twoje_marzenie
11.10.07, 14:19
Bardzo dużo uważam .Zrobiłam to czego nie potrafiłam przez 15 lat
małżeństwa.Al-anon,terapia-może nie tyle ile bym sobie życzyła ale
dało mi to dużo.Nie pozwolę juz soba pomiatać -wzywam policję,mam
niebieską kartę ,zgłosiłam męża na "przymusowe"leczenie ,załozyłam
sprawę o znęcanie sie nad rodziną(pewnie umorzą jak
zwykle),zgłosiłam fakt przemocy w MOPR i fundacji Pro-vita.Przeszłam
kilkumiesięczna abstynecje męża /postawiłam twarde warunki ,że jesli
nie podejmie leczenia rozstaniemy się.Pije któryś tydzien z kolei.
Sprawa rozwodowa w toku.
Zostawiłam go samemu sobie ,sam gotuje i pierze (lub mamuśka jego).
Co jeszcze mogę zrobić ???
Po rozwodzie jesli będzie pił wyrzucę go z domu(nie jest tu
zameldowany).
Ogólnie jest mi go żal.Przykro jest patrzec jak bliska osoba spada
na dno.Nie cofam sie w każdym razie choc nie raz bardzo mi ciężko.
Słysze tezod niego,ze Ja go zabijam /podkładam kłody pod nogi.
Nie chce juz prowadzic z nim jałowych dyskusji.Jednak gdy nie
reaguje potrafi przyjsc do mojego pokoju i
jeczec,jęczec ,jeczeć,użalać sie nad sobą.