aniolparys
02.09.07, 21:58
Często przechodzimy obok truizmów, rzeczy oczywistych, nie zastanawiając się
nad nimi. Nie jestem w tym wyjątkiem.
Takim truizmem powszechnie akceptowanym jest tytułowe zdanie. Nigdy bym się
nad nim nie zastanawiał, gdyby Tranzyt nie skierował go (niedawno) do mnie z
wymówką jakbym ja co innego twierdził.
Nie poczuwam się do tego. Może to czynię nieświadomie?
Pierwsza moja reakcja była pójść na łatwiznę: tak Tranzycie. I owszem, alkohol
jest dla ludzi, ale nie dla nas alkoholików. Jesteśmy szczególnego typu ludźmi
i do nas stwierdzenie to się nie stosuje. (jakoby chciał mnie przekonać, że
jest inaczej ;-))
I przypomniał mi się mój ostatni urlop.
Pływaliśmy dwoma jachtami po morzu Jońskim. Od portu do portu. Tawerny, morze,
rybacy, miasteczka, porty. Raj na ziemi. Zachody słońca i pełno wszędzie kotów
(dygresja dla myszy). Długie dnie w których coś się ciągle działo.
Było ze mną kilku kolegów. Żaden margines, żadni alkoholicy, panowie w sile
wieku, raczej ludzie sukcesu. Typowy dzień rozpoczynali od chłodnego piwka
(trochę jako reakcja na wczorajszy wieczór), potem rejs przy piwku lub winie,
panie nie były gorsze. Wesoło i dostosowany byłem humorem do towarzystwa.
Potem pod wieczór port i knajpka – kolacja. Piwko, drugie, karafka wina.
Przeciągały się często te kolacje, kiedy dookoła tyle piękna się marnowało.
Pozwalałem sobie czasem wstać wcześniej od stołu by zdążyć coś tam jeszcze
sfotografować. Zrobić długi spacer. Potem powrót na łódź i długie rozmowy przy
alkoholu. Trochę jałowe dyskusje, typowe poalkoholowe, trochę popisywania się
nawzajem czy naprawiania świata. Nie zawsze mnie bawiły. Przywiozłem stamtąd
więcej własnoręcznie zrobionych zdjęć nocnych niż skądinąd ;-)
Obszedłem na przykład (szczęśliwy) kawał Itaki w czasie, gdy koledzy
schładzali się piwkiem. Oni też mogli przejść się ze mną, wybrali alkohol. I
być może wtedy tam mieli więcej uciechy z naszego rejsu, pobudzenie
narkotyczne substancją chemiczną. Ale ani im wtedy tego nie zazdrościłem, ani
tym bardziej teraz. Myślę, że zostało mi z rejsu więcej wspomnień niż każdemu
z nich. Niektórzy powiadają, że tyle jest nas ile wspomnień mamy.
Alkohol nie jest konieczny żeby dobrze żyć. Więcej powiem. W naszej kulturze,
gdzie rozrywka i zabawa jakoś zrosła się z alkoholem, alkohol zubaża życie
także zwykłych, niepijących w nadmiarze, ludzi. Odgradza od prawdziwego
świata. Chemiczna namiastka dobrych emocji.
Alkohol jest dla ludzi. Lubiących łatwiznę.
Napisałem to dla Tranzyta.