Dodaj do ulubionych

Zapraszam dr Woronowicza

11.02.07, 10:02
Zapraszam pana dr Woronowicza na nasze Forum. Tematy, który proponuję to:
1. Od kiedy zaczyna się alkoholizm.
2. Czy terapia jest warunkiem koniecznym do osiagnięcia stanu trzeźwości.


Janulodz (J.S.)
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 14:13
      Pisać na Berdyczów:)))

      Janu, a po co takie pytania? nikt nie wie, od kiedy zaczyna się alkoholizm i czy
      dana osoba może ograniczyć picie, czyli pić w sposób kontrolowany? Dana osoba
      sama musi sprawdzić i ryzykować. Są tacy, co mogą. Ja nie mogę - sprawdzałam.
      Sprawdziłam - wiem.

      Czy terapia jest konieczna... nie jest. Czemu terapeuci mówią, że każdy z tych
      samodzielnych przyjdzie? No, czemu nie mówią, że i po terapiach, i po odwykach,
      i AA ludzie, wciąż zapijający paskudnie, sami w końcu - przestają pić. Czyli
      idzie to w drugą stronę też. Jak nie chcesz pić, to nie będziesz. Małe "chcesz".

      W. niech się zajmuje swoimi klientami... potrzebujesz z nim pogadać, to zapisz
      się na terapię w Warszawie - tylko że to grozi zapiciem:))) Rzuć robotę, idź na
      mityng, żonę zapisz na współ. i do Alanonu, a doczekasz szlifowanych
      okularków... :)))
      • aaugustw Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 15:33
        e4ska napisała:
        > Janu, a po co takie pytania? nikt nie wie, od kiedy zaczyna się alkoholizm...
        - - - - - - - - - -
        Oj, Eska, Eska, czynisz floreski - skrzywiasz wszystko co po drodze...!
        Jak to; nikt nie wie, od kiedy zaczyna się alkoholizm... -
        Ja wiedzialem i wiem dalej...!
        A... ;-))
        • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 15:45
          Auguscie mam nadzieję, że korzystając ze znajomości z dr Woronowiczem zaprosisz go na to forum, aby potwierdził Twój niezaprzeczalnie wielki wkład w rozwój wiedzy nad naszą choroba. Bardzo bym chciał usłyszeć potwierdzenia z ust tak znanego autorytetu. Wtedy uchylę przed Toba kapelusza.
          • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 15:55
            Janu - pan W. jako znany autorytet. Dla ciebie też???
            • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 16:01
              • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 16:03
                Bardzo chciałbym poznac pana dr Woronowicza. Na wyjazd do W-wy i płatne konsultacje mnie nie stać
                • baasil Re: no a więc... 11.02.07, 16:19
                  ilu wyleczonych alkoholików macie na swoim koncie,spece?
                  • e4ska Re: no a więc... 11.02.07, 16:30
                    Sorki, Bazylu, nie wiem dlaczego wpychacie nas w tryby fantastyczne. Przecież
                    nam za leczenie nie płacą, to czemu mielibyśmy leczyć? Jakbyśmy zaczęli leczyć
                    korą brzozową, to by nas wsadzili do ciupy, opisawszy przedtem w gazetach. Ale
                    panu W. też słabo leczenie wychodzi... a już innym z branży cudotwórcom to
                    czasem z grupki 20 osób chla 20 osób - zanim trzy razy księżyc odmieni się złoty:)

                    Janu, jakbyś już gadał z Woronowiczem, to pamiętaj, że jednym z obowiązujących
                    pytań jest: gdzie pan chowa wódkę? Wszyscy fachowcy o to pytają... A potem idź i
                    sprawdź. Czy prawdę zapodaje, czy kłamie - samo wyjdzie.
                    • aaugustw Re: no a więc... 11.02.07, 19:26
                      Bazyl napisal:
                      > ilu wyleczonych alkoholików macie na swoim koncie,spece?
                      _________________________________________________________.
                      Zaraz odezwal sie spec: Eska...!! ;-))
                      A...
                      Ps. Przypomne; pytanie nie dotyczylo konkretnej grupy ludzi...(!?) ;-)))
          • aaugustw Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 19:23
            janulodz napisał:
            > Auguscie mam nadzieję, że korzystając ze znajomości z dr Woronowiczem
            zaprosisz go na to forum, aby potwierdził Twój niezaprzeczalnie wielki wkład
            w rozwój wiedzy nad naszą choroba...
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Janulodz i Ty myslisz, ze ja moglbym byc az tak bezczelny...!?
            (nie porownuj mnie z soba).
            Dr. Woronowicz zajmuje sie chorymi alkoholikami, a nie "drobnopijakami".
            A´propos; Ty takze, jak i Eska mylisz pojecie wiedzy z doswiadczeniem, ktore
            dostarczyla mi moja choroba alkoholowa…!
            _______________________________________________________.
            janulodz napisał dalej:
            > Bardzo bym chciał usłyszeć potwierdzenia z ust tak zna
            > nego autorytetu. Wtedy uchylę przed Toba kapelusza.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Na tym mi osobiscie najmniej zalezy...!
            A... ;-)))
            Ps. "Blogoslawieni sa ci, ktorzy nie widzieli i uwierzyli" – (Jan 20,29)

      • aniolparys Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 18:10
        e4ska napisała:

        > Czemu terapeuci mówią, że każdy z tych samodzielnych przyjdzie?

        Każdy z nas kiedyś słyszał o jakiejś nauczycielce polskiego co da czwórkę za
        kurę. Czy to oznacza od razu, że nauczycielki polskiego dają za kurę?
        Uważam, że poziom uczciwości wobec siebie i tego, co robią jest taki sam wśród
        terapeutów, jak i w każdej innej grupie zawodowej ludzi wykształconych a nie
        narażonych na specjalne pokusy korupcyjne. To znaczy raczej wysoki.
        A ta ich nieufność wobec tych, co sami, wynika z ich doświadczenia. Terapeuci
        codziennie stykają się z takimi, co próbowali sami wiele razy i trafiają do nich.
        Każdy z nas poległ kilka razy w walce z alkoholem zanim nabrał pewności, że to
        nie dla niego. Niektórzy wypili swojego ostatniego sznapsa zaraz przed pójściem
        do terapeuty. Niektórzy po wyjściu od niego. Niektórzy przed pójściem na miting.
        Ci, co poradzili sobie bez terapeutów są poza zasięgiem ich poznania.
        Czyjegokolwiek poznania. Są nieznaną ciemną masą. Nie pisze się o nich w
        rocznikach statystycznych i książkach. Ale istnieją i warto głośno o tym mówić.
        • aaugustw Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 19:30
          aniolparys napisał:
          > Ci, co poradzili sobie bez terapeutów są poza zasięgiem ich poznania.
          > Czyjegokolwiek poznania. Są nieznaną ciemną masą.
          _________________________________________________________________________.
          Rzadko, bo rzadko ale czasami sie z Toba zgadzam Aniolku...!!
          A... ;-))

    • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 17:57
      www.alkoholizm.eu/?sel=etapy
      • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 18:09
        Może zamiast linków Jarasie przyłożyłbyś się do zaproszenia na to forum p. doktora. Na forum SOS już Go nie ma. Zresztą tam się szybko zniechęcił, bo ludzie zaczęli zupełnie nie na temat.
        Myślę, że chyba nie zaszkodziłby doktorowi dialog z osobami nie przekonanymi do terapii.
        • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 18:33
          więc go tu zaproś
          • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 18:34
            znaczy... napisz do niego ;-)
            • myszabrum Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 19:15
              Jestem uzależniona od pomagania :))) Tu się kontaktuj, Janu:

              www.woronowicz.medi.pl/
              dla pewności kopia na:
              akmed@akmedcentrum.eu
              akmed1@akmed.waw.pl

            • janulodz Zaprosiłem 11.02.07, 19:17
              Witam
              Szanowny Panie Doktorze. Pragnę pana zaprosić do dyskusji o alkoholiźmie. Szczególnie interesuje mnie temat dotyczący sposobów pokonywania nałogu. Jestem alkoholikiem od ponad trzydziestu lat. Ostatnie pięć to był nieustający ciąg zakończony cztery lata temu. Byłem na spotkaniu z terapeutą w ośrodku d/s uzależnień w Łodzi. Potem miałem spotkanie z lekarzem, kierownikiem tego ośrodka, a wreszcie dwa razy brałem udział w spotkaniu AA. Od tego czasu nie uczestniczyłem w żadnych zajęciach terapeutycznych, AA i innych . Trochę czytałem, ale głowne źródło mojej wiedzy o naszej chorobie to Internet.
              Od trzech lat występuję na Forum Gazety jako "janulodz". Toczą sie tu nieustające dyskusje na temat sposobów pokonywania nałogu i w większości dyskutantów tkwi głęboko zakorzenione przekonanie, że inaczej się nie da. Jest też kilka osob, ktore poradziły sobie bez terapii i AA. Zapraszam Pana na to forum.
              z poważaniem J.S
              janulodz


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=57126696
              • aaugustw Re: Zaprosiłem 11.02.07, 19:42
                janulodz napisał:

                > Witam
                > Szanowny Panie Doktorze. Pragnę pana zaprosić do dyskusji o alkoholiźmie...
                ____________________________________________________________________________.
                A czy mieliscie juz cos takiego, ze jak czytaliscie czyjes maile, wtedy
                musieliscie sie za nie sami wstydzic...!?
                A...
                Ps. Ja chyba po znajomosci napisze do Watykanu... - potrzebuje z Benedyktem
                porozmawiac na tematy duchowe...!
                O! Boze... daj niektorym duuuzo zdrowia fizycznego, bo o rozum juz za pozno!
                • janulodz Re: Zaprosiłem 11.02.07, 19:52
                  Boisz się czegoś, że tak histerycznie zareagowałeś?
                  • aaugustw Re: Zaprosiłem 11.02.07, 19:57
                    janulodz napisał:

                    > Boisz się czegoś, że tak histerycznie zareagowałeś?
                    ____________________________________________________.
                    Wstyd mi za Ciebie...! :-((
                    A...
    • cortona Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 19:56
      Janu, jesteś niepoprawnym idealistą.
      Żeby pisać na forum, to trzeba: 1) mieć interes do załatwienia, 2) czuć misję
      do spełnienia, 3) odczuwać potrzebę pogadania. Może są jeszcze inne powody,
      ale nie przyszły mi w tym momencie do głowy. Ja spełniam warunek pierwszy i
      trzeci.
      Jest tu w Gazecie takie forum, na którym mogłabym się udzielać "zawodowo".
      I mi się nie chce. Dziwię się ludziom, że zamiast złapać za telefon i zadzwonić
      do fachowca, to wypisują pytania do forumowiczów. I dostają przeważnie niepełne
      albo błędne odpowiedzi.
      Janu, nie zakładaj, że dr Woronowicz jest misjonarzem, który będzie siedział
      i pisał na forum dla uzależnionych. On po robocie ma o wiele ciekawsze zajęcia.
      Ale za to Ty na forum uzależnienia ustawiasz tak wysokie standardy dla takich,
      jak ja, że on może spać spokojnie. Bo forum nie jest dla naprawdę chorych.

      • cortona Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 20:08
        Wyjaśniam, żeby nie było nieporozumień. Mój interes bycia na forum, to jest nie
        pić alkoholu i nie palić papierosów.
        • yuraathor Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 20:15
          i tak trzymaj Cortona, słowne przepychanki niektórych rajcują. czytam -zgadzam
          się albo nie.Ja wiem kim jestem , nic nie muszę udowadniać. poczytam czasem coś
          nowego się dowiem, to w końcu otwarte forum
          • hepik1 Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 20:25
            Janu napisał:
            " Od kiedy zaczyna się alkoholizm.?

            Jestem alkoholikiem od ponad trzydziestu lat."

            I po co ci, Janu, Woronowicz?
            Liczydło wystarczy.

            Drugie pytanie też retoryczne sie wydaje.Bez terapii i AA od czterech lat jesteś trzeźwy.
            Ma ci doktor jakis certyfikat wystawić,byś mógł Augustowi przed oczyma pomachać?
        • bradz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 20:27
          Z ciekowością czytam to forum. Czasem nie rozumiem, o co między sobą się
          spieracie. Może jeszcze za mało wiem.
          Jestem żoną alkoholika, a moj młodszy syn "jak w masło" wchodzi w uzależnienie.
          Dlaczego postanowiłam napisać, akurat w tym miejscu? Z powodu epizodu sprzed
          kilku lat, związanego z p. Woronowiczem. Jeszcze wtedy nic nie wiedzialam o tej
          chorobie, ani o tym terapeucie. Było to ponad 10 lat temu i nie wiedzialam, co
          mam robic, żeby tak bardzo nie cierpieć z powodu pijaństwa męża. I przypadkiem
          trafilam na adres mailowy p. Woronowicza. Pamietam, gdy każdego dnia, dzień po
          dniu znajdowałam od Niego odpowiedź na zadawane pytania. Pomogło mi to na kilka
          miesięcy. Czułam wwtedy ze kogoś obchodzę, ktoś rozsądnie mi odpowiada. Na tyle
          wtedy mi pomógł, bym umiala wtedy odnaleźć siłę do pokonywania życiowych
          przeciwieństw. Naprawdę bardzo mi bezinteresownie Pan Woronowicz pomagał. Po
          jakimś czasie zobaczyłam Go w TV i aż mi się oczy szeroko otworzyły ze
          zdumienia, z kim wtedy rozmawiałam. Zresztą wtedy napisał, że powinnam trafić
          do specjalistów. Myślałam, a po co..?
          Minęły lata i dopiero w ub. roku trafilam jako wspoluzalezniona do Poradni,
          zreszta podobno jednej z lepszych w Polsce. Nie moglam pojąć, jak to się
          dzieje, że regularne spotkania z terapeutą oraz z grupą, odmieniają moje życie.
          W życiu nie byłam taka silna, uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do ludzi,
          wierzaca w swoje siły i umiejętności.
          Podsumowując: chcialam powiedzieć, że ile ludzi, tyle różnych kontaków, tyle
          różnych konsekwencji po spotkaniu z terapeutą i grupą. Każdy przypadek jest
          inny, jak inny jest każdy z nas.
          Powodzenia wszystkim
          • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 20:41
            Twój mąż przestał pić? Wtedy, w wyniku korespondencji? Czy - jeśli
            korespondencja pomogła, to dlaczego dopiero teraz ta grupa? co pomogło
            właściwie: korespondencja czy terapia? Bo jeśli terapia pomogła do tego stopnia, że

            "W życiu nie byłam taka silna, uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do ludzi,
            > wierzaca w swoje siły i umiejętności",
            to korespondencja nie pomogła. I te kilka miesięcy - warto było? A jak terapia
            też pomoże na kilka miesięcy?

            Jakoś - wybacz - szaro to wygląda...
            Natomiast bardzo ciekawe jest to, że Woronowicz miał swoją stronę 10 lat temu. W
            1997 roku, albo w 1996 roku - czyli jest nowoczesnym człowiekiem, kumatym w
            technologiach sieci. To dobrze o nim świadczy - bez ironii. Stosował zatem formę
            bezpłatnej terapii internetowej - też mi sie to podoba, bo inni to zaraz chcą kasy.
            • cortona Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 21:11
              Eska, a Ty się dziwisz, że chcą kasy? Ja też bym chciała, gdybym znała metody
              na pozbycie się uzależnień. Ludzie robią się coraz bardziej skomplikowani.
              Na szczęście ja jestem prostaczkiem.
              • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 21:20
                Nie, Corti, dziwiłabym się, gdyby ktoś nie chciał.

                Natomiast denerwujące jest owo podkreślanie, że ktoś się poświęca, jeśli ma za
                to płacone. Nie, po prostu - wykonuje pracę, uprawia zawód - czasem trudny i
                nudny, jak to przy pijakach, ale to jeszcze nie posłannictwo. Ratowanie życia -
                dziwny zawód, Corti... słabiutkie ego mają ratowacze, skoro muszą podpierać się
                banialukami podobnymi. Gdyby ci tak lekarz od ślepej kiszki, z flakiem w łapie,
                tłumaczył, ze uratował ci życie... tobie i innym... tyle kiszek... a każda
                ślepa... wzruszyłabyś się? Koń by się wzruszył, a co dopiero - człowiek...
                • cortona Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 21:33
                  Zawsze mnie to śmieszy. Myślę, że gdyby mnie przyuczono, to wycinałbym te
                  kiszki bez mrugnięcia powieką. I nawet do głowy by mi nie przyszło, że ratuję
                  życie. Jest kiszka do wycięcięcia, to bach... i po krzyku.
                  Do uzależnień trzeba podchodzić podobnie. Bez wybebeszania.
                  Eska, to jest Twoja nauka i Janu.
                  Uzasadnień do picia to można znaleźć milion. Tylko po co?
                  • cortona Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 21:38
                    Błędy literowe widzę:) Komputer pisze do niczego!
            • hepik1 Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 21:57
              groups.google.com/group/pl.sci.psychologia/browse_thread/thread/9a8c413a5d47f1b0/bbf258bd177b1d04?q=czy+terapia+jest+dla+wszystkich&lnk=nl&hl=pl&
              Dyskusja z 1998 roku,wtedy for jeszcze nie było,grupy dyskusyjne działały.O terapeutach,psychologach.
              Może się wyświetli na czerwono,dla eski ode mnie na wieczór.
              • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 22:35
                Dzięki, Hepik, otwiera się. Czasu nie mam, kiedyś zobaczę, nie tak pobieżnie:
                stare ale jare - jak sobie psychologia tłumaczy istnienie pacjentów, którzy są
                oporni:))) Terapeutę możesz albo kochać, albo nienawidzić - jak coś nie idzie...

                No to mam teraz dylemat, Hepiku... bo taka straszna moja fobia... ech. Orzełek
                czy reszka. Albo - resztka. Kocham - nie kocham???

                Tego typu rozważania są w każdej podręcznej książeczce - i terapeuci biorą to
                całkiem serio. I się dziwisz, że ja się dziwię, że ludzie chodzą do psychologów
                - i że mi szkoda pijaków, którzy chcą nie chcą, ale muszą. W każdym razie - mnie
                się udało - nie muszę...

                Istnienie osób odpornych na wabik terapii - musi pewną grupę zawodową mocno
                intrygować. Trudno, niech tam sobie rzecz tłumaczą - mechanizm iluzji i zaprzeczeń.

            • bradz Re: Zapraszam dr Woronowicza 11.02.07, 22:01
              Nie, nie przestał. Nie przeszkadza mi to, że dla Ciebie to "szaro" wygląda.
              Wtedy mi pomogł, bo na wakacjach nie dostawałam histerii, gdy pił za dużo,
              tylko potrafilam się cieszyć przyrodą.
              Może mało zrozumiale piszę, bo trudno mi opisywać historię życia. Chce
              powiedzieć, że terapia "na odległość" to było za mało, skoro trafiłam do
              Centrum. Dopiero kontakt z "żywym" terapeutą i grupa ludzi, mnie podobnych, mi
              pomogła. Nie mam wpływu na to, czy "mój" pije, ale wiem, że mam wpływ na to, co
              sama robię i co o tym myślę. I stąd moje zadowolenie z zycia. Zmieniłam swoje
              podejście do uzależnionych, są chorzy - i tyle. A ja nie jestem Pan Bóg i nie
              uzdrowię swoich bliskich. Tyle
    • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 12.02.07, 19:57
      janulodz...

      i co wynikło z tej Twojej korespondencji?
      • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 12.02.07, 20:32
        Nic
      • rauchen Re: Zapraszam dr Woronowicza 12.02.07, 20:38
        nie wiem co wyszlo z korespondencji pisemnej janowej, ale ja kiedys umowilam
        sie na spotkanie z dr. W.
        Fakt faktem, ale pocalowalam klamke w budynku w ktorym nie sziecily sie zadne
        swiatla. Troche zgrzyt psychiczny nastapil do dr W., bo po powrocie do domu z
        owej nieodbytej wizyty gapilam sie w kalendarz w ktorym zapisalam wszystkie
        dane co do miejsca i godziny spotkania, i nie moglam pojac co zrobilam nie tak.
        Nie bylam napita, bo na wizyte czekalam z tydzien przynajmniej, wiec jakos
        trudno mi bylo pojac co ja popieprzylam. A moze nic nie popieprzylam.
        W kazdym badz razie, ja doceniam doswiadczenie dr W., ale czy tak zaraz bardzo
        bym chciala z nim dyskutowac? Juz chyba nie. Czytam czasem, co pisze, ale
        niesmak taki pozostal.
        Dr W uwazam za jednego z wielu, ktory moze alkoholikowi pomoc, za jednego z
        wielu.
    • e4ska Powalające spostrzeżenie 12.02.07, 23:41
      Przypominam: Jaras stawia pytanie Woronowiczowi:
      "Dlaczego niektórzy ludzie tak wielką wagę przywiązują do tzw. "samodzielnej"
      drogi, choć patrząc z boku robią dokładnie zalecenia dla trzeźwiejących
      alkoholików, jednak wydaje się, że wszystko odkrywają sami, zamiast sięgnąć po
      informacje, która jest przecież dostępna - na czym polega ta dziwna dla mnie,
      zawiłość myślenia?

      woronowicz odpowiada w głębokiej swojej, psychiatrycznej mądrości:

      "Są ludzie przekonani o swojej odmienności, którym wydaje się jednocześnie, że
      potrafią zrobić prawie wszystko bez niczyjej pomocy. Mają oczywiście do tego
      prawo. Mogą też nie umieć prosić o pomoc (lub kierować się pychą). Wiadomo, że
      samotna droga do trzeźwości jest niestety znacznie trudniejsza niż droga, którą
      się idzie razem z innymi".

      Po pierwsze, panie doktor: skąd pan wiesz, jak pan nas nie znasz?

      Po drugie: przekonani jesteśmy - np. Janu i eska, że jesteśmy tacy sami jak inni
      ludzie - musimy pracować, staramy się o swoich bliskich, dążymy do sukcesu,
      pomagamy sobie i troszczymy o siebie... słowem dobrym... nie pijemy, bo mamy
      dość picia - niczym się nie wyróżniamy spośród innych ludzi - jesteśmy
      zwyczajni, owszem, ambitni - ale to dobrze, bo nam się chce... w kolejce do
      mopsa żadne z nas nie stoi.

      "wydaje się jednocześnie, że potrafią zrobić prawie wszystko bez niczyjej pomocy".
      Komu, mnie się wydaje? Sama to ja mogę wytrzeźwieć... ale bez pomocy innych żyć?
      - człowieku, co ty pleciesz? Te wasze zosie samosie... wyśmiewacie ludzi
      samodzielnych w myśleniu i działaniu, a tymczasem - trzeba być nie lada
      bystrzakiem, żeby umieć współpracować z innymi, być z innymi, współistnieć z
      drugim człowiekiem. Ale - czy wy możecie nauczyć kogo sztuki bycia z drugim i
      pomocy wzajemnej, jak się sami podgryzacie, aż wióry lecą.

      "nie umieć prosić o pomoc"
      - umiem i proszę, ale trzeba wiedzieć kogo, kiedy i o co.

      "kierować się pychą" -
      • tenjaras Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 10:39
        co Ty się tak miotasz e4ska?
        u góry podrzuciłaś wątpliwość o tym, że 10 lat temu było cicho w temacie, hepik
        Ci to obalił, teraz czepiasz kolejnych rzeczy - słów zaledwie... własnej
        interpretacji tych słów.

        język psychologiczny nie bardzo do mnie dociera, zresztą uważam, że psycholodzy
        wywarzają otwarte drzwi, jednak nie zawsze o tym wiedziałem, dopiero jak
        trafiłem na przekazy szamanów, znacznie łatwiej było mi zrozumieć co
        psycholodzy do mnie mówią

        to jeden z takich tekstów, czytając to i temu podobnych pamiętam, żeby brać to
        co dla mnie ważne, reszte pozostawiając, by mnie nie zakłócało, chyba, że celem
        jest zakłócenie, ale do tego jest mi potrzebny ktoś obok, rozmowa z takim kimś
        pomaga się filtrować

        cytat:
        Tescatlipoca można przetłumaczyć na polski jako Zadymione Lustro lub Zamglone
        Lustro (po angielsku Smokey Mirror, po hiszpańsku Espejo Ahumado). Jest to
        metaforyczne przedstawienie ważnej zasady na tolteckiej ścieżce rozwoju.
        Wszystko co jest na zewnątrz jest tylko twoim odbiciem. Wszystko, co widzisz w
        innych ludziach, w świecie zewnętrznym jest projekcją ciebie samego. Więc jeśli
        jest jakaś szczególna cecha charakteru lub zachowania, którą dostrzegasz u
        innych i która denerwuje cię, oznacza to, że jest to sprawa, na którą musisz
        zwrócić uwagę u siebie. Jest to część ciebie, którą odrzuciłeś, której nie
        zaakceptowałeś. Ale prawdopodobnie związana jest z tą sprawą duża ilość bólu. A
        ponieważ twój umysł chce cię uchronić przed bólem - projektuje to na innych . I
        wtedy dostrzegasz to u innych.

        Czy słyszałeś kiedyś o jednej z głównych zasad wszechświata i zasad przepływu
        energii - podobne przyciąga podobne? Jeśli mam jakąś energię w sobie -
        dostrzegam ją na zewnątrz. Jeśli idziesz przez życie z miłością - widzisz
        miłość wszędzie wokół. Jeśli jesteś pełen gniewu - widzisz wokół ludzi
        wyrażających swoją złość. Jest to szansa na to by spojrzeć na siebie i zacząć
        załatwiać swoje sprawy zamiast denerwować się i krytykować innych. I tak długo
        będziesz dostrzegać tą swoją cechę, sposób zachowania u innych , dopóki nie
        uporasz się z nią w sobie. Nic nie jest na zewnątrz.

        Tescatlipoca jest wspaniałym narzędziem w pracy nad sobą. Jest podstawową
        bronią w ręku wojownika tolteckiego. Tescatlipoca oznacza, że przestajesz być
        ofiarą i jesteś wojownikiem. Przestajesz winić innych i cały świat. Zaczynasz
        patrzeć na siebie i innych z pokorą. I zauważasz, że wszystkie twoje problemy,
        cierpienia, strachy, niepowodzenia i porażki biorą początek w tobie. Jest to
        czasem bolesna świadomość, ale kto powiedział, że rozwój osobisty ma być zawsze
        miły i przyjemny. Gwarantuję jednak, że efektem będzie większa miłość i
        szacunek dla siebie samego. Oraz świadomość mocy, która w tobie tkwi.

        więcej na temat:
        www.toltec.pl/artykuly/m_zarek_tescatlipoca.html
        bardzo mi się spodobało "bo nic nie jest na zewnątrz"
        • e4ska Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 11:18
          Jarasie, adyć się nie miotam. Jestem spokojną osobą - o dość ekspresyjnym języku
          i takimże myśleniu. Natomiast - publiczna wypowiedź psychiatry na temat ludzi
          niepodatnych na manipulację czy obróbkę... hmmm, wreszcie odpowiedziałam, bo mi
          kilkakrotnie tę wypowiedź podsuwano.

          Psychiatrzy, psycholodzy - obcują z pewnym typem ludzi albo, co właściwsze, z
          ludźmi w typowych sytuacjach. Morderca w więzieniu - będzie taki lub taki, patrz
          tabela. Nieuleczalnie chory - takie i takie fazy, patrz tabela. Bankrut
          polityczny zdewociały okrutnie- tabela nr. 666. Delikwent świeżutki z detoksu -
          róbcie ze mną, co chcecie... itd.

          Natomiast z podsunięciem panu Woronowiczowi tekstu z niemytym lusterkiem - tak,
          to jest bardzo dobry pomysł. Żeby tylko zechciał przeczytać...
          • drak02 Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 11:56
            Eska, że też Ci się chce w "kółko macieju" wywlekać swoje kompleksy, fobie i
            uprzedzenia. Twierdzenie że jednoski które korzystaja z pomocy psychologów są w
            jakiś sposób zniewolone i pozbawione indywidualności jest skrajnie niedorzeczne
            i obraźliwe dla wielu osób które w róznych życiowych sytuacjach korzystają ze
            wsparcia profesjonalistów którzy jakkolwiek byś sobie nie życzyła, pozostaną
            dla wielu autorytetami dlatego ze w przeciwieństei do Ciebie, posiadają
            profesjonalne wykształcenie i doświadczenie. I będą pomagać wszystkim tym
            którzy sobie tego życzą niezależnie od twoich pełnych złośliwości i jadu
            epistołów. Pozdrawiam:)
            • e4ska Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 12:44
              Drak, wmawianie fobii komuś, kto nie uznaje autorytetu terapeutów - pomysł
              Hepika bodajże. Jaki to ja mam kompleks? coś w rodzaju dupościsku zapewne, co
              jest, jak ci wiadomo, dolegliwością nieustannie towarzyszącą pijakom bez terapii
              i AA. W koło Macieju - a o czym, jak nie o alkoholizmie tu piszemy?

              Drak, psychoterapia nie jest relacją symetryczną - ktoś musi w niej być
              zniewolony. Kto? Klient. Masz słuchać i nie gadać. Wykonać. Różne drastyczne
              formy przybiera terapia, żeby tu pana s. wspomnieć.. i pana e.... itd.

              Skazywanie pijaków na jedną jedyną formę "leczenia" poprzez psychoterapię -
              uważasz, że to fajny pomysł?

              Nie wyśmiewam się z ludzi psychicznie chorych ani z osób, które swoje problemy
              rozwiązują na kozetce. Powiedziałam jedynie, że W. zna tylko tych, którzy do
              niego przychodzą, nie może znać tych, z którymi nie ma do czynienia. Odniosłam
              się do oceny, jaką podał Jaras - że niby jesteśmy pyszałkami chorymi na
              oryginalność, którzy nie potrafią korzystać z pomocy ani tym bardziej - prosić o
              pomoc. Co gorsza, taka odpowiedź bardzo niektórych rajcuje - bo fajnie jest
              wierzyć w to, że ktoś się po prostu nie nadaje na terapię... Fakt, nie nadaje
              się... i bardzo to sobie chwali.

              Zamiast przypisywać mi jad... zastanów się, co w moich postach jest dla ciebie
              denerwującego. Piszę bez jadu. Ja nie muszę mieć profesjonalnego wykształcenia,
              bo nie jestem ratowaczem ludzkiego życia, ale wiesz co, gdyby moja fachowość
              miała taką skuteczność, jak leczenie alkoholików, to... dopowiedz sobie sam.
              Możesz sobie pozwolić na pewien dystans, bo nie pijesz - i ja też nie piję.
              Dzisiaj. Ale nie wiemy, co będzie jutro, Smoku. I pan Woronowicz tez ci tego nie
              powie.
              Trochę słynnej pokory...
              • tenjaras Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 13:29
                z tym miotaniem nie miałem na myśli, że skaczesz między kuchnią, a pokojem z
                komputerem, po drodze robiąc zakupy w jak najbliższym sklepie

                ale właśnie to, że przy tych czynnościach zdajesz się myśleć co tu zastaniesz i
                obmyślasz co odpowiedzieć tu i tam...

                alkoholicy nie są poddawani psychoterapii, to zaledwie kilka prostych ćwiczeń
                uświadamiających własne położenie, tu się niczego nie sugeruje nawet, albo
                kumasz, albo nie
                dopiero terapia pogłębiona może się ocierać o psychotechniki, z tym, że o tym
                powinni pisać znawcy, bo ja tu tylko amator jestem, uważny słychacz swoich
                terapek, nie ma więc mowy o urabianiu, praniu mózgów i takich tam, co często
                insynuujesz, nie wiedzieć po co, podejrzewam, że z niewiedzy i prób urabiania
                świata pod siebie, a to nie tędy droga do wyzbycia się strachu

                wspominany tu p. W. nie żyje w ścianach swojego ośrodka, działa również na polu
                AA (ale nie jest alkoholikiem) i jeździ po świecie, spotyka masę ludzi, nie
                potrafiłby robić tego co robi, gdyby się izolował, izolacja i brak otwartości
                na nowe też nie uwalnia, a potęguje strach

                pamiętam, kiedy już wiedziałem, że z tych spotkań z terapką wynoszę korzyści, a
                jednak szukałem w sobie pretekstu by to podważyć, wpadła mi myśl - kto tu jest
                trzeźwy? przecież ja niekoniecznie, kilkumiesięczna abstynencja po 20latach
                pijaństwa nie musi mi tego gwarantować, a przecież trzeźwość stała się moim
                celem...
                • e4ska Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 13:44
                  Nie obmyślam, Jarasie. Kiedy siedzę przy pracy - np. teraz - pracuje skaner.
                  Mogę wejść na forum. Czasem siedzę i nic mi nie przychodzi do głowy - piszę.

                  Ale nie martw się - za parę dni zniknę na dłużej. Zresztą - cieplej sie robi...
                  i w ogóle trochę sie u mnie zmieniło. I czasu - jeszcze mniej:(((

                  Forum - dzięki temu forum - wiele milych rzeczy mnie spotkało - jak też -
                  niemiłych. a o pijaństwie - raczej nie pamiętam w realu. No, chyba ze gdzies
                  wychodzę, a, to inna sprawa.

                  Woronowicza nie znam, ale uważam, że chyba od takich ludzi zależy, aby
                  wprowadzic jakieś formy krótkoterminowego szkolenia. Bo np. głód alkoholowy...
                  pytalam tych swoich łebkow terapeutycznych; dlaczego ludzie piją - jeśli juz
                  przestali - i oprócz paru bzdur "żebysmy to my wiedzieli" - nie usłyszałam nic.
                  I np. że moze byc depresja - ja nie miałam, ale innym sie zdarza. Co to jest ten
                  kosrsakow. Delirium. padaczka. Detoks... no, takie tam - konkrety.

                  Bo ja nie chcę słuchać, co ma do podpowiedzenia zapyziały gostek, który chciałby
                  uczynić mnie szczęśliwą w moim małżeństwie. A na moje dąsy wyskakuje z
                  przeniesieniem. niech spada na drzewo. Rozumiesz?
                  • tenjaras Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 14:02
                    już pisałem, że nie znam się na terapeutycznych zagrywkach, to nie moja
                    działka, ale na pytanie dlaczego ludzie wracają do picia wiem z AA - są trzy
                    grupy ludzi, tacy, którzy potrafią być uczciwi wobec siebie i tacy, którzy nie
                    potrafią, ich szanse na powodzenie jest znikome, są też tacy, którzy nie chcą
                    być uczciwi wobec siebie... ot cała filozofia

                    przykładając do tego FAKT, że alkoholizm jest utratą kontroli nad ilością
                    spożywanego alkoholu, czyli, że zawsze się będziemy upijać i staczać gdy go
                    pijemy, widać kto chce, kto nie, a kto nie potrafi zachować abstynencji

                    a cała reszta to tylko indywidualna opowieść wokól tego
        • tranzyt80 Kamolec czarny przeceniony na 70.90zl 13.02.07, 14:07
          tenjaras polecil strone:
          Gwarantuję jednak, że efektem będzie większa miłość i
          > szacunek dla siebie samego. Oraz świadomość mocy, która w tobie tkwi.
          >
          > więcej na temat:
          > www.toltec.pl/artykuly/m_zarek_tescatlipoca.html
          > bardzo mi się spodobało "bo nic nie jest na zewnątrz"


          -nie czytajac strony(przepraszam tenjarasa;)polecialem szybko do sklepiku,ktory
          jest na stronie:

          www.magicznagaleria.pl/temat.php?id=6
          -grzebieni magicznych do zaczesywania wlosow o wczesnym poranku nie maja!
          A szkoda;)
          Maja za to kamienie,kamyczki,kamolce...tanie!,za niecale 70,90zl,
          na dodatek dzis wielka przecena!,radze sie pospieszyc,kupic kamolec i wsadzic
          go w...no wlasnie,
          gdzie?
          • tranzyt80 Re: Kamolec czarny przeceniony na 70.90zl 13.02.07, 15:05
            Tenjarasie,przeczytalem polecana przez ciebie strone:

            www.toltec.pl/artykuly/m_zarek_tescatlipoca.html
            moja ocena:wykolejenie totalne!

            PS.
            "Sklepik Toltecki" jeszcze z tego balaganu(pseudofilozofii?) najlepszy ;)
      • aaugustw Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 15:18
        e4ska napisała:
        > > Po pierwsze, panie doktor: skąd pan wiesz, jak pan nas nie znasz?
        - - - - - - - -
        Eska, pan doktor (jak Ty go nazywasz), poznal wiecej takich Esek, jak
        w tartaku desek... - One wszystkie roznia sie tylko iloscia sekow i
        wiekiem. Swoja kore (czyt. maski) one juz dawno potracily. Maski te on
        im juz dawno pozdejmowal... Mozna by rzec; deski sa juz gole...! ;-))
        _____________________________________________________________________.
        e4ska napisała dalej:
        > > Po drugie: przekonani jesteśmy - np. Janu i eska, że jesteśmy tacy
        sami jak inni...
        > "wydaje się jednocześnie, że potrafią zrobić prawie wszystko bez
        niczyjej pomocy".
        - - - - - - - - - -
        A guzik prawda Eska - znowu klamiesz...!
        Sama to Ty nawet psu ogona nie zawiazesz...! (Ty wiesz co Ty mozesz sama!);-))
        O upieczeniu jablecznika nie wspomne... - Kto niby mialby stworzyc
        Tobie sad i jablka do "Twego" placka...!?
        ________________________________________________________________.
        e4ska napisała dalej:
        > Komu, mnie się wydaje?
        - - - - - - - -
        Tak, Tobie sie wydaje, poniewaz budujesz nam tutaj tanie zamki na
        lodzie, ktore potem trudno utrzymac...!
        ___________________________________________________.
        e4ska napisała dalej:
        > "kierować się pychą" -
        • e4ska Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 16:13
          august pisze:
          "pan doktor (jak Ty go nazywasz), poznal wiecej takich Esek, jak
          > w tartaku desek... - One wszystkie roznia sie tylko iloscia sekow i
          > wiekiem. Swoja kore (czyt. maski) one juz dawno potracily. Maski te on
          > im juz dawno pozdejmowal... Mozna by rzec; deski sa juz gole...! ;-)) "

          I to jest jego nieszczęście...Rozumiem - kiedy wczytałam sie w te ich teksty
          terapeutyczne... zaczęłam na ludzi patrzeć - wedle prawideł. Widzieć - mechanizmy.
          Ślepota, August... pozostaje tylko - ucieczka do raju - czyli - donikąd.

          W istocie - ciężki zawód. I niebezpieczny. W sumie - szacunek też mam, bez
          przesady... i coś w rodzaju - litości?
          • aaugustw Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 17:11
            e4ska napisała:
            > I to jest jego nieszczęście...
            - - - - - - - -
            Znowu nie wierze Tobie, bo logicznie rzecz biorac, powinnas sie cieszyc,
            a on Ciebie tak mocno - jako terapeuta denerwuje... - dlaczego...!? ;-))
            _________________________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:
            > Rozumiem - kiedy wczytałam sie w te ich teksty terapeutyczne...
            zaczęłam na ludzi patrzeć - wedle prawideł. Widzieć - mechanizmy.
            - - - - - - - - - - - - -
            Alez choroba alkoholowa ma wlasnie te swoje mechanizmy...!
            Pominac je (jak Ty to robisz), byloby oslepieniem samego
            siebie... - To moze robic tylko ten, kto nie jest alkoholikiem...!
            _________________________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:
            > Ślepota, August... pozostaje tylko - ucieczka do raju -
            czyli - donikąd. W sumie - szacunek też mam, bez przesady...
            i coś w rodzaju - litości?
            - - - - - - - - - -
            Ciekawa mieszanka uczuc; "szacunek" i "litosc"...(!?) -
            Nie umiesz blizej tego uczucia opisac...!? ;-))
            Czyzbys takze juz zaczela, wraz z nami wstepowac na ten
            nieuchwytny (i trudny do opisania) poziom rozwoju duchowego...!?
            (czy to poczatek Twojego widzenia innych oczyma duszy znajdujacej
            sie juz w Edenie ?).
            A... ;-))
            • e4ska Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 17:52
              Znowu nie wierze Tobie, bo logicznie rzecz biorac, powinnas sie cieszyc,
              > a on Ciebie tak mocno - jako terapeuta denerwuje... - dlaczego...!? ;-))
              > _________________________________________________________

              Zdaje sie, że zaczynam cos rozumieć z Twoich i nie tylko - sugestii, August.
              Dostrzeganie jakichś tam niedociagnięc, czysty problem - powiedzmy - abstrakt -
              utożsamiasz ze stosunkiem wobec osoby. A nie o to chodzi. Jeśli jest nie tak,
              jak byc powinno, nawet z odbiorem przez terapeutów takich osób jak ja -
              niezachwyconych terapią, to jest inna sprawa. Natomiast: uważam, że to bardzo
              cięzki fach. Bo wymaga ogromnego panowania nad sobą i benedyktyńskiej
              cierpliwości. I odporności na niepowodzenia. Bycie syzyfem - toż to kara
              straszliwa... a z pijakami tak masz.

              Ten mój gościu od terapii zaczął kiedyś, mimochodem: i kiedy ja po raz trzeci
              czy czwarty widze tego samego pacjenta... a ja nie wysłuchałam wcale, tylko
              zaczęłam sie dziwić: jak to, tyle razy, to jakiś głupi czy co... jak mozna itd.
              a w duchu myslałam - a widzisz? i tyle z twojego gadania. Nie wiem, co miałam
              usłyszeć, bo chciałam, żeby jak najszybciej rwać do domu:)))

              Teraz, z perspektywy czasu, minęły mi do tamtego wszelkie pretensje czy złości -
              dzięki forum - zrozumiałam go i nawet doceniłam, po swojemu, chociaż markował
              trochę robotę i miał bałagan w harmonogramie.

              Tak więc - moja swada polemiczna, język cudaczny:))) - to jeszcze nie cała
              eska, Auguście.
              • aaugustw Re: Powalające spostrzeżenie 13.02.07, 18:16
                e4ska napisała:
                > Natomiast: uważam, że to bardzo cięzki fach. Bo wymaga ogromnego panowania
                nad sobą i benedyktyńskiej cierpliwości. I odporności na niepowodzenia. Bycie
                syzyfem - toż to kara straszliwa... a z pijakami tak masz.
                - - - - - - - - - - - - -
                Kiedy bylem na moim pierwszym odtruciu - przed terapia, mielismy
                tam takie terapeutyczne nasiadowki z terapeutka... - Pamietam, nie
                moglem wyjsc z podziwu, jak ona moze nerwowo wytrzymac z niektorymi
                z nas... - Kiedy ktos jej (np.) przeszkadzal, alb zachowywal sie nie
                z moimi oczekiwaniami, wychodzilem ze skory...!
                Dzis wiem juz, ze wtedy byly to moje, b. chore emocje alkoholika...!
                Dzis nie denerwuja mnie juz inni alkoholicy (nietrzezwi pijacy tak!) ;-))
                ____________________________________________________________________.
                e4ska napisała dalej:
                > Ten mój gościu od terapii zaczął...
                > a w duchu myslałam - a widzisz? i tyle z twojego gadania.
                Nie wiem, co miałam usłyszeć, bo chciałam, żeby jak najszybciej rwać do domu:)))
                > Teraz, z perspektywy czasu, minęły mi do tamtego wszelkie pretensje czy
                złości - dzięki forum - zrozumiałam go i nawet doceniłam, po swojemu...
                - - - - - - - - - - -
                Nigdy nie twierdzilem, ze kazdy alkoholik potrzebuje terapeuty. U nas bardzo
                duzy procent alkoholikow obylo sie bez terapii, aswoja chorobe
                zatrzymali "tylko" z pomoca Wspolnoty Anonimowych Alkoholikow (AA). Mnie
                terapia bardzo pomogla. Dzis jednak nie mialbym juz tam nic do szukania...!
                Ale, z drugiej strony sa ludzie w sobie tak zamknieci i zakompleksieni, ze bez
                terapii nie mogliby sie odnalezc na zadnym Mityngu AA...
                _____________________________________________________________________.
                e4ska napisała dalej:
                > Tak więc - moja swada polemiczna, język cudaczny:))) - to jeszcze nie cała
                > eska, Auguście.
                - - - - - - -
                O, Boze, jakkolwiek Cie pojac nie moge - S.O.S. ratuj od Zla wszelkiego!!! :-((
                A... ;-))
    • jerzy30 Re: Zapraszam dr Woronowicza 13.02.07, 21:14
      1. Tego nikt nie wie i wiedziec nie bedzie - ta granica jest niewidzialna i
      ruchoma
      2. Tak - inaczej sie nie da - dlatego AA [tylko AA] zapijaja a ci ci nie pija w
      zaparte zapijaja w koncu lub umieraja na raka
    • kolejanek Re: Zapraszam dr Woronowicza 13.02.07, 21:16
      Dr Woronowicz udzielił odpowiedzi na forum akcjasos.
    • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 13.02.07, 21:32
      pan doktór z jakichś powodów odpowiedział na sosie:
      www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?p=146307#146307
      • myszabrum Re: Zapraszam dr Woronowicza 13.02.07, 21:50
        Bo nasze to złe forum było/jest :)!
        • tenjaras Re: Zapraszam dr Woronowicza 13.02.07, 22:15
          poszukaj, tutaj gdzieś jest jego adres mailowy, zapytaj jego, a nie to forum
          • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 00:00
            Pan doktor odpowiedział w głębokiej mądrości:

            Moja sugestia:
            "Ci, co poradzili sobie bez terapeutów są poza zasięgiem ich poznania".

            "Szkoda, ze Autorka nie wie, że niektórzy terapeuci chodzą na otwarte spotkania
            AA i stamtąd czerpią swoją wiedze na temat alkoholizmu i alkoholików".

            I to jest odpowiedź poważna? Szkoda, że szanowny pan doktor zapomniał, że
            alkoholik samodzielny nie chodzi ani na terapię, ani do AA. To, że terapeuci
            chodzą na mityngi, wysyłają na mityngi - niektórzy są zresztą alkoholikami - to
            doskonale wiadomo. Pytanie było z innej beczki - i nie ma co stroszyć grzebienia
            — czemu na terapiach wmawia się ludziom, że nie można samodzielnie wytrzeźwieć?
            Pytanie zignorowane... a taka ignorancja mówi sama za siebie.

            Odbiera pan ludziom wiarę we własne siły. Jak ma wytrzeźwieć ktoś, kto uwierzy,
            że nie da sobie rady? Przecież to jest potworne jakieś kłamstwo - ależ mówcie
            takim, którzy nie mogą odnaleźć się na terapiach, że można - samodzielnie!!!
            Terapeuci, nie kłamcie... Jest nas, samodzielnych, tysiące - dajemy sobie radę,
            zachowaliśmy godność i prawo do własnej intymności. Ocaliliśmy prywatność, swoją
            indywidualną przestrzeń - i jesteśmy z tego dumni. I nie pijemy. Dlaczego? bo
            nie chcemy pić. I nie potrzeba nam do tego ani psychiatrów, ani AA.

            "woronowicz odpowiada w głębokiej swojej, psychiatrycznej mądrości:
            Po pierwsze, panie doktor: skąd pan wiesz, jak pan nas nie znasz?
            "kierować się pychą" -
            • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 00:01
              Acha, zapomniałam, link: www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?p=146307#146307
              • janulodz Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 00:23
                Dr Woronowicz napisał na sosie:
                Znam wiele osób, z niektórymi jestem nawet zaprzyjaźniony, które nie były nigdy na terapii a zdrowieją dzięki programowi AA. "Stan trzeźwości" to moim zdaniem ideał, do którego należy dążyć.....
                ......Od wielu lat jeżdżę na różne zloty, gdzie mam wykłady dla uczestników i odpowiadam na setki pytań (robię to bez pieniędzy, w swoim wolnym czasie). Jest szansa, że kiedyś się spotkamy.

                A ja myślę, że się nie spotkamy, bo ja tam nie bywam.
                Znany terapeuta nawet nie dopuszcza do myśli, że mogą na świecie być trzeźwi alkoholicy, których można spotkać wszędzie tylko nie w AA.
                I znów jakiś dziwny "Stan trzeźwości" - ideał do którego należy dążyć.
                To ja już za konsultację dziękuję
                W razie czego proszę pisać na mój mail gazetowy. Janulodz
                • zyg_zyg_zyg Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 07:00
                  Pytanie było o terapie i odpowiedź była też o terapii. Czego Wy chcecie?

                  Nie wymagajcie od Woronowicza, ze bedzie siedzial na tym forum i czytal. I
                  odpowiadal na wszystkie kiedykolwiek postawione tu zarzuty. Bo pewnie ma
                  ciekawsze zajecia.

                  Przeczytajcie jeszcze raz pytania i jeszcze raz odpowiedzi zamiast sie pienic i
                  doszukiwac rzeczy, ktorych nie ma.

                  Nie widzę pogardy w wypowiedziach dr W. I wcale sie mu nie dziwie, ze nie chce
                  odpowiadac na agresywne posty...
                  • baasil Re: no,no.... 14.02.07, 08:59
                    ale,wyrzygałaś eska.brawo.kolejny raz uchyliłaś prawdziwy kawałek siebie...
                    jakże łatwo się bić w cudze piersi i wydłubywać drobiny z oka innych...
                    swoją drogą musiałaś usłyszeć jakąś okrutną prawdę o sobie,od tych durnych
                    psycholi(coś a'la niesławny "wolny"),że z taką nienawiścią piszesz o
                    terapeutach.no,tylko kto lubi i potrafi słuchać o sobie niechcianej prawdy?
                    • bradz Re: no,no.... 14.02.07, 09:32
                      Tak myslę - jak wyżej. Pogardy dr W. w jego wypowiedzi nie zauwazyłam, dlatego
                      może, że sama nie nie wiem, co to pogarda i to uczucie jest mi zupełnie obce. A
                      agresja słowna budzi we mnie lęk, (co dla żony i matki alkoholika jest chlebem
                      powszednim), więc dlatego postanowiłam te kilka słow napisać. Tak dla treningu,
                      w ramach samorozwoju...
                    • e4ska Re: no,no.... 14.02.07, 09:52
                      Bazylu, nie wypadaj z roli - refleksyjnego mistyka.

                      W jakie to cudze piersi się biję? Że o nieskuteczności terapii i AA w leczeniu
                      alkoholizmu wiem? A ty nie wiesz? Przecież nie ja prowadzę statystyki, nie ja
                      publikuję oneż - nie mam za sobą pięciu detoksów i pięciu terapii, nie ja "walę"
                      piwka po mityngu - nie zmyślam tej rzeczywistości... ona jest. Żyj, Bazylu, w
                      swoim świecie fałszu - ja będę szukać odpowiedzi, gdzie tkwi błąd. Bo znam
                      dobrze ludzi, którzy chcieliby przestać... a, zdemoralizowani terapiami, teorią
                      "choroby" i prawem do bezwstydu - skazani zostali na śmierć. Albo na dożywocie w
                      AA.

                      Skąd przypisywanie mi jadu i żółci, a nawet troska o moje zdrowie psychiczne?
                      Dlatego, że stawiam pytania niewygodne... i proponuję inne odpowiedzi niż
                      oficjalne bzdety o sile wyższej i odbudowie sfer duchowych.

                      Jaką to prawdę "okrutną" otrzymałam od twojego idola? Otrzymałam potwierdzenie
                      pewnej rzeczy, o którą dawno podejrzewałam speca od terapeutycznych tasiemców.
                      Faktem jest, że osoba mieniąca się specjalistą od plagi uzależnień - nie zna
                      osób samodzielnie wychodzących z pijaństwa. Zna jedynie terapeutyzowanych i
                      aowców. I nie martwi go fragmentaryczność wiedzy, nie korzysta z obserwacji,
                      wziął gotowe wzorce z Ameryki, kraju, gdzie pogarda dla człowieka i jego życia
                      wyraża sie w wykonywaniu kary śmierci i zamykaniu całych rzesz w słynnych
                      więzieniach - nowoczesnych łagrach.

                      Jestem ateistką, ale nie wahałabym się polecić pijakowi różańca- kiedy go głód
                      chwyta. Przypominam sobie z dzieciństwa obraz starego pijaka, który się z
                      różańcem modlił - i teraz rozumiem to, co ludzie o nim mówili - dlaczego... Nie
                      wyobcował się ten człowiek ze społeczności - a nie pił. Zmarł trzeźwy.

                      Rzeczowość, konkret - logiczne wnioskowanie - to jeszcze nie nienawiść ani
                      fobia. Widać gołym okiem pewien, nazwijmy to, mechanizm: kiedy argumenty
                      przeciwnika zaczynają być niebezpieczne, wtedy należy z niego zrobić idiotę i
                      niepoczytalnego. Patrz - rozgrywki w polityce. Ad personam:)))

                      Tymczasem - w istocie - Woronowicz optuje za wystawianiem opinii bez znajomości
                      badanego obiektu... ani słówkiem na temat możliwości samodzielności powrotu
                      alkoholika do wielkiej wspólnoty, ani słowa o wykaszaniu konkurencji... a opinie
                      taką, że jestem ogarnięta pychą - cóż, pan Woronowicz jest tak wolny od pychy,
                      że mu się we łbie nie mieści wizja pijaka, który nie klęka przed jego
                      psychiatrycznym majestatem... jemu wolno być pyszałkiem, a ja muszę być pokorna...

                      Widzisz, Bazyl, wcale nie muszę... i mam - z całą złośliwością wyznam - z czego
                      się pośmiać, zwyczajnie i po chamsku... śmieję się.

                      I nie ciągnie mnie do wódki, nie ciągnie do piwa, dzień jest ciepły, święto
                      budowlanych... lubię bardzo... i rower, i praca, i projekt pewien mi się
                      realizuje... a chory świat woronowiczów, odwyków, terapii, mityngów - jest
                      daleko - gdzieś za szkłem monitora... i niech tam sobie siedzi w swoim kwaśnym
                      sosie.

            • hepik1 Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 12:27
              e4ska napisała:.
              Jest nas, samodzielnych, tysiące (..)

              Gdzies tutaj ,niedawno, padały liczby-kilku,kilkunastu...
              Teraz już są tysiące.Postęp imponująco-porażający(żeby było na czasie)...
              Jeszcze dwa, trzy latka działalności forumowej spółki zoo Janeska i będa miliony;))
              Darz Bór i Wesołego Walentego! ;))
              • e4ska Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 12:52
                Nie na forum, ale i tu by się uzbierało ładnych procentów, nie promili.

                skąd wiem? Hepiku, przeprowadź badania w swoim środowisku:)))
                Naprzeciwko mnie mieszka... jedna niepijąca nieleczona, wyżej - dwoje
                nieleczonych niepijących, niżej - raz, dwa, trzy - pijaki po terapiach i
                odwykach, piją ostro... i tak kolejno - xx - jeden - pijak leczony - pije, dom
                melina, jedna - nie pije, bez leczenia... rodzina ... duża tradycyjna
                rozbudowana - stryjowie, stryjenki, wujki, ciocie, kuzyni, świekry, teściowe,
                bratowe, szwagry - jeden po odwyku - powiesił się niedawno... hm, przestał pić
                na amen - wyleczony??? robotnicy remontowi - jeden - pije - leczony i asertywny,
                jeden - leczony niepijący - kompletny dziwak i nieuczciwy w kasie. ITD.

                Ale to sie nie mieści w głowie... to sie fobia nazywa, Hepiku.

                Kup sobie lizaczka w formie serduszka, Hepiku, od eski - kaskę oddam na
                pierwszym lepszym zjeździe:))) Przed użyciem - wydłub to jadowite... ostrożnie,
                szkodzi.

    • tranzyt80 "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 10:25
      dr Woronowicz na koniec swojej wypowiedzi wrecz zaapelowal:
      "...Spotkania na forum powinny, moim zdaniem, sprawiać przyjemność, a nie
      przykrość oraz dawać uczestnikom poczucie wspólnoty, zrozumienia i wsparcie.



      -forum "Uzaleznienia" to zbior wypowiedzi anonimowych i dobrowolnych
      uczestnikow,ktorzy dostarczajac ciagle nowych tematow,badz tylko nowego
      spojrzenia na stare,powoduja ciagle na nowo sie odradzajace
      dyskusje,ktore maja na celu poinformowanie i pomoc w wyjsciu z np.alkoholizmu,
      utrzymaniu trzezwosci i powolnym dochodzeniu do normalnego zycia.We wspolnym
      sobie "towarzyszeniu"(choc niekiedy przyjmuje to rozne formy;).

      To wlasnie TU,na tym Forum,wszystko jest zywe i na zywo i bez jakichkolwiek
      zahamowan;)i publicznej tremy.Wymiana wlasnych doswiadczen,konkretnych
      informacji,adresow,zapatrywan,wlasnych spostrzezen,pogladow,oraz osobistych
      (niekiedy tylko chwilowych)urazow, odczuc i przezyc.Uwazam to za owocne i dobre!
      Kazdy moze TU wejsc i kazdy moze wyjsc,kiedy chce(np.na kawe czy... drinka:).
      To byl zart:)!
      TU na Forum,to nie zebranie w jakiejs "salce",TU sie nie prosi o glos,TU
      sie "mowi" lub strzela... czesto prosto z kabury.Tu tez nie ma ustalonych
      ram,czasu,wieku,stanu zdrowotnosci lub ilosci uczestnikow.I o tym trzeba zawsze
      pamietac.Nie brac dlatego wszystkich wypowiedzi za bardzo osobiscie.
      TU kazdy/a moze z kazdym/a oficjalnie lub na priv.Dostalismy przez Internet
      taka mozliwosc,wiec kazdy niech korzysta tak jak umie,potrafi czy chce.
      Kazdy z nas obiera jakies priorytety i gdzies tam zmierza,swiadomie czy
      nieswiadomie.

      Dr.Woronowicz napisal w swojej odpowiedzi,nam wszystkim,na koniec:

      "Pozdrawiam i do spotkania w realu lub na forum, gdzie wszyscy uczestnicy
      szanują siebie nawzajem"

      -I tu zatrzymam Pana,Panie Doktorze za slowo!!!:)))
      Juz dawno(tzn.kilka miesiecy temu :)okrzyknalem glosno haslo aby zorganizowac
      Zjazd Wszystkich Uczestnikow Forum Uzaleznienia.Wiekszosc byla za...i byc moze
      uda sie w tym roku.

      I teraz troche niezreczne(poniewaz publicznie na forum:)pytanie.Gdyby udalo sie
      nam taki Zjazd zorganizowac,czy bylby Pan,Panie Doktorze,w stanie zaszczycic
      nas swoja (godzinna...dwugodzinna?)obecnoscia.Oczywiscie poinformujemy Pana o
      terminie Zjazdu z np.dwumiesiecznym wyprzedzeniem.Warunki i szczegoly do
      omowienia po wyrazeniu przez Pana zgody.
      Zjazd planujemy na max.dwa dni.Pierwszy dzien wiadomo, radosci(rozczarowania)
      ze spotkania i zobaczenia sie,oraz...rozmowy,rozmowy,rozmowy.A Pan,Panie
      Doktorze,moglby na drugi dzien,najlepiej do poludnia,w max.godzinnej,nawzajem
      szanujacej sie wspolnej pogawedce zaszczycic nas swoja obecnoscia.
      zaszczycic.

      PS.
      Co sadzicie o tym ,foRUMOWICZE :)
      • myszabrum Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 10:33
        Hmm. Tranzyt. Ja już myślałam, że o tym zjeździe zapomniałeś ;).

        Woronowicz na bank nas oleje. Ale ja Ciebie chętnie zobaczę :)).
        • baasil Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 11:51
          tak, woron nie przyjedzie,bo nie musi wam niczego udowadniać.
          eseczko,kolejny pościk i znów ciut więcej prawdziwej eski-oczywiście z mojego
          zafałszowanego wg. Ciebie punktu widzenia.nie broń się skoro nie masz przed
          czym.po co udowadniasz,że...
          w którymś wątku zapytałem cię ,czy to że po raz pierwszy byłem w ośrodku
          leczenia w 1997r,i jeszcze potem kilka razy,a dopiero w 2003 podjąłem leczenie
          i trwam w abstynencji do dziś,świadczy statystycznie o jej skuteczności ,czy o
          nie skuteczności?
          a teraz z innej beczki jak mawiaja monthy python'owcy:
          miłuj nieprzyjaciół swoich.
          kierując się tą zasadą i wymieniając się jeszcze paru szpileczkami,nabiore
          pewności ,że przynajmniej ty już nigdy sie nie napijesz,bo gdyby nie
          daj...miałoby,się tak stac,musiałagyś się przyznać do błędu.a ty nie jesteś do
          tego zdolna.więc ,żeby nie wiem co, to się nie napijesz,by udowodniC,pyszałkom
          odmóżdżonym przez terapię i AA,jedyną słuszność swojej drogi ku szczęsliwemu
          życiu.czego przy okazji walentynek ci życzę(i więcej dystansu)-a może Walentego
          Ci trzeba?(wszak krew nie woda)
          • e4ska Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 12:11
            "woron nie przyjedzie,bo nie musi wam niczego udowadniać"
            On WAM musi udowadniać, dlatego do was jeździ. Musi WAM udowadniać, że
            niemożliwe jest wytrzeźwieć samemu. Jak też popatrzeć na pokorne stadko dobrze
            wychowanych alkoholików, którzy, jak już coś muszą "wyrzygać", to tylko w stanie
            wysokiego skacowania.

            Gdyby woron miał zamiar zaszczycić zjazd, w którym ewentualnie brałabym udział -
            z mojej strony - wyszłabym na te dwie godziny.

            Bo my jesteśmy z innej bajki.
            • baasil Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 12:22
              o, tak Wy jesteście z innej bajki,My jesteśmy z Życia
            • pippi.l Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 12:29
              czy on jest Pani prywatnym wrogiem, czy on jest wrogiem czyimkolwiek? Proszę o
              wyjaśnienie, dla osoby, która czyta forum od połowy grudnia, skąd taka niechęć
              do tego człowieka i innych terapeutów? Dlaczego planuje Pani opuścić Wasze
              spotkanie gdyby Woronowicz przyjechał? Bo on, czy - bo terapeuta, lekarz?
              Niczego nowego, ciekawego naprawdę nie spodziewa się Pani, z góry, usłyszeć?
              pozdrawiam
              • e4ska Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 12:55
                Drogie Pippi... jakie pani? eska to nie pani.

                Potem może, bo jak tak dalej pójdzie, to się nie napiję, bo umrę z głodu. W
                nędzy i z kosmicznym debetem.

                koniec miłości - i do roboty. Naraski, hej:)
              • e4ska Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 01:24
                Jest dogmatykiem. Nie lubię dogmatyków. Rzeczywistość skrzeczy... a on ubiera w
                ładne słówka coś, co koślawe.

                Poza tym: krytyka, nawet ostra, nie jest wyrazem osobistej niechęci. Terapeuci
                jako ludzie są mi obojętni, ale nie są obojetni jako przedstawiciele systemu,
                pijawki budżetu, natrętni sprzedawcy swoich usług... nie odpowiada mi marketing,
                wmawianie ludziom potrzeb, których nie mają - we wszelki możliwy sposób.

                Woronowicz podpadł nie tylko mnie - jego protekcjonalny ton i brak zrozumienia
                dla forumowych prawideł... jak mogłabym szanować człowieka, który lekceważy
                alkoholików samodzielnie pokonujących swój nałóg - że to niby pycha, niby
                choroba oryginalności... pewnie liczy, ze zaraz skoczę po wódkę, bo na AA nie
                chodzę... Sąsiadka ma zmuszona do 90 mityngów - trzy miesiace - łazi, bo taki
                warunek dostała w opiece społecznej - z namaszczenia pana w. - a i tak
                pijaniutka w dym... a czemu jej nie posyłają do roboty? że chodzi na mityngi, to
                państwo ją utrzymuje? co to jest? zdrowe babsko leni sie z trzydzieści lat, na
                koszt innych, i płacą jej za mityngowanie... a do roboty, za miotłę, babo, a
                nie do AA royalem chuchać... no, ale to jest alkoholik trzeźwiejący... szacunek
                u pana w. ma? Ma.

                a co do zjazdu... podejdę za blisko, a tu mi lobotomia na łeb spadnie... albo
                kaftan na plecy... klamki poznikają... psychiatrów trzeba się bać.
                Taka fobia.

                I niczego nowego nie spodziewam się usłyszeć... fakt:))) cudów ni ma.
            • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 15.02.07, 02:13
              > Bo my jesteśmy z innej bajki.

              Przyczepilo sie guano do okretu i krzyczy "Plyniemy!! ":)

              • aniolparys Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 15.02.07, 06:07
                Z kronikarskiego obowiązku:
                Gdy na górze tej strony klikniesz w "zaawansowane", potem w pole "szukaj"
                wpiszesz "okretu" a w "Autor" "aaugustw" to wyjdzie, że użył on tej przenośni w
                ubiegłym roku na tym forum cztery razy.

                Tak z ciekawości: macie jakiś obowiązujący zestaw takich mądrych i wesołych
                powiedzonek?
                • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 16.02.07, 05:22
                  Sprawdzał Aniołparys słowa powtórzone,
                  poszukał "okrętow" - cztery były one.

                  -po co to i na co, Aniele Parysie ?
                  -Aaa, po prostu na forum bardzo nudzi mi się.


                  ps. Tak, są zestawy takich powiedzonek. Aaugustw specjalnie dla mnie zrobił
                  ksero, za co - z tego miejsca, serdecznie mu dziękuję.

                  PaulSixtus
                  • aniolparys Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 16.02.07, 06:47
                    Nie napisałeś nic ponad to, że "my jesteśmy okręt w wy jesteście gó..". Byłoby
                    to do przyjęcia gdyby chociaż napisane było zgrabnie i oryginalnie.
                    Zaniżasz poziom Pawle.
                    Piotr.
                    • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 16.02.07, 17:21
                      aniolparys napisał:

                      > Nie napisałeś nic ponad to, że "my jesteśmy okręt w wy jesteście gó..".
                      ________________________________________________________________________.

                      Aniele Ty moj, powiedz dlaczego...!? Dlaczego wobec wszystkich tak sie
                      kompromitujesz...!?
                      A...
                      Ps. Jestes dzieckiem, czy doroslym mezczyzna...!?
              • e4ska Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 15.02.07, 11:05
                Drogi polseksie... kiciusiu sterapeutyzowany z przechyłem na chama. Patrz, jak
                to ładnie wychodzi z ciebie chamidło... Ja się do woronowicza nie lepię, bo on
                nie mój okręt - on dla mnie - NIC. Jemu powinno zależeć, żeby poznać sposoby i
                psychikę osób, które samodzielnie radzą sobie z alkoholizmem. Co to za uczony
                jest i cała ich gromadka, skoro zawężają swój obszar badań i wybierają tylko to,
                co im pasuje? To jest specjalista od picia? Byle przy żłobie, kochany
                polseksie.... jakby tak upowszechnić pogląd, że z alkoholizmu wychodzi sie bez
                większych boleści, wyjąwszy kaca giganta, to kto by na terapie łaził i przed
                mistrzem skamlał... jak ja bym była w grupie i widziała smargających facetów,
                porzygałabym sie z obrzydzenia, że tez powiem po chamsku... no, wiem, taka tam
                panuje atmosfera i każdy płacze... ale po co? Po co płakać, kiedy trzeźwienie
                to taka fajna rzecz? Też pochlipywałes sobie, polsex? I patrzyłeś z satysfakcją,
                jak inni pochlipują? No to teraz ci sie zbiera - logicznie - na chamstwo. Sobą
                gardzisz - więc gardzisz innymi. Jeden z efektów twojej drogi trzeźwienia.

                chamowaty... wlazłeś np. na wątek Valpoliczelli, której trułeś, że bez terapii
                to dziewczyna ... out. I przypieprzyles się do mnie, a jej - nawet nie umiałeś
                pogratulować szczęścia matczynego, chociaż ci dałam do zrozumienia, że wypada...
                chłopie, zdejmij gumofilce, otrzep się z gówien i idź na lekcje dobrych manier.

                A co do okrętu... jeśli okrętem jest forum, to ja sobie płynę tutaj setkami
                postów... i nie ja sie zatem podczepiam. Nie napiszę już, z kim identyfikuję
                okręt, a z kim gó.. - a co do krytyki terapii - kazdy powinien wiedzieć, jakie
                sa jej wady i zalety. I że nie każdy się do terapii nadaje. Ty tak - co samo w
                sobie źle o terapii świadczy.
                • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 15.02.07, 15:16
                  e4ska napisała do Paulsixstusa,
                  (a Aniolek juz wczesniej cos tam podobnie balakal...!?):
                  Przypomne: Paulsixstus pisal o g... plynacym za statkiem...! ;-))
                  - - - - - - -
                  > Drogi polseksie... kiciusiu sterapeutyzowany z przechyłem na chama.
                  (potem nastepuje atak i dlugi opis chamskich slow w jego kierunku -
                  juz bez przechylu, ze strony Eski...!) ;-))
                  ____________________________________________________________________.
                  To bylo uderzenie w stol Paulsixstusie...!! - Brawoooo...!! ,-))
                  A... ;-))
                • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 16.02.07, 05:13

                  > Drogi polseksie... kiciusiu sterapeutyzowany z przechyłem na chama. Patrz, jak
                  > to ładnie wychodzi z ciebie chamidło...

                  Na inwektywy nie odpowiadam, o, dążąca swoją ścieżką, niczym strudzony mnich
                  Zen, ostojo cnót wszelakich. Z takim uporem, zajadłością atakujesz terapie, że
                  gdyby można te obelgi i niedorzeczności przeliczyć na pieniądze, byłabyś w
                  rankingu przed Kulczykiem. Do Gatesa jednak ci troche brakuje, ale forum wiele
                  zniesie. Popyskować można, bzdury popisać, a forum jak stało -stoi.

                  >Jemu powinno zależeć, żeby poznać sposoby i
                  > psychikę osób, które samodzielnie radzą sobie z alkoholizmem

                  On takich psychik przebadał setki, każdy sobie radził :)

                  >Co to za uczony
                  > jest i cała ich gromadka, skoro zawężają swój obszar badań i wybierają tylko to
                  > ,
                  > co im pasuje?

                  Naukowiec, który zawęża swoje pole badań, jest tzw. uczonym wąskiej specjalizacji.
                  Liczysz na to jak i kolega Janulodz, że dr Woronowicz będzie po forach łaził i
                  ze zdziwienia oczy przecierał, jak to możliwe, że tak sami...Tyle, że programy
                  terapeutyczne doskonale znają ten problem niepicia na własną rękę.

                  > Byle przy żłobie, kochany
                  > polseksie....

                  Jeśli wyznajesz taką zasadę, dziekuje Bogu, że los zetknął nas tylko na
                  płaszczyźnie wirtualnej. Jeśli masz podwładnych w pracy, szczerze im współczuję.

                  >jakby tak upowszechnić pogląd, że z alkoholizmu wychodzi sie bez
                  > większych boleści, wyjąwszy kaca giganta, to kto by na terapie łaził i przed
                  > mistrzem skamlał...

                  Ten, kto wychodzi bez boleści, z niczego nie wychodzi. Są tacy , co procentów
                  nie chłoną, bo wstyd już, ale łeb pijaństwem się cieszy. Pewnie alkohol dodawał
                  Ci animuszu, a teraz dodaja ci go posty na forum.

                  >no, wiem, taka tam
                  > panuje atmosfera i każdy płacze... ale po co?

                  Pewnie , ze wiesz, bo bylas.... Posmargałem się, czytając to. Posmargałem się,
                  jak mi Bog świadkiem, cokolwiek to znaczy...
                  Droga Eska, ze strachu przed ruszaniem przysypanej mechanizmem obronnym
                  stęchlizny w swojej mózgownicy, narysowała sobie w głowie terapię rodem z
                  laboratorium dr Mengele. Cóż, niektórzy tak mają. To też znają programy
                  terapeutyczne.

                  >Wlazłeś np. na wątek Valpoliczelli, której trułeś, że bez terapii
                  > to dziewczyna ... out. I przypieprzyles się do mnie, a jej - nawet nie umiałeś
                  > pogratulować szczęścia matczynego, chociaż ci dałam do zrozumienia, że wypada..

                  Serdecznie współczuję dziecku, jeśli matka-pijaczka lekkomyślnie podjęła tzw.
                  "samodzielne trzezwienie".

                  > chłopie, zdejmij gumofilce, otrzep się z gówien i idź na lekcje dobrych manier.

                  Zrobie to niezwlocznie,gdy skoncze tego posta - wyjdę z szamba, w ktore
                  dobrowolnie wszedłem.

                  >a co do krytyki terapii - kazdy powinien wiedzieć, jakie
                  > sa jej wady i zalety. I że nie każdy się do terapii nadaje

                  To prawda - do terapii nie nadaje sie czlowiek nieuzalezniony i trup.
                  Wybór należy do alkoholika.

                  >Sobą
                  > gardzisz - więc gardzisz innymi. Jeden z efektów twojej drogi trzeźwienia.

                  Gardzę innymi ? A to dobre... Wierz mi,że hasło o okręcie, napisałem z dużą dozą
                  ironii, nieporównywalnie jednak mniejszą, niż ty to robisz w swoich postach,
                  zwłaszcza, kiedy piszesz o terapii, której obraz masz tylko w swojej sklonnej do
                  bajdurzeń, głowie.

                  Co do moich uczuć, o które tak wypytujesz - nie wstydze sie ich, gdybym
                  pochlipywal na terapii, napisalbym. Nie ma też we mnie odrazy wobec placzacego
                  czlowieka, ktoremu stęchlizna zaczyna przeszkadzać.

                  Dlaczego terapia ? Proste.

                  Alkoholizm - choroba psycho-somatyczna. Jesli nie pijesz - czynnik "soma" jest
                  wylaczony. Natomiast psyche wciaz potrzebuje naprawy.
                  Bo szambo, Esko, choc przysypane wapnem, to ciągle szambo.

                  PaulSixtus

















                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 16.02.07, 17:16
                    Cholewka, po przeczytaniu tego listu (ponizej), widze ile ja
                    jeszcze musze sie uczyc...! :-\\
                    A...
                    (URYWKI):
                    _____________________________________________________________.
                    paulsixtus napisał (do Eski):
                    (Eska):
                    > >Jemu powinno zależeć, żeby poznać sposoby i
                    > > psychikę osób, które samodzielnie radzą sobie z alkoholizmem

                    (paulsixtus)
                    > On takich psychik przebadał setki, każdy sobie radził :)
                    >
                    > >Co to za uczony jest i cała ich gromadka, skoro zawężają swój
                    obszar badań i wybierają tylko to, co im pasuje?
                    >
                    > Naukowiec, który zawęża swoje pole badań, jest tzw. uczonym wąskiej
                    specjalizacji.
                    > Liczysz na to jak i kolega Janulodz, że dr Woronowicz będzie po forach łaził i
                    > ze zdziwienia oczy przecierał, jak to możliwe, że tak sami...Tyle, że programy
                    > terapeutyczne doskonale znają ten problem niepicia na własną rękę.
                    >
                    > >jakby tak upowszechnić pogląd, że z alkoholizmu wychodzi sie bez
                    > > większych boleści, wyjąwszy kaca giganta, to kto by na terapie łaził
                    i przed mistrzem skamlał...
                    >
                    > Ten, kto wychodzi bez boleści, z niczego nie wychodzi. Są tacy , co procentów
                    > nie chłoną, bo wstyd już, ale łeb pijaństwem się cieszy. Pewnie alkohol
                    dodawał Ci animuszu, a teraz dodaja ci go posty na forum.
                    >
                    > >Wlazłeś np. na wątek Valpoliczelli, której trułeś, że bez terapii
                    > > to dziewczyna ... out. I przypieprzyles się do mnie, a jej - nawet nie um
                    > iałeś pogratulować szczęścia matczynego, chociaż ci dałam do zrozumienia,
                    że wypada..
                    >
                    > Serdecznie współczuję dziecku, jeśli matka-pijaczka lekkomyślnie podjęła tzw.
                    > "samodzielne trzezwienie".
                    >
                    > > chłopie, zdejmij gumofilce, otrzep się z gówien i idź na lekcje dobrych m
                    > anier.
                    >
                    > Zrobie to niezwlocznie,gdy skoncze tego posta - wyjdę z szamba, w ktore
                    > dobrowolnie wszedłem.
                    >
                    > >a co do krytyki terapii - kazdy powinien wiedzieć, jakie
                    > > sa jej wady i zalety. I że nie każdy się do terapii nadaje
                    >
                    > To prawda - do terapii nie nadaje sie czlowiek nieuzalezniony i trup.
                    > Wybór należy do alkoholika.
                    >
                    > >Sobą
                    > > gardzisz - więc gardzisz innymi. Jeden z efektów twojej drogi trzeźwienia
                    > .
                    >
                    > Gardzę innymi ? A to dobre... Wierz mi,że hasło o okręcie, napisałem z dużą
                    doz
                    > ą
                    > ironii, nieporównywalnie jednak mniejszą, niż ty to robisz w swoich postach,
                    > zwłaszcza, kiedy piszesz o terapii, której obraz masz tylko w swojej sklonnej
                    do bajdurzeń, głowie.

                    > Dlaczego terapia ? Proste.
                    >
                    > Alkoholizm - choroba psycho-somatyczna. Jesli nie pijesz - czynnik "soma" jest
                    > wylaczony. Natomiast psyche wciaz potrzebuje naprawy.
                    > Bo szambo, Esko, choc przysypane wapnem, to ciągle szambo.
                    >
                    > PaulSixtus
                  • e4ska Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 01:39
                    ">Jemu powinno zależeć, żeby poznać sposoby i
                    > psychikę osób, które samodzielnie radzą sobie z alkoholizmem

                    On takich psychik przebadał setki, każdy sobie radził :)"
                    Jakby sobie radził, to by go nie przebadał. Znaczy - nie radził sobie. Psychiki
                    nie da sie przebadać. podobno jeden tylko psychiatra, zwany Bogiem, potrafi, ale
                    on nie nazywa sie pan Woronowicz, tylko całkiem inaczej - i nie posiada
                    doktorskiego tytułu.

                    "Tyle, że programy
                    > terapeutyczne doskonale znają ten problem niepicia na własną rękę".
                    Nie znają. Mylisz pojęcia. zresztą - w ogóle nie znają problemu niepicia. jakby
                    znały, to ludzie by nie pili.

                    "narysowała sobie w głowie terapię rodem z
                    > laboratorium dr Mengele". no, tez totalitaryzm. Czyli walka z indywidualizmem
                    i prawem do własnego zdania. W głowie sobie nic nie rysuję - myśle. Nie
                    odwzorowuje więc tego rysunku, ktory sobie naszkicował w głowie pan Woronowicz.
                    nie przepadam za tego typu grafiką.

                    "Serdecznie współczuję dziecku, jeśli matka-pijaczka lekkomyślnie podjęła tzw.
                    > "samodzielne trzezwienie".
                    Jakiś ty głupi i zawistny...
                    jakby podjęła terapie, to: nie miałaby męża, dziecka, miłości... chlałaby te
                    swoje wina jak większość terapeutyzowanych, z samotności i pustki...
                    kompletny odjazd, Paul... nic z ciebie nie będzie. Po stu terapiach... też nic.
                    Val jest pełną zycia kobieta, która ma szczęście. I dlatego jej nie lubisz...
                    bo nie dopiekli jej na terapii. Jak i mnie - bo zwyczajnie - olałam.
                    • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 02:32
                      > Jakiś ty głupi i zawistny...
                      > kompletny odjazd, Paul... nic z ciebie nie będzie. Po stu terapiach... też nic.
                      > Val jest pełną zycia kobieta, która ma szczęście. I dlatego jej nie lubisz...
                      > bo nie dopiekli jej na terapii. Jak i mnie - bo zwyczajnie - olałam.

                      Po pierwsze - nigdy nie nazwalem Ciebie glupia - uwazam, ze jestes po prostu
                      maksymalnie nieszczesliwa pielegnujac swoje szambo. Ty sie nie sprzeciwiasz
                      terapii - ty ja zaciekle zwalczasz. Jako uratowany przez terapie, nie moge na to
                      pozwolic. Dla mnie, w obecnym stanie - jestes tylko bardzo sumiennym dozorca
                      szamba, ktory zacheca innych pijacych do tego samego. Rece kompletnie opadly,
                      nie bede niczego tlumaczyl - wszystkie twoje zmysly sa stlumione.

                      > Val jest pełną zycia kobieta, która ma szczęście. I dlatego jej nie lubisz...

                      Bardzo prosze nie pisac o Valpoliczelli, bo zdaje sie, ze ona nie bierze udzialu
                      w tej dyskusji.

                      > bo nie dopiekli jej na terapii. Jak i mnie - bo zwyczajnie - olałam.

                      Nikt nie dopiekl mi na terapii. Atmosfera nie byla ciezka, bylo wrecz swiezo i
                      oczyszczajaco dla duszy.

                      > "Tyle, że programy
                      > > terapeutyczne doskonale znają ten problem niepicia na własną rękę".
                      > Nie znają. Mylisz pojęcia. zresztą - w ogóle nie znają problemu niepicia. jakby
                      > znały, to ludzie by nie pili.

                      Nazywa sie to "niepiciem w zaparte". Jestes tego klasycznym przykladem.

                      Czyli walka z indywiduali
                      > zmem
                      > i prawem do własnego zdania.

                      Kazdy pijak trzyma sie swojego indywidualizmu. Kiedys mi zalezalo, zeby zęby myć
                      inaczej niż wszyscy, czy ubierać majtki przez głowę. Przeszło mi. Jestem
                      szczęśliwy, twórczy i odnoszę po raz pierwszy w zyciu - znaczace sukcesy
                      osobiste i zawodowe.

                      >chlałaby te
                      > swoje wina jak większość terapeutyzowanych, z samotności i pustki...

                      Nie znam chlania z samotnosci i pustki. Znam chlanie przez chorobę alkoholową.

                      >I dlatego jej nie lubisz...
                      > bo nie dopiekli jej na terapii. Jak i mnie - bo zwyczajnie - olałam.

                      To prawda, nie lubie Cie. Lubić nie mam za co. Nie cenie tych, ktorzy obstają
                      przy szambie, nawet jesli jest to ich wlasne i szalenie indywidualne,
                      szambo.Nazwalbym to uczucie inaczej, ale i tak nie zrozumiesz, bo masz przesadne
                      sklonnosci do prymityzowania. I nie jest to uczucie z gatunku negatywnych,
                      zapewniam Cie.

                      buzka
                      PaulSixtus









                      PaulSixtus





                      • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 12:47
                        Paulsixtus, wlasnie przeczytalem Twego maila (odpowiedz do Eski).
                        Po przeczytaniu jego tresci, zapragnalem spontanicznie podziekowac
                        Tobie za te slowa, ktore w nim napisales - DZIEKUJE Ci Paulsixtus.
                        Wdzieczny:
                        A...
                        • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 14:18
                          Do pewnego czasu, czytając i słuchając wypowiedzi osób korzystających z terapii i wspomagających się w trzeźwieniu programami AA, odnosiłem wrażenie, że Wasze trzeżwienie przyczynia się do rozwoju i kształtowanie osobowości. Takie głosy jak Killego, Hepika, trochę Jarasa, były dla mnie pewnymi wskazówkami z których korzystałem i wybierałem dla siebie niektóre elementy pozwalające mi zrozumieć moją chorobę. Różnice zdań na tym forum, inne fora, materiały ze stron internetowych, parę książek, były dla mnie drogowskazami i pomagały mi w moim trzeźwieniu. Proces ten tzn. poznawanie istoty uzależnienia trwa u mnie w dalszym ciągu. Dowiaduję sie coraz to nowych rzeczy, czytam o badaniach, pracach nad metodami leczenia uzależnień i przyznam, że to mnie pochłania.
                          Swój proces trzeźwienia uważam za dawno zamknięty i skończony. Alkohol już mną nie rządzi, ani go nie potrzebuję. Nie miewam suchych kacy, potrzeby napicia się, ani żadnych innych myśli związanych z alkoholem. W związku z tym nie odczuwam potrzeby czynnego uczestniczenia w grupach, spotkaniach i innych formach spędzania czasu w towarzystwie trzeźwych i trzeźwiejących alkoholików.
                          Moją terapią były moje przeżycia, kiedy wyrządziłem wydawałoby się nieodwracalne szkody sobie i swoim najbliższym. Staram się również pomagać.
                          Nie odczuwałem potrzeby udowadniania na siłę nikomu, że moja droga jest najlepsza. Zgadzałem się, że większość ludzi tak nie może. Nie występowałem przciwko nim. Opisywałem tylko swoje przeżycia z kontaktów z terapetą i pierwszych mitingów AA.
                          Liczyłem, że ze strony terapeutyzowanych i uczestników Aowskich grup spotkam się z tym samym. Liczyłem, że wykażą choć zaciekawienie.
                          Bardzo się pomyliłem.
                          Niewybredne ataki, kpiny, a potem pojawienie się Augusta, spowodowało, że zacząłem również odpowiadać taką bronią jaką stosowano wobec mnie.
                          Nigdy na początku nie atakowałem AA.
                          Zmasowaną krytykę, wręcz osobiste ataki przeżywałem głęboko,próbując przekonać, że można również samemu. Taką samą osobą na tym forum jest Eska.
                          Dla mnie osoby, które za wszelką cenę i stosując wszystkie niedozwolone chwyty
                          ( na pierwszym miejscu August, następny Paulsixtus) są pożałowania godne
                          Już nie możesz sie bardziej ośmieszyć Auguście wyrażając swoje poparcie dla wywodów Paulsixtusa, atakującego w poniżający sposób osobę mającą od początku swoje zdanie i tyle odwagi, żeby je publicznie wygłosić.I na dodatek została pierwsza sprowokowana. Za takie argumenty Paulsixtusie powinieneś się wstydzić, bo są niegodne. Brakuje innych? Wstyd panowie.

                          Eska mnie kręci
                          • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 14:48
                            Wiecie dlaczego jeszce Panowie (August, Paulsixtus) robicie złą robotę? Bo
                            ODBIERACIE NADZIEJĘ. Są osoby, które - z różnych względów - nie nadają się na
                            terapię czy AA. Do nich należy mój Mąż.Kiedyś stawałam na głowie, by Go zmusić
                            do terapii. Wreszcie mi się udało. Jeździł dzielnie 3-4 x w tygodniu sporo
                            kilometrów i ...męczył się okrutnie, wściekał się i pił. Do dziś terapię
                            wspomina wręcz ze wstrętem. Naprawdę był pełen dobrej woli - zaświadczam to.
                            Jednak to, co dzieje się na terapii Jemu akurat zupełnie nie odpowiadało.
                            Działało odwrotnie. Potem trafił do AA. Wspomina to lepiej, ale skutek był
                            żaden. Po KAŻDYM spotkaniu AA wstępował na piwko. Wspominki alkoholików
                            wywoływały u Niego chęć wypicia. Wreszcie olał terapię, AA, poszukał swojej
                            drogi i nie pije od 1/2 roku. A Wy, co Mu przekazujecie? "Nie dasz
                            rady", "Tkwisz w szambie", "Zapijesz". Wspieracie jak cholera! Przyjmijcie
                            wreszcie do wiadomości, że ludzie są różni. Jednym terapia czy AA bardzo
                            pomagają, wręcz ratują. Inni zupełnie nie mogą się w tym odnaleźć. Nie
                            zabierajcie więc im nadziei, że są inne drogi.
                            • myszabrum Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 15:07
                              Mój ojciec ma 65 lat. Pił ostro całe życie. Wiele razy wyciągałam go z rowu i
                              taszczyłam do domu, sprzątałam wymioty, myłam, przebierałam i broniłam przed matką.

                              Przestał pić w wieku lat 50. Mniej więcej wtedy, gdy wyprowadziłam się z domu.
                              Może pił przez mnie ;)? Prawdę mówiąc, tylko do połowy w tym miejscu żartuję.

                              Ojciec na miting AA poszedł bodajże raz. Nie podobało mu się. W okresie swego
                              picia parę razy się zaszywał - z wiadomym skutkiem. I nagle...

                              Być może wpływ na to miała zmiana pracy (ojciec pracował w wojsku, gdzie była
                              idealna atmosfera do chlania). Być może rosnące problemy ze zdrowiem. Być może.

                              Nie przeżył w każdym razie żadnego "nawrócenia duchowego". Po prostu przestał.

                              Myślę, że są dziś z matką szczęśliwi.
                              • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 15:31
                                myszabrum napisała:
                                > Może pił przez mnie ;)? Prawdę mówiąc, tylko do połowy w tym miejscu żartuję.

                                Myszko! Wybij to sobie z głowy! Nie ma picia przez kogoś! A zwłaszcza przez
                                własne dziecko!
                              • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:06
                                myszabrum napisała:
                                > Mój ojciec ma 65 lat. Może pił przez mnie ;)?
                                > Być może wpływ na to miała zmiana pracy...
                                > Być może rosnące problemy ze zdrowiem. Być może.
                                > Myślę, że są dziś z matką szczęśliwi.
                                _________________________________________________.
                                Jak na moj gust, za duzo tego "byc moze" i "mysle".
                                MYSLE, ze MOZE byl on zwyklym pijakiem...!? ;-))
                                A...
                                • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:34
                                  aaugustw napisał:

                                  > Jak na moj gust, za duzo tego "byc moze" i "mysle".
                                  > MYSLE, ze MOZE byl on zwyklym pijakiem...!? ;-))
                                  > A...

                                  Znów te Twoje kretyńskie podziały: Alkoholicy (miano nobilitujące, wsród nich
                                  super-alkoholik A.) i pijacy (wszyscy, którzy myślą nie tak jak super-
                                  alkoholik). Czy Ty czasami zastanawiasz się nad tym, co piszesz,Auguście?!
                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:48
                                    magtomal napisała:
                                    > Znów te Twoje kretyńskie podziały: Alkoholicy (miano nobilitujące, wsród nich
                                    > super-alkoholik A.) i pijacy (wszyscy, którzy myślą nie tak jak super-
                                    > alkoholik). Czy Ty czasami zastanawiasz się nad tym, co piszesz,Auguście?!
                                    ___________________________________________________________________________.
                                    Widze, ze to Twoje stale przesiadywanie przed kompem idzie Tobie juz
                                    na "glowe".
                                    Proponuje; wyluzuj sie, pojdz na spacer, albo wysprzataj chalupe, ugotuj
                                    cos dla meza, zajmij sie nim, zrob cos dla swej przyszlosci...
                                    Nie podniecaj sie tu wiecej tym A...! ;-))
                                    To prawdziwe zycie jest tam, w realu, a nie tutaj w (i przy) kompie... ;-))
                                    A...
                                    • myszabrum Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:51
                                      August czemu Ty czegoś nie ugotujesz :))?
                                      • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:54
                                        myszabrum napisała:

                                        > August czemu Ty czegoś nie ugotujesz :))?
                                        _________________________________________________.

                                        Moja zona mi w tym dogadza, a ja jej w czym innym.
                                        A... ;-))
                                    • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 18:07
                                      aaugustw napisał:

                                      > ___________________________________________________________________________.
                                      > Widze, ze to Twoje stale przesiadywanie przed kompem idzie Tobie juz
                                      > na "glowe".
                                      > Proponuje; wyluzuj sie, pojdz na spacer, albo wysprzataj chalupe, ugotuj
                                      > cos dla meza, zajmij sie nim, zrob cos dla swej przyszlosci...
                                      > Nie podniecaj sie tu wiecej tym A...! ;-))

                                      Znów wiesz lepiej, jak wygląda moje życie. Obiady gotujemy w domu (ja lub Mąż -
                                      kto ma więcej czasu), chałupę mam wysprzątaną, zajmuję się wieloma rzeczami,
                                      pracuję. Na spacery też chodzę. Mamy troje Dzieci, koty, psa, więc zajęć mi nie
                                      brakuje. Nie martw się mną, Auguście - życie mam wypełnione różnymi rzeczami -
                                      nie tylko alkoholizmem mojego Męża (jak Ty swoim).
                                      > To prawdziwe zycie jest tam, w realu, a nie tutaj w (i przy) kompie... ;-))
                                      > A...
                              • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:41
                                Tak z ciekawości czystej,bez podtekstów żadnych...od pietnastu lat jest abstynentem(ani kropli) czy nie pije w taki sposób jak dawniej?
                                • myszabrum Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:45
                                  Pije okazyjnie. Na imprezach - kieliszek, dwa. Nie mieszkam z nimi, ale według
                                  zeznań matki nie pociąga to za sobą żadnych konsekwencji.

                                  Wiem, że to przeczy wielu teoriom, ale tak po prostu jest.
                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:52
                                    myszabrum napisała:
                                    > Pije okazyjnie. Na imprezach - kieliszek, dwa.
                                    > Wiem, że to przeczy wielu teoriom, ale tak po prostu jest.
                                    ___________________________________________________________.
                                    ;-))
                                    Myszabrum, dotrzymam slowa - nie skomentuje tego tematu....!
                                    I niech tak bedzie...! ;-))
                                    A...
                                    Ps. O luuudzie...! ;-))
                                • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 18:01
                                  hepik1 napisał:

                                  > Tak z ciekawości czystej,bez podtekstów żadnych...od pietnastu lat jest
                                  abstyne
                                  > ntem(ani kropli) czy nie pije w taki sposób jak dawniej?

                                  Nieporozumienie: nie pije od pół roku (napisałam 1/2 - chyba - sprawdzę). Wiem,
                                  mało. Nie pije ani kropli. Wie, że nie może. Kiedyś miał przerwę roczną, potem
                                  półtoraroczną i "kropla" powodowała powrót do picia bez kontroli. Klasyczne.
                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 18:08
                                    magtomal napisała:
                                    > Nieporozumienie: nie pije od pół roku...
                                    _________________________________________.
                                    Zrob sobie przerwe - prosze...!
                                    Dla Twojego dobra...!
                                    A... ;-))
                                  • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 18:28
                                    Moje pytanie do myszy było,nieporozumienie zapewne z ustawienia wyświetlania wątku takiego a nie innego wynika.
                                    To co wyłączasz augusta czy dalej się będziesz nakręcać niepotrzebnie?
                                    Po co ci to?
                                    • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 19:04
                                      hepik1 napisał:

                                      > Moje pytanie do myszy było,nieporozumienie zapewne z ustawienia wyświetlania

                                      > tku takiego a nie innego wynika.
                                      > To co wyłączasz augusta czy dalej się będziesz nakręcać niepotrzebnie?
                                      > Po co ci to?

                                      Wiem,Hepiku. Zorientowałam się zaraz po wysłaniu.
                                      Co do Augusta - masz rację. To trochę masochistyczne z mojej strony...Po co mi
                                      to? Po nic.
                                      • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:29
                                        magtomal napisała:
                                        > Co do Augusta - masz rację. To trochę masochistyczne z mojej strony...
                                        Po co mi to? Po nic.
                                        ________________________________________________________.
                                        Jezeli przynosi Ci to ulge (jak i Janulodzikowi), to pisz
                                        dalej do mnie w ten sposob - klnij jak szewc...! ;-))
                                        Dobranoc:
                                        A... ;-))
                            • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:02
                              Magtomal napisala:
                              > Wiecie dlaczego jeszce Panowie (August, Paulsixtus) robicie złą robotę? Bo
                              ODBIERACIE NADZIEJĘ. Są osoby, które - z różnych względów - nie nadają się na
                              terapię czy AA. Do nich należy mój Mąż…
                              - - - - - - - -
                              Ja znam cztery grupy ludzi nie nadajacych sie na terapie, (czy Mityngi AA).
                              Do nich naleza: niealkoholicy, czynni pijacy, chorzy umyslowo i alkoholicy,
                              ktorzy nie wyrazaja zgody na zaprzestanie picia.
                              Do jakiej kategorii nalezy Twoj maz? – mnie to nie interesuje...!
                              ________________________________________________________________.
                              Magtomal napisala dalej:
                              > Kiedyś stawałam na głowie, by Go zmusić do terapii. Wreszcie mi się udało.
                              Jeździł dzielnie 3-4 x w tygodniu sporo kilometrów i ...męczył się okrutnie,
                              wściekał się i pił. Do dziś terapię wspomina wręcz ze wstrętem... Działało
                              odwrotnie.
                              - - - - - - -
                              Cos tam - jak widac - musialo pomoc, skoro nie pije...
                              A´propos; zebys Ty wiedziala co ja na terapii myslalem o swojej terapeutce,
                              ktora nb. byla jedna z tych, ktorzy uratowali mi zycie. – A Wy,
                              niewdzieczni jestescie; Ty i Twoj maz..!
                              Magtomal jedno jest pewne: Wy (Ty i maz) otrzymacie to wszystko z
                              powrotem, na co sobie sami zasluzycie...! ;-))
                              Takie juz sa te "Reguly Duchowe", ktorym my wszyscy podlegamy, czy nam sie
                              to podoba, czy nie...!
                              _________________________________________________________________.
                              Magtomal napisala dalej:
                              > Potem trafił do AA. Wspomina to lepiej, ale skutek był żaden. Po KAŻDYM
                              spotkaniu AA wstępował na piwko. Wspominki alkoholików wywoływały u Niego
                              chęć wypicia. Wreszcie olał terapię, AA, poszukał swojej drogi i nie pije od
                              1/2 roku.
                              - - - - - - - - - - - - -
                              ;-)) - Te wypowiedz pozostawie bez komentarza. Powiem tylko tyle, ze sie
                              musze troche wstydzic... :-ß
                              Magtomal, Tobie juz nawet dzwoni, nie wiesz tylko jeszcze, w ktorym to
                              kosciele...!
                              ______________________________________________________________________.
                              Magtomal napisala dalej:
                              A Wy, wspieracie jak cholera! Przyjmijcie wreszcie do wiadomości, że...
                              - - - - - - - - - -
                              A Ty przyjmij do wiadomosci, ze ja nie mam najmniejszej ochoty nikogo
                              wspierac, tylko podzielic sie swoim doswiadczeniem, jezeli ten drugi
                              sam najpierw tego zapragnie... !
                              A...
                              Ps. U nas, do 1 roku, nie mowi sie, ze ktos trzezwieje...!
                              Taki ktos zyje tylko w abstynencji... (na d...-scisku) ;-))
                              • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:14
                                aaugustw napisał:
                                > Cos tam - jak widac - musialo pomoc, skoro nie pije...

                                "Coś tam" pomogło - nie terapia i nie AA

                                > A´propos; zebys Ty wiedziala co ja na terapii myslalem o swojej terapeutce

                                Nie napisałam, że Mąż źle myślał o swoje terapeutce, tylko, że kompletnie nie
                                odpowiadała Mu formuła terapii. Czytaj wraeszcie to, co jest napisane, a nie to
                                co chcesz przecztać!!

                                > A Ty przyjmij do wiadomosci, ze ja nie mam najmniejszej ochoty nikogo
                                > wspierac, tylko podzielic sie swoim doswiadczeniem, jezeli ten drugi
                                > sam najpierw tego zapragnie... !
                                > A...

                                Ja nie pragnę, mój Mąż nie pragnie, więc odczep się wreszcie ode mnie! Dlatego
                                niewiele o sobie piszę, bo nie chcę potem czytać Twoich kretyńskich komentarzy
                                i wyroków czy jestem szczęśliwa czy nie.

                                > Ps. U nas, do 1 roku, nie mowi sie, ze ktos trzezwieje...!
                                > Taki ktos zyje tylko w abstynencji... (na d...-scisku) ;-))

                                Po pierwsze napisałam, że NIE PIJE. I g... mnie obchodzi jak "Wy" to nazywacie
                                i jak klasyfikujecie ludzi.
                                • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:57
                                  magtomal napisała:
                                  nie chcę potem czytać Twoich kretyńskich komentarzy
                                  > i wyroków czy jestem szczęśliwa czy nie.

                                  Tak się zastanawiam czy to jest masochizm czy tylko niewiedza?
                                  Niedawno proponowałem to janoludzowi i odmówił,uzasadniając to w dosyc pokrętny sposób.
                                  Każdy w "Moje forum" ma funkcję:

                                  "Nie pokazuj wątków i postów nieprzyjaciół"

                                  Stawiasz ptaszka i august dla Ciebie znika.
                                  To przeciez proste.

                                  Chyba,że ma się misję "naprawy" augusta,Paula sikstusa ,eski czy kogolwiek innego.Albo misję naprawy całej alkoholowej ludzkości.
                                  Albo tylko chęc powalczenia forumowego i udowadniania tego ,czego udowodnić się nie da.
                            • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:16
                              W terapii nie moga sie odnależć ludzie, ktorzy neguja, badz nie sa swiadomi
                              posiadania psychiki. Psychika, wraz z jej mechanizmami, jest poznana calkiem
                              niezle i na pewno wiecej w niej wiadomych, niz tajemnic.
                              Znam i takich, co raka rosołkiem leczyli. Niektorzy twierdza, ze to lekarze sa
                              gorsi od choroby - to jest szukanie nieracjonalego usprawiedliwienia.

                              Najwazniejsze :
                              terapia proponuje kroki, systematyczne dzialania, ktore maja na celu rozsupłanie
                              zamotanej nałogiem, psychiki.
                              Nie ma alkoholikow, ktorzy przestaja pic PO PROSTU. Jesli tak twierdza, nie sa
                              swiadomi swojego stanu.

                              Zarzucasz m.in. mnie, ze nie wspieram. W czym wspierac takie osoby i jak? "Wyjdz
                              na sloneczko, posluchaj spiewu ptakow"? Nie bede zyczyl komus niepicia, jesli
                              ma z tego powodu cierpiec.
                              Warto czasem zdac sobie sprawe z powagi sytuacji. Alkoholizm to choroba , w
                              dodatku smiertelna.
                              PaulSixtus



                              • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:40
                                Nie mam nic przeciwko lekarzom i terapiom, tylko że ja swoją psychiką zająłem się sam. Jesli Tobie dopiero terapia pomogła odkryć, że masz świadomość to coś było z Tobą od początku nie tak.
                                Jestem świadom swego człowieczeństwa, swych wad i zalet, swoich ułomności i skłonności do uzależnień. Zdaję sobie sprawę z tego, że już nie mogę sie napić, bo utraciłem zdolność picia kontrolowanego. Wiem że moja choroba jest nieuleczalna. Nie piję i żyję pełnią życia. Pracuję i w wolnych chwilach słucham śpiewu ptaków. Z poltowaniem przyglądam się bredniom wypisywanym przez ciężko upośledzonego na psychice Augusta. On się będzie do końca życia leczył i nigdy nie będzie do końca wyleczony.
                                Jeżeli chodzi o leczenie raka rosołkiem, to najbliżej tego jest auguścik leczący wszystkich swoim duchem niedorozwiniętym.

                              • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 17:24
                                paulsixtus napisał:

                                > W terapii nie moga sie odnależć ludzie, ktorzy neguja, badz nie sa swiadomi
                                > posiadania psychiki.

                                Paul, mój Mąż pił, ale nie ma wypalonego alkoholem mózgu - on jest świadomy, że
                                jest coś takiego jak psychika. Negował - być może. Fakt- robił wszystko, dość
                                długi czas, by się przełamać.

                                Psychika, wraz z jej mechanizmami, jest poznana calkiem
                                > niezle i na pewno wiecej w niej wiadomych, niz tajemnic.

                                Tu się mylisz...

                                > Znam i takich, co raka rosołkiem leczyli. Niektorzy twierdza, ze to lekarze sa
                                > gorsi od choroby - to jest szukanie nieracjonalego usprawiedliwienia.
                                >
                                > Najwazniejsze :
                                > terapia proponuje kroki, systematyczne dzialania, ktore maja na celu
                                rozsupłani
                                > e
                                > zamotanej nałogiem, psychiki.
                                > Nie ma alkoholikow, ktorzy przestaja pic PO PROSTU. Jesli tak twierdza, nie sa
                                > swiadomi swojego stanu.
                                >

                                I znów to samo. Jak ktoś przestaje poza terapią (nie "po prostu") to jest
                                nieświadomy swego stanu (chory psychicznie? idiota?)

                                > Zarzucasz m.in. mnie, ze nie wspieram. W czym wspierac takie osoby i
                                jak? "Wyjd
                                > z
                                > na sloneczko, posluchaj spiewu ptakow"?

                                Nie wspieraj, ale nie zabieraj nadziei, nie podważaj cudzych doświadczeń.Nie
                                sugeruj, że i tak nie dadzą rady w tym wytrwać.


                                Nie bede zyczyl komus niepicia, jesli
                                > ma z tego powodu cierpiec.


                                ??? Mój Mąż rozkwitł. Jest radosny, pełen energii i młodzieńczego czaru. W
                                pracy - sukcesy. W domu - wszystko jak być powinno. Cierpi? Jak August wiesz
                                lepiej? Znów wmówienie z terapii - duposcisk i cierpienie.

                                > Warto czasem zdac sobie sprawe z powagi sytuacji. Alkoholizm to choroba , w
                                > dodatku smiertelna.

                                Zdaję sobie z powagi sytuacji. Terapia, AA czy co innego i tak nie miałabym
                                pewności, że nie wróci do picia. Dlatego cieszę się chwilą, tym co jest teraz.
                                I nie zabierajcie mi tego, ani nie wmawiajcie, że lada moment to się skończy.
                                Może tak, może nie.

                                >
                                >
                                >
                          • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 15:50
                            janulodz napisał:
                            > ...i pomagały mi w moim trzeźwieniu.
                            Proces ten tzn. poznawanie istoty uzależnienia trwa u mnie w dalszym ciągu.
                            > Swój proces trzeźwienia uważam za dawno zamknięty i skończony.
                            - - - - - - - - -
                            To, ze proces trzezwienia u Ciebie ma ograniczone i sztywne granice
                            mozna zauwazyc juz, po uwaznym przeczytaniu pierwszych Twoich liter..!
                            _____________________________________________________________________.
                            janulodz napisał dalej:
                            > ....Już nie możesz sie bardziej ośmieszyć Auguście wyrażając swoje
                            poparcie dla wywodów Paulsixtusa...
                            - - - - - - - - - - - - -
                            Moj Ty kochaniutki Janu... - Tragedia Twoja polega na tym, ze Ty sam
                            dla siebie nie chcesz trzezwiec, ale robisz to dla innych...(tu Eska) ;-))
                            Twoja zlosc i uraza do mnie (i innych) - uwierz mi - znikna w tym
                            samym momencie, kiedy powrocisz znowu do siebie - do swego wnetrza!
                            Wtedy takze zrozumiesz, ze to co napisalem do Paulsixstusa,
                            nie bylo zadnym atakiem ani na Ciebie, ani na Eske, lecz byla to zwykla
                            moja wdziecznosc za jego slowa, ktore pomogly mi znowu cos nowego
                            zrozumiec, na tej drodze, mojego rozwoju duchowego...
                            ____________________________________________________.
                            janulodz napisał dalej:
                            > Eska mnie kręci
                            - - - - - - - - -
                            Za ogon...!? ;-))
                            A... ;-)))
                            Ps. Rozchmurz sie Janu z Holy-Lodzi...! ;-))
                          • paulsixtus Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:27
                            >Dla mnie osoby, które za wszelką cenę i stosując wszystkie niedozwolone chwyty
                            > ( na pierwszym miejscu August, następny Paulsixtus) są pożałowania godne
                            > Już nie możesz sie bardziej ośmieszyć Auguście wyrażając swoje poparcie dla wy
                            > wodów Paulsixtusa, atakującego w poniżający sposób osobę mającą od początku sw
                            > oje zdanie i tyle odwagi, żeby je publicznie wygłosić.I na dodatek została pier
                            > wsza sprowokowana. Za takie argumenty Paulsixtusie powinieneś się wstydzić, bo
                            > są niegodne. Brakuje innych? Wstyd panowie.

                            Prosze wskazac miejsce, w jakimkolwiek poscie, w ktorym sprowokowana zostala
                            przeze mnie Eska w niewybredny sposob.
                            Poza tym - argumenty moga byc albo sluszne, albo nie - nie moga byc niegodne.
                            Zauwaz, ze Eska w ogole nie podejmuje polemiki, wybiera z postow adresowanych do
                            niej tylko te kawalki, do ktorych znajdzie cięta, w jej mniemaniu - ripostę.
                            Poza tym - nie nazywam chorych ludzi glupcami. Nie kaze im tez otrzepac sie z
                            g..na. Takiej retoryki uzywa osoba, z ktora sie bardzo utozsamiasz (co dla mnie
                            jest absolutnie zrozumiałe). Radze oszczedzac slowa, bo sądy ktore sie wydaje,
                            czesto wracaja w zyciu z przeciwnym wektorem, w najmniej oczekiwanym momencie.
                            Jednoczesnie ciesze sie,ze mimo wszystko, nie reprezentujesz poziomu Eski,
                            fajnie, gdybys sam zdal sobie z tego sprawe.
                            PaulSixtus

                            • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 19:03
                              paulsixtus napisał:
                              Prosze wskazac miejsce, w jakimkolwiek poscie, w ktorym sprowokowana zostala
                              > przeze mnie Eska w niewybredny sposob.

                              W tym:
                              Autor: paulsixtus
                              Data: 15.02.07, 02:13
                              Bo my jesteśmy z innej bajki.

                              Przyczepilo sie guano do okretu i krzyczy "Plyniemy!! ":)
                          • zyg_zyg_zyg Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 16:54
                            Szczerze mowiac, to nie widze w tej dyskusji specjalnej roznicy w stylu
                            retorytyki e4ski i paulsixtusa. W doborze argumentow tez nie.

                            Twoja wojna, Janu, to wojna o uznanie Twojego prawa do trzezwienia na Twoj
                            wlasny sposob. I pozwolenia na to innym alkoholikom. Tylko z kim Ty walczysz? Z
                            calym swiatem? Z aowcami? Z aaugustem, paulixtusem? Chcesz, zeby aaugustw
                            przyznal Ci racje? Chcesz, zeby paulixtus uznal Cie za prawdziwiego alkoholika,
                            ktory prawdziwie wyzdrowial na wlasna reke? Chcesz ich zmienic?? Trzymaja sie
                            przeciez swojego zdania, tak jak e4ska trzyma sie swojego. Dlaczego e4ska budzi
                            tym Twoj szacunek, a oni przeciwnie?

                            Ja mysle, ze bledem jest opieranie wiedzy o swiecie wylacznie na podstawie
                            obserwacji swojego podworka. e4ska ma w swoim otoczeniu tylko chlejacych
                            aowcow, chamow po terapii, a trzezwi sa tylko ci, ktorzy zrobili to na wlasna
                            reke. Dlatego tepi AA i terapie. Byc moze aaugustw lub paulixtus spotykali
                            tylko takich "samodzielnych", ktorzy nie pili w zaparte i upadali w koncu.
                            Dlatego tepia samodzielne trzezwienie. Mysle ze nikt nikogo tu nie przeciagnie
                            na swoja strone.

                            Na wszelki wypadek napisze wyraznie, ze moj poglad na trzezwienie jest taki, ze
                            kazdy powinien wybrac droge dla niego najlepsza. Nie wtykam w to nosa.

                            Jesli chodzi o odpowiadanie ta sama bronia, to to moze byc niebezpieczne,
                            wiesz? Po jakims czasie nikt juz nie pamieta, ze przejales ja od kogos, łączy
                            ją juz tylko z Toba.

                            Ja mam do Ciebie prosbe, Janu. Rob to, co robles kiedys - pomagaj dzielac sie
                            swoim doswiadczeniem. Nie trac energii na walke. Bo to walka z wiatrakami jest
                            i bez sensu. Naszarpiesz sie, uwalasz i nikt nie bedzie mial z tego nic dobrego.
                            I taka sama mam prosbe do wszystkich. Choc nie licze na szeroki odzew :-)

                            Pozdrawiam
                            • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 20:37
                              Powiem tak Zyg Zyg.
                              Jestem zdjagnozowanym alkoholikiem. Przepiłem 30 lat swojego życia. Cały szereg czynników sprawił, że przestałem. Napisałem już o tym całe tomy. Od czterech lat jestem trzeźwy. Czuję, że odżyłem. Nawiązuję dialog z szeregiem ludzi, którzy zwracają sie do mnie o radę. Z wieloma osiągamy pewien consensus. Pogłębiam swoją wiedzę, rozwijam się zawodowo. Znajduję czas na rodzinę i odbudowuję swój autorytet utracony. Nie chce mi sie pić i pokochałem zycie.
                              I natrafiam na gościa, który mi mówi, że to wszystko nieprawda. Po jakimś czasie dochodzę do wniosku, że nie warto się tym przejmować, bo facet jest upośledzony, taki upierdliwy robaczek. Zauważ, że on dogaduje, jak mały Kazio , kiedy mu brakuje argumentóów, ale musi swoją kupką przykryć wszystko. Ja jestem tylko człowiekiem. Nie umiem się poddawać.
                              Mój wnuczek nauczył się takiej sztuczki. Jak ktoś mu przeszkadza to naśladuje naciskanie palcem pilota od telewizora i mówi - cyk
                              Chętnie bym to samo zrobił z augustem. Tylko nie tak jak radzi Hepik. Tak, żeby to jego odłaczyc, a nie żebym ja tylko go nie widział.

                              • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:24
                                janulodz napisał:
                                > Od czterech lat jestem trzeźwy.
                                - - - - - - - -
                                Chciales powiedziec: jestes abstynentem?
                                ________________________________________________________________.
                                janulodz napisał dalej:
                                > I natrafiam na gościa, który mi mówi, że to wszystko nieprawda.
                                Po jakimś czasie dochodzę do wniosku, że nie warto się tym przejmować,
                                bo facet jest upośledzony, taki upierdliwy robaczek. Zauważ, że on
                                dogaduje, jak mały Kazio , kiedy mu brakuje argumentóów, ale musi
                                swoją kupką przykryć wszystko. Ja jestem tylko człowiekiem. Nie umiem się
                                poddawać....
                                - - - - - -
                                C.b.d.u.
                                A... ;-))
                                Dobranoc
                              • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:27
                                Janu! Potrafiłes rzucić alkohol a nie potrafisz rzucic augusta?
                                Ani go nie zmienisz,ani medalu nie dostaniesz...nawet racji ci nie przyzna...
                                Po co ci to?
                                • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:32
                                  Ja już augusta kilka razy rzucałem. Tylko on zawsze do mnie wracał.
                                  Masz gdzieś takiego pstryka, co by poskutkował? A może terapia? :))
                                • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:33
                                  hepik1 napisał:
                                  > Janu! Potrafiłes rzucić alkohol a nie potrafisz rzucic augusta?
                                  > Ani go nie zmienisz,ani medalu nie dostaniesz...nawet racji ci nie przyzna...
                                  > Po co ci to?
                                  __________________________________________________.
                                  ;-)))
                                  Psttt... - Janu zaczyna trzezwiec...!?)
                                  A... ;-))
                              • ariel48 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 21:33
                                Janu ... trafiłam na forum alkoholowe rok temu . Jak wiesz , nie potrzebuję
                                wsparcia AA i nie chodzę na mityngi . Kiedyś byłam kilka razy .Od momentu
                                wypicia ostatniego kieliszka - nie chodzę na nie. Nic nie miałam przeciwko
                                Aowcom -
                                ale ja osobiście nic takiego nie wnosiłam dla siebie po mityngach , do czego sama
                                nie moglabym dojść. Nudziły mnie. Po prostu nudziły.
                                Teraz - kiedy jestem na forum alkoholwym i mam dość częsty kontakt z aowacami ,
                                doszłam do wniosku , że moja noga już na pewno nie pójdzie na mityng . A głowa
                                tym bardziej .
                                Wielu z nich to fanatycy trzeżwienia. Chodzące Wielkie Księgi. Nic od siebie ,
                                tylko teksty , ktore dzięki forum znam juz prawie na pamięć .
                                Nie chcę tak żyć . To mój wybór . I wara od moich decyzji.
                                Tego się będę trzymać . Nie dlatego , że chcę być oryginalna .
                                W moim otoczeniu takich osób jak ja jest większość. Zapewniam - mają się
                                świetnie od wielu , wielu lat. Podobnie jest ze mną . Sporo czasu już nie piję .
                                I zawdzięczam to przede wszystkim sobie.

                                A co do wzajemnych kopów forumowych .
                                To powiedzenie poniżej - pasuje jak ulał do niektórych Aowców tego forum. I nie
                                tylko tego.

                                "Co dzień lub co drugi dzień otrzymuję paczkę obelg, porcję nienawiści wyzianą
                                przez ludzi skupionych pod sztandarem miłości bliźniego. Przywykłem do tego jak
                                do rannego masażu".

                                Janu - pasuje ? ;-}}
                                • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 17.02.07, 22:02
                                  Dzięki Wiesiu :))
                                • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 08:08
                                  "mnie wystarczył psychiatryk z terapią , zebym zobaczyła , co mogę stracić.....czego jeszcze nie straciłam..."

                                  "...nie dokonałam , to się samo zadziało....byłam na terapii - zapiłam , byłam na mityngach - zapiłam , JAK MNIE OLŚNIŁO - nie zapiłam / od ponad pięciu lat nota bene /. "

                                  "... narzędzia ...żadne.. po prostu , KIEDY MNIE OLŚNIŁO - zachciało mi się żyć ,

                                  "że trzeżwieje bez AA , BO MNIE OLŚNIŁO.../ chciałam nadmienić , że byłam na terapii zamkniętej , po której chodziłam na mityngi...mimo to zapiłam jeszcze cztery razy na przestrzeni roku..POTEM MNIE OLŚNIŁO"

                                  "muszą wierzyć tylko , że się uda / MNIE OLŚNIŁO / i nie tracić nadziei ,ze jest to możliwe"

                                  Powyższe cytaty z przed roku, z postów Ariel-Wieśki.
                                  Wieśkę olśniło,Janoludza olśniło(widok z okna)(całkiem podobnie jak Billa W),niewykluczone,że Eskę też...

                                  Nie wszyscy mają tyle szczęścia...bo cóż prostszego...pstryk -olśnienie i nie piję...inni (większość?) musza na terapię,muszą korzystać z AA(lub z innych form samopomocowych) i mozolnie dochodzic do swej trzeźwości.
                                  Tylko dlaczego,w takim razie, wam jeszcze konieczne uznanie,medale za bohaterstwo?
                                  • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 08:39
                                    Po co te kpiny, Hepiku.
                                    Przecież wiesz, że nie o to chodzi i miej odwagę chociaż raz nazwać rzecz po imieniu. Cały czas chodzi o Augusta.
                                    Ten facet z krzywym uśmieszkiem, z hasłem miłości i niesienia pomocy, szydzi, obraża, prowokuje, niszcząc w zalążku wszelkie próby "niewłaściwego" pokonywania uzależnienia.
                                    Przecież on z msciwą satysfakcja odbiera wszelkie niepowodzenia niezrzeszonych, a usprawiedliwia wszystko, co po drugiej stronie.
                                    Jakich on używa argumentów. Dogaduszki, chamstwo, rubaszne, wręcz niesmaczne "żarty". To jest zły i chory człowiek. Ja z nim nie walczę. Ja go zwalczam, bo to jest szkodnik.
                                    • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 10:22
                                      Dlaczego sądzisz ,że to kpiny?
                                      Jeśli kpię lub żartuję, zawsze (poza pierwszym rokiem funkcjonowania w necie) stosuję emotikonki,ponieważ sam tekst może być właśnie błędnie odebrany,jeśli nie zna się osoby czy stylu pisania.
                                      To co w poście powyżej to fakty.
                                      Wieśka o olśnieniu pisze kilkakrotnie,podobnie jak ty o widoku z okna wychodzącej żony czyli o momencie,w którym zapadała decyzja-Nie piję.
                                      Zestawienie z tymi waszymi olśnieniami ,olśnienia Billa W,leżącego na łóżku szpitalnym uważasz za kpinę,tak?
                                      (tak na marginesie-akurat to zdarzenie akurat na forach internetowych przez przeciwników AA,wielokrotnie były wykpiwane)
                                      A co do meritum...August to nie AA.
                                      AA to nie August.
                                      Nie znam motywów takiego a nie innego sposobu funkcjonowania w necie Augusta.
                                      To akurat jest jego sprawa.I każdy to sobie ocenia sam.
                                      Nie miałeś,nie masz i nie będziesz miał żadnego wpływu na jego pisanie.
                                      I tego nie potrafię zrozumieć,że tego zrozumieć nie potrafisz.
                                      • rauchen Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 10:45
                                        ja akurat podpisze sie pod tym co napisal hepik.
                                        A co do mnie: mnie august nie wkurza. A dlaczego nie wkurza? Bo mnie po prostu
                                        nie wkurza.
                                        Jasne, napisalam chyba to juz kiedys i dostalam liste podtekstow dlaczego mnie
                                        august nie wkurza. Od eski dokladniej. po raz kolejny poczulam sie jak przy
                                        wpychaniu mi na glowe beretu moherowego bo mam swoja SW, wiec potrzebny mi i
                                        beret. I ten mozg przetrzepany przez psychiatre. A mi psychiatra kiedy
                                        przynioslam jej czekoladki na moje pierwsze pol roku nie picia, powiedziala mi:
                                        Wiesz, przeciez ty do mnie trafilas juz w trzecim miesiacu trzezwosci.
                                        Pomniejszyla tym samym swoj wklad w moje trzezwienie, chociaz ja naprawde bylam
                                        jej wdzieczna za ta pomoc. Ale ja nie widzialam tu potrzeby walki o uznania,
                                        dla mnie czy dla niej. Koniec kropka, skonczylo sie na uznaniu faktu.

                                        > Nie miałeś,nie masz i nie będziesz miał żadnego wpływu na jego pisanie.
                                        > I tego nie potrafię zrozumieć,że tego zrozumieć nie potrafisz.
                                        dokladnie hepik.
                                        • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:04
                                          Widzę, że w końcu doszliśmy do porozumienia. Tylko co zrobić z augustem?
                                          Cyk?
                                          • rauchen Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:32
                                            nie wiem co WY (wszyscy razem i kazdy z osobna, ktorym august dziala na zmysly)
                                            macie zrobic z Augustem.
                                            Natomiast tak ogolnie, to po raz kolejny chyba chce podkreslic ze dostaje po
                                            lbie za innych, i kazdy kto korzystal z terapii i korzysta z AA tak sie czuje.
                                            W glebokim powazaniu pozostawiajac osobiste predyspozycje, osobiste
                                            doswiadczenia kazdego z osobna.
                                            Czy to jest fair?
                                          • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:26
                                            janulodz napisał:
                                            > Widzę, że w końcu doszliśmy do porozumienia. Tylko co zrobić z augustem?
                                            > Cyk?
                                            _______________________________________________________________.
                                            Janu... aby poradzic sobie z Augustem, Ty sam musisz cos ze soba
                                            zrobic. Nie szukaj pomocy u nikogo. Ty nie mozesz mieszkac w
                                            czyjejs glowie tak jak to robi August, w Twojej...!
                                            Zacznij trzezwiec, a on (ten August) sam sobie pojdzie...!.
                                            Ile razy trzeba to Tobie mowic...!? - Jestes w koncu chlopak
                                            z Lodzi...! - Potrafisz innych ubezpieczac, a sam jestes jak
                                            D... blada !
                                            Dlaczego?... Bo nie chcesz posluchac tego A... i wreszcie zaczac
                                            trzezwiec...!
                                            A... ;-)))
                                            • magtomal Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:58
                                              aaugustw napisał:

                                              ...

                                              Janu, bardzo Cię proszę : CYK! (masz bardzo mądrego Wnuka! Po Dziadziusiu?)
                                    • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:18
                                      janulodz napisał:
                                      > Cały czas chodzi o Augusta. Ten facet... (i tu nastepuje stek wyzwisk,
                                      w strone A... - moj przyp.)
                                      _______________________________________________________________________.
                                      Janu... zeby trzezwiec, do tego jest naprawde prosty i nieskomplikowany
                                      Program. Zaloze sie, ze i Ty moglbys go zrozumiec,(gdybys tylko chcial)!
                                      Jezeli ten August tak Cie boli, to znaczy, ze masz pieronski problem sam
                                      z soba...!
                                      Moja sugestia; sprobuj zaczac trzezwiec, a ten August wyleci (spadnie) Ci
                                      z Twojej glowy natychmiast... - gwarantuje...!
                                      A... ;-)))
                                  • ariel48 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 08:58
                                    Tylko dlaczego,w takim razie, wam jeszcze konieczne uznanie,medale za bohaterst
                                    > wo?



                                    Hepiku .
                                    Medal za bohaterswo ? A o jakim Ty bohaterstwie mówisz ?
                                    To , że nie piję - to żadne bohaterstwo . To powrót do normalnego życia.
                                    Nie powiesz mi , że zycie jest bohaterstwem. Życie - to obowiązek . Godne życie.
                                    Nie ma w tym niczego szczególnego. Tak powinno być.
                                    Zastanawia mnie jedno. Dlaczego przeonisz cytaty z jednego forum na drugie.
                                    Jak Boga kocham . Cały czas łudzę się , że tak do końca nie jesteś ormowcem.
                                    A Tobie ciagle zalęzy na tym , żebym jednak uwierzyła w Twoje ormowstwo. Haha.
                                    • ariel48 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 09:22
                                      Jeszcze jedno .
                                      Piszesz , że większości jest potrzebna terapia , potrzebne AA.
                                      Guzik prawda. Mieszkam w małym srodowisku. Wielu ludzi przestało pić.
                                      Bez terapii ,bez AA . Mają się świetnie. Rozwijają się - po Waszemu.
                                      A dlaczego się rozwijają ? Bo żyją ! Pełnią życia ! Czy życie nie jest rozwojem ?
                                      A przede wszystkim - nie mają klapek na oczach na punkcie swojego zdrowienia.
                                      Tak , jak i ja. I wielu innych. I nie wmawiaj mi , że nie trzeżwieją .
                                      Nie trzeżwieją fanatyczni , podkreślam - nie którzy fanatyczni Aowcy !
                                      Co widac i słychać chociażby na forach.
                                      Jestem - inni też są . Czyli można. Założę się , że takich jak my jest
                                      większość. Jedynie Aowcy są gdzieś tam widoczni - zloty,zjazdy,radia ..i inne/
                                      A my ? My żyjemy.
                                      • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 10:34
                                        ariel48 napisała:

                                        > Jeszcze jedno .
                                        > Piszesz , że większości jest potrzebna terapia , potrzebne AA

                                        Gdzie tak napisałem?
                                        Bo chyba nie tu?

                                        "Nie wszyscy mają tyle szczęścia...bo cóż prostszego...pstryk -olśnienie i nie piję...inni (większość?) musza na terapię,muszą
                                        korzystać z AA(lub z innych form samopomocowych) i mozolnie dochodzic do swej trzeźwości."

                                        ariel48 napisała:
                                        >I nie wmawiaj mi , że nie trzeżwieją .

                                        W którym momencie wmawiam ,że nie trzeźwieją?

                                        ariel48 napisała:
                                        > Guzik prawda. Mieszkam w małym srodowisku. Wielu ludzi przestało pić.
                                        > Bez terapii ,bez AA .

                                        To jest dowód,że większośc(?)nie potrzebuje terapii,AA czy innych form samopomocy?

                                        • ariel48 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 21:10
                                          Ja się zastanawiam co jest złego czy nagannego,w przenoszeniu cytatów konkretne
                                          > j,tej samej osoby, z jednego forum na drugie?


                                          Pewnie nic złego.
                                          Ale wolałabym sama decydować , co znajdzie się o mnie na tym forum , a co nie.;-}}


                                          .bo cóż prostszego...pstryk -olśnienie i nie
                                          > piję..

                                          Ogromna chęć zaprzestania picia - to nie jest pstryk.
                                          To całe sedno. Z kolei - nuda na mityngach - tak się czułam .
                                          I co ? Z tego powodu , że to nie dla mnie - miałabym dalej pić ?
                                          Że większośc zasad terapii - to nie dla mnie - miałabym dalej pić ?
                                          Nie chciałam pić i nie piję . To , że zapiłam po terapii , zapiłam w czasie
                                          chodzenia na mityngi - nie było powodem , żebym się załamała i nadal piła , bo
                                          nie zadziałało tak , jak powino zadziałać.
                                          Nie chcę pić i nie będę.


                                          > To jest dowód,że większośc(?)nie potrzebuje terapii,AA czy innych form samopomo
                                          > cy?

                                          Może i potrzebuje. A może i nie potrzebuje.
                                          Ja znam większość ludzi , którzy przstali pić bez terapii i bez AA .
                                          Na dość spore dwa powiaty / w jednakowej odległości ode mnie są ich stolice /...
                                          odbywają się po jednym w każdym z nich mityngi raz w tygodniu.
                                          Półtora roku temu byłam na jednym mityngu / nie dla siebie - ale z kimś / ...
                                          Było tam 9 uczestników / w tym nas dwoje / ... i tak jest tam zawsze ...

                                          W którym momencie wmawiam ,że nie trzeźwieją?


                                          Zwracam honor - nie wmawiasz .
                                          Może wzięłam to z innego forum ?
                                          A może wogóle się mylę , co do Ciebie ? Oby ...
                                    • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 10:40
                                      ariel48 napisała:

                                      > Zastanawia mnie jedno. Dlaczego przeonisz cytaty z jednego forum na drugie.

                                      Ja się zastanawiam co jest złego czy nagannego,w przenoszeniu cytatów konkretnej,tej samej osoby, z jednego forum na drugie?

                                      Gdybyś mogła jakoś uzasadnić,byłbym wdzięczny.
                                      • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 10:53
                                        ariel48 napisała:

                                        > Rozwijają się - po Waszemu.

                                        I ostatnie pytanie,jeśli juz na pytanie mnie dzisiaj naszło...
                                        Co znaczy "po Waszemu"?
                                        • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:17
                                          Widzę Hepik, że nie taki z Ciebie twardziel. Też Cię poniosło. :))
                                          • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 13:08
                                            A z czego wnioskujesz,że mnie poniosło?
                                            I skąd taki wniosek,że byłem twardzielem a teraz przestałem?
                                            • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 13:58
                                              Znowu sie wdajesz w dyskusję. Sam radzisz, żeby z tym skończyć, a zaczynasz.
                                              Widocznie to jest silniejsze.
                                              • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 14:52
                                                Janu...ja od ponad czterech lat jestem na forach.Różnych.
                                                Wyobrażasz sobie jak mozna być,pisac i nie wdawać się w dyskusje?
                                                Ja to lubię.Nawet awantury.
                                                Tylko nigdy nie płaczę ani apeluję,żeby mi kontrdyskutanta usunęli z forum;)
                                                • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 15:04
                                                  Teraz ja Ciebie zapytam, kiedy napisałem, żeby augusta usunąć z forum?
                                                  "Cyk" to nie usunięcie. To żółta kartka.
                                                  Poza tym ta adrenalina.:))
                                                  • hepik1 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 19:11
                                                    Tak odebrałem ten dramatyczny w swej wymowie post:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=55016331&wv.x=2&s=1
                                                    Ale z ostatniego zdania wynika,że to tylko apel o przywołanie do porządku.


                                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 20:22
                                                    hepik1 napisał:
                                                    > Tak odebrałem ten dramatyczny w swej wymowie post:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=55016331&wv.x=2&s=1
                                                    > Ale z ostatniego zdania wynika,że to tylko apel o przywołanie do porządku.
                                                    - - - - -
                                                    ;-)))
                                                    ____________________________________.
                                                    Janulodz, na samym poczatku pyta:
                                                    1. Od kiedy zaczyna się alkoholizm.
                                                    2. Czy terapia jest warunkiem koniecznym do osiagnięcia stanu trzeźwości.
                                                    - - - - - - - - -
                                                    Na pytanie pierwsze Janu otrzymal juz wczesniej odpowiedz.
                                                    Pytanie drugie ja rozumiem tak:
                                                    Stan trzezwosci to proces, ktorego nie mozna w pelni osiagnac za zycia.
                                                    Terapia nie dla wszystkich jest warunkiem koniecznym aby trzezwiec,
                                                    tak jak i nie trzeba byc alkoholikiem Janu, aby zaczac trzezwiec...!
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Mam sasiada, ktory ma kundla, ten wrzaskliwy piernik nawet w
                                                    niedziele szczeka juz po godz. 8:00 rano... - Janu to nie do Ciebie. ;-))
                                                    (dzisiaj byla u nas ladna pogoda. Bylem na dlugim spacerze i nie chce
                                                    mi sie pisac).
                                                  • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 20:58
                                                    Parys ma pieska. Ten piernik jest nieposłuszny, ale rozumie jedną komendę:
                                                    - Ciapek sp....aj. Oczywiście to nie do Ciebie Auguście ;-))
                                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:59
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Parys ma pieska. Ten piernik jest nieposłuszny, ale rozumie jedną komendę:
                                                    > - Ciapek sp....aj. Oczywiście to nie do Ciebie Auguście ;-))
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    ;-)) Wiem, to do Parysa...! ;-))
                                                    Nie wiem tylko, kto do kogo powiedzial; "sp....aj"(!?)
                                                    (Aniolek do kundla, czy ten kundel do Aniolka!?).
                                                    A... ;-)))
                                                  • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:55
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Teraz ja Ciebie zapytam, kiedy napisałem, żeby augusta usunąć z forum?
                                                    > "Cyk" to nie usunięcie. To żółta kartka.
                                                    > Poza tym ta adrenalina.:))
                                                    __________________________________________________.
                                                    Zastanow sie sam: Po co Augustowi żółta kartka...!?
                                                    On ma swoj mecz i swoje "Reguly Duchowe"! W przypadku
                                                    ich nie przestrzegania otrzymalby te swoja "żółta kartke",
                                                    w postaci nawrotu jego choroby...! Ta kartka bylaby jednak
                                                    nie od Ciebie, tylko od tej SW, czy Boga jakkolwiek on Go
                                                    pojmuje...!
                                                    (Chyba, ze Ty stawiasz sie juz w roli Boga, wtedy pozostaje
                                                    mi tylko powiedziec: Przepraszam...!)
                                                    A... ;-)))
                                          • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:33
                                            janulodz napisał:

                                            > Widzę Hepik, że nie taki z Ciebie twardziel. Też Cię poniosło. :))
                                            ___________________________________________________________________.
                                            Ja tam nie podpieram sie nikim, ze jego akurat cos (np.) ponioslo...
                                            Co by mi to dalo, gdybym sie podniecal tym, ze kogos cos ponosi...(!?)
                                            Ja i tak dalej musialbym cierpiec...! :-(
                                            Janu... jezeli Ciebie denerwuje, np. taki A... wyrzuc go ze swojej
                                            glowy...! - A jak to zrobic, ja Tobie podpowiem...
                                            Nie uciekaj tylko przed nim, bo jezeli go nosisz w swojej glowie, to
                                            przed nim nie uciekniesz nigdy, nawet gdybys wyjechaj na koniec swiata...!
                                            A... ;-)))
                                        • rauchen Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:20
                                          Jesli ci co przestali pic samemu, twierdza ze " wiekszosci" nie potrzeba
                                          terapii ani AA, to jestem w mniejszosci, a jesli ci ktorzy pisza
                                          ze "wiekszosci" potrzeba AA i terapii to jestem w wiekszosci.
                                          I dzieki temu dochodze do mojego ulubionego powiedzenia na temat statystyki:
                                          otoz statystyk to ten co wie, ze jak czlowiekowi zamrozi sie stopy w bryle
                                          lodu, a glowe wsadzi do sauny, to czlowiek czuje sie srednio dobrze.
                                          Bo o to chyba chodzi w tej przepychance, nieprawdaz?
                                          • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:40
                                            Wiesz za co Cię lubię Rauchen?
                                            Za to że Twoje poglądy stają sie coraz dojrzalsze. Poczytaj, co pisałaś rok temu. Nie będę cytował. Ty wiesz o co mi chodzi. Dla Ciebie też najważniejsza teraz jest Twoja trzeźwość.Tak jak dla mnie moja. I już dawno proponowałem, żeby przejśc nad tym do porządku dziennego. Przecież do cholery nie może być trzeźwych inaczej. Dzielmy się tym z innymi. Bez większości i mniejszości.
                                            A tak na marginesie AA to ogień, czy woda? (albo sauna czy lód):))
                                            • rauchen Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:48
                                              A tak na marginesie AA to ogień, czy woda? (albo sauna czy lód):))

                                              a to zalezy, janu, od osobistego doswiadczenia, a mianowicie czy trzezwialo sie
                                              samemu czy z pomoca AA :))
                                              i czy sie jest w wiekszej mniejszosci czy mniejszej wiekszosci :)
                                              • janulodz Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 18.02.07, 11:50
                                                Aha :))
                                                • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:48
                                                  janulodz napisał:

                                                  > Aha :))
                                                  ________________________________________________.
                                                  Mam cicha nadzieje, ze przy tym Twoim "Aha!, (po
                                                  odpowiedzi Rauchen), nie za mocno puknales sie w czolo...!?
                                                  A... ;-)))
                                            • aaugustw Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 19.02.07, 15:43
                                              janulodz napisał:
                                              > Wiesz za co Cię lubię Rauchen?
                                              > Za to że Twoje poglądy stają sie coraz dojrzalsze.
                                              - - - - - - - - - - - - -
                                              A ja Ciebie Janu... lubie za to, ze takie dojrzale
                                              wypowiedzi zaczynasz juz rozumiec...!
                                              Potem juz pozostanie Tobie tylko wprowadzic je do zycia...!
                                              _____________________________________________________________________.
                                              janulodz napisał dalej:
                                              > ...najważniejsza teraz jest Twoja trzeźwość.Tak jak dla mnie moja...
                                              - - - - - - - - - -
                                              Nie dokonczyles zdania Janu...! - Zapomniales napisac; "abstynencja" !
                                              Przypomne; dla mnie trzezwosc to wprowadzenie Programu do zycia,
                                              (po jego przeczytaniu i zrozumieniu...!).
                                              A... ;-)))
          • janulodz Huraaaa.. Bassil wynalazł metodę 14.02.07, 12:22
            Rewelacyjna metoda Baasila na żeby się nigdy nie napić:

            "Kierując się tą zasadą i wymieniając się jeszcze paru szpileczkami,nabiorę
            pewności ,że przynajmniej ty już nigdy sie nie napijesz,bo gdyby nie
            daj...miałoby się tak stać, musiałabyś się przyznać do błędu. A ty nie jesteś do tego zdolna,więc ,żeby nie wiem co, to się nie napijesz,by udowodnić, pyszałkom odmóżdżonym przez terapię i AA, jedyną słuszność swojej drogi ku szczęsliwemu życiu."
            No i to jest to Baasil. Nie pijemy. Ja tym odmóżdżonym też udowodnię. Na złość. A co!!!

            Poza tym odnoszę wrażenie, ze się czegoś boisz.

            "Eska mnie kręci"


            • baasil Re:nożyce... 14.02.07, 12:40
              następny z innej bajki?czy adwokat diabła?
              masz racje podkręcacie się nawzajem.a ta rewelka na niepicie to przeciez wasz
              sposob,więc nie przypisuj mi go,bo jeszcze w pychę popadnę,a tej jak wiesz my
              odmóżdżeni psychole okrutnie sie wystrzegamy.
              • janulodz Bez nerw 14.02.07, 12:58
                Mnie niepotrzebne żadne czary, krasnoludki, królewicze i tajemne księgi.
                Nie uważasz, że sam się napędzasz swoją złością?


                "Eska mnie kręci"
                • baasil Re: Bez nerw 14.02.07, 13:02
                  uważaj!stawiasz terapeutyczną diagnozę.jeszcze Cię posądzą o przejście na drugą
                  stronę mocy.
                  • janulodz Re: Bez nerw 14.02.07, 13:10
                    Zauważyłem,ze postrzegasz świat przez pryzmat terapii i Programów.
                    Po kiego grzyba?
                    • aaugustw Re: Bez nerw 14.02.07, 15:15
                      janulodz napisał:

                      > Zauważyłem,ze postrzegasz świat przez pryzmat terapii i Programów.
                      > Po kiego grzyba?
                      _________________________________________.
                      To proste; po to, zeby nie byc grzybem...!
                      A... ;-)))
                      • janulodz Re: Bez nerw 14.02.07, 15:28
                        Baasil potrzebuje adwokata?
                        • aaugustw Re: Bez nerw 14.02.07, 16:14
                          janulodz napisał:

                          > Baasil potrzebuje adwokata?
                          ----------------------------:
                          spytaj go wprost...
                          A...
                          • janulodz Re: Bez nerw 14.02.07, 16:28
                            Ciebie pytam, bo za niego odpowiadasz. Nie zauważyłeś?
                            • aaugustw Re: Bez nerw 14.02.07, 17:48
                              janulodz napisał:

                              > Ciebie pytam, bo za niego odpowiadasz. Nie zauważyłeś?
                              _______________.
                              ????????
                              A...
                    • baasil Re: Bez nerw 14.02.07, 16:49
                      a czegóż oczekiwać od odmóżdżonego psychola?a twoja diagnoza na temat mej
                      złości przez jaki pryzmat?a grzybki,mmm,jak ogórcy...
        • tranzyt80 Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 13:26
          myszabrum napisała:
          > Hmm. Tranzyt. Ja już myślałam, że o tym zjeździe zapomniałeś ;).
          > Woronowicz na bank nas oleje. Ale ja Ciebie chętnie zobaczę :)).

          -nie nie zapomnialem,widzisz sama,ze dojrzewamy:)))
          a jak tam ?... z tym Twoim Nowym Uzaleznieniem ;)
          uzalezniasz sie jeszcze,czy szukasz juz terapeuty :)))?

          • myszabrum Re: "wszyscy uczestnicy szanują siebie nawzajem" 14.02.07, 17:40
            Aktualnie jestem w fazie iluzji i zaprzeczeń :))

            A co do tej terapii, to jednak wolę taką stacjonarną niż z dłuuugim dojazdem :P
    • tranzyt80 Re: Zapraszam dr Woronowicza 14.02.07, 13:16
      pisaniem na forum mozna sie upajac...i upajac...i upajac...
      jak piciem piwa,wodki...,

      czy to nie aby(dla niektorych moze i nieswiadomy)
      nasz alkoholowy "metadon"... ;)?
    • rauchen Re: Zapraszam dr Woronowicza 17.02.07, 22:31
      niezla kolomyja :)

      Juz trzeci miesiac nie bylam u psychiatry. Nie mam kiedy: 6-ta rano za
      wczesnie, 6-ta wieczorem za pozno. Albo za duzo pracy mam, jak pakurat pasuje
      lekarzowi.
      Nie straszy mnie ze zapije jak nie postawie jego na pierwszym miejscu, jako
      gwarancji trzezwienia.

      Na meeting nie mam kiedy isc. W tygodniu wieczorem szkola, w niedziele meeting
      za wczesnie jak dla mnie.

      nie mam w pracy dostepu do neta, zreszta i tak nie bylo by kiedy, wieczorem w
      domu ne mam juz ochoty wracac do kompa, wiec tylko przez przypadek cos tam
      przeczytam z forum.

      A teraz pytanie co ja chce udowodnic?
      Ze nie pije sama?
      Ze terapia mnie uleczyla?
      Ze bez AA tez moge nie pic?

      Szczerze mowiac nic mnie sie nie chce udowadniac.
      Po prostu dla mnie najwazniejsze w tym momencie jest to, ze ciesze sie z
      kolejnego dnia, tygodnia, miesiaca, ups, nawet roku trzezwosci.
      Zazdroscilam swego czasu na pewno tym ktorym udalo sie przestac pic samemu,
      podobnie jak zazdroscilam tym ktorzy nie pija lat dziesci, dziescia, nascie lub
      kilka. samej mnie sie nie udalo przestac pic, moze niedolega ze mnie,
      nieudacznik jakis, a moze za malo sie staralam. A moze za krotko. Moze jeszcze
      powinnam poprobowac dalej. Pewnie teraz moglabym byc² na kolejnym etapie
      samodzielnej proby wygrania z nalogiem. A ja tylko kolejny dzien mijam niepicia.

      A moze po prostu jest tak, ze mi wystarczy taka a nie inna liczba meetingow w
      ciagu miesiaca, anizeli komus innemu. A moze po prostu jest tak, ze mnie bym
      potzebny psychaiatra ogolny od wizyt od czasu do czasu, a nie konkretna terapia
      dla alkoholikow.

      Kiedy kilkanascie miesiecy temu bylam w mojej ostatniej probie przestanie pic
      samodzielnie, czytalam to forum, przygladalam sie bacznie tym z AA, zaczelam
      czytac literature o AA - nie literature AA - choc nie bylam jeszcze wtedy na
      zadnym meetingu AA, powiedzialam sobie ze nawet jesli uda mi sie teraz przestac
      pic samej, to nigdy do tego sie nie przyznam. Stalo sie lepiej: zapilam i
      trafilam trzy dni po przestaniu picia na meeting. I juz nie musialam
      przynajmniej klamac, ze to tez zasluga AA czy terapii ze nie pije, bo juz wtedy
      terapia i meetingi staly sie faktem - i co najwazniejsze zadzialalo cos.

      A moze ja faktycznie bylam w stanie przestac sama??
      No dobra, sama ale troche tych meetingow bylo potrzebnych.
      No dobra, i troche tej terapii.
      I z tego calego dobra wychodzi i tak, ze sama przestalam dzieki temu ze
      trafilam na meetingi i na terapie.
      A to czy naprawde samej udaloby mnie sie za rok dwa, a nawet 15 mnie nie
      ineresuje.

      ponoc nie czas zalowac roz kiedy plona lasy.
      Czego mam zalowac?
      Ze²jestem trzezwa?
      A juz najgorsze w tym ma byc to ze dalam sobie pomoc ta trzezwosc osiagnac??

      Bez sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka