Dodaj do ulubionych

współuzależnienie

08.11.07, 11:51
problem współuzależnienia niewątpliwie mnie dotyczy i nawet prawie
udałam się do psychologa w celu jego zaleczenia. jednak osoba mi
bardzo bliska, która rozpoczęła terapię (alkoholizm) poddaje jej się
z sukcesem, relacjonuje mi postępy (a raczej wspólnie o nich
rozmawiamy, także o kłopotach) i OBIEKTYWNIE nie widać żadnych
zakłóceń (choć nie jest łatwo). problem mój polega jedynie na
niezależnej od mojej analizy stanu rzeczy, ciągłej obawie o to, ze
czas sprzed DOJRZAŁEJ decyzji o podjęciu leczenia wróci - tzn.
ciągle jestem żądna dowodów na niepicie i kiedy ich mi się nie
dostarcza czuję straszny niepokój, cierpię na bezsenność i jeszcze
szereg innych dolegliwości na tle nerwowym.
natomiast nie chcę, a chyba tego uczą się osoby na terapii
współuzależnienia, dystansowac się od problemu choroby osoby
uzależnionej, bo po pierwsze ten probelem, tak samo jak mnóstwo
innych, to problem nasz wspólny, po drugie zas - osoba uzalezniona
od alkoholu podreśla, że podjęła leczenie przede wszystkim dla
siebie, ale w ogromnym stopniu - takze dla mnie. chcę śledzić
postępy i być z nimi na bieżąco. dlatego osoba uzależniona
zaproponowała rozwiązanie polegające na wszyciu esperalu - dla
siebie - bo łatwiej i dla mnie- bo bedę spokojniejsza. nie ukrywam,
ze taki pomysł wydaje mi się ciekawą alternatywą dla terapii (ze
względu na jej koncepcję odsuwania od problemu). bardzo zależy mi na
opinii osób znajacych problem, bo być może moja analiza opisów
założeń terapii w internecie jest błędna a ponadto zaszywanie
kojarzy mi sie z przymusem i zakazem a przecież to wsystko (od
strony osoby uzależnionej) polega na CHĘCI i PRZEKONANIU o
słusznosci podjętych starań.
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 12:57
      sam nigdy się nie zaszywałem, nie znam tez osób, które polegając na
      esperalu utrzymują trwałą trzeźwość, są jednak tacy, którzy
      stosowali esperal do czasu znalezienia innych, jak twierdzą lepszych
      rzeczy, dlatego się spotkaliśmy ;-) lub podobnie, esperal i inne
      sposoby

      terapia pomaga zrozumieć, że pijemy bez umiaru i że utraciliśmy
      kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu na zawsze, ale to nie
      koniec życia, terapeuci i psycholodzy potrafia wskazać, co można
      zrobić jeszcze by wspomóc rozpoczynający się proces powrotu do
      normalnego życia, bez alkoholu

      osobiście skorzystałem również z "oferty" Anonimowych Alkoholików,
      gdzie podstawą jest utrzymywanie własnej trzeźwości i pomaganie w
      osiągnięciu jej przez innych, 12 Kroków, które są programem
      zdrowienia z alkoholizmu proponowanym przez AA, można jednak z
      powodzeniem wykorzystywać w dalszym rozwoju osobistym, jest w tym
      dużo duchowości, ale i dystansu do religii, bardzo fajnie się to
      sprawdza w moim życiu ;-)

      na temat samego współuzależnienia pomogą Ci inni forumowicze, jest
      tu pare osób współuzależnionych i jak wszędzie gdzie ludzie, tak i
      tu, są tacy od których warto się uczyć jak postępować, i tacy, od
      których można się nauczyć jak nie postępować

      ja mogę podpowiedzieć wpis do googla koalkoholizm, wspóluzależnienie
      albo al-anon :-) to działa na pewno ;-)
      • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 13:22
        mam taki dobry zwyczaj, ze najpierw sprawdzam w wyszukiwarce, potem
        pytam:-) ale nie znalazłam odpowiedzi na tę konkretną wątpliwość,
        chociaż rzeczywiscie na temat koalkoholizmu jest mnóstwo informacji.
        • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 13:38
          to rzeczywiście dobry zwyczaj :-)

          warto jednak zagłębić się w problematykę współuzależnienia by z
          właściwego dystansu dostrzegać problematykę samego uzależnienia
    • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 13:36
      Toka:-)
      natomiast nie chcę, a chyba tego uczą się osoby na terapii
      współuzależnienia, dystansowac się od problemu choroby osoby
      uzależnionej, bo po pierwsze ten probelem, tak samo jak mnóstwo
      innych, to problem nasz wspólny, po drugie zas - osoba uzalezniona
      od alkoholu podreśla, że podjęła leczenie przede wszystkim dla
      siebie, ale w ogromnym stopniu - takze dla mnie. chcę śledzić
      postępy i być z nimi na bieżąco. dlatego osoba uzależniona
      zaproponowała rozwiązanie polegające na wszyciu esperalu - dla
      siebie - bo łatwiej i dla mnie- bo bedę spokojniejsza. nie ukrywam,
      ze taki pomysł wydaje mi się ciekawą alternatywą dla terapii (ze
      względu na jej koncepcję odsuwania od problemu...


      Toka...
      nie znajdziesz odpwiedzi na to pytanie w necie...
      bo to pytanie brzmi mniej wiecj tak...

      "Co zrobic aby sie jeszcze bardziej wspoluzaleznic?"

      tego wlasnie chcesz...
      po co ci sledzenie terapii osoby uzaleznionej?

      alkoholizm to problem wszystkich osob mieszkajacych z osoba pijaca...
      ale kazdy zostal pokrzywdzony w "inny" sposob
      i kazdy ma inny spsob na wychodzenie z tego problemu...
      po to wlasnie aby budowac wspolne udane zycie...

      Esperal to straszak...
      a czy mozna byc swobodnym i dobrze dzialac pod przymusem?
      alkoholizm jest w psychice ...
      • toka1312 współuzależnienie 08.11.07, 14:01
        właśnie o to mi chodzi- nie chcę niczego wymuszać, bo się boję że
        zniszczę chęci..
        nie rozumiem niestety kluczowego założenia leczenia
        współuzależnienia: dlaczego nie ma nic złego w tym, ze codziennie
        relacjonuję najbliższej osobie wydarzenia z pracy i razem je
        komentujemy ,szukamy rozwiazań itp, razem przeżywamy takze wiele
        innych spraw, a postępów w leczeniu alkoholizmu nie powinniśmy
        omawiać i razem sie z nich cieszyć? alkohol stanowił zawsze główny
        przedmiot sporów, wpływał bardzo źle na nasze relacje, stanowi więc
        problem wspólny- rodzinny. ja tylko chciałabym uzyskać konkretną
        wskazówkę co zrobić by nie przeżywać tego NADMIERNIE, nie kreować
        czarnych scenariuszy w swojej wyobraźni. może to kwestia braku
        zaufania, a zaufanie samo za jakis czas przyjdzie?
        • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:08
          TOKA

          Nie da sie zrozumieć w jeden moment czegoś co narastalo przez cale
          lata.
          Nie chodzi o omawianie postepow w leczeniu...
          to powinna byc tylko dzialka alkoholika...wolnosc...
          chodzi o efekty tego leczenia...
          ktore przyjda z czasem...
          i beda podstawa do budowania innego zycia...
          jak dasz mu wolnosc...sama uwolnisz sie od niepokoi
          a zaufanie przyjdzie jesli bedzie mialo swoje podstawy...

          zbytnia kontrola..
          i jakby zycie za niego...

          powinno byc juz przeszloscia.
          • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:17

            chyba rozumiem ideę: Z JEDNEJ STRONY OSOBA UZALEŻNIONA MUSI UMIEĆ NA
            SOBIE POLEGAĆ, Z DRUGIEJ ZAŚ - NIE MOŻE CZUĆ PRESJI, bo sprawa
            uzależnienia jest inna - trudniejsza niz inne, które można załatwić
            razem. tak?
            • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:36
              Toka:-)

              uzaleznienie to proces...
              wychodzenie z uzaleznienia tez nim jest...

              wspoluzaleznienie ma tak samo.
              skoro ty jestes wspol...to zajmij sie ta dzialka...
              a uwierz mi wszystko bedzie ok:-)

              no chyba ze tez jestes uzalezniona.
              • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:47
                muszę napisać, ze weszłąm na to forum by obalać ogólnie znane fakty.
                prosze jedynie o wyjaśnienie (chba, że to aksjomaty;-)) czym
                leczenie alkoholizmu różni się od realizacji innego celu - np.
                pisania książki przez mnie? to moje zadanie, wymagające
                zaangażowania, czasu, energii, cierpliwości a po drodze jest wiele
                wzlotów i upadków. w jednych i drugich mąż może mi towarzyszyć -
                doradzać, podtrzymywać na duchu, przywoływac do porządku w razie
                kryzysu. tylko jak ja odnoszę sukces- mozemy sie z niego cieszyć, a
                jak tzreźwienie postępuje - ja zamiast sie cieszyć, przeprowadzam
                natychmiastową analize potencjalnych kłopotów z przyszłości (na
                bazie przeszłości) i w dodatku nad tym nie panuję:-(
                • aaugustw Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:53
                  toka1312 napisała:
                  > muszę napisać, ze weszłąm na to forum by obalać ogólnie znane
                  fakty. prosze jedynie o wyjaśnienie (chba, że to aksjomaty;-)) czym
                  > leczenie alkoholizmu różni się od realizacji innego celu - np.
                  > pisania książki przez mnie?
                  ______________________________________________________.
                  Przy tym mozna samemu sie obalic...! ;-))
                  Daj lepiej czas czasowi... - Czy Ty przypadkiem piszesz
                  o alkoholizmie...!? :-((
                  A...
                  • toka1312 Re: współuzależnienie 09.11.07, 07:51

                    nie, ale to bez znaczenia - chodzi generalnie o pracę wymagającą
                    długotrwałego wysiłku
        • aaugustw Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:25
          toka1312 napisała:
          > ...razem przeżywamy takze wiele innych spraw, a postępów w
          leczeniu alkoholizmu nie powinniśmy omawiać i razem sie z nich
          cieszyć? alkohol stanowił zawsze główny przedmiot sporów, wpływał
          bardzo źle na nasze relacje, stanowi więc problem wspólny- rodzinny.
          ja tylko chciałabym uzyskać konkretną
          > wskazówkę co zrobić by nie przeżywać tego NADMIERNIE, nie kreować
          > czarnych scenariuszy w swojej wyobraźni. może to kwestia braku
          > zaufania, a zaufanie samo za jakis czas przyjdzie?
          __________________________________________________________.
          U mojej zony powrocilo to zaufanie do mnie po ok. 2 latach.
          Chcesz postępy w leczeniu alkoholizmu omawiać razem z nim,
          a skad wiesz jakie to pstepy sa...!? - Sama piszesz zaraz
          potem, ze: "alkohol stanowił zawsze główny przedmiot sporów,
          wpływał bardzo źle na nasze relacje, stanowi więc problem
          wspólny- rodzinny."
          Otoz co ja (m.in.) wynioslem z terapii, to byly slowa
          terapeutki: "Tam gdzie ten problem powstal, tam nie mozna go
          rozwiazac". Dalbym wiec sobie spokoj nad dyskusjami z uzaleznionym
          na temat alkoholizmu, a lepiej pojsc, np. do Al-Anonu - tam mozna
          sobie "zdrowiej" podyskutowac...!
          A... ;-))
          • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:34
            informacje o postępach mam z dwu źródeł - po pierwsze z obserwacji,
            po drugie - z relacji męża o jego samopoczuciu, dostrzeganych
            korzyściach z niepicia itp. ja znajduję w tych rozmowach
            ukojenie...on też, ale tylko wtedy gdy do nich dochodzi z jego
            inicjatywy, a ja chciałabym ciągle słyszeć, ze jest dobrze...
            • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:37
              Toka:
              a ja chciałabym ciągle słyszeć, ze jest dobrze...

              kazdy by chcial...
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:42
              halo! esperal powoduje ze ktos boi sie napic a brak wiary w siebie i
              Boga w trzezwieniu tez powoduje ze ktos boi sie napic wiec w
              praktyce nie ma zadnej roznicy miedzy esperalem a niepiiciem ze
              strachu ze sie napije. jak nie ma wiary i nadziei to nie ma nic. bez
              wiary w to ze bedzie dobrze i wiary w dobroc boga i przez ciagle
              powatpiewanie w moc boza i szukanie dziury w calym naprawde nie
              bedzie dobrze. nie picie oparte na strachu zawsze predzej czy
              pozniej konczy sie zle bo czlowiek w strachu nie potrafi zyc i dlugo
              nie wytrzyma i bedzie robil wszystko aby sie tego strachu pozbyc,
              jak nie tak to inaczej i albo sie napije albo zwariuje i umrze, ale
              jest wyjscie z tej pulapki- silna wiara w przyszlosc oparta na
              wierze w siebie i dobroc boska. pozdrawiam
              • aaugustw Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:46
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                > halo! esperal powoduje ze ktos boi sie napic a brak wiary w siebie
                i Boga w trzezwieniu tez powoduje ze ktos boi sie napic wiec w
                > praktyce nie ma zadnej roznicy miedzy esperalem a niepiiciem ze
                > strachu ze sie napije.
                ____________________________________________________________.
                Jak to nie ma zadnej roznicy Addi...!?
                Kto Esperalem trzezwieje, ten trzezwieje dupa...!
                Kto Programem AA trzezwieje ten trzezwieje dusza...!
                A...
                Ps. Chyba, ze u Ciebie jedno i drugie to to samo...!?
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:49
                  auguscie w kochany, wiele w tobie jest niewiary w ludzi i swiat, ale
                  to sie zmieni gwarantuje ci, musisz tylko wdrozyc w zycie swoj maly
                  program pod tytulem "kocham ludzi i ufam im" masz z tym klopoty ale
                  patrz ufnie w przyszlosc i dlaczego cytujac mnie piszesz Addi nie
                  rozumiem, po co mi doklejasz inny pseudonim i znowu sugerujesz ze
                  jestem kims innym jak juz wczesniej ela zdaje sie, moze uwazasz ze
                  mam wspolnego cos z niejakmi addim ale to pomylka, ja beata to inna
                  osoba moze jakis zbieg podobienstw jest nie wiem ale gdzie go
                  widzisz ja nie wiem tak czy owak- milosci ci zycze moj drogi
            • aaugustw Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:43
              toka1312 napisała:
              > ...a ja chciałabym ciągle słyszeć, ze jest dobrze...
              _____________________________________________________.
              To bardzo zle...! - Nie ma (ponoc) nowonarodzenie bez
              lez i bolu... :-((
              A... ;-))
              • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 14:50
                muszę napisać, ze weszłąm na to forum by obalać ogólnie znane fakty.
                prosze jedynie o wyjaśnienie (chba, że to aksjomaty;-)) czym
                leczenie alkoholizmu różni się od realizacji innego celu - np.
                pisania książki przez mnie? to moje zadanie, wymagające
                zaangażowania, czasu, energii, cierpliwości a po drodze jest wiele
                wzlotów i upadków. w jednych i drugich mąż może mi towarzyszyć -
                doradzać, podtrzymywać na duchu, przywoływac do porządku w razie
                kryzysu. tylko jak ja odnoszę sukces- mozemy sie z niego cieszyć, a
                jak tzreźwienie postępuje - ja zamiast sie cieszyć, przeprowadzam
                natychmiastową analize potencjalnych kłopotów z przyszłości (na
                bazie przeszłości) i w dodatku nad tym nie panuję:-(


                • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 15:12
                  Toka:-)
                  ja zamiast sie cieszyć, przeprowadzam
                  natychmiastową analize potencjalnych kłopotów z przyszłości (na
                  bazie przeszłości) i w dodatku nad tym nie panuję:-(

                  typowe dla osob ktore zyly zyciem kogos innego.
                  dlatego ci pisze abys sie od tego uwalniala a nie zastanawiala sie
                  jak to zrobic aby bylo inaczej podczas pozostawienia wszystkiego
                  takim jakim bylo.

                  Cudownie jest jak dwoje ludzie pomaga sobie..przyjazni
                  sie...wspiera..
                  ale w wasz uklad wkaradl sie alkoholizm...
                  czyli raczej wszystko nie bylo ok.

                  warto sie temu przyjzec i co nie co pozmieniac...wlasnie po to aby
                  byc dla siebie przyjaciolmi i pomagac sobie w innych celach.

                  choc wynik wcale nie musi taki byc...
                  wiele par sie rozchodzi...
                  moze tego sie obawiasz?
                  ze zmiany zapoczatkuja rozlam kompletny.
                  • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 15:25
                    tak, boję się oddalenia wskutek zdystansowania sie wobec bardzo
                    waznej sprawy. zwłaszcza, ze ja nigdy nie zostałam zostawiona przez
                    tego człowieka bez pomocy emocjonalnej, poza sytuacjami gdy zdradzał
                    mnie z alkoholem, który coraz bardziej zaczął mnie wypierać
                    (oczywiście nie tylko mnie). zresztą, to ja namówiłam meża na
                    leczenie i gdybym wówczas się próbowała zdystansowac - być może on
                    pogrązałby się dalej.
                    • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 15:37
                      Toka, jestem współuzależniona, przeszłam terapię i nie wyzbyłam się do końce
                      niepokoju o Męża. Nauczyłam się trochę. Towarzyszyły mi w trakcie terapii myśli
                      bardzo podobne do Twoich. Korzystaj z terapii, ale pamiętaj: to Twoje życie i
                      nie musisz bezwzględnie stosować się do wszystkiego, co terapeuci sugerują.
                      A pytałaś o to swojego terapeutę? Rozmawiałaś o tym na grupie?
                      • toka1312 Re: współuzależnienie 08.11.07, 15:50
                        ja pod wpływem tych wszystkich dylematów, nie zdecydowałam się na
                        terapię. a czy tam jest silna idoktrynacja w kierunku odsuniecia od
                        problemu? czy można odzyskac spokój nie odchodząc od problemu a
                        jedynie ucząc się zachowywac racjonalnie- adekwatnie do sytuacji -
                        mówiąc brutalnie - cierpień tylko wtedy, gdy on pije a nie wtedy gdy
                        wszystko ma się ku dobremu?
                        • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 15:54
                          Na terapii jest bardzo mocny nacisk na odsunięcie od problemu, na zobojętnienie
                          i zdystansowanie się wobec picia męża.
                          Teoretycznie po terapii powinnaś odzyskać spokój, ale - nie oszukujmy się - do
                          końca nie jest to możliwe. Zawsze będzie strach o męża, o to, że picie wróci.
                          Zyskasz trochę dystansu, nauczysz się reagować racjonalniej, ale emocje
                          pozostaną. Przecież jesteśmy ludzmi...
                          • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:00
                            Magtomal:
                            Na terapii jest bardzo mocny nacisk na odsunięcie od problemu, na
                            zobojętnienie i zdystansowanie się wobec picia męża.

                            ważne ze nacisk...
                            ale po co?

                            po to aby osoba współuzalezniona zauważyła swoje dzialania które
                            pomagaly mu pic.
                            kamuflowanie...udawanie...ponoszenie konsekwencji jego picia...
                            itd.itp.
                            żeby nauczyla się życ za siebie nie za niego...i za innych
                            i żeby osiągała wlasne cele
                            co wcale nie klóci sie z zyciem "razem" w zdrowym ukladzie
                            partnerskim.
                          • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:03
                            > Zawsze będzie strach o męża, o to, że picie wróci.
                            > Zyskasz trochę dystansu, nauczysz się reagować racjonalniej, ale
                            > emocje pozostaną. Przecież jesteśmy ludzmi...

                            dobrze pamiętam? przerwałaś terapię i nie kontynuujesz leczenia?
                            jak w takim razie mogłaś wyzbyć się lęków i nabrać rzeczywistego
                            dystansu?

                            najtrudniej jest mi zrozumieć to, co cytowałaś ze słów swojego męża -
                            terapia mu szkodzi... uwierzyć alkoholikowi w takie słowa można
                            tylko w przypadku, gdy chce się mu wierzyć, bo z jakiegoś powodu nie
                            pragnie się jego wyzdrowienia albo z prywatnej głupoty... nie
                            oskarżam Cię jednak o głupotę

                            fakt, nie miałem okazji dowiedzieć się prawdy, jedyne co mam to
                            wnioski z Twoich słów... ale sporo wiem na temat alkoholizmu i
                            ciężko mnie zwieść na manowce...
                            • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:09
                              Jaras, przestań łaskawie interesować się mną i moim Mężem. Tym bardziej, że
                              wszystko przekręcasz i naciągasz do własnych teorii.
                              Terapię SKOŃCZYŁAM po roku. Nie zamierzam kontynuować terapii do śmierci, jak
                              niektórzy to robią. Zrobiłam miejsce innym potrzebującym.
                              Nigdy nie napisałam, że terapia mojemu Mężowi SZKODZIŁA, tylko, że Mu NIE
                              POMAGAŁA. Zasadnicza różnica.
                              • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:21


                                Jedynym powodem dla ktorego terapia NIE POMAGA...
                                to brak współpracy.. pacjent_terapeuta pacjent_grupa

                                Choć powodów braku tej współpracy może być nieskończenie wiele:-)
                                • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:26
                                  ela_102 napisała:

                                  >
                                  >
                                  > Jedynym powodem dla ktorego terapia NIE POMAGA...
                                  > to brak współpracy.. pacjent_terapeuta pacjent_grupa
                                  >

                                  Jak zawsze wszystko wiesz najlepiej, diagnozujesz na odlegość, i do wszystkich
                                  przykładasz jedną miarę. Świat i ludzie są bardziej skomplikowani niż się Tobie
                                  ( w nieco ograniczonym umyśle i przy bardzo ograniczonej wiedzy) wydaje.
                                  • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:34
                                    Moja wiedza to lata nauki...
                                    ale jak ty wykazesz sie jakakolwiek to sie naprawde uciesze...

                                    bo tego napewno nie mozna nazwac wiedza:

                                    w nieco ograniczonym umyśle i przy bardzo ograniczonej wiedzy

                                    a jedynie ...
                                    bezradnoscia wobec wlasnej bezsilnosci...
                              • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:22
                                chylę czoła magtomal, ustąpiłaś miejsca czy nie kontynuowałaś?,
                                wprawdzie nie znam się na terapiach dla współuzależnionych, ale
                                kiedy podjąłem terapię DDA, spotkałem współuzależnione po dwuletnim
                                cyklu terapeutycznym, podtsawowa i pogłębiona - wiem też, że każdy
                                ośrodek robi to po swojemu

                                sam miałem podstawową, pogłebioną, a potem kontynuowałem po ponad
                                rocznej przerwie DDA, co dało razem (1,5m, 8m i 9m, przez okres
                                5lat/60m) daje półtora roku tego, co nie dało mi ponad 30lat życia,
                                istny koszmar, nie?

                                ok, mężowi nie pomagała, ale nie szkodziła, wporządku, po prostu bez
                                bezpośredniego dialogu trudno mi się połapać i to nie ze złej Twojej
                                woli, to po prostu trudno przekazać, dlatego prosiłem wtedy o kontakt

                                to nie tyle jest moje zainteresowanie, co moja alergia, jeszcze pięć
                                lat temu wzdychałbym do Ciebie i puszczał oczka i to nie ze względu
                                na jakąś młodszość ;-), ale ze względu na mój stan ducha
                                • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:31
                                  tenjaras napisał:

                                  > chylę czoła magtomal, ustąpiłaś miejsca czy nie kontynuowałaś?,


                                  Ukończyłam Jaras, ukończyłam. Mogłabym ją kontynuować na stopniach dodatkowych,
                                  ale naprawdę nie widziałam potrzeby. Tym bardziej, że wszystko działo się za
                                  pieniądze podatników. Poznałam w ośrodku kobiety terapeutyzujące się ponad 5
                                  lat, biegające miedzy psychologiem, psychiatrą, terapeutą i różnymi grupami,
                                  które swoje życie koncentrowały tylko na tym. Byłam nimi nieco przerażona...
                                  • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:46
                                    ach, magtomal, w ośrodku spotkałem ludzi, którzy jeszcze dłużej
                                    leczyli swoje uzależnienie, pomyślałem, że ok - przecież wcale nie
                                    miałem ochoty przestać pić, to mi pasowało

                                    pech chciał, że skończyło się inaczej, niektórzy mówią, Siła
                                    wyższa...

                                    druga rzecz - nie pisz o pieniądzach podatników, problem alkoholowy
                                    jest finansowany z kapslowego i akcyzy i jeszcze na pięćdziesiąt
                                    pięć lat Twojego terapeutyzowania wystarczy, Twój mąż na pewno
                                    sfinalizował co potrzeba ;-) a miałaś swój udział w tej kasie...

                                    gdybyś kontynuowała byłabyś dalej, tego jestem pewny
                    • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 16:55
                      > zresztą, to ja namówiłam meża na
                      > leczenie i gdybym wówczas się próbowała zdystansowac - być może on
                      > pogrązałby się dalej.

                      i tego się trzymaj
    • wielkopolanka3 Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:39
      Witaj, też jestem osobą współuzależnioną. Pamiętam, że podobne lęki
      towarzyszyły mi na początku trzeźwienia mojego partnera. No a
      raczej, kiedy była to po prostu abstynencja. Mój nosek bardzo pilnie
      probował wyczuć, czy w powietrzu nie poczuję choćby odrobiny
      zapachu,kiedy otwierałam drzwi; w siatkach z zakupami "prawie"
      widziałam ogrągłe zarysy puszek (a to były jabłka;). Domagałam się
      szczegółowych relacji z terapii. Całe szczęście, że my równocześnie
      zaczęliśmy SWOJE drogi zdrowienia. Ja w Al-anon, później na terapii.
      On na terapii, później w AA. Pamietam, jak gdzieś usłyszałam - to
      dorosły człowiek, daj mu teraz w końcu dorosnąć i założyć długie
      spodnie, przestań być mamusią. A ja wcale nie chciałam być mamusią.
      No to pozowoliłam mu dorastać, choć czasem mi brakowało
      cierpliwości, bo to jego dorastanie wydawało mi się jakieś wybitnie
      powolne, a ja przecież w zanadrzu miałam tysiące najgenialniejszych
      pomysłów, jak to przyspieszyć, ale na siłę zamykałam buzię i
      przestałam mówić "Bo ty to powinieneś". Po prostu zajęłam sie sobą.
      A miałam (i wciąż jeszcze mam) wiele do naprawiania w swoim własnym
      życiu. Na nowo wróciłam do własnych zainteresowań, odkryłam nowe,
      poznałam nowych ludzi, w kwestii zawodowej też się pozmieniało.
      Dzisiaj czuję, ze jestem zupełnie odrębną osobą. Mam SWOJE uczucia,
      myśli, przekonania. I one są naprawdę MOJE. A on sobie też
      odbudowywał SWÓJ swiat. I wiesz co? Tak jakoś pomiędzy tym zaczął
      się odradzać nasz związek. Każde z nas ma coś swojego, do
      zaoferowania drugiej osobie. Gdybym nie przeszła terapii, gdyby nie
      Al-anon, pewnie byłabym wciąż tą "mamuśką", co to MUSI wiedzieć,
      co "synek" porabia, jak "dorasta w tym swoim trzeźwieniu", a
      czy "pilnie" pracuje na tych swoich terapiach i czy "odrabia" swoje
      zadania domowe. A ja chciałam mieć FACETA, a nie dzidziusia. Ale
      żeby on sobie mógł dorosnąć na swój sposób, to ja musiałam też
      dorosnąć i SAMA SIEBIE zacząć wychowywać. A to na całe szczęście
      pochłonęło duuuuużo mojego czasu i energii.
      • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:43

        Wielkopolanka:-)
        Poprostu spadlas nam tutaj z nieba...
        Bog jest wielki:-)
        dzieki ze jesteś własnie tutaj i własnie w tej chwili;-)
      • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 17:57
        > A miałam (i wciąż jeszcze mam) wiele do naprawiania

        nawiasem mówiąc - istota sprawy
    • wielkopolanka3 Re: współuzależnienie 08.11.07, 18:46
      "natomiast nie chcę, a chyba tego uczą się osoby na terapii
      współuzależnienia, dystansowac się od problemu choroby osoby
      uzależnionej, bo po pierwsze ten probelem, tak samo jak mnóstwo
      innych, to problem nasz wspólny"
      Jeszcze napisze kilka słów o terapii. Po pierwsze: przez kilka
      pierwszych spotkań to w kółko młóciły nam terapetki o samej chorobie
      alkoholowej (do tego stopnia, że ja już miałam tego dość- ja już
      wtedy chciałam się zająć sobą, ale to ja- byłam już uzbrojona w
      jakąś tam wiedzę, pochłonęłam mnóstwo książek o alkoholizmie i pewną
      wiedzę miałam ze spotkań Al-anon). Tak, że bynajmniej nikt tam
      wielce nikogo nie zmuszał do dystansowania się;). Pewna wiedza o tej
      chorobie osobie współuzależnionej potrzebna jest choćby do ustalenia
      pewnych reguł w domu, zdystansowania się wobec manipulacji
      alkoholika. Ale później to się zajmowałyśmy głównie sobą. Pracą nad
      własnym zwichrowanym postrzeganiem świata, nad odbudowywaniem
      własnego systemu wartości, pracą nad własnymi uczuciami,
      asertywnością, radzeniem sobie ze złością, umiejętnością relaksu,
      pracą nad własnym poczuciem wartości, itp. Czy można to nazwać
      dystanowaniem się? To po prostu zajęcie się swoim życiem, a nie
      życiem kogoś zamiast swojego.
      • magtomal Re: współuzależnienie 08.11.07, 18:56
        Zgadzam się z Tobą- u mnie też tak to wyglądało. I nie mówię, że
        było złe :) Tylko ja to nazywam dystansowaniem się. Terapia
        sprowadza się do tego, by tak nie angażować się w to, co robi mąż.
        Zająć się sobą - tak jak to napisałaś. Czyli zdystansować się wobec
        poczynań męża. I na to jest nacisk. Pewnie słusznie, skoro daje
        efekty. Mnie pomogło, choć nie "kupowałam" wszystkiego bezkrytycznie.
        • wielkopolanka3 Re: współuzależnienie 08.11.07, 19:16
          Też nie kupowałam bezkrytycznie, terapia nie zwalnia z samodzielnego
          myślenia, choć pokazuje ścieżki, którymi można pójść. Można też
          zawrócić. Chociaż to co nowe dzisiaj wydaje mi się ciekawsze.
          Zresztą w ogóle terapia to nie targ, na którym można kupić "wyjście"
          ze współuzależnienia. To by było zbyt proste. To zaledwie wystawa,
          wobec której można przejść obojętnie, zatrzymać się, popatrzeć,
          pomyśleć, a może to mi się "przyda". I niestety po wejściu do
          tego "sklepu" okazuje się, że towarów na wystawie nie można tak po
          prostu "kupić". Dostaje sie jedynie instrukcję typu "ZRÓB to sam". A
          to wymaga czasu i wysiłku...
      • ela_102 Re: współuzależnienie 08.11.07, 18:59
        Wielkopolanka:-)
        czuje sie ze wiesz o co chodzi..
        czuje sie ze zrobiłaś OGROM pracy...
        czuje sie ze masz sie czym dzielić...
        gratuluje:-)
        • wielkopolanka3 Re: współuzależnienie 08.11.07, 19:08
          A jaki OGROM jeszcze przede mną;)Ale w końcu mam całe życie przed
          sobą, a jeszcze to i owo warto by naprawić, poprawić, przestawić.
          Ale jakie to ciekawe, hmmm
          • tenjaras Re: współuzależnienie 08.11.07, 20:53
            > Ale jakie to ciekawe

            i tak trzymaj :-) nie popuszczaj :-)

            rzeczywiście człowiek się nie nudzi ;-)
          • ela_102 Re: współuzależnienie 09.11.07, 10:22

            Moją wiarę w ludzi zawsze odświeża kontakt z kimś tak pokornym:-)
            dziekuję:-)
    • magoch Re: współuzależnienie 09.11.07, 12:09
      toka1312 napisała:

      > natomiast nie chcę, a chyba tego uczą się osoby na terapii
      > współuzależnienia, dystansowac się od problemu choroby osoby
      > uzależnionej, bo po pierwsze ten probelem, tak samo jak mnóstwo
      > innych, to problem nasz wspólny,

      Mnie też interesuje wychodzenie ze współuzależnienia.

      Kiedy dzieci wracają z ośrodków, rodzice pytają terapeutów, jak ma
      teraz wyglądać życie w domu? Najczęściej słyszą odpowiedź:
      Normalnie! Tylko, że oni muszą się tej normalności nauczyć, bo do
      tej pory wszystko stało na głowie.

      Czasem wystarczy zdać się na mądrość tej drugiej strony.
      Mój syn powiedział mi jasno, że jego sprawy mam zostawić jemu.
      Powiedział to w kontekście moich gorączkowych "przygotowań" do
      odbierania domofonów od jego byłych kolegów. Przykleiłam sobie nawet
      kartkę na ścianie, z instrukcją, jak odpowiadać na domofony! Po jego
      prośbie wyrzuciłam ją zawstydzona. Zresztą nie miałabym nawet okazji
      z niej skorzystać.

      Zająć się sobą, o czym mówią na terapii, ja rozumiem, żeby zacząć
      żyć każdy za siebie, ale jednocześnie tak zgrabnie, żeby nie było
      każdy dla siebie.

      Pozdrawiam,
      Małgorzata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka