nietonieja
02.10.07, 14:29
Cześć.Chciałam się pochwalić ,ze trzymam się trzeźwo,
trzeżwiutko:).Zaparłam się po tym jak osiągnęłam prywatne dno. Jest
lepiej, duzo lepiej niż na początku.Wiem,że to dopiero 2 tyg, ale
wiem też że fajnie jest nie pić, życie jest piękne. Tak jakbym
przestawiła się na inny tryb-wiecej widzę, robię, czynnie wypełniam
czas, wróciłam do zaniedbanych zainteresowań. Nie wrócę do picia, bo
takie zamroczenie i pijana gęba nie sa mi do niczego potrzebne.
Tracę wtedy czas, zdrowie i urodę.I kolejne wieczory mijają na
manewrach i manipulacjach-pozbyć się domowników, marsz do sklepu i
duszkiem wychlać 3 piwa, a później tuż przed powrotem domowników
tuszować skutki picia żrąc i pijac pół butelki mietowego płynu do
płukania zębów. Po cholerę mi to?Ot tak chciałam sie podzielić:)