-))
          A...
          Ps. pochwal go...! ;-))
          • jerzy30 Uzależnienie to stan umysłu. - wiekszej bzdury 21.12.06, 21:38
            nie slyszalem
            • promocja1000 Re: Uzależnienie to stan umysłu. - wiekszej bzdur 21.12.06, 22:45
              mało słyszałeś i nie umiesz myślec abstrakcyjnie. to się zdarza u ludzi
              wyniszczonych przez alkohol. nie przejmuj się.
          • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 23:13
            aaugustw napisał:

            > myszabrum napisała:
            >
            > > No dobrze. Ty możesz, a my nie. I w związku z tym nami gardzisz. Czy coś
            > > jeszcze miałeś do przekazania?
            > __________________________________________________________________________.
            > ;-)) Nie Myszabrum. On tylko chcial pokazac, jaki to on MOCNY CHLOPCZYK...! ;-
            )
            > )
            > A...
            > Ps. pochwal go...! ;-))

            Panowie, bez urazy. Kto tu kim pogardza? Nawet nie wiemy kim on jest i jakie są
            jego motywy. Zakładacie, że chciał Wam ubliżyc. Dlaczego?
            Facet wyraził swoją opinię i ma do tego prawo bo to forum dyskusyjne otwarte a
            nie tylko towarzystwo wzajemnej adoracji.

            Boicie się nawet słów o browarze?

            Takie z Was dzierskie chłopaki? :)
            • marblad Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 23:20
              Jestem w 8 dniu trzezwienia po prawie miesiacu picia, troche nerwowy jestem i zahukany, mialem dzis
              wielki dol. Od kilku dni przebywam w kafejce, gdzie leje sie piwo i stoi rzad butelek z trunkami za lada. I
              mam sie przestraszyc 5 pancernych i jednej butelki piwa?

              Dodam tez, ze dzieki Pancernym odzyskalem humor. Naprawde!
              • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 23:27
                No i dobrze że Pancerniaki dobrze Ci robią. A z tej kafejki to może wyjdź
                lepiej bo jeszcze te wszystkie butelki wstaną z pólki i w tyłek ugryzą :)
                Igrasz z ogniem. Ty to mocarz jesteś.
                Powodzenia
                • marblad Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 23:45
                  Tak, szczerze dziekuje Pancerniakom. Wyglup, nie wyglup, niewazne.

                  Ta kafejka dobrze mi robi, bo sobie ludzi plci pieknej obserwuje (jestem w separacji). Butelki stoja, ja
                  siedze, ciezko im bedzie mnie za dupsko zlapac. A powaznie... teraz nie mam checi na piwo. Chce
                  trzezwosci!!! Tak, jak to bylo podczas ostatnich 2 lat. Tak jak Ty dobrze sie czujesz, wypiwszy 3
                  browarki, tak ja sie swietnie czuje, bedac trzezwa swinia. Naprawde, swietnie.

                  A ze cyklicznie zdarzaja sie ciagi... upadam i powstaje. Mam dosc tego "sportu". To zrobilo sie juz tak
                  nudne. Fakt, czasami zazdroszcze takim, ktorzy potrafia wypic piwko i odejsc. Ale w koncu mamy w
                  zyciu wieksze tragedie. Nie polece nigdy na Ksiezyc (Joplin moze sie tu mylic ze swoim "nigdy"), to
                  moge tez nigdy nie pic alkoholu. Clapton moze nie pic, czemu ja nie moge?
                  • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 00:16
                    Spoko Marblad. Jeżeli chcesz byc trzezwy jak swinia to zajebiscie i chylę
                    czoła, bo ja jeszcze nie zdecydowałam a Ty masz już tą decyzję za sobą. I
                    szanuję to. Naprawdę. Każda dojrzała decyzja dojrzałego człowieka zasługuje na
                    szacunek. Jest wiele dróg i możliwości. Każdy ma prawo wybrac to co jest dla
                    niego najlepsze. Tego uczyłam swojej córki i zaoocowało perliście bo wyrosła na
                    świetnego człowieka i tolerancyjną osobę. I wybrała trzeźwośc bez mrugnięcia
                    okiem. Jest OK.

                    Cieszę się że ładne panie umilają Ci czas dochodzenia do siebie po ostatnim
                    upadku i życzę Ci żebyś już nie padał. Bo, kurdę, jeśli Cię to już nie kręci to
                    po cholerę masz padac? :)

                    nartka
            • janulodz Re: Upijam sie radosnie 21.12.06, 23:31
              Chyba nie zrozumiałaś, co napisał ktos wchodząc na forum dla uzależnionych:

              "Upijam sie radośnie
              Raz na tydzien, wlasnie teraz, a wy alkoholicy nie mozecie,ha, ha."

              To nie opinia tylko wygłup.

              Twój post tuż po nim tez do najmądrzejszych nie należał:
              Ja też dziabnęłam dzisiaj 3 pifka i walnęłam sobie coś jeszcze i wcale nie
              czuję się z tym źle. Kurdę, biedni ci, którzy doprowadzili się do tego że nawet
              pifko jest przerażające jak szatan wcielony. Tragedia tak się załatwic.

              Namawiałaś kiedyś nie umiejącego pływać,żeby wskoczył do rzeki?


              • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 00:25
                masz rację. to było głupie. ale skąd miałam wiedziec, że niepodzielnie wszyscy
                są tu tacy ortodoksyjni z AA? Hm?

                To forum nie nazywa się: grupa wsparcia dla trzezwiejacych alkocholików ale
                jest to zwyczajne, otwarte forum dyskusyjne o uzależnieniach.

                nikt nikogo nie chciał obrazic. to raczej wspólczucie dla ułomności człowieka
                który zaakceptował fakt że jest chory i już nie walczy bo się z tym pogodził.

                nie czuje sie lepsza ze moge sie napic. tez mam problemy ze soba i tak samo jak
                kazdy szukam rozwiazania. ale Wy tytaj jesteście tak cholernie nietolerancyjni
                i zamknięci w swoim chorobliwym światku, że zaczynam myślec jak najgorzej o
                całej tej społeczności.

                jesteś tak uzależniony, że słowa na monitorze wymuszają na Tobie przymus
                natychmiastowego napicia się?

                nie świruj. więcej dystansu, to dobrze robi :)

                pzdr
                • janulodz Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 00:46
                  Weszłaś na to forum wczoraj, przeczytałaś 20 postów i wygłaszasz osąd na temat wszystkich wrzucając ich do jednego wora.
                  Przecież my tu cały czas rozmawiamy o nałogach (nie licząc, kiedy rozmowa schodzi na psy)to skąd Ci sie zalęgło, że słowo browar wymusza na mnie sięgnięcie po butelkę.
                  Od lat nie piję i nie odczuwam przymusu picia. Widok, ani nawet zapach alkoholu nie wywołuje we mnie żadnych odruchów determinujących potrzebę napicia się.
                  Jest mi bardzo dobrze , że nie muszę pić. Od 4 lat jestem trzeżwy. I nie robie z tej trzeźwości kapliczki. Pisałem już o tym na innym wątku.
                  Od dwóch lat na tym forum wraz z kilkoma osobami, a przede wszystkim z Eską staramy się przekazać uzależnionym, że można wyjść z nałogu bez terapi i zamknięcia sie w hermetycznym środowisku grup AA owskich. Nie walczymy z AA. Udowadniamy, że mozna się bez nich obyć. Walczymy z ortodoksami . Poznałaś już jednego z nich.
                  Uważam, że każdy może na tym forum wygłaszać dowolne poglady. Istnieją tylko granice przyzwoitości. A wejście pieciopancernego, czy jak mu tam te granice przekroczyło.


                  • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 00:54
                    OK. krytykę przyjmuję i już się zamykam. Fajnie, że mi otworzyłeś czaszkę, bo
                    zaczęłam już tracic nadzieję :)

                    Wiesz że on nazwał mnie w moim wątku ochlapusem?

                    Tragedia. Reagowac czy odpuścic?
                    • janulodz Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 00:59
                      To jest troll ogoniasty i zaślepiony w swoim chorym powołaniu facet.
                      Próbuj:)))
                      • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 01:26
                        dobra, patrzaj jak jestem głupiutka. tez mam zacięcie. ole :))
                  • hepik1 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 07:06
                    janulodz napisał:

                    > Walczymy z ortodoksami .

                    > Uważam, że każdy może na tym forum wygłaszać dowolne poglady.

                    A ja tam widzę jakąś sprzeczność między tymi dwoma zdaniami ;)

                    >Istnieją tylko granice przyzwoitości.

                    A na czym ma polegać ta granica?
                    W ilości postów?
                    Bo chyba nie jakości...
                    Identyczną stronkę:
                    aniolparys.republika.pl/Mysli_Augusta.html
                    można zrobić z cytatów, i z eski, i z Twoich,janoludz


                    "Jesteś - jak to u nas się mawia - cyborgiem z zaprogramowanym
                    mózgiem, a program - lichutki. Hepik - aport, podaj łapę, Hepik się cieszy,
                    Hepik nie pije, do nogi - i na tym polega szczęście. Żadnych wątpliwości,
                    żadnych protestów - dobrze jest. Pranie pierwsza klasa. Mózg czysty jak łza."

                    "August jest gorszy od wrzodu na dupie i potrafi mendzić i namolnie pieprzyć o swojej alkoholicznej duchowości.To w gruncie rzeczy bardzo ubogi człowiek."
                    Gdzieś tam jeszcze o bezmózgu piszesz,(żeby nie było ,że tylko do Augusta) o innym forumowiczu...

                    I czym tak naprawdę się różnicie od Augusta?
                    Niczym.
                    A jak różnicy nie widać,to po co przepłacać? ;)

                    • promocja1000 Re: Upijam sie radosnie 22.12.06, 07:25
                      ale jazda.

                      straszne że tak trzeba sobie do gardeł skakac. niby wszystkim chodzi o jedno i
                      to samo, a kazdy za swoje dal by sie posiekac. a ja nie lepsza :(
    • jerzy30 pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 21:42
      tak dlugo w lodowce trzymac to pewnie skwasnieje i jak armata rydego wystrzeli -
      uwazaj
      • konwalia1234 Re: pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 21:46
        Oj, panowie Marblad i Jerzy! Bezlitosnie niszczycie watlutkie ego pijaczka ;)
        A fe!! Ladnie to tak? Chcial sie Rudy pochwalic, ze on tez potrafi, a tu jego
        idole tak go niszcza!!! ,) :))))
        • jerzy30 konwalio - piekny kwiecie wiosenny 21.12.06, 21:49
          masz racje - swiat na psy schodzi - nie dosyc ze muzyka i filmy coraz bardziej
          slabe to i prawdziwych pijakow zaczyna brakowac - takich po litrze gorzaly
          lub "krzynce" piwa
        • marblad Re: pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 21:50
          Zeby napisal, ze wypija przynajmniej 3 browary i nic go nie rusza, jak Promocja, to jeszcze rozumiem. I co
          to za picie, jak sie nie mozna dobrze urznac?
          • jerzy30 tylko lać sie chce 21.12.06, 21:52
            ...
          • konwalia1234 Re: pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 21:53
            :))))) No i jak tu sie nie smiac??? :)
            Jerzy, Ty uwazaj z tymi komplementami dla mnie - istnieje ryzyko, ze ciec
            forumowy zacznie tym razem ciebie ze mna zenic ;) A toz to bigamia by byla! ;)
          • promocja1000 Re: pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 23:17
            marblad napisał:

            > to za picie, jak sie nie mozna dobrze urznac?

            Normalne Marblad, takie zwykłe ludzkie picie. Dla przyjemności, dla smaczku,
            dla towarzystwa. Żeby nie musiec za każdym razem jak się idzie do knajpy
            tłumaczyc każdemu ze nie możesz się napic bo jesteś alkoholikiem. Co Ty na to?

            • marblad Re: pancerniak - jak te piwo bedziesz 21.12.06, 23:32
              Sa rozne szkoly. Picie przez cale zycie po kieliszku, okazyjnie, cyklicznie w trupa, picie az alkohol
              zbrzydnie... Co ja na to poradze, ze po kilkunastu dniach chlania juz mi nie smakuje piwo, mimo
              szczerych checi?

              A kiedy nie pije, czasami i 2 lata, to nie mam kompleksow, przebywajac z pijacymi. Obracam sie w
              srodowisku ludzi raczej pijacych, bankiety, spotkania... i po prostu wtedy nie mam ochoty na wodeczke
              czy browarek. Nic sobie z tego nie robie. Ja do nich nic nie mam, oni do mnie. W okresie nie-picia po
              prostu nie mam ochoty nawet na jednego browarka. Ten typ tak ma.

              Teraz, po najdluzszym ciagu zyciowym (spowodowanym klopotami malzenskimi), nabralem
              przekonania, ze czas zmienic "sport". To juz nie dla mnie. Swoje w zyciu wypilem. To forum mi
              pomoglo. Wybieram wlasna droge. Moja watroba mnie o to prosi i moj mozg. Podanie zostanie
              rozpatrzone pozytywnie.

              Mam nadzieje.
              • promocja1000 Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 00:31
                jesteś prawdziwie wolnym człowiekiem!!!!!! :))

                idź i żyj
                i niechaj żyje Ci się jak w bajce

                zasłużyłeś na nagrodę bo kawał dobrej roboty wykonałeś ze sobą

                Twoje intencje i motywacje przemawiają do mnie

                wierzę, że dysponując takim wsparciem wewnętrznym - uda Ci się osiągnąc wszystko

                no i współczuję kłopotów małżeńskich, mam nadzieję że już lepiej'pa


                • marblad Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 08:07
                  Dzieki za dobre slowo!

                  Ale, czy jestem naprawde wolnym czlowiekiem... ? Filozofow bylo wielu, a tam gdzie kucharek 6, nie ma
                  co... itd. Po prostu postawilem przed soba cel, czyli pojawila sie idea, zeby nie pic w ogole. Teraz mi sie
                  nie chce, ale za lat 2-3 nastapi kryzys, a wiec musze juz teraz przygotowac sie na niemila
                  niespodzianke. Tak jak to zrobil Clapton po smierci synka i katastrofie helikoptera, w ktorym zgineli
                  muzycy, koledzy (mial w nim leciec). Nie siegnal. A mial ku temu swietny powod. Czy on naprawde byl
                  wolnym czlowiekiem w tym momencie, nie mi to roztrzygac, nie znam go. Intuicyjnie tylko wyczuwam,
                  ze zaprocentowalo raczej doswiadczenie lat cpania i picia, strach przed tym bolem umierania, te
                  terapie, czy nam sie podobaja czy nie.

                  Nie wiem, czy istnieje naprawde wolny czlowiek. Jestesmy ograniczeni cialem i umyslem. Staramy sie co
                  prawda rozserzac swoj umysl, ale to jest czysta metafizyka. Dlatego hasla mlodziezy zbuntowanej
                  konca lat 60. odrzucilem (wraz z komunizujacym tekstem "Imagine" Lennona) jako utopia lub wrecz
                  chwilowy wyglup (zreszta sponsorowany przez sily, nazwijmy je, antyamerykanskie) i po tym
                  intelektualnym belkocie hipisow pozostaly jeno plyty. W zasadzie muzyka, bo malo zostalo dobrych
                  tekstow. Muzyczki z tamtego okresu milo jest sobie posluchac. Zreszta Ci co przezyli, a byli wtedy
                  aktywistami, zajeli sie polityka, biznesem, czyli wypieli sie na tamta ideologie. To jest tak jak z
                  demokratami w USA - zarliwie glosza o potrzebie szkolnictwa publicznego, a swoje dzieci posylaja do
                  prywatnych szkol. Po prostu, swiat jest tak urzadzony, zeby robic blizniego w Karola. I czasami
                  czlowiek to odkrywa, otwiera mu sie noz w kieszeni, wypije dwa piwka, napisze felieton, zeby sie
                  pozalic i tyle ma ze swej wolnosci.
                  • promocja1000 Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 09:44
                    niestety. muszę się z Tobą zgodzic, ze nie ma na swiecie nic co bez uszczerbku
                    na swojej chwale prztrwałoby próbę czasu. nie ma żadnej doktryny, filozogii ani
                    nawet religii której nie możnaby tam jakiejś szpili wsadzic. Pewne prawdy
                    uniwersalne jak to, że "zawsze warto byc człowiekiem choc tak łatwo zejsc na
                    psy" (Rydel) też dla niektórych trącą myszką. :)

                    Uważam, że wspólczesny człowiek musi sam zdefiniowac swój system wartosci.
                    Zbyt jesteśmy wyzwoleni i zbyt łatwy mamy dostęp do wiedzy aby uwierzyc w
                    cokolwiek. Moze wyda Ci się to śmieszne, ale ja sądzę że to jest właśnie mój
                    cel. Moja droga. Odnaleźc coś co będzie światłem zawsze i wszędzie, czymś na
                    czym będę mogła polegac i co będzie powodowało że będę chciała stawac się coraz
                    doskonalsza. Banalna akcja - potrzebuję Boga. Ale bóg nie jest dostępny dla
                    takich rozwydrzonych krzykaczy jak ja :) za mało pokory, zbyt wiele wątpliwości.

                    No chyba, że wybiorę opcję oświecenia. I tak naprawdę w tym kierunku kieruje
                    mnie instynkt. Wolnośc to stan umysłu ?! tj. Co z tego, że zamkną cię w celi
                    jeżeli ty w swoim umyśle będziesz przechadzał się po parku :)

                    Spójrz na tą naszą rozmowę, ona też jest taka trochę nieprawdziwa. Nie znamy
                    się, nic o sobie nie wiemy, a dzieje się... Czary panie!

                    Trzymaj się

                    • marblad Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 10:15
                      To co napisal Rydel, to jest z polki poboznych zyczen, bo rozgoryczony byl gosc. Ale, rzeczywiscie,
                      warto byc czlowiekiem, ale co powinien robic czlowiek? Czym sie kierowac, jakie watosci uznawac?
                      Madrosc podpowiada, ze czlowiek powinien zyc dlugo i w miare dostatnio, i nie czynic sobie krzywdy.
                      Przynajmniej intuicyjnie to sie czuje. Nie zawsze sie udaje zyc zgodnie z ta zasada, ale jest jakas idea,
                      prawda?

                      Moim zdaniem, nie jestesmy ani tak bardzo wolni, tak nam sie tylko zdaje, ani nie mamy
                      oszolamiajacego dostepu do wiedzy. To mit. Ja kiedys bylem pyszny, rozwydrzony, niepokorny, ale ten
                      mit runal. Uwazam nawet, ze nasza cywilizacja schodzi na psy. Nasza wiedza jest fragmentaryczna,
                      powierzchowna, i polegamy na "wierze", ze np. czlowiek pochodzi od malpy. Teoria nieudowodniona. Ja
                      nie wiem, jak bylo naprawde, ale nie ma dowodow na darwinizm. I ta teoria stala sie dogmatem nauki.
                      To jest wlasnie pranie mozgow. Tak wiec, trzeba byc uwaznym. Ludzie mysla, ze jak kupia ksiazke w
                      EMPiK, popularnonaukowa, to juz tyle wiedza! Tylko ze my tego nie mozemy zweryfikowac. Bo do tego
                      trzeba klasycznej wiedzy. A tak juz sie nie szkoli mlodziezy, tylko podaje im haslo typu: "robta, co
                      chceta". No i robia. Wtedy mysle sobie, ze moze jednakDarwin sie nie mylil.

                      Nie wiem, czy to "banalna akcja", z ta potrzeba Boga! I ja czasami sie lapie, ze coraz bardziej go lakne.
                      Bo coraz czesciej zgadzam sie z niejakim Sokratesem, ze tak naprawde nic nie wiem. Znajduje sie
                      gdzies na przelomie zyciowym, moze z powodu wczesniejszych doswiadczen i wieku -
                      czterdziestolatek. Moze ten ostatni ciag czemus sluzy?

                      Nie "czary", tylko elektronika. To mozna wyjasnic naukowo. Choc elektronu nigdy nie widzialem. Tak
                      wiec...

                      Zeby jednak bylo alkoholowo, bo nas stad wywala, to opowiem Ci o koncertach, ktore widzialem. otoz,
                      te wszystkie gigy, na ktorych bylem zalany pamietam najmniej, nic z nich nie wynioslem, oprocz kilku
                      metnych wspomniec i biletu. Koncerty zas na trzezwo to byla uczta. Moja percepcja wibruje wtedy na
                      najwyzszym poziomie, na jaki mnie stac. Wlasnie jakbym byl na prochach. Ostatni koncert to Fish w
                      Stodole. Ja bylem trzezwy jak swinia i to bylo wspaniale. Przed koncertem w barze piwo i drinki, a ja nie
                      musialem, bo wiedzialem, ze chce ten koncert przezyc, a nie zaliczyc. Zreszta to byl pazdziernik i nie
                      czulem pociagu do alkoholu.

                      Niejaki S. Dali nie stosowal uzywek z gornej polki, bo mu byly niepotrzebne. Powiedzial kiedys, ze on
                      ma takie wizje na trzezwo, ze nie musi sie dopingowac. Nawet jak siedzi na klopie.

                      Pozdrawiam.
                      • promocja1000 Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 10:58
                        Rany. Nieżle.
                        Nie będę Cię już męczyła pierołami, Ty wiesz.

                        Czytałam Twój wątek. Współczuję.
                        Rozwodziłam się dwa razy, jak potrzebujesz czegos to wal na @.
                        I to jeszcze na trzeźwo, na klatę jak prawdziwe hero, q..va świat nie ma
                        litości, ale to też jest po coś

                        krótko:
                        Bóg - mam wymagania :( musi byc dla mnie dobry
                        Fish - OK. Wiesz, że to syn Waglewkiego? Moja córa sie tym jara. I słusznie.
                        Dali - lubie=ę
                        Sraczyk - dobre ale nie szokujące, jestem cyklofreniczką

                        Pozdrawiam ciepło, trzymaj się, nie padaj na duchu.
                        Ani na kolana :) Bo nie musisz. A skoro nie musisz to po co?
                        • promocja1000 kontrola trzeźwości :) 22.12.06, 10:59
                          jestem czysta. pifka nie ma.
                        • marblad Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 11:03
                          A jakich porad ja teraz moge oczekiwac? Juz po ptokach. Teraz jest samotnosc, wychodzenie z dolu, z
                          tego miesiecznego ciagu i walka ze wspomnieniami. Powoli sie podnosze, jak upadne, to napisze.

                          Z tym Waglewskim to jakas metafora? Nie rozumiem, co ma z nim wspolnego Fish?
                          • myszabrum Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 12:13
                            Chodziło nie o Fisha z Marillion, tylko o tego Fisza, przez "sz":

                            pl.wikipedia.org/wiki/Fisz
                            • marblad Fish z Marillion 22.12.06, 12:25
                              Oczywiscie, mnie chodzilo li tylko i wylacznie o Fisha ze Szkocji. Dzieki, Myszabrum, bo juz zglupialem.
                              Nie zalapalem.
                              • promocja1000 Re: Fish z Marillion 22.12.06, 12:57
                                ale Cię oceniłam freestylowo :) na Twoim miejscu spłonęłabym na taki komplement
                                Marbbladzie. Ujęłam Ci ze 100 lat i zrobiłam chłopaka w krótkich spodenkach :)

                                Fish ze Szkocji - OK. mam nawet płytkę. czasem słucham, ale to raczej klimaty
                                mojego faceta, ja lubię ostrzejszą muzykę albo taką co mi się od razu w
                                serducho wlewa.

                                A Hisza poznałam bo pracuję teraz nad nagraniem studyjnym dla mojej Córki na
                                18te urodziny. Chcę nagrac płytę i szukam inspiracji wszędzie gdzie się da.

                                Przepraszam za zamieszanie
                                • jerzy30 promocja 22.12.06, 13:19
                                  zamawiam te Twoja płyte do mojej kolekcji
                                • marblad Re: Fish z Marillion 22.12.06, 14:47
                                  promocja1000 napisała:

                                  "ja lubię ostrzejszą muzykę albo taką co mi się od razu w serducho wlewa..."

                                  Ja tez slucham muzyki, co sie mi wlewa w serducho. Tylko ze to inna muzyka. Dzieciaki na scenie mnie
                                  jakos nie interesuja.
                            • promocja1000 Re: Marblad - respect od promocji1000! :)))) 22.12.06, 12:51
                              no przeca. nie jestem mocna w hiphopie. ale faktycznie dziwne to by było u
                              takiego dziadka łażenie pon stodołach żeby sobie Hip-hopu posłuchac :))
                              jestem oślicą pięciokątną
        • baasil Re: hej,pancerny... 21.12.06, 21:51
          toś mi zaimponował.pijesz kiedy chcesz,palisz kiedy chcesz.
          czy z tej reszty na p ,też jesteś taki mocny?
          i ta ksywa - no pięć w jednym.tylko skąd skowyt psa?
          • konwalia1234 Re: hej,pancerny... 21.12.06, 21:54
            Pies skowyczy, bo tez by sie napil ;)
            • marblad Re: hej,pancerny... 21.12.06, 21:56
              5 pancernych i 1 trzezwy
              • konwalia1234 Re: hej,pancerny... 21.12.06, 21:57
                To chyba pies bedzie ten czolg prowadzil? ;)
            • jerzy30 pies by sie napil - ale chyba sie nie upije 21.12.06, 21:56
              inny metabolizm jak u czlowieka - podobno tylko swinie sie upijaja i slonie
              • konwalia1234 Re: pies by sie napil - ale chyba sie nie upije 21.12.06, 21:58
                Rozumiem, i stad ten skowyt. Chcialby, a nie moze... ;)
            • janulodz Re: hej,pancerny... 21.12.06, 21:58
              A pies z nim tańcował
              • marblad Re: hej,pancerny... 21.12.06, 22:01
                I to wszystko po jednym piwie? Co to by bylo, gdyby otworzyli caly pak?
                • jerzy30 zapewne erka na sygnale lub łapiduch 21.12.06, 22:03
                  z łopatą
                • konwalia1234 Re: hej,pancerny... 21.12.06, 22:03
                  Marblad, po paku to az strach sie bac, co oni by nawyrabiali ;)
                  • marblad Re: hej,pancerny... 21.12.06, 22:08
                    Sodomia i Gomoria.
                    • konwalia1234 Re: hej,pancerny... 21.12.06, 22:10
                      :))))))))))))
                      • marblad A teraz na powaznie 21.12.06, 22:15
                        My sie tu smiejemy troche z Pancernych, ale kto bedzie bronil naszego kochanego kraju???
                        • jerzy30 kapitan Kloss - on nie pije 21.12.06, 22:16
                          z Brunnerem np.
                          • marblad Re: kapitan Kloss - on nie pije 21.12.06, 22:27
                            Tak, wlasnie oni! Teraz jestesmy razem w UE z Niemcami, to tylko oni pozostaja!
              • baasil Re: a ... 21.12.06, 22:03
                a nieprawda, osobiście kiedyś upiłem wilczura.żebyście widzieli jakiego potem
                kaca miał.(wiem że to nie powód do dumy,ale nie tylko świnki i słonie-ten to
                jak przez słomkę)
                • 7zahir Re: a ... 21.12.06, 22:29
                  Ten biedny psiak z miłosci dla Ciebie
                  popełniłby samobójstwo, truł sie dla Twojej uciechy :-(
                  Swinia jest jedynym ssakiem,
                  które napije sie dobrowolnie i szybko sie uzaleznia.
    • donia231 Re: Upijam sie radosnie 23.12.06, 16:34
      to powodzenia ciesz sie poki mozesz..
      .............
      patrz.pl/?108188

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka