e4ska
01.02.07, 22:55
Przeglądając dzisiejsze netowe wiadomostki - przeczytałam tekst ważny dla
grubasów:
".Warszawa (PAP) - Jesteś najedzony! Jesteś najedzony! - takie sygnały
wysyłają do otyłych pacjentów elektrody wszczepione w ich mózgi. Chirurdzy z
Krakowa - jako pierwsi na świecie - testują nową metodę walki z otyłością -
podaje "Gazeta Wyborcza".
Ona: 120 kilogramów, na rencie. On: 130 kilogramów, jeszcze pracuje.
Wypróbowali wszystko: diety, leki, zmiany trybu życia. 12 stycznia lekarze z
III Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Collegium Medicum UJ kierowanej przez
prof. Romana Hermana wszczepili im pod skórę z tyłu głowy specjalne elektrody.
Teraz nawet przy pustym żołądku do mózgu przekazywana jest wiadomość, że są
syci. To pierwszy taki zabieg na świecie.
Wstępne efekty już widać. Operowani pacjenci powoli, lecz wyraźnie tracą na wadze.
Elektrody do mózgu mają wszczepione na stałe, ale zasilacz włączają sami tuż
po obudzeniu się. "Teraz wystarczają im trzy posiłki dziennie. Nie czują
niepohamowanego pędu do jedzenia" - mówi dr Jacek Sobocki, który wymyślił
metodę oszukiwania głodu.
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", może to być przełom w walce z otyłością. Do tej
pory najskuteczniejsze w walce z chorobliwą nadwagą było operacyjne
zmniejszenie żołądka. "W Polsce do takiego zabiegu kwalifikuje się 300 tys.
osób, ale wobec braku funduszy w ostatniej dekadzie doczekała się go tylko
jedna osoba na sto" - mówi dr Mariusz Wyleżoł z Kliniki Operacyjnego Leczenia
Otyłości AM w Zabrzu.
Czy stymulatory zastąpią skalpel? Na razie pięciu pacjentów krakowskiej
kliniki dostanie elektrody na półtora miesiąca. Jeśli efekt spełni
oczekiwania, nowe elektrody zostaną im wszczepione na stałe".
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,77363,3889375.html
I wiecie co? natura głodu alkoholowego jest taka sama. Oczywiście, chorobliwą
otyłość leczą co poniektórzy u psychiatrów i psychologów z równie dobrym
skutkiem jak alkoholizm i narkomanię. Jeszcze bardziej chce się jeść, jeszcze
bardziej chce się pić - po takich kuracjach. Bo - choćby nam wmawiano rozmaite
głupoty - alkoholizm to fizyczna strona istnienia... to potrzeba ciała, nie
duszy, żołądka, nie mózgu. Mózg otrzymuje sygnał - nic ponad. Depresyjność,
poddenerwowanie - jak i w sytuacjach codziennych, kiedy "coś by się zjadło" -
jesteśmy głodni - jesteśmy źli:)
Lobby psychiatryczno-terapeutyczne może łeb urwać sprawie, ale - a jak się
uda? Jeśli sprawdzi się z głodem zwyczajnym, to czemu miałoby nie sprawdzić
się z głodem alkoholowym czy narkotycznym?
To byłby przewrót- kopernikański:))) Mam taką nadzieję, że rozpijaczony narod
mógłby zrobić coś dla ludzkości...
Ja tam bym sobie elektrodę wszczepiła - na wszelki wypadek:)))