Dodaj do ulubionych

Elektrody... kto wie???

01.02.07, 22:55
Przeglądając dzisiejsze netowe wiadomostki - przeczytałam tekst ważny dla
grubasów:

".Warszawa (PAP) - Jesteś najedzony! Jesteś najedzony! - takie sygnały
wysyłają do otyłych pacjentów elektrody wszczepione w ich mózgi. Chirurdzy z
Krakowa - jako pierwsi na świecie - testują nową metodę walki z otyłością -
podaje "Gazeta Wyborcza".
Ona: 120 kilogramów, na rencie. On: 130 kilogramów, jeszcze pracuje.
Wypróbowali wszystko: diety, leki, zmiany trybu życia. 12 stycznia lekarze z
III Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Collegium Medicum UJ kierowanej przez
prof. Romana Hermana wszczepili im pod skórę z tyłu głowy specjalne elektrody.
Teraz nawet przy pustym żołądku do mózgu przekazywana jest wiadomość, że są
syci. To pierwszy taki zabieg na świecie.

Wstępne efekty już widać. Operowani pacjenci powoli, lecz wyraźnie tracą na wadze.

Elektrody do mózgu mają wszczepione na stałe, ale zasilacz włączają sami tuż
po obudzeniu się. "Teraz wystarczają im trzy posiłki dziennie. Nie czują
niepohamowanego pędu do jedzenia" - mówi dr Jacek Sobocki, który wymyślił
metodę oszukiwania głodu.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", może to być przełom w walce z otyłością. Do tej
pory najskuteczniejsze w walce z chorobliwą nadwagą było operacyjne
zmniejszenie żołądka. "W Polsce do takiego zabiegu kwalifikuje się 300 tys.
osób, ale wobec braku funduszy w ostatniej dekadzie doczekała się go tylko
jedna osoba na sto" - mówi dr Mariusz Wyleżoł z Kliniki Operacyjnego Leczenia
Otyłości AM w Zabrzu.

Czy stymulatory zastąpią skalpel? Na razie pięciu pacjentów krakowskiej
kliniki dostanie elektrody na półtora miesiąca. Jeśli efekt spełni
oczekiwania, nowe elektrody zostaną im wszczepione na stałe".

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,77363,3889375.html
I wiecie co? natura głodu alkoholowego jest taka sama. Oczywiście, chorobliwą
otyłość leczą co poniektórzy u psychiatrów i psychologów z równie dobrym
skutkiem jak alkoholizm i narkomanię. Jeszcze bardziej chce się jeść, jeszcze
bardziej chce się pić - po takich kuracjach. Bo - choćby nam wmawiano rozmaite
głupoty - alkoholizm to fizyczna strona istnienia... to potrzeba ciała, nie
duszy, żołądka, nie mózgu. Mózg otrzymuje sygnał - nic ponad. Depresyjność,
poddenerwowanie - jak i w sytuacjach codziennych, kiedy "coś by się zjadło" -
jesteśmy głodni - jesteśmy źli:)

Lobby psychiatryczno-terapeutyczne może łeb urwać sprawie, ale - a jak się
uda? Jeśli sprawdzi się z głodem zwyczajnym, to czemu miałoby nie sprawdzić
się z głodem alkoholowym czy narkotycznym?

To byłby przewrót- kopernikański:))) Mam taką nadzieję, że rozpijaczony narod
mógłby zrobić coś dla ludzkości...

Ja tam bym sobie elektrodę wszczepiła - na wszelki wypadek:)))







Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 01.02.07, 23:31
      moze na poczatek gdzie inndziej...
      ciekawe czy by przeszlo ;)
    • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 00:25
      łeeee, a za socjalizmu to doktory umiały przesunąć członka z ramienia na czoło
      • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 00:41
        A zony to by chetnie męzom takie elektrody na obce baby wszczepiały.
        Tylko, ze to chyba by było bolesne.
        • e4ska Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 00:53
          Tak źle nie będzie... z babami.

          Ja tu poważnie rzecz nawijam - staram się, entuzjazm mnie nocny roznosi - a oni
          sobie żarty...

          Jeżeli uczeni znaleźli miejsce, które można przyblokować elektrycznie - głodu
          jak najbardziej pierwotnego - to może by tak do nich napisać, co? Mogłabym być
          króliczkiem, ale - ja już tyle wytrwałam - może kto taki, co nie może wyleźć z
          ciągu?

          Yura, to jest coś obiecującego - my i tak byśmy nie pili, ale tylu ludzi nie
          daje rady... Ja wierzę, jestem przekonana, że: ruszy coś w uzależnieniach...
          drgnie. Zobaczycie. I skończy się to dreptanie w kółko - tylu się marnuje pijaków.
          Żeby się powiodło - trzymajmy kciuki...
          • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 00:59
            Ja nie doczytałem, ze to się z tyłu w skórę głowy wszczepia. Juz jestem spokojniejszy.
            • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 01:06
              Idąc dalej to się można rozmarzyć.
              Facet wychodzi z domu. Kamerka na czole. Mikrofon przy ustach, słuchawki w uchu, elektrody powszczepiane. Berecik z antenką, a w domku żonka przy monitorze z dżojstikiem. Jeezuuuu
              • e4ska Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 01:13
                Janu, zygzakiem, zygzakiem...
              • magtomal Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 08:35
                janulodz napisał:

                > Idąc dalej to się można rozmarzyć.
                > Facet wychodzi z domu. Kamerka na czole. Mikrofon przy ustach, słuchawki w
                uchu
                > , elektrody powszczepiane. Berecik z antenką, a w domku żonka przy monitorze
                z
                > dżojstikiem. Jeezuuuu

                Janu, skąd znasz najskrytsze marzenia współuzależnionych żon?! To jest to!
                Ideał!
                Mnie - na szczęście - już by się nie chciało przed monitorem całe dnie siedzieć
                i kontemplować, co poczyna Małżonek Sznowny, ale jeszcze niedawno...
                • promocja_tys Re: Elektrody... kto wie??? 08.02.07, 02:12
                  Cześc, fajnie że już Cię nie dręczą demony. Fajnie że odpoczywasz. My też.
                  Brakowało mi Ciebie al słuchy niosły, że dałeś siebie gdzie indziej w
                  koncertowym stylu. Od początku byłam zafascynowana i wiedziałam żeś mądre jest
                  stworzenie. pozdrawiam gorąco lub chłodno, jak wolisz i życzę jak najlepiej.
        • promocja_tys Re: Elektrody... kto wie??? 08.02.07, 02:09
          Czołem Janu. Ja mam lepszy sposób: gotuję. Jak mi facet w domu śmierdzi to od
          razu wiem że zjadła jakieś gó.. w stołówce (brzuch go boli, ma obstrukcję, ops
          przepraszam). Dobra kanapka do pracy to polisa na spokojny powrót do domu. Wiem
          bo teraz to wiczę i miewam się nie najgorzej.

          Czego Tobie i szanownej małżonce życzę
    • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 01:01
      Nie wiem Eska jaka jest natura Twojego alkoholizmu, jesli idzie o mnie jest to:
      obsesja umysłu zmuszająca mnie do picia i alergia ciała skazujaca mnie na obłęd
      lub śmierć w wyniku picia. to definicja dr. psychiatrii Williama Duncana
      Silkwortha z początków AA i ja się z nią identyfikuję.
      • e4ska Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 01:17
        Yura, wszakże to ponuractwo pogrzebowe jest, a z elektrodą to sobie możesz
        wesoło znajdować puszki od piwa... popatrzysz, guziczek naciśniesz - i dopiero
        puszką w rowerzystę rzucisz... bez żadnego stracha, że nie trafisz...

        Psychiatry to one g. wiedzą. Z elektrodą nie wygrają... ale jak kto chciałby
        tradycyjnie, to przecież - mógłby. Czemu nie:)))

        • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 01:23
          nie pijesz to wiem, ale może gatunek herbaty zmieniłaś??? albo co wąchasz???
          • ewag52 Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 08:18
            nieee yurathor, to chyba te anomalia pogodowe. Niektórzy nadwrażliwi, źle je znoszą.
            A co do w/w elektrod, to można je np podpinać do ośrodka w mózgu,
            odpowiedzialnego za empatię? To by był przełom, na skalę kosmiczną!
          • e4ska Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 10:49
            Taka żartobliwa wizja, Yura. Po prostu zapamiętałam sobie, że chodzisz ścieżką
            rowerową - a pieszym nie wolno:))) I ze znalazłeś kiedyś puszkę z piwem - i sie
            jej pozbyłeś w okrutny sposób. dla mnie to była pewnego rodzaju rzecz
            fantastyczna - jakby los wystawiał pijaków na próbę. Sama takich prób mam nieco
            na koncie - częstowana nieoczekiwanie nalewka domowej roboty - tylko
            sprobować... albo - znajduje zapomniana butelkę podczas remontu itd. Takie
            sprawdzanie ustawiczne - przypominanie: jesteś alkoholiczką. Uważaj. Miej się na
            baczności.

            Od zawsze jestem zdania, że na uzależnienia jedynym ratunkiem będzie jakiś lek -
            chemia, nie gadanie. Yura, gdyby po terapii procent wyleczonych wynosił chociaż
            70%, to bym mordy nie darła. Ale przy żadnej prawie skuteczności... co więcej,
            widzisz, jak niektórych krzywi terapeutyczne i, niestety, aowskie oddziaływanie
            - tobie dobrze, bo jesteś rozsądnym i spokojnym człowiekiem. Ale jak kto dostaje
            bzika na punkcie szczęśliwości... to już lepsza elektroda... mimo że prąd
            drogi:)
            • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 23:06
              Chodzę nadal pieszo sześć km w jedną stronę ,jestem lampkami obwieszony,to się
              czuję bezpiecznie. od sierpnia jeszcze dwa razy piwo znalazłem, aż myślałem że
              celowo ktoś czycha na moja trzeźwość. widzę czasem ,po urlopie jak wracam te
              badawcze spojrzenia, zakłady porobili czy co???
              a nalewką mnie teściowa chciała uraczyć "ty wódki nie pijesz ale mam nalewkę"
              mów, wogóle teściowa to dziwne stworzenie jak piłem to mówiła do mojej pani
              zostaw tego dziada pijaka a teraz się dziwi: co to za chłop co nie pije?
              dobrze że swojej męskości nie musze jej udowadniać
              • myszabrum Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 23:25
                "Chodzę nadal pieszo sześć km w jedną stronę ,jestem lampkami obwieszony,to się
                czuję bezpiecznie."
                Wyobraziłam sobie taką wielką, ruchomą choinkę :))
                • e4ska Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 23:43
                  No, ale sześć kilometrów - chyba w obie strony? Za to - medytować można -
                  idziesz... a jakby cie nie było... Masz tak, Yura? Wszytko się układa - inaczej
                  - kiedy idziesz. Masz czas na myślenie. Bardzo pomaga w praktyce - zamyślanie.

                  wiesz, z tym piwem - no, to nie musi być spiskowa teoria dziejów... są kpiarze.
                  Podobno, jak twierdzą "znawcy", pijak, kiedy zobaczy flaszkę albo coś tam z
                  alkoholem, to dostaje głupawki i zaraz rzuca się z rykiem... pije, pije, pije...
                  i kupa śmichu.. Sama słyszałam i kiedyś wierzyłam, że to prawda.
                  Ciekawe, kto eksperymentuje z Yurą... życzliwy to na pewno nie, ale - może
                  dzieciarnia?

                  Chyba że to sam rogaty łazi po ścieżce i z nudów zabawia się wędrowcem:)))
                  ciekawa historyjka z tymi piwami...
                  • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 23:52
                    Ja tak mam jak wchodzę kilkanaście razy dziennie na czwarte piętro swojego domu.
                    Samotność długodystansowca.
                    • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 23:59
                      wyraźnie napiszę : sześć w jedną stronę, godzine mi to zajmuje, idę sam mam
                      czas na rózne przemyśliwania, a pracę mam siedzącą to spacer mi potrzebny.
                    • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:21
                      Janu "tylko" na czwarte,bez lampek! akumulator tez zbedny;)bo"elektryka" jest
                      na klatce,
                      ale Yura ? ciekawe do czego on sie podlancza...

                      prosze o link z historyjka Yuratora "o piwie",
                      chce sie poplakac jeszcze raz do poduszki...
                      ze smiechu;)
                      • myszabrum Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:32
                        To jest naprawdę opowieść, która powinna zostać umieszczona w jakimś podręczniku
                        dla pijaków. Esencja i klasyka.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=45021461&a=45062991
                        • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:39
                          Myszko jesteś niezawodna, próbowałem odszukać i nie bardzo umiałem, dzięki
                        • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:50
                          dziekuje,ale nie musialas przeciez specialnie wstawac z cieplego lozka,
                          poczekal bym spokojnie do rana ;)
                          na taaaaaki tekst!
                          • myszabrum Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:52
                            Nie byłam jeszcze w łóżku :)
                            • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 01:02
                              latalas zapewne jeszcze gdzies...w powietrzu ?
                              • myszabrum Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 01:19
                                Acha. Dzisiaj pełnia :).
                                • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 01:48
                                  na dobranoc zycze pieknego lotu...
                                  w snach :)
                                  i miekkiego ladowania w zyciu ?
                      • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:35
                        Lampek wprawdzie nie mam, ale za to w każdej kieszeni komóra,(często dzwonia obie na raz) w lewej ręce smycz na końcu pies, w drugiej woreczek ze śmieciami, na szyji też smycz z kluczami od zsypu, na głowie czapeczka, a żonka woła , jak już jestem na parterze, że szaliczka nie wziąłem,ale za to jak będę wracał zebym bułki ze sklepu przyniósł. Oczywiście jak zwykle zawsze zapominam po drodze gazety wyjąc ze skrzynki i jeszcze raz muszę schodzić. I tak parę razy dziennie.:)))
                        Aha , jak mi światło zgaśnie to czołem zapalam. Może akumulatorek jaki i lampka na czole?
                        • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:43
                          ciekawe ile godzin zonka bedzie musiala czekac na bulki za
                          lat dwadziescia ?
                          chyba pies poleci sam...
                          • yuraathor Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:47
                            za 20 lat to czujnik w butach nie da ci kroku zrobić jak będziesz procentowy
                          • janulodz Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 00:49
                            Pięć lat temu to nieraz parę dni czekała, chociaż na parterze mieszkałem.
                            • tranzyt80 Re: Elektrody... kto wie??? 03.02.07, 01:26
                              czekaja wszyscy...ale tylko pies piszczy z radosci ;)
                • promocja_tys Re: Elektrody... kto wie??? 08.02.07, 02:14
                  Mysza, jak zwykle walisz obrazem jak tarczą :) wyrwałam Cię trochę z kontekstu,
                  ale kradnę czas i musze zaraz wraca do wyrka. mam nadzieję, że świnienie z
                  narzeczonym upływa w pogodnej atmosferze i głęboko wierzę że tak jest. Będę
                  miała do Ciebie prośbę, ale muszę to przemyślec, bo dzwoni ale jakos cicho i8
                  sama nie słyszę że słyszę :))

                  Pozdrówka kochana i miłego odpoczynku i zabawy
    • magoch Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 09:12
      W zestawieniu z tym artykułem
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,3877193.html
      brzmi obiecująco...
    • myszabrum Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 11:01
      A mi ktoś miły tego linka podesłał :):

      www.racjonalista.pl/kk.php/s,1955
    • aaugustw Re: Elektrody... kto wie??? 02.02.07, 17:49
      e4ska napisała:
      > Elektrody do mózgu mają wszczepione na stałe, ale zasilacz włączają sami...
      > Nie czują niepohamowanego pędu do jedzenia" - mówi dr Jacek Sobocki.
      > Jak podaje "Gazeta Wyborcza", może to być przełom w walce z otyłością.

      > I wiecie co? natura głodu alkoholowego jest taka sama.
      _______________________________________________________.
      Eska, a nie pomyslalas o tym, zeby tylko jedna elektrode
      podlaczyc do mozgu, a druga wsadzic do dolnej partii ciala,
      wtedy moglabys wydzielac jeszcze alkohol zawarty we krwi...!?
      (picie za darmo... - cos w rodzaju: "perpetuum mobile Eski"!)
      Przewrot myslowy co najmniej do pierwszej proby...! ;-))
      A...
      • baasil Re: brawo eska... 03.02.07, 18:12
        elektrodki,tableteczki,zasztrzyki,wszyweczki,hipnozka,czary-mary...pstryczek
        elektryczek.
        jest głodzik?pstryk i nie ma głodziku.chlać się chce?pstryk i się nie
        chce.chce się bzykać?pstryk i już po...Nie ma erekcji?pstryk i jest.chandra?
        pstryk i euforia.za wesoło?pstryk i powaga. genialne. powszczepiajmy
        wszystkim czipy i pozbądźmy się kłopotów z upierdliwymi ludźmi,z ich
        problemami,z ich skomplikowanym życiem wewnętrznym.stwórzmy idealne
        społeczeństwo.
        nie mogę uwierzyć,że ty esko chciałabyś być takim biorobocikiem.doskonale
        przecież wiesz,że wszystko tkwi w głowie(nawet seks,nie tkwi między nogami)
        złudzenia,oto czym się karmią umysły.
        i może to lobby elektrodyczno-farmaceutyczne podważa skuteczność
        psychiatryczno-terapeutyczną?
        apap może zlikwiduje ból,ale nie jego przyczynę(jeszcze nie spotkałem się z
        przypadkiem wyleczonego zęba,za pomocą blokera)
        pogody ducha.
        • e4ska Re: brawo eska... 03.02.07, 19:03
          Nie spłaszczaj do flądry, Bazylu, bo zeza dostaniesz.

          Jeśli otyłym pomoże blokowanie głodu w taki sposób, jak piszą w notce, to owe
          śmieszne elektrody mogą uratować życie i zdrowie tysięcy ludzi. Jeśli w podobny
          sposób można zahamować głód alkoholowy - to tysiące ludzi, którzy zapiją się na
          śmierć mimo dziesiątek odwyków, terapii i mityngów ocaleje... Niech im
          wszczepiają!!!

          Elektroda nie działa na cały mózg, na cały proces myślenia. Oczywiście, wizja
          sterowanego człowieka - robota jest straszna... ale to już robią z ludźmi na
          terapiach... wystarczy, jak kto jest podatny na sugestie. Z cyborgami mamy do
          czynienia - teraz, już, tutaj. Cyborg - a i tak zachla... szybciej, niż się
          wydaje. Co, nie masz na mityngach pijaczyn szlochających, że im się nie udało...
          że znów... ooooo, znowu... mimo dziesiątego kroku?

          Bazylu, serio: czy na mityngach nie ma osoby, która przychodzi i mówi: zapiłem,
          znów zapiłem...???? I cacy, pijaczynko kochana, AA cię wyleczy, ale żebyś
          żadnych elektrod nie nabył, tylko na siłę wyższą zdaj się... do razu następnego.

          Elektroda jest metodą daleko bardziej humanitarną - nie odziera człowieka z
          prywatności, nie wnika w intymne sprawy.

          Gdyby nasze państwo, zamiast ładować kasę w kształcenie i utrzymanie rzeszy
          żałosnych ględziołków, w finansowanie terapii i odwyków, zechciało przeznaczyć
          troszkę tej kaski na badania - niejedna córka, niejedna żona z naszego forum
          zaznałaby wreszcie spokoju. I niejeden pijak, przerażony wizją głodu, mógłby
          spać spokojnie.

          Środki farmakologiczne to i tak podają pijakom, i tak...

          Nauce chwała.
          • janulodz Re: brawo eska... 03.02.07, 19:28
            Tak mi się skojarzyło z kalendarzykiem małżeńskim propagowanym przez berety.
            Żadnych prezerwatyw, żadnej chemii, żadnych sprężynek.
            Tylko q..a skąd te dzieci niechciane?
            Nauka idzie naprzód, a Bill wiecznie żywy
            • paulsixtus Re: brawo eska... 12.02.07, 05:54
              > Żadnych prezerwatyw, żadnej chemii, żadnych sprężynek.
              > Tylko q..a skąd te dzieci niechciane?

              Z nieumiejętnośći powściągnięcia zwierzęcych popędów.


          • aaugustw Re: brawo eska... 03.02.07, 20:04
            e4ska napisała:
            > Nauce chwała.
            ________________.

            Ale nie glupocie!
            A...

    • jerzy30 Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 03.02.07, 21:50
      sieciowe wsadzic lub przegryzc kabel od telewizora np. jak zaiskrzy to od razu
      odechce sie chac - wysokie napiecie 220 volt albo prad trojfazowy
      • jerzy30 a jedna elektroda w tyłku a druga w głowie 03.02.07, 21:53
        to by była "elektro Liza" ewentualnie lampa neonowa ze swiecacym biustem
        • janulodz Re: a jedna elektroda w tyłku a druga w głowie 03.02.07, 22:05
          A gdzieś ty był, jak cię nie było? Naprawiałeś jakieś kable?, bo tak Cię ta elektryczność prześladuje.
        • promocja_tys Re: a jedna elektroda w tyłku a druga w głowie 08.02.07, 02:20
          świnie! wiediałam, wiedziałam, cholera jasna, wiedziałam, że takie teraz czasy
          zasrane i śinie śmiac sie będą.Ale niech tam, o to chodzi by był spokój w
          mieście łodzi. no i ustrzec się powodzi.
      • e4ska Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 03.02.07, 23:11
        Jerzy... a gdyby okazało się, że alkoholizm jest wyleczalny - właśnie za pomocą
        elektrod? Artykułu cytowanego nie wymyśliłam, badań nie przeprowadziłam, to sa
        fakty, to są eksperymenty pierwsze - a tutaj jeszcze dodano linki do podobnych
        doświadczeń czy obserwacji.

        Kpinkowanie wasze, aowskie, bierze się stąd, że gdyby można było leczyć
        alkoholizm jak zwykłą sraczkę, to co wy, aowcy, zrobilibyście ze sobą? ci
        wyedukowani na pogłębionych i poszerzonych terapiach? co zrobiłby ze sobą
        august, zahir i ty?

        Znaleźlibyście się w pustym świecie, zbędni, z wiedzą już tylko historyczną...
        więc się pocieszacie, że to żart... a jakby nie? to co wtedy?
        • yuraathor Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 03.02.07, 23:45
          A co to znaczy uleczalny alkoholizm???? Piję dwa piwa, wkładam pod czapkę
          kabelki i nie mysle o piciu następnych???
          • yuraathor Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 03.02.07, 23:54
            a może by tak wszystkim obywatelom przy urodzeniu wszczepiać druciki,
            rewelacja ,Nowy Wspaniały Świat
          • e4ska Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 04.02.07, 00:45
            Nie. Chodzi o sytuację, kiedy alkoholika, który nie chce już więcej pić, łapie
            głód. Żeby wytrzymał. Sam pisałeś o głodzie - co, łatwo było? Piwa pod czapkę
            nie wkładałeś... baliśmy się wszyscy o ciebie, tzn, nie tylko ja.

            Więc - nie o sterowanie biega, Yura. O uśmierzenie głodu. A nowy wspaniały świat
            - to już mamy - na terapiach. I - niestety, na AA też się zdarza. Są rozmaite
            osobowości. Mniej lub bardziej samodzielne - w końcu różnimy się między sobą.

            Pożyjemy, zobaczymy... jak naukowcy zostawią mózg w spokoju, a zajmą trawieniem
            np. - może alkoholizm okaże się uleczalny.

            • yuraathor Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 04.02.07, 01:05
              przychodzi facet do lekarza i mówi :pije za duzo, a lekarz na to: dobra
              nawiercę czaszkę i ten kabelek tam włozę, jak pan będzie chciał pic to do
              bateryjki podłączyć. a facet na to: ale ja chcę pić tylko mniej, tak
              normalnie.jak jedno piwo wypiję to już tego kabelka nie dam rady do bateryjki
              podłączyć.to pan chyba alkoholik -lekarz na to. jaki alkoholik tylko piję za
              dużo
              • baasil spłaszczanie?... 04.02.07, 19:28
                hej,esko.Sprowadzanie Człowieka do (skomplikowanej poniekąd)sieci
                neuroprzekaźników,z centralą,w postaci mniej lub bardziej uzwojonego kawałka
                mięcha,umiejscowionej w tzw.przestrzeni śródczaszkowej,którą można sterować za
                pomocą elektrod-to jest wg.mnie spłycanie tematu.i jaka by temu nie
                przyświecała szczytna idea,ja nie jestem w stanie zaakceptować tego sposobu
                leczenia czegokolwiek,co ma swe żródło w chorych emocjach-chorym umyśle,a więc
                w chorej duszy(a do takich należą wszelakie uzależnienia,również otyłość).
                Człowiek jest istotą istotą duchową.Duchowość(nie mylić z religijnością)jest
                kwintesencją ludzkiej egzystencji.nie jesteśmy istotami materialnymi,które
                wybrały się w podróż duchową;jesteśmy istotami duchowymi które do osiągnięcia
                pełnej Duchowości(Pełni,Całkowitości,Jedności z Bogiem,Zbawienia-nazwa w
                zależności od wyznania)musza odbyć podróż po ziemi(być może nie raz).Duchowość
                to pewien styl życia,dzięki któremu żyjemy pełniej,rozwijamy się.to
                rozwój,odkrywanie nowych obszarów,twórczość.Duchowość jest warunkiem
                zaistnienia,zwycięstwa nad nicością.Triumf istnienia,to triumf bytu nad
                niebytem.Istnienie to grunt po którym stąpa każda żyjąca istota.
                i tego wszystkiego nie da się wg.mnie za pomocą
                elektrod,zastrzyków,tabletek,akupunktury,chirurgi,etc...bo jest to tylko
                kolejna ucieczka,czekanie na jakiś cudowny środek ,który praktycznie bez
                żadnego wysiłku z mojej strony, miałby mnie uwolnić od...siebie.a od siebie nie
                da rady uciec.umysł karmi się złudzeniami.i tyle w tym temacie ,tak to widzę.
                (jako anegdotę mogę podać autentyczny przykład :znam świetnego
                psychiatrę,który doktoryzował się z problematyki uzależnień.bardzo sobie ceni
                wszelkie wspólnoty samopomocowe,z ich nie do końca zrozumiałą skutecznością.
                kiedyś w rozmowie stwierdził,że w ciągu 15 lat stworzy lek-tabletkę na
                alkoholizm.hm...z politowaniem pokiwałem głową.ale jednak życzyłem mu
                powodzenia,mówiąc,że ja na pewno z niej nie skorzystam)
                • e4ska Re: spłaszczanie?... 06.02.07, 23:38
                  Bazylu - fenomenologię ducha napisano już spory kawałek temu...:))) i mesjanizmy
                  były, i komunizmy były... a co mi tam neuroprzekaźniki, o których za bardzo się
                  nie rozumie - kto je tam wie, co one sobie myślą:))) teoria, hipoteza - próba
                  wyjaśnienia szczęścia - a depresji leczyć - nie umieją, mądrale.

                  Swojego psychiatrę pozdrów gorąco od eski - jestem za - niech pracuje - może do
                  uczonych od elektrod napisze i razem co wymyślą. Dla ateistów niech to lekarstwo
                  szykuje - bo my nie mamy ani duszy, ani ducha, same mięcho z kością - ale za to
                  jakie:)))
                  • aaugustw Re: spłaszczanie?... 07.02.07, 11:06
                    e4ska napisała:
                    > Dla ateistów... - bo my nie mamy ani duszy, ani ducha,
                    same mięcho z kością...
                    ________________________________________________________.
                    Eska, ciagle podpierasz sie innymi, to i ja sie podpre:

                    "Cialo bez duszy rowna sie pomnikowi na rynku"-Eurypides.
                    A...
              • kolejanek Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 04.02.07, 20:17
                yuraathor napisał:

                tego kabelka nie dam rady do bateryjki
                > podłączyć.

                Prawde mowiac,trzęsacymi łapami latwiej otworzyc butelkę niż zmienic bateryjkę.
                Jeszcze jedno,co sie stanie jak pomylę bieguny?
                • jerzy30 mnie wyleczenie z alkoholizmu nie jest 07.02.07, 19:17
                  potrzebne - dobrze mi z nim - oswoilem go a ponadto wiele mi dal i nauczyl
                  szacunku do zycia - ponadto wole jego niz jakies inne choroby - no i nie mam
                  kaca nigdy
                  janu - bylem nieobecny bom bryczke nowa sobie kupowal :)
                  • promocja_tys Re: mnie wyleczenie z alkoholizmu nie jest 08.02.07, 02:18
                    Jerzy, bryczkę masz? Congratulationsy!!! ja cały czas w glanach jak
                    pie..ięta choc na występy worzą nie powiem, ale bilety to moje karty w tym
                    rozdaniu, nie używam bo nie jezdze ale mam. A fajna ta bryczka? Łuś, ale mój Ci
                    będzie zazdrościł! ;))))
                • promocja_tys Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 08.02.07, 02:16
                  masz narysowane, takiplus i minus. albo takie urządzonko jest do tego. mój mąż
                  ma. Ty nie? dziwne.
        • promocja_tys Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 08.02.07, 02:22
          e4ska napisała:

          > Znaleźlibyście się w pustym świecie, zbędni, z wiedzą już tylko historyczną...
          > więc się pocieszacie, że to żart... a jakby nie? to co wtedy?

          Eska, jak będziedziesz w pobliżu zapraszam.

          Odpowiem:
          wtedy nastąpiłoby zerowanie systemu i moglibyśmy to zostawic. Ale! pytanie do
          Ciebie: kto strzegłby tych granic przyzwoitości?
      • promocja_tys Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 08.02.07, 02:07
        Czołęm Jerzy, co na wierzy? A apropos palców w gniazach - ja wsadzałam
        nożyczki, a Ty? :) Na szczęście mój mąż jest również elektrykiem, więc jestem
        stosunkowo bezpieczna. A jeśli chodziu o elektrowstrząsy to depresje tak
        leczyli, leżałam z rtaką panną, tragedia to była, ja wolałabym katatonię i srac
        pod siebie niż takie coś. Chociaż stroboskop też takie dziwne coś jest,co nie?

        Pozdrowienia dla małżonki i kocurków :)

        PS. Moja na tronie w koronie i włazi mi na głowę, zupełnie jej się we łbie
        poprzewracało odkąd znów zajęłąm swoją pozycję dbającej pani domu.

        Nara Jerzy
        • jerzy30 Re: Elektrody ???? - wystarczy palce w gniazdko 08.02.07, 12:45
          dzieki promocjo za zyczenia - dla Ciebie tez oraz zwirzyny dwu i czterolapej -
          mam pytanie - czy u Ciebie ta czterolapa zwierzyna jak dostanie lepsze puszki
          to na whiskasa nawet nie chce patrzyc i czeka wyglodniala az sie zlituje i
          otworze te lepsze [trzy !!!!!!!!!!! razy drozsze}
          • jerzy30 jeszcze raz promocjo - ta bryczka to 08.02.07, 12:47
            subaru impreza kombi - ostra jazda - polecam
            • myszabrum Re: jeszcze raz promocjo - ta bryczka to 08.02.07, 13:30
              O! :)
              • jerzy30 milo ze ktos sie zna - nie kazdy wie co to za mark 08.02.07, 22:07
                zycze tego samego - pamietaj ze marzenia sie spelniaja
    • promocja_tys Re: Elektrody... kto wie??? 08.02.07, 02:02
      Eska napisała:

      > Ja tam bym sobie elektrodę wszczepiła - na wszelki wypadek:)))

      Eska,
      ty to byś sobie i zegarek z kukułką wszczepiła żeby było bardziej :)... Jesteś
      w Warszawie? Mam pomysła, potrzebuję pomocy w zorganizowaniu zajebistej
      terapii. wpisałam to gdzies ale nie pamiętam gdzie, poszukaj i daj znac jak
      chcesz. Jak nie to trzymaj się pędzla i dalej kreśl te swoje eski-floreski
      tylko nie zapominaj o korzeniach.

      PS. Całkiem łaskawa ta zima w tym roku, nieprawdaż?

      Pozdrawiam cieplutko
    • paddinktun Re: Elektrody... 10.02.07, 23:38
      Eksperyment uwazam za groteskowy. Jesli bohaterowie tego eksperymentu sa
      uzaleznieni od jedzenia to elektrody powinny byc zlokalizowane w innym obszarze
      mozgu. Jedzenioholik je z powodu glodu psychicznego (jesli juz) a nie
      fizycznego.
      • e4ska Re: Elektrody... 10.02.07, 23:54
        A skąd ty wiesz - od fizycznego czy psychicznego... W artykule czarno na białym
        pisze, że zerwanie drogi porozumienia miedzy żołądkiem a mózgiem powstrzymuje
        apetyt i ludzie chudną.
        Uważasz, że lekarze od elektrod oszukują? ale po co? To nie psychiatrzy
        przecież, ani terapeuci;) Normalni lekarze.
        • baasil Re: Elektrody... 11.02.07, 11:45
          jeśli oszukują to z tych samych powodów o które podejrzewasz psychiatrów i
          terapeutów.kasa misiu,kasa...
        • paddinktun Re: Elektrody... 11.02.07, 12:16
          Po pierwsze mowi sie "jest napisane". Po drugie jestem jedzenioholikiem.
          Nie wspomnialam o oszustwie, tylko co najwyzej nierozumieniu stoty choroby.
          Punktem wyjscia eksperymentu jest otylosc a nie problem nieustannego jedzenia.
          Podobnie jak Ty, wiekszosc ludzi, w tym swiat medyczny, ignoruje istnienie
          jedzenioholizmu.
          Jesli bohaterowie tego eksperymentu sa jedzenioholikami (a wekszosc grubych
          ludzi jest jedzenioholikami)to po odjeciu elektrod rzuca sie na jedzenie.
          • baasil Re: Elektrody... 11.02.07, 12:36
            masz racje.problem tkwi w głowie(duszy) ,a nie w elektryczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka