Dodaj do ulubionych

Jeden łyk alkoholu......a .............

IP: *.revers.nsm.pl 27.07.03, 00:42
Dzisiaj bylismy na imprezie ( był alkohol) . Mój mąż 6 lat nie pije i przez
pomyłke zamiast swojej szklanki z sokiem chwycił za szklankę stojącą obok ( z
drinkiem) Pociągnął łyka - od razu poczuł alkohol, po czym mówił mi że za
chwilę mu się zakręciło w głowie jakby miał przysłowiową śrubę. Czy taki
jeden łyk może spowodowac naruszenie mechanizmów i prowadzić do nawrotu
choroby?
Obserwuj wątek
    • Gość: hepik1 Re: Jeden łyk alkoholu......a ............. IP: *.visp.energis.pl 27.07.03, 06:52
      Podobno może,niestety moje doświadczenie jest tutaj żadne,trzeźwieję pierwszy
      raz.Ale takie opowieści już słyszałem i między innymi to mnie powstrzymuje,gdy
      w głowie zaczyna krązyć myśl,że jedno małe piwo przecież nie
      zaszkodzi.Przypuszczam,że same myśli w tym kierunku się uaktywniają,tak jak
      zresztą przy pierwszym papierosie po niepaleniu jakiś tam czas,że gdzieś tam z
      tyłu głowy wwierca się ta myśl -muszę się napić bo zwariuję i ssać zaczyna nie
      tylko w głowie ale i w żołądku.Ale mąż z takim stażem abstynencji napewno ma
      doświadczenie co z takimi uczuciami robić i sobie z tym poradzi czego życzę
      jemu i Tobie.POZDR>
    • Gość: stachu34 Re: Jeden łyk alkoholu......a ............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.03, 09:44
      Ja podobnie jak Hepik nie mam w tej kwestii doświadczenia, ale też słyszałem o
      tym i pilnuję tego, jestem czujny.
      Jeżeli chodzi o sytuacje, w jakiej Twój mąż wypił tego drinka, to uważam, że
      nic specjalnego się nie stało. Powinien bardziej uważać na przyszłość.
      W samym nawrocie choroby najważniejsze jest to wszystko, co dzieje się z
      człowiekiem (chodzi mi tu o myślenie, zachowanie) poprzedzające sam moment
      wypicia alkoholu.
      Hepik pisze o świadomym naruszeniu abstynencji i tu ma całkowitą rację.
      Natomiast Twój mąż zrobił to absolutnie nieświadomie, co nie znaczy, że należy
      to bagatelizować.
      Zapytaj go po prostu, jakie miał uczucia po tym fakcie. Czy poczuł
      zdenerwowanie, czy smutek, żal, że złamał w jakimś sensie abstynencję,
      (chociaż moim zdaniem nie?!!). Porozmawiaj z nim na ten temat, to wydaje mi
      się najważniejsze.
      Sam fakt uczestnictwa w imprezie z alkoholem, jest już niebezpieczny dla osoby
      uzależnionej. Jednak sześcioletni okres abstynencji jest wystarczający na w
      miarę bezpieczne przebywanie w takim towarzystwie, mając oczywiście na
      względzie swoje uzależnienie na pierwszym miejscu.
      Ja nie piję ponad pięć lat, i nie przeszkadza mi, że ktoś w mojej obecności
      pije. Jeżeli nie muszę to oczywiście staram się tego unikać. Ale nie mogę,
      powiem więcej, nie mam prawa zabronić spożywania alkoholu tylko, dlatego że
      sam jestem alkoholikiem.Pozdr...

      • Gość: ewcia77 Re: Jeden łyk alkoholu......a ............. IP: 195.117.159.* 29.07.03, 10:36
        Dziękuje za wypowiedzi. Były dla mnie ważne. Co do pytania jak czuł się mąż po
        zamoczeniu ust w alkoholu - powiem , że był zdenerwowany a wręcz zły. Kręciło
        mu się w głowie jakby miał śrubkę. Na razie jest w porządku. Mam nadzieję , że
        mechanizmy nie pobudziły się ze snu.
        • leonardo1 Re: Jeden łyk alkoholu......a ............. 29.07.03, 11:49
          Też trzeźwieję pierwszy raz i tylko słyszałem, że mechanizmy uzależnienia mogą
          się we ten sposób uaktywnić. Terapeuci opowiadają o alkoholiku, który
          odsiedział w więzieniu 10 lat, po czym natychmiast wrócił do dawnych nawyków.
          Ale myślę, że Twojemu mężowi nic złego się nie przytrafi. Musicie tylko oboje
          uważnie obserwować w najbliższej przyszłości, czy coś się niepokojącego nie
          dzieje (jakieś podejrzane tęsknoty, złości itp.), bo jak na pewno wiesz, TO
          lubi odzywać sie z opóźnieniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka