bacia14
08.08.07, 11:42
Piszę, ponieważ straszne mnie dręczy
pewien problem, który ostatnio zauwazyłam u mojej mamy.
Kilka słów wstępu: moja mama jest zdrową kobietą po 50-tce, aktywną
babcią, opiekuńczą Panią Domu. Zauważyłam jednak ostatnio, że
nadużywa alkoholu. Nie jest to picie okazjonalne, tylko zwyczajne
popijanie w ukryciu czystej wódki ze szklanki bez popicia po 1-
dniowej obserwacji zauważyłam, ze zniknęła butelka 0,5 l wódki, co
najgorsze nic od niej nie czuć, nie widać po niej, że jest "pijana".
Boję się że to może już trwać dość długo ale nic wczesniej nie
zauważyłam... Przy mnie i ew.gościach mówi nie, jedno piwko i
koniec, ja już nie chcę, a ukradkiem wymyka się do kuchni i pije.
Jest to bardzo drażliwy temat i niestety nie wiem, jak zacząć z nią
o tym rozmawiać, jakie zrobić
kroki, czy w kierunku leczenia, czy rozmowy i pilnowania? Problem
jest taki, ze nie mieszkam z nią i na codzień nie mogę
jej "pilnować". Zresztą wiem, ze samo pilnowanie nie wystarcza w
przypadku alkoholizmu, że to trzeba leczyć.
Drogie Panie, może któraś ma jakiś pomysł, może doświadczenie z
otoczenia? Na razie jestem załamana i rozbita, nie wiem, co robić.
Prosze o rady!