tranzyt80
09.11.07, 08:33
Tak,tak,nareszcie odwazylem sie i zdecydowalem sie zaczerpnac opini
fachowca,bylem na wizycie u pschiatry,opowiedzialem mu na poczatku,w
wielkim skrocie,o moim wczesniejszym piciu alkoholu,powtarzajacym
sie u mnie przez cale dorosle zycie,ze trwalo to od jednego do
kilkunastu dni z rzedu,ze potem z reguly nastepowal ciezki kac,
i ten fizyczny i ten moralny z wielkimi wyrzutami psychicznymi do
siebie samego.Opowiedzialem tez o swoim ostatnim kacu gigancie i
decyzji rozstania sie z alkoholem raz na zawsze.Opowiedzialem o
rozterkach i uczuciu szczescia
w trwajacej ponad trzy lata, kompletnej abstynecji od alkoholu.
Nastepnie przeszedlem do meritum sprawy,powodu dla ktorego znalazlem
sie w gabinecie psychiatry.Chce wiedziec,dlaczego tak naprawde
zaczalem znowu,od czasu do czasu siegac po butelke z piwem
(aniekiedy,w zaleznosci od towarzystwa i nastroju spotkania jest ich
nawet wiecej).Zaznaczam,ze jak na razie,po dwoch piwach nie mam
zadnych zaskokow,zadnej checi na wielkie imprezy alkoholowe,na
jakies picie bez opamietania.Ale czy tak zostanie ?Czy nie jest to
czasami tylko mala dziurka w zaporze?I co chcalem tak naprawde
udowodnic sobie siegajac po to pierwsze piwo ?
Czy chcialem wrocic do Zycia,do Towarzycha...zaznaczam,ze w czasie
kompletnej abstynecji zylem raczej cofniety,stronilem od tych
wszystkich "normalnych" ludzi z cienkim szklem w lapskach,a zapach
knajpek przyprawial mnie o
zle samopoczucie.
I jeszcze jedno Panie Doktorze,to juz obecne wydarzenie!Podczas
spotkania w restauracji zauwazylem jak znajomy
polyka rozowa tableteczke popijajac piwem.
-Spytalem zaciekawiony...na co to?!
-"To na uspokojenie!Lekarz mi przepisal!Po niej sypiam dobrze."
-...??!!!
-"Nie wierzysz... to masz,sprobuj!"-powiedzial z z diabelski
polusmiechem na ustach...
Wyluskal z malego plastikowego pudeleczka(takiego jak od rozanca do
komuni) czerwona tableteczke i podsunal w moim kierunku.
A ja,sam nie wiem dlaczego,ale nie zastanawiajac sie dlugo,z
umiechem odwazniaka polknalem tableteczke...
I nic!Ale tylko przez pierwsze dwadziescia minut.Potem poczulem sie
tak wysmienicie i beztrosko jak na siodmej chmurce!
Wszystkie hamulce popuscily i ...nie dajac sie dlugo
przekonywac,wychylilem dwie duze lampki metaxy.
Pierwsze od prawie czterech lat!!!
Po tych lampkach jakos nagle opuscily mnie wszystkie sily,emforia
prysla,uniesienie blogosci minelo...
tylko taxi i dwunastogodzinny sen.Na nastepny dzien dowiedzialem
sie,ze bylo to jakies
psychotropowe tablecisko!!!
"Panie Doktorze,jak Pan sadzi,gdze ja dzisiaj stoje...alkoholizm?"-
pytam na koniec.
Odpowiedz byla krotka,recepta zreszta tez!
Wstal od stolu i powiedzial:
-"Nie! Ma pan Depresje! (...JA ?!).Prosze brac zapisane tabletki i
przyjsc za dwa tygodnie!Do Widzenia!"
To bylo wszystko.Spodziewalem sie czegos wiecej.Gdzie analiza...
Wyciagnal dlon na pozegnanie...odwrocilem sie i wyszedlem,ale bez
recepty...
W poczekalni siedzialy jakies osoby,jakos odruchowo spuscilem glowe
w dol;)
PS:
Deo,czy przez taka tabletke,moze niepijacy alkoholik siegnac po
alkohol ?Czy znane sa Ci jakies przypadki,ze jakies psychotropy moga
wplynac na "poluznienie hamulcow"...?