Dodaj do ulubionych

Spotkanie po latach

02.10.07, 18:38
a, se coś napiszę:
Było tak, siedzę sobie w kolejce do lekarza, wszedł właśnie mój
poprzednik, patrzę idzie gościu co z nim na terapii byłem. miejsce
koło mnie wolne ale on trzy krzesła dalej siada może mnie nie
zauważyl albo nie chcial zauwazyć. a co mi tam- myślę przecież mnie
nie zbije, idę, prawicę wyciągam i mówię: cześć, pamiętasz mnie?
a on ; no jasne że pamiętam.
ijak tam leci- pytam, radzisz sobie jakoś? no radzę- odpowiada
a ty? noi też jakoś mio idzie mówie ale wiesz o co mi chodzi? mówię
a on że jeśli idzie o picie to od czasu terapii (skończył w maju
2003) nic nie pił.
wiem żew zrobił tylkpo podstawową terapię , do AA nie chodził,
nawet z tych nakazanych mitingów się migał. pamiętam jak wracałem z
nim autem z terapii i zaproponował że podzczas podróży
zrobimy "miting" na kartce dla terapeuty on napisze prowadzący
Jurek ja że Krzysztof temat wymyśliliśmy i tak zrobiliśmy co dla
mnie na tamten czas było jakimś wiarolomstwem, oszustwem.
wracając do tematu to facet dal mi do myślenia.
Ja : pelny zakres terapii, uczestnictwo w AA- 58 miesięcy bez
alkoholu
On: trzy miesiące terapii i nic więcej- 56 miesięcy bez alkoholu

istnieje oczywiście możliwość że mnie okłamał, ale po cóż miałby to
robić?
pogadałbym z nim więcej ale właśnie drzwi gabinetu się otwarły i
wlazłem, jak wyszłem to go juz nie było.

czy czas w AA to czas stracony?? NIE, trzeźwieję w oparciu o
program AA, kiedy próbowałem sam nigdy 100 dni nie przekroczyłem
powyższy przypadek potwierdza jedynie że każdy z nas jest inny,
każdy ma swoją drogę. wspomniany Krzysztof potrzebował jedynie
podstawowej terapii by przestać, ja potrzebuję od czasu do czasu
popatrzeć na pijackie gęby na mitingu. innym wystarzca na forum
poczytać. A pewnie znajdzie się i taki co powie że obaj pijani
jesteśmy.
dla pelnej jasności facet ma trzydzieści parę lat, coś jak Addi
Obserwuj wątek
    • cortona Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 19:09
      Yura, przeczytałam sobie co napisałeś i wniosek nasunął mi się taki,
      że Ty należysz do takiego gatunku ludzi, którzy od nikogo nie czują
      się lepsi ani gorsi. Fajna, sympatyczna cecha:)

    • ariel48 Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 19:20
      > czy czas w AA to czas stracony?? NIE, trzeźwieję w oparciu o
      > program AA, kiedy próbowałem sam nigdy 100 dni nie przekroczyłem
      > powyższy przypadek potwierdza jedynie że każdy z nas jest inny,
      > każdy ma swoją drogę. wspomniany Krzysztof potrzebował jedynie
      > podstawowej terapii by przestać, ja potrzebuję od czasu do czasu
      > popatrzeć na pijackie gęby na mitingu. innym wystarzca na forum
      > poczytać. A pewnie znajdzie się i taki co powie że obaj pijani
      > jesteśmy.

      Całe sedno.
      • janulodz Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 19:24
        Lubię Cię Jura.

        Bez podtekstów proszę:))
    • ela_102 Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 19:45
      Yuraathor napisal:

      > a, se coś napiszę<

      ...i prosze pisz jak najwiecej...wlasnie Ty:-)
    • aaugustw Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 20:23
      yuraathor napisał:
      > Było tak... wszedł właśnie mój poprzednik, patrzę idzie gościu co
      z nim na terapii byłem. miejsce koło mnie wolne ale on trzy krzesła
      dalej siada... zauważyl albo nie chcial zauwazyć...
      - - - - - - - - - - - - - -
      Czemu to Yuraaaa...!? - Ma on takiego nosa, ze usiadl az trzy
      krzesla dalej...!? ;-))
      (mam na mysli Twoja trzezwosc, a jego podswiadomy wstyd ...!)
      ____________________________________________________________.
      yuraathor napisał dalej:
      > ...pytam, radzisz sobie jakoś? no radzę- odpowiada a ty?
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Udawal glupka Yuraaa...!?
      __________________________.
      yuraathor napisał dalej:
      > ...a on że jeśli idzie o picie to od czasu terapii
      (skończył w maju 2003) nic nie pił.
      > Ja : pelny zakres terapii, uczestnictwo w AA- 58 miesięcy bez
      > alkoholu
      > On: trzy miesiące terapii i nic więcej- 56 miesięcy bez alkoholu
      - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      A ja Yuraaaa wytrzymalem po terapii (bez Mityngow AA)
      ponad 66 miesiecy...!! - Bylem lepszym abstynentem od Was...!
      A... ;-))
      • aniolparys Do Eli na 102 03.10.07, 02:25
        Niedawno nazwałaś mnie fanatykiem, bo mam go za durnia.
        Czy podtrzymujesz swoje stanowisko?
        Nie pisz tylko proszę o poszanowaniu dla innych poglądów. Nie dotyczy to
        chamstwa i bylejakości.
        • ela_102 Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 09:03

          Masz prawo uwazać kogos za durnia...sama mam kilka takich osób;-)
          Niemniej jednak chodzi o ten proces ktory powstaje w Tobie pod
          wplywem kontaktu z kimś takim...i jest on w wielkim
          stopniu "niszczacy" Twoj spokoj wewnetrzny.
          Jeżeli zbierasz i zapisujesz na oddzielnej stronie
          wypowiedzi "durnia"...analizujesz je...wybierasz...polecasz
          innym...itd.itp. to co ty tak naprawde robisz?

          Ja tak postepuje wobec autorytetow..ludzi ktorzy wplywaja na moje
          zycie...bo im na to pozwalam z wyboru...ich madrosci i wnioski sa
          dla mnie wazne...wnosza wiele tresci w moje spostrzeganie swiata i
          ludzi...chce miec na to swoj czas.

          Nigdy nie postepuje w ten sposob z ludzmi ktorzy wedlug mnie
          wprowadzaja "destrukcje" "chaoas" sa nosnikami glupoty...

          Szkoda byloby mi na to zycia :-)
          Dlatego twoje postepowanie wobec Augusta wzbudzilo moja trwoge:-)
          Bo w moim glebokim odczuciu nie jest ono jednoznaczne:-)
          • ariel48 Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 10:31
            Ela ;


            > Dlatego twoje postepowanie wobec Augusta wzbudzilo moja trwoge:-)
            > Bo w moim glebokim odczuciu nie jest ono jednoznaczne:-)


            We mnie absolutnie nie wbudziło trwogi ... :)))
            Tak wiele piszesz , Elu ... że czytasz głupców , durniów,debili - na tym forum
            , aby upewnić się , że nie chcesz taka być ... tak pisać...
            Czytam sobie zapiski Anioła .
            I upewniam się , że nie chcę taka być , jak august . :))))
            Może zacznę zapisywać Twoje powiedzonka ?
            Dureń ..debil ..głupia baba ...
            Uzbierałoby się ... nie powiem ...
            W


            • ela_102 Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 10:58

              Ariel...rob sobie co chesz...nic mi do tego:-)
              jestes wolna...realizuj swoje potrzeby...jesli chcesz zbieraj moje
              wpisy ukladaj je w piramidki...i podswietlaj halogenkami...
              Skoro sa dla ciebie takie wazne...
              W koncu to twoje potrzeby...
              Ja mam inne...
              I o nie dbam:-)
              • ariel48 Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 11:09
                Elu ... Jestem osobą plastyczną. Z jednej strony posiadam własne zdanie na
                temat różnorakich dotyczących mnie spraw i wydarzeń, z drugiej chętnie
                wysłuchuję opinii innych ludzi i staram się uwzględnić ich argumenty.
                Miewam chwile słabości, ale zazwyczaj wtedy, gdy emocje biorą górę nad
                merytoryczną oceną sytuacji.
                Odnoszę wrażenie , że tutaj - na forum - Ty widzisz jedynie czubek własnego
                nosa. Delikatnie zresztą mówiąc.

                > wpisy ukladaj je w piramidki...i podswietlaj halogenkami...

                Nigdy nie wyczuwasz ironii ? Nie wierzę ... :)))
                • tenjaras Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 11:39
                  ariel48 napisała:
                  > Odnoszę wrażenie

                  oddzielasz wrażenia do rzeczywistości?
                  • ariel48 Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 14:44
                    Jaras :

                    > oddzielasz wrażenia do rzeczywistości?

                    Jeszcze raz , bo nie kumam ...
                    • tenjaras Re: Mój Ty Aniele ;-) 04.10.07, 10:44
                      ariel48 napisała:

                      Odnoszę wrażenie , że tutaj - na forum - Ty widzisz jedynie czubek
                      własnego nosa. Delikatnie zresztą mówiąc.

                      opisałaś swoje wrażenia, próbowałem Cię sprowokować do napisania co
                      jest w takim razie prawdziwe
          • aniolparys Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 14:24
            W swojej wypowiedzi reprezentujesz nie do zaakceptowania dla mnie manierę
            szukania winy w sobie (jednocześnie walcząc z wszystkimi wkoło, ale to inna para
            kaloszy).
            Aprobaty zła dla ochrony spokoju wewnętrznego, unikania emocji. Może to gdzieś
            jest przydatne jako krótkotrwały cel terapeutyczny, ale nijak nie przystaje do
            normalnego życia.
            Gdy w ciasnym tramwaju, którym jedziesz, rozwala się facet na trzech
            siedzeniach, pluje na podłogę i pierdzi i Cię wkurza to winy dla swoich emocji
            szukasz w sobie?
            Gdy coś w sposób jawny jest sprzeczne z Twoimi wartościami, to przechodzenie
            obojętnie obok tego jest grzechem.
            Radzę sobie z moimi emocjami. A przez to, że wolno mi kochać i nienawidzić i
            lubić i się wkurzać wiem, że jestem zdrowy.
            • addicted11 Re: Mój Ty Aniele ;-) 03.10.07, 14:34
              dotknales wszechobecnego szantazu, ktory polega na tym, ze cos sie
              komus wmawia za "norme" a potem probuje go zmusic by tanczyc jak mu
              zagraja w imie sprostania tym chorym "normom".

              Za "norme" uznaje sie nie reagowanie na glupote a potem sie mozna
              dziwowac- o popatrz, reaguje, cos z nim nie tak.
            • ela_102 Aniołeczku :-) 03.10.07, 15:30

              Doskonale Cie rozumiem...
              Nie chodzi mi jednak o reagowanie na drugiego pierdzacego czlowieka
              pod moim nosem w tramwaju...
              Chodzi o to czemu dajesz komukolwiek prawo aby zajmowal ci tyle
              czasu twojego zycia.
              czym sobie na to zasluzyl...skoro dureń.
              Ja wole zajmowac sie madrosciami...niz durnotami...rozumiesz?
              Ja tez jestem zdrowa..reaguje jak ktos mnie wkurza...
              ale potem daje juz tym ludziom wolnosc...
              Nie daje im prawa do zawiadywania moimi emocjami...

              Aha...no i nie nazywaj wszystkim...4 osob...i tego forum...
              Moje zycie to OCEAN...cudowny ocean...pelen cudnych rzeczy:-)

              przedewszystkim relanych :-)
              • aniolparys Re: Aniołeczku :-) 04.10.07, 06:20
                Jest w Tobie więcej z aaugustwa niż byś chciała.
                Wiesz lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre.
                • ela_102 Re: Aniołeczku :-) 04.10.07, 08:38
                  Anioł:-)
                  Zapytałeś...odpowiedzialam :-)
                  Ja to Ja...
                  August jest czlowiekiem wielkiej klasy i wiedzy:-)
                  jego sposob rozmawiania na tym Forum...rozumiem.
                  Tutaj moze sie inaczej nie dać:-)
                  dziekuje za komplement...ale jakby co jestem kobieta:-)
                  Jedno co mi sie jeszcze nasuwa...
                  Czy to ja jestem podobna do Augusta?
                  Czy to ty zamknales sie na pewnien rodzaj informacji...ktorą uwazasz
                  ze my z Augustem...reperezentujemy?
                  • aniolparys Re: Aniołeczku :-) 04.10.07, 09:10
                    ela_102 napisała:

                    > Czy to ty zamknales sie na pewnien rodzaj informacji...ktorą uwazasz
                    > ze my z Augustem...reperezentujemy?
                    >

                    Zdecydowanie tak. Masz rację.
                    Rozumiem, że podpisujesz się pod informacją, którą wyraził aaugustw w wypowiedzi
                    w tym wątku?
                    • ela_102 Re: Aniołeczku :-) 04.10.07, 10:41
                      Poczytalam jeszcze raz.
                      I podkreslam że jest to tylko moja interepretacja słów Augusta.
                      August w swoim poście utoższamił sie ze spotkanym przez Yure kolegą
                      z terapii...
                      Zwyczajnie w jego postepowaniu odkryl własne z kiedyś...
                      I oznajmil jaki wowczas byl pyszny i zarozumialy...
                      taka osobista "krytyka" i retrospekcja..
                      Jak mozna nie zgadzac sie z przezyciami drugiego czlowieka...
                      Mozna jedynie podziwac odwage i dystans do siebie...
                      Lub ich nie rozumieć...i przeinaczać na osobiste potrzeby:-)

                      Odpowidajac na twoje pytanie ...
                      Nie widze w watku tym...zadnej informacji pod tzw.rozwage
                      natomiast widze opis jakiegos wycinka z zycia drugiego czlowieka:-)
                      • aniolparys Re: Aniołeczku :-) 04.10.07, 10:57
                        Wszystko zależy od umiejętności czytania.
                        Dla mnie jest to kontynuacja ataku Twojego idola na autora wątku.
                        Poczytaj ze zrozumieniem wypowiedzi aaugustwa zebrane przeze mnie. Tam też
                        odnosi sie on do yury.
                        Nigdy nie pogodzę się z pogardą dla drugiego człowieka tylko dlatego, że ten ma
                        inne poglądy.
                        Naprawdę byłbym na Twoim miejscu ostrożniejszy w dobieraniu sobie przyjaciół.
                        Trafiłaś tym razem na wyjątkowego pyszałka i aroganta. Ty go widzisz inaczej.
                        Jedno z nas się całkowicie myli.
                        • ela_102 Dzieki za troskę Aniele:-) 04.10.07, 11:11

                          Mozesz byc pewnien ze jestem bardzo ostrozna...
                          ale to naprawde miłe...dziekuje.
                          Mam wsrod swoich przyjacioł Policjantow i księzy..
                          dzieci i starcow...kobiety i meżczyzn...
                          Nie zamykam sie na nikogo...szczegolnie na kogos kto potrafi
                          rozmawiać:-)
                          Ludzie sa slabi...jak sie boja pogardzaja:-)
                          zamiast ich za to karac...lepiej im to uswiadamiać:-)

                          pozdrawiam:-)
                          • addicted11 Re: Dzieki za troskę Aniele:-) 04.10.07, 15:08
                            Ludzie sa slabi...jak sie boja pogardzaja:-)
                            > zamiast ich za to karac...lepiej im to uswiadamiać:-)
                            >



                            to uswiadom Augusta zamiast mu kadzic, bo chyba zauwazyles, ze na
                            temat jego malo pozytywnie pisza nawet osoby bardzo bliskie AA.
                            ( nawet ich rozumiem, bo tak samo ja sie oburzam, jako Polak, na
                            kogos kto "broni" mnie przed wszechobecnymi Zydami czy masonami).
                            • aaugustw Re: Dzieki za troskę Aniele:-) 04.10.07, 19:35
                              addicted11 napisał:
                              > ...bo chyba zauwazyles, ze na temat jego malo pozytywnie pisza
                              nawet osoby bardzo bliskie AA.
                              ______________________________________________________________.
                              Tu widac Addi, ze nie masz zielonego pojecia o AA i aowcach...!
                              A... ;-))
                              Ps. ZADEN "aowiec" nie reprezentuje AA, lecz tylko siebie w AA!
                          • aaugustw Re: Dzieki za troskę Aniele:-) 04.10.07, 19:31
                            ela_102 napisała:
                            > zamiast ich za to karac...lepiej im to uswiadamiać:-)
                            ____________________________________________________.
                            Sprobuj tej sztuki, aniolku...! ;-))
                            Pokaz nam swoje prawdziwe umiejetnosci i oblicze...
                            (chyba, ze to co do tej pory pokazales, to juz wszystko...!?).
                            A... ;-))
                        • aaugustw Do aniołeczka z nieba wysokiego 04.10.07, 19:27
                          aniolparys napisał:
                          > Wszystko zależy od umiejętności czytania.
                          > Poczytaj ze zrozumieniem wypowiedzi aaugustwa zebrane przeze mnie.
                          _____________________________________________________________.
                          Aniolku ty masz na mysli same tylko umiejętności czytania... -
                          Te umiejetnosci maja dzisiaj juz dzieci w pierwszej klasie...!
                          Natomiast zrozumienie sensu ukrytego w tych wypowiedziach -
                          niestety, ale tobie nie zostalo ono dane...!
                          (Addikowi, nb. tez nie!) :-((
                          A... ;-))
                          Ps. Juz niedlugo wroce tu znowu... - Na razie jestem mocno zajety
                          gdzie indziej, z racji pelnienia mej sluzby aowskiej...
    • tenjaras Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 21:18
      coś w tych trzech krzesłach jest...

      dla mnie liczy się jakość życia jakie ja teraz prowadzę

      z mojej grupy terapii podstawowej spotykam kilka osób, babeczkę,
      którą od czasu do czasu pije, od czasu do czasu chodzi na spotkania
      AA, generalnie najwięcej to nie pije i martwi się co córki o niej
      myślą, faceta, który pił dłużej niż ja żyję, podchodził kilka razy
      do terapii, tym razem zrobił ich więcej niż ja, nie pije od kiedy
      się znamy, uczestnik AA pełną gębą, odbudował rodzinę, wychowuje
      dwóch synów, bez żony, świetnie żyje, jeszcze inny, terapia
      podstawowa i żadnej kontynuacji, bez AA, interes mu zmarniał od
      kiedy nie pije, na starość fascynuje się jakimiś młodzieżowymi
      klimatami, jeszcze jeden, terapia dla córki, żeby w sądzie mieć
      argument przeciw żonie, córki nie odzyskał, nie pije, nigdzie nie
      chodzi, tylko praca i dom, makabrycznie dużo pali, pozostali piją,
      albo nie żyją

      swoje życie oceniam bardzo dobrze, dostaję znacznie więcej niż bym
      potrafił wymarzyć, określam siebie jako uczestnika AA, po terapiach,
      przeszedłem kolosalną przemianę, wyzwoliłem się z klatki, którą sam,
      na potrzeby alkoholizmu sobie zbudowałem, porzuciłem wszystko i
      robię rzeczy nowe, nie boję się ludzi i nadal pracuję nad jakością
      swego życia

      stwierdziłem, któregoś dnia, że jeśli miałbym się oszukiwać to
      wracam do picia, abstynencja to dla mnie za mało
      • ariel48 Re: Spotkanie po latach 02.10.07, 21:27
        Jaras :

        > abstynencja to dla mnie za mało .

        Nie ma czegoś takiego , jsk sama abstynencja:)))
        Bo wtedy to nazywałoby się - WEGETACJA .
        Ty naprawdę nigdy tego nie zrozumiesz ....
        Jak grochem o ścianę ...
        Jak to mówi august - bałakasz , bałakasz ... aby bałakać .
        Jeszcze trochę , a pomyślę o Tobie Jarasie - że Ty d...a nie facet.
        Sorki ... ale czasami nie da się inaczej napsać .
        I przestań już ,,kalkować ,, te swoje posty.
        • tenjaras Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 09:34
          właśnie Ariel - abstynencja to jak wegetacja, znam takich i widzę na
          spotkaniach AA

          mówię o nich, że przychodzą na dupościsku i w bezpiecznym
          towarzystwie, bo tu nikt nie krytykuje i nie ocenia, powoli
          popuszcza, i jak się okazuje, że za zwieraczami nie ma nic prócz
          smrodu, który pozostawiają po sobie, z ulgą idą do domu...
          • addicted11 Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 10:46
            powiedzialbym tak:

            jesli facet nadal nie pije- to dlatego, ze "ziarno zostalo zasiane".
            Gdyby facet pil- to dlatego, ze przerwal gwaltownie terapie.


            To nie do Yury tylko innych:)


            Abstynencja?
            Jak pisze Ariel- nie ma samej abstynencji, bo czlowiek oprocz tego,
            ze utrzymuje abstynencje to cos robi, pracuje, zyje z ludzmi itp.
            Wiec nie moze "nic nie robic".

            Owszem, moze zyc w leku, wycofaniu, moze wrecz pogarszac swoja
            sytuacje- ale to nie jest juz kwestia alkoholizmu.

            Jak pisal basil- lepiej uzywac slowa "uczenie sie zycia i
            dojrzewanie" niz "trzezwienie", bo to drugie zaweza i splaszcza
            proces.

            ( choc wiadomo, po co funkcjonuje- jak wiadomo, trzezwiec mozna
            tylko w pewien sposob, a dojrzewac i uczyc sie zycia na 1000
            sposobow, ale ze 9999 nie jest akceptowancyh, to musi istniec
            termin "trzezwienie").

            • tenjaras Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 10:56
              ja też nie lubię terminu "trzeźwienie", choć używam je w pewnych
              okolicznościach

              uważam, że jestem trzeźwy i uczę się życia, tak dojrzewam do tego by
              żyć coraz bardziej, pełniej, po latach, które zdominował alkohol,
              będąc celem samym w sobie

              termin "trzeźwienie" kojarzę z ludźmi, którzy nie potrafią wyjść do
              życia, którzy zamykają się w kręgu alkoholizmu i wszystko, nawet po
              latach niepicia tłumaczą alkoholizmem
              • addicted11 Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 11:01
                tenjaras napisał:

                > >
                > termin "trzeźwienie" kojarzę z ludźmi, którzy nie potrafią wyjść
                do
                > życia, którzy zamykają się w kręgu alkoholizmu i wszystko, nawet
                po
                > latach niepicia tłumaczą alkoholizmem
                >


                Przeciez Jaras piszesz o sobie!
                • tenjaras Re: Spotkanie po latach 04.10.07, 10:46
                  zawsze i tylko o sobie i od siebie
            • ela_102 Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 11:07
              Adi?

              Czyli..."abstynencję" Twoim zdaniem mozna znależć jedynie na
              cmentarzu?
              Abstynet ktory tylko nie pije i zyje przciez ...bo pracuje jego
              serce...watroba...nerki...bez zadnego jego udzialu...a byl kiedys
              alkoholikiem...moze stac sie czlowiekiem nie do zniesienia wprost..
              jeszcze gorszym niz wtedy gdy pil...i nawet o tym nie wiedzic
              znam mase takich przypadkow...nawet na tym forum :-)
              • addicted11 Re: Spotkanie po latach 03.10.07, 13:37
                ela_102 napisała:

                > Adi?
                >
                > > Abstynet ktory tylko nie pije i zyje przciez ......moze stac sie
                czlowiekiem nie do zniesienia wprost..



                oczywiscie, pelna zgoda.
                tak samo jak ktos, kto wylysial przedwczesnie albo rozwiodl sie.

                > jeszcze gorszym niz wtedy gdy pil...


                mozna byc jeszcze gorszym?
                Nie wierze!
                W koncu ktos na tym forum napisal, ze niepijacy moze byc gorszy niz
                pijacy!
                Wiwat wszystkie stany, ale przelom!

                i nawet o tym nie wiedzic

                wy nie wieta ale my moze kiedy tak do tego dojdziem.


                > znam mase takich przypadkow...nawet na tym forum :-)


                a czy zgodzisz sie, ze ktos kto trzezwieje tez moze stac sie gorszy
                niz wtedy, gdy pil?

                Chociaz na tym forum takich przypadkow nie ma, bo nie potrafie sobie
                wyobrazic takiego zla,


                Jak to kiedys bylo w starym dowcipie- poszedl bys z nia do lozka?
                Oj, nie da sie tyle wypic.

                :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka