Dodaj do ulubionych

Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :)

09.11.07, 08:33
Tak,tak,nareszcie odwazylem sie i zdecydowalem sie zaczerpnac opini
fachowca,bylem na wizycie u pschiatry,opowiedzialem mu na poczatku,w
wielkim skrocie,o moim wczesniejszym piciu alkoholu,powtarzajacym
sie u mnie przez cale dorosle zycie,ze trwalo to od jednego do
kilkunastu dni z rzedu,ze potem z reguly nastepowal ciezki kac,
i ten fizyczny i ten moralny z wielkimi wyrzutami psychicznymi do
siebie samego.Opowiedzialem tez o swoim ostatnim kacu gigancie i
decyzji rozstania sie z alkoholem raz na zawsze.Opowiedzialem o
rozterkach i uczuciu szczescia
w trwajacej ponad trzy lata, kompletnej abstynecji od alkoholu.

Nastepnie przeszedlem do meritum sprawy,powodu dla ktorego znalazlem
sie w gabinecie psychiatry.Chce wiedziec,dlaczego tak naprawde
zaczalem znowu,od czasu do czasu siegac po butelke z piwem
(aniekiedy,w zaleznosci od towarzystwa i nastroju spotkania jest ich
nawet wiecej).Zaznaczam,ze jak na razie,po dwoch piwach nie mam
zadnych zaskokow,zadnej checi na wielkie imprezy alkoholowe,na
jakies picie bez opamietania.Ale czy tak zostanie ?Czy nie jest to
czasami tylko mala dziurka w zaporze?I co chcalem tak naprawde
udowodnic sobie siegajac po to pierwsze piwo ?
Czy chcialem wrocic do Zycia,do Towarzycha...zaznaczam,ze w czasie
kompletnej abstynecji zylem raczej cofniety,stronilem od tych
wszystkich "normalnych" ludzi z cienkim szklem w lapskach,a zapach
knajpek przyprawial mnie o
zle samopoczucie.

I jeszcze jedno Panie Doktorze,to juz obecne wydarzenie!Podczas
spotkania w restauracji zauwazylem jak znajomy
polyka rozowa tableteczke popijajac piwem.

-Spytalem zaciekawiony...na co to?!
-"To na uspokojenie!Lekarz mi przepisal!Po niej sypiam dobrze."
-...??!!!
-"Nie wierzysz... to masz,sprobuj!"-powiedzial z z diabelski
polusmiechem na ustach...

Wyluskal z malego plastikowego pudeleczka(takiego jak od rozanca do
komuni) czerwona tableteczke i podsunal w moim kierunku.
A ja,sam nie wiem dlaczego,ale nie zastanawiajac sie dlugo,z
umiechem odwazniaka polknalem tableteczke...

I nic!Ale tylko przez pierwsze dwadziescia minut.Potem poczulem sie
tak wysmienicie i beztrosko jak na siodmej chmurce!
Wszystkie hamulce popuscily i ...nie dajac sie dlugo
przekonywac,wychylilem dwie duze lampki metaxy.
Pierwsze od prawie czterech lat!!!
Po tych lampkach jakos nagle opuscily mnie wszystkie sily,emforia
prysla,uniesienie blogosci minelo...
tylko taxi i dwunastogodzinny sen.Na nastepny dzien dowiedzialem
sie,ze bylo to jakies
psychotropowe tablecisko!!!

"Panie Doktorze,jak Pan sadzi,gdze ja dzisiaj stoje...alkoholizm?"-
pytam na koniec.
Odpowiedz byla krotka,recepta zreszta tez!
Wstal od stolu i powiedzial:
-"Nie! Ma pan Depresje! (...JA ?!).Prosze brac zapisane tabletki i
przyjsc za dwa tygodnie!Do Widzenia!"
To bylo wszystko.Spodziewalem sie czegos wiecej.Gdzie analiza...

Wyciagnal dlon na pozegnanie...odwrocilem sie i wyszedlem,ale bez
recepty...
W poczekalni siedzialy jakies osoby,jakos odruchowo spuscilem glowe
w dol;)
PS:
Deo,czy przez taka tabletke,moze niepijacy alkoholik siegnac po
alkohol ?Czy znane sa Ci jakies przypadki,ze jakies psychotropy moga
wplynac na "poluznienie hamulcow"...?
Obserwuj wątek
    • szacki :)tenjaras kumplu 09.11.07, 08:45
      bylbys tak miły i podszepnal mi nazwe tej jakze wspanialej
      czerwoniutkiej tableteczki? chetnie bym sie z nia zaprzyjaznil skoro
      jest taka 7-chmurzasta no to jak kolego? wyskakuj z nazwy!

      bradzo prosze \


      mikołaj ( napalony jak fiks)
    • szacki tranzyt to do Ciebie bylo 09.11.07, 08:46
      ja nei wiem na jakim ja swiecie zyje ale juz mi sie wszystko chrzani
      doszczetnie wybacz
      • janulodz Re: tranzyt to do Ciebie bylo 09.11.07, 08:58
        Ty nam Tranzyt tutaj d...ę zawracasz, a Ty normalną deprechę masz, a nie żaden
        alkoholik jesteś.
        Gdzie ten psychiatra przyjmuje, też sie przebadam, może mi co przepisze.
        • tenjaras Re: tranzyt to do Ciebie bylo 09.11.07, 09:41
          że przepisze, możesz być pewien ;-)
        • tranzyt80 Re: tranzyt to do Ciebie bylo 09.11.07, 22:20
          janulodz napisał:

          > Ty nam Tranzyt tutaj d...ę zawracasz, a Ty normalną deprechę masz, a nie żaden
          > alkoholik jesteś.


          -Drogi Janu!
          Zwrociles mi uwage na bardzo istotna sprawe...
          Wypowiedziales swieta,"oczywista prawde"!
          Wazna szczegolnie dla wszelakich Urzedow... ;)
          Bede mial potwierdzone na lekarskim orzeczeniu,ze w moim przypadku oficjalnie
          mozna tylko mowic o depresyjce,a o alkoholizmie,jak do dnia dzisiejszego nie ma
          i nie moze byc mowy.Bylem specjalistycznie przebadany.I kropka.
          Chyba mi siodmy zmysl podpowiedzial,zeby isc do "normalnego" psychiatry zamiast
          kierowac sie do jakiegos terapeuty tylko od chlania,
          nie sadzisz,ze taki terapeuta z na dodatek np. osobistym dwudziestoletnim
          doswiadczeniem w piciu,moze miec troche zawezone pole widzenia,bo przeciez on
          jest w stanie zdiagnozowac tylko alkoholizm,nic innego,bo na niczym innym sie
          nie zna,a dowodem najlepszym jest historia Addiego.
          To na razie na tyle.
          Acha,przypominam sobie,ze sam kiedys byles wsciekly,ze dales sie urzedowo
          zarejestrowac jako uzalezniony.Zaczynam powoli pojmawac,jak taka "pieczec na
          czole",moze lecz nie musi,zaparzyc,szczegolnie przed np.sadami...,badz...
          nie innego nie przychodzi mi na razie do glowy...,
          np.w zawieraniu umowy o ubezpieczenie na zycie moze jest pytanie o przewlekle
          choroby?
    • myszabrum Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:07
      Ja nie jestem Deo, ale Ci odpowiem :)

      Psychotropy takie jak amfetamina - owszem, mogą "zachęcić" do picia. W tym tzw.
      stanie euforycznym w ogóle możesz decydować się na ryzykowne rzeczy, ponieważ
      jesteś przekonany, że wszystko Ci się uda. Więc np. zaciągasz kredyt. Robisz
      wielkie zakupy. Zaczynasz remont mieszkania. Można też i wypić, bo amfa daje
      przeświadczenie, że jesteś królem/królową życia i wypicie nie wiąże się z ryzykiem.

      Jednych amfa uspokaja (tych z ADHD), innych (tych jest większość) pobudza. Ale
      wątpliwe, żeby lekarz zapisał Twemu znajomemu coś, co działa natychmiast.
      Poprawiające nastrój leki będące w oficjalnym obrocie specjalnie mają opóźnione
      działanie, żeby pacjenci nie traktowali ich jak doraźnej "7-chmurnej" pigułki ;)
      Bardziej więc prawdopodobne, że znajomy "przepisał" sobie toto sam :P

      Tranzyt! Czy Ty chcesz pić, czy nie? Czy chcesz pić kontrolowanie? Czy jak? Zrób
      sobie plan (NA KARTCE, SZCZEGÓŁOWY) - i się go trzymaj.
      • szacki amfa jest pyszna 09.11.07, 09:11
        kurde nie moge was czytac bo sie nakrecam jak jasna cholera

        powie mi ktos wreszcie jak sie nazywa ta tabletka???????

        nawet pod pryszniecem o niej myslalem
      • szacki ja mam ADHD i mnie nie uspokaja to jakies bzdury 09.11.07, 09:12
        gdzies Ty to wyczytała??????????
        • myszabrum Re: ja mam ADHD i mnie nie uspokaja to jakies bzd 09.11.07, 09:20
          Wszędzie sobie poczytać możesz. Leki na amfetaminie standardowo stosuje się do
          leczenia ADHD. Co nie zmienia faktu, że Ty akurat mimo ADHD możesz reagować
          inaczej.
    • ela_102 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:20
      Tranzyt:-)

      jak chce kupic wazrzywa ide do warzywniaka nie do Apteki.
      dlaczego z wlasnym uzaleznieniem idziesz do psychiatry?
      Powiem Ci ze jeszcze zadem psychiatra nie nazwal uzaleznienia po
      imieniu..Oni sie na tym zwyczajnie nie znaja.
      dlatego sa psycholodzy i terapeuci od uzaleznien...
      Znam kilkanasie osob uzaleznionych nie tylko od alkoholu ktorym
      psychiatra stwierdzal "depresje"...sama ja sobie tez wmawialam...bo
      w koncu lepiej miec depresje niz alkoholizm..
      • janulodz Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:36
        Już kilkakrotnie słyszałem, ze psychiatra, to nie lekarz od gorzały. Coś w tym
        chyba jest.
        • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:40
          janulodz, to tak jakbyś zawołał faceta z budowy, a ona miałby znać
          się na hydraulice, wykończeniach, glazurze i tynkach...
    • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:39
      znam faceta, który kiedyś też tak leczył depresję, zapijał
      psychotropy alkoholem, po prostu będąc czynnym alkoholikiem inaczej
      się nie da, w końcu wylądował w psychiatryku, bo to zawsze zacniej
      niż na detoksie...

      tam spotkał gościa, podobnego sobie...

      dużo ze sobą rozmawiali, wtedy coś w nim pękało, ale i tak życie
      zawdzięcza rodzinie, która na siłę przyprowadziła go na odwyk, a tam
      już powoli normalniał, dziś ma się całkiem nieźle, odbudował biznes,
      nie pije i nie ma żadnych depresji...
    • e4ska Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 09:50
      Jak w tytule wątku "Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :)"

      Tranzyt... tobie już całkiem odbiło? Do psychiatry? Kiedy kilkadziesiąt lat temu
      Różewicz pisał: "Szukam nauczyciela i mistrza" - nikt sie nie łudził, że
      takowego znajdzie. Dziś wysłalibyśmy poetę do psychiatry czy terapeuty - dobrze,
      bo tylko na takich forach...

      Co za pokolenia nadchodzą... żadnej siły, żadnej chęci do mierzenia się ze
      światem, bezwolne stadko prosiąt... i żeby to chociaż wyrosły z tego wieprze
      Epikura - żeby jakieś Horace z widokiem na szczyty -

      cóż, Marmieładow w knajpie podrzędnej spotkał mordercę z zasadami, który
      wyprawił pogrzeb pijakowi. Teraz ZUS wyprawia pogrzeby pijakom, mistrze zaś
      koszą pieniądze bez chorych emocji - świat zmierza ku gorszemu, jak dowodził
      pewien stary subiekt:)

      Szczęcie w pigułce - Szacki już sie oblizuje.

      Dawno nie czytałam czegos równie smutnego...

      • ela_102 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:02
        Eska:-)

        Dawno nie czytałam czegos równie smutnego...

        Widać nie czytasz tego co sama nagyzdrzesz:-(((((((
        i pojecia nie masz ...
      • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:28
        e4ska napisała:
        > Tranzyt... tobie już całkiem odbiło? Do psychiatry?

        -Sama kiedys bylas,czy maz cie zaprowadzil...a ja jeszcze nigdy u
        psychiatry nie bylem,prawde mowiac po tej wizycie oczekiwalem,ze
        otrzymam potwierdzenie,kiedys tylko przeze mnie samego stwierdzonej
        diagnozy,czyli ze mam czysty cykliczny alkoholizm.

        A tu nie!Ale czyzbym mogl miec pol zycia jakas nieregularna
        cykliczna depresje,ktora w zaleznosci od wystepowania "lecze"
        nieswiadomie alkoholem ?Przeciez to bzdura!

        U psychiatry nie ma reklamacji...:)),jak w innych uslugach,
        taki zawsze sie wyslizgnie,
        a jak terapia farmakologiczna zaszkodzi,
        sam sobie winnys :)))

        > Dawno nie czytałam czegos równie smutnego...

        -a myslalem,ze napisalem wesoly post...;))
        przesylam gorace calusy! :)
        • myszabrum Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:38
          Chciałeś etykietki. Etykietka uspokaja. Ale tak naprawdę to nie ma znaczenia,
          czy "masz alkoholizm", czy nie.

          Ma znaczenie, co robisz ze swoim życiem. Ma znaczenie, czego chcesz.

          Wyobraź sobie, że minął rok i znów piszesz na forum. 9.11.2008. Co tak naprawdę
          chciałbyś za rok napisać w kwestii swojego picia?
          • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:49
            Chcialbym byc tak czysty jak Ty,pardon lza :)
            • myszabrum Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:53
              No to masz odpowiedź. Jeśli CHCIAŁBYŚ, to nie pij. Po co Ci psychiatra do tego?

              0d 9.11.07 (czy tam od któregoś) nie pijesz i koniec. Przecież wiesz, jak to się
              robi.

              A WSZYSTKIE swoje wątpliwości spisz na kartce i dobrze im się przyjrzyj.

              • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:13
                myszabrum napisała:

                > No to masz odpowiedź. Jeśli CHCIAŁBYŚ, to nie pij. Po co Ci
                psychiatra do tego?

                -u psychiatry prawie wszyscy z forum juz byli,ja tez bylem ciekawy
                jak to jest,chcialem tez sprobowac,a moze chcialem tylko wycyganic
                zwolnienie ;)

                > A WSZYSTKIE swoje wątpliwości spisz na kartce i dobrze im się
                przyjrzyj.

                -Ustalmy wpierw wspolnie jedno,JA NIE PIJE,ok! raz byly "euforyczne"
                male dwie lampki metaxy i niekiedy piwo,to wszystko!
                A jesli idzie o spisy na kartkach,to masz racje,zreszta juz to
                zrobilem...ale gdyby ktos drugi ja znalazl to moglbym tylko strzelic
                sobie w glowe,totalny psychol,spis na kartce,jak jakis
                alcchajmerowaty po zakupy do sklepu :)))
                • myszabrum Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:37
                  "u psychiatry prawie wszyscy z forum juz byli,ja tez bylem ciekawy
                  > jak to jest,chcialem tez sprobowac,a moze chcialem tylko wycyganic
                  > zwolnienie ;)"

                  Tranzyt wycofuje się na z góry upatrzone pozycje ;))

                  Wiem, że się nie uchlewasz. Ale do psychiatry poszedłeś, żeby uzyskać odpowiedź
                  na pytanie, czy w ogóle możesz cokolwiek pić. I po co to robisz.

                  I moim zdaniem są to źle postawione pytania. Pytanie, jak pisałam wyżej, brzmi:
                  czego w długiej perspektywie sam dla siebie chcesz?

                  Kartki nie musisz pokazywać nikomu :)
                  • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 14:06
                    myszabrum napisała:
                    > czego w długiej perspektywie sam dla siebie chcesz?

                    -noooo!...akurat TU u mnie nigdy nie bylo zmian,kasy!,co gdzie
                    nie "wycyganie",ciagle malo :)

                    > Kartki nie musisz pokazywać nikomu :)

                    -a jak zgubie(a pech mnie niekiedy przesladuje) lub padne na
                    dobre,ze nie bede mogl wstac i
                    znajda,to co... ?!Wtedy do historii dla potomnych przejde jako
                    wielka duopa,a nie cyganska kozaczyna :)

                    Na razie do milego!Musze w swiat... ;)
        • e4ska Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:50
          U psychiatry nie byłam, aby u takiego zramolalego urzędasa od uzależnień...
          potrafił truć przez godzinę, na koniec sie kłóciliśmy i to była najfajniejsza
          część spektaklu:). Mało co pamiętam ze spotkań - więcej z tego, co zauważyłam po
          bokach. Np. był na ścianie, na korytarzu, przypięty brystol - na tym brystolu
          były poetyckie wynurzenia jakiegoś alkoholika - i rysunek wzruszający - w łóżku
          oboje, on taki już napoczęty zębem czasu, z bruzdami wzdłuż i poprzek, ona młoda
          z rozwianym włosem, dziecię pełgające... jakieś jeszcze symbole na poziomie
          piątej podstawówki:)))

          Śmiać mi się chciało na głos, a musiałam po cichu - i spytałam nawet o to
          dzieło, a facet z dumą, że to ICH pacjenta refleksje... się bidoczek narobił...
          heh:)

          w każdym razie - Tranzyt, przynajmniej nie maluj... i nie rymuj, a dobrze będzie.

          a smutne to jest to, że mądry myślący człowiek daje sobie wybrać z kieszeni
          kasę, żeby otrzymać diagnozę: depresja... ty i depresja. No fkopy sie tobie
          należą bez diagnozy...

          co do picia kontrolowanego - że dwie lampki i bez ciągu - tak się niektórym
          alkoholikom zdarza. Wiem, wiem... ja tam nie mam takiego szczęścia - mocniejsza
          wódka - i lecę, tzn. leciałam do tej pory koncertowo, to mi już i probować się
          nie chce ani nie mam potrzeby... ja nie mogę, ty możesz, ale oboje jesteśmy
          alkoholikami. Więc ty tez musisz mieć swoją granicę. Jeśli ją przekroczysz,
          leżysz. Nie ma piguł, które by to coś powstrzymały. Nie wierz w to, Tranzyt, że
          są - nie ma piguł do tej pory - nie ma ich wielka okulistka czy były
          prezydent... rozumiesz? Jakby były, to oni na pewno by je dostali.

          Powiem słowami Jarasa: uszanuj swoje doświadczenie. Uszanuj swoją zdolność
          ograniczonej kontroli - nie rozzuchwalaj się - nie prowokuj losu - nie szukaj
          okazji. Tak - są w realu osoby, które zachowały cząstkową formę kontroli. To np.
          aowiec po odwyku zamkniętym, który na imprezie suszy jedno piwo. Jedno piwo, ale
          impreza w porywach raz na kiedyś.

          nie wiem, dlaczego w terapii uzależnień zakłamuje się takie przypadki, udaje, że
          podobnych alkoholików nie ma. Ale widzisz - nie znaczy to, że ty nie jesteś
          alkoholikiem i możesz sobie pić jak za młodu. Nie możesz, Tranzyt. Z tych, co
          znam - przysięgam, że znam bardzo dobrze - nikt sie nigdy nie upił - nigdy.

          No, na co ci te papiery - skarbówce chcesz zrobić wbrew? to idź na bezrobocie:)))

          .....Nadal pożądam, ale ile można cmokać Tranzyta? I nie daj sie prowokować
          lamentami jarasów - oni tak już mają:)))
          • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:53
            e4ska napisała:
            > U psychiatry nie byłam, aby u takiego zramolalego urzędasa od
            uzależnień... potrafił truć przez godzinę, na koniec sie kłóciliśmy
            _________________________________________.
            Typowe dla Eski... - Tylko po to tam idzie
            A...
    • rauchen Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 11:12
      ach, tranzyt, tranzyt
      chciales dostac od tego psychiatry ostateczna odpowiedz,
      i to pewnie jeszcze na papierze???

      Tobie akurat tranzyt dziwic sie moge,
      bo ty na tym forum troche siedzisz, i chyba po takim czasie jestes w
      stanie wydumac,
      ze nikt z nas ostatecznej odpowiedzi jak to jest z tym alkoholizmem
      i depresja, wlasciwie nie dostal,
      i z takimi pytaniami to do Pana Boga, a nie zwyklego ziemianina sie
      kieruje, nawet jak ma on przed nazwiskiem dr.

      • e4ska Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 11:17
        zgadzam sie z Tobą, Rauchen... dobrze to ujęłaś. Bardzo dobrze:)
      • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:40
        rauchen napisała:

        > ach, tranzyt, tranzyt
        > chciales dostac od tego psychiatry ostateczna odpowiedz,
        > i to pewnie jeszcze na papierze???

        -na papierze to dostane pisemne zaswiadczenie,ze cierpie na depresje,
        dwonilem do niego w tej sprawie,jak stwierdzil ze cierpie,to lubie
        miec to na pismie,nigdy nic nie wiadomo,kiedy i do czego moga sie
        takie "zielone papiery" przydac...;).Jak widzisz,wizyta nie byla na
        darmo.A Pana Boga,na boga zostaw w spokoju,ma chyba co innego na
        uwadze,niz wysluchiwac cyganowatego tranzyta :)))
        • ela_102 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:46
          Tranzyt:-)
          A Pana Boga,na boga zostaw w spokoju,ma chyba co innego na
          uwadze,niz wysluchiwac cyganowatego tranzyta :)))

          napewno jestes dla niego wazniejszy...niz dla tego psychiatry...
          • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:54
            Jak tak uwazasz,nie bede zaprzeczal...
            moglabys sie na mnie pogniewac,nie mowiac o Bogu :)
            • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:58
              a pomyślałeś, że alkohol jest depresantem?

              jednym z najlepszych?
              • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:40
                tenjaras napisał:

                > a pomyślałeś, że alkohol jest depresantem?
                >
                > jednym z najlepszych?


                -Osobiscie nie wiem co to jest depresja i czym sie objawia i jak ja
                sie odczuwa.Kiedys czytalem,ze bol kregoslupa tez moze byc oznaka
                jakiejs depresji.
                Alklhol moze powodowac depresje...?O tym nie pomyslalem.Ale gdyby
                bylo to prawda,to znaczy,ze moje depresje musialyby sie pokrywac
                tylko z czasem trwania kaca,kiedy rzeczywiscie czulem sie zle,nawet
                niekiedy,jak za wysoko podskakiwalem...:),bolal kregoslup.

                Musze o tym na powaznie poczytac w internecie.
            • ela_102 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:59
              Tranzyt:-)
              jest zupelnie odwrotnie...Bog sie nigdy nie gniewa.
              Gniew to cecha ludzi...szczegolnie tych ktorzy nie maja w sobie ze
              soba poukladane.Ja sie na ciebie nie pogniewam...nie masz zlych
              intencji...i to sie czuje:-)
    • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 12:40
      tranzyt80 napisał:
      > Tak,tak,nareszcie zdecydowalem sie zaczerpnac opini
      > fachowca,bylem na wizycie u pschiatry...
      > Chce wiedziec,dlaczego tak naprawde zaczalem znowu,od czasu do
      czasu siegac po butelke z piwem...
      > PS: ...czy przez taka tabletke,moze niepijacy alkoholik siegnac po
      > alkohol ?
      ____________________________________________________________.
      Kiedys posmiewalem sie kiedy stary (normalny, wg. mnie) facet
      szedl z takim problemem do psychola...
      Dzis juz sie nie smieje. Taki czlowiek musi tam isc...!
      A...
      • e4ska Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:18
        Cóż, Tranzyt naprawdę jest Taki... nieprzeciętny. Myslę, ze on do terapeuty też
        pójdzie - nie dlatego, żeby nie pić albo pić, tylko dlatego, że musi
        doświadczyć. Nie zachęcam ani nie zniechęcam - wiem: tyle sie tu pisało o
        różnych metodach, sposobach... to jest taka sama dyskusja, która np. zmusza
        niećpającego do sprobowania - jak to naprawdę jest.

        chociaż szkoda, żeby taki facet testował terapeutyczne umiejętności na sobie...
        za dobry surowiec... diament szlifowany nie zawsze zamienia sie w brylant.

        sama nieraz mam ochotę poleźć do jakiego psychologa, żeby go podpuścić - i
        zobaczyć, jak się zapętla... ale psychopatyczne swoje pragnienia umiem hamować
        skutecznie:)
        zresztą nie mam czasu, pieniędzy też na takie doświadczenia szkoda - i na
        niecnych zakusach się kończy.

        Ja - gdybym sama ośrodkowych smrodków nie doświadczyła, pewnie też bym poszła. Z
        ciekawości.

        a tak - wiem i nie chodzę... są ciekawsze miejsca.
        • tranzyt80 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 13:55
          Eska,jesli chodzi o moje pojscie do terapeuty,to wybij sobie to z
          glowy, predzej "ukleknalbym" sie na rozmowe u jakiegos
          Rabina,prawdziwie nawiedzonego Ksiedza,czy nawet przy barze ze
          szklanica przy madrym i znajacego zycie staruszku ;))

          Widziales,zeby prawdziwi Cyganie chodzali do terapeutow...?Bo ja nie!
          (Chyba zeby patelnie sprzedac lub cos innego wycyganic;))
          • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 15:48
            tranzyt, eska nie zobaczy, bo nie chadza, pytaj tych, którym
            terapeuci nie przeszkadzają w życiu

            ja widywałem
        • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 15:47
          > sama nieraz mam ochotę poleźć do jakiego psychologa, żeby go
          podpuścić - i
          > zobaczyć, jak się zapętla... ale psychopatyczne swoje pragnienia
          umiem hamować
          > skutecznie:)

          bardzo ciekawe podejście i objaśnienie strachu...
          ale winszować nie będę
        • ela_102 Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 17:17
          Eska:
          a tak - wiem i nie chodzę... są ciekawsze miejsca.

          no...nawet ja takie znam;-)
          • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 18:27
            ela_102 napisała:

            > Eska:
            > a tak ... są ciekawsze miejsca.
            >
            > no...nawet ja takie znam;-)
            ________________________________________________.
            Hmmm, tak probuje odgadnac; co moze byc dla Eski
            bardziej od niej ciekawe...!?
            Juz wiem...! - Sasiedzi...! ;-))
            A... ;-))
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 15:04
      nic wielkiego, mnie psychiatra i psycholog powiedzial, ze moj
      problem to nie alkohol, choc on wplywa na inne problemy, a dla
      odmiany uzaleznieniowiec powiedzial, ze tamci sie nie znali i nie
      mam innych problemow tylko uzaleznienie. Diagnozy odwrotne, komu
      wierzyc?
      Jako alkoholik- wierzyc uzaleznieniowemu. Ale jak to- przeciez
      psychiatra mowi, zem nie alkoholik- to z jakiej paki wierzyc
      uzaleznieniowemu, skoro diagnozy jego tycza alkoholikow?


      Okazuje sie, ze po prostu mozna sobie wybrac co sie chce.



      A swoja droga- pamietam slowa mojego terapeuty. przypomnialy mi sie
      ostatnio jak czytalem artykul o fobiach spolecznych.
      doslownie facet pisal- autor- o fobiach sytuacyjnych, i podawal
      przyklady- picie ze szklanki, pisanie na tablicy, polewanie do
      kielszikow.
      a moj terapeuta na wymienienie tego ostatniego zareagowal pamietbymi
      slowami
      " ja cie wodki nie bede uczyl polewac"

      Polecam tego fachowaca wszystkim niesmialym, uleczy z niesmialosci w
      3 minuty, lepiej niz kaszpirowski.
      • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 15:51
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > ... komu wierzyc?
        > Okazuje sie, ze po prostu mozna sobie wybrac co sie chce.
        __________________________________________________________.
        Trzeba tylko samemu w to "cos" uwierzyc...!
        A...
        • szacki august no nieeeeeee 09.11.07, 15:53
          hehe brachu wyslalismy obaj posty w tej samej sekundzie rozumiemy
          sie bez slow - my uzalezneini tak mamy.... taaaaaa
          • aaugustw Re: august no nieeeeeee 09.11.07, 18:20
            szacki napisał:
            > hehe brachu wyslalismy obaj posty w tej samej sekundzie rozumiemy
            > sie bez slow - my uzalezneini tak mamy.... taaaaaa
            ____________________________________________________.
            Pokrewienstwo dusz tak ma...!
            Nie zdziw sie, ze czasem (jak to w rodzinie bywa) nie
            odzywam sie... - Ja Cie rozumiem, choc Ty mnie (na razie) nie.:-(
            A... ;-))
            • szacki Re: august no nieeeeeee 09.11.07, 22:33
              nie kminie
              • janulodz Re: august no nieeeeeee 09.11.07, 22:44
                Masz rację Tranzyt. Nieraz niefajnie mieć etykietkę. Szczególnie , jak by sie chciało zostać osobą publiczną. Albo jakim innym Łyżwińskim. Poza tym każda ankieta medyczna i punkt o uzależnieniu skutkuje odmową ubezpieczenia, lub bardzo podwyższoną składka. W przypadku jednak zatajenia i odkrycia takiego faktu można stracić prawa do wypłaty długoletnio opłacanej polisy. Tylko to juz bedzie nie pijaka kłopot.
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: august no nieeeeeee 10.11.07, 00:26
                  janulodz napisał:

                  > Masz rację Tranzyt. Nieraz niefajnie mieć etykietkę. Szczególnie ,
                  jak by sie c
                  > hciało zostać osobą publiczną. Albo jakim innym Łyżwińskim. Poza
                  tym każda anki
                  > eta medyczna i punkt o uzależnieniu skutkuje odmową ubezpieczenia,
                  lub bardzo
                  > podwyższoną składka. W przypadku jednak zatajenia i odkrycia
                  takiego faktu możn
                  > a stracić prawa do wypłaty długoletnio opłacanej polisy. Tylko to
                  juz bedzie ni
                  > e pijaka kłopot


                  o ja pierdykam!
                  nigdy o tym nie pomyslalem!
                  to ja zglaszma sie do jakiejs publicznej placowki kontrolowanie
                  wypic 30 dni pod rzadpo setce i zadam odwolania diagnozy!
                  ja pierdykam, ale wtopa, niekt mnie nie informowal o czyms takim,
                  pamietal jak woronowicz zapewnial, ze nia ma zadnych minusow tego
                  typu- sprawa chyba pojdzie do sadu w razie co i woron bedzie
                  placicl, o kurcze nie wyplaci sie do smierci
                • tenjaras Re: august no nieeeeeee 10.11.07, 12:32
                  > Tylko to juz bedzie nie pijaka kłopot.

                  takie problem jest nie tylko w ubezpieczeniach, zawodowe prawo jazdy
                  też jakoś "inaczej" trzeba uzyskiwać...

                  kwestia, w czyim interesie jest zmiana?
                  Addi jak widać woli krzyczeć, że go krzywdzą i tak postąpi wielu,
                  wielu woli skłamać i mieć "święty spokój", eska woli krzyczeć o
                  podatkach, a sprawy poważne leżą...
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: august no nieeeeeee 10.11.07, 14:52
                    tenjaras napisał:

                    > >> kwestia, w czyim interesie jest zmiana?
                    > Addi jak widać woli krzyczeć, że go krzywdzą i tak postąpi wielu,
                    >


                    no tak, tylko troche chlopa oszukali a on sie pulta, dla jego dobra
                    przeciez go zrobili, niech sie zajma prawdziwymi oszustami a nie tam
                    troche ktos lekko prawdy nie powiedzial, wielkie rzeczy!

                    oczywiscie, mozna cynicznie stwierdzic "trzeba bylo sie nie
                    uzalezniac".
                    Ale na to mozna cynicznie odpowiedziec- niech kazdy odpowiada za
                    swoje grzechy a nie odpowiedzialnosc zbiorowa.
                    Jak Jaras doszedl do delirium tremens to niech placi 10 razy wieksza
                    skladke, a jak addicted doszedl do ciagow 3 dniowych to niech placi
                    3 razy wieksza skladke, ale co tam, jak razem placa 6 razy tyle
                    czyli wartosc usredniona to nic sie nie stanie, a ze Jarasowi troche
                    w kieszen wpadnie to co tam, powazne sprawy leza.
                    • tenjaras Re: august no nieeeeeee 10.11.07, 15:10
                      > a ze Jarasowi troche
                      > w kieszen wpadnie to co tam, powazne sprawy leza.

                      ale to nie ja sprzedaje polisy ubezpieczeniowe...
              • aaugustw Re: august no nieeeeeee 10.11.07, 14:12
                szacki napisał:
                > nie kminie
                ______________.
                Szacki, nie moge nawiazac do tej wypowiedzi,
                bo wyraz ten jest mi obcy..! :-((
                W czasach kiedy ja przebywalem w Polsce za czasow PZPR
                nie bylo go jeszcze...!
                Jezeli mi to wytlumaczysz, odpisze kiedy wroce z urodzin...!
                Przyjemnego dnia, zycze:
                A... ;-))
      • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 16:09
        > Okazuje sie, ze po prostu mozna sobie wybrac co sie chce.

        każdy szanujący się alkoholik, będzie wiedział co wybrać
    • cortona Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:02
      tranzyt80 napisał:

      > PS:
      > Deo,czy przez taka tabletke,moze niepijacy alkoholik siegnac po
      > alkohol ?Czy znane sa Ci jakies przypadki,ze jakies psychotropy
      moga
      > wplynac na "poluznienie hamulcow"...?

      Wiesz co Tranzyt, wydaje mi się, że gdyby były tabletki
      na "poluźnienie hamulców", to chyba szybko byłyby też tabletki
      działające w drugą stronę, czyli na "zaciśnięcie hamulców".
      Nie wierzę, że zaszkodziła Ci jakaś tabletka.

      Ps. Fajny tytuł wymyśliłeś: "poluźnione hamulce samemu zaciągaj".
      Idę wdrażać go w życie:))




      • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:18
        cortona napisała:

        > tranzyt80 napisał:
        > > Deo,czy przez taka tabletke,moze niepijacy alkoholik siegnac po
        > > alkohol ?Czy znane sa Ci jakies przypadki,ze jakies psychotropy
        > moga wplynac na "poluznienie hamulcow"...?

        > Nie wierzę, że zaszkodziła Ci jakaś tabletka.
        > Ps. Fajny tytuł wymyśliłeś: "poluźnione hamulce samemu zaciągaj".
        > Idę wdrażać go w życie:))
        ___________________________________________________________________.
        Taka dyskusja pokazuje mi tylko kolejne roznice miedzy alkoholikiem,
        a drobnymipijoczkami...
        Pijoczek martwi sie jak tu "poluźnione hamulce samemu zaciągnąc".
        Alkoholik, natomiast zeby nie zapominac o hamulcach przy rozpedzonym
        trzezwieniu...!
        A... ;-))
        • cortona Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:24
          aaugustw napisał:

          Alkoholik, natomiast zeby nie zapominac o hamulcach przy rozpedzonym
          > trzezwieniu...!
          > A... ;-))

          August cały czas trzeźwieje i trzeźwieje. Do tego w jakimś rozpędzie.
          Swoją drogą "trzeźwienie" to obrzydliwe słowo. Brrrr...
          • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:39
            cortona napisała:
            > August cały czas trzeźwieje i trzeźwieje. Do tego w jakimś
            rozpędzie. Swoją drogą "trzeźwienie" to obrzydliwe słowo. Brrrr...
            ________________________________________________________________.
            OK, Cortona, dla Ciebie pijacej w Wersalu nazwe to "trzezwienie":
            rozwojem duchowym...! ;-))
            A...
            • cortona Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:51
              aaugustw napisał:

              > OK, Cortona, dla Ciebie pijacej w Wersalu nazwe to "trzezwienie":
              > rozwojem duchowym...! ;-))
              > A...

              August, byłam kiedyś w Wersalu, ale tam nie ma warunków do picia.
              I w związku z tym podjęłam decyzję, o całkowitej abstynencji:))
              • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:53
                cortona napisała:
                > August, byłam kiedyś w Wersalu, ale tam nie ma warunków do picia.
                > I w związku z tym podjęłam decyzję, o całkowitej abstynencji:))
                ______________________________________________________________.
                Nie mow tylko, ze w kiblu z gwinta tam nie ciagnelas...!?
                A... ;-))

                • cortona Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 19:59
                  aaugustw napisał:

                  > cortona napisała:
                  > > August, byłam kiedyś w Wersalu, ale tam nie ma warunków do picia.
                  > > I w związku z tym podjęłam decyzję, o całkowitej abstynencji:))
                  > ______________________________________________________________.
                  > Nie mow tylko, ze w kiblu z gwinta tam nie ciagnelas...!?
                  > A... ;-))
                  >

                  Musiałabym być Auguście podobna do Ciebie, a nie jestem ani tochę:))
                  • aaugustw Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 20:01
                    cortona napisała:
                    > Musiałabym być Auguście podobna do Ciebie, a nie jestem ani
                    tochę:))
                    _____________________________________________________________.
                    Dzis juz to wiem, droga Cortono... - Twoja choroba nie ma na
                    imie: "alkoholizm".
                    A... ;-))
                    • cortona Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 09.11.07, 20:23
                      aaugustw napisał:

                      > _____________________________________________________________.
                      > Dzis juz to wiem, droga Cortono... - Twoja choroba nie ma na
                      > imie: "alkoholizm".
                      > A... ;-))

                      Oto objawił się nam Kaszpirowski:)
                      • tenjaras Re: Poluznione hamulce samemu zaciagaj... :) 10.11.07, 12:40
                        Cortona, po prostu nie znaczenia, cena i rodzaj alkoholu, picie
                        w "białych rękawiczkach", czy brudnymi rękoma, na wersalce, czy w
                        Wersalu, nie takie są uwarunkowania w uzależnieniu

                        jeden alkoholik nie różni się od drugiego, bo piją w uzależnieniu,
                        jako ludzie, mogą czas spędzać w wersalce lub w Wersalu, to inna
                        bajka, żeby dojść do tego, co w ich życiu powoduje destrukcję, muszą
                        przestać pić i zacząć się leczyć, wtedy jest szansa na zmiany
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka