03.05.07, 00:25
Witajcie. Piję. Nie tak, że leżę w rynsztoku. Skończyłam studia, mam pracę,
którą uwielbiam, męża, córkę. Na studiach mieszkałam w akademiku, tam była
wieczna balanga. I taki ciąg mi już pozostał. Parę razy w tygodniu piwo
(kupuję jedno, potem lecę na złamanie karku po kolejne trzy przed zamknięciem
sklepu...), bądź wino (na raz min. 1,5 but.) Potem kac w pracy. Wekeendy -
zawsze znajomi, albo u nas, albo u nich... Nie
tak patologicznie... Przynajmniej tak sobie tłumaczę. Najpierw usypiam córkę,
czytam jej, a potem sprint do lodówki. Chociaż teraz zdarza się już, że czuję
wieczorem zniecierpliwienie i wrzeszczę na nią, że nie chce spać. Jak pomyślę
chwilę - wiem dlaczego - w kuchni czeka na mnie alkohol. W firmie mamy czasem
wyjazdy słuzbowe. Zawsze obiecuję sobie, ze nie będę piła. Tylko tę jedną
lampkę, jedno piwo, jednego drinka. Było już ich klka - zawsze "schodzę
ostatnia". Nie, nie prowadzę się źle, ja tylko piję i rozmawiam. Jestem
postrzegana jako super kumpela.
Mam dość. Nie potrafię sobie sama z tym poradzić. Spytacie pewnie - co mąż na
to? Otóż też pije, ale do siebie nie dopuszcza świadomości tego. Jemu się
wydaje, że jak sobie kupi whisky za 50pln, to jego alkoholizm nie tyka -
przeciez nie pije w bramie i w niej nie zasypia. Zasypia tak po prostu na
kanapie...
Jestem sama z problemem. Muszę podźwignąć siebie, potem wezmę sie za męza.
Pomóżcie mi. Poczytałam to forum, jest wsród Was tylu wspaniałych, trzeźwych
(trzeźwiejących), mądrych...
Ja chcę być trzeźwa!!! Dla niej, tej malutkiej.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Pomocy! 03.05.07, 00:44
      Z jednej strony - to jest takie łatwe... ale sama męczyłam sie kilka lat. Z tym,
      że zawsze mówiłam sobie w męce: dlaczego przeholowałam? już nigdy sie nie upiję!
      Aż wreszcie dotarło do mnie, że ja nie umiem mało - że jak chwycę kieliszek, to
      skończę na stosie butelek. Czyli - wcale. I nie takie to "wcale" straszne:)

      no i nie piję - a życie trzeźwe jest piękniejsze niż można sobie było wyobrazić:)
      Po prostu - spróbuj... nie pij. Dzień, dwa - a potem - z górki.
      Trzeba spróbować - najpierw depresje, niepokoje, potem coś tam zaskakuje - i
      wchodzisz w całkiem nowe światy.

      niektórzy latają na terapie, na AA - nie jest to konieczne - zależy, co kto
      lubi. W sytuacji: ja - butelka zawsze jesteśmy samotni.

      Próbuj, staraj się - fajnie, że w ogóle planujesz trzeźwość. Może udać sie od
      razu. Zależy, czy jesteś mądrą kobietą - i jaką masz wolę.

      pozdrawiam serdecznie:)
    • tenjaras Re: Pomocy! 03.05.07, 07:24
      www.tenjaras.webpark.pl/trzezwosc.html
    • tranzyt80 Re: Pomocy! 03.05.07, 11:10
      wegielka napisała:
      Parę razy w tygodniu piwo
      > (kupuję jedno, potem lecę na złamanie karku po kolejne trzy przed zamknięciem
      > sklepu...), bądź wino (na raz min. 1,5 but.) Potem kac w pracy.

      -nie lepiej od razu wkalkulowac w zakupy zywnosci cala skrzynke piwa i wina ?
      po co ganiac po nocach,jak ostatnia alkoholiczka...;))
    • wojtech451 Re: Pomocy! 03.05.07, 19:09
      wegielka napisała:
      > Jestem sama z problemem. Muszę podźwignąć siebie, potem wezmę sie za męza.

      Niekoniecznie. A dlaczego nie z mężem? We dwoje zawsze łatwiej...
      Jesteś na początku drogi, która uprzedzam nie ma końca. Już wiesz, że jest
      problem, zdiagnozowałaś właściwie, wiesz gdzie jesteś (" wieczna balanga. I
      taki ciąg mi już pozostał"), domyślasz się dokąd możesz dojść ("Nie tak, że
      leżę w rynsztoku"). Masz wolę i MOTYWACJĘ - "Dla niej, tej malutkiej". I to
      wszystko razem bardzo dobrze rokuje.
      Trzeba poszukac drogi która będzie Ci odpowiadać.
      Nie zamierzać Cię przekonywać do jakiejkolwiek, wybierz sama (a może z mężem?).
      • jafajna Re: Pomocy! 04.05.07, 17:47
        Szlag mnie trafia gdy słyszę takie teksty-" sama dasz też radę , bez niczyjej
        pompcy",,,, gOwno prawda!!!! Potrzebna Ci jest terapia dziewczyno, i dobry
        psychoterapeuta i grupa. za AA też nie przepadam, ale sama na dłuższą metę nie
        dasz rady.Wiesz mi.
        • a_riczia Re: Pomocy! 04.05.07, 20:19
          Spokojnie, fajna.
          Tu nie ma się czym denerwować.
          Mnie nie trafia szlag.
          Nikt przecież uczciwie nie może poradzić metody, której sam nie zastosował i nie odczuł na sobie jej
          działania.
          Więc ktoś, kto we własnym życiu stawia na samodzielność w wychodzeniu z bagna, tylko to może
          szczerze doradzić komuś, kto jeszcze w swoim bagnie tkwi.

          A założycielka tematu wprawdzie jest - sądząc z jej opisu sytuacji - uzależniona od alkoholu, ale to nie
          oznacza, że jest debilką. Poczyta sobie, coś przyjmie, coś odrzuci, wybierze i poniesie konsekwencje
          swojego wyboru. Ani ty, ani ja za nią jej życia nie przeżyjemy.

          Zatem słówko do autorki tego tematu:
          Jestem alkoholiczką.
          W momencie, kiedy zdecydowałam się na leczenie w ośrodku terapeutycznym, żyłam od lat ośmiu z
          alkoholikiem. Też wtedy myślałam: najpierw wezmę się za siebie, potem za niego.
          Za siebie się wzięłam.
          Nie, nie dokonałam tego sama.
          Skorzystałam z pomocy profesjonalistów, zaczęłam i ukończyłam terapię uzależnień, uczestniczę w
          mityngach AA. Jestem trzeźwa. Mój były partner nie wytrzeźwiał. Dlatego stał się "byłym".

          Tyle o mnie.
          Skoro piszesz, że już "sama sobie nie radzisz", może czas poszukać pomocy?
          No ale wybór, oczywiście, należy do ciebie. I konsekwencje swojego wyboru ponieszesz ty.
        • e4ska Re: Pomocy! 04.05.07, 23:21
          Z tego, co do tej pory pisałaś na forum, Jafajno, wynika, że lekarze uzależnili
          cię od kodeiny... i rozpytywałaś o terapię ledwie miesiąc temu. Wnioskuję, że
          twoje kłopoty skończyły się w tempie ekspresowym - drogą terapii. Nie bierzesz
          więc kodeiny, wyniki laboratoryjne masz dobre... zatem polecasz terapię z
          własnego doświadczenia.

          Ze swej strony - z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że ani terapia, ani AA
          nie są potrzebne komuś, kto nie chce pić. Fora internetowe pełne są łzawych
          historyjek dawnych entuzjastów terapii, którzy sie "leczyli", ale jakoś piją i
          przestać nie mogą... najczęściej sami nie piszą, ale piszą ich dzieci czy
          rodzina w stylu: tata pięć lat temu był na odwyku... mama trzy lata temu była...
          mąż po trzeciej terapii nie pił trzy lata, pije strasznie... itd. Umierają
          ludzie... wśród pustych butelek - jakoś przy nich nie ma wtedy terapeutów...
          nikt im procesów nie wytacza sądowych - a może powinno się.

          Przecież wiadomo, że skuteczność terapii jest bliska zeru - a moim zdaniem wręcz
          zachęca do picia - nie od razu - ale później - po roku, dwóch, trzech latach...
          się zaczyna totalna destrukcja.

          Najpierw terapia i dożywotnio pijaki z AA... średnio przyjemne. Ale - każdy musi
          sie przekonać - czy warto tracić życie na kolejne odwyki.. kolejne terapie...
          lata mityngów... czy po prostu skończyć z piciem, wytrwać najgorszy głód podczas
          wychodzenia - i mieć święty spokój.
          • zyg_zyg_zyg Re: Pomocy! 05.05.07, 09:53
            E4ska, zamiast "przeciez wiadomo" uzywaj "przeciez ja doskonale wiem".
            Bedzie jasniej.

            Jesli chodzi o mnie - nieprawda jest to, co napisalas, ze AA i terapia nie są
            potrzebne komus, kto chce przestac. Ja chcialam, ale nie wiedzialam jak i co
            potem. Z cala odpowiedzialnoscia to ty mow o sobie, a nie o mnie.
          • jafajna Re: Pomocy! 09.05.07, 15:35
            Totalne bzdury piszesz!!! i tyle.Nie pozjadłam wszystkich rozumów, ale nie
            wierzę w to i KONIEC. Mam podobne problemy i doświadczenia, wkurzają mnie tacy
            jak Ty.A co tak ciebie ciekawi . co , kiedy , kto o czym pisał????, To jest
            forum internetowe, a nie jakies zwiady!
            • e4ska Re: Pomocy! 09.05.07, 16:15
              Co, kodeinka wyszła? boczkiem?
              Wkurzać sie możesz, ja tam sie cieszę, żem trzeźwa... jakoś sobie nie
              przypominam, aby mi terapia była potrzebna. Nie zmyślaj więc... Czemu właściwie
              złości cię, że są ludzie, którzy przestali pić bez terapii? Przestali i koniec.
              A są tacy, co nie przestaną ani bez, ani z.
              Bo tak się zdarza.
          • jafajna Re: Pomocy! 09.05.07, 15:40
            Każdy indywidualnie podchodzi do terapii, i nie podoba mi sie to jak mówisz za
            wszyskich, dla tych co piją ja mówię tak : NIE PORADZI NIKT SOBIE SAM JESLI
            CHCE WYJSC Z NAłOGU, POTRZEBNA JEST CHęć I PORZąDNA TERAPIA, I TYLE!!!
            • deoand Re: Pomocy! 09.05.07, 17:20
              E4ska ....

              swoja droga to ty obrotna jestes dziewucha ...

              prowizje bierzesz z dwóch stron ....

              jedną z Tuszyna k / Łodzi bo trudno lepiej niz Ty nagonic nowe
              duszyczki na prywatny detoks a 750 pln w Tuszynie własnie ...

              druga od księdza proboszcza ... bo jak nie zdążą ...to pochowac
              trzeba .... i rodzina zapłaci ....

              pzdr deo
              • e4ska Re: Pomocy! 09.05.07, 18:10
                No cóż - trzeba i w rejonach północnych prywatny detoks szykować - a proboszcz
                to będzie miał więcej pogrzebów - ale i chrzcin więcej - jako że alkohol uładnia
                każdego mężczyznę w oczach kobiety pod wpływem.

                A poważnie - ty też, Deo, nie uznajesz pewnych bytów - form - artefaktów -
                zjawisk - czy po prostu przekabaciłeś się pod wpływem... nie nie, pod innym
                wpływem. Terapeutki szkodzą:)
                • jafajna Re: Pomocy! 10.05.07, 16:11
                  e4ska - ja tez sie uzaleznilam od alkoholu, ale wiedzialam, ze sama nie dam
                  radę, a w zaparte może każdy przestac pić, i nawet na parę lat.Więc nie ma się
                  czym szczycić, że sama dałaś radę, a co z twoimi chorymi emocjami poprzez picie?
                  Też je sama wyleczyłaś? Poprzestanie na piciu samo niczego nie załatwia.Ja nie
                  piję już 6 lat, a uzaleznienie od leków z kodeiną to inna sprawa i ciebie nie
                  pytam o zdanie w tym temacie akurat.
                  • dota110 Re: Pomocy! 10.05.07, 22:01
                    Kazdy konczy z tym jak chce,istotne zeby nazawsze.Ja tez chcialam i co z tego
                    nie udalo sie ,a z terapia narazie nie pije i tego sie bede trzymac.
                  • tranzyt80 Re: Pomocy! 10.05.07, 22:28
                    jafajna napisała:
                    w zaparte może każdy przestac pić, i nawet na parę lat.

                    -kazdy...i nawet pare lat!?? :)

                    jafajna napisała:
                    Więc nie ma się
                    > czym szczycić, że sama dałaś radę,

                    -rzeczywiscie tak uwazasz...?
                    -nie ma sie czy szczycic,ze nie pije dwa,czy trzy lata...?



                    jafajna napisała:
                    a co z twoimi chorymi emocjami poprzez picie?

                    -a co z Twoimi,zlosliwcze i dogryzliwe dziewcze ;)?
                    • jafajna Re: Pomocy! 10.05.07, 22:55
                      jasne, że nie ma, ponadto ona piła, dla niej lampka szampana to nic.Alkoholik
                      ma nic nie pić!!!, i tak jak wczesniej ktos pisał nawet uważać na leki i
                      słoeycze z alkoholem, bo niestety to są wyzwalacze.
                      • e4ska Re: Pomocy! 10.05.07, 23:40
                        "Ma nie pić" - oczywiście, nie piję, droga... lampka szampana była dwa lata
                        temu... w dzień majowy - młodzi ówcześni się kochają, posiadają cud dziecię -
                        już inteligentnie rozmawia. Urodziło sie trochę przed ślubem... ale czy to
                        przeszkadza prawdziwej miłości:)))

                        Jafajno - dla mnie czekoladka i lekarstwa nie są wyzwalaczem - jak ci tak
                        powiedzieli na terapii, kłamali. Podobnie jak bigos... jak golonka na piwie -
                        cud smak... heh... a kucharz! o! ten to wyzwalacz... hmmmm.
                        • jafajna Re: Pomocy! 11.05.07, 08:13
                          Sama dla siebie widać jestes "SWIETNA TERAPEUTKĄ"- ALE TO TWOJA SPRAW-RZECZ
                          JASNA.Nie masz zielonego pojecia leczeniu uzaleznień, wiec nie ma co sie
                          kłócić.To nie zaprowadzi Cie zbyt daleko moja droga.
                          • tranzyt80 Re: Pomocy! 11.05.07, 08:28
                            bylas w sierakowie ?
                            • jafajna Re: Pomocy! 11.05.07, 19:18
                              Kio niby? Ja nie bylam na odwyku, trafiłam na porządnych fachowców i wspanialą
                              grupę, za AA NIE PRZEPADAM, ALE NIE PIJĘ 6 LAT I CIAGLE WPADAM NA JAKIES
                              POGAWĘDKI NA GRUPĘ, CZY DO MOJEGO TERPEUTY.a TERAPEUCI TEŻ SĄ RÓZNI.mI SIĘ
                              UDAŁO.
                              • tranzyt80 Re: Pomocy! 11.05.07, 20:34
                                pytalem o Zjazd,nie o odwyk,tylko po co...?:O)
                • ariel48 Re: Pomocy! 11.05.07, 19:45
                  > No cóż - trzeba i w rejonach północnych prywatny detoks szykować

                  Eska. Nie ma takiej potrzeby : )))
                  Niedoczekanie - Deo.
                  Trzeba być silnym , a nie ,, miętkim ,, .. wtedy nie potrzeba żadnego detoksu.
                  Przecież wiesz o tym. Kto chce pić - będzie pił. Nie ma mocnych na takiego.
                  Kto nie chce - znajdzie sposób na niepicie. A najlepszym detoksem jest życie .
                  Prawdziwe życie . Powrót do niego , a nie kręcenie się wokół butelki .
                  Głody mijają . To stwierdzam z całą odpowiedzialnością .
                  Należy stawić czoła przeciwnościom losu i podejśc do nich , jak należy .
                  Czyli odważnie i na trzeżwo.
                  Jafajna... piszesz o chorych emocjach.
                  Owszem - emocje są chore . Jak się chla . I na kacu. Jak sie porządnie
                  wytrzeżwieje i chemia wyparuje , to zostaje jedynie charakterek . Jak ktos ma
                  paskudny , to bedzie go miał nadal. Sprawdziłam - wiem , co mówię.
                  • ariel48 Re: Pomocy! 11.05.07, 19:46
                    Jeszcze jedno. Niezaradny życiowo , zawsze takim będzie.
                    Alkohol - to jedynie wytłumaczenie jego ,, dupowatości ,, .
                    I tyle na ten temat.
                    Sporo latek piłam . Ale i osiągałam wiele - mimo picia.
                    • tranzyt80 Re: Pomocy! 11.05.07, 20:40
                      ariel48 napisała:
                      > Sporo latek piłam . Ale i osiągałam wiele - mimo picia.

                      -ok!w osiagniecia duchowe wierzymy,
                      ale jak juz chcesz to wylicz tylko te inne... ;)
                      • ariel48 Re: Pomocy! 11.05.07, 20:51
                        > ale jak juz chcesz to wylicz tylko te inne... ;)


                        A gdzie napisałam , że chcę wyliczać ? :))))
                        Nie pozostaje Ci nic innego , jak wierzyć na słowo.
                        Powiem jedynie , że nie jestem i nigdy nie byłam niezaradna życiowo.
                        • tranzyt80 Re: Pomocy! 11.05.07, 21:12
                          wierze:)

                          "nie jestem i nigdy nie byłam niezaradna"

                          -zrozumialem..."jestem zaradna":))
    • leand Re: Pomocy! 13.05.07, 21:15
      W 1999 godząc się na leczenie, chciałem udowodnić żonie, synowi,iż nie jestem
      alkoholikiem i z oddziału mnie szybko wypiszą jako osobę "zdrową"( myślenie
      takie same jak Twoje i męża). Jakże się myliłem. Byłem na dnie. Zrozumiałem, sam
      nie dam rady. Poddałem się rygorom terapii, przeżyłem męczarnie szczególnie po
      powrocie do swojego środowiska. Warto było. Dobrymi radami jest piekło
      wybrukowane, ale ja chcę Tobie podpowiedzieć następujące rozwiązanie, które to
      było przerabiane na "odwyku". Najlepiej w chorobie posłuchać rad lekarza
      specjalisty. Udaj się do najbliższego ośrodka leczenia uzależnień i pogadaj
      szczerze z terapeutką, a ona właściwie Tobą pokieruje. Utrzymuję kontakty z
      kumpelami, które same sobie radzą, uczęszczając na spotkania "grup
      samopomocy".Nie rozpisuję się o szczegółach, ale gdybyś miała ochotę dowiedzieć
      się czegoś bardziej konkretnego daj znać. Może być na forum. Czy wiesz, że
      zrobiłaś pierwszy krok ku trzeźwości ZAAKCEPTOWAŁAŚ FAKT SWOJEJ CHOROBY I CHCESZ
      Z NIĄ WALCZYĆ. To bardzo dużo. W y t r w a ł o ś c i !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka