Dodaj do ulubionych

pod jednym dachem

07.07.07, 20:32
Już nie umiem dłużej udawać, że nic się nie dzieje, ze jest OK. Jak długo
można żyć w chlewie??? Nie sprzątam, jak zrobi syf, nie usprawiedliwiam go,
jak coś zawali, i nie umiem już dłużej żyć w ten sposób!!! Nie spełniam jego
zachcianek, gdy jest pijany: dziś odmówiłam 3x (ale asertywności już się
zdążyłam nauczyć, więc to żaden wyczyn). Nie rozmawiam z nim, gdy jest pijany,
gdy jest trzeźwy tez nie, bo zawsze kończy się kłótnią.
Nie zapraszam nikogo do domu, bo a nuż... a nuż wróci wcześniej z pracy i
będzie jeden wielki wstyd, ... że mieszkam w jednym domu z nim. A na razie nie
mam jak odciąć się od niego.
Co z tego, ze ja swoim zachowaniem pokazuję innym, że jestem dojrzała, kiedy
on mnie 'rozwala' na każdym kroku. W konfrontacji z nim wychodzi ze mnie
potwór :(
Jak nie pije, to porządku też nie umie zachować, ale jak pije, to ręce mi opadają.
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: pod jednym dachem 07.07.07, 20:44
      anciax napisała:

      > Już nie umiem dłużej udawać, że nic się nie dzieje, ze jest OK. Jak długo
      > można żyć w chlewie??? Nie sprzątam, jak zrobi syf, nie usprawiedliwiam go,
      > jak coś zawali, i nie umiem już dłużej żyć w ten sposób!!! Nie spełniam jego
      > zachcianek, gdy jest pijany: dziś odmówiłam 3x (ale asertywności już się
      > zdążyłam nauczyć, więc to żaden wyczyn). Nie rozmawiam z nim, gdy jest pijany,
      > gdy jest trzeźwy tez nie, bo zawsze kończy się kłótnią.
      > Nie zapraszam nikogo do domu, bo a nuż... a nuż wróci wcześniej z pracy i
      > będzie jeden wielki wstyd, ... że mieszkam w jednym domu z nim. A na razie nie
      > mam jak odciąć się od niego.
      > Co z tego, ze ja swoim zachowaniem pokazuję innym, że jestem dojrzała, kiedy
      > on mnie 'rozwala' na każdym kroku. W konfrontacji z nim wychodzi ze mnie
      > potwór :(
      > Jak nie pije, to porządku też nie umie zachować, ale jak pije, to ręce mi
      opada
      > ją.



      po prostu trafilas na brudasa.


      jak nie przymierzajac august ( ten brudzi na forum).


      a brudasowi dfaje sie kopa w dupe i won z mieszkania.
      do chlewu gdzie jego miejsce, ze swiniami i psami.

      • deoand Re: pod jednym dachem 07.07.07, 22:50
        tu sie z addim zgadzam .. rozwód tzn najpierw niebieska linia pare
        interwencji Policji , dobrze by było z jedna obdukcje potem rozwód
        z orzeczeniem o winie -eksmisja ... i ... troche samotnosci ..
        mitingi alanon ... i nowy kandydat na męża ...

        chyba , ze jak mawia mistrz Andy z sos-u pobalzakówka ... to wtedy
        piesek i kotek ...

        deo
    • kajda28 Re: pod jednym dachem 08.07.07, 08:58
      a próbowałaś iść do Poradni, centrum uzaleznień, czy do KOmisji Rozwiązywania
      Problemów Alkoholowych, cokolwiek robić w tym kieruknu, wątpię aby to coś
      zmieniło, ale cuda się zdarzają. Nie umiem Ci pomóc, a bardzo bym chciała. Może
      spróbuj go wyeksmitować, to kilka lat zajmie, ale jakieś światełko w tunelu.I
      przede wszystkim myśl o sobie, terapia chyba niezbędna, tam też pewnie dowiesz
      się jak prawnie możesz sobie pomóc.
      Trzymaj się. Jakby co to wiesz gdzie mnie szukać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka