addicted11
07.07.07, 16:30
Jestem nonkonformista.
Nie lubie mody, trendow.
Nie cierpie reklamy.
Nienawidze mentalnosci mieszczanskiej, podstosowania sie.
Mysle ze jestem wrecz nieco wykrzywiony, bo wrecz gardze wiekszoscia "ogolnie
znanych i lubianych" dziel kultury, zachowan, stylow bycia i zycia a nawet
wartosci.
Oczywisicie nie jestem jakims skrajnym anarchista, nie kwestionuje bazowych
osiagniec cywilizacji oswiecenie, jednakze ogolnie nie po drodze mi ze
stadem, jakie by ono nie bylo.
I w tym wszystkim czasem brakuje mi- przyznaje uczciwie- tego, zeby isc z
innymi napic sie piwa. Gdy widze tlum ludzi pijacych piwo- sciska mnie.
Nie przepadam za smakiem piwa. Nie lubie pic niewielkich ilosci alkoholu-
tzw "socjalizowac sie".
Kiedy w piatkowy wieczor masy ludzkie ida do dyskoteki- a ja nie ide bo nie
lubie, nie czuje zadnej krzywdy, straty.
Kiedy miliony suna do kina na jakiegos Hipermana czy durna komedie- nie czuje
ani grama zalu ze nie wsrod nich nie ma.
Kiedy wszyscy ida do kosciola- ja nie idac nie czuje sie w zaden sposob
wybrakowany.
A kiedy pija iwa przy stole- strzela mnie ku..ca.
Zastanawialem sie, dlaczego tak jest. Przeciez powinno byc odwrotnie- ja
dumny oryginal ktory nie pije.
Kiedys wmawialem sobie, sugerowany terapia, ze to chec picia dziala tak
pokretna droga.
Przemyslalem to i uznalem za totalna bzdure.
Po pierwsze- alkohol nie jest inteligentny. Alkohol jest glupszy od
pantofelka. Nie moze dzialac nawet prostymi drogami, a co dopiero pokretnymi.
Po drugie- jezeli chodzi o samo napicie- moglbym nagrzac sie w czterech
scianach.
Po trzecie- w tych momentach nie brakuje mi akurat napicia sie- bo jak mowie
nie lubie pic jednego piwa i nigdy nie lubilem- brakuje mi tego, ze nie moge.
Druga koncepcja to niskie poczucie wartosci albo jakis kompleks. tez
nietrafiona- bo wtedy tak samo zle czulbym sie nie idac do dyskoteki,
kosciola czy kina.
Dlaczego w tych sytuacjach nie mam kompleksu nizszosci czy odrzucenia a tu
mam?
I doszedlem do wniosku, ze to wszysto zawdzieczam terapeutom.
To jest echo ich dzialan.
To jest spetana lancuchami moja godnosc, ktora wola o uwolnienie.
Moja przekora, niezaleznosc i bunt.
Kocham swoj bunt. Nie oddalbym go za zadne skarny swiata.
Dzieki nim jestem kim jestem- a jestem z siebie dumny.
Bez niego bylbym taki jak ci, ktorymi gardze.
I co tu teraz zrobic ku.. jego w dupe mac?