wielkikac
13.10.07, 11:45
Witam!
Mam 28 lat i jestem alkoholikiem, moja żona jest alkoholiczką, oboje
nasi ojcowie są alkoholikami.
Z żoną znamy się od 10 lat właściwie od samego początku znajomości
regularnie się upijamy, z reguły w weekendy– często kończyło się to
awanturami inicjowanymi przez żonę , ale był też okres kiedy
posiadaliśmy nie za dużo obowiązków więc piliśmy częściej.
Jakiś czas temu dogadaliśmy się żeby nie pić w tygodniu i trzymamy
się tego jak dotychczas natomiast w każdy piątek libacja ….
Regularnie zakańczana awanturą pretensjami skierowanymi do mnie.
Między nami rzeczywiście nie układa się najlepiej, żona ma rację że
zaniedbuje ją emocjonalnie to rodzi w niej frustracje i agresję
eksplodującą podczas picia. Sam nie potrafię przestać pić, w moim
zachowaniu nie ma konsekwencji, nie potrafię wytrwać w swoich
postanowieniach.
Chyba nie jest jeszcze za późno – nie załamała nam się jeszcze
totalnie linia życiowa – oboje mamy bardzo dobre prace (chodzimy do
niej trzeźwi – jeszcze), zajmujemy się swoi hobby – jesteśmy trzeźwi
przez większość tygodnia. Żona nie akceptuje tego że jest
alkoholiczka – nie chce tego przyznać – niestety u niej ostatnio
dołączyły cechy depresji nie widzi sensu w życiu, czuje się samotna,
nie nawiedzi tego że mieszkamy za granicą, twierdzi ze jest ze mną z
przyzwyczajenia i konwenansów (mówi to jak się upije potem
przeprasza).
Nie potrafię podjąć żadnej konsekwentnej decyzji, czuje się
zagubiony (mój ojciec jest taki sam nigdy nie podejmował decyzji),
pomocy specjalistycznej nie mogę szukać bo wiązało by się to z
utratą pracy.
Rozwiązania wydają się takie proste a tak trudno je wdrożyć w życie
będąc w takim zamkniętym kręgu.