toka1312
08.11.07, 11:51
problem współuzależnienia niewątpliwie mnie dotyczy i nawet prawie
udałam się do psychologa w celu jego zaleczenia. jednak osoba mi
bardzo bliska, która rozpoczęła terapię (alkoholizm) poddaje jej się
z sukcesem, relacjonuje mi postępy (a raczej wspólnie o nich
rozmawiamy, także o kłopotach) i OBIEKTYWNIE nie widać żadnych
zakłóceń (choć nie jest łatwo). problem mój polega jedynie na
niezależnej od mojej analizy stanu rzeczy, ciągłej obawie o to, ze
czas sprzed DOJRZAŁEJ decyzji o podjęciu leczenia wróci - tzn.
ciągle jestem żądna dowodów na niepicie i kiedy ich mi się nie
dostarcza czuję straszny niepokój, cierpię na bezsenność i jeszcze
szereg innych dolegliwości na tle nerwowym.
natomiast nie chcę, a chyba tego uczą się osoby na terapii
współuzależnienia, dystansowac się od problemu choroby osoby
uzależnionej, bo po pierwsze ten probelem, tak samo jak mnóstwo
innych, to problem nasz wspólny, po drugie zas - osoba uzalezniona
od alkoholu podreśla, że podjęła leczenie przede wszystkim dla
siebie, ale w ogromnym stopniu - takze dla mnie. chcę śledzić
postępy i być z nimi na bieżąco. dlatego osoba uzależniona
zaproponowała rozwiązanie polegające na wszyciu esperalu - dla
siebie - bo łatwiej i dla mnie- bo bedę spokojniejsza. nie ukrywam,
ze taki pomysł wydaje mi się ciekawą alternatywą dla terapii (ze
względu na jej koncepcję odsuwania od problemu). bardzo zależy mi na
opinii osób znajacych problem, bo być może moja analiza opisów
założeń terapii w internecie jest błędna a ponadto zaszywanie
kojarzy mi sie z przymusem i zakazem a przecież to wsystko (od
strony osoby uzależnionej) polega na CHĘCI i PRZEKONANIU o
słusznosci podjętych starań.