piotrkowal4
30.04.03, 00:57
Witajcie!
Czytam to forum od pewnego czasu,i coraz bardziej się utwierdzam w tym ze
jestem następną osobą
która zaplątała swe życie w alkohol.
Jeszcze jest mi się trudno przyznać że jestem alkoholikiem bo
przeciez............itd.
Ale wiem jedno ....mam problem z alkoholem, mam problem z żoną (ale przyczyna
jest pewnie oczywista)
Sądzę że cierpią na tym wszyscy ,i ja ,i zona i nasze dzieci.
Żona gra rolę pogodzonej z losem,i nawet słowem nie wspomni o moich wyjściach
z domu
,dzieci pytają się mnie "kiedy wrócisz" a ja odpowiadam "niedługo".
Ale wiem jedno,chcę to zmienić !
Ba, wiem że sam sobie nie poradzę,wiem że muszę udać się do kogoś po pomoc.
Ale odczuwam dziwny lęk,boję się podnieść słuchawkę telefonu
aby zadzwonić pod znany numer. Bo przecież ja nie stoczyłem się na dno,ja
wręcz jestem"normalny"
w swoim mniemaniu. Bo,bo ja przecież nawet wódki nie piję!! wina Też!!
Przypuszczam że jestem "produktem" naszych czasów gdzie piwo nie jest
uznawane za jakiś tam " alkohol".
Ewentualnie polepszacz lub tgz przyspieszacz.
Lubię pić piwo,lubię ten smak,atmosferę knajpy,czy pub-u jakby to teraz
powiedzieli.
Ale wiem też że nie jestem w stanie kontrolować ilości wypitego piwa ale to
tylko czasami.
Na codzien wypracowałem sobie własny styl, idę do knajpy na ostatnie dwie
godziny
i wtedy wiem że nie wypiję więcej jak 5-6 piw. I tak 4-5 a czasem i 7 razy w
tygodniu
,pozwala mi to unikac tgz. "sponiewierania"ale prawie codziennie jestem na
rauszu.I tak juz bedzie pewnie
trzeci czy czwarty rok .Wracam do domu jak dzieci,a często i żona już śpią,a
rano budzę się bez jakichkolwiek
objawów kaca.Mam w tej chwili absolutny komfort picia,ale ..ale chcę to
zmienić bo wiem że jestem już na równi
pochyłej i teraz to już może być tylko gorzej.
Tylko czy to się tak da?Piszecie że trzeba osiągnąc dno czy to jest konieczne?
Ja w tej chwili jestem w takim stanie że mówię sobie np rano że dzisiaj
nigdzie nie idę,ale jak przychodzi
wieczór to przez kilkanaście minut nerwowo chodzę z kąta w kąt aż wkońcu
biorę kurtkę i wychodzę.
Sam nie wiem dlaczego ale w moim domu nigdy nie było alkoholu (i nadal nie ma)
,a i ja sam bardzo rzadko przynoszę piwo do domu.
Przyzwyczaiłem sie do wychodzenia z domu i picia poza nim.
Pewnie to trochę nietypowy obraz alkoholika,(z może się mylę)
Oczekuję od was pomocy ,chociażby w przełamaniu lęku przed podniesieniem
słuchawki i wykręceniu tego
znanego numeru telefonu.
Pozdrawiam Piotr, lat 34
PS W tescie zamieszczonym na stronie AA na 12 pytań miałem 8
twierdzacych :-((